Podobne tematy
Co się dzieje?
Coś nie działa
Nie coś, a ktoś.
Co chcesz mi powiedzieć
Zwróciłem uwagę na puste teksty Chorej.
nie dałam rady napilam się pocielam za to ze jrzywdze swą rodzinkę za to ze ranie wszystkich nie tu pisać Nie powinnam przepraszam
Nie chciał wejść mi tekst wczoraj przez to że dodałam swoje emotki Z telefonu
Na dłuższą metę tak się żyć nie da. Zdajesz sobie sprawę, że nie licząc terapii u Twojej pani psycholog, czeka Cię klasyczny odwyk? Alkohol pogłębia tylko Twoje niedobre stany, a co jak co bez gorzały da się żyć. I to życie jest o wiele lepsze.
Twój mąż też pije?
zdaje sobie z tego sprawe bylam juz na detoxie... mialam wszywke niestety przepilam co prawda to prawda nie widac po mnie ze pije bo dobrze sie maskuje ale kocham ten stan kocham pic alkohol nie wyobrazam sobie zycia bez niego
Więc na co czekasz? Sam nie piję od 9 lat, znam alkoholizm od podszewki. Jeśli nie dajesz rady sama skończyć z tym badziewiem, musisz iść na odwyk i to najlepiej zamknięty. Kobiety szybciej i mocniej się uzależniają. Z piciem Twoje szanse na wyjście z borderline są znikome. Wiem jaką ulgę Ci przynosi picie, tylko po paru Twoje jazdy są wielokroć silniejsze. Do trumny stąd niedaleko. Tu nie ma co myśleć, tylko iść.
80 2015-08-03 15:49:28 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2015-08-03 15:51:32)
To tylko potwierdzenie, że borderline jest dość groźnym zaburzeniem, destrukcyjnym nie tylko dla osoby chorej, ale też dotyka całą rodzinę. Na tę chwilę najbardziej cierpią dzieci, nie rozumiejąc co tak naprawdę się dzieje, same popadają w to samo zaburzenie. Mąż-no cóż, facet o ile nie ma sam problemów z alkoholem, jest całkiem nieźle współuzależniony od żony i jej zachowań. Manipulacja? Zdrowy człowiek tak to wszystko odbiera i dobrze jest prosto z mostu i głośno mówić .Schemat jest taki sam, zwrócenie uwagi na siebie. Mało ludzi wie o tym, ale 1% naszego społeczeństwa to borderzy, to całkiem sporo. Trzy czwarte z nich to kobiety, z jakiegoś dziwnego powodu są chronione społecznie, bo ciężkie życie, bo mąż alkoholik. .. A są w takim samym stopniu winne przemocy w swoich domach jak inni. I ta ochrona wcale nie pomaga.
Dziewczyno, ciagniesz w dół siebie i innych wokół siebie. Na dobrą sprawę wymówki typu opieka nad dziećmi, praca nie są wiele warte. Rodzina bez problemu poradzi sobie gdy będziesz na normalnym leczeniu, wybij sobie z głowy jakieś wszywki czy inne dziwaczne pomysły. Myślisz, że Twoja rodzina bliższa czy dalsza nie widzi co się dzieje? Nic bardziej mylnego, są bardziej uwikłani w Twoje jazdy jak to tu przedstawiasz. Wszyscy będą bezradni wobec Ciebie i Twoich zachowań, tylko Ty jesteś w stanie ruszyć tyłek i zrobić coś ze swoim życiem. Zwróciłaś uwagę na siebie i swoją chorobę. Bardzo dobrze, ta historia niejednej osobie pozwoli przejrzeć na oczy zanim da się w relacje z kimś podobnie zaburzonym. To że w ten sposób mówię o borderline nie znaczy, że Ci nie współczuję. Wręcz przeciwnie, jednak obok zrozumienia dostajesz konkretne rady i informacje. Nie ma możliwości, aby w nieskończoność kogoś ciągnąć z doła i słyszeć wiecznie to samo. To jest mimo twojej choroby Twój wybór, nikogo innego.
