netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Błagam o radę: czy to ma sens?

135 odpowiedzi14 592 wyświetleniazałożony przez Bernadetta87, 29.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Błagam o radę: czy to ma sens?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 136 ]

1

Temat: Błagam o radę: czy to ma sens?

Nigdy wcześniej nie korzystałam z takiej formy zwierzania się , opisywania problemów, ale ten post jest takim rozpaczliwym wołaniem o jakiś komentarz, o wasze przemyślenia. Na co liczę? na pewno nikt za mnie nie podejmie decyzji, ale może padnie to konkretne zdanie, może coś do mnie dotrze, da do myślenia, pomoże. Każda opinia jest dla mnie na wagę złota, więc bardzo proszę, pomóżcie załamanej kobiecie. Na początku chciałabym dowiedzieć się czy są tu dziewczyny lub żony kierowców międzynarodowych TIR-a? Jak często wasi mężczyzni wyjeżdżają? jak się czujecie w takim związku? Podzielcie się, no i drugie pytanie czy jeśli nie macie to zdecydowałybyście się na taki związek a nawet założenie rodziny ?
Właściwie opiszę wam dokładnie moją historię i proszę oceńcie co byście zrobiły na moim miejscu?????? błagam
Poznałam fajnego chłopaka, jesteśmy ze sobą ponad rok. Ja mam 28 , on 27 lat. Nigdy wcześniej nie spotkałam takiego człowieka:
dobry, miły, wesoły, poważny gdy trzeba, odpowiedzialny, cudownie nam się spędzało czas, ufam mu.
Martwią mnie jednak dwie sprawy: po pierwsze jezdzi na tirach i nie ma go długo, po dwa tygodnie. Rozmawiałam z nim o tym, że nie wytrzymuję, że życie upływa a my co z tego mamy ?? kiedy i gdzie się razem wybierzemy?
Zrozumiał, zaczął szukać innej firmy, miało być że będzie co tydzień w domu i co? scenariusz się powtarza. Znów się dziś troszkę pokłóciliśmy o to, bo on twierdzi że jestem pesymistką twierdząc że wszystkie te firmy działają na tej zasadzie, nie ma opcji by być co tydzień . On prosi o czas i że będzie szukał takiej pracy. Teraz mam urlop, myślałam ze w weekend gdzieś się wybierzemy a on będzie daleko w świecie i niestety czeka mnie samotny weekend w domu, z mamą która nie widzi przyszłości mojej z nim. Czy ma rację> martwi się o mnie. Wiem, że nie jestem młoda jakoś bardzo ale póki co nie myślę o ślubie, rodzinie. Ale właśnie ... będziemy chodzić tak i jak to będzie? kiedy zechcę czegoś więcej? lub on zechce? jest wspaniałym, nie idealnym ale fajnym chłopakiem , ale tak na logikę to chyba rzeczywiście nie ma sensu? nie wiem co mam zrobić? powiedzieć mu o tym głupio. On chce mieć rodzinę więc może niech szuka kogoś sad jeju jestem załamana. Po drugie on nic a nic się nie dorabia, jest młody a nic mu te tiry nie dają, nie zarabia tam za dużo, bo dopiero zaczął , ale  martwi mnie, że nie ma nic, nawet własnego auta, mam wrażenia że opowiada tylko o marzeniach które pozostają fikcją jak te filmy . Nie jestem materialistką, pokochałam go bez auta, bez mieszkania itd, nie patrze na to, ale kurcze, przeraza mnie że on myśli o ślubie, jakimś dorobku za 10 lat , będziemy już koło 40-stki no i te ciągłe rozjazdy, siedzę , ryczę , nie wiem co robić, co myśleć. On wyczuł przez tel że jestem smutna, on również jest.

2

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ja pokochałam tego chłopaka, ale czy aż tak mam się poświęcać?
Niby On szuka kompromisu, ale zejdzie mu z tym może i kilka lat sad co ja mam robić? nie chcę podejmować pochopnych decyzji. Z jednej strony chcę z nim być , z drugiej widzę, że to jakieś się robi ciężkie. Urlop spędzę samotnie.
Mama mnie truje , martwi się o mnie, ze przy nim zmarnuję swoje życie i że powinien wybrać albo ja albo praca. jeśli chce być ze mną to powinien zmienić pracę, ale ja nie wyobrażam sobie tak kogoś szantażować sad jezuuuu ludzie proszę napiszcie mi coś, ja oszaleję.

3

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Większość ludzi ma normalne rodziny, razem sobie mieszkają itd. On tłumaczy ze nie można mieć wszystkiego , że takie czasy że faceci wyjezdzają, ale to nieprawda, mało jest związków czy małżeństw żyjących osobno, takich weekendowych, żeby jeszcze weekendowych.
A tu i dłużej schodzi. Jeszcze żeby faktycznie coś się dorobił ale niestety nic a nic nie widać ;/ a ja bym wolała żeby mniej zarobił a tu był na miejscu. Przecież my nawet nie zamieszkamy razem nigdy bo jak? nie opłaca się nawet. Coraz bardziej mnie to martwi i nie potrafię być szczęśliwa sad nie znam par które tak żyją, dlaczego właśnie mnie musiało sie to przytrafić?
Nie chcę i nawet nie mam prawa nikogo szantażować. Niech robi to co lubi, ale ja nie wyobrażam sobie tego sad na pewno nie chciałabym mieć dzieci z taką osobą, choć on twierdzi że wtedy zmieniłby pracę żeby zobaczyć jak dzieci rosną a gdyby podrosły pewnie wróciłby do roli weekendowego tatusia. ja już nie mam sił. Nigdy mnie nie skrzywdził, jest opiekuńczy, wspiera gdy cos się dzieje, przez tel i jak może osobiście, ale kurc ze nie mwiem co z tym fantem zrobić sad

4

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

kochana mam znajomych nawet przyjaciol on kapitan rzeglugi wielkiej ona pielegniarka jego nie bylo pol roku a nawet i osiem miesiecy maja wspanialych trzech synow piekny dom dzis sa na emeryturach i dopiero sa tak naprawde razem ciesza sie soba i zyciem a nie myslalas zeby twoj pan poszukal pracy na autubusach skoro jest zawodowym kierowca moze mniej platna praca i na zmiany ale zawsze na miejscu nie wiem czy wartop rezygnowac z takiego faceta wiesz j w jego nieobecnosci poszukaj tez zalet nie macie sie kiedy klocic a gosciem przeciez wiecznie nie bedzie niech poszuka pracy jako kurier zawodowych kierowcow wszedzie potrzeba nie tylko na tiry

5

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Dzięki Joanna smile No właśnie próbowałam Go nakłonić , ale on nie chce , nie lubi autobusami.  Tak jak piszesz szkoda mi zrezygnować z takiego faceta, bo wiem, że nie jest łatwo spotkać fajnych. Zdarza się, że nawet czasem jednocześnie coś razem mówimy itd. Jakby bratnia dusza, ufam Mu. Ale bardzo mnie martwi że mama nie wróży nam absolutnie przyszłości itd. Nie chcę jej słuchać, ale czasem się zastanawiam czy aby nie ma racji. Jestem wyczerpana tym wszystkim i smutna, a nie umiem udawać ;/.
Chłopak wydaje mi się OK i obawiam się, że jak Go zostawię czego chyba oboje raczej nie chcemy to jż takiego nie spotkam.
Mama uważa  że lepsza jest samotność niż taki związek na odległość, a wy jak sądzicie?

6

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

mysle ze warto szczerze kochac i byc kochana nawet na odleglosc zwiazek dwojga ludzi to sa wieczne kompromisy ale zeby wszystko dobrze funkcjonowalo musza byc z kazdej strony nie tylko z jednej teraz jak wroci porozmawiaj z nim tak od serca a mama jaki miala zwiazek powiedz mu ze nie chcesz go stracic ale zaproponuj ze moze razem poszukacjie jakiegos rozwiazania moze niech poszuka pracy w pogotowiu jesli koniecznie chce jezdzic tu nie chodzi o to czy spotkasz takiego czy nie tu chodzi o to zeby nie niszczyc

7

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Czego nie niszczyć>?  Dzięki Kochana :*
ja po prostu nie mam szczęścia w miłości i tyle, a wydawało mi się, że spotkałam jedynego/ Takie rozjazdy czase, sprawiaja ze się oddalam od niego ale jak mu to powiem może mu być przykro.

8

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Szczerze mówiąc czytając twoją historię zastanawiam się nad jednym: czy problemem jest jego praca czy to, że ty nie masz go namacalnie cały czas. A może to, że mama ci ględzi?
Popatrz na to od drugiej strony. Facet ci się podoba, ma wszystko co powinien mieć dla ciebie facet. Normalnie laski spotykając się mają faceta raz na tydzień. W dobrych warunkach częściej. Ale są różne prace. Jazda na tirach jest dochodowa, jak zaczyna to uwierz mi się dorobi.
Może masz za dużo wolnego czasu? Znajdź sobie hobby, znajdź sobie zajęcie, chodź na fitness. Planuj każdy wolny WSPÓLNY czas, a nie twój wolny a on ma sie dostosować. Uważasz, że to on ma rzucić pracę bo ty tak chcesz? A może ty rzuć swoją bo on tak chce? Takie są realia. Decydujesz się na związek z facetem, który ma taką pracę. Albo akceptujesz jego wybór, albo daj mu spokój. Rozumiem potrzebę bliskości, ale jednak myślisz bardzo egoistycznie, myśląc, że więcej racji ma twoja mama niż twój facet. Podejmuj decyzję kierując się swoim zdaniem, a nie ględzeniem. Są ludzie co pracy nie mają w ogóle. Też żyją.Musicie sobie ustalić własną rutynę, a ty dostosować się do niego. Czasami nie warto być egoistą. Albo kochasz albo nie chcesz być sama.

9

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Avokado napisał/a:

Szczerze mówiąc czytając twoją historię zastanawiam się nad jednym: czy problemem jest jego praca czy to, że ty nie masz go namacalnie cały czas. A może to, że mama ci ględzi?
Popatrz na to od drugiej strony. Facet ci się podoba, ma wszystko co powinien mieć dla ciebie facet. Normalnie laski spotykając się mają faceta raz na tydzień. W dobrych warunkach częściej. Ale są różne prace. Jazda na tirach jest dochodowa, jak zaczyna to uwierz mi się dorobi.
Może masz za dużo wolnego czasu? Znajdź sobie hobby, znajdź sobie zajęcie, chodź na fitness. Planuj każdy wolny WSPÓLNY czas, a nie twój wolny a on ma sie dostosować. Uważasz, że to on ma rzucić pracę bo ty tak chcesz? A może ty rzuć swoją bo on tak chce? Takie są realia. Decydujesz się na związek z facetem, który ma taką pracę. Albo akceptujesz jego wybór, albo daj mu spokój. Rozumiem potrzebę bliskości, ale jednak myślisz bardzo egoistycznie, myśląc, że więcej racji ma twoja mama niż twój facet. Podejmuj decyzję kierując się swoim zdaniem, a nie ględzeniem. Są ludzie co pracy nie mają w ogóle. Też żyją.Musicie sobie ustalić własną rutynę, a ty dostosować się do niego. Czasami nie warto być egoistą. Albo kochasz albo nie chcesz być sama.

