Jola 47- zdrada jest zdradą. Jak kocha inną, żona jest mu niepotrzebna i tyle. Jest przeszkodą w realizacji jego celu. Co jest wart człowiek który zdradza? Jest kryzys- on szuka pocieszenia u innej. Przekreśla wszystko . Jaki to jest przykład ojca dla dzieci? Czy oni się zastanawiają co te dzieci czują? Nic nie usprawiedliwia zdrady.
Podobne tematy
Dziewczyny ,bo to tak jest w "społeczeństwie",ze facetom wolno zdradzać, oszukiwać, poniżać, pić!!!
bić żonę ,dzieci ale kobietom nic z tych rzeczy!!!!
no coments...:(
Dziewczyny ,bo to tak jest w "społeczeństwie",ze facetom wolno zdradzać, oszukiwać, poniżać, pić!!!
bić żonę ,dzieci ale kobietom nic z tych rzeczy!!!!no coments...:(
Niestety,to pokutuje od zawsze i jest utrwalane przez kościół.
To Ewa jest uosobieniem zła, ona namówiła Adama:)
Dziewczyny wyraźnie piszą o tym, jak zareagował ksiądz, gdy chciały porozmawiać o problemach rodzinnych...
Moją kuzynkę mąż skrzywdził...narozrabiał...
W trakcie spowiedzi dowiedziała sie, że to ona powinna przeprosić, bo taka rola kobiety. Mąż ciężko pracuje...utrzymuje rodzinę...należny mu się szacunek i podległość żony.
Bidulka długo nie mogła sie otrząsnąć...:)
134 2009-12-31 19:26:39 Ostatnio edytowany przez zuczek70 (2009-12-31 20:38:26)
Maja84 dziękuje Ci za wsparcie.Masz racje,że decyzji o rozwodzie nie powinna podajmowac tylko jedna ze stron,ja o ty też wiem.Mało tego powiedziałam mu o tym,nawet spytałam dlaczego tak ważną decyzj podjął za mnie.Jakim prawem to on pokierował moim życiem bez mojej zgody.Przecież zawsze kierowaliśmy naszym życiem wspólnie.Dlaczego tak postępuje,nie rozumiem tego.Wcześniej wszystkie decyzje podejmowaliśmy razem.A on ciągle powtarza,że zdania nie zmieni,już wiem ,że przegrałam że do niego nie uda mi się dotrzec.Razem zastanawialiśmy się jakie kupimy auto,telewizor,jaka zmywarka będzie lepsza.Wspólnie przeglądaliśmy oferty w internecie,nawet znajomi się dziwili,że jesteśmy tacy zgodni,a tu nagle taka zmiana.Od wakacji planowaliśmy zmiane samochodu,nawet wybraliśmy(wspólnie)marke.A dwa tygodnie temu oznajmił mi,że nie będzie kupował nowego auta.Dobrze,że zrezygnował z tego zakupu,bo zostałabym teraz bez grosza przy duszy.Ale nieźle sobie to wykombinował,on zostawi sobie(stare-pięcioletnie) auto a mi zostaną pieniądze na koncie.Tylko,że ja ciężko na nie pracowałam,a wcale nie zarabiałam kokosów,mimo tego potrafiłam zaoszczędzic.Wiem,że moja sytuacja materialna bardzo się pogorszy.On zarabia dwa razy więcej niż ja,no cóż do takich warunków też będę musiała się przyzwyczaic.Czy mam inne wyjście?Ale nie będę rozpaczac,podniose wysoko głowe i dam sobie rade.Musze dac sobie rade,zrobie to dla mojego skarba,którego bardzo kocham.
Żuczek...Piszesz o zakupach, nowym samochodzie, oszczędnościach ...a może zamiast tej zmywarki, kafli i nowego auta to trzeba było...
Coś mi się przypomniało - historia taka:
Małżeństwo zbierało kasę - na wersalkę...na pralkę...na dywan...
żona oszczędzała na kosmetyczce...na fryzjerze...na ciuszkach...na perfumach...
W końcu zaczęli oszczędzać na solidny płaszcz zimowy dla męża.
Nagle on zaczął przychodzić później, gdzieś bywać sam, ona czuła obcość, mniej rozmów i zbliżeń.
Wyznał, że inne kobiety to są sexi, a ona to...nie dba o siebie, nie rusza pupą tak, jak inne.
Zrozumiała po pewnym czasie.
Wybrała z konta pieniądze, poszła do fryzjera, po buty na szpilce...Gdy mąż przyszedł do domu, obiadu nie było, ale za to zona pachniała nowymi perfumami. Zabrała go do klubu na kolację, tańczyła, flirtowała z mężem i innymi panami...
Facet zrozumiał, że ma super żonę i że tego mu właśnie brakowało w domu. Przestał wybywać z domu w poszukiwaniu innych pań.
Dziewczyny, a może z tego należałoby wyciągnąć jakieś wnioski???
Jola47 moj mąż był dobrym człowiekiem,tylko dlaczego teraz się tak zmienił?Wczesnym rankiem kiedy wychodził do pracy przysyłał mi sms,że mnie kocha,że lubi na mnie patrzec,gdy śpie,że uwielbia się we mnie wtulac.Budziły mnie te sms,ale gdy je czytałam uśmiech pojawiał się na mojej twarzy i przez cały dzień czekałam na niego,albo on na mnie.A teraz go nie będzie i wiem,że w moim życiu i w moim sercu jest miejsce tylko dla niego.Inni panowie nie mają szans,bo to jemu obiecywałam miłośc aż do końca moich dni.Ja bardzo kochałam mojego tate,długo nie mogłam się pogodzic z jego śmiercią,a kiedy go zabrakło całą tą miłośc przelałam na mąża(byliśmy niecały rok po ślubie).Więc byłam bezgranicznie w nim zakochana i nadal tak jest.Nie zawsze mówiłam mu to słowami,ale to co miałam w sercu miało ogromną moc.Powinnam mu mówic o swoich uczuciach,ale jestem skryta i raczej mało wylewna.I teraz mam tego skutki.On wyleczył mnie z moich kompleksów,nauczył chodzic z podniesioną głową.Zawsze mówił,że zamiast liczyc płytki chodnikowe powinnam patrzec na ludzi,bo jestem ładną dziewczyną.Tyle zapewnień,tyle radości i koniec tej miłości.Zwierzam się wam dziewczyny choc was nie znam,ale wiem,że mnie rozumiecie bo wiele z was przeszło przez to samo.Sama się dziwie,że tak się przed wami otworzyłam,bo przecież jestem skryta,ale komu jak nie wam moge to wszystko opowiedziec.Nie znamy się,jesteśmy z różnych stron Polski,może mieszkamy blisko siebie,kto to wie.Życze Wam aby ten nowy nadchodzący rok był lepszy,bo zasługujemy na to.
