netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 513 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 29 30 31 32 33 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 951 do 2 015 z 3 618 ]

1 951 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-26 15:57:52)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Ja myślę, że Tobie faktycznie nie tyle zależy na związku z nim, bo sama masz lęk przed bliskością co przyznałaś, tylko brakuje Ci tej "bańki", w której żyłaś, gdzie byłaś "tylko" Ty i pan prezes.
Pan prezes opowiadał różne historie, gładził po główce, mówił jaka jesteś wspaniała, a potem hyc - pod sukienkę wink ale nawet bez tego finału to wiadomo, że podobała Ci się ta cała otoczka, a teraz od dawna tego nie ma.
Prezio wpadał tylko jak rolnik po zboże  - jak po swoje, i wypadał. Nie było już chodzenia za rękę po ryneczku, rozsypywania monet przed kwiaciarkami, które zlatywały się pod nogi Dobrodzieja niczym wygłodniałe gołębie.. Wyszedł grubociosany, prosty chłop z prezesa.

No tylko jak to w głowie zakończyć, jak chciałoby się jeszcze tego miodku?
Aj ajaj  hmm

Dokładnie. Popieram w całej rozciągłości.
Roxann lubi stan pobudzenia, który daje jej "bańka". Tak do końca nie jest istotne, czy bańka jest prawdziwa czy nie. Chodzi o haj, narkotyk, napęd, który pozwala Roxann trwać, żyć, czuć sens. Gdy zaczyna jej brakować haju, to zaczyna o tym intensywnie rozmyślać, analizować i wymyślać, interpretować i dopowiadać i idzie samonakręcająca się maszynka, bo im więcej rozkminia i dopowiada sobie, tym bardziej jest pobudzona i ma więcej haju, a im więcej haju, tym bardziej wiąże go z panem żonatym i tym bardziej idealizuje starego zgreda.
I zaczyna się od nowa... I tak w kółko...

1 952

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Ja myślę, że Tobie faktycznie nie tyle zależy na związku z nim, bo sama masz lęk przed bliskością co przyznałaś, tylko brakuje Ci tej "bańki", w której żyłaś, gdzie byłaś "tylko" Ty i pan prezes.
Pan prezes opowiadał różne historie, gładził po główce, mówił jaka jesteś wspaniała, a potem hyc - pod sukienkę wink ale nawet bez tego finału to wiadomo, że podobała Ci się ta cała otoczka, a teraz od dawna tego nie ma.
Prezio wpadał tylko jak rolnik po zboże  - jak po swoje, i wypadał. Nie było już chodzenia za rękę po ryneczku, rozsypywania monet przed kwiaciarkami, które zlatywały się pod nogi Dobrodzieja niczym wygłodniałe gołębie.. Wyszedł grubociosany, prosty chłop z prezesa.

No tylko jak to w głowie zakończyć, jak chciałoby się jeszcze tego miodku?
Aj ajaj  hmm

Elle, ja związku z nim na pewno (już) nie chcę, bo wiem, że to by nie wypaliło. I to nawet nie kwestia tego, że on tym nie jest zainteresowany z takich czy innych powodów, po prostu nie mogłabym po tym, czego się dowiedziałam.
Owszem, brakuje mi tych motylków, tego co ogólnie odbierałam jako dowody miłości, chęci zaimponowania, niespodzianki… (mówię jednak o tamtym okresie sprzed 3-4 lat). Z żadnym facetem czegoś podobnego nie przeżyłam. A czym to się okazało? Teatrzykiem granym przez narcyza pod własne potrzeby.
No ale ok., przełknęłam, zrozumiałam… sama wiem, że popełniłam wiele błędów, byłam naiwna, nie pytałam, wolałam żyć iluzją… itd. Dlatego nie mogłam mieć tylko do niego pretensji. 
Zatem w czym tkwi mój problem teraz?
Nie chciałam scen, dramatów, wolałam ‘zakończyć’ to po koleżeńsku, z twarzą. W końcu jesteśmy dorosłymi, poważnymi ludźmi. I wydawałoby się, że on to zrozumiał, uszanował i naprawdę dobrze mi życzy. Nawet uwaga bym uważała na muzułmanów potraktowałam jako troskę, bo też widzę jak się oni zachowują w stosunku do kobiet, szczególnie Europejek.  Wpadł, zamieniliśmy parę zdań, bez żadnych aluzji, wracania do tego co było…i ok.  Taki obrót sprawy był dla mnie jak najbardziej satysfakcjonujący.
A tu co? On dalej nie traktuje mnie poważnie, ba! Po tym wszystkim śmie jeszcze pisać o miłości?? Trzeba mieć naprawdę tupet. Jednak co innego przeczytać o sobie niezbyt przyjemne komentarze na forum, jaka to gupia i naiwna jestem, a co innego kiedy zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę jest! A przynajmniej, że ktoś kto cię zna w realu, takie ma o tobie zdanie. I znów ten dysonans: najpierw mówi „gratuluje, jestem dumny, powodzenia, trzymam kciuki” a 2 dni później jak do małego, nic nie rozumiejącego dziecka „…nie masz racji…”, „nie będę odpowiadał na tak postawione pytania”. I to czego dotyczące? Naszej, nawet nie jego, ale NASZEJ (znów mówi za mnie) wiecznej miłości. No i jak tu się nie wku…ić.??

1 953

Odp: ja, on i ten trzeci

Słuchaj, wejdź na ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t89178.html  powinno Ci sporo rozjaśnić. Mechanizm i schematyczność takich typów.

Ja też miałam z takimi do czynienia, jak mówiłam, ale nie skończyłam tak źle (na szczęście). Uratował mnie chyba tylko własny narcyzm tongue wink a raczej jakies ułamki tego, że nie potrafiłam faceta postawić nigdy na 1 miejscu, tak na serio i totalnie.
Poczytaj co dziewczyny tam piszą, chyba, że już to widziałaś.

Boli Cię bezsilność, że on dla Ciebie był 'kimś', a Ty dla niego zabawką, małą dziewczynką, którą się ustawia wedle potrzeb i uznania, a ewentualny bunt ucisza lekceważącym milczeniem, albo aroganckim krótkim podsumowaniem.
Duma Cię boli, to nie miłość, a zakochanie było/zauroczenie.
Jak tak to  poczujesz, to nie będzie bolało tak mocno jak wkrętka o utracie czegoś wartościowego, miłości itd.

1 954

Odp: ja, on i ten trzeci

A ja powtórzę jak mantrę - po co Ty w ogóle mu odpisujesz???
Napisałabyś że nie życzysz sobie żadnych kontaktów ani teraz ani w przyszłości i byłby spokój. A tak to on sobie myśli... że Ty sobie myślisz... że on sobie myśli... i tak w kółko.

1 955

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Słuchaj, wejdź na ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t89178.html  powinno Ci sporo rozjaśnić. Mechanizm i schematyczność takich typów.

Ja też miałam z takimi do czynienia, jak mówiłam, ale nie skończyłam tak źle (na szczęście). Uratował mnie chyba tylko własny narcyzm tongue wink a raczej jakies ułamki tego, że nie potrafiłam faceta postawić nigdy na 1 miejscu, tak na serio i totalnie.
Poczytaj co dziewczyny tam piszą, chyba, że już to widziałaś.

Boli Cię bezsilność, że on dla Ciebie był 'kimś', a Ty dla niego zabawką, małą dziewczynką, którą się ustawia wedle potrzeb i uznania, a ewentualny bunt ucisza lekceważącym milczeniem, albo aroganckim krótkim podsumowaniem.
Duma Cię boli, to nie miłość, a zakochanie było/zauroczenie.
Jak tak to  poczujesz, to nie będzie bolało tak mocno jak wkrętka o utracie czegoś wartościowego, miłości itd.

Elle, ja wiem, że to nie miłość. I tak boli mnie duma, że dałam się tak wkręcić. Dla jakichś powierzchowności, więc ten niby szacunek dla moich decyzji, czy potem to „że jest dumny” itd. odebrałam jako chociaż minimalny swój sukces. Na chwilę, do ostatnich wiadomości. Pierwszy raz aż tak się zakochałam i pierwszy aż tak upadłam.

Poczytam wątek, jak będę w mieszkaniu. Dziękuje za link.

1 956

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Słuchaj, wejdź na ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t89178.html  powinno Ci sporo rozjaśnić. Mechanizm i schematyczność takich typów.

Zaczęłam czytać i aż włos się jeży... w dużej mierze jakbym czytała o nim (i o mnie przy okazji)...

