netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

216 odpowiedzi22 651 wyświetleńzałożony przez le vent, 25.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 217 z 217 ]

196

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
oldorando napisał/a:
MrSpock napisał/a:
le vent napisał/a:

MrSpock, no nie wiem, co do naszych rozmów, to on powtarzał, że z żadną kobietą tak mu się nigdy nie rozmawiało, jak ze mną. Więc chyba nie było tak źle jednak.

Oldorando, dziękuję za szczegóły, przeczytam ten wątek.

batszeba, czy ja wiem, nie czuję się desperatką. Ja się po prostu bardzo zakochałam. Wiem, że przez to mogłam się wkręcić i mylnie interpretować jego zachowanie, ale z drugiej strony naprawdę czułam się traktowana wyjątkowo i postanowiłam nieco go "ośmielić". No i wyszło jak wyszło. A kiedy zaczął się wykręcać, zachowałam się głupio, przyznaję, ale czułam, że tracę grunt pod nogami. Nie mogłam uwierzyć, że nic z tego nie będzie. Że mnie odrzucił. Mnie, moją kobiecość, atrakcyjność, itd.

To wszystko szło za szybko. Relacja nie rozwijała się w rozmowie właściwie. Widać było że jest bariera między wami, jakby to było spotkanie pracowników po pracy którzy chcą sobie uciąć pogawędkę. To że powiedział że mu się dobrze rozmawia jeszcze nic nie znaczy. Chodzi o określenie sposobu tej rozmowy przez ciebie, czy ona szła w dobrym kierunku, bo sądzę że nie. Raczej chciał odpocząć od żony i pogadać sobie bo nie miał z kim. Jakbyś rozmawiała z nim inaczej, tak, żeby zacieśnić więź, to może właśnie by się wycofał. Nie chciałaś ryzykować i za dużo mówić do niego żeby go poznać żeby się nie okazało że może coś źle wyjść.

Jak już przychodzi do seksu to też szło źle. Żeby taką więź utworzyć trzeba się naprzód trochę brać za ręce, gdzieś razem iść i przytulać i to powinno trwać długo aż będzie widać że wszystko jest w porządku. Potem można myśleć żeby było więcej. Naprawdę chciałabyś takiego szybkiego seksu z jakimkolwiek facetem, który mówi że mu się dobrze z tobą rozmawia? To ci nie wypali. Naucz się lepiej rozmawiać i rozpoznawać czy chłopak jest uczuciowy, czy jest chętny do pomocy, czy jest opiekuńczy, czy jest chętny do poświęceń, czy będzie stał w pociągu cztery godziny żebyś ty miała miejsce i nie będzie marudził w tej sprawie tylko będzie się cieszył że masz wygodne miejsce. Z takim facetem warto się związać.

Nie zostałaś odrzucona ze względu na małą trakcyjność seksualną tylko ze względu na brak umiejętności odpowiedniego prowadzenia waszych spotkań dla utworzenia normalnej relacji.


Ooo, spock- wlasnie opisales moje relacje!!!
( i przytoczonej blue)
Trwaly od roku do 3.... I konczyly sie tym, ze on sobie znajdowal dziewczyne....

Cos ten twoj mechanizm w praktyce nie dziala- ty opisujesz przyjazn, w czystej postaci, a nie dazenie do zwiazku...


PS- ja bym wymienila zupelnie inne przeslanki....

Co to znaczy przyjaźń w czystej postaci? Związek jest wtedy kiedy jest przyjaźń, więź emocjonalna. Potem może być seks albo nie musi być. Natomiast seks nie świadczy o żadnym związku. Należy prawidłowo dążyć do tworzenia normalnej relacji mniej więcej tak jakbyśmy byli na obozie survivalowym, tyle że przetrwanie polega na życiu ze sobą, żeby pomagać sobie jako para, tworzyć zespół i starać się normalnie żyć w tych warunkach i przeżyć dobrze współdziałając bez żadnych sporów a ciesząc się z tego że jest się ze sobą.

Umiejętność tworzenia takiej relacji jest trudną sztuką tym bardziej że w ogóle nie ma kształcenia w tym kierunku ani nawet podstaw w żadnej szkole! Taka rozmowa nie polega po prostu na zapraszaniu do domu. Trzeba użyć subtelnych metod.

