netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 445 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 3 618 ]

66

Odp: ja, on i ten trzeci

Głupio mi trochę, że tak się wynurzam, ale dla mnie to problem, i dla niego też może jeszcze większy

Przepraszam bardzo, ale skoro mamy problem to chyba za wszelką cenę staramy się go rozwiązać? Nie rozumiem jego postępowania.

W ogóle nie pojmuję jak można być z taką osobą jak on. Rozumiem miłość, przywiązanie i te pe, ale Twój partner to straszny egoista. Podkreślam, straszny.

Po primo - on tak naprawdę nie robi nic aby "stanąć" (hehe) na wysokości zadania, dosłownie null. Na Twoje prośby o zmianę stylu życia, odrzucenie palenia i niejedzenie gówien on natychmiast zwala na jakieś stresy, ciężką pracę, a koniec końców jeszcze odwraca kota ogonem żeby wyszło na to, że to TY jesteś ta zła, która ciągle wymaga, ma pretensje i go nie rozumie.

Po sekundo : 

ale on mówił, że nie jest królikiem, tylko facetem i sałaty jeść nie będzie.

- to mu powiedz, że TY zakonnicą nie jesteś i w celibacie żyć nie będziesz. Posłuchaj. JEŚLI on rzeczywiście tak bardzo Cię kocha, i potrzebuje, że az nie masz serca go zostawić tak jak to napisałas, to POWINIEN zrobić dosłownie WSZYSTKO aby w końcu Cię usatysfakcjonować ale tak jak napisałem wcześniej, on jest straszliwym egoistą i Ty tego nie widzisz.

Też się buntowałam, bo nie znoszę tego smrodu, ale mi mówił wtedy, czy wolisz by twój facet palił czy pił?

Jak w ogóle, kur*a można coś takiego powiedzieć? No jak? Równie dobrze mogłabyś zapytać "mam cię zdradzić z Arkiem czy Markiem?" - zajebisty wybór, nie?

Powtarzam Ci - mu jest DOBRZE w obecnej sytuacji - nie dba o siebie (bo mu się nie chce), nie musi Cię zadowalać tak jak Ty tego chcesz (bo łykasz wszystkie jego tłumaczenia a'la "jestem takiii zestresowany~") więc po co ma się jakimiś dietami, ćwiczeniami itd męczyć, oraz ma seksowną laskę, która zadowoli go tak jak on chce. BAJKA. Tylko prawda jest taka, że jak nieugięta byś nie była, to zapewne i tak dopuściłabyś się zdrady. Dlaczego? A dlatego, że (poslugując się zupełnie zmyśloną skalą) Twoja frustracja i desperacja wynosi obecnie załóżmy 25p. W tym momencie jeszcze wierność i uczciwość w związku są silniejsze niż myślenie o własnym ja ,z czasem jednak ilość frustracji będzie wzrastała, aż dojdzie do momentu gdy będziesz miała myśli "nie wytrzymam tak dłużej" "nie zasłużyłam na to" "zasługuję na szczęście" itp., itd., WTEDY zaspokojenie własnych (spotęgowanych do x potęgi) potrzeb będzie silniejsze niż chęć pozostania wierną. Od tej chwili droga do zdrady będzie niezmiernie prosta -  gorszy dzień, po kłótni, wieczorem chciałaś odreagować z przyjaciółka, napiłaś się, pojawił się "on" i bum - wydarzyło się.

Boli mnie czytanie takich postów, jest mi przykro, że ludzie nie są świadomi tak naprawdę, że związek powinien być pasmem szczęścia, miłości, pomocy, akceptacji i zrozumienia, oraz źródłem zaspokajania wzajemnych potrzeb. (żeby nie było, każdy, nawet najlepszy związek ma prawo mieć czarne dni). Niestety Roksana, w Twoim związku brakuje wiele. Zbyt wiele aby to mogło przetrwać. Potrzebna jest wam gruntowna zmiana bo prędzej czy później dojdzie do wcześniej napisanego scenariusza. Musisz twardo wyegzekwować na nim swoje wymagania, bez "litości", że tak powiem, dla waszego dobra. We wcześniejszym poście wymieniłem przyczyny mogące wpływać na jego dysfunkcje, na każdą ma wpływ, teraz pytanie - kocha Cię na tyle aby tym wszystkim się zająć i zrobić to dla Ciebie, czy "stres" "nie bycie królikiem" "wolisz żebym pił czy palił" jest od tej miłości silniejsze? - odpowiedz sobie sama.

67

Odp: ja, on i ten trzeci

alexich, dzieki, że piszesz, właśnie tego potrzebowałam...
a to Twoje 'teraz pytanie - kocha Cię na tyle aby tym wszystkim się zająć i zrobić to dla Ciebie, czy "stres" "nie bycie królikiem" "wolisz żebym pił czy palił" jest od tej miłości silniejsze? "
Sama już nie wiem, bo zostałam trochę zmanipulowana poniekąd. Pomimo, że mną się ogólnie zachwyca i chwali.. mówi, że w ciężkich chwilach w pracy myśli o mnie i to dodaje mu sił by działać. A ma naprawdę ciężką, stresującą, wymagającą i odpowiedzialną pracę.
Wyrozumiałość to jedno, potrzeby to drugie. A nie jesteśmy ze sobą kilka miesięcy, tylko dużo dłużej.
właściwie pojawiłam się na tym forum kiedy romans był w zasięgu ręki, ale się nie zdecydowałam.. nie żałuje, ale czy przez to jestem szczęśliwsza?

68

Odp: ja, on i ten trzeci

To jest tak - jesteśmy z ludźmi, którzy odpowiadają naszym wymaganiom i oczekiwaniom, im więcej nam pasuje tym lepszy związek, jednakże niedociągnięcia/braki w kluczowej dla nas kwestii będą rzutowały na całość.

Posłużę się przykładem zestawu komputerowego - wyobraź sobie, że masz świetny, 25 calowy monitor, potężny procesor, pamięć RAM, itd itp. a karta graficzna woła o pomstę do nieba. WSZYSTKO inne nagle traci swój urok i całość nie wygląda tak jak powinna.

Na szczęście człowiek to nie komputer i możesz a nawet powinnaś wymagać od swojego faceta zmian. Gruntownych. W innym wypadku może być tak jak pisałem wcześniej.

Masz ten przywilej, ze w kazdej chwili możesz z partnera zrezygnować i poszukać "kompletnego" albo cieszyć się z bycia singielką. Szkoda rezygnować ze związku ale jeśli nie będzie się starał to co innego pozostało?

69

Odp: ja, on i ten trzeci
alexich napisał/a:

Masz ten przywilej, ze w kazdej chwili możesz z partnera zrezygnować i poszukać "kompletnego" albo cieszyć się z bycia singielką. Szkoda rezygnować ze związku ale jeśli nie będzie się starał to co innego pozostało?

No tak, a co jeśli bym wyszła za mąż? Teraz jak sam mówisz że to mój przywilej, że mogę odejść, zrezygnować.
Naprawdę zastanawia mnie ta różnica, granica.. po ślubie z pewnością takiej rady bym nie dostała, tylko zjeby. Aż tak ten papierek wszystko zmienia?
Zaczynam myśleć, że ślub jest głównie dla kościoła i urzędu.
A może inaczej, dla osób, co chcą się poddać jakiemuś schematowi. W końcu po ślubie tylko on mój i tyle.. już nie ma tego przyzwolenia na odejście. Są sprawy sądowe.
Pogubiłam się chyba...:(

70

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
alexich napisał/a:

Masz ten przywilej, ze w kazdej chwili możesz z partnera zrezygnować i poszukać "kompletnego" albo cieszyć się z bycia singielką. Szkoda rezygnować ze związku ale jeśli nie będzie się starał to co innego pozostało?

No tak, a co jeśli bym wyszła za mąż? Teraz jak sam mówisz że to mój przywilej, że mogę odejść, zrezygnować.
Naprawdę zastanawia mnie ta różnica, granica.. po ślubie z pewnością takiej rady bym nie dostała, tylko zjeby. Aż tak ten papierek wszystko zmienia?
Zaczynam myśleć, że ślub jest głównie dla kościoła i urzędu.
A może inaczej, dla osób, co chcą się poddać jakiemuś schematowi. W końcu po ślubie tylko on mój i tyle.. już nie ma tego przyzwolenia na odejście. Są sprawy sądowe.
Pogubiłam się chyba...:(


Nie wiem w sumie skąd ten wątek o ślubie, ślub zaiste żadnym rodzajem kajdanów nie jest i nie oznacza, że jesteś z kimś za wszelką cenę.

Wracając do temat u i Twojego "pogubiłam się chyba".

Pomyśl dokładnie - co może się wydarzyć jeśli sytuacja się nie zmieni? Pomyśl także co musi się zmienić aby było dobrze. Gdy już wymyślisz - egzekwuj. Powtarzam - facet, który Cię kocha powinien dla Ciebie zrobić praktycznie wszystko. Jeśli ten nie jest gotów zrobić dla Ciebie tego czego potrzebujesz - powiedz mu do widzenia. Będzie bolało, bardzo i długo, ale przejdzie. A Ty dobrze na tym wyjdziesz.