Koma5 ja dbam o siebie,chodze do fryzjera raz w miesiącu,do kosmetyczki ci trzy tygodnie,lubie dobre perfumy,na ciuszkach też tak bardzo nie oszczędzałam.Więc pewnie co innego było powodem jego decyzji.Jak to on powiedział "jego uczucie się wypaliło".Gdyby zgłaszał jakieś uwagi można by było je rozpatrywac ,ale ich nie było.I wcale siebie nie bronie,wręcz przeciwnie staram się dostrzec jakie błędy popełniałam.Choc on mi też nie wytykał moich błędów i wad.Nikt nie jest bez wad wiem o tym.I wcale nie oszczędzałam z przesadą,jego pensja w zupełności zaspakajała nasze potrzeby,a jak trzeba było to korzystaliśmy z naszych zapasów np.na wakacjach.Bo jak się jedzie na zasłużony odpoczynek to człowiek nie oszczędz na sobie.Ale widocznie po pewnym czasie przestał mnie traktowac jako swój ideał.Coś pewnie robiłam nie tak jak on to widział,czegoś jeszcze brakowało,tylko czego?może kiedyś mi powie.
138 2009-12-31 20:43:29 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-12-31 22:25:13)
Żuczku, ja nie mówię, że Ty o siebie nie dbałaś, nie miałam takiego zamiaru. Raczej poruszyłam sprawę natury ogólnej.
Popatrz, jak wiele kobiet chodzi zapyziałych po ulicach, bo "trzeba kupić zmywarkę", "bo trzeba oszczędzać na czarną godzinę", bo ....Wola sziedzieć przed telewizorem i oglądać serial, zamiast iśc na fitnes.
A potem się dziwią, że mąż sie za innymi ugania.
139 2009-12-31 21:05:33 Ostatnio edytowany przez zuczek70 (2009-12-31 21:08:35)
Hej Koma!,na fitnes też chodziłam,ale kłopoty z kręgosłupem spowodowały,że musiałam przystopowac.Potem była siłownia dla pań,mój mąż był zachwycony,bo kondycje miałam dobrą,no i wiesz te sprawy..Ale właściciel się znudził i zamknął interes. A teraz od nowego roku znów ide na siłownie,choc jest na drugim krańcu miasta,już sobie postanowiłam.I wcale nie uważam,że się czepiasz,lubie czytac twoje posty.Pozdrawiam.
Witam. Szczęśliwego Nowego Roku!
Czytając sobie tak powoli wpadło mi cos do głowy Zgadzam sie ZDRADY NIC NIE USPRAWIEDLIWIA ale sam fakt tego wiadomo czasami w związkach sie uczucie wypala cos sie dzieje...
Dla mnie zdrada jest niewybaczalna (juz teraz,kiedys wybaczyłam i mam nauczkę,facet jak zdradzi raz zrobi to i drugi takie jest moje zdanie) jak mnie by mój facet zdradził chocbym sie dowiedziala jak bym była w 8 miesiacu ciąży nie ma co odbudywać,naprawiać cokolwiek jak juz sobie poszedł do innej to odemnie daleko i czy to warto walczyć ze soba nie lepiej sie dogadac rozejść żyć na jakiś normalnych stosunkach,czasami facet powiem ze nie czuje juz nic do swojej zony,dziewczyny,pokochał inna to ok (wiem że to jest bolesne i trudne) rozstańmy się poukładaj sobie życie badz szcześliwy ja sobie też jeszcze ułoże zycie.... Jakos bym nie mogła żyć ze świadomościa że facet mój facet choćby prze dzień czuł coś do innej kobiety...
Dziewczyny ,bo to tak jest w "społeczeństwie",ze facetom wolno zdradzać, oszukiwać, poniżać, pić!!!
bić żonę ,dzieci ale kobietom nic z tych rzeczy!!!!no coments...:(
Kobiety się mało cenią,proszą wybaczają.....
Boją się też odejść od takiego faceta myslą że sobie same w zyciu nie poradzą -BŁĄD!!
143 2010-01-02 19:55:42 Ostatnio edytowany przez zuczek70 (2010-01-02 19:56:20)
Arbuzekona masz racje,życie ze świadomością,że on kocha inna,przytula ją,mówi do niej czułe słowa,całuje- jest straszne.
Przed chwilą rozmawiałam z moim mężem przez telefon,nawet nie próbował nawiązac dalszej rozmowy gdy temat się wyczerpał.Na koniec usłyszałam "coś jeszcze?"A tyle w nim było kiedyś czułości.
Żuczku, ja nie mówię, że Ty o siebie nie dbałaś, nie miałam takiego zamiaru. Raczej poruszyłam sprawę natury ogólnej.
Popatrz, jak wiele kobiet chodzi zapyziałych po ulicach, bo "trzeba kupić zmywarkę", "bo trzeba oszczędzać na czarną godzinę", bo ....Wola sziedzieć przed telewizorem i oglądać serial, zamiast iśc na fitnes.A potem się dziwią, że mąż sie za innymi ugania.
Święte słowa... po kilku latach małżeństwa żony przestają o siebie dbać, bo myślą ,żę męża mają już na wieczność /ale panowie nie są lepsi myślą,że jak już mają - żonkę nie muszą się o nią starać zdobywać, pamiętać o urodzinach, rocznicach , kupować Jej kwiaty - takie kobiety wtedy zdradzają !!!! / i nie dziic się Im.
Kochane małżeństwo jak - ognisko trzeba dorzucać drewno bo wygaśnie....
Ratujcie Wasze "ogniska" póki nie wygasły !!!!!!!!!!!!!
Pozdrawiam serdecznie w Nowym Roku wszystkiego Najlepszego Dziewczyny .... Julia
Julia24,masz racje,że do ogniska trzeba dorzucac bo inaczej wygośnie.Lecz gdy dorzucimy mokrego drewna to nawet mały płomyczek go nie obejmie,mało tego ta jedna mokra szczapa zagasi cały płomień.
Życze wam aby nowy rok przyniósł wam mniej cierpienia.
Czy uczucie może się wypalić? Czy można się zakochać drugi raz w tej samej osobie?
Grala5,uczucie ma prawo się wypalic i można po raz drugi zakochac się w tej samej osobie,ale ja myśle,że ty nie przestałaś go kochac.Może chciałabyś przestac lecz nie potrafisz,zupełnie jak ja.
