blacha ja już powiedziałam co o Tobie myślę i powtarzać nie będę. Oczywiście dla Ciebie zdradzać żonę to żaden problem , ale są tacy ludzie , którzy maja jednak trochę oleju w głowie i ciut empatii w sobie
Podobne tematy
blacha ja już powiedziałam co o Tobie myślę i powtarzać nie będę. Oczywiście dla Ciebie zdradzać żonę to żaden problem , ale są tacy ludzie , którzy maja jednak trochę oleju w głowie i ciut empatii w sobie
Jak Ci ulży to możesz sobie jeszcze z 10 razy to napisać.
Jakbyś nie zauważyła to ten temat nie jest o mnie.
Blacha a Ty z żoną sypiałeś mimo "braku miłości" i posiadania bocznej?
Blacha a Ty z żoną sypiałeś mimo "braku miłości" i posiadania bocznej?
Później już nie.
Blacha bo ty bronisz zdradzaczy, bo sam zdradziłeś , co spowodowało , że żona z córeczką od Ciebie uciekły. Więc chyba twoja zdrada nie niosła dobrych konsekwencji?
136 2016-02-15 02:00:28 Ostatnio edytowany przez blacha (2016-02-15 02:01:02)
Blacha bo ty bronisz zdradzaczy, bo sam zdradziłeś , co spowodowało , że żona z córeczką od Ciebie uciekły. Więc chyba twoja zdrada nie niosła dobrych konsekwencji?
Ja pisałem, że potrzebuję czasu i dobrze się złożyło, że żona się wyprowadziła, tzn.w tej sytuacji to było dobre rozwiązanie. Przynajmniej będziemy mogli wszystko przemyśleć.
To nic dziwnego, że żona zaczęła coś podejrzewać, skoro wyjeżdżałeś w delegacje i nie chciałeś seksu. Chyba lepiej nie mogłeś jej dać do zrozumienia, co się dzieje.
Ale dobra, koniec offtopu, bo znowu będzie "100 pytań do Blachy" ![]()
To nic dziwnego, że żona zaczęła coś podejrzewać, skoro wyjeżdżałeś w delegacje i nie chciałeś seksu. Chyba lepiej nie mogłeś jej dać do zrozumienia, co się dzieje.
Ale dobra, koniec offtopu, bo znowu będzie "100 pytań do Blachy"
Po prostu nie chciałem być taką świnią co sypia z kochanką a potem leci do żony.
Szkoda, że wcześniej Ci to nie przeszkadzało:) Teraz Roxann przyklaskujesz , żeby była w takim samym szajsie jak ty;)
Przypominam, że sytuacja Blachy nie jest tematem tego wątku. Proszę przestać o niej pisać i zaśmiecać temat Autorce, która przyszła tutaj po porady. Pozdrawiam, Cslady
141 2016-02-15 09:20:42 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 14:07:03)
Roxann
Podsumowanie dla Ciebie
Gdyby ten facet Cię kochał już dawno zostawiłby rodzinę dla Ciebie.
Nie zrobił tego i nigdy nie zrobi , bo nie chce.
Chce mieć żonę i kochanki, jest przystojny jak piszesz, myślisz że Ty jedna na niego lecisz, a jak wiemy on przyjemności sobie nie odmawia.
I dla tego haju który z Tobą wtedy miał i teraz jak widzimy też chce mieć, zwodzi Ciebie.
A zwodzi Ciebie bo to taki haj i adrenalina, która odbiera rozum.
Tak samo jak u Ciebie.
Wiesz że źle robisz, a jednak robisz i usprawiedliwiasz to.
Z tym że Ty jesteś silniejsza, bo potrafiłaś to wtedy zerwać .
On jest egoistą myślącym Tylko o sobie.
Bo gdyby Cię przynaniej szanował byłby wobec Ciebie uczciwy i nie mąciłby Ci w głowie, wiedząc że nie masz z nim przyszłości. I dlatego to nie ważne, że pojawia się gdy jesteś wolna, bo nie masz z nim przyszłości.
Daj sobie szansę na wolność umysłu, na miłość, której jeszcze nie doświadczyłaś, bo zarówno jeden jak i drugi partner byli egoistami, a egoizm to zaprzeczenie miłości.
Po tym poznasz że Cię partner kocha gdy będzie wybierał to co dobre dla Ciebie, a nie dla siebie. A Ty będziesz robić tak samo.
Nie daj się więcej wykorzystywać.
Jesteś piękna więc wielu jeszcze będzie próbowało.
Eh, wiem, że sama odpowiadam za swoje uczucia, emocje i czyny, ale jestem teraz na niego wściekła, że znów mnie zaczął bałamucić. Jak widać wciąż jestem na to podatna i mam do niego słabość. Nie wiem co ten facet takiego ma w sobie, ale.... to chore! ![]()
Wczoraj np. z okazji Walentynek przesłał mi piosenkę z dedykacją https://www.youtube.com/watch?v=NGorjBVag0I
Niby z uśmieszkiem, ale..
Nic mu nie odpisałam, bo i co miałam napisać?
Pomyślałam sobie nawet co by było gdyby żona zobaczyła jaką piosenkę mi wysłał... na pewno by nie uwierzyła, że nic nas od dawna nie łączy ![]()
143 2016-02-15 14:01:23 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 14:05:24)
Eh, wiem, że sama odpowiadam za swoje uczucia, emocje i czyny, ale jestem teraz na niego wściekła, że znów mnie zaczął bałamucić. Jak widać wciąż jestem na to podatna i mam do niego słabość. Nie wiem co ten facet takiego ma w sobie, ale.... to chore!
Wczoraj np. z okazji Walentynek przesłał mi piosenkę z dedykacją https://www.youtube.com/watch?v=NGorjBVag0I
Niby z uśmieszkiem, ale..
Nic mu nie odpisałam, bo i co miałam napisać?Pomyślałam sobie nawet co by było gdyby żona zobaczyła jaką piosenkę mi wysłał... na pewno by nie uwierzyła, że nic nas od dawna nie łączy
I tego się trzymaj Roxann, nie odpowiadaj i nie pozwól na żaden kontakt, a będziesz wolna i szczęśliwa z kimś innym i dotrzesz do momentu kiedy
pomyślisz, co ja w nim widziałam.
Roxann, przepraszam, że nie przeczytałem całego tematu. Odniosę się do kilku pierwszych postów.
Jest jeden podstawowy problem z tą całą "chemią" - ona naprawdę mija. Od kilku miesięcy do kilku lat, ale mija. Mechanizm zakochiwania się został w znacznej mierze rozpracowany przez psychiatrów.
A gdy mija chemia, zostajesz z kimś, kogo oceniasz już na chłodno. I nagle okazuje się, że ten macho to de facto nudziarz. Nie pojawia się miłość, bo nie jesteś w stanie nadać mu właściwej wartości w życiu.