Myślę, że ględzenie swoje robi, dołuje a po 2 lęk o przyszłość z taką osobą. Gdybym mogła spotkać się z nim raz w tyg byłoby ok. ale cięzko jest gdy to raz lub 2 w miesiącu. Hobby mam, na tyg czas wypełniony, a weekendy samotne, laski w moim wieku mają mężów więc ze mna się nie spotkaja, a mi latka leca , a po 30 nie ma mowy o ślubie, nie chce tak.Czyli taki wolny zwiazek przez całe życie raczej sad

10

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Pierdolisz. Ja mam prawie 30 lat i co, ze po 30tce slubow nie ma?
Moja mama gledzi na okraglo, martwi sie, ale to moje wybory. Tak samo ty. Nie twoja mama za ciebie przezyje zycie, nie ona bedzie spac z twoim facetem i nie bedzie jej wiekszosc pozostalego zycia, bo sorry, ale odchodzac na swoja droge odcinamy pepowine.
Nie patrz na innych, bo to bez sensu. Mysl o sobie. Za duzo ogladasz sie wokol siebie. Robisz sie wtedy zdesperowana i nie chcesz byc z nim dla niego a by dorownac innym. Mozesz sie tego wyprzec ale tak mowisz. Sama zdecydujesz czy idziesz w mamy gledzenie i swoj egoizm czy dasz wam szanse. WAM a nie kolezankom czy mamie. One juz wybraly. Ty jedynie sama sobie trujesz dupsko i szukasz dziury. Rozumiem chec bliskosci, kazda z nas potrzebuje partnera obok siebie. Ale jednak wybierasz droge wspolna wiec ustalasz wam jakis rytm. Sprobuj jak mowie: siadz z nim, wez jego grafik i dostosuj swoje plany do jego. sprawdz tak miesiac, dwa i zobaczysz jak sie z tym bedziesz czuc. A mamie powiedz ze ma cie wspierac w wyborach a nie je dokonywac za ciebie.

11

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

nie niszczyc waszego uczucia mysle ze avokado ma sporo racji jesli myslisz z nim zycie spedzic on z toba bierzcie slub pomyslcie o bobasie sory ale na ciebie juz pora i bedziesz miala zajecie nawet nie wiesz kiedy te dwa tyg zleca przeciez nie jest powiedziane ze on do 70 tki bedzie na tirach sie tlukl mama sie nie przejmuj jak moje dzieci na mnie narzekaja to zawsze odpowiadam im ze matki sa od tego zeby marudzic martwic sie i pytac gdzie idziesz i kiedy wrocisz taki juz los za parenascie lat i ty bedziesz marudzic nikt nie powiedzial ze wolny zwiazek porozmawiaj z nim cywilizowani ludzie rozmawiaja ze soba O WSZYSTKIM

12

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

No i cóż znów była niefajna sytuacja. tzn mam urlop, planowaliśmy wspólny weekend. Mój chłopak zadzwonił i powiedział, że przez pracę nie wróci na ten weekend i że prosi mnie o czas by zmienił firmę, odpowiedziałam że to przykre, bo lato jest, mam wolne a my się nie zobaczymy. POpłakałam się, gadka nam się nie kleiła, powiedział że mu nie pomagam pesymistycznym nastawieniem, bo odp że pewnie wszystkie te firmy tak działają że nie ma możliwości co weekend być w polsce.
No i cisza, nie dzwoni, nie pisze od 2 dni. Obraził się?zraniłam go, ale czy miał powód?to niełatwe dla mnie.codziennie puszczał mi sygnałki żebym zadzwoniła bo z kraju mam darmo nr a teraz nagle cisza. wiem jedno ja 1. się nie odezwę, zbliża się nasze święto więc pewnie będzie musiał się odezwać , tylko ja już nie wiem czy jest sens przez tel gadać? i co powinnam mu powiedzieć? może prawdę? tzn ze ciężko mi z tą jego pracą, zle to znoszę, nic nie mogę zaplanować i oddalam się od niego, no i właśnie czy nie przesadzę? nie chcę go skrzywdzić ale tak czuje więc może warto to powiedzieć?No i to że jego zachowanie mi się nie podoba to milczenie.

13

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Sorry, pomyślicie że piszą tu z poważnymi problemami a ja furiatka , czy co ale proszę pomóżcie. Napiszcie mi coś. Ciężka sprawa. no i zaskoczył mnie tym swoim milczeniem, nie wiem nawet co mam mu powiedzieć jeśli zadzwoni, a na weekend zamierzam wyłączyć telefon.

14

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

mysle ze jemu tez nie jest latwo dlatego nie dokladaj mu zmartwien zobacz prosi o czas na zmiane firmy widac mu zalezy daj mu ten czas a lato bedzie nastepne zima tez na wekend jest piekna ja bym do niego zadzwonila powiedz mu ze tak sie zachowalas bo ci trudno ale jakos razem to przetrwacie prace zmienic z dnia na dzien w dzisiejszych czasach nie jest latwo musisz go wspierac a nie dolowac rozmawiaj z nim tak zeby do ciebie na skrzydlach wracal a nie tylko biadolisz jemu tez jast ciezko poczekaj zmieni prace i bedzie ok tym bardziej ze sam tego chce musisz mu tylko ciut pomoc dobrym slowem i swoim uczuciem jesli go kochasz i nie wylaczaj tel to bylby cios ponizej pasa

15

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
joanna925 napisał/a:

mysle ze jemu tez nie jest latwo dlatego nie dokladaj mu zmartwien zobacz prosi o czas na zmiane firmy widac mu zalezy daj mu ten czas a lato bedzie nastepne zima tez na wekend jest piekna ja bym do niego zadzwonila powiedz mu ze tak sie zachowalas bo ci trudno ale jakos razem to przetrwacie prace zmienic z dnia na dzien w dzisiejszych czasach nie jest latwo musisz go wspierac a nie dolowac rozmawiaj z nim tak zeby do ciebie na skrzydlach wracal a nie tylko biadolisz jemu tez jast ciezko poczekaj zmieni prace i bedzie ok tym bardziej ze sam tego chce musisz mu tylko ciut pomoc dobrym slowem i swoim uczuciem jesli go kochasz i nie wylaczaj tel to bylby cios ponizej pasa

Ja Ci bardzo dziękuję dobra Kobieto Kochana . Tak zrobię.Ale wiesz dziś znów była kłótnia bo powiedziałam mu ze nie wiedziałam że tak będę cierpieć, że czuję się beznadziejnie w tej sytuacji, bo nie widujemy się, spytałam czy on tak wiecznie chce pracować? itd
TTrochę przesadziłam może ale mam dość , bo co to za życie.

16

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ale masz rację joana, zadzwonię do neigo i powiem że powiedziałam tak, bo mi ciężko z tym wszystkim i że zobaczymy. Odniosłam wrazenie z rozmowy ze jakbym zakonczyła związek z tego powodu to on to zrozumie sad to dopiero był cios dla mnie.

17

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Bernadetta87 napisał/a:

No i cóż znów była niefajna sytuacja. tzn mam urlop, planowaliśmy wspólny weekend. Mój chłopak zadzwonił i powiedział, że przez pracę nie wróci na ten weekend i że prosi mnie o czas by zmienił firmę, odpowiedziałam że to przykre, bo lato jest, mam wolne a my się nie zobaczymy. POpłakałam się, gadka nam się nie kleiła, powiedział że mu nie pomagam pesymistycznym nastawieniem, bo odp że pewnie wszystkie te firmy tak działają że nie ma możliwości co weekend być w polsce.
No i cisza, nie dzwoni, nie pisze od 2 dni. Obraził się?zraniłam go, ale czy miał powód?to niełatwe dla mnie.codziennie puszczał mi sygnałki żebym zadzwoniła bo z kraju mam darmo nr a teraz nagle cisza. wiem jedno ja 1. się nie odezwę, zbliża się nasze święto więc pewnie będzie musiał się odezwać , tylko ja już nie wiem czy jest sens przez tel gadać? i co powinnam mu powiedzieć? może prawdę? tzn ze ciężko mi z tą jego pracą, zle to znoszę, nic nie mogę zaplanować i oddalam się od niego, no i właśnie czy nie przesadzę? nie chcę go skrzywdzić ale tak czuje więc może warto to powiedzieć?No i to że jego zachowanie mi się nie podoba to milczenie.

zmuszasz go do natychmiastowej zmiany pracy bo urlop, bo święto bo wspólny weekend
ja na jego miejscu tez bym się zdenerwowała

18

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Przepraszam, ze ostatnio zakładam tu sporo wątków, ale nie radzę sobie z życiem i  będę wdzięczna za każde słowo jakiejś rady, oceny bez względu na to jaka będzie. Mam już depresję silną, chodzi o to, że mam poważną rozterkę czy aby moja mama która jak każda mama chce dobra dziecka nie ma racji , bo nie powinnam jej rad lekceważyć. Tzn: jest przeciwna mojemu chłopakowi , ponieważ:
jest ode mnie dwa lata młodszy, ja mam 29 lat.No i właśnie dla mnie to już czas na ślub , dzieci a On zamierza się ożenić za jakieś 10 lat sad bo musi się dorobić, oboje pochodzimy z biednych rodzin, tzn nie mamy nic swojego na starcie, dlatego on ciężko pracuje za granicą, ja jestem w dużym mieście i zarabiam ile mogę. Tylko, że mój chłopak wspiera swoją rodzinę finansowo, daje na życie rodzicom, ja go rozumiem, ale z 2 strony mama ma trochę racji, bo zanim on zbierze jeśli mu się uda w ogóle zanim on się pobuduje , zanim cokolwiek zrobi to zejdzie mu do 40. ja będę już po 40. nie wiem co mam o tym myśleć sad((( czy czekać ? czy zrezygnować z niego. Myśli te zadreczają mnie sad sad ratunku, napiszcie coś błagam.
Mało jest takich sytuacji żeby 2 biedaków się spotkało. Z tym,  że mamie się nie podoba że on wspomaga rodzinę, że pracuje za granicą a myśl o małżeństwie jest odległa.
Z mojej strony wygląda to tak:| fajnie, że pomaga rodzicom, też bym tak robiła, ale przeraża mnie skąd wezmie kasę na budowę i że tyle lat mu zejdzie, ja już będę stara sad choć nie mam parcia na ślub ale za 2 /3 lata jak zechce i co wtedy?
Co byście zrobiły?

19 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2015-07-02 22:17:02)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Jestes pewna, ze masz 28 lat a nie 16?  Zachowujesz sie jak rozkapryszona ksiezniczka.  Na jego  miejscu bym sie zastanowila czy to faktycznie ma sens. Strzelasz focha jak dziecko.
A ile Ty odlozylas na wasza wspolna  przyszlosc. ?

