netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak poradzić sobie po rozstaniu?

78 odpowiedzi10 850 wyświetleńzałożony przez Leejunfun, 07.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

1

Temat: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Cześć

Jakieś trzy tygoodnie zostawiła mnie była dziewczyna. Na początku szło świetnie, dwa dni dołek i zaczynało być z dnia na dzień coraz lepiej. Do czasu... Od paru dni użalam się nad sobą i pluje sobie w twarz, że nie spróbowałem o nią walczyć. Z jednej strony nie żałuję ale z drugiej strony wiem, żebym cierpiał i nic by nie wskuralo to, że za nią biegalem. Nie żałuję, że walczyłem, bo mnie oszukiwała i kłamała. Problem polega na tym, że zaczynam się użalać i nie potrafię sobie poradzić, bo cierpienie coraz bardziej daje siwe znaki a ona od tego okresu jeszcze bardziej ma mnie w dupie i sobie radzi. Boli mnie to, że większość znajomych się ode mnie odwróciło i teraz mnie olewają jak ja to robiłem przez rok... Pomóżcie mi jak sobie poradzić? Dziewczyna nie była warta zachodu, żeby walczyć o nią i cierpię. Nie radzę sobie i nie jest tak łatwo jak parę tygodni temu...

2

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Cześć

Jakieś trzy tygoodnie zostawiła mnie była dziewczyna. Na początku szło świetnie, dwa dni dołek i zaczynało być z dnia na dzień coraz lepiej. Do czasu... Od paru dni użalam się nad sobą i pluje sobie w twarz, że nie spróbowałem o nią walczyć. Z jednej strony nie żałuję ale z drugiej strony wiem, żebym cierpiał i nic by nie wskuralo to, że za nią biegalem. Nie żałuję, że walczyłem, bo mnie oszukiwała i kłamała. Problem polega na tym, że zaczynam się użalać i nie potrafię sobie poradzić, bo cierpienie coraz bardziej daje siwe znaki a ona od tego okresu jeszcze bardziej ma mnie w dupie i sobie radzi. Boli mnie to, że większość znajomych się ode mnie odwróciło i teraz mnie olewają jak ja to robiłem przez rok... Pomóżcie mi jak sobie poradzić? Dziewczyna nie była warta zachodu, żeby walczyć o nią i cierpię. Nie radzę sobie i nie jest tak łatwo jak parę tygodni temu...

Zmiany nastroju, tzw lepsze i gorsze dni to norma - każdy z nas po rozstaniu boryka się z tym problemem. Dobrze, że wiesz, że to juz koniec, że juz nie czekasz- to dobry znak. Pracuj nad sobą, rób tzw pranie mózgu i................... cierpliwości.Stopniowo te gorsze dni nie będą już/aż tak złe ( choć będą sie pojawiać)

3

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Liza2014 napisał/a:
Leejunfun napisał/a:

Cześć

Jakieś trzy tygoodnie zostawiła mnie była dziewczyna. Na początku szło świetnie, dwa dni dołek i zaczynało być z dnia na dzień coraz lepiej. Do czasu... Od paru dni użalam się nad sobą i pluje sobie w twarz, że nie spróbowałem o nią walczyć. Z jednej strony nie żałuję ale z drugiej strony wiem, żebym cierpiał i nic by nie wskuralo to, że za nią biegalem. Nie żałuję, że walczyłem, bo mnie oszukiwała i kłamała. Problem polega na tym, że zaczynam się użalać i nie potrafię sobie poradzić, bo cierpienie coraz bardziej daje siwe znaki a ona od tego okresu jeszcze bardziej ma mnie w dupie i sobie radzi. Boli mnie to, że większość znajomych się ode mnie odwróciło i teraz mnie olewają jak ja to robiłem przez rok... Pomóżcie mi jak sobie poradzić? Dziewczyna nie była warta zachodu, żeby walczyć o nią i cierpię. Nie radzę sobie i nie jest tak łatwo jak parę tygodni temu...

Zmiany nastroju, tzw lepsze i gorsze dni to norma - każdy z nas po rozstaniu boryka się z tym problemem. Dobrze, że wiesz, że to juz koniec, że juz nie czekasz- to dobry znak. Pracuj nad sobą, rób tzw pranie mózgu i................... cierpliwości.Stopniowo te gorsze dni nie będą już/aż tak złe ( choć będą sie pojawiać)

W pełni popieram. Sama mam teraz właśnie takie wahania. Jeden dzień jakby zupełnie nic się nie wydarzyło, a w drugim już totalne załamanie. Staram sobie z tym radzić, zajmuję się różnymi rzeczami byle tylko nie analizować, nie wspominać sad. To trudne ale możliwe. Najważniejsze to uświadomić sobie że to koniec i zaczynać od nowa. Nie licz na powrót, tylko idź do przodu smile. Powodzenia życzę smile.

4

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Już dawno uświadomiłem sobie, że to koniec. Lecz zaczęło do mnie wracać to, że mogłem coś zrobić... Lecz jak pisałem jestem ciągle sam w domu, staram się zająć sobą. Zacząłem biegać i robić ćwiczenia. Odziwo zaprosiła mnie jej przyjaciółka. Pewnie, żeby szpiegować co robię, nawet się z nią pogodzilem, ale wiem, że nie chciałbym być z kimś kto okazał się falszywym. Staram się mniej myśleć o tym co było, ale wróciło do mnie myślenie, że ona będzie chciała wrócić. Tęsknota a przecież wiele razy chciałem od niej odejść. Znajomi się odwrócili i nie mają czasu niektórzy, wiadomo praca albo studia. Zostałem sam jak palec i nie umiem sobie poradzić. Codziennie wstaję rano rutyna. Śniadanie, komputer, bieganie i czasem piwo wypije. Siedzę przed kompem i proszę najbliższych znajomych o spotkanie - bezskutecznie. Napisać nie napiszę, bo już.kiedyś biegalem za dziewczynami od dwóch do czterech miesięcy. Nie chce wyjść na desperata i robić z siebie idioty. Mój znajomy mi powiedział, że jak piszę posty, że jestem szczęśliwy i robię zdjęcia ze znajomymi to ona robi to samo - myślę, że na złość. I zaczynam myśleć co u niej? A przecież po co mi wiedzieć to jak ona ma mnie gdzieś? Jestem sam i nie mam co ze sobą zrobić a na dłuższą metę to nie działa to co robię codziennie, bo ja potrzebuje towarzystwa a niestety nie mam już nikogo, nawet moje rodzeństwo i rodzice mają gdzieś mój stan, który z dnia na dzień jest coraz gorszy.

5

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

No właśnie, to ta rutyna i brak bliskich osób sprawia, że za nią tęsknisz, bo brakuje ci zwyczajnie towarzystwa. Zastanawia mnie tylko jedno, jak wcześniej funkcjonowałeś, że teraz nie masz znajomych, przyjaciół? Plus jeszcze ten smutny obrazek jak teraz wygląda twoje życie: "Śniadanie, komputer, bieganie i czasem piwo wypije". Wymarzona partia na faceta wink Weź się chłopie ogarnij i przestań nad sobą użalać. Kobiety przyciągają pewni siebie, ogarnięci życiowo mężczyźni, a nie ofiary życiowe.

6

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Pamiętaj - wszystkie jej koleżanki, ciotki/ srotki - to wracanie myślami do czegoś- czego już NIE MA !!!
Nie będę na tym forum odkrywcza pisząc -KAŻDY KONTAKT Z NIA W JAKIEJKOLWIEK FORMIE NIE POMAGA CI

Masz 2 opcje:
firstly- bablać się w gó...nie tzn myśleć, analizować, wspominać, śledzić na np fb etc
secondly - walnąć się w mordę i robić coś z tym co masz dziś, bo tylko Twoja praca nad sobą wyprowadzi Cię z tego dołka

My możemy klikać do us......nej śmierci, ale robotę musisz odwalić TY

Poczytaj trochę watki - nie z takich problemów tu ludzie wychodzą

7

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Przez dłuższy czas były ograniczenia w moim związku, sprawdzanie moje sms-y, Facebooka, bo była zazdrosna, nie mogłem spotykać się nawet z kuzynką. Tak jak pisałem wyżej, nie chodzi mi o rozstanie, bo zwyczajnie wiem, że przestała mnie kochać i przestałem być atrakcyjny. Wiele razy chciałem z nią zerwać, ale jak się próbowała pociąć to miałem obawy, że faktycznie w końcu  może sobie coś zrobić, w końcu zerwała, ale zaczęło gdzieś w myślach docierać, że mi jej brakuje... no po co? Przecież wiele razy mnie oszukała z bzdurami. Dawno straciłem do niej zaufanie. Zaraz po rozstaniu zacząłem dwa dni płakać. Ale potem było coraz lepiej. Z tym, że myślałem, że bedzie jak kiedyś ze znajomymi. Niestety przeliczyłem się... duża część mi powiedziała, że przypomniałem sobie po czasie o znajomych i teraz mają mnie gdzieś... Już wiem jedno, że nigdy nie poświęcę się dla kobiety jak to zrobiłem w tym związku. A nie jest mnie warta, bo usunęła związek na fejsie. Żałosne. Chwilę podpisaliśmy i urwałem z nią kontakt. Nie będę z kimś takim rozmawiać. Macie rację, że jestem smutny i żałosny, sle nie przypuszczałem, że zostanę sam jak palec.

8

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Czytałem wiele wątków i wiem, że wszystko zależy ode mnie... ale do mnie wróciło te myśli kilka dni temu... Nie zamierzam się do niej na ten moment odzywać, może za parę  miesięcy albo rok i wtedy będzie ok. Ale póki co zmagam się ze samotnością i potrzebuje wyjść z kimś bi pogadać, być w czyimś towarzystwie. Ja wiem, że nie chce wrócić do niej i jej psiapsiółki i rodzina też mnie mało obchodzi, dziewczyna nie  była warta, żebym za nią biegał. Po za tym zamiast źle o niej mówić to wolę zrobić to tutaj i wyrzucić z siebie te negatywne myśli. Ja chce tylko znowu być sobą i pójść do przodu. Robię prawko na samochód i wiem, że przez tą pustą dziewczynę mogę stracić swoje plany do zrealizowania. Dlatego znowu potrzebuje waszej pomocy. Bo póki co jest ciężko i zachowuję się gorzej niż nie jedna kobieta... jestem niestety z tych facetów bardziej uczuciowych.