Być może facet, który nie jest "aż tak och-ach", ale jest kompatybilny z Tobą priorytetami, a przede wszystkim (o ile...) nie jest nudny - jest lepszym wyborem? Długofalowo, to motylki i tak odlecą. A jeśli się z kimś nie nudzisz po roku, to po pięciu też nie będziesz.
145 2016-02-15 14:52:41 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 15:05:41)
Roxann
Mąż Nusi wysłał kochance piosenkę "Byłaś serca mego biciem ", Nusia odkryła to po kilku latach i jej świat legł w gruzach.
Jeśli coś rani innych, to jest złe.
Kim są faceci którzy wysyłają takie piosenki nie do żony tylko do kochanki?
Oszustami są, Roxann.
Oszukują żonę i oszukują kochankę.
Roxann
Mąż Nusi wysłał kochance piosenkę "Byłaś serca mego biciem ", Nusia odkryła to po kilku latach i jej świat legł w gruzach.
Jeśli coś rani innych, to jest złe.
No właśnie tego się trochę obawiam, bo tak jak wcześniej pisałam, gdyby to wyszło wtedy, to co innego, ale teraz? Zupełnie bez sensu. Nie wiem czy on nie ma świadomości, że jego smsmy mogą zostać odczytane i jakie mogą być tego konsekwencje? No ja mu piosenek czy wiadomości miłosnych nie wysyłam.
Zastanawiam się jeszcze nad tym, co mu powiedzieć, jak będzie dopytywać dlaczego się nie odzywam, przecież nic takiego nie zrobił? Już dziś z samego rana dostałam od niego smsa, ale bardzo neutralnego. Nie chcę by się zorientował, że wciąż mam coś do niego, tym bardziej, że dotąd traktowałam go z dystansem, a późniejsze jego słowa o tej niespełnionej miłości przyjmowałam jak opowieści o kosmitach (nie pokazywałam mu tego, co naprawdę czuję, nie przyznałam mu się, że też wiele razy o nim myślałam itd.). Po prostu tak dla siebie wolałabym nie dać mu tej satysfakcji, że wciąż o nim myślę.
Z tym, że teraz nie mam właściwie punktu zaczepienia, bo po spotkaniu relacje niby się trochę ożywiły, ale są poprawne. On o wszystkim mówi w czasie przeszłym, ot takie wspominanie starych, "dobrych" czasów z sentymentem. Jedyne co powiedział o obecnej sytuacji, to to, że mnie lubi i że cieszy się, że rozmawiamy ze sobą, nie chowamy urazy.
No i teraz ta piosenka...
Czy on robi to celowo, czy może nie jest świadomy tego, że w ten sposób znów miesza mi w głowie? A może jest faktycznie przekonany, że dawno mi przeszło, że może sobie pozwolić na więcej, bo i tak to już mnie nie wzruszy albo nie potraktuję tego poważnie?
147 2016-02-15 15:29:13 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 15:32:29)
Roxann
Oni nigdy dopóki nie wpadną nie kasują SMS-ów, mail-i ani innych wiadomości i dlatego wpadają. Dopiero później się maskują.
Roxann rozlicz się z nim ostatecznie.
Wymyślisz coś, ale pamiętaj tylko jeden ostatni raz.
Może napisz mu że wysyłanie takich piosenek jest nieuczciwe wobec żony, że chcesz zakończyć tą znajomość i powinien to uszanować.
A potem definitywny koniec, blokujesz nr telefonu, fb, mail i zaczynasz nowe życie.
Do facetów docierają właśnie takie proste krótkie komunikaty.
I z pewnością zyskasz tym w jego oczach, jeśli ma to jeszcze dla Ciebie znacznie.
148 2016-02-15 15:46:31 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 15:48:17)
Czy on robi to celowo, czy może nie jest świadomy tego, że w ten sposób znów miesza mi w głowie? A może jest faktycznie przekonany, że dawno mi przeszło, że może sobie pozwolić na więcej, bo i tak to już mnie nie wzruszy albo nie potraktuję tego poważnie?
Roxann to nie ma znaczenia czy celowo czy nie, bo efekt jest taki sam tzn. MIESZA.
Ale jeśli koniecznie chcesz wiedzieć to ja myślę że celowo, bo jak byłaś w związku, to się nie odzywał, a teraz tak bo liczy że znów będziesz jego kochanką. Zaczął flirt bo liczy na romans.
Nie zaczynaj gry, bo znowu przegrasz, a nie wiadomo czy starczy Ci sił by drugi raz wyjść z chorego układu.
Chcesz mieć jeszcze więcej na sumieniu?
Przecież za wszystko w życiu trzeba zapłacić.
lilka787, ja wiem, że to właściwy sposób by się odciąć, ale mam wrażenie, że blokowanie go po latach, kiedy zaczęliśmy ze sobą normalnie rozmawiać, powspominaliśmy dawne czasy przy kawie itd., to trochę bezsensowne działanie. Przestałam się nagle odzywać, bo przysłał mi piosenkę? Znając go pewnie by się wykręcił, że życzy mi takiej miłości a nie że jakieś aluzje itd., że przecież on nic nie robi niestosownego, że nie wiedział, że to tak odbiorę i pewnie zacznie przepraszać.
Tylko z 2 strony jak nie utnę tego, to on zacznie coraz bardziej mnie osaczać i znów to zaangażowanie emocjonalne się pojawi. Z sentymentami ciężko sobie poradzić a co dopiero jak znów będziemy się stawali sobie coraz bliżsi.
Opcję, że mu powiem, że wciąż do niego coś czuję, absolutnie wykluczam, choć pewnie powiedzenie prawdy byłoby najbardziej "uczciwe". Jednak to nie ten czas, okoliczności itd.
Czekać na jego ruch, odpowiednią chwilę, aż się zdradzi o co mu tak naprawdę chodzi, też bez sensu.
150 2016-02-15 17:18:20 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 17:19:09)
Roxann
Ty znasz odpowiedź, ale powtórzę jeszcze raz.
Zerwanie kontaktu = wolność umysłu =otwarcie się na miłość = mąż i dzieci = szczęśliwa rodzina w której żona nie marzy o kochanku z przeszłości
Podtrzymywanie kontaktu=zaćmienie rozumu= bycie tylko kochanką= strata Twojego cennego czasu=zranione serce =brak szacunku do siebie = o wiele dłuższe leczenie z niego = zniszczenie jego rodziny (kłamstwo wcześniej czy później wypłynie)
Wybieraj Roxann
lilka787, ja to wiem, może nie od samego początku, bo jednak wdałam się w romans, ale do takich czy podobnych wniosków doszłam już te kilka lat temu, kiedy postanowiłam się wycofać i ograniczyć kontakt do niezbędnego minimum. Był czas, kiedy byłam niemal pewna, że się z niego wyleczyłam.
