netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Czy żyjesz byle jak ?

517 odpowiedzi37 445 wyświetleńzałożony przez Beatriss20200, 16.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 518 z 518 ]

456

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

kammis, zarowno Twoj stosunek do mamy (matki w Twoich opisach) oraz rodziny ojca, ba, ludzi innych niz on i Ty, sa calkowicie anormalne. A doprowadzil do tego nie kto inny tylko Twoj wlasny papa.

Wiesz z kim mi sie Twoj niby dobroduszny i lagodny dla Ciebie a jednoczesnie okrutny i gardzacy ludzmi tatus kojarzy? Z oficerami III-iej Rzeszy.  I zaloze sie, ze gdyby tamte czasy wrocily, to Ciebie postawilby jako wzor w pierwszych szeregach pewnej mlodziezowej organizacji. Na wzor o i podobienstwo swoje, a reszte rodziny moglby nawet zagazowac, byle mu w misji nie przeszkadzala.

Moja babcia ze strony taty tez byla bardzo prosta kobieta, dziadek natomiast pociagal i to solidnie. Ale gdybym o ktorymkolwiek z nich wyrazila sie tak jak Ty tutaj, to skora by mi na tylku przez kilka dni sie goila. Ja swojej eks tesciowej serdecznie nie trawie, ale niechby moja corka probowala zle slowo na nia powiedziec czy okreslic per glupia stara idiotka (to z ktoregos z Twoich postow). Dlugo by ten dzien zapamietala.

Dochodze do wniosku, ze jestes tworem BARDZO okrutnego czlowieka.

457

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Wyglada na to ze najbardziej liczy się opinią innych ludzi. Morlanosc pani Dulskiej.
Nie znam losów twojej rodziny ale gdyby nie ta prosta zacofana matka a twoja babcia to i twojego ojca by nie było na świecie.

458 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 12:21:30)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

kammis, zarowno Twoj stosunek do mamy (matki w Twoich opisach) oraz rodziny ojca, ba, ludzi innych niz on i Ty, sa calkowicie anormalne. A doprowadzil do tego nie kto inny tylko Twoj wlasny papa.

Wiesz z kim mi sie Twoj niby dobroduszny i lagodny dla Ciebie a jednoczesnie okrutny i gardzacy ludzmi tatus kojarzy? Z oficerami III-iej Rzeszy.  I zaloze sie, ze gdyby tamte czasy wrocily, to Ciebie postawilby jako wzor w pierwszych szeregach pewnej mlodziezowej organizacji. Na wzor o i podobienstwo swoje, a reszte rodziny moglby nawet zagazowac, byle mu w misji nie przeszkadzala.

Moja babcia ze strony taty tez byla bardzo prosta kobieta, dziadek natomiast pociagal i to solidnie. Ale gdybym o ktorymkolwiek z nich wyrazila sie tak jak Ty tutaj, to skora by mi na tylku przez kilka dni sie goila. Ja swojej eks tesciowej serdecznie nie trawie, ale niechby moja corka probowala zle slowo na nia powiedziec czy okreslic per glupia stara idiotka (to z ktoregos z Twoich postow). Dlugo by ten dzien zapamietala.

Dochodze do wniosku, ze jestes tworem BARDZO okrutnego czlowieka.


Nie o prostote chodzi ale o traktowanie wlasnego syna. Jezeli ktos go bil bez powodu to bardzo dobrze ze nie chce miec z tymi ludzmi nic wspolnego. Ja na ich pogrzeb nie pojde chocby mi miliardy dawali. Jak mozna uderzyc dziecko za to ze wpadlo pod samochod??? Moja matka tez wpadla pod samochod w dziecinstwie i moja babcia sie nia wtedy ZAJELA i zaopiekowala. To byla rodzina patologiczna, tacy ludzie nie powinni istniec. A skoro istnieja to NIKT nie ma prawa zmuszac mnie do kontaktu z nimi. NIKT, rozumiesz? Nie ma takiej sily, ktora mnie do tego skloni.

Jezeli uwazasz ze bicie dziecka jest kiedykolwiek zasadne, to szczerze Ci wspolczuje.
I wspolczuje, ze rodzice stosowali wobec Ciebie kary cielesne.
I mowie to ja, ktora tak niecierpi dzieci, ale dziwnym trafem jest za pelna ochrona ich praw podmiotowych. Podobnie moj facet, ojciec, matka.

To dla mnie OBCA KOBIETA. nie babcia. Nie wiem nawet jak wyglada, wiec zapewne jest to inna sytuacja niz relacja eks tesciowej wobec Twojej corki i odwrotnie.

Widzisz, ja moglam przynajmniej w domu wypowiedziec wlasne zdanie. Myslisz ze co osiagniesz karzac dziecko za to ze ma swoja opinie o kims taka a nie inna? TYLKO to ze nie bedzie jej przy Tobie wypowiadac, myslec bedzie dalej swoje.

Wiem, ze ojciec mnie kocha. Podsluchalam "meska" rozmowe jego i mojego faceta. Ojciec powiedzial "robilem wszystko zeby moje jedyne dziecko mialo to czego zapragnie i bylo szczesliwe wiec nie spier**l tego".
Powiedzial jeszcze ze potrafie byc wybuchowa i  ciezka w obcowaniu miedzyludzkim i ze ma sie tym moj facet nie przejmowac big_smile

Oczywiscie, moj ojciec ktory nigdy w zyciu nie podnosil reki na mnie ani na matke i zapewnial kazde JEJ zachcianki mialby uchodzic za kata big_smile nie, nie zagazowalby matki. W domu to ona rzadzila i nadal rzadzi.
O dziwo moj ojciec ma idealne relacje ze... swoimi tesciami. Idealne. Mowi do nich mamo i tato. Babcia i dziadek staneliby za nim murem.
Nie jest okrutny, jest rzeczowy dla obcych a dobry dla rodziny. Dla mnie, matki, tesciow, mojego chlopaka, dla zwierzat. Kocha zwierzeta . szkoda ze ta kretyna ktora nazwalabys pewnie moja babcia chciala zeby w wieku doroslym zwierzeta mordowal - nie zrobil tego. Wyprowadzil sie i ma ich w d*pie. I slusznie. Ma psa nie na lancuchu tylko w domu swoim i swojej zony i kota na kanapie a nie do lapania myszy. A moj kot wchodzi mu na glowe. Doslownie i w przenosni smile
Porzucenie tych potworow zmienilo zycie ojca na lepsze i nic nie zmieni mojego zdania.

459

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

I widzisz Kamis tak łatwo wypowiada się sądy o innych nic o nich nie wiedząc.

460 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-09-04 12:27:08)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Za kara cielesna wobec dzieci jestem na nie - poczytaj sobie tutaj jak masz za duzo wolnego czasu -  ale okazuje sie, ze jednak przetrzepanie tylka jednemu z drugim czasem na dobre wychodzi.

Nigdy swojej corki nie uderzylam, ale gdyby o mojej mamie czy mamie swojego ojca wyrazila sie slowami "ta kretyna", to tak, odstapilabym od mojej zasady i mocno za to werznela w tylna czesc ciala. W dupie majac jej podmiotowe prawa w takiej chwili. Bo MOJE relacje z moimi rodzicami czy tesciami sa MOJA sprawa a nie mojego dziecka. I nie wolno mu obrazac w ten sposob moich czy innych krewnych. Chyba, ze ja sama w jakis sposob skrzywdza. Tobie chyba ta kretyna nie dawala sie we znaki. Ani wujkowie, ciotki czy kto tam jeszcze z jej rodziny.  Ale jak juz pisalam, tatus stworzy sobie malego potworka.

Ciekawe, ze nie znajac tej kretyny, bo jest obca osoba, jak to podkreslasz, takie zdanie masz o niej i nie wstydzisz sie takich epitetow uzywac. I o reszcie rodziny tatusia tez wyraszasz sie z pogarda - tez go tlukli jak i kiedy popadnie?
Skad to wszystko wiesz, jesli ich nie pamietasz?
I znow wszystko oparte na opowiesciach cudownego papy.

461

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

Za kara cielesna wobec dzieci jestem na nie - poczytaj sobie tutaj jak masz za duzo wolnego czasu -  ale okazuje sie, ze jednak przetrzepanie tylka jednemu z drugim czasem na dobre wychodzi.

Nigdy swojej corki nie uderzylam, ale gdyby o mojej mamie czy mamie swojego ojca wyrazila sie slowami "ta kretyna", to tak, odstapilabym od mojej zasady i mocno za to werznela w tylna czesc ciala. W dupie majac jej podmiotowe prawa w takiej chwili. Bo MOJE relacje z moimi rodzicami czy tesciami sa MOJA sprawa a nie mojego dziecka. I nie wolno mu obrazac w ten sposob moich czy innych krewnych. Chyba, ze ja sama w jakis sposob skrzywdza. Tobie chyba ta kretyna nie dawala sie we znaki. Ani wujkowie, ciotki czy kto tam jeszcze z jej rodziny.  Ale jak juz pisalam, tatus stworzy sobie malego potworka.

Ciekawe, ze nie znajac tej kretyny, bo jest obca osoba, jak to podkreslasz, takie zdanie masz o niej i nie wstydzisz sie takich epitetow uzywac. I o reszcie rodziny tatusia tez wyraszasz sie z pogarda - tez go tlukli jak i kiedy popadnie?
Skad to wszystko wiesz, jesli ich nie pamietasz?
I znow wszystko oparte na opowiesciach cudownego papy.

Wystarcza mi "opowiesci".
Moja matka mowila o nich TO SAMO, bo ich poznala.
Moja babcia tez miala te nieprzyjemnosc.
Swoja droga wszyscy mysla o tej rodzinie TO SAMO.
drugi brat ktory tez ma juz ich gdzies rowniez.
Dziwne zbiegi okolicznosci, nie?

A to Cie zadziwie - prawa podmiotowe NIE sa zalezne od tego, co kto mysli czy mowi na czyjsc temat. Kwestia bezdyskusyjna. Jesli masz jakies watpliwosci - zapytaj konstytucjonaliste lub speca od prawa europejskiego. Albo nie. Zapytaj ETYKA, co sadzi o Twoim podejsciu.
Co wiecej, jestem dorosla - nie Ty bedziesz mowic mi, co mam mowic o BYŁEJ rodzinie mojego ojca (to nie jest moja rodzina).

To NIE JEST moja rodzina. Zrzeklam sie nawet dziedziczenia. Ojciec tez sie zrzekl. Jedyna sytuacja w ktorej w ciagu ostatnich 10 lat spotkal sie z ta kreatura. U notariusza i do widzenia. Ja dalam mu pelnomocnictwo, bo nie zamierzam jej ogladac. Nie wiaze juz nas NAWET ustawowe dziedziczenie, wiec nic nas nie wiaze.

462

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

kammis, zarowno Twoj stosunek do mamy (matki w Twoich opisach) oraz rodziny ojca, ba, ludzi innych niz on i Ty, sa calkowicie anormalne. A doprowadzil do tego nie kto inny tylko Twoj wlasny papa.

Wiesz z kim mi sie Twoj niby dobroduszny i lagodny dla Ciebie a jednoczesnie okrutny i gardzacy ludzmi tatus kojarzy? Z oficerami III-iej Rzeszy.  I zaloze sie, ze gdyby tamte czasy wrocily, to Ciebie postawilby jako wzor w pierwszych szeregach pewnej mlodziezowej organizacji. Na wzor o i podobienstwo swoje, a reszte rodziny moglby nawet zagazowac, byle mu w misji nie przeszkadzala.

Moja babcia ze strony taty tez byla bardzo prosta kobieta, dziadek natomiast pociagal i to solidnie. Ale gdybym o ktorymkolwiek z nich wyrazila sie tak jak Ty tutaj, to skora by mi na tylku przez kilka dni sie goila. Ja swojej eks tesciowej serdecznie nie trawie, ale niechby moja corka probowala zle slowo na nia powiedziec czy okreslic per glupia stara idiotka (to z ktoregos z Twoich postow). Dlugo by ten dzien zapamietala.

