A mnie się wydaje, że kobiety, które wchodzą w ten układ - zostają kochankami - są zwykłymi dziwkami, o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. To co je głównie trzyma przy kochanku to po prostu pieprzenie się i "wyjątkowe" traktowanie przez kochanka. Zakazany owoc smakuje lepiej więc tym trudniej jest im się uwolnić od tego romansu. Odbywa się to podobnie do związku na odległość, dopóki nie ma "prania skarpet" to jest wspaniale.
3 511 2018-02-22 07:05:35
Podobne tematy
3 512 2018-02-22 08:06:51
A mnie się wydaje, że kobiety, które wchodzą w ten układ - zostają kochankami - są zwykłymi dziwkami, o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. To co je głównie trzyma przy kochanku to po prostu pieprzenie się i "wyjątkowe" traktowanie przez kochanka. Zakazany owoc smakuje lepiej więc tym trudniej jest im się uwolnić od tego romansu. Odbywa się to podobnie do związku na odległość, dopóki nie ma "prania skarpet" to jest wspaniale.
Dziwkami??? Więc jak nazwać takiego kolesia??? Męska dziwka pasuje jak ulał.
3 513 2018-02-22 08:11:45
wesolywojtek napisał/a:A mnie się wydaje, że kobiety, które wchodzą w ten układ - zostają kochankami - są zwykłymi dziwkami, o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. To co je głównie trzyma przy kochanku to po prostu pieprzenie się i "wyjątkowe" traktowanie przez kochanka. Zakazany owoc smakuje lepiej więc tym trudniej jest im się uwolnić od tego romansu. Odbywa się to podobnie do związku na odległość, dopóki nie ma "prania skarpet" to jest wspaniale.
Dziwkami??? Więc jak nazwać takiego kolesia??? Męska dziwka pasuje jak ulał.
Facet, który zdradza także nie jest lepszy. Słaby kręgosłup moralny, niska samoocena, duże problemy w związku, brak bliskości żony (po urodzeniu dziecka, facet schodzi na drugi plan) pchnęły go w ramiona kochanki.
3 514 2018-02-22 08:13:51
NarzeczonaSkorpiona napisał/a:wesolywojtek napisał/a:A mnie się wydaje, że kobiety, które wchodzą w ten układ - zostają kochankami - są zwykłymi dziwkami, o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. To co je głównie trzyma przy kochanku to po prostu pieprzenie się i "wyjątkowe" traktowanie przez kochanka. Zakazany owoc smakuje lepiej więc tym trudniej jest im się uwolnić od tego romansu. Odbywa się to podobnie do związku na odległość, dopóki nie ma "prania skarpet" to jest wspaniale.
Dziwkami??? Więc jak nazwać takiego kolesia??? Męska dziwka pasuje jak ulał.
Facet, który zdradza także nie jest lepszy. Słaby kręgosłup moralny, niska samoocena, duże problemy w związku, brak bliskości żony (po urodzeniu dziecka, facet schodzi na drugi plan) pchnęły go w ramiona kochanki.
Tak tak, zawsze to wina żony, która odepchnela biednego misia i musiał wziąć się "gach" za "bolcowanie". ![]()
3 515 2018-02-22 08:18:33
NarzeczonaSkorpiona napisał/a:wesolywojtek napisał/a:A mnie się wydaje, że kobiety, które wchodzą w ten układ - zostają kochankami - są zwykłymi dziwkami, o bardzo niskim poczuciu własnej wartości. To co je głównie trzyma przy kochanku to po prostu pieprzenie się i "wyjątkowe" traktowanie przez kochanka. Zakazany owoc smakuje lepiej więc tym trudniej jest im się uwolnić od tego romansu. Odbywa się to podobnie do związku na odległość, dopóki nie ma "prania skarpet" to jest wspaniale.
Dziwkami??? Więc jak nazwać takiego kolesia??? Męska dziwka pasuje jak ulał.
Facet, który zdradza także nie jest lepszy. Słaby kręgosłup moralny, niska samoocena, duże problemy w związku, brak bliskości żony (po urodzeniu dziecka, facet schodzi na drugi plan) pchnęły go w ramiona kochanki.
Mój kochanek ma właściwie problem z brakiem bliskości żony. Po urodzeniu dziecka nie kochają się już ponad pół roku. Ode mnie ciągle domaga się miłych słów, uwagi, ciepła, dotyku.
Martwi mnie to, że na początku dużo mówił o tym, że woli starsze kobiety, takie 40ki. W pracy klientki często z nim flirtują, chcą go zaciągnąć do łóżka. Wszystko mi to pokazuje (rozmowy na FB), ale twierdzi, że nigdy nie dotknie innej kobiety niż mnie.
3 516 2018-02-22 08:38:23
wesolywojtek napisał/a:NarzeczonaSkorpiona napisał/a:Dziwkami??? Więc jak nazwać takiego kolesia??? Męska dziwka pasuje jak ulał.
Facet, który zdradza także nie jest lepszy. Słaby kręgosłup moralny, niska samoocena, duże problemy w związku, brak bliskości żony (po urodzeniu dziecka, facet schodzi na drugi plan) pchnęły go w ramiona kochanki.
Mój kochanek ma właściwie problem z brakiem bliskości żony. Po urodzeniu dziecka nie kochają się już ponad pół roku. Ode mnie ciągle domaga się miłych słów, uwagi, ciepła, dotyku.
Martwi mnie to, że na początku dużo mówił o tym, że woli starsze kobiety, takie 40ki. W pracy klientki często z nim flirtują, chcą go zaciągnąć do łóżka. Wszystko mi to pokazuje (rozmowy na FB), ale twierdzi, że nigdy nie dotknie innej kobiety niż mnie.
Ile macie lat? Duże ma Dziecko?
3 517 2018-02-22 08:42:43
Mamy trochę ponad 35 lat. Jego dziecko jest małe około roczek.
3 518 2018-02-22 08:54:42
Mamy trochę ponad 35 lat. Jego dziecko jest małe około roczek.
Nie wierz w jego wszystkie słowa. Zdejmij różowe okulary i obserwuj
3 519 2018-02-22 10:44:02
Roxann wiem, że z perspektywy czasu na wiele spraw inaczej się patrzy i bardzo bym chciała, żeby u mnie ten moment już nastał. Fajnie, że założyłas ten wątek, swietnie wszystko opisujesz i bardzo dobrze się Ciebie czyta, mogłabyś zebrać to wszystko i przelać na papier... pozdrawiam serdecznie
Dzięki ![]()
Z perspektywy czasu, albo po prostu już bez emocji. Choć zapewne jedno łączy się z drugim.