Jeżeli się umiejętnie prowadzi rozmowę w kierunku pogłębienia zażyłości, to można poznać z tego co dalej się dzieje czy więź się rozwija. Osoby wyczulone psychologicznie potrafią wyczuć po kilku minutach że druga osoba jest zakochana, po sposobie mówienia zaledwie kilku zdań, po sposobie spojrzenia, układzie twarzy szczególnie brwi i oczu, po empatycznej i spokojnej reakcji na twoje problemy, po zachowaniu w różnych sytuacjach wymagającego podejmowania decyzji, po bezinteresowności, chęci udzielania pomocy. Jeżeli nie macie tego wyczucia, to będzie wam to tysiąc razy trudniej zauważyć.

Jak chcesz mieć jakikolwiek układ z drugą osobą, żebyście mieszkali razem i mieli seks, to dasz radę łatwo to uzyskać w ciągu miesiąca ale to nie będzie związek, nic was nie będzie łączyło oprócz darmowej prostytucji.

197

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Potem może być seks albo nie musi być.

Ale mówisz o związku osób na oddziale geriatrycznym czy siostry z bratem, czy jeszcze coś innego? bo się pogubiłam w zawiłościach Twego uduchowionego wywodu ..nieco oderwanego od rzeczywistości, ale kontynuuj  smile

198 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-10-15 15:15:05)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Spock- a cos ty sie tego seksu uczepil, jak pijany plota??

Ja o milosci/zaangazowaniu pisze, a nie o " zawleczeniu do lozka"
Jak by facet autorki ja " bzyknal", to tez nie bylby to zwiazek...
( tylko bzykajacy kolega), bo on nie traktuje jej jak partnerki, tylko jak PRZYJACIOLKE

Kumasz?
Moze byc seks i moze go nie byc- facet deklarujacy sie jako przyjaciel przejawia wszystkie opisane przez ciebie cechy, wlavznie z " trzymaniem za raczke" , troska, pomoca, poswieceniem, zaangazowaniem, oddaniem, i w trakcie tej przyjazni niczego nie deklaruje i szuka kobiety dla siebie.

Jedyne cechy jakie odrozniaja faceta zwiazkowego od przyjaciela, to
- zazdrosc ( nie chce sie nia dzielic)
- ponaglanie do zwiazku ( zeby jej inny nie sprzatnal)
-proba " zawlaszczenia"( zamieszkanie razem, dzieci,)
- przedstwwienie sie jako jej facet jej rodzinie/przyjaciolom.( nie przedstawia sie jako poszukujacy w jej srodowisku)

A to, czy sie bzykaja, czy nie, to nie ma zadnego znaczenia!!
Kolezanke/przyjaciolke tez mozna bzykac...
I " swojej kobiety" mozna nie bzykac( bo sie z jakichs przyczyn czeka), ale nie odstepuje jej innemu.

I to sa moje punkty kluczowe.


W zasadzie, jak sie poznaje przyjacielskiego faceta, i sie nie wie, czy jest cos na rzeczy, czy tylko friend, to sie ma dwa wyjscia:

1( uznane za testowanie, gierke, choc moze byc prawdziwe) deklaruje sie, ze sie ma adoratora.
Pan sie musi ustosunkowac, albo sie cieszy jej powodzeniem, albo zaczyna " najezdzac " na konkurenta.
Kazda ma kogos takiego- jakiegos faceta , potencjalnego w otoczeniu.
Pokazuje sie, ze ma sie " swoje sprawy o ktorych nie chce sie mowic osobom NIE BLISKIM.

2 ( uznana za te szczera, w porzadku) stawia sie sprawe jasno, otwarcie z przyparciem do sciany, i wymaga sie okreslenia swojegostanowiska w sprawie.
( to zrobila autorka)

W innym przypadku, czy sie bzyka, czy nie, mozna sie doczekac zaproszenia na slub...
Ja nie mowie, o wymaganiu deklaracji na 1,2,3,15 randce, ale po paru miesiacach, jak kobieta zaczyna sie angazowac, to powinna zrobic jedna z 2 opcji. Inaczej straci na palanta za duzo czasu, i za ciezko bedzie jej z tego wybrnac.

Zwlaszcza, jak wlaczy w relacje przyjacielska seks, zazwyczaj kobiety gorzej wtedy przechodza uswiadomienie, ze " przeciez bylismy tylko przyjaciolmi", a on nie nalegal....nie deklarowal, nie wymuszal....sie nie poczuwa....