9

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

O nie nie kolego, nie tłumacz tego swoją uczuciowością. Robisz prawko super! Po twoich wpisach można sądzić, że jesteś bardzo młody i być może to twoje pierwsze rozstanie. No i ten tekst " A nie jest mnie warta, bo usunęła związek na fejsie. Żałosne." To chyba typowe dla pokolenia gimnazjum. Zatem uszy w górę i do przodu! Pewnie jeszcze nie jeden zawód miłosny cie w życiu spotka aż trafisz na odpowiednią osobę. A może będziesz szczęściarzem? Tylko na pewno nie w takim stanie. Uczuciowi mężczyźni są tak naprawdę pożądani, ale ogarnięci! Skup się na sobie, co sobą reprezentujesz czy chcesz reprezentować. Dostałeś lekcje, to ją odrób, wyciągnij wnioski i żyj dalej! smile Bogatszy i mądrzejszy o doświadczenia.

10

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Dasz radę smile. Głowa do góry, skoro oszukiwała, traktowała Cię jak własność to naprawdę nie masz czego żałować. To było toksyczne i powinieneś się cieszyć że tak wyszło. Za jakiś  czas zapomnisz i będziesz w stanie znów się zakochać. Tylko nie popełniaj już tych samych błędów. Kobieta powinna Ci ufać, nie ma prawa Ci mówić że nie możesz się z kimś spotykać itd. Powodzenia smile.

11 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-07 16:42:44)

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Czytałem wiele wątków i wiem, że wszystko zależy ode mnie... ale do mnie wróciło te myśli kilka dni temu... Nie zamierzam się do niej na ten moment odzywać, może za parę  miesięcy albo rok i wtedy będzie ok. Ale póki co zmagam się ze samotnością i potrzebuje wyjść z kimś bi pogadać, być w czyimś towarzystwie. Ja wiem, że nie chce wrócić do niej i jej psiapsiółki i rodzina też mnie mało obchodzi, dziewczyna nie  była warta, żebym za nią biegał. Po za tym zamiast źle o niej mówić to wolę zrobić to tutaj i wyrzucić z siebie te negatywne myśli. Ja chce tylko znowu być sobą i pójść do przodu. Robię prawko na samochód i wiem, że przez tą pustą dziewczynę mogę stracić swoje plany do zrealizowania. Dlatego znowu potrzebuje waszej pomocy. Bo póki co jest ciężko i zachowuję się gorzej niż nie jedna kobieta... jestem niestety z tych facetów bardziej uczuciowych.

Musisz zdać Sobie sprawę, że mężczyźni na początku praktycznie nie odczuwają rozstania natomiast z czasem zaczyna ono narastać. U kobiet jest wręcz odwrotnie bardzo przeżywają pierwsze dni rozstania, aby później "Szybko dojść do siebie". smile
Nie ma facetów bardziej uczuciowych. Są tylko Ci co lepiej radzą sobie z uczuciami lub gorzej tongue.

Leejunfun napisał/a:

Już wiem jedno, że nigdy nie poświęcę się dla kobiety jak to zrobiłem w tym związku.

Błędne koło. Ze skrajności w skrajność. Doceń to co było dobre i wynieś wnioski z tego co było nie tak w związku. Spokojnie nie zamykaj się na innych przez jednego człowieka, bo możesz "nie zareagować" gdy miłość zapuka do drzwi wink. Gdyby ludzie podchodzili tak do sfery uczuciowej to mieliby tylko jednego partnera życiowego i na tym kończyli by poszukiwania.

Głowa do góry wink. Prawko nie zając nie ucieknie. Musisz wyjść z dołka, a znajomi widzisz ile byli warci. Jak byłeś to ok, jak potrzebujesz pomocy - pocałuj nas w 4 litery. Dlatego byli tylko znajomymi, a nie przyjaciółmi smile. Moim zdaniem powinieneś zrobić Sobie "urlop" od życia.

12

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

To mój trzeci związek i nie jestem gimnazjalistom. Po prostu mam problemy. Czy każdy tak się traktuje jak gimnazjaliste. Co fo mojego wieku to mam 21 lat i przynajmniej udało Ci się mnie rozbawić :-D

13

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

To mój trzeci związek i nie jestem gimnazjalistom. Po prostu mam problemy. Czy każdy tak się traktuje jak gimnazjaliste. Co fo mojego wieku to mam 21 lat i przynajmniej udało Ci się mnie rozbawić :-D

gimnazjalistOM big_smile dobre! smile ale ok wierzę. Mając 21 lat to już pewnie studia albo praca cię zamula albo powinny zajmować, a nie tylko "Śniadanie, komputer, bieganie i czasem piwo wypije" tongue

14

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Nektarynka super to opisalas i właśnie teraz tylko poradzić sobie z tą sytuacją, przecież to nie koniec świata, że mnie dziewczyna zostawiła.  Bardzo mi jednak na niej zależało i faktycznie się zaangażowałem. Masz.rację, że nie powinienem się zamykać na inne kobiety, bo stracę przed sobą kogoś wyjątkowego. Ja wręcz przeciwnie mam, bo przeżywam od początku taki stan emocjonalny a dopiero potem jest mi lepiej. Może to wina pogody i jesiennej atmosfery. Wybaczcie błędy, piszę na telefonie. Głowa do góry, dobre nastawienie. Łatwiej by mi było gdybym jednak znowi miał swoich znajomych, ale większość nie ma czasu.

15

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Wybacz błędy telefon mam zawirusowany i robi mi różne figle. Nie pracuję przez to rozstanie. Nie musisz i nienalegam, żebyś wierzyła. Proszę tylko o pomoc a nie stwierdzenie ile mam lat...

16

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Wybacz błędy telefon mam zawirusowany i robi mi różne figle. Nie pracuję przez to rozstanie. Nie musisz i nienalegam, żebyś wierzyła. Proszę tylko o pomoc a nie stwierdzenie ile mam lat...

Czyli rozumiem, że edukacje porzuciłeś?

17

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Nektarynka super to opisalas i właśnie teraz tylko poradzić sobie z tą sytuacją, przecież to nie koniec świata, że mnie dziewczyna zostawiła.  Bardzo mi jednak na niej zależało i faktycznie się zaangażowałem. Masz.rację, że nie powinienem się zamykać na inne kobiety, bo stracę przed sobą kogoś wyjątkowego. Ja wręcz przeciwnie mam, bo przeżywam od początku taki stan emocjonalny a dopiero potem jest mi lepiej. Może to wina pogody i jesiennej atmosfery. Wybaczcie błędy, piszę na telefonie. Głowa do góry, dobre nastawienie. Łatwiej by mi było gdybym jednak znowi miał swoich znajomych, ale większość nie ma czasu.

Chyba miałeś "nawrót", bo pisałeś, że było lepiej smile. Być może brak kontaktu z innymi Ci doskwiera, bo wcześniej zawsze mogłeś spędzić czas z Nią. Jeśli nie możesz liczyć na znajomych to może rodzina? Cóż mogę więcej doradzić? Niestety trzeba przeboleć swoje hmm i znaleźć sposób na pójście na przód.

18

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Dasz radę młody człowieku hehe:) posłuchaj daj sobie czas, zakończenie każdego związku nawet tego nieudanego boli, wywołuje emocje, sprawia przykrość, zwłaszcza gdy się angażujesz.zajmij się sobą, spróbuj mimo wszystko odnowić kontakt ze znajomymi, cholera chyba powinni Cię zrozumieć. ..dasz radę, to tylko na początku wydaje się straszne...pamiętaj starą, banalną prawdę czas leczy rany!!!!!! Trzymaj się:)

19

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Nektarynka53 napisał/a:
Leejunfun napisał/a:

Nektarynka super to opisalas i właśnie teraz tylko poradzić sobie z tą sytuacją, przecież to nie koniec świata, że mnie dziewczyna zostawiła.  Bardzo mi jednak na niej zależało i faktycznie się zaangażowałem. Masz.rację, że nie powinienem się zamykać na inne kobiety, bo stracę przed sobą kogoś wyjątkowego. Ja wręcz przeciwnie mam, bo przeżywam od początku taki stan emocjonalny a dopiero potem jest mi lepiej. Może to wina pogody i jesiennej atmosfery. Wybaczcie błędy, piszę na telefonie. Głowa do góry, dobre nastawienie. Łatwiej by mi było gdybym jednak znowi miał swoich znajomych, ale większość nie ma czasu.

Chyba miałeś "nawrót", bo pisałeś, że było lepiej smile. Być może brak kontaktu z innymi Ci doskwiera, bo wcześniej zawsze mogłeś spędzić czas z Nią. Jeśli nie możesz liczyć na znajomych to może rodzina? Cóż mogę więcej doradzić? Niestety trzeba przeboleć swoje hmm i znaleźć sposób na pójście na przód.

Nektarynka nawrót... Było już dobrze tylko wróciły we mnie emocje i tęsknota za nią. Wyrzuty sumienia, że mogłem zawalczyć o jej uczucia, ale przecież nie wiem, że nie było sensu walczyć... Z doświadczenia wiem, że to jednak w niczym mi by nie pomogło a jedynie co bym zrobił? To z siebie idiotę. Od początku jej mówiłem, że nie będę o nią walczyć w razie takiej sytuacji, bo już dość zrobiłem z siebie idiotę z poprzednimi dziewczynami. Wiem, że jakieś oddziaływanie ma na mnie pogoda ponura. Wstaje rano i jest ciemno i wiecznie jestem sam w domu. Rodzina raczej mówi: "olej nie była Ciebie warta, znajdziesz lepszą", ale nikt nie stara się poczuć w mojej sytuacji i przez chwilę poczuć co ja czuję? Bo jednak popadam w depresje... Jest mi ciężko, nie powiem, staram się wytworzyć trochę endorfin kiedy biegam albo ćwiczę aż mi przechodzą te myśli, ale na dłuższą metę to nie daje, żadnych rezultatów. Codziennie wstaję z dołkiem i codziennie zaczynam podobnie tak samo dzień..