Chcialam Wam wszystkim na ten Nowy Rok zlozyc wszystkiego najlepszego, samych dobrych dni i : " niech nas ludzie nie zawodzą i niech uśmiech w sercu gości".
grala5 sama zadaję sobie takie pytania. Patrząc na co niektóerych to można dać odpowiedź TAK. Wydaję mi się że to wszystko jest zależne od człowieka od jego podejścia do drugiej osoby i co dla niego znaczy : uczucie, miłość czy choćby nawet słowo kocham.
arbuzekona napisałaś że dla ciebie zdrada już w chwili obecnej jest nie wybaczalna. Rozumiem że przezyłaś to już raz i wybaczyłaś a to się powtórzyło. Ja w chwili obecnej wybaczyłabym, nie umiem powiedzieć jak bym postapiła gdybym to juz kiedyś przezyła. Teraz patrzę tylko na to aby moje dzieci miały jeszcze jak najdłużej " normalną"rodzinę.
zuczek 70. oszukana 1- macie racje , ze to uczucie ciągle jest, ale mąż mój dąży do jednego, jest bezwzględny.
Po prostu nie poznaję mojego męża, to jest inny człowiek.
Życzę wszystkim wytrwałości, spełnienia życzeń, dużo zdrowia. U mnie to chyba musi zdarzyć się cud, żeby wszystko było w jak nalepszym porządku.
Chcialam Wam wszystkim na ten Nowy Rok zlozyc wszystkiego najlepszego, samych dobrych dni i : " niech nas ludzie nie zawodzą i niech uśmiech w sercu gości".
grala5 sama zadaję sobie takie pytania. Patrząc na co niektóerych to można dać odpowiedź TAK. Wydaję mi się że to wszystko jest zależne od człowieka od jego podejścia do drugiej osoby i co dla niego znaczy : uczucie, miłość czy choćby nawet słowo kocham.
arbuzekona napisałaś że dla ciebie zdrada już w chwili obecnej jest nie wybaczalna. Rozumiem że przezyłaś to już raz i wybaczyłaś a to się powtórzyło. Ja w chwili obecnej wybaczyłabym, nie umiem powiedzieć jak bym postapiła gdybym to juz kiedyś przezyła. Teraz patrzę tylko na to aby moje dzieci miały jeszcze jak najdłużej " normalną"rodzinę.
Ja Cie swietnie rozumię... My kobiety tak już mamy duzo możemy wybaczyć. Ja wybaczyłam ale po paru latach dowiedziałam się że tych zdrad bylo bylo o wiele wiele wiecej...
Teraz mimo że kocham swojego faceta bezgranicznie szalona miłościa (to nie ten sam od tamtego odeszłam 2 tygodnie przed porodem) nie wybaczyłabym mu nigdy jakiekolwiek zdrady to za bardzo boli...
Każdy zasługuje na drugą szanse(nie każda kobieta potrafi ja dać ) jeśli czujesz się na siłach to ja cie popieram w ratowaniu rodziny...
Któraś z was napisała czy uczucie moze sie wypalic i wrócić owszem!!
Np. Mężczyzna moze zainteresować sie inna kobieta zauroczyć się co idzie szybko pomylić z miłościa a potem poprostu zrozumie ze tak naprawde kocha swoja byla partnerke i uczucie wraca...
mąż mój dąży do jednego, jest bezwzględny.
Po prostu nie poznaję mojego męża, to jest inny człowiek
Myślę, że z mężczyznami tak sie własnie dzieje. Taki wydaje mi sie mąż oszukanej i taki zrobił sie mąz mojej koleżanki.
Dwóch prawie dorosłych synów, budowa dużego domu, planowanie, urządzanie, wspólne hobby...
Spotkał miłośc szkolną - no i nastapił okres okłamywania zony...wyjazdów...tajemnych spotkań...Trwało to ze 2 lata. W tym czsie zrobił sie w domu okropny! Stał sie innym człowiekie, bezwzglednym i bez uczuc. Agresywnym.
Są juz po rozwodzie i po podziale majatku - był bezwzględny. Nie patrzył na to, że studiujący synowie zostali z matką i potrzebują z czegos sie utrzymać. ...
Po prostu jestem u kresu wytrzymałości. Jak długo może być takim bezwzględnym człowiekiem? po tylu latach wspólnie przeżytych. Nie może to do mnie dotrzeć.
Mojego męża nie było kilka dni,wyjechał z córką do siostry.Miałam nadzieje,że jak wróci to choc troche się zmieni.Liczyłam że kiedy jej powie o rozwodzie,który zaplanował ona odwiedzie go od tego.Ale tak się nie stało,on nie miał zamiaru się przed nią tłumaczyc,uważał sprawe za zamkniętą,bo jak skwitował"jest dorosłym człowiekiem"Tak mi go brakowało,ale gdy wrócił nawet mnie nie przywitał,a ja ciągle go kocham.Jak się z tego wyleczyc?Nie potrafie życ bez niego,jest całym moim życiem.
zuczek 70- mój mąż też tak mówił- ,, sprawa zamknięta, nas nie ma, rozdział zamknięty, to jest jego życie, każdy go umoralnia"- chyba ci nasi mężowie byli na wspólnym ,, szkoleniu".Nie wiem czy jest jakieś lekarstwo. Oni w tym momencie żyją w innym świecie. Mój syn
jest obecnie zakochany, ale zachowuje się całkiem rozsądnie. Ojciec mógłby się od niego wiele nauczyć. Naszym mężom mózg się przelał w pewną część ciała.
Wydaje mi się że my nie przestaniemy kochać naszych mężów, może to uczucie trochę osłabnie, będzie bardziej spokojne, ale jednak pozostanie. Pozostanie tak samo jak iskierka nadziei w sercu, że jeszcze może kiedyś sie opamięta, przyjdzie, przeprosi i wszystko się zacznie powolutku układać. U mnie ta iskierka chociaż bardzo malutka, ale jest i będzie. Wiem że mąz na to nie zasługuje, ale to przecież jemu ślubowałam przed Bogiem. Jedno mogę "chyba"powiedzieć, że gdyby podniósł rękę na dzieci to wtedy zobaczyłby drzwi. Nie umiem przejść przez to wszystko obojetnie i nie chcę krzywdzic ani zniszczyć w żaden sposób męża- chociaz on na to zasługuje. Może będę tego żałować, ale jak juz muszę!! sie z nim rozstac chciałbym aby to było w spokoju i w zgodzie - i na dzien dzisiejszy ( po wielu staraniach i próbach) można powiedzieć że wszystko na to wskazuje że tak sie stanie.
oszukana 1- nie ufaj tak bardzo, bo on to wykorzysta, oni są bezwzględni.Pamiętaj , że on ciebie niszczy i skrzywdził wasze dzieci. Kiedyś dzieci mogą cię nie szanować za to, że tak mu ulegasz. Nie wiadomo co zostanie w ich psychice. Moim zdaniem musisz pokazać , że jesteś już inną kobietą, bo swoje już przeżyłaś i dzieci też. Może to jest sposób na to jego opamiętanie. On teraz wie, że ma zapewniony powrót, gdyby tam coś nie wypaliło.