71

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, zaglądasz tu jeszcze? Jak Ci się układa? smile

72

Odp: ja, on i ten trzeci
alexich napisał/a:

Roxann, zaglądasz tu jeszcze? Jak Ci się układa? smile

Zaglądam, zaglądam. Mój związek jest w rozsypce, ale nie przez moją zdradę. Nie zdradziłam, ale też nie potrafiłam być razem.

73

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
alexich napisał/a:

Roxann, zaglądasz tu jeszcze? Jak Ci się układa? smile

Zaglądam, zaglądam. Mój związek jest w rozsypce, ale nie przez moją zdradę. Nie zdradziłam, ale też nie potrafiłam być razem.

Roxann.
Nie jest to łatwe. Zrezygnować z kogoś, kogo się kocha lub poddać się decyzji takiej osoby, która wie, że nie spełnia jednego z głównych elementów spajających związek kobiety i męzczyzny.
Z tego co napisałaś, podjęłaś decyzję. Myślę, że najlepszą z możliwych w Twojej sytuacji.
Współczuję, bo jest czego. Nie mniej jednak, by pozostać uczciwą wobec partnera, inaczej nie było można.

74

Odp: ja, on i ten trzeci

Bardzo słusznie. Nic by z tego dobrego nie wyszło. Życzę wszystkiego dobrego. Pisz czasem co u Ciebie smile

75

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Sama już nie wiem co robić, myśleć, może ze mną jest coś nie tak?
Otóż, jestem osobą która nie ma problemów z nawiązywaniem znajomości, ale jednak związki mi jak dotąd nie wychodziły z różnych powodów i nie były to zdrady. Myślę, że po prostu zakochiwałam się w niewłaściwych mężczyznach. Wiem, że jestem seksowna, ale nie lubię się z tym obnosić, wręcz mnie to drażni, jak takie określenie o sobie słyszę. Nie jestem modelką, nigdy nie chciałam. Mam normalną wymagającą pracę. I jestem profesjonalna w tym co robię, dlatego zwykle na takie teksty nie reaguję. Jednak to sprawia że przyciągam dwa rodzaje mężczyzn. Pierwszy to taki co raczej po dłuższym poznaniu widzi we mnie ciepłą, wyrozumiałą i wrażliwą osobę i zaraz chce się oświadczać,  drugi to zwykle zbyt pewni siebie mężczyźni dla których jestem głownie obiektem pożądania.
Ale do rzeczy. Jakiś czas temu poznałam dwóch mężczyzn. Jeden podoba mi się pod każdym względem, jest przystojny, inteligentny, szarmancki, w łóżku niebo, ale niestety z różnych względów nie możemy ze sobą być. Dlatego dałam szansę drugiemu zrywając romans z tamtym. Z tym obecnym mogłabym sobie ułożyć życie, bo nie ma żadnych zobowiązań. Jest inteligentny, bardzo wpatrzony we mnie. Kocham go, ale inaczej. Nie jest tak przystojny jak tamten, w łóżku też średnio, choć na co dzień fajnie się dogadujemy. Bardzo doceniam jak się o mnie stara. Wiem, widzę że mnie kocha. Wiem, że byłby wspaniałym ojcem.  Ale niestety wciąż mam w myślach tamtego. Wręcz łapię się na tym że chciałabym by był taki jak on i drażni mnie jak nie jest. Szczególnie chodzi tu o sprawy łóżkowe, ale nie tylko.
Wiem że to mój problem. Chciałabym dać nam szansę, ale czy tak można?

Nie, nie, kochana - ty nie przyciągają tego drugiego typu facetów - oni po prostu atakują  wszystko co przed nimi nie ucieknie big_smile Dlatego są tacy "cudowni" - trening czyni mistrza big_smile

Jeżeli  porównasz do niego [typu zdobywcy] normalnego faceta, to ten drugi zwykle wypadnie gorzej biorąc pod uwagę krótką  perspektywę. Dopiero biorąc pod uwagę upływ lat - zyska.

76

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wiem czy podjęłam dobrą decyzję, ale nie potrafiłam już być z tym mężczyzną, a tym bardziej go zdradzić. Nie wykluczam, że się zejdziemy, ale on musi nad sobą popracować, dostrzec problem i chcieć go zmienić, a nie zamiatać pod dywan.
Na ten czas nie jest nam po drodze.

77

Odp: ja, on i ten trzeci
Iceni napisał/a:

Nie, nie, kochana - ty nie przyciągają tego drugiego typu facetów - oni po prostu atakują  wszystko co przed nimi nie ucieknie big_smile Dlatego są tacy "cudowni" - trening czyni mistrza big_smile

Jeżeli  porównasz do niego [typu zdobywcy] normalnego faceta, to ten drugi zwykle wypadnie gorzej biorąc pod uwagę krótką  perspektywę. Dopiero biorąc pod uwagę upływ lat - zyska.

Tym bardziej gdy weźmie się pod uwagę to, że

Roxann napisał/a:

Jeden podoba mi się pod każdym względem, jest przystojny, inteligentny, szarmancki, w łóżku niebo, ale niestety z różnych względów nie możemy ze sobą być

I że różnymi względami najczęściej jest to, że podobne autorce wątku, kobiety są kolejnymi bazami w grze "zdobywcy".

78

Odp: ja, on i ten trzeci
Iceni napisał/a:

Nie, nie, kochana - ty nie przyciągają tego drugiego typu facetów - oni po prostu atakują  wszystko co przed nimi nie ucieknie big_smile Dlatego są tacy "cudowni" - trening czyni mistrza big_smile

Jeżeli  porównasz do niego [typu zdobywcy] normalnego faceta, to ten drugi zwykle wypadnie gorzej biorąc pod uwagę krótką  perspektywę. Dopiero biorąc pod uwagę upływ lat - zyska.

Iceni, ale mnie ci zdobywcy wcale tak nie ekscytują. Owszem, zawsze miło jak widzisz czy czujesz się atrakcyjna a nawet pożądana w oczach innych, ale ja zdecydowanie wolę tego normalnego, tylko że mój jak się okazało ma problem z podstawową rzeczą (o losie! wink)
Tak, przeszła mi przez głowę myśl o zdradzie z ex. Ale nie zrobiłam tego i się bardzo z tego cieszę.
Myślę, że dużo zrobiłam (nie wiem czy wszystko) by ratować swój związek, ale niestety nie dało się już ciągnąć tego dłużej, kiedy z jego strony nic się nie zmienia..

79 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-02-01 09:02:42)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Iceni napisał/a:

Nie, nie, kochana - ty nie przyciągają tego drugiego typu facetów - oni po prostu atakują  wszystko co przed nimi nie ucieknie big_smile Dlatego są tacy "cudowni" - trening czyni mistrza big_smile

Jeżeli  porównasz do niego [typu zdobywcy] normalnego faceta, to ten drugi zwykle wypadnie gorzej biorąc pod uwagę krótką  perspektywę. Dopiero biorąc pod uwagę upływ lat - zyska.

Iceni, ale mnie ci zdobywcy wcale tak nie ekscytują. Owszem, zawsze miło jak widzisz czy czujesz się atrakcyjna a nawet pożądana w oczach innych, ale ja zdecydowanie wolę tego normalnego, tylko że mój jak się okazało ma problem z podstawową rzeczą (o losie! wink)
Tak, przeszła mi przez głowę myśl o zdradzie z ex. Ale nie zrobiłam tego i się bardzo z tego cieszę.
Myślę, że dużo zrobiłam (nie wiem czy wszystko) by ratować swój związek, ale niestety nie dało się już ciągnąć tego dłużej, kiedy z jego strony nic się nie zmienia..

Myślę, że nie jest już w tej chwili ważne, czy Ty rzeczywiście wszystko zrobiłaś, by ratować związek. Ważniejsze jest określenie, czy dla Twojego byłego już partnera byłaś na tyle ważna, by spróbował zmienić sytuację, która doprowadziłaTwoim zdaniem, do rozpadu związku.
Nie znamy jego wersji: przyczynowo-skutkowej erozji Waszych relacji.
Jeśli było, jak piszesz, zrobiłaś, coś powinna.

80

Odp: ja, on i ten trzeci

Myślę, że autorka wątku powinna sobie znaleźć następnego który miałby te pozytywne cechy tego pierwszego i drugiego.

