netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 123 wyświetleniazałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 2 661 ]

521

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Hehe do  rana piłam..... wódka to zło!!!! Poza tym była super muza i ciężko było zejść z parkietu.  Kurcze musimy koniecznie się spotkać i pomyśleć jak możemy inaczej się wspierać szczególnie jak mamy gorsze dni.

ARCOLA -  normalnie chyba się kiedyś upiję- he he. Ostatnio zrobiłam to w kwietniu. Do dziś znajomi przypominają mi jak ich ciągle ich wkręcałam..." zróbmy coś głupiego.. spalmy moje mieszkanie.. he he. Wtedy ( na drugi dzień) też mówiłam WÓDKA - TO ZŁO ! he he

522

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Hej dziewczyny. To cię Liza wzięło:-(
Ja też miałam kiepskie dni ostatnio. Nie wiem czemu ale znów powróciło mi pytanie jak on mógł nas zostawić? Ja chyba nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy nad dobro rodziny przekładają inne wartości. 
Też wczoraj pobalowalam. Dziś kac i zle samopoczucie.
Do tego dochodzą problemy z córką. Odkąd zostalysmy same pojawił się w niej strach jak zostaje sama. Cały czas mnie pilnuje albo dziadków, jak z nimi jest. Boi się, że ją gdzieś zostawie. Dziś przywiózł nas kuzyn- ja wysiadlam z auta a ona wpadła w panikę, że ją zostawie. Do tego jest bardzo wrazliwa. Ciężkie to wszystko...


ZAHIR - ile Twoja córka ma lat?

7.

7 - mądrze myślące już dziewczatko. Moja miała 13 , gdy odeszłam od męża ( jej ukochanego tatusia) - alkoholizm. wiesz co? Wtedy miała mega zachwiane poczucie wartości. Rozmawiałam z nią wtedy jak ze starą ( w opcji dostosowanej do jej wieku). Mówiłam jej o wszystkim - FAKTY!! a nie mój komentarz - typu  tatuś -beee. Zrozumiała. Dziś jest fajną, mądrą, rozsądną ( to nie moja tylko ocena) 24 letnią laseczką ceniona wśród rówieśników, jako wyjątkowo mądrze myśląca osoba Jeśli mogę - moja rada- nie taj przed nia niczego ( oczywiście na miarę jej mozliwości percepcyjnych). Najczęściej nie doceniamy swoich dzieci i je chronimy - niby !!, a one to wiedza i czują się i dopowiadają sobie , choc nie powinny. Nie giglaj jej, ale rozmawiaj z nią o wszystkim - tak jak jest

523

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie dziewczynki

a ja się dzisiaj znowu lekko ululałam, dopóki byłam z rodzinką to było ok, śmialiśmy się, gadaliśmy o głupotach. A teraz zostałam sama i jest mi smutno. Chyba nie mogę pić, bo alkohol wyzwala te złe emocje, znowu zaczęłam o nim myśleć sad Może nie o nim, ale o tym, że ma mnie gdzieś, że ten cały związek to tylko iluzja szczęścia w mojej głowie. Ku..wa on mnie chyba nigdy nie kochał sad

524

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Witajcie dziewczynki

a ja się dzisiaj znowu lekko ululałam, dopóki byłam z rodzinką to było ok, śmialiśmy się, gadaliśmy o głupotach. A teraz zostałam sama i jest mi smutno. Chyba nie mogę pić, bo alkohol wyzwala te złe emocje, znowu zaczęłam o nim myśleć sad Może nie o nim, ale o tym, że ma mnie gdzieś, że ten cały związek to tylko iluzja szczęścia w mojej głowie. Ku..wa on mnie chyba nigdy nie kochał sad


ojjjjjjjjj Oliimpia - ja Cię muszę chyba kochać - tak myślałam, że wrócisz ululana..........   oj nie wkręcaj się - kochał- nie kochał ??????????????  czy to ma dziś znaczenie??? jak przyjdzie - kopnij go  w worek i niech spada

525 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-09-13 01:25:22)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza, takie myśli mi się pojawiły, przeczytalam o małej dziewczynce, która po śmierci taty byla dzielna, może też wspierająca mamę , trochę sama. Nie musisz być głupia blondynka ,  to nie tak , dobrze jest potrafić sobie radzić , tez w trudnych sytuacjach, teraz jednak już wiem, że prawdziwa zaradność to tez umiejętność proszenia o wsparcie i  pozwolenie sobie na błędy.

526

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia tez to przechodziłam " nie kochał" nie wiem czy to Cię pocieszy , kochał tak jak potrafił. Jeszcze trochę zakrętów przed Tobą z czasem to blednie i coraz bardziej realnie będziesz widziała partnera, im bardziej realnie tym mniej będziesz Ty czuła kochanie , bo czyż nie szukasz czegoś innego , czegoś czego najwidoczniej ten mężczyzna po prostu nie ma.

527

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Liza, takie myśli mi się pojawiły, przeczytalam o małej dziewczynce, która po śmierci taty byla dzielna, może też wspierająca mamę , trochę sama. Nie musisz być głupia blondynka ,  to nie tak , dobrze jest potrafić sobie radzić , tez w trudnych sytuacjach, teraz jednak już wiem, że prawdziwa zaradność to tez umiejętność proszenia o wsparcie i  pozwolenie sobie na błędy.

Iskra- ja radzę sobie zwyczajnie w zyciu, a nie tylko w trudnych sytuacjach

528

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza wiem może mało precyzyjne to napisałam, wszystkie te cechy, które wymieniłas są tymi, którymi scharakteryzować można osobę która daje wsparcie i opiekę, czy Ty jesteś otwatra na to by ktoś zaopiekował się Tobą

529 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-13 10:23:48)

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Liza wiem może mało precyzyjne to napisałam, wszystkie te cechy, które wymieniłas są tymi, którymi scharakteryzować można osobę która daje wsparcie i opiekę, czy Ty jesteś otwatra na to by ktoś zaopiekował się Tobą

JA  MARZĘ O TYM ,ABY NIE MUSIEĆ SOBIE RADZIĆ - czytaj , by móc codzienność dzielić z kimś, móc się dzielić  wszystkim, co składa się na każdy dzień . Jakoś wszystko spada finalnie na mnie . Ufam, że kiedyś tak się stanie ( na zawsze), a nie tylko na jakiś czas. Mój eksik był tym, który chciał ( niby) kręcić tę machinę codzienności wraz ze mną, jednak jak życie pokazało - chciał, ale za mało.........I w sumie choć dziś jest mi źle, to szanuję jego wybór, tylko po co to zrobił w tak fatalnym stylu ( mówił co  innego i robił co innego)

530

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza, to dobrze, że wiesz czego chcesz, jak czegoś pragniemy i potrafimy to jasno określić , to też do tego dojdziemy smile
By zamienić trafiłam na wybrałam, od czego krok do tego by następnym razem wybrać uważniej, przyjrzyj się jednak temu co napisałam,  to intuicyjne. Napisałaś o mężu alkoholiku i parterze , ktory Cię zdradził, można powiedzieć, że to mezczyzni słabi psychicznie, Ty z jakiegoś powodu takiego mężczyznę wybrałaś, pooanalizuj ile w związkach tych dawałas Ty, ile dostawałas od partnerów. O partnerze, ktory Cie zdradził wspominałaś,  że gdy Cię poznał miał wątpliwość , że taka kobieta  go zechce, że jest za mały, to są wazne sygnały. 
Jesteś silna kobietą, otwórz się na silnego mężczyznę.

531

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Olimpia tez to przechodziłam " nie kochał" nie wiem czy to Cię pocieszy , kochał tak jak potrafił. Jeszcze trochę zakrętów przed Tobą z czasem to blednie i coraz bardziej realnie będziesz widziała partnera, im bardziej realnie tym mniej będziesz Ty czuła kochanie , bo czyż nie szukasz czegoś innego , czegoś czego najwidoczniej ten mężczyzna po prostu nie ma.