1 957

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wiem, bez sensu, że odpisałam, ale jakbym nie zareagowała, to by oznaczało, że się z tym zgadzam - chciałam by wiedział, że to na mnie nie działa, że mam dość jego bredni!


Hahahhahhah, gówno prawda. Jakbyś mu nie odpisała to by oznaczało, że masz go w dupie, a Ty na każde jego A musisz odpowiedzieć B.

1 958

Odp: ja, on i ten trzeci
alexich napisał/a:
Roxann napisał/a:

Wiem, bez sensu, że odpisałam, ale jakbym nie zareagowała, to by oznaczało, że się z tym zgadzam - chciałam by wiedział, że to na mnie nie działa, że mam dość jego bredni!


Hahahhahhah, gówno prawda. Jakbyś mu nie odpisała to by oznaczało, że masz go w dupie, a Ty na każde jego A musisz odpowiedzieć B.

Dokładnie.
Ale może właśnie dzięki temu wątkowi co podałam zobaczy jakie to schematyczne i że ne ma sensu się dłużej oszukiwać, bo tamte kobiety tak straciły po kilka lat.

1 959

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
czemu dla Ciebie ma takie znaczenie, co on sobie pomyśli, jeśli zbędziesz jego maile/smsy milczeniem? Przecież gdybyś przestała mu odpowiadać, toby wreszcie dał Ci spokój.

1 960 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-08-26 22:24:11)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

True.
Tą wiadomością - elaboratem wysłałaś sygnał niewerbalny wink pt. "odczuwam żal i złość, ogromne emocje, zawiodłeś mnie bo ja ciągle liczę na coś, dlatego dalej z uporem maniaka chwytam się każdej okazji by po raz 100ny tłumaczyć Ci czego chcę, a o czym ty doskonale wiesz".
On wie i bez tej wiadomości, że ma Cię w garści. Ale utwierdziłaś go w tym pisząc ją.

Nie uwolnisz się psychicznie i emocjonalnie od niego, póki będziesz chciała "zmienić zakończenie tej historii", a ciągle chcesz.
Nie łajam Cie tu za to, tylko mówię jak jest. Musisz się poddać i przyjąc fakty na klatę. Raz a porządnie. I odcierpieć swoje.
Narazie ciągle się łudzisz.

A może to jednak ma sens.
Może właśnie Roxann powinna postapić zupełnie odwrotnie niż standardowo i odwrotnie, niż zachowywała się dotychczas. ''

Roxann, ja już Ci to kiedyś w tym wątku proponowałam.
Zacznij mu odpisywać - zadawaj mu w kółko te niewygodne pytania. Pytaj o WASZĄ przyszłość. O to co będzie z Waszą miłością. Pisz mu, że nie wytrzymujesz, i że on MUSI coś z tym zrobić, bo inaczej Ty zwariujesz. Oszalejesz. Nie jesteś w stanie dłużej być bez niego. Jest, tak samo jak Ty dla niego - przecież Co to ciągle powtarza - miłością Twojego życia i zrobisz wszystko, żeby z nim być. Pragniesz go tak samo jak on Ciebie. Kochasz go tak samą wielka miłością. I po prostu MUSICIE być razem na przekór całemu światu.... itd itp.

To Roxann może być niezła terapia! Na zasadzie tzw. zimnego prysznica - i dla Ciebie i dla niego.

Dla niego - bo przekona się, że nie ma do czynienia ze "słodką idiotką", która załapuje się na te ochłapy, które on jej od czasu do czasu rzuca. Małą dziewczynką, którą można manipulować. Jest miłość?? (wg niego) No jest i to wielka... no to ok, Ty dajesz jej szansę... pokonajmy wszystkie przeszkody dla tak wielkiego uczucia.

Dla Ciebie - bo jestem pewna, że szybko przekonasz się - tym razem już naocznie, a nie ze słów ludzi z forum, tylko osobiście i bezpośrednio - z kim dokładnie masz do czynienia. To dla Ciebie wielka szansa Roxann, byś go w końcu poznała wink

1 961

Odp: ja, on i ten trzeci

Ej a weźcie mi powiedzcie, bo się pogubiłem, o co roxann tak naprawdę chodzi - chce by typ dał jej spokój / chce go upokorzyć / chce mu/sobie coś udowodnić? Bo ja już trochę się pogubiłem w tym wątku i czemu on służy tak naprawdę.

1 962

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

To Roxann może być niezła terapia! Na zasadzie tzw. zimnego prysznica - i dla Ciebie i dla niego.

Niezła terapia i zimny prysznic będą wtedy, gdy o wszystkim dowie się żona.

1 963

Odp: ja, on i ten trzeci
Manzanita napisał/a:
Zorija napisał/a:

To Roxann może być niezła terapia! Na zasadzie tzw. zimnego prysznica - i dla Ciebie i dla niego.

Niezła terapia i zimny prysznic będą wtedy, gdy o wszystkim dowie się żona.

Żony szkoda...
a prezesowi należy się trochę "niezrównoważonej Roxann".... ale nie, gdzież tam! przecież ona tylko odpowiada mu tym samym, czym on jej od miesięcy zawraca dupę... czyli "wielką miłością"...

1 964

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, ale ona mu w sumie mniej więcej to samo co proponujesz napisała, tylko w formie pretensji/żalu, bo taki to miało dla niego na pewno wydźwięk.
A tacy faceci nie lubią jak kochanka zaczyna mieć "roszczenia", jak się robi problematyczna.

Ja nie sądzę, że on zareaguje jakoś inaczej na jej kolejne smsy czy wiadomości. Albo dalej będzie olewał, aż jej 'przejdzie', albo coś tam jej na odczepnego odburknie.
Ona o tym dobrze wie, inaczej już wcześniej by wprost tak jak teraz napisała. Ale bała się, że przeczyta to co przeczyta, więc wolała się oszukiwać, że to tylko zwykłe
"niedogadanie", a przecież jest miłość..

No teraz już wie.


Generalnie sytuacja podobna jak u mojego Ojca hmm
Tyle, że u niego finał taki, że moja Mama w końcu złożyła pozew, bo przypadkiem długoletni romans Ojca wyszedł (zupełnie przypadkowa i banalna sytuacja.. Ojciec zapomniał wyłączyć głośnomówiącego tongue, a Mama siedziała z nim w aucie). W każdym razie, gdyby nie to to prowadziłby dalej podwójne życie - kolejne 20 lat.
Ojciec ma teraz 65 lat i jest 100% Narcyza w narcyzie, tyle że dla nas - dla dzieci jest mniej apodyktyczny niż kiedyś, bo każdy żyje swoim życiem, wiadomo.

Także jeśli ktoś się łudzi, że kochanki narcyzów zostają partnerkami to to są promile wszystkich przypadków i z reguły, tak jak u mojego Ojca, po prostu tak się złożyło, bo on - jak to określił - "Afery" i rozwodu nie potrzebował, czujecie.. big_smile

1 965

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

A ja powtórzę jak mantrę - po co Ty w ogóle mu odpisujesz???
Napisałabyś że nie życzysz sobie żadnych kontaktów ani teraz ani w przyszłości i byłby spokój. A tak to on sobie myśli... że Ty sobie myślisz... że on sobie myśli... i tak w kółko.

Ależ Ivy - to proste, Roxann nie chce tak panu preziowi napisać, bo wie, że jeśli napisze mu lub powie - że nie życzy sobie z nim żadnych kontaktów - to on przestanie się odzywać.
No a poza tym, jak sama wcześniej tu wspomniała - to jest dziecinne, i gupie i niedojrzałe i gupie - takie stawianie sprawy.
Ona po prostu zniknie do innego kraju i przestanie się odzywać do niego. I on wtedy zrozumie i samo się to wszystko załatwi.
Gdyż Roxann się wyleczyła z niego jakieś 7 razy już. I przejrzała na oczy. I dotarło do niej. I uświadomiła sobie.
Więc przestanie się z nim kontaktować.
Z wyjątkiem maili z tłumaczeniem co to jest miłość prawdziwa i jako to ona powinna wyglądać, oczywiście.

Ten wątek zaczyna przypominać Modę na Sukces. Tam też człowiek nie oglądał 100 odcinków, wpada - a tam - o raju - ciągle to samo i niechbyś pół roku nie zaglądał - ciągle jesteś na bieżąco.
O ile serialowi można to wybaczyć, o tyle młodej, wykształconej, świadomej kobiecie na poziomie ... to już jakoś trudniej nieco ...