Z czasem i Ty spojrzysz na swoją sytuację z boku, już zaczynasz pewne rzeczy dostrzegać i będzie ich coraz więcej aż te różowe okulary całkiem spadną.
3 520 2018-02-22 10:48:02
Mamy trochę ponad 35 lat. Jego dziecko jest małe około roczek.
Chcesz związać się z człowiekiem, który zdradza i chce zostawić swoją żonę z malutkim dzieckiem (po tygodniu romansowania) bo po porodzie za mało czułości od niej dostawał?
Wierzysz w jego słowa, że nigdy Cię nie zostawi?
Gratuluję! ![]()
3 521 2018-02-22 16:20:25
Witam Was ![]()
Nie chcąc zaśmiecać forum kolejnym wątkiem piszę tutaj bo temat - trochę jak moje życie...
W skrócie - przez dłuższy czas byłam w związku - "układzie" z mężczyzną który ma swoje życie rodzinne. Nigdy nie chcial tego zmienić, nigdy nie mamił mnie żadnymi tkliwymi tekstami. Znamy się lata, bardzo się lubiliśmy, ja uważałam i uważam go za przyjaciela. Relacja łóżkowa była swego rodzaju odskocznią, układem. Mieliśmy wspaniały seks. Oboje świetnie się rozumieliśmy, ale o związku nigdy nie było żadnej mowy. To było jasne i taka prosta realacja bardzo mi odpowiadała. Zrozumienie, świetny seks ale bez robienia sobie problemów. Oboje tak o tym mówiliśmy. Ale...
Jakiś czas temu poznałam Kogoś komu chciałabym dać szansę na związek. Pewnie nie mamy jej zbyt wielkiej bo oboje jesteśmy po przejściach, ale zawsze to jakaś szansa. Zaanagażowałam się emocjonalnie. Dlatego uznałam że trzeba pozamykać tamten "układ". Powiedziałam mu to kilka dni temu. Że to chyba najlepszy czas żeby to ładnie zakończyć... Przyznał że oczywiście kiedyś to się musiało nastąpić... Tylko wiecie... ja chyba w swojej chorej naiwności myślałam że kończymy tą relację łóżkową, ale przyjaźni się nie wyrzekamy. On nie chce ze mną rozmawiać, po prostu milczy. Powiedział że musi sobie to w głowie poukładać... a ja przeżywam katusze bo straciłam w jednej chwili najlepszego przyjaciela... i jeszcze boję się że on się czuje przeze mnie skrzywdzony...
Tylko co ja mialam zrobić... on ma kochającą rodzinę i mnie miał jako dopełnienie wszystkiego czego mu brakowało. A ja jestem po rozwodzie i też jeszcze tkli się we mnie nadzieja na nowy związek. Z Nim nie był możliwy...
Zawsze faceci mnie zostawiali, a ten jeden raz zrobiłam to ja i czuję się z tym chyba jeszcze gorzej...
Jak to wszystko poukładać? Czy myślicie że będziemy mogli za jakiś czas wrócić choć do jakichś relacji koleżeńskich?
Zamiast cieszyć się że mogę teraz całą uwagę i energię poświęcić nowemu związkowi, ja martwię się utratą przyjaciela... Chu...owo się czuję myśląc że jakoś go zraniłam.
3 522 2018-02-22 16:44:02
Ciekawy jestem, która płeć jest bardziej podatna na zostanie kochankiem/kochanką. Z tego co widzę, to kobiety chyba górują i to bardzo.
3 523 2018-02-22 16:51:09
Ciekawy jestem, która płeć jest bardziej podatna na zostanie kochankiem/kochanką. Z tego co widzę, to kobiety chyba górują i to bardzo.
Bo takie kobiece forum... stąd pewnie takie wrażenie:) Ale zdradzamy się chyba po równo... Może mężczyźni rzadziej mówią o sobie "jestem kochankiem"...
3 524 2018-02-22 16:52:46
Ciekawy jestem, która płeć jest bardziej podatna na zostanie kochankiem/kochanką. Z tego co widzę, to kobiety chyba górują i to bardzo.
No pewnie. Kobiety to chodzącą zło.
3 525 2018-02-22 16:57:32 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-02-22 18:28:30)
[treść obraźliwa, poniżej poziomu forum - usunięte przez moderację]
3 526 2018-02-22 17:07:42
Czytam i zastanawiam się, jak udało Ci się sprawić, aby ta relacja nie była dla Ciebie chęcią do zbudowania czegoś więcej. Rozumiem, że zasady były jasno określone, ale przyjaciel i kochanek to idealny materiał na partnera. Ile czasu to wszystko trwało? Może nie możesz cieszyć się z nowego związku, bo czujesz coś jednak do przyjaciela ...?
3 527 2018-02-22 17:12:10 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-02-22 18:28:59)
... przyjaciel i kochanek to idealny materiał na partnera...
O [wulgaryzm], co ja czytam
![]()
3 528 2018-02-22 17:14:43
Wszystko trwało 2 lata, znamy się ok 4...
Były momenty kiedy chciałam czegoś więcej. Nigdy jednak nie pozwoliłam się temu rozwinąć. To wspaniały materiał na partnera - tylko ja nigdy nie miałam złudzeń.
Chyba faktycznie przekułam trochę romantyczne emocje na dobrą przyjaźń.
A nowy związek to też nie romantyczne uniesienia... wiele za nami... Ja lat 37 - sporo w życiu przeszłam, widziałam, doświadczyłam - ciężko już z beztroską podejść do związku.
3 529 2018-02-22 17:41:41 Ostatnio edytowany przez evalougo (2018-02-22 17:42:15)
Wesoływojtek- relax ![]()
JeździecBezGłowy- z jednej strony nie dziwię się kochankowi zakończenia relacji w ogóle. On po prostu przyjaźń i niezobowiązujący seks miał za jedno. Usunął się z Twojego życia zupełnie. Tyle. Może wróci, może nie. Uszanował Twoją decyzję. I czym go skrzywdziłaś? Niech się chłop kochającą rodziną zajmie.
3 530 2018-02-22 17:46:58
...Niech się chłop kochającą rodziną zajmie.
Dobreee, dobreee,.. "kochającą rodziną".... ahahahaha
![]()
Wszyscy zakłamani do szpiku kości!
3 531 2018-02-22 17:55:09 Ostatnio edytowany przez evalougo (2018-02-22 17:56:18)
Wesoły, każdy post z osobna i to po kawałku będziesz komentował? Nic nie poradzę, że nie zauważyłeś ironii w zwrocie ,, kochającą rodziną". A, racja, mogłam napisać w cudzysłowie.
3 532 2018-02-22 17:59:55
Wiecie jaka jest różnica pomiędzy kochankiem, a przyjacielem?
Kochanek przyjdzie, zerżnie i sobie pójdzie.
