netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Błagam o radę: czy to ma sens?

135 odpowiedzi14 593 wyświetleniazałożony przez Bernadetta87, 29.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Błagam o radę: czy to ma sens?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

66

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Po prostu napisałam szczerze jak to widzę, ale jak jest to wiesz naprawdę tylko Ty , bo my czytamy tak naprawdę zarys wszystkiego. Mam nadzieję, że to kryzys. A jak jesteście razem to jak spędzacie czas? Wybierzesz się z nim w trasę?

67

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Po prostu napisałam szczerze jak to widzę, ale jak jest to wiesz naprawdę tylko Ty , bo my czytamy tak naprawdę zarys wszystkiego. Mam nadzieję, że to kryzys. A jak jesteście razem to jak spędzacie czas? Wybierzesz się z nim w trasę?

Czy ja mogę Ci się jakoś odwdzięczyć?? łezka mi się zakręciła, bo wrażliwa ze mnie istota smile Potrzebowałam tego.
Sama nie wiedziałam co myśleć, czuć. Zawsze lubiłam pomagać innym, ale teraz mnie dopadło sad
Może dlatego, że ja jestem w pierwszym poważnym związku. Nigdy wczesniej nie poznałam odpowiedniej osoby. Na studiach poznałam tak mi się wydawało idealnego faceta ale niestety nic z tego nie wyszło, jakoś się czaił smile Niewiadomo o co mu chodziło, rzadko się odzywał , ale nieważne, uważam że jak chłopakowi zależy to jest w stanie sporo zrobić.
W trasę nie pojadę raczej , bo jak zwykle on nawet nie wie dokąd jedzie , więc nie zaplanujemy, bo ja mam ograniczony czas urlopu i nie mogę.A tak szczerze to nie mam ochoty z nim jechać bo jestem strasznie zdołowana. On to czuje, bo rzadziej się odzywa. Kiefy byłam uskrzydlona dzwonił i po 3 razy dziennie a dziś np milczał. tak gadam z nim na siłe ale smutno mi i boję się o przyszłość tego związku. zle na mnie działają te przerwy , te 2 tygodnie jak go nie widzę oddala mnie od niego. Co mu zresztą powiedziałam - trudno, stawiam na szczerość, inacze j nie ma sensu.
Czas staramy się spędzać na spacerkach, a to na zakupy, na pizzę, ja teraz chcę iść na koncert pod koniec lipca.
Ostatnio się ze znajomymi spotkaliśmy, teraz chcę nad wodę w weekend pojechać i na dicho. ale cóż planujemy a tu i tak niewiadomo jak będzie smile Ostatnio mnie zaskoczył bo zrezygnował z planu wyjazdu do Norwegii , byłby tylko raz w miesiącu w polsce, bo powiedział, że nie będę na niego czekać 2 lata . Hmm to chyba dobrze o nim świadczy, zalezy mu mam nadzieję i jakoś się dogadamy. Finanse jakoś bardzo ważne nie są , jak dwoje ludzi pracuje to OK, ale martwi mnie i wkurza że się natyra a matka woła od niego sad(
I nawet jak się ożeni to musi jej dawać i znów nic z tym nie zrobię bo niby co ?jak mi nie pasi to odejść ale czy to jest powód? eh mam doła niestety jakoś mnie to przytłacza.

68

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

A nie powinno być "Nie wyobrażasz sobie życia bez niego?" Mam nadzieję, że naprawdę go kochasz.
Pozdrawiam i powodzenia! :*

To chyba jednak zbyt krótki okres czasu by to ocenić. Do niedawna tak mi się wydawało, ale ta praca i jego sytuacja w domu, te plany zdołowały mnie itp. Naprawdę jak on tak daleko jest długo to telefon nie zastąpi mi jego obecności, nie przyczyni się do pogłębienia więzi. No cóż, taka już jestem smile No cóż, zobaczymy, pozostaje mi poczekać, zobaczyć co mu się uda załatwić, inaczej powiem mu szczerze że ja chcę mieć nie teraz ale za kilka lat stabilizację, a nie wieczny związek. Dla niego ślub nic nie zmienia, on tak samo związek niby traktuje, ale martwi mnie, że póki co np mieszkać ze mną nie chce, a presji wywierać nie mam prawa i nie chcę. myślałam że mi to zaproponuje po roku, ale nie ma przewidu, przecież musi rodzince dom wybudować sad

69

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Jedno wiem, gdy jest taki dzień, że on się nie odezwie _ smutno mi jakoś i pamiętam taki moment jak się szykowałam do zerwania z nim z powodu pracy , jego nieobecności to bardzo wtedy ryczałam, bo nie chciałam od Niego odejść.Całą noc przepłakałam.

70

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Wiesz Bernadetta powiedz mu szczerze co czujesz, że się pogubiłaś, że więzi słabną i choć bardzo tego nie chcesz to boisz się o Waszą przyszłość.. jeśli zobaczy że to nie są jakieś tam fochy a rzeczywiście coś się psuje to może zacznie mocniej walczyć o to. Kurde jak byłaś happy to dzwonił, a jak problem się zaczyna i jesteś w gorszym nastroju to już sobie tyłka nie zawraca? Tak nie może być. Przecież wiele ciężkich chwil przed Wami..jeśli chodzi o finanse po ślubie - masz prawo protestować odnośnie utrzymywania jego rodziny, bo wtedy to są już Wasze wspólne pieniądze. I o ile rozumiem wspomóc czasami rodziców, czy nawet zapełnić im lodówkę to nie rozumiem sponsorowania ich. No chyba ,że są w naprawdę złym stanie i wymagają bezapelacyjnie pomocy, ale przecież on ma też rodzeństwo. Smutne to , że nie chce mieszkać z Tobą wiem co czujesz.. ja czułam się w takiej sytuacji odrzucona i strasznie mi było źle. Brałam to do siebie, że to moja wina. Ale może on naprawdę jeszcze nie dojrzał do tego.. I uważam, że masz też prawo się ustatkować, powiedzieć mu o swoich potrzebach, aczkolwiek na siłę go nie zmusisz hmm

71

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Wiesz Bernadetta powiedz mu szczerze co czujesz, że się pogubiłaś, że więzi słabną i choć bardzo tego nie chcesz to boisz się o Waszą przyszłość.. jeśli zobaczy że to nie są jakieś tam fochy a rzeczywiście coś się psuje to może zacznie mocniej walczyć o to. Kurde jak byłaś happy to dzwonił, a jak problem się zaczyna i jesteś w gorszym nastroju to już sobie tyłka nie zawraca? Tak nie może być. Przecież wiele ciężkich chwil przed Wami..jeśli chodzi o finanse po ślubie - masz prawo protestować odnośnie utrzymywania jego rodziny, bo wtedy to są już Wasze wspólne pieniądze. I o ile rozumiem wspomóc czasami rodziców, czy nawet zapełnić im lodówkę to nie rozumiem sponsorowania ich. No chyba ,że są w naprawdę złym stanie i wymagają bezapelacyjnie pomocy, ale przecież on ma też rodzeństwo. Smutne to , że nie chce mieszkać z Tobą wiem co czujesz.. ja czułam się w takiej sytuacji odrzucona i strasznie mi było źle. Brałam to do siebie, że to moja wina. Ale może on naprawdę jeszcze nie dojrzał do tego.. I uważam, że masz też prawo się ustatkować, powiedzieć mu o swoich potrzebach, aczkolwiek na siłę go nie zmusisz hmm

Dzwonił wczoraj jednak. Dużo rozmawiamy i jest zdania że o miłość zqawsze trzeba walczyć , kompromisy itd więc jeśli mówi prawdę to OK, ale może faktycznie potrzeba czasu aby dojrzał.

72

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ja naprawdę mam podobną sytuację, ale uważam, że najważniejsze to postarać się zachować spokój i cierpliwość. Ja z moim też bym chciała mieszkać ale z 2 strony jeszcze z rok, dwa Go chcę poznać lepiej.I na spokojnie. Ważne, że chce Twój chłopak przyjeżdżać,rozmawiać itd. Z Twojego opisu wynika, że On naprawdę może być fajnym chłopakiem. Kasa to nie wszystko. facet może mieć nadzianych rodziców, sam nadziany ale niestety bez wartości itd. Różnie to jest zresztą, nie kieruję się stereotypami, bo to bez sensu.
Moja rada : Porozmawiać serio, ale nie dołować go też bo myślę że ma za swoje:) Obserwować smile przeczekać cierpliwie, wiadomo że nie 10 lat i nikt nie mówi że tak ma być, uwierz, że będzie OK smile a skąd wiesz że za rok czy dwa On nie pomyśli że lepiej gdzieś razem zamieszkać bo takie życie na walizkach Go zmęczy ? smile życie zaskakuje, głowa do góry. też nie mam lekko, są przypływy i odplywy jak to w życiu, ale warto wierzyć , być dobrym, cierpliwym smile Oczywiście to nie oznacza że masz się na wszystko godzić, jeśli Mu zalezy uszanuje również Ciebie. Rok czasu to tez nie jest tyle, żeby Cię pytał gdzie chcesz mieszkać itd smile spokojnie wink
Poznajcie się, kochajcie, bo miłość jest na wagę złota dziś jak przyjazń smile Niech prowadzi Cię serce i rozum smile dużo miłości :*

73

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Zawsze jest wybór czy podążać drogą miłości i ufać że wszystko będzie dobrze czy drogą lęku, zamartwiać się i marnować swoje życie smile Jeśli się kochacie to wszystko się uda, chłopak dojrzeje itd, ale jak będzie Cię ciągle widział zdołowaną itd to będzie się czuł jak Ty w obecności swojej mamy ;/ nie za dobrze . Troszkę mu się nie dziwię , On również potrzebuje wsparcia.Nie myśl już tak jakbyś miała wychodzić za Niego itd, spokojnie rozmawiaj, może się ułoży smile czego Ci z całego serca życzę. ja wiem, co znaczy takie oczekiwanie na chłopaka, związki na odległość, ale uważam że lepsze to niż samotność , różnie jest w zyciu i może warto na początku mieć ciężko ale w niedalekiej przyszłości będzie lepiej :0 i będzie to szczere , piękne uczucie smile.Ja tez wałkuję nieraz ten temat, przepłakałam niejedną noc, ale wstaję i idę do przodu, bo mi życie ucieknie na zmartwieniach smile i i tak nic one nie dadzą . Nie sztuką dołowac siebie i innych.A ważne że chłopak chce coś robić, działa, myśli, ale to tez musi potrwać nawet do roku zanim znajdzie lepszą ofertę, czy to tak dużo? nie i nikt nie mówi że on nie zechce za 2-3 lata ślubu, ale skąd on ma to już dziś wiedzieć:)trzymaj się, spójrz świeci słońce , niech i w Twoim sercu zagości słonko. Razem podejmiecie decyzję w swoim czasie i dacie radę :)Mamą się postaraj tak nie przejmować, być może żaden by jej się nie spodobał. Ona już swoje życie przeżyła.Bądz sobą.