1 966 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-27 09:41:50)

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, dzięki za ten link. Szkoda ,że wcześniej na niego nie trafiłam a jest sprzed roku…
Czytając jednak miałam mieszane uczucia – z jednej strony, jakbym czytała o sobie/panu Z, a z drugiej, niemożliwe, że takie to schematyczne.. że nie tylko ja tak mam..
Niemniej odnalazłam też wspólny mianownik:  ekstremalne wrażenia, poczucie niesprawiedliwości, niedocenienie
zmiana miejsca zamieszkania itd.
Inna rzecz, że osoby to pisały już jakby  "z lotu ptaka"… a to też inaczej...
Kilka złotych myśli:
„Tego typu mężczyźni za każdym razem działają dokładnie tak samo - jakbyście wszystkie pisały o jednej i tej samej osobie. To bardzo smutne, a najbardziej to, że jedna się uwolni ale znów kolejna wpada w tę pajęczynę. Ktoś z czasem przestaje cierpieć aby cierpiał ktoś, co za ironia losu. A gadzina syta .”
„Ten facet to stary wyjadacz i on doskonale wie, jak to zrobić, żeby kobieta sama się na niego nakręciła”
„Gdzieś tam wyczytałam, że border mysli sobie tak " z tą ja sobie będę, bo ona kocha mnie najbardziej, nikt do tej pory nie kochał mnie aż tak", border nie wybiera kobiety pod kątem tego, że to on ją kocha (border naprawdę nie potrafi kochać, ponieważ on boi się zaangażowania)”
„wycwaniony stary wyjadacz, na dodatek zepsuty i rozwydrzony np. przez kasę, kobiety albo władzę itp. narcyzem”
„Po prostu wszystko u takiego osobnika ma swoją metkę z ceną.
Nie robi tego dlatego, ze o onas dba, nic z tych rzeczy, kolego.
Robi to, bo ma w tym interes.
Buduje sobie swoje absurdalne alibi.”
„on dyktował warunki”
„Udany seks nigdy nie da ci gwarancji, że on będzie ci wierny. Taki człowiek może mieć udany seks z tobą i udany seks z innym w tym samym czasie. Każda z jego kobiet może miec wrażenie, że jest tą jedyną, bo facet tak zachowuje się w tym łóżku, że właściwie nie ma żadnych powodów do niepokoju.”
Itd. itd.

Teraz jestem pewna, że gdyby nasz znajomość (związek) się rozwinął, to przyszedłby czas na kolejny etap – pokazanie na co go stać z tej najgorszej strony, czyli przemoc psychiczna, może też fizyczna, tłamszenie itd. To jest właśnie ten typ. Ja to podświadomie czułam bo byłam świadkiem jaki potrafi być bezwzględny. Dlatego się bałam, że mi zacznie szkodzić i wolałam się ‘rozstać’ w zgodzie. Jestem przekonana, że byłby zdolny do takich posunięć, jak opisane w tamtym temacie. Wszystkie jego cechy - wypisz, wymaluj. Tylko (chyba na szczęście) nasz romans zakończył się na etapie, że on mnie zdobywa, pokazuje jaki to on wspaniały, taki zakochany, jak wiele jest w stanie dla mnie zrobić itd. I nie doszłam do etapu kiedy przestaje grać tylko zaczyna być sobą. Tzn już próbuje lekceważeniem czy dyktowaniem warunków, ale ja na to nigdy nie pójdę..

1 967

Odp: ja, on i ten trzeci

Rozmowa czy stawiane warunków narcyzowi nic nie da. Możesz postawić go przed faktami dokonanymi i ich się trzymać. Każdym innym wypadku przekuje kontakt dla swoich celów, wszak Twoje uczucia są nieważne. Zresztą było o tym nie raz i dotychczasowe rozmówki kończyły się różnie, nigdy definitywnym rozstaniem.
Boisz się konsekwencji z jego strony. Na różne sposoby i tak Cię karał. Przeczytasz podany wątek o narcyzach, poszperasz w pamięci i sama potwierdzisz sobie. Po to pisałem o wpływie Twojej roli w tym układzie na inne osoby, byś dojrzała te złe strony. Także wasza anonimość w pracy, czy wśród znajomych jest tylko pozorna. Będą jeszcze "społeczne" konsekwencje dla Ciebie. Przywyknij do tej myśli, a część strachu wyparuje.

1 968

Odp: ja, on i ten trzeci

apologises, ja w swoim wątku uczyłam się tak naprawdę pojęcia narcyzm czy psychopata.. To było nie do uwierzenia, że to do niego pasuje, że takie osoby są blisko.. po przeczytaniu tamtego tematu mam wrażenie, że to nie jest odosobniony przypadek, że takich wiele.. i pod względem .. no właśnie już sama nie wiem co. Chyba tylko się cieszyć że nie dotarłam do ostatniego etapu - choć w sumie nie wiem czy mogę być spokojna.
Ale schemat jest ten sam - najpierw budowanie otoczki wyjątkowości, teatralne gesty świadczące o niezwykłe miłości... też komplementy (co i 2 osobę w jakiś sposób łechce) a potem podporządkowanie .. niby pięknie do czasu aż nastąpi sprzeciw i PAN zacznie się wyżywać. Wtedy się spada z piedestału i to jest bolesny upadek.

1 969

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie PAN zacznie się wyżywać, a Ty sama pozwalasz mu się wyżywać. Sama nadajesz niepotrzebnie moc jego słowom i gestom. On chce jednego- trzymać Cię nieopodal na smyczy. A Ty boisz się jego akcji, jakbyś była jego własnością. Żaden związek ,w którym jedno pod pozorem miłości staje się zależne od drugiego nie będzie zdrowy. Zrzuć tę smycz. Przestań się bać konsekwencji, jeśli trzeba Ci będzie zapłacić za swoje błędy, to i tak zapłacisz. Teraz płacisz zależnością od narcyza. To tylko waluta, każdy płaci w jakiś sposób za swoje decyzje i to jest normalne. Na tym zwykłe życie polega. Dlatego uważam, że Ty sama chcesz nadal śnić o swojej bajce. Bajki są dla dzieci.

1 970

Odp: ja, on i ten trzeci

apologises, moja bajka się już skoczyła i to 2 razy – raz 3 lata temu, 2-gi -3 msc temu.
Nie potrzebuje trzeciego potwierdzenia. A może właśnie dostałam?
To co jednak najbardziej siedzi mi na wątrobie to fakt, że takich facetów przyciągam, oni wydają się mi atrakcyjni – lubię tą adrenalinę i teatralne „dowody miłości’. Normalność mnie nudzi. Może też jestem narcyzem-borderem? Choć nie sadzę, za dużo we mnie emocji… ma też pokorę w sobie.
Ale tak mój tata był typowym narcyzem-bordenline. Mama mu się całkowicie podporządkowała. Z nim nie było normalnej rozmowy, tylko albo zakazy albo pochwały. Wspominałam wcześniej, że byłam najmłodszym dzieckiem, które się urodziło jak tata miał już 50 lat. Ale to jak moje dzieciństwo wyglądało to właśnie ten „border” . Jak coś robiłam nie tak to zaraz było bicie…jak coś Dorze zrobiłam to pochwały. W końcu wypracowałam w sobie (jako dziecko) schemat, by było dobrze. Najlepsza w klasie, wygrywająca różne konkursy..a i tak tacie było mało… żeby facet do mnie przyjechał? Nie ma mowy! Jeden przyjechał, to go ostentacyjnie wyprosił. Pomijam już inne kwestie, ale też dały mi w kość. Co więc mogłam zrobić, by się z tego wyrwać? Wyjechać. I to zrobiłam. I tu trafiłam na kolejnego narcyza-bordera. I co zrobiłam? Znów uciekłam.. ;/

1 971

Odp: ja, on i ten trzeci

Przeniesienie wzorców z domu rodzinnego, standard. Od tego są terapie, forum rzadko kiedy zastępuje proces terapeutyczny.
Nie tyle przyciągasz takich cudaków, co podświadomie sama wybierasz z tłumu. Tutaj działa podświadomość. Nawet Elle ,która tak dobrze prześwietla podobnych cwaniaków, nie potrafi jeszcze zbudować relacji ze zwykłym facetem. Z całym szacunkiem dla Elle. A do niej sporo Roxann jeszcze Ci brakuje.

1 972 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-27 11:32:11)

Odp: ja, on i ten trzeci

apologises, wiem, że Elle to mega inteligentna baka..ale.. co innego wypowiadać się o kimś, oceniać, a co innego pisać o sobie, własnych emocjach. Może to wyda się kuriozalne, ale ja w towarzystwie jestem taką Elle, która na wszystko zna odpowiedź, wszystko umie wytłumaczyć. Ale co dzieje się w nas samych? Nie dziwne, że psycholodzy mają ze sobą największe prolemy..