20

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
evasion1980 napisał/a:

Dasz radę młody człowieku hehe:) posłuchaj daj sobie czas, zakończenie każdego związku nawet tego nieudanego boli, wywołuje emocje, sprawia przykrość, zwłaszcza gdy się angażujesz.zajmij się sobą, spróbuj mimo wszystko odnowić kontakt ze znajomymi, cholera chyba powinni Cię zrozumieć. ..dasz radę, to tylko na początku wydaje się straszne...pamiętaj starą, banalną prawdę czas leczy rany!!!!!! Trzymaj się:)

Staram się odnowić kontakty z każdym moim znajomym, przyjaciele się ode mnie nie odwrócili tylko po prostu z braku czasu nie mogą mi poświęcić dnia. Bo zatrzymuje ich praca, studia. Wiem, że tylko na początku się wydaje to straszne... Tylko rozstanie w dniu rocznicy i w dniu gdzie rozstawałem się dwiema poprzednimi dziewczynami boli najbardziej. Może to wyda się śmieszne, ale rozstałem się z trzecią dziewczyną w tym samym miesiącu i dniu.. Ja nie pracuję (chwilowo), bo muszę dać sobie czas, na początku nie piłem i nie jadłem nic dopiero po dwóch dniach po rozstaniu zacząłem nabierać apetyt. A widziałem po niej już, że coś się święci, bo już to przeżywałem... Tylko, że nastąpił nawrót tych emocji. I to mnie przeraża. Wiem, że czas tylko ukoi moje cierpienie, ale jak długo? Przecież zaraz minie miesiąc jak nie będziemy razem i już dawno powinienem żyć swoim życiem. Niestety, wróciło to do mnie i jest mi ciężko jak diabli.

21

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Jak już odbiegasz od tematu to wiedz, że edukację nie porzuciłem, bo chodzę zaocznie do szkoły. Na studia mnie nie stać niestety... Więc muszę czekać na przyszyły rok aż zarobię pieniążki na upragnione wykształcenie a następnie chce iść do wojska.

22

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Ja nic nie jadłam przez miesiąc, tylko wody dużo piłam. Schudłam 7 kg, ciągle stres. Teraz jest trochę lepiej. Nie oglądaj jej na fb itd. Odetnij się zupełnie. Wiem że to trudne, ale możliwe. Sam musisz uwierzyć że będzie dobrze smile.

23

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Jak już odbiegasz od tematu to wiedz, że edukację nie porzuciłem, bo chodzę zaocznie do szkoły. Na studia mnie nie stać niestety... Więc muszę czekać na przyszyły rok aż zarobię pieniążki na upragnione wykształcenie a następnie chce iść do wojska.

Tylko pozornie odbiegłam od tematu uczepiając się tego jak opisałeś teraźniejsze swoje życie.. czyli jakim jesteś partnerem, człowiekiem, co sobą reprezentujesz. To dobrze, że masz takie plany, tylko nie pisz, że nie pracujesz przez to rozstanie. No chłopie dorośnij! wink

24

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Mamy wspólnych znajomych i często oznaczają siebie na zdjęciach, więc wtedy bardziej mnie to denerwuje i wyłączam obserwowanie takiej osoby. I to mi starcza, bo na jej profil nie wchodzę i nie mam takiego zamiaru wchodzić. Wyszło jak wyszło a co było to się nieodstanie, bo żałować nie mam czego? Ja tej decyzji nie podjąłem tylko moja eks-partnerka. Ja tam chce w końcu wstać na nogi i zapomnieć i iść z podniesioną głową a nie jak pseudo facet, który żali się nad rozlanym mlekiem. Tym bardziej, że naprawdę dużo uczuć skonsolidowałem dla tej osoby. Niestety nie dla tej damy co trzeba... Wiem, że ktoś mi zaraz napiszę, że znajdę lepszą, piękniejszą itd. Ale nawet kiedy już jakąś chce nawet porozmawiać to mnie odrzuca a są zdecydowanie lepszymi osobami nie tylko pod względem urody, ale także charakteru kobiety. Tak jak pisaliście wyżej, że potrzebuję czasu a jedynie co mnie dobija to jesienna aura i jej się we znaki. Mam nadzieję, że rozmowa z wami podniesie mnie na duchu i będzie mi dużo lepiej, bo niestety na znajomych, rodzinę liczyć nie mogę... W sumie w życiu trzeba dawać sobie radę, ale jest mi ciężko. Dziewczyna oczekiwała ode mnie zbyt wiele, kontrolowała mnie, kłamała, oszukiwała itd. Ciągle mi wmawiała, że mogę coś czuć do swojej poprzedniej dziewczyny a to nieprawda! Nie jestem zwyrodnialcem, żeby bawić się czyimiś uczuciami. Przeżywam pustkę i brak wsparcia osób trzecich (rodziny, znajomych). I to mnie bardzo boli, że poświęciłem zbyt wiele i dużo straciłem... A wszystko to dla miłości do drugiej osoby...

25

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Roxann napisał/a:
Leejunfun napisał/a:

Jak już odbiegasz od tematu to wiedz, że edukację nie porzuciłem, bo chodzę zaocznie do szkoły. Na studia mnie nie stać niestety... Więc muszę czekać na przyszyły rok aż zarobię pieniążki na upragnione wykształcenie a następnie chce iść do wojska.

Tylko pozornie odbiegłam od tematu uczepiając się tego jak opisałeś teraźniejsze swoje życie.. czyli jakim jesteś partnerem, człowiekiem, co sobą reprezentujesz. To dobrze, że masz takie plany, tylko nie pisz, że nie pracujesz przez to rozstanie. No chłopie dorośnij! wink

Może inaczej. Źle to określiłem... Nie pracuję między innymi przez to rozstanie a miały też inne czynniki prowadzące do mojego zwolnienia się z pracy wink. Ale wątek jest o tym jak radzić sobie po rozstaniu i tej pomocy od was oczekuję.. Rady i jakiegoś kopa na wzmocnienie, bo sam już nie daję rady. sad

26

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Bo jednak popadam w depresje... Jest mi ciężko, nie powiem, staram się wytworzyć trochę endorfin kiedy biegam albo ćwiczę aż mi przechodzą te myśli, ale na dłuższą metę to nie daje, żadnych rezultatów. Codziennie wstaję z dołkiem i codziennie zaczynam podobnie tak samo dzień..

No niestety życie ma to w sobie, że występują w nich kryzysy. Pamiętaj jak jest źle to zawsze po tym musi przyjść dobre. Czas leczy rany i czasami warto zrobić coś nowego smile. Może to jest środek na Twoje problemy - zacząć coś nowego.

27

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Też mi się tak wydaje i właśnie tylko ten czas to mój jedyny lekarz w tym momencie.. Póki co staram się zajmować treningami, biegać i ćwiczyć, ale jak mam kryzys to od razu idę sobie wypić i może dlatego wstaję z kacem moralnym i się użalam nad sobą, druga sprawa to pogoda jaka teraz jest... Trzeba dać radę wink

28

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Wbrew pozorom picie to nie jest dobre wyjście. Po alkoholu robisz się słabszy, więcej wspominasz. Moim zdaniem to w niczym nie pomaga a wręcz przeciwnie.

29

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
agusia587 napisał/a:

Wbrew pozorom picie to nie jest dobre wyjście. Po alkoholu robisz się słabszy, więcej wspominasz. Moim zdaniem to w niczym nie pomaga a wręcz przeciwnie.

Właśnie zaczynam odnosić skutki picia alkoholu, który pogrąża mnie jeszcze bardziej w smutku niż mi się wydawało. To prawda, potrafi strasznie osłabić psychicznie. Ostatnio jest mi ciężko i mam nadzieję, że to tylko chwilowe przejście, bo dłużej nie jestem w stanie znieść tego bólu. Ktoś mi powiedział, że najlepszym lekarstwem na zranione serce jest miłość, ale po pierwsze nie chce kogoś krzywdzić bo wiem, że nie jestem w stanie na ten moment być z inną dziewczyną a drugie, że takim nie jestem. Ja muszę przecierpieć, pożegnać się ze wspomnieniami, zamknąć ten etap w swoim życiu i zacząć wszystko od początku z kimś nowym (mam nadzieję, że nie na chwilę)

30

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Owszem masz rację. Jednak nikt nie zabrania Ci się z innymi spotykać na stopie koleżeńskiej. Ja bardzo kocham byłego, ale spotkałam się już z dwoma mężczyznami (na starcie wiem że to tylko znajomość koleżeńska, choć kto wie może gdy już będę gotowa coś z tego będzie). Dane osoby wiedzą jak jest, nikogo nie oszukuję. Przecież nie musisz od razu z nimi wiązać przyszłości. Rób małe kroczki, codziennie sobie wmawiaj że będzie dobrze. Jeszcze tylko trochę i będzie lepiej.

31

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
agusia587 napisał/a:

Owszem masz rację. Jednak nikt nie zabrania Ci się z innymi spotykać na stopie koleżeńskiej. Ja bardzo kocham byłego, ale spotkałam się już z dwoma mężczyznami (na starcie wiem że to tylko znajomość koleżeńska, choć kto wie może gdy już będę gotowa coś z tego będzie). Dane osoby wiedzą jak jest, nikogo nie oszukuję. Przecież nie musisz od razu z nimi wiązać przyszłości. Rób małe kroczki, codziennie sobie wmawiaj że będzie dobrze. Jeszcze tylko trochę i będzie lepiej.

Wmawiam sobie to codziennie przed lustrem, wmawiam sobie, że ja nie mam czego żałować, że znam swoje wartości i wiem, że tak musiało być, że ona podjęła tą decyzję a nie ja. Robię wszystko, żeby dać sobie tego czasu. Dać radę muszę, bo wyjścia nie mam. Jeszcze nie raz w życiu przeżyje innego rodzaju rozstania z osobami, których kocham. Nie wiem czy będę po raz kolejny potrafił skonsolidować w kimś uczucia, zaufać drugiej osobie... To zależy od dnia, bo raz jest super i czuję się świetnie a raz myślę, że rzucę się pod pociąg takie mnie męczy cierpienie. Tym bardziej, że ja pierwszy raz nie walczyłem o kogoś a być może trzeba było dla swojego dobra. Ale to już było i się czasu nie da cofnąć. Teraz muszę większą uwagę skoncentrować na teraźniejszości i ewentualnie na niedaleką przyszłość związaną ze swoją osobą. Póki co nie mam zamiaru się z nikim wiązać i nie wiem czy w oógle będę tego chciał...

32

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Z czasem będziesz chciał, choć musi upłynąć trochę czasu. Im szybciej się zapomni tym lepiej. To może i banalne, ale sama prawda że czas leczy rany smile. Z czasem wszystko przestaje boleć, tylko nie możesz rozdrapywać tych ran. Bądź silny i pozytywnie nastawiony, w końcu przyjdzie lepszy okres smile.

