powód edycji: reklama
66 2009-12-23 00:18:13 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-23 08:11:00)
Podobne tematy
Nigdy nie odpowiesz sobie na to pytanie. Ja sobie zadaję to pytanie 1, 5 roku. A może niech on na te święta nie przychodzi ? Po co ma cię ranić i dzieci? Mówię tak bo przeżyłam takie święta , niby razem , a osobno. Niech ona mu te święta wyprawi. Jeżeli on tak sprawę stawia, mówię ci nie warto. Będziesz przeżywała to wszystko jeszcze bardziej. Ja się łudziłam przez ostatnie święta, że jeszcze coś przemyślał, że się wszystko zmieni. Ale musisz sama do tego dojrzeć.
68 2009-12-23 14:27:41 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-10-30 23:14:02)
Chce spędzic z nim te swięta nawet ze względu na dzieci. Niech jeszcze mają ostatnią już zapewne namiastke normalnej rodziny.
Wiem że muszę dojrzeć do wszystkiego sama, ale niewiem ile to czasu bedzie trwalo. Chcialaby aby wszystko sie ułożyło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale niestety to są tylko marzenia. Trzeba dżwigać swój krzyż taki jaki jest nam dany. Zastanawiam się tylko dlaczego niektórzy ludzie całe życie przechodzą gładko bez problemów, a inne mają cały czas pod górę i gdy juz się im wydaje że jest ok to pojawia się nowa góra jeszcze wyższa i bardzie stroma.
Jesli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj" - Agatka
moim zdaniem , problemy twojemu mężowi też się zaczną. To jest nieuniknione. On też będzie miał trochę problemów. Ja tez jeszcze marzę, że się wszystko zmieni. Ale nic ku lepszemu nie idzie, wręcz przeciwnie. Zycie nas zaskakuje w najmniej niespodziewanym momencie. W tej rodzinie z której pochodzi mój mąż na okrągło coś się dzieje. Skończy się jeden kłopot, zaczyna się drugi. Jakieś fatum jest nad ta rodziną. Nasi mężowie nie dojrzeli do roli ojca i męża. Najlepiej uciec od wszystkiego. Ale ta ucieczka jest tylko chwilowa, takie jest moje zdanie. Może oni przez te lata tylko bawili się w rodzinę.
70 2009-12-23 21:05:27 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 09:15:47)
Przecież oni nie są już "gówniarzami" którym trzeba mówić co jest dobre a co złe. Pamiętam jak mąż potępiał kolegę ktory zdradził swoją żonę z jej koleżanką, a teraz co nie widzi swoich błędów? To prawda " zauważysz drzazgę w oku brata, ale belki w swoim nie widzisz"- idealnie to odzwierciedlają.
71 2009-12-23 22:00:20 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-24 08:56:59)
W moim przypadku tez tak było, widział innych jak zdradzają i głośno ich wytykał, wyśmiewał się a sam zrobił to samo. To jest nie do pojęcia jak można być obłudnym. Ja w tej chwili nawet nie wiem od którego momentu mnie okłamywał. Ale co tam chodzi do kościoła i się spowiada , ale nie wiem czy on mówi prawdę przy tej tej spowiedzi- chyba nie. Bo prawdziwie wierzący takich rzeczy nie robi.
Każda kobieta logicznie myśląca wie że zawsze zdradzacz jest winny. A twoja teściowa tez przeżyła trochę życia i wie o co chodzi. Moja tez mnie rozumiała, w pierwszej chwili jak się dowiedziała to mówiła - kopnij go w tyłek i weź rozwód- znajdź sobie innego .
Po raz kolejny proszę, zebyś używała opcji "edytuj" - mówi o tym pkt 10 regulaminu - Agatka
Witam dziewczyny !!!
Jestem za utrzymaniem związku ale .....jest zawsze to ale nie można się tak poniżać dziewczyny kochane wiem to z autopsji .Im bardziej będziecie się starały tym bardziej oni nasi mężowie będą stawali że Oni mają racje ,żaden argument do Nich nie trafi tym bardziej że są zauroczeni Swymi partnerkami.
To co Was -Ciebie oszukana1 i grala5 najbardziej wkurza to rozgoryczenie jakie odczuwacie po latach małżeństwa które razem spędziliście .
Jesteście na takim etapie emocjonalnym że możecie już racjonalnie myśleć .Grala 5 skoro złożył pozew o separacje to jeszcze nie rozwód -wywalcz by spłacał kredyt bo ty nie masz z czego nie miej wstydu z tego powodu niech zrozumie że ta sytuacja też Cię zmieniła i tak łatwo nie odpuścisz jest bezrobocie wiec jak masz sie utrzymywać tym bardziej że on nie pozwalał Ci pracować bo zajmowałaś się domem i dziećmi a to w świetle prawa taka sama praca jak jego .Powiedz że wniesiesz o odszkodowanie za zmarnowane 25lat.Niech się troszkę podenerwuje i wie że nie jesteś idiotką która czeka na skinienie jego palca .
Dziewczyny nawet po 25 latach można stanąć na nogach i zacząć wszystko od nowa naprawdę Ty Gralu5 masz wsparcie w synach bądź dla nich ostoją ,moja Ciotka wytrwała tak ze swoim mężem do czasu aż synowie znajdą pracę i się usamodzielnią teraz jest u jednego z Nich i sobie spokojnie mieszka ma przyjaciela z którym chodzi na kawę i sobie rozmawiają a jej ex ma depresje bo panienka puściła go z torbami i biedaczek teraz widzi dopiero swoja żonę ,a le żona teraz go nie chce ,jest panią sytuacji zadbana i zadowolona z siebie i wnuków .
Oszukana wykorzystaj fakt że przyjdzie na święta nie płacz uporaj się z tymi emocjami -Ja wiem że to trudne mówisz rozumowi nie płacz a łzy same lecą ,Ale jak uświadomisz sobie że rozgoryczenie i frustracja taką sytuacją biorą góre nad Twoim rozumem to wyjdziesz na prostą -
Nie uzyskasz odpowiedzi na dręczące Cię pytania -bo nie ma jednoznacznej odpowiedzi On będzie szukał negatywów w Tobie bo jemu jest tak łatwiej zagłuszyć swoje sumienie a raczej wyrzuty Sumienia .
Najlepszą obroną jest atak -więc jak On ciągle Ci mówi że to Twoja wina Ty szukasz u Siebie powodu a jaka jest Twoja Wina że Kochasz za bardzo że źle spojrzałaś że coś tam jeszcze -powód zawsze się znajdzie by do czegoś sie doczepić i zwalić winę na wszystko najlepiej na drugą osobę a u Siebie nie widzieć nic złego .....
Musicie zmienić swoje postępowanie za wszelką cene bo łzy awantury nic nie zmienią stajemy się wtedy takie odrażające i niedzisiejsze .A przy jego boku stoją wyrozumiałe kruche cwane istoty.
---------------
Pozdrawiam Tamara
73 2009-12-24 10:38:13 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 09:16:31)
Tamara985 dziekuję Ci za slowa które napisałaś. Ale niestety nie wszystko jest takie proste
Zyczę zdrowych i przede wszystkim spokojnych Świąt.
Tamara 985- dziękuje bardzo za te słowa, ja jak na razie pracuję, ale zarobki są niewielkie, muszę wziąść pożyczkę na adwokata. Jest mi ciężko. On się nie martwi moja sytuacja finansową , mam utrzymać dom i pomóc synowi który studiuje i synowi który jest bezrobotny. A rozwód to kwestia czasu. Przynajmniej tak mówił. Chce separacji, żeby ułatwić sobie rozwód. Ufałam mu bardzo, zgodziłam się na ten kredyt , nie przewidziałam takiej sytuacji. Czy można dostać odszkodowanie za zmarnowane 25 lat? Czy te cwane istoty nie mają żadnej wyobraźni- ze nasza krzywda i krzywda dzieci jest tak wielka?
Witam
Oszukana jak przebiegła kolacja chciałam Ci odpisać wcześniej ale zawsze coś mi przeszkodziło .
Pytasz co masz odpowiadać synkowi -niech zapyta Ojca to nie będzie manipulacja tylko niech tatuś Wie że dziecko zadaje takie pytania .
Wiem ze To wszystko nie jest takie proste ,ale nie zadręczaj sie pytaniami dlaczego?Bo w/g mnie to zwalanie winy na Ciebie żebyś to TY czuła się winna a On usprawiedliwiony bo to Ty zrobiłaś coś nie tak tak naprawdę to szukanie dziury w całym.
Chodziło Mi oto żebyś zrobiła coś co go zaskoczy i da do myślenia to on ma poczuć się niepewnie,To musi być coś co da mu do myślenia -nie wiem podczas takiej kolacji niech zadzwoni kolega i złoży Ci życzenia podczas Jego obecności -takie trochę wzbudzenie zazdrości niech zobaczy że czule z Nim rozmawiasz i zaczynasz układać Sobie życie bez Niego -facet to zdobywca nie weźmie dania podanego na tacy Jak będziesz błagać o jego miłość .
My dziewczyny jesteśmy za uczciwe ale kochanki takie nie są i biorą wszystko w zasięgu ręki byleby tylko im było dobrze ,pomyślcie gdyby choć jedna z Nich pomyślała jaką robi wam krzywdę to zrezygnowała by z Niego a opowieści o Tym że to mąż je uwiódł to brednie i brak odpowiedzialności za swoje czyny.Piszę chaotycznie .
Grala 5 bardzo dobrze że pracujesz a Twój maż nie będzie sie niestety przejmował Tobą że Ty nie masz za CO żyć on ma to w dupie bo kocha i to sie dla niego liczy .Faceci w pewnym wieku głupieją ,a jak rozum wróci zwykle jest za późno by coś skleić .
Ale sąd też potrafi myśleć i nie skazuje od razu na wygnanie skoro zafundował sobie kochankę to nie wyśle Ciebie i dzieci pod most adwokat jest z reguły drogi może rozejrzyj sie za radcą prawnym jest tańszy i przygotuj sie ze taka sprawa może potrwać .
Odezwie sie jeszcze do was trzymam za was kciuki [b]oszukana 1 Grala5[b/]
----------------------
Pozdrawiam Tamara
76 2009-12-25 14:48:22 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-10-30 23:15:54)
Tamara985 pytasz jak przebiegła kolacja. Chyba "w miarę dobrze". Tak jak planowałam temat rozwodu nie byl wogóle poruszany. Można powiedziec ,że pierwszy raz kolację wigilijną jadlam w takiej ciszy i skupieniu. Oczywiście na samym poczatku przy modlitwie zakręciły mi się łzy w oczach ale staralam się wytrzymać nie dać nic po sobie poznać.
Ciężko jest mi się odnaleźć w tej sytuacji, tym bardziej że ja nadal kocham męża i chciałabym aby on się opamietał.