Dochodze do wniosku, ze jestes tworem BARDZO okrutnego czlowieka.

Kammiś zgadzam się z tym.Ty nie zostałaś wychowana  tylko wytresowana i zaprogramowana.
Nie wiem po co twoi rodzice chcieli mieć dziecko.Dzieci rodzą się z miłości albo z głupoty.Albo zaplanowane.Ważne żeby była choć jedna osoba która naprawdę je kocha.Wtedy mają szansę wyrosnąć na normalnego człowieka.Nauczyć się empatii,uczuć.

To co piszesz jest straszne.Naprawdę najważniejszy w życiu był dla ciebie moment przyjęcia na studia?
Albo jak ojciec uczył cię jak być dobrym prawnikiem. Pewnie że to ważne,ale tylko tyle?
Moi dziadkowie też byli prostymi ludźmi ale nigdy nie napisała bym o nich tego co ty.Byli jacy byli,wychowali się na wsi  między jedną a drugą wojną.
Była bieda ,nikt nie miał czasu z nikim się cackać.
Ale mimo to zawsze mialam do nich szacunek.Rozumiałam ich niedociągnięcia.
Zostałaś skrzywdzona przez rodziców.I może gorzej niż dzieci z patologicznych rodzin.Bo o tamte chociaż czasem ktoś się upomni.A ty przecież wychowałaś się w normalnej rodzinie.Nikt ci nie dał szansy  żeby poznać normalne życie.A teraz to już chyba za późno.
Zresztą faceta masz na wzór ojca,chyba.

463

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Na szacunek trzeba sobie zasłużyć!
Ja rozumiem Kammiś, ja mam podobne zdanie o moim ojcu. Nie będę chwalić i mówić dobrze o kimś kto na to nie zasłużył. Mamę kocham bardziej i szanuje. Ale w sumie na palcach mogę policzyć ile razy w dzieciństwie dostałam klapsa czy na mnie krzyknęła, ale wszystkie razy jej wypomniałam z 10000 razy i jeszcze pewnie nie raz wypomnę.
Kammiś i jej rodzina dobrze robią, że odwrócili się od pseudo rodziny. Bo to byłoby bardzo byle jakie i chore. Kammiś ojciec miał w domu prze... miął beznadziejnych rodziców którym nic nie zawdzięcza a teraz może jeszcze oni by się chwalili, że ich syn daleko zaszedł, albo coś chcieli a g... każdy ma to na co zasłużył!

464

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
niki71 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

kammis, zarowno Twoj stosunek do mamy (matki w Twoich opisach) oraz rodziny ojca, ba, ludzi innych niz on i Ty, sa calkowicie anormalne. A doprowadzil do tego nie kto inny tylko Twoj wlasny papa.

Wiesz z kim mi sie Twoj niby dobroduszny i lagodny dla Ciebie a jednoczesnie okrutny i gardzacy ludzmi tatus kojarzy? Z oficerami III-iej Rzeszy.  I zaloze sie, ze gdyby tamte czasy wrocily, to Ciebie postawilby jako wzor w pierwszych szeregach pewnej mlodziezowej organizacji. Na wzor o i podobienstwo swoje, a reszte rodziny moglby nawet zagazowac, byle mu w misji nie przeszkadzala.

Moja babcia ze strony taty tez byla bardzo prosta kobieta, dziadek natomiast pociagal i to solidnie. Ale gdybym o ktorymkolwiek z nich wyrazila sie tak jak Ty tutaj, to skora by mi na tylku przez kilka dni sie goila. Ja swojej eks tesciowej serdecznie nie trawie, ale niechby moja corka probowala zle slowo na nia powiedziec czy okreslic per glupia stara idiotka (to z ktoregos z Twoich postow). Dlugo by ten dzien zapamietala.

Dochodze do wniosku, ze jestes tworem BARDZO okrutnego czlowieka.

Kammiś zgadzam się z tym.Ty nie zostałaś wychowana  tylko wytresowana i zaprogramowana.
Nie wiem po co twoi rodzice chcieli mieć dziecko.Dzieci rodzą się z miłości albo z głupoty.Albo zaplanowane.Ważne żeby była choć jedna osoba która naprawdę je kocha.Wtedy mają szansę wyrosnąć na normalnego człowieka.Nauczyć się empatii,uczuć.

To co piszesz jest straszne.Naprawdę najważniejszy w życiu był dla ciebie moment przyjęcia na studia?
Albo jak ojciec uczył cię jak być dobrym prawnikiem. Pewnie że to ważne,ale tylko tyle?
Moi dziadkowie też byli prostymi ludźmi ale nigdy nie napisała bym o nich tego co ty.Byli jacy byli,wychowali się na wsi  między jedną a drugą wojną.
Była bieda ,nikt nie miał czasu z nikim się cackać.
Ale mimo to zawsze mialam do nich szacunek.Rozumiałam ich niedociągnięcia.
Zostałaś skrzywdzona przez rodziców.I może gorzej niż dzieci z patologicznych rodzin.Bo o tamte chociaż czasem ktoś się upomni.A ty przecież wychowałaś się w normalnej rodzinie.Nikt ci nie dał szansy  żeby poznać normalne życie.A teraz to już chyba za późno.
Zresztą faceta masz na wzór ojca,chyba.

Niki sorry, ale ty taką znów wyborną matką nie jesteś.
Co żal ściska? Rozumiem no ale bez przesady. Rodzice kammiś przynajmniej mieli za co i mieli warunki żeby wychować dziecko, wykształcić i zapewnić mieszkanie. A ty?
Więc wiesz jak dla mnie to jest czysta zazdrość, zawiść.

465

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

A żebyś  wiedziała Ludmiła że jestem dobrą matką. W tej kwestii mam o sobie dobre zdanie.
A co ja?Skoro wychowałam dzieci na   mądrych odpowiedzialnych ludzi to uważam że mam jakąś mądrość życiową.
Więc się nie wysilaj.No może mnie nie stać żeby im kupić na start mieszkania ale kupią sobie sami.
Od tego są kredyty.My też wielu rzeczy dorobiliśmy się sami i jakoś  jest.
A czego mam zazdrościć i komu?
Mam fajną rodzinę a nie byłego +podstarzałego amanta jak ty.I córki wychowane przez nianie.

466 Ostatnio edytowany przez niki71 (2015-09-04 14:17:56)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

A tak ogólnie zwracałam się do Kammiś. Ale uderz w stół nożyce się odezwą.Napiszesz coś do jednej a zaraz druga wyskakuje...dziwne.
Obsesja czy co...
Jeszcze jedno ci Ludmiło napiszę.To że chodzisz do fryzjera czy dbasz o siebie to nie żadne osiągnięcie tylko normalność.I nie trzeba o tym  zaraz trąbić na forum.Ja w jakiej sytuacji bym nie była zawsze znalazłam czas i pieniądze żeby fajnie się ubrać i zadbać o siebie.Od tego zależy moje dobre samopoczucie.
A jeszcze jedno.Jeśli ty piszesz kobiecie żeby usunęła ciążę,bo skoro facet tak chce to będzie honorowo.Dla kogo honorowo?Chyba dla jej faceta bo nie będzie płacił.
Dno i wodorosty.Kobieto ,żałosna jesteś.

467 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 14:15:24)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Ludmiła ma racje.
Ma szacunek trzeba sobie ZASLUZYC.
Była rodzina mojego ojca na niego nie zasluzyla.
Mam JEDNA babcie i JEDNEGO dziadka. Tamci to obcy ludzie i moze dziac sie z nimi co chce.

A moj ojciec wychowal dziecko ktore sie go NIE BOI. Ktore moze przyjsc i powiedziec nawet w wieku  22 lat "tatusiu, boje sie egzaminu". I nie uslyszy jak od innych rodzicow "pewnie sie nie uczysz" bo zna realia na tym wydziale. Pomoze mi psychicznie. Do niego moge isc z KAZDYM problemem i on jest moim najwiekszym przyjacielem, w przeciwienstwie do wielu innych ojcow ktorych dzieci sie po prostu baly. Dla mnie to nie do pomyslenia.
Ja przy ojcu moge nawet przeklinac. To on jest pierwsza osoba z ktora pilam alkohol. Wychowal mnie madrze. Wolal zebym wypila troche w domu niz kombinowala poza. Albo zebym sie buntowala i klela na miescie bo mi w domu nie wolno rzucic miesem jak sie uderze w kant stolu.
A nie cos takiego ze dzieci najbardziej sie boja wlasnego ojca. Tragedia.

468

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

kammiś ja mało  znam dzieci które by by się bały własnego ojca.
Nie te czasy.

469

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Ludmiłaa napisał/a:

Ale w sumie na palcach mogę policzyć ile razy w dzieciństwie dostałam klapsa czy na mnie krzyknęła, ale wszystkie razy jej wypomniałam z 10000 razy i jeszcze pewnie nie raz wypomnę

He, he, ja niezliczoną ilość razy w dupę dostałem i ani razu tego rodzicom nie wypomniałem. No chyba, że w żartach, wspominając z mamą: a pamiętasz jak mi ojciec tak wlał, że cały tyłek i nogi miałem sine przez tydzień? lol I dopiero wtedy po latach, już po śmierci ojca mama mi powiedziała, że jak ojciec zobaczył te siniaki, to pół nocy przepłakał. Zupełnie niepotrzebnie, bo należało mi się wtedy jak cholera smile Zresztą te siniaki mama zobaczyła przez przypadek jak się przebierałem, bo ja przez 3 dni słowa nie powiedziałem jak wygląda tylna część mojego ciała. Byłem wtedy i dziś zresztą też dumny, że zniosłem karę jak mężczyzna. Nie płakałem, nie uciekałem, nie żaliłem się. Była wina, to była kara. Rozumiałem to już jako 12-13 latek i nigdy o to pretensji do rodziców nie miałem. Miałem zupełnie o co innego. Było nas trzech braci, ja byłem średni. Ja i starszy mieliśmy od małego swoje obowiązki, a najmłodszy nie. Bo taki jeszcze mały, bo chudy, bo coś tam. No zmiękło im serduszko przy najmłodszym smile O to miałem pretensje ale poradziłem sobie, bo wziąłem sprawy w swoje ręce. Młody dostał swój zakres obowiązków ode mnie smile Za niewykonanie obowiązków było lanie, a jakże smile Nie ma to jak zgubny wpływ wychowania. Jaki był jego zakres obowiązków? Sprzątanie po sobie zabawek, sprzątanie określonych części mieszkania po powrocie ze szkoły i jeszcze parę podobnych. Przyznaję, że był to całkowicie mój wymysł, bo mama nam nie kazała sprzątać w całym mieszkaniu, tylko u siebie utrzymywać porządek. Tylko ja byłem dobrym dzieckiem i jak przychodziłem ze szkoły to szybko robiłem porządki, odkurzałem, kuchnię ogarniałem po śniadaniu. Wiedziałem, że mama wróci zmęczona z pracy, będzie robić nam obiad, pomagać w lekcjach, potem jeszcze coś prać, cerować itp. Więc sprzątałem żeby jej ulżyć, no i zaprzęgnąłem do tego również młodego, który miał oczywiście sto innych planów na miłe popołudnie lol O to wtedy, to on miał do mnie pretensje, co mi kiedyś przy wódce powiedział smile
Dlatego dziś nie znoszę jak moja żona mówi, że któreś nasze dziecko nie może tego czy tamtego, bo jest taki czy owaki. Dziesiątki razy jej to mówiłem ale jak do słupa, a wczoraj się okazało, że dostała za to opierdziel od naszej jednej lekarki. Ale miałem ubaw...
Co do lania dzieci, to już to kiedyś pisałem ale powtórzę. Dwie sytuacje, dwie kobiety, obie są fachowcami w dziedzinie dzieci z długoletnią praktyką. Obie przy jakichś okazjach brały mnie na słowo i mówiły w te słowa: proszę pana, dupa nie szklanka, nie zbije się. Czasem jest tak w życiu, no że po prostu trzeba dać w dupę dziecku i niech pan się tym nie zamartwia, nie da sobie wcisnąć, że dziecko przestanie pana kochać itp. Tylko oczywiście niech pan nie leje gdzieś publicznie, bo jeszcze ktoś nawiedzony na pana naskoczy....