33

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Agusia jesteś fajną kobietą, która potrafi podnieść i komuś dolać oleju do mózgownicy. To prawda! Wierzę, że czas leczy rany tylko mi o to chodzi, że mam dosyć przeżywania tego samego z trzecią pod rząd dziewczyną... Ja chce się z kimś związać i być na dobre i na złe... Lecz chyba to jest niemożliwe... Dlatego tak jak pisałaś, dam sobie czasu na wszystko. Zapomnieć, zapomnę o niej jako o dziewczynie. Lecz głowa mimo wszystko mówi mi, że to nie koniec... Jakoś moja intuicja się nie myli. Lecz mam też obawy jak czytałem na innych forach, że one/ oni wracają. Mam nadzieję, że niedojdzie do takiej sytuacji. Zobaczymy jak to dalej będzie i w jakim stanie się obudzę jutro... Bo to faktycznie żenada, że facet przeżywa tak rozstanie... hmm

34

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Robisz błąd.
Wyzbądź się nadziei, tego nie ma i nie będzie. Jeśli będziesz wierzył że się zejdziecie nigdy się nie wyleczysz. Będziesz tak trwał i dłużej cierpiał. Gdyby się faktycznie odezwała wtedy będziesz się cieszył (moim zdaniem nadal nie jest warta skoro oszukiwała) ale teraz uwierz że to koniec.

35

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Najgorsze jest to, że znam te błędy i piszesz mi to samo co mówi mi moja druga strona sumienia, ale jakoś te informacje nie potrafią dojść do mojej jaźni i oderwać się od tego co było. Rozstaliśmy się na 16 października a ostatni raz pisałem z nią 24 października. Ja wiem, że w tym momencie już powinienem być na etapie zapominania. Może lepiej jak się wyloguje na jakiś czas z facebooka i zajmę się czymś innym, bo póki co zauważyłem, że ona nie chce dać mi o sobie zapomnieć. Oznacza zdjęcia z psiapsiółkami i pokazuje jaka jest rzekomo szczęśliwa, ale widzę, że to jest mi na złość, żebym się złamał i odezwał. Ale trzymam się twardo postanowienia, że choćby nie wiem co nie odezwę się do niej, nie zadzwonię i nie napiszę do niej. Już dawno powinienem mieć ten etap za sobą. Lecz nadal jestem w punkcie zero. A póki poddaje się umysłowi, który robi mi figle w głowie. Wiesz co zauważyłem? Że im bardziej chce zapomnieć tym bardziej to do mnie wraca... Za dużo myślę nad czymś co się skończyło i nie wróci. I nie chce wracać do tych kłamstw, do tego fałszywego człowieka... Chce zamknąć bramy przeszłości i iść przed siebie. A póki co stoję i zwlekam, nie mogę się pogodzić z tą sytuacją. Szczerze? To i tak już nie przeżywam tego jak pierwszego czy drugiego rozstania... Drugie było najgorsze w moim życiu, najbardziej cierpiałem...

36

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Skoro tak to powinieneś wiedzieć że i tym razem się uda smile. Trafisz na swoją drugą połówkę na pewno smile. Bądź silny i odetnij się od fb. W ogóle nie oglądaj żadnych zdjęć. Pozdrawiam smile.

37

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Eh... Póki co nie trafiam na drugą połówkę (no chyba, że 0,5 L big_smile ) A tak to nie ma szczęścia do miłości. Dziękuję na zaś Agusia smile

38

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Spox tongue. A z tą 0,5 uważaj smile bywają zgubne smile.

39

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
agusia587 napisał/a:

Spox tongue. A z tą 0,5 uważaj smile bywają zgubne smile.

Nie mam zamiaru sięgać po alkohol na razie. Wolę sobie pobiegać i porobić brzuszki, pompki i ćwiczyć na handelkach niż się załamywać tą sytuacją wink. Wolę iść do przodu i faktycznie nie dąsać się i nie zadręczać myślami czy wróci czy nie wróci itd. Bo to nie ma najmniejszego sensu... Trzeba mimo wszystko dać sobie spokój i zacząć realizować swoje pasję, odnowić kontakty ze znajomymi. Muszę też zacząć uprawiać więcej sportu, rzucić palenie papierosów i znaleźć pracę dopóki nie pójdę do wojska smile. Im dłużej będę się zadręczać tym gorzej dla mnie... Trzeba się pogodzić i oswoić z nową sytuacją smile

40

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

I brawo smile !!!
Trzymam kciuki za Ciebie smile. Warto zadbać o siebie tongue ćwiczenia jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Tak więc koniec tematu ex smile. Jesteś singlem i ciesz się z tego. Rzucenie papierosów to już szczególnie popieram big_smile:D.

41

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

8 lat mija jak zacząłem palić (Jeju, ale ten czas szybko leci! yikes) Niedawno nie miałem takich "problemów" a tutaj bach dziewczyna za dziewczyną  i z każdą niepowodzenie! Ja będę jednak odświeżał ten wątek i będę się starał opowiedzieć co u mnie i jak się czuję. Bo i tak póki co nie mam komu się żalić a lepiej jak zrobię to tutaj niż jakiejś nieodpowiedniej osobie. Oczywiście mam nadzieje, że będę pomijał wątek Pani X. Tak ją będę określać. Wolę mimo wszystko o niej zapomnieć i mieć spokój. Jedynie co moja rodzina powiedziała i mówiła od początku to to, że ona nie jest mnie warta i żebym dał sobie spokój. No, ale teraz czas sobie zająć czas tak, aby nie myśleć o niej. Nikt nie mówi, że będzie łatwo, ale z czasem myślę, że przyzwyczajenie będzie tutaj dobrym określeniem minie i będę mógł spokojnie zacząć życie od nowa, od samego początku smile. Punkt pierwszy to nie myśleć, punkt drugi nie mysleć co będzie i co by było gdyby? trzeci: nie użalać się nad sobą. czwarty: co się stało to się nie odstanie piąty: głowa do góry i do przodu smile

42 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-11-07 22:42:26)

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Cieszy mnie to smile. Tak trzymaj i się nie poddawaj. Daj proszę za jakiś czas znać jak Ci idzie smile. Mam nadzieję że usłyszę dobre nowiny.

43

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Więc tak zaczynam dzień drugi... Wstałem w dość dobrym humorze i znowu po jakiś kilku minutach złapał mnie dołek... Chce mi się płakać, ale nie mogę... Ściska mnie w żołądku. Jak zawsze obudziłem się w pustym domu, nikogo nie było i pewnie do wieczora nikogo nie będzie... Znowu czuję pustkę i kołatanie w klatce piersiowej (tęsknota). Jest mi ciężko.. Poszedłem i wypiłem piwo, trochę wylało się ze mnie łez. Ale mi już to nie pomaga. Czuję się przytoczony tą sytuacją, jednak zdaję sobie w tym momencie sprawę, że ona się czuje lekko i już stałem się dla niej przeszłością... Do mnie wszytko wróciło jak bumerang i niszczy mnie od środka. Znowu jestem sam i czuję jakbym popadał w depresję. Przecież jedna osoba, wspomnienia nie mogą mieć na mnie większego wpływu. Mam też do siebie żal, że po raz pierwszy nie walczyłem o nią, mimo, że mnie oszukiwała od samego początku. Mam też chęć do niej napisać, ale wiem, że w tym momencie tylko bym się zbłaźnił w jej oczach. Dlatego też mimo wszystko staram się wyrzucić te negatywne myśli, żebym nie napisał. Lecz cały czas mną targają myśli "napisz, ona na to czeka, napisz w końcu" - zaczynam nieco wariować i dawać się oszukać swojej podświadomości. Mam do siebie żal, że nic nie zrobiłem, że nie próbowałem jej zatrzymać tylko rozmowa na Facebooku, że ją kocham i mi na niej zależy, ale skoro nie chce próbować to nie będę jej zmuszać. A przecież nie można kogoś błagać i żebrać o miłość.. Na wszystko trzeba sobie zapracować. Lecz czuję do siebie obrzydzenie za to, że raz w życiu nie walczyłem o miłość, mam wyrzuty sumienia. Nie umiem sobie wybaczyć i pogodzić się z tą sytuacją. Cały czas przechodzi ona w moich myślach. Co chwilę myśli związane są z nią. Mam świadomość, że wybrała swoją drogę i że nie mogę nic z tym zrobić, lecz nie mogę tego zaakceptować i się pogodzić z tym. Nie mam chęci i zapału do niczego oprócz tego, że biegam i zrobię jakieś ćwiczenia. Przeraża mnie samotność, która mnie teraz otacza. Przeraża mnie fakt, że nie ma teraz nikogo obok mnie a potrzebuję czyjeś pomocy i wsparcia. Zawsze je miałem i było mi o wiele prościej. Teraz nie mam nic oprócz pustego domu do którego przyjdą moi rodzice z pracy i psa. Większość czasu spędzam samotnie. I rozmyślam.. Staram się wyeliminować myśli o niej i zastępować innymi, lecz to nie jest takie proste, bo ich jest coraz więcej.

Ból, żal, smutek, przygnębienie i apatia, która mnie otacza jest przerażająca. Zaczynam się zatracać w alkoholu, piję mało (jedno czasem dwa piwa) czasem się zdarza, że wypiję wódkę. Na chwilę czuję ukojenie. Potem nie zależnie od stanu jakim jestem (pijany czy trzeźwy) idę biegać, następnie wracam do domu i siadam przed komputer.. Włączam Facebooka i ciągle widzę jej imię na każdej stronie (czuje się jakbym popadał w obsesję). Minęło sporo czasu od naszej rozmowy.. Ona się z pewnością już podniosła a ja dalej leżę na deskach i proszę o pomoc.

Czuję się okropnie, że nie włożyłem w starania na koniec o nią więcej energii tylko od razu się poddałem, ale z doświadczenia wiem, że to nie pomaga w niczym. Pisząc tutaj czuję się o wiele lepiej. Z każdą naciskaną na klawiaturze literą jest mi lepiej, bo wyrzucam swoje myśli, emocje, żal, smutek które duszę w sobie... Tracę swoje poczucie wartości i z dnia na dzień staję się słabszy psychicznie. Choć przeżywam rozstanie trzeci raz to wiem, że ból, który mam w sobie jest najbardziej bolesny. Czuję gorycz porażki i smak przegranej a przecież tyle razy chciałem się oderwać od tej dziewczyny, tyle razy mówiłem, że to koniec, że mam jej dosyć, że nie chce już od niej niczego, że mam dość tych kłamstw i jej oszustw. No, bo przecież gdyby mnie tak naprawdę kochała to pomimo tych wszystkich naszych sprzeczek i oszustw była ze mną... Kiedyś mi powiedziała, że będzie ze mną mimo wszystko, lecz kolejny raz zrozumiałem jak słowa są puste a jak bardzo w miłości liczą się czyny. Czułem się przez nią wiele miesięcy osaczony, zły, kontrolowany nagle mi brakuje coś tego, brakuje mi jej.