Dziś pierwszy dzień od ponad tygodnia gdzie nie piję i jest mi z tym ciężko .... chyba nie powinnam tu pisać
26 lat taka młoda osoba i pije, dlaczego ? Szkoda życia ...darmowe moje pisanie
To zależy czego się spodziewasz po tym pisaniu. Otrzymujesz pomoc, a niedopuszczasz jej do siebie. Rozmowa nie polega na pisaniu, a na prowadzeniu dialogu. Mimo jak bardzo unikasz różnych odpowiedzi, dajesz świadectwo o sobie i swoim zaburzeniu. Pisz i mów co Cię boli. I słuchaj dziewczyno.
Ok boli mnie wszystko ze nie miałam normalnego domu ze mnie biuro ze dotykano.... Nie radzę sobie z tym ze mój ojciec żył 40 km ode mnie i nawet do mnie nie przyjechał. .. Boże jak to mnie męczy jaki nam żal
.
Teraz siedzę u niego na podwórku a jego tam nie ma bo nie żyje. ... odnalazła mnie jego siostra moja ciotka jest kochana ciepła mocno mnie przytulia Ale jest strasznie zakapleksioba nieoczytaba patologiczna .. znam ja 2 tygodnie a już jestem przwiązana fo niej Ale boli mnie jej sytuacja materialna to jak jej ciężko i dzieciom... poznałam również siostrę która pokazała mi zdjęcia ojca ... płakałam jak głupia oba bo miała a ja nie taki żal najbardziej w tedy kiedy opowiadają o nim że mówił o mnie zawsze wydawało mi się ze nic o mnie nie mówi ale się myliłam zawsze wspominał P mnie....
Pytacie dlaczego piję ???!!! Dlaczego hmm może dlatego ze lubię alkohol lubię ten stan gdy Moj umysł wyłącza się i zatańczą całkowicie inną płytę... wycisza mnie daje daje mi więcej odwagi pewności siebie uspokaja. .. niektórzy Lubią rower inni biegać jeszcze inni cukierki to tak samo jest z alkoholem
Może nie dziś, ale powiem Ci kto siedzi w Tobie. Dzisiaj tyle, że brak Ci tej miłości z dzieciństwa. Twoi rodzice kochali Cię na swój sposób, tak jak umieli najlepiej. Nie radzili sobie ze swoim życiem, sami pewnie nie byli tak kochani w swoich domach jak tego pragnęli. Uczucia ma każdy z nas, nieliczni są ludzie bez uczuć. Czasem wydaje się, że ktoś nie chce kochać, a on po prostu nie jest tej miłości nauczony. No bo skąd. Mówienie o takich ludziach, że są źli jest nieprawdą. Złe są ich czyny, słowa które wypowiadają. Kochasz i nienawidzisz swoją mamę. Za wiele przykrych rzeczy. A jednak ona w swym nieszczęściu Cię kocha. Nieporadnie, często oschle ale kocha. To tak samo nieszczęśliwa osoba jak i Ty. Dokładnie tak samo. Czujesz jak bardzo Ci czułości, miłości, opieki, chcesz być chroniona przed całym złem. Jak myślisz, czy Twoja mama jest inna od Ciebie? Czego jej brak? Za czym tęskni? Kochasz ją i pragniesz by przy Tobie była. I tak naprawdę nienawidzisz, że nie umiała dać swojej opieki. Ją kochasz, nienawidzisz jej słabości, bezczynności, braku uczuć dla Ciebie.
Można pić ,ale z umiarem,wszystko w granicach normy tak aby mózg nie wyłączył się na dłużej .Nadużywanie alkoholu niszczy wnętrze człowieka
Co do mnie to mój ojciec nie mieszkał daleko ,ale mnie zostawił i jakoś to musiałam przeżyć i od tego momentu nie utrzymuje kontaktu z jego rodziną.Jak to mówią czas leczy rany i trzeba dalej żyć nie oglądając się wstecz.
Mylenie borderline z samą podatnością na nałogi jest trochę nie tak, nałóg, często niejeden, to sprawa wtórna, podobnie z depresja. To nie jest depresja, występują na przemian stany depresyjne i podescytowania. W depresji jest całkowity brak dobrych, a tym bardziej cudownych dni. Border czuje albo totalne dno, albo jest jak w niebie, nic po środku. Borderem rządzą jego uczucia, i tylko jego. Nie ma refleksji co czuje inny, dlatego tak częste jest wmawianie bliskim jacy są cudowni, by za chwilę ich dosłownie zgnoić. Mówiąc im jak krzywdzą np dzieci ,otrzymamy efekt jakim jest katem, egoistą itd, nie jak te dzieci są wystraszone, pogubione. Pełne skupienie na sobie. Za to gdy kochają to pełnią siebie, do utraty tchu.