Przyjaciel pójdzie na kawę, porozmawia i zerżnie.
Inna wersja to:
Kochanek spyta co lubisz, a przyjaciel czego nie lubisz (w łóżku oczywiście).
3 533 2018-02-22 18:05:05
Zgoda, ale taki prawdziwy przyjaciel (choć w przyjaźń damsko-meską nie wierzę) nie zarżnięcia, bo teoretycznie przyjaźń powinna być aseksualna.
Teoretycznie.
3 534 2018-02-22 18:30:46 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-02-22 18:32:31)
Chyba faktycznie przekułam trochę romantyczne emocje na dobrą przyjaźń.
To zdanie jest chyba kluczowe w tej Twojej historii - to dla Ciebie on był przyjacielem a Wasz romans opierał na "prawdziwej przyjaźni". Dla niego niekoniecznie, co potwierdził swoim zachowaniem. I zgadzam się z tym co napisała evaloungo:
JeździecBezGłowy- z jednej strony nie dziwię się kochankowi zakończenia relacji w ogóle. On po prostu przyjaźń i niezobowiązujący seks miał za jedno. Usunął się z Twojego życia zupełnie. Tyle. Może wróci, może nie. Uszanował Twoją decyzję. I czym go skrzywdziłaś? Niech się chłop kochającą rodziną zajmie.
Dla niego to był prosty, jasny układ. Ty zdecydowałaś się z niego wyjść, on zdecydował Ci w tym nie przeszkadzać. Ty myślałaś, że bez seksu dalej będziecie przyjaźnić, on (prawdopodobnie), że twój nowy związek nie zmieni nic w Waszych relacjach w końcu dla niego nie problem mieć żonę, rodzinę i kochankę. Również nie widzę powodu dla którego mogłabyś w ogóle myśleć, że go skrzywdziłaś? Zawiodłaś, bo się wycofałaś z układu. I tyle. On Cię jako TYLKO koleżanki/przyjaciółki już nie potrzebuje. On teraz prawdopodobnie zacznie szukać nowej "ofiary" chętnej na taki układ. A to wymaga czasu, zaangażowania, by znów stworzyć pozory przyjaźni bo tylko wtedy może liczyć na dłuższy romans, a nie tylko jednorazowy skok w bok. Facet, który bez wyrzutów latami zdradza żonę, długo nie wytrzyma próżni.
Ty w tej całej sytuacji zachowałaś się fair wobec siebie, niego i obecnego faceta. To, że on ma inne podejście do tych spraw, to już jego problem, nie Twój. A o przyjaźni z byłym kochankiem zapomnij. Szczególnie jeżeli naprawdę chcesz dać szansę nowej znajomości. No chyba, że to było tylko po to, by wywołać w nim zazdrość. O co raczej Ciebie nie podejrzewam.
3 535 2018-02-22 19:06:54 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-02-22 19:11:20)
Btw jakaś dziwna reguła się pojawia, że w sytuacji kiedy „klasyczny” romans zaczyna kończyć, jeden z kochanków chce przyjaźni kiedy wiadomo, że czysta przyjaźń damsko-męska nie istnieje jeżeli jest fascynacja seksualna. U Heleny sprawa jasna, dziewczyna się zakochała i wciąż nie widzi w nim większych „rys” poza tym z romansu odeszłaby w próżnię, albo do męża, którego już nie kocha. Chciałaby więc go wciąż mieć przy sobie w jakiejkolwiek roli. Mój prezio chciał przyjaźni bo liczył, że się prędzej czy później złamię, a wiadomo, że o ile znalezienie kogoś na noc nie jest problemem, to znalezienie stałej dyskretnej kochanki, spełniającej oczekiwania, wymaga czasu, energii, zaangażowania. Ten „mój” poszedł na skróty i uwiódł żonę przyjaciela. Taki paradoks, że miało być najbardziej bezpiecznie a właśnie ten jego romans wydał.
Ale wracając do JeździecBezGłowy... po co Ci przyjaźń z byłym kochankiem, kiedy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu? Też chcesz zostawić sobie furtkę na wypadek gdyby nie wyszło czy się zakochałaś, ale wiesz, że to nie ma przyszłości, więc chcesz dać szansę nowej znajomości? Jednak bez przekonania...
3 536 2018-02-22 19:37:39
JeździecBezGłowy- z jednej strony nie dziwię się kochankowi zakończenia relacji w ogóle. On po prostu przyjaźń i niezobowiązujący seks miał za jedno. Usunął się z Twojego życia zupełnie. Tyle. Może wróci, może nie. Uszanował Twoją decyzję. I czym go skrzywdziłaś? Niech się chłop kochającą rodziną zajmie.
No dociera do mnie że faktycznie on to tak pojmował. Przyjaźń z kochanką - układ idealny. Ja oddzialałam to co nas łączyło poza łóżkiem od samego seksu.
Jednego nie kumam - czemu zachowuje się tak jakbym urazila jego męską dumę skoro był jasny deal? Tyle nas łączy... poglądy, praca, podejście do życia... i ja tego nie rozumiem - żeby rezygnować z tego bo nie będzie seksu...Nie powiedziałam mu dlaczego kończę - po prostu powiedziałam że to chyba ten najlepszy moment.
A może zrobiłam mu przysługę? - może wróci w ramiona żony skoro ona zawsze dla niego była i jest najbliższym człowiekiem.
Bredzę? ![]()
3 537 2018-02-22 19:46:30
Jeżeli byliście przyjaciółmi to powinien to zrozumieć, ale chyba nie do końca był prawdziwym przyjacielem. Piszesz o tym tak jakby to był taki zdrowy układ, ale to tak nie jest, na pewno nie raz miałaś wyrzuty sumienia. Porozmawiaj z nim szczerze, ale poczekaj jak opadną emocje...
3 538 2018-02-22 19:46:50
Ale wracając do JeździecBezGłowy... po co Ci przyjaźń z byłym kochankiem, kiedy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu? Też chcesz zostawić sobie furtkę na wypadek gdyby nie wyszło czy się zakochałaś, ale wiesz, że to nie ma przyszłości, więc chcesz dać szansę nowej znajomości? Jednak bez przekonania...
Chyba po prostu nie chciałam starcić ze swojego życia kogoś wartościowego. Ale zdecydowanie nie chcę do tego wracać. Uważam że to była jedyna i najlepsza decyzja. Zakochuję się w Kimś innym a taki "układ" nie dałby mi swobody uczuć. Nie rozumiem tylko takich drastycznych jego reakcji.
3 539 2018-02-22 19:55:20
i ja tego nie rozumiem - żeby rezygnować z tego bo nie będzie seksu..