No własnie nie daje mi spokoju jedna kwestia, czy on zawsze taki był a ja tego nie widziałam, Czy po prostu aż tak się zmienił. Pierwsze niecałe 4 lata związku były idealne - on ten "kochający niby", szanujący, dbający o mnie, opiekuńczy, starający się, szczery itd. Przez ten czas nie mieliśmy żadnych poważniejszych problemów, żadnych kryzysów. Był dla mnie ideałem pod każdym względem. Pojawił się kryzys, pierwszy poważny problem i jak się okazało ostatni. On nie sprostał temu, poszedł na łatwiznę i zaczął mnie zdradzać. Z tego idealnego wg mnie mężczyzny stał się tym, który nie wie czy kocha, który nie szanuje, który przestał o mnie dbać, zaczął KŁAMAĆ.
Podobno ludzi poznaje się tak naprawdę jak zaczynają się problemy, wtedy widać jak oni sobie z nimi radzą. On sobie nie poradził w ogóle. Ja kocham tego faceta sprzed roku, nienawidzę tego z ostatniego i nie chcę takiego. Wydarzyło się tyle złego i wiem, że on już nigdy nie będzie (a może nigdy nie był, a to była tylko moja iluzja) taki jak kiedyś. Ja też już nie jestem taka jak kiedyś. Jego obraz i zachowanie pasuje mi idealnie do syndromu Piotrusia Pana - dzisiaj to widzę.

532

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

JA  MARZĘ O TYM ,ABY NIE MUSIEĆ SOBIE RADZIĆ - czytaj , by móc codzienność dzielić z kimś, móc się dzielić  wszystkim, co składa się na każdy dzień . Jakoś wszystko spada finalnie na mnie . Ufam, że kiedyś tak się stanie ( na zawsze), a nie tylko na jakiś czas. Mój eksik był tym, który chciał ( niby) kręcić tę machinę codzienności wraz ze mną, jednak jak życie pokazało - chciał, ale za mało.........I w sumie choć dziś jest mi źle, to szanuję jego wybór, tylko po co to zrobił w tak fatalnym stylu ( mówił co  innego i robił co innego)

Liza ja marzę dokładnie o tym samym i wiem o czym piszesz. Marzę o tym, żeby czasami się mną ktoś zaopiekował, załatwił za mnie te wszystkie "męskie sprawy", chciałabym czasami być małą dziewczynką, którą ktoś prowadzi za rączkę, a nie wiecznie ja musiałam ich prowadzić za rączkę. Chciałabym po prostu nie musieć znać się na samochodach, wiedzieć co mi się zepsuło, jeździć po mechanikach. Chciałabym nie dźwigać sama ciężkich zakupów. Nie przestawiać sama ciężkich mebli itd. To takie zwyczajne sprawy, ale brakuje mi w nich faceta. Brakuje mi tego żeby po całym ciężkim dniu zwyczajnie usiąść, przytulić się, móc się wygadać - poczuć wsparcie. Żyłam długo w związku na odległość i powinnam być przyzwyczajona do samotnej codzienności, ale przecież miało się to dawno zmienić, przecież mówił, że się przeprowadzi, że będziemy razem, że będziemy się wspierać. I DUPA, tak jak Twój mówił co innego a robił co innego.

Dzisiaj chyba mam znowu gorszy dzień sad

533

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia ten Piotruś pan nie stał się Piotrusiem w przeciągu roku, w związku na odległość miał dużo miejsca dla siebie, z tego co piszesz nie zawsze mogłaś na niego liczyć . Przez 4 lata dorośli ludzie nie zamieszkali ze sobą , z czyjej inicjatywy? Czy to Tobie bardziej nie zależało na rozwoju tego związku? Jesteś fajna, ciepła osobą, wiesz czego pragniesz, pamiętaj tylko, że mężczyźna nie szuka dziewczynki tej małej,którą czasem chciałabyś być, tą dziewczyną zaopiekować musisz się sama. Myślę, ze dojrzały mężczyzna chętnie zaopiekuje się kobietą, która potrafi obdarować go uczuciem i troską.
PS.  Jest Ci smutno, posmuć się troszkę,  a potem bierz psa i uciekaj na dwór, słoneczko dobrze Ci zrobi:)

534

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Olimpia ten Piotruś pan nie stał się Piotrusiem w przeciągu roku, w związku na odległość miał dużo miejsca dla siebie, z tego co piszesz nie zawsze mogłaś na niego liczyć . Przez 4 lata dorośli ludzie nie zamieszkali ze sobą , z czyjej inicjatywy? Czy to Tobie bardziej nie zależało na rozwoju tego związku? Jesteś fajna, ciepła osobą, wiesz czego pragniesz, pamiętaj tylko, że mężczyźna nie szuka dziewczynki tej małej,którą czasem chciałabyś być, tą dziewczyną zaopiekować musisz się sama. Myślę, ze dojrzały mężczyzna chętnie zaopiekuje się kobietą, która potrafi obdarować go uczuciem i troską.
PS.  Jest Ci smutno, posmuć się troszkę,  a potem bierz psa i uciekaj na dwór, słoneczko dobrze Ci zrobi:)

Jest dużo prawdy w tym co piszesz. On był tym Piotrusiem zawsze, tylko nie dał mi okazji tego zobaczyć, albo ja nie chciałam tego wiedzieć. Oj plany były, przekładał co jakiś czas terminy przeprowadzki, tak naprawdę chyba nigdy nie chciał tego zrobić. I wiem dzisiaj że to własnie mi zależało na rozwoju tego związku, chciałam pójść krok dalej. Były momenty, że zaczęłam naciskać i on się ulotnił. Bo przecież się bał, nie był pewien czego chce, co czuje. Tylko po co zawracał mi tyłek przez tyle lat? Wystarczyła szczerość kilka lat temu. No ale jego na nią nie stać.

Koniec tego rozgrzebywania, mam to gdzieś, bo znowu zapędzam się w to błędne koło. Muszę iść naprzód !!!

535 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-09-13 20:31:28)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia, może szczerość by wystarczyła, może zaczęłabyś mocniej naciskać. Po co zawracał Ci tyłek?Bo było mu wygodnie. Nie próbuj mierzyć kogoś, kto nie jest do Ciebie podobny tą sama miarą, wyznajecie inne wartości.
Nie bądź też dla siebie surowa, w związku na odległość i jak domyślam się widując na weekendy , pewnie wiele tez było fajnych sytuacji, które przysłaniały te kluczowe elementy, które wymieniłaś: Tobie zależało na rozwoju związku, Ty chciałaś iść krok dalej, on przekładał plany zw z przeprowadzką.

Przeczytałam dziś ciekawy artykuł o dojrzałych relacjach, głosił on, że dwoje ludzi z dobrym własnym poczuciem wartości zbuduje taki właśnie związek. Jak u Was dziewczyny z poczuciem własnej wartości? Ja wiem, że mam nad czym popracować.

Dobrej nocy i spokojnego tygodnia czarodziejki wink

536

Odp: zdradzona, zawiedziona

Oj moje poczucie wartości jest na bardzo niskim poziomie. Pracuję nad jego odbudową.

Zaczęłam powoli robić porządki, w domu i w życiu. Zaczęłam w końcu coś planować. Zaczęłam w końcu myśleć o sobie. W końcu coś zaczęłam smile

Miłego wieczoru smile

537

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Liza, to dobrze, że wiesz czego chcesz, jak czegoś pragniemy i potrafimy to jasno określić , to też do tego dojdziemy smile
By zamienić trafiłam na wybrałam, od czego krok do tego by następnym razem wybrać uważniej, przyjrzyj się jednak temu co napisałam,  to intuicyjne. Napisałaś o mężu alkoholiku i parterze , ktory Cię zdradził, można powiedzieć, że to mezczyzni słabi psychicznie, Ty z jakiegoś powodu takiego mężczyznę wybrałaś, pooanalizuj ile w związkach tych dawałas Ty, ile dostawałas od partnerów. O partnerze, ktory Cie zdradził wspominałaś,  że gdy Cię poznał miał wątpliwość , że taka kobieta  go zechce, że jest za mały, to są wazne sygnały. 
Jesteś silna kobietą, otwórz się na silnego mężczyznę.


ISKRA - masz w 100% rację.  Ja to wiem. Jednak myślę, że emocjonalny związek z drugą połówką musi się zadziać. Jak życie pokazało - włączam emocje w relacjach z Tymi, z którymi się " nie udaje". Jak można kalkulować na starcie ( właściwy/ czy nie) - no nie da się.