Witam
Co do matki mylisz się ta kobieta kochać nie umie a miała normalny dom wiem to bo mieszkam z babcią jej w glowie było ganianie seks nic więcej Ale to nie istotne... jeszcze jedno nigdy ale to przenigdy nie chciała bym aby ta kobieta mnie przytulia nawet dotkną bo zabiła bym mam taki wstręt do niej owszem pomagam jej finansowo bo zawsze gra na mych uczuciach gdy nie ma co jeść ale tylko w tedy dzwoni do mnie by pożyczyć kasę tylko wtedy ... wiem ze jestem skomplikowana osoba nam straszne huśtawki mimo leków panicznie boję się utraty szybko się przywiązuje jeśli poczuje od kogoś ciepło piję alkohol ataki jedzenia agresji samookaleczenia wymioty co się uspokoje to znowu to samo
Twoja mama jest wytworem wychowanym przez pokolenie wojny, biedy powojennej. Co wiesz o jej dzieciństwie tak naprawdę? Pewnie tyle co od babci. Babcia dbała o Ciebie, ale swą miłością nie umiała zastąpić miłości twej mamy. Mama wcześnie Cię urodziła, prawda? Chciała takiego życia, od samego początku w pieluchach? Prędzej uciekła ze swego domu, jak i Ty uciekałaś. Nie znasz jeszcze tej przyczyny, historia lubi się powtarzać i nie jest wykluczone takie samo przeżycie jak Twoje- molestowanie lub wykorzystanie. Wiesz to na pewno? Jej zachowanie o tym mówi, ona sama wypiera to z pamięci jak umie. To nieszczęśliwy człowiek, Ty nie chcesz tego dostrzec. Widzisz tylko swe nieszczęście, nie widzisz drugiego człowieka. Nie musisz akceptować jej zachowania, jak Cię nadal wykorzystuje , ale za jej egoizmem i niezdolnością do okazywania uczuć leży ta sama przyczyna jak za Twoim zachowaniem.
Twoje zachowanie, działania nie są warte pochwały, a jednak widzę w Tobie prawdziwego, nieszczęśliwego człowieka. Nie walczę z Tobą, nie wykluczam Ciebie. Mówię wprost jak coś robisz nie tak, nazywam po imieniu krzywdę jaką wyrzadzasz bliskim ( identycznie jak Twoja mama) , i żal mi Ciebie również, bo zasługujesz na pomoc i uwagę jak każdy. Nie ma różnicy w robieniu krzywdy innym, nie ma też różnicy w ludzkim nieszczęściu. Jeszcze tego nie widzisz, ale pomyśl dlaczego usprawiedliwiasz swoje nieszczęście, swoje picie, cięcie się, objadanie. Każdy może się usprawiedliwiać. Dlaczego Twoje wymówki i oczekiwania są inne, ważniejsze niż te Twojej matki.
Umiesz płakać za swoim ojcem, choć też Cię skrzywdził, pozwolił Cię skrzywdzić, był nieobecny, nie zadbał o Ciebie, nie uratował Cię przed krzywdą, a mógł i powinien. Płaczesz za człowiekiem, nie za tym za tym co zrobił, czego nie.