77 2009-12-25 15:23:58 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-26 12:31:10)
Tamara985- tak naprawdę to ja nie wiem co mnie jeszcze czeka złego ze strony mojego męża. Zawsze myślałam , że rodzina dla niego jest najważniejsza, nawet ta budowa domu była dla mnie potwierdzeniem. Zawsze byłam wsparciem w jego trudnych chwilach. Czy dla kochanki tak można wszystko przekreślić i układać sobie na nowo życie? Przecież teraz trzeba myśleć już o własnych dzieciach, bo teraz oni chcą jakoś ułożyć sobie życie, należałoby im dopomóc. Oni liczą na matkę i ojca. Chcą tego normalnego domu- a ojciec się zakochał. Co nas jeszcze czeka ? Jak ja mam sobie pomóc w tej sytuacji? Przecież na niego już nie mogę liczyć. Znam go 28 lat. To był zupełnie inny człowiek. Chyba , że przez tyle lat nas okłamywał. Jestem tym wszystkim zmęczona. Nieraz mam takie marzenia, że wróci , przeprosi i będziemy to życie sklejać od nowa. Nieraz wydaje mi się, że to tylko zły sen. Czy aż tak można się zmienić ? On mnie traktuje jak wroga, nienawidzi mnie- tak to odczuwam. Nawet życzeń na święta nie złożył. Dom omija szerokim łukiem.
Oszukana 1 - mówisz, że nie miałaś własnego życia. Ja dopiero teraz zauważyłam to samo. Praca, dom, dzieci i w kółko to samo. Mało się angażował w życie rodzinne. Zawsze to tłumaczył pracą , która go nerwowo wykańczała , a ja w to wierzyłam .Święta spędzam z dziećmi. Męża nie było też na kolacji. On teraz musi pokazać, że nie ma żadnej więzi miedzy nami. To jest mu potrzebne w sądzie , do separacji.
O dzieciach tu nie myśli, żeby się z nimi spotkać, porozmawiać.
Po raz kolejny proszę, abyś używała opcji "edytuj"
78 2009-12-25 21:42:39 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 09:05:26)
Teraz siedzę w domu sama z dziećmi on gdzieś poszedł- nie chcę wiedzieć gdzie, wróci pewnie nad ranem.
Mam nadzieję że mąż bedzie utrzymywał kontakt z dziećmi chociaż już nawet tego nie jestem pewna. Dla mnie to wszystko jest jakimś obłędem. To wszystko to jakiś koszmarny koszmar. Dlaczego to nam się przytrafiło????? Co złego jeszcze w życiu mnie spotka, czym sobie na to wszystko zasłużyłam?????
79 2009-12-26 01:21:14 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-12-26 01:23:44)
że jak już się wyprowadzę z nimi to wtedy im to jakoś wytłumaczę.
A gdzie Ty się masz wyprowadzać, na miłość boską??? Każe Ci się wynosić z twojego mieszkania z dziećmi??? Ani się waż! Nie rób tego - chyba zgłupiał! Niech sam sie wyprowadza!
Kobieta z którą spotyka się mój mąż wie jak ja się czuje, wie że mamy dzieci i są one krzywdzone tym co robią oni obydwoje (na dodatek ona też ma dwójkę dzieci), ale to im nie przeszkadza spędzac wspólnie czasu kosztem moich dzieci. Oni nie widzą że niszczą dwie rodziny.
Dzwoniłas do niej? Bez potrzeby...Oni juz postanowili, więc po co Twój trud?
Do dnia dzisiejszego słyszę przynajmniej raz dziennie, że jak mi się coś nie podoba to żebym sobie do niego (tego kolegi) przedzwonila to na pewno mnie pocieszy.
Zastanawiam się dlaczego taki jest. Jeżeli odchodzi, zostawia mnie samą to co mu przeszkadza z kim rozmawiam i czy się śmieję, czy jestem zadowolona.
Myślę, że on szuka motywu zdrady u Ciebie, aby to wykorzystać w sądzie. Uważaj na to!
ja nadal kocham męża i chciałabym aby on się opamietał.
Zastanawiam się, za co go kochasz...Za upodlenie? Kłótnie? Lekceważenie dzieci? Kochankę?
Grala...przecież Ty już masz dorosłych synów, przestań o nich mówić jak o dzieciach, lecz żądaj, aby Ci pomogli w Twoim problemie. Niech idzie sobie ten Twój podstarzały amant w diabły!
...i nie chodźcie, dziewczyny, po pomoc do księży. Od nich tylko usłyszycie, że za mało sie starałyście w tym małżeństwie, ...że męża trzeba przeprosić...Że nogi umyć i wodę wypić!!! Bo taką pozycje ma kobieta w kościele katolickim! Wam potrzebne jest wsparcie, a nie dołowanie.
koma 5 Netbabeczka - masz rację co do tych księży, ale jak człowiek ma takie przeżycia to szuka pomocy wszędzie. Teraz to wiem, że emocje wzięły górę. Proszę dzieci o pomoc w moim problemie. Na dzień dzisiejszy to mam wezwanie do sądu( pozew o separację- on złożył). Do tej pory nie mogę się pozbierać. Potrzebne jest mi wsparcie. Jakoś nawet psycholog nie pomógł mi w tym wszystkim. Jak z tym żyć? Mam dorosłych synów, ale mocno to przeżyli.
Nikt nie odpowie Ci, jak z tym żyć...
Na pewno to będzie trudne...
Najgorsza jest ta niepewność jutra, nieprzespane noce, nerwica. Nieciekawa sytuacja pod każdym względem. Jak mam sobie pomóc?
83 2009-12-26 10:40:49 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-10-30 23:17:45)
Grala5 ja aby nie mysleć o tym wszystkim wynajduje tysiące zajęć. Nie zawsze mogę się na nich skupić, ale się zmuszam, to w pewien sposób pomaga. Na nieprzespane noce chyba nic nie poradzisz, ja potrafię leżeć i pztrzeć w sufit całą noc. Tak chyba musi być. Leżę wtedy i proszę Boga o jedno aby moje dzieci nigdy nie wdały się w tatusia.
Koma5 -wyprowadzic mam się ja, ponieważ mam mieszkanie (własne). Tu gdzie obecnie mieszkam to jest nasze wspólne.
A jakie to ma znaczenie, że masz własne mieszkanie???To jest Wasze wspólne i koniec! Masz do niego prawo i nie daj sie wykołować. Chcesz zostawić swoją część drugiej żonie męża???
Chcesz wyprowadzić się ze wspólnego mieszkania, zanim weźmiecie rozwód????
NIE RÓB TEGO!
Niejedna osoba mi powiedziala że jestem głupia, że powinnam jemu pokazać drzwi. Ale nie chcę kłótni,
Nie chcesz kłótni, a przecież i tak już jesteś w tej fazie. Ulegasz mu, a to źle! Liczysz na to, że on zrozumie, jaka jestes wspaniała i jak go kochasz i wtedy z Toba zostanie??? Obudź się, Dziewczyno.
Może mąż faktycznie chce coś znaleść na mnie do rozwodu, niestety ja jestem chyba inna i nawet w takiej sytuacji jak jestem teraz, ani nawet jak będę później nie będę potrafiła zblizyć się poza granice koleżeństwa do drugiej osoby
A jakie to ma znaczenie, że jestes inna?? Myślę, że mąż szuka na ciebie haka, aby znaleźć się w lepszej sytuacji w sądzie.
Wiesz co...Piszesz, że chciałabyś, aby mąż wrócił...Ja czegoś takiego nie mogę zrozumieć. U mnie taki facet już by nie istniał. Boję się, że jesteś zbyt naiwna, a on to wykorzysta i w sadzie, i w podziale majątku.
Zacznij walczyć - nie o niego, bo to sprawa stracona, ale o swoją godność. Nie płaszcz się, nie płacz, nie proś go, nie czekaj - zostajesz sama z dziećmi i musisz mieć siłę na dalsze zycie bez niego. Nie ulegaj jego pomysłom, bo widzę, że on Tobą kieruje.
Przede wszystkim odmów wyprowadzki do czasu podziału majątku!!!
Zażądaj pieniędzy na dzieci.
Oszukana 1- walcz o swoje , nie wyprowadzaj się, to jest tez mieszkanie twoje i dzieci. On tylko na to czeka. Wyprowadzając się zrobisz mu ogromną ,, przysługę".
86 2009-12-26 16:07:57 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 09:07:30)
Wiem dziewczyny- jestem naiwna , głupia i wogóle......... Ala ja nie potrafię inaczej. Chcialabym aby było jak dawniej. Dwójka uśmiechnietych dzieciaków, ja i mój mąż.
Ja nawet nie jestem w stanie po tym co mi robi złego słowa na niego powiedzieć do znajomych, a często słyszę pytanie od osób które wiedzą o mojej sytuacji dlaczego go bronię.
Chciałabym się jakoś uodpornić na te jego slowa , na wzbudzanie we mnie poczuciu winy, ale jak? Jak długo jeszcze to wszystko się ma ciągnąć?
Jednak miałam rację...
Oszukana, Ty musisz zacząć postępować inaczej!!!
Tego wymaga od Ciebie dobro dzieci!
Przestań być nieszczęśliwą ofiarą zdrady swego męża...co ja piszę? TY chyba nawet troszeczkę go rozgrzeszasz za to, co Wam funduje? Obudź się!!
Spakuj go, wystaw walizki do przedpokoju i powiedz, żeby sie wynosił, bo wymagasz tego od niego dla spokoju dzieci. Powiedz, że pójdziesz do sądu rodzinnego i poprosisz o to, aby do czasu rozwikłania spraw rozwodowych i rodzinnych nie mieszkał z Wami, bo to odbija sie na dzieciach.
Rób coś, do diabła!! I przestań go kryć przed jego rodzina i znajomymi. Jak mogłas dać tak się uwikłać i uzależnic od niego?
Obwinia Cię, wywala z mieszkania dzieci, aby tu zamieszkać ze swoją nową partnerką. Dajesz mu na tacy odbierając dzieciom, niesamowite...
Pozwolisz na to??? On jest dla Ciebie wazniejszy niz dzieci??
Skup sie i odpowiedz sobie na to pytanie.
Jakieś wiadro zimnej wody potrzebujesz na głowę jako terapię.
Oszukana 1- wejdż na stronę - forum. prawników. pl. , tam możesz uzyskać darmową poradę prawną. Może to ci coś pomoże.
89 2009-12-26 22:22:33 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2009-12-26 22:43:21)
Witam Dziewczyny
Oszukana 1 Twój mąż zna Twoje wady i zalety charakteru i sprytnie wykorzystuje to przeciwko Tobie dlatego naprawdę musisz zmienić Swoje postępowanie wobec Niego i zacznij myśleć o sobie i dzieciach nie żyj mrzonką o doskonałym małżeństwie bo nawet jak mu wybaczysz i On sie opamięta to w Twoim sercu pozostanie zadra i uraz który Ci zafundował.Prezent uważam że ktoś mu podpowiedział może jego przyjaciółka a mężczyźni nie maja wyobraźni ,Podziękuj i powiedz super dobrze ze o tym pomyślałeś na pewno się przyda zestarzeć się też trzeba umieć i z klasą .
