Liza2014 napisał/a:Bardzo dobrze, że rozmawiasz z nią szczerze o sytuacji. Ja wyznaję zasadę, że dziecko powinno wiedzieć co się dzieje, bo żyjąc w niewiedzy może budować w swojej główce/ sercu niepotrzebnie nadzieję i przez to niepotrzebnie cierpieć. Wiadomo ,że sytuacja dla niej nie jest komfortowa, ale jak ma w Tobie oparcie/ poczucie bezpieczeństwa, to poradzi sobie - dzieciaczki- to mądre bestie
![]()
Miłego weekendu ArnoldkiOna tylko przy mnie czuje się bezpiecznie . Tata jest kochany, tata mógłby wrócić ale u taty nie będzie na noc ( obydwojga próbuje do tego przekonać, bo co jak co ale chcę , żeby mieli dobry kontakt). On dopiero poznaje co to rola taty. A ja nie chcę też być " całym jej światem". ...on jest cholernie nieporadny. Pracuje, ok! Ale rola ojca czy męża to dla niego czarna magia. Ja małej nieraz mówię: podrosniesz trochę , to weźmiesz tatę na wycieczkę, hihi. Strasznie to moje dziecko jest ograbione z pewnych zażyłości jakie powinno mieć z nim. Tego mi było żal i to było podstawą naszych problemów . I tego mi chyba dluuugo jeszcze będzie żal:-(...
Ostatnio znajoma powiedziała mi, że jej mąż nie widział córki z pierwszego małżeństwa od marca, bo ona już nie che do niego jeździć (12 l.) a on nie nalega. To jest porażka według mnie.
wiesz Zahir, moja młoda też kiedyś została tylko ze mna ( po moim rozwodzie), też chciała na pewnym etapie spotykać się z ojcem, też przeżyła wiele rozczarowań z jego powodu. Ja wtedy dbałam o to ,by czuła sie bezpiecznie ( wiesz..- dom- azyl, mama, na którą zawsze mogła liczyć etc) bo czułam, że w sytuacji, w jakiej sie znalazła, bardzo tego potrzebowała. Dziś jest młodą - stabilną emocjonalnie dziewczyną, więc nie martw się, że "będziesz jej całym światem" ZAWSZE, bo, że dziś jesteś - to bardzo dobrze ( to naturalnie sie kiedyś zmieni)