elya napisał/a:Ta sytuacja z koperta jest własnie brakiem komunikacji, sztywna i czytałam kiedys na innym forum, że dziewczyna wraz z dokumentami w pracy dała chłopakowi na karteczce swój numer i propozycję spotkania i jego reakcja było: nieodzywanie sie do niej, śledzenie jej z pracy z zachowaniem dystansu a przed podaniem karteczki usmiechal sie do niej, przychodził i rozmawiał.
Ta sytuacja z pracy o ktorej mowisz jest zlym przykladem. W pracy NIGDY, NIGDY, NIGDY nie szuka sie partnerow na zycie. Wybijcie sobie to z glowy. Do pracy chodzi sie tylko po to zeby robic biznes a zycie prywatne trzyma sie w domu. Gdyby jakakolwiek wspolpracowniczka wreczyla mi cokolwiek prywatnego lub w jakikolwiek inny sposob zasugerowala ze jest zainteresowana zwiazkiem to tez bym sie zdystansowal. Niewazne jak atrakcyjna by byla. Jest zbyt wiele powodow na to zeby w ogole nie mieszac biznesu z zyciem prywatnym.
Wyobraz sobie ze masz kolege i kolezanke w pracy, ktorzy zaczynaja tworzyc zwiazek. Codziennie wszyscy pracownicy beda musieli tolerowac szepty pomiedzy nimi, chichoty, oblapianie sie gdzies na korytarzu czy w innym pomieszczeniu. To bardzo przeszkadza ludziom w pracy i niszczy atmosfere. Taka para chodzi z glowami w chmurach i malo ich interesuje dzialnosc biznesowa. Nie mozna w ogole na nich liczyc i jeszcze psuja zespol. Wiekszosc zwiazkow sie rozpada, te w pracy nie sa wyjatkiem. Wyobraz sobie taka pare kilka miesiecy pozniej - pogniewani, nie moga siebie zniesc. Ale nadal pracuja w tym samym miejscu. Ciagle wisi nad nimi czarna chmura. Nie mozna im powiezyc zadnego wspolnego zadania. Jeszcze beda podminowywac wzajemne wysilki i caly zespol. Masakra. Tylko wyrzucic z pracy jedno albo oboje.
zlotakaczka napisał/a:...gdzie poznaję mężczyzn. Hmmm ja w zasadzie nie prowadzę typowych "poszukiwań" więc są to bardzo różna miejsca. Pracuję w wolnym zawodzie więc są to mężczyźni z pracy, czasami z imprez (ale raczej takich organizowanych przez znajomych niż tych w knajpach).
Przyznam, ze jak przeczytalem to pierwszym razem to mialem wrazenie, ze zlotakaczka twierdzi iz "w ogole nie spotyka mezczyzn bo jedynie obraca sie w kregu profesjonalnym, a Ci mezczyzni (domyslnie) sa poza kregiem zainteresowan". Ale teraz zastanawiam sie czy ona przypadkiem nie miala na mysli, ze "szuka mezczyzn tylko w tym kregu profesjonalnym". Jesli tak to klapa. Kompletnie zle miejsce. Ja podalem kilka przykladow, gdzie mozna szukac znajomosci, ale nigdzie nie sugerowalem niczego zwiazanego z praca. Zadnej imprezy w pracy. Mowi sie "wyjdz do ludzi". Miejsce pracy i krag profesjonalny nie kwalifikuje sie jako "wyjscie do ludzi".
Widze, ze ten pomysl z notatka sie ogolnie nie podoba. Ok, nie ma sprawy, to tylko sugestia na konkretna sytuacje gdzie "ona jest zainteresowana, on okazuje zainteresownanie i on jest niesmialy". Ogolnie mam wrazenie, ze inaczej podchodzicie do takiego pierwszego kontaktu niz ja. Ja uwazam ze najpierw trzeba byc znajomymi przez jakis czas zanim moze byc jakakolwiek mowa o blizszym zwiazku. Dlatego kazdy kontakt jaki zainicjujesz, czy to listem czy inaczej, musi miec zupelnie niewinne zamiary: tylko poznac druga osobe i tyle. Nie zakladaj zadnej ekskluzywnosci. Jednego dnia pojdziesz do kina z jednym znajomym, drugiego dnia pojezdzisz na rowerze z innym. Niektore znajomosci skoncza sie szybko. Inne moze przerodza sie w dluzsze znajomosci. Ale jedna moze rozkwitnac w zwiazek romantyczny na cale zycie. Mam wrazenie, ze Wy rozumiecie taki pierwszy kontakt jako "randka i oficjalny poczatek ekskluzywnego blizszego zwiazku". Jest to jak wykrecanie drugiej stronie rak aby zmusic ja do zwiazku. To wystrasza zarowno kobiety jak i mezczyzn. Gdyby tak kobieta ktorej nie znam lub ledwo co gdzies poznalem z nienacka palnela mi "Podobasz mi sie. Chcesz isc na randke?", to tez bym zbaranial. Skoro takiej kobiety nie znam ta skad mam wiedziec czy warto sie angazowac? A jeszcze w jakims ekskluzywnym zwiazku... gdzie tam. Lepiej wiac niz ryzykowac. Mysle ze kobiety reaguja podobnie.
Na koniec podam wam przyklad z zycia. Kiedys na studiach mialem kolezanke: mala, zezowata, miala okulary jak denka od szampana, duzy nos - slowem fizycznie nieatrakcyjna. Ale nie mogla sie opedzic od adoratorow. I to nie takich jak zlotakaczka ma co to leca na piekno fizyczne. Za nia uganiali sie tacy "zakochani po uszy". Ona w ogole byla niedostepna bo byla muzulmanka i juz byla obiecana w zaaranzowanym malzenstwie. W ogole nie dawala nikomu do zrozumienia ze poszukuje jakiegokolwiek zwiazku. Dlaczego wiec miala tylu adoratorow??? Otoz ona bardzo angazowala sie w znajomosci. Bardzo latwo je nawiazywala i pielegnowala kazda pieczolowicie. Dla kadego mezczyzny i kobiety mogla znalezc czas zeby o czyms pogadac, pocieszyc, poradzic, chodzila z nimi do kina, na gorskie wedrowki, jezdzila na roller-costerach, itp. Ale nikomu nie dawala wylacznosci. Zdobywala serca mezczyzn zupelnie bez wysilku i niechcacy. Niestety, rowniez te serca lamala, bo nie potrafila zrozumiec dlaczego sie zakochuja, a traktowanie ludzi inaczej bylo obce jej naturze. Jesli myslice ze uganiali sie za nia jacys frajerzy... nic podobnego. Mozna zdobyc serce kazdego mezczyzny gdy poswieca sie mu wiecej uwagi niz mu kiedykolwiek poswiecila jego wlasna matka. Nie trzeba nikomu wykrecac rak.