Na pewno nie powinnaś wyprowadzać się z mieszkania bo jeśli nie Tobie to dzieciom się przyda a jak zastawia się rzeczą że jej nie zabierzesz to niech Ciebie i dzieci spłaci -pieniądze na pewno się Wam przydadzą .
Nie wiem na jakich księży trafiłyście ale żaden ksiądz na pewno nie jest za przemocą i napewno nie powie że byś sie rozwiodła tylko każe Ci dźwigać Swój krzyż ,ale......
Jak porozmawiasz z Nim głębiej to sam zaproponuje Ci separację ,w pewnym sensie rozumiem oszukaną 1 bo jeśli jest się katolikiem praktykującym to rozwód jest czymś strasznym i nie zgodnym z naszymi przekonaniami i wiarą jaka wyznajemy .
Same wiecie że w świetle kościoła mimo rozwodu jesteście małżeństwem ale kościół przewiduje separację i jej nie potępia sama znam wiele przypadków jak partnerzy po wielu latach separacji jak emocje opadną wracają do Siebie i wzbogaceni doświadczeniami żyją zgodnie i się szanują .
I jeszcze jedno jeśli on wypomina Ci ten telefon to nie jest mu obojętne co robisz a jesli nawet wykorzysta to w sądzie to zdradę trzeba udowodnić i sąd nie jest głupi rozpatruje takie sprawy pod kątem dobra dzieci ,często wysyła na terapie małżeńskie jeśli jedno z małżonków chce zgody i dopiero po wykorzystaniu wszystkich możliwości pogodzenia daje rozwód .To w naszej wyobraźni i głowie sąd wydaje sie nam z czymś strasznym .Byłam kiedyś na takiej sprawie zupełnie przypadkiem ,nie byłam na sali rozpraw ale byłam w sądzie o spadek po rodzicach,i czekając na Swoja rozprawę na korytarzu byłam świadkiem rozpraw o alimenty i sąd na pewno zawsze kieruje się dobrem dziecka ,nawet jak Ojciec dziecka nie bardzo chce płacić bo ma już Swoją nową rodzinę i posiada zaniżone zarobki .Płacić musi nawet do 24 lat a jak studiuje to dłużej.
Myślę że Twój mąż zostawia sobie furtkę dlaczego składa o separację a nie od razu o rozwód po 5 latach separacji można uzyskać rozwód bez orzekania o winie a jeśli występujesz o rozwód od razu to jest raczej z orzeczeniem winnego rozpadu małżeństwa na wniosek np.Twój i wtedy możesz pozbawić go praw rodzicielskich jeśli się Wami nie interesuje.Najlepiej właśnie wytłumaczył by Ci np.radca prawny jest tańszy od adwokata i też skuteczny.
Grala5 wierzę że Twoi synowie przeżyli bardzo postępek ojca nawet jeśli mają 26 i 21 lat niektóre osoby zwłaszcza jak są wrażliwe i nie spodziewali się takiego ciosu ,ale też uważam że dacie sobie radę zwłaszcza że są już dorośli.Zresztą widać po Twoich wypowiedziach że już wiesz co robić.
------------------
Pozdrawiam Tamara
Tamara 985- Dziękuje Ci za wsparcie. Bardzo tego potrzebuję . Jest to dla mnie bardzo trudne. Mam jeszcze złudzenia, chyba niepotrzebnie. Ciągle nie mogę się z tym pogodzić, jest to ogromny żal. Byłam pewna, że nasze małżeństwo normalnie funkcjonuje. Jeszcze w tym momencie byłabym w stanie mu wszystko wybaczyć.
Grala5 nie dziękuj sama na własnej skórze przeżyłam zdradę i brzydzę się nią .U mnie to już 8 lat po i gdyby nie choroba Moich rodziców i problemy z córka w nauce pewnie byłabym po rozwodzie ,ale wierzę w przeznaczenie że tak to wszystko miało właśnie wyglądać .Teraz jest w miarę dobrze u Mnie największy zamęt wprowadza teściowa potrafi nie źle zakręcić synem i ten niczego nie świadom daje sobą manipulować -wtedy jest nie przyjemny -ale zaczęłam rozumieć czynniki jakimi się kieruje i łatwiej jest Mi wytrwać przy Swoim ,nareszcie spędziłam wigilię w miłej atmosferze po 20 latach .Od 3 lat zmieniłam Swoje postępowanie wobec Męża ,dzieci i jego rodziców ,
oszukana 1 napisał/a:Koma5 -wyprowadzic mam się ja, ponieważ mam mieszkanie (własne). Tu gdzie obecnie mieszkam to jest nasze wspólne.
A jakie to ma znaczenie, że masz własne mieszkanie???To jest Wasze wspólne i koniec! Masz do niego prawo i nie daj sie wykołować. Chcesz zostawić swoją część drugiej żonie męża???
Chcesz wyprowadzić się ze wspólnego mieszkania, zanim weźmiecie rozwód????
NIE RÓB TEGO!Niejedna osoba mi powiedziala że jestem głupia, że powinnam jemu pokazać drzwi. Ale nie chcę kłótni,
Nie chcesz kłótni, a przecież i tak już jesteś w tej fazie. Ulegasz mu, a to źle! Liczysz na to, że on zrozumie, jaka jestes wspaniała i jak go kochasz i wtedy z Toba zostanie??? Obudź się, Dziewczyno.
Może mąż faktycznie chce coś znaleść na mnie do rozwodu, niestety ja jestem chyba inna i nawet w takiej sytuacji jak jestem teraz, ani nawet jak będę później nie będę potrafiła zblizyć się poza granice koleżeństwa do drugiej osoby
A jakie to ma znaczenie, że jestes inna?? Myślę, że mąż szuka na ciebie haka, aby znaleźć się w lepszej sytuacji w sądzie.
Wiesz co...Piszesz, że chciałabyś, aby mąż wrócił...Ja czegoś takiego nie mogę zrozumieć. U mnie taki facet już by nie istniał. Boję się, że jesteś zbyt naiwna, a on to wykorzysta i w sadzie, i w podziale majątku.
Zacznij walczyć - nie o niego, bo to sprawa stracona, ale o swoją godność. Nie płaszcz się, nie płacz, nie proś go, nie czekaj - zostajesz sama z dziećmi i musisz mieć siłę na dalsze zycie bez niego. Nie ulegaj jego pomysłom, bo widzę, że on Tobą kieruje.Przede wszystkim odmów wyprowadzki do czasu podziału majątku!!!
Zażądaj pieniędzy na dzieci.
Witajcie Dziewczyny ,aż sie we mnie zagotowało / całkowicie podpisuję się pod mądrymi radami Komy
nigdzie się nie wyprowadzaj to Wasze wspólne mieszkanie !!!! / a co nie masz komu dać tylko obcym babom i jej dzieciom ??????
Nie ruszaj się z tamtąd ona pewno na to czeka jesteś górą !!!! / i co z tego ,że masz inne mieszkanie możesz je wynająć i mieć - dochód dla siebie a na dzieci zarządaj alimentów ciekawe czy bez mieszkania i z zobąwiązaniem też go będzie chciała ?????
pozdrawiam , trzymam kciuki Julia / wiem jak boli jestem w sereracji sama z 3ka dzieci !!!!/
Julio, tak sobie pomyślałam, że Ty tez powinnaś cos powiedzieć oszukanej! Jej mąż czeka na mieszkanie, aby tam zamieszkać ze swoja nowa kobietą, a oszukana im to ułatwia rezygnując ze swoich praw! Zmanipulował ją doszczętnie! Mam nadzieję, że się ocknie!
Julia 24- powiedz mi jak długo jesteś w separacji, jak sobie dajesz rady z tym wszystkim, bo mnie to czeka wkrótce, podpowiedz mi coś.
Tamaro 985- powiedz mi po jakim czasie twój mąż się opamiętał ?
95 2009-12-27 18:18:59 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 09:08:38)
Dziewczyny- wszystkie które wypowiadałyście w mojej sprawie. Czytam te posty i łzy mi płyną po policzkach. Chcialbym miec złoty srodek na rozwiązanie tego wszystkiego.
Przeraża mnie to wszystko, boję się kolejnego dnia, jak na razie jeszcze w miarę funkcjonuję w pracy, ale boję sie że gdy moja sytuacja "ujrzy swiatło dzienne" nie będę miała juz siły udawć że wszystko u mnie w domu w porzadku. Boję sie reakcji ludzi- że zostane w pewnym sensie "potepiona" ze nie umiałam utzrymać rodziny. Nie chcę się uzalać nad sobą i nie chcę aby ktos uzalal się nade mną. Chciałbym poprostu móc się z tego wszystkiego podnieść, a mężowi pokazać że jest mi obojetne co zrobi.
Dziękuje Wam jeszcze raz za wsparcie i podziwiam te które juz sobie w jakims stopniu poradziły, a Tobie Tamara985 rowniez w pewien sposob zazdroszczę- bo nadal jesteście rodziną.
96 2009-12-27 22:13:58 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2009-12-27 22:24:16)
Witam !!!!
Oszukana 1wiesz dlaczego święty Józef jest Patronem na nasze czasy,bo nie wystraszył się MIŁOŚCI ,gdy ta miłość do Marii postawiła go w sytuacji najpierw bardzo nie wygodnej,a potem zaprosiła do całkowitego daru z Siebie i poślubienia Marii i zostania Ojcem jej dziecka ,Bóg dał mu przywilej .
Świat zwłaszcza dzisiaj ,najbardziej nie radzi sobie właśnie z Miłością ,choć najbardziej tej miłości potrzebuje .
Oszukana 1 nie trzeba być wielkim obserwatorem,by zauważyć jak dorośli i poważni ludzie gdy w rozmowie pojawia się temat wierności i czystości serca się gubią i gmatwają w swoich wypowiedziach często mają pokiereszowane wyobrażenie o miłości tak jak Twój mąż .
Święty Józef kochał Marię taka jaka była ,całą i bez podziału w jej niepojętym dla Józefa wybraństwie .
Stał się tego wybraństwa radosnym stróżem i współuczestnikiem .
Jakiej inteligencji serca wymagała taka miłość .
A Jaką inteligencję posiada Twój mąż .
Piszę tak nie bez powodu bo chciałabyś złoty środek na rozwiązanie tego wszystkiego ,a tego środka nie ma -on jest w Twojej głowie ,to TY musisz pookładać Sobie wszystko jak puzzle ,I nie myśl ze to łatwe bo nie jest takie łatwe uczucia to nie przycisk włącz -wyłącz na to potrzeba czasu.