Dlatego- moim zdaniem, autorka zrobila najlepsze, co mogla- rozwiala swoje zludzenia, zanim zabrnela w nie za gleboko...
I zanim wpadlo jej do glowy jak go do lozka zaciagnac....
Bo ona by sie wkrecila jeszcze mocniej, a on....no, coz- czytalismy- pierdu-pierdu....

199

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
oldorando napisał/a:

Dlatego- moim zdaniem, autorka zrobila najlepsze, co mogla- rozwiala swoje zludzenia, zanim zabrnela w nie za gleboko...
I zanim wpadlo jej do glowy jak go do lozka zaciagnac....
Bo ona by sie wkrecila jeszcze mocniej, a on....no, coz- czytalismy- pierdu-pierdu....


Oldorando, a myślisz, że on by się w ogóle dał zaciagnąć...?  smile  Osobiście wątpię...

200

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

- zazdrosc ( nie chce sie nia dzielic)
- ponaglanie do zwiazku ( zeby jej inny nie sprzatnal)
-proba " zawlaszczenia"( zamieszkanie razem, dzieci,)
- przedstwwienie sie jako jej facet jej rodzinie/przyjaciolom.

Te rzeczy nie musza wystąpić jeśli facet jest zakochany.
1) może nie być zazdrosny tylko tolerancyjny
2) to nie jest konieczne jeśli widzi że relacja mu się dobrze układa, że jest porozumienie bez słów i rozmowy na wielu płaszczyznach bez barier, może z tym poczekać kilka miesięcy aż będzie pewien że wszystko jest ok, poza tym często nie trzeba mówić sobie że jest związek bo to się czuje bez mówienia, ci którzy potrzebują sobie to mówić, bo nie widzą tego, pewnie nie odróżniliby mężczyzny od kobiety
3)to też może pojawić się kilka miesięcy później jak się już dobrze zna ta osobę.
4)to przychodzi jeszcze później

201

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

Potem może być seks albo nie musi być.

Ale mówisz o związku osób na oddziale geriatrycznym czy siostry z bratem, czy jeszcze coś innego? bo się pogubiłam w zawiłościach Twego uduchowionego wywodu ..nieco oderwanego od rzeczywistości, ale kontynuuj  smile

Są osoby w wieku średnim które się ogromnie kochają ale nie mają w ogóle seksu bo uważają że nie jest im potrzebny, a nie dlatego bo nie mogą. Zdarza się to rzadko ale zdarza się. Są ludzie którzy chodzą ze sobą przez trzy lata w wieku 25 lat i w tym czasie nie mają w ogóle seksu czując się ogromnie szczęśliwi ze sobą. Dla osób rozwiniętych duchowo rozmowa jest tak fascynująca że w czasie niej pojawia się stan który jest orgazmem duchowym. To jest wyobrażenie że świat nie istnieje, jesteście tylko wy dwoje sami w innym wymiarze i zwiedzacie go. Stan taki może się utrzymywać przez całe spotkanie na randce i wywoływać tak silną ekstazę że seks nie jest potrzebny.

Jeśli masz seks bo nie możesz wytrzymać tak jak do zapalenia papierosa, z ciekawości albo dlatego bo inni go mają, to nie ma sensu. Poza tym fajniej jest po prostu przytulić się do siebie bez seksu i tak spać razem. Uważam że seks powinno się mieć nie wcześniej niż po kilkuset godzinach spotkań bo wtedy dopiero przychodzi faza przyjaźni i wtedy seks już nie jest taki sam jak na początku z obcą osobą, staje się przeżyciem mistycznym. W czasie takiego seksu pojawiają się spontanicznie obrazy pięknego ogrodu lub lasu i jest cudowna atmosfera błogości bliskości i bezpieczeństwa.

Na forach ezoterycznych w USA dużo ludzi doświadcza takich rzeczy i opowiada o tym. Szczególnie dotyczy to osób o fioletowej aurze takiej jak w moim awatarze (to jest moja fotografia kirlianowska, bardzo rzadki kolor).

Na jednym z odcinków Star Trek pierwszej serii jest przykład seksu na poziomie duchowym kiedy żeńska chmura otacza człowieka w celu połączenia duchowego. Przeżycia są inne niż przy zwykłym seksie ale znacznie fajniejsze i tworzy się przy tym wielka więź między ludźmi, która daje radość z życia.