538

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

ISKRA - masz w 100% rację.  Ja to wiem. Jednak myślę, że emocjonalny związek z drugą połówką musi się zadziać. Jak życie pokazało - włączam emocje w relacjach z Tymi, z którymi się " nie udaje". Jak można kalkulować na starcie ( właściwy/ czy nie) - no nie da się.

no właśnie, jak na początku poznać, że to ten niewłaściwy?

539 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-13 22:31:17)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Analizując to co piszemy  -  o naszych związkach, wyciągnełam wniosek, że chyba poniosła nas trochę fantazja. Wyobraziłyśmy sobie przyszłośc/ związek z naszym panem. No właśnie - WYOBRAZIŁYŚMY. Chyba naszym błędem było to, że nasza wyobraźnia ograniczyła się do naszych potrzeb............... nie uwzględniłyśmy  ICH potrzeb. Uznałyśmy, że my kochamy bardzo - czyli musi być OK. Okazało się, że nie koniecznie. Tu przyjmuję to , że mogłam / mogłyśmy źle ocenic sytuację ( wiecie..............do tanga trzeba dwojga), Jednak dlaczego wybrali taką formę rozstania - KRĘTACTWO. Może nie chcieli nas brutalnie krzywdzić widząc nasze zaangażowanie?......... sama czasem nie wiem co myśleć

540

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

Analizując to co piszemy  -  o naszych związkach, wyciągnełam wniosek, że chyba poniosła nas trochę fantazja. Wyobraziłyśmy sobie przyszłośc/ związek z naszym panem. No właśnie - WYOBRAZIŁYŚMY. Chyba naszym błędem było to, że nasza wyobraźnia ograniczyła się do naszych potrzeb............... nie uwzględniłyśmy  ICH potrzeb. Uznałyśmy, że my kochamy bardzo - czyli musi być OK. Okazało się, że nie koniecznie. Tu przyjmuję to , że mogłam / mogłyśmy źle ocenic sytuację ( wiecie..............do tanga trzeba dwojga), Jednak dlaczego wybrali taką formę rozstania - KRĘTACTWO. Może nie chcieli nas brutalnie krzywdzić widząc nasze zaangażowanie?......... sama czasem nie wie co myśleć

Kurcze, chyba nie do końca. Ludzie się zakochują, wiążą się ze sobą, poznają, zaczynają planować przyszłość. Myślę, że jednak większość ludzi dąży do tego żeby założyć rodzinę. Jesteśmy szczęśliwi, zaczynamy  wspólnie planować, rozmawiać o wspólnej przyszłości. To nie jest nasza wyobraźnia, no chyba, że oni tak mówią tylko dla nas. Przecież jeśli ktoś chce być z kimś tylko dla samego bycia bez tej całej przyszłości, rodziny itd to wystarczy powiedzieć o swoich potrzebach. Przecież jesteśmy dorośli. Chyba nie ma gorszego rozstania od krętactwa i zdrady, czasami myślałam, wiem że to głupie, ale myślałam że wolałabym żeby umarł niż żeby mnie tak potraktował. Tak było wcześniej, jak jeszcze tak bardzo bardzo bolało.

541

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

Analizując to co piszemy  -  o naszych związkach, wyciągnełam wniosek, że chyba poniosła nas trochę fantazja. Wyobraziłyśmy sobie przyszłośc/ związek z naszym panem. No właśnie - WYOBRAZIŁYŚMY. Chyba naszym błędem było to, że nasza wyobraźnia ograniczyła się do naszych potrzeb............... nie uwzględniłyśmy  ICH potrzeb. Uznałyśmy, że my kochamy bardzo - czyli musi być OK. Okazało się, że nie koniecznie. Tu przyjmuję to , że mogłam / mogłyśmy źle ocenic sytuację ( wiecie..............do tanga trzeba dwojga), Jednak dlaczego wybrali taką formę rozstania - KRĘTACTWO. Może nie chcieli nas brutalnie krzywdzić widząc nasze zaangażowanie?......... sama czasem nie wie co myśleć

Kurcze, chyba nie do końca. Ludzie się zakochują, wiążą się ze sobą, poznają, zaczynają planować przyszłość. Myślę, że jednak większość ludzi dąży do tego żeby założyć rodzinę. Jesteśmy szczęśliwi, zaczynamy  wspólnie planować, rozmawiać o wspólnej przyszłości. To nie jest nasza wyobraźnia, no chyba, że oni tak mówią tylko dla nas. Przecież jeśli ktoś chce być z kimś tylko dla samego bycia bez tej całej przyszłości, rodziny itd to wystarczy powiedzieć o swoich potrzebach. Przecież jesteśmy dorośli. Chyba nie ma gorszego rozstania od krętactwa i zdrady, czasami myślałam, wiem że to głupie, ale myślałam że wolałabym żeby umarł niż żeby mnie tak potraktował. Tak było wcześniej, jak jeszcze tak bardzo bardzo bolało.

542 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-13 23:29:38)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

Analizując to co piszemy  -  o naszych związkach, wyciągnełam wniosek, że chyba poniosła nas trochę fantazja. Wyobraziłyśmy sobie przyszłośc/ związek z naszym panem. No właśnie - WYOBRAZIŁYŚMY. Chyba naszym błędem było to, że nasza wyobraźnia ograniczyła się do naszych potrzeb............... nie uwzględniłyśmy  ICH potrzeb. Uznałyśmy, że my kochamy bardzo - czyli musi być OK. Okazało się, że nie koniecznie. Tu przyjmuję to , że mogłam / mogłyśmy źle ocenic sytuację ( wiecie..............do tanga trzeba dwojga), Jednak dlaczego wybrali taką formę rozstania - KRĘTACTWO. Może nie chcieli nas brutalnie krzywdzić widząc nasze zaangażowanie?......... sama czasem nie wie co myśleć

Kurcze, chyba nie do końca. Ludzie się zakochują, wiążą się ze sobą, poznają, zaczynają planować przyszłość. Myślę, że jednak większość ludzi dąży do tego żeby założyć rodzinę. Jesteśmy szczęśliwi, zaczynamy  wspólnie planować, rozmawiać o wspólnej przyszłości. To nie jest nasza wyobraźnia, no chyba, że oni tak mówią tylko dla nas. Przecież jeśli ktoś chce być z kimś tylko dla samego bycia bez tej całej przyszłości, rodziny itd to wystarczy powiedzieć o swoich potrzebach. Przecież jesteśmy dorośli. Chyba nie ma gorszego rozstania od krętactwa i zdrady, czasami myślałam, wiem że to głupie, ale myślałam że wolałabym żeby umarł niż żeby mnie tak potraktował. Tak było wcześniej, jak jeszcze tak bardzo bardzo bolało.

OLIMPIA- dla nas to naturalne- POZNAĆ- ZAKOCHAĆ- PLANOWAĆ I ........... BYĆ/ ŻYĆ , Być może nie dla każdego to takie oczywiste? Nie wiem - po prostu nie wiem. Nie chce mi się wierzyć, że mogła bym az tak dać się oszukać. Ciągle myślę nad tym ,że jednak mimo wszystko mieliśmy inne oczekiwania ( ja dorobiłam sobie ideologię do czegoś czego tak na prawdę nie było). Oczekiwania, które nie zostały zwerbalizowane, więc  uznałyśmy ( Ja, czy TY), że jest , tak jak My sobie wszytko wymyśliłyśmy. Kurcze - może nie każdy musi myslaeć tak, jak my

543

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

OLIMPIA- dla nas to naturalne- POZNAĆ- ZAKOCHAĆ- PLANOWAĆ I ........... BYĆ/ ŻYĆ , Być może nie dla każdego to takie oczywiste? Nie wiem - po prostu nie wiem. Nie chce mi się wierzyć, że mogła bym az tak dać się oszukać. Ciągle myślę nad tym ,że jednak mimo wszystko mieliśmy inne oczekiwania ( ja dorobiłam sobie ideologię do czegoś czego tak na prawdę nie było). Oczekiwania, które nie zostały zwerbalizowane, więc  uznałyśmy ( Ja, czy TY), że jest , tak jak My sobie wszytko wymyśliłyśmy. Kurcze - może nie każdy musi myslaeć tak, jak my

sama już nie wiem, w każdym razie mój pozwolił mi na takie wyobrażenia. Budował razem ze mną te obrazy. Może od początku oszukiwał...

