ehh...jak się dowiedziałam, że moj eks ma już nowa dziewczyne, jeszcze mi napisał, ze jest niesamowice szczesliwy, ze to jest to czego szukał...2 miesiące nie jestesmy razem...ja przez ten czas nie potrafiłam się umówic z nikim, chociaż propozycje były...nie potrafiłam, potrzebowałam czasu...byłam w szoku jak mi to napisał:/ niesamowity ból. musiałam swoje smutki zatopić w procentach. No i poszłam do kumpla. miesza on jeszcze z jednym chlopakiem. znamy się wszyscy od kilku lat( mam wspólnych znajomych z moim eks...niestety). no i sobie z nimi 'troche' popiłam, poznali juz 'nowa 'dziewczyne bla bla bla, na szczescie zachwyceni nie sa;)ale...połozylismy sie spać...ja z jednym kolega, bo maja tylko 2 łózka...a ten koles chodził z moja kolezanka, teraz zerwali praktycznie zrywaja non stop i tak w kółko). i przytulił się do mnie..nie wiem, ale bardzo tego potrzebowałam, tej bliskosci z facetem, kurde on mi sie nigdy nie podobał, lubie go itd. ale nigdy nie byłam przy nim taka ..podniecona...jakas chemia w tamtym momencie nas opetała, a raczej procenty po piwach...wtylilismy się w siebie, namiętnie, zaczoł mnie dotykac ale mowiłam mu stop..nie całowalismy się, do sexu nie doszło...ale kaca moralnego mam:/ tamten drugi koles to wszystko widział, i się go rano pytał co my wyprawialismy, odpowiedział mu ze nic, ze tylko sie wygłupialismy, ze do niczego nie doszło...ale na serio wygladało to tak jakbysmy sex uprawiali:/ mam obrzydzenie do siebie...boje sie ze ta kolezanka sie dowie, kumplowalam sie z nia kiedys, i bedzie tragedia...i jak moj eks sie dowie, co jest bardzo prawdopodobne...wyzwie mnie od szmaty. wiem ze źle zrobiłam, do niczego nie powinnam dopuscić...bardzo źle sie z tym czuję:( ten moj kolega sam mnie przeprosił, i mowi ze to jego winna...bo to on mnie kusił, ale to niczego nie usprawiedliwia..w takiej sytuacji nigdy nie byłam, praktycznie do niczego nie doszło, ale...moze gdyby 'świadka' nie było bym czuła sie lepiej ze nikt o tym nie wie:/
Podobne tematy
dobrze że powiedziałaś NIE, chociaż koledzy mogli razem spać a Ty sama.
Ten kolega wówczas był w zwiazku czy nie?
3 2009-12-03 11:57:28 Ostatnio edytowany przez patrycjaa (2009-12-03 11:59:04)
nie był w zwiazku...ustalilismy ze juz nigdy kolo siebie się nie polozymy itd, ze nie powtorzy sie to..
skoro byliście oboje wolni... Ty tez masz prawo ułożyć sobie życie ale widać po Tobie że bardzo przeżywasz rozstanie ze swoim byłym. Myślę że ten kac to dlatego ze czujesz się tak jakbyś zdradziła swojego byłego.
nie nie o byłego chodzi, kac jest bo z tym 'kolega nigdy bym nie chciała byc, wrecz przeciwnie, zawsze sie dziwiłam tamtej kolezance co ona w nim widzi:/ odwaliło nam po piwie i dlatego kac jest..ehh
takie buty..... to jednak pomęczysz się z tym kacem......czasu nie cofniesz......
na pocieszenie ale to będzie marne pocieszenie ciesz sie że do niczego więcej nie doszło....
Patrycja głowa do góry, co było a nie jest nie pisze sie w rejestr, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem ![]()
Patrycjo pewne sytuacje należy umieć przewidzieć; jedną z nich jest alkohol i facet w łóżku.. Jeszcze nic dobrego z tego nigdy nie wynikło..Całe szczęście, że się opamiętałaś we właściwym momencie. Mam nadzieje, że wyciągniesz z tego wnioski by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Pozdrawiam ![]()