74

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

I jak się masz Berni? smile Lepiej u Was?rozmawiacie ze sobą? poukładałaś sobie troszkę w głowie?
Pozdrawiam

75

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Bernardetto87
tak samo jak Ty byłam w związku z kierowcą Tira, który po 2 latach normalnego związku przerodził się w toksyczny ale nie o tym mowa.
Z tego co przeczytałam nasuwa mi się pare mysli, rad dla Ciebie.
1. Przestań ciągle słuchac się tak mamy, przestań mówic mama uwaza, że on nie dla mnie, że to nie ma sensu. Dziewczyno z tego co piszesz masz 28 lat i mama dawno powinna zrozumieć, że sama wybierasz co dla Ciebie dobre, sama ponosisz porażki, zwycięstwa itd a nie ona i powinna przestać układac Ci życie sama bo sama się tym nakręcasz i tak piszesz bo my z mama uważamy, że to nie ma sensu. Jeszcze tak temu chłopakowi powiedz to juz w ogóle go stracisz. Zacznij sama decydować a nie słuchać się mamy.
2. Życie z kierowca tira jest cięzkie ale cięzkie dla Ciebie jak i dla niego. Skoro chce żebyś pojechała z nim to ja bym nawet się sekundy nie zastanawiała tylko jechała. A wiesz dlaczego? żeby być z nim, żeby przez tydzień czasu byc z nim na okragło wygadać się za wszytskie czasy. razem spać, jeść, nawet jechać głupią autostradą ale żeby być razem. Skoro wiesz jaki ma zawód i masz wolne chcesz wspolnych wakacji to pojedz z nim- wiadomo to nie będą wakacje marzeń pod palmami z basenem i drinkami ale teraz odpowiedz sobie na pytanie chcesz wakacji z nim czy super wakacji w super miejscu? tu się liczą priorytety
3. Bardzo ciezko bedzie Ci go namówić na zmianę pracy. Przerabiałam to nie raz a tym co trzyma kierowców przy tym to są zarobki. Pewnie ciale mówisz ze sobie nie radzisz, że masz dość itd tez to robiłam i pewnie osiągniesz to samo co ja czyli nic. On się przyzwyczai do gadania takiego pomyśli wytrzymała tyle to i dalej wytrzyma i dalej bedzie jeżdził. Niestety taka jest prawda.
4. Jesli naprawde go kochasz jesli naprawde chcesz być z nim, mieć dzieci itd to mu to powiedz ale powiedz mu to jeśli naprawde tego chcesz. Jesli masz pisac tak jak wczesniej ze sama się zastanawiasz itd to nie mów mu tego bo go nie kochasz jednak jesli to prawdziwe uczucie to powiedz mu to prosto w oczy i może wtedy i on coś przewartościuje w swoim życiu.
5. Akceptacja. Jeśli Twoj chłopak jeżdził tirem zanim go poznałaś to wiedziałaś w co sie pakujesz byłaś swiadoma tego więc teraz nie dziw się, że go nie ma, że jeżdzi itd.'
Mam nadzieję że pomogłam jesli chcesz to pisz spróbuje dalej pomóc o tym jak jest z kierowcą, jak jest czekać mogłabym ksiązke napisac

76

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
rosalinda08 napisał/a:

I jak się masz Berni? smile Lepiej u Was?rozmawiacie ze sobą? poukładałaś sobie troszkę w głowie?
Pozdrawiam

dzięki, jest trochę lepiej, ale zóż zawsze może wrócić problem jak bumerang, narazie skupiam się na sobie, swoich celach i nie zadręczam przyszłością :*

77

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
m-kasjaniuk napisał/a:

Bernardetto87
tak samo jak Ty byłam w związku z kierowcą Tira, który po 2 latach normalnego związku przerodził się w toksyczny ale nie o tym mowa.
Z tego co przeczytałam nasuwa mi się pare mysli, rad dla Ciebie.
1. Przestań ciągle słuchac się tak mamy, przestań mówic mama uwaza, że on nie dla mnie, że to nie ma sensu. Dziewczyno z tego co piszesz masz 28 lat i mama dawno powinna zrozumieć, że sama wybierasz co dla Ciebie dobre, sama ponosisz porażki, zwycięstwa itd a nie ona i powinna przestać układac Ci życie sama bo sama się tym nakręcasz i tak piszesz bo my z mama uważamy, że to nie ma sensu. Jeszcze tak temu chłopakowi powiedz to juz w ogóle go stracisz. Zacznij sama decydować a nie słuchać się mamy.
2. Życie z kierowca tira jest cięzkie ale cięzkie dla Ciebie jak i dla niego. Skoro chce żebyś pojechała z nim to ja bym nawet się sekundy nie zastanawiała tylko jechała. A wiesz dlaczego? żeby być z nim, żeby przez tydzień czasu byc z nim na okragło wygadać się za wszytskie czasy. razem spać, jeść, nawet jechać głupią autostradą ale żeby być razem. Skoro wiesz jaki ma zawód i masz wolne chcesz wspolnych wakacji to pojedz z nim- wiadomo to nie będą wakacje marzeń pod palmami z basenem i drinkami ale teraz odpowiedz sobie na pytanie chcesz wakacji z nim czy super wakacji w super miejscu? tu się liczą priorytety
3. Bardzo ciezko bedzie Ci go namówić na zmianę pracy. Przerabiałam to nie raz a tym co trzyma kierowców przy tym to są zarobki. Pewnie ciale mówisz ze sobie nie radzisz, że masz dość itd tez to robiłam i pewnie osiągniesz to samo co ja czyli nic. On się przyzwyczai do gadania takiego pomyśli wytrzymała tyle to i dalej wytrzyma i dalej bedzie jeżdził. Niestety taka jest prawda.
4. Jesli naprawde go kochasz jesli naprawde chcesz być z nim, mieć dzieci itd to mu to powiedz ale powiedz mu to jeśli naprawde tego chcesz. Jesli masz pisac tak jak wczesniej ze sama się zastanawiasz itd to nie mów mu tego bo go nie kochasz jednak jesli to prawdziwe uczucie to powiedz mu to prosto w oczy i może wtedy i on coś przewartościuje w swoim życiu.
5. Akceptacja. Jeśli Twoj chłopak jeżdził tirem zanim go poznałaś to wiedziałaś w co sie pakujesz byłaś swiadoma tego więc teraz nie dziw się, że go nie ma, że jeżdzi itd.'
Mam nadzieję że pomogłam jesli chcesz to pisz spróbuje dalej pomóc o tym jak jest z kierowcą, jak jest czekać mogłabym ksiązke napisac

Dzięki za cenne rady, to dla mnie tak wiele znaczy. Zwłaszcza, że sama to przezyłaś. masz rację. A napisz proszę czy TY ufałaś kierowcy? wierzyłaś  i byłaś spokojna, ze On jest Ci wierny ? czy związałabyś się z Tirowcą który będzie zawsze utrzymywał rodziców? dla mnie kasa nie jest najwazniejsza, radzę sobie, ale wiem że np po ślubie byłby to problem. A w trasę raczej nie pojadę bo on niedawno zmienił firmę i niewiadomo czy w tej nowej może kogoś zabrać, niewiadomo na ile jedzie, nie mogę na dwa tygodnie, jak zwykle nic niewiadomo, a ja na dodatek się rozchorowałam. Wiem,że pod koniec lipca mnie prosił o wolne, więc spędzimy razem długi weekend bo On ma wizytę u lekarza. Zgodziłam się oczywiście, wezmę wolne. Zauważyłam że pamięta o rocznicy naszego poznania, zabrał mnie w miejsce gdzie się poznaliśmy tego dnia, pamięta o rocznicy związku, twierdzi że kocha, a najgorsze że ja przestalam być pewna uczucia dla niego, nie wiem czy go bardzo nie zaboli jak mu powiem o tym że takie wyjazdy właśnie szkodzą mi, więz słabnie.

78

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ostatnio bardzo płakałam bo powiedziałam mu przez tel, że gdybym wiedziała wtedy gdy chciał ze mną być  jak to wszystko wygląda w praktyce to nie wiem jaką decyzję bym podjęła , a on na to że jak chce to mam to przemyśleć , on to zrozumie. Było mi bardzo przykro. Tłumaczył że go tymi słowami zdołowałam.
Pogubiłam się bo kiedyś myślałam o rozstaniu to walczył, miałam wrażenie, że mu zależy, prosił żebym go nie zostawiała bo inne go nie interesują tylko ja.
ON mnie ujął sobą, wiedziałam że będzie  ale myślałam że w każdy weekend to mi pasowało na początku, każda normalna para tak się na początku spotyka no i widziałam z jakiego domu jest, zamurowało mnie : to nędza. Powiedział mi zę się tego wstydził, dziewczyny zrywały z nim bo nie miał auta , kasy a ja że jestem inna i że nie ma takich dziewczyn. Powiedziałam mu ze ja nie kocham za to co się ma ale za to jaki kto jest, a jak ktoś pracuje, jest zaradny , da sobie radę.

79

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

A czy możesz napisać czy powodem rozstania była właśnie praca?czy to się przyczyniło?
wiem, że teraz sporo ludzi tak żyje na odległość, no cóż może to kwestia pogodzenia się z tym, nastawienia.

80

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Po 1 przestań juz mówić o tym z jakiej on jest rodziny itd. On sobie rodziny nie wybrał, domu nie wybrał ma takich a nie innych rodziców i czemu on ma za to pokutować, że nie wiem jego ojciec to pijak. Skoro sam nie pije stara się pracuje itd to to jest najwazniejsza wartość człowieka a nie jego kasa lub rodziców.
Odpowiadając na Twoje pytania to tak bałam się nie raz, że może mnie przecież zdradzić w trasie. Kiedyś mi nawet opowiadał jak jego kumpel zachowuje się w trasie i powiedział mi, że sie tym brzydzi. Jednym słowem bałam się troche ale ufałam mu. Wolałam ufać niż sie zadręczać myslami. Po za tym to zalezy od człowieka nie każdy kierowca to napalony facet co wyjeżdza aby się odczepić od żony na tydzień czy 2 i wariować w trasie z innymi.
Czy jego praca popsuła wszytsko? Nie wiem na to się złożyło dużo składników, jego charakter, brak spotkań ,to że ja już nie wytrzymywałam tego i się kłociliśmy, potem jego wyrzuty do mnie, inna dziewczyna( z którą mnie nie zdradził ale była) mój wypadek samochodowy, obarczanie winą mni o wszystko( napisałam źle bo się kłocimy, nie napisałam źle bo mam go gdzieś) ogólnie stał się nie do zniesienia aż 4 dni temu uciekłam od tego. zmieniłam numer, zablokowałam wszystkie kontakty i odpusciłam.

Nie myśl, że Ci odradzam nie tylko wiedz, że w takim związku cały czas musi być ta więź i chęć bycia ze sobą. U mnie też tak było, że kiedy mi zależało to on miał wyje*** a kiedy jemu zalezało bo nagle zrozumiał, że chce mnie to ja juz miałam dośc nerwów.

I jeśli sama teraz nie wiesz co czujesz to porozmawiaj z nim jak najprędzej po co masz okłamywac siebie i jego po co? Porozmawiajcie ze sobą powiedz, że niszczy Cie to , że się boisz o wasz związek itd.

