Ismena1976 - zdaję sobie sprawę z tego, że to ja ich w jakimś sensie wybieram i oni wybierają mnie. Na pewno działa tu wiele czynników, ale ciężko mi odpowiedzieć jednoznacznie "jaka jestem ja". To strasznie trudne pytanie, które często sobie zadaje, ale jeszcze tego chyba do końca nie rozgryzłam...
Generalnie zastanawiam się, czy dużo osób tak ma, że jakby popatrzyły wstecz, na swoje poprzednie związki to by stwierdziły, że pod względem osobowości i charaktetu ich partnerzy byli podobni do siebie.Colt47 - powierzchowność? Na jakiej podstawie wnioskujesz bo nie rozumiem tego toku myślowego? Właśnie chodzi o to, że ja z nimi jestem, mimo tego co odkrywam po jakimś czasie, czyli tej ich "emocjonalnej pustki". Jeśli kocham i czuje się kochana to mimo wszystko przy nich trwam, a właśnie tacy mnie najbardziej pociągają i boję się, że w jakimś sensie jest to moje małe "przekleństwo" . I nie, nie wolę się oszukiwać - nie każdy ma tak jak Ty, że jak poznaje dziewczynę to odkrywa wszystkie karty. Ludzie są skryci i pokazują się na początku zawsze z jak najlepszej strony.
To calkiem oczywiste,ze najtrudniej jest okreslic sama siebie.zadalam Ci to pytanie celowo,bo uwazam,ze w odpowiedzi na nie jest zawarty klucz.Gdybys troche "pogrzebala"w sobie,na pewno znalazlabys na nie odpowiedz.I tych czynnikow jest na pewno sporo.Jezeli wybieramy ciagle podobne osobowosci,oznacza to,ze nie jest to dzielem przypadku.