Nie wiem co robić, jestem w totalnej rozsypce. Nie śpię po nocach, żle sięczuję. Chcę być z tym chłopakiem choć jego rodzina nie podoba mi się, najmłodszy brat pije na maxa, ogólnie drżą do piw, palą.Mój rzucił niedawno palenie dla mnie, nie pije boi nie może a mówi że go nie ciągnie, ale ciekawe czy to prawda
z kolei na weekend czasem kupuje whisky, jakiś drink robi i idzie spać;/ ja naprawdę nie wiem co czuję, nie wiem co mam robić. Wydaje się być OK, szczery , wśród znajomych jest sobą. ale fakt nie ma kasy i czasu za bardzo, nigdzie nie wyjeżdżamy, rzadko coś się dzieje. Chciał iść na wesele, a teraz jak ma okazję to nie chce bo to sąsiadka za którą nie przepada no i garnitur kosztuje tak to tłumaczy. Szkoda bo miałabym okazję go tam zaobserwować. z drugiej str gdyby miał udawać maskowałby się tam
nie przewidzisz. Ostatnio mi z tą akcją podpadł ale tak to nie mam zastrzeżen większych. wiem że nie jest winny temu z jakiej rodziny pochodzi, jak DDA chce żeby wszystkim dogodzić, kocha itd. ja też jestem z rodziny dysfunkcyjnej. Matka mnie szantażuje i to grubo. Ja bardzo dziękuję jeśli ktoś to przeczyta , kochani błagam o komentarz, nawet nie wiecie jak mi możecie tym pomóc, już nieraz mi pomogliście, jesteście wspaniali i dlatego tu piszę ![]()
Podobne tematy
132 2015-08-25 09:44:35 Ostatnio edytowany przez Wayne (2015-08-25 10:09:53)
Mamie się nie dziw i nie krytykuj tego co mówi bo Cię kocha i chce dla Ciebie jak najlepiej.Lepiej zna życie od Ciebie i wie do czego może prowadzić życie z facetem z takiej rodziny.
Tak jak chomik napisał/a rodziców się nie wybiera,ale trzeba też spojrzeć na to pod innym kątem-jakie wzorce wyniósł facet z domu i na ile będzie to potem przeszkadzało w waszym życiu,na ile potrafi się od tego odciąć.Inna sprawa,że u dzieci które mają rodziców alkoholików ryzyko uzależnienia jest większe niż u tych z normalnych rodzin,są za to odpowiedzialne geny a sama napisałaś,że bracia lubią sobie wypić.
Ja wiem,że nikogo nie można skreślać tylko dlatego,że pochodzi z takiej a nie innej rodziny ale jeżeli u Ciebie teraz pojawiają się wątpliwości to nie wiem czy taki związek ma sens.Tobie przeszkadza to,że nie jest gospodarny,że nie ma pieniędzy i to wcale nie oznacza,że jesteś materialistką-po prostu martwisz się,że ten facet nie zapewni Tobie,dziecku odpowiedniej przyszłości.No chyba,że wiesz że w razie czego dasz radę sama utrzymać siebie dziecko i w razie czego jeszcze jego.
Dobrze się nad tym wszystkim zastanów.My go nie znamy tak jak Ty,więc ciężko doradzać.My możemy tylko przypuszczać jak może wyglądać Twoje życie.
133 2015-08-25 12:48:58 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-25 12:49:25)
Jak dla mnie to masz jedno wyjście, by z nim pozostać. Będzie ostre, ale nie możesz sobie życia zepsuć. Musisz postawić mu warunek: albo ja albo rodzina. odcinasz się całkowicie albo ja odchodzę. Jeżeli mamy 60letniego ojca-alkoholika i całą plejadę pomniejszych alkoholików to nie ma wyjścia, trzeba się odciąć. A jeżeli on powie, że skazujesz jego rodzinę na śmierć głodową, to odpowiedz mu, że nawet za poprzedniego wieku emerytalnego to jego ojciec powinien pracować. Związanie się z nim na jego warunkach pociągnie Cię w dół i zamiast dokonać awansu społecznego i wyjść z własnej dysfunkcyjności popadniesz w jeszcze gorszą. Jak nie ma mechanizmów, by to naprawić (zapewne żadne programy pomocowe u nich nie zadziałały), to trzeba się odciąć dla własnego dobra. Jego rodzina go wykorzystuje, żyje na jego koszt. Jak on sobie wyobraża to dalej? Nawet siostra z piwem na kanapie. Przecież w coś takiego nie można się pchać.
Jeżeli odcięcie się od rodziny będzie dla niego za trudne i "jak możesz być tak egoistyczna i okrutna", to już masz odpowiedź. Szukaj kogoś innego. On sam powinien już dawno ich zostawić. Życie ma się jedno i nie można go sobie zniszczyć przez źle rozumiany "obowiązek wobec rodziny".
Mamie się nie dziw i nie krytykuj tego co mówi bo Cię kocha i chce dla Ciebie jak najlepiej.Lepiej zna życie od Ciebie i wie do czego może prowadzić życie z facetem z takiej rodziny.
Tak jak chomik napisał/a rodziców się nie wybiera,ale trzeba też spojrzeć na to pod innym kątem-jakie wzorce wyniósł facet z domu i na ile będzie to potem przeszkadzało w waszym życiu,na ile potrafi się od tego odciąć.Inna sprawa,że u dzieci które mają rodziców alkoholików ryzyko uzależnienia jest większe niż u tych z normalnych rodzin,są za to odpowiedzialne geny a sama napisałaś,że bracia lubią sobie wypić.Ja wiem,że nikogo nie można skreślać tylko dlatego,że pochodzi z takiej a nie innej rodziny ale jeżeli u Ciebie teraz pojawiają się wątpliwości to nie wiem czy taki związek ma sens.Tobie przeszkadza to,że nie jest gospodarny,że nie ma pieniędzy i to wcale nie oznacza,że jesteś materialistką-po prostu martwisz się,że ten facet nie zapewni Tobie,dziecku odpowiedniej przyszłości.No chyba,że wiesz że w razie czego dasz radę sama utrzymać siebie dziecko i w razie czego jeszcze jego.