Dziewczyny radza Ci dobrze ale to Ty stoisz przed podjęciem decyzji jak czytam Twoje posty widzę Siebie z przed 8lat -wystraszoną ,uległa kobietę która dla dobra rodziny zniesie najgorsze poniżenia by tylko był spokój a prawda jest taka że życie jest brutalne i jak nie wywalczysz swego miejsca na ziemi i nie zabezpieczysz swego bytu to każdy będzie Cię miał za ofiarę losu -Twój mąż Cię nie uszanuje jak będziesz uległa ,dla dobra dziecka chciała spokoju i zejdziesz mu z drogi -jeszcze mu podziękuj i przeproś że żyjesz.
Jestem za utrzymaniem związku i Ja zmęczona kłótniami i awanturami chorobą rodziców śmiercią mamy i nidociągnięciami powiedziałam Mu idź zobacz jak to jest ale powrotu już nie będzie i wiesz co daj mi adres do niej to podziękuje jej i postawie dobrą wódkę że Cię sprzątnęła z mojego życia .Ja sobie poradzę nie jesteś mi do Niczego potrzebny ale krzywdzisz dzieci one potrzebują Ojca i kiedyś Ci za to się odpłacą za zmarnowane dzieciństwo bo będą obwiniać Ciebie,i wyszłam a raczej wyjechałam do Ojca bo mama już wtedy nie żyła.
Przestałam dzwonić i pytać kiedy wróci czy pomoże mi w remoncie wtedy kuchni zrobiłam wszystko sama i miałam go w 4 literach .To on z czasem zaczął pytać co robię czy mi nie pomóc i rozmawiać z dziećmi.
Oszukana nie masz Mi czego zazdrościć -bo rodzina to dom w którym zamieszkuje małżeństwo ze swoimi dziećmi.Jako młodzi ludzie dążymy by w dorosłym życiu mieć własną ,kochającą się rodzinę ,dzieciom zapewnić odpowiednie warunki mieszkalne,a samemu znaleźć odpowiednia pracę .
Jedna wiele sytuacji ,zdarzeń utrudnia nam osiągnięcie wymarzonego celu .I widzisz tym sposobem borykam sie ze wszystkim sama bo utrzymuje rodzinę dla dzieci Ja nie mogę szczerze porozmawiać z mężem bo zaraz stoi matka i wszystko słucha czy czasem nie robię krzywdy jej synkowi ,wtrąca się do wszystkiego -potrafi przy gościach powiedzieć do Mnie ona jest guła i nic nie umie -i nie pomyśli że z Tą gułą ożenił sie jej syn i wszyscy zaczynają sie z niego śmiać ale jak ta guła staneła na nogi to zaczęła wymyślac że zdradzam męża i nastawia go przeciw Mnie -więc sama widzisz co to za życie -pewnie Cieszę się bo dzieci sie cieszą że mają ojca ale czy Ja mam męża ? On zaczyna dopiero teraz rozumieć rzeczy jaka potrafi być jego matka że dziewczyny traktują męża jak osobe nie godną zaufania .Zaczął dopiero teraz sie zastanawiać że życie przecieka mu przez palce i dzieci sie od Niego oddalają .To taka słodka zemsta z Mojej strony za przepłakane noce Chciałabym czuc sie szanowana przez Niego i jego rodziców ,Nie zostawiłam domu bo zbyt dużo zainwestowałam i miałabym opuścić cos co stworzyłam sama Nie nie wyprowadzę sie choć mam gdzie mam dla kogo ten dom zostawić i wiele razy zastanawiałam sie czy jest Mi potrzebny ale doszłam do wniosku że jest Mi jednak potrzebny bo ocierając sie o zdradę nie potrafiła bym zdradzić i zbyt kocham Moje dzieci by zafundować im taki szok.
-------------------------
Pozdrawiam Tamara
97 2009-12-27 23:50:38 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 09:09:25)
Tamara985 czytam i Cię podziwiam, jesteś silna kobietą, pewną swoich celów i dążeń. Sądzę, że łatwiej byłoby mi się pogodzić ze zdradą męża gdybysmy byli razem, gdyby nie żądal rozwodu. Ja również nie potrafiłabym zdradzić, nie tak byłam wychowana, nasza wiara równiez na to przecież nie zezwala. NIewiem co w nim sie obudziło, poznaje tego człowieka od zupełnie innej strony i wiem po tym co mówi i robi że nigdy do nas juz nie wróci- jego charakter na to by mu nie pozwolił.
Mój mąż czuje się teraz wolny jak ptak, nic go nie interesuje.
Tak bardzo bym chciała aby było jak dawniej, wspólne spacery, usmiechy, trzymanie się za ręce, chciałabym mieć nadzieję.
Witam !!!
Wcale nie jestem silną kobietą to życie dało Mi tak w kość że zaczęłam myśleć o sobie i dzieciach a potem mąż i jego rodzina .I to życie zmusiło mnie do podjęcia takich kroków -czasem myślę że kobieta nie powinna ufać swemu mężczyźnie bezgranicznie i zawsze powinna dążyć by mieć zabezpieczone stare lata bo nigdy nic nie wiadomo czy takiemu coś nie odbije .I zostawi nas z niczym .Dlatego jeśli chce rozwodu to staraj sie z orzeczeniem o winie wtedy będzie płacił alimenty również na Ciebie zabezpiecz Sobie Swój byt i dzieci a jak się opamięta to zawsze możesz go przyjąć jeśli tylko będziesz tego chciała .Przecież są dzieci więc okazji tez będzie dużo .
Znam rodzinę gdzie mąż odszedł do kochanki wziął rozwód nawet mieli dziecko z Sobą i po kilku latach został z Niczym bo znudził sie kochance i poszła do drugiego.Tacy ludzie maja wypaczone pojęcie miłości i żyją daną chwilą nie przejmują się konsekwencjami byle im było dobrze ,często maja zaburzenia emocjonalne .Takich przykładów jest mnóstwo aż strach pomyśleć co sie dzieje z dzisiejszym poczuciem wartości rodziny .Wolno amerykanka -ja to określam Moda na Miłość tak jak Moda na Sukces tam spali już chyba wszyscy ze wszystkimi .
Pamiętaj nie jesteś pierwszą ani ostatnią kobietą którą to dotknęło -pierwsze to walcz o Swoje miejsce na ziemi i nie ułatwiaj mu zadania w końcu jest Ci coś winien .
Skoro jesteś wierząca to módl się i proś boga o mądrość by Twoja osoba to wszystko ogarnęła i zaczęła stąpać twardo po ziemi ,Ksiądz to człowiek taki jak My niczym sie od Nas nie różni posiada Tylko większą wiedzę o piśmie świętym niż My .Przecież nie chodzimy do kościoła dla księdza tylko dla Pana Boga.
Nie bój się co pomyślą o Tobie w pracy przecież nikogo nie zabiłaś nie zdradziłaś i nie okradłaś wię czego Ty sie masz wstydzić że masz męża dupka i Cię zostawił a niech idzie w cholerę wcale nie jest powiedziane że to jego szczęście będzie trwało wiecznie .Może boisz się bardziej współczucia znajomych i tego wzroku jakim będą na Ciebie patrzyli -trudno przeżyjesz ludzie przeżyli Oświęcim I TY też dasz radę .
---------------------
Tamara
W najbliższym czasie mamy rozmawiac właśnie na temat podziału majatku. Boję się tej rozmowy, bo wiem że może mnie wziąść na litośc i będę mu wstanie odpuścić.
Więc z nim nie rozmawiaj!! Broń się!
Napisz list, że na temat podziału majątku będziesz decydowac po rozwodzie. Będzie łatwiej, bo nie spotkasz sie z nim.
Powiem Ci tak, sorry, ale może wiadro zimnej wody Ci potrzebne na głowę:
Jeżeli zgodzisz sie z jego żądaniami, to znaczy, że bardziej kochasz jego kochankę niż własne dzieci!
boję sie że gdy moja sytuacja "ujrzy swiatło dzienne" nie będę miała juz siły udawć że wszystko u mnie w domu w porzadku.
A po co masz udawać?? Czy Ty cos złego zrobiłaś?? Widzę, że i winę za rozpad swojego małżeństwa bierzesz na siebie? Szokujesz mnie...
Julia 24- powiedz mi jak długo jesteś w separacji, jak sobie dajesz rady z tym wszystkim, bo mnie to czeka wkrótce, podpowiedz mi coś.
Grala witaj ,pytaj o wszystko co potrzebujesz, wiem jak to wszystko boli i jak mogę Ci w czymś pomóc będę - bardzo szczęśliwa - lubię pomagać
Ja jestem w seperacji od 4 lat !!!! zleciało... nie życzyła bym tego co przeżyłam nikomu !!!
Bo ja miałam sądy wszeljakiego "kalibru" : sprawa karna / exmąż - znęcał sie nad dziecmi i mną
/
sprawa w sądzie rodzinnym / seperacja, rozdzielczość majątkowa, alimenty... na dzieci /
oprócz tego ja złożyłam o ograniczenie mu praw rodzicielskich - a z urzędu odebrali mu całkiem nad wszystkimi dziecmi.
Do tego wszystkiego byłam 4mce po porodzie/c.c/ jak się zaczeły sądy i do dziś nie potrafię się otrząsnąć.
Wszystko zależy , od Twego mężą i jego rodziny nastawienia!!!! ja przeżyłam horror bo rodzina exmęża niszczyła mnie z każdej strony/ dlatego złożyłam seperacje, bo rozwód to by była niekończońca się sprawa przez lata !!!!!/
mo mąż siedzi od kilku lat, jego rodzina brała adwokatów, robiąc z niego "ofiarę" a ze mnie osobę ,której nie chce się robić i dlatego wsadziłam go do "pudła" ... przeżyłam więcej niż można sobie wyobrazić....
Teraz teściowa bunuje córki przeciwko mnie, wczoraj wzieła je do więzienia i po drodze , wmawiała,że powinny mnie namówić,ze to nie po katolicku nie wybaczać !!!! a po katolicku dzieci i żone lać !!!!????
i mieć kochanki, dzieciom i żonie nie dawać na życie !!! a na ku**y wydawać i swoje zachcianki, matke i swoją
rodzinę.... nie mieści mi się w głowie skąd na takie - posunięcia wziełam siły ???
Większość Kobiet ,które siedzą w domu - mąż, pan i władca przynosi kasę - to trzeba go szanować i słuchać
Mój miał takie mniemanie,że nic nie zrobię 3 córki i mały synek to ze strachu przed odebraniem mi dzieci, przez kogokolwiek nic nie zrobię-
Bóg dał mi jednak siły aby skończyć ten toksyczny związek z sadysta, erotomanem i podłym egoistą i cała jego rodziną , która jak bumerang wkracza wciąż w nasze życie !!!