544

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

OLIMPIA- dla nas to naturalne- POZNAĆ- ZAKOCHAĆ- PLANOWAĆ I ........... BYĆ/ ŻYĆ , Być może nie dla każdego to takie oczywiste? Nie wiem - po prostu nie wiem. Nie chce mi się wierzyć, że mogła bym az tak dać się oszukać. Ciągle myślę nad tym ,że jednak mimo wszystko mieliśmy inne oczekiwania ( ja dorobiłam sobie ideologię do czegoś czego tak na prawdę nie było). Oczekiwania, które nie zostały zwerbalizowane, więc  uznałyśmy ( Ja, czy TY), że jest , tak jak My sobie wszytko wymyśliłyśmy. Kurcze - może nie każdy musi myslaeć tak, jak my

sama już nie wiem, w każdym razie mój pozwolił mi na takie wyobrażenia. Budował razem ze mną te obrazy. Może od początku oszukiwał...

Oj widzę, że zaczynamy tydzień od przemyśleń. Dłubiemy w dziurze w zębie Kochane!
Ale ja też dlubię. Zastanawiam się co kieruje takim człowiekiem, który poświęca rodzinę dla ...spokoju, kasy, wygody? Czy tacy ludzie kiedyś będą żałować? Może nigdy, bo może oni właśnie tego chcą a nie urzerania się z problemami żony, dzieckiem, problemami codzienności. Może oni nigdy nie będą gotowi do wzięcia odpowiedzialności za drugiego człowieka. Może nawet umrą szczęśliwi kiedy my nadal będziemy żyć w poczuciu niezrozumienia?!

545

Odp: zdradzona, zawiedziona

Wróciłam po babskim weekendzie z dużą ilością wina i dobrej zabawy! Przeczytałam ostatnie wpisy i mam wrażenie że same się nakręcamy. Minęło już trochę czasu od rozstania a my ciągle zastanawiamy się dlaczego.  Może to jest jakiś etap po rozstaniu, który trzeba przejść. Kurcze ale to nas blokuje.  Jak chcemy iść do przodu skoro ciągle wracamy do początku.  Odpowiedzi na nasze pytania nigdy raczej nie dostaniemy.  Ja jestem teraz na etapie wkurwa i jakbym zobaczyła tego gnoja gdzieś na ulicy to bym mu chyba przywaliła.

546

Odp: zdradzona, zawiedziona

Po pierwsze nie planuje się poważnej przyszłości z kimś,z kim się wcześniej razem nie mieszka.Po drugie facet już zdradzał wcześniej,ma doświadczenie w temacie,duże prawdopodobieństwo,że zrobi to ponownie.Po trzecie,związki na odłegłość rzadko trwają długo,tu widać jak na dłoni,że wolał kobietę na miejscu (czy mężatka,czy nie,to inny temat) niż 400 km dalej.
Wniosek? Dać sobie spokój z takim czymś,można raz,dwa razy się spotkać na seks,ale poważny związek na odległość nie ma szans.

547

Odp: zdradzona, zawiedziona
bartass72 napisał/a:

Po pierwsze nie planuje się poważnej przyszłości z kimś,z kim się wcześniej razem nie mieszka.Po drugie facet już zdradzał wcześniej,ma doświadczenie w temacie,duże prawdopodobieństwo,że zrobi to ponownie.Po trzecie,związki na odłegłość rzadko trwają długo,tu widać jak na dłoni,że wolał kobietę na miejscu (czy mężatka,czy nie,to inny temat) niż 400 km dalej.
Wniosek? Dać sobie spokój z takim czymś,można raz,dwa razy się spotkać na seks,ale poważny związek na odległość nie ma szans.

poprzednią też miał na miejscu przez 8 lat i też zdradził, więc to nie odległość tylko taki typ - kłamcy, zdradzającego. I wiem teraz, że nieważne gdzie bym była i tak by mnie zdradził, bo ma to we krwi.

548

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Oj widzę, że zaczynamy tydzień od przemyśleń. Dłubiemy w dziurze w zębie Kochane!
Ale ja też dlubię. Zastanawiam się co kieruje takim człowiekiem, który poświęca rodzinę dla ...spokoju, kasy, wygody? Czy tacy ludzie kiedyś będą żałować? Może nigdy, bo może oni właśnie tego chcą a nie urzerania się z problemami żony, dzieckiem, problemami codzienności. Może oni nigdy nie będą gotowi do wzięcia odpowiedzialności za drugiego człowieka. Może nawet umrą szczęśliwi kiedy my nadal będziemy żyć w poczuciu niezrozumienia?!

Dokładnie znowu zaczynają się przemyślenia,a ja muszę się od tego odciąć, bo wraca smutek. Nie chcę na razie analizować, zastanawiać się.

Ułożyłam sobie w głowie nowy obraz:
ON - ten zły, oszust, egoista, zdrajca, tchórz, wmawiam sobie, że nigdy mnie nie kochał.
JA - oszukana, ślepa, zakochana. Ale nie mam już na nic wpływu, nie mam innego wyjścia jak tylko się z tym pogodzić i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Teraz robię wszystko tylko dla siebie.
ONI - marzę, że karma do nich wróci. Że nie będą szczęśliwi (przemawia przeze mnie nienawiść jeszcze).

AMEN

549

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Po pierwsze nie planuje się poważnej przyszłości z kimś,z kim się wcześniej razem nie mieszka.Po drugie facet już zdradzał wcześniej,ma doświadczenie w temacie,duże prawdopodobieństwo,że zrobi to ponownie.Po trzecie,związki na odłegłość rzadko trwają długo,tu widać jak na dłoni,że wolał kobietę na miejscu (czy mężatka,czy nie,to inny temat) niż 400 km dalej.
Wniosek? Dać sobie spokój z takim czymś,można raz,dwa razy się spotkać na seks,ale poważny związek na odległość nie ma szans.

poprzednią też miał na miejscu przez 8 lat i też zdradził, więc to nie odległość tylko taki typ - kłamcy, zdradzającego. I wiem teraz, że nieważne gdzie bym była i tak by mnie zdradził, bo ma to we krwi.

No właśnie,zadziałał jeden z tych 3 czynników,a może wszystkie razem,po prostu trzeba to ol...

550

Odp: zdradzona, zawiedziona

mnie czasem nachodzą takie różne przemyślenia, jednak nie wiążą się z tymi emocjami co kiedyś. Bardziej zastanawiam się nad tym  wszystkim pod kątem przeżyć osób  z forum. Ileż cierpienia tu opisano- niesamowite. ??!!  i to cierpienia wyrządzonego przez bliskie osoby. Co do mojego eksika - już dawno zdjęłam różowe okulary

551

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Wróciłam po babskim weekendzie z dużą ilością wina i dobrej zabawy! Przeczytałam ostatnie wpisy i mam wrażenie że same się nakręcamy. Minęło już trochę czasu od rozstania a my ciągle zastanawiamy
się dlaczego.  Może to jest jakiś etap po rozstaniu, który trzeba przejść. Kurcze ale to nas blokuje.  Jak chcemy iść do przodu skoro ciągle wracamy do początku.  Odpowiedzi na nasze pytania nigdy raczej nie dostaniemy.  Ja jestem teraz na etapie wkurwa i jakbym zobaczyła tego gnoja gdzieś na ulicy to bym mu chyba przywaliła.

.................." Kurcze ale to nas blokuje..............." = bardzo trafnie ujęte.  To myślenie/ nakręcanie jest dziś bezsensowne i w pewnym stopniu blokuje nas.
Oj Arcola, po tak naszpikowanym atrakcjami weekendzie, tak mądrze piszesz - he he he. Pozdrawiam

552 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-09-14 18:42:43)

Odp: zdradzona, zawiedziona

cześć dziewczyny,

cieszę się, ze powstała taka dyskusja ;p na razie odbieracie to jak dłubanie w zębie, ale jest to nic innego jak wyjście ze strefy komfortu i wzięcie odpowiedzialności i kontroli za swoje życie smile

Liza jak kalkulować na starcie ? Sama po części odpowiedziałaś sobie. Takie emocje się z Tobą kleją, dlaczego ? To pytanie trudniejsze, odpowiedzi szukaj w zakamarkach swojej duszy, w uczuciach, które mogły być tak bolesne, że gdzieś je w sobie schowałaś , a które szukają swojego ujścia i miejsca. To może być czas na to by rozpocząć terapię.