Dobrze się nad tym wszystkim zastanów.My go nie znamy tak jak Ty,więc ciężko doradzać.My możemy tylko przypuszczać jak może wyglądać Twoje życie.
Na poczatku pragnę podziękować z serca za wypowiedzi, cierpliwość , zainteresowanie.Mamę rozumiem , ale uważam, że przesadza posuwając się do tak poważnego szantażu.Jakoś na początku Mu ufałam bardzo, sądziłam i sądzę że wielu DDA to osoby wartościowe, dobre i odbiegają od tego co widzieli w domu. Z drugiej strony zadaję sobie pytanie czy to możliwe że akurat mój chłopak z całej ekipy rodzeństwa jest akurat właśnie tym pozytywnym wyjątkiem?? Też się zastanawiam i zdaję sobie sprawę jak może wyglądać moje życie z nim i jest w sumie kilka opcji, dwie główne : albo stoczy się , będzie biedował albo będzie dobrym mężem, ojcem w przyszłości i serce mi tak podpowiada, to dziwne, a dołują mnie myśli i słowa mamy, one mi podcinają skrzydła. Faktem natomiast jest że rodzinka nie przypadła mi do gustu. Co tam jestem , to zgrzewa piw na stole
((
Jak dla mnie to masz jedno wyjście, by z nim pozostać. Będzie ostre, ale nie możesz sobie życia zepsuć. Musisz postawić mu warunek: albo ja albo rodzina. odcinasz się całkowicie albo ja odchodzę. Jeżeli mamy 60letniego ojca-alkoholika i całą plejadę pomniejszych alkoholików to nie ma wyjścia, trzeba się odciąć. A jeżeli on powie, że skazujesz jego rodzinę na śmierć głodową, to odpowiedz mu, że nawet za poprzedniego wieku emerytalnego to jego ojciec powinien pracować. Związanie się z nim na jego warunkach pociągnie Cię w dół i zamiast dokonać awansu społecznego i wyjść z własnej dysfunkcyjności popadniesz w jeszcze gorszą. Jak nie ma mechanizmów, by to naprawić (zapewne żadne programy pomocowe u nich nie zadziałały), to trzeba się odciąć dla własnego dobra. Jego rodzina go wykorzystuje, żyje na jego koszt. Jak on sobie wyobraża to dalej? Nawet siostra z piwem na kanapie. Przecież w coś takiego nie można się pchać.
Jeżeli odcięcie się od rodziny będzie dla niego za trudne i "jak możesz być tak egoistyczna i okrutna", to już masz odpowiedź. Szukaj kogoś innego. On sam powinien już dawno ich zostawić. Życie ma się jedno i nie można go sobie zniszczyć przez źle rozumiany "obowiązek wobec rodziny".
Dzięki Ci serdeczne. Tylko że nie mogę mu zakazać żeby zerwał z rodziną. Ja może też powinnam z mamą która kocha ale to momentami toksyczna miłość a jednak tego nie jestem w stanie zrobić dlatego go rozumiem./Poza tym on twierdzi że teraz jest ok, ojciec nie pije a oni z nim walczyli bo o rodzinę się walczy i że są rodzinni, zawsze sobie pomagają a pomoc nie tylko finansowa może być.Martwi mnie, że piją te piwska i jakieś whisky z czymś tam , ponoć w weekendy , bo na tygodniu pracują. Najmłodsze rodzeństwo(mają po 23 lata) najbardziej rozpite ;/ czy naprawdę mam z tego powodu uciekać? i właśnie w tej chwili to jest mój główny dylemat. Czy oceniać go przez pryzmat rodziny , że on taki sam itd. Czy mu wierzyć że nie pije. Niby jest szczerym chłopakiem i wyjasnialiśmy sobie nieraz różne kwestie. Ufam MU. Natomiast rodzinkę ma do kitu. Chyba że ja wyolbrzymiam, że kilka piw w weekend to nic/sama jestem abstynentką, u mnie w domu nie było alko na stole więc nie pamiętam takich akcji, może to kwestie wyniesione z domu. ale sądzę że koniecznie muszę mu o tych wątpliwościach powiedzieć prawda? Tylko martwię się że go zranię, to drażliwy temat.
Zauważyłam, że gdy jestem z moim chłopakiem, rozmawiam z NIm to dobrze się czuję, jestem zwykle podładowana. On dodaje mi wiary, sił. A u mamy zupełnie odwrotnie, ona nie wierzy w nasze marzenia, żyje na bazie lęku, nie chce znać rodziny mojego chłopaka, gdyż musiałam wspomnić jaka jest. Akurat rozumiem ją, ale żeby aż tak się zawziąć . To moje życie. Wydzwania do mnie codziennie, dziś pózno wróciłam z pracy i dostałam ochrzan czemu nie znalazłam czasu by do niej zadzwonić. Jakaś paranoja. Ona jest znerwicowaną chorobą, na dodatek miała nowotwór złośliwy i może mieć przerzuty, patrząc na jej zachowanie to bardzo możliwe. Ona odbiera mi radość życia. Nie tak powinna mnie ostrzegać.