oldorando napisał/a:Jak facet ma zaimponowac kobiecie, jesli:
Ona zagaja/zaczepia
Ona go zaprasza, inicjuje spotkanie
Ona placi rachunek
Ona podtrzymuje kontakt
Ona inicjuje zblizenie
Ona zaciesnia wiez
Ona wychodzi z propozycja wspolnego mieszkania
Ona dazy do slubu
Ona chce dzieci
Ona pilnuje jego moralnosci/kontroluje
Ona decyduje o.......rozstaniu, bo ma dosc decydowania o wszystkim za niego.......
Np. mnie nie imponuje fakt podejmowania takich decyzji. Te najważniejsze (ślub, dzieci, mieszkanie) i tak podejmuje się wspólnie. Może to facet się oświadcza, ale zwykle w momencie, kiedy wie, że kobieta powie "tak". Temat mieszkania i dzieci też pojawia się wcześniej w rozmowach, jeszcze zanim zapadnie decyzja.
Czym może mi zaimponować mężczyzna? Trudno powiedzieć, bo nie zastanawiałam się nigdy nad tym jakoś poważnie. Na pewno może mi zaimponować swoim podejściem do ludzi. Zwracam ogromną uwagę na sposób w jaki mężczyzna traktuje swoich rodziców, rodzeństwo, jakie ma z nimi relacje, jak traktuje swoich podwładnych, klientów, kolegów z pracy, a także zwykłych obcych ludzi. Można mi zaimponować tym, w jaki sposób traktuje się zwierzęta, jak dba się o swoje rzeczy i pieniądze. Nie roszczę sobie praw do portfela partnera, bo mam swój własny, ale nie związałabym się z rozrzutnym typem, bo przez takiego mogą być kłopoty w przyszłości. A przecież część wydatków (np. na dzieci) oraz inwestycji (np. dom) będzie wspólna. Ambicja i polepszanie swojej sytuacji zawodowej też się liczy. Facet musi wymagać od siebie i od życia, nie godzić się na przeciętność i bylejakość. To mi imponuje. Zwracam też uwagę na sposób pisania i wysławiania, bo wbrew pozorom dużo on mówi o człowieku (nie chodzi mi o generalizacje, że osoba robiąca błędy jest mało inteligentna, bo to bardziej skomplikowane). Ważne jest posiadanie jakichś zainteresowań. Bardzo ważna jest odporność na stres oraz umiejętność radzenia sobie z problemami. Tak, silna psychika jest bardzo męska, choć ona nie zależy od płci. Ale nie wyobrażam sobie iść przez życie z facetem, którego byle co łamie. I nie mówię tu o duszeniu wszystkiego w sobie, bo to nie jest według mnie siła. Prawdziwy mężczyzna powie czym się martwi, okaże nawet emocje, ale potem zbierze się do kupy i przyjmie problem na klatę, znajdując jego rozwiązanie. Tym można mi bardzo zaimponować. Do tego oczywiście inteligencja (bardziej emocjonalna, bo jakąś wiedzę to ma każdy, a emocjonalna często u facetów leży i kwiczy). Nie wiem czy to wiele, bo nie wymagam od partnera czegoś, czego sama nie posiadam. Oczekuję też traktowania mnie jak partnerkę, a nie głupiutką mimozę, która nie może decydować o swoim życiu.
Jeśli jestem odporna na stres, umiem rozwiązywać problemy zamiast beczeć w pokoju, wiem czego chcę, działam rozsądnie zamiast emocjonalnie, jestem ambitna i podejmuję za siebie decyzje, to znaczy, że jestem mało kobieca? No nie wiem. Mój partner nie uważa mnie za mało kobiecą, bo jednocześnie jestem wobec niego bardzo ciepła i dbam o niego w tradycyjny sposób, np. rozpieszczając jego żołądek, robiąc jedzenie do pracy, dbając o ogród, psy itp. Sprzątaniem co prawda dzielimy się, ale to ja więcej sprzątam. Nie dlatego, że muszę, ale jakoś lubię polerować na błysk swój własny dom.
Na co dzień nie odbieram narzeczonemu męskości, ale kiedy trzeba, to w trudnych chwilach umiem go wesprzeć jak partner, czyli pomóc znaleźć rozwiązanie problemu, zamiast oczekiwać, że on mi się wypłacze w rękaw i po sprawie. Wie, że kiedy coś się stanie, to umiem zachować zimną krew i można na mnie liczyć. Jeśli jednak faceci wolą kobiety, o które wiecznie trzeba dbać i które sobie nie radzą z problemami, to moim zdaniem nie świadczy dobrze o mężczyźnie. Ale co kto lubi. 