157 2010-01-04 22:24:40 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 08:55:55)
Powrót może i ma zapewniony, Wszystko przeżywam koszmarnie , wszędzie się pytają dlaczego i co wtedy mówić? Prawdę, ale ona cholernie boli, wszyscy wkoło powoli się dowiaduja że nie będziemy już razem z mężem.
158 2010-01-05 00:15:28 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2010-01-05 00:20:15)
Witam długo mnie nie było ale miałam naprawdę dużo pracy na koniec roku .
Dziewczyny bardzo dobrze Was rozumiem !!!!!.
Komo i Julko na tym etapie choć będziecie pisać nie wiadomo co, to Grala i Oszukana i Zuczek, i tak myśla Swoje bo one muszą dojrzeć do tej walki o Siebie i dzieci i szacunek i o wszystko to co dla Nas jest oczywiste . One nie rozumieją że zmiana w Nich samych to zmiana w ich małżeństwach i tak naprawdę to krok do zmuszenia myślenia w mózgach ich mężów .
Choć oni nie przyznają się nigdy do tego to ziarno jest zasiane .
Dlatego jak Koma pisze płaszcz dla męża tak -jak najbardziej ,ale dla mnie też a jak kocha to najpierw kupi żonie a zaoszczędzą na drugi .Tylko jak żona przez ten dobrobyt też zbzikuje i zacznie wracać później?
Dziewczyny Ja doszłam do wniosku że meżczyzna zdradza bo czuje się nie dowartościowany albo wiek średni -oni wtedy głupieją -jak ja to nazywam i nic do nich nie dociera dlatego jak wykorzystałyście już naprawdę wszystkie możliwości i atuty to trzeba sobie odpuścić i niech się dzieje Wola Boska.
Niech idą a Wy jeśli chcecie zostawić furtkę to zostawcie i czekajcie uważam że warto ,tylko dziewczyny wykorzystajcie ten czas dla Siebie nie -Ja wiem to bardzo trudne ale zadbajcie o Siebie jeśli nie fizycznie bo jesteście zadbane i piękne to duchowo znajdźcie sobie jakieś hobby by nie zwariować by zabić i wypełnić pustkę .
A co powiecie na postawę Marka z M jak Miłość ?
A co powiecie na postawę Grażyny jak ona idzie po trupach do celu ?
Może to pozwoli Wam zrozumieć waszych mężów i uzyskać odpowiedzi na wasze pytania .
jesteście super babki pamiętajcie o tym popatrzcie na to z innej strony.
Spróbujcie wypunktować co waszym zdaniem jest w Was atrakcyjnego i godnego podziwu ?
Musicie myśleć pozytywnie i nie zadręczać się bo to nic dobrego .
Trzymajcie się ciepło
-----------------------------------
Tamara
Tamara985 masz rację my musimy dojrzeć do walki o siebie, dzieci, szacunek. Tylko ile czasu to dojrzewanie będzie trwać. Człowiek juz mysli że jest silny, a tu "guzik prawda". Jak mozna sie uodpornic na ich gadanie, ktore nam niekiedy ubliża, a niekiedy stawia nas nadal gzies na piedestale.
Może nasi mężowie odchodzą, bo chcą zaznac nowych wrażeń? Przeżyć cos innego? Może potrzeba im adrenaliny?
Zawsze powtarzałam że wina (w czymkolwiek) nie leży po jednej stronie, tylko gdzieś po środku. Być może i ja ponoszę po części winę za to że mąż odszedł. Niewiem jednak co zrobiłam nie tak. Pytając go o to wprost on nie umie powiedzieć. Twierdzi poprostu że musi mysleć o sobie. I może to jest najgorsze, że człowiek niewie gdzie popelnił błąd, ....ale teraz to juz i tak nie ma znaczenia.
Miało byc pięknie przez całe życie, a jest.... ból, łzy, rozpacz i rozczarowanie druga osobą którą sie dalej kocha.
oszukana 1- nie wiń siebie, ty go nie zdradziłaś, gdyby nawet ci powiedział dlaczego odszedł to i tak nie będzie ci lżej. Dojrzały człowiek powinien się zdobyć na szczerą rozmowę. Jeżeli był problem wcześniej to powinien szczerze porozmawiać. W naszym przypadku tego nie było. Były kłamstwa z jego strony i to bardzo długo i udawał, że się nic nie stało. A jaka jest ta prawda tak do końca,to on tylko wie.W czym zawiniłaś? Kochasz go , dbasz o wszystko, starałaś się jak potrafiłaś najlepiej, wychowujesz dzieci. Pracujesz, wspierałaś go, wybaczałaś.Jak zapytałam męża ,,co ja ci zrobiłam, ze mnie tak potraktowałeś"- odpowiedział, że nic mu nie zrobiłam.
161 2010-01-08 22:23:36 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 10:48:34)
I właśnie to jest dla mnie nie pojęte. Dlaczego oni nie potrafią porozmawiać, zdobyć sie na szczerą rozmowę. Może lepiej byłoby mi to wszystko znieść gdybym znała prawdę. Jejku nigdy nawet w najgorszych myślach ani snach nie wyobrażałam sobie takiego końca małżeństwa. Niewiem jak to przetrwam. To wszystko to jakiś koszmarny sen, z którego się nie da wybudzić.
Mam nadzieję że z dnia na dzień będzie chociaż troszkę lepiej.
Tak to jest koszmar- dla mnie też. Często wracam do przeszłości. Nie widzę przyszłości. Często zadaję sobie pytanie czy on wogóle myśli o mnie jeszcze pozytywnie, czy tylko jestem niepotrzebnym przedmiotem w jego życiu. Pewnie mnie przekreślił i myśli o życiu z tą ,, ukochaną". Myślę ,że życie im kiedyś zapłaci za te krzywdy które nam wyrządzili. Nie tak planowałam nasze wspólne życie. To mój mąż sam zdecydował o naszym życiu. Nie liczył się z nikim. Przykre to jest.