W sumie to teraz nie wiem co ja dokładnie do niego czuję. Być może wszystko wyolbrzymiam, może to tylko sentyment, jak i u niego. Emocje w końcu już dawno opadły, zostały w pamięci tylko te miłe wspomnienia do których wracamy. "Rozstaliśmy się" w końcu bez scen, wyrzutów ale też nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Dopiero teraz. Tak jak pisałam, odebrałam to wręcz jako coś miłego, że on w ten sposób to pamięta, że na spokojnie o tym mówimy, tak jak starzy znajomi, którzy spotkali się po latach i zaczęli wspominać wspólne "dobre" czasy. Nie widziałam wtedy w tym nic złego czy niestosownego. W końcu sytuacja dawno opanowana i nieaktualna. Czerwona lampka mi się zapaliła dopiero, jak następnego dnia napisał, że mu się śniłam.
Trochę dziwnie byłoby mi teraz blokować jego telefon, skoro nawet wtedy tego nie zrobiłam, szczególnie, że sam mi powiedział, że fajnie, że ze sobą normalnie rozmawiamy, że nie chowamy urazy, nie unikamy. Jednak widzę, że się rozkręca. ![]()
I zaczynam patrzeć na to wszystko z 2 strony, na którą zwróciliście mi uwagę. Nie obawiam się tego, że w chwili słabości, wrócę do romansu, bo tego jestem pewna, że nie, ale właśnie tego, że on z tymi smsami "wpadnie' i zacznie się w jego rodzinie piekło. Teraz to by było zupełnie bez sensu. Nie wiem jakie są jego relacje z żoną, ale domyślam się, że gdyby przeczytała choćby wczorajszego smsa, to nawet nie chcę myśleć, co by się działo. Co innego jakby to się wydarzyło te kilka lat temu. Wtedy byłam w totalnym amoku, zakochana itd. i konsekwencje, gdyby się tak stało, musiałabym ponieść z całą świadomością i odpowiedzialnością. Teraz to by było tak jakbym nagle dostała mandat i zabrali mi prawko za wykroczenie sprzed lat, pomimo, że przez ten czas byłam dobrym kierowcą, i mimo, że korciło żeby przekroczyć prędkość, to pamiętając tamto zdarzenie, zwalniałam a teraz mma się tłumaczyć z tego dlaczego wtedy tego nie zrobiłam.
152 2016-02-15 19:38:15 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 19:51:56)
Roxann
Popatrz tylko co zrobiło z Tobą tych kilka wiadomości i jedno spotkanie.
A co się stanie jak będzie ich więcej?
On zrobi Ci sieczkę z mózgu jeśli mu na to pozwolisz.
Odnowił znajomość właśnie teraz gdy jesteś sama, bo liczy na to że Cię "pocieszy".
Kiedy Ty przejrzysz na oczy i zrozumiesz że facet żonaty od innej kobiety chce tylko jedengo - sexu.
Gdyby chciał ciebie to nie byłby z żoną tylko z Tobą.
Pisałaś niedawno, że gdybyście zostali sami to wylądowalibyście w łóżku.
Więc?
Sama się dziwię, że aż tak to na mnie wpłynęło. Myślę jednak, że to kwestia tego, że wtedy byłam święcie przekonana, że mu chodziło tylko o jedno, dlatego łatwiej było się wycofać, a teraz nagle po latach usłyszałam, że jestem jego niespełnioną miłością. To mnie chyba najbardziej rozwaliło i zdezorientowało.
A co do tego, że gdybyśmy zostali sami to pewnie wylądowalibyśmy w łóżku... gdybyśmy byli sami na bezludnej wyspie, to pewnie tak, ale żeby być sam na sam, to też trzeba do takiej sytuacji dopuścić, czy do niej jakoś dążyć. Błędem była nawet sama kawa a mieście. Dlatego wiem, że nie dopuściłabym już do takiej sytuacji. Wtedy byłam młodsza, bardziej naiwna, zabrakło mi wyobraźni - ot facet jak marzenie, wydawałoby się, że niedostępny, wręcz "zakazany", nagle stał się dostępny na wyciągnięcie ręki i jeszcze się o ciebie się starał... totalnie zgłupiałam
ale się opamiętałam, niestety po fakcie...
Także chemia to jedno, a poddanie się jej to drugie...
Czytałaś może wątek ivy71 w dziale "miłość "? Sytuacja i facet podobny do Twojego, tylko początki inne.Oni bywają jednak schematyczni, zawsze marzy im się jedno - by "zjeść ciastko i mieć ciastko".
Czytałaś może wątek ivy71 w dziale "miłość "? Sytuacja i facet podobny do Twojego, tylko początki inne.Oni bywają jednak schematyczni, zawsze marzy im się jedno - by "zjeść ciastko i mieć ciastko".
Tak czytałam, właściwie od początku na bieżąco. I przyznam, że bardzo trzymałam za nią kciuki.
Moja sytuacja jest zupełnie inna, bo on mi niczego nie obiecywał, wiedziałam, że jest żonaty. Nakręciłam się najpierw jaki to on przystojny, fajny, atrakcyjny, ale na zasadzie - oj, czemu tacy faceci są zajęci? No a kiedy on tez zwrócił na mnie uwagę, a potem zdarzyła się sytuacja, że byliśmy sami i on mnie boją i pocałował, to kompletnie straciłam głowę. Nie myślałam wtedy wcale, nie mówiąc o konsekwencjach, jego żonie itd.
Ja nie wiem jaka jest u niego sytuacja. Przeszło mi przez myśl, by poruszyć ten temat, tylko po co?
156 2016-02-15 21:52:20 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-02-15 22:00:15)
Tak, u niej sytuacja była gorsza, bo deklaracje poważne. Ale w gruncie rzeczy prowadził sobie życie na dwa fronty, mimo, że czynami potwierdził, że żony nie zostawi. Esemeski z wyznaniami miłości, maile, telefony, co jakiś czas zaczepial, przypominał o sobie, podgrzewal atmosferę. Może Ty tego tak nie widzisz, ale według mnie toczka w toczkę jak Twój. Czytałaś co pomogło? Wygarnięcie mu od serca i pod wpływem. Bo to jednak nie fair. Może Ty się sobie wydajesz odporniejsza na te zaczepki, ale warto jednak zamknąć tę furtkę raz a dobrze. Wiele tam dobrych rad i argumentów odnośnie zapomnienia o lowelasie padło, zwłaszcza pod koniec, wydaje mi się, że adekwatnych i do Twojej sytuacji.
Nie wiesz, jaka jest u niego sytuacja. A może właśnie to jest metoda na wyrzucenie go z myśli? Zobaczyć tę jego żonę. Może się okazać, że jest to miła kobieta, do skrzywdzenia której nie chciałabyś juz nigdy więcej przyłożyć ręki.