81 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-10 22:07:53)

Odp: ja, on i ten trzeci

No więc (nie dano mi nowego tematu)... znów jestem w kropce. Jak już wcześniej pisałam, miałam romans z pewnym facetem, ale go przerwałam, bo nie mogliśmy ze sobą być. Potem poznałam innego (bez zobowiązań), chciałam z nim sobie ułożyć życie, ale niestety pomimo, że był dla mnie ważny i myślę, że darzyłam go uczuciem, z pewnego bardzo podstawowego powodu, się rozpadł.
Ale do sedna.. tamten(pierwszy) Pan był i jest. Nie spotykamy się, nie wrócił romans, ale... mamy ze sobą kontakt, wspieramy się. On czasem podpuszcza, czasem ja, myślę, że bardziej dla żartów, ale jak się robi 'niebezpiecznie' wycofujemy się.
Raz spotkaliśmy się kilka msc. temu na kawie, i to nie było dobre... wiadomo, wspomnienia, chemia...
Ale do czego zmierzam - ja wciąż o nim myślę, on o mnie jak widać też... niby nic a żadne nie chce zerwać kontaktu.. Jak byłam w związku on mi życzył jak najlepiej, dodając, że jestem wspaniałą kobietą.. i że chce się ze mną przyjaźnić..
Chciałabym go mieć za przyjaciela bo takich ze świeca szukać, ale mam coś do niego sad i on do mnie.. uzgodniliśmy jednak, że nie możemy się spotykać.. ale.. mam wrażenie, że to odnosi odwrotny skutek.. Tylko bardziej się nakręcamy..
Tylko proszę, nie piszcie - urwij kontakt. To jest osoba dla mnie ważna, wiele razy mi pomogła. Romans owszem był, ale się skończył kilka lat temu. Nie wiem może to tylko sentyment.. ale.. nawet "boję" się z nim spotkać sam na sam. On jak widzę też.

82

Odp: ja, on i ten trzeci

To i ja zrobię kopiuj-wklej:

Aha, w sensie z całą świadomością chcesz się katować znajomością z żonatym gościem, z którym miałaś romans.

OK.
No co innego można napisać?

83

Odp: ja, on i ten trzeci

Byla_Narzeczona no a co byś zrobiła na moim miejscu - zerwała kontakt? No nie da się.. wciąż współpracując razem. Unikamy się to fakt i to od dawna. Ale chemia wciąż jest..
To nawet głupie, że sami nie możemy się spotkać, zostać.. Jak dzieci.. wink

84

Odp: ja, on i ten trzeci

Jeśli nie da się uniknąć ze względu na pracę, to lepiej ograniczyć kontakt do czysto służbowego. Inny jak widać zupełnie Ci nie służy jak widać, bo nie dość, że już się wdałaś w moralnie bardzo wątpliwą relację, to teraz w dodatku nie potrafisz iść naprzód.

85

Odp: ja, on i ten trzeci

A co jeśli omija nas coś ważnego, wyjątkowego?
Był czas by o sobie zapomnieć, a jednak nie.. "chemia" ta sama po latach.. sad

86

Odp: ja, on i ten trzeci

Moim zdaniem oszukujesz swojego obecnego partnera i to jest nie w porządku:/ Żaden facet nie chciałby być na jego miejscu:/

87

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A co jeśli omija nas coś ważnego, wyjątkowego?
Był czas by o sobie zapomnieć, a jednak nie.. "chemia" ta sama po latach.. sad

Ty naprawdę tak myślisz, czy próbujesz sobie to wmówić?
Skoro to takie wyjątkowe i chemia jest wręcz cudowna, to dlaczego Ty jesteś sama, a on nie myśli zostawić swojej żony? Z jego perspektywy nie musi to być takie super, jak u Ciebie w głowie. Nie twierdzę, że Cię nie lubi i nie jesteś dla niego atrakcyjna. Ale powiedz mi, co dalej? Jak Ty sobie wyobrażasz swoje dalsze życie, skoro on Ci siedzi tak mocno w głowie, że nie potrafisz sobie ułożyć życia z kimś innym?

W zasadzie masz kilka wyjść.
Pierwsze, najzdrowsze, to ograniczenie kontaktu do niezbędnego minimum służbowego i ruszenie naprzód ze swoim życiem.
Drugie, to dalsze snucie marzeń o wielkiej miłości ze zdradzaczem wmawiając sobie, że tylko przez te niedobre okoliczności nie możecie być razem. Frustracja i stanie w miejscu.
Trzecie, najłatwiejsze i przynoszące najszybszą, zwierzęcą satysfakcję - wiadomo. W końcu już spaliście ze sobą, więc teraz pójdzie łatwiej. Tylko obawiam się, że Twój wyśniony świat runie, gdy któregoś dnia on da Ci dobitnie do zrozumienia, że jesteś dla niego słodką lalką do dmuchania, a odpowiednia kobieta czeka na niego w domu i to się nigdy nie zmieni.

Twój wybór, miej tylko w razie czego świadomość możliwych konsekwencji.

88 Ostatnio edytowany przez ahrozumiem@tlen.pl (2016-02-12 06:15:23)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przecież on ma żonę...Facet żonaty , facet aseksualny! Chcesz się brać za zajętego?? to chore

89

Odp: ja, on i ten trzeci

Dlatego od zawsze wątpiłem w słowa Roxann, że niemoc byłego już jej partnera, była jedynym powodem frustracji z niezadowalającego pożycia seksualnego.
Według Autorki, był impotentem, który bagatelizował problem.
Powrót do wspomnień o idealnym, seksualnym dopasowaniu się  niegdyś z tym zajętym gościem, przy konsekwentnym pomijaniu przez Roxann jego obecności w głowie  (mimo "monitów" z mojej choćby strony, by się do tego odniosła) w ramach zdawania relacji z "prób rozwiązania problemu" z mężczyzną, w którym była w związku wskazuje jednak, że nie tylko on był winien rozpadu ich relacji.
Wątpię, czy postawiłbym "na baczność" mój organ, gdybym był świadomy tego, że stanowię jedynie mierny substytut w ramach przeczekania, aż ideał odejdzie od żony.
Roxann, za wszelką cenę chciała upodobnić "flaczka" do tamtego. Nie udało się. Więc on jest winien.
Nadinterpretuję być może, ale uważam, że w takich okolicznościach, medal ma zawsze dwie strony.

90

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, to nie jest wszystko takie oczywiste. Był czas, na początku znajomości z już byłym, że nie myślałam wcale o tamtym. I nie powiedziałabym, że on był tylko lekarstwem. Dopiero jak zaczęły się problemy to zaczęłam wracać do wspomnień.
Inna rzecz, że minęło trochę czasu od tego jak zakończyłam romans a weszłam w ten związek. Pan od romansu też mi niczego nie utrudniał, nie nękał, nasz kontakt ograniczał się do zwykłych uprzejmości czy życzeń od święta.
Dopiero jak się dowiedział, że zerwałam z tamtym, zaproponował spotkanie obiecując, że to tylko zwykła kawa. No i niestety po tym zaczęły się smsy, typu, że zawsze będzie miał do mnie sentyment, że to taka niespełniona miłość albo że mu się śniłam. Nie jakoś nachalnie, tylko niby takie dygresje, ale przez to znów zaczęłam o nim myśleć sad 
Nie chcę jednak powrotu do romansu, tego jestem pewna. Ale nawet obecna sytuacja jak to celnie określiła Byla_Narzeczona, to jest katowanie się.

91

Odp: ja, on i ten trzeci
Byla_Narzeczona napisał/a:

Ty naprawdę tak myślisz, czy próbujesz sobie to wmówić?
Skoro to takie wyjątkowe i chemia jest wręcz cudowna, to dlaczego Ty jesteś sama, a on nie myśli zostawić swojej żony? Z jego perspektywy nie musi to być takie super, jak u Ciebie w głowie. Nie twierdzę, że Cię nie lubi i nie jesteś dla niego atrakcyjna. Ale powiedz mi, co dalej? Jak Ty sobie wyobrażasz swoje dalsze życie, skoro on Ci siedzi tak mocno w głowie, że nie potrafisz sobie ułożyć życia z kimś innym?

W zasadzie masz kilka wyjść.
Pierwsze, najzdrowsze, to ograniczenie kontaktu do niezbędnego minimum służbowego i ruszenie naprzód ze swoim życiem.
Drugie, to dalsze snucie marzeń o wielkiej miłości ze zdradzaczem wmawiając sobie, że tylko przez te niedobre okoliczności nie możecie być razem. Frustracja i stanie w miejscu.
Trzecie, najłatwiejsze i przynoszące najszybszą, zwierzęcą satysfakcję - wiadomo. W końcu już spaliście ze sobą, więc teraz pójdzie łatwiej. Tylko obawiam się, że Twój wyśniony świat runie, gdy któregoś dnia on da Ci dobitnie do zrozumienia, że jesteś dla niego słodką lalką do dmuchania, a odpowiednia kobieta czeka na niego w domu i to się nigdy nie zmieni.

Twój wybór, miej tylko w razie czego świadomość możliwych konsekwencji.