20

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ja Go pokochałam za to jaki jest, a nie za to co ma. Choć jego rodzinka nie jest jakaś super, może odstrasza mnie to ze jego ojciec to całe życie prawie był alkoholikiem.Mamę boli, że jestem wykształcona i że zle trafiłam z nim, bo nikt mi tam nie pomoże.
Teraz on ma zacząć budowę domu dla swojego młodszego brata sad a potem sobie, czy jest tu ktoś kto się zna na tym? czy to jest w ogóle realne??? moim zdaniem brzmi jak science fiction.Uwierzcie, zrozumcie oni są mega ubodzy , ja nie mam też własnego mieszkania czy auta, wynajmuję , niby on jest optymistą że jakoś da radę i będzie walczył a mama wręcz przeciwnie - nie wierzy w nas. Mowi ze nie damy rady no i w 2 przypadku ma rację że będę już strasznie stara zanim on coś osiągnie sad sad sad i że powinnam go zostawić dla swojego dobra. Bardzo mnie dołuje .
Online

21

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Z taką pępowiną w tym i ewentualnie kolejnych związkach długo nie pociągniesz choć jak Ci się trafi mega pantofel lub ciapa to jest szansa.

22

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
silent napisał/a:

Z taką pępowiną w tym i ewentualnie kolejnych związkach długo nie pociągniesz choć jak Ci się trafi mega pantofel lub ciapa to jest szansa.

Tu nie chodzi o pantofla ale o realia.
A zastanawiam się tylko czy aby mama nie ma racji. Niektóre dziewczyny mają wszystko : fajnego faceta z kasą , nie musi on utrzymywać swoich rodziców, więc ona się martwi i mnie też ogarnia lęk jak my sobie poradzimy, nie chcę wychodzić za mąż w wieku 40 czy 35 lat sad

23

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

silent proszę napisz co Ty byś myślała , zrobiła jak twój facet by miał taką sytuację? szczerze?
czekam na opinie, bardzo was proszę kobietki. Może faktycznie nie mamy szans:(
ja chcę mieszkać w blokach, on w domku, ja bym chciała ewentualnie za 3 lata wziąć ślub, on za 10 sad, bo brak kasy.
bardziej bym się martwiła czy na tym pociągnę niż pępowiną:( mamy rzadko słucham choć martwią mnie jej teksty.

24

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Pierwsza kwestia - praca. Jest wiele rodzin, gdzie mąż jest kierowcą i jakoś udaje im się ułożyć życie. To jest do przemyślenia. Jeżeli jest uczucie to to nie powinno grać aż takiej roli. Fakt, może być bardzo ciężko być czasami prawie samotną matką, ale po prostu daj sobie czas na zobaczenie czy to zaakceptujesz. Nie podejmuj decyzji pochopnie.
Daj mu czas na zmianę pracy.

Druga kwestia - rodzina. Co jak co, ale dla mnie to podstawowa sprawa do obgadania. Para musi mieć takie same plany, jeżeli chodzi o czas założenia rodziny i jaka ta rodzina ma być. Przegadajcie to poważnie, kiedy które by chciało ślub i dzieci. Tak samo to gdzie mieszkacie. Jeżeli w tym nikt nie pójdzie na ustępstwa, to nie ma szans na szczęśliwy związek. I ty masz gorzej w tej sytuacji, bo wiecznie urodzić dziecka nie będziesz mogła.

Jak na razie skup się na 2 kwestii.
Kiedy się spotkacie? Jak to mniej więcej wygląda? Jest 2 dni w domu i potem 14 w trasie?

25

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Małe sprostowanie jestem facetem smile
Jakie realia? Widzę, że masz wielkie parcie na małżeństowo a może presja otoczenia?
Pantofel czy ciapa po prostu nie zauważy że liczysz się z zdaniem Twojej mamy.
To, że Ty chcesz to jest mało istotne -trudno oczekiwać zmian nic nie robiąc!
Skoro chcesz faceta z kasą to szukaj.
Nie obraź się ale Twoje posty to akt desperacji.

26

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Susane napisał/a:

Pierwsza kwestia - praca. Jest wiele rodzin, gdzie mąż jest kierowcą i jakoś udaje im się ułożyć życie. To jest do przemyślenia. Jeżeli jest uczucie to to nie powinno grać aż takiej roli. Fakt, może być bardzo ciężko być czasami prawie samotną matką, ale po prostu daj sobie czas na zobaczenie czy to zaakceptujesz. Nie podejmuj decyzji pochopnie.
Daj mu czas na zmianę pracy.

Druga kwestia - rodzina. Co jak co, ale dla mnie to podstawowa sprawa do obgadania. Para musi mieć takie same plany, jeżeli chodzi o czas założenia rodziny i jaka ta rodzina ma być. Przegadajcie to poważnie, kiedy które by chciało ślub i dzieci. Tak samo to gdzie mieszkacie. Jeżeli w tym nikt nie pójdzie na ustępstwa, to nie ma szans na szczęśliwy związek. I ty masz gorzej w tej sytuacji, bo wiecznie urodzić dziecka nie będziesz mogła.

Jak na razie skup się na 2 kwestii.
Kiedy się spotkacie? Jak to mniej więcej wygląda? Jest 2 dni w domu i potem 14 w trasie?

Jezu, nie wiem jak Ci susane dziękować .Już odpowiadam. Tak, dwa dni w domu, 2 tyg lub tydzień w trasie.
Głupio mi go pytać o to w jakim wieku chce siężenić ale chyba czas, masz rację. Nie znam słów by Ci dziękować , zmotywowałaś mnie. a co jak on odpowie ze w wieku 35??? a ja nie chcę tak długo czekać:( tylko co to zmieni? albo martwi mnie kwestia mieszkania on chce się budować , na dodatek młodszego brata również chce w mieszkanie wyposażyć, rozbią zrzutę z rodzeństwem

27

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ja rozumiem i cenię jego dobre serce ale pomagając rodzinie wiecznie to sam nic nie osiagnie, nawet auta nie ma swojego bo nie ma jak odłożyć sad. I to potrwa. Nie jestem materialistką ale jednak widzę że jest krucho u niego z kasą, nie będzie go stac nawet na pierścionek jakiś , ja nie wymagam niewiadomo czego. ale z 2 str nic mi do jego wydatków. Porywa się z motyką na słonce jak dla mnie, wg mnie można sobie wynajmować i już, z kredytem bym nie umiała żyć, na budowę szkoda sił itd. Ja bym chciała z nim kiedyś za rok, dwa zamieszkać wynajmując. ale sądzę że on na to może nie pójść.Najgorsze , że z charakteru ok się wydaje ale niestety nie wiem jak się dogadamy w tych sprawach.a jak go zostawię to jednak szkoda by mi było no i też już jestemw takim wieku że nikogo nie poznam, nie mam z kim wychodzić itd, dużo pacuję.

28

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Jozefina napisał/a:

Jestes pewna, ze masz 28 lat a nie 16?  Zachowujesz sie jak rozkapryszona ksiezniczka.  Na jego  miejscu bym sie zastanowila czy to faktycznie ma sens. Strzelasz focha jak dziecko.
A ile Ty odlozylas na wasza wspolna  przyszlosc. ?

No ja sobie odłożyłam dość sporo. Ale właśnie chodzi o to, że niedobrze gdy spotkają się dwie osoby z biednej rodziny bo to raczej nie ma przyszłości , skoro on ma pomagać całe życie rodzicom, gdzie zwykle bywa odwrotnie: rodzice pomagają dzieciom albo przynajmniej nie wołają.

29

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

powiem ci tak jak on teraz przyjedzie to postaw mu sprawy jasno ze chcesz miec pewna stabilnosc w postci daty slubu jesli mysli powaznie slub nie musi byc szalony najblizsza rodzina swiadkowie i wystarczy rozumiem ze spotkaly sie dwie biedy ale wiesz ty nie masz nic i ja nie mam nic razem zbudujemy fabryke tu nie chodzi o kase on nigdy nic nie mial zlapal dobrze platna prace i troche marzenia mu sie wygorowaly pogadaj z nim szczerze ze najpierw wy wasza wspolna rodzina staniecie na nogi a potem mozecie pomagac komu tam bedzie trzeba w zyciu jednak egoista troche trzeba byc latwo jest tworzyc zwiazki jak mamusia z tatusiem dadza auto dom i spory wklad na konto trudniej jest zaczynac z niczego ale jak tylko sie chce to uwierz mi ze mozna i kazda rzecz kupiona przez was razem za wlasne pieniadze bardzo o cieszy zapytaj czy chce miec dzieci jak tak to zapytaj go przewrotnie a kiedy bo powiedz mu ze czas cie niestety goni TYLKO SZCZERA ROZMOWA razem musicie sie zastanowic nad wszystkim a nie ze ty chcesz tak czy tak razem jeszcze raz razem a matki to matki za barzdo bym jej gadania nie sluchala sama jestem matka doroslych dzieci tez biadole ale pozwalam im na wlasne decyzje dobre i zle ale ich wlasne

30

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
silent napisał/a:

Małe sprostowanie jestem facetem smile
Jakie realia? Widzę, że masz wielkie parcie na małżeństowo a może presja otoczenia?
Pantofel czy ciapa po prostu nie zauważy że liczysz się z zdaniem Twojej mamy.
To, że Ty chcesz to jest mało istotne -trudno oczekiwać zmian nic nie robiąc!
Skoro chcesz faceta z kasą to szukaj.
Nie obraź się ale Twoje posty to akt desperacji.