81

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
m-kasjaniuk napisał/a:

Po 1 przestań juz mówić o tym z jakiej on jest rodziny itd. On sobie rodziny nie wybrał, domu nie wybrał ma takich a nie innych rodziców i czemu on ma za to pokutować, że nie wiem jego ojciec to pijak. Skoro sam nie pije stara się pracuje itd to to jest najwazniejsza wartość człowieka a nie jego kasa lub rodziców.
Odpowiadając na Twoje pytania to tak bałam się nie raz, że może mnie przecież zdradzić w trasie. Kiedyś mi nawet opowiadał jak jego kumpel zachowuje się w trasie i powiedział mi, że sie tym brzydzi. Jednym słowem bałam się troche ale ufałam mu. Wolałam ufać niż sie zadręczać myslami. Po za tym to zalezy od człowieka nie każdy kierowca to napalony facet co wyjeżdza aby się odczepić od żony na tydzień czy 2 i wariować w trasie z innymi.
Czy jego praca popsuła wszytsko? Nie wiem na to się złożyło dużo składników, jego charakter, brak spotkań ,to że ja już nie wytrzymywałam tego i się kłociliśmy, potem jego wyrzuty do mnie, inna dziewczyna( z którą mnie nie zdradził ale była) mój wypadek samochodowy, obarczanie winą mni o wszystko( napisałam źle bo się kłocimy, nie napisałam źle bo mam go gdzieś) ogólnie stał się nie do zniesienia aż 4 dni temu uciekłam od tego. zmieniłam numer, zablokowałam wszystkie kontakty i odpusciłam.

Nie myśl, że Ci odradzam nie tylko wiedz, że w takim związku cały czas musi być ta więź i chęć bycia ze sobą. U mnie też tak było, że kiedy mi zależało to on miał wyje*** a kiedy jemu zalezało bo nagle zrozumiał, że chce mnie to ja juz miałam dośc nerwów.

I jeśli sama teraz nie wiesz co czujesz to porozmawiaj z nim jak najprędzej po co masz okłamywac siebie i jego po co? Porozmawiajcie ze sobą powiedz, że niszczy Cie to , że się boisz o wasz związek itd.

Dzięki wielkie. Bo to tak działa i u mnie raczej, że jak mi zależy ,staram się, myślę to mam wrażenie, że on się oddala, a jak ja odpuszczam, waham się to on jakoś bardziej zabiega. Uważa że powinniśmy walczyć, że on dużo zainwestował w zrobienie prawka i kiedyś zmieni pracę jak np będzie miał rodzinę albo będzie jezdził ale w kraju by być częściej.
Nie ma wyjścia, muszę mu powiedzieć w delikatny sposób o moich lękach, bo mi ulży.Tylko nie przez tel. bo to doprowadzi do kłótni.
Wiem, ze dużo zależy ode mnie, mojego nastawienia i od jego starań.Nie chcę Go stracić bo to dobry chłopak, fazę motyli mam za sobą , teraz czas na realne spojrzenie. Jeśli chodzi o mnie to w głębi serca chcę żeby się ułożyło. jest dla mnie ważny i szczerze ? szkoda by mi go było zostawić, zawsze się cieszę gdy dzwoni. Kiedyś pisał że jestem najlepszym co go spotkało w życiu. Szkoda mi go, że tyle wycierpiał w dzieciństwie, teraz lekko nie ma. Nie krzywdzi mnie, stara się jak może, chce mnie zabrać tu i tam, lecz czasu brak póki co. Dlatego strasznie bym cierpiała gdybym musiała odejść.Wierzę Mu, że by mnie nie zdradził. Bardzo przeżył poprzednie swoje rozstania, co świadczy o jego zaangażowaniu i wrażliwości ale jest twardy i poszedł dalej, szybko zaczął się spotykać ze mną. penwie gdybym go zostawiła może by i cierpiał może nie ale znalazłby szybko nową miłość. Gorzej jak ja bym sobie z tym poradziła wszystkim.

82

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

A co Ci najbardziej przeszkadzało w jego charakterze???
Też pewnie bardzo cierpiałaś po rozstaniu? a w jego przypadku więz nie słabła tak na odległość? nie przeszkadzało mu to w ogóle?

83

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

m-kasjaniuk a jak często się widywaliście? czy to było co dwa czy co trzy tygodnie? Jesteś pewna, że nie mogłabyś być z taką osobą na odległość?a co, gdybyś się w każdy weekend spotykała z chłopakiem?i też by jezdził?
ja nie wiem, wszyscy dookoła mówią mi , że nie daliby rady tak żyć, większość wyobraża sobie małżeństwo czy związek tak woparciu o tą bliskość, o tą codzienność. Nie martw się Berni, ja też jestem na etapie poznawania siebie czy to mi pasuje itd.
Ale już miałam kryzys z tego powodu i sprzeczki. Ale tak jak pisze koleżanka - facet też chciałby być w każdy weekend, naprawdę, co mi to za przyjemność siedzieć w budzie. Trzeba dać mu czas, zmieni to, bo sam będzie miał dość.A na poważniejsze kroki przyjdzie czas, spokojnie smile. Mam podobny staż związku i podchodzę do tego spokojnie, poza tym nie spieszy mi się.

84

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Najgorsze, że przez rok było OK, a teraz jakoś się sprzeczamy często np przed chwilą mi powiedział (mówił mi to już kiedyś) że chce i musi  z czasem zrobić kurs na skoki ze spadochronu, więc ja zapytałam czy zawsze jest taki uparty i że to mi się nie podoba  i pytał czy się obraziłam, ale takim niefajnym tonem. Rozłączyłam się kłamiąc że nie mam czasu rozmawiać, ale boli mnie to. On twierdzi że nie jest uparty : jedynie w dążeniu do celu, co do pracy kompromis czyli co weekend chciałby być w domu. Obawiam się, że będzie strasznym uparciuchem. Z drugiej strony to Jego życie i nie mam prawa mu zabraniać choć nie podoba mi się to wszystko co on tam planuje.

85

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

nie wiem czy jest sens żebym w tym wątku opowiadała swoją historię no ale co moge powiedzieć to też na początku mi to nie przeszkadzało że jeździ. Jeździ to ok kilka dni i wróci ja przez te kilka dni zajełam się soba studiami itd jednak kiedy zaczeły się kłotnie zaczeło mnie to też drażnić. wyjeżdzał pokłocony a ja myslałam co dalej na końcu naszej znajomości to czasami myslałam że byłoby lepiej gdyby nie wracał bo się znowu pokłocimy. od roku jeżdzi w trasy po całej europie czyli nie ma go miesiąc. Zarabia na własną ciezarówke i jak twierdzi "muszę to wytrzymać bo nie mam wyjścia". Wtedy stał się orogancki potrafił mnie skląc pokłocić się i wiele innych rzeczy tak jak pisałam to był już doksyczny zwiazek a czy było mi cięzko? jest nadal bo go kocham i nie umiem zapomnieć.
Bernardetto porozmawiaj ze swoim chłopakiem i nie kłoćcie się ale jesli uznasz, że masz dość, że Cie to przerasta to nie tkwij w tym tak jak ja bo zniszczysz sama siebie.

86

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
m-kasjaniuk napisał/a:

nie wiem czy jest sens żebym w tym wątku opowiadała swoją historię no ale co moge powiedzieć to też na początku mi to nie przeszkadzało że jeździ. Jeździ to ok kilka dni i wróci ja przez te kilka dni zajełam się soba studiami itd jednak kiedy zaczeły się kłotnie zaczeło mnie to też drażnić. wyjeżdzał pokłocony a ja myslałam co dalej na końcu naszej znajomości to czasami myslałam że byłoby lepiej gdyby nie wracał bo się znowu pokłocimy. od roku jeżdzi w trasy po całej europie czyli nie ma go miesiąc. Zarabia na własną ciezarówke i jak twierdzi "muszę to wytrzymać bo nie mam wyjścia". Wtedy stał się orogancki potrafił mnie skląc pokłocić się i wiele innych rzeczy tak jak pisałam to był już doksyczny zwiazek a czy było mi cięzko? jest nadal bo go kocham i nie umiem zapomnieć.
Bernardetto porozmawiaj ze swoim chłopakiem i nie kłoćcie się ale jesli uznasz, że masz dość, że Cie to przerasta to nie tkwij w tym tak jak ja bo zniszczysz sama siebie.

No nie chcę się kłócić, na szczęście mnie nie wyzywa , ale cóż, zobaczymy. Bardzo Ci współczuję, bo on nie wziął nawet kompromisu pod uwagę, tylko użył słowa MUSISZ to wytrzymać sad :* :* :*

87

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Może jeszcze przyjedzie do Ciebie, przemyśli, bo zda sobie sprawę, ze Cię kocha. Raz na miesiąc to kiepsko się widywać.

88

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Najpierw moje ulubione - matematyka i planowanie. Biorąc pod uwagę ile kierowcy zarabiają w Polsce, po odjęciu kosztów utrzymania siebie, przez 4 lata(wtedy chcesz się najpóźniej ustatkować) można zarobić od 84 do 276 tysięcy(przy dużym doświadczeniu). Nie uwzględniłam bieżącej pomocy rodzicom, bo trudno to oszacować. Budowę dwóch(czy trzech nie zrozumiałam) skromnych, małych (czy on takie chce nie wiadomo) domów można optymistycznie oszacować na co najmniej 500 tysięcy (np. jeden 200, drugi 200, dołożenie do trzeciego 100 lub dwa po 250). Nawet zakładając, że dodasz prawie 100 tysięcy, osiągnięcie tego wszystkiego jest NIEMOŻLIWE w 4 lata. Nawet zakładając najlepsze zarobki i najniższe koszty.

Jak się dorabiają ludzie, którzy startują bez pomocy rodziców/świetnej posady już po 20? Najpierw kupują sobie małe mieszkanie i tam się urządzają, a jak zarobią to inwestują w większe lub w dom. Plan twojego chłopaka jest nie do zrealizowania. Gdyby tak było to wszyscy by się bili o pracę kierowcy, w kilka lat by się dorobili wszystkiego i ją rzucali.

Waszym problemem jest to, że on ma już nierealny plan i nie chce go zmienić. Nie uwzględnia ciebie w nim. Nawet nie chcecie mieszkać w tym samym województwie.

Co do tego, że przez odległość słabną wam więzi - nie tęsknicie bardziej za sobą? Nie piszecie sobie czułych smsów na poprawę humoru?

Kwestia pojechania w trasę - będziesz siedziała kilkanaście godzin dziennie w samochodzie. Nie będziecie mieć pewnie na nic czasu. Ty będziesz się nudziła. Niby fajnie by było poznać jego życie, ale wątpię abyś wytrzymała to przez 2 tygodnie.

Wyszło jeszcze, że nie do końca mu ufasz co do wierności? Przy takim zawodzie musisz być pewna, bo inaczej zwariujesz.