470 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 14:57:42)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

To jest patologia.
Koniec, kropka.

I dobrze, ze przeryczal. Niechby sie tacy ludzie w grobie nawet wyspac nie mogli.

Tak - tak zycze takim ludziom, ktorzy stosuja przemoc fizyczna wobec slabszych - czy to zwierzat, czy to dzieci. Tak, ta kammis, ktora niecierpi bachorow, ale nie uznaje przemocy.

Jakby mnie ktos bez mojej zgody uderzyl (czy to rodzic czy kto inny - wylaczam sytuacje gdzie byla moja ZGODA - ja przylalam kolezance z lokcia, a ona mi) , to na stare lata moglby tak na mnie liczyc, ze by sie utopil we wlasnym g*wnie. Przykro mi. Na szczescie mialam normalnych rodzicow.

471

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

Za kara cielesna wobec dzieci jestem na nie - poczytaj sobie tutaj jak masz za duzo wolnego czasu -  ale okazuje sie, ze jednak przetrzepanie tylka jednemu z drugim czasem na dobre wychodzi.

Nigdy swojej corki nie uderzylam, ale gdyby o mojej mamie czy mamie swojego ojca wyrazila sie slowami "ta kretyna", to tak, odstapilabym od mojej zasady i mocno za to werznela w tylna czesc ciala. W dupie majac jej podmiotowe prawa w takiej chwili. Bo MOJE relacje z moimi rodzicami czy tesciami sa MOJA sprawa a nie mojego dziecka. I nie wolno mu obrazac w ten sposob moich czy innych krewnych. Chyba, ze ja sama w jakis sposob skrzywdza. Tobie chyba ta kretyna nie dawala sie we znaki. Ani wujkowie, ciotki czy kto tam jeszcze z jej rodziny.  Ale jak juz pisalam, tatus stworzy sobie malego potworka.

Ciekawe, ze nie znajac tej kretyny, bo jest obca osoba, jak to podkreslasz, takie zdanie masz o niej i nie wstydzisz sie takich epitetow uzywac. I o reszcie rodziny tatusia tez wyraszasz sie z pogarda - tez go tlukli jak i kiedy popadnie?
Skad to wszystko wiesz, jesli ich nie pamietasz?
I znow wszystko oparte na opowiesciach cudownego papy.

Moja babka od strony matki jest su*a. Jest. Nie zasluguje na rodzine, ani na szacunek, ani na milsze okreslenie. Nigdy tego nie ukrywalam, nigdy jej nie kochalam .
To samo matka mojego meza.

Mozna kogos szanowac i nie lubic, ale nie zawsze sie da.

Swoja droga, gratuluje myslenia smile Ja bym raczej zapytala skad dziecko wyraza taka opinie, zanim bym dala lanie.

472 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 15:19:46)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
NinaLafairy napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Za kara cielesna wobec dzieci jestem na nie - poczytaj sobie tutaj jak masz za duzo wolnego czasu -  ale okazuje sie, ze jednak przetrzepanie tylka jednemu z drugim czasem na dobre wychodzi.

Nigdy swojej corki nie uderzylam, ale gdyby o mojej mamie czy mamie swojego ojca wyrazila sie slowami "ta kretyna", to tak, odstapilabym od mojej zasady i mocno za to werznela w tylna czesc ciala. W dupie majac jej podmiotowe prawa w takiej chwili. Bo MOJE relacje z moimi rodzicami czy tesciami sa MOJA sprawa a nie mojego dziecka. I nie wolno mu obrazac w ten sposob moich czy innych krewnych. Chyba, ze ja sama w jakis sposob skrzywdza. Tobie chyba ta kretyna nie dawala sie we znaki. Ani wujkowie, ciotki czy kto tam jeszcze z jej rodziny.  Ale jak juz pisalam, tatus stworzy sobie malego potworka.

Ciekawe, ze nie znajac tej kretyny, bo jest obca osoba, jak to podkreslasz, takie zdanie masz o niej i nie wstydzisz sie takich epitetow uzywac. I o reszcie rodziny tatusia tez wyraszasz sie z pogarda - tez go tlukli jak i kiedy popadnie?
Skad to wszystko wiesz, jesli ich nie pamietasz?
I znow wszystko oparte na opowiesciach cudownego papy.

Moja babka od strony matki jest su*a. Jest. Nie zasluguje na rodzine, ani na szacunek, ani na milsze okreslenie. Nigdy tego nie ukrywalam, nigdy jej nie kochalam .
To samo matka mojego meza.

Mozna kogos szanowac i nie lubic, ale nie zawsze sie da.

Swoja droga, gratuluje myslenia smile Ja bym raczej zapytala skad dziecko wyraza taka opinie, zanim bym dala lanie.


A no wlasnie.
To ja nie lubie dzieci. Ale NIGDY bym ZADNEGO nie uderzyla. ZADNEGO. moge nie zwracac na nie uwagi nie miec olewac ale nie bic.

Swoją drogą.
Dziwny traf!
Dzieci niejednokrotnie BITE że wręcz katowane sprawiały multum kłopotów. BIŁY inne dzieci. W szkole były ordynarne. Nie uczyły się. Paliły papierosy. Piły alkohol. Paliły trawkę.
Dziwne skutki tego niby dobrego wychowania, nie, Snake?
A zobacz. Mnie nikt nie uderzył, nigdy nie byłam na wagarach, ZAWSZE sprzątałam po sobie (ZAWSZE!!! sprzątałam swój pokój, swoją łazienkę i swoją garderobę w domu rodzinnym, bo jestem pedantką i brzydzę się bałaganu już od gimnazjum), nigdy nie spadałam w skali ocen poniżej 4, nie spóźniałam się do domu, byłam bardzo spokojnym dzieckiem i spokojną nastolatką. nie miałam głupich pomysłów a'la kąpanie w stawie czy ślizganie po zamarniętym jeziorze. W ogóle sama byłam dość strachliwa przed takimi rozrywkami. Nie paliłam, nie piłam, trawy nigdy nie widziałam nawet na oczy (serio), nie puszczałam się, nie imprezowałam.
To z tymi dzieciakami trzymanymi twardą ręką były dziwnym trafem problemy.
Dziwne, nie?
A mnie nikt nie bił i swoją drogą jak mówią znajomi to ja byłam strachliwe, spokojne dziecko.
A że gadałam o obcych ludziach co gadałam, bo jak ktoś był idiotą, to mówiłam to tatusiowi czy mamusi, to jeszcze przytaknęli. Zresztą często u mnie w domu komentowało się osoby postronne. Nic nadzwyczajnego, że powiedziałam o nauczycielce że jest kretynką, skoro BYŁA i źle rozwiązywała zadania. Nauczyłam się nazywać rzeczy po imieniu i już.

Ojciec był zawsze zdania i podkreślał że to jest też MÓJ DOM.
JA mogłam w domu czuć się swobodnie, to przed obcymi trzeba się pilnować, a nie w domu.
Rodzice pilnowali tylko żebym się rozwijała i kształciła.
Jeżeli ojcu można było powiedzieć, że ktoś jest kretynem, to mnie również.
Jeżeli nauczycielka była oczywistą idiotką, to u mnie w domu nie udawało się, że jest świętą krową. Rodzice mi to wytłumaczyli o WIELE LEPIEJ: ale nie mów tego publicznie, bo takie są zasady i TY będziesz mieć problemy. A jako że byłam strachliwa i bałam się problemów, to szybko nauczyłam się zasad współżycia społeczenego. Chcesz coś na kogoś powiedzieć, powiedz to w domu, nic ci sie nie stanie.
A nie jakieś durnowate "nie mów tak brzydko, tak nie wolno", srolololo. Dzieci nie są aż tak głupie, żeby w to wierzyć. Nie mówią, bo

A co do tego że dzieci się nie boją rodziców.
Miałam koleżankę, która za rodziców miała skretyniałych psycholi. Ona się bała powiedzieć, że zgubiła portfel w którym była TYLKO legitymacja szkolna i 20 zł. I ryczała. Już widzę, jak się nie boją rodziców.
A ja zgubiłam klucze, to przyszłam i powiedziałam. Ojciec tylko powypytywał, czy nie miałam tych kluczy opisanych jakoś albo charakterystycznie opatrzonych. Zmienił zamki, bo się chyba bał, bo był tam charakterystyczny miś z moim imieniem.
Ale ani nie krzyknął, ani nic. Sam zgubił telefon kiedyś, to jakim prawem miałby się na dziecku wyzywac???

473

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:

To jest patologia. Koniec, kropka.

kammiś napisał/a:

Na szczescie mialam normalnych rodzicow.

I czasem tak się zdarza, że ta patologia wychowuje wianuszek przyzwoitych i dobrze osadzonych w społeczeństwie ludzi, a ci normalni jednego nie mogą... lol

A mój tatuś się na pewno w grobie nie przewraca. Jeśli już to dlatego, że go suszy.... he, he.

474 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 15:31:46)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

To jest patologia. Koniec, kropka.

kammiś napisał/a:

Na szczescie mialam normalnych rodzicow.

I czasem tak się zdarza, że ta patologia wychowuje wianuszek przyzwoitych i dobrze osadzonych w społeczeństwie ludzi, a ci normalni jednego nie mogą... lol

A mój tatuś się na pewno w grobie nie przewraca. Jeśli już to dlatego, że go suszy.... he, he.


Współczuję ojca.

No widzisz, jestem całkiem dobrze "osadzona w społeczeństwie".
I przyzwoita. Nikomu krzywdy nie robię, nie puszczam się, kształcę się.
Jestem trochę snobką, jak i matka i ojciec, ale to nikomu krzywdy nie czyni.
Ale się nie puszczam, jak wiele tych dziewczyn trzymanych "twardą ręką" - wiem, bo pochodzę z małej miejscowości i wiem, kto się puszcza. Nie jestem nieprzyzwoita wink Jestem po prostu zarozumiała, to jest prawda.
Zresztą w porównaniu do mojego faceta, ktory patrzy z góry na absolutnie wszystkich to jestem pokornym cielaczkiem.
Przykład - ja tuszuję swoją niechęć do kobiety żyjącej jak panna lekkich obyczajów. On ironizuje i daje jej do zrozumienia, że jest kim gorszym.
nie mówię, że dobrze robi, bo ja bym tak nie zrobiła.

Nie nazywaj mnie nieprzyzwoitą, bo jest dużo więcej osób zasługujących na takie miano.
Ćpunek, nastoletnich mamusiek bez szkoły, panienek które biorą pieniądze za seks albo miały w swoim 20-paroletnim życiu ze 40 facetów, zarzyganych imprezowiczek pod klubami, które ledwo się trzymają na nogach.

475

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Co do bicia dzieci to jestem też przeciw.
Mnie nigdy nikt z rodziców nie uderzył,ja swoich dzieci tez nie.
Ale mogę zrozumieć kogoś kto w nerwach da dziecku klapsa.Nie wszystkie da się łatwo ogarnąć  a cierpliwości też moze braknąć.
I bez przesady od tego jednego klapsa dziecko nie dostanie traumy do końca życia.
Poza tym co innego jak my tu sobie dyskutujemy teraz.A co innego nasi dziadkowie czy pradziadkowie.Oni byli inaczej wychowani ,inaczej nauczeni.
Ja tam nie mam zamiaru rozstrząsać historii swojej rodziny 150 lat wstecz.I mieć pretensje że ktoś coś komuś.