ja wiem ze piszac tu to tylko sie uzalam nad soba ale to tylko tu w domu nie moge mieszkamy z babcia ona nic nie widzi ze sie tne bo chowam ze pije bo sie zamykam ze mam hustawki i jestem agresywna to wie bo to od dziecinstwa .... Ale tak na codzien chodze do pracy dbam o moje dzieci sa zawsze ladnie ubrane czyste staram sie zeby wszystko mieli pomagam innym... Kocham meż a on mnie choc nie rozumie dlaczego taka jestem to ma anielska cierpliwosc do mnie.... prze ostatnie dwa miesieace strasznie sie wydazylo w moim zyciu przez najblizsze 5 lat byla taka monotonia nie pracowalam tylko obowiazki przy dzieciach i w domnu nic wiecej a teraz w ciagu dwuch miesiecy kupilismy mieszkanie dostalismy kredyt remontujemy sie dostalam prace bardzo sie jej balam i sie stresowalam ze sobie nie dam rady bo moja babcia z ciotka stwierdzily ze jestem za glupia i sobie nie poradze a co do mieszkania to babcia powiedziala ze jak wyprowadze sie to moj maz zdechnie z glodu a mi dzieci zabiora ale ja wiem ze dam sobie rade lubie miec czysto w domu naucze sie gotowc choc umiem ale moze nie wszystko ...../ procz tego ze kupilam mieszkanie i dostalam prace nawiazala ze mna kontak ciotka i siostra gdzie to jest mile ale dolujace bo tam u nich to jedna wielka patologia tak bardzo chciala bym ciotce pomoc 0ddalam ciuchy po corce mam luzko dla niej masakra grzyb po sam sufit brak cieplej wody a ma 3 malych dzieci serce mi peka zjak widze takie warutki... no i co sie jeszcze wydazylo to chora sytuacja z szefem gdzie to mnie powalilo n maksa odrazu wrocily wspomnienia z dziecinstaw .... boze czy ja zawsze bede sie cofac... a juz osiagnelam spokoj i znowu to samo alkohol dol za dolem ciecia ise agresja ataki jedzenia
ja nie pałacze za ojcem tylko przez to co napisalaes ze mnie zostawil ze byl tak blisko a nie przyjechal a gdyby mnie odwiiedzzil gdybym miala z nim tylko kontakt moze to by wystarczylo aby zmienilo sie moje dziecinstwo mam straszny zal tylko opowiadal ze ma corke czemu nie przyjechal do mniie czemu nie nawiazal kontaktu.... wiem ze czasu sie nie cofnie ze on juz nie zyje ale dopiero teraz zaczelo mnie to bolec zaczelam tak myslec zakazdym razem daje sama sobie odpowiedz ze tak musialo byc... nic nie dzieje sie bez przyczyny
Widzisz patologię u ciotki, bieda na pewno, czy patologia? Zdarza się zwykła nieporadność życiowa, a patologia w najgorszym wydaniu gości w bogatych domach. Czy patologią nie jest gdy babcia i ciotka wmawiają Ci głupotę? Jesteś głupia? Jesteś zagubiona i nie radzisz sobie z tym, ale nie głupia. Dbasz przecież o dzieci i kochasz je. Dlaczego masz myśleć, że jesteś głupia i bez uczuć? Powiedz sama mi czy jesteś głupia? Powiedz co już osiągnęłaś mimo przeciwności.
wiem co to jest patologia i wiem ze tam u tej ciotki w domu tak jest gdy jej rodzice to alkoholicy rodzenstwo tez bicie sie przemoc kłótnie brak kasy brud zabieranie dzieciom jedzenia grzejnik bo matka pijaczka najwazniejsza tzn moja babka ktorej dziekinbogu nie poznalam tak mi opowiadala ta ciotka ze takie miala dziecinstwo ojciec sie napij to potrafil nasikac na nia ona przed 18 uciekla z domu ma 3 dzieci kazd z innym jest po szkole podstawowej jest malo ogarnieta ale uczuciowa ma w sobie te cieplo ze mniie do niej ciagnie a ma 31 lat
co ja osiagnelam a wiec od poczatku