89

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

No właśnie susane, to są nierealne plany. Chcę z nim trochę o tym pogadać, podpytać jak to widzi jeśli z kimś tam się ożeni , ale to w weekend jak przyjedzie więc po weekendzie dam znać co odpowiedział

On zarabia 4000 bo jest początkujący, to nie jest dużo jak na taką pracę. Jakoś ufam mu, że nie zdradzi, zapytałam dziewczynę z ciekawości. na szczęście mam do niego zaufanie, a sms-y piszemy rzadko, on woli dzwonić, bo nie ma czasu. Jest dla mnie czuły , ale ja nie potrafię ostatnio wykrzesać nawet słowa kochanie czy skarbie taka jestem zła ze takie ma głupie chore plany nierealne. ale cóż mogę zrobić? porozmawiać , powiedzieć jak to widzę i zcekać

90

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

A pracę mam ciężką więc fizycznie muszę odpocząć , bo jadąc z nim serio bym się wykonczyła , on staje, je coś i idzie spać, ma pobudki o 4 i takie tam różne, koszmar.Szkoda, że psychicznie jestem tym zmęczona co się dzieje , jakaś taka zagubiona.no nic, dam sobie czas.
Nie chcę być dla niego niemiła czy oziębła bo pogorszę sprawę ale nie mogę udawać sad mam kryzys jakiś.

91

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

A ja myślę w ten sposób, nie wiem co o tym sądzicie Kobietki Drogie ?
Chłopak jest jeszcze młody, Ty również, żadne z Was nie pcha się do ołtarza i spoko. Znacie się też nie 2-3 lata , lecz rok i byliście do tej pory szczęśliwi, jak to w związku bywały i trudniejsze chwile , ALE  pracujecie nad tym by było lepiej :
On - szuka pracy by być częściej - to dobry znak, że Mu zależy i ja bym się cieszyła smile
Poza tym wyrwał się z biedy i marzy, chciałby tyle osiągnąć, natomiast czas pokaże , że to ciężkie do zrealizowania. Chyba, ze ma jakiś spadek , o którym Ci nic nie powiedział smile
TY - na Twoim miejscu podpytałabym delikatnie jak wyobraza sobie przyszłość , kiedy i czy chce się żenić czy dopiero gdy cały dom postawi perfekt? co jeśli jego żona nie zechce mieszkać tam gdzie on, dajmy na to on woli zacisze pod cmentarzem:D a Jego przyszła żona nie chce o tym słuchać? jakie widzi  wyjście? pomęcz go big_smile zaznacz że to z ciekawości wink i że chcesz , masz prawo wiedzieć, bo o tych celach mówi tyle a o rodzinie mało big_smile
no i raczej przestań się niepokoić, On wyczuje że strzelasz focha, boisz się. Postaraj się z nim nie kłócić , rozumiem że przez tel czasem nerwy też puszczą, ale to nie sprawi że zechce Cię poślubić wcześnie big_smile uważaj, ale też badaj teren, obserwuj. Zobaczysz Was za rok o tej porze smile Rok to sporo smile Może On poczuje coś wink będzie miał extra nowy plan, może dojrzeje do poważniejszego kroku, skąd wiesz? powiedz mu że cenisz jego marzenia i nie chcesz mu skrzydeł podcinać ale jak chce to zrobić będąc na zerze no jak?? nie obrazisz go, po prostu spokojnie porozmawiaj smile bądz miła, wyciągaj informacje wink Nie da się wszystkiego zaplanować, Ty też dokładnie nie jesteś pewnie wielu spraw określić ;)Dodaj sobie cierpliwości, rozmawiaj dużo, bądz miła , no taka jak na początku smile a zobaczysz , przyglądaj się jak Cię traktuje, czy mówi tylko o sobie czypadnie słowo wy, nie dziw się - ja po roku znajomości raczej bym się na ślub nie szykowała smile trzeba gościa poznać smile a nawiasem mówiąc tez powoli dobijam 30. i nie chcę mieć dziecka , a skoro nie chcę dziecka to wiadomo, że i do ślubu się nie pali smile to poważna decyzja smile chcę żeby była na całe życie . Wyluzuj z Tym ślubem, po prostu się poznajcie, smile
I nie zakazuj mu marzeń, to jego życie, ale zawsze możesz powiedzieć że się martwisz itd smile usprawiedliwisz się. sama wiesz jak się czujesz w towarzychu mamy, która wciąż Cię dołuje , nie rób tego chłopakowi smile buzka

92

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Rozmawiałyśmy właśnie o tym, że ma go podpytać. On chce się żenić jak zacznie budowę domu, budowę domu chce zacząć za trzy lata. Chce, ale nie będzie go na to stać. B. ma się za 3 lata obudzić i powiedzieć sobie - jak to mam czekać jeszcze 5 lat? przecież mówiłeś, że to będzie teraz. Lepiej teraz wszystko przemyśleć. Ktoś tu powinien pójść na kompromis.

93

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Susane napisał/a:

Rozmawiałyśmy właśnie o tym, że ma go podpytać. On chce się żenić jak zacznie budowę domu, budowę domu chce zacząć za trzy lata. Chce, ale nie będzie go na to stać. B. ma się za 3 lata obudzić i powiedzieć sobie - jak to mam czekać jeszcze 5 lat? przecież mówiłeś, że to będzie teraz. Lepiej teraz wszystko przemyśleć. Ktoś tu powinien pójść na kompromis.

On jest młody, więc może coś mu się w głowie zmieni.Dojrzeje.Podpytam Go i masz rację susane ktoś musi pójść na kompromis i tą osobą muszę być ja. Jeśli będzie dla mnie dobry, starał się , niech daje mamie, trudno , ja mu tego nie zabronię NIGDY , mogę jedynie zaakceptować. Trudno,będę czekać , jeśli będzie ok i 10 lat i już.Tak to widzę. Nie zmuszę go do ślubu, to dziewczyna musi czekać aż chłopak dojrzeje i już.Myślę, że to najrozsądniejsze wyjście.

94

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Chłopaka poniosły marzenia po prostu. Czas pokaże. Ja już widzę, że jednak trochę a nawet bardzo Mu zależy, bo szuka innej firmy, też Mu ciężko. Ważne, że oboje macie chęć by się spotykać , spędzać ze sobą czas smile Wszystko się poukłada, tylko wyluzuj.
Badaj teren , lecz mądrze i spokojnie.Sama z doświadczenia widzę, że jeśli mocno mi na czymś zależy, spinam się, chcę tego tu i teraz, natychmiast to ucieka ode mnie. Kiedy zaakceptuję, docenię, pomarzę z miłością, spokojem, dostaję niespodziewanie wszystko smile
Tak było z pracą, związkiem, problemami z mamą.W momencie gdy się mocno zadręczałam, stawiałam opór one rosły w siłę. Gdy puściłam, powiedziałam sobie jakoś to się musi poukładać, zajęłam swoimi sprawami , zaczęło się układać, np był tel w sprawie pracy. Pogódz się z chwilą obecną, ona czemuś służy. Nie osaczaj siebie ani chłopaka smile Spokojnie wink Jeszcze niewiadomo jak się potoczy sprawa, wszystko może się na dobre odwrócić. Niekoniecznie Ty masz na wszystko przystawać:) siłą , napięciem nic nie zyskasz, ale inną drogą o której pisałam wczesniej tak. Trzymam mocno kciuki :*

95

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Wiecie co dziewczyny.. ja nawet jestem w stanie zrozumieć chłopaka, bo swoją drogą jest ambitny. Chce się ustatkować, budować swój dom, bratu pomóc i rodzinie, do tego zadowolić swoją Dziewczynę. Tylko wiecie co? Tak się nie da, jeśli nie jest się milionerem. Ma miękkie serce i rodzinę, która to wykorzystuje. Oby tylko Bernadetta miała cierpliwość na niego czekać, bo on się zorientuje, że coś będzie kosztem czegoś, tylko oby nie za późno. Nie da się zadowolić siebie, kobiety, rodziców i rodzeństwo. A gdzie w tym wszystkim jest on sam? Czasami trzeba być egoistą i zadbać o siebie samego. B.poznawajcie się lepiej, postaraj się żebyście jednak razem zamieszkali albo chociaż blisko siebie i postaraj się poznać jego rodzinę, zobaczyć o co tam chodzi. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży po Waszej myśli smile

96

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Wiecie co dziewczyny.. ja nawet jestem w stanie zrozumieć chłopaka, bo swoją drogą jest ambitny. Chce się ustatkować, budować swój dom, bratu pomóc i rodzinie, do tego zadowolić swoją Dziewczynę. Tylko wiecie co? Tak się nie da, jeśli nie jest się milionerem. Ma miękkie serce i rodzinę, która to wykorzystuje. Oby tylko Bernadetta miała cierpliwość na niego czekać, bo on się zorientuje, że coś będzie kosztem czegoś, tylko oby nie za późno. Nie da się zadowolić siebie, kobiety, rodziców i rodzeństwo. A gdzie w tym wszystkim jest on sam? Czasami trzeba być egoistą i zadbać o siebie samego. B.poznawajcie się lepiej, postaraj się żebyście jednak razem zamieszkali albo chociaż blisko siebie i postaraj się poznać jego rodzinę, zobaczyć o co tam chodzi. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży po Waszej myśli smile

Świetnie to ujęłaś smile Dokładnie. Chłopak wydaje się OK, dobry , a może nawet zbyt. Nie da się tak wszystkiego ogarnąć i ja tam myślę, że On to z czasem zrozumie. Berni powinna jednak być cierpliwa , bo nie są ze sobą 2 lata , na spokojnie. Żeby nie żałowała, On miał i ma ciężkie życie, więc niech Ona spróbuje Go uskrzydlać i sprawiać, ze będzie chętnie do Niej przyjeżdzał, a z czasem zrozumie smile Czas , to pozostaje smile Warto zaczekać, zwłaszcza, ze nie pojawił się nikt inny na Jej drodze, a różnie to bywa. Wiadomo, faceta nie ma , ryzykuje, bo B. może kogoś poznać, Chociaż lepiej nie, bo szkoda chłopaka, wyczuwam, że jest dobry i chce dobrze. Ma świadomość, ze czas ucieka,trzeba być dobrej myśli. Narazie nie ma powodu do zmartwień, choć rozumiem, że sprawa nie jest taka prosta, bo jak się uprze to różnie może być, trzeba Go jakoś podejść, nie złością i kłótniami na pewno . Obawiam się, że jak jest tak nauczony, że zasila finanse rodziców to tak już będzie ;/ dopóty dopóki ich nie braknie. Z drugiej strony ludzie się zmieniają. Berni koniecznie daj nam znać jak się wszystko toczy :*

97

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Kochane kobietki, a gdyby wasza córa, siostra, kuzynka zwróciła sie z tym problemem do was to tak z boku oceniając co byście o takim związku z takim chłopakiem myślały? Czy uważałybyście że to jest bez szans na przyszłość? jakieś toxic? szczerze??
Być z kimś kto wyzywa , nie szanuje to masakra , ale co jeśli chłopak zamierza całe życie wspomagać rodzinę ktra jest dla niego najważniejsza? czy to ma szansę się udac? nie wspomnę o marzeniach bardzo nierealnych jak budowy?
ale gdyby zaczął stawiać chatę rodzince to co, nakłaniałybyście do zerwania taką swoją córeczkę? siostrę?czy radziły by to ceniła i akceptowała?