Kammiś dlaczego ty się każdemu tak tłumaczysz? Ktoś cię zaatakuje a ty od razu musisz się tłumaczyć i udowadniać że nie piłaś, nie paliłaś,nie puszczałaś się.
Po co to? Dlaczego nawet tu na forum musisz ciągle pokazywać że jesteś,najlepsza.

476

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Ludmiłaa napisał/a:
niki71 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

kammis, zarowno Twoj stosunek do mamy (matki w Twoich opisach) oraz rodziny ojca, ba, ludzi innych niz on i Ty, sa calkowicie anormalne. A doprowadzil do tego nie kto inny tylko Twoj wlasny papa.

Wiesz z kim mi sie Twoj niby dobroduszny i lagodny dla Ciebie a jednoczesnie okrutny i gardzacy ludzmi tatus kojarzy? Z oficerami III-iej Rzeszy.  I zaloze sie, ze gdyby tamte czasy wrocily, to Ciebie postawilby jako wzor w pierwszych szeregach pewnej mlodziezowej organizacji. Na wzor o i podobienstwo swoje, a reszte rodziny moglby nawet zagazowac, byle mu w misji nie przeszkadzala.

Moja babcia ze strony taty tez byla bardzo prosta kobieta, dziadek natomiast pociagal i to solidnie. Ale gdybym o ktorymkolwiek z nich wyrazila sie tak jak Ty tutaj, to skora by mi na tylku przez kilka dni sie goila. Ja swojej eks tesciowej serdecznie nie trawie, ale niechby moja corka probowala zle slowo na nia powiedziec czy okreslic per glupia stara idiotka (to z ktoregos z Twoich postow). Dlugo by ten dzien zapamietala.

Dochodze do wniosku, ze jestes tworem BARDZO okrutnego czlowieka.

Kammiś zgadzam się z tym.Ty nie zostałaś wychowana  tylko wytresowana i zaprogramowana.
Nie wiem po co twoi rodzice chcieli mieć dziecko.Dzieci rodzą się z miłości albo z głupoty.Albo zaplanowane.Ważne żeby była choć jedna osoba która naprawdę je kocha.Wtedy mają szansę wyrosnąć na normalnego człowieka.Nauczyć się empatii,uczuć.

To co piszesz jest straszne.Naprawdę najważniejszy w życiu był dla ciebie moment przyjęcia na studia?
Albo jak ojciec uczył cię jak być dobrym prawnikiem. Pewnie że to ważne,ale tylko tyle?
Moi dziadkowie też byli prostymi ludźmi ale nigdy nie napisała bym o nich tego co ty.Byli jacy byli,wychowali się na wsi  między jedną a drugą wojną.
Była bieda ,nikt nie miał czasu z nikim się cackać.
Ale mimo to zawsze mialam do nich szacunek.Rozumiałam ich niedociągnięcia.
Zostałaś skrzywdzona przez rodziców.I może gorzej niż dzieci z patologicznych rodzin.Bo o tamte chociaż czasem ktoś się upomni.A ty przecież wychowałaś się w normalnej rodzinie.Nikt ci nie dał szansy  żeby poznać normalne życie.A teraz to już chyba za późno.
Zresztą faceta masz na wzór ojca,chyba.

Niki sorry, ale ty taką znów wyborną matką nie jesteś.
Co żal ściska? Rozumiem no ale bez przesady. Rodzice kammiś przynajmniej mieli za co i mieli warunki żeby wychować dziecko, wykształcić i zapewnić mieszkanie. A ty?
Więc wiesz jak dla mnie to jest czysta zazdrość, zawiść.

a tak na marginesie Ludmiło to skąd wiesz jaką jestem matką i jakie mam warunki?
Byłas i widziałaś?

Natomiast ty pierniczysz takie głupoty na tym forum że niejeden stuka się w głowę.
Poza tym masz już chyba ponad czterdziestkę a momentami piszesz jak nastolatka.
Dzidzia Piernik.

477

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

To jest patologia. Koniec, kropka.

kammiś napisał/a:

Na szczescie mialam normalnych rodzicow.

I czasem tak się zdarza, że ta patologia wychowuje wianuszek przyzwoitych i dobrze osadzonych w społeczeństwie ludzi, a ci normalni jednego nie mogą... lol

A mój tatuś się na pewno w grobie nie przewraca. Jeśli już to dlatego, że go suszy.... he, he.

To prawda .znam rodzinę z 10 dzieci.Biednie było i nikt się z nimi nie cackał.
Po szkole zasuwały w polu.A tatuś jak się wkurzył to potrafił nieźle przylać.I dzieciom i mamusi.Mieszkali w dwóch pokojach.
Wszystkie dobrze się uczyły,są już dorosłe.W każdym razie wyrosły na porządnych ludzi,pracują.Wszystkie skończyły studia,tylko jeden chłopak technikum.
I nie mówię że taki model rodziny jest dobry.
Tylko stwierdzam fakt  jacy są.
Znam też kilku jedynaków co mają porządnie n....ne w głowach.

478 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 16:19:25)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
niki71 napisał/a:

Co do bicia dzieci to jestem też przeciw.
Mnie nigdy nikt z rodziców nie uderzył,ja swoich dzieci tez nie.
Ale mogę zrozumieć kogoś kto w nerwach da dziecku klapsa.Nie wszystkie da się łatwo ogarnąć  a cierpliwości też moze braknąć.
I bez przesady od tego jednego klapsa dziecko nie dostanie traumy do końca życia.
Poza tym co innego jak my tu sobie dyskutujemy teraz.A co innego nasi dziadkowie czy pradziadkowie.Oni byli inaczej wychowani ,inaczej nauczeni.
Ja tam nie mam zamiaru rozstrząsać historii swojej rodziny 150 lat wstecz.I mieć pretensje że ktoś coś komuś.

Kammiś dlaczego ty się każdemu tak tłumaczysz? Ktoś cię zaatakuje a ty od razu musisz się tłumaczyć i udowadniać że nie piłaś, nie paliłaś,nie puszczałaś się.
Po co to? Dlaczego nawet tu na forum musisz ciągle pokazywać że jesteś,najlepsza.

Niki, nie zrozumiałaś mnie.
Czy mówię, że jestem najlepsza, bo nie piję albo nie puszczam się?
Pewnie większość tutaj się nie puszczam, więc jaki to powód do dumy? Dla mnie to normalny stan, inny (puszczanie się na prawo i lewo) byłby patologią.
Odpowiedziałam Snake'owi, który twierdził że rzekomo nie zostałam wychowana na przyzwoitego człowieka.

A to, o czym Snake pisze i takie traktowanie dziecka (tak, że ma siniaki)  to dla mnie patologia, i pewnie Niki się ze mną zgodzisz chociaż tutaj w jednym.
Ja nie lubię dzieci i to mówię, więc coś chyba jest na rzeczy. Nie jestem specjalnie wrażliwa na dzieci, ale to uważam za rzecz godną potępienia - kiedy własny rodzic tak krzywdzi dziecko.
Mówisz, że Ciebie rodzice nie uderzyli. Nie wiem, ile masz lat, ja jestem młda, ale Snake też nie jest staruszkiem, żeby takie podejście uzasadniać "innymi czasami" i chyba się ze mną zgodzisz. I to, o czym on mówił to nie było "danie klapsa", w tym też się chyba ze mną zgodzisz. Po klapsie nie ma siniaków. On przecież nawet nie boli. Chociaż nie wiem, jako dziecko nie dostałam.
Klepać się po tyłku za "karę" to nawet w pracy praktykowałyśmy że się okładałyśmy linijką z nudów big_smile
Ale żeby mieć SINIAKI? Rozumiesz to? Wyobraź sobie, jakiej siły trzeba użyć. No właśnie. A przeczytaj jego wypowiedź dokładnie.
Wyobraź sobie, z jaką premedytacją niektórzy "rodzice" (cudzysłów celowy, bo oni są dla mnie na równi z kupą na chodniku, jeżeli ktoś znęca się nad własnym słabszym) karzą dziecko, skoro je leją w domu. To NIE są EMOCJE. W emocjach można szarpnąć za rękę albo jak mówisz dać jednego klapsa. W emocjach można krzyknąć. A coś takiego to jest zwyczajnie premedytacja.
I wyobraź sobie, że to mówi kobieta której generalnie dzieci nie interesują i nie chce mieć własnych. Ale mimo wszystko fizyczne znęcanie się z premedytacją i wykorzystywanie swojej siły fizycznej uważa za obrzydliwe.
Równoznaczne z tym, jakby facet przyszedł i uderzył kobietę w twarz, bo mu się nie podoba coś, co zrobiła. Zupełnie równoznaczne - pokazanie "tego ci nie wolno, bo silniejszy FIZYCZNIE ustala warunki". Nie widzę w tym żadnej różnicy.
To tak, jakby mnie bił facet, a ja kota. Identyczna sytuacja - pokażę ci jak się masz zachowywać za pomocą siły, bo nie podoba mi się że mówisz coś nie tak, zbiłaś mój kubek albo za głośno miauczysz i drapiesz wersalkę. Cud-miód-malina. Normalnie czad hmm I

479

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Moja babcia ma ponad 80 lat i jej  zasada jest nie bic dzieci, ani meza, ani zony. Bylaby zniesmaczona podejsciem tutaj niektorych.
To podejscie wyniosla z domu...Takze tyle jesli chodzi o 'inne czasy'.

480

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
niki71 napisał/a:
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

To jest patologia. Koniec, kropka.

kammiś napisał/a:

Na szczescie mialam normalnych rodzicow.

I czasem tak się zdarza, że ta patologia wychowuje wianuszek przyzwoitych i dobrze osadzonych w społeczeństwie ludzi, a ci normalni jednego nie mogą... lol

A mój tatuś się na pewno w grobie nie przewraca. Jeśli już to dlatego, że go suszy.... he, he.

To prawda .znam rodzinę z 10 dzieci.Biednie było i nikt się z nimi nie cackał.
Po szkole zasuwały w polu.A tatuś jak się wkurzył to potrafił nieźle przylać.I dzieciom i mamusi.Mieszkali w dwóch pokojach.
Wszystkie dobrze się uczyły,są już dorosłe.W każdym razie wyrosły na porządnych ludzi,pracują.Wszystkie skończyły studia,tylko jeden chłopak technikum.
I nie mówię że taki model rodziny jest dobry.
Tylko stwierdzam fakt  jacy są.
Znam też kilku jedynaków co mają porządnie n....ne w głowach.

Niki, i uważasz że oni kochają swojego ojca?
Nie uważam, że tacy ludzie będą od razu nieporządni.
Ale dasz sobie głowę uciąć, że nie mają żadnych problemów psychologicznych? Głęboko wewnątrz ukrytych?

481 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 16:34:09)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
NinaLafairy napisał/a:

Moja babcia ma ponad 80 lat i jej  zasada jest nie bic dzieci, ani meza, ani zony. Bylaby zniesmaczona podejsciem tutaj niektorych.
To podejscie wyniosla z domu...Takze tyle jesli chodzi o 'inne czasy'.

No moja babcia ma tak samo.
I dziadek też.

Pamiętam jak u dziadków byłam niegrzeczna, to babcia ze mną po prostu... pogadała.
Powiedziała, że są zmęczeni, że nie mogą mnie nigdzie zabrać tego dnia.
Miałam chyba z 10 lat.
I wiecie co? Dałam sobie spokój z ganianiem po całym domu. Bo mi się ich zwyczajnie żal zrobiło. I pogadali ze mną, jak człowiek z człowiekiem.
Babcia powiedziała, że zamiast jechać gdzieś tam, to zrobimy naleśniki i obejrzymy film. Jak człowiek do człowieka a nie "nie i koniec".
A jakby mnie ktoś bił, to bym im powiedziała, że ich nienawidzę. I nienawidziłabym ich wtedy naprawdę.