Bo dla Ciebie przyjaźń była ważniejsza niż seks w tym układzie dla niego na odwrót. On o poglądach, pracy, życiu może pogadać z kimkolwiek.
3 540 2018-02-22 19:57:13
Jestem strasznie rozbita, walczę sama ze sobą, staram się trzymać, ale środku wszystko we mnie krzyczy. Muszę udawać przed córeczka, że wszystko jest dobrze, nie chce żeby widziała cokolwiek. Przed wszystkimi udaje, że jest dobrze, a jest źle bardzo źle. W pracy byłam strasznie rozbita, łzy naplywaly mi same do oczu, a nie mogę sobie pozwolić na takie słabości. Mogę go miec tylko w ten sposób. I proszę sama siebie, żeby nie pozwolić sobie na coś takiego. Zniszczył mi życie, dom, pracę, otoczenie bo straciłam kontakt ze wszystkimi. A nadal słyszę jaka jestem dla niego ważna, jaką cudowna i piękna, że tylko dla mnie warto żyć...
3 541 2018-02-22 20:00:18
Roxann napisał/a:Ale wracając do JeździecBezGłowy... po co Ci przyjaźń z byłym kochankiem, kiedy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu? Też chcesz zostawić sobie furtkę na wypadek gdyby nie wyszło czy się zakochałaś, ale wiesz, że to nie ma przyszłości, więc chcesz dać szansę nowej znajomości? Jednak bez przekonania...
Chyba po prostu nie chciałam starcić ze swojego życia kogoś wartościowego. Ale zdecydowanie nie chcę do tego wracać. Uważam że to była jedyna i najlepsza decyzja. Zakochuję się w Kimś innym a taki "układ" nie dałby mi swobody uczuć. Nie rozumiem tylko takich drastycznych jego reakcji.
Wiele wartościowych ludzi wokół. Decyzję podjęłaś słuszną. Trzymam za Ciebie kciuki a nim się nie przejmuj. Faceta nie poznaje się jak zaczyna tylko jak kończy. On nie był Twoim przyjacielem, to Ty tą otoczkę "przyjaźni" dodałaś, by w tym układzie móc tkwić. Dla niego jak skończył seks, skończyła i przyjaźń.
3 542 2018-02-22 20:25:32
Jestem strasznie rozbita, walczę sama ze sobą, staram się trzymać, ale środku wszystko we mnie krzyczy. Muszę udawać przed córeczka, że wszystko jest dobrze, nie chce żeby widziała cokolwiek. Przed wszystkimi udaje, że jest dobrze, a jest źle bardzo źle. W pracy byłam strasznie rozbita, łzy naplywaly mi same do oczu, a nie mogę sobie pozwolić na takie słabości. Mogę go miec tylko w ten sposób. I proszę sama siebie, żeby nie pozwolić sobie na coś takiego. Zniszczył mi życie, dom, pracę, otoczenie bo straciłam kontakt ze wszystkimi. A nadal słyszę jaka jestem dla niego ważna, jaką cudowna i piękna, że tylko dla mnie warto żyć...
Helena, wiem, że łatwo powiedzieć, ale Kobieto, weź się w garść! Nie leć tylko na słówka, "ukradzione" chwile razem. To nie jest życie. On Ci je rujnuje a Ty na to pozwalasz bo on się jednak określił - nie odejdzie od żony. Skoro jak mówi tylko dla Ciebie warto żyć, dawno by już zakończył swoje małżeństwo. Ocknij się!
3 543 2018-02-22 20:46:22
Jestem strasznie rozbita, walczę sama ze sobą, staram się trzymać, ale środku wszystko we mnie krzyczy. Muszę udawać przed córeczka, że wszystko jest dobrze, nie chce żeby widziała cokolwiek. Przed wszystkimi udaje, że jest dobrze, a jest źle bardzo źle. W pracy byłam strasznie rozbita, łzy naplywaly mi same do oczu, a nie mogę sobie pozwolić na takie słabości. Mogę go miec tylko w ten sposób. I proszę sama siebie, żeby nie pozwolić sobie na coś takiego. Zniszczył mi życie, dom, pracę, otoczenie bo straciłam kontakt ze wszystkimi. A nadal słyszę jaka jestem dla niego ważna, jaką cudowna i piękna, że tylko dla mnie warto żyć...
Helena - znam te uczucia i reakcje aż za dobrze. Tylko z lekko innej strony. Kiedy odchodził mój mąż (a trwało to kilka mcy) ja własciwie żyłam jak w transie. Do dziś nie wiem jak opiekowałam się dziećmi, jak pracowałam (nawet awansowałam wtedy)... pamiętam że przez ponad pół roku nie mogłam jeść - wymiotowałam po każdym jedzeniu. Schudlam 15 kg. Tak wygląda rozstanie z kimś kogo kochamy albo jesteśmy zakochani. Jedno Ci powiem. Czas jest kluczem.
I wiesz - uważam że powinnaś podjąć tą jedną ostrą decyzję. Przetrwać najgorsze - wyć, rzygać, krzyczeć... ale potem poczujesz ulge.
3 544 2018-02-22 23:23:05
Helena
Jesteś tak ważna, że to ŻONIE chce oszczędzić przykrości związanych z rozstaniem, a nie Tobie...
Jesteś ważna, bo to JEMU romans ułatwia życie, a nie Tobie...
3 545 2018-02-23 09:43:47
Helena
Jesteś tak ważna, że to ŻONIE chce oszczędzić przykrości związanych z rozstaniem, a nie Tobie...
Jesteś ważna, bo to JEMU romans ułatwia życie, a nie Tobie...
Ale z tego co pisze Helena, on nie chce rozstania. Faktem jednak jest, że takim układem, wygodnym dla niego, niszczy Helenie życie. Pozwala by cierpiała mimo, że jak twierdzi tylko dla niej warto żyć, podczas gdy żonie chce oszczędzić przykrości, bo po prostu jest "dobrą kobietą".
Gdzie tu miłość, gdzie przyjaźń?
3 546 2018-02-23 17:27:33
[Wiele wartościowych ludzi wokół. Decyzję podjęłaś słuszną. Trzymam za Ciebie kciuki a nim się nie przejmuj. Faceta nie poznaje się jak zaczyna tylko jak kończy. On nie był Twoim przyjacielem, to Ty tą otoczkę "przyjaźni" dodałaś, by w tym układzie móc tkwić. Dla niego jak skończył seks, skończyła i przyjaźń.
Zapytałam go dzisiaj czy możemy porozmawiać... odpowiedź: "muszę to sobie wszystko pousuwać z głowy, niestety narazie moja strona nieracjonalna wygrywa z racjonalną... wiem, że to głupie, ale ... muszę oczyścić sobie głowę... "
I co ja mam o tym myśleć?