Myślę też , że ktoś o "zdrowszej" od nas konstrukcji , szybciej rozpozna osobę, która nie rokuje w związku i po prostu się z niego po kilku miesiącach wycofa. Ile trwały nasze związki ? Ile za długo..

Gdy poznasz przyczyny swoich nieuświadomionych intencji będziesz w stanie dokonywać wyboru i po prostu nie wejdziesz kolejny raz w niekorzystną dla siebie relację. Czyż to nie lepsza opcja jak po prostu tkwienie w roli ofiary , ja taka biedna teraz to mi się coś już od losu i życia należy.

Zwróciłam uwagę, że w jakiś sposób chronisz ex partnera, dlaczego? Czy pokazałaś mu złość i ból jaki masz z powodu zdrady?

Olimpia, myślę, że jesteś w dobrym miejscu złość jest jak najbardziej adekwatna.  Na terapii w swoim czasie znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania. Trzymam kciuki za Ciebie byś nie ustawała w tej drodze.

553

Odp: zdradzona, zawiedziona

Własnie wróciłam z długiego spaceru i mam nowe/stare przemyślenia. Czuję się po prostu bardzo samotna. To chyba nie jest tęsknota konkretnie za nimi (już chyba o tym pisałyśmy) tylko za byciem z kimś. Pogoda dzisiaj dopisała, wyległy na spacery całe szczęśliwe rodziny z dziećmi, a ja sama z psem pośród nich.

Iskra bardzo trafna uwaga z tymi długimi związkami to samo mówiła mi terapeutka, W ogóle w szoku była jak powiedziałam jej, że pierwszy związek trwał 7 lat, a drugi prawie 5. To oznacza, że nie dokonuję wyboru, tkwię w związku toksycznym, tylko po to żeby z kimś być. Że nie umiem się wycofać jeśli mi coś nie pasuje.

ps. zapisałam się dzisiaj na kurs angielskiego smile Kolejna rzecz tylko dla MNIE !!!

554

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
arcola napisał/a:

Wróciłam po babskim weekendzie z dużą ilością wina i dobrej zabawy! Przeczytałam ostatnie wpisy i mam wrażenie że same się nakręcamy. Minęło już trochę czasu od rozstania a my ciągle zastanawiamy
się dlaczego.  Może to jest jakiś etap po rozstaniu, który trzeba przejść. Kurcze ale to nas blokuje.  Jak chcemy iść do przodu skoro ciągle wracamy do początku.  Odpowiedzi na nasze pytania nigdy raczej nie dostaniemy.  Ja jestem teraz na etapie wkurwa i jakbym zobaczyła tego gnoja gdzieś na ulicy to bym mu chyba przywaliła.

.................." Kurcze ale to nas blokuje..............." = bardzo trafnie ujęte.  To myślenie/ nakręcanie jest dziś bezsensowne i w pewnym stopniu blokuje nas.
Oj Arcola, po tak naszpikowanym atrakcjami weekendzie, tak mądrze piszesz - he he he. Pozdrawiam


To prawda, że same się blokujemy. Widzę po sobie, jak zaczynam myśleć, zastanawiać się to moje samopoczucie się pogarsza. Mam tak od soboty. Nie ma tragedii, ale jestem niespokojna. Poprzedni tydzień prawie w ogóle nie myślałam o nim (ucinałam te myśli) i czułam się dużo lepiej.
ARNOLDOWE musimy nauczyć się kontrolować myśli, zastanawianie nad naszymi poprzednimi związkami nam naprawdę nic nie da. Już nieraz o tym pisałyśmy, a Arcola też o tym wspomniała - prawdy i tak się nie dowiemy.

555

Odp: zdradzona, zawiedziona
bartass72 napisał/a:

No właśnie,zadziałał jeden z tych 3 czynników,a może wszystkie razem,po prostu trzeba to ol...

Dziękuję Bartass za wypowiedzi,

staram się z całych sił to olać smile Jeszcze troszkę czasu i wyliżę się z tego.

556

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola, " to nas blokuje" czyli co , nikt tu nie rozważa dlaczego "on" zostawił , to już nie ten etap. Szukanie przyczyny dlaczego ja wybrałam takiego a nie innego partnera, dlaczego nie zauważyłam wcześniej wielu sygnałów, lub dlaczego je ignorowałam,  jest niczym innym jak pracą nad sobą, braniem odpowiedzialności za swoje życie i szansą na lepsze jutro , do czego Cie zachęcam, pomału, gdy już przygaśnie złość i spojrzysz w przyszłość, jednak nich to będzie taka mała jaskółka. Może zacznij od tego czy jest analogia pomiędzy partnerami, z którymi się wiązałaś.

557

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Arcola, " to nas blokuje" czyli co , nikt tu nie rozważa dlaczego "on" zostawił , to już nie ten etap. Szukanie przyczyny dlaczego ja wybrałam takiego a nie innego partnera, dlaczego nie zauważyłam wcześniej wielu sygnałów, lub dlaczego je ignorowałam,  jest niczym innym jak pracą nad sobą, braniem odpowiedzialności za swoje życie i szansą na lepsze jutro , do czego Cie zachęcam, pomału, gdy już przygaśnie złość i spojrzysz w przyszłość, jednak nich to będzie taka mała jaskółka. Może zacznij od tego czy jest analogia pomiędzy partnerami, z którymi się wiązałaś.

Iskra Ty nie jesteś moją terapeutką? big_smile

558

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia też czasem czuję się samotna, ale gdy zmienia się moja percepcja i postrzeganie świata zaczyna zmieniać się też moje otoczenie i coraz bardziej wypełnia się dobrymi emocjami, czego i Tobie życzę.

559

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia,

dobra wpadłam ;D

560

Odp: zdradzona, zawiedziona

cyt..."Liza jak kalkulować na starcie ? Sama po części odpowiedziałaś sobie. Takie emocje się z Tobą kleją, dlaczego ? To pytanie trudniejsze, odpowiedzi szukaj w zakamarkach swojej duszy, w uczuciach, które mogły być tak bolesne, że gdzieś je w sobie schowałaś , a które szukają swojego ujścia i miejsca. To może być czas na to by rozpocząć terapię......"
ISKRA - bardzo ciekawe, to co napisałaś. Kiedyś- gdy rozpadło sie moje małżeństwo, finalnie trafiłam na terapię, by " przerobić" moje dylematy i rozterki i wiem, że moją postawę ukształtowało życie/ właściwie niezbyt standardowe dzieciństwo. Dziś co innego mnie zastanawia i niepokoi, a mianowicie to, że mimo przerobienia determinantów mojej postawy/ osobowości ( z fachowcem), choć  otworzyło mi oczy na pewne sprawy ,choć starałam się być tą  tzw " czujną"......-nie uchroniło mnie to jednak od kolejnej pomyłki.

561

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Olimpia też czasem czuję się samotna, ale gdy zmienia się moja percepcja i postrzeganie świata zaczyna zmieniać się też moje otoczenie i coraz bardziej wypełnia się dobrymi emocjami, czego i Tobie życzę.

Pracuję nad tym i dziękuję smile

562

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza, czasem coś jest tak trudne dla nas , że dotykamy to tylko po wierzchu, nie wiem jak wyglądała Twoja terapia, nie wszyscy terapeuci to fachowcy niestety:] poszukałabym kogoś kto zajmuje się nie tylko psychologią co sferą duchową.