202 Ostatnio edytowany przez le vent (2015-10-15 19:06:33)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

elle88, ale ja nigdy wcześniej nie zakochałam się w o tyle lat starszym mężczyźnie. To było bardzo wyjątkowe, i dlatego takie dla mnie niezwykłe, i dlatego też takie bolesne,kiedy okazało się, że to nie to.

Na pewno nie jest tak, że mnie z zasady ciągnie do"tatusiów" w ramach rekompensaty za traumy z dzieciństwa

203

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

MrSpock: fajnie o tym opowiadasz, nie powiem. Dotykasz moich zainteresowań trochę wink Ale jak patrzę na siebie, to jeszcze nie jestem na tym etapie żeby rezygnować z seksu dla rozmowy, choćby bardzo fascynującej - to tez mnie kręci strasznie, ale jednak seks musi być. Nie byle jaki rzecz jasna wink

le vent: Rozumiem. Wierzę, po prostu z ciekawości spytałam. Dla mnie pożądać starszego faceta to abstrakcja, choć bywało, że tacy panowie łakomie na mnie spoglądali i ..czułam się zażenowana, muszę przyznać. ;/ wink

204

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

MrSpock: fajnie o tym opowiadasz, nie powiem. Dotykasz moich zainteresowań trochę wink Ale jak patrzę na siebie, to jeszcze nie jestem na tym etapie żeby rezygnować z seksu dla rozmowy, choćby bardzo fascynującej - to tez mnie kręci strasznie, ale jednak seks musi być. Nie byle jaki rzecz jasna wink

le vent: Rozumiem. Wierzę, po prostu z ciekawości spytałam. Dla mnie pożądać starszego faceta to abstrakcja, choć bywało, że tacy panowie łakomie na mnie spoglądali i ..czułam się zażenowana, muszę przyznać. ;/ wink

A co byś powiedziała gdyby podobał ci się chłopak wyglądający na 30 lat i dowiedziałabyś się że on ma 500 lat? Pytanie nie jest abstrakcyjne. Stwierdzono że starzenie się jest powodowane wadą genetyczną i wiadomo który to gen. Komórki macierzyste nie starzeją się. Nie wiecie o tym że lekarstwa zatrzymujące starzenie są już w drugiej fazie klinicznej i wejdą wkrótce na rynek. Będziemy musieli zrewidować swoje poglądy wobec tego jak traktujemy kogoś ze względu na datę urodzenia.
_http://www.abc.net.au/news/2014-11-04/scientists-reverse-ageing-process-in-mice/5865714

205 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-10-15 22:45:44)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

A co byś powiedziała gdyby podobał ci się chłopak wyglądający na 30 lat i dowiedziałabyś się że on ma 500 lat? Pytanie nie jest abstrakcyjne. Stwierdzono że starzenie się jest powodowane wadą genetyczną i wiadomo który to gen.

Prędzej poszłabym w kierunku wieku duszy, ilości wcieleń itd. Co do tego, że starzejemy się 'niepotrzebnie' to też o tym czytałam, z tymże ja bardziej stoję za poglądem, że to dlatego, że nie potrafimy znaleźć optymalnej dziennej porcji aminokwasów, mikroelementów, witamin, etc. (zresztą w obecnej, przetworzonej żywności jest to prawie niemożliwe) żeby komórki mogły codziennie się w pełni regenerować, a obecność wolnych rodników ograniczyć do minimum.

Ale to w ogóle nie jest temat pasujący do tego wątku wink

206 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-10-15 23:08:41)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Oldo- a propos tego Twojego dochodzącego- to przez ten czas, gdy on tak gitarę zawracał i gadał że szuka kogoś dla siebie, to rozmawialiście w ogóle o tym czemu szuka innej niż Ciebie??

Le vent- padło wiele razy z różnych ust, iż zachowanie gościa względem Ciebie sugerowało jego Tobą zainteresowanie. I na tego podstawie Ty się wkręciłaś. A on się zachował jak się zachował, nie dlatego że jesteś beznadziejna i nieatrakcyjna, tylko dlatego, że nie przewidywał takiego kierunku. On sobie coś tam robił, jakiś miał scenariusz i 'dobrze robił sobie'. A o Twoich uczuciach (o tym, że możesz się emocjonalnie zaangażować) nie pomyślał. I gdyby palant na początku to jakoś określił, to byś inaczej do tego podeszła..
Teraz musisz przejść odpowiedni długą rekonwalescencję.