Czuję się jak dziecko we mgle, zagubiony. Nie wiem co mam począć, bo jednak czuję się bardzo samotny. Chciałbym się śmiać, przestać myśleć, ale nie potrafię. Mam przeczucie, że to jeszcze nie koniec i, że za jakiś czas powróci.. Nie wiem, dlaczego mam takie myśli, ale zawsze gdy coś mi się pojawia w mojej głowie to po czasie to się staje rzeczywistością.
Zawsze czułem jakiś ból po rozstaniu, ale nigdy nie czułem potrzeby płaczu, nie rozmyślałem o tym, że jakaś moja była wróci. Jednak tutaj jest inaczej. Potrzebuję teraz wsparcia, bo nigdy nie byłem aż tak nisko, że potrzebowałem drugiej osoby, bo zawsze oni byli. Teraz nie mam nic. Czuję się jak Hiob, któremu zabrano wszystko: dom, rodzinę, pieniądze. Czuję się jakby Pan mnie chciał tylko sprawdzić czy w niego zwątpię, czuję, że to test. Łatwo się wszystkim wam mówi, że nie zachowuję się jak dorosły facet (z resztą mi samemu też), że kobiety lubią pewnych siebie facetów. Szanowne Panie, my faceci też mamy swoje uczucia, też kochamy, też płaczemy, też cierpimy, też czujemy głód. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak WY. Nigdy nie zrozumiem, po co kogoś się zdradza, co wam to daje wszystkim? Lubicie jak ktoś cierpi przez wasze zachcianki? Przecież każdy facet czy kobieta mają te same narządy płciowe, nie rozumiem chęci wskakiwania komuś drugiemu do łóżka, skoro macie drugą osobę, Nigdy nie zrozumiem jak ktoś może kłamać osobę, którą się rzekomo kocha, przecież sami nie lubicie być oszukanymi przez kogoś. Jak można mówić, że się kogoś kocha w wspaniałych chwilach a kiedy przyjdzie moment załamania to traktujecie drugiego człowieka jak przedmiot, zepsuje się to się wymieni i kupi nowe, lepiej iść na łatwiznę w życiu. Może jestem stereotypowy, ale uważam, że jak coś się zepsuło i da się naprawić a wszystko da się naprawić, tylko trzeba chęci.

Tak samo jak traktujecie przedmioty, tak samo traktujecie ludzi. Żyjemy w chorych czasach seriali typu: M-jak miłość, Barwy szczęścia, Pierwsza miłość itd. Ciągle zdrady, powroty i nic więcej. Tęsknię za nią bardzo i brakuje mi jej, choć wiele razy już miałem dosyć, wiele razy się gniewałem na nią, ale byłem na tyle ślepy, że nie zobaczyłem jednego, że każdy z nas popełnia błędy codziennie i musi się liczyć także z konsekwencjami. Pragnę zapomnienia, nie chce, żeby ktoś mnie umoralniał, mówił, że nie była mnie warta, bo przecież gdyby nie była to bym nie zaczynał z nią niczego więcej. Wiem, że jakbym teraz do niej napisał to bym się tylko zbłaźnił, trzymam się twardo swojego postanowienia, choć od środka mnie zżerają inne emocje. W głębi duszy modlę się do Pana Boga, żeby myśli o niej poszły w zatracenie, żebym przestał rozdrapywać te rany, które liże każdego dnia a następnego ranka je rozdrapuję. Żebym napotkał w swoim życiu na kobietę, którą obdarzę miłością, troską, poczuciem bezpieczeństwa, zaufaniem i szczerością a ona mi to odwzajemni. Lecz myśli, które we mnie konsolidują nie dają mi odpocząć i choć przez chwilę chciałbym poczuć smak szczęścia, wolności. Pozbyłem się wszystkiego co mi ją przypomina, pamiątek,zdjęć ale nie pozbyłem się najważniejszej pamiątki, myśli o niej. Mój mózg ją zaczął idealizować i przestałem pamiętać te złe chwilę a ciągle mam te dobre. To najgorsze co może być. Nie wiem jak długo będzie mnie ten stan męczyć, ale modlę się, że opuści mnie w końcu i będę mógł zacząć od nowa bez niej i bez myśli o niej.

Reasumując: W pierwszym dniu czuję się okropnie, czuję pustkę, żal do siebie, brak zrozumienia i akceptacji, towarzystwa i wsparcia osób najbliższych dla mojemu sercu.

44

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

No i chyba nie do końca "ogarnąłeś" wink. Ja jako kobieta osobiście nie rozumiem dlaczego po rozstaniu pozostaje w wielu mężczyznach przeświadczenie, że kobieta która odeszła jest jeszcze waszą? Ja jak odchodzę to znaczy koniec - tej relacji w kwestii związku już nie ma. Bo tak się zachowujesz. Nie piszesz o głębszych uczuciach tylko o tęsknocie. Zauważyłeś to? To taka dygresja do Twoich słów o traktowaniu ludzi jak przedmiotów/własności. Będąc z kimś tworzymy relację, którą moim zdaniem wielu z nas traktuje jak swoją własność i może z nią robić co chce.
Nie wszystko da się naprawić. Niestety tak życie nie wygląda. Uważasz tak, bo ktoś Ciebie rzucił, a nie na odwrót i w ten sposób (NIESTETY) tworzysz nadzieję, że nadal można naprawić stary związek i możecie do Siebie wrócić. Problem w Tobie jest taki, że nie umiesz pojąć, że według Niej po prostu nie pasowaliście do Siebie, a Ona szuka kogoś innego. Wcale nie musi to oznaczać, że popełniłeś tysiące błędów, miała milion urazów. Nie zwalaj tego co się dzieje na jakieś seriale, bo szukasz usprawiedliwienia, że problemy pochodzą z zewnątrz związku, a to nie prawda.
Nie radzisz Sobie z odtrąceniem to jest Twój prawdziwy problem. Zarówno jeśli chodzi o Nią, jak i znajomych. Swoją wartość oparłeś na ludziach, którzy oprócz Ciebie mają własne życie i nie jesteś w stanie tego pojąć.

Co do odchodzenia. Nie ma tutaj złotego środka. Jak człowiek powie od razu, że to koniec mogą pojawić się żale ze strony partnera "dlaczego nie chcesz naprawy jeszcze przez x czasu?". Jak człowiek będzie chciał "przeczekać", a później okaże się że jednak nic się nie zmieniło to żale o to "dłużej nie powalczyła/powalczył i do tego normalnie funkcjonuje". Człowiek który ma żal, zawsze znajdzie ALE na zachowanie drugiej osoby. Jak widać była uznała, że nic złego w związku tak do końca się nie działo, ale brakowało Jej "czegoś", aby myśleć o czymś poważniejszym.

Życzę Ci, abyś zrozumiał, że koniec związku to koniec.
Nikt nie powinien takiej formy taktować jako próbę ratowania relacji. Ty masz nadzieję, że tak jest. Ona próbuje w ten sposób "przemyśleć" wszystko i wróci. Najpierw ewentualna naprawa, a jak nic z tym to się rozchodzimy.

45

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Mam takie niestety myśli, jakoś nie potrafi to do mnie dotrzeć, że to jest koniec i zaakceptować tej sytuacji. Być może jak pisałaś coś w jej w naszym związku brakowało... Że to jednak nie jest to. Fakt, że oparłem swoje samopoczucie na innych osobach. Bo zawsze kiedy leżałem na deskach się podnosiłem, ale ktoś jeszcze mnie trzymał, żebym znowu nie upadł. Nie potrafię tego zaakceptować, że to koniec i mam złudne myśli, że wróci. Dla chcącego nic trudnego naprawić. Ciężko mi jest i nie będę siebie oszukiwać, że jest inaczej. Co do braku akceptacji, że koniec to koniec myślę, że i kobiety mają z tym problemy także. Brakuje mi tego wszystkiego co było, ale wiem, że muszę się pogodzić z tą sytuacją i to akceptować. Lecz mój mózg ciągle wysyła sygnały do podświadomości: ERROR. I znów czas zatacza koło... Codziennie to samo... Czuję się jak w tym filmie z Markiem Kondratem "Dzień świra". Muszę gdzieś te myśli wyrzucać, bo jest mi zdecydowanie lepiej jak komuś się wyżalę i napiszę wszystko co myślę. Wolę pisać to wam niż mówić o tym komuś innemu. Jest mi ciężko i wiem, że to chwilowy stan, że przejdzie. Za miesiąc będę już myślał o niej coraz mniej bądź w ogóle. Pójdę pobiegać, żeby wytworzyć trochę endorfin. Doradź mi jak mogę starać się nie zastanawiać i nie gdybać? Co robić i co począć ze sobą? Co zrobić, żeby nie myśleć o niej albo jak zastąpić ją innymi myślami?

46 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-11-08 18:34:55)

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

...pluje sobie w twarz, że nie spróbowałem o nią walczyć.

Nie potrzebnie! Lepiej nie mogles zrobic.

Leejunfun napisał/a:

Z jednej strony nie żałuję ale z drugiej strony wiem, żebym cierpiał i nic by nie wskuralo to, że za nią biegalem. Nie żałuję, że walczyłem, bo mnie oszukiwała i kłamała.

Oszukiwala cie, wiec za czym tesknisz? Jak mozna cenic kogos kto klamie ci w oczy? Tesknisz za modelem twojej wyobrazni w ktory sam wpasowales te dziewczyne. Idealizujesz ja a meskie ego nie znosi odrzucenia, to boli.

Leejunfun napisał/a:

Problem polega na tym, że zaczynam się użalać i nie potrafię sobie poradzić, bo cierpienie coraz bardziej daje siwe znaki a ona od tego okresu jeszcze bardziej ma mnie w dupie i sobie radzi.

Widac nie darzyla cie takim samym uczuciem jak ty ja. Chcialbys by byla z toba z litosci?

Leejunfun napisał/a:

Boli mnie to, że większość znajomych się ode mnie odwróciło i teraz mnie olewają jak ja to robiłem przez rok... Pomóżcie mi jak sobie poradzić? Dziewczyna nie była warta zachodu, żeby walczyć o nią i cierpię. Nie radzę sobie i nie jest tak łatwo jak parę tygodni temu...

Jesli olewales znajomych, maja prawo robic to samo. I po raz kolejny sobie przeczysz, miotaja toba ciagle emocje i bedzie tak do poki nie zmienisz swojego podejscia do sprawy. Tego zwiazku juz nie ma i to nie wroci, zrozum to.