Mamy podobne trudne doświadczenie z dzieciństwa, od razu rozpoznałam "silną dziewczynkę" Zawodowo radze sobie świetnie, jestem managerem w dużej korporacji, zarządzam wieloma ludźmi, osobiście jednak odtwarzałam jakąś historię, która stale prowadziła mnie do przeżywania bólu, straty , opuszczenia.. znasz to skądś ? Powiedziałam sobie stop, nie tego chcę, otworzyłam się na czarną dziurę, ale wiem, ze to jest dobra droga.
Wszystkie tu mamy w sobie bardzo dużo dobrego , mam nadzieje, że jest też potencjał do zmian, ja go mam. 

Olimpia, widzę i miło się czyta , gdy piszesz teraz JA smile zobaczysz , że będzie coraz lepiej!

563 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-09-14 21:50:30)

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Zawodowo radze sobie świetnie, ..........osobiście jednak odtwarzałam jakąś historię, która stale prowadziła mnie do przeżywania bólu, straty , opuszczenia.. znasz to skądś !

No właśnie jak to jest? - myślę, że jesteśmy do siebie bardzo podobne. U mnie zawodowo też super, cały czas się rozwijam, radzę sobie, również manager. A prywatnie taka "dupa"-mówię tu o sobie. Dlaczego zawodowo potrafimy być asertywne, twarde, wymagać itd.. A w związku totalne przeciwieństwo. Emocje tak nami kierują?

564 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-09-14 23:52:29)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia nie wiem, to znaczy wiem co mną kierowało, ale to moja historia. Napisałaś kiedyś ,że mało pamiętasz  z czasów dzieciństwa do 7 r.ż, może tu jest odpowiedź, ale to zostaw na pracę z terapeutą, nie na forum.W dużym poczuciu ogólności czesto decydują jakieś deficyty z dzieciństwa, niezadpokojone potrzeby, nie przeżyte traumy. Pisałyśmy o poczuciu wartości, pracuj nad nim i doceniaj siebie. Chciałam pokazać, że można mieć kontrolę nad swoim życiem, że można zamienić "trafiłam" na "wybrałam', a "los mi wynagrodzi" na "zadbam o swoje szczęście".

Spokojnej nocy i dobrego dnia jutro smile

565

Odp: zdradzona, zawiedziona

Cześć dziewczyny.

Nie było mnie tydzień, ale widzę że był on dla Was trudny...:(
Niby spodziewamy się spadków formy, niby wiemy co robić jak one przychodzą, ale.... Potem jesteśmy bezsilne... Uczucia biorą górę...

Więc trochę mi wręcz głupio bo u mnie się działo, ale pozytywnie... Właściwie od tygodnia czuję się jakbym była na kolejce górskiej... smile
Kurcze, tak naprawdę nic takiego Wielkiego w ciągu tygodnia nie może się przecież wydarzyć, ale...

Powiem Wam na razie, że ból mija. Budzicie się któregoś dnia i mimo, że macie jego obraz przed oczami, spodziewacie się że za chwilę poczujecie jak żołądek podchodzi Wam do gardła, pojawią się łzy, a tymczasem nic się nie dzieje. Myślicie - to już przeszłość. Boże, jak to dobrze, że to przeszłość. smile
Wyskakujecie z łóżka z uśmiechem na ustach i już nie myślicie o byłych.... Chcieli odejść, ich strata. Prędzej czy później będą chcieli wrócić, ale my już wtedy będziemy daleko... Szczęśliwe...

Uwolniłyśmy z toksycznych związków. A to naprawdę duży sukces. Silne kobietki jesteśmy i tyle smile Pomyślcie, że mogłyśmy tkwić w nich do końca życia.... Bbbrrr....  To by była dopiero Masakra. Tak naprawdę oddali Nam przysługę. Nie wiem, może jakieś kwiaty im wysłać... tongue

Także MOJE KOCHANE - głowa do góry, pierś do przodu, i uśmiech, przede wszystkim uśmiech... smile Zycie jest takie piękne przecież. smile

566

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Arcola,Może zacznij od tego czy jest analogia pomiędzy partnerami, z którymi się wiązałaś.

jest i to duża - wszyscy mnie nie chcieli. Jakbyś postawiła koło mnie 100 facetów i jednego, który by nie był mną zainteresowany to na 100% właśnie ten by mi najbardziej odpowiadał. Nie wiem jak to działa. Za każdym razem jak kogoś poznaje mam nadzieję, że przełamie ten schemat. Co ciekawe prawie połowa z nich jest do tej pory sama ( nie ma partnerek albo w ogóle albo stałych o których bym usłyszała - jestem taka dobra że z niektórymi mam kontakt).

567

Odp: zdradzona, zawiedziona

a ja dzisiaj mam doła. Wczoraj miałam urodziny i nie dostałam żadnego kwiatka sad. Nie mówiąc nic o tym że życzenia dostałam od 5 osób. Możesz być dobry, możesz pamiętać o wszystkich, a i tak i tak jak przychodzi co do czego to wszyscy maja cię gdzieś.

568

Odp: zdradzona, zawiedziona
Maja1977 napisał/a:

Uwolniłyśmy z toksycznych związków. A to naprawdę duży sukces. Silne kobietki jesteśmy i tyle smile Pomyślcie, że mogłyśmy tkwić w nich do końca życia.... Bbbrrr....  To by była dopiero Masakra. Tak naprawdę oddali Nam przysługę. Nie wiem, może jakieś kwiaty im wysłać... tongue

Także MOJE KOCHANE - głowa do góry, pierś do przodu, i uśmiech, przede wszystkim uśmiech... smile Zycie jest takie piękne przecież. smile

Z tym kwiatkiem o fajny pomysł. Ja od męża nigdy nie dostalam ( nawet po urodzeniu dziecka, ..palant). Tylko, że teraz to mi szkoda by było: kasy, czasu zmarnowanego na kogoś takiego. Jak ja sobie przypomne, że tyle lat trwalam w tym układzie.. Brr. Tak masz rację oddał mi przysługę, że pewnego dnia pojechał do mamusi i nie wrócił. Szkoda, że dopiero za trzecim razem pozwoliłam mu odejść całkowicie. Ale wszystko się da nadrobić:)

569

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

a ja dzisiaj mam doła. Wczoraj miałam urodziny i nie dostałam żadnego kwiatka sad. Nie mówiąc nic o tym że życzenia dostałam od 5 osób. Możesz być dobry, możesz pamiętać o wszystkich, a i tak i tak jak przychodzi co do czego to wszyscy maja cię gdzieś.

Arcola najlepsze życzenia. Ściskam Cię bardzo mocno. smile
Pamiętaj, że nie ilość się liczy a jakość. Czy warto usłyszeć życzenia od osób które wiemy, że nie są nam życzliwe i że to tylko na pokaz?

A dół minie. Wiem, bo sama zaliczyłam mega glebę jeszcze nie tak dawno. I wiesz w życiu bym wtedy nie pomyślała, że minie raptem parę dni i moje życie się zmieni... smile Pisałam wtedy o tabletce zapomnienia... A teraz już jej nie potrzebuje. smile

A że jestem tu najstarszą czarownicą to przewiduje, że w przyszłym roku dostaniesz bardzo, bardzo duży bukiet. smile Możemy się założyć.. tongue

570

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Maja1977 napisał/a:

Uwolniłyśmy z toksycznych związków. A to naprawdę duży sukces. Silne kobietki jesteśmy i tyle smile Pomyślcie, że mogłyśmy tkwić w nich do końca życia.... Bbbrrr....  To by była dopiero Masakra. Tak naprawdę oddali Nam przysługę. Nie wiem, może jakieś kwiaty im wysłać... tongue

Także MOJE KOCHANE - głowa do góry, pierś do przodu, i uśmiech, przede wszystkim uśmiech... smile Zycie jest takie piękne przecież. smile

Z tym kwiatkiem o fajny pomysł. Ja od męża nigdy nie dostalam ( nawet po urodzeniu dziecka, ..palant). Tylko, że teraz to mi szkoda by było: kasy, czasu zmarnowanego na kogoś takiego. Jak ja sobie przypomne, że tyle lat trwalam w tym układzie.. Brr. Tak masz rację oddał mi przysługę, że pewnego dnia pojechał do mamusi i nie wrócił. Szkoda, że dopiero za trzecim razem pozwoliłam mu odejść całkowicie. Ale wszystko się da nadrobić:)


Zahir ja dostałam kwiaty i na urodziny i na rocznice ślubu po rozwodzie... Myślę, że w jakiś sposób chciał mnie jeszcze tym zatrzymać. Coś na zasadzie - ja mam już inne życie, ale ty jesteś zawsze moja.... Taa..  Tyle, że ja już jego nie jestem...