207 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-15 23:09:53)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Elle, pora spac, dobranoc smile

[EDIT] Ludzie mają to do siebie, że takiemu długożyjącemu odmieńcowi nie dali by pożyć za długo, żęby nie miał lepiej niż inni wink

208

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Nie sądzę żeby było po rozmowie widać zainteresowanie. Już to że mówił "pani" jest zupełnie nienormalne. Do tego żonaty. Poprzez sposób prowadzenia rozmowy wyczuję po minucie czy to jest rozmowa obcych ludzi czy kogoś kto jest zaangażowany.

Zakochana osoba mówi powolnym, nieco ściszonym, łagodnym głosem pełnym czułości. Stara się przeplatać to wesołością i żartami i sposób mówienia jest swobodny i naturalny. Nigdy nie jest znudzona rozmową i potrafi ciekawie opowiadać zarówno o rzeczach poważnych jak i bardzo prostych. Z rozmarzonego wyrazu twarzy, pełnego spokoju, pokazują się oczy które mówią wszystko, rzucając zamyślone spojrzenie i z nieznacznie naznaczonym, ledwie dostrzegalnym, uśmiechem wskazującym na ogrom przeżywanego szczęścia osiągając stan relaksacji jaki występuje jedynie w głębokiej medytacji.

209

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
MrSpock napisał/a:

Nie sądzę żeby było po rozmowie widać zainteresowanie. Już to że mówił "pani" jest zupełnie nienormalne. Do tego żonaty. Poprzez sposób prowadzenia rozmowy wyczuję po minucie czy to jest rozmowa obcych ludzi czy kogoś kto jest zaangażowany.

Zakochana osoba mówi powolnym, nieco ściszonym, łagodnym głosem pełnym czułości. Stara się przeplatać to wesołością i żartami i sposób mówienia jest swobodny i naturalny. Nigdy nie jest znudzona rozmową i potrafi ciekawie opowiadać zarówno o rzeczach poważnych jak i bardzo prostych. Z rozmarzonego wyrazu twarzy, pełnego spokoju, pokazują się oczy które mówią wszystko, rzucając zamyślone spojrzenie i z nieznacznie naznaczonym, ledwie dostrzegalnym, uśmiechem wskazującym na ogrom przeżywanego szczęścia osiągając stan relaksacji jaki występuje jedynie w głębokiej medytacji.

A Ty się, rozumiem, z nimi spotykałeś i wiesz jak było a jak nie?
Odhaczałeś 'ptaszki' przy punktach i wyszło- 'niski level zainteresowania'.

210 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-10-16 02:19:11)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Spock- z twoich wpisow wynika, ze bylam w wielu zwiazkach...
W zwiazkach wieloletnich,
W zwiazkach, w ktorych " moj " facet szukal sobie oficjalnie kobiety, i opowiadal mi o tym, ze sobie szuka.....


Halooo....tu ziemia!!!!!

Ja przyziemna jestem i banalna, jak kupa nawozu, ( zero psycho-belkotu, i ezotery-odklejenia) - nic osobistego...

Ale w mojej ocenie- jak facet kocha kobiete, to nie akceptuje, ze ja inny bedzie posuwal..
Jak facet kocha kobiete, to nie tylko interesuje sie jej zyciem, ale chce w nim uczestniczyc...
Jak facet kocha kobiete, to traktuje ja jak swoja, i sie do tego glosno przyznaje...

Maslany wzrok, erotyczny glos, to ma co drugi bado-boys,
Zaprzyjaznic sie tez latwo, ....


PS watek blue " to koniec swiata"
W  trudna milosc, zazdrosc, nalogi
Z dnia 10.07.2015

211

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
oldorando napisał/a:

Spock- z twoich wpisow wynika, ze bylam w wielu zwiazkach...
W zwiazkach wieloletnich,
W zwiazkach, w ktorych " moj " facet szukal sobie oficjalnie kobiety, i opowiadal mi o tym, ze sobie szuka.....


Halooo....tu ziemia!!!!!

Ja przyziemna jestem i banalna, jak kupa nawozu, ( zero psycho-belkotu, i ezotery-odklejenia) - nic osobistego...

Ale w mojej ocenie- jak facet kocha kobiete, to nie akceptuje, ze ja inny bedzie posuwal..
Jak facet kocha kobiete, to nie tylko interesuje sie jej zyciem, ale chce w nim uczestniczyc...
Jak facet kocha kobiete, to traktuje ja jak swoja, i sie do tego glosno przyznaje...

