natasza150 napisał/a:Olimpia234 napisał/a:natasza150 napisał/a:Skorzystam z waszych rad dziewczyny dlaczego nie. Jak nie sprobuje to sie nie przekonam :-) a co do sledzenia nie jezdze ale moglabym poprosic zaufana osobe o pomoc. Mam znajoma ktora z checia przypilnuje dzieci w ten czas bardzo jej ufam i znajomego ktory chory nie pracuje na rencie i tak w domu siedzi a jest mobilny. Wiec moze on by pomogl pojechac na miejsce pracy poobserwowac troche ..a potem za nim do klienta. Moze to troche dziecinne ale czasem czlowiek lapie sie czego popadnie i sprawdzic wiernosc swojej drugiej polowki jezeli jest cos na rzeczy.
Niestety czasami nie mamy wyjścia. Zaufanie zaufaniem, ale jak coś zaczyna się dziać i nasza intuicja podpowiada najgorszy scenariusz to wg mnie trzeba to sprawdzić. Strasznie się wstydziłam na początku moich kontroli i czułam się z tym źle. Ale nie ma innego wyjścia aby czegoś się dowiedzieć. Na początku też oczywiście próbowałam rozmawiać, pytałam wprost, zadawałam podchwytliwe pytania - wszystkiego się wypierał, też mi wmawiał, że mam paranoje.
Olimpia moglabys opowiedziec jak to bylo u Cb ? Jakie znaki dawaly Ci ostrzezenie ze jest cos nie tak ? Jak odkrylas zdrade ? Jak to znioslas ?
Wszystko opisane jest w moim wątku, ale tak w skrócie. Pierwszym sygnałem dla mnie była jego zmiana zachowania wobec mnie. Rzadziej się kontaktował, nie mówił, że kocha, miałam wrażenie że rozmawia ze mną na siłę, bo taki ma obowiązek. Wtedy pierwszy raz pomyślałam - ma kogoś. To był jeszcze etap kiedy pytałam i próbowałam rozmawiać. Kolejny sygnał- nie mogłam się do niego któregoś wieczora dodzwonić, miał przez ponad godzinę zajęty telefon. Znowu pytałam to zaczął coś kręcić i to chyba był moment że już moja czujność była w stanie najwyższej gotowości. Znalazłam u niego w telefonie zdjęcia jakiejś laski-też wymyślił do tego historyjkę. Wieczorami (rzadko ale jednak) wychodził z domu i nie odbierał w tym czasie połączeń ode mnie. A był typem domatora, który rzadko spotykał się z jakimiś kolegami.
Generalnie to co najważniejsze:
- zmiana jego zachowania wobec mnie;
- czyszczenie telefonu;
- robienie rzeczy czy wyjścia gdzieś których do tej pory nie robił;
- niechęć do seksu, a jeśli już to miałam wrażenie, że na przymus;
- dużo rzadsze kontakty (jak był w pracy to przestał do mnie pisać smsy tłumacząc się brakiem czasu);
- często bywał smutny jak ze mną rozmawiał, pytałam co się dzieje to też tłumaczył się zmęczeniem.
Pewnie było tego dużo więcej, ale sporo rzeczy próbuję wyprzeć z pamięci bo to nadal boli. Wszystkie sytuacje, jego opowieści zaczęły mi się po pewnym czasie układać w jedną całość i już byłam pewna, że jest ta trzecia. Ale na początku mimo wszystko próbowałam mu wierzyć, że to nic nie znaczyło, że mnie kocha. Sama siebie oszukiwałam. Od poznania prawdy tkwiłam w tym bagnie jeszcze kilka miesięcy wierząc, że jednak nam się ułoży, że ja mu wybaczę, a on zrobi wszystko aby tak się stało. Byłam głupia i naiwna, ale musiałam dostać po dupie kilka razy aby otrzeźwieć i dopuścić do głosu rozsądek.
Jak to zniosłam? Bardzo źle, ale dzisiaj jest już lepiej 
Trzymaj się dzielnie i nie wariuj dopóki sytuacja się nie wyjaśni.