Życzę zapomnienia, bo po co Ci poczucie straty czasu, emocji, może zmarnowania okazji poznania fajnego faceta przez zajmującego głowę, o ile nie kawałeczek serca, pacana ![]()
157 2016-02-15 22:06:14 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-15 22:24:18)
gagatka0075, wiem, że to głupie co teraz napiszę, ale jak teraz, po latach usłyszałam nagle od niego słowa o tej nieszczęsnej niespełnionej miłości, kiedy i ja o nim często myślałam, zwłaszcza jak mi się psuło w związku, to zaczęłam myśleć, że a może to rzeczywiście było prawdziwe uczucie? W końcu ani ja ani on nie zapomnieliśmy, że z takim sentymentem do tych chwil wciąż wracamy, że nadal zwracamy się do siebie z szacunkiem i troską.
Cieszę się, że to o tym napisałam, bo nie bardzo mam z kim o tym pogadać, a jak widać, nie "przepracowałam" (moje ulubione słowo z forum) tej znajomości. A jednak zaczęłam inaczej o tym wszystkim myśleć, patrzeć z szerszej perspektywy.
Dzięki ![]()
Pytanie, po co faceci tak robią, by zachować furtkę? Bo są tchórzami? By coś się działo, była adrenalinka, motylki itd.? Tzn już nie mówię o sytuacjach, kiedy jest tylko romans/zdrada, ale wyznania miłości nie padają. Wiadomo, to układ, albo komuś pasuje abo nie. Nie wiem jakim mężczyzną jest facet Ivy, ale z tego co pisała raczej pantoflarzem przy żonie. Ten mój bynajmniej, to nie dość, że przystojny, to jeszcze bardzo pewny siebie, inteligentny, szarmancki przebojowy facet. Nie trudno się w nim zakochać. Zainteresowanie na pewno ma, więc tak myślałam, po co mi mówi o tej niespełnionej miłości?
Nie ogarniam.
Roxann
Muszę napisać brutalnie, bo inaczej nie dotrze.
Mówi o miłości, bo chce Cię kolejny raz zaliczyć i to nie raz.
Jesteś piękna i teraz wolna, mieliście super sex, raz już uległaś, więc liczy na to że znowu się uda.
Który facet by z tego zrezygnował?
Ale on nie da Ci nic w zamian, tak jak wtedy nie dał.
Może wyślij mu słowa piosenki "badź dużym chłopcem, przestań do mnie słać pytania, nie umiem być suką, a Ty sypiesz mi wiatr w oczy"z dopiskiem żegnaj.
Inteligent więc zrozumie.
159 2016-02-16 00:00:47 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-02-16 00:04:10)
Może ten Twój przy żonie też jest inny.
U ivy wyznania miłości też padły. Pewnie dla niej były szczere, głębokie, gorące. Tylko co z tego, jak guzik warte. Tak mu było źle, a od żony nie odszedł. I myślę, że wiedział, że tego nie zrobi. Może akurat ci dwaj mówią, bo tak myślą, szlag ich wie. Mój świat zawodowy jest głównie męski, więc widzę, że większość zdradzających mężczyzn tak nie myśli. Oni tylko wabią, przekonują, zachęcają, oczarowuja, bo na kobiety właśnie wyznanie miłości działa najskuteczniej.
Po co im to? Adrenalinka na pewno, przełamanie rutyny, może i potrzeba ciepła i bliskości, uwagi, podziwu, bo w domu już tego nie otrzymują.
Pytanie raczej, po co to Tobie? Dlaczego akurat żonaty, może i świetny, ale jednak bez przyszłości? Nie będzie z tego związku, wspólnego mieszkania, dzieci, szczęścia. Może stanie się tak, że porzuci żonę dla Ciebie. Choć sama pisałaś, że dla Ciebie to wariant nie do przyjęcia. Gdzie Twój zdrowy rozsądek i dbałość o siebie? Tu nie ma argumentów za, no może świetny seks, ale to naprawdę nie taka rzadkość. Dla kobiety w Twojej sytuacji taki facet to tylko kula u nogi.
Wygląda na to, że rzeczywiście mami mnie pięknymi słówkami, bym przychylniej na niego zaczęła patrzeć, częściej myśleć a nóż znów coś ugra. Jak widać takie słowa i gesty działają na kobiety, a przynajmniej na mnie, więc facet wie co robi. ![]()
Chyba zrobię mały wywiad środowiskowy i się zorientuję, jak tam w jego małżeństwie. Jakoś nigdy przedtem nie przyszła mi do głowy taka myśl, nie czułam potrzeby, ale faktycznie, gdyby się okazało, że żyją sobie zgodnie, to wtedy z pewnością będzie mi łatwiej wybić go sobie z głowy a i te słowa przestaną mieć jakąkolwiek wartość. Choć już chyba powoli przestaję się nimi tak ekscytować. W końcu tak sobie myślę, że jak chciał wrócić po latach, to musiał wymyślić coś mocnego, co by zadziałało, zwykłe "miło cię widzieć", czy "ładnie wyglądasz" nie sprawdziłoby się, więc zagrał na głębszych uczuciach. ![]()
Ech widać, że tego chcesz i to zrobisz. Nie chcesz się przed samą sobą przyznać. A ta łaskawość dla jego rodziny .... Teraz będziesz robić podchody do nich? Szpiegować, szukać połączeń, wpychać się tam na siłę?
Po czym poznasz jak im się układa? Kto dostarczy wiarygodnych dla Ciebie informacji? Przecież wiele małżeństw funkcjonuje jako dobrane i szczęśliwe a rzeczywistość jest inna?
Zamiast powiedzieć twardo facetowi, że ma ostudzić emocje to zastanawiasz się teraz nad każdym jego mrugnięciem.
Ech widać, że tego chcesz i to zrobisz. Nie chcesz się przed samą sobą przyznać. A ta łaskawość dla jego rodziny .... Teraz będziesz robić podchody do nich? Szpiegować, szukać połączeń, wpychać się tam na siłę?
Po czym poznasz jak im się układa? Kto dostarczy wiarygodnych dla Ciebie informacji? Przecież wiele małżeństw funkcjonuje jako dobrane i szczęśliwe a rzeczywistość jest inna?
Zamiast powiedzieć twardo facetowi, że ma ostudzić emocje to zastanawiasz się teraz nad każdym jego mrugnięciem.
Cynica ma rację, moim zdaniem.
Jeśli tak łatwo przyszło Ci, Roxann, pogodzenie się z rozstaniem z partnerem, to to, że znów zbliżasz się do "ideału", jak mucha do pajęczyny krzyżaka mówi sporo o Twoim podejściu do jego zamiarów.