Przepraszam, że z Ci płeć zmieniłam smile Uwierz, może to tak brzmi , ale raczej desperacja dotyczy tego co mam robić, mama mnie tak dołuje. Bo gada ze mój czas minie itd, że tracę czas, że on będzie wiecznie utrzymywał rodzinę. Ja to cenię, że on ma dobre serce, również bym najbliższym pomogła tylko co wtedy ze mną? jakie my mamy szanse ;/. To te realia o ktore pytasz. Jeśli w związku obie strony pracują to OK ale jeśli cała rodzina na utrzymaniu to już pojawia się kłopot, to gdzie mowa o założeniu własnej???
Chcę faceta z charakterem, bo uwierz on nie wygląda extra , przytył, ma choroby skórne i niejedna by go zostawiła chociażby z tego względu a ja jednak go chciałam wspierać itd, ale przytłacza mnie czasem to wszystko.
mnie się do ślub u nie spieszy, dzieci też nie chcę mieć wcale na dzień dzisiejszy więc wg mamy jestem pusta sad
wiem, że czytając mój wątek niejdna osoba tak może też o mn ie pomyśleć, ale tak mnie teraz to przycisnęło, że masakra  sad

31

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
joanna925 napisał/a:

powiem ci tak jak on teraz przyjedzie to postaw mu sprawy jasno ze chcesz miec pewna stabilnosc w postci daty slubu jesli mysli powaznie slub nie musi byc szalony najblizsza rodzina swiadkowie i wystarczy rozumiem ze spotkaly sie dwie biedy ale wiesz ty nie masz nic i ja nie mam nic razem zbudujemy fabryke tu nie chodzi o kase on nigdy nic nie mial zlapal dobrze platna prace i troche marzenia mu sie wygorowaly pogadaj z nim szczerze ze najpierw wy wasza wspolna rodzina staniecie na nogi a potem mozecie pomagac komu tam bedzie trzeba w zyciu jednak egoista troche trzeba byc latwo jest tworzyc zwiazki jak mamusia z tatusiem dadza auto dom i spory wklad na konto trudniej jest zaczynac z niczego ale jak tylko sie chce to uwierz mi ze mozna i kazda rzecz kupiona przez was razem za wlasne pieniadze bardzo o cieszy zapytaj czy chce miec dzieci jak tak to zapytaj go przewrotnie a kiedy bo powiedz mu ze czas cie niestety goni TYLKO SZCZERA ROZMOWA razem musicie sie zastanowic nad wszystkim a nie ze ty chcesz tak czy tak razem jeszcze raz razem a matki to matki za barzdo bym jej gadania nie sluchala sama jestem matka doroslych dzieci tez biadole ale pozwalam im na wlasne decyzje dobre i zle ale ich wlasne

Cieszę się, że tak wiele jest tu kochanych, mądrych , dobrych istot, dziękuję Wam, dziękuję Kochana Joanno , że tak  wczułaś się w sprawę i wiesz??? bardzo mi pomogłaś. Moim problemem jest to, że głupio mi już mówić o ślubie itd, ale w sumie mogę wybadać teren, tak ogólnie mówić a nie że akurat my , tylko kiedy on by chciał się żenić itd. I jak widzi ślub i wspomaganie rodziny np.
Jesteś Kochana smile Pewnie, że szczerz ei razem podejmiemy każdą decyzję. Łatwo mi doradząć innym ale sama w taką deprechę, doła wpadłam że roztrzęsiona nie spałam i myślałam i Ty m.in mi pomogłaś smile Niech Ci się wiedzie jak najlepiej i wam kochane /kochani forumowicze. zobaczę jak to będzie. Boję się że on odpowie że np ślub grubo po 30 . planuje bo tak coś wspominał sad To byłby problem bo ja nie chcę tak pozno, nie chcę też mieszkać w mieście które on wybrał zeby się tam pobudować itd , dużo będzie tego do obgadania i nie wiem czy się dogadamy sad ale myślę że zależy od 2 stronb, przeciez nie mogę wiecznie iść na kompromisy i tak już daje mu czas, choć niełatwo mi i ryczę nieraz że mam taką sytuację, ale postanowiłam zaczekać ;(Byc może tak jak mówi mama zmarnuję sobie przy nim życie, ale być może warto dalej probować i zobaczyć. zawsze mówi że traktuje związki poważnie jak małżeństwo. wiem że ma dobre aż za dobre serce, jest wrażliwy i też się stara żeby było ok. No ale mamę też rozumiem, w koncu spotkała się bieda z nędzą i wiem - nbędzie ciężko , czy damy radę to zobaczymy , jeszcze zaryzykuję, poobserwuję, ale ciężko mi z tym wszystkim.dzDzięki jeszcze raz

32

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

kochana tu nie ma sentymentow ja zylam podobnie najpierw po 2 latach pognalam meza bo byl gnojem kurwiarzem  i oszustem ale przystojny byl nieziemsko trudno  potem poznalam drugiego pana niczego sobie ale przeciwienstwo pierwszego z charakteru bo urody mu nie brakowalo i do dzis nie brakuje  to nie istotne choc zanim rozwine to co mialam ci powiedziec to gdyby ich polaczyc w jednego to bylby ideal ale coz ........pomazyc dobra sprawa ale do czego daze ja tez zwlekalam z rozmowa o slubie choc dziecko mi sie z nim przytrafilo ktrore bardzo kocham razem remontowalismy dom razem go urzadzalismy a po 20 latach przedzielilismy go murem mieszkamy obok widzimy sie kazdego dnia rozeszlismy sie nie wiadomo kiedy powiedzial mi pewnego dnia ze nie spelniam jego oczekiwan po 20 latach dobre sobie wiec postaraj sie delikatnie regulowac swoje sprawy zebys miala wszystko czarno na bialy zrobcie sobie liste co was dzieli co was laczy i gdzie jest potrzebny kompromis w jednej sprawie ustap ty w drugiej on szczerosc tylko szczerosc a wiara czyni cuda dlatego wierze  ze sie dogadacie daj koniecznie znac co i jak z nudow jak go nie ma zrob sobie rachunek sumienia pomysl gdzie mozesz ustapic gdzie nie

33

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
joanna925 napisał/a:

kochana tu nie ma sentymentow ja zylam podobnie najpierw po 2 latach pognalam meza bo byl gnojem kurwiarzem  i oszustem ale przystojny byl nieziemsko trudno  potem poznalam drugiego pana niczego sobie ale przeciwienstwo pierwszego z charakteru bo urody mu nie brakowalo i do dzis nie brakuje  to nie istotne choc zanim rozwine to co mialam ci powiedziec to gdyby ich polaczyc w jednego to bylby ideal ale coz ........pomazyc dobra sprawa ale do czego daze ja tez zwlekalam z rozmowa o slubie choc dziecko mi sie z nim przytrafilo ktrore bardzo kocham razem remontowalismy dom razem go urzadzalismy a po 20 latach przedzielilismy go murem mieszkamy obok widzimy sie kazdego dnia rozeszlismy sie nie wiadomo kiedy powiedzial mi pewnego dnia ze nie spelniam jego oczekiwan po 20 latach dobre sobie wiec postaraj sie delikatnie regulowac swoje sprawy zebys miala wszystko czarno na bialy zrobcie sobie liste co was dzieli co was laczy i gdzie jest potrzebny kompromis w jednej sprawie ustap ty w drugiej on szczerosc tylko szczerosc a wiara czyni cuda dlatego wierze  ze sie dogadacie daj koniecznie znac co i jak z nudow jak go nie ma zrob sobie rachunek sumienia pomysl gdzie mozesz ustapic gdzie nie

To niesamowite, też przed nim znałam chłopaka z którym nic nie wyszło i mam wrażenie że gdyby ich zmixować miałabym ideał smile:)
Czy mogę napisać e-maila do Pani? jak już się wyjaśni smile chyba że pani często zagląda na forum?
właśnie ciężko jest przewidzieć tych facetów. Świetny pomysł z rachunkiem smile))
ale ulga
Myślę że narazie nic z nim serio nie będę rozmawiać bo go odstraszę , ale poznawać go spokojnie, jest czas smile i podpytywać pół żartem pół serio, nie będę go od razu atakować ,po prostu poznawać smile i szczerze rozmawiać smile ideału się nie spotka.
Z serca dziękuję i na pewno dam znać. Ciesżę się, że na mojej drodze poznaję sporo życzliwych ludzi. Może to nieskromnie zabrzmi ale ja również wielu ludziom pomogłam i będę pomagać i wierzę że to wraca bo teraz ja potrzebowałam bardzo rady, słowa otuchy albo i krytyki, spoko i otrzymałam od bezinteresownej osoby smile dało mi to wiele. Dziękuję smile smile a wiara dużo daje, owszem ale jak to mówią z pustego i salomon nie naleje, także trzeba tez działać a nie żyć w świecie marzeń,

34

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Czyli teraz jest tylko 4 dni w miesiącu w domu? Może to tylko tak na początku? Ojciec mojej koleżanki jeździ i jest chyba mniej więcej na każdy weekend.

Głupio Ci pytać o plany na przyszłość? Jestem studentką, staż związku podobny, uważam, że potrzebujemy jeszcze trochę czasu na poznanie się(tym bardziej, że jesteśmy bardzo młodzi), ale jeżeli wyjdzie to swoje plany na rodzinę już znamy(chociaż najpierw kariera). W pierwszych tygodniach związku mówiliśmy sobie jak mniej więcej chcemy, aby nasze życie za 10 lat wyglądało. Najpierw oczywiście każdy mówił "ja", ale teraz delikatnie dopasowaliśmy plany do siebie i mówimy "my". Dla mnie to bardzo ważne, aby po 3 latach związku nie okazało się, że mój facet nie chce ślubu i rodziny - bo mi na tym zależy. Także nie bój się o tym porozmawiać. Tak na spokojnie. To nie chodzi o to, że chcesz wziąć ślub teraz i masz na to parcie. Ty chcesz poznać jego zamiary i to jest NORMALNE i WAŻNE.

Pytasz go co on planuje, ty mówisz co ty i rozmawiacie o tym, czy któreś jest w stanie pójść na kompromis i jak to zgrać. Nie zamiataj tego pod dywan tylko dokładnie obgadajcie.

Co do pomagania rodzinie - z jeden strony dobrze to o nim świadczy, ale z drugiej w tym wieku powinien myśleć o założeniu swojej rodziny i zadbaniu o nią. Spojrzenie na oszczędzanie i zadbanie o swoje mieszkanie itp. to coś co jak widzę trudno ludziom zmienić. Niby to nie są twoje pieniądze, więc nie powinnaś się wtrącać, ale z drugiej strony, jeżeli byście byli małżeństwem to byłyby wspólne i nieciekawie by było jakby się okazało, że wy nie macie mieszkania, a on buduje dom bratu.

I odzywacie się już do siebie? Myślę, że ciche dni w stanie obrażenia którejś ze stron nie służą związkowi.

Joanno proszę używaj kropek i przecinków.

35

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Susane napisał/a:

Czyli teraz jest tylko 4 dni w miesiącu w domu? Może to tylko tak na początku? Ojciec mojej koleżanki jeździ i jest chyba mniej więcej na każdy weekend.

Głupio Ci pytać o plany na przyszłość? Jestem studentką, staż związku podobny, uważam, że potrzebujemy jeszcze trochę czasu na poznanie się(tym bardziej, że jesteśmy bardzo młodzi), ale jeżeli wyjdzie to swoje plany na rodzinę już znamy(chociaż najpierw kariera). W pierwszych tygodniach związku mówiliśmy sobie jak mniej więcej chcemy, aby nasze życie za 10 lat wyglądało. Najpierw oczywiście każdy mówił "ja", ale teraz delikatnie dopasowaliśmy plany do siebie i mówimy "my". Dla mnie to bardzo ważne, aby po 3 latach związku nie okazało się, że mój facet nie chce ślubu i rodziny - bo mi na tym zależy. Także nie bój się o tym porozmawiać. Tak na spokojnie. To nie chodzi o to, że chcesz wziąć ślub teraz i masz na to parcie. Ty chcesz poznać jego zamiary i to jest NORMALNE i WAŻNE.

Pytasz go co on planuje, ty mówisz co ty i rozmawiacie o tym, czy któreś jest w stanie pójść na kompromis i jak to zgrać. Nie zamiataj tego pod dywan tylko dokładnie obgadajcie.