1 973 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-08-27 11:38:49)

Odp: ja, on i ten trzeci

Skąd ta teoria o problemach psychologów?
Pewność siebie to ego. Zależy na jakich podstawach jest zbudowane. Poczuciu wartości, lękach, potrzebie akceptacji i wielu innych czynników.

1 974

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Skąd ta teoria o problemach psychologów?
Pewność siebie to ego. Zależy na jakich podstawach jest zbudowane. Poczuciu wartości, lękach, potrzebie akceptacji i wielu innych czynników.

Bo znam takowych?
Niestety ludzie z jakimiś zaburzeniami wyzierają ten kierunek, a potem stają się nagle ekspertami. Zresztą, podobnie w każdej dziedzinie.. nie wszyscy są z powołania czy tak samo dobrzy.

1 975

Odp: ja, on i ten trzeci

I tacy bawią się głównie w działalność prywatną.  Znasz pojęcie "superwizja"? Gwarancja prawidłowości w terapii.
Nie masz uprzedzeń przed zrobieniem porządku ze swoim życiem?

1 976

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

I tacy bawią się głównie w działalność prywatną.  Znasz pojęcie "superwizja"? Gwarancja prawidłowości w terapii.
Nie masz uprzedzeń przed zrobieniem porządku ze swoim życiem?

Sama nie wiem, ale jeśli już miałabym się dosiać do terapeuty to naprawdę dobrego. I uwierz wile znajomych z czasów studiów poszło na psychologie i teraz są niby ekspertami, podobnie jak dietetyczki czy instruktorki fitness. A fachowej wiedzy naprawdę nie mają. Oczywiście nie mówię że wszyscy, ale.. W wawie, choć może nie tylko na tym zbija się biznes. Przykład zapisałam się do znanej szkoły.. a zajęcia miały niby nagle na zastępstwo uczennice. Ale cena zajęć jak z tą osobą.

1 977

Odp: ja, on i ten trzeci

Psychologia to część medycyny lub biznes, jak wszędzie. Terapeutę się dobiera ostrożnie, wśród wielu psychologów cenię przede wszystkim tych, działających na NFZ. Nie ma aż takiego nacisku na kasę. Oczywiście każdy ma jakieś własne preferencje. Nie można zapomnieć o własnej pracy na terapii, szczerości wobec siebie. Terapeuta wtedy staje się narzędziem, przewodnikiem. On zna kierunki pracy, mechanizmy, ale harujesz Ty. Ważne jest też przeżycie na poziomie emocjonalnym, nie samo puste opowiedzenie o mechanizmach. Przypomni wówczas znane z twojej historii przytaczanie zdarzeń, cytowanie dialogów bez efektów.

1 978

Odp: ja, on i ten trzeci

Z terapeutą czy psychologiem to jak z lekarzem. Warto zrobić wywiad i wybrać poleconego.
Trzeba mieć do niego całkowite zaufanie.

1 979

Odp: ja, on i ten trzeci

Apologises, przemyślałam sobie to co o mnie napisałeś i myślę, że jestem gotowa na związek ze "Zwykłym" facetem, tylko że 'zwykły' w mojej definicji to ktoś, kto wie czego ode mnie i od życia/związku chce, kulturalny, z klasą i po prostu dobry chłopak smile A nie "zwykły" w znaczeniu zaniedbany desperat, którego żadna nie chce, bo jest nudny jak flaki z olejem i nie wie jak postępować z kobietami, zero flirtu, zero wątku erotycznego.

Wczoraj nawet z takim na portalu rozmawiałam - wygląda jak Ken, ale ZERO flirtu właśnie i jeszcze przyznał mi się, że on nie umie, nie wie jak yikes i że może ja mu pomogę, może się czegoś nauczy ---> big_smile

Nie mam k.. co robić.
Dlatego czasem się irytuję na takich "Zwykłych" facetów, a w praktyce mam na myśli po prostu facetów pod różnymi względami dla kobiet nieatrakcyjnych: osobowościowo lub z wyglądu, a nie 'zwykły' w znaczeniu porządny , normalny smile

Chciałam to uściślić wink

1 980 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-08-27 16:39:15)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Apologises, przemyślałam sobie to co o mnie napisałeś i myślę, że jestem gotowa na związek ze "Zwykłym" facetem, tylko że 'zwykły' w mojej definicji to ktoś, kto wie czego ode mnie i od życia/związku chce, kulturalny, z klasą i po prostu dobry chłopak smile A nie "zwykły" w znaczeniu zaniedbany desperat, którego żadna nie chce, bo jest nudny jak flaki z olejem i nie wie jak postępować z kobietami, zero flirtu, zero wątku erotycznego.

Wczoraj nawet z takim na portalu rozmawiałam - wygląda jak Ken, ale ZERO flirtu właśnie i jeszcze przyznał mi się, że on nie umie, nie wie jak yikes i że może ja mu pomogę, może się czegoś nauczy ---> big_smile

Nie mam k.. co robić.
Dlatego czasem się irytuję na takich "Zwykłych" facetów, a w praktyce mam na myśli po prostu facetów pod różnymi względami dla kobiet nieatrakcyjnych: osobowościowo lub z wyglądu, a nie 'zwykły' w znaczeniu porządny , normalny smile

Chciałam to uściślić wink

Elle, jak czytam Twoje wypowiedzi, to chwalę Pana Boga, że ja już nie muszę żadnych (poważnych i trwałych) związków z nikim budować wink
Wiem bardzo dobrze o czym piszesz... w mojej półtorarocznej przygodzie z poznawaniem mężczyzn (w tym również przez portale) zaobserwowałam i przeżyłam mnóstwo z tego, co opisywałaś Ty.
Tyle, że ja mogę sobie odpuszczać i nic mnie ani nie goni, ani nie zmusza... (choćby dzieci). Bo inaczej, gdybym miała teraz szukać kogoś, kto tak naprawdę byłby tym, z kim chciałabym być w długiej i poważnej relacji, to... noooo, byłby problem.
On na pewno po część jest we mnie - ja jestem zbyt samowystarczalna, zbyt mi dobrze samej ze sobą, np. na to, by "przymykać oko" upatrując w tym jakichś korzyści. Ale w znacznej mierze problem tkwi w facetach...
Moje dotychczasowe relacje (włącznie z obecną) są / były ok. Ale nigdy na 100% sad Tyle, że ja zupełnie już mogę sobie na to pozwolić...

1 981

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Elle, jak czytam Twoje wypowiedzi, to chwalę Pana Boga, że ja już nie muszę żadnych (poważnych i trwałych) związków z nikim budować wink
Wiem bardzo dobrze o czym piszesz... w mojej półtorarocznej przygodzie z poznawaniem mężczyzn (w tym również przez portale) zaobserwowałam i przeżyłam mnóstwo z tego, co opisywałaś Ty.
Tyle, że ja mogę sobie odpuszczać i nic mnie ani nie goni, ani nie zmusza... (choćby dzieci). Bo inaczej, gdybym miała teraz szukać kogoś, kto tak naprawdę byłby tym, z kim chciałabym być w długiej i poważnej relacji, to... noooo, byłby problem.
On na pewno po część jest we mnie - ja jestem zbyt samowystarczalna, zbyt mi dobrze samej ze sobą, np. na to, by "przymykać oko" upatrując w tym jakichś korzyści. Ale w znacznej mierze problem tkwi w facetach...
Moje dotychczasowe relacje (włącznie z obecną) są / były ok. Ale nigdy na 100% sad Tyle, że ja zupełnie już mogę sobie na to pozwolić...


Dokładnie, kobieta po 30-ce, a nawet nie o wiek chodzi, ale ŚWIADOMA, dojrzała emocjonalnie kobieta nie ma lekko żeby "wyłuskać" z tej otchłani facetów kogoś kto nadawałby się do czegoś więcej niż jednonocną przygoda.
Mnie jest o tyle prościej może, że nie chcę dzieci, nie chcę być żoną - nie czuję na to parcia zupełnie, więc też nie ma we mnie desperacji z uwagi na te 'życiowe cele'. Mam inne po prostu.

Co nie zmienia faktu, że bywam potwornie zmęczona gdy "muszę" tłumaczyć jakiemuś szczerze zadziwionemu panu, że nie widzi mi się relacja typu FwB i nie, nie dlatego, że szukam love po kres i chcę mu się oddać po ślubie ;)tylko zwyczajnie mam jakąś głębie emocjonalną (jakby pretensjonalnie to nie zabrzmiało) i nie interesuje mnie bzykanie pozbawione emocji dla rozładowania raz na czas.