98 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-07-09 20:34:16)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Kierowców ciężarówek jest naprawdę wielu, mało z nich jest wolnymi. Sama mam szwagra, kuzyna i trzech kolegów na TIR-ach. Ich kobiety też tęsknią, brakuje im facetów na co dzień. Mają dzieci, same zajmują się nimi i domem, ale nie jęczą na ten temat tak jak Ty. Poskarżą się, jasne, ale normalnie. Nie marudzą, nie zrzędzą, bo wiadomo, że oni jeżdżą dla pieniędzy. Ale i lubią to także, kolega twierdzi, że nie dla niego stała posadka w jednym miejscu.  Moim zdaniem, skoro już teraz masz z tym tak wielki problem, to ciężko będzie. Zamęczysz chłopaka pretensjami, wreszcie może sam odpuści. Bo już mi go szkoda.
Ten ostatni post jest już typowo o kasie, materializmem aż bije po oczach. Póki co, to jego kasa i jego sprawa. Ale tak obiektywnie patrząc -  nie przepija jej, nie wydaje na panienki, na hazard, używki. Pomaga rodzinie. Głupio mieć o to pretensje. Zwłaszcza, jeśli ta rodzina tego potrzebuje, bo mają małe lub zerowe dochody. Rozumiem, że jako partner w życiu przynajmniej w równym stopniu jak Ty powinien się dokładać do budżetu, to się da na pewno dogadać. Jeśli do tego dojdzie.
Szczerze mówiąc, po Twoim stylu pisania i myślenia, nijak nie widać tych 28 lat. Ogarnij się, bo póki co chyba pod skrzydłami mamy nie masz do tego pociągu. A wypadałoby w końcu. Wahania nastrojów, niezadowolenie ze związku, pracy, życia to może być rezultat braku dojrzałości i samodzielności. Oraz pewności siebie. Postaraj się zmienić albo to, co nie pasuje, zaczynając np. od pracy, albo podejście.

99

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
starlet007 napisał/a:

Kierowców ciężarówek jest naprawdę wielu, mało z nich jest wolnymi. Sama mam szwagra, kuzyna i trzech kolegów na TIR-ach. Ich kobiety też tęsknią, brakuje im facetów na co dzień. Mają dzieci, same zajmują się nimi i domem, ale nie jęczą na ten temat tak jak Ty. Poskarżą się, jasne, ale normalnie. Nie marudzą, nie zrzędzą, bo wiadomo, że oni jeżdżą dla pieniędzy. Ale i lubią to także, kolega twierdzi, że nie dla niego stała posadka w jednym miejscu.  Moim zdaniem, skoro już teraz masz z tym tak wielki problem, to ciężko będzie. Zamęczysz chłopaka pretensjami, wreszcie może sam odpuści. Bo już mi go szkoda.
Ten ostatni post jest już typowo o kasie, materializmem aż bije po oczach. Póki co, to jego kasa i jego sprawa. Ale tak obiektywnie patrząc -  nie przepija jej, nie wydaje na panienki, na hazard, używki. Pomaga rodzinie. Głupio mieć o to pretensje. Zwłaszcza, jeśli ta rodzina tego potrzebuje, bo mają małe lub zerowe dochody. Rozumiem, że jako partner w życiu przynajmniej w równym stopniu jak Ty powinien się dokładać do budżetu, to się da na pewno dogadać. Jeśli do tego dojdzie.
Szczerze mówiąc, po Twoim stylu pisania i myślenia, nijak nie widać tych 28 lat. Ogarnij się, bo póki co chyba pod skrzydłami mamy nie masz do tego pociągu. A wypadałoby w końcu. Wahania nastrojów, niezadowolenie ze związku, pracy, życia to może być rezultat braku dojrzałości i samodzielności. Oraz pewności siebie. Postaraj się zmienić albo to, co nie pasuje, zaczynając np. od pracy, albo podejście.

Dzięki, tego potrzebowałam smile Nie będę już marudzić smile Samodzielna staram się być, mam swoją pasję, a z mamą idzie mi coraz lepiej , przekonuje się powoli do chłopaka. Też mam dobre serce jak On i chcę dobrze żyć i z NIm i z rodzinką. Muszę się pochwalić, że dziś zaskoczył mnie pozytywnie , zadzwonił i poprosił bym mu jutro kupiła coś na rzucenie fajek smile smile smile smile smile smile
Mam nadzieję, że mu się uda. Marudziłam mu że martwie się, że mi to przeszkadza i przy mnie chociaż niech nie pali no i onpróbował na naszą rocznicę, nie udało mu się, więc sięgnie po wspomagacze. Miło mi się zrobiło .
Kiedy słyszę jego głos, ogólnie dziś upewniłam się, że mimo wszystko jest bardzo ważny dla mnie i ja Go kocham smile
Może i jestem niedojrzała do wielu spraw, ale też miałam bardzo dużo stresów ostatnio , za dużo spraw naraz :)a ja wolę spokojniejsze życie. Kochane jesteście kobietki i faceci, którzy zabraliście głos. Dziękuję każdej/każdemu z Was bez wyjątku, a niektórzy tak się wczuli, ze dzięki nim uroniłam łezkę i umocniła się moja wiara w ludzi. JESTEŚCIE CUDOWNI :*

100

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Fajnie, że już pozytywnie myślisz. smile Tak po tych odpowiedziach wydaje mi się, że ty też jesteś za dobra i będziesz miała problem z postawieniem na swoim w jakiś sprawach. Nie bój się czasem czegoś skrytykować czy jasno określić swoje zdanie.

Trzymam kciuki. Nie zapomnij o nas i odezwij się kiedyś smile

101 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-07-10 03:22:07)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Witaj smile
Dziękuję, że odpisałaś. Wiesz.. daj spokój już z "mamowaniem", bo Ty jesteś dorosłą kobitą prawie trzydziestka na karku i masz swój rozum - to tak na marginesie.
Przykro mi, że Twój facet nie uwzględnia Cię w swojej przyszłości - bo ja tak to widzę.. on nie patrzy na to, że Ty już chciałabyś założyć rodzinę, on ma swój plan i go realizuje a Ty jak chcesz to możesz się dostosować albo szukać szczęścia dalej. Ja widzę to tak, że macie po prostu inne priorytety - Ty chcesz się ustatkować a on nie. Poza tym on jest jakoś toksycznie uwikłany w te swoje relacje rodzinne, ale to inny temat, i sam nie chce się z tego wyplątać więc Ty też nic nie zrobisz. Nie widzę ntomiast w Twojej wypowiedzi takiej.. mega miłości, zakochania, skowronków. Patrzę trochę ze swojej perspektywy, bo ja po roku znajomości z moim narzeczonym oszalałam na jego punkcie zresztą ze wzajemnością i nie wyobrażaliśmy sobie życia bez siebie. Niestety masz rację, że odległość osłabia więzi.. nie znacie się dobrze, więc nawet nie ma kiedy podsycać tego ognia. Przykro mi i bardzo Ci współczuję - poważnie :* Musisz sobie przemyśleć wszystko. Z tą budową domu no..  w partnerskim związku ludzie uwzględniają siebie na wzajem i razem decydują kiedy będzie taka budowa, gdzie i razem za nią płacą..
A tak na marginesie - wiem, że dobiegasz do 30ki ale skąd to desperackie dążenie do ślubu? Rozumiem, że chcesz mieć męża i dzieci, ale ja cały czas wyczytuję między wierszami, że to bardziej gadanie Twojej mamy. A też nic na siłę, jak za rok czy 2 weźmiesz ślub to też nic się nie stanie. Lepiej poczekać niż go wziąć z nieodpowiednią osobą.

Zgadzam się. Wcześniej miałam wrażenie, że autorka przesadza, ale jak przeczytałam to co potem napisała to bardziej rozumiem i już tak się nie dziwię jej. Nie chodzi o desperację jej raczej, że ślub już, no ale mało która kobieta godziłaby się na bycie taką na samym końcu i że ślub to może w wieku 40 lat. No niestety z takim podejściem to on mało o niej myśli, nie na tym powinien polegać związek. Pomaganie rodzicom jest dobre, ale równocześnie, jeśli ktoś przesadza to też nie jest ok. Mało kogo stać postawić dom, a co dopiero stawiać dom rodzicom, a potem na samym końcu sobie. Kocha się i chce się być razem, to normalne, a nie dopiero, że może za 10 lat. Poza tym, gdy facet mówi, że może sobie w takim razie poszukać kogoś innego, to też nie jest to podejście kochającego faceta, który raczej zrobiłby właśnie wiele, by być ze swoją kobietą. Nie mówię, że ma robić wszystko, ale to nie są wielkie wymagania, by być razem, by dążyć do tego. No bo gdyby choćby dążył, to by było ok, ale skoro on mówi, że może za 10 lat, to nic dziwnego, że autorka jest niezadowolona. A nie rozmawia z nim o tym pierwszy raz raczej.

Macie też rację, nie jest z nim długo, więc nie to, że powinna już zerwać, może poczekać, ale też bez przesadzania w drugą stronę.

102

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Jasne, że dam znać , zaglądam tu. Pewnie, poczekam. On jest mlody i myśli że ma czas. Tak naprawdę mówi, że mógłby i za 2 czy 3 lata się żenić jak tylko będzie miał tę nierealną działkę pewną.Skoro kocha to może zacznie inaczej patrzeć, myśleć. Wyszłabym na idiotkę marudząc, że chcę ślubu będąc rok czasu z nim. Ogólnie nie jestem z tych co by same dogadywały facetowi na taki temat. Głupio mi. To chłopak musi być gotów, ale będę rozmawiać, zobaczymy.Wiem, że może być różnie, ale zaryzykuję, bo czuję, że to dobry, wrażliwy chłopak i nie chcę go stracić. Dba o mnie, pamiętam jak nieraz w środku nocy chciał np pójść do apteki bo się zle czułam, jest taki czuły i m.in za to go tak kocham. Z drugiej strony jeśli taka nędza u rodziców to cos musi od czasu do czasu wspomóc, nic z tym nie zrobię, a ta budowa to może ściema, a jeśli nie to też nie mam prawa zabronić. Ma sie na to składać z rodzeństwem, ale skąd on na to wezmie to ja nie wiem.wiem, że odbije się to na nas, ale też nie mogę zabronić, mogę tylko skrytykować delikatnie.

103

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Kochana, spokojnie, dobrze piszesz i myślisz smile Naprawdę będzie OK, jesli to prawdziwa miłość to uwierz wszystko się poukłada, nie warto się bać. Widzisz już palenie chce rzucić smile Krok po kroku i będzie OK.Tylko na spokojnie Go podejdz jak kociczka heheehe wink
Próbuj :)z chłopem trzeba jak z dzieckiem trochę. ja nie wierzę, że będzie jak glaz i co jak kocha to będzie czekał tyle lat?? eee nie sądzę, a narazie głupio wypalać, też jestem tego zdania smile temat mi bliski, a na biedę nie patrz, sama mam chłopaka pochodzącego z biednej rodziny, sam ciężko pracuje by się dorobić i ciężko mu idzie, ale jestem pełna nadziei. Ważne żeby w głowie ubogo nie było, a będzie git smile. Nie wierzę, ze rozsądny chłopak, który jest w związku z miłości będzie zwlekał ze ślubem smile Nie musi robić biby na 200 osób, może to być coś skromnego ale zawsze wzmacnia więz, sprawia że coś się rozwija, zmienia fazy smile.