Maslany wzrok, erotyczny glos, to ma co drugi bado-boys,
Zaprzyjaznic sie tez latwo, ....


PS watek blue " to koniec swiata"
W  trudna milosc, zazdrosc, nalogi
Z dnia 10.07.2015

Dlaczego twój facet miałby sobie szukać innej kobiety? To znaczy że nie było między wami uczucia, ale z czyjej winy?
Owszem, zwykle nie chce się żeby kobieta chodziła z innym, ale obsesyjne podejrzenia o takie rzeczy są nie na miejscu. Lepiej zastanowić się dlaczego mogło do tego dojść, czy zrobiłem coś złego, i zmienić się.
To prawda, jak jest miłość to jest pragnienie wspólnego działania, nawet symbolicznego, poprzez zainteresowanie tym co ona robi.
Traktowanie kobiety jako swojej...??? W sensie przedmiotu który się posiada? Takich rzeczy normalny człowiek nie robi.
Maślany wzrok, erotyczny głos... są tysiące odcieni sposobu mówienia i uczuciowa osoba potrafi je natychmiast odróżnić. Osoba która ma poważne zaburzenia odczuwania uczuciowości nie będzie w stanie ich w ogóle odróżnić, nawet wtedy kiedy to będzie oczywiste że chłopak kłamie.

Jest zasada ezoteryczna o której mało kto wie i ona została odkryta dawno temu na podstawie zapisów dawnych kultur, które otrzymały te informacje od cywilizacji pozaziemskich. Stopień wiedzy naukowej nie ma żadnego związku z rozwojem duchowości. Naukowiec może być zupełnie pozbawiony uczuciowości a niewykształcony człowiek może być na poziomie mistrza duchowego. Wiedza naukowa związana jest najczęściej z ciałem jakie się dostaje. Dostaniesz dobre ciało w danym życiu i wtedy masz uzdolnienie do szybkiej nauki i zdobywasz osiągnięcia naukowe. Można to mieć bardzo szybko w kolejnym życiu. Natomiast rozwój duchowy następuje poprzez tysiące lat i nie da się go osiągnąć tak samo szybko. Naszym celem pobytu na Ziemi nie jest rozwój wiedzy naukowej. Tutaj jest szkoła rozwoju duchowego żeby ludzie nauczyli się być dobrzy dla siebie, kochać siebie nawzajem i pomagać. Sytuacja na tej planecie jest zupełnie nienormalna pod tym względem. Gdzie indziej nie ma tak potwornego wykorzystywania innych ludzi jak tutaj. W ogóle czegoś takiego nie ma. Piekło nie istnieje poza takimi planetami jak Ziemia.

P.S. Kalendarz Majów jeszcze się nie skończył. Poczekajcie rok na rozwój wypadków. smile

212

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:
oldorando napisał/a:

Dlatego- moim zdaniem, autorka zrobila najlepsze, co mogla- rozwiala swoje zludzenia, zanim zabrnela w nie za gleboko...
I zanim wpadlo jej do glowy jak go do lozka zaciagnac....
Bo ona by sie wkrecila jeszcze mocniej, a on....no, coz- czytalismy- pierdu-pierdu....


Oldorando, a myślisz, że on by się w ogóle dał zaciagnąć...?  smile  Osobiście wątpię...

Tak. Dalby sie namowic na seks, jak by nie bal sie konsekwencji w postaci jej zaangazowania emocjonalnego.
Jak by mu dala do zrozumienia, ze to tylko " przyjacielski seks", to by chcial

To mniej-wiecej mowily jego zaczepki.
( ze moglby sie na nia rzucic, itp)

Tylko ON UWAZA, ZE JAK SIE BZYKNA, TO ONA SIE ZAKOCHA
JAK SIE NIE BZYKNA- TO SIE NIE ZAKOCHA

a on nie chce ponosic odpowiedzialnisci za " uwiedzenie jej"
Bo ja lubi- jak kolezanke, i nie ma zamiaru odwzajemniac uczucia.

On chce sie czuc w porzadku- ze on reki nie przylozyl do jej zaangazowania.

213

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
oldorando napisał/a:
le vent napisał/a:
oldorando napisał/a:

Dlatego- moim zdaniem, autorka zrobila najlepsze, co mogla- rozwiala swoje zludzenia, zanim zabrnela w nie za gleboko...
I zanim wpadlo jej do glowy jak go do lozka zaciagnac....
Bo ona by sie wkrecila jeszcze mocniej, a on....no, coz- czytalismy- pierdu-pierdu....