I odwieczny problem: narcyz (zakochany w sobie i próbujący kobietą, która mu wpadnie w oko SOBIE zrobić dobrze, ale za to ekscytujący, wyrazisty, atrakcyjny) vs facet - niemota (opisałam powyżej).
No i z czego tu wybierać, gdzie są ci po środku wink
Niemożliwe, że wszyscy pozajmowani.

1 982

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Elle, jak czytam Twoje wypowiedzi, to chwalę Pana Boga, że ja już nie muszę żadnych (poważnych i trwałych) związków z nikim budować wink
Wiem bardzo dobrze o czym piszesz... w mojej półtorarocznej przygodzie z poznawaniem mężczyzn (w tym również przez portale) zaobserwowałam i przeżyłam mnóstwo z tego, co opisywałaś Ty.
Tyle, że ja mogę sobie odpuszczać i nic mnie ani nie goni, ani nie zmusza... (choćby dzieci). Bo inaczej, gdybym miała teraz szukać kogoś, kto tak naprawdę byłby tym, z kim chciałabym być w długiej i poważnej relacji, to... noooo, byłby problem.
On na pewno po część jest we mnie - ja jestem zbyt samowystarczalna, zbyt mi dobrze samej ze sobą, np. na to, by "przymykać oko" upatrując w tym jakichś korzyści. Ale w znacznej mierze problem tkwi w facetach...
Moje dotychczasowe relacje (włącznie z obecną) są / były ok. Ale nigdy na 100% sad Tyle, że ja zupełnie już mogę sobie na to pozwolić...


Dokładnie, kobieta po 30-ce, a nawet nie o wiek chodzi, ale ŚWIADOMA, dojrzała emocjonalnie kobieta nie ma lekko żeby "wyłuskać" z tej otchłani facetów kogoś kto nadawałby się do czegoś więcej niż jednonocną przygoda.
Mnie jest o tyle prościej może, że nie chcę dzieci, nie chcę być żoną - nie czuję na to parcia zupełnie, więc też nie ma we mnie desperacji z uwagi na te 'życiowe cele'. Mam inne po prostu.

No tak, to dlatego nie łapiesz co Ci się trafi big_smile, co niektóre osoby, choćby z tego forum dziwi. Stąd też podejrzenia o Twoje "niezrównoważenie" w tej dziedzinie, nadmierne wymagania, zbytnią potrzebę tego czy tamtego (dominacji np.). A to nie tak - piszę teraz także o sobie. To własnie chodzi o brak tego parcia na związek za wszelką cenę... I dobrze, popieram wink

Co nie zmienia faktu, że bywam potwornie zmęczona gdy "muszę" tłumaczyć jakiemuś szczerze zadziwionemu panu, że nie widzi mi się relacja typu FwB i nie, nie dlatego, że szukam love po kres i chcę mu się oddać po ślubie ;)tylko zwyczajnie mam jakąś głębie emocjonalną (jakby pretensjonalnie to nie zabrzmiało) i nie interesuje mnie bzykanie pozbawione emocji dla rozładowania raz na czas.

I odwieczny problem: narcyz (zakochany w sobie i próbujący kobietą, która mu wpadnie w oko SOBIE zrobić dobrze, ale za to ekscytujący, wyrazisty, atrakcyjny) vs facet - niemota (opisałam powyżej).
No i z czego tu wybierać, gdzie są ci po środku wink
Niemożliwe, że wszyscy pozajmowani.

Otóż to, gdzie ten "środek" ?Ja nie muszę - jak napisałam - wejść w coś baaardzo trwałego i długiego... więc akceptuję "braki". Niemniej, jak dotąd, zawsze musiałam świadomie się na taką akceptację "decydować", bo nie spotkałam jeszcze takiego "złotego środka" - bez odjazdów, nie sa mi potrzebne, ale jednak parę warunków z różnych sfer chciałabym "mieć spełnionych" - jednocześnie oczywiście.
Rekompensatą akurat dla mnie jest to, że, na szczęście, zawsze znajdzie się co najmniej "jeden punkt programu" ponad przeciętną - i z tego korzystam na maksa, na tym się opieram, to mi NA JAKIŚ CZAS wystarcza, tym się ładuję smile big_smile

1 983 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-08-27 17:59:50)

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, facet z wyglądem, ktory pisze, że nie wie co i jak? On tam dobrze wie, łapie na pustą gadkę. Nauczycielki się cwaniakowi zachciało. Ma coś niepoukładane ot co.
Zwykły facet nawet dla mnie nie oznacza szaraka, nudnego a już na bank kogoś z problemami.

1 984

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Elle, facet z wyglądem, ktory pisze, że nie wie co i jak? On tam dobrze wie, łapie na pustą gadkę. Nauczycielki się cwaniakowi zachciało. Ma coś niepoukładane ot co.
Zwykły facet nawet dla mnie nie oznacza szaraka, nudnego a już na bank kogoś z problemami.

Też byłam w szoku. Ale on chyba naprawdę nie wie.. Uwierz, są tacy. Mają po 30-kilka lat a wychowywani w beczce. Twierdzi, że kiedyś był strasznie nieśmiały. Ok, większość ludzi miało taki etap.
Ale wygląd nie wskazuje na to by taki był, sukces zawodowy także, tymczasem w rozmowie ze mną jest jak..brat. Totalnie bezpłciowe propozycje tematów, spędzenia razem czasu (nawet nie wprost!) i ogólnie no zero jakiejś damsko-męskiej gry, zwanej flirtem.
Ja nie zdzierżę tego, bo jestem zmysłowa osobą. Tacy faceci są dla mnie aseksualni i nie chce mi się z nimi nawet gadać, bo pogadać z kim mam. A zapełniać komuś wolnego czasu nie mam ochoty.

Taki typ faceta no..
Cwaniaka bym myślę rozpoznała wink

No to jak nie oznacza dla Ciebie szaraka i nudnego to tym bardziej jestem gotowa smile

1 985 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-27 21:06:48)

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Elle, facet z wyglądem, ktory pisze, że nie wie co i jak? On tam dobrze wie, łapie na pustą gadkę. Nauczycielki się cwaniakowi zachciało. Ma coś niepoukładane ot co.

Też mi się tak wydaje big_smile

Swoją drogą, nie mam w bliższym i dalszym otoczeniu żadnej osoby, która poznałaby na portalu kogoś wystarczająco "dobrego", aby stworzyć dojrzały związek. Za to nasłuchałam się wielu historii o kosmitach i kosmitkach, których można tam spotkać. właściwie można byłoby się pokusić o stwierdzenie, że jest to dobre miejsce na poznanie kogoś należącego do któreś z kategorii opisywanej przez Elle czy Zoriję, ale nie rokującego na stworzenie dojrzałego związku.
I tak dla przykładu znajomy, który przed kilkoma laty stracił w wypadku swoją partnerkę, przez ponad rok spotykał się z paniami poznanymi na różnorakich portalach i gdy już był coraz bardziej sfrustrowany faktem, że nie sposób znależć po 30tce kobietę dojrzałą do związku i wolną jednocześnie, to spotkał kogoś, z kim tworzy od pewnego czasu związek na czymś w rodzaju obozu sportowego dla dorosłych (ćwiczy sztuki walki).

Nie wiem, ale może lepiej skupić się na sobie, swoim rozwoju, rozwijaniu swoich pasji niż na szukaniu partnera z katalogu, jakim są portale randkowe. Głośno sobie myślę.


Elle88 napisał/a:

No to jak nie oznacza dla Ciebie szaraka i nudnego to tym bardziej jestem gotowa smile

Ja chyba czuję o co może chodzić Ap., bo mam podobne wrażenie.
Przejaskrawię teraz trochę celowo wink, ale widzę ciebie, Elle jako kogoś, kto oczekuje inicjatywy ze strony faceta, który jak tylko na ciebie spojrzy, będzie oczarowany i przystąpi do działania, będzie ciebie odkrywał, poznawał i uwodził jednocześnie. Powinien spełniać szereg wymogów, wśród których najistotniejszy jest taki, żeby tafiał w punkt (i to nie chodzi o punkt G big_smile ), czyli czuł i myślał dokładnie tak jak ty w tym samym czasie. Taka mission impossible.

1 986

Odp: ja, on i ten trzeci
alexich napisał/a:

Ej a weźcie mi powiedzcie, bo się pogubiłem, o co roxann tak naprawdę chodzi - chce by typ dał jej spokój / chce go upokorzyć / chce mu/sobie coś udowodnić? Bo ja już trochę się pogubiłem w tym wątku i czemu on służy tak naprawdę.