104

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Mój chłopak powiedział dziś przez tel że chciałby i będzie mnie nakłaniał do wyjazdu na 2-3 lata do Norwegii, żeby się dorobić tam i wrócimy i może zacząć się budować. Nie mam ochoty na ten wyjazd, nie wiem czy to się opłaci, zarabia się tam pewnie, ale też wydaje na mieszkanie itd. Z drugiej strony jak nie pojadę z Nim nie dorobi się sad Jest opcja żeby robił kurs na ładunki niebezpieczne i wtedy zarabiałby do 8 tys. na miesiąc. Mama absolutnie jest na NIE , nie pozwoli mi wyjechać chociaż bym chciała.

105

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Nie mam ochoty jechać , nie znam języka, tu mam OK pracę, przez rok jestem w stanie sobie zawsze coś odłożyć, ale mam nadzieję że znajdziemy inne wyjście, jutro będziemy rozmawiać.Muszę mu powiedzieć, że też nie podoba mi się  pomysł z budową.

106

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Bernadetta87 napisał/a:

Nie mam ochoty jechać , nie znam języka, tu mam OK pracę, przez rok jestem w stanie sobie zawsze coś odłożyć, ale mam nadzieję że znajdziemy inne wyjście, jutro będziemy rozmawiać.Muszę mu powiedzieć, że też nie podoba mi się  pomysł z budową.

A jaki pomysl sie Tobie podoba Bernadetto. ?  Bo generalnie to wyglada tak ze chlopak sie stara, mysli o wspolnej przyszlosci,  ma pomysly i chce je zrealizowac a Ty tylko krecisz nosem  i nie dajesz nic w zamian.

107

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ja myślę ze mama ma rację.albo Ty albo praca.skoro i tak nie ma z tego kokosów to co mu zależy?

108

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
kareninka napisał/a:

Ja myślę ze mama ma rację.albo Ty albo praca.skoro i tak nie ma z tego kokosów to co mu zależy?

Ta niech siedzi w domu bezrobotny a co mu zalezy.  Wtedy bedzie mial kokosy.

109

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Jak kręci nosem...? Ma od razu wszystko rzucać i z nim jechać? Tam gdzie nie zna języka, nie ma znajomych?

Facet ma za duże parcie na jak najszybsze dorobienie się. Dlaczego nie może najpierw kupić sobie małego mieszkania i spokojnie odkładać na większe "już normalnie żyjąc"? Tak to by każdy na kilka lat wyjeżdżał, wracał i dopiero zakładał rodzinę. A dzieje się tak, że albo ludzie jadą tam i i tak wszystko wydają na życie albo tak im się spodoba zarabianie takich pieniędzy, że już nie wracają. Znam takich co pojechali zarobić na dom. Postawili ogromny dom i sprzedają, bo do kraju nie wracają.

110

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Susane napisał/a:

Jak kręci nosem...? Ma od razu wszystko rzucać i z nim jechać? Tam gdzie nie zna języka, nie ma znajomych?

Facet ma za duże parcie na jak najszybsze dorobienie się. Dlaczego nie może najpierw kupić sobie małego mieszkania i spokojnie odkładać na większe "już normalnie żyjąc"? Tak to by każdy na kilka lat wyjeżdżał, wracał i dopiero zakładał rodzinę. A dzieje się tak, że albo ludzie jadą tam i i tak wszystko wydają na życie albo tak im się spodoba zarabianie takich pieniędzy, że już nie wracają. Znam takich co pojechali zarobić na dom. Postawili ogromny dom i sprzedają, bo do kraju nie wracają.

Facet ma parcie. ?  Jakos nie widze.  Parcie ma ona, na to by zmienil prace, na to by odkladal,  na to by nie wydawal na dom dla rodziców.  To Ona ma parcie na ustawienie sie facet probuje temu sprostac.

111

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

No tak. Kto chce w 3 lata zarobić na dwa domy? Autorka chce wiedzieć, że za kilka lat facet będzie gotowy na stabilizację i nie będzie miał nierealnych ambicji.

112

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Zaskakujace, ja przeczytalam ze  chce pomoc mlodszemu bratu wybudować dom i jakos nie bylo wspomnianie ze to pomoc finansowa polegajaca na 100 % finansowaniu i ze beda sie z rodzenstwem skladac na dom dla rodziców.
A skoro autorka chce cos wiedziec to niech zacznie rozmawiac a nie podpytywac, mowic i obserwowac. Problem w tym, ze to nie autorka a autorki mama chce wiedziec.

113

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Bernadetta na wakacje z nim nie chcesz jechać, zmienić miejsca zamieszkania też nie chcesz zmienić, ale już dom żeby Ci wybudował to jak najbardziej. Facet chce wyjechać do Norwegii żebyście RAZEM się dorobili - także źle. Wiesz co? Zamieszkaj z mamą - będziesz najszczęśliwsza smile po co Ci facet, jak Ty nie dojrzała jesteś. Nie masz nic do stracenia, nie prowadzisz oszałamiającego życia, chcesz zmienić pracę i SIĘ DOROBIĆ a nie chcesz w tym celu zarobić porządnych pieniędzy., utwierdziło mnie to w tym, że szukasz po prostu bogatego gościa , żeby pójść po najmniejszej linii oporu. I zaraz usłyszę, że przecież Ty masz to swoje życie - mamę i nie rzucisz wszystkiego dla niego.. tylko widzisz , jest coś za coś. Czasem trzeba zaryzykować i postawić na jedną kartę. Zwłaszcza jeśli chodzi o uczucia. Taki wyjazd to szansa na Wasze odcięcie pępowin.

114

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Bernadetta na wakacje z nim nie chcesz jechać, zmienić miejsca zamieszkania też nie chcesz zmienić, ale już dom żeby Ci wybudował to jak najbardziej. Facet chce wyjechać do Norwegii żebyście RAZEM się dorobili - także źle. Wiesz co? Zamieszkaj z mamą - będziesz najszczęśliwsza smile po co Ci facet, jak Ty nie dojrzała jesteś. Nie masz nic do stracenia, nie prowadzisz oszałamiającego życia, chcesz zmienić pracę i SIĘ DOROBIĆ a nie chcesz w tym celu zarobić porządnych pieniędzy., utwierdziło mnie to w tym, że szukasz po prostu bogatego gościa , żeby pójść po najmniejszej linii oporu. I zaraz usłyszę, że przecież Ty masz to swoje życie - mamę i nie rzucisz wszystkiego dla niego.. tylko widzisz , jest coś za coś. Czasem trzeba zaryzykować i postawić na jedną kartę. Zwłaszcza jeśli chodzi o uczucia. Taki wyjazd to szansa na Wasze odcięcie pępowin.

Tak tak. On swoje zycie musi zmienic,  swoja rodzine zostawic i zajac sie wspolna przyszloscia i zarabianiem pieniędzy.  Najlepiej duzych i w godzinach od 9 do 16.  Ona nic nie musi. Tylko mame zadowolic

115

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Bernadetta jeśli nie odetniesz pępowiny i nie zmienisz swojego nastawienia to ja widzę to tak, że on będzie harował od świtu do nocy, Ty od 8 - 16 i będziesz siedziała razem z mamą i narzekała na niego jaki to on jest nieudacznik i jak mało zarabia. Obiecał złote góry a "nic nie macie". I mama doda klasyczne: "mówiłam Ci żebyś za niego nie wychodziła". Plus pewnie nie utrzymywałabyś kontaktu z jego rodziną.. To jest mniej optymistyczny scenariusz, który jeszcze możesz zmienić.

116 Ostatnio edytowany przez Alicja_18 (2015-07-11 03:02:25)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Nie przeczytalam wszystkiego, ale mam jedno pytanie... Kochasz tego faceta czy nie? Mowisz ze dogadujecie sie, ze nigdy Cie nie skrzywdzil, ze jest dla Ciebie wsparciem... Dlaczego Ty nie jestes wsparciem dla niego w takim razie? Z tego jak go opisalas wydaje sie byc super facetem, z ktorym moglabys miec udany zwiazek... Nie rozumiem, jak mozesz zastanawiac sie nad zostawieniem go? Mam wrazenie ze zyjesz tylko i wylacznie przyszloscia i to jest dla Ciebie na 1 miejscu... Dziewczyno! To co bedzie czas pokaze! Wazne jest to, co jest tu i teraz. Uwierz mi ze ja nie dziwie sie mu ze on w tej chwili o slubie z Toba nie mysli, skoro Ty sama masz tyle watpliwosci co do tego zwiazku... Chlopak widac ze sie stara, liczy z Twoim zdaniem, powiedzial ze poszuka innej pracy, a Ty zamiast docenic to, zastanawiasz sie czy nie lepiej to zakonczyc, bo on nie ma zadnych perspektyw...  Mimo ze nie masz pojecia jak to bedzie wygladac w przyszlosci. Ja z moim facetem moglabym wyladowac nawet pod mostem, wazne zeby byc z nim, a wiem ze razem poradzimy sobie z kazdym problemem... Martwisz sie na wyrost, bo nie ma zadnych oszczednosci, wlasnego auta i nie wiem czego jeszcze... Po co? To takie istotne? Jazda na tirach to bardzo dobra robota, tym bardziej jak sie wyjezdza za granice... To ze tak pomaga rodzinie bardzo dobrze o nim swiadczy... Mozesz tylko przypuszczac, ze jezeli zalozy wlasna bedzie sie o nia troszczyc tak samo, albo jeszcze bardziej. Nie wiem dlaczego sluchasz swojej mamy... Moze i chce dla Ciebie dobrze, ale praca ktora zawsze mozna zmienic juz chlopaka dyskwalifikuje? Zamiast jej sluchac lepiej posluchaj swojego serca i sie zastanow czy znajdziesz kogos rownie fajnego jak Twoj facet. A skoro sama teraz o slubie nie myslisz, to o to zacznij sie martwic jak juz bedziesz chciala wychodzic za maz. Zaprzatasz sobie glowe czyms co nie ma teraz znaczenia. I nie zachowuj sie jak w goracej wodzie kapana... Byc moze zmieni prace i bedzie mial wiecej czasu dla Ciebie, ale nie zrobi tego z dnia na dzien. To nie jest tak latwo jak Ci sie wydaje, ze na 2 dzien juz znajdzie inna robote. Poza tym musisz sie liczyc z tym, ze on moze lubi taka prace? Zwiazek musi polegac na kompromisach a nie zeby bylo tak jak Tobie sie podoba. Zastanow sie lepiej czy go kochasz, a jak kochasz to masz juz odpowiedz na swoje pytanie czy go zostawic czy nie. To Twoje zycie, a jezeli takie wazne dla Ciebie jest to jak maja kolezanki to tez moze lepiej go zostaw. Chlopak zasluguje na kogos kto zaakceptuje go calkowicie takim jaki jest, a nie kogos komu sen z powiek bedzie spedzac mysl czy czasem w przyszlosci sobie poradzi, czy nie...