Zarzekasz się romansu, a jednocześnie masz nadzieję, że do niego dojdzie. I tym razem, wyjdzie na Twoje. Tak, jak winno się stać dawno temu.
I tym razem, wyjdzie na Twoje. Tak, jak winno się stać dawno temu.
Chyba nie zrozumiałam, co wyjdzie na moje?
Excop napisał/a:I tym razem, wyjdzie na Twoje. Tak, jak winno się stać dawno temu.
Chyba nie zrozumiałam, co wyjdzie na moje?
Myślę, że jednak zrozumiałaś, Roxann.
Wówczas odpuściłaś. Dlaczego?
Dlatego, że wtedy, jak twierdzilaś nie chciałaś rozbijać jego małżeństwa i miałaś podstawy, by sądzić, że jesteś tylko atrakcyjną kochanką. A Ty tego nie akceptujesz.
Teraz chcesz sprawdzić, czy rzeczywiście, tamtych obojga nie łączy nic poza papierem. Bo gość wyskoczył z kilkoma frazesami.
Po co?
Zapytam jeszcze raz. Po co?
Excop
Ona ma prawo sprawdzać, co tylko uważa, żeby ocenić sytuację.
Roxann
Miłość dla żonatych facetów nie jest priorytetem.
To, że nawet cię kocha nie znaczy, że chce cokolwiek w życiu zmienić.
Poczytaj męskie fora o kochankach.
167 2016-02-16 14:32:43 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-16 14:37:13)
Roxann
Ja Ci napiszę dlaczego nie warto zaprzątać sobie głowy tym facetem.
Nawet gdyby chciał zostawić rodzinę i być z Tobą, to jak widać jest silnie związany z żoną (bo wtedy jej nie zostawił) i dlatego ciągle miałby z nią kontakt i mogłoby się zdarzyć że ona zachoruje albo z dzieckiem coś się stanie, abo po prostu stwierdzi że to był błąd i chce wrócić do niej. Zrozum jego żona już zawsze będzie w jego głowie, wspólne dzieci, sprawy i ta niepewność czy do niej wróci. Po co ci to.
Pomijając wszystkie inne aspekty choćby z tego powodu nie warto. Ta więź która łączyła ich przez lata nie zniknie, pomyśl że byłaś z nim tak krótko, a jaki ma na Ciebie wpływ, jak myślisz czy żona tak po prostu zapomni o nim a on o niej. To nie możliwe. Nigdy nie będziesz tą jedyną. A jak będziecie mieć dziecko, a on zechce wrócić do niej to co wtedy?
Czytałaś o Moni Co, jej mąż odszedł do kochanki, zrobił bliźniaki, a teraz żałuje że był taki głupi, ale już za późno, chciałabyś żeby żałował że z tobą jest.
Dlatego zajmowanie się nim albo jego rodziną jest całkowicie bez sensu, to wchodzenie w bagno.
Zrozum że z nim nie masz przyszłości.
Dla mnie to jest ewidentnie typ faceta który chce mieć żonę i kochankę.
Gdyby chciał tylko ciebie , to by tak było, ale nie jest i nie będzie. Będzie cię zwodził i oszukiwał żonę jednocześnie. Ten typ tak ma.
Przestań się nim zajmować, bo jest tysiąc argumentów przeciw i ani jednego za.
Widać, że rozum Twój mówi co innego, a serce co innego, ale Roxi to tylko chore emocje nie miłość. Szukasz usprawiedliwień i wymówek jak każdy, ale ich nie znajdziesz.
I jeszcze jedno, jak się z niego nie wyleczysz, to będzie to miało wpływ na następny Twój związek. Zawsze jak pojawią się problemy będzie pokusa żeby się z nim kontaktować, żeby cię pocieszył. Zamiast kochać męża będziesz wzdychała do wyimaginowanej miłości.
A jak teraz to utniesz jednym cięciem, to dojdziesz do siebie poznasz super faceta i pomyślisz jak to dobrze że wtedy posłuchałam rozumu.
Excop
Ona ma prawo sprawdzać, co tylko uważa, żeby ocenić sytuację.
Oczywiście, że ma prawo ocenić sytuację.
Tylko w jakim celu?
Zechce zostać jego aseksualną przyjaciółką, gdyby okazało się, że szanowna małżonka tkwi w błogiej nieświadomości, uważając, że wszystko gra w jej związku? I znosić kolejne podchody żonkosia udając, że to tylko przyjacielskie pierdółki?
A gdyby było inaczej? I rzeczywiście, ich małżeństwo to tylko dzieci i kredyt? Co by to jednak zmieniło, skoro Roxann ma zasady?
Dlatego o to tylko pytałem. Po co?
Dlatego o to tylko pytałem. Po co?
Excop, choćby dla siebie, ale sama nie wiem czy to dobry pomysł.
Może gdybym zobaczyła ich razem uśmiechniętych, za rączkę, to by mi od razu przeszło to chore zauroczenie. Z drugiej strony, po co się katować takim widokiem? Chyba tylko po to by w końcu wbić sobie do głowy, że te piękne słówka, którymi mnie ostatnio zaczął karmić, są nic nie warte. Ale już chyba bez takich "terapii szokowych" wiem, że tak jest.
Owszem, przeszło mi na samym początku przez myśl, że to co mówi jest szczere i wręcz wzruszyło mnie to, że wciąż o mnie myśli z takim sentymentem. To jednak na chwilę obecną zupełnie za mało bym znów dała się zwieść czy uwieść. Pytanie, co by było gdyby np. nagle się okazało, że nie żyje już z żoną? Ja kompletnie nie mam żadnej wiedzy na temat jego małżeństwa.
Może dlatego chciałabym cokolwiek wiedzieć, by móc pewne rzeczy zweryfikować, tylko nie wiem czy to ma sens.
Excop
Kobiety mierzą mężczyzn swoją miarą po prostu.
Widząc zakochanego faceta, zakładają, że będzie dążył do związku.
Chyba oceniamy was lepiej niż wy sami siebie...
...np. nagle się okazało, że nie żyje już z żoną? Ja kompletnie nie mam żadnej wiedzy na temat jego małżeństwa...
hehe śmieszna jesteś...bo gdyby Cię naprawdę kochał, a nie byłby juz z żoną, to inne by były jego podchody co do ciebie…a tak na dzień dzisiejszy on bada teren czy warto się kolo ciebie zakręcić…mając dalej u boku swoją żonę…bo wcześniej tak pięknie rozkładałaś nóżki…a i ta żona aż tak bardzo ci nie przeszkadzała…słabo się cenisz dziewczyno
Roxann
To nie relacja z żoną ma decydujący wpływ na działania podejmowane przez facetów.