Dore pytanie. W sumie to sama nie wiem. Chciałam się odkochać i to chyba nastąpiło. Została urażona duma i jakaś wewnętrzna złość, że dałam się takiemu narcyzowi omotać. I pewne poczucie niesprawiedliwości, że on z tego wyszedł bez szwanku. Nie chodzi mi bynajmniej o to, że jego małżeństwo przetrwało, ale że z jego strony nie ma żadnej refleksji. Może po prostu oczekiwałam od niego zwykłego „przepraszam”? Może dla własnej satysfakcji chciałam go przed samym sobą obnażyć i pokazać jego obłudę, że wcale nie jest chodzącym ideałem za jakiego się uważa, tylko zwykłym dupkiem? No tak.. „kochanka” chce umoralniać „zdradzacza” – to nie mogło się udać tongue
Inna rzecz, że ten cały proces rozszyfrowywania go był dla mnie ciekawym choć niezbyt przyjemnym doświadczeniem. Jakoś nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad zaburzeniami osobowości, pewnymi schematami.
Czy będę potrafiła tę wiedzę wykorzystać?
Jestem tu już prawie 2 msc. Nie wiem czy już jestem gotowa na nową relację, ale zdaję sobie sprawę, że czas płynie, a ja nie robię się młodsza tongue Niemniej jakoś specjalnie nie oglądałam się za nowym facetem, choć co jakiś czas ktoś mnie zaczepiał i próbował się umówić. I wczoraj dopiero dotarło do mnie, że mam kilku adoratorów  wink Śmiesznie, bo nagle niemal jedno po drugim dostałam zaproszenie na spotkanie od 3 facetów. Każdego powiedzmy lubię, ale to nie jest jeszcze uczucie… no i kogo wybrać? Najchętniej spotkałabym się z każdym kilka razy, by móc świadomiej wybrać, tylko z 2 str wiem, że jakbym ja się dowiedziała, że któryś z nich się spotyka prócz mnie jeszcze z innymi, to nie byłoby mi przyjemnie i pewnie wycofałabym się z „rywalizacji”. Pomimo, że to początki i nie było żadnych deklaracji.

1 987

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Ja chyba czuję o co może chodzić Ap., bo mam podobne wrażenie.
Przejaskrawię teraz trochę celowo wink, ale widzę ciebie, Elle jako kogoś, kto oczekuje inicjatywy ze strony faceta, który jak tylko na ciebie spojrzy, będzie oczarowany i przystąpi do działania, będzie ciebie odkrywał, poznawał i uwodził jednocześnie. Powinien spełniać szereg wymogów, wśród których najistotniejszy jest taki, żeby tafiał w punkt (i to nie chodzi o punkt G big_smile ), czyli czuł i myślał dokładnie tak jak ty w tym samym czasie. Taka mission impossible.

Cóż, to prawda..

big_smile 

A tak serio, to może coś być w tej pierwszej części Twojej wypowiedzi, że oczekuję żeby facet wiedział czego chce, a to sie przekłada na inicjatywę. Faceci też to lubią, wiadomo, ale na początku uważam, że to facet powinien być bardziej zaangażowany/aktywny.
Pewnie moje myślenie wynika z tego, że 100% moich byłych czy przelotnych znajomości tak było i mi to opowiadało.

Niestety z tym puntem G wink trafiłaś w sedno. Często zdarza mi się w sekundę tracić całkowicie zainteresowanie danym facetem, właśnie dlatego, że nagle 'nie trafia', albo przestał trafiać, albo..punkt G mi się przesunął tongue

To mówisz, że to mission impossible? hmm

1 988

Odp: ja, on i ten trzeci

A, jeszcze się do czegoś przyznam. Może nie potrzebnie, ale jakiś czas temu z czystej ciekawości szukałam informacji o jego żonie. Trochę znalazłam, ale tylko takich sprzed co najmniej 10/15 lat. Udzielała się społecznie, była też dyrektorem w pewnej organizacji. Do tego własna działalność. Wykształcona. A potem cisza… nawet ta organizacja w której była dyrektorem zmieniła nazwę i teraz dyrektorem jest on. Działalność jaką prowadziła, przestała istnieć. W żadnym KRS-sie i innych linkedin nie widnieje. Co to oznacza? Całkowicie się mu poddała, macierzyństwu, rezygnując z własnego rozwoju. Niby on sporo zarabia, jak na warunki polskie, ale też nie jest milionerem. Tak naprawdę dużo zyskuje tym, że ma samochód służbowy, paliwo i jakieś kolacje/bilety/hotele itd. bierze na fakturę. Wiec tak naprawdę nic to go nie kosztuje. Ale żeby być prezesem czy członkiem zarządu to trzeba coś robić. Ostatnio się dowiedziałam, że zrezygnował z jednej z funkcji, bo niby nie może się rozmnożyć. A tak naprawdę przerosło go to.
Szybko i niespodziewanie zrobił karierę od polityka do biznesmena.. ale czy się do tego nadaje? Dorze się czuje na świeczniku o ile ludzie wszystko za niego robią. Ja (gupia) swojego czasu też mu doradzałam. No ale powiedzmy, że to była symbioza, on mi pokazywał perspektywy, udostępniał kontakty a ja mu robiłam eksperckie analizy, tłumaczenia itd.
Niemniej, pewnie niepotrzebnie myślę o jego żonie bo naprawdę mi jej szkoda.  Kobieta sporo starsza ode mnie, fajnie dająca sobie radę kiedyś.
Inna rzecz, kiedy się ożenił? Dosłownie niespełna rok zanim wystartował pierwszy raz w wyborach. Przypadek? Wizerunek..ot co hmm

1 989

Odp: ja, on i ten trzeci

Też byś tak skończyła. Pamiętaj, że narcyz nie znosi konkurencji, tym bardziej we własnym domu wink
Tzn. oni lubią się swoją kobieta chwalić itp., ale jeśli chodzi o obowiązki i role damsko - męskie, to raczej 'tradycyjna' patriarchalny model.
Nie znam narcyza, który traktowałby partnerkę na równi ze sobą dojrzale, czyli tak aby była 'symetria' względna.
Skoki w bok to rażący przykład takiej asymetrii, ale jest pewnie mnóstwo drobniejszych codziennych spraw, począwszy od zajmowania się domem i dziećmi, jak zauważyłaś.

U mnie w domu było tak samo. Tata hulał, Mama z dziećmi i ze ścierą.
Częściowo to była jej decyzja, wiadomo. Ale w dużej mierze jednak podyktowana tym, że on był silniejszy psychicznie od niej i umiejętnie tą przewagę wykorzystywał.

1 990

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, ale ja to widzę. I naprawdę żal mi jego zony bo 10/15 lat temu była kobietą sukcesu. A on wykorzystał jej pozycję, kontakty by samemu się wybić a potem sprowadził do kury domowej i nawet nigdzie nie chciał z nią wyjść... No ale to tylko świadczy o nim.

1 991

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale po co Ty znowu to rozkminiasz?

1 992

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Ale po co Ty znowu to rozkminiasz?

Sama nie wiem. Bo się boję ze sama tak skończę?
Inna rzecz, że naprawdę mi żal jego żony, że na takiego faceta trafiła.. bo naprawdę fajne rzeczy robiła kiedyś. No ale może to jej własna decyzja. I jej tak dobrze.

1 993 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-28 14:26:31)

Odp: ja, on i ten trzeci

No własna, własna. Zawsze przecież jest własna. Można co najwyżej nie znać dobrze siebie i "iść z prądem", ulec naciskom, manipulacjom itp., ale decyzja zawsze jest własna.

A też czasem zastanawiam się jak to ze mną będzie, skoro nie chcę narcyza, a ci "zwykli" faceci nie mają tyle fantazji i odwagi często żeby w sobie rozkochiwać, a z rozsądku z nikim być nie chcę i nie umiem zresztą..już raz próbowałam.
Nie wiem jak to będzie hmm

1 994

Odp: ja, on i ten trzeci

tak, ja wiem, że "wybrał" mnie bo się wyróżniałam ambicją itd., tylko to pozorne bo przecież innej narcyz by nie wybrał (przykład jego żony). No ale co potem z nią zrobi?
Wiesz, ja teraz też mam problem, bo 3 facetów o mnie zabiega. Do żadnego nic nie czuję, ale kto wie czy któryś nie jest fajnym i obiecującym partnerem na przyszłość? Przyzwyczaiłam się do "miłości od pierwszego wejrzenia" jak z tym żonatym, i odbiło mi się to czkawką po prawie 4 latach ;P

1 995

Odp: ja, on i ten trzeci

jejku, dziewczyno, zajelabys się w końcu czymś pożytecznym - ile można rozkminiac jeden romans?