163 2010-01-09 08:25:05 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 10:49:25)
Przeszłość jest piękna zgodzę się z Tobą. Bo czy był to świat usłany różami czy było może czasami pod górkę, człowiek był razem z najbliższymi mu osobami które kocha. Ja staram sie juz za bardzo nie wracac do tego co było (nie zawsze się da) bo za bardzo mnie "boli", gdy patrzę jak bylismy szczęśliwi.
Musimy być mocne, aby przez cały ten koszmar przejść. Ja powoli się otwieram na nowo na ludzi.
Masz grala5 rację to oni zdecydowali o naszym i naszych dzieciach życiu, nie patrząc czy krzywdzą przy tym kogoś czy nie. Byc może kiedys bedzie im dane zobaczyć lub poczuc na własnej skórze to co wyrzadzili innym.
Oszukana 1- to że wszystko wychodzi na światło dzienne- to normalne. Tego nie da się ukryć. Mój mąż oczywiście mnie za to wini, że ludzie wiedzą . Ale zawsze tak jest , że żona dowiaduje się ostatnia. Może mężowie nasi się boją o swoje kochanki. Bo przecież będą na ludzkich językach. No i będzie ich szczęście w jakiś sposób zmącone. A oni są tacy , dobrzy". Tylko te ich żony takie nijakie. Oni są tacy biedni. Tacy byli nieszczęśliwi, że musieli sobie znaleść inną kobietę i tam mają pocieszenie i zrozumienie. Nie martw się. Społeczeństwo mojego męża już oceniło i twojego też ocenią. Żadna to pociecha, ale ani ty , ani ja nie chciałyśmy takiej tragedii, takiego końca małżeństwa. Walczymy ciągle o te małżeństwa. Chyba tylko cud może się zdarzyć, żeby mężowie nasi zaczęli myśleć o tym co naprawdę stracili, że rodzina jest najważniejsza.
Grala5 tylko czy taki cud sie stanie? Ja juz w nic nie wierze. Co prawda tli się we mnie mała iskierka nadziei ale wiem że niepotrzebnie
Trudno jest wierzyć. Przecież zawiodła nas najbliższa osoba. Pod wspólnym dachem mieszkał ktoś kto nam zgotował ten koszmar. Wierzyc się nie chce, że tak można zrobić. Tak ma być jak ON chce i koniec. A jak mi się nie podoba to mogę opuścić ten lokal. Nic nie mam do gadania.
Czuję się jak niewolnica, okazało się po tylu latach, że nie mam nic do gadania. Jak można tak zniszczyć komuś życie?
Chciałabym porozmawiać z kimś, kto odzyskał swojego partnera.Czy jest to możliwe, żeby mąż wrócił?
169 2010-01-11 17:16:13 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 10:50:10)
grala5 myslę że niektórzy męzowie wracają.
Wracaja gdy jest im źle i gdy umieją się przyznać do błędu jaki popełnili.
Niewiem jak bedzie w Twoim przypadku.
Jedynie musisz sie zastanowić czy potrafiłabyś życ od nowa z tym czlowiekiem.
Jakie to wszystko ciężkie do przyjęcia . Jak tu normalnie funkcjonować
Oszukana 1- w moim przypadku jest tak samo. Gdyby chciał walczyć o nasze małżeństwo, gdyby się przyznał do błędu, to można jeszcze raz wybaczyć. Jednego nie mogę sobie wybaczyć , że byłam tak naiwna i tak mu ufałam. Porostu nie mogę uwierzyć, że katolik wierzący , praktykujący może tak postąpić. Nie wiedziałam , że żyję pod jednym dachem z człowiekiem bezwzględnym. I jak mam dalej żyć?
171 2010-01-11 22:59:55 Ostatnio edytowany przez zuczek70 (2010-01-11 23:01:52)
Witajcie!stało się ,dziś się wyprowadził,a ja nie potrafiłam go zatrzymac.Wychodząc nie powiedział nawet"do widzenia",widocznie nie zasłużyłam aby usłyszec takie słowa.Czułasm się strasznie,cała się trzęsłam,nie potrafiłam nad tym zapanowac.Poczułam taki ogromny ból,myślałam,że ktoś wyrywa mi po kawałku serce.Wiem,że nie wrócą te cudowne chwile i dni,gdy byliśmy razem.Oszukana i Grala teraz rozumiem was w 100% czuję ten sam ból i strach,ciągle myśle,że to tylko sen.Nie moge przestac płakac,jutro ide do pracy,jak przetrzymam ten dzień.Koleżanki w pracy widzą,że coś się dzieje złego ze mną,posmutniałam,a to do mnie nie podobne,schudłam,brak mi apetytu.Chciałabym im powiedziec,ale jest mi tak bardzo wstyd,a przecież nie ja powinnam się tego wstydzic.Nie chce mi się życ,bo po co,całe moje życie straciło sens.Właśnie Grala jak mamy dalej życ?Może ktoś ma dobrą recepte?
zuczek 70- wiesz co - niech idzie w cholerę-przepraszam, ale tak jest. Też jeszcze cierpię ale już mniej. I tak byś go nie zatrzymała.
Musimy żyć, będą jeszcze,, doły" nie raz. Teraz po tak długim czasie dopiero zrozumiałam ile popełniłam błędów po tym kiedy mąż mi oznajmił, że ma kochankę. Płakałam, prosiłam, dzwoniłam, pisałam sms-y , a to był duży błąd. A on ,,rósł". I tak sobie z tego nic nie robił. Ale byłam w ogromnym szoku i nic do mnie nie docierało. Mówili wszyscy wokół, że szkoda mojego zdrowia. Ale każdy musi sam do tego dojrzeć. Oni mówili mi z dobrego serca, żeby dać sobie z nim spokój, ja tego nie słyszałam i tak robiłam swoje. Teraz pytam się sama siebie, po co? Miej swój honor, nie poniżaj się. Czytam różne wypowiedzi na forum kobiet i mężczyzn zdradzonych i to mi w pewnym sensie też pomaga. Życie traci sens w takiej chwili i jeszcze długo po, ale musimy być mocne. Nie płacz już, bo tacy mężowie nie są tego warci. Chociaż mówią też ludzie , że płacz pomaga. Musisz wyjść do ludzi z tych czterech ścian, bo oszalejesz. Rozmowy na forum pomagają naprawdę.
zuczek70 u mnie w pracy do dzisiaj nie wiedzą co się w moim zyciu dzieje (oprócz jednej najbliższej koleżanki- której mogę zaufać). To że jestem smutna i że schudłam tłumacze poprostu kłopotami, nie wdaję sie w głębsza rozmowę- nie jestem jeszcze w stanie, dalej emocje biorą górę nad rozsądkiem. Nie chcę być przez nikogo wytykana, nie chcę niczyjej litości. Do pracy chodzę bo tam choć na chwilę dzięki wspólpracownikom (choć oni nawet tego nie są świadomi) mogę przygłuszyc swój ból, mogę choć na chwilkę zapomnieć . Najgorsze co byś mogła teraz zrobić to wziąść wolne.
