Nektarynko, po pierwsze nie chodziło o żaden fakt tęsknoty... Mówisz o hipokryzji? Moja szanowna eks się żaliła jak to ona za mną nie tęskni... Wyszły wczoraj same fakty, że oszukiwała mnie i zdradziła mnie na początku związku. Jej już byłem przyjaciółki stanęły o dziwo po mojej stronie i chciały nas pogodzić, więc zaryzykowałem. Moja była nawet ze mną rozmawiać przez minutę nie chciała... Ale przynajmniej każdy z nas jej byłe przyjaciółki i ja dowiedzieliśmy się jaką jest naprawdę... Sorry ja nie żywiłem do niej uczuć? Tylko nie ja kilka dni po rozstaniu już zarywam do innych, nie daję się całować itd. Wiem, że napiszesz mi, że jest WOLNA, że ma prawo. Cóż przez tyle miesięcy żyłem z kimś kto się puścił na jednej z imprez. Szkoda, że tak się późno dowiedziałem, bym nie marnował wam tutaj czasu i nikomu innemu... Po drugie nie ja obgaduje i oczerniam jej przed znajomymi, nawet w trakcie związku to robiła (a dowiedziałem się wszystkiego od jednej byłej przyjaciółki) która okazała się być bardzo w porządku i starała się wszystko ułożyć. Jakbyś zobaczyła jak ona mnie potraktowała to też byś straciła do niej szacunek jako jej przyjaciółka, następnie poszliśmy po całej akcji z P. na piwo. I wtedy zaczęliśmy sobie wszystko wyjaśniać, opowiadać i wspominać... Okazało się, że całe zamieszanie wokół ludzi robiła ona, starała się skłócić mnie ze wszystkimi. Dowiedziałem się jakie o mnie ploty rozsiewa wśród znajomych i jej rodzinka tak samo robiła to w związku. Zastanawiam się, gdzie jest tych ludzi godność, żeby połowę jej wioski, szkoła wiedziała nie tylko o moich problemach, ale nawet o jej przyjaciółkach... Pogadaliśmy szczerze.. jak to się stało, że się z jej przyjaciółką pokłóciliśmy? No i wyszło szydło z worka... Wtedy oboje zrozumieliśmy, że moja była dziewczyna (tfu) była dwulicowa, taką chorągiewką,, gdzie wiatr zawiał tam psioczyła na wszystkich. Mówisz, że moje uczucia to obsesja? nieprawda... kochałem ją i zależało mi na niej, ale cieszę się, że nie jestem z nią. Wczoraj się przekonałem jaka jest naprawdę, pokazał swoją twarz. Jej przyjaciółka sama nie chce z nią utrzymywać kontaktu, tylko na "cześć" ja wręcz przeciwnie namawiam się, żeby się pogodziły, ale ona nie chce, bo po naszej rozmowie i to co eks pokazała przekonała się to co jej przyjaciółki chłopak powiedział, żeby się z nimi nie zadawać. Ich przyjaźń trwała 12 lat... I każdy przekonał się z nas jaką jest naprawdę. A z taką postawą co ona robi to tylko czekać aż straci znajomych i to nie jest z mojej strony żadna złośliwość, ale jej postępowanie do tego zmierza, że będzie sama jak palec..... Zdania nie zmienię i dalej się będę za nią modlić, żeby się ogarnęła w końcu i żeby zaczęła się szanować i wszystkich wokół. Dalej będę się modlić, żeby znalazła sobie kogoś odpowiedniego, bo tego jej życzę - szczęścia. Ale z takim podejściem to się stoczy i straci sporo wspaniałych ludzi, którzy ją otaczają. A wszystko przez jej dwulicowość... Na początku pisałem, że to przyjaciółki ją buntowały - jak się myliłem. Tutaj też wyszło szydło z worka i za wszystkim stoi jej kochana mamusia, bo podobno już nie raz tak zniszczyła ona jej stosunki z kimś, a kolejne to siostry i druga babcia. Dalej nie będę się w szczegółach rozdrabniać o nich jakie to są osoby, ale przekonałem się, że paru znajomych miało rację co do niej za nim z nią zacząłem być. Żałuję tylko, że tak późno się o tym wszystkim dowiedziałem... I nie mam czego żałować, bo nikogo nie straciłem a dużo zyskałem i dzięki Bogu ona sama uratowała mnie z tego bagna rozstając się ze mną teraz niż miało to być po ślubie za 10 lat... Będę się za nią modlić, żeby jednak zmieniła swoje postępowanie, bo jednak straci w życiu dużo swoją postawą.