117

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Nie chcę za granicę jechać . Mam pracę, która jest OK, fajne lokum w dużym mieście.Martwi mnie, że on jak powiedział MUSI mieć dom, bo tak został wychowany ;/pytałam co jeśli dziewczyna zechce w mieście mieszkać, a on że jakiś kompromis, trochę pomieszkają w mieście a trochę w domu, ale to bez sensu wg mnie;/ i znów nierealne, jak tak można żyć na dwa domy. Martwi mnie jego upór, on qMusi i koniec, musi mieć własny dom, no i najlepiej jakbymz  nim wyjechała. Jakiś taki władczy się wydaje momentami, choć niby tyle gada o tych kompromisach. Kochać go na pewno pokochałam bo z nikim nie byłam tak szczęśliwa, ale mama niszczy mnie psychicznie zamiast podbudować, ale już staram się nic z jej gadania sobie nie robić.

118

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
Jozefina napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Bernadetta na wakacje z nim nie chcesz jechać, zmienić miejsca zamieszkania też nie chcesz zmienić, ale już dom żeby Ci wybudował to jak najbardziej. Facet chce wyjechać do Norwegii żebyście RAZEM się dorobili - także źle. Wiesz co? Zamieszkaj z mamą - będziesz najszczęśliwsza smile po co Ci facet, jak Ty nie dojrzała jesteś. Nie masz nic do stracenia, nie prowadzisz oszałamiającego życia, chcesz zmienić pracę i SIĘ DOROBIĆ a nie chcesz w tym celu zarobić porządnych pieniędzy., utwierdziło mnie to w tym, że szukasz po prostu bogatego gościa , żeby pójść po najmniejszej linii oporu. I zaraz usłyszę, że przecież Ty masz to swoje życie - mamę i nie rzucisz wszystkiego dla niego.. tylko widzisz , jest coś za coś. Czasem trzeba zaryzykować i postawić na jedną kartę. Zwłaszcza jeśli chodzi o uczucia. Taki wyjazd to szansa na Wasze odcięcie pępowin.

Tak tak. On swoje zycie musi zmienic,  swoja rodzine zostawic i zajac sie wspolna przyszloscia i zarabianiem pieniędzy.  Najlepiej duzych i w godzinach od 9 do 16.  Ona nic nie musi. Tylko mame zadowolic

Mi tu najbliżej do wypowiedzi susane, myślę tak jak Ona. Najpierw złożyć się na jakis domek, wyremontować, choć wolę bloki, ale ok. I dopiero pozniej coś myśleć, a nie. A za granicą nigdzie się człowiek nie dorobi, bo wiem o tym sporo, znam ludzi i jest tak, że wydają masę kasy na życie oraz na lokum i co mają z tego? żadne kokosy. To nie jest proste żeby rzucać wszystko i jechać gdzieś, dobrze że nie wymyślił afganistanu. Ja bym chciała z nim zamieszkać a nie od razu budowa itd. Różnimy się z nim bardzo w niektórych jak mi się wydaje niestety najważniejszych aspektach życiowych tj oszczędzanie czy miejsca zamieszkania i to mnie martwi, wiele nas łączy , myślałam że to bratnia dusza, ale w poważnych kwestiach będzie ciężko. Ja też chcę być szczęśliwa. Nawet jeśli uskładam za kilka lat na mały domek(bo nie jestem tak jak ktoś wspomniał typem osoby co pracuje od 8 do 16, sporo dorabiam po południami i dzięki temu tydzień mi zlatuje) to nie chcę tam mieszkać sama, wykończy mnie to psychicznie.A co do domku średnio mi się to widzi, ale przecież nie mam prawa mu zabronić czy zerwać z takiego powodu że chłopak chce mieć własny dom.wiadomo.Gorzej jakby był nierobem. Ale najlepsze lata już nam uciekają, ja nigdzie nie wyjeżdżam, ostatnio jak przyjedzie dwa razy w miesiącu to w domu siedzimy bo pogody nie ma, więc co to za życie. Inna sprawa pracuje już 2 l;ata za granicą i nie dorobił się NICZEGO. Dziś będę z nim o tym rozmawiać na spokojnie. Jest dowodem na to, że za granica guzik daje i nikt mi nie powie.

119 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-07-11 11:27:32)

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Za granica guzik daje? Jeśli jedziesz np. na kilka miesięcy - rok i masz jasny cel, czyli żyjesz najniższym kosztem, a jak najwięcej odkładasz - to to dużo daje. Ja tak zrobiłam z moim narzeczonym i dzięki temu w wieku 25 lat mieliśmy kilkadziesiąt tysięcy na to żeby zrobić sobie samemu wesele, a po weselu biorąc kredyt na jakieś 20 tysięcy (czyli prawie nic) postawimy sobie własny dom. I my jeżdziliśmy tylko na okres 1,5 miesiąca co wakacje w czasie studiów przez 4 lata (czyli łącznie pól roku) plus te pieniądze wydawaliśmy na własne potrzeby cały rok i będąc tam za granicą też trochę wydawaliśmy wiadomo. A mimo to odłożyliśmy kupę kasy. Więc jeśli dobrze się to zaplanuje to da się odłożyć pieniądze. Twój facet do tej pory nic nie odkładał, bo nie myślał o przyszłości - teraz zaczyna to robić więc ja bym się cieszyła. Poza tym to nie jest tak jak Ty może myślisz, że pojeżdzisz rok i odłożysz 300 tysięcy, a za kolejne pół roku już dom gotowy. Ludzie latami budują domy, wykańczają je, wspólnymi siłami jak tylko mogą. Jak mi się uda postawić już te własne cztery ściany to choćbym miała na materacu spać w gołych ścianach - będę najszczęśliwsza bo będziemy razem. I to jest ta różnica, którą dziewczyny chcą Ci przekazać Berni  - to myślenie "MY, pomimo wszystko ale razem".

Wiesz rozumiem ,że na stałe nie chcesz wyjeżdzać - ja też nie chciałam. Jest ryzyko, że jak wyjedziesz to wrócisz i znowu będziesz musiała szukać pracy itd. ale trzeba się zastanowić - mam możliwość być razem i odłożyć piniądze w rok czy dwa, po czym mieć swoje 4 kąty - czy nadal mieszkam sama, zarabiam tysiąc parę i ciułam kilkanaście lat na mieszkanie? jeśli macie tak różne poglądy i wizję przyszłości to jak Wy zamierzacie to pogodzić?

120

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?
chomik9911 napisał/a:

Za granica guzik daje? Jeśli jedziesz np. na kilka miesięcy - rok i masz jasny cel, czyli żyjesz najniższym kosztem, a jak najwięcej odkładasz - to to dużo daje. Ja tak zrobiłam z moim narzeczonym i dzięki temu w wieku 25 lat mieliśmy kilkadziesiąt tysięcy na to żeby zrobić sobie samemu wesele, a po weselu biorąc kredyt na jakieś 20 tysięcy (czyli prawie nic) postawimy sobie własny dom. I my jeżdziliśmy tylko na okres 1,5 miesiąca co wakacje w czasie studiów przez 4 lata (czyli łącznie pól roku) plus te pieniądze wydawaliśmy na własne potrzeby cały rok i będąc tam za granicą też trochę wydawaliśmy wiadomo. A mimo to odłożyliśmy kupę kasy. Więc jeśli dobrze się to zaplanuje to da się odłożyć pieniądze. Twój facet do tej pory nic nie odkładał, bo nie myślał o przyszłości - teraz zaczyna to robić więc ja bym się cieszyła. Poza tym to nie jest tak jak Ty może myślisz, że pojeżdzisz rok i odłożysz 300 tysięcy, a za kolejne pół roku już dom gotowy. Ludzie latami budują domy, wykańczają je, wspólnymi siłami jak tylko mogą. Jak mi się uda postawić już te własne cztery ściany to choćbym miała na materacu spać w gołych ścianach - będę najszczęśliwsza bo będziemy razem. I to jest ta różnica, którą dziewczyny chcą Ci przekazać Berni  - to myślenie "MY, pomimo wszystko ale razem".

Wiesz rozumiem ,że na stałe nie chcesz wyjeżdzać - ja też nie chciałam. Jest ryzyko, że jak wyjedziesz to wrócisz i znowu będziesz musiała szukać pracy itd. ale trzeba się zastanowić - mam możliwość być razem i odłożyć piniądze w rok czy dwa, po czym mieć swoje 4 kąty - czy nadal mieszkam sama, zarabiam tysiąc parę i ciułam kilkanaście lat na mieszkanie? jeśli macie tak różne poglądy i wizję przyszłości to jak Wy zamierzacie to pogodzić?

Myślę, że wszystko się wyjaśni , znajdziemy rozwiązanie. Jest problem bo ja w tym roku mam szansę załapać się u siebie w mniejszym mieście żeby mieć wymarzoną pracę, która da mi szczęście. jeśli mieszkałabym u siebie, byłabym w stanie uskładać za 2 -3 lata na mieszkanko czy domek tani do remontu . To moje marzenia. Wtedy mogłabym Go zaprosić do tego mieszkanka. Ja naprawdę Go pokochałam, ale potrzebuję Go jeszcze poznać troszkę, pobyć z nim, nie chcę niczego przyspieszać. Ale nie ma mowy o wyjezdzie za granicę. Na to się nie odważę , musiałabym też zdeptać swoje marzenia, a On może tu zrobić uprawnienia i będzie zarabiał do 10.tys albo druga opcja niech jedzie sam za granicę, będziemy się widywać raz na miech i będzie to test dla nas. Ale będę wiedziała, że za rok-dwa wróci. Myślę, że spokojnie się dogadamy jakoś . Chcę z Nim być. Najgorsza opcja z możliwych - będziemy żyć zawsze na tak zwaną kocią łapę, ale będziemy szczęśliwi. Zawsze na odległość itd , ale jednak . Zgodzę się na to, bo nie mogę go zostawic za to jaką jest osobą. Nikt tak się o mnie nie troszczył, nie pytał jak się czuję itd.Ma dobre serce, ja też, więc myślę, że damy radę. Tylko wkurza mnie jak mama się wszczenia w to wszystko, rozumiem, że chcę abym miała dobrze, ale to chore, ona nigdy we mnie nie wierzyła, całe życie się bała. Bardzo mnie dołowała, swego czasu musiałam chodzić po psychologa.A ona skłóciła całą rodzinę, nie ma nikogo.