uadlo mi sie skonczyc szkole gdzie mnie jechano ze nie dam sobie rady potem zrobilam prawopjazdy gdzie babcia mowi ze szkoda kasy i tak nie zdam potem w padla z moim meze wielka afera mimo wszystko by wiedzielismy co robimy i bylismy tego swiadomi ze predzej czy pozniej bedzie dziecko skoro kochalismy sie bez zabezpieczenia kolejna rzecz to slub po slubie skonczylam szkole urodzilam maz pracowal ja zajmowalam sie wychowywaniem corki potem chcielismy jeszcze jedno dziecko wiec mamy drugie synka maz pracowal a ja popadlam w alkohol czulam sie samotnie i zmeczona dziecmi ta monotonia mniie zabijala ale gdy doszlo do takiego stanu ze zabic sie chcialam to sama poszukalam pomocy u psycholog potem skierowala mnie do psychiatry potem do szpitala po wyjsciu ze szitala w lutym poiszlam sie zaszyc w miedzy czasaie poszlam do sdietetyczki schudlam 15 kg nie pilam zaczelam inaczej traktowac dzieci i po czasie gdy babcia zaczela mnie wyzywac ty kurwo ty szmato bo nakrzyvzalam na nia ze sie wtranca do wychowywania dziecii byla anty wstawianiu dzieci do konta a przeciez to dobra metoda lepsza niz bicie po dupie i ostatecznie podjelM decyzje z mezem ze szukamy mieszkania mieszkanie odkupilam od mojej przyjaciolki i ona dala mi prace ..... na dzien dzisiejszy mam wspanialego meza sliczne zdrowe dzieci nowe remontujac esie mieszkanie prace zdrowie kochanych przyjaciol duzo znajomych naprawde mimo mych hustawek to duzo ludzi sie mreci wokol mnie .... lecze sie u psycholog ponad rok osiagnelam duze postepy zaczelam rozmawiac i otwierac sie zmieniac swoje postepowanie w stosunku do dzievi caly czas sie staram tylkjo w internecie sie zale i szukam pocieszenia bo tu w rzeczywistosci nikt nie widzi co sie ze mna dzieje w srodku procz jak wspominalam moich hustawek.... W mojej miejscowosci mialam zla opinie gdy cpalam balowalam a tera zslyne z tego ze jestem dobra matka i zona jestesmy przykladna rodzina tak sobie to wyglada na zewnatrz we wnatrz musze jeszcze popracowac nad sobioa
Więc masz swoją wartość i znasz ją! Nie jest tak źle. Są przy Tobie dobrzy ludzie i Cię wspierają. Są mądrzy, bo mimo jak zdarza Ci się ich zawieść, robią swoje i niepoddają się, jakby mieli siłę za Ciebie. Ciesz się ich towarzystwem i że są obok Ciebie.
Trochę Cię podpuszczam, próbuję Cię poznać, w taki sposób mogę choć częściowo z Tobą rozmawiać i może w niewielkim stopniu Ci pomóc. Ale wszystko zależy przede wszystkim od Ciebie.
dobrze jesli zalezy ode mnie to co mam robic procz pojscia do szpitala
Czasem trzeba, pomyśl o odwyku, porozmawiaj z psycholog o tym. Alkohol Cię teraz najbardziej dusi i blokuje. I nie myśl o odwyku tak czarno, do przejścia i odwyk i dzieci i dom.
mamnowa prace gdzie pracuje miesiac nie mam zadnego urolpu zadnego wolnego remont na glowie teraz syn idzie pierwszy raz do predszkola do 3 lat.... corka do pierwszej klasy musze byc przy nich nie moge tak o sobie pojsc do szpitala napisze tak ja bym bardzo chciala naprawde bym poszla bo bylam na detoksie bylam w monarze i wiem jakld dobrze po tym funkcjonowalam ale na dzien dzisiejszy moge podjac wszystkiego innego rodzaju leczenia le nie pojscie do szpitala
Traktuj to jako cel i szansę, nie zawsze można zrobić wszystko i na zaraz. Zresztą masz swoją psycholog, jeśli babka wytrzymała z tobą rok, to jest dobra w w swoim zawodzie i podejrzewam, że pracując w przychodni NFZ ma dar i powołanie do pomocy ludziom takim jak ty.
