ZwykłyFacet napisał/a:
Nikt tak nie dosunie kobiecie jak inna kobieta...
Za mało facetów znasz.
Opowiem Ci o trzech panach, nazwijmy ich A, B i C. Pana A poznałam przez koleżankę. Nie wychylał się ani nic, taki przyczajony tygrys. Potem pojawił się pan B, który mieszkał z panem C. Podczas spotkania w towarzystwie, gdzie byli panowie A, B i C, Pan B skupił na sobie moje zainteresowanie, jednak udał się na chwilę po coś do picia. Nie zdążyło minąć pięć sekund i pan C skoczył by się przedstawić. Pan B, który wrócił, usiadł obok. Warto dodać, że pan B i C byli jak się okazało wspołlokatorami, którzy jeszcze niedawno cieszyli się publicznie, że "misja wynajęcia mieszkania z bro wykonana".
Wkrótce umawiałam się z panem B, który zareagował wręcz alergicznie na myśl, by pojawić się gdzieś, gdzie można się natknąć na pana C . Rzucił zamaskowane sugestie, że pan C jest beznadziejny, chociaż na tyle dwuznacznie, że ciężko mu to było zarzucić bezpośrednio. Z panem B się w końcu nie dogadałam, ale po jakimś czasie dyskutowaliśmy jeszcze.
W następnym tygodniu od tego wpadł na mnie schlany pan C i darując sobie powitanie wykrzyknął: Tylko mi nie mów, że kręcisz z B. Uświadomiłam go, że nie, ten powiedział, że dobrze, bo to dupek. W tygodniu miałam powtórkę sceny, tym razem z trzeźwym C. C wyjasnił mi, że tylko B jest tak bezwstydny, by wyrywać zajęte kobiety i że on zawsze we mnie wierzył. Bardzo się zdziwiłam, że jestem zajęta, ale tutaj ktoś walnął plotkę jak się okazało.
Trochę czasu po fakcie trafiłam na jakimś evencie na C i jakoś tak zaczęliśmy gadać i on mi rozżalony wyjawił, że bycie porządnym facetem się nie opłaca. Totalnie. Bo ten paskudny B, on to ma większe powodzenie, a jest dupkiem. Jak to dupkiem, pytam się. To ten mi opowiedział, że poszli sobie do baru i tam mu jakaś babka wpadła w oko. Taka piękna, mądra i w ogóle. I ona nawet mu kark wymasowała. Już witał się z gąską, ale nieopatrznie stracił czujność na chwilę i nie minęła minuta, a babeczka tańczy i się obściskuje z B. Zdziwiłam się, że B umie tańczyć. C, że oczywiście, że nie omie, mu chodzi o takie quasikopulacyjne tańce. I B próbował ją ściągnąć w zacisze swojego mieszkania, lecz gdzieś po drodze wyszło, że ona to w sumie ma faceta. C liczył, że ona tylko tak powiedziała B, ale mu powtórzyła, już na trzeźwo, to samo. No, ale ten B drań, próbuje przelecieć wszystko, nawet jak mu się nie podoba, i jeszcze lepiej na tym wychodzi niż on, C.
Zdziwiłam się, bo jak mnie się zdarzyło być pijaną w towarzystwie B to on raczej był bardzo protekcjonalny i w porządku. C wyjaśnił mi, że B musiał być też pijany, bo on jest porządny tylko jak jest pijany. I on ma na poparcie swoich słów słowa panny X, która jest byłą B. Potem nastapił monolog na temat brudów z tego związku.
Po jakimś czasie spotkałam A, który to był bardzo nieszczęsliwy przez C. C bowiem notorycznie wysył go, by ten zrobił coś za niego, nie oddaje mu pieniędzy i jest obecny tylko jak czegoś potrzebuje. W związku z tym A miał zamiar udawać, że cośtam. Zaproponowałam rozwiązanie, które ja zastosowałam z C: powiedzieć mu prosto w oczy, co się sądzi na temat jego zachowania. A automatycznie przeraził się, że to nie wchodzi w grę, bo C go zacznie wtedy obmawiać.
Panowie A i C żywo zareagowali też na mojego lubego. A szczególnie miał wiele do powiedzenia A, nie wiedząc, że ja już się z lubym związałam, jedynie, że się kręci w pobliżu. C tez mnie zapewnił, że zły wybór (nie żebym go pytała). A zmienił front, gdy ogarnął, że już pozamiatane. Panowiie B i C przeprowadzili się do innych miast, jednak ciągle C aktywnie lubi posty B na fejsie.
Idylla.
Mało znam kobiet, ale to dlatego, że z kobietami łączą mnie bardziej jakościowe znajomości. Miewałam więcej koleżanek, ale powierzchowne znajomości damsko-damskie mi nie wychodzą, kolegów jakoś łatwiej ogarnąć. Też kwestia tego, że jak zapraszam facetów na jakiś grupowy zlot, to przychodzi 90% z nich, natomiast babeczki tylko w 10% mają akurat czas/ochotę/łotever.