3 547 2018-02-23 18:39:32
Zapytałam go dzisiaj czy możemy porozmawiać... odpowiedź: "muszę to sobie wszystko pousuwać z głowy, niestety narazie moja strona nieracjonalna wygrywa z racjonalną... wiem, że to głupie, ale ... muszę oczyścić sobie głowę... "
I co ja mam o tym myśleć?
Że włączyło mu się "gonienie króliczka" ![]()
3 548 2018-02-23 18:43:25
Roxann napisał/a:[Wiele wartościowych ludzi wokół. Decyzję podjęłaś słuszną. Trzymam za Ciebie kciuki a nim się nie przejmuj. Faceta nie poznaje się jak zaczyna tylko jak kończy. On nie był Twoim przyjacielem, to Ty tą otoczkę "przyjaźni" dodałaś, by w tym układzie móc tkwić. Dla niego jak skończył seks, skończyła i przyjaźń.
Zapytałam go dzisiaj czy możemy porozmawiać... odpowiedź: "muszę to sobie wszystko pousuwać z głowy, niestety narazie moja strona nieracjonalna wygrywa z racjonalną... wiem, że to głupie, ale ... muszę oczyścić sobie głowę... "
I co ja mam o tym myśleć?
Nie wiem co w jego głowie siedzi, ale mogę powiedziać, co ja myślałam, kiedy „mój” nalegał na przyjaźń. Wiedziałam wtedy, że to bez senu, bo ja już nie potrafiłam się z nim umówić nawet na zwykłą kawę, normalnie rozmawiać. Wspomnienia, pewne zachowania, nawyki zostają w głowie. Wiedziałam, jak (jeszcze wtedy) na mnie działa(ł) i nie chciałam kusić losu skoro już wszystko jasne a ja zdecydowałam dać szansę komuś innemu.
Ja te jego słowa odbieram tak, że on nadal chciałby Cię zaciągnąć do łóżka, że go pociągasz itd. Dlatego chce to w głowie poukładać. I czuje, że zwykła znajomość, to za mało. Powiedziałaś też, że on nie wie dlaczego tak zdecydowałaś, nagle po 2 latach. Być może też się nad tym zastanawia. I jak pisałam wcześniej, taki typ faceta nie wytrzyma długo próżni. Albo da na przeczekanie myśląc, że to jakiś twój kaprys, albo poszuka innej. Już się facet przyzwyczaił, że ma żonę i kochankę.
Ty obecnie jesteś w tej lepszej sytuacji bo to Ty kogoś znalazłaś. On prawdopodobnie będzie musiał znów szukać, gimnastykować itd. Patrząc na równoległe watki dużo energii to kosztuje, czasem trwa dość długo aż jakaś skusi na „układ” zostają więc bajeczki o złej żonie itd.
3 549 2018-02-23 19:40:58
Ja miałam teoretycznie czysty układ - lubimy się i mamy super seks bez romantycznych wyznań i bez zakochania.
Większość z nas ma układ z kochankiem który zapewnia (do czasu) o wielkiej miłości itd...
Wniosek mam jednak taki że generalnie ani w jedno ani w drugie wierzyć nie za bardzo można. Jak on sie nie zakocha to Ty na bank, jak Ty sie nie zakochasz to może sie okazac ze jemu jednak nie udalo sie powstrzymac emocji.
Ludzkie to takie...
3 550 2018-02-23 20:01:21
Ja miałam teoretycznie czysty układ - lubimy się i mamy super seks bez romantycznych wyznań i bez zakochania.
Większość z nas ma układ z kochankiem który zapewnia (do czasu) o wielkiej miłości itd...
Wniosek mam jednak taki że generalnie ani w jedno ani w drugie wierzyć nie za bardzo można. Jak on sie nie zakocha to Ty na bank, jak Ty sie nie zakochasz to może sie okazac ze jemu jednak nie udalo sie powstrzymac emocji.
Ludzkie to takie...
Nie wiem czy ludzkie... w ogóle co jest ludzkie?
Ty masz/miałaś tą przewagę, że się nie zakochałaś, że układ to układ. To jest ludzkie? Mimo wszystko uważam, że w większości tych historii romansów ktoś się zakochuje. I jednak częściej jest to kobieta.
3 551 2018-02-23 20:28:53
Nie wiem czy ludzkie... w ogóle co jest ludzkie?
Ty masz/miałaś tą przewagę, że się nie zakochałaś, że układ to układ. To jest ludzkie? Mimo wszystko uważam, że w większości tych historii romansów ktoś się zakochuje. I jednak częściej jest to kobieta.
Częściej kobieta się zakochuje bo taka nasza natura...
A jak się nie zakochuje to nieludzka?
Chyba coś pomieszałaś.
3 552 2018-02-23 20:33:48
Roxann napisał/a:Nie wiem czy ludzkie... w ogóle co jest ludzkie?
Ty masz/miałaś tą przewagę, że się nie zakochałaś, że układ to układ. To jest ludzkie? Mimo wszystko uważam, że w większości tych historii romansów ktoś się zakochuje. I jednak częściej jest to kobieta.Częściej kobieta się zakochuje bo taka nasza natura...
A jak się nie zakochuje to nieludzka?
Chyba coś pomieszałaś.
Może ![]()
Są ludzie jak Ty, że romans/seks rozgraniczają od przyjaźni, inni nie.
3 553 2018-02-25 13:15:44 Ostatnio edytowany przez Helena36 (2018-02-25 13:21:53)
Hej Roxann, mając dzisiaj trochę wolnego czasu weszłam w Twój wątek i wyczytałam się w Twoja historię, ponieważ forum zaczęłam odwiedzać jakoś od października, a Twoja historia zaczęła się znacznie wcześniej. Jak wiele zobaczyłam podobnych sytuacji i słów wypowiadanych przez przez niego to aż mnie zatkało. Bardzo też utożsamiam się z Tobą. Nie chcąc sobie jakoś dodawać, ale uważam się za raczej atrakcyjna i nieglupia (w kwestiach zawodowych
3 554 2018-02-25 13:16:46 Ostatnio edytowany przez Helena36 (2018-02-25 13:22:43)
Uważałam, że były to moje atuty, dzisiaj wiem, że moja zguba, tak by się nie przyczepil do mnie Pan Prezes. Jestem nadal pod jego wpływem. Parę dni temu widzieliśmy się. Mówił jak bardzo jest mu ze mną dobrze, jak będzie za mną tęsknił, ponieważ wyjeżdża w dłuższa delegację. Zapytał się czy ja to wszystko czuje z jego strony .... I Minio, że była możliwość na zbliżenie to nie zrobił tego, mówiąc, że chce, żebym wiedziała, że to nie chodzi tylko o to ... Ja znowu analizuje to wszystko w głowie, bardzo bym chciała, żeby on chciał zaryzykować i zmienić swoje życie, ale wiem, że tego nie zrobi... caly tamten rok miałam przez niego zmarnowany, a nowy jest równie kiepski, ile można w tym trwać... muszę się wygadać... chociaż tutaj
3 555 2018-02-25 13:19:02 Ostatnio edytowany przez Helena36 (2018-02-25 13:24:23)
Dzisiaj jestem sama w domu, chociaż nie muszę przed nikim nic udawać
3 556 2018-02-25 13:51:36 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-02-25 13:59:04)
Jestem nadal pod jego wpływem. Parę dni temu widzieliśmy się. Mówił jak bardzo jest mu ze mną dobrze, jak będzie za mną tęsknił, ponieważ wyjeżdża w dłuższa delegację. Zapytał się czy ja to wszystko czuje z jego strony .... I Minio, że była możliwość na zbliżenie to nie zrobił tego, mówiąc, że chce, żebym wiedziała, że to nie chodzi tylko o to ...