Dobre pytanie : jak mamy dalej żyć? Niby normalnie, przecież są dzieci, znajomi. Ale jak tu komus zaufać po takich przezyciach. Czuję się tak jak zabawka porzucona przez dziecko. Póki jest nowa jest super, pięknie, a później przychodzi znudzenie i rzucenie w kąt, a na konie znajduje się w koszu.
Żeby nie zwariować do końca staram sie mieć każde dosłownie 5 minu wypełnoine, i choć czasami padam na nos ze zmęczenia to i tak sen nie przychodzi......a wtedy za to przychodzą rózne myśli i wspomnienia.
Drogie Panie jedyne co Wam mogę poradzić to abyście zachowały całkowity spokój i obojętność do waszych mężów. Zapamiętajcie jedna rzecz że obojętność jest gorsza od złości. Zadbajcie o siebie i o dzieci jak Wasi mężowie zobaczą że całkiem sobie dobrze radzicie może się opamiętają , może zrozumieją co stracili. Wiem doskonale co teraz czujecie ponieważ sam jestem w podobnej sytuacji i przerabiałem już powroty i zaczynanie wszystkiego od początku i nic dobrego dla mnie z tego nie wyszło.
Do dnia dzisiejszego żałuje że kilka lat temu jak już pogodziłem się z rozstaniem z żoną zacząłem jeszcze raz od nowa wszystko budować , czas pokazał że nie było warto. Przeczytajcie sobie dokładnie mój post na tym forum "Bardzo smutna historia" i proszę wyciągnijcie z niego wnioski nie popełniajcie moich błędów.
Ja dalej pozostaje w chorym związku żyjąc nadzieją że żona cos zrozumie że się zmieni prosząc Boga o to aby zniszczył uczucie jakie do niej nadal żywię.
marcus4040- mój mąż nawet do domu nie przyjeżdża, zadzwonił kilkanaście dni temu tylko po to żeby się wykrzyczeć i zagrozić ewentualnym wyrzuceniem z domu jak mi się coś nie podoba. Staram się zachować obojętność za wszelką cenę. O spokój jest trudniej. Ale chyba trzeba czasu. On nawet się nie interesuje co się dzieje w domu. Właśnie , to uczucie wciąż we mnie jest. Złożył pozew o separację.- dąży do celu, ja tu jestem tylko przeszkodą w jego ,, szczęściu". Jest bezwzględny.
marcus4040- mój mąż nawet do domu nie przyjeżdża, zadzwonił kilkanaście dni temu tylko po to żeby się wykrzyczeć i zagrozić ewentualnym wyrzuceniem z domu jak mi się coś nie podoba. Staram się zachować obojętność za wszelką cenę. O spokój jest trudniej. Ale chyba trzeba czasu. On nawet się nie interesuje co się dzieje w domu. Właśnie , to uczucie wciąż we mnie jest. Złożył pozew o separację.- dąży do celu, ja tu jestem tylko przeszkodą w jego ,, szczęściu". Jest bezwzględny.
To w takim układzie powiedz mu że Ty nie chcesz separacji tylko rozwodu, zanim jednak to zrobisz porać sie prawnika czy rozwód z jego winy będzie dla Ciebie korzystny
Marcus4040- ja nie chcę rozwodu, czy separacji pomimo tego ,że mąż dopuścił się zdrady. Do momentu kiedy nie złożył pozwu do sądu, jeszcze się łudziłam, że mąż przemyśli to wszystko i wróci do mnie , ale teraz to już chyba przestanę się łudzić. Nie jestem w dobrej sytuacji finansowej, nie stać mnie na wynajęcie detektywa, wydaje mi się , że muszę mieć mocne dowody, żeby uzyskać rozwód z winy męża. Prawnik musi być w tej sytuacji.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
.....
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."
Bardzo lubię ten fragment, on tak bardzo obrazuje moją miłość do męża.
grala5 - ja sie powoli poddaję, nie potrafię walczyc z człowiekiem ktorego kocham ! Jak można być złosliwym w stosunku do drugiej osoby. Niepowiem bo gdy go niewidzę to w myslach układa mi sie wszystko inaczej, wtedy wydaje mi sie ze jestem na tyle silna że dam radę, stawię czoło wszystkim przeciwnością i wywalczę resztki dobra dla dzieci, ale gdy tylko się on pojawi , popatrzy na mnie i odezwie sie to wszystko mija. Nie potrafię i nie umiem z tym walczyć. Mam nadzieję że rozstaniemy się jak przyjaciele i nawet podział majątku nas nie podzieli. Obym się nie myliła. Może z mojego męża juz wyszło wszystko zło co w nim siedzialo tak skrycie ukrywane.
grala5 z tego co słyszałam to czasami wynajęcie detektywa nic nie pomaga, bo choć znajdzie on dowody to niektóre sądy twierdzą że przekroczyli pewne granice i te dowody nie mogą byc dopuszczone do rozprawy. Musisz sie zastanowic jak to wszystko ogarnąć. Ja tak jak pisałam chciałabym mieć z mężem dobry kontakt nawet ze względu na dzieci. Mam nadzieję że to się uda.
Grala5,nie musisz wynajmowac prawnika na rozprawe w sądzie aby cię reprezentował.Możesz iśc po porade prawną,ona kosztuje znacznie mniej,a napewno dowiesz się jak postępowac i co zrobic aby sobie nie zaszkodzic.
Tak bardzo za nim tęsknie,brakuje mi jego obecności.
zuczek 70, ja ciągle myślę, że on jeszcze odwoła to wszystko w sądzie, ja nie mogę w to uwierzyć, że mój mąż tak się zachowuje. To nie jest on. Nie było aż tak źle, żeby tak postąpić i to najgorzej boli. Niestety rzeczywistość jest inna. Ta tęsknota jest ciągle u mnie też.
Oszukana 1- moim zdaniem to twój mąż nie jest przyjacielem. Jeżeli byłaby przyjaźń to by tak nie robił.