Dzięki za tego posta.
Wiem, że są takie możliwości, ale jak tak sobie o nich pomyślę, to one były tak samo aktualne te kilka lat temu i w sumie przerobiłam wszystkie, tylko, że w innej kolejności, zaczynając od trzeciej, potem przeszłam przez pierwszą a teraz chyba zatrzymałam się na drugiej sad

92

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Excop, to nie jest wszystko takie oczywiste. Był czas, na początku znajomości z już byłym, że nie myślałam wcale o tamtym. I nie powiedziałabym, że on był tylko lekarstwem. Dopiero jak zaczęły się problemy to zaczęłam wracać do wspomnień.
Inna rzecz, że minęło trochę czasu od tego jak zakończyłam romans a weszłam w ten związek. Pan od romansu też mi niczego nie utrudniał, nie nękał, nasz kontakt ograniczał się do zwykłych uprzejmości czy życzeń od święta.
Dopiero jak się dowiedział, że zerwałam z tamtym, zaproponował spotkanie obiecując, że to tylko zwykła kawa. No i niestety po tym zaczęły się smsy, typu, że zawsze będzie miał do mnie sentyment, że to taka niespełniona miłość albo że mu się śniłam. Nie jakoś nachalnie, tylko niby takie dygresje, ale przez to znów zaczęłam o nim myśleć sad 
Nie chcę jednak powrotu do romansu, tego jestem pewna. Ale nawet obecna sytuacja jak to celnie określiła Byla_Narzeczona, to jest katowanie się.

Roxann, to nie tak, że nie rozumiem, że jedno z drugim mogło nie mieć wspólnego ze sobą wtedy, gdy wiązałaś się z byłym partnerem. I tego, że naprawdę nie chcesz powrotu do romansu z żonkosiem.
Wydaje mi się jednak, że rzutowało na jakość Twojego związku od początku. Zwłaszcza, od czasu gdy stwierdziłaś, że coś z gościem nie tak w sferze, na której zależy Tobie w równym stopniu, co na innych, w których sprawdzał się znakomicie. A może, bardziej.
A później, już się samo potoczyło do miejsca, w którym podjęłaś decyzję o rozstaniu.

93

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Wydaje mi się jednak, że rzutowało na jakość Twojego związku od początku. Zwłaszcza, od czasu gdy stwierdziłaś, że coś z gościem nie tak w sferze, na której zależy Tobie w równym stopniu, co na innych, w których sprawdzał się znakomicie. A może, bardziej.
A później, już się samo potoczyło do miejsca, w którym podjęłaś decyzję o rozstaniu.

Tak, masz rację, ale wydaje mi się, że właśnie od czasu, kiedy się zorientowałam, że ten problem nie jest chwilowy, spowodowany stresem czy zmęczeniem, tamten facet z romansu znów pojawił się w moich myślach, wspomnieniach.
Wprawdzie trochę już czasu minęło odkąd zaczęłam się z tym drugim spotykać, ale pamiętam swoją fascynację nim, cieszyłam się, że poznałam kogoś tak wspaniałego i wolnego itd. Z drugiej strony teraz w ogóle za nim nie tęsknie, a minęło zaledwie kilka msc od rozstania.. Od romansu za to  kilka lat a on wciąż siedzi mi w głowie. hmm Tym bardziej teraz jak mi zaczął mówić o niespełnionej miłości i marzeniach...

94

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wprawdzie trochę już czasu minęło odkąd zaczęłam się z tym drugim spotykać, ale pamiętam swoją fascynację nim, cieszyłam się, że poznałam kogoś tak wspaniałego i wolnego itd. Z drugiej strony teraz w ogóle za nim nie tęsknie, a minęło zaledwie kilka msc od rozstania.. Od romansu za to  kilka lat a on wciąż siedzi mi w głowie. hmm Tym bardziej teraz jak mi zaczął mówić o niespełnionej miłości i marzeniach...

To właśnie mialem na myśli, Roxaann, gdy pisałem poprzedni post. smile

95

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, tylko po co on tak robi, po co mi takie rzeczy mówi? By mi miło było, bo tak myśli, cz może wiedząc, że się rozstałam, to znów liczy, że może chociaż jakiś romans?
Widzę w jego oczach fascynacje, jak sprzed kilku lat, to jak na mnie patrzy, zawiesza się itd.
A może to rzeczywiście już tylko sentyment... ale rozbrajają mnie jego słowa, że zawsze mogę na niego liczyć, że zawsze będzie miał do mnie sentyment...itd. mając przy tym minę wręcz zbitego psa... co do niego wręcz nie podobne, bo jest bardzo energicznym, postawnym, pewnym siebie facetem.

96

Odp: ja, on i ten trzeci

Gdybyś była mądrą kobietą olała byś tego gościa. On ma żonę , a ty się zastanawiasz nad jakimś romansem? Przecież on jest zajęty, żonaty. Nad czym tu w ogóle debatować? Dlaczego kobiety nie szanują innych kobiet?

97

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann ale Ty wsiąkasz w swój różowo-cukierkowy świat niespełnionej miłości, to wręcz urocze wink ALE OBUDŹ SIĘ WRESZCIE!

98

Odp: ja, on i ten trzeci
Byla_Narzeczona napisał/a:

Roxann ale Ty wsiąkasz w swój różowo-cukierkowy świat niespełnionej miłości, to wręcz urocze wink ALE OBUDŹ SIĘ WRESZCIE!

Ja to wszystko niby wiem, owszem popełniłam błąd, że wdałam się w ten romans kilka lat temu, ale szybko się wycofałam.  Pomyślałam, że pewnie standardowo gada bajki, byle tylko mnie uwieść. Wtedy to ja czułam przewagę nad nim urywając kontakt a przynajmniej zażyłość. Nie cierpiałam, nie rozkminiałam, po prostu wiedziałam, że tak powinnam zrobić. Ale jego postawa przez te lata i teraz te słowa.. kompletnie mnie zbiły z tropu. A może teraz, po rozstaniu i nieudanym związku, jestem bardziej podatna na takie rzeczy. Nie spodziewałam się kompletnie, że usłyszę od niego, że jestem jego niespełnioną miłością (choć w sumie nie taka niespełnioną, bo w końcu coś tam było miedzy nami). No i faktycznie uaktywnił się, po tym jak się dowiedział, że zerwałam z tamtym. Z tym, że poza sentymentami nic dwuznacznego nie mówi, nie pisze, nie proponuje. Nawet zapraszając na kawę tłumaczył się jak z planowanego przestępstwa, że że to tylko kawa, że chciał zobaczyć, porozmawiać. Nie ogarniam wink

99 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-13 12:25:52)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Gdyby ten facet Cię kochał zrobiłby wszystko żeby z Tobą być,  wszystko,faceci zostawiają dla kochanki żonę z 4 dzieci, żonę chorą na raka, żonę która poroniła, żonę w ciąży,  połogu itd
Więc
Jesteś dla niego tylko piękną zabawką, jesteś tylko tą chemią, z której nie chce zrezygnować.
Gdyby był w porządku To nie mąciłby Ci w głowie, ma przecież świadomość że żony nie zostawi, więc z Tobą nie będzie.
Jest egoistą bo zamyka Ci drogę do szczęścia.
Jesteś mloda i piękna, po co marnujesz życie na faceta który nie chce być nikim więcej niż Twoim kochankiem.
Patrzysz na niego przez różowe okulary,ale kim naprawdę jest facet który tak traktuje żonę. Jest tylko podłym zdradzaczem i oszustem. Nikim więcej.
Czy pomyślałaś co czuje jego żona,myślisz że nie wie?
Żona zdadzacza przeżywa piekło na ziemi,  obyś nigdy tego nie przeżywała.
I żeby nie było że jestem stronnicza,dodam że nie byłam zdradzona.
On jest tylko twoją chorą fascynacją,uzależnieniem,  bo prawdziwa miłość wybiera szczęście drugiej osoby.
Wylecz się z niego,  a dasz sobie szansę na normalną rodzinę i bycie kochaną tak jak na to zasługuje każda kobieta, na bycie tą jedyną.

100

Odp: ja, on i ten trzeci

Karmi Ciebie pięknymi słowami, ale  jeśli będzie chciał być z Tobą oficjalnie, to powinien Ci to udowodnić czynami,
bo miał dużo czasu, aby przekonać się, czy chce spędzić życie z Tobą.
Nie nabieraj się na słodkie słówka. Szkoda czasu.

101

Odp: ja, on i ten trzeci

W sumie macie rację, tyle, że to ja w tamtym czasie ucięłam wszystko. On jednak cały czas gdzieś obok był. Interesował się co u mnie, ale nie mącił w moim związku. Zaproponował spotkanie dopiero jak się dowiedział, że się rozstałam i wtedy dopiero powiedział, że jestem niespełniona jego miłością.
Wiem, że raczej się nie rozwiedzie, nie chciałabym by to robił dla mnie bo nie wiem, czy by nam się udało.
Jednak po tych jego słowach, po takim czasie.. sama już nie wiem co czuję.. czy tylko fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł, czy coś się we mnie znów obudziło, nie tylko sentyment i wspomnienia...

102 Ostatnio edytowany przez cslady (2016-02-14 22:04:10)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przynajmniej kieruję się w życiu zasadami. Nigdy w życiu nie wskoczyłabym jak zwykła wulgaryzm żonatemu mężczyźnie:) Mimo ,że pracuję jako modelka i miałam masę propozycji. Dla mnie to ohydne. Jak czytam takie posty Roxnann to się nóż w kieszeni otwiera. Może kiedyś dostanie nauczkę za to , że nie można się wulgaryzm w czyjeś małżeństwo.