121

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Skarbie , Berni  jak czytam Twoje myśli to mam ochotę powiedzieć STOP , dziewczyno, jesteś póki co szczęśliwa z Nim, pogadaj z Nim w miarę otwarcie, ale żyj tu i teraz . Samo się poukłada. Opowiedz Mu co myślisz o tym wyjezdzie i koniecznie daj znać. Jeśli się kochacie to nie ma opcji, dogadacie się :* Nie stresuj się Kochana , a mamy słowa jednym uchem wpuszczaj a drugim wypuść, sama tak robię , bo moja jakaś nadopiekuńcza i też muszę sobie radzić smile. Skup się na byciu z Nim, a może za rok będziesz gotowa na wyjazd, sami zobaczycie, a może wcale nie musisz i super się wszystko ułoży, ale zaprzątanie sobie tym teraz głowy jest pozbawione sensu. Chwytaj dzień. Chłopak ma dobre podejście, myśli o przyszłości, chce się żenić, więc ciesz sie smile bo jak Cię będzie widział taką zdołowaną non stoper to Mu się żenić odechce big_smile Ale On Cię musi bardzo kochać skoro tak Cię wspiera i w ogóle, oboje nie macie lekko, więc zasługujecie na szczęście i tak będzie smile Miłego weekendu z ukochanym smile:* i powodzenia z pracą. Napisz do nas :*

122

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Twoje życie -Ty decydujesz. Z mamą jest jedna rada: jak się wtrąca i zaczyna mówić o Twoim chłopaku to Ty mówisz "nie będziemy rozmawiać o moim związku. to moje życie."  Aczkolwiek jak będziesz w jednym mieście z matką mieszkać to jest ryzyko, że Cie totalnie zdominuje, więc lepiej wypracuj granicę zawczasu, bo ona powoduje to, że wszystkie lęki, obawy i zgorzknienia przechodzą na Ciebie, poza tym sama mówisz że skłóciła całą rodzinę, więc to o czymś świadczy. Każdego faceta będzie Ci obrzydzać, bo zostałaś jej TYLKO TY, więc łatwo nie da Ci odejść.. Powodzenia Berni :*

123

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Słuchajcie moi Drodzy : jestem szczęśliwa, wczoraj miałam szczerą rozmowę z chłopakiem. Najogólniej mówiąc. Myślał zawsze, że chce mieć rodzinę i dzieci, ale uważał, że ma czas i nie wierzył że spotka właściwą osobę aż pojawiłam się ja i zaczął o tym myśleć bo mamy już swoje lata , On ma świadomość jak życie umyka, a po 2 rzekomo ze mną czuję się jak z nikim dotąd. Czujemy się przy sobie swobodnie i myślę że pasujemy do siebie, wczoraj nam to nawet w teście wyszło. Z mamą jest tak, że wspomaga ale tylko daje na jedzenie, proszek i pomaga dopóki może, potem jak będzie miał rodzinę to już koniec, mamie musi starczyć . Ma plan że chce robić przewóz ładunków niebezpiecznych, pojezdzi z pół roku Po POlsce (od września) i rusza na Norwegię, tam chce się dorobić i mieć dom, powiedział że dogadamy się co do miejsca , nie musi być koniecznie tam gdzie chce,a zalezy mu żebyśmy razem jechali, ja mogę na mieszkanie zarobić i będzie kompromis trochę w domku pomieszkać , trochę w blokach , ale on czuje że jestem tą jedyną, co pokaże czas,ja z kolei czuję że on jest tym jedynym, popłakałam się wczoraj. Kocham Go i chcę żeby było dobrze. Poza tym gadaliśmy na temat chorób i powiedział że gdyby się okazało że jestem chora w życiu by mnie nie zostawił.I przykro by mu było gdybym chciała odejść .Wierzę, że będzie dobrze.Z mamą też lepiej.Powiedziałam Jej , że wczoraj planowaliśmy trochę naszą przyszłość .

124

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

No to nareszcie jakaś poważna rozmowa. smile To już brzmi całkiem sensownie. Jak nie będzie zmieniał zdania co do kompromisów to możecie się dogadać całkiem dobrze. Co do wyjazdu to nie rób nic przeciwko sobie. Jak nie będziesz chciała to te 2 lata można się przemęczyć na odległość. Tego mieszkania trochę tu, a trochę tu sobie nie wyobrażam, chyba że najpierw w jednym miejscu, potem w drugim, ale myślę, że jak wszystko inne będzie dobrze to tu ktoś zmieni zdanie po prostu.

Teraz dbajcie o swoje uczucie. Mam nadzieję, że nawet jak wątek ucichnie to za rok, 2 lata się odezwiesz.

125

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Dzięki susane smile Kochana jesteś :* Jasne, że będę dawala znać. Bardzo doceniam pomoc życzliwych ludzi na tym forum. Tak, narazie sobie obserwuję, jeśli znajdę super pracę to nie rzucę dla wyjazdu bo się okaże że nie ma do czego wracać, ale wszystko rozsądnie, na spokojnie zrobimy, chłopak nigdy nie zrobi nic wbrew mnie, nie zmusza mnie smile i ja siebie tez nie. Ważne, że już wiem na czym stoję, jest jakiś ogólny plan :*

126

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Super, jakoś to się poukłada smile jeśli tylko łączy Was prawdziwe uczucie to się dogadacie smile Przemyślisz wszystko. Puścić też bym Go puściła - niech się dorabia, ale sama to już jak chcesz smile Poukłada się smile Narazie się poznawajcie i cieszcie chwilą, gdy nadejdą trudniejsze chwile bo są one nieodłączną częścią naszego życia to tak jak mówię będzie to testem dla Was i Waszego uczucia:)
Wszystkiego dobrego wink

127

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Byłam w domu u chłopaka sad Miałam możliwość się z nim przejechać w krótką trasę TIRem i wieczorem poszliśmy do niego, bo ma bazę blisko domu. Załamałam się warunkami jego pracy, nie wiem czy dałabym radę psychicznie i fizycznie wyjechać z nim na chośby tydzień, ale druga sprawa jego dom, rodzina. Jestem załamana i w szoku. Mam mentlik i po prostu ryczę bez przerwy. Mieszka w głębokiej wsi. Ma mały, drewniany domek, malutka sień, małą kuchnię bez zlewu, myją łapy w michach sad no i pokój, łazienki nie ma. Brzydziłam się tam wszystkiego, chociaż jego mama postawiła przede mną cztery małe ciasteczka i pytała czy coś mi zrobić , podziękowałam. Napiłam się herbaty. Ojciec i jego starszy brat palą jeden za drugim, na stole piwo ciągle. siostra z piwskiem w ręku ogląda mecz, a tata zaniedbany, zniszczony , nic ale to nic nie chce robić, nawet wyjechać po niego nie chciał, a on go tłumaczy tym że ma ponad 60.lat i słaby wzrok, więc brat musi wyjeżdżać. Wiem, że możecie mi zarzucić, że jestem jakaś niewartościowa, ale to nie tak - ja się załamałam, jego dom to nie dość , że ubóstwo to jeszcze trunki i faje królują. Jak ta matka wytrzymała? co ja mam robić? czy mam z nim o tym proozmawiać? nie chcę go ranić. Boję się co to będzie , jak sobie poradzimy. Mama na dodatek krzyczy na mnie, że jak się z taką rodziną związę i za niego wyjdę jak to mówi za takich śmieci którzy nic nie mają i musi się chłopak dorabiać bo nie ma niiiiiiiiiic to mam zakaz wstępu do domu. To przykre , mam dość. Najgorsze że rodzina mi się  nie spodobała sad miałam wrażenie, że jestem w afryce sad

128

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Na chłopaku zależało mi do tej pory i nie patrzyłam na jego rodzinę, ale naprawdę boję się, że on żyjąc w takim okropnym środowisku przesiąknął tym wszystkim sad Nie wiem czy go skreślać z powodu tej patologii, którą przeszedł i takiej rodziny która doi od niego kasę, ostatnio rower matce kupowali, jakaś paranoja sad ja nie wiem co oni z kasą robią, mają własne mleko, jaja i czy te alko tyle kosztują? jezu nie mam sił, cała się gotuję ale nie wiem czy i jak podjąć rozmowę z chłopakiem. Nie chcę go ranić. wiem, że jak się słów nie przemyśli to mogą boleć. Czy mam przemilczeć kwestie tego wszystkiego? czy powiedziałybyście prawdę, tzn czemu mama nigdy nas nie pobłogosławi i nigdy się nie ożenimy? z powodu jego rodziny i ubóstwa.
Mama wbija mi do głowy, że sobie nie poradzimy a ja sama znam pary które z powodu braku pieniędzy kłócą się i nie są szczęśliwe , ja mam dość , proszę napiszcie mi coś. Poszłabym z  tym do psychologa ale co on mi powie sad zresztą też łatwo mówić jak sprawa nas nie dotyczy. jedna pani psycholog mi powiedziała"nieważne z jakiej jest rodziny, ważne jaki on jest" , ciekawe czy gdybym była jej córką tak samo by mi powiedziała. Błagam ludzi o dobrych sercach, mądrości życiowej napiszcie mi coś.

129

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Ty się wiążesz z nim, a nie jego matką czy ojcem. Rodziców się nie wybiera - są jacy są i trzeba to zaakceptować. Będziesz musiała się z nimi widywać na pewno. Ale Ty szukasz ustawionego bogacza, więc rzeczywiście się zastanów.

130

Odp: Błagam o radę: czy to ma sens?

Problem wrócił. Nie daję sobie rady psychicznie. Z mamą i jej podejściem bywało lepiej, ale ostatecznie powiedziała że nie zaakceptuje mojego chłopaka, że jeśli zechcemy być razem, wziąć ślub to ok mogę się zgodzić bo jestem dorosła ale ona się zabije , że zabijam ją tą sprawą a ona mnie wychowała. Poza tym że w takim układzie nie mam do niej wstępu. Zarzuty względem chłopaka z jej strony :
- biedna rodzina, właściwie uboga
-ojciec alkoholik,który już teraz nie pije bo nie może
-jego praca -przeważnie w świecie -tirowiec
-to że w jej obecności czesto mnie całuje
-jest ruchliwy
-nie podoba jej się jego strój bo że byle jaki
-jego waga, przytycie
-choroby skórne i ewentualne ich pojawienie się u jego dzieci
-jego wydatki, słaba gospodarność(spłacanie długu braciom za mieszkanie,kursy)
zastanawiam się czy to jest tak że ja jestem ślepa i ona ma racje? czy mamy mają tzw nosa? i naprawdę wyczuwają czy to skutek rozwodu tak ją zniechęcił do mężczyzn?
Tak pragnę mieć szczęśliwą rodzinę ale niestety , to przykre, mam mentlik w głowie. I tak zle i tak niedobrze cokolwiek nie zrobię. Plus że wynajmuję mieszkanie 100km od niej.Mnie mój chłopak ogólnie się podoba, dogadujemy się, rozumiemy, wspiera. Ostatnio mnie rozczarował bo gdy byliśmy na wycieczce, dopytywał czy pojdziemy do restauracji ja na to że nie. A tram dania były drogie, więc kupił sobie i rodzeństwu, a jak wracaliśmy to w sklepie kupił im kanapki i sobie a mnie nawet nie spytał:( powiedziałam mu że to mi się nie spodobało, przepaszał że on niby nie zapomniał o mnie że mnie kocha bardzo jak rodzinę, oni nie są ważniejsi tylko nie wiedział co mi kupić. Nie odzywam się do niego, jest mi przykro że tak postąpil. Czy waszym zdaniem do błahostka?
Strasznie mi ciężko sad Niby kocha a nie zadbał. Choć wcześniej owszem stawiał mi nieraz coś, potem ja jemu, a teraz i bilety, wekjściówki sama musiłam i jeszcze za niego założyć bo miał kartę a tam nie można było nią płacić , tylko gotówką. Ja czuję że oszaleję :(błagam poradzcie mi coś, oceńcie.Chyba wychodzi na to że jestem nienormalna sad

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Błagam o radę: czy to ma sens?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026