Oni są zdeterminowani wizerunkiem społecznym faceta odpowiedzialnego za rodzinę. To kobiety, jeśli są dość silne wnoszą o rozwody, gdy są zdradzane, rzadko kiedy oni sami. I nie ma znaczenia, że nie sypiają z żoną 10 lat. Jak nie ma miłości, to szukają uzupełnienia, tak jest prościej. Na dodatek uważają, że sytuacja jest czysta, przecież mają żonę, więc powinno być wiadome, że nie chodzi im o nic więcej. Nawet jeśli cię kocha, to zredukuje cię dla własnej wygody do seksu.
Dam ci radę, którą napisał mi kiedyś Excop, dopóki nie zadeklaruje konkretnych zamiarów, niczego nie traktuj poważnie.
173 2016-02-16 16:37:37 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-02-16 17:08:20)
Wcale nie jestem za urywaniem kontaktu.
Jak przekonasz się, że kalkuluje i brak mu odwagi, wtedy się od niego uwolnisz emocjonalnie.
W moim odczuciu męskość bardzo na tym cierpi.
Będziesz mogła na niego spojrzeć z politowaniem.
174 2016-02-16 17:39:24 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-16 17:43:25)
Wcale nie jestem za urywaniem kontaktu.
Jak przekonasz się, że kalkuluje i brak mu odwagi, wtedy się od niego uwolnisz emocjonalnie.
W moim odczuciu męskość bardzo na tym cierpi.
Będziesz mogła na niego spojrzeć z politowaniem.
Tez w ten sposób pomyślałam, wiesz dlaczego? Bo się obawiam, że inaczej to znów za jakiś czas, jak w poprzednim związku, kiedy będzie źle, to będę wracała myślami już nie tylko do tych miłych wspomnień a teraz jeszcze jego słów o niespełnionej miłości. Nie chcę go tak "pamiętać", bo się nie uwolnię emocjonalnie. Urwanie kontaktu tu nic nie zmieni, bo to już przerabiałam. No chyba, że będę miała szczęście i poznam naprawdę fajnego faceta z którym uda mi się stworzyć szczęśliwy związek.
Ten mój pomysł ze sprawdzeniem jak jest w jego małżeństwie właśnie mógłby mi pomóc (tak mi się wydaje, choć może się mylę) nabrać pewności, że z jego strony to czysta kalkulacja i że interesuje go tylko jedno.
Ja, pomimo, że się czasem motam "w zeznaniach", głównie przez sentymenty i to, że znów mi namieszał w głowie, na chwilę obecną nie chcę ani powrotu do romansu, ani tego by się rozwodzi dla mnie. Po prostu chcę mieć pewność, że te jego słowa nic nie znaczą, jakoś go sobie 'obrzydzić', by po jakimś czasie znów nie wracać do niego myślami, jako tego "ideału', którym z pewnością nie jest.
Myślałam, że po tej kawie mi jakoś spowszednieje, w końcu tyle czasu minęło, a tu... ![]()
Na razie się zastanawiam, co dalej i jak mam się w tej sytuacji zachować, co zrobić. Póki co nie reaguję na jego smsy.
Roxann, a czy nie uważasz że ten facet bawi się tobą, bawi go "rozkochiwanie" ciebie w sobie, sprawdzanie ciebie czy ty coś do niego...
Ten facet to zwykły tchórz pozbawiony empatii, którego nie obchodzą ani uczucia żony, ani twoje. Zastanawiające jest to, że taka inteligentna kobieta jak ty łapie się na takie sztuczki żonatego, ale to twoja i jego zabawa: "gonić króliczka". Ciebie w nim pociąga to, że jest taki niedostępny, bo jest żonaty- "zakazany owoc", a jego w tobie- twój brak zdecydowania, zostawianie "otwartej furtki". Moim zdaniem o ile się nie mylę, to straciłaś kawał czasu na życie mrzonką, namiastką, wyobrażeniem miłości do tego faceta, rozmyślaniem o nim. Poświęcasz swoją energię, swój czas na coś co jest iluzją. Uzależniłaś się od tych emocji, dlatego nie dajesz sobie i innym szansy na udaną relacje, związek a twój zegar tyka, czas płynie, lata lecą...
Roxann
Nie więrzę w to co czytam.
Ty naprawdę chciałabyś tego oszusta, który zdradza żonę posuwając na boku?
Naprawdę nie przeszkadza ci że posuwałby żonę i ciebie ?
Wtedy mogłaś zasłaniać się pomrocznością jasną, ale teraz już nie.
Żal
A i nie tłumacz mi tego bo mój umysł i taknie ogarnie.
Wchodząc z nim w
układ spieprzysz życie jemu, żonie, ich rodzicom, dzieciom a przede wszystkim sobie.
Na pewno warto.
Powodzenia
Bye
Wchodząc z nim w
układ spieprzysz życie jemu, żonie, ich rodzicom, dzieciom a przede wszystkim sobie.
Na pewno warto.
Ale a w żaden układ nie wchodzę, napisałam o swoich uczuciach/odczuciach, myślę nad tym co zrobić, jak się zachować, nie odpisuję mu póki co.
178 2016-02-16 22:53:32 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-02-16 22:59:04)
Excop
Kobiety mierzą mężczyzn swoją miarą po prostu.
Widząc zakochanego faceta, zakładają, że będzie dążył do związku.
Chyba oceniamy was lepiej niż wy sami siebie...
Tutaj chyba nie masz racji, Xymeno.
Mam na myśli założenie, że gość zakochał się w Autorce i Roxann w związku z tym, mogła żywić nadzieję, że jego zachowania niegdyś, były obietnicą zaczątków poważnego związku.
Pewne wyobrażenia o celach przyświecających mężczyźnie z zobowiązaniami wobec innej, w takich wypadkach generuje w swoim umyśle kobieta. Stąd jej przekonanie, że jeśli gość adoruje, pomaga przenieść kilka segregatorów, prawi komplementy "z podtekstem" i pokazuje kaloryfer, zakochać się musiał na zabój.
Tymczasem, stanowi to w większości wypadków, strategię obliczoną na dobranie się do majtek. Regularne. I przez dłuższy czas.
Dopóki nie dojdzie do niej, że owo zakochanie, to ściema.
Ale i tak, "plon" w głowie pozostaje. Jak u Roxann.
Gość to widzi i liczy na powtórkę.
Ja myślę, że wiem jednak kiedy facet jest zakochany, a kiedy tylko nawija w konkretnym celu.
Ale może jako facet napisałbyś w czym według ciebie przejawia się różnica.
Ja myślę, że wiem jednak kiedy facet jest zakochany, a kiedy tylko nawija w konkretnym celu.
Ale może jako facet napisałbyś w czym według ciebie przejawia się różnica.
W tym właśnie przejawia się ta różnica, Xymeno.
W przekonaniu kobiety, że nie może być inaczej, niż zakochanie z jego strony. Bo czemu zachowuje się tak, a nie inaczej? I tak zabiega przecież itp.
