facetJAKwielu napisał/a:Facet, moim zdaniem, dorabiasz ideologię.
Nie sądzę, i to pokazuje wiele badań, aby aż 80% facetów skorzystało z propozycji seksu z atrakcyjną kobietą, co najwyżej właśnie 20. To jest naciąganie rzeczywistości, wśród której tacy którzy by skorzystali, MUSZĄ dobijać procenty. Badania pokazują właśnie wręcz odwrotną tendencję i powiem tobie, że właśnie przeprowadzano je w taki sposób. Atrakcyjna Pani podchodziła do panów w klubach, na ulicy itp itd. Procent ten nie wyniósł nawet 20. Rozmawiajmy o faktach a nie tym, co ty chcesz widzieć.
Ależ piszesz absolutne bzdury. Swoje wnioski nie biorę z własnej obserwacji ale właśnie z badań. Wszelkie znane mi badania właśnie pokazują, że zdecydowanie więcej facetów zgodziłoby się na seks z przypadkową kobietą, niż odwrotnie. Np wyniki są tu :
http://www.lehmiller.com/blog/2013/9/23 … rs-for-sex
Ja widać 75 % facetów zgodziłoby się na seks podczas gdy w tym badaniu żadna (!) kobieta nie zgodziła się. I moje własne obserwacje i bynajmniej nie tylko wsrod znajomych, ale nawet np. w klubach, to potwierdzają.
Skąd w ogóle wziałeś pomysł, że w zgodzie na przypadkowy seks jest symetria miedzy kobietami a facetami ? Mozesz dac linki do swoich wyników ?
facetJAKwielu napisał/a:Wiesz skąd wynika twoje fałszywe rozumowanie? Z tego że skoro TY byś skorzystał i twoi KOLEDZY, to znaczy że wszyscy. A nie zastanowisz się nad tym, że TY i twoi KOLEDZY którzy by skorzystali to ta mniejszość.
Jak napisałem już wyżej to jakieś bzdury.
facetJAKwielu napisał/a:. Właśnie dlatego ludzi od czasu ostatecznego uczłowieczenia, wiążą się w pary ale żyją w społecznościach. Skakanie z kwiatka na kwiatek kończy się zawsze tak samo.
A to jest inna grupa bzdur. Dlaczego to czy ktoś sie złączy w pare ma znaczyc o jego wyzszym czlowieczenstwie ? Czyli single sa mniej rozwinieci ?
To znaczy jak konczy sie skakanie z kwiatka na kwiatek ?
facetJAKwielu napisał/a:Twoje pytanie jest dobre: "czemu wiec dzieje się tak, że nawet w udanych zwiazkach nagle pojawiaja sie problemy łózkowe których cała masa wątków jest na tym forum ?" - a odpowiedź jest banalnie prosta - bo w rzeczywistości nie są to udane związki.
I znowu cos z czym sie nie zgadzam. Sugerujesz, ze moze wystarczy czesciej okazywac sobie Milosc by seks stal sie lepszy ? Czyli recepta na problemy w łózku jest strefa emocjonalna ? A co jesli w parze ktos ma po prostu duze opory w seksie nieakceptowalne dla partnera ? Jak jakas dziewczyna jest zimna jak zakonnica to po prostu nawet jak jest kochana raczej nie zmieni sie w tygrysice w łóżku.
facetJAKwielu napisał/a:Ale czy to oznacza, że kobieta świadoma swoich walorów, przechodząca obok grupy panów, uśmiecha się zalotnie, to zaprasza ich wszystkich na orgię?
Absolutnie. Akurat ja szczegolnie nie wierze, ze kobieta moglaby wowczas marzyc o orgii, czy chociazby o seksie z ktorymkolwiek z tych panow. Usmiecha sie przez grzecznośc co najwyżej.
facetJAKwielu napisał/a:Dorosłość emocjonalna to coś wspaniałego, ale dla bardzo wielu, jest ona trudna do osiągnięcia. Panowanie nad swoim instynktem to kwestia wyboru i faktyczne pokazanie siły. I to działa w drugą stronę.
Wiesz dlaczego to emocje decydują jaki jest seks między partnerami? Bo w każdej innej formie to tylko zaspokojenie pierwotnego instynktu, a nie przeżywanie bliskości drugiej połówki. Współczuję, jeżeli tego nie rozumiesz.