103

Odp: ja, on i ten trzeci

ahrozumiem, ja się bynajmniej nie tłumaczę z tamtego romansu i nie zamierzam się usprawiedliwiać. Wiem, że popełniłam błąd. Wiem też, że w romans na pewno się już nigdy nie wpakuję. I nie piszę tego byś mi wierzyła, tylko dlatego bo sama jestem już tego pewna, tak samo jak Ty, że nigdy byś z żonatym.
Dlatego nie do końca zgodzę się z tym, że jak ktoś zdradził raz to będzie cały czas, bo ludzie też się czasem uczą na własnych błędach. 
Czasu nie cofnę, choć bym chciała, bo pomimo tego, że to się wydarzyło kilka lat temu, a w międzyczasie byłam w innym związku, to dalej się to w jakiś sposób za mną ciągnie i odczuwam tego konsekwencje. On jak widać również.
Tak sobie teraz pomyślałam, że może on teraz tak mówi z sentymentem o niespełnionej miłości, bo sam chce się w jakiś sposób wytłumaczyć z tego, bym nie myślała o nim źle, nie unikała - wybaczyła. Może też miał wyrzuty sumienia. W końcu bardzo mu zależało na tej kawie, rozmowie. No bo i po co do tego wracać po latach? To, że znów liczył na romans wykluczam na 99%.

104 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-02-14 09:40:22)

Odp: ja, on i ten trzeci
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Przynajmniej kieruję się w życiu zasadami. Nigdy w życiu nie wskoczyłabym jak zwykła wulgaryzm żonatemu mężczyźnie:) Mimo ,że pracuję jako modelka i miałam masę propozycji. Dla mnie to ohydne. Jak czytam takie posty Roxnann to się nóż w kieszeni otwiera. Może kiedyś dostanie nauczkę za to , że nie można się wulgaryzm w czyjeś małżeństwo.

Nigdy nie mów nigdy.
A jak Cię oszuka, zdejmie obrączkę i powie,że nie ma żony albo będzie żył z kimś bez ślubu (wtedy nie nosi się obrączki) albo właśnie się wyprowadził bo zdradził żonę i kochanka go nie chciała.
A on powie,że nikogo nie ma .
To co wtedy zrobisz?

Roxann napisał/a:

W sumie macie rację, tyle, że to ja w tamtym czasie ucięłam wszystko. On jednak cały czas gdzieś obok był. Interesował się co u mnie, ale nie mącił w moim związku. Zaproponował spotkanie dopiero jak się dowiedział, że się rozstałam i wtedy dopiero powiedział, że jestem niespełniona jego miłością.
Wiem, że raczej się nie rozwiedzie, nie chciałabym by to robił dla mnie bo nie wiem, czy by nam się udało.
Jednak po tych jego słowach, po takim czasie.. sama już nie wiem co czuję.. czy tylko fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł, czy coś się we mnie znów obudziło, nie tylko sentyment i wspomnienia...

Uaktywnił się bo Ty na to powalasz . Pozwalasz bo jesteś wolna od swojego związku . On to wie i wie,że teraz jest większa szansa na spotykanie się z Tobą.

Roxann napisał/a:

Tak sobie teraz pomyślałam, że może on teraz tak mówi z sentymentem o niespełnionej miłości, bo sam chce się w jakiś sposób wytłumaczyć z tego, bym nie myślała o nim źle, nie unikała - wybaczyła. Może też miał wyrzuty sumienia. W końcu bardzo mu zależało na tej kawie, rozmowie. No bo i po co do tego wracać po latach? To, że znów liczył na romans wykluczam na 99%.

Słowa Byłej Narzeczonej pasują nadal do tego o czym piszesz :

Byla_Narzeczona napisał/a:

Roxann ale Ty wsiąkasz w swój różowo-cukierkowy świat niespełnionej miłości, to wręcz urocze wink ALE OBUDŹ SIĘ WRESZCIE!

A ja bym powiedziała ,że w 99% liczy na romans a tylko ten 1% to zwykła kawa.

105

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł,

Roxann
Stosujesz podwójne standardy,
z jednej strony potępiasz zdradę, byłaś o krok od niej, ale wiedziałaś że to nie uczciwie, 
z drugiej strony godzisz się na bycie przyczyną zdrady i wybielasz swojego zdradzacza.

Tobie jest fajnie z myślą że czuje do ciebie coś więcej,  ale pomyśl czy to jest fer żeby zajmować miejsce żony w sercu męża. Czy ty chciałabyś żeby Twój mąż kochał i pragną inną kobietę?
Postąpiłaś źle zabierając uczucia i intymność która należała do żony.
Gdybyś powiedziała nie, gdy zauważyłaś że się Tobą zauroczył,  to by mu przeszło,  urwalibyście kontakt i zapomniałby o Tobie i nie stałby się zdradzaczem,
a Ty nie uwikłałabyś się w chorą fascynację.
A Tak oboje jesteście uzależnieni od chorych emocji,  które miłością z pewnością nie są.
Zdrada wcześniej czy później wypłynie i stanie się przyczyną tragedii żony i dzieci. Jak chcesz wiedzieć jaki potworny to ból to przeczytaj wątek MoniCo "Dramat ".
Dowiesz się jak ogromnie cierpi żona i dziecko.
Ty masz na sumieniu ludzkie łzy.
A zło czy jak kto woli zła karma wraca, o czym już się przekonałaś mając za następnego partnera impotenta.
W tym związku pokazałaś klasę, bo byłaś wyrozumiała i chciałaś mu pomóc,  nie skorzystał to jego strata, nic więcej nie mogłaś zrobić, 
Wtedy byłaś silna,  bo walczłaś kiedy było trzeba i odpuściłaś gdy nie było sensu tego ciągnąć,  a ludzie bujną się z takim problemem latami, 
Byłaś silna bo nie zdradziłaś, tylko odeszłaś z chorego układu, a jak wiemy niewielu to potrafi,
Wtedy byłaś silna,  więc teraz też dasz radę.
Wylecz się z tego faceta to i on wylecz się z ciebie.
Odkądź z nim ostateczną rozmowę, uświadomić go że to co było między wami było krzywdzące dla wszystkich stron, nie pozostaw mu złudzeń na bycie razem.
Zwróć mu wolność a on zwróci ją tobie.

Wtedy odzyskasz siebie i swoje życie i będziesz szczęśliwa z kimś innym.
Popełniłaś błąd, ale możesz to jeszcze naprawić.

Roxann moim zdaniem nie powinnaś doradzać zdradzonym kobietom, bo ze swojego punktu widzenia możesz im tylko zaszkodzić,  nie dokładaj im cierpienia.

106 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-14 13:06:10)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł,

Roxann
Stosujesz podwójne standardy,
z jednej strony potępiasz zdradę, byłaś o krok od niej, ale wiedziałaś że to nie uczciwie, 
z drugiej strony godzisz się na bycie przyczyną zdrady i wybielasz swojego zdradzacza.

Tobie jest fajnie z myślą że czuje do ciebie coś więcej,  ale pomyśl czy to jest fer żeby zajmować miejsce żony w sercu męża. Czy ty chciałabyś żeby Twój mąż kochał i pragną inną kobietę?
Postąpiłaś źle zabierając uczucia i intymność która należała do żony.
Gdybyś powiedziała nie, gdy zauważyłaś że się Tobą zauroczył,  to by mu przeszło,  urwalibyście kontakt i zapomniałby o Tobie i nie stałby się zdradzaczem,
a Ty nie uwikłałabyś się w chorą fascynację.
A Tak oboje jesteście uzależnieni od chorych emocji,  które miłością z pewnością nie są.
Zdrada wcześniej czy później wypłynie i stanie się przyczyną tragedii żony i dzieci. Jak chcesz wiedzieć jaki potworny to ból to przeczytaj wątek MoniCo "Dramat ".
Dowiesz się jak ogromnie cierpi żona i dziecko.
Ty masz na sumieniu ludzkie łzy.
A zło czy jak kto woli zła karma wraca, o czym już się przekonałaś mając za następnego partnera impotenta.
W tym związku pokazałaś klasę, bo byłaś wyrozumiała i chciałaś mu pomóc,  nie skorzystał to jego strata, nic więcej nie mogłaś zrobić, 
Wtedy byłaś silna,  bo walczłaś kiedy było trzeba i odpuściłaś gdy nie było sensu tego ciągnąć,  a ludzie bujną się z takim problemem latami, 
Byłaś silna bo nie zdradziłaś, tylko odeszłaś z chorego układu, a jak wiemy niewielu to potrafi,
Wtedy byłaś silna,  więc teraz też dasz radę.
Wylecz się z tego faceta to i on wylecz się z ciebie.
Odbądź z nim ostateczną rozmowę, uświadom go że to co było między wami było krzywdzące dla wszystkich stron, nie pozostaw mu złudzeń na bycie razem.
Zwróć mu wolność a on zwróci ją tobie.