Oldorando, a myślisz, że on by się w ogóle dał zaciagnąć...?  smile  Osobiście wątpię...

Tak. Dalby sie namowic na seks, jak by nie bal sie konsekwencji w postaci jej zaangazowania emocjonalnego.
Jak by mu dala do zrozumienia, ze to tylko " przyjacielski seks", to by chcial

To mniej-wiecej mowily jego zaczepki.
( ze moglby sie na nia rzucic, itp)

Tylko ON UWAZA, ZE JAK SIE BZYKNA, TO ONA SIE ZAKOCHA
JAK SIE NIE BZYKNA- TO SIE NIE ZAKOCHA

a on nie chce ponosic odpowiedzialnisci za " uwiedzenie jej"
Bo ja lubi- jak kolezanke, i nie ma zamiaru odwzajemniac uczucia.

On chce sie czuc w porzadku- ze on reki nie przylozyl do jej zaangazowania.

I to jest kluczowy wniosek pokazujący że nie był zaangażowany. Dobrze że chociaż uczciwie to przyznał. Zawsze należy powoli rozpoznawać partnera. Nie spieszyć się do seksu.

Jeśli jest prawdziwa przyjaźń, to dopiero wtedy można delikatnie zadać pytanie odnośnie seksu i mamy wtedy do wyboru albo akceptujemy że partner nie chce seksu i zostajemy z nim bez seksu albo tego nie akceptujemy i odchodzimy. Przynajmniej w takim wypadku można ze sobą delikatnie porozmawiać żeby nie wywołać szoku u drugiej osoby.

W tym wypadku nie było nawet mowy o przyjaźni, więc pytanie o seks było niestosowne. Przyjaźń to jest głębokie porozumienie na poziomie duchowym a nie tylko spędzanie razem czasu i rozmowa. Członkowie rodziny mieszkają ze sobą i rozmawiają ale zwykle nie mają ze sobą takiego porozumienia, więc się nie przyjaźnią. Taka jest moja opinia. Możecie mieć inne zdanie, możecie uważać że można mieć seks z byle kim, bez wielkiego zaangażowania. Wtedy odrzucenie propozycji seksu traktuje się jako odrzucenie nas fizyczne a nie jako osoby. Autorka bardziej czuła odrzucenie fizyczne, więc i to wskazywało na brak wystarczającej więzi.

214 Ostatnio edytowany przez le vent (2015-10-17 21:48:41)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Minął tydzień, on milczy.

Rozmawiałam dzisiaj z zaprzyjaźnioną panią psycholog. Powiedziała, że to jest bardzo dziwne, że dojrzały mężczyzna idzie wieczorem na kolację z alkoholem do mieszkania samotnej kobiety, którą dotychczas "adorował", a kiedy ona wyznaje mu uczucia (a przy tym zadowoliłby ją w zupełności niezobowiązujący układ "friends with benefits"), on wpada dosłownie w popłoch i ucieka. I że zachował się bardzo po prostacku (przez to, JAK mi odmówił, przez te idiotyczne żarty i pseudo-argumenty, że rodzice mnie zabiją, etc.), co może świadczyć o tym, że on kompletnie nie ma wyczucia jak postępować z kobietami. Jej wniosek: z nim jest coś nie tak - krypto-gej albo impotent (lub ktoś potwornie zakompleksiony na tym punkcie). No i powiedziała też to, co Wy: że w jakiś sposób zadowalała go ta znajomość ze mną (może czuł się samotny albo kręciło go, że atrakcyjna kobieta darzy go tak wielką, widoczną sympatią), ale zupełnie nie zadbał o moje uczucia. Ten brak telefonu teraz też o tym świadczy. I żebym postarała się całkiem o nim zapomnieć.

215

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:

Minął tydzień, on milczy.


Ale ja nie kumam jednej rzeczy: NA CO TY JESZCZE CZEKASZ? Jakie ma znaczenie, czy telefon milczy, czy też nie? Kurna, gość jest żonaty względnie ma bardzo skomplikowaną sytuację osobistą, ma manię "przyjaznienienia się" z młodszymi o pokolenie dziewczynami, jest egoistą I DAŁ CI CHAMSKIEGO KOSZA.