1 996

Odp: ja, on i ten trzeci

Cóż.. Sama chyba też tak mam, albo "coś czuję" od początku albo nic.
I nie, nie chodzi o love wink nie zwariowałam.

Albo facet mnie pociąga z wyglądu i osobowości, albo nie. Nie zmuszam się już, więc tutaj Cię rozumiem poniekąd.
Też mam obecnie 2 typy na "świeczniku", oczywiście 2 narcyzi.
Tylko, że jeden ekstrawertyk, drugi przeciwieństwo. Podobni są w tym, że oboje mogliby nic innego nie robić tylko się pokazywać i popisywać..kochają to. wink

Inni panowie na ich tle wypadają blado.
Wiem, że "karmią się" oboje moja uwagą, a gdy jej nie dostają to dopominają się w mniej lub bardziej infantylny sposób.
Wiem też, że jak odetnę uwagę na dłużej to będzie po zawodach wink
Ale robię to świadomie, bo przecież wiem o co chodzi i jak to działa jak i to, że oni nie szukają relacji tylko pompują sobie ego.

Z drugiej strony kompletnie chyba nie umiem "postępować" z takimi spokojnymi, wycofanymi gośćmi.

1 997

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Cóż.. Sama chyba też tak mam, albo "coś czuję" od początku albo nic.
I nie, nie chodzi o love wink nie zwariowałam.

Albo facet mnie pociąga z wyglądu i osobowości, albo nie. Nie zmuszam się już, więc tutaj Cię rozumiem poniekąd.
Też mam obecnie 2 typy na "świeczniku", oczywiście 2 narcyzi.
Tylko, że jeden ekstrawertyk, drugi przeciwieństwo. Podobni są w tym, że oboje mogliby nic innego nie robić tylko się pokazywać i popisywać..kochają to. wink

Inni panowie na ich tle wypadają blado.
Wiem, że "karmią się" oboje moja uwagą, a gdy jej nie dostają to dopominają się w mniej lub bardziej infantylny sposób.
Wiem też, że jak odetnę uwagę na dłużej to będzie po zawodach wink
Ale robię to świadomie, bo przecież wiem o co chodzi i jak to działa jak i to, że oni nie szukają relacji tylko pompują sobie ego.

Z drugiej strony kompletnie chyba nie umiem "postępować" z takimi spokojnymi, wycofanymi gośćmi.

Ja tych moich obecnych adoratorów nie jestem jeszcze w stanie określić. Bo nie znam. Już jak widać za stara jestem na miłosci od 1 wejrzenia.. albo to na mnie nie działa tongue No zobaczymy..

1 998

Odp: ja, on i ten trzeci

JA bym chciała czasem cofnąć się do czasu, kiedy wystarczyło mi, że facet, który mi się podoba "podaje się na tacy" i go sobie po prostu użyć.
A teraz..nie że mam "skrupuły", tylko kurna coś mi się w głowie poprzestawiało i nie potrafię czerpać satysfakcji z takich powierzchownych kontaktów.

Mam czasem wrażenie, że 'coś tracę'.. a czasem 'whatever, mam to wszystko w nosie', bo to wszystko już widziałam.
Przewalone wink

1 999

Odp: ja, on i ten trzeci

Szczyt wszystkiego.
Zapytał co mnie ugryzło i czy przypadkiem nie mam okresu. Napisałam, że nie i ze nie mam ochoty z nim rozmawiać. Na co on więc co znowu? Na co ja, że zaczęłam się z kimś spotykać (co nie jest wymyślone, choć do związku jeszcze chyba długa droga), i proszę by to uszanował i nie kontaktował się ze mną. Na co on, że przecież mogę go przedstawić jako swego brata.
Krew mnie zalała.
Na co on, że wie jaka będzie moja przyszłość…. Na co ja skąd możesz wiedzieć???? Wtedy on, że pewnie moja intuicja mi coś podpowiada, że coś jest na rzeczy, że on tez to wie i że może się kiedyś dowiem.
Ten facet naprawdę ma coś z głową! hmm

2 000 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-29 17:52:26)

Odp: ja, on i ten trzeci

Obrazek dodany przez użytkowniczkę



Faktycznie można się popłakać ze śmiechu.

2 001 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-29 18:15:04)

Odp: ja, on i ten trzeci

Dawaj Roxann big_smile
Co tam nowego sobie wymarzyłaś. Będzie nagły rozwód i oświadczyny nad Morzem Liguryjskim?

2 002

Odp: ja, on i ten trzeci

Wam może i do śmiechu ale ja całą noc nie mogłam spać.
Tzn z tego brata też miałam ubaw, ale z tego, że zna moją przyszłość i powinna mi intuicja coś podpowiadać... zaczęłam się denerwować.

2 003 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-29 18:41:47)

Odp: ja, on i ten trzeci

Pewnie za kilka lat chce Ci pierścionek kupić. Żeby Ci nie było smutno, boś nerwowa i masz muchy w nosie (przez ten okres, wiadomo wink) to Ci daje do myślenia już teraz, żebyś się uśmiechnęła i podekscytowała nadchodzącymi chwilami (w bliżej nieokreślonej przyszłości i wcieleniu wink).

Czy on ma coś z głową.. ? Mniejsza z tym. Za to na pewno emocjonalnie jest dużo młodszy od Ciebie.
Słodki urwis z niego big_smile

Szkoda tylko, że taki stary.. hmm

2 004

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Pewnie za kilka lat chce Ci pierścionek kupić. Żeby Ci nie było smutno, boś nerwowa i masz muchy w nosie (przez ten okres, wiadomo wink) to Ci daje do myślenia już teraz, żebyś się uśmiechnęła i podekscytowała nadchodzącymi chwilami (w bliżej nieokreślonej przyszłości i wcieleniu wink).

Wiesz, że w ogóle o tym nie pomyślałam? Wiesz, że maiłam wielkie obawy, że mi zaszkodzi. Może coś wie o mojej firmie, że nie bedę miała gdzie wrócić, albo inaczej w życiu mi namiesza hmm
Albo ja już wpadam w paranoję.. hmm
Wiem, że to zwykła manipulacja "intuicja powinna ci podpowiadać, ze coś jest na rzeczy, ja też to wiem, znam twoją przyszłość"

2 005 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-29 19:11:04)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Czy on ma coś z głową.. ? Mniejsza z tym. Za to na pewno emocjonalnie jest dużo młodszy od Ciebie.

Elle,
Nie jestem tak pewna, że emocjonalnie pan żonaty jest młodszy od Roxann. Widzę raczej dwójkę milusińskich big_smile

W ogóle te rozkiminy 30latki nad starym prykiem są już bardzo niesmaczne tongue

2 006

Odp: ja, on i ten trzeci

Może doszedł do wniosku, że czas, żebyś poznała jego drygą strnę", tą którą zna pewnie żona i ci, którzy mu podpadli. Całkiem możliwe, w końcu jesteś "niegrzeczna", bo piszesz brzydkie smsy i zawracasz głowę, a miałaś świeża & pachnąca czekać na przyjęcie Pana, jak mu jaja nabrzmią odpowiednio. Tymczasem on musi nad tobą "popracować" bardziej niżby chciał, a jaja zaczynają puchnąć.

Niewykluczone, że może Cię delikatnie podpuszczać i szantażować.
Jedyna rada: osraj to. Ignoruj totalnie.

Każda Twoja wiadomość zwrotna to dla niego info, że jego manipulacje działają.
Twoja decyzja jak to rozegrasz i jak to się skończy.
Jak zawsze zresztą.

2 007

Odp: ja, on i ten trzeci

Bez sensu.. w Polsce miał duże kontakty w mojej firmie, teraz  jak był we Włoszech to bynajmniej nie po to by odwiedzić mnie.. ale miał ważne spotkania. Niestety on ‘zna’ tych wszystkich nade mną. hmm Dlatego może to że zna moją przyszłość tak mnie zdenerwowało..

2 008

Odp: ja, on i ten trzeci

To znajdziesz inna pracę. Daj spokój.
Przecież nie będziesz do końca życia mu obciągać ze strachu przed utratą pracy.. na litość boską.

2 009

Odp: ja, on i ten trzeci

Na mój rozum to on Ci sugeruje, że przy takiej chemii i zauroczeniu, to i tak kiedyś będziecie kochankami.
To nie jest poważne traktowanie, żadnych poważnych deklaracji nadal nie ma,
wiec nie przejmuj sie zanadto. Ukróć kontakt, nie odpowiadaj  ......  sam prędzej, czy później odpuści.