tak mam swoja psycholog jestem bardzo do niej przywiazana i wiem ze mi pomaga dosc trudno bylo mi sie przekonac do niej myslalam ze juz nic z tego nie bedzie a po roku otworzylam sie zaufalam jej teraz przez ta prace nie jezdze do niej systematycznie bo niestey juz nie mam jak zawsze jezdzilam w czwartki na kase chirych nieraz prywatnie teraz w tych godzinach co przyjmuje na kase chorych niestety ja pracuje a zmieniac psychologa nie chce tym bardziej ze do nie mam najblizej bo jakies 35 km potem dopiero az 80km
dziekuje Bogu ze mi tyle dał bo wiem ze mam duzo zdrowie sile rodzine kochajace dzieci i maz tylko strasznie ciezko mi jest gdy mam te hustawki bardzo szybko sie one zmieniaja to bardzo mnie wylancza jak i moich bliskich bardzo duzo ludzi sie mnie boi przez moje takie zachowanie ale wcale ja sie nie dziwie sama nie wiem jak bym sie zachowala majac stycznosc z taka osoba choc szczerze mowiac to mam taka znajoma co mnie tlamsi chce miec mnie tylko dla siebie i jest to meczace bo jest o wszystko i wszystkich zazdrosna to moja nowa sasiadka ktora poprosilam by dala mi wiecej przestrzeni to zaczela mi plakac .... Gdyby nie te moje zmienne stany to bylo by duzo latwiej w jeden dzien mam taka euforje taka jestem szczesliwa wszystkich kocham a po takim dniu jetsem strasznie zmeczona nie mam sil dopada mnie zmeczenie a gdy dopada zmeczenie to i jest dol.... To jest tak naprawde meczace i dolujace a ja chce byc normalna szalona tak jak zawsze wesola dusza towarzystwa bez fanaberi
Ludzi trzeba sobie z rozmysłem dobierać. Nie na każdego masz wpływ, więc konieczne jest stawianie granic. Mogą Cię wtedy pochłonąć ich problemy, prawdziwe lub sztuczne. Stawianie granic bywa kłopotliwe, ale nie jest niemożliwe. Właśnie w ten sposób z Tobą rozmawiam, nie odrzucam Cię, ale wysłuchuję i wyraźnie mówię co myślę. Nie musisz przecież zgadzać się na wszystko co Ci ktoś próbuje wcisnąć. Może nie mieć np dobrych intencji.
Dobrze się z Tobą rozmawia gdy nie jesteś na chaju. Inna dziewczyna.
Trzeba się wziąć za siebie i zmotywować do działania. Znaleźć jakąś inna pasje, która będzie pochłaniać twój czas. To jest właśnie w tych czasach bardzo ważne i musisz o tym pamiętać!
tak wlasnie jestem teraz w pracy moj szef mnie pochwalil ze mam w sobie to cos tzn checi i motywacje a za zrobienie projektu dostalam dodatkowa pensje hura moja pierwsza premia i normalna wyplata .... wiem gdy pije to albo mam zajebisty humor wszystkich rozbawiam i jestem dusza towarzystwa albo mam dola i wszystko jest na nie... wtedy sie tne wtedy sie doluje wtedy nie mysle ze tyle mam i tego nie doceniam
ja chce walczyc chce byc normalna nie chce stracic rodziny nie chce by dzieci na mnie tak patrzaly co ja odwalam chce zeby mialy normalna kochajaca mame rodzine nie chce by pozniej cierpiualy tK JAK JA
Przepraszam za te byki Ale mam długie paznokcie i źle mi się pisze
Nie dałam rady
Masz jeszcze za blisko te swoje górki i doliny. I szczęśliwie chwile i gorsze doświadczenia są zbyt niebezpieczne.
dzis czuje sie jak ostatnie ścierwo które nie powinno istnieć za bardzo ranie
czytam od początku ten post, i przeczytałam kawałek wcześniejszego jak miałaś nick borderlineee i powiem Ci że użalasz się nad sobą. Nie wierzę w Twoje leczenie. To co wypisujesz to kompletna farsa. Też jestem borderką, znam kilka dziewczyn też borderek, ale Ty przeginasz. Wcześniej się użalałaś jaka to jesteś biedna i patologiczna a to było w kwietniu, teraz identycznie się użalasz i nic nie robisz w kierunku zmian. Inni żyły sobie wypruwają na dobre rady ale widzę w Tobie narcyza oj jaka Ty jesteś biedna jak ludziom siebie żal. Mi nie. Lepiej zakasaj rękawy i weź się za leczenie do porządku bo to co piszesz jest kompletną bzdurą. Odezwij się po roku jak Ci mija poprawne leczenie. A Twój mąż powinien odebrać Ci dzieci bo zamiast zająć się nimi siedzisz po nocach użalając się nad swoim życiem. Nie, wcale mi Ciebie nie żal.