Jak się czasem podejdzie po ludzku, to starsze dzieci rozumieją. Ale dorośli bardzo lubią pokazywać takim 11-latkom "kto rządzi". Bez sensu.
Ja przez jakiś czas na prośbę znajomej uczyłam angielskiego jej 2 bliźniaczki. 12 lat miały wtedy.
I wiecie co? Pozwalałam im się wygadać. Śpiewały przy mnie nawet trochę wulgarne piosenki, na koniec zawsze bawiłyśmy się "w ducha", wysłuchałam że pan od przyrody to idiota i że chciałyby żeby skręcił "szyję" (one tak mówiły) przed sprawdzianem, było dużo śmiechu.
Mogły na tych naszych "lekcjach" jeść, strzelać balony z gumy (a ja razem z nimi), gadać, krzyczeć, wychodzić do kibla bez pytania etc.
I co? Przyszedł dzień, kiedy źle się czułam, miałam okres i brzuch dał mi się we znaki.
I co zrobiły? Były spokojne. Przytulały się do mnie, a tej nauczycielki która je uczyła na co dzień niecierpiały, bo je bez przerwy upominała.
A po co ja je będę upominać? Że mówią że pan z przyrody to idiota? Może i faktycznie tak jest. i tak będą tak mówić.
Za to wytłumaczyłam im, że NIE OPŁACA się iść na wagary, lepiej udać chorą wink

482

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Kammiś przeciez napisałam że nie popieram bicia dzieci.
Dla mnie ktoś kto wyżywa się na własnym dziecku jest zwykłym gnojkiem.
I wcale mi się nie podoba że Snake tak lekko to traktuje.
Tylko chodzi mi o to że kiedyś ludzie mieli inną mentalność.I nie chodzi mi o lata 70,80 tylko  wcześniejsze.Powojenne,lata 50,60.
A Snake dorastał mniej więcej w tych latach co  ja.

483

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Chce się Wam tak ciągle spierać? O ile na początku kogoś to mogło bawić, to teraz już się robi nudne. A taki przyjemny temat się zapowiadał!

484

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:
niki71 napisał/a:
Snake napisał/a:


I czasem tak się zdarza, że ta patologia wychowuje wianuszek przyzwoitych i dobrze osadzonych w społeczeństwie ludzi, a ci normalni jednego nie mogą... lol

A mój tatuś się na pewno w grobie nie przewraca. Jeśli już to dlatego, że go suszy.... he, he.

To prawda .znam rodzinę z 10 dzieci.Biednie było i nikt się z nimi nie cackał.
Po szkole zasuwały w polu.A tatuś jak się wkurzył to potrafił nieźle przylać.I dzieciom i mamusi.Mieszkali w dwóch pokojach.
Wszystkie dobrze się uczyły,są już dorosłe.W każdym razie wyrosły na porządnych ludzi,pracują.Wszystkie skończyły studia,tylko jeden chłopak technikum.
I nie mówię że taki model rodziny jest dobry.
Tylko stwierdzam fakt  jacy są.
Znam też kilku jedynaków co mają porządnie n....ne w głowach.

Niki, i uważasz że oni kochają swojego ojca?
Nie wiem  ich ojciec zmarł niedawno.



Nie uważam, że tacy ludzie będą od razu nieporządni.
Ale dasz sobie głowę uciąć, że nie mają żadnych problemów psychologicznych? Głęboko wewnątrz ukrytych?

485

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Moja babcia ma ponad 80 lat i jej  zasada jest nie bic dzieci, ani meza, ani zony. Bylaby zniesmaczona podejsciem tutaj niektorych.
To podejscie wyniosla z domu...Takze tyle jesli chodzi o 'inne czasy'.

No moja babcia ma tak samo.
I dziadek też.

Pamiętam jak u dziadków byłam niegrzeczna, to babcia ze mną po prostu... pogadała.
Powiedziała, że są zmęczeni, że nie mogą mnie nigdzie zabrać tego dnia.
Miałam chyba z 10 lat.
I wiecie co? Dałam sobie spokój z ganianiem po całym domu. Bo mi się ich zwyczajnie żal zrobiło. I pogadali ze mną, jak człowiek z człowiekiem.
Babcia powiedziała, że zamiast jechać gdzieś tam, to zrobimy naleśniki i obejrzymy film. Jak człowiek do człowieka a nie "nie i koniec".
A jakby mnie ktoś bił, to bym im powiedziała, że ich nienawidzę. I nienawidziłabym ich wtedy naprawdę.

Mój dziadek nieżyjący od 20 lat był strasznym cholerykiem.Pamiętam że jak rozdarł mordę to na kilometr było słychac.
Ale też nigdy nie uderzył żadnego dziecka.Znam to z opowieści mojego ojca.Tzn że ich nie bił.
Ale i tak za nim nie przepadałam.

486 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 16:44:56)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
niki71 napisał/a:
kammiś napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Moja babcia ma ponad 80 lat i jej  zasada jest nie bic dzieci, ani meza, ani zony. Bylaby zniesmaczona podejsciem tutaj niektorych.
To podejscie wyniosla z domu...Takze tyle jesli chodzi o 'inne czasy'.

No moja babcia ma tak samo.
I dziadek też.

Pamiętam jak u dziadków byłam niegrzeczna, to babcia ze mną po prostu... pogadała.
Powiedziała, że są zmęczeni, że nie mogą mnie nigdzie zabrać tego dnia.
Miałam chyba z 10 lat.
I wiecie co? Dałam sobie spokój z ganianiem po całym domu. Bo mi się ich zwyczajnie żal zrobiło. I pogadali ze mną, jak człowiek z człowiekiem.
Babcia powiedziała, że zamiast jechać gdzieś tam, to zrobimy naleśniki i obejrzymy film. Jak człowiek do człowieka a nie "nie i koniec".
A jakby mnie ktoś bił, to bym im powiedziała, że ich nienawidzę. I nienawidziłabym ich wtedy naprawdę.

Mój dziadek nieżyjący od 20 lat był strasznym cholerykiem.Pamiętam że jak rozdarł mordę to na kilometr było słychac.
Ale też nigdy nie uderzył żadnego dziecka.Znam to z opowieści mojego ojca.Tzn że ich nie bił.
Ale i tak za nim nie przepadałam.

Uważaj, bo niektórzy (nie ja) zlinczują Cię że powiedziałaś o dziadku "rozdarł mordę" wink
to ironia w stronę jednej osoby, nie Ciebie

Niki, i wyobraź sobie że osoba która mówi, że dobrze było że bili ją do siniaków ma dzisiaj dzieci i nadal uważa, że to nic złego i je bije, byleby nie publicznie....
No właśnie. Wyobraź sobie to.
To jest właśnie podejście Snake'a.

487

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Kiedy on naprawde tą mordę darł.I pamiętam że nawet jak miałam kilka lat to mnie to denerwowało .Do dziś nie lubię nerwowych ludzi i choleryków.

488

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
niki71 napisał/a:

Kiedy on naprawde tą mordę darł.I pamiętam że nawet jak miałam kilka lat to mnie to denerwowało .Do dziś nie lubię nerwowych ludzi i choleryków.

No ja się nie czepiam. Rozumiem, sama nie lubię jak ktos się rozedrze.
Tylko mówię, że znajdą się osoby, które Ci powiedzą, że "o dziadku tak mówić nie wolno".

489

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Może i wolno, ale czy przystoi damie? big_smile Oczywiście jeśli ktoś chce za taką uchodzić. big_smile

490

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

A mnie strasznie denerwuje, że dziecku nie wolno wyrażać się negatywnie o starszych. Moim zdaniem, mimo że dzieci nie lubię, wolno. Jeżeli ma powód, to czemu nie? Wymaganie szacunku (i łączenia z nim zakazu negatywnego wyrażania się) wyłącznie z powodu różnicy wieku jest dla mnie idiotyczne. Sam fakt, że ktoś ma 40, 60 czy 80 lat nie świadczy o niczym. Dziesięciolatek może być o wiele bardziej godny szacunku niż jakiś staruszek. Bo sam wiek nie jest żadnym wyznacznikiem.

491

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:
Mussuka napisał/a:
cslady napisał/a:

Ja już też przestałam rozumieć o co Wam właściwie chodzi. big_smile

Jak to o co? O pokazanie calemu swiatu, a przynajmniej nam tutaj, jakie to obie kolezanki sa PONAD przecietne. A ja nadal nic szczegolnego w zyciu jednej czy drugiej nie zauwazylam. Poza opisami : tu biegam, to czytam, w to gram itp. Jak na moj gust niczym sie nie roznia od tych barbie stopniem zaangazowania w sampopochwalach i oklaskach nad swoim nadzwyczjnym JA:) Z ta roznica, ze barbie skupiaja sie na powloce zewnetrznej a tu mamy pokaz fajerwerkow dot. niby intelektu i rozlicznych "pasji".

Ciekawe, czy np. zycie kobiety, ktora opiekuje sie i wychowuje przykladowo 5-tke dzieci, w tym moze jedno niepelnosprawne, ktora poswieca im czas na zabawe, nauke, posilki, higiene, ubieranie itp. i w zwiazku z tym nie ma czasu spedzac godziny z Mel B czy C, nie moze sobie pozwolic na wyjscie 3 razy w tygodniu na silownie, do czytelni, do teatru czy posiadowe do plnocy przed komputerem - czy jej zycie nazwalibyscie byle jakim? Ja na pewno nie i jej dzieci tez nie.


Ales sie zapowietrzyla z powodu "dwoch kolezanek" big_smile
A pomysl kim wiekszosc ludzi w towarzystwie byloby bardziej zainteresowanych - Eileen czy kobieta, ktora zna sie tylko na wychowywaniu dzieci.

Kammiś - to, że kobieta wybrała wychowywanie dzieci, nie oznacza, że na nic innym się nie zna. ZAPEWNIAM CIĘ.
Fajna jesteś babka, ale takie komentarze są krzywdzące, niesprawiedliwe. Nie dziw się zatem, że ludzie mają Cię za narcystycznego bufona.

492 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-09-04 18:55:17)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:

Współczuję ojca.

Oj dziękuję ale niepotrzebnie. To był super facet, jeden z najlepszych ludzi jakich znałem, bardzo lubiany przez otoczenie i o zgrozo przez młodzież, którą też zwykł traktować szorstko ale konkretnie. Chyba za to go właśnie lubili, że z nim A było A, a czarne było czarne. W dodatku wielu z nich nie raz prosiło go o pomoc i ją otrzymało.

kammiś napisał/a:

Przykład - ja tuszuję swoją niechęć do kobiety żyjącej jak panna lekkich obyczajów.

Ja nie muszę tuszować, bo do takich panien nie czuję żadnej niechęci. Nie robi mi różnicy czy to chłopak zalicza nastą panienkę czy dziewczyna nastego chłopaka. Jak ktoś lubi, to jego sprawa. Jeśli bierze za to pieniądze tym bardziej nic do takiej kobiety nie mam. Profesja jak profesja. Jeśli chcesz szczerości, to akurat wg mnie i wielu innych ludzi fach prawnika jest dużo bardziej kur....ski niż ten tak powszechnie określany. Żeby nie było, mój fach też jest trochę kur.....ski. Mam czuć się lepiej bo się puszczam trochę inaczej niż zwykła dziwka? 

kammiś napisał/a:

On ironizuje i daje jej do zrozumienia, że jest kim gorszym.

To akurat rozumiem, swój chłop - zna się na rzeczy lol

kammiś napisał/a:

A to, o czym Snake pisze i takie traktowanie dziecka (tak, że ma siniaki)  to dla mnie patologia.