Co do pomagania rodzinie - z jeden strony dobrze to o nim świadczy, ale z drugiej w tym wieku powinien myśleć o założeniu swojej rodziny i zadbaniu o nią. Spojrzenie na oszczędzanie i zadbanie o swoje mieszkanie itp. to coś co jak widzę trudno ludziom zmienić. Niby to nie są twoje pieniądze, więc nie powinnaś się wtrącać, ale z drugiej strony, jeżeli byście byli małżeństwem to byłyby wspólne i nieciekawie by było jakby się okazało, że wy nie macie mieszkania, a on buduje dom bratu.

I odzywacie się już do siebie? Myślę, że ciche dni w stanie obrażenia którejś ze stron nie służą związkowi.

Joanno proszę używaj kropek i przecinków.

Susane dzięki, jesteś drugą cudowną duszyczką która mi mega pomogła smile nawet nie wiecie jak mi ulżyło smile smile smile aż się wzruszyłam bo jestem wrażliwą osobą i bardzo to doceniam, ten czas który poświęciłyście mi itd, tego potrzebowałam. Mam podobne zdanie że ciche dni bądz kłótnie oddalają od siebie, więc porozmawialiśmy szczerze ze sobą z dwie godz przez tel. I plan jest taki że daje mu czas na spokojnie, on szuka i tak jak piszesz widocznie są firmy gdzie można co weekend być w domu wink
Tak, muszę go właśnie delikatnie podpytać jak widzi siebie za 10 lat no i niestety o tej kwestii budowy tez delikatnie ale czarno to widze, gdyż mocno postanowił że to zrobi sad a sam nie ma lokum a ma plan za 2 -3 lata się budować tyle narazie wiem. Tylko że na koncie nic nie odkłada póki co, ostatnio miał 50 zł , martwi mnie to niesamowicie. Ja zarabiam znacznie mniej a potrafię gospodarować , nie jestem sknerą ale umiem dorobić, zatrzymać grosza a i tak by mnie na żadne budowy stać nie było, nie chcę mu skrzydeł podcinać ale to się wydaje nierealne w tych czasach takie budowy, to zejdzie kupę lat a gdzie przez ten czas mamy zamieszkać? ale właśnie trzeba koniecznie o tym porozmawiać. Dziewczynky Kochane ja na pewno dam znać smile codziennie staram sie na forum zaglądać , lubię je ze względu na to że jeszcze na żadnym nie spotkałam tak fajnych ludzi, w ogóle czytam  masę wątków i jestem pod wrażeniem smile super ludzie tu są.

36

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Chociaż wiem, że np nie mam prawa mu zakazać budowy czy jazdy za kółkiem. Takie szantaże itp odpadają. Tylko rozmowy szczere. Ale czy to są powody by zostawić chłopaka? odpuścić związek że buduje chaty rodzinie ? a o sobie myśli ale wątpię czy za 2 -3 lata tak ruszy do budowy. a co przez ten czas z nami? muszę być jednak osobą która sama zacznie podpytywać bo z jego strony się nie doczekam. Dużo sam mówi o planach ale brakuje mi konkretu co do tego kiedy chciałby się np żenić. Nie wiem czemu mnie taka ciemność z tym ogarnęła, ale uwierzcie nie wiedziałam co robić, a Wy bardzo mi pomogłyście i rozjaśniłyście :)chyba to prawda że komuś łatwiej  radzić smile I dzięki że podzieliłyście się osobistymi doświadczeniami smile bardzo cenne i miłe :)Kochane moje, dzięki wam dziś spokojnie zasnę :0

37

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Susane postaram sie dostosowac choc na takie pierdoly jak kropki troche szkoda czasu ,ale ok jak nie zapomne bede sie stosowac .Zagladam czesto na forum lubie tu byc juz wczesniej chcialam do ciebie wyslac meila ale mamy poblokowane ale kiedys sie zgadamy to znajdziemy rozwiazanie na meile. Pstaraj sie nie zabierac mu marzen czlowiek jak nie marzy nie ma celu w zyciu pozniej jednak to zycie troche plany weryfikuje , a noz uda sie aby cos ocalalo , Staraj sie na niego nie naciskac ale powiedz mu ze chcialabys miec pewna sytuacje ,nawet tak w zartach powiedz mu wiesz mama mi biadoli musze jej cos konkretnego powiedziec takze kochanie musimy cos ustalic marzcie razem planujcie razem a bedzie wam lzej . Nawet nie wiesz jak zaluje ,ze dwoch facetow nie da sie zmixowac .Oj jakie bysmy byly szczesliwe na sama mysl ciarki mi przeszly po plecach .

38

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

No właśnie , ciekawe co mi odpowie ale wnioskuję,  że on nie chcę się jeszcze dość długo żenić, tak mówił, że na pewno sporo czasu, ale może to się zmieni, zobaczymy, obrażaniem nic nie zyskam,niszczyć jest łatwo, a zobaczę jak będzie. On chce żebym z nim jechała w trasę na tydzień bo mam urlop właśnie, ale kurcze z jednej strony chcę , bo trochę czasu spędzimy ale z 2 strony co to za czas za kółkiem po 15 godzin , umrę tam smile ja nie lubię długo jechać jako pasażer , męczy mnie to.
Będę powoli badać grunt i owszem nie naciskać, bo Go wystraszę , a w sumie jest młody i może tak jak ja do końca nie mieć konkretnie sprecyzowanych celów:) jedno jest pewne , z e gdyby nam np dziecko wyskoczyło czego nie chcemy to on odkłada swoje marzenia i zajmuje się głównie mną i dzieckiem, pomaga mi itd. Przynajmniej tak się zarzeka , bo twierdzi że trzeba być odpowiedzialnym. No i żenić też się chce, chciałby kiedyś mieć córeczkę, no i drugie dziecko oraz własny dom. W blokach nie chce (ja chcę) , no chyba że by mieszkał wysoko np. na 12 piętrze to ok.Tyle wiem, a kiedy by chciał tego już niestety nie wiem. Najgorsze że gdyby sam się utrzymywa ł odłożyłby bez problemu ale on rodzinę ma na utrzymaniu, ta myśl nie daje mi spokoju , a zabronić nie mogę :(czy kazać wybierać ja albo jego rodzice, rodzeństwo. Ale cóż  ...życie zaskakuje niby., a z 2 strony jesteśmy ograniczeni, nie mając wpływu na wiele.

39

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

A co Ty Autorko dajesz od siebie dla niego? Z czego Ty rezygnujesz? Wiem, że tęsknota i odległość są straszne.. ale od początku wiedziałaś jak będzie. Facet chce zmienić pracę dla Ciebie, chce żebyś jechała z nim w trasę , bo Ty masz urlop - Ty nie chcesz., albo nie lubisz trasy, ale też nie lubisz jak go nie ma - ludzie zdecyduj się. Widać, że chłopina na tyle na ile może się stara, a jeszcze do tego pomaga rodzinie co dobrze o nim świadczy. Za mało czasu jeszcze upłynęło żeby jasno sprecyzować kiedy chce ślub. Jeszcze na tyle Cię nie poznał,   żeby chcieć założyć rodzinę. A od Ciebie wieje - przepraszam - desperacją hmm Siedzisz z mamą, która truje Ci nad głową, ciśnie i opowiada jakieś bajki a Ty się jej słuchasz. Powiedz mi, który 27latek w tych czasach ma tyle pieniędzy żeby już budować sobie chatę? Ty masz 29 lat - jesteś od niego starsza i nadal jej nie masz. Cały czas czytałam o pieniądzach o tym, że nie będzie go stać na budowę domu. A Ciebie stać? mówisz, że dużo odłożyłaś.. super - Twoje oszczędności plus wspólny kredyt pozwolą na kupno mieszkania czy tam postawienie domu. Mam wrażenie, że mama wychowała Cię w duchu księżniczki. Masz wykształcenie wyższe? Nic nadzwyczajnego obecnie, bo większość ludzi studiuje i nie świadczy to o niczym, a już na pewno nie daje prawa do poczucia "lepszości". Mam nadzieję, że się nie obrazisz - bo ja nie chcę obrazić Ciebie, ja tylko tak postrzegam Ciebie wobec tego co napisałaś. Pierwszym Waszym krokiem powinno być wynajęcie czegoś wspólnie. I tak naprawdę to będzie dopiero poznanie się, a jeśli nie chcesz tracić czasu to zróbcie to jak najszybciej. Nawet jeśli on jest rzadko, to powinniście mieć Wasze wspólne miejsce gdzie on będzie wracał. Jak namacalnie się przekona jak to jest być razem i będziecie ze sobą szczęśliwi to zachce szybciej się ustatkować i trochę od rodziny się odetnie. A i Tobie się to przyda. I nie jęcz mu ciągle do słuchawki, bo to go będzie zniechęcać, teraz już widzisz że rzadziej dzwoni, bo robisz mu wymówki, podczas gdy z jego punktu widzenia on ciężko pracuje. I nie widzę przeszkód w założeniu rodziny czy posiadania dziecka, z powodu braku domu.
Pozdrawiam

40

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

A co Ty Autorko dajesz od siebie dla niego? Z czego Ty rezygnujesz? Wiem, że tęsknota i odległość są straszne.. ale od początku wiedziałaś jak będzie. Facet chce zmienić pracę dla Ciebie, chce żebyś jechała z nim w trasę , bo Ty masz urlop - Ty nie chcesz., albo nie lubisz trasy, ale też nie lubisz jak go nie ma - ludzie zdecyduj się. Widać, że chłopina na tyle na ile może się stara, a jeszcze do tego pomaga rodzinie co dobrze o nim świadczy. Za mało czasu jeszcze upłynęło żeby jasno sprecyzować kiedy chce ślub. Jeszcze na tyle Cię nie poznał,   żeby chcieć założyć rodzinę. A od Ciebie wieje - przepraszam - desperacją hmm Siedzisz z mamą, która truje Ci nad głową, ciśnie i opowiada jakieś bajki a Ty się jej słuchasz. Powiedz mi, który 27latek w tych czasach ma tyle pieniędzy żeby już budować sobie chatę? Ty masz 29 lat - jesteś od niego starsza i nadal jej nie masz. Cały czas czytałam o pieniądzach o tym, że nie będzie go stać na budowę domu. A Ciebie stać? mówisz, że dużo odłożyłaś.. super - Twoje oszczędności plus wspólny kredyt pozwolą na kupno mieszkania czy tam postawienie domu. Mam wrażenie, że mama wychowała Cię w duchu księżniczki. Masz wykształcenie wyższe? Nic nadzwyczajnego obecnie, bo większość ludzi studiuje i nie świadczy to o niczym, a już na pewno nie daje prawa do poczucia "lepszości". Mam nadzieję, że się nie obrazisz - bo ja nie chcę obrazić Ciebie, ja tylko tak postrzegam Ciebie wobec tego co napisałaś. Pierwszym Waszym krokiem powinno być wynajęcie czegoś wspólnie. I tak naprawdę to będzie dopiero poznanie się, a jeśli nie chcesz tracić czasu to zróbcie to jak najszybciej. Nawet jeśli on jest rzadko, to powinniście mieć Wasze wspólne miejsce gdzie on będzie wracał. Jak namacalnie się przekona jak to jest być razem i będziecie ze sobą szczęśliwi to zachce szybciej się ustatkować i trochę od rodziny się odetnie. A i Tobie się to przyda. I nie jęcz mu ciągle do słuchawki, bo to go będzie zniechęcać, teraz już widzisz że rzadziej dzwoni, bo robisz mu wymówki, podczas gdy z jego punktu widzenia on ciężko pracuje. I nie widzę przeszkód w założeniu rodziny czy posiadania dziecka, z powodu braku domu.
Pozdrawiam