Niewiem sądzę że ja juz się w tym wszystkim pogubiłam. Może ja tak to już wszystko chcę odbierać? Wydaję mi sie że to tylko z tego wzgledu iz nie moge sie pogodzić do końca z decyzją męża. Wiem że jak by nie postapil to i tak go gdzieś skrycie bedę go kochać. Teraz jedynie pozostaje sie pogodzić z ich decyzje i próbować żyć w miare normalnie. Niewiem jak Wam dziewczyny to życie na co dzień obecnie wychodzi, bo ja jakoś choć chcę by było jako tako to mi ciężko na sercu. Ale jedno co widzę to to że dzieci przywiązują się coraz bardziej do mnie. Boję się że myslą że i ja moglabym je w pewien sposób odrzucić.
oszukana 1- u mnie też nic nie wychodzi. Pogodzić się z decyzją jaką podjął mąż jest ciężko. Teraz czeka mnie chyba najgorsze- rozprawy sądowe. Nie wiem jak to można przeżyć.
183 2010-01-15 06:19:26 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 10:53:11)
grala5 musimy być silne. Nawet niewiedzialam i chyba nikt z nas do końca niewie ile jesteśmy w stanie znieść bólu, poniżania, cierpienia. Do końca nie zdajemy sobie chyba z tego sprawy jakie z nas silne kobiety. Grala5 zauwaz że już myslimy że to koniec, że dalej nie damy rady, a tu co? Granice naszej wytrzymałości rozciagają się. Ciekawi mnie tylko ile jeszcze sie naciągną, ile jeszcze wytrzymamy, kiedy padnie słowo STOP i zaczniemy iść w drugą stronę.Wiem że to wszystko zanim zaczne patrzeć normalnie na świat będzie trwało długo, może rok ,dwa a może i dziesięć lat. Ale będę żyła nadzieją że już mnie nikt chyba tak nie skrzywdzi jak mąż- najbliższa mi osoba, bo to co było najważniejsze w moim życiu -rodzina- juz mi zabrał i nie odda.
Musimy być silne i to bardzo.
Oszukana ma racje,nigdy nie wierzyłam,że mogłabym tyle wybaczyc,tak wiele znieśc i tak bardzo się zmienic.Inaczej zachowujemy się gdy doradzamy innym,mówimy jak mają postępowac,bo wydaje nam się to słuszne.Zupełnie inaczej postępujemy gdy ten sam problem dosięgnie nas.Ja zauważyłam u siebie duże pokłady złości,które dotąd tłumiłam w sobie.Z drugiej strony tak bardzo tęsknie i nadal go kocham i chyba nie przestane,bo to mu ślubowałam.
Oszukana 1, zuczek70- my kochamy , przebaczamy, tęsknimy, cierpimy, a nasi mężowie co teraz robią? Co zrobili z nasza rodziną?
Jak to wszystko boli. Dlaczego tak ma być?
Myslę że nasze życie teraz będzie fazą nieustannych pytań: dlaczego? za co? co zrobiłyśmy nie tak?czemu nas to spotkało?.
Przeraża mnie teraźniejszośc, przeraża mnie myśl o przyszłości. Tak wiele potrafiłam dać, niczego nie żądając w zamian bo niby dlaczego? A teraz patrząc na to wszystko zdaje mi się że żyłysmy z osobami których tak naprawdę nie znałysmy. Które aby było im dobrze potrafili zaprzepaścić szczęście wielu osób ale zadbać o swoje. Dla mnie to jest czysty egoizm z ich strony.
Pamiętam jak mój mąż opowiadał mi (jakieś 5 lat temu) jak jego kolega zostawił żonę dla koleżanki z pracy, pamiętam jak go niesamowice potępiał, jak mówił że czegoś takiego nigdy nie zrobi. A tu co się okazało?, że nie jest więcej wart od tego kolegi, że samiec zawsze pozostanie samcem, że oni w wiekszości nie potrafią oprzeć się pokusie a później conajmniej połowa z nich nie potrafi przyjść przeprosić, przyznać sie do błędu. Oni zabili w nas wiarę w szczęscie rodzinne, wiarę aby zaufać drugiemu człowiekowi.
Ja obawiam sie tylko tego jak nas to wszystko zmieni, jak my bedziemy się czuly za rok , dwa, pięć, jak to wszystko odbije się na naszej psychice i co najwazniejsze jak zniosą to nasze dzieci.........
187 2010-01-18 16:56:16 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-10-30 23:30:51)
Myslałam że już jakoś oswoiłam się z myslą że wyprowadzam się od męża i wszystko muszę zacząć z dziećmi od nowa. Jak bardzo się myliłam. Niewiem jak ja to wszystko zniosę, a co dopiero dzieci- jak one to będą przeżywały!
Niewiem czym się zająć aby nie zwariować. Czemu my nie potrafimy przestać ich kochać?!
Mój mąż ma dziś imieniny,wysłałam mu sms z życzeniami.Nawet za niego nie podziękował,nie zaprosił mnie na przysłowiową kawe.Pewnie nie ma czasu na takie głupoty,może obmyśla jak spędzic wieczór z kimś ciekawszym,zabawniejszym,młodszym,ładniejszym.Przed nim całe życie,ja już jestem na ostatnim miejscu w jego klasyfikacji,teraz zapewne będzie lansował nową panienke.Siedze teraz sama,córka poszła do niego z prezentem,ja zostałam potraktowana jak piąte koło u wozu.Nie chce żeby go odwiedzała,ale nie moge jej tego zabronic,ma już prawie 15 lat.Jaka ta samotnośc jest okropna,wiecie ja nawet polubiłam ciemnośc.Są momenty,w których próbuje zapomniec co nam zrobił,próbuje zmusic się do uśmiechu,ale nie potrafie. Nie ma go w domu ponad tydzień,jednak więzy krwi mają dużą siłe.Moja teściowa nie zadzwoniła do mnie przez ten czas ani razu,podobno to dla niej trudna sytuacja.Pewnie myśli,że dla mnie jest prosta i że ja czuje się jak na wakacjach.Ale ciesze się z jednego,że syn zatroszczył się o to,aby było jej wstyd.A napewno będzie jej wstyd,bo mieszka w małej miejscowości w której wszyscy o wszystkim wiedzą.Dlaczego ta miłośc jest tak silna?Ktoś ostatnio powiedział,że walczy się o małżeństwo,którego się chciało.I miał racje,tylko że my pragnęliśmy tego małżeństa razem,więc dlaczego nie walczymy o nie razem?Bo on się wypalił,nie rozumiem tego słowa z jego ust,ja się nigdy nie wypale.
zuczek 70-mój mąż też tak mówił,że wszystko się wypaliło. Natomiast ja nie czuję tego ,,wypalenia". Wprost przeciwnie. Ja go nie mogę zrozumieć i ciągle zadaję sobie pytanie - dlaczego? Bo się coś wypaliło? Ostatnio usłyszałam , że on nigdy nie miał żadnej kobiety, że to są moje ,,urojenia". Ciekawe stwierdzenie.