A najlepsze, że od ojca dostałem w życiu może ze 3-4 razy. Ojciec był jak przełamująca szarża husarii, interweniował tylko w sytuacjach ekstremalnych. W zwykłych przypadkach lała nas mama. Lanie dostawaliśmy w dwóch przypadkach. Jeśli okłamaliśmy rodziców oraz kiedy nas przyłapali na bójkach między sobą. Lubicie bójki, to polubicie też i pasa smile Niestety obiektywnie rzecz biorąc miało to słabe właściwości dydaktyczne, a raczej trochę pokrętne smile Nauczyłem się całkiem nieźle kłamać, znaczy kłamstwo musi być wiarygodne, mieć swoją legendę i możliwe scenariusze alternatywne. A ze starszym bratem nauczyliśmy się bić w zapiekłej ciszy. Nieraz krew się lała ale było cicho smile Żeby się rodzice dowiedzieli musiałby ktoś się poskarżyć. Najpewniej ten co obrywał, czyli ja (byłem 4 lata młodszy) ale ja nigdy się nie poskarżyłem i do każdej kolejnej bójki przystępowałem tak samo ochoczo i z taką samą zaciętością. Niestety młodszy brat jak obrywał od najstarszego albo ode mnie (przeważnie) nie miał tej kindersztuby i skarżył się zawsze lol Nie mogłem mu przetłumaczyć, że jak pójdzie naskarżyć to ja dostanę ale on również, bo mama lała w takich przypadkach obydwu smile

kammiś napisał/a:

Ale żeby mieć SINIAKI?

Ojciec był silny facet, a wtedy w nerwach złapał pierwsze co było pod ręką czyli porządną, grubą skakankę. I bardzo dobrze, że nas zlał, bo nam wtedy zupełnie odwaliło. Odstawialiśmy z bratem jedną z wielu tych zacięto-milczących bójek kiedy niestety nakryła nas mama. Biliśmy się tak na poważnie i w tak zapiekły sposób, że mama w czasie próby rozdzielenia nas została po prostu poturbowana. Przez przypadek ale jednak. Pobiegła po ojca, a ojciec wpadł do domu tak wku....ny, że najrozsądniej było spieprzyć przez okno, nawet mimo tego, że to było I piętro. Ojca tak wku...nego widziałem 2 razy w życiu. W obu przypadkach chodziło o zdrowie jego żony.

A co do tamtych czasów, to w każdej szkole do jakiej chodziłem nikt nie robił sensacji jak nauczyciel przyłożył uczniowi. Nikt się nie skarżył rodzicom, bo na 99% oznaczało to powtórkę lania w domu lol

Co ciekawe nigdy nie dostałem lania za bójki poza domem z obcymi chłopakami, choć czasem wieści o tym docierały do domu. Czasem przyczłapała czyjaś babcia, że ****** nakopał w rzyć jej wnusiowi. Na to akurat rodzice patrzyli jednym okiem smile Chcesz się bić, to bij się poza domem i nie ze swoimi braćmi. Bracia to rodzina, a rodzina, to świętość. Niestety przeważnie nikt tak mnie nie potrafił wkur....ć jak rodzony brat lol Okazało się jednak z czasem, że byliśmy jak trzej muszkieterowie...

493

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Jak to o co? O pokazanie calemu swiatu, a przynajmniej nam tutaj, jakie to obie kolezanki sa PONAD przecietne. A ja nadal nic szczegolnego w zyciu jednej czy drugiej nie zauwazylam. Poza opisami : tu biegam, to czytam, w to gram itp. Jak na moj gust niczym sie nie roznia od tych barbie stopniem zaangazowania w sampopochwalach i oklaskach nad swoim nadzwyczjnym JA:) Z ta roznica, ze barbie skupiaja sie na powloce zewnetrznej a tu mamy pokaz fajerwerkow dot. niby intelektu i rozlicznych "pasji".

Ciekawe, czy np. zycie kobiety, ktora opiekuje sie i wychowuje przykladowo 5-tke dzieci, w tym moze jedno niepelnosprawne, ktora poswieca im czas na zabawe, nauke, posilki, higiene, ubieranie itp. i w zwiazku z tym nie ma czasu spedzac godziny z Mel B czy C, nie moze sobie pozwolic na wyjscie 3 razy w tygodniu na silownie, do czytelni, do teatru czy posiadowe do plnocy przed komputerem - czy jej zycie nazwalibyscie byle jakim? Ja na pewno nie i jej dzieci tez nie.


Ales sie zapowietrzyla z powodu "dwoch kolezanek" big_smile
A pomysl kim wiekszosc ludzi w towarzystwie byloby bardziej zainteresowanych - Eileen czy kobieta, ktora zna sie tylko na wychowywaniu dzieci.

Kammiś - to, że kobieta wybrała wychowywanie dzieci, nie oznacza, że na nic innym się nie zna. ZAPEWNIAM CIĘ.
Fajna jesteś babka, ale takie komentarze są krzywdzące, niesprawiedliwe. Nie dziw się zatem, że ludzie mają Cię za narcystycznego bufona.

Nie o to mi chodziło. Chodziło mi o kobietę która TYLKO na tym się zna, bo są też takie.
TYLKO, nie także.
i o to TYLKO mi chodziło, bo Mussuka podała bardzo skrajny przykład, więc do tego przykładu się odniosłam, nie do matek ogólnie.

494

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Snake napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Ale w sumie na palcach mogę policzyć ile razy w dzieciństwie dostałam klapsa czy na mnie krzyknęła, ale wszystkie razy jej wypomniałam z 10000 razy i jeszcze pewnie nie raz wypomnę

He, he, ja niezliczoną ilość razy w dupę dostałem i ani razu tego rodzicom nie wypomniałem. No chyba, że w żartach, wspominając z mamą: a pamiętasz jak mi ojciec tak wlał, że cały tyłek i nogi miałem sine przez tydzień? lol I dopiero wtedy po latach, już po śmierci ojca mama mi powiedziała, że jak ojciec zobaczył te siniaki, to pół nocy przepłakał. Zupełnie niepotrzebnie, bo należało mi się wtedy jak cholera smile Zresztą te siniaki mama zobaczyła przez przypadek jak się przebierałem, bo ja przez 3 dni słowa nie powiedziałem jak wygląda tylna część mojego ciała. Byłem wtedy i dziś zresztą też dumny, że zniosłem karę jak mężczyzna. Nie płakałem, nie uciekałem, nie żaliłem się. Była wina, to była kara. Rozumiałem to już jako 12-13 latek i nigdy o to pretensji do rodziców nie miałem. Miałem zupełnie o co innego. Było nas trzech braci, ja byłem średni. Ja i starszy mieliśmy od małego swoje obowiązki, a najmłodszy nie. Bo taki jeszcze mały, bo chudy, bo coś tam. No zmiękło im serduszko przy najmłodszym smile O to miałem pretensje ale poradziłem sobie, bo wziąłem sprawy w swoje ręce. Młody dostał swój zakres obowiązków ode mnie smile Za niewykonanie obowiązków było lanie, a jakże smile Nie ma to jak zgubny wpływ wychowania. Jaki był jego zakres obowiązków? Sprzątanie po sobie zabawek, sprzątanie określonych części mieszkania po powrocie ze szkoły i jeszcze parę podobnych. Przyznaję, że był to całkowicie mój wymysł, bo mama nam nie kazała sprzątać w całym mieszkaniu, tylko u siebie utrzymywać porządek. Tylko ja byłem dobrym dzieckiem i jak przychodziłem ze szkoły to szybko robiłem porządki, odkurzałem, kuchnię ogarniałem po śniadaniu. Wiedziałem, że mama wróci zmęczona z pracy, będzie robić nam obiad, pomagać w lekcjach, potem jeszcze coś prać, cerować itp. Więc sprzątałem żeby jej ulżyć, no i zaprzęgnąłem do tego również młodego, który miał oczywiście sto innych planów na miłe popołudnie lol O to wtedy, to on miał do mnie pretensje, co mi kiedyś przy wódce powiedział smile
Dlatego dziś nie znoszę jak moja żona mówi, że któreś nasze dziecko nie może tego czy tamtego, bo jest taki czy owaki. Dziesiątki razy jej to mówiłem ale jak do słupa, a wczoraj się okazało, że dostała za to opierdziel od naszej jednej lekarki. Ale miałem ubaw...
Co do lania dzieci, to już to kiedyś pisałem ale powtórzę. Dwie sytuacje, dwie kobiety, obie są fachowcami w dziedzinie dzieci z długoletnią praktyką. Obie przy jakichś okazjach brały mnie na słowo i mówiły w te słowa: proszę pana, dupa nie szklanka, nie zbije się. Czasem jest tak w życiu, no że po prostu trzeba dać w dupę dziecku i niech pan się tym nie zamartwia, nie da sobie wcisnąć, że dziecko przestanie pana kochać itp. Tylko oczywiście niech pan nie leje gdzieś publicznie, bo jeszcze ktoś nawiedzony na pana naskoczy....

No wiesz, ja akurat nigdy nie dostałam od rodziców, ale i tak tata po prostu umie też wychować, porozmawiać, ma autorytet, nie trzeba bić. Może komuś to nic złego nie zrobiło, ale może. Gdyby rodzice mnie bili, to ja akurat miałabym pretensje, bo rodzic powinien inaczej pewne rzeczy egzekwować i kara nie musi być biciem, tylko po prostu inna, dzieci nie są głupie, nie trzeba ich bić, żeby zrozumiały. Pozytywne wychowanie, że tak chyba można powiedzieć co nie znaczy bezstresowe jest moim zdaniem jak najbardziej dobre. No takie jest moje zdanie.

495 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-04 22:31:23)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
truskaweczka19 napisał/a:
Snake napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Ale w sumie na palcach mogę policzyć ile razy w dzieciństwie dostałam klapsa czy na mnie krzyknęła, ale wszystkie razy jej wypomniałam z 10000 razy i jeszcze pewnie nie raz wypomnę

He, he, ja niezliczoną ilość razy w dupę dostałem i ani razu tego rodzicom nie wypomniałem. No chyba, że w żartach, wspominając z mamą: a pamiętasz jak mi ojciec tak wlał, że cały tyłek i nogi miałem sine przez tydzień? lol I dopiero wtedy po latach, już po śmierci ojca mama mi powiedziała, że jak ojciec zobaczył te siniaki, to pół nocy przepłakał. Zupełnie niepotrzebnie, bo należało mi się wtedy jak cholera smile Zresztą te siniaki mama zobaczyła przez przypadek jak się przebierałem, bo ja przez 3 dni słowa nie powiedziałem jak wygląda tylna część mojego ciała. Byłem wtedy i dziś zresztą też dumny, że zniosłem karę jak mężczyzna. Nie płakałem, nie uciekałem, nie żaliłem się. Była wina, to była kara. Rozumiałem to już jako 12-13 latek i nigdy o to pretensji do rodziców nie miałem. Miałem zupełnie o co innego. Było nas trzech braci, ja byłem średni. Ja i starszy mieliśmy od małego swoje obowiązki, a najmłodszy nie. Bo taki jeszcze mały, bo chudy, bo coś tam. No zmiękło im serduszko przy najmłodszym smile O to miałem pretensje ale poradziłem sobie, bo wziąłem sprawy w swoje ręce. Młody dostał swój zakres obowiązków ode mnie smile Za niewykonanie obowiązków było lanie, a jakże smile Nie ma to jak zgubny wpływ wychowania. Jaki był jego zakres obowiązków? Sprzątanie po sobie zabawek, sprzątanie określonych części mieszkania po powrocie ze szkoły i jeszcze parę podobnych. Przyznaję, że był to całkowicie mój wymysł, bo mama nam nie kazała sprzątać w całym mieszkaniu, tylko u siebie utrzymywać porządek. Tylko ja byłem dobrym dzieckiem i jak przychodziłem ze szkoły to szybko robiłem porządki, odkurzałem, kuchnię ogarniałem po śniadaniu. Wiedziałem, że mama wróci zmęczona z pracy, będzie robić nam obiad, pomagać w lekcjach, potem jeszcze coś prać, cerować itp. Więc sprzątałem żeby jej ulżyć, no i zaprzęgnąłem do tego również młodego, który miał oczywiście sto innych planów na miłe popołudnie lol O to wtedy, to on miał do mnie pretensje, co mi kiedyś przy wódce powiedział smile
Dlatego dziś nie znoszę jak moja żona mówi, że któreś nasze dziecko nie może tego czy tamtego, bo jest taki czy owaki. Dziesiątki razy jej to mówiłem ale jak do słupa, a wczoraj się okazało, że dostała za to opierdziel od naszej jednej lekarki. Ale miałem ubaw...
Co do lania dzieci, to już to kiedyś pisałem ale powtórzę. Dwie sytuacje, dwie kobiety, obie są fachowcami w dziedzinie dzieci z długoletnią praktyką. Obie przy jakichś okazjach brały mnie na słowo i mówiły w te słowa: proszę pana, dupa nie szklanka, nie zbije się. Czasem jest tak w życiu, no że po prostu trzeba dać w dupę dziecku i niech pan się tym nie zamartwia, nie da sobie wcisnąć, że dziecko przestanie pana kochać itp. Tylko oczywiście niech pan nie leje gdzieś publicznie, bo jeszcze ktoś nawiedzony na pana naskoczy....