Wiem,że to trudne ale nie możecie sie bać.... oni na to czekają !!! podli mężowie i ich matki !!!! Które widzą tylko swoich synalków , a nie widzą jak oni krzywdza swoje rodziny !!!!
Ocknijcie się Dziewczyny z letargu oni nas niszczą gorzej od rdzy, moli, czy raka !!!!!
Życze Wam sił do "zrobienia" porządków w małżeństwach, związkach które prowadzą do nerwic, depresji i niszczą wszystko co było w nas dobre...
Gala i Oszukana Otwórzcie oczy ,ratujcie się i Wasze dzieci . pozdrawiam Julia
101 2009-12-28 17:17:35 Ostatnio edytowany przez zuczek70 (2009-12-29 19:39:17)
Muszę z siebie wylac tą całą rozpacz,która we mnie jest bo inaczej zwariuje.Czytam wasze posty i cały czas płacze,bo maja sytuacja jest taka jak wasze.Jesteśmy małżeństwem od 17 lat mamy prawie15 letnią córke. W drugi dzień świąt mąż po moich prośbach aby wyjaśnił mi co się dzieje w naszym związku ,bo od miesiąca nie rozmawialiśmy ze sobą przyznał się,że chce rozwodu.Przez ten miesiąc nawet nie próbował się do mnie odezwac.Widziałam,że mu nie zależy,ale nie spodziewałam się takiej odpowiedzi.Gdy przed świętami spytałam go czy chce rozwodu,odpowiedział mi ,że to nie jest miejsce i czas,aby o tym rozmawiac.Strasznie się bałam,że usłysze te słowa,ale ciągle miałam nadzieje,że mnie nie będą one dotyczyły.A on nadal milczał.Często gdy dochodziło między nami do "ostrzejszej" wymiany zdań,następowały tz.ciche dni ,nawet tygodnie.Ale gdy już się godziliśmy to popełnialiśmy wielki błąd,nigdy nie rozmawialiśmy dlaczego doszło do tej sprzeczki,co trzeba zrobic aby tego unikac.Teraz był czas przedświąteczny i bardzo chciałam porozmawiac o tym z moim mężem,bo wiedziałam,że tak dłużej nie może byc.Nigdy w naszym domu nie było awantur,wielkich kłótni,nigdy nie zostałam uderzona,córka też nie była świadkiem naszych sprzeczek.Dlatego nie rozumiałam i nadal nie rozumiem dłaczego chce tego rozwodu. Powiedział mi,że ma już dośc tych cichych dni,tego milczenia,mijania się bez słowa.Ale ja też mam już tego dośc i dlatego chciałam szczerej rozmowy. Dowiedziałam się,że chciał mi o tym powiedziec później,bo nadchodziły święta,potem miał byc nowy rok,na koniec stycznia córka ma urodziny,wiec chciał odczekac.Powiedział,że chciał wynając sobie pokój aby byc bliżej córki.Zrozumiałam,że najpierw chciał ułożyc sobie życie, uwic gniazdko,powiedziec mi o rozwodzie i wyjsc z domu,w pewnym stopniu to potwierdził.A ja nie rozumiem jak można życ obok siebie z taką decyzją w sercu okłamując drugą osobe.On już podjął decyzje i nic jej nie zmieni,prosiłam aby dał nam druga szanse,prosiłam o szczera rozmowe,ale do niego nic nie dociera.Jest taki zimny,oschły.Pomyślałam sobie,że musi byc ta druga dla której jest gotów zrezygnowac z nas,bo co innego może byc powodem.Zaprzeczył lecz ja mu nie wierze.Jest bardzo ostrożny,kasuje wszystkie wiadomości,emaile,sms,które mogły by go wydac.A ja po tylu latach wciąż go bardzo kocham i nawet nie przypuszczałam,że bęte tak zabiegac o uratowanie tego związku.Zawsze mówiłam,że nie potrafiłabym wybaczyc zdrady, w jakim byłam błędzie..Był dobry dla nas ,zawsze z masą pomysłów w głowie,zawsze wymyślał wycieczki,rozrywke dla nas.Ja miałam tylko jedno marzenie,chciałam późną jesienią pojechac nad morze,jeszcze przed tymi naszymi "cichymi dniami",nie mówiłam mu o tym to miała byc niespodzianka,ale nie wyszło,chciałam zabrac go w nasze ulubione miejsca i tam porozmawiac.Zawsze los krzyżował moje plany,dziś bardzo tego żałuje,mogłam się bardziej postarac.Wyobrażałam sobie,że razem wyprawimy ślub naszej córce,zestarzejemy się, miałam wiele marzeń,no cóż mnie już one nie będą dotyczyły.Kilka tygodni temu podczas badania okazało się,że mam guzki na piersiach nie wiedziałam jak mam mu o tym powiedziec,zachowałam to w tajemnicy.Teraz już wiem,że sie o tym nie dowie.Choroba to czas kiedy trzeba sie wspierac,ja czuwałam przy jego łóżku gdy był po ciężkiej operacji kręgosłupa,bo serce mi mówiło,że muszę tam byc.Nie chce żeby myślał,że w ten sposób chce go zatrzymac.Ta wiadomośc nie będzie moją kartą przetargową.Spytałam go wczoraj czy mnie jeszcze kocha,czy już może nie,ale milczał.Myśle,że pokochał inną ale nie ma odwagi mi tego powiedziec,zawsze ceniłam szczerośc,jak widac zabrakło jej w naszym małżeństwie.
Cały czas się zastanawiam dlaczego mnie to spotkało,czym sobie zasłużyłam,czy naprawde byłam tak złą żoną.On pewnie mi na to pytanie nie odpowie,bo zamknął sie w sobie i milczy jak grób.Człowiek,którermu wcześniej usta się nie zamykały.Myślałam,że takie sytuacje zdarzają się tylko w filmach lub ludziom obok mnie u których widac problemy z jakimi się borykają.
Wczoraj w kościele było czytanie o św.rodzinie,wikariusz rozwinął je w kazaniu.Boże myślałam,że będę wyła z bólu.Powiedział ważną rzecz,że powinniśmy zawsze się wspierac i walczec o siebie,gdy się zagubimy.I wcale nie dziwie się"oszukanej1",że nadal walczy o męża.Ja też walcze choc nie wiem na jak długo wystarczy mi sił.
Czy oni nie wiedzą,że to tak boli?
102 2009-12-28 19:41:32 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-28 22:34:20)
Julia 24- Przeżyłaś horror, podziwiam cię , że tak dajesz sobie radę, masz małe dzieci.Ja nie wiem o jakiej rozdzielczości on mówi skoro mamy duży dług na budowę domu, Minęło 2 lata , jak mieszkamy w nowym domu. Tylko być i żyć i cieszyć się sobą. Moglibyśmy już mieć wnuki. Mój mąż nie był złym człowiekiem, dopóki nie zaczął romansu ( praca w innym mieście). Ale niema dla niego żadnego usprawiedliwienia. Nie spodziewałam się tego w zupełności. Rodzina męża na początku mnie wspierała, teraz jakby unikają rozmów i wizyt, pomimo tego , że ich zapraszam do naszego domu. Nie było przemocy żadnej- tym bardziej byłam zaskoczona. Nie wiem jak w tym sądzie to wyjdzie. Wiem że mam walczyć o swoje , tylko nie wiem jak. Ciągle się łudzę i walczę o nasze małżeństwo, ale czy to ma sens, on idzie w zaparte( złożył pozew o separację). Nie wiem jeszcze jakich argumentów mam użyć, żeby do niego dotrzeć. Wiem, ze mnie okłamywał dłuższy czas, przeżywam to mocno i ciągle tęsknię. Powinniśmy teraz myśleć o naszych dzieciach i ich urządzić jakoś. Ale teraz to mój mąż się zakochał mocno. Jestem psychicznie rozdarta.
Zuczek 70- oni nie chcą wiedzieć jak to boli. Liczy się tylko ich życie i ich szczęście. Nie mają żadnego sentymentu w tym momencie do tych przeżytych lat wspólnych i do żon, dzieci. To jest taki ból jakby ci ktoś wydarł dyszę. Ci nasi panowie teraz tylko walczą o siebie, żeby im było dobrze i nic innego się nie liczy. Ja dużo i długo rozmawiałam z mężem o tych sprawach naszych. Ale to było jak grochem o ścianę. Widział tylko we mnie winę. Nie były to jakieś poważne argumenty . W każdym małżeństwie są jakieś sprzeczki, to jest nieuniknione. Nie było powodów w naszym małżeństwie, żeby tak postąpić. Ale zawsze winnym jest,, zdradzacz", a jak mu było źle, to jesteśmy dorosłymi ludźmi i zawsze można było porozmawiać, jeżeli czuł, że coś się dzieje nie tak . Ale oni się muszą wybielić za wszelką cenę. Może twojemu mężowi pomoże rozmowa, każdy ma inny charakter. Ale po ogłoszeniu żonie tak wspaniałej ,, wiadomości''- schemat wydarzeń i postępowań z ich strony jest zawsze ten sam.
Witam!!!
Grala 5 powiedz ze nie godzisz się na separację tylko na rozwód z orzeczeniem o winie jeśli chcesz jego powrotu to zacznij przeciągać rozprawy sądowe moze sędzia zaleci najpierw terapie rodzinne.
Dziewczyny Ja też Was rozumiem że walczycie o Swoje związki i jestem z Wami .Przykład Julii to faktycznie tragedia nie do pomyślenia ale takie sytuacje sie zdarzają i nie wszystkie małżeństwa daje się uratować .W kilku postach jest Trudno wytłumaczyć o co w tym chodzi .
Jak zamkniesz ptaka dzikiego w klatce to rzuca sie i miota i pragnie wolności .Tak samo jest z wami skoro nie było w waszym małżeństwie rozmowy a tylko komunikacja a zburzono wasz świat idealny dla was to teraz jesteście jak ten Ptak .Jesteście zagubione i bezradne .I zupełnie zdezorientowane o co w tym wszystkim chodzi.
I jeśli zaskoczycie Swych partnerów tak by zaczeli myśleć to jest szansa ,pamiętam jak żona w desperacji porysowała samochód mężowi jak był u kochanki i napisała farbą na karoserii pamietaj o naszych dzieciach jak bzykasz się z tą dziwka z 4 piętra pokój nr 42 bierze 50 zł za godz.
Wiecie on wrócił do żony a z kochanki śmiali sie jeszcze długo praktycznie jak ja widzieli długi czas chodziła do sklepów w nocy i robiła zakupy .
Grala i oszukana musicie iść koniecznie do prawników zebyś wiedział na czym stoisz i o co możesz walczyć zaskoczcie ich że nie jesteście idiotkami to wcale nie oznacza konca związku tylko zaznaczenie granic dla waszych mężów zeby Sobie nie poczynali z Wami co chcą .