Tylko pamiętaj że bez całkowitego zerwania kontaktu to się nie uda.

Wtedy odzyskasz siebie i swoje życie i będziesz szczęśliwa z kimś innym.
Popełniłaś błąd, ale możesz to jeszcze naprawić.

Roxann moim zdaniem nie powinnaś doradzać zdradzonym kobietom, bo ze swojego punktu widzenia możesz im tylko zaszkodzić,  nie dokładaj im cierpienia.

107 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-14 13:27:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ja pół żartem pół serio powiedziałam, że niestety bocian nie przynosi dzieci - no i foch. Oj, dużo by pisać sad

Niefajne są takie żarty.

Dobrze, że się rozstaliście.

108 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-14 18:16:12)

Odp: ja, on i ten trzeci
lilka787 napisał/a:

Roxann
Stosujesz podwójne standardy,
z jednej strony potępiasz zdradę, byłaś o krok od niej, ale wiedziałaś że to nie uczciwie, 
z drugiej strony godzisz się na bycie przyczyną zdrady i wybielasz swojego zdradzacza.

Tobie jest fajnie z myślą że czuje do ciebie coś więcej,  ale pomyśl czy to jest fer żeby zajmować miejsce żony w sercu męża. Czy ty chciałabyś żeby Twój mąż kochał i pragną inną kobietę?
Postąpiłaś źle zabierając uczucia i intymność która należała do żony.
Gdybyś powiedziała nie, gdy zauważyłaś że się Tobą zauroczył,  to by mu przeszło,  urwalibyście kontakt i zapomniałby o Tobie i nie stałby się zdradzaczem,
a Ty nie uwikłałabyś się w chorą fascynację.
A Tak oboje jesteście uzależnieni od chorych emocji,  które miłością z pewnością nie są.
Zdrada wcześniej czy później wypłynie i stanie się przyczyną tragedii żony i dzieci. Jak chcesz wiedzieć jaki potworny to ból to przeczytaj wątek MoniCo "Dramat ".
Dowiesz się jak ogromnie cierpi żona i dziecko.
Ty masz na sumieniu ludzkie łzy.
A zło czy jak kto woli zła karma wraca, o czym już się przekonałaś mając za następnego partnera impotenta.
W tym związku pokazałaś klasę, bo byłaś wyrozumiała i chciałaś mu pomóc,  nie skorzystał to jego strata, nic więcej nie mogłaś zrobić, 
Wtedy byłaś silna,  bo walczłaś kiedy było trzeba i odpuściłaś gdy nie było sensu tego ciągnąć,  a ludzie bujną się z takim problemem latami, 
Byłaś silna bo nie zdradziłaś, tylko odeszłaś z chorego układu, a jak wiemy niewielu to potrafi,
Wtedy byłaś silna,  więc teraz też dasz radę.
Wylecz się z tego faceta to i on wylecz się z ciebie.
Odbądź z nim ostateczną rozmowę, uświadom go że to co było między wami było krzywdzące dla wszystkich stron, nie pozostaw mu złudzeń na bycie razem.
Zwróć mu wolność a on zwróci ją tobie.

Tylko pamiętaj że bez całkowitego zerwania kontaktu to się nie uda.

Wtedy odzyskasz siebie i swoje życie i będziesz szczęśliwa z kimś innym.
Popełniłaś błąd, ale możesz to jeszcze naprawić.

lilka787, dzięki a to co napisałaś. Przeczytałam sobie Twój post kilka razy, przeczytałam też wątek „Dramat”.
To straszne, jakie konsekwencje może mieć niby niewinny flirt. Masz rację pisząc, że te emocje są chore. Lata mijają a one wciąż gdzieś się przewijają. W moim związku, kiedy zaczęło się psuć, on znów się pojawił, wprawdzie nie fizycznie, ale w moich myślach, wspomnieniach.
A co jeżeli to co on mówi, jest prawdą? Że rzeczywiście się we mnie zakochał? Skoro po tylu latach do tego wraca, znaczy, że i on o tym wciąż myśli, a co za tym idzie – chcąc czy nie jestem obecna w pewien sposób w jego małżeństwie, pomimo, że to dawno skończone. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. sad
Zwykle faceci nie angażują się emocjonalnie w takich romansach, nie rozkminiają jak kobiety. Może dlatego w pierwszym momencie, jego sentymenty odebrałam jako coś… miłego? Na zasadzie, że nie tylko mi on siedzi wciąż w głowie, że mamy tak samo. Teraz jednak widzę, jak duży błąd popełniłam, popełniliśmy… którego konsekwencje ponosimy nie tylko my ale i inne osoby, choć pewnie nawet o tym nie wiedzą.
Masz racę, muszę być silna i „obudzić się” z tego „różowo-cukierkowego świata niespełnionej miłości”, nie tylko dla swojego dobra.

109 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-02-14 17:00:28)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A co jeżeli to co on mówi, jest prawdą? Że rzeczywiście się we mnie zakochał? Skoro po tylu latach do tego wraca, znaczy, że i on o tym wciąż myśli, a co za tym idzie – chcąc czy nie jestem obecna w pewien sposób w jego małżeństwie, pomimo, że to dawno skończone. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. sad
Zwykle faceci nie angażują się emocjonalnie w takich romansach, nie rozkminiają jak kobiety. Może dlatego w pierwszym momencie, jego sentymenty odebrałam jako coś… miłego? Na zasadzie, że nie tylko mi on siedzi wciąż w głowie, że mamy tak samo.

Kobieto naiwna. Coś Ci zacytuję:
"Zaczyna się niewinnie. Poznajecie fajna kobitę(fajnego faceta), rozśmiesza was, śniecie o niej/nim, umawiacie się na kawę, herbatę. obiad itd i niestety(albo stety) i nieuchronnie następuje proces wydzielania się odpowiednich hormonów.. tak – zakochujecie się. Dotyczy to szczególnie „pierwszego razu”.

Zakochanie objawia się mniej więcej na te sposoby:

ciągłym głupim uśmiechaniem do siebie

wydawałoby się bezmyślnym patrzeniem w okno

współmałżonek coraz bardziej działa na na nerwy

i nie chce się seksu ze ślubnym/ślubną

co dla niektórych dochodzą rozmyślania filozoficzne nad sensem życia typu: a może bym się rozwiódł, ona jest taka fajna, a moja żona beeeee, po co się dałam zaciągnąć do ołtarza itd

Po pierwsze i najważniejsze musimy sobie zdać sprawę z jednej BARDZO ważnej rzeczy. Każda kobieta się nam przeje. Każdy facet się znudzi. Nie wierzycie???

Oderwijcie się na chwile od kompa (czy smartfona lub tabletu), popatrzcie na waszą lepszą polówkę… tak, tak, ciągle ta sama od 10 lat… maskara… ale co było dekadę temu? Niekończące się rozmowy o wszystkim i niczym? Seks od rana do wieczora? Śmiech z byle czego i dobry humor na sam widok jej/jego sylwetki? Nie przypomina wam to czegoś? Dokładnie tak widzicie swoją katulaną kochankę/a.. Jeżeli zmienicie żonę/męża to za 7 lat znów będziecie ją zdradzać (nuda Was dopadnie ponownie). Wszelkie myśli rozwódcze wybijcie sobie z głowy. Tylko kłopot sprowadzicie na Wasze rodziny… Jak masz zdradzać miej jaja (w kobiecej wersji nie wiem co) i trzymaj to dla siebie. Nie obciążaj swoimi wymysłami jednak bądź co bądź kobiety/mężczyzny który z Tobą wytrzymuje już długi czas."
Źródło: mojekobiety.blog.Onet.

Tak, może i on się faktycznie zakochał. Czy Tobie takie "zakochanie" wystarczy? Bo ono wcześniej czy później przejdzie lub spowszednieje,  o to mogę się założyć. Jesteś fajną kobietką,  na pewno dobrą w te klocki, to wraca. Było mu dobrze, więc chętnie to jeszcze przeżyje. Ale warta rozwodu najwidoczniej nie jesteś. Nawet jeśli Ty tego nie chcesz, to propozycja raczej nie padła?  Czy nie warto jednak poszukać odpowiedniejszego, wolnego faceta?
A żeby się skutecznie odkochać, to może powęsz w życiu swojego ideału z czasu przerwy z Tobą. 99% szans, że trafiły mu się w tym czasie inne podrywki. Większość tak ma. I mnie by to zniechęcilo.