No wiesz, ja akurat nigdy nie dostałam od rodziców, ale i tak tata po prostu umie też wychować, porozmawiać, ma autorytet, nie trzeba bić. Może komuś to nic złego nie zrobiło, ale może. Gdyby rodzice mnie bili, to ja akurat miałabym pretensje, bo rodzic powinien inaczej pewne rzeczy egzekwować i kara nie musi być biciem, tylko po prostu inna, dzieci nie są głupie, nie trzeba ich bić, żeby zrozumiały. Pozytywne wychowanie, że tak chyba można powiedzieć co nie znaczy bezstresowe jest moim zdaniem jak najbardziej dobre. No takie jest moje zdanie.

No dokładnie.
Poza tym dużo zależy od dziecka.
Wydaje mi się, że Ty chyba byłaś takim trochę cichym i wystraszonym dzieckiem jak i ja.
Byłaś raczej grzeczna i nieśmiała, nie? Miałam tak samo smile
I ja sobie nie wyobrażam, co dzieje się z psychiką dziecka, które i tak samo z siebie jest strachliwe, a jeszcze ktoś by je bił.

Moi rodzice byli nie za karami tylko za tzw. naturalnymi konsekwencjami.
Coś co działa tak samo u dorosłych. Rozlałeś - ścierasz, nie posprzątasz u siebie - masz bałagan (a bardzo nie lubiłam mieć) i takie tam. Takie same konsekwencje maja dorośli.

496

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Mnie ojciec w życiu nie uderzył (choć było za co bo pyskata małpa byłam), ale matka to już rzucała czym popadnie i tłukła kiedykolwiek jej się zachciało. Do dziś pamiętam jak spędzałam wakacje z wujostwem i mi ciotka włosy czesała- tak delikatnie, spokojnie. Ja w szoku byłam, bo normalnie matka mi je z cebulkami wyrywała, już nie mówiąc jak przed pierwszą komunią popaliła mi uszy lokówką. To wszystko, muszę dodać, działo się w porządnym domu klasy średniej,nie w jakiejś patologii na Pradze.

Skutek jest taki, że mojej matki nie lubię, nie trawię i unikam jak zarazy. O ile rozumiem, że po prostu jest ona zaburzoną osobą, to dla własnego bezpieczeństwa wolę nie spędzać z nią czasu.

Tak właśnie działa przemoc wobec dzieci.

497 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-09-04 23:39:40)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:

Wydaje mi się, że Ty chyba byłaś takim trochę cichym i wystraszonym dzieckiem jak i ja.

Poważnie chcesz wmówić, że w domach pełnych normalnej miłości i tej szkoły naturalnych konsekwencji same z siebie wyrastają wystraszone dzieciaki? Sorry ale ja się wychowałem jak piszesz w patologicznej rodzinie, gdzie nie dość, że w skórę można było dostać, to jeszcze przez całe moje życie ojciec zdrowo popijał i kurczę nie mogę skojarzyć niczego co mógłbym powiązać ze strachem. Wręcz przeciwnie, czułem się kochany i otoczony troską rodziców. Fakt, że nie werbalizowali tego za często ale to są tylko powierzchowne przejawy, a co jeśli tylko powierzchowne. Fakt drugi, moje relacje z dziećmi są już zupełnie inne niż moje z rodzicami. Więcej werbalizuje smile ale na to główny wpływ miało to, że wcześnie zdałem sobie sprawę z kruchości życia. Szybko nauczyłem się odliczać: uff, dożyłem 30-tki, jej jest i 40-tka! Ponieważ jednak ta kruchość tkwi mi ciągle, gdzieś z tyłu głowy, to chcę aby dzieci słyszały ode mnie te proste słowa miłości zanim same zrozumieją, że nie trzeba ich wcale wypowiadać i kochać. Sam mam żal, że w stosunku do ojca powiedziałem je tak późno. Wcześniej wydawało mi się, że to się rozumie samo przez się.
Tak w ogóle, ja byłem ubóstwianym dzieckiem wszelkich ciotek i koleżanek mojej mamy. Że taki grzeczny, porządny i wychowany. Aż mnie mdliło od tego głaskania po głowie smile Za to nie mogę sobie przypomnieć sytuacji żeby którykolwiek z nas trzech braci przeklął w domu przy rodzicach. Na ulicy wśród kolegów owszem ale w domu?! Niemożliwe. Moja mama wpierw musiała mnie zobaczyć kompletnie pijanego (16 lat) zanim przez przypadek usłyszała z moich ust słowo ku....a (19 lat) Za fakt upicia nie było mi wstyd, jest to wręcz do dziś bardzo zabawna historia, a za tą ku....wę wstyd mi do dziś. Zresztą nie wiem czy przez następnych 20 lat zdarzyło jej się znów usłyszeć podobne słowa z moich ust smile Z ojcem to inna historia. Miałem z nim kilka męskich rozmów i już mogliśmy porozmawiać jak facet z facetem, a nie jak ojciec z synem więc "słowo" chyba się trochę lało... Męskie rozmowy dotyczyły chyba mojej jedynej pretensji do ojca czyli jego dążenia do zrobienia ze mnie sportowca lol To jest podstawowa nauka jaką wniosłem do własnego rodzicielstwa. Nie zaszczepiam w dzieciach niczego co mnie interesuje, a tym bardziej zawodu jaki wykonuję. Mogą sobie robić kiedyś w życiu co tylko zechcą. Zresztą sam im to proponuję, jak jesteśmy np. w warsztacie samochodowym i ich to bardzo interesuje, to się pytam, a może byś chciał zostać i trochę panom pomóc?

Edit: Mussuka, potrzebuję porady kobiety w pewnej delikatnej kwestii (choć trochę zabawnej), mogę jakoś prywatniej?

498

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

współczuję - naprawdę szczerze...
czytam Wasze posty i cholera, doceniam na 100%, doceniam własne życie
i nie dlatego, że miałam luksusowe, bo do kitu dzieciństwo miałam
ale odcięłam się od destruktywnych emocji
ROZLICZYŁAM się z przeszłością i od DAWNA żyję tylko i wyłącznie własnym życiem, czego i Wam z pełni serca życzę

499 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-05 00:04:51)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:
Snake napisał/a:

He, he, ja niezliczoną ilość razy w dupę dostałem i ani razu tego rodzicom nie wypomniałem. No chyba, że w żartach, wspominając z mamą: a pamiętasz jak mi ojciec tak wlał, że cały tyłek i nogi miałem sine przez tydzień? lol I dopiero wtedy po latach, już po śmierci ojca mama mi powiedziała, że jak ojciec zobaczył te siniaki, to pół nocy przepłakał. Zupełnie niepotrzebnie, bo należało mi się wtedy jak cholera smile Zresztą te siniaki mama zobaczyła przez przypadek jak się przebierałem, bo ja przez 3 dni słowa nie powiedziałem jak wygląda tylna część mojego ciała. Byłem wtedy i dziś zresztą też dumny, że zniosłem karę jak mężczyzna. Nie płakałem, nie uciekałem, nie żaliłem się. Była wina, to była kara. Rozumiałem to już jako 12-13 latek i nigdy o to pretensji do rodziców nie miałem. Miałem zupełnie o co innego. Było nas trzech braci, ja byłem średni. Ja i starszy mieliśmy od małego swoje obowiązki, a najmłodszy nie. Bo taki jeszcze mały, bo chudy, bo coś tam. No zmiękło im serduszko przy najmłodszym smile O to miałem pretensje ale poradziłem sobie, bo wziąłem sprawy w swoje ręce. Młody dostał swój zakres obowiązków ode mnie smile Za niewykonanie obowiązków było lanie, a jakże smile Nie ma to jak zgubny wpływ wychowania. Jaki był jego zakres obowiązków? Sprzątanie po sobie zabawek, sprzątanie określonych części mieszkania po powrocie ze szkoły i jeszcze parę podobnych. Przyznaję, że był to całkowicie mój wymysł, bo mama nam nie kazała sprzątać w całym mieszkaniu, tylko u siebie utrzymywać porządek. Tylko ja byłem dobrym dzieckiem i jak przychodziłem ze szkoły to szybko robiłem porządki, odkurzałem, kuchnię ogarniałem po śniadaniu. Wiedziałem, że mama wróci zmęczona z pracy, będzie robić nam obiad, pomagać w lekcjach, potem jeszcze coś prać, cerować itp. Więc sprzątałem żeby jej ulżyć, no i zaprzęgnąłem do tego również młodego, który miał oczywiście sto innych planów na miłe popołudnie lol O to wtedy, to on miał do mnie pretensje, co mi kiedyś przy wódce powiedział smile
Dlatego dziś nie znoszę jak moja żona mówi, że któreś nasze dziecko nie może tego czy tamtego, bo jest taki czy owaki. Dziesiątki razy jej to mówiłem ale jak do słupa, a wczoraj się okazało, że dostała za to opierdziel od naszej jednej lekarki. Ale miałem ubaw...
Co do lania dzieci, to już to kiedyś pisałem ale powtórzę. Dwie sytuacje, dwie kobiety, obie są fachowcami w dziedzinie dzieci z długoletnią praktyką. Obie przy jakichś okazjach brały mnie na słowo i mówiły w te słowa: proszę pana, dupa nie szklanka, nie zbije się. Czasem jest tak w życiu, no że po prostu trzeba dać w dupę dziecku i niech pan się tym nie zamartwia, nie da sobie wcisnąć, że dziecko przestanie pana kochać itp. Tylko oczywiście niech pan nie leje gdzieś publicznie, bo jeszcze ktoś nawiedzony na pana naskoczy....

No wiesz, ja akurat nigdy nie dostałam od rodziców, ale i tak tata po prostu umie też wychować, porozmawiać, ma autorytet, nie trzeba bić. Może komuś to nic złego nie zrobiło, ale może. Gdyby rodzice mnie bili, to ja akurat miałabym pretensje, bo rodzic powinien inaczej pewne rzeczy egzekwować i kara nie musi być biciem, tylko po prostu inna, dzieci nie są głupie, nie trzeba ich bić, żeby zrozumiały. Pozytywne wychowanie, że tak chyba można powiedzieć co nie znaczy bezstresowe jest moim zdaniem jak najbardziej dobre. No takie jest moje zdanie.

No dokładnie.
Poza tym dużo zależy od dziecka.
Wydaje mi się, że Ty chyba byłaś takim trochę cichym i wystraszonym dzieckiem jak i ja.
Byłaś raczej grzeczna i nieśmiała, nie? Miałam tak samo smile
I ja sobie nie wyobrażam, co dzieje się z psychiką dziecka, które i tak samo z siebie jest strachliwe, a jeszcze ktoś by je bił.

Moi rodzice byli nie za karami tylko za tzw. naturalnymi konsekwencjami.
Coś co działa tak samo u dorosłych. Rozlałeś - ścierasz, nie posprzątasz u siebie - masz bałagan (a bardzo nie lubiłam mieć) i takie tam. Takie same konsekwencje maja dorośli.