Nie obrażę się  chomiczku smile cenię każde słowo smile i dziękuję smile po raz setny, było to dla mnie ważne.Wiem, że może to brzmieć  jak desperacja ale bardziej męczy mnie to psychicznie to że nie mam wsparcia od mamy. Nie mieszkamy razem, wynajmuję pokój w duzym mieście. Chłopa k nie chce ze mną jeszcze mieszkać. Zresztą nie opłaca mu się to finansowo, i tak w weekendy przyjeżdża to zostaje na noc u mnie przeważnie. Nie chcę żeby miał dodatkowe koszty a na to samo wychodzi , choć nie ukrywam, że też wolałabym za jakiś czas żebyśmy byli tylko my, bez osób trzecich, bo wiadomo nie ma wtedy takiego luzu itp.nie muszę tłumaczyć.
No ja bym pojechała w trasę ale wiem że to będzie dla mnie mega męczące i że i tak wiele czasu nie spędzimy b o on jest w pracy, ale zastanawiam się, być może się zdecyduje aczkolwiek trudno o decyzję bo i tak niewiadomo gdzie i na jak długo pojedzie , a mam ograniczony czas.I to mnie zadręcza , że wiecznie mam się do niego dostosowywać sad

41

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

kochana ja bym z nim w ta trase pojechala tak jak stoje brakuje ci jego obecnosci masz super okazje z nim pobyc pogadac pomarzyc a noz cos wspolnie ustalicie a zobacz jaka to okazja pobyc z nim i co z tego ze nie lubisz jezdzic ,przezyjesz moze czasem warto sie poswiecic CEL USWIECA SRODKI daj znac koniecznie  czy jedziesz z nim

42

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Hehe ok, jak będzie możliwość to raczej pojadę smile) w czwartek się dowiem
Chomik, nie wynajmiemy mieszkania , bo on kasę chce inwestować teraz w budowę domu dla rodziny sad( a nie dla nas , ja rozumiem że to za krótko, żeby coś myśleć, ale bardzo ucierpi nasz związek na tym finansowo , że on tak pomaga rodzinie.A mieszkanko w dużym mieście drogo kosztuje.

43

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

nie dostosowujesz sie do niego tylko niestety do jego pracy trudno narazie musi tak byc a jak tak bardzo chce budowac to zaproponuj mu niech rozpocznie najpierw wasza budowe ty sie dolozysz .jak wasz dom stanie to bedziecie pomagac innym zastanow sie dobrze nad mieszkaniem w bloku to jest tragedia ja mieszkalam 20 lat teraz mieszkam w domku z ogrodem mam wszystko w nosie nigdy majac wybor nie zdecydowalabym sie na blok

44

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
joanna925 napisał/a:

nie dostosowujesz sie do niego tylko niestety do jego pracy trudno narazie musi tak byc a jak tak bardzo chce budowac to zaproponuj mu niech rozpocznie najpierw wasza budowe ty sie dolozysz .jak wasz dom stanie to bedziecie pomagac innym zastanow sie dobrze nad mieszkaniem w bloku to jest tragedia ja mieszkalam 20 lat teraz mieszkam w domku z ogrodem mam wszystko w nosie nigdy majac wybor nie zdecydowalabym sie na blok

No tak, ale to wygodniejsze. Możesz mi moja Droga napisać czemu nie chcesz bloków? mieszkanie tam ma dużo plusów.

45

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Nie mogę zaproponować że mu dołożę , bo on nic nie mówi o mieszkaniu razem. Poza tym ja będę patrzyła na mieszkanie pod kątem pracy. Narazie stałej nie mam i nie wiem gdzie będę mieszkała. Szukam swojego miejsca. ale w dużej mierze zależy to od pracy. Na pewno chcę w dużych miastach oddalonych gdzieś do 2 godzin od domu rodzinnego.

46

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Zacznę trochę nie na temat, tzn Droga autorko podzielam Twoje zdanie - również jestem fanką tego forum.
Twój wątek jest mi bliski, gdyż mam podobną sytuację. Owszem, uważam, że wszystko ma swój sens. Również jestem z kimś, kto tak zarabia. Staż związku mniej więcej podobny. Chłopak pochodzi z biednej rodziny, bardzo Im ciężko było i On pomaga dalej. Nie powiem : trochę mnie to niepokoi, ma to dwie strony. Ale tak to w życiu jest, że wszystko ma plusy i minusy. Lepiej, że pomaga niż miałby nie dbać , nie szanować najbliższych, to bardziej by mnie martwiło. Ja postawiłam na przeżywanie TU i Teraz, poznawanie się no i wiarę, że to możliwe stworzyć związek , gdy na starcie nie ma się ani własnego mieszkania ani auta itp. Jeśli dwoje ludzi jest pracowitych i się kochają to dadzą radę. Też jestem na etapie odkrywania siebie. Nic na siłę smile Zrozumienie samo przyjdzie, ale musisz ze swoim chłopakiem dużo szczerze rozmawiać. To sprawia, źe Ci ulży i będziesz miała jasność co On myśli i czuje. Wydaje się ogarnięty i dobry no i zależy Mu. Zaufaj sobie, Jemu i życiu smile Nie ma uniwersalnej recepty , każdy swoje życie przeżywa inaczej. jedni mają wille , drogie ata ale np chore dzieci i inne problemy bądz nie mogą Ich mieć. Myślę, że nie można mieć wszystkiego smile tak jak nie ma ideałów. Ale miłość jest piękna więc dbaj o nią, rozmawiaj, szukajcie rozwiązań smile
Powodzenia

47

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Bardzo mi wszyscy tu pomogli, ale wiem jedno muszę poważnie pogadac z chłopakiem, podpytać jak sobie wyobraża siebie za 5 lat, jak się ożeni to będzie i rodzinę utrzymywał wciąż?? podpytam go.Chciałam mu jeszcze podsunąć jedną myśl:
Chvciał kiedyś jezdzić w Norwegii, byłby tam miesiąc a tydzień w domu, zarobki podobno ogromne, szybciej by się dorobił w dwa lata a tu musi dużo więcej wkładu włożyć, ale mówi że ja nie będę na niego czekać, więc rezygnuje z tego. Może bym mu poleciła jechać, to będzie test związku, dorobi się w koncu, ale z 2 strony jak to co zarobi odda rodzinie to i tak nic z tego. Na dzienn dzisiejszy zrozumiałam że większym problemem niż jego praca jest fakt że on mimo zarobków nic nie ma bo inwestuje sad jest jak robin hood
ale tak na serio to jest problem na maxa. Z jednej strony go rozumiem, serce by mi krwawiło gdyby mama , brat wołali kasę ode mnie, z 2 strony jak to pogodzić z rodziną?ciężka sprawa , w następny weekend się z nim widzę , rozmawiam więc dam znać co i jak

48

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Jego praca wymusza niestety to, że będziesz się musiała dostosować do niego. I albo to akceptujesz i nauczysz się z tym żyć, albo nic z tego nie będzie.. JA też dostosowuje się do mojego partnera. On za kilka miesięcy przejmuje gospodarstwo po rodzicach, więc np. głupia rzecz ale mogę zapomnieć już o wakacjach w lecie, bo on nie będzie mógł, jak gdzieś będziemy jechać w odwiedziny to dopiero późnym wieczorem po obrządku itp itd.. wszystko będzie dostosowane do niego. I przez 4 lata związku żyliśmy na odległość (choć niewielką), ale w końcu postawiłam sprawę na ostrzu noża i powiedziałam, że ja chcę z nim ŻYĆ i mieć go przy sobie, więc albo razem mieszkamy, albo ja szukam szczęścia gdzie indziej bo teraz szczęśliwa nie jestem. Zamieszkaliśmy razem, chociaż jemu finansowo się nie opłacało - no ale coś za coś. smile Porozmawiaj z facetem o tym inwestowaniu pieniędzy w dom brata.. bo to jest niepokojące - a nie jego praca. Może oni się umówili, że ten dom będzie ich wspólny i tam z rodzinami zamieszkają? Wiem, że mieszkania w dużym mieście to jest koszt ,bo sami też wynajmujemy pokój w dużym mieście hmm A to, że nie masz wsparcia od mamy.. wiesz nie każdy ma to szczęście je mieć, nie każda mama jest taką kochającą i wspierającą. Przykre to jest, ale nie zmienisz tego. Czy byłoby Ci lepiej gdybyś zostawiła swojego faceta, tak jak mama chce? Kochasz go? Wyobrażasz sobie życie bez niego?

49

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Masz rację - to kwestia szczęścia wszystko w życiu. Przejdę do odp na Twoje pytania :
jesteśmy ze sobą rok, więc może to za krótko by stwierdzić, ale nawet jak on się nie odzywa do mnie bo nie ma czasu dzień czy jak teraz co byliśmy zdołowani dwa dni milczał to było mi smutno. Wydawało mi się, że go kocham, ale gdy rzadko ze sobą jesteśmy więz słabnie, powiedziałam mu o tym. Nie wiem czy byłoby mi lepiej, gdybym go zostawiła. Mama mnie wspiera na ile może, jest dobra ale martwi się , bo facet porywa się z motyką na słońce i zapędzi mnie w lata. Ma trochę racji. Teraz dobija mnie nie tyle praca co fakt że ma nowy plan. Wczoraj nie wytrzymałam i przez tel zaczęłam mu zadawać kilka pytań. Martwi mnie, że to co on opowiada to bajki nierealne. Oni mieli bardzo ciężko w życiu, brat najstarszy ich jakiś czas utrzymywał. Teraz ma pomóc bratu i skonczyć budowę, ale też chce postawić domek rodzicom, by byli bezpieczni na starość. No i plan ma taki , zawsze daje i będzie dawał parę złoty na życie rodzicom. Nigdy ich nie zostawi bez pomocy finansowej. No a za 2/3 lata chce zacząć budować dom pod dużym miastem, z dala ode mnie. Porywa się na to nie mając ani grosza. Co ja mam myśleć? zapytałam kiedy planuje ślub a on że narazie musi mieć gdzie mieszkać więc nie myśli o tym. Jak zaleje fundamenty i zacznie budowe to już może się żenić , ale przecież nie musi mieć rodziny, dzieci, są szczęśliwi ludzie którzy żenią się w wieku 40 lat. A ja na to ze ja bym tak nie chciała w tym wieku. bo lipa. TO on "łap kogoś póki jeszcze
możesz" zaśmiał się, to miał być żart, wyjaśniłam że nie jestem desperatką, a on że wie bo nieraz o tym gadaliśmy ale żartował. I właśnie po tym wszystkim zrozumiałam, że NIE MA  z nim przyszłości. mama dobrze wyczuwa. całe żeycie będzie biedę klepał choć nie chce tego, wspomagał rodziców, no i będziemy na kocią łapę, ale nawet nie ma mowy że kiedykolwiek zamieszkamy razem. Budowa w tych czasach= plan nierealny. Poza tym ja nie chcę i tak mieszkać tam gdzie on chce mieć ten wymyślony dom. Zabolało mnie to, on nie planuje ze mną przyszłości.Ja jednak mówiłam mamie, że sama nie chcę być więc najwyżej będziemy tak funkcjonować ? Ale ja nie wierzę, że on się pobuduje bo nikt mu w tym nie pomoże.Nie wiem kompletnie co dalej robić ? on nieważne ile by zarabiał, nie będzie miał.zakazać mu nie mogę, czy kazać wybierać. Ale mam czekac tyle lat?no z 2 strony nic nie zrobię.