Kobietki, czytam te Wasze posty i jakbym o sobie czytała. Ciężka to sprawa, małżeństwa rozpadają się jak szalone. Też przysięgałam, też nadal kocham, ale nie ma już nic. Nic mi już nie pozostało, zostałam sama z dzieckiem ponad pół roku temu. Już jakby trochę to wszystko spłynęło po mnie, ale wciąż jest ciężko, tym bardziej , że on chce rozwodu! Nie wiem co Wam tu napisać, żeby ulżyć cierpieniu nas wszystkich! Może kiedyś nadejdą lepsze dni, może..........
Oby te lepsze dni nadeszły szybciej niż myslimy.
Ja staram się unikać rozmów z mężem, aby nie wywołać kolejnej niepotrzebnej kłótni której świadkami będą dzieci. Ale jak zapytałam się go całkiem niedawno dlaczego, dlaczego zostawia nas usłyszałam odpowiedź : jesteś młoda, ładnai mądra szybko znajdziesz sobie kogoś. Ale ja niechcę "kogos" ja chcę jego. Jemu przysięgałam i jego tylko potrafię kochać- nawet po tym co zrobił mi i dzieciom.
Zastanawiam się czy to przypadkiem nie jest juz jakaś chora miłość, że z niej muszę się wyleczyć, bo zniszczy mnie i dzieci całkowicie.
Musimy być wszystkie silne i jak tylko się da niepokazywać im że nam na nich jeszcze zależy. Tylko czy tak się da?
192 2010-01-20 10:26:09 Ostatnio edytowany przez tesciowa (2010-02-08 15:51:35)
![]()
Netchłopak,ja zdaje sobie sprawe,że wy mężczyźni wysyłacie nam sygnały i uważacie,że my wasze żony mamy obowiązek je odczytywac. Nie zawsze tak jest,czy nie lepiej powiedziec wprost czego się od nas oczekuje,jak można wspólnie spędzic wolny czas.Może kobiety które pełnią role gospodyń domowych mają więcej wolnego czasu,ale my pracując tak jak ja po ok.10godz.przychodzimy do domu zmęczone.I tak samo jak wy chcemy odpocząc a przecież czekają nas jeszcze obowiązki domowe i okazuje się,że np.w zlewie stoją brudne naczynia,których nie chciało się wstawic do zmywarki,bo to taki wysiłek.Myślisz że nie wysyłałam sygnałów żeby to zmienic,mało tego prosiłam aby to robic,ale to tylko jeden malutki przykład.Trudno walczy się o drobne zmiany w postępowaniu jeżeli wcześniej matka wszystko za ciebie robiła.Czy nie lepiej powiedziec wprost o naszych oczekiwaniach względem drugiej osoby,niż czekac na sygnały,których możemy nie odczytac?Nie potępiam cię,w tym co piszesz jest dużo prawdy.Tylko dlaczego mąż nie potrafi udzielic mi odpowiedzi na pytanie,które mu zadałam"dlaczego"Uważasz,że stwierdzenie iż się "wypalił"jest wystarczające?Czy nie należ mi się więcej wyjaśnień?Dlaczego nie wytknął mi moich wad,które mu przeszkadzały,a chyba takie istniały skoro odszedł.Ludzie potrafią wiele zmienic i siebie zmienic aby ratowac związek.Ja jestem dla niego teraz jak powietrze,którego nie widac.Nie,nie moge byc dla niego powietrzem,bo ono jest potrzebne do życia,może jestem raczej trucizną,którą trzeba eliminowac,bo zatruwa życie.Skoro jest dorosłym facetem to dlaczego nie stac go na wyjaśnienie?Sprawił mi już tyle bólu,że następną dawke też przyjmę.Dlaczego ludzie dawniej potrafili pielęgnowac swoje związki a my teraz tego nie potrafimy,bo czasy sie zmieniły?Ale nie zmienił się tekst przysięgi małżeńskiej"nie opuszcze cię,aż do śmierci"Myślicie,że lepiej złamac dane słowo niż starac się naprawic,posklejac to co jest dla nas ważne.Powodzenia Netchłopaku.
Netchłopaku- zacznijmy od tego że każdy związek jest inny. W Twoim mogę powiedzieć widać lenistwo żony. Ale uwierz mi w większości związków tak nie jest. Ja prcuję i pracowałam normalnie w pracy plus obowiązki domowe ( pranie, sprzątanie, gotowanie), jedynym obowiazkiem męża było mycie naczyn- oczywiście dopóki nie kupilismy zmywarki. Nie chcę i nie mogę zwalić całej winy na niego, ale jeżeli ktoś nie potrafi powiedzieć dlaczego juz nie chce być z drugą osobą to chyba z nim coś jest nie tak. Pytałam czy byłam złą żoną, matką to zaprzeczał. Slyszałam że byłam wspaniala. Byłam, nie jestem. W ciągu jednego dnia, jednej godziny nagle to się zmieniło. Zadnych sygnałów nie dawał. Ja wychodzę z zasady, że jak jest problem to należy rozmawiać i próbować znaleść jakieś rozsądne wyjście. Wina nigdy nie jest jednostronna, ale niech nam do powiedzą co było z naszej strony nie tak. Bo czy to tekście jaki usłyszałam, : "ja muszę zacząć myśleć o sobie bo dzieci wnet będą dorosłe" mogę gdzieś się dopatrzyć swojej winy?. Chyba tylko w tym że dzieci tak szybko rosną.
Netchłopaku większość z Was patrzy tylko na siebie na swoje szczęście, a inni są nieważni. Najgorzej jest mi szkoda wszystkich dzieci bo one cierpią niesamowicie i tego w żaden sposób nie da się naprawić, ani prezentami , ani spędzaniem razem weekendów. Im brakuje poprostu na codzień ojca. Ojca który przychodzi z pracy do domu i po prostu w nim jest. Ojca z którym w każdej chwili można porozmawiać czy poprostu się do niego przytulić
195 2010-01-20 15:44:51 Ostatnio edytowany przez tesciowa (2010-02-08 15:47:16)
![]()