Nie szanujesz siebie, nie masz zycia i uzalezniasz wlasna wartosc od opinni innych ludzi o tobie samym -> pieklo to inni, jak stwierdzil Sartre. Zyjesz ciagle w iluzji i bazujesz na dogmatach ktore sa wpajane wielu facetom od dziecka, musisz to zmienic!

Pamietam, ze jakis czas temu wyslalem ci link do zrodla ogromnej wiedzy, rad i historii ludzi ktorzy w koncu zrozumieli jak wiele od nich samych zalezy i ktorzy odwazyli sie zyc i docenili samotnosc od ktorej ty ciagle uciekasz. Mimo tego, nadal tu wracasz i sie nad soba uzalasz... zauwazyles w ogole kiedy straciles co miales miedzy nogami, czy zawsze bylo tam pusto?

Mezczyzna w samotnosci staje sie silniejszy, kobieta zas w niej umiera.

Usun swoja ktoras juz z kolei ex z fejsa, usun ja z zycia i przestan pic.

47

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Dzisiaj napisała do mnie jej przyjaciółka (parę dni temu z nią się pogodziłem). Do czego zmierzam? Dzisiaj zadała mi parę razy to samo pytanie, co u mnie? Co słychać? Jak tam moje życie?. I nagle chciała coś się mnie zapytać, ale w tym momencie napisałem,.że idę teraz do kogoś obejrzeć film i, że jak będę miał czas to jej odpisze. Ona wtedy odpisał dobra mniejsza. Miłego oglądania,.papaa. Teraz główkuje o co jej chodzi? O co chciała zapytać, ale jednak wolałem zagrać i udać, że nie mam czasu. Nie nalegam,.żeby napisała o co chodziło, bo jak będzie chciała napisać to się odezwie jeszcze raz. Nie wiem czy robię dobrze? Ale czuję, że tak. Nie mam jej w znajomych. Usunąłem konto i założyłem nowe nie dodając jej. Nie zaglądam na jej profil i nie pytam znajomych co u niej. Jak pisałem wcześniej wolę to wyrzucić tutaj niż komuś nie odpowiedniemu. Pytanie o co chodzi jej przyjaciółce? Wiem na pewno,.że szpieguje mnie na fb.

48

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

To normalne Twoja była chce wiedzieć co u Ciebie czy przypadkiem nie masz lepiej niż ona... Mam podobnie w sumie podobna sytuacja do Twojej tylko u mnie była narzeczona i też wiem że np jej siostra mnie obserwowała dlatego poblokowałem ja i osoby które są "przeciw mnie "

49

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
kamil_20047 napisał/a:

To normalne Twoja była chce wiedzieć co u Ciebie czy przypadkiem nie masz lepiej niż ona... Mam podobnie w sumie podobna sytuacja do Twojej tylko u mnie była narzeczona i też wiem że np jej siostra mnie obserwowała dlatego poblokowałem ja i osoby które są "przeciw mnie "

Właśnie to zaobserwowałem, że ona chce mnie sprowokować, żebym do niej napisał, ale jakoś mnie nie kusi, żeby napisać. Z resztą ja nie mam nic do ukrycia. Codziennie wstawiam jakieś zdjęcia jak trenuje albo spędzam czas ze znajomymi. Jak zrezygnowała to niech żałuję, swojego czynu i niech ponosi tego konsekwencje. Mam cel wyrzucić swoje myśli tutaj, bo jest mi lepiej z tym jak wam się zwierzam a druga sprawa, mogę z kimś pogadać i się kogoś poradzić, więc nie zamierzam zamykać tego wątku, chce być tutaj z wami aż pewnego dnia nie będę świadom, że o niej nie pomyślałem. Teraz pytanie... gdyby jej przyjaciółka się pytała czy czuję coś do swojej eks, tęsknię, jak się czuję, czy chciałbym wrócić jak w tej sprawie odpowiedzieć jej, ale jednocześnie ominąć nie wygodne dla mnie teraz pytania? Wiem, że jeszcze napisze do mnie, bo to było czuć, że coś jest na rzeczy...

50

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Mam takie niestety myśli, jakoś nie potrafi to do mnie dotrzeć, że to jest koniec i zaakceptować tej sytuacji. Być może jak pisałaś coś w jej w naszym związku brakowało... Że to jednak nie jest to. Fakt, że oparłem swoje samopoczucie na innych osobach. Bo zawsze kiedy leżałem na deskach się podnosiłem, ale ktoś jeszcze mnie trzymał, żebym znowu nie upadł. Nie potrafię tego zaakceptować, że to koniec i mam złudne myśli, że wróci. Dla chcącego nic trudnego naprawić. Ciężko mi jest i nie będę siebie oszukiwać, że jest inaczej. Co do braku akceptacji, że koniec to koniec myślę, że i kobiety mają z tym problemy także. Brakuje mi tego wszystkiego co było, ale wiem, że muszę się pogodzić z tą sytuacją i to akceptować. Lecz mój mózg ciągle wysyła sygnały do podświadomości: ERROR. I znów czas zatacza koło... Codziennie to samo... Czuję się jak w tym filmie z Markiem Kondratem "Dzień świra". Muszę gdzieś te myśli wyrzucać, bo jest mi zdecydowanie lepiej jak komuś się wyżalę i napiszę wszystko co myślę. Wolę pisać to wam niż mówić o tym komuś innemu. Jest mi ciężko i wiem, że to chwilowy stan, że przejdzie. Za miesiąc będę już myślał o niej coraz mniej bądź w ogóle. Pójdę pobiegać, żeby wytworzyć trochę endorfin.

Być może Wasz związek był dla Ciebie o tyle wyjątkowy, że mózg chce go "przeżywać"? Trudno mi określić o co w tym do końca chodzi, bo gdy kończył się związek bez względu na to kto wychodził z inicjatywą to zawsze w większym/mniejszym stopniu radziłam sobie. Ty chyba zrobiłeś WIELE planów na przyszłość nie do końca widząc rzeczywistość.

Leejunfun napisał/a:

Doradź mi jak mogę starać się nie zastanawiać i nie gdybać? Co robić i co począć ze sobą? Co zrobić, żeby nie myśleć o niej albo jak zastąpić ją innymi myślami?

Co zrobić? Proste - gdy ma się dużo wolnego czasu to mózg zaczyna szukać zajęcia, a że emocje są ważnym aspektem w życiu każdego człowieka to niestety one jako pierwsze "zawracają głowę". Najlepiej zacząć wykonywać czynności, które wymagają od nas nie tylko wysiłku fizycznego, ale i psychicznego. Duży wpływ na te myśli ma także nasze podejście do świata wewnętrznego i zewnętrznego przejawiająca się w introwersji i ekstrawersji. Może wystąpić również ambiwersja.
Może przeanalizuj Siebie, aby lepiej zrozumieć czego oczekujesz od świata, bo tutaj widzę sprzeczność. Chcesz iść do przodu, ale tak naprawdę nie idziesz, czyli nie potrafisz "ubrać w słowa" własnych potrzeb. Poniekąd zrobiłeś kalkę od ludzi z zewnątrz co trzeba zrobić i sądzisz, że tego potrzebujesz. Podobnie jest teraz z młodymi ludźmi SŁUCHAJĄ jak powinni postępować, aby być szczęśliwymi, a później są tego typu skutki.

51

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Stary chciałbym mieć Twoją siłe... u mnie miną miesiąc a nadal bije się z myślami.... pani X puściła mnie w rogi obraziła moich bliskich a ja głupi nadal ją kocham i tęsknie, 3 lata wspólnego mieszkania dają się we znaki... i pytanie Dlaczego mieliśmy wszystko a teraz zostałem z niczym... a ona z tym fagasem się zabawia...

52

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
kamil_20047 napisał/a:

Stary chciałbym mieć Twoją siłe... u mnie miną miesiąc a nadal bije się z myślami.... pani X puściła mnie w rogi obraziła moich bliskich a ja głupi nadal ją kocham i tęsknie, 3 lata wspólnego mieszkania dają się we znaki... i pytanie Dlaczego mieliśmy wszystko a teraz zostałem z niczym... a ona z tym fagasem się zabawia...

Bo Kamilu miłość kocha POMIMO, a nie za coś wink. Ale dasz radę powoli zaczną "opadać" emocje i uczucia względem tej kobiety.

53

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Piękne słowa... mam nadzieję ze kiedys zatęskni albo na mojej drodze stanie ta odpowiednia kobieta...

54

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
kamil_20047 napisał/a:

Piękne słowa... mam nadzieję ze kiedys zatęskni albo na mojej drodze stanie ta odpowiednia kobieta...

Moim zdaniem nie znajdziesz innej kobiety dopóki czekasz na byłą. Zrozum to, nie można pisać następnego rozdziału nie kończąc poprzedniego. Skutek - kobieta po Twojej ex stanie się plastrem, skrzywdzisz kogoś pomimo, iż Sam zostałeś skrzywdzony.
Zdecyduj czego oczekujesz, wówczas podejmij kroki, aby pójść dalej.

55

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Nie chce nikogo ranić bo wiem jak to boli, Nie czekam na była (chyba) chce tylko by kiedyś powiedziała że żałuje że to był błąd chce wreszcie przestać się czuć jak szmata która mnie zrobiła ....

56

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Dzień następny. Wstaję kolejny dzień z dołkiem, choć minęło tyle czasu. Poszedłem na prawo jazdy, nie skupiałem się na niej i nie myślałem. Wróciłem do domu i poszedłem pobiegać 3,32 km. Następnie podszedłem się pomodlić za siebie i najbliższych do kościoła. Nadal się łudze. Postanowiłem stanąć przed lustrem i mówić sobie, żebym się już przestał zadręczać, że to już koniec tego związku i żebym już przestał się łudzić, bo tylko się męczę niepotrzebnie. Zrobiło mi się trochę lepiej na duszy. Wracając do kościoła... modląc się zacząłem płakać. Może żenujące, ale płacz oczyszcza duszę. Staram się coraz bardziej być aktywny fizycznie i rzucać powoli swoje nałogi. Zacząłem od alkoholu, którego tak często spożywałem w ostatnim czasie. Zastanawiam się czy się ogolić, choć szczerze mówiąc nie chce mi się. Zaczynam czytać stary Testament, bo dostałem od księdza taką pokutę za swoje grzechy i nie ma tutaj nic wspólnego ze związkiem. Myślę nad jutrzejszym dniem i jak on będzie piękny i pełen humoru. Póki co zauważyłem, że miałem rację, że moja była chce pokazać jaką jest szczęśliwą i tego też jej życzę. Próbuje mnie sprowokować co powoduje u mnie to, że w głębi staję się silniejszy, bo ja sam krocze ku mojemu szczęściu. Już mniej wyobrażam sobie nasz powrót, już zaczynam w to wątpić co na mnie wpływa pozytywnie, bo zaczynam się mniej o niej myśleć. Staram sobie przypominać o niej oczym myślałem źle jak cose było nie tak w ,związku. Zastępuje dobre z nią myśli tymi złymi i smutnymi dla mnie chwilami. Właśnie mam zamiar trochę poćwiczyć na hanselkach i wykąpać się i położyć się jak potulne małe dziecko spać. Rano wstać z myślą, że jest mi dobrze teraz a tkwiace we mnie uczucia to tylko iluzja.. zaraz w końcu minie miesiąc od rozstania a ja się dołuje - żałosne.