Helena, widzę, że jesteś dokładnie w tym miejscu, w jakim ja byłam 2l temu. Ten "mój" też wtedy wyjechał na kilka tyg. do Chin. Pisał właściwie codziennie, wysyłał zdjęcia, opisywał co robi. Jak tęskni i żałuje, że mnie z nim nie ma... Ja wtedy jak czytałam jego smsy, a potem zaglądałam tu na forum czytając różne komentarze, to miałam rozdwojenie jaźni
Jednak ta "rozłąka" dużo dała bo ja w tym czasie sobie wiele rzeczy w głowie poukładałam i jak już potem go zobaczyłam to był mój prawdziwy sprawdzian, czy nie poszło to wszystko na marne.
Oczywiście on dalej nalegał na przyjaźń, też mówił, że przecież nie o seks mu chodzi, że przecież, jak się widywaliśmy to był grzeczny itd. Niby tak, ale pamiętasz pewien komentarz w Twoim wątku. To nic innego jak zostawienie sobie furtki i gonienie króliczka po raz kolejny. On może poczekać, w końcu na delegacji pewnie nadarzy okazja, poza tym jest w domu żona. Przecież wiadomo, że z nią sypia, choć pewnie wolałabyś o tym nie myśleć.
Jak wróci, znów zaczną się podchody. Tylko już bardziej dyskretne: tęsknię, pragnę, ale szanuję i trzymam fason.. itd. ale jakbyś zmieniła zdanie... to ..
Już mi się nawet nie chce przytaczać, przypominać, tego co "mój" robił, bo teraz wydaje mi się to żałosne.... jak np. przypadkowy dotyk dłoni, spojrzenia jak kota ze Szreka itd.
3 557 2018-02-25 14:12:34
A on Ci mówił, że sypia z żoną ? Ja ostatnio usłyszałam, że musi, chociaż ma problem z tym żeby stanąć na wysokości zadania, ale nie może być tak, że nie dochodzi do nich wogole do zblizen, bo ona nie jest głupia i domyśli się, że coś jest na rzeczy. Obserwuje go dokładnie, widzi, że ucieka za bardzo myślami, że coś jest nie tak i nie raz mi przeszło przez myśl, że w dzisiejszych czasach wynajęcie detektywa to nie jest nic nadzwyczajnego, szczególnie dla zamożnej kobiety. A wiesz co mnie przeraża, że ja się z tym pogodzilam, że z nią co jakiś czas musi spełnić obowiązek małżeński... ta sytuacja spowodowała jakieś dziwne spojrzenie z mojej strony na proste rzeczy
3 558 2018-02-25 14:27:02 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-02-25 14:29:57)
Helena, on bezpośrednio o żonie nie mówił prawie wcale. Jednak kiedyś powiedział coś, co świadczyło o tym, że nie sypia albo bardzo rzadko, ale z 2 strony jak o tym pomyślę, to mogłoby też oznaczać, że dawno nikt go tak nie podniecał a seks tak nie smakował. Mniejsza o większość.
A to, że sypiał.. to wiadomo, bo skąd niby dziecko?
Choć ta ciąża się zdarzyła jak już ostatecznie skończyliśmy ze sobą. Padły z jego strony nieprzyjemne słowa pod moim adresem itd. Prezesowi się kosza przecież nie daje ![]()
A, chyba nawet nie pisałam o tym nawet, jak on się "tłumaczył", kiedy go zapytałam jak mógł pisać do mnie takie rzeczy, a potem wracać do żony... i co mówił jej to samo? (Był taki moment, że już nie miał argumentów, zaczął mi pisać, że chciałby bym była z nim w ciąży, że chciałby by nasz córeczka była taka jak ja... itd.) Więc go pytam, wracałeś do żony i powtarzałeś jej to samo? Że co, że może nazwiesz swoje dziecko imieniem jakie mi się podobało? Jak mogłeś? Byłam wiagrą? I wiesz co on na to? Ze stoickim wręcz spokojem, że nikomu nic nie powtarzał, że niepotrzebnie o tym myślę, że to nic nie da, a tylko się zadręczam, że tak wyszło, co zrobić. I że ma nadzieję, że jak emocje opadną, to kiedyś na spokojnie porozmawiamy. Rozumiesz? Co za tupet!
3 559 2018-02-25 14:35:05
No i okazało się, że niepotrzebnie tak się poświęcał i z nią sypiał ![]()
Bo jak piszesz kobitka potrafiła go wywalić, jak się w końcu zorientowała, że ją zdradza.
3 560 2018-02-25 14:36:30 Ostatnio edytowany przez evalougo (2018-02-25 14:37:51)
Jezu, Helena, wierzysz, że to dla niego taki ,,przykry" (oj, bardzo przykry) obowiązek? On tak okręcił Cię wokół palca, a Ty we wszystko wierzysz... Przykre. Naprawdę przykre, że godzisz się na takie ochłapy.
Roxann ma rację, z tymi tekstami, że nie chodzi tylko o seks, to zostawianie furtki. Gość wie, jak Cię urobić.
3 561 2018-02-25 14:51:10
No i okazało się, że niepotrzebnie tak się poświęcał i z nią sypiał
Bo jak piszesz kobitka potrafiła go wywalić, jak się w końcu zorientowała, że ją zdradza.
Nie wiem czy go wywaliła, wiem, że się dowiedziała i że prezio i ta "przyjaciółka" złożyli wymówienie z pracy, pomimo, że nie pracowali razem. To świeża sprawa.
Właściwie o tym, że pojawił się nagle konkurs na jego stanowisko dowiedziałam się ciut wcześniej, ale nie znałam powodu, okoliczności. Dopiero jak "przyjaciółka" odeszła, a pracowała w mojej byłej pracy to się wszystko rozniosło. Ale jak widać, skandalu obyczajowego na skalę krajową nie ma. Trochę ludzie poplotkują w pracy i przestaną.