Gdyby chcial tylko seksu, zorientowałabym się.
Po pierwszym razie najpóźniej.
I z drugiej strony, w utrzymującym się stereotypie mężczyzny, prostego narzędzia, którego nie stać przecież na subtelne i wyrafinowane podchody, tak jak potrafi to kobieta.
Wiele z pań sądzi, że z facjaty niemalże tylko, odczyta jego zamiary. A to błąd. ![]()
181 2016-02-17 00:02:17 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-02-17 00:02:59)
No ok, to z czego w takim razie powinna je odcztać wg ciebie?
No ok, to z czego w takim razie powinna je odcztać wg ciebie?
Xymeno, skoro mówimy o Roxann, to nie powinna ich w ogóle odczytywać pod kątem tego, o czym rozmawiamy.
Tu jest konkretna sytuacja. Z żonkosiem.
Gość wciąż jest zajęty, a Roxann powtórki romansu przecież nie chce. W tej sytuacji przynajmniej. Tak twierdzi. Powinna więc osadzić go z jego amorami.
Niezależnie od jego zamiarów na dziś.
Tak mały off top by chyba nie zaszkodził...
Poproszę więc o odpowiedź.
Tak mały off top by chyba nie zaszkodził...
Poproszę więc o odpowiedź.
Tez jestem ciekawa ![]()
lilka787 napisał/a:Wchodząc z nim w
układ spieprzysz życie jemu, żonie, ich rodzicom, dzieciom a przede wszystkim sobie.
Na pewno warto.Ale a w żaden układ nie wchodzę, napisałam o swoich uczuciach/odczuciach, myślę nad tym co zrobić, jak się zachować, nie odpisuję mu póki co.
Roxann
Oszukujesz sama siebie.
Jeden Twój post przeczy drugiemu.
Chcesz niemożliwego.
Jakikolwiek kontakt z tym gościem pogorszy tylko stan Tego umysłu, osłabi Cię i otumani. Zobacz co już z Tobą zrobił.
Nie ma innej drogi do Twojej wolności jak definitywne rozstanie.
Wielu już to przed Tobą przerabiało, naucz się na ich błędach.
Ostatni argument, ale nie wiem czy do ciebie dotrze, bo nie masz jeszcze dzieci.
Chciałabyś, żeby Twoja córka cierpiała tak jak MoniaCo? Jak byś to zrobiła mojej córce to nigdy bym ci nie wybaczyła, nigdy.Takich rzeczy się nie wybacza Roxi.
Czy chciałabyś żeby to Twój mąż śnił o innej, kochał się z inną, słał jej piosenki, a tobie łgał w żywe oczy i robił z ciebie pośmiewisko, kradł ci cenny czas i prawo do bycia kochaną. Kim jest taki człowiek.Nikim Roxann. Nikim.
A ty go idealizujesz.
Nie znajdziesz żadnego usprawiedliwienia bo go nie ma.
Ludzie nie są czarno-biali, ale ich czyny już tak.
Xymena napisał/a:Tak mały off top by chyba nie zaszkodził...
Poproszę więc o odpowiedź.Tez jestem ciekawa
Proszę bardzo, moje Panie.
Po zakończeniu romansu, Roxann wzięła zastępcę. Po jakimś czasie okazało się, że brała w ciemno. Bo gościowi nie staje. Komuś chciała pokazać, że potrafi uwolnić się od fascynacji zajętym ideałem do łóżka i innych figli nie związanych z codziennym życiem.
Ileż można udawać?
W to, że żonkoś sam się zorientował, że Autorka jest wolna nie wierzę.
Ona jest przekonana, że w czasie romansu była dla niego najważniejsza, ale okoliczności tylko sprawiły, że musiała zakończyć tę relację. Okoliczności znamy.
Minął jakiś czas. Żonkoś nie odszedł od żony. I wciąż nie ma zamiaru.
Ale o możliwościach wynikających z rozstania Roxann z partnerem nie zapomniał. A ona chłonie jego bajer, jak gąbka wodę. Cóż więcej można powiedzieć o jego uczuciach i zamiarach wobec Autorki? Nic.
Bo widać to, po prostu.
Excop, Xymena, chyba właśnie o to chodzi, że pojawiła się we mnie nadzieja? Ciekawość? Że to co mi powiedział zupełnie niespodziewanie jest prawdą, że tamten romans też coś dla niego znaczył i zapisał się głęboko w jego pamięci, sercu? I mógł być właśnie zalążkiem czegoś poważniejszego.
Jednak to były myśli, które pojawiły się w mojej głowie pod wpływem chwili, bo kiedy zaczęłam o tym wszystkim więcej myśleć, analizować, patrzeć z szerszej perspektywy, to już sama nie wiem, czy chcę wiedzieć, po co mi to powiedział, bo i po co mi ta wiedza teraz?
Gdyby rzeczywiście się okazało, że się zakochał, to i tak nie chciałabym tego w żaden sposób wykorzystywać, albo pozwolić jemu na to. Także po co mi to? Dla własnej satysfakcji? W końcu skoro dalej (najprawdopodobniej) jest w małżeństwie, to raczej wielka krzywda się tam mu nie dzieje. A jeżeli tylko zaczął szykować grunt do powrotu do romansu, to .. bez komentarza
Chociaż może właśnie ta świadomość i pewność, że tak jest, ułatwiła by mi obrzydzenie go i definitywne odcięcie się emocjonalnie od niego.
Poza tym, jeśli rzeczywiście wciąż do mnie wzdycha, to de facto ten romans, jego skutki, dalej się w jakiś sposób za mną/nami ciągną, pomimo tego, że już dużo czasu minęło.
Jeszcze tylko by brakowało, żeby teraz wpadł z tymi smsami… zupełnie bez sensu.
...Jeszcze tylko by brakowało, żeby teraz wpadł z tymi smsami… zupełnie bez sensu....
właśnie z sensem, boisz sie ze jakby się wydało to wtedy poznałabyś jego prawdziwe "Ja" i jego milość ale nie do ciebie tylko do żony...i tu cie boli...nie przyjmujesz do wiadomości że on chce tylko podupczyć na boku z toba... nic wiecej
...Jeszcze tylko by brakowało, żeby teraz wpadł z tymi smsami… zupełnie bez sensu....
właśnie z sensem, boisz sie ze jakby się wydało to wtedy poznałabyś jego prawdziwe "Ja" i jego milość ale nie do ciebie tylko do żony...i tu cie boli...nie przyjmujesz do wiadomości że on chce tylko podupczyć na boku z toba... nic wiecej
Nie tyle, że się boję, tylko uważam, że teraz to by było zupełnie bez sensu. Co innego wtedy. Nawet jeśli liczy tylko na romans, to już jego problem, bo się przeliczy. Ale dziwi mnie to, że nie myśli o tym, że może wpaść z tymi smsami, a wtedy jego żona raczej nie uwierzy, że to tylko sentymenty i że to dawno skończone. Miałabym się teraz tłumaczyć z jego zachowania, skoro sama nie wiem o co mu do końca chodzi? Tzn nie tyle, że się obawiam rozmowy z zoną, tylko uważam, że z jego strony to totalna głupota i bezmyślność, takie narażanie się na "wpadkę", kiedy od dawna nic nas nie łączy.
no to pogoń dziada... i tyle w temacie...a nie rozkiminy na 5 stron że pisze, że lovcia nad zycie...