I znów sie nie zgadzam z ramami jakie tu nadajesz. Stawiasz bowiem seks jako prymitywny instynkt a panowanie nad nim jako dowód wyższego stopnia rozwoju, człowieczeństwa.
Ale czyż np. Miłośc i potrzeba bezpieczeństwa, przytulenia sie do kogos, żwiazku, to takze nie są prymitywne instynkty odczuwane przez zwierzęta ? Czemu zwierzeta łączą sie w pary ? Czyli skad wiesz czy Ty z kolei nie ulegles prymitywnemu instynktowi potrzeby bycia z kims, strachu przed samotnością, instynktowi Miłości i bliskości ? I moze single ktorzy potrafia rozróznić seks od uczucia sa bardziej uczłowieczeni bo opanowali ten instynkt zycia w stadzie ?
Ktoz oceni i moze nadac wartosciowosc, ze kirowanie sie instyntkem seksu jest złe i jest zwierzęce, a instynkt Miłości i bycia w zwiazku to juz cos wyższego i oznacza czlowieczenstwo ? Czyz to nie nadawanie ram ktore sa wygodne to wywyższania sie ?
facetJAKwielu napisał/a:Rozumiem więc że przygodne seks spotkania traktujesz jako uzupełnienie związku? Sorry, nie mam więcej pytań.
To jakas kolejna bzdura. Akurat ja zdecydowanie nie akceptuje zdrad. Jak już ktos jest z kims to powinien być mu wierny i wobec niego uczciwy. Ja toleruje seks bez zobowiązań u singli.
facetJAKwielu napisał/a:Para spotykająca się tylko na seks to para której wiele brakuje. Tak jak ktoś wcześniej napisał - na zasadzie sportu i pokazania co to nie ja.
Czyli totalnie przeciwność seksu.
I znów coś co dla mnie jest bzdurą i to jaskrawą w ostatnim Twoim zdaniu. Znaczy sie seks bez Milosci czy bez związku to nawet nie jest seks , to jakies przeciwienstwo seksu, tak ?
Tu jest przeciez ogromnie wiele stanow posrednich. A jak para ma gorszy dzien emocjonalnie i ida danego dnia do łozka tylko by sie rozladowac, choc sie danego dnia niemal nienawidza, to jest seks czy nie ? Czy wtedy to juz jest tylko zezwierzęcenie ?
Zreszta tak podsumowujac : pokazujesz tylko dobrą, idylliczną stronę zwiazków. Ale sa tez nieudane zwiazki, z awanturami, kłotniami. Gdzie trzeba sie upraszac o seks, gdzie nie ma pewnosci co danego dnia ktos do mnie czuje. I pusty seks, bez bycia w zwiazku, jest tu gdzies posrodku : miedzy wprawdzie szczesliwym seksem gdy w zwiazku jest super, a zwiazkiem koszmarem gdzie partner jest już tylko cieżarem. Ty pusty seks traktujesz jako dno, a dla mnie to po prostu neutralny wybór : bez szcześcia miłości, ale i bez krzywdzenia kogoś.
Ja uwazam, ze seks relacja jest wartościowa. Po prostu jest wolna od złych emocji, bo jest wolna w ogóle od emocji. Czyli para spotyka sie bo sie sobie nawzajem podoba, nie obciazona mysleniem o wzajemnych troskach danego dnia. Bez analiz kłotni z poprzedniego dnia, czy wyrzucania sobie, ze ktos zapomnial o jakiejs rocznicy albo, że w nieodpowiedni sposób któś okazał czy nadal kocha partnera. Po prostu spotykaja sie np. w weekendy, ciesza sie seksem ze sobą, spedzaja czas w weekend i potem sie rozstaja. i jest wzajemnie obojetne czy i z kim partner sie spotka gdy nie jest ze mną. Co jest takiego zlego w takiej relacji ? I odczlowieczonego ?
I co zaleciłbyś singlowi ktorego po prostu nikt nie pokochał ? Ma zostać prawiczkiem do końca życia ? Jego chec spróbowania seksu z kimkolwiek gdy np. dochodzi do 40-tki nazwiesz zezwierzeceniem i oddaniem sie instynktowi bo powinien okazać dorosłość i opanować instynkty ?