Tak, taka byłam. No i wiadomo, że dużo lepiej wzmacnia mnie rozmowa, komplement niż poniżanie i bicie. No i tak wyśmiewanie mnie w podstawówce miało wpływ i sporo czasu nie wierzyłam w siebie, z czasem dzięki staraniom było dużo lepiej, ale nie było łatwo, bo właśnie musiałam nad tym ciężej pracować, bo tak, łatwo było mnie zranić. Jakbym była bita, to już w ogóle nie wiem czy doszłabym do normalności. Normalne, że to bywa różnie i chłopiec czasem jest pewniejszy siebie i jak Snake może nie odczuje pewnych tego konsekwencji. Niemniej i tak źle jest bić, można inaczej to wszystko egzekwować. No chociaż fakt, że i Snake z tego co piszesz czasem przesadzałeś z tym co robiłeś, no ale to Ty byłeś dzieckiem, oni dorośli, dla mnie to jest słabe, ale jak dla Ciebie ok, no to Twoja sprawa, wiadomo.

500

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Snake, wydaje mi się, to taki egzemplarz, który poprzez dom oparty na przemocy, nadużywaniu alkoholu i braku emocjonalnego wsparcia wykształcił fasadę "twardziela", który we własnym umyśle napisał nowy scenariusz przeszłości, w której rodzice byli ostrzy ale sprawiedliwi. Jest to częste u DDA lub DDD. Mózg się naturalnie broni przed uznaniem działań rodziców jako bezsensownych czy okrutnych.

501

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Podoba mnie się lol

502

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Snake napisał/a:

Podoba mnie się lol

Hej, chcesz żyć w swoim prywatnym matrixie, to Twoja sprawa. Nie moje małpy, nie mój cyrk big_smile

503 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-09-05 11:23:32)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Niestety, za wcześnie się urodziłem i nie nabyłem wiary w te wszystkie DDD, dysocośtam i takie tam podpórki. Ale z tym twardzielem, to mi się podoba naprawdę.

Edit: To DDA podoba mi się coraz bardziej. Połowa objawów pokrywa się z listą cech jakie ponoć posiada mój znak Zodiaku smile albo z listą cech jakimi ponoć wyróżniają się ludzi noszący takie imię jak moje smile He, he, pamiętam dobrze taką książeczkę właśnie o imionach. I teraz mam zagwozdkę. Czy jeśli coś się zgadza z tą listą, to jest to wynik DDA, mojego znaku Zodiaku czy straszliwe piętno mojego imienia, i którego bo mam TRZY...?

504 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-09-05 13:58:02)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

A myśl sobie co chcesz big_smile Najbardziej mnie śmieszy jak ktoś jest dumny z bycia "twardzielem" (specjalnie podkreślam w cudzysłowie).

505

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

A masz kogoś takiego w swoim towarzystwie, że cię śmieszy?

506

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Takich osób nie mam wśród swoich znajomych, ale widuję w życiu zawodowym. Jest to raczej tragiczne, kiedy ktoś sobie wmówi, że zawsze i ciągle musi być super maczo. Ale już chełpienie się tym uważam za conajmniej głupie.To zwykły mechanizm obronny przed tym, by faktycznie zobaczyć, że nie nad wszystkim da się w życiu panować, tak jak zupełnie się nie panowało nad irracjonalnym i przemocowym zachowaniem rodziców. W sumie przez to zostaje się zawsze małym chłopcem, trzymanym jako zakładnik traumatycznej przeszłości.

A fachowo definicja np DDA:
"Zespół utrwalonych osobowościowych schematów funkcjonowania psychospołecznego powstałych w dzieciństwie w rodzinie alkoholowej, które utrudniają osobie adekwatny, bezpośredni kontakt z teraźniejszością i powodują psychologiczne zamknięcie się w traumatycznej przeszłości. Powoduje to przeżywanie i interpretowanie aktualnych wydarzeń i relacji przez pryzmat bolesnych doświadczeń z dzieciństwa. Zniekształcenia te nie są przez DDA uświadamiane. Schematy te są destrukcyjne i powodują wiele zaburzeń pacjenta w kontakcie z samym sobą oraz z innymi osobami, szczególnie z tymi, z którymi pacjent jest w bliskich związkach." (Zofia Sobolewska-Mellibruda)

507

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

No to przerypane mają ci dedeaowcy lol

508

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Snake napisał/a:

Mussuka, potrzebuję porady kobiety w pewnej delikatnej kwestii (choć trochę zabawnej), mogę jakoś prywatniej?

Jasne:) O ile sprawa sie nie przedawnila albo nie siedzisz gdzies w kaftanie czy za kratkami za ciezkie pobicie calej rodziny, to wal smialo:) W weekendy mam ciekawsze zajecia niz pisanie na forum i dopiero teraz znalazlam Twoj wpis.

509

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Beyondblackie napisał/a:

A myśl sobie co chcesz big_smile Najbardziej mnie śmieszy jak ktoś jest dumny z bycia "twardzielem" (specjalnie podkreślam w cudzysłowie).

O no no, też znam takich big_smile Niby nic ich nie rusza, a w środku chodzą struci.

510

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Mój ojciec jest podobny do Snake i mnie bił. Trzeba mu oddać,że jak coś np zniszczyłam, zgubiłam, dostałam złą ocenę to nic się nie działo. Bił mnie tylko spontanicznie, gdy ubzdurał sobie, że okazuję brak szacunku.
I jaki skutek ?
Dzisiaj nienawidzę ojca, jako dziecko miałam cudowne sny, w których umierał, kiedy był ciężko chory życzyłam mu po prostu śmierci, od czasów liceum przestałam się odzywać i 15 lat nie odzywałam normalnie. Na starość nie podam mu szklanki wody (ma żonę a jakby co to zapłacę komuś)

Zastanawiam się, czy chcecie, żeby wasze dzieci tak czuły i zachowywały się wobec was jak ja wobec ojca.

511

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

O kurdę, a moje dzieci bezkarnie wołają do mnie per "stary grubasie" lol

512

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Może żeby Ci było milo, że jesteś "równy"

513

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Dla mnie dyskusje o biciu są no... trochę bez sensu. Przyjmuję do wiadomości, że komuś to nie zaszkodzi, zrozumie, nie wpłynie to na jego psychikę. Serio, wierzę, że są takie przypadki. Ale są też te inne - które właśnie będą to przeżywać, nosić w sobie żal, same zaczną stosować przemoc itp. A problem w tym, że nie wiadomo, jak dziecko zareaguje na takie coś, dopóki nie zostanie uderzone. Ja tam bym na własnym dziecku wolała tego nie testować.
Poza tym, mnie nikt nie bił, ale ja dobrze wiem, jakie byłyby konsekwencje - moja psychika bez uszczerbku, ale koniec relacji z rodzicami. Już jako małolata potrafiłam się nie odzywać całymi miesiącami do ojca, jak się zachował nie w porządku wobec mnie (znaczy, brata parę razy faworyzował) i do dzisiaj mnie to denerwuje, mam z nim słabszy kontakt niż z mamą itp. Więc gdyby mnie kiedykolwiek uderzono, to z tą osobą zerwałabym całkowicie kontakty. I pomaszerowała do sądu po alimenty, tak na złość, niech płaci. big_smile

514

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Dla mnie dyskusje o biciu są no... trochę bez sensu.

no to po co temat ciagniesz? dla mnie tez bez sensu.

515 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-09-10 12:36:06)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Bo miałam taką ochotę. smile

Zresztą nie sprecyzowałam - bez sensu jest przekrzykiwanie się, jak na kogo bicie wpłynęło i czy jest okej, czy  nie. Bo to dalej nie jest wyznacznikiem, co się z bitym dzieckiem stanie - każde może zareagować inaczej.

516

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Zresztą nie sprecyzowałam - bez sensu jest przekrzykiwanie się, jak na kogo bicie wpłynęło i czy jest okej, czy  nie.

Oczywiscie, ze nie jest okej i to BEZ wzgledu na to jak wplynie na to czy inne dziecko.

517

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Dla mnie dyskusje o biciu są no... trochę bez sensu. Przyjmuję do wiadomości, że komuś to nie zaszkodzi, zrozumie, nie wpłynie to na jego psychikę. Serio, wierzę, że są takie przypadki. Ale są też te inne - które właśnie będą to przeżywać, nosić w sobie żal, same zaczną stosować przemoc itp. A problem w tym, że nie wiadomo, jak dziecko zareaguje na takie coś, dopóki nie zostanie uderzone. Ja tam bym na własnym dziecku wolała tego nie testować.
Poza tym, mnie nikt nie bił, ale ja dobrze wiem, jakie byłyby konsekwencje - moja psychika bez uszczerbku, ale koniec relacji z rodzicami. Już jako małolata potrafiłam się nie odzywać całymi miesiącami do ojca, jak się zachował nie w porządku wobec mnie (znaczy, brata parę razy faworyzował) i do dzisiaj mnie to denerwuje, mam z nim słabszy kontakt niż z mamą itp. Więc gdyby mnie kiedykolwiek uderzono, to z tą osobą zerwałabym całkowicie kontakty. I pomaszerowała do sądu po alimenty, tak na złość, niech płaci. big_smile

hehe big_smile
sklonowałaś moje myśli tongue
z tymi alimentami i zerwaniem kontaktu big_smile

518 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-12-04 12:04:22)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

"ciesz sie z drobiazgow, celebruj zycie".  Jestem jak najbardziej "za". To haslo powinno byc motywem przewodnim w zyciu kazdego smile
Przyznaje, kiedys zylam w stylu - lepsze zostawiam na pozniej, a teraz zuzywam gorsze, czyli - nie zaloze tej nowej pieknej poscieli, musze zuzyc te stare, ktore jeszcze sie nie rozpadly... nie bede jesc na porcelanie, mam przeciez fajansowa zastawe... stare sztucce tez jeszcze sa ok, co z tego, ze kazdy z innej parafii... te nowe, ktore leza na pawlaczu od 5 lat, niech jeszcze poleza, na razie szkoda ich...
I tak ze wszystkim... W koncu pewnego pieknego dnia stwierdzilam, ze to glupota. Mam tyle pieknych rzeczy a z nich nie korzystam, bo mi ich szkoda. To jaki sens jest je posiadac? Zeby napawac sie samym faktem posiadania? A w nosie! Jak tak dalej pojdzie, to sie zestarzeje, umre i nigdy z nich nie skorzystam.
Od tamtej pory nie robie takich podzialow. Jak cos mi sie podoba, zachwci mnie, stac mnie na to, to kupuje, nie na potem, ale na tu i teraz.
Rzeczy sa po to, by z nich korzystac a gdy do tego sa piekne, to uprzyjemniaja zycie, zwlaszcza estetom. Lubie zyc w pieknym otoczeniu, upiekszam wiec przestrzen wokol siebie na tyle, na ile moge. Wtedy kazdy poranek i zachod slonca bardziej ciesza. Zycie sklada sie z drobiazgow, z codziennosci, z okruchow dnia. Dbam, aby te okruchy nie byly marnymi resztkami wink

Do kwestii pieniedzy tez zmienilam stosunek. Pieniadze sa po to, zeby je wydawac. Oczywiscie nie jestem utracjuszem. Jakies srodki w zapasie sa. Ale nie ma juz czegos takiego, ze tylko zarabiam i odkladam wszystko na przyszlosc, na "kiedys", i wtedy, w tym nieokreslonym "kiedys," kiedy bede juz miala wystarczajaco duzo, bede...do woli chodzic do kina, dobrych restauracji, zwiedzac swiat i w ogole, robic, co chce.
Nie. Chodze teraz, zwiedzam teraz i robie, co chce teraz. Moze nie tak czesto, ale jednak. A przyszlosc? Przyszlosc zaczyna sie dzisiaj, nie jutro smile

Posty [ 456 do 518 z 518 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026