czytam od początku ten post, i przeczytałam kawałek wcześniejszego jak miałaś nick borderlineee i powiem Ci że użalasz się nad sobą. Nie wierzę w Twoje leczenie. To co wypisujesz to kompletna farsa. Też jestem borderką, znam kilka dziewczyn też borderek, ale Ty przeginasz. Wcześniej się użalałaś jaka to jesteś biedna i patologiczna a to było w kwietniu, teraz identycznie się użalasz i nic nie robisz w kierunku zmian. Inni żyły sobie wypruwają na dobre rady ale widzę w Tobie narcyza oj jaka Ty jesteś biedna jak ludziom siebie żal. Mi nie. Lepiej zakasaj rękawy i weź się za leczenie do porządku bo to co piszesz jest kompletną bzdurą. Odezwij się po roku jak Ci mija poprawne leczenie. A Twój mąż powinien odebrać Ci dzieci bo zamiast zająć się nimi siedzisz po nocach użalając się nad swoim życiem. Nie, wcale mi Ciebie nie żal.
co ty mozesz o mnie wiedziec to ze sie tu zale to nie znaczy ze w domu tez po to wlasnie tu pisze zeby sie wyzalic narcyz he dobre mi to chyba nie wiesz co to za slowo jak moke byc zakochana w sobie skoro nie nawidze sie za to jaka jestem kurwa ale mnie pojechalas nie znasz mnie co ty mozesz wiedziec zajefajnie jest oceniac ty twierdzisz ze zaniedbuje moje dzieci glupia jestes... co ty mozesz wiedziec to ze wnocy piosze nie znaczy ze je zaniedbuje
Nie muszę Cię znać wystarczy ze czytam. Nie ubliżyłam Ci. Niech Ci będzie ze jestem głupia ale Ty jestes beznadziejna. Dno i zero. Przy takim toku myślenia i marudzenia nigdy nie wyjdziesz z tej choroby ani problemów swoim zachowaniem wręcz je pogłębiasz. I nie ubliżaj mi bo admin zamknie Ci wątek. Pozdro
Nie muszę Cię znać wystarczy ze czytam. Nie ubliżyłam Ci. Niech Ci będzie ze jestem głupia ale Ty jestes beznadziejna. Dno i zero. Przy takim toku myślenia i marudzenia nigdy nie wyjdziesz z tej choroby ani problemów swoim zachowaniem wręcz je pogłębiasz. I nie ubliżaj mi bo admin zamknie Ci wątek. Pozdro
Po co tu piszesz co cię obchodzi czy wyjdę czy nie nie wiesz hak jest więc nie udxuelaj się swoją krytykę zostaw dla siebie to gdzie marudze to moja sprawa i mimo Narodzenia dużo o siagnelam ale Ty mnie n7e znasz więc Nara
Zawsze tak reagujesz na krytykę?
117 2015-08-05 21:02:14 Ostatnio edytowany przez santana (2015-08-05 21:03:51)
Masz rację nie muszę tu pisać i zniżać się do Twojego poziomu. Mozesz sie zapić na śmierć jedna mniej ....niewazne co osiągnęłaś tylko co prezentujesz soba. Chyba nic kompletne zero
Masz rację nie muszę tu pisać i zniżać się do Twojego poziomu. Mozesz sie zapić na śmierć jedna mniej ....niewazne co osiągnęłaś tylko co prezentujesz soba. Chyba nic kompletne zero
Masz rację tu pokazuje prawdziwą siebie a w realu udaje wspaniałą kochającą matkę i żonę a tak naprawdę nie jest.... Jestem alkoholivzka wiem wstyd do tego się przyznać ale taka jest prawda. . Prawda jest też taka ze na tą chwilę obecną nic z tym nie robię tylko się pogrąża... wczoraj nie piłam dlatego byłam taka agresywna... Przepraszam ze cię za atakowała.... Prawda boli
Z tego co wiem i o czym jestem przekonany, przy współistniejącym borderline i alkoholizmie ważniejsze jest leczenie alkoholizmu. Skuteczniejsze jest pójście na odwyk zamknięty. Przy aktywnym piciu żaden lek który bierzesz nie będzie działał dobrze, mało tego większość wchodzi w interakcję z alkoholem i efekt jest przeciwny. Sama zresztą wiesz jak było przed monarem i po.
Bez powodu też na detox nie trafiłaś i sama tam nie pojechałaś. Byłaś zmuszona- mąż podjął tą decyzję, albo mogłaś coś stracić. Teraz też jest taki moment. Pytanie czy rzeczywiście chcesz coś stracić, bo to tylko pozory, że nikt nic nie wie. Wiedzą wszyscy obok Ciebie. O to się nie bój.