57

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Stary jak CIe czytam to jakbym widział siebie ( może poza alkoholu itp ) Masz stary wielką siłę mi jej niestety brakuje... Pisz dalej może pomożesz sobie i mnie przy okazji u mnie też już miesiąc...

58

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Dzień następny. Wstaję kolejny dzień z dołkiem, choć minęło tyle czasu. Poszedłem na prawo jazdy, nie skupiałem się na niej i nie myślałem. Wróciłem do domu i poszedłem pobiegać 3,32 km. Następnie podszedłem się pomodlić za siebie i najbliższych do kościoła. Nadal się łudze. Postanowiłem stanąć przed lustrem i mówić sobie, żebym się już przestał zadręczać, że to już koniec tego związku i żebym już przestał się łudzić, bo tylko się męczę niepotrzebnie. Zrobiło mi się trochę lepiej na duszy. Wracając do kościoła... modląc się zacząłem płakać. Może żenujące, ale płacz oczyszcza duszę. Staram się coraz bardziej być aktywny fizycznie i rzucać powoli swoje nałogi. Zacząłem od alkoholu, którego tak często spożywałem w ostatnim czasie. Zastanawiam się czy się ogolić, choć szczerze mówiąc nie chce mi się. Zaczynam czytać stary Testament, bo dostałem od księdza taką pokutę za swoje grzechy i nie ma tutaj nic wspólnego ze związkiem. Myślę nad jutrzejszym dniem i jak on będzie piękny i pełen humoru. Póki co zauważyłem, że miałem rację, że moja była chce pokazać jaką jest szczęśliwą i tego też jej życzę. Próbuje mnie sprowokować co powoduje u mnie to, że w głębi staję się silniejszy, bo ja sam krocze ku mojemu szczęściu. Już mniej wyobrażam sobie nasz powrót, już zaczynam w to wątpić co na mnie wpływa pozytywnie, bo zaczynam się mniej o niej myśleć. Staram sobie przypominać o niej oczym myślałem źle jak cose było nie tak w ,związku. Zastępuje dobre z nią myśli tymi złymi i smutnymi dla mnie chwilami. Właśnie mam zamiar trochę poćwiczyć na hanselkach i wykąpać się i położyć się jak potulne małe dziecko spać. Rano wstać z myślą, że jest mi dobrze teraz a tkwiace we mnie uczucia to tylko iluzja.. zaraz w końcu minie miesiąc od rozstania a ja się dołuje - żałosne.

Od razu inaczej się Ciebie słucha smile brawo smile. Trzymam kciuki za Ciebie.

59 Ostatnio edytowany przez Leejunfun (2015-11-09 23:42:31)

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Kamil, ciesz się, że się puściła z innym przed ślubem. Zobacz ile zyskałeś, że zrobiła to teraz ile zaoszczędziłeś sobie niepotrzebnych problemów. Wiesz dlaczego ćwiczę, biegam? Kiedy biegam i nie mam sił biec dalej mówię sobie modląc się do Boga i proszę o siłę i wytrwałość. Dziękuję jemu, że tak się potoczyło,  bo lepiej teraz przecierpieć niż później po x latach nieszczęścia. Pamiętaj, że każdy z nas ma drogę do wyboru i od każdego z nas zależy jaką drogę wybierzesz. Ja wolę wybrać ciężką pracę i nad swoim umysłem i ciałem. Herbert napisał w Incognito: "niech umysł się nie poddaję zanim podda się ciało" choć biegnę i nie mam sił wierzę, że walczę o lepsze jutro a Bóg mi teraz dał lekcję po to bym nauczył się miłować i szanować swoją przyszłą kobietę. Żebym się nie poddawał tylko walczył o swoje marzenia i samego siebie a nie o kogoś kto podjął decyzję o losie w swoim życiu. To ona ma żałować a nie Ty. Ćwicząc na handelkach proszę Pana o siłę oraz motywację do dalszej walki o swoje marzenia i przyszłość. Nie narzekam jak na początku i nie obwiniam jego o to co się potoczyło, lecz dziękuję jemu za lekcję za którą jestem wdzięczny, bo chce żebym był lepszym czlowieku i zasługuje na lepszą osobę niż była moja eks. Wcale jej nie kochasz jak ktoś napisał to tylko iluzja, matrix. Pamietasz scenę w wejściu smoka z Bruce Lee rozmowę z mistrzem? Świat to iluzja wszystko to tylko obrazy. Teraz zrozumiałem sens tamtego filmu. Pamiętasz jak żyłeś bez niej? Pamiętasz jak uprzykrzała Ci życie? Zapomniałeś. Zacznij ćwiczyć i myśleć o sobie. Jej nie ma, ona zrezygnowała z Ciebie i Twojego uczucia dla przyjemności. Wstawaj kolego na nogi i nie ma sensu myśleć o kimś kto ma Ciebie teraz głęboko w dupie... ja zaczynam myśleć o sobie. Nie jestem egoista. Żyj tak jakby wczoraj nie istniało... masz ból taki w brzuchu? Rób brzuszki aż padniesz z braku sił. Będę pisać. Być może kogoś zmotywuje do działania.

60

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Kamil, ciesz się, że się puściła z innym przed ślubem. Zobacz ile zyskałeś, że zrobiła to teraz ile zaoszczędziłeś sobie niepotrzebnych problemów. Wiesz dlaczego ćwiczę, biegam? Kiedy biegam i nie mam sił biec dalej mówię sobie modląc się do Boga i proszę o siłę i wytrwałość. Dziękuję jemu, że tak się potoczyło,  bo lepiej teraz przecierpieć niż później po x latach nieszczęścia. Pamiętaj, że każdy z nas ma drogę do wyboru i od każdego z nas zależy jaką drogę wybierzesz. Ja wolę wybrać ciężką pracę i nad swoim umysłem i ciałem. Herbert napisał w liście do Pana Cognito: "niech umysł się nie poddaję zanim podda się ciało" choć biegnę i nie mam sił wierzę, że walczę o lepsze jutro a Bóg mi teraz dał lekcję po to bym nauczył się miłować i szanować swoją przyszłą kobietę. Żebym się nie poddawał tylko walczył o swoje marzenia i samego siebie a nie o kogoś kto podjął decyzję o losie w swoim życiu. To ona ma żałować a nie Ty. Ćwicząc na handelkach proszę Pana o siłę oraz motywację do dalszej walki o swoje marzenia i przyszłość. Nie narzekam jak na początku i nie obwiniam jego o to co się potoczyło, lecz dziękuję jemu za lekcję za którą jestem wdzięczny, bo chce żebym był lepszym czlowieku i zasługuje na lepszą osobę niż była moja eks. Wcale jej nie kochasz jak ktoś napisał to tylko iluzja, matrix. Pamietasz scenę w wejściu smoka z Bruce Lee rozmowę z mistrzem? Świat to iluzja wszystko to tylko obrazy. Teraz zrozumiałem sens tamtego filmu. Pamiętasz jak żyłeś bez niej? Pamiętasz jak uprzykrzała Ci życie? Zapomniałeś. Zacznij ćwiczyć i myśleć o sobie. Jej nie ma, ona zrezygnowała z Ciebie i Twojego uczucia dla przyjemności. Wstawaj kolego na nogi i nie ma sensu myśleć o kimś kto ma Ciebie teraz głęboko w dupie... ja zaczynam myśleć o sobie. Nie jestem egoista. Żyj tak jakby wczoraj nie istniało... masz ból taki w brzuchu? Rób brzuszki aż padniesz z braku sił. Będę pisać. Być może kogoś zmotywuje do działania.

61

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?
Leejunfun napisał/a:

Kamil, ciesz się, że się puściła z innym przed ślubem. Zobacz ile zyskałeś, że zrobiła to teraz ile zaoszczędziłeś sobie niepotrzebnych problemów. Wiesz dlaczego ćwiczę, biegam? Kiedy biegam i nie mam sił biec dalej mówię sobie modląc się do Boga i proszę o siłę i wytrwałość. Dziękuję jemu, że tak się potoczyło,  bo lepiej teraz przecierpieć niż później po x latach nieszczęścia. Pamiętaj, że każdy z nas ma drogę do wyboru i od każdego z nas zależy jaką drogę wybierzesz. Ja wolę wybrać ciężką pracę i nad swoim umysłem i ciałem. Herbert napisał: "niech umysł się nie poddaję zanim podda się ciało" choć biegnę i nie mam sił wierzę, że walczę o lepsze jutro a Bóg mi teraz dał lekcję po to bym nauczył się miłować i szanować swoją przyszłą kobietę. Żebym się nie poddawał tylko walczył o swoje marzenia i samego siebie a nie o kogoś kto podjął decyzję o losie w swoim życiu. To ona ma żałować a nie Ty. Ćwicząc na handelkach proszę Pana o siłę oraz motywację do dalszej walki o swoje marzenia i przyszłość. Nie narzekam jak na początku i nie obwiniam jego o to co się potoczyło, lecz dziękuję jemu za lekcję za którą jestem wdzięczny, bo chce żebym był lepszym człowiekiem i zasługuje na lepszą osobę niż była moja eks. Wcale jej nie kochasz jak ktoś napisał to tylko iluzja, matrix. Pamietasz scenę w wejściu smoka z Bruce Lee rozmowę z mistrzem? Świat to iluzja wszystko to tylko obrazy. Teraz zrozumiałem sens tamtego filmu. Pamiętasz jak żyłeś bez niej? Pamiętasz jak uprzykrzała Ci życie? Zapomniałeś. Zacznij ćwiczyć i myśleć o sobie. Jej nie ma, ona zrezygnowała z Ciebie i Twojego uczucia dla przyjemności. Wstawaj kolego na nogi i nie ma sensu myśleć o kimś kto ma Ciebie teraz głęboko w dupie... ja zaczynam myśleć o sobie. Nie jestem egoista. Żyj tak jakby wczoraj nie istniało... masz ból taki w brzuchu? Rób brzuszki aż padniesz z braku sił. Będę pisać. Być może kogoś zmotywuje do działania.