A czy będą rozwody czy małżonkowie sobie wybaczą, to już mnie nie interesuje.
3 562 2018-02-25 14:55:42
Roxann doskonale rozumiem co czułaś, układ równie chory jak u mnie. Mam jednak wrażenie, że Ty wykazywalas się jednak większym rozsądkiem, no mi totalnie odebrało to rozum, a przede wszystkim godność.
Evalougo wydaje mi się, że żona z 35 letnim stażem małżeńskim nie pociąga już faceta tak jak kobieta po 30, którą ma od roku. Zresztą nie mówimy tu o młodym mężczyźnie a o prawie 60 letnim facecie
3 563 2018-02-25 15:04:14 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-02-25 15:05:54)
Roxann doskonale rozumiem co czułaś, układ równie chory jak u mnie. Mam jednak wrażenie, że Ty wykazywalas się jednak większym rozsądkiem, no mi totalnie odebrało to rozum, a przede wszystkim godność.
Evalougo wydaje mi się, że żona z 35 letnim stażem małżeńskim nie pociąga już faceta tak jak kobieta po 30, którą ma od roku. Zresztą nie mówimy tu o młodym mężczyźnie a o prawie 60 letnim facecie
Helena, wszystkim nam poniekąd rozum odebrało...
Poczytaj sobie wątek Ivy, jeśli na niego jeszcze nie trafiłaś. Wydaje mi się, że ona wykazywała się znacznie większym rozsądkiem niż ja ![]()
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=86214
PS. wiem, pamiętam, że dostałam upomnienie za wklejanie linków, ale chyba ze str netkobiet to wybaczalne ![]()
3 564 2018-02-25 15:18:01
Dzięki Roxann, nie trafiłam na jej wątek, a chętnie przeczytam
3 565 2018-02-25 15:47:48
Roxann doskonale rozumiem co czułaś, układ równie chory jak u mnie. Mam jednak wrażenie, że Ty wykazywalas się jednak większym rozsądkiem, no mi totalnie odebrało to rozum, a przede wszystkim godność.
Evalougo wydaje mi się, że żona z 35 letnim stażem małżeńskim nie pociąga już faceta tak jak kobieta po 30, którą ma od roku. Zresztą nie mówimy tu o młodym mężczyźnie a o prawie 60 letnim facecie
Naprawdę nie czujesz jakiegoś dyskomfortu, że chcesz aby facet porzucił dla Ciebie 60 letnią kobietę, z którą przezył 35 lat? Dla mnie to byłoby straszne, tak chcieć rozwalić jej życie. Romans romansem, facet nie chce odejść i nie odejdzie, ale tej kobiety żal.
3 566 2018-02-25 15:51:48
Owszem, Helena, pewnie już nie pociąga tak jak kiedyś, ale do ,,przykrego" obowiązku bardzo daleka droga.
3 567 2018-02-25 16:05:45
Helena36 - ten "Twój" jest po 60tce?
Błagam Cię, otrzeźwiej chociaż troszeczkę! Pomyśl co bedzie za 5 lat...
Aż strach pomyśleć ile ten facet omamił w życiu kobiet takich jak Ty.
Jeseś atrakcyjną, młodą, mądrą babeczką. Nie daj sobie zmarnować najlepszych lat życia.
3 568 2018-02-25 16:17:02
Helena, tak jak sobie czytam co piszesz, to u Ciebie jest własciwie jasna sytuacja z kochankiem a on nawet nie próbuje Ci wmawiać, że jest inaczej.
On nie zamierza się rozwieść, bo żona to w zasadzie dobra kobieta i dzieci mu tego nie wybaczą. Wprost komunikuje, że z żoną sypia, pod pretekstem, że inaczej zacznie coś podejrzewać i wynajmie detektywa.
Wiadomo, że prawie 60-latka, romans z jakby nie patrzeć dużo mładszą, atrakcyjną dziewczyną kręci na tyle, że podejmuje ryzyko. Jednak weź pod uwagę, że zapewne nie jesteś pierwsza a on wie jak w tych tematach się poruszać.
Czułe słówka, wyznania są niezbędne by podtrzymać atmosferę, pożądanie itd. Jego to dużo nie kosztuje, zresztą sama przyznałaś, że dzwoni, pisze kiedy mu pasuje a Ty masz się po prostu podporządkować.
Odpowiedz sobie, co prócz jego słów, tych potajemnych spotkań, od niego dostajesz?
Na początku swojego wątku pisałaś, że ta znajomość, daje Ci szczęscie, teraz powoli zaczynasz zauwazac, że straciłaś rozum i własną dumę, godząc się na taki układ, traktowanie. To Ty, i tylko Ty, zaprojektowałaś sobie w głowie happy end, on prawdopodobnie o tym nawet nie myślał a głownym powodem dla którego nie może spać po nocach, jest strach, że możecie wpaść. I wtedy lawina ruszy.
Poza tym, pomyśl sobie, on za dziesięć lat będzie już 70-letnim dziadkiem a Ty wciąż „gorącą” 40-stką. To nie jest czas na robienie rewolucji w swoim życiu, skoro może poużywać (póki jeszcze może) bez zmian konfiguracji.
I kolejna rzecz, popatrz, ten „mój”, wdał się w romans z kobietą prawie w swoim wieku (ok 10 l starszą ode mnie). I tu bez złośliwosci powiem, że wcale nie jakąś pieknością. Szczególnie w kontekście jego aparycji i tego jakie laski go podrywały. Poza tym, w mojej ocenie, jego żona jest od niej nawet atrakcyjniejsza, choć są chyba w podobnym wieku. Więc tu nie tyle o młodość czy atrakcyjność chodzi, choć wiadomo, że to dodatkowy plus. Oni mają już na tyle duże doświadczenie, że wyczuwają, gdzie mogą, by było bezpiecznie i dyskretnie. I najlepiej „pod ręką”. Ten mój nawet nie miał skrupułów, że to była żona „przyjaciela”, już pomijając fakt że miał kilkumiesięcznie dziecko w domu. Ja? Wiadomo, byłam nowa, nikogo nie znałam, „świeża krew”... więc postanowił pod pretekstem przyjaźni się mną „zaopiekować”, bym podejmowała własciwe decyzje i nie wpadła w złe towarzystwo – o ironio!