Kochana osobiście nie przechodziłam przez depresje, ale bliska mi osoba miała podobny problem. Dostałaś wiele cennych sugestii na forum. Od siebie mogę Ci tylko podesłać bardzo mądrą książkę, która pomoże Ci nabrać otuchy: "ŚWIADOMĄ DROGĄ PRZEZ DEPRESJĘ Wolność od chronicznego cierpienia" Mark Williams, John Teasdale, Zindel Segal, Jon Kabat-Zinn. Czterej specjalistów obnaża chorobę przed czytelnikami i podpowiada jak z nią walczyć. Szukaj jej raczej w księgarniach psychologicznych, bo ciężko jest ją dostać (np na ksiazkizmieniajacezycie.pl). Trzymaj się i nie odpuszczaj!
To nie depresja.
Oj kochana bardzo Ci współczuje. Ale faktycznie, bez dobrego psychologa nie poradzisz sobie. Piszesz, że Twoja terapeutka jest fajna, ale może mało skuteczna skoro szukasz tu dodatkowej pomocy? Jeśli jesteś z Warszawy koniecznie zgłoś się do Pani Sylwii Sitkowskiej z Przystani Psychologicznej. Wspaniała, ciepła kobieta, znakomity psycholog. Od 2 lat wspiera moją ciocię, która popadła w depresję po śmierci swojego męża. Głęboko wierzę, że Tobie też pomoże. Bądź dzielna i nie poddawaj się! Masz dzieci i męża - masz dla kogo żyć!
witam wydaje mi sie ze mojej psycholog nic nie moge zarzucić.. Mój dół był ostatnio powiększony z tego względu że dużo u mnie sie rzeczy zmieniło a na dodatek popadłam w ciąg alkoholowy na terapi nie byłam miesiąc bo moja terapeutka wyjechała ale po niedzieli wraca wiec napewno do niej sie zgłosze. Od niedzieli nie pije wogóle alkoholu mam postanowienie że jeśli sama nie dam rady to pojade się zaszyć jest ciężko nie jest mi łatwo wytrzymać zwłaszcza w te upalne dni ale musze cos z sobą zrobić tak byc nie może. Zaczynam znowu wychodzić na prostą jeszcze potrzebuje troche czasu na wyciszenie sie ale myślę że dam radę
Wszywka to straszak, skuteczność znikoma.
Pewnie tak... tu trzeba mieć silną wolę i chęć skończenia Z tym
Witam moi mili ja byłam na kilku dniowym urlopiku w Częstochowie wypiczelam psychicznie i czuje się bardzo dobrze moje baterie naladowane są do dalszego działania nie piję prawie tydzień i mam nadzieję ze będzie tych tygodni jak najwięcej w czwartek jadę do mojej psycholog no ni muszę do psychiatry bo lęku mi się skończyły. .. na dzień dzisiejszy czuje się wspaniale wszystkim dziękuję za wsparcie I przepraszam bardzo tych dla których byłam nie miła
dobija mnie ta choroba dzis czuje sie beznadziejnie pusta samotna dzis mam ochote napic sie pociac i zniknac a jeszcze w czoraj bylo tak dobrze dzis 180 stopni zmiana jakie to meczace
Bardzo cenne ze potrafisz o tym pisac na forum. Opowiadac, przyznac sie przed sama soba ze ma sie problem. Nie popelniaj samobojstwa bo na pewno masz dla kogo zyc. Wiem, ze Ty bys chciala dla siebie, ale moze Ty potrzebujesz uwolnienia od tego wszystkiego. Nie masz czasem ochoty to wszystko rzucic w cholere i wykrzyczec wszystkim ze "helooo tu jestem i mam takie problemy! Zrozumcie mnie i taka mnie kochajcie?". Troche sie wzruszam jak to pisze, bo sama mam rozne problemy. Tez mi ciezko nie raz wyrazac swoje pragnienia. Ale jest tyle rzeczy wokol ktore sa piekne, ze to dar dla nas, ze mamy mozliwosci.
Masz rację to mój okrzyk rozpaczy pomóżcie mu nie radzę sobie po raz kokejny
Przerabiałaś już metody radzenia sobie z kryzysem? Modlitwa, sport, lektura, czas dla siebie, hobby? To na początek, ale są proste metody na już i teraz, pora zapytać się terapeutki.