62

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Witam wstaję jak zawsze chwilę po 9. Budzę się z lekkim dołkiem i taką tęsknotą. Zaraz jak tylko wstanę zamierzam coś zjeść, umyć się i podejść do lustra i krzyknąć coś podobnego co wczoraj: że mnie zostawiła, bo mnie nie kocha i to jest koniec, że byłem dla niej nie odpowiednim facetem i czuła się ze mną źle, że mnie oszukiwała, kłamała, że często się dusiłem w tym związku. Teraz mogę swobodniej oddychać. Następnie zamierzam wziąć handeleki do rąk i zamierzam ćwiczyć bicepsy, triceps i mięśnie brzucha. Następnie zamierzam wyjść z domu na jakiś spacer, pójść do centrum i poszukać jakiś ciuchów dla siebie. Kiedy już coś wybiorę zamierzam iść do kościoła porozmawiać z Panem Bogiem i chce jemu podziękować za kolejny dzień, za lekcję którą mi ofiarował. Pójdę pomodlić się za swoje i bliskich zdrowie oraz pomodlę się za swoją eks, żeby była zdrowa i znalazła kogoś odpowiedniego, żeby czuła się szczęśliwa i uśmiechnięta. Żeby osiągnęła swoje cele i żeby się nie stoczyła. Bo tego jej życzę. Pomodle się za jej Babcię, którą traktowałem jak swoją Babcię. Pójdę poczytać, obejrzę film, zjem wykąpię się i pójdę spać. Potem napisze wam czy udało mi się zrealizować to co tutaj napisałem.

63

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Sary jesteś mistrzem. Na serio ja też się zmieniłem zmieniłem styl ubioru bardziej elegancki ( najlepsze że ona zawsze wymuszała na mnie żebym tak chodził co mi bardzo nie odpowiadało, a teraz czuje się w tym zajebiście , nigdy mnie takiego nie wodziła> ) potrafisz po tym wszystkim jej wybaczyć prosić Pana boga o jej dobro... WOW naprawdę masz siłę... Naprawdę chciałbym CIe kiedyś poznać Twoje postępowanie jest dla mnie teraz wzorem

64 Ostatnio edytowany przez Leejunfun (2015-11-10 17:59:34)

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Po pierwsze zmieniaj się dla samego siebie, po drugie Twój wizerunek nie zmieni Twojego charakteru itd. Zmieniaj się dla samego siebie. Nie mniej do swojej byłej dziewczyny wyrzutów sumienia, że Cię zdradziła i nie miej pretensji do Boga o tą sytuację. Przecież Pan Bóg dał nam możliwość decydowania o sobie i to od nas zależy jaką ścieżkę wybierzemy: dobrą czy złą? Jak myślisz czy nienawiść do tej osoby coś Ci da? Nie da Ci nic, bo w gruncie rzeczy tylko siebie będziesz kierować w złym kierunku. Nienawiść jest zaraźliwa jak dżuma. Pamiętaj ile dajesz ludziom dobra tyle do Ciebie wróci, ile dajesz zła to wróci do Ciebie z podwójną siłą, prawo karmy. W Biblii jest napisane "nie rób bliźniemu swemu co tobie niemiłe" traktuj ludzi jakbyś chciał, żeby Ciebie traktowali. To nic trudnego i nic wymagającego.

Nie spostrzegam siebie jako kogoś wielkiego i silnego, bo gdyby tak było nie pisałbym wam o tym co się stało w moim związku. Staram się zamienić słowo "problem" na "wyzwanie". Ile dasz dobra od siebie tyle jego dostaniesz. Wysiłek fizyczny jest mi potrzebny do wytworzenia endorfin, czyli hormonów szczęścia. Biegnę aż mi przejdzie uczucie tęsknoty, mimo, że nie mam sił, ale biegnę dalej i się nie poddaje. Kiedy dzisiaj trenowałem na handelkach to prosiłem znowu Pana o siłę (nie fizyczną a psychiczną). Tak jak pisałem wyżej, że Pan Bóg dał nam możliwość wyboru i nie mogę się zadręczać, że moja była dziewczyna odeszła, nie mogę zmienić jej zdania, nie mogę ją błagać o powrót o kolejną szansę, bo już ją dostałem na początku związku. Nikogo za to rozstanie nie obwiniam, nie mam żalu i nie mam chęci zemsty. Wszystko co robię to robię dla siebie. Ja nie mogę żałować, że podjęła ona taką decyzję, bo szanuję to co zrobiła.

Widocznie jej rola w moim życiu się zakończyła. A Pan Bóg pokierował mnie do niej tylko dlatego, żebym nie cierpiał a nauczył się lekcji, dał mi lekcję i pokazał co muszę w sobie zmienić, żebym codziennie stawał się lepszym człowiekiem. Przeanalizowałem cały związek, wyciągnąłem wnioski, teraz pozostała mi tylko tęsknota za tą osobą... Lecz ludzi odchodzą i odchodzić będą... I nie mamy na to wpływu. Wszyscy których kochamy prędzej czy później odejdą i myślę, że to jest lekcja dawana przez Boga, żebym się przyzwyczaił do tego, żebym mógł stać się wytrwałym właśnie w takich chwilach, żebym wiedział jak postępować.

Dzisiaj obejrzałem fragment z filmu Rocky Balboa: wysyłam Ci link: https://www.youtube.com/watch?v=sNAqRAtTex0. Polecam, żebyś obejrzał tą scenę. Stallone pięknie wyjaśnił jakim trzeba być człowiekiem.

Wybacz jej i wybacz sobie za tą sytuację, ale nie miej do nikogo żalu. Tak musiało być i w ten sposób sobie to wyjaśnij. Do Jana Pawła II strzelał terrorysta Ali Agca. Papież do niego przyjechał i jemu to wybaczył. Wybaczenie i dawanie drugiemu dobra od siebie jest czymś najpiękniejszym. Bo zemsta tak naprawdę Ci niczego nie daje oprócz tego, że niszczysz samego siebie. Mam cel wytrwać w swoich postanowieniach i nie rzucać słów na wiatr dzisiaj już trenowałem, odpuściłem sobie biegi. Chciałem iść do fryzjera, ale umówiłem się na czwartek. Żyję z myślą, że jutro będzie nowym lepszym dniem. Nie cofniesz czasu, ale możesz robić każdego dnia nowe lepsze rzeczy.

Szukasz we mnie wzorca? A dlaczego nie odnajdziesz wzorca w sobie? Bądź sobą przyjacielu a nie marną kopią czyjeś osobowości.. Odkryj siebie, swoje pasje, hobby i znajdź w sobie siłę. A co do Twojej kobiety to ciesz się, że zrobiła Ci teraz ten numer niż po ślubie... Miałbyś wiele kłopotów. Podziękuj za to Bogu, bo zobacz jak on uchronił się przed złem ze strony tej dziewczyny.

65

Odp: Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Nadszedł wieczór. Zaczynam podchodzisz do wszystkiego coraz bardziej spokojniej. Miałem dzisiaj doła... Napisał do mnie znajomy czy nie wyjdę ok. 19 na piwo. Oczywiście zaproszenie przyjąłem ale odmówiłem picia alkoholu. Szliśmy rozmawialiśmy o różnych sprawach, przechodziłem akurat z nim gdzie kiedyś sporo czasu byłem z moją eks. Ale zaraz uświadomiłem sobie, że w poprzednim związku też przeżywałem te miejsca jako sentymentalne, po czym gdy zaczynałem zapominać o swojej poprzedniej byłej te miejsca były dla zwykłym miejscem. Zrozumiałem, że tylko to mój mózg wysyła różne sygnały, że te miejsca są "święte", że daję się oszukać swojej podświadomości. Zacząłem tak sobie rozmyślać o rzekomym powrocie, ale wcale nie widziałem go w ciemnych ani jasnych barwach. Nie potrafiłem sobie już tego wyobrazić. Zacząłem sobie mówić, że to koniec a ona nigdy już nie będzie moją partnerką, że nam nie wyszło. Po prostu patrzyłem to z perspektywy końca. A ten stan tęsknoty i myślenia zaczyna być tylko moją bujną wyobraźnią do którego na pewno nie dojdzie. Zacząłem sobie rozmawiać z kolegą i mówię jemu, że nie wyobrażam sobie ponownego wejścia drugi raz w ten związek po tym wszystkim, że nie widzę cienia nadziei na jego ponowne istnienie i zaangażowanie dwóch stron i wtedy powiedziałem do kolegi, że życzę jej, żeby znalazła sobie kogoś lepszego niż ja i żeby była z nim szczęśliwa. Pojąłem jaka jest piękna miłość i sztuka wybaczania komuś. Wtedy stajemy się wolni od danej osoby a tak to tkwi w naszej podświadomości, bo w głębi mamy do tej osoby żal i dlatego nie potrafimy ułożyć sobie z kimś innym życia. Wybaczyłem sobie i wybaczyłem jej za to i wszystkim moim byłym dziewczynom. Poczułem się nagle wolny od myśli o tej osobie innych swoich byłych. Jestem pewien, że Pan Bóg już trzyma dla mnie kogoś wyjątkowego, osoby której nie będę musiał zmieniać. Nauczyłem się w tym związku wybaczać, każdy związek mnie czegoś nauczył i z tego jestem dumny, że mam bagaż doświadczeń. Jutro jest święto państwowe i zamierzam odpocząć od treningów i dać sobie spokój do piątku. Jak będę miał wieczorem czas to opiszę wam jutrzejszy dzień. Chciałbym, aby jutrzejszy dzień był jeszcze lepszy niż dzisiaj i, żebym już o wiele mniej przeżywał to co było i żebym już nie miał dołka emocjonalnego. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do samotności. Zaczynam być powoli wolnym. Jednakże też nie chce zachwalać dnia przed zachodem słońca, ale wierzę, że jutro będzie dużo lepszym dniem, że będę mniej go przeżywać i z dnia na dzień będę chodził uśmiechnięty, aż pewnego dnia wrócę do normalności.

Miłego wieczoru.

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak poradzić sobie po rozstaniu?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026