Ta pani psycholog to tępa jakaś chyba - przecież to Ty masz ewidentny problem! To Ty a nie on zakładasz wątek na forum, nie śpisz po nocach, płaczesz i przeżywasz - on ma to gdzieś!

Ten facet właśnie ma wyczucie jak postępować z kobietami - potrafi adorować (jak widać skuteczne) - to Ty nie potrafisz zrozumieć, że koleś szuka płytkich znajomości bez żadnego zaangażowania emocjonalnego. Powiedział Ci to wprost, nie dorabiaj
do tego żadnej teorii, żadnych historii o byciu kryptogejem czy impotentem.

Przecież on się doskonale domyślił, że miedzy wami nigdy nie byłoby żadnych "friends with benefits" - po pierwszym Twoim poście jest to oczywiste dla każdego, kto czyta, a co dopiero dla manipulanta, który spędzał z Tobą tyle czasu. Friends with benefits to można mieć z osobą, która się nie angażuje, ale nie Tobą - Ty jesteś zdesperowana! Koleś musiałby zwariować, żeby wdać się z Tobą w romans...

Na początku współczułam Ci, bo rozumiem, że taka sytuacja jest przykra, męcząca, człowiek czuje się zdezorientowany. Ale biorąc pod uwagę Twój wiek (można od Ciebie trochę więcej oczekiwać niż od dwudziestolatki) uważam, że jesteś zwyczajnie infantylna, a zwalanie wszystkiego na trudne dzieciństwo jest po prostu śmieszne.

216

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:

Minął tydzień, on milczy.

Rozmawiałam dzisiaj z zaprzyjaźnioną panią psycholog. Powiedziała, że to jest bardzo dziwne, że dojrzały mężczyzna idzie wieczorem na kolację z alkoholem do mieszkania samotnej kobiety, którą dotychczas "adorował", a kiedy ona wyznaje mu uczucia (a przy tym zadowoliłby ją w zupełności niezobowiązujący układ "friends with benefits"), on wpada dosłownie w popłoch i ucieka. I że zachował się bardzo po prostacku (przez to, JAK mi odmówił, przez te idiotyczne żarty i pseudo-argumenty, że rodzice mnie zabiją, etc.), co może świadczyć o tym, że on kompletnie nie ma wyczucia jak postępować z kobietami. Jej wniosek: z nim jest coś nie tak - krypto-gej albo impotent (lub ktoś potwornie zakompleksiony na tym punkcie). No i powiedziała też to, co Wy: że w jakiś sposób zadowalała go ta znajomość ze mną (może czuł się samotny albo kręciło go, że atrakcyjna kobieta darzy go tak wielką, widoczną sympatią), ale zupełnie nie zadbał o moje uczucia. Ten brak telefonu teraz też o tym świadczy. I żebym postarała się całkiem o nim zapomnieć.

Pomyśl sobie, co byś myślała, gdyby chłopak w twoim wieku spotykał się z tobą i mówił ci cały czas "pani". Czułabyś że z nim może być jakakolwiek więź?

Poza tym zastanów się nad tym czy masz możliwość poznania kogoś kto by fajnie z tobą rozmawiał i żebyście sobie mogli z góry powiedzieć że jeśli wam ta rozmowa będzie dobrze szła to oczekujesz czegoś więcej. Czy możesz kogoś takiego spotkać? To ci jest potrzebne.

217

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Le vent,
a jakie to ma znaczenie , co nie tak z tym facetem?
Moim zdaniem to podstarzały narcyz, którego karmiłaś...
W sumie zbrodni nie dokonał, bo sama chciałaś.
Nie przeszkadzał Ci jego wiek, jego dziwne zachowanie, to, że ma żonę.
Patrz w przyszłość , a jego potraktuj jak epizod.
Masz już swoje lata i niedługo śmiało będzie można powiedzieć, że wchodzisz w wiek dojrzały.
Szkoda czasu na taki geriatryczny flirt.
Zastanów się czego chcesz, dlaczego na to pozwoliłaś i ustal swoje cele, i je realizuj.
Jesteś jeszcze na tyle młoda, a już jednak jakoś dojrzała, że jak się dobrze rozgladniesz, to znajdziesz
prawdziwego męzczyznę, a na takie niby cos to naprawdę szkoda juz czasu.

Jak on zgłodnieje, jego EGO, to może wrócić.

Posty [ 196 do 217 z 217 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026