2 010

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Na mój rozum to on Ci sugeruje, że przy takiej chemii i zauroczeniu, to i tak kiedyś będziecie kochankami.
To nie jest poważne traktowanie, żadnych poważnych deklaracji nadal nie ma,
wiec nie przejmuj sie zanadto. Ukróć kontakt, nie odpowiadaj  ......  sam prędzej, czy później odpuści.

Dokładnie. Wyobrażenia Roxann ze on sie teraz bedzie mścił bo odrzuciła jego "milosc" to chyba jej pobożne życzenia. On miał na mysli raczej to co sugeruje Horses. Znając Roxann i dotychczasowy przebieg ich znajomosci gdzie ona juz fochy strzelała i udawała święte oburzenie a potem finalnie i tak hyc do lozka Prezes przewiduje ze chociażby i z pięcioma nowymi sie spotykała, ba nawet za maz wyszła za któregoś i urodziła dziecko to tak czy siak gdy przyjdzie właściwa pora - czytajmy Prezes uzna ze to ten czas i pojawi sie na horyzoncie to Roxann i tak pójdzie z nim do łóżka. Różnica miedzy tym co mówił wcześniej a tym co mówi teraz jest tylko taka że wtedy bredził o uczuciach w tonie romantycznym a teraz juz bardziej konkretnie leci z tematem na zasadzie" kogo Ty chcesz oszukać Dziewczynko oboje wiemy jak i gdzie to sie skończy" smile

2 011

Odp: ja, on i ten trzeci

@Feniks i horses.

He, w sumie racja.
No pan prezes pewny swego to mało powiedziane. To już wyższe rejestry arogancji wink
Kurna Roxann, aleś Ty go dziewczyno rozbestwiła.. on chyba myśli, że ma fiuta z diamentów przez Ciebie tongue

2 012

Odp: ja, on i ten trzeci

Z jego perspektywy to on może nie mieć świadomości, ze robi jej źle.
Sam lubi być podziwiany, adorowany, lubi atmosferę flirtu, romansu....... i " daje Roxann to co sam lubi".
Jej rozterki to mogą być dla niego małe foszki, które już miała, ale i tak zakończyło się to dla nich dobrze,
bo przecież oboje mieli udany seks, więź emocjonalna nie została przerwana.
Nie obawiałabym się go zanadto. Ona sama musi uwolnić się od jego uroku. On oczywiście będzie jej to utrudniał,
bo nie chce stracić adoratorki, przyjaciółki, bądź, co bądź bliskiej mu osoby, ale wątpię aby się mścił, rozwalał jej życie.
Rozwiązanie tej sytuacji leży w głowie Roxann.

2 013

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses wydaje mi się, że postrzegasz tego Pana Prezesa błędnie. To jest mściwy typ. Zemsta jak najbardziej wchodzi w grę. Roxann go zna i wie, że jest zdolny do świństw. W dodatku za nieposłuszeństwo jest kara.
Jasne, że to nie jest ten etap. On jeszcze Roxann zdobywa. Jego żona nie jest już zdobywana, jest tresowana od wielu lat. Z pewnością także podświadomie się go boi. Życie z takim człowiekiem to są kary i nagrody. Za nieposłuszeństwo są bolesne kary.
Niby foch, ale cały czas dbałość, aby pozostał Roxann przychylny, aby ją oszczędził. 
Gra. Teraz Roxann będzie rozmyślać co też on miał na myśli. Czy to już gniew czy czy będzie łaskawy.
Ponieważ on jeszcze całkowicie Roxann nie zdobył a taki jest jego cel to podejrzewam, że wymyśli coś z grubej rury aby ją pozytywnie zaskoczyć, znowu zmiękczyć.
Zamknąć jej usta. Porobiło się nie wesoło. Ma wymagania odnośnie miłości, wyjechała, w dodatku jeszcze coś tam straszy, że spotyka się z innym.
Sam jeszcze gościu nie wie co wymyśli stąd ta tajemniczość. Wie tylko, że musi coś wykombinować, kupić Roxann, zaskoczyć ją. A jednocześnie cały czas robi jej pranie mózgu jaka to wyjątkowa miłość: intuicja, telepatia itp...

Roxann nie łudź się, że z tobą byłoby inaczej niż z jego żoną. Kwestia czasu.
Nie daj się nabrać na manipulacje i teatralne gesty bajeranta.

Przeżyłam z podobnego sortu egzemplarzem ponad 20 lat. Nie mam porównania. Jedno co napiszę to nigdy przenigdy w to nie wchodzić. Mieć odwagę, żeby to definitywnie a nawet boleśnie i nieprzyjemnie skończyć. Nie cackać się z takim typem, bo to i tak nic nie da. On się boi tylko siły.
Nie zaszkodzi tylko wtedy kiedy będzie wiedział, że ta druga strona mu się odwinie i to bardzo boleśnie.

To są czarujący faceci. Jest chemia i "piekło".

2 014 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-30 11:43:42)

Odp: ja, on i ten trzeci

Jak czytam te komentarze i kolejne "nowinki" Roxann to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wątek sobie snuje studentka psychologii, interesująca się zagadnieniem narcyzmu. Bo historia jest książkowa. Po prostu tak czystej teorii jeszcze nie widziałam w praktyce big_smile Rzuciło mi się to w oczy od pierwszego zajrzenia w ten wątek.

To pociągnijmy jeszcze ten wątek w celach edukacyjnych wink

horses napisał/a:

Z jego perspektywy to on może nie mieć świadomości, ze robi jej źle.
Sam lubi być podziwiany, adorowany, lubi atmosferę flirtu, romansu....... i " daje Roxann to co sam lubi".

bet napisał/a:

Horses wydaje mi się, że postrzegasz tego Pana Prezesa błędnie. To jest mściwy typ. Zemsta jak najbardziej wchodzi w grę. Roxann go zna i wie, że jest zdolny do świństw. W dodatku za nieposłuszeństwo jest kara.
Jasne, że to nie jest ten etap. On jeszcze Roxann zdobywa.

Wiecie dziewczyny książkowo jest tak, ze narcyz komplementarny (Roxann) jak kania dżdżu pragnie czuć się godną uwagi i fascynującą osobą. Gdy ktoś, najczęściej narcyz jawny swoim zachowaniem uwiarygadnia te pragnienia jak Pan żonaty, to narcyz komplementarny jest uradowany i czuje, ze jego życie nabiera sensu.
Narcyz jawny doskonale o tym wie, gdyż wyczuwa osoby z niskim poczuciem wartości, które ukrywają obniżoną samoocenę za fasadową maską i daje to, czego oczekuje narcyz ukryty, licząc na rewanż.
Krótko mówiąc narcyz jawny dąży do wzmocnienia samooceny narcyza ukrytego.
W naszym wątku poglądowym Pan żonaty chce żeby Roxann czuła się wyjątkową, fascynującą i atrakcyjną osobą, bo wówczas tak samo ona będzie postrzegała jego. Sęk w tym, że jego zainteresowanie i podziw są fałszywe, a Roxann prawdziwe. Pan żonaty adoruje Roxann, aby wzbudzić podziw i uwielbienie dla siebie.To udawane uwielbienie będzie trwać tak długo, jak Roxann będzie patrzyć na niego z uwielbieniem. Dopiero gdy to się skończy, Roxann się znudzi albo zrazi do Pana żonatego, to on roztaczy swój repertuar podłych i mściwych zachowań.
W tym kontekście i Horses, i Bet macie całkowitą rację.
Ponieważ Roxann nie ucięła kontaktu z Panem żonatym i wciąż pisze do niego poematy nt. miłości, co on z pewnością odbiera jako zainteresowanie nim i jej niemożność oparcia się jego urokowi, to on wciąż będzie grał kogoś, kto się nią zachwyca, licząc na jej rewanż smile
Dopiero, gdy się uda Roxann pokazać, że rzeczywiście nie jest zainteresowana adoracją Pana żonatego, może liczyć na jego mściwą odsłonę.
Tak że jeszcze sobie tutaj trochę poczytamy...
A ponieważ ja wciąż nie wierzę w autentyczność tej historii, to na miejscu "studenta" wymyśliłabym coś w rodzaju nagłego awansu Roxann, inspirowanego przez Pana żonatego, albo nagły zwrot akcji w jego związku, czyli on nagle dojrzeje do rozwodu lub coś podobnego.
No pożyjemy, zobaczymy, co autorka wątku wymyśli

2 015

Odp: ja, on i ten trzeci

... Albo żona mu nagle umrze, zostawiając go w rozpaczy i z maleńkim dziecięciem, a wtedy Roxann spełni swoje marzenie o domu, rodzinie i macierzyństwie...
Ech...

Posty [ 1 951 do 2 015 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 29 30 31 32 33 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026