110

Odp: ja, on i ten trzeci
gagatka0075 napisał/a:

Tak, może i on się faktycznie zakochał. Czy Tobie takie "zakochanie" wystarczy? Bo ono wcześniej czy później przejdzie, o to mogę się założyć. Jesteś fajną kobietką,  na pewno dobrą w te klocki, to wraca. Było mu dobrze, więc chętnie to jeszcze przeżyje. Ale warta rozwodu najwidoczniej nie jesteś. Czy nie warto jednak poszukać odpowiedniejszego, wolnego faceta?
A żeby się skutecznie odkochać, to może powęsz w życiu swojego ideału z czasu przerwy z Tobą. 99% szans, że trafiły mu się w tym czasie inne podrywki. Większość tak ma. I mnie by to zniechęcilo.

gagatka, nie wiem czy doczytałaś, ale mówimy o romansie sprzed kilku lat. Mi nic nie wystarcza, zerwałam to dawno temu. Nie chcę jednak się z tego tłumaczyć czy wybielać, było minęło, wiem, że to był błąd. W międzyczasie miałam inny związek, który się niestety rozpadł. Ot, wspomnienia wróciły z tamtych chwil. A on mi jeszcze zaczął gadać o "niespełnionej miłości".
Ja NIE CHCĘ wracać do romansu! NIE CHCE by się rozwodził dla mnie! Fakt, zostały sentymenty, wspomnienia ale to nie jest miłość. Ja to wszystko wiem!
Po prostu nie rozumiałam po co mi po latach tak mówi. Ale jak widzę są chyba 3 możliwości:
1. znów liczy na romans
2. chciał jakoś się wytłumaczyć, by wyjść z twarzą, że nie jest takim ostatnim draniem, no i to co było między nami to ot taka niespełniona miłość i nic więcej. Było minęło i tyle. 
3. naprawdę się zakochał i przez te lata nie mógł zapomnieć, co pewnie odbiło się na jego relacji z żoną
Chciałabym wierzyć, że właściwa jest wersja 2-ga.
Jeśli pierwsza, to drań i tyle, nie m co rozkminiać. Nic mu nie pomoże. Zero refleksji. Byłam ja, pewnie i inne itd.
ale jeśli trzecia, na którą zwróciła mi uwagę lilka787, to chyba najgorsza z mojego punktu widzenia.. nie myślałam wcześniej tak o tym..  sad

111

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,  ja wiem, doczytałam i kojarzę. Ale w moim poście cytuję Twoje słowa pochodzące z dziś. Nadal to wałkujesz, przetrawiasz,  rozkminiasz. Bo ja nie oceniam Twojego postepowania,  to Twoja sprawa, współczuję tylko czasu niepotrzebnie traconego na rozmyślania o nim.
Jak dla mnie, to raczej wersja 1. Nie twierdzę,  że jest stuprocentowym draniem,  ale wydaje mi się, że niczego więcej Ci nie zaoferuje bo nie chce rewolucji,  szuka tylko przyjemności, odskoczni, odmiany.
Bo w wersję 3 też wątpię. Jakoś by się  tam już  to chyba rozwiązało, żona zażądałaby deklaracji i zmiany zachowania.

112 Ostatnio edytowany przez ahrozumiem@tlen.pl (2016-02-14 17:39:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

lilka787 bardzo mądra wypowiedź:) Bardzo!

113

Odp: ja, on i ten trzeci
gagatka0075 napisał/a:

Roxann,  ja wiem, doczytałam i kojarzę. Ale w moim poście cytuję Twoje słowa pochodzące z dziś. Nadal to wałkujesz, przetrawiasz,  rozkminiasz. Bo ja nie oceniam Twojego postepowania,  to Twoja sprawa, współczuję tylko czasu niepotrzebnie traconego na rozmyślania o nim.
Jak dla mnie, to raczej wersja 1. Nie twierdzę,  że jest stuprocentowym draniem,  ale wydaje mi się, że niczego więcej Ci nie zaoferuje bo nie chce rewolucji,  szuka tylko przyjemności, odskoczni, odmiany.
Bo w wersję 3 też wątpię. Jakoś by się  tam już  to chyba rozwiązało, żona zażądałaby deklaracji i zmiany zachowania.

Wiesz, nie wiem czy teraz to jest czas tracony na rozmyślanie o nim. Ja właśnie chcę to sobie wszystko poukładać, zrozumieć, bo nie ogarniam pewnych rzeczy.
Myślałam, że jak już skończyłam to te kilka lat temu i potem poznałam innego to już po sprawie i nie ma do czego wracać. A nie dość, że po jakimś czasie znów wróciły mi wspomnienia, sentymenty... to teraz, jak mój związek się rozpadł,  on mi mówi/pisze o sentymentach, że mu się śnię po nocach i inne tego typu rzeczy.
Ok, przyznaję gupia ja w pierwszym momencie pomyślałam, że a może to rzeczywiście "prawdziwa miłość", że po latach nie możemy o sobie zapomnieć, mimo że każdy żył swoim życiem a kontaktu praktycznie nie było prócz zwykłych grzeczności i życzeń od święta.
Spotkałam się na tej kawie bo bardzo nalegał, ale raczej już z grzeczności. W końcu tyle czasu minęło, nikt nikomu nie uprzykrzał życia, nawet sobie myślałam, że może po takim czasie spojrzę na niego jak na zwykłego znajomego, że tamtej chemii już dawno nie ma, że w moich oczach "spowszednieje", przez co przestanę i ja wracać do niby pięknych wspomnień. W końcu zapewniał, że to tylko kawa, że nie ma w tym nic złego. A potem mi gada takie rzeczy... i znów poniekąd miesza w głowie. Jeszcze gdyby to było miesiąc czy pół roku od "zerwania", ale nie po kilku...latach???
Nie mam pojęcia po co to zrobił i naprawdę nie odniosłam wrażenia, że chce wrócić do romansu. Choć może tylko tak mi się wydaje.
Tak czy inaczej nie zamierzam się już z nim nawet na kawę spotykać. A może wyolbrzymiam całą sytuację. Moze tak powiedział, żeby mi było miło.. niby ok, ale nie kiedy ma żonę.

114

Odp: ja, on i ten trzeci

Sytuacji pewnie nie wyolbrzymiasz, przeceniasz tylko, moim zdaniem, jego intencje i osobę. Większość takich facetów to wyrachowane, cyniczne typy, podbudowujacy sobie ego zawróceniem głowy jakiejś lasce, rozkochaniem jej w sobie i skorzystaniem z ochoczo dawanych " wdzięków ". Ten może bardziej ambitny, nie lubiący się dzielić z kimś innym, skoro nie mieszał Ci się do związku.
Brzmi okropnie? Tak bym go traktowała na Twoim miejscu, do tego jeszcze jakiś przystojny, dobrze zbudowany i chetny klin,  najlepiej niezbyt wrażliwy, i może się wyleczysz.     Coś kiepsko Ci się póki co trafia,  taki deficyt fajnych facetów panuje? Najwyższy czas przerwać tę kiepską passę.

115 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-14 18:56:17)

Odp: ja, on i ten trzeci

Jak widać wink Nie chcę 'klina' albo est fascynacja albo nie. Ja raczej należę do tych sapioseksualnych, więc sam "biceps" nie wystarczy. Dlatego między innymi zakochałam się w tym drugim, choć nie miał sylwetki modela a nawet jakaś nadwagę.
Ten pierwszy (z romansu) też jest bardzo inteligentny i elokwentny...fizycznie też idealny. No ale cóż poradzić? Wielkiej szczęśliwej miłości z tego nie było i nie będzie. Tylko niepotrzebnie znów mi namieszał... dając nadzieje? W końcu i ja po latach o nim nie zapomniałam sad
Ot skutki romansu sad
Never ever!!!

116

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Pamiętaj że jedyną szansą na wyjście z tego chorego układu jest całkowity brak kontaktu. Nie ma innego lekarstwa dla Was trojga.
Spotkaj się z nim ostatni raz i uświadom go że to nie była miłość,  uświadom go dlaczego to było złe i dlaczego musicie zerwać kontakt,  tylko spotkaj się w miejscu publicznym żeby nie próbował swoich gierek.
Jeśli żona jeszcze nie wie to niech nie przyjdzie mu do głowy jej mówić, bo będzie potwornie cierpieć.

Roxann
Ludzie popełniają błędy,
ale mało kto potrafi się do nich przyznać, mało kto potrafi zrozumieć co zrobił źle
i mało kto żałuje.
Ty to potrafisz, dlatego szacun.

A jeśli cię kiedyś dopadną demony przeszłości i jego żona zapyta dlaczego?
Odpowiedz tylko - przepraszam i bardzo żałuję, to przyniesie jej ulgę, a Tobie wybaczenie.

Roxann idź po swoje szczęście
i powodzenia.