. Ty tuż po urlopie macierzyńskim, depresji, zapewne szukałaś potwierdzenia swojej kobiecości (tak podejrzewam). Ta „przyjaciółka” chyba zaczęła walczyć z upływem czasu, bo nagle, kiedy dziecko wyfrunęło z domu, zdecydowała na zmianę wyglądu, zrobiła na blond, jakieś botoksy, powiększanie ust, biustu itd. Może dla niego a może on skorzyatał na tym, że szukała uznania, adoracji... nawet z ust „przyjaciela” męża.
Popatrz ile podobnych watków, zachowań wkoło. Tylko ludzie i okolicznosci się zmieniają.
3 569 2018-02-25 16:44:42 Ostatnio edytowany przez JeździecBezGłowy (2018-02-25 16:45:48)
Popatrz ile podobnych watków, zachowań wkoło. Tylko ludzie i okolicznosci się zmieniają.
Roxann-powiedz sama, jak się czyta te wszystkie historie to się widzi te.podobne schematy wykorzystywania prawda?
Ja z biegiem dni dochodzę do wniosku że moja "przyjaźń" to tylko taką była z mojej strony... Obecna reakcja przyjaciela pt "nie odzywam się" świadczy tylko o tym że dla niego to był albo romans albo wlasnie seksualny podbój świata...i ciężko mu przełknąć odrzucenie. W sumie też byłoby mi ciężko.
Helena36-wiesz co... powiem brutalnie ale troszeczkę w żartach żeby Cię nie urazić...
Pomyśl sobie że za 5-10 lat, Ty bedziesz na szczycie ze swoim libido, a jemu naprawdę już zostaną wspomnienia ![]()
Ten facet nie jest dla Ciebie i Ciebie wart!
3 570 2018-02-25 17:06:01
Roxann napisał/a:
Popatrz ile podobnych watków, zachowań wkoło. Tylko ludzie i okolicznosci się zmieniają.Roxann-powiedz sama, jak się czyta te wszystkie historie to się widzi te.podobne schematy wykorzystywania prawda?
Ja z biegiem dni dochodzę do wniosku że moja "przyjaźń" to tylko taką była z mojej strony... Obecna reakcja przyjaciela pt "nie odzywam się" świadczy tylko o tym że dla niego to był albo romans albo wlasnie seksualny podbój świata...i ciężko mu przełknąć odrzucenie. W sumie też byłoby mi ciężko.
Dokładnie tak. Jednak jestem "mądra" po szkodzie. Bliżej mi do Heleny, bo ja się zakochałam i nie potrafiłam tak jak Ty podejść do romansu, że ok, fajny seks, przyjaźń, ale wiadomo, że nic więcej. U nas też była wielka przyjaźń, wręcz papużki nierozłączki. Nie powiem, skorzystałam na tym zawodowo, bo on mnie poniekąd w ten świat wprowadził. On jednak widział, że mam potencjał i jestem ambitna i w sumie przez ten czas kiedy razem współpracowaliśmy najlepiej nam szło jeśli chodzi o wyniki, projekty. On awansował na prezesa, ja dyrektora. On nawet zdobył jakieś odznaczenie za zasługi. Więc powiedzmy, że nie czuję się do końca wykorzystana, ale zawiedziona, bo podobnie jak teraz Helena, wierzyłam, że dla mnie rozwiedzie, że mnie naprawdę kocha...
Z perspektywy czasu widzę, że on też na tym dużo skorzystał zawodowo. Potem jakoś mu już tak dobrze nie szło. Nie mówię, że przez to, że już beze mnie, ale ogólnie całego zespołu, który stworzyliśmy.
On miał czas na decyzję, nie podjął, a nawet zaciążył żonę... więc szkoda gadać.
3 571 2018-02-25 17:26:46 Ostatnio edytowany przez Helena36 (2018-02-25 17:37:52)
Roxann i JezdziecBezGlowy zakochałam się w mężczyźnie, który jasno pokazał mi jak może wyglądać nasz związek. Mogę być kochana i rozpieszczana, ale zawsze jako ta druga. Muszę się na to godzić, jeżeli chce być przy nim. Jeżeli chodzi o jego żonę to mimo wszystko szkoda mi tej kobiety, nie myślałam nigdy o niej źle, tak się pogmatwalo moje życie, ale nigdy nie chciałam nikogo w dodatku świadomie krzywdzic, zresztą zawsze mówiłam, że nie buduje się swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu
3 572 2018-02-25 17:34:11 Ostatnio edytowany przez Helena36 (2018-02-25 17:39:41)
... A tak wogole to bardzo Wam dziękuję za wszystkie mądre słowa...
3 573 2018-02-25 17:41:50
Roxann i JezdziecBezGlowy zakochałam się w mężczyźnie, który jasno pokazał mi jak może wyglądać nasz związek. Mogę być kochana i rozpieszczana, ale zawsze jako ta druga. Muszę się na to godzić, jeżeli chce być przy nim.
A chcesz?
3 574 2018-02-25 18:13:53
Do nie dawna tylko to dawało mi szczęście, teraz coraz bardziej się boję, że ktoś się o tym dowie i kogoś bardzo skrzywdze, myślę o naszych rodzinach... jest też coraz większa chęć poznawania bliżej... święta, nowy rok było mi strasznie przykro, że nie mogę chociaż przez chwilę z nim być. Wiem, że to nie ma prawa bytu. Zresztą on też ma tego świadomość, rozmawiamy o tym i mów i mi, że nie może czasami na siebie w lustro patrzeć przez to wszystko.
3 575 2018-02-25 18:32:39
Btw nie wiem jak u Ciebie, ale też pisałaś, że jesteś DDA. U mnie było tak że w domu raz piekło raz niebo. Odkąd pamiętam czyli od Komunii, a wtedy miałam zaledwie 8l. Na zewnątrz szanowana rodzina. Naprawdę z perspektywy czasu wolałabym by rodzice rozeszli. Ja jestem najmłodsza więc najdłużej w tym tkwiłam. Starsze rodzeństwo poniekąd uciekło. Z czasem jednak już była inna gadka. Ja dorastałam i buntowałam przed zamiataniem pod dywan. Też były rozmowy, że zniszczyli mi życie itd. Naciskanie na leczenie. Były próby raz lepsze raz gorsze ale ostatecznie chyba ze skutkiem. Ale z alkoholikiem już nigdy nie możesz być pewien. Ja nigdy nie zapomnę Rodzicom sytuacji, kiedy powiedziałam, że chłopak mój przyjdzie, a oni zrobili awanturę. Miałam wtedy 23l. Wierzyłam, że dla mego dobra powstrzymają. Byłam zakochana. Ale nie.. ten chłopak już do mnie nie odezwał.
Mając takie doświadczenia każde zainteresowanie, zrozumienie to "wielka miłość". Tego "mego" rodzice rozeszli. Wychowywali go dziadkowie.
Także uważam, że każdy wdający w romanse jest jednak jakoś skrzywiony...