50

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Zarówno mama jak i ja obawiam się, że tracę z nim czas. Mama martwi się, że wiekszość ma szczęście , dawno powychodziła za mąż a ja niestety, co lużny związek do 50? nie za bardzo.
Najbardziej mnie martwi że on tak bardzo pakuje w rodzinę.Czyli ja dla niego nic nie znaczę.W tej sytuacji ciężko jest cokolwiek zrobić. Muszę czekać, ale przerażamnie jego jakże mega chory plan na życie i dobrze nie wróży.

51

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Witaj smile
Dziękuję, że odpisałaś. Wiesz.. daj spokój już z "mamowaniem", bo Ty jesteś dorosłą kobitą prawie trzydziestka na karku i masz swój rozum - to tak na marginesie.
Przykro mi, że Twój facet nie uwzględnia Cię w swojej przyszłości - bo ja tak to widzę.. on nie patrzy na to, że Ty już chciałabyś założyć rodzinę, on ma swój plan i go realizuje a Ty jak chcesz to możesz się dostosować albo szukać szczęścia dalej. Ja widzę to tak, że macie po prostu inne priorytety - Ty chcesz się ustatkować a on nie. Poza tym on jest jakoś toksycznie uwikłany w te swoje relacje rodzinne, ale to inny temat, i sam nie chce się z tego wyplątać więc Ty też nic nie zrobisz. Nie widzę ntomiast w Twojej wypowiedzi takiej.. mega miłości, zakochania, skowronków. Patrzę trochę ze swojej perspektywy, bo ja po roku znajomości z moim narzeczonym oszalałam na jego punkcie zresztą ze wzajemnością i nie wyobrażaliśmy sobie życia bez siebie. Niestety masz rację, że odległość osłabia więzi.. nie znacie się dobrze, więc nawet nie ma kiedy podsycać tego ognia. Przykro mi i bardzo Ci współczuję - poważnie :* Musisz sobie przemyśleć wszystko. Z tą budową domu no..  w partnerskim związku ludzie uwzględniają siebie na wzajem i razem decydują kiedy będzie taka budowa, gdzie i razem za nią płacą..
A tak na marginesie - wiem, że dobiegasz do 30ki ale skąd to desperackie dążenie do ślubu? Rozumiem, że chcesz mieć męża i dzieci, ale ja cały czas wyczytuję między wierszami, że to bardziej gadanie Twojej mamy. A też nic na siłę, jak za rok czy 2 weźmiesz ślub to też nic się nie stanie. Lepiej poczekać niż go wziąć z nieodpowiednią osobą.

52

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Witaj smile
Dziękuję, że odpisałaś. Wiesz.. daj spokój już z "mamowaniem", bo Ty jesteś dorosłą kobitą prawie trzydziestka na karku i masz swój rozum - to tak na marginesie.
Przykro mi, że Twój facet nie uwzględnia Cię w swojej przyszłości - bo ja tak to widzę.. on nie patrzy na to, że Ty już chciałabyś założyć rodzinę, on ma swój plan i go realizuje a Ty jak chcesz to możesz się dostosować albo szukać szczęścia dalej. Ja widzę to tak, że macie po prostu inne priorytety - Ty chcesz się ustatkować a on nie. Poza tym on jest jakoś toksycznie uwikłany w te swoje relacje rodzinne, ale to inny temat, i sam nie chce się z tego wyplątać więc Ty też nic nie zrobisz. Nie widzę ntomiast w Twojej wypowiedzi takiej.. mega miłości, zakochania, skowronków. Patrzę trochę ze swojej perspektywy, bo ja po roku znajomości z moim narzeczonym oszalałam na jego punkcie zresztą ze wzajemnością i nie wyobrażaliśmy sobie życia bez siebie. Niestety masz rację, że odległość osłabia więzi.. nie znacie się dobrze, więc nawet nie ma kiedy podsycać tego ognia. Przykro mi i bardzo Ci współczuję - poważnie :* Musisz sobie przemyśleć wszystko. Z tą budową domu no..  w partnerskim związku ludzie uwzględniają siebie na wzajem i razem decydują kiedy będzie taka budowa, gdzie i razem za nią płacą..
A tak na marginesie - wiem, że dobiegasz do 30ki ale skąd to desperackie dążenie do ślubu? Rozumiem, że chcesz mieć męża i dzieci, ale ja cały czas wyczytuję między wierszami, że to bardziej gadanie Twojej mamy. A też nic na siłę, jak za rok czy 2 weźmiesz ślub to też nic się nie stanie. Lepiej poczekać niż go wziąć z nieodpowiednią osobą.

Dzięki chomiczku :* Kochana,
tak na serio ja nie chcę jeszcze męża ani tymbardziej dziecka, ale jeśli już to chciałabym tak do 32. lat mieć to za sobą.
Jestem na etapie poszukiwania wymarzonej pracy, mam swoją pasję i jest OK. Motylki itd były ale pewnie gadanie mamy swoje robi , zniechęca mnie swoim gadaniem. Zarówno ja jak i on troszkę mamy toksyczne relacje.
Z jednej strony Mu zależy, jezdzi szmat drogi do mnie, kiedyś jak się posprzeczaliśmy dzwonił z płaczem żebym go byle nie zostawiała, często powtarza , że kocha, ale czasem wyczuwam, że gdybym go zostawiła raczej by sobie z tym poradził, choć nie ko końca jestem tego pewna, bo jak mówię błagał kiedyś żebym tego nie robiła i też jak biadoliłam o pracy, rozpłakałam się to powiedział że szuka innej firmy, zrobił to natychmiast bo nie chciał mnie stracić.

53

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Podsumowując (bo takie pisanie, wyżalanie się tu dużo mi daje, lepiej się rozumiem)
JA :
Nie chcę mieć na dzień dzisiejszy raczej w ogóle dzieci, ale ślub tak przed 30 , a najpozniej 32lata mi się marzy
ON z jednej strony mógłby za 2-3 lata ale z drugiej strony ma czas, Chce pakować kas e rodzince sad zbudować coś z naprawdę NICZEGO.ale sam nie wie jeszcze czy na pewno tam będzie mieszkał, jak nie to najwyżej wybuduje się i sprzeda, że to dobra inwestycja.
MNie się te pomysły nie podobają.
Cóż więc mi pozostaje? chyba czekać, czas pokaże, ani nie zrywać ani nie nastawiać się , że się pobierzemy kiedykolwiek bo za co i gdzie byśmy mieszkali.
ja odkładam kasę, jeszcze kilka lat i może mnie być stać na jakieś tansze bloki w małym mieście, a On? on będzie rodzince budował i ładował kasę? tylko strasznie głupio mi z tym wszystkim mu wypalić, jesteśmy rok razem. Nie chcę go zostawiać ale jakoś kiepsko to wszystko widzę. Pozostaje chyba przeczekać. A Ty byś się zdecydowała na związek czy ślub z taką osobą?
dobrze, że dba o rodzinę, ja bym mojej mamy też w potrzebie nie zostawiła.tylko czy aby na pewno oni nie będą ode mnie ważniejsi?
Tu moja mama ma rację, zna życie, jest starsza, martwi się. zrobię jak będę chciała ale jej rad , spostrzeżen również słucham, eh mam mentlik w głoiwe.
Czas leci, uczucie słabnie, nie wiem już nawet co czuję do niego przez to wszystko ;/ wczoraj mi powiedział przez tel Kocham Cię  a ja się rozłączyłam , nie mogłam odp tym samym jakoś. Mam kryzys, nie wiem co czuję, co robię.

54 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-07-06 14:50:04)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ja przede wszystkim nie zastanawiałabym się nad tym czy mama ma rację czy nie, tylko skupiła się na sobie i swoim związku. A mamy biadolenia kwitowałabym tak: "Wiem ,że się martwisz, ale to moje życie i mój związek, więc nie chcę tego słuchać". Co innego doceniać mamy rady, a co innego jak matka przekracza granice. Ona daje Ci komunikaty "zerwij z nim". Pierwsze co bym zrobiła to poukładała te relacje. Moja mama jest toksyczna, chodziłam do psychologa żeby nauczyć się stawiać granicę i żeby ona przestała ingerować w moje życie. Bo to jest potrzebne, inaczej nie ułożysz sobie życia, bo być może każdy Twój potencjalny partner nie będzie jej pasował. A on ma pasować TOBIE. Jeśli nie chcesz mieć dzieci to tym bardziej nie widzę pośpiechu. Macie tu pomieszanie z poplątaniem i obydwoje mieszacie niepotrzebnie swoje rodziny w to. Na tym bym się skupiła, a czas pokaże czy związek przetrwa.
No i przede wszystkim szczera rozmowa z facetem na spokojnie.. Czego on oczekuje od Ciebie i związku? Jak on Was widzi razem za 2 lata, w którym miejscu? Co będzie z Wami dalej, bo Ciebie męczy to zawieszenie? Jeśli on ma zmieniać pracę i Ty szukasz wymarzonej to dlaczego nie zaryzykować i nie szukać w jednym mieście?

55

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

No tak , dzięki :* Myślę tak samo. Świetnie to wszystko ujęłaś.
Nie możemy szukać w jednym mieście, bo ja mieszkam w stolicy , narazie mam pracę taką sobie ale szukam lepszej a On mówi że nie chce razem mieszkać bo i tak bywa tylkow weekendy u mnie czasem i zostaje na noc więc po co? poza tym ma wydatki .
I akurat tu się zgadzam , ale są momenty, że chciałabym z nim mieszkać, tylko wtedy gdy by był częściej w domu.
No i ubzdurał sobie że chce pod wrocławiem mieszkac, a nie wie czy mu to wyjdzie i jak się potoczy życie, a rodziny nie założy dopóki się nie dorobi swojego kąta i musi to być wybudowany dom.
No ciężka sprawa ogólnie, choć każdy ma swoje problemy.