--------------------
Tamara
104 2009-12-28 21:54:03 Ostatnio edytowany przez zuczek70 (2009-12-28 22:03:40)
Dziękuję Ci Grala5, ja nie mogę się pozbierac,nawet głodna nie jestem a od dwóch dni nic nie jedłam.I słysze teraz jak uderza sztuccami o talerz,to na wymioty mi sie zbiera.On tu jest ,wyobrażasz sobie jakie to uczucie?Nawet nie ma w sobie tyle godności zeby się spakowac i wyjśc,no bo niby dokąd.Nasi krewni mieszkają w innej miejscowości.Moi rodzice już nie żyją więc nawet nie mam się komu wyżalic,choc nie miałabym pewnie odwagi im tego powiedziec.Nie mogłam już z tym bólem wytrzymac i dlatego szukałam strony na której mogłam to z siebie wyrzucic.Troche mi ulżyło,bo się zwierzyłam,ale ból pozostał.I to niedowierzanie,cały czas mam nadzieje,że to tylko sen,ja się za chwile obudze a on znów przytuli mnie do siebie,poczuje jego zapach i będzie mi tak dobrze.Ale już się obudziłam i to cierpienie powróciło.Mojemu mężow nie pomoże rozmowa,nie chce ze mną rozmawiac,a ja jestem jak ten ptak w klatce.Kiedy idę ulicą nie moge patrzec na pary,które patrzą sobie w oczy,uśmiechają się,obejmują,przytulają.I ludzie patrzą na mnie tak dziwnie jakby o wszystkim wiedzieli,a przecież wiem,że nie mają pojęcia co się ze mną dzieje.
Tamara 98 - ja przeciągam , tylko jak długo można przeciągać?Bardzo bym chciała tej terapii rodzinnej, może wreszcie coś by do niego dotarło. Ja nawet nie wiem gdzie on i ona mieszkają, ten numer nie przejdzie z samochodem.Czym jeszcze mogę go zaskoczyć? Na detektywa mnie nie stać, nawet nie wiem ile to kosztuje. W tym przypadku nie miał by dużo pracy.
zuczek 70- w moim przypadku też tak było, nie jadłam, schudłam około 16 kg. Zła nie ukrywaj , bo ty jesteś niewinna. Ja miałam taką obsesję, że w każdej młodej kobiecie na ulicy czy nawet w telewizji widziałam jego kochankę. Po prostu nie możesz zostać z tym sama w czterech ścianach , bo oszalejesz . Musisz komuś się wyżalić. Dobrze mieć przyjaciółkę , nawet przyjaciela. To wszystko wraca non stop, może psycholog. Jeszcze raz - zła nie można ukrywać, to on ma się wstydzić, nie ty. Oni godności nie mają. Ty go kochasz i czujesz co innego, on ma głowę zajętą inną ,, panią". Musisz jeść , bo się rozchorujesz, on ci nie pomoże. Trzymaj się.
Dziewczyny wiem jak boli...gdy zaufamy mężczyznie , powierzymy mu siebie, dziecko/dzieci/ a on to wszystko przekreśli,zniszczy : zdradza, oszukuje, okrada własną rodzinę, nabierze długów
Każde małżeństwo ma inaczej , sa takie co trzeba ratować i walczyć, ale są też takie ,że się nie da
/... jak moje !!!!!!!!!!!/ moja teściowa, ostatnio zrobiła "pranie" mózgu moim córkom ,ze tata sie nawrócił,ze żałuje chce naprawić winy,żeby mi powiedziały,ze katolik powinien -wybaczać ... imłode były sie o to modlic. Fakt jestem wierząca i tylko Bóg wie co i ile zniosłam przez te ostatnie 9 lat... ale to nie powód ,ze zapomne , pozwole mu wrócic i zaufam. Za wiele zła wyrządził.Miara sie przebrała !!! nie mam nikogo
bo nie chce . A jego rodzina i on myślą,ze ma otwartą drogę !!!
Dlaczego - faceci sa tacy podli i czy potrafią wogóle kochać,jeśli nas zdradzaja i odchodza po tylu latach ????
Dziewczyny życzę Wam aby nowy rok rozwiązał wszystkie Wasze problemy i jeśli naprawdę da się te "rozbite " dzbany posklejać to jeżeli umiecie przebaczyć i zufac ,jeżeli Wam trudno ,źle i dla dzieci chcecie być razem to dajcie draniom szanse ale niech wiedzą ,ze Was to boli i to Wy wyciągacie ręke... dla dobra Was wszystkich ,jednak nie pozwolicie sie juz oszukiwać , zdadzać i ranić.
Niech w obecności Dzieci, kogoś z rodziny a nawet ks. na kolędzie Wam obiecaja poprawe....
Wtedy moze warto ratować - wspólne dobre dni ...
Życze Wam z całego serca aby w Waszym wypadku było co "sklejać"
I uwierzcie Wiara czyni cuda ...módlcie sie do św.Józefa - patron małżeństw
ew. do św.Tadeusz Judy /patron spraw trudnych / św. Ryta / patronka spraw trudnych /
Dobrej nocy Julia
ja już po prostu nie mam sił na to wszystko- jak to wszystko sobie poukładać, po co ten dom i kredyty- gdzie jakieś więzi, gdzie ich własna godność, jakieś wartości, a dzieci ? jak można skrzywdzić dzieci? dokąd ten mąż zmierza? Chciałabym porozmawiać tutaj z kimś
kto już ma jakoś poukładane to życie po tych wszystkich przejściach, jak sobie dzieci z tym wszystkim poradziły? Jak się można odkochać?
Gosia_ z, życzę ci powrotu do zdrowia,
oszukana 1- życzę wytrwałości w tym wszystkim. Ja się bardzo źle czuję. Mam kolejnego doła. I nie wiem jak sobie poradzić, to ciągle wraca. Pozdrawiam.
Witaj Grala , dzieci w żadnym wieku nie umieja sobie z tym poradzić - niestety !!! ja mam ponad 40 / anie mogę sobie poradzic z rozwodem moich rodziców od 20 lat !!!! moje córki mają : 22,18,17 i synek 8 i tez nie radzą sobie z ta sytuacja - rozwód, seperacja czy odejście ojca do kochanki to "zaraza" której się nie da wyleczyć..to się na dzieciach strasznie odbija ... to boli bardzo - ja się winiłam ,że to przeze mnie rodzice się rozwiedli a ojciec zdradzał mame , potem odszedł zostawiajac nas a Mama była w ciązy z siostrą, która go bardzo nienawidzi - ja miałam 11 lat !!!!! Mój ojciec miał kochanke za kochanka a jak sie ożenil i złożył o rozwód to już było za wiele- bólu i łez . Moja Mama pomimo stresu, chorób w które Ją wpędził ,sama nas wychowała,spłacila mieszkanie i była jak lwica walcząca o nase dobro... Wiem ,że tą siłe mam po niej bo tacy faceci jak mój ojciec : co kiedyś "przyrzekali,ze kochaja i nie opuszczą aż do śmierci" a zdradzaja ,ranią i krzywdzą własne żony i dzieci to ZERA nie prawdziwi mężczyzni, erotomani i świnie.
Trzeba mieć wiele sił by to zerwać ,bo jak raz Was zdradzi, skrzywdzi i zrani - będzie robił tak zawsze , bo to taki typ !!!!!
Ciężko dzieciom o tym mówić ale jak takiemu choć na dzieciach zależy to sie tego wstydzi jak sie dzieci dowiedzą !!! A jeśli ta zdzira przesłoni im dziecko/dzieci to już cięzko - na odwrót !!!
Dziewczyno wiem jak sie czujesz Ty i wszystkie z tego wątku - jestem z Wami. Ale nie pozwólcie się ranić , krzywdzić i poniewierac za żadną CENĘ
pozdrawiam Julia
Oszukana 1 - ja myślę, że kiedy mąż przestaje kochać to początek wszystkiego złego i powolnego rozkładu małżeństwa, bo do miłości nie można już go zmusić ani prośbą ani groźbą ani tym, że zmieniamy wygląd czy staramy się być jeszcze bardziej lepsze dla Niego we wszystkim - faceta do miłości nie zmusisz kiedy już nie kocha - nasza miłość wtedy go uwiera, przeszkadza. Bo my kobiety działamy tak właśnie, nie faceci. Dla nas rodzina jest priorytetem i nie jest tak znowu łatwo nam przyznać się nawet przed samą sobą, że jesteśmy z mężem coraz bardziej nieszczęśliwe, samotne, niedoceniane, nieprzytulane, nawet czasami nie zauważane bo ON nas już nie musi zdobywać - ON nas MA (jak rzecz użytkową)- a facet stworzony jest do polowania ... i poluje na to co znowu doda mu skrzydeł, dowartościuje go. A małżeństwo, rodzina - no cóż drobny szczegół - żona to wszystko sama dalej pociągnie, bez niego.
Bo facet kocha kobietę, gdy jej pożąda a kobieta pożąda kiedy kocha.
Nie będzie nam łatwo się odkochać... niestety. Ale musimy zachować godność. A swoim wiarołomnym mężom możemy życzyć tylko tyle, by te ich Nowe miłości sponiewierały kiedyś ich uczuciami tak, jak oni to zrobili z naszymi. Może wtedy coś zrozumieją, choć tak naprawdę nie wiem czy oni są do tego zdolni by połączyć te fakty.
Odbieramy zdrady i odejście mężów jako życiowe porażki - bo dla nas kobiet tak jest w istocie. Ale życie trwa nadal. Przeszłości już nie zmienimy, teraźniejszość jest trudna a przyszłość niewiadoma i bydzi lęk. Ale musimy dać radę dla nas samych i naszych dzieci. Też płaczę dużo - nad czym? nieraz sama już nie wiem, tak samo się nieraz płacze... Wiem jednak, że dzieci (chociaż duże) muszą mnie widzieć pogodną - bo to dodaje im sił i daje poczucie bezpieczeństwa.
Oszukana 1 i Grala 5 - Życzę nam wszystkim siły i odwagi, a jak nam ciężko to wylewajmy swoje żale bo to pomaga. Pozdrawiam cieplutko!
Gosiu podpisuję się pod Twoim postem
a to cytuje "bo facet KOcha kobietę,gdy jej pożada a kobieta pożądakiedy kocha " to bardzo trafne !!!!
Wiem jak się tu czujemy jak zużyty kapeć- ale Dziewczyny głowa do góry wiem jak boli !!! wiem,że macie wspomnienia pięknych chwil w sercu w myślach... ale za żadną cenę nie wiolno Wam dawać się krzywdzić !!!!