A tam... Szkoda kasy.... tongue  Wiesz, bukiet kwiatów to i tak mało by było. Przecież gdyby oni nie zrobili co zrobili to my dalej byłybyśmy w czarnej dupie.... 
A zmarnowany czas? Wtedy tak nie myślałyśmy. Kochałyśmy. Więc nie był to do końca zmarnowany czas. Nie dla nas. Warto kochać. smile
Oj, warto... Mówię Wam dziewczyny... smile
Nawet jak się zamykamy na życie, na innych to i tak miłość sama nas znajduje... smile

571

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

a ja dzisiaj mam doła. Wczoraj miałam urodziny i nie dostałam żadnego kwiatka sad. Nie mówiąc nic o tym że życzenia dostałam od 5 osób. Możesz być dobry, możesz pamiętać o wszystkich, a i tak i tak jak przychodzi co do czego to wszyscy maja cię gdzieś.

Oczywiście najlepszego! Wypije kieliszeczek za twoje zdrowie i drugi za powodzenie!:-)

572

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzięki kobitki - ale wiecie co mnie wkurza - jak trzeba pożyczyć pieniądze, podlać kwiatki,, popilnować mieszkania albo coś ode mnie załatwić - to wszyscy wiedzą jaki mam numer. A jak mam urodziny to nagle wszyscy są zarobieni, nie maja czasu bo praca, dom , dzieci. A ja jak taki głupek prawie na każdą prośbę lecę żeby pomóc.

573

Odp: zdradzona, zawiedziona

ARCOLA - również szczerze dołączam się do życzeń. Tak, jak powyżej zostało napisane- NIE ILOŚĆ TYLKO JAKOŚĆ  ceń sobie, więc doceń intencje tej PIĄTKI, która nie zapomniała i zadzwoniła. Kurcze chętnie bym Tobie laurkę z serduszkiem narysowała.  Sto- lat, sto lat......trrrrrrrraaa lala

574 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-15 16:59:09)

Odp: zdradzona, zawiedziona

ISKRA

od wczoraj w wolnych chwilach czytam to, co pisałaś do mnie. Czytałam dwukrotnie, myślałam  i myślałam. W swoich wypowiedziach skierowałaś do mnie kilka refleksyjnych pytań, które mobilizują do przemyśleń.Ja już niejednokrotnie analizowałam swoja przeszłość ( fakty, emocje, bądź ich brak) wiązałam jedne z drugimi i na bazie tego niektóre twoje pytania zabrzmiały dla mnie retorycznie. TAK - kleją sie do mnie emocje i domyślam więc dlaczego. Tak "byłam silną dziewczynką" - i wiem dlaczego, TAK - podświadomie chronię/ tłumaczę eksika - i też domyślam się dlaczego. No właśnie, ja o sobie niejedno wiem i mam tez świadomość swoich niedoborów. Jednak ten szmat czasu, który jest za mną i który mnie  ukształtował - DZIŚ-- to JA z moimi pozytywami i wadami. O ironio- 11 lat temu, gdy zaczęły się moje schody w związkach, po terapii- postawiłam na JA.  Przez te 11 lat zrobiłam mega postęp w tym kierunku - skupiłam się na sobie. Wykształciłam się kilku - stronnie, zawodowo się rozwinęłam, skończyłam na kierowniczym stanowisku i budowałam poczucie własnej wartości nie zapominając nigdy o brakach " tego czegoś" ( podobnie jak Olimpia- z dzieciństwa pamiętam pewne fakty wybiórczo).
................" Ile trwały nasze związki...? O ile za dużo...??/ - no właśnie.... myślę, że nigdy - jednoznacznie nie będziemy wiedziały kiedy powiedzieć BASTA 0 NIE GODZĘ SIĘ - który moment jest tym właściwym? - to pierwsze "potknięcie",  partnera? czy potraktować to jako zwyczajną ułomność ludzką? Przecież my tez błądzimy i im też należy na to pozwolić. No właśnie, ale kiedy jest ten moment, by zapalić czerwoną lampkę, która ma byc sygnałem, . by nie zadawać za jakiś czas tego pytania...O ile za dużo?

575

Odp: zdradzona, zawiedziona
Maja1977 napisał/a:

Cześć dziewczyny.

Nie było mnie tydzień, ale widzę że był on dla Was trudny...:(
Niby spodziewamy się spadków formy, niby wiemy co robić jak one przychodzą, ale.... Potem jesteśmy bezsilne... Uczucia biorą górę...

Więc trochę mi wręcz głupio bo u mnie się działo, ale pozytywnie... Właściwie od tygodnia czuję się jakbym była na kolejce górskiej... smile
Kurcze, tak naprawdę nic takiego Wielkiego w ciągu tygodnia nie może się przecież wydarzyć, ale...

Powiem Wam na razie, że ból mija. Budzicie się któregoś dnia i mimo, że macie jego obraz przed oczami, spodziewacie się że za chwilę poczujecie jak żołądek podchodzi Wam do gardła, pojawią się łzy, a tymczasem nic się nie dzieje. Myślicie - to już przeszłość. Boże, jak to dobrze, że to przeszłość. smile
Wyskakujecie z łóżka z uśmiechem na ustach i już nie myślicie o byłych.... Chcieli odejść, ich strata. Prędzej czy później będą chcieli wrócić, ale my już wtedy będziemy daleko... Szczęśliwe...

Uwolniłyśmy z toksycznych związków. A to naprawdę duży sukces. Silne kobietki jesteśmy i tyle smile Pomyślcie, że mogłyśmy tkwić w nich do końca życia.... Bbbrrr....  To by była dopiero Masakra. Tak naprawdę oddali Nam przysługę. Nie wiem, może jakieś kwiaty im wysłać... tongue

Także MOJE KOCHANE - głowa do góry, pierś do przodu, i uśmiech, przede wszystkim uśmiech... smile Zycie jest takie piękne przecież. smile

Maju ja się bardzo cieszę, że u Ciebie jest lepiej oraz że tydzień był pozytywny smile
Nami się nie przejmuj, za chwilkę Cię dogonimy i też będzie tylko pozytywnie.

ps. troszkę się martwiłam, że tak długo Cię nie było, ale widzę, że bezpodstawnie

576

Odp: zdradzona, zawiedziona

OLIMPA - HOW ARE YOU TODAY? - angielski ? BRAVO. Ja ciągnę juz od roku - he he

577

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

a ja dzisiaj mam doła. Wczoraj miałam urodziny i nie dostałam żadnego kwiatka sad. Nie mówiąc nic o tym że życzenia dostałam od 5 osób. Możesz być dobry, możesz pamiętać o wszystkich, a i tak i tak jak przychodzi co do czego to wszyscy maja cię gdzieś.

ARCOLA, spóźnione ale szczere smile
Wszystkiego najlepszego, dużo szczęścia, miłości, spokoju, uśmiechu na twarzy - to teraz najważniejsze.
SPEŁNIENIA WSZYSTKICH MARZEŃ smile

STO LAT STO LAT STO LAT!!!