56

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Narazie owszem- mamy słuchac nie mogę ale niepokoi mnie jego postawa względem rodziców, on już ma masę obowiązków , z drugiej strony jakby moja mama nie miała co jeść również dałabym jej coś.
Mama jasno mi mówi zostaw go bo pakujesz się w nędzę.
Ja z kolei materialistką nie jestem, ale domyślam się że może być zle, czasem mam takie myśli że zwariować można. sama nie chcę być.Może za rok on dojrzeje do innej decyzji? a może dopiero za 10 lat. tak czy inaczej raczej będę musiała się podporządkować albo ja albo on, najlepiej kompromis ale nie wiem czy tak się da.

57

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Poza tym on jest jakoś toksycznie uwikłany w te swoje relacje rodzinne

Chyba obie strony są toksycznie uwikłane...

58

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Hm ja nie rozumiem, przecież jak będziecie małżeństwem np. w tym momencie nim byście byli, a on dalej pracowałby jako kierowca to i tak widujecie się tylko co któryś weekend. Więc sytuacja tak naprawdę się nie zmienia, a nagle zaczyna się opłacać mieszkać razem? Wiesz to nie jest kwestia "opłacalności" tylko gotowości do poważnych decyzji i chęci. Wy chyba obydwoje nie jesteście gotowi na założenie rodziny.. a kompromis zawsze się da ustalić tylko obie strony muszą być zaangażowane i chcieć tego. Bo jak dwie osoby się kochają i chcą być razem, zwłaszcza jak są niezależne i dorosłe, to nie widzę ŻADNYCH przeszkód. Dla mnie to tylko wymówki. Mieszkasz w Warszawie , on chce we Wrocławiu. Albo Ty się przenosisz do Wrocka, gdzie masz świetne perspektywy, albo wybieracie miasto w pobliżu czy w podobnej odległości od obu miast - coś na tej zasadzie. No w każdym razie ja widziałabym masę rozwiązań jeśli chciałabym być z osobą którą KOCHAM- a skoro wy nie widzicie żadnego to musicie się zadowolić taką jakością związku jaką teraz sami sobie stworzyliście. Ty też masz na wszystko wpływ, to nie tylko jego wina Autorko. "Mama jasno mi mówi zostaw go bo pakujesz się w nędzę" sorry Twoja mama ma tok myślenia sprzed stu lat po pierwsze, a po drugie głupotą byłoby pokładać nadzieję w bogactwie męża - jako osoba niezależna masz polegać na sobie. No i Ty chyba z bardzo bogatego domu tez nie jesteś żeby tego wymagać od męża..

59

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Hm ja nie rozumiem, przecież jak będziecie małżeństwem np. w tym momencie nim byście byli, a on dalej pracowałby jako kierowca to i tak widujecie się tylko co któryś weekend. Więc sytuacja tak naprawdę się nie zmienia, a nagle zaczyna się opłacać mieszkać razem? Wiesz to nie jest kwestia "opłacalności" tylko gotowości do poważnych decyzji i chęci. Wy chyba obydwoje nie jesteście gotowi na założenie rodziny.. a kompromis zawsze się da ustalić tylko obie strony muszą być zaangażowane i chcieć tego. Bo jak dwie osoby się kochają i chcą być razem, zwłaszcza jak są niezależne i dorosłe, to nie widzę ŻADNYCH przeszkód. Dla mnie to tylko wymówki. Mieszkasz w Warszawie , on chce we Wrocławiu. Albo Ty się przenosisz do Wrocka, gdzie masz świetne perspektywy, albo wybieracie miasto w pobliżu czy w podobnej odległości od obu miast - coś na tej zasadzie. No w każdym razie ja widziałabym masę rozwiązań jeśli chciałabym być z osobą którą KOCHAM- a skoro wy nie widzicie żadnego to musicie się zadowolić taką jakością związku jaką teraz sami sobie stworzyliście. Ty też masz na wszystko wpływ, to nie tylko jego wina Autorko. "Mama jasno mi mówi zostaw go bo pakujesz się w nędzę" sorry Twoja mama ma tok myślenia sprzed stu lat po pierwsze, a po drugie głupotą byłoby pokładać nadzieję w bogactwie męża - jako osoba niezależna masz polegać na sobie. No i Ty chyba z bardzo bogatego domu tez nie jesteś żeby tego wymagać od męża..

Absolutnie nie popieram w tym mamy. Nie jestem materialistką i jestem zdania, ze sama mam liczyć na siebie w kwestii finansów. Żle bym się czuła np nie pracując i będąc na utrzymaniu faceta czy kogokolwiek. Fakt na dzień dzisiejszy nie jesteśmy jeszcze gotowi na rodzinę ale za 2 -3 lata jak będziemy już a on będzie zakopany w długach bo buduje dom bratu to już jest problem. Sam dorobiłby się , ale niestety tu będzie poważny problem, a zabronić mu też nie mogę.Nie chcę żeby się budować z nim 10 lat i w wieku 40 lat brać ślub absolutnie. Ja to widze tak : poznajemy się jeszcze max 2 lata i jak jest OK to coś już myślimy o ślubie a potem ustalamy wspólnie gdzie wynajmujemy np żeby nie męczyć się z budowami/a nie Że on mi stawia warunki np że albo tam albo nie , a on i tak będzie budował i sprzeda najwyżej. dla mnie CHORY POMYSŁ.

60 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-07-06 17:46:38)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

no to całe szczęście, że masz świadomość tego, że przede wszystkim Ty musisz polegać na sobie, bo nigdy nie wiadomo co się w życiu wydarzy, więc trzeba mieć tą niezależność. Jasno wprost powiedzieć jak Ty to widzisz i przedyskutować to. Nie ma innej rady. Jak będzie się upierał, że nie zmieni planów i nie będzie uwzględniał Ciebie w swoich planach to należy podjąć jakąś decyzję. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Powiedz o tym jak Ty widzisz swoje plany, o tym jakie masz lęki i wątpliwości. Szczerość w związku to podstawa.

61

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Na litosc boska.  Przecież oni z soba nie rozmawiaja.  Ona nic o nim nie wie. Wie tylko ze on musi dostosowac swoje zycie do niej.  Bo gdyby za dwa lata mieli sie pobrac to ona nie chce zeby on wydawal SWOJE pieniadze tak jak on uwaza za sluszne.  Zeby on pomagal SWOJEJ rodzinie.  Zeby on realizowal SWOJE plany. Bo przeciez ona juz ma zastosowanie dla JEGO pieniędzy.  One juz sa ich wspolne,  bo przeciez jej mama. .. Ona juz ma plan slubu za dwa lata i mieszkania w miescie. chlopak nie jest glupi  i widzi ze buja sie z bluszczem .  Jak dobrze pojdzie to dotrze do niego ze z tego nic nie bedzie.  Moze juz dotarlo.

62

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

A czemu dziewczyna ma wszystko rzucac dla faceta? np dobra pracę w mieście i męczyć się na wsi?
absolutnie nie.

63

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Duzo ze sobą rozmawiamy. Od poczatku tak było. Znam jego plany, ale wiele z nich już nie wyszło z powodu braku kasy i niewiadomo jak to będzie dalej. zle jeśli tylko jedna ze stron decyduje, a druga zawsze ma się dostosować, więc niezbyt podobają mi się te pomysły.
On musi uszanować że dziewczyna nie będzie czekać na niego 10 lat żyjąc w wolnym związku. Nie mówię że teraz ale za kilka lat chcę wziąć ślub  i będzie albo w prawo albo w lewo.
Nie słucham mamy ale ma rację w niektórych kwestiach. ja np wierzę, że dwie osoby, które się kochają a sa biedne jak mysz dadzą radę ale musza umieć gospodarować, zarabiać , sami poradzą sobie ale jeśli mają inwestowac w całą rodzinę to już kiepsko się robi.
Narazie będę jasno mowić czego ja oczekuję i obserwować oraz podpytywać no i za jakieś 2 lata wszystko powinno się wyjaśnić. Jeśli będzie mu na mnie zalezało to cos pomyśli. Wszystko czas okaże. Narazie nie mam prawa oczekiwać niewiadomo czego, skupię się na szukaniu pracy, ale sytuacja zapowiada się nieciekawie, zobaczymy jak to dalej pójdzie.
Chyba każdy się zgodzi jednak że to chore wybudować dom gdzie popadnie i po tej ciężkiej pracy jeszcze go ewentualnie sprzedać.
W każdym razie jestem mega wdzięczna tym, którzy wczuli się w mój problem smile DZIĘKUJĘ WAM SERDECZNIE :* :* :*
Mam nadzieję, że jakoś się dogadamy bo nie chcę być sama, ale też nie chcę być wiecznie w wolnym związku i żyć na odległość .

64 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-07-06 18:44:27)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Bernadetta87 straszne masz parcie na kwestie finansowe, ale nie będę juz tego rozwijać bo ja mam zupełnie inne priorytety i wartości oraz wizję mężczyzny, ale rozumiem też że dla Ciebie to jest istotne. W każdym razie moja siostra buduje ze szwagrem domy, potem je sprzedaje i ma sporo pieniędzy na tym, więc nie jest to pozbawione sensu dla mnie. I znam inną parę, która z tego żyje. "Nie chcę być sama" to jest kluczowe zdanie.A nie powinno być "Nie wyobrażasz sobie życia bez niego?" Mam nadzieję, że naprawdę go kochasz.
Pozdrawiam i powodzenia! :*

65

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Bernadetta87 straszne masz parcie na kwestie finansowe, ale nie będę juz tego rozwijać bo ja mam zupełnie inne priorytety i wartości oraz wizję mężczyzny, ale rozumiem też że dla Ciebie to jest istotne. W każdym razie moja siostra buduje ze szwagrem domy, potem je sprzedaje i ma sporo pieniędzy na tym, więc nie jest to pozbawione sensu dla mnie. I znam inną parę, która z tego żyje. "Nie chcę być sama" to jest kluczowe zdanie.A nie powinno być "Nie wyobrażasz sobie życia bez niego?" Mam nadzieję, że naprawdę go kochasz.
Pozdrawiam i powodzenia! :*

Wiesz Kochana, chodzi tu o to że szkoda czasu smile inwestując czas i wszystko w budowę zaniedbuje się życie rodzinne bardzo. I tego mi głównie jest szkoda, ale podbudowałaś mnie :* dzięki . Również życzę Ci WSZYSTKIEGO DOBREGO  z całego serca.
Mam nadzieję, że to miłość taka prawdziwa i się dogadamy ze sobą smile a to chwilowy kryzys wink
czas pokaże smile

Posty [ 1 do 65 z 136 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Błagam o radę: czy to ma sens?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026