Wylejcie tu wszystko co Wam "spać nie daje " ale walczcie o dobro Waszych dzieci i Wasze ...ratujcie rodzinę
...jeżeli Wasi mężowie nie odczują - jak to boli to nie zrozumieja/ postarajcie się o gg i poszukajcie kogos kto będzie choć na niby z Wami romansował- dobrze będzie jak dzieci doniosą o tym tacie - zobaczycie to działa !!!
Idzcie do fryzjera zadbajcie o siebie i głowa do góry jeśli Was kocha / macie dzieci -to Wy a nie jakas lafirynda jesteście górą !!!/
Powodzenia , pozdrawiam Was serdecznie Julia
109 2009-12-29 10:00:56 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 08:59:22)
zuczek70 wiem co czujesz - to boli i chyba nigdy nie przestanie boleć. Boli to chyba nawet za delikatne słowo. My kochamy prawdziwie i chyba dlatego tak nam zależy aby to wszystko bylo jak dawniej.
Julia24- nie wyobrazma sobie abym mogła na niby z kims romansować. Wiem przrz co bym przechodzila. Gdyby on to zobaczył, a przezciez o to rozumiem Ci chodzi nie miałbym spokoju. Byłyby dogadywania, że sobie szybko znalazłam pocieszyciela, że napewno przez te wszystkie lata go oszukiwałam że prze caly czas mialam kochanka. Po co mi to , aby wiecej sie denerwować, aby wysłuchiwać jego bzdur i oszczerstw na swój temat
Wczoraj wieczorem zadałam mu ponowne pytanie-czy mnie jeszcze kocha czy już nie.Ale on odpowiedziałmi tylko "że chyba sama już wiem",a ja nie chce sie domyślac ,chcę to usłuszec z jego ust.Jacy oni są obłudni,fałszywi,zimni.I tchurzliwi,nie potrafią spojrzec w oczy i powiedziec tych trzech słów.
Tamara 985- na terapię rodzinną musi się zgodzić chyba i mój mąż. A on nasze małżeństwo już przekreślił. Czy ktoś do czegoś może go zmusić? Ja jestem dla niego wrogiem. Zdeptał całe moje życie. Poniżył mnie strasznie. Czy do takiego człowieka może coś dotrzeć?
On musi mieć czego zapragnie. Reszta się nie liczy. Nie poznałam się na nim przez 25 lat. Co mnie jeszcze złego czeka z jego strony? Jest uparty.
Grala da sobie radę...czas zagoi u niej rany. Natomiast bardzo boję się o oszukaną.
Zdominował Cię tak, że wzięłaś na siebie winę jego zdrady! To niesłychane!
Ty wcale nie chcesz z nim walczyć, ulegniesz mu, wyprowadzisz się do swojego mieszkania, dasz im "wolną chatę". To jest chore! Przepraszasz, że żyjesz...
My Ci tu piszemy, co masz zrobić, a Ty wcale tego chyba nie czytasz?
Oszukana1 nie uginaj się przed nim,to mieszkanie należy się także twoim dzieciom.A oni jak nie mają się gdzie podziac to mówi się trudno-to ich problem.Piwo się wylało i trzeba posprzątac.Myślał że dostanie urządzone mieszkanko.Mam nadzieje,że się przeliczył,nie ustępuj mu.To drugie mieszkanie możesz wynając a pieniądze przeznaczyc na dzieci,bo będą rosły i będą miały coraz większe potrzeby. Musisz zadbac też o siebie,bo z tego co czytam masz bardzo niską samoocene.Nie lituj się nad nim,on tylko na to czeka.Jeżeli planował życie z tą drugą to musiał się liczyc z tym,że będzie płacił alimenty,więc myśle,że dobrze wszystko zaplanował.Oni nie mają litości nad nami,ważniejsza jest ta druga obca niż żona z którą ich tyle łączyło.On próbuje wzbudzic w tobie litośc i poczucie winy,ale ty nie pozwól na to ,walcz-zrób to dla dzieci.Przecież masz swoją godnośc!Trzymam za ciebie kciuki.
Oszukana1 Czytając Twoje wypowiedzi jest mi naprawdę Ciebie żal, bo wiem jaki ból sprawia rozstanie. Mam 47 lat i ok. 13 lat temu rozeszłam się z mężem, byliśmy razem 12 lat, mieliśmy dwójkę dzieci (zaraz napiszę dlaczego mieliśmy) ? córkę (w chwili rozstania miała 10 lat) i syna (4lata). Na początku kompletnie nie docierało do mnie jak on może to robić, dlaczego? Czym zasłużyłam sobie na taki los?. Po kilku miesiącach dałam sobie spokój ? pomyślałam nie warto, dlaczego mam go bronić, on robi mi krzywdę, a ja nadal go kocham, czyż nie jest to paradoks ??? Powiedziałam sobie NIE!!! Koniec już moich poniżeń i upokorzeń. Będę walczyła o lepsze życie, ale niestety już nie z nim. Wtedy spotykał się z inną kobietą, niby na stopie koleżeńskiej, ale częste odwiedziny, kolacja we dwoje, wyjścia do kina, dawały jasno do zrozumienia, że zostawia mnie dla niej. Och, jakie ja miałam wtedy nerwy?.. Chciałam jechać do niej walczyć o SWOJE!!! Ale bałam się, że skrzywdzę mojego męża? Później, gdy pogodziłam się z tym i podjęłam decyzję o rozstaniu, dałam sobie spokój ? po co strzępić sobie nerwy?!?! Co okazało się? On nie był z nią ? ot zwykła przyjaźń, jeszcze przed naszym rozwodem ona wyszła za mąż za innego, a z moim (byłym) mężem i tak od czasu do czasu spotykała się (czasami wspólnie ? wszyscy znali się ze szkoły podstawowej). By poprawić sobie byt, zaczęłam walczyć o majątek, po ojcu odziedziczył kolekcje zegarków i piór i to była jego największa pasja, dodatkowo miał w miarę dobrą pracę, dobrze zarabiał, co powodowało, że nasze życie stało na wysokim poziomie. Ładny domek z ogródkiem ? marzenie wielu gospodyń, byłam z niego bardzo dumna, uwielbiałam spędzać wieczory na tarasie popijając swoje ulubione wino, wspaniały ogród, który na wiosnę zazieleniał się, latem dawał schronienie w upalne dni, a jesienią drzewa przybierały złociste kolory. Kochał ten dom, co rusz coś poprawiał i udoskonalał, dopracowując każdy szczegół do perfekcji. Chciałam zniszczyć mu życie tak jak on to zrobił mi!!! Najpierw sprzedaliśmy Dom kupując dwa małe mieszkanka (większe dla mnie ze względu na dzieci) później zabrałam się za jego pasję, ?zniszczyłam? (rozprzedając) jego pamiątki rodzinne ? komodę po babci, album ze zdjęciami, dokumentami i pamiątkami jego dziadka, który służył pod dowództwem J. Piłsudskiego i wiele innych rzeczy. Byłam szczęśliwa, widząc łzy w jego oczach. Rozeszliśmy się? Dzieci dorastały, na początku widywały się z ojcem często, później coraz rzadziej, aż w końcu kontakt prawie urwał się. Tomasz załamał się, z ?chłopaka z sąsiedztwa? zrobił się oschłym, zamkniętym w sobie człowiekiem. Zatracił kontakt z rzeczywistością, jego radość z życia zgasła. Stracił sens życia, zaniedbał się, dzieci zaczęły się go nawet wstydzić, unikać, nie zapraszały do szkoły na występy. Mając teraz 51 lat, wygląda jakby miał 65. Kilka lat temu spotkał się z córką, przypadkiem, na ulicy, były jakieś święta, zaprosił ją do domu. Siedzieli długo rozmawiali. Natalka po powrocie do domu powiedziała mi z łzami w oczach ?Nienawidzę cie!!!?, ?czy wiesz, że on na szafce nocnej ma Wasze zdjęcie ślubne, a koło niego są nasze?!?!? ?Nienawidzę Cię, zniszczyłaś go!!!?? Trzy lata temu wyprowadziła się z domu, od tamtego czasu widziałam ją tylko raz? Niedawno zobaczyłam syna oglądającego zdjęcia z czasów, kiedy byłam mężatką, jego narodziny, dzieciństwo, uśmiechniętego ojca bawiącego się z dziećmi na plaży, jak uczył go jeździć na rowerze, czy te, które uwieczniły jego 3 latka. Spoglądnął się na mnie i zapytał cichym drżącym głosem ?Czy to prawda co Nati mówiła??. Nie potrafiłam odpowiedzieć mu na to pytanie?
Wygrałam w walce z nim, zniszczyłam mu życie, ale przegrałam swoje. Córka odeszła ode mnie, syn niedługo też będzie pełnoletni, nie wiem jak potoczy się jego życie.
Jola, nie rozumiem: co było powodem Waszego rozstania? Piszesz, że to nie była zdrada...
chyba nie pielęgnowaliśmy naszej miłości, przestał mnie kochać. Nie ożenił się ponownie, a ja nie potrafie spoglądnąć mu w oczy i zapytać sie dlaczego...
jola 47- my jesteśmy 26 lat po ślubie, ja walczę o małżeństwo, ale mój mąż chyba już przekreślił nasze małżeństwo. Jestem pewna , że już mu nie zależy na mnie, na rodzinie. On ma swoje szczęście. Nas już nie ma.
118 2009-12-30 08:50:11 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-01-21 09:01:43)
koma5, zuczek70 ja czytam wszystkie posty, gdyż napewno mi to w pewien sposob pomaga, ale niewiem jak ja mam zebrac tą siłę do walki. Mąż cały czas mówi abysmy się rozstali jak przyjaciele, ja też bym tego pragneła jezeli faktycznie to juz między nami koniec.
jola47- nie chcę i chyba nie potrafie zniszczyc mężowi życia. Wiem jednak od znajomych że ta kobieta mówi że chca sobie razem ułozyć życie. W dalszym jego życiu niewiem czy bedzie dość miejsca i czasu dla dzieci, a chciałabym aby mimo wszystko miały tatę takiego który je kocha.
Chciałbym aby to wszystko było złym snem, chciałabym mieć dość siły . Co mi się z tego uda? To pierwsze na pewno nie a o pozostałe , bedę się starać.
Gdy powiedział mi o rozwodzie to jedyne słowa jakie cisnęly mi sie na usta to poezja Stachury:
"nie myśl że nie kocham
lub że tylko troche
jak cię kocham nie powiem
no bo niewypowiem
tak ogromnie bardzo
jeszcze więcej może"
Wczoraj długo rozmawialiśmy, właściwie ja mówiłam,pytałam,prosiłam,w końcu błagałam,ale on ma lód w sercu i jest twardy jak skała w swoim postanowieniu.Już postanowił-rozwód i nic tego nie zmieni,nawet czułośc jaką mu okazuje.Nawet nie wspomniał o separacji,było by to lepsze zło, może samotnośc by go odmieniła i wróciłby.Rozwód to jego jedyna odpowiedz,a ja wczoraj nie płakałam tylko wyłam tak boli moje serce.