117 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-14 19:57:58)

Odp: ja, on i ten trzeci
lilka787 napisał/a:

Roxann
Pamiętaj że jedyną szansą na wyjście z tego chorego układu jest całkowity brak kontaktu. Nie ma innego lekarstwa dla Was trojga.
Spotkaj się z nim ostatni raz i uświadom go że to nie była miłość,  uświadom go dlaczego to było złe i dlaczego musicie zerwać kontakt,  tylko spotkaj się w miejscu publicznym żeby nie próbował swoich gierek.
Jeśli żona jeszcze nie wie to niech nie przyjdzie mu do głowy jej mówić, bo będzie potwornie cierpieć.

lilka787, niby wszystko ok, to co piszesz i się z Tobą zgadzam, ale mam wrażenie, że piszesz jakby ten romans trwał. Nie trwa od paru lat! Tak, umówiłam się na kawę raz. Raz! Było miło, tylko potem pojawiły się te wyznania. On nie proponuje spotkania, a ja? Na jego smsy, wtedy jeszcze w żartach napisałam, że głupoty pisze i niech się zajmie żoną i pracą. On też to niby w żarty obrócił. A potem z rana czytam, że mu się śniłam, albo wysyła mi jakiś mms z miejsca gdzie razem byliśmy podpisując jakoś wymownie. Albo po prostu, że gdzieś jest i chce się z tym podzielić.
Niby nic się nie dzieje...
Nie wiem, naprawdę nie wiem.. bo niby nic nie wskazuje, że chce romansu, raczej zależy mu na przyjaźni i bardziej chodzi o sentyment... ja go tez bardzo lubię, nie mówię że kocham ale lubię. Fakt wspomnienia mamy jakie mamy. No i co mam mu napisać/powiedzieć - nie chcę cię znać, nie odzywaj się do mnie? 
Choć może to rzeczywiście najlepsze i najzdrowsze rozwiązanie.

118

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan myślisz , że dla żony to ma jakieś znaczenie , że to było jakiś czas temu?:) wątpie. Podejrzewam , że jakby się dowiedziała , że jej mężuś miał romans i bzykał , bardzo możliwe , że jak ona się dzieckiem opiekowała była by załamana. Ten typ jest wyrachowany jak ktoś wyżej napisał.

119 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-14 20:18:36)

Odp: ja, on i ten trzeci
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Roxan myślisz , że dla żony to ma jakieś znaczenie , że to było jakiś czas temu?:) wątpie. Podejrzewam , że jakby się dowiedziała , że jej mężuś miał romans i bzykał , bardzo możliwe , że jak ona się dzieckiem opiekowała była by załamana. Ten typ jest wyrachowany jak ktoś wyżej napisał.

Nie wiem, ale dla mnie ma. Gdyby się żona dowiedziała w tamtym czasie, to byłoby o czym mówić, teraz (dla mnie) nie ma o czym, bo cóż znaczy sentyment czy wspomnienia? Ja nie chcę powrotu do romansu. To wiem NA PEWNO.

120

Odp: ja, on i ten trzeci

No właśnie dla Ciebie nie ma, bo egoistycznie postrzegasz świat i liczysz się tylko ty dla samej siebie:) Już nie będę Cię zjeżdżać, dobrze , że się opamiętałaś:)

121 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-02-14 20:28:01)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Roxan myślisz , że dla żony to ma jakieś znaczenie , że to było jakiś czas temu?:) wątpie. Podejrzewam , że jakby się dowiedziała , że jej mężuś miał romans i bzykał , bardzo możliwe , że jak ona się dzieckiem opiekowała była by załamana. Ten typ jest wyrachowany jak ktoś wyżej napisał.

Nie wiem, ale dla mnie ma. Gdyby się żona dowiedziała w tamtym czasie, to byłoby o czym mówić, teraz (dla mnie) nie ma o czym, bo cóż znaczy sentyment czy wspomnienia? Ja nie chcę powrotu do romansu. To wiem NA PEWNO.

Roxann napisał/a:

Fakt wspomnienia mamy jakie mamy. No i co mam mu napisać/powiedzieć - nie chcę cię znać, nie odzywaj się do mnie? 
Choć może to rzeczywiście najlepsze i najzdrowsze rozwiązanie.


No właśnie Roxann czym jest sentyment czy wspomnienie?
Skoro nie ma czego wspominać to po prostu to zakończ.
Zostaw męża żonie, nie odpisuj i nie odbieraj, nie patrz, nie myśl.

122 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-14 21:29:51)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
lilka787 napisał/a:

Roxann
Pamiętaj że jedyną szansą na wyjście z tego chorego układu jest całkowity brak kontaktu. Nie ma innego lekarstwa dla Was trojga.
Spotkaj się z nim ostatni raz i uświadom go że to nie była miłość,  uświadom go dlaczego to było złe i dlaczego musicie zerwać kontakt,  tylko spotkaj się w miejscu publicznym żeby nie próbował swoich gierek.
Jeśli żona jeszcze nie wie to niech nie przyjdzie mu do głowy jej mówić, bo będzie potwornie cierpieć.

lilka787, niby wszystko ok, to co piszesz i się z Tobą zgadzam, ale mam wrażenie, że piszesz jakby ten romans trwał. Nie trwa od paru lat! Tak, umówiłam się na kawę raz. Raz! Było miło, tylko potem pojawiły się te wyznania. On nie proponuje spotkania, a ja? Na jego smsy, wtedy jeszcze w żartach napisałam, że głupoty pisze i niech się zajmie żoną i pracą. On też to niby w żarty obrócił. A potem z rana czytam, że mu się śniłam, albo wysyła mi jakiś mms z miejsca gdzie razem byliśmy podpisując jakoś wymownie. Albo po prostu, że gdzieś jest i chce się z tym podzielić.
Niby nic się nie dzieje...
Nie wiem, naprawdę nie wiem.. bo niby nic nie wskazuje, że chce romansu, raczej zależy mu na przyjaźni i bardziej chodzi o sentyment... ja go tez bardzo lubię, nie mówię że kocham ale lubię. Fakt wspomnienia mamy jakie mamy. No i co mam mu napisać/powiedzieć - nie chcę cię znać, nie odzywaj się do mnie? 
Choć może to rzeczywiście najlepsze i najzdrowsze rozwiązanie.

Roxann
Ja mam świadomość, co było między Wami a co jest teraz.
To co piszesz dalej, to ślepa uliczka, nie idź nią. On zwodzi Cię na manowce i nie ważne czy świadomie czy nie.
Zerwanie kontaktu to jedyna droga do Twojej wolności.

Jeśli zaczniesz z nim tą grę, przegrasz jak wtedy. Zawsze się przegrywa dlatego nie gra się w grę pt. flirt z zajętym facetem.
Nie popełnij drugi raz tego samego błędu.

Dla żony nie ma żadnego znaczenia, że zdrada była dawno temu. Cierpi tak samo i przeżywa jak by to było teraz, wystsrczy przeczytać choćby wątek Nusi "Mąż zakochał się w koleżance z pracy".

Napisałam o żonie , bo to że się z Tobą jeszcze nie skontaktowała może znaczyć,że jeszcze nie wie, ale jak się dowie to może to zrobić, a Ty musisz być przygotowana, bo to będzie też szansa dla Ciebie.

Roxann
Nie da się udowodnić że czarne jest białe.

Choć gdy emocje biorą górę tak właśnie robimy.

Ja tylko ukazuję Ci szerszą perspektywę, nic więcej.

A kiedy czegoś nie wiem zawsze zadaję sobie pytanie, czy chciałabym żeby mnie to zrobiono ? I zawsze znajduję odpowiedź.

123 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-14 22:35:40)

Odp: ja, on i ten trzeci

Eh, niby w słowach to takie proste i logiczne, niby a to wszystko rozumiem i wiem..  ale cho...ra! po latach znów za nim tęsknię.. sad
Chyba naprawdę źle ze mną sad

124

Odp: ja, on i ten trzeci

No to rozbij mu rodzinę, skrzywdź dziecko i żonę, już nie wiadomo jak do Ciebie trafić.

125

Odp: ja, on i ten trzeci
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

No to rozbij mu rodzinę, skrzywdź dziecko i żonę, już nie wiadomo jak do Ciebie trafić.

No a co on robił przez te lata? Ja nie wiem może miał inne, może wciąż wzdychał do mnie (w co wątpię).

126

Odp: ja, on i ten trzeci

Jeżeli miał inne to świadczy tylko o tym jaki z niego typ. Chciałabyś takiego faceta, który zdradza żonę? Przecież ten koleś to porażka..

127

Odp: ja, on i ten trzeci
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Jeżeli miał inne to świadczy tylko o tym jaki z niego typ. Chciałabyś takiego faceta, który zdradza żonę? Przecież ten koleś to porażka..

To nie jest wszystko takie czarno-białe.. sad
Równie dobrze mogłabym Cię zapytać, czy chciałabyś faceta do którego nic nie czujesz?

128

Odp: ja, on i ten trzeci

Raczej na jedno i drugie pytanie powinna być jedna odpowiedź, zaczynająca się na literę "N".

129

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan ale ten człowiek ma żonę. Zrozum to. ŻONĘ MA. Codziennie sypia z nią w łóżku , kładzie się i budzi obok niej. Naprawdę tak słabo się cenisz?

130

Odp: ja, on i ten trzeci
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Roxan ale ten człowiek ma żonę. Zrozum to. ŻONĘ MA. Codziennie sypia z nią w łóżku , kładzie się i budzi obok niej. Naprawdę tak słabo się cenisz?

A jak go z żoną nic nie łączy i nie sypia z nią?

Posty [ 66 do 130 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026