Nareszcie zajarzyłaś Roxann.
A że nie kryją się z SMS itp, to zawsze tak jest do pierwszej wpadki, a żony i kochanki jak widać też zastanawiają się dlaczego.
Nie wiadomo dlaczego, ale wiadomo że tak właśnie wpadają,
potem to już chodzą z telefonem nawet do WC.
Taki schemat.
Wczoraj dostałam od niego sms, że powinnam koniecznie obejrzeć film "Love" z 2015 r., bo jest ciekawy mojej opinii i czy też będę miała przemyślenia takie jak on, bo dla niego cała historia wygląda "swojsko".
Nie odpisałam, ale obejrzałam. I powiem szczerze, że rzeczywiście ta historia w jakimś stopniu też rozbudziła we mnie skojarzenia czy wspomnienia, jednak całość (fabułę), choć podaną w niezwykle sensualny sposób, odebrałam bardzo negatywnie - w końcu to dramat. ![]()
Dopiero teraz przeczytałam ten wątek. Widzę że padło tu tez moje imię, ale nie z tego powodu chcę się odnieść do tego co pisze autorka. Dla mnie czytanie podobnych historii to jest nauka, pomagania sobie w radzeniu z sytuacją, bo tak jak Roxann, tak też i mój zawraca mi głowę od czasu do czasu i ja chcę się z tym do końca uporać. Dlaczego? Bo nie chcę jak Roxann, stanąć w obliczu niespełnienia w nowym związku.
Roxann, napisałaś że ten mój to z pewnością pantofarz przy żonie a Twój to hoho, przystojny, pewny siebie, inteligentny, szarmancki przebojowy facet. Ha ha ha! Wiesz kochana, różnica jest między nimi taka że ja znam tę żonę a Ty nie. Mój też jest inteligentny, przebojowy, szarmancki, z poczuciem humoru, a w dodatku jeździ na motorze! Żona wiedziała w kim się zakochać lata temu :-)
On Cię trzyma jak pieska na uwięzi tymi smsami, podeśle Ci jakiegoś niby niewinnego lineczka od czasu do czasu a Ty już się cieszysz i machasz ogonkiem, bo wspomnienia, bo skojarzenia, bo emocje, bo sentymenty. A przecież jemu właśnie o to chodzi! O to żeby Cię zmiękczyć, urobić jak ciasto na pierogi, żeby jak przyjdzie moment to znowu Cię przytulić, pocałować... Tak niewinnie, prawda, ale czule. A Ty jak ta głupia znowu na niego polecisz i stracisz kolejne lata swego życia, zamiast ułożyć sobie życie sama albo i z kimś kto Cię szanuje i nie bawi się Tobą. Weź sobie przemyśl wszystko kobieto bo jesteś na najlepszej drodze do wplątania się w ten durny układ raz jeszcze. Zobacz ile stron napisałaś już o swoich emocjach i co najgorsze - Ty tego k**wiarza jeszcze usprawiedliwiasz!
Ja jestem taka sama durna jak Ty, tłumaczenia z doopy wzięte że nie chcę go blokować, że nie mogę, że się nie da, że chcę sobie z tym inaczej poradzić, że chcę żebyśmy zostali przyjaciółmi... G*wno prawda. Jedyne wyjście na wyjście z tego bagna to jest zupełny brak kontaktu, a nie jakieś durne usprawiedliwienia, że przecież tylko służbowo. Jak chcesz tylko służbowo to nie czytaj jego prywatnych smsów, nie słuchaj tych bzdur którymi Cię karmi bo chodzi mu tylko o jedno - on chce zeżreć ciastko i mieć ciastko. Żadna to miłość, żadne sentymenty, a wspomnienia niech sobie wsadzi do doopy a najlepiej się nimi udławi.
Ja Ci bardzo kibicuję ale proszę - nie czytaj tych jego wypocin bo Ci tylko nerwy psują i mózg lasują. Wiem coś o tym. Zasługujesz na coś lepszego niż to.
194 2016-02-17 19:38:25 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-17 19:43:02)
ivy71, dzięki, że napisałaś. Zauważyłaś, że nasze sytuacje (choć zostały porównane) są różne, ale jednak coś je łączy. Ja, jak zresztą wspomniałam śledzę Twój watek od początku i przeczytałam też ostatnie wpisy, gdy mówisz, że choć wiesz że to i tamto, to jednak gdzieś w głębi czekałaś, że wróci itd. Ja też tak mam/miałam?
I nie napisałam o tym Twoim, że jest pantoflarzem, by mu umniejszać (w porównaniu do mojego), dało się to jednak wywnioskować po tym co pisałaś - na pewno ma "to coś", co Cie w nim ujęło. Ja relacji z żoną tego mego nie znam, być może też jest w związku tłamszony, nie wiem. Może dlatego przeszła mi myśl, żeby się zainteresować jak tam u nich jest?
Na razie nic nie wiem, choć zbieram się w sile by nie odpisywać i go jakoś sobie zbrzydzić.
Zerwanie kontaktu, kiedy ma się tylko te miłe wspomnienia i poczucie "niespełnionej miłości" bez sensu, bo i tak prędzej czy później wspomnienia i tęsknota wróci. ![]()
Inaczej gdyby padło wprost: sorry ale tylko romans wchodzi w grę, ale po co te "piękne słowa"?!
195 2016-02-17 20:19:52 Ostatnio edytowany przez Himalaya (2016-02-17 20:20:59)
Bo jak Ci powie "tylko romans wchodzi w grę" to się mu nie uda tego romansu mieć
proste, co
?
Wydaje mi się, że wyobrażasz sobie, że Ty + on to taka jedyna w swoim rodzaju historia miłosna, a tak naprawdę takich jest tysiące, a prawdopodobieństwo, że on chce coś więcej niż romans jest moim zdaniem bliskie 0.. a nawet jeśli, to czy chciałabyś faceta, który zostawia dla Ciebie swoją rodzinę??? przecież od razu widać, że nie ma szacunku do danego słowa, a ponadto Ciebie też tak może kiedyś potraktować (!!!), po co tracić na takiego kolesia czas?? no ale najwyraźniej chciałabyś patrząc po 6 stronach wątku ![]()