120 2009-12-30 12:14:09 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-12-30 12:15:15)
Spłaci, spłaci...Nie wiesz, ci piszesz!
Oszukana...a rób sobie, jak Cię nakręcił!
Należy tylko się dziwić, że jesteś tak naiwna. Żal mi Cię...
121 2009-12-30 12:29:47 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2009-12-30 12:39:34)
zuczek 70 bardzo współczuję, twój maz rzeczywiście postepuje w sposób bardzo egoistyczny i wręcz okrutny. Rozwód to ostateczność, definitywne zakończenie małżeństwa i bardzo traumatyczne przezycie. Mąż nie daje Tobie zadnej szansy na ratowanie zwiazku, postanowił i koniec?
Tak nie powinno być, na tak radykalne rozwazanie obie strony powinny byc gotowe a nie tylko on. Co to w góle za postepowane, przestał kochac i chce rozwodu? Co on sobie mysli, jestes człowiekiem i masz swoje uczucia!!
Co ci daje ten rozwód? Nic, tylko pogorszenie warunkow bytowych, ogromny stres i potworne cierpienie.Nie może byc tak ,że ktos przestaje kochać i jednym słowem rozwiazuje małżeństwo!! Na rozwodzie tylko zwyczajnie stracisz a jego uczuć i tak nie odzyskasz. Po prostu nie zgadzaj się , nie zgadzaj dopóki sama nie dojrzejesz do tej decyzji, Masz prawo sie do tego psychicznie
przygotować!!
Powiedz mezowi,że nie dasz u rozwodu, nie jesteś zabawka , którą po kilku latach mozna po prostu wyrzucić, nie jestes gotowa na to rozwiazanie i tyle! Potrzebujesz czasu, nie wiesz ile!
Zgadzając się na jego warunki tylko tracisz,obie tracicie!! Nie myśl ,że jeżeli mu ustapisz będzie lepej, po rozwodzie zupełnie się odetnie od Was.
Nie zgadzaj sie bo tak sie nie postepuje! Nie jestes na to gotowa i masz prawo mieć czas do podjecia decyzji, rozwód nie jest do niczego Tobie potrzebny i nie musisz mu ułatwiać zycia!!Nie wierz,że jeżeli mu ustąpisz bedzie dla ciebie dobry, nie będzie!! Po rozwodzie dopiero pokaże jaki jest podły!Skoro chce rozwodu do czegos jest mu potrzebny, nie zgadzaj sie, dlaczego ma być tak jak on chce!
Jeżeli złozy wniosek powiesz,że kochasz męża i liczysz na jego opamietanie, na dodatek jesteś katoliczką, nie dostanie rozwodu,sedzia odrzuci wniosek.
zuczek nie dawaj mu rozwodu, to nieludzkie co on wyprawia!!Nic na tym nie zyskujesz, tylko tracisz, dasz mu rozwód kiedy Ty sama będziesz na to gotowa, kiedy na tym skorzystasz lub bedziesz chciała ułożyć sobie zycie z kim innym. Skoro nie jestes gotowa na zakończenie małżeństwa to go nie kończ i tyle. Zrób bilans i zobacz co jest dla ciebie korzystnejsze, na rozwodzie tylko tracisz!!
Podobno nikogo nie ma , więc po co tak dąży do rozwiazania małżeństwa? Powino mu bc to obojetne!! Nie ustepuj temu egoiscie, pomysl trochę o sobie i dziecku! Niech zobaczy,że żona jest kims z kim sie trzeba liczyć!! Nie ustępuj zrób to co jest dla ciebie korzystniejsze!
122 2009-12-30 12:58:25 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-10-30 23:21:47)
koma5- uwierz mi zdołowana już jestem, wiem że chcesz mi pomóc w jakis sposób i ja to bardzo doceniam ,staram się wykorzystywac w jakis sposób wasze rady i małymi kroczkami iśc do przodu po calkiem nowej dla mnie drodze. Zrobiło mi sie troche tak dziwnie po tym Twoim ostatnim poście
Zrobiło mi sie troche tak dziwnie po tym Twoim ostatnim poście
No bo tak się miało zrobić!
Wylewam i wylewam kubły zimnej wody na Twoją głowe i nic to nie daje...Chcesz głaskania, bzibziania, kwilenia, jaka to ty jesteś oszukana...Nie taka droga!
Musisz się wściec!
Co to znaczy, że zostaniesz bez niczego?? On tak Ci mówi?
JAKIM PRAWEM?? Nie ma takiego prawa, on kłamie. Wszystko, czego dorobiliście się po slubie, jest wspólne i do podziału.
Gdy jestes sama - wiesz, co masz robić. Gdy on stanie przed Tobą, to wymiękasz...Dlatego napisałam Ci gdzies wyżej, że powinnaś napisać list i mu dać. Niech czyta!
124 2009-12-30 16:35:49 Ostatnio edytowany przez oszukana 1 (2010-10-30 23:23:51)
koma5- z listem juz przerabialam, skonczyło sie na tym że powiedzial iż tak jak ja chce to nie będzie i list schowal albo wyrzucił ( tego juz niewiem)
I uwierz mi koma5 ja naprawdę chcę zmienic swoje postepowanie, ale nie da sie tego tak od razu zrobić. ta walka jest bardzo trudna, długa i ciężka, ale ma nadzieję że sobie poradzę i ją wygram. Niestety na to wszystko składa się aż kilkanaście lat mojego małżenstwa i uległość przez te lata mężowi. Uległość która mi nie przeszkadzała bo mąż i dzieci zawsze byli (dzieci napewno dalej są) na pierwszym miejscu w moim życiu i zawsze byłam się w jakiś sposób poswięcić dla nich dla ich szczęścia.
Tak on mi powtarza że zostanę bez niczego, że walką stracę wszystko i zniszczę przyszłośc dzieci, bo zostanę jedynie ze swoją marną pensję i jego marnymi alimentami na dzieci.
On jest baran!
Idź do prawnika. Są też bezpłatne poradnie internetowe.
Wyjaśnij całą sprawę - będziesz wiedziała, co za brednie mówi ten baran!
I już nie mów, jaki to on był...jak to Ty mu ufałaś...jak kochałaś...
Był! A teraz jest baranem, który chce Cię wyrolować. Ciebie i dzieci. A Ty pozwalasz.
Ok, nic już nie piszę...bez sensu!
Oszukana 1 - Ty nic nie mów, tylko działaj , a z mieszkania ciebie i dzieci na siłę nie wyrzuci. Siedź , nawet się nie ruszaj. Nie było jeszcze żadnej rozprawy. Jeżeli będzie udowodniona jego wina, to na ciebie też będzie płacił alimenty. On tylko cie zastrasza.A znajomy prawnik, też mu więcej nie powie, prawo , jest prawem. Idź na razie po poradę do prawnika. To co ci obiecuje twój mąż, jest palcem na wodzie pisane. Wyprowadzając się stworzysz mu komfortową sytuację. Ta jego,, dama" niech mu da swoje mieszkanie. Niech się trochę podenerwuje. Ty tu jesteś górą. On doskonale wie co może stracić, stąd jego takie postępowanie. A przyszłość dzieci, to on stopniowo niszczy. Zrób to dla dzieci i idź do prawnika, jeżeli jest tam u was jakieś biuro poselskie to tam też jest prawnik , który udziela porad za darmo, np biuro poselskie PIS-u., lub inne. Widzę , że schemat postępowania mężów jest ten sam. On chce dogodzić jej . A o was to tak nie bardzo dba. Jak pojawią się trudności, przeszkody , to może jemu i tej ,, damie" odechce się sielanki.
Witajcie Oszukana 1 nie ruszaj się , wiem ,że Cię to wiele kosztuje taka sytuacja Grala ma racje
Dzielne bądzcie - kobiety muszą być silne - bo tacy faceci nas - niszczą , jestem z Wami, będę się za Was modlić o siłę. Pozdrawiam cieplutko Julka
Oszukana1 - Koma5 ma racje posłuchaj Jej , Dziwewczyno -Twój mąż ?????????? nigdy Cię nie spłaci !!!! Wiem to z doświadczenia !!!! ale jak chcesz tego ,to idz i nie rycz !!!!
Czytając niektóre odpowiedzi jestem bardzo zadowolona, że polskie sądy w większości nie osądzają ludzi pod wpływem emocji, wysłuchując tylko jedną stronę?. Może skarcicie mnie za moją odpowiedź, ale bądźmy sprawiedliwe!!!! Jak można kogoś osądzać nie znając wypowiedzi obu stron?!?!? Nie znamy ani Grali, Zuczka, czy też Oszukanej. Nie znamy pełnych historii związków, w których były uwikłane. Nie wiemy czy faktycznie (choć uważam, ze człowiek będąc w sieci , a szczególnie my, kobiety jesteśmy w stanie otworzyć się i wypłakać swoje żale) to co mówią w pełni pokrywa się z rzeczywistością. Uważam, a w życiu już troszkę przeszłam i wycierpiałam się stanowczo za wiele, że możemy tylko postawić się w sytuacji innej z nas, powiedzieć ?a ja zrobiłabym tak czy siak?, ale ostateczna decyzja należy do osoby, będącej w danym związku. To ONA będzie ponosiła konsekwencje swojej decyzji. Nie znamy mężów naszych koleżanek, nie znamy ich charakterów, jakimi są typami ludzkimi i czy naprawdę mają tylko napchane we łbie OSZUKAĆ JĄ.
Zgadzam się, że jeżeli ktoś był draniem, należy go tak traktować, jak nie zauważał nas, trzymając pilot w jednej dłoni, a w drugiej piwo, gdy swoje dzieci lekceważył i kilkakrotnie zawiódł nas, swoją rodzinę, a nie daj Boże uderzył kobietę, należy go potraktować w barbarzyński sposób. Jednakże musimy pamiętać, że to co naważymy, później wypijemy?
Bardzo łatwo jest komuś zszargać opinie, a cholernie trudno jest obronić się. Kiedyś zanim poznałam Tomasza byłam z chłopakiem (młoda ze mnie była gówniara), który tylko myślał o seksie. Gdy mu odmówiłam i zakończyłam ten niefortunny związek (nadal byłam dziewicą), mówił w szkole jak było ze mną w łóżku, jakie mam ciało, oczywiście wszystko było brzydkie. Przez wiele miesięcy cierpiałam z tego powodu, nie miałam żadnych szans obrony, moje tłumaczenia oraz zapewnienia nic nie dały.
Jolu, my nie mamy rozsadzić sprawy. Nie mamy wydac sprawiedliwego wyroku, dlatego obiektywizm nie jest nam potrzebny. Dziewczyny maja problem, patrzą na sprawę ze swojego punktu widzenia i proszą o wsparcie - wygadać się chcą czy poradzić. I tyle.