578

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Maja1977 napisał/a:

Uwolniłyśmy z toksycznych związków. A to naprawdę duży sukces. Silne kobietki jesteśmy i tyle smile Pomyślcie, że mogłyśmy tkwić w nich do końca życia.... Bbbrrr....  To by była dopiero Masakra. Tak naprawdę oddali Nam przysługę. Nie wiem, może jakieś kwiaty im wysłać... tongue

Także MOJE KOCHANE - głowa do góry, pierś do przodu, i uśmiech, przede wszystkim uśmiech... smile Zycie jest takie piękne przecież. smile

Z tym kwiatkiem o fajny pomysł. Ja od męża nigdy nie dostalam ( nawet po urodzeniu dziecka, ..palant). Tylko, że teraz to mi szkoda by było: kasy, czasu zmarnowanego na kogoś takiego. Jak ja sobie przypomne, że tyle lat trwalam w tym układzie.. Brr. Tak masz rację oddał mi przysługę, że pewnego dnia pojechał do mamusi i nie wrócił. Szkoda, że dopiero za trzecim razem pozwoliłam mu odejść całkowicie. Ale wszystko się da nadrobić:)

do trzech razy sztuka - mojego też pogoniłam za trzecim tongue

579

Odp: zdradzona, zawiedziona

MAJA  - dobrze, że jesteś- ufffffffffff. Myslałam, że na miotle odleciałaś i nie zapanowałaś nad układem kierowniczym. Jest dobrze- super. Już się bałam, że zmaleją nam  dochody z wpisowego do kasy CZAROWNIC- he he he

580 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-09-15 17:12:53)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

ISKRA
................" Ile trwały nasze związki...? O ile za dużo...??/ - no właśnie.... myślę, że nigdy - jednoznacznie nie będziemy wiedziały kiedy powiedzieć BASTA 0 NIE GODZĘ SIĘ - który moment jest tym właściwym? - to pierwsze "potknięcie",  partnera? czy potraktować to jako zwyczajną ułomność ludzką? Przecież my tez błądzimy i im też należy na to pozwolić. No właśnie, ale kiedy jest ten moment, by zapalić czerwoną lampkę, która ma byc sygnałem, . by nie zadawać za jakiś czas tego pytania...O ile za dużo?

No właśnie ciężko wyczuć pewnie ten moment, ale wiem jedno. Po tych doświadczeniach z poprzednich związków na pewno powiem STOP w momencie gdy facet nie będzie mnie szanował - wyklinał tak jak poprzedni, obiecywał zmianę i tylko obiecywał, albo zdradzał i kłamał jak ten drugi. Nie będę wtedy słuchała kłamstw, próśb, wyjaśnień. Po prostu po pierwsze poważnej wpadce (mam nadzieję) powiem dość. Rozumiem, że można popełniać błędy, rozumiem, że można je wybaczyć RAZ, ale nie tak jak w moim przypadku kilka razy wracałam i dawałam się oszukiwać.

581

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

ISKRA
................" Ile trwały nasze związki...? O ile za dużo...??/ - no właśnie.... myślę, że nigdy - jednoznacznie nie będziemy wiedziały kiedy powiedzieć BASTA 0 NIE GODZĘ SIĘ - który moment jest tym właściwym? - to pierwsze "potknięcie",  partnera? czy potraktować to jako zwyczajną ułomność ludzką? Przecież my tez błądzimy i im też należy na to pozwolić. No właśnie, ale kiedy jest ten moment, by zapalić czerwoną lampkę, która ma byc sygnałem, . by nie zadawać za jakiś czas tego pytania...O ile za dużo?

No właśnie ciężko wyczuć pewnie ten moment, ale wiem jedno. Po tych doświadczeniach z poprzednich związków na pewno powiem STOP w momencie gdy facet nie będzie mnie szanował - wyklinał tak jak poprzedni, obiecywał zmianę i tylko obiecywał, albo zdradzał i kłamał jak ten drugi. Nie będę wtedy słuchała kłamstw, próśb, wyjaśnień. Po prostu po pierwsze poważnej wpadce (mam nadzieję) powiem dość. Rozumiem, że można popełniać błędy, rozumiem, że można je wybaczyć RAZ, ale nie tak jak w moim przypadku kilka razy wracałam i dawałam się oszukiwać.


Obyśmy umiały tę mądrość, którą dziś głosisz i z którą z pewnością wszystkie się zgodzimy wcielić w życie OBY !!!!!!!!!!

582

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

OLIMPA - HOW ARE YOU TODAY? - angielski ? BRAVO. Ja ciągnę juz od roku - he he

Thank you smile TODAY it's OK tongue

A tak poważnie, jest lepiej. Jedynie wieczory mam ciężkie, mam znowu problem z zaśnięciem i włącza mi się myślenie, które na siłę staram się blokować. Chciałam zadzwonić do jego siostry wczoraj i przedwczoraj, ale się powstrzymałam. Nie mogę znowu sobie tego robić, a póki co udaje mi się to zwalczyć. W dzień mam motywację do robienia czegoś, do działania, do rozwijania się itd. Wieczorem już spada, ale myślę że to kwestia kilku dni i wrócę na właściwe tory. Zastanawiam się czy z nią już jest, czy nadal romansuje itd - muszę sobie to wybić z głowy bo co MNIE TO OBCHODZI. Walczę z tym, trzymajcie kciuki smile

583

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

ISKRA

- 11 lat temu, gdy zaczęły się moje schody w związkach, po terapii- postawiłam na JA.  Przez te 11 lat zrobiłam mega postęp w tym kierunku - skupiłam się na sobie. Wykształciłam się kilku - stronnie, zawodowo się rozwinęłam, skończyłam na kierowniczym stanowisku i budowałam poczucie własnej wartości nie zapominając nigdy o brakach " tego czegoś"

Hmmm to ja dopiero zaczynam.
Boziu dziewczyny ile ja poswiecilam dla niego. Po studiach klapa- moje marzenia to były jego marzenia. Tego dziś nie mogę sobie wybaczyć, że zrezygnowałam całkowicie z marzen, z dalszego rozwoju. Czy ja byłam taka zakochana, czy taka głupia, czy taka leniwa?!
Ale teraz już mam plan, który powolutku realizuje. Zaczęłam 1 etap, zaczne i kolejne!
Tobie Liza zajęło to kilka lat, to do 40 się wyrobię spokojnie ;-)
Jako mówią  " jak cię życie porządnie w dupę nie kopnie to się nie rozpędzisz "

584

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Boziu dziewczyny ile ja poswiecilam dla niego. Po studiach klapa- moje marzenia to były jego marzenia. Tego dziś nie mogę sobie wybaczyć, że zrezygnowałam całkowicie z marzen, z dalszego rozwoju. Czy ja byłam taka zakochana, czy taka głupia, czy taka leniwa?!
Ale teraz już mam plan, który powolutku realizuje. Zaczęłam 1 etap, zaczne i kolejne!
Tobie Liza zajęło to kilka lat, to do 40 się wyrobię spokojnie ;-)
Jako mówią  " jak cię życie porządnie w dupę nie kopnie to się nie rozpędzisz "

Kochałaś, szczerze kochałaś, dlatego tyle poświęciłaś. Ale nie żałuj bo nie masz sobie nic do zarzucenia.
Na realizację marzeń zawsze jest czas smile Teraz jest ten czas, Twój czas!!!
Trzymam kciuki za 1 i kolejne etapy smile

585 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-15 19:37:55)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Boziu dziewczyny ile ja poswiecilam dla niego. Po studiach klapa- moje marzenia to były jego marzenia. Tego dziś nie mogę sobie wybaczyć, że zrezygnowałam całkowicie z marzen, z dalszego rozwoju. Czy ja byłam taka zakochana, czy taka głupia, czy taka leniwa?!
Ale teraz już mam plan, który powolutku realizuje. Zaczęłam 1 etap, zaczne i kolejne!
Tobie Liza zajęło to kilka lat, to do 40 się wyrobię spokojnie ;-)
Jako mówią  " jak cię życie porządnie w dupę nie kopnie to się nie rozpędzisz "

Kochałaś, szczerze kochałaś, dlatego tyle poświęciłaś. Ale nie żałuj bo nie masz sobie nic do zarzucenia.
Na realizację marzeń zawsze jest czas smile Teraz jest ten czas, Twój czas!!!
Trzymam kciuki za 1 i kolejne etapy smile


No i dobrze Zahir - zobaczysz, jak się rozkręcisz w tym rozwoju ( tym bardziej, że masz motywację -TY i tylko TY), to nie będziesz mogła skończyć - he he . Mi minęła 40- tka, a jeszcze sie uczę. Czasem było tak, że jak miałam za dużo wolnego czasu po pracy- to co robiłam....? poszłam na podyplomówkę- he he he. Skończyłam - trochę lenia włączyłam i .............nuda- znowu poszłam na kolejną podyplomówkę - he he he. Teraz angielski . Nie wiem co jeszcze do emerytury wymyślę. Myślę, że zrobię prawo jazdy na miotłę

Posty [ 521 do 585 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026