netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 138 wyświetleńzałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 39 40 41

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 601 do 2 661 z 2 661 ]

2 601

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

Bardzo dobrze, że rozmawiasz z nią szczerze o sytuacji. Ja wyznaję zasadę, że dziecko powinno wiedzieć co się dzieje, bo żyjąc w niewiedzy może budować w swojej główce/ sercu niepotrzebnie nadzieję i przez to niepotrzebnie cierpieć. Wiadomo ,że sytuacja dla niej nie jest komfortowa, ale jak ma w Tobie oparcie/ poczucie bezpieczeństwa, to poradzi sobie - dzieciaczki- to mądre bestie smile
Miłego weekendu Arnoldki

Ona tylko przy mnie czuje się bezpiecznie . Tata jest kochany, tata mógłby wrócić ale u taty nie będzie  na noc ( obydwojga próbuje do tego przekonać, bo co jak co ale chcę , żeby mieli dobry kontakt). On dopiero poznaje co to rola taty. A ja nie chcę też być " całym jej światem". ...on jest cholernie nieporadny. Pracuje, ok! Ale rola ojca czy męża to dla niego czarna magia. Ja małej nieraz mówię: podrosniesz trochę , to weźmiesz tatę na wycieczkę, hihi. Strasznie to moje dziecko jest ograbione z pewnych zażyłości jakie powinno mieć z nim. Tego mi było żal i to było podstawą  naszych problemów . I tego mi chyba dluuugo jeszcze będzie  żal:-(...
Ostatnio znajoma powiedziała mi, że jej mąż nie widział córki z pierwszego małżeństwa od marca, bo ona już nie che do niego jeździć (12 l.) a on nie nalega. To jest porażka według mnie.

wiesz Zahir, moja młoda też kiedyś została tylko ze mna ( po moim rozwodzie), też chciała na pewnym etapie spotykać się z ojcem, też przeżyła wiele rozczarowań z jego powodu. Ja wtedy dbałam o to ,by czuła sie bezpiecznie ( wiesz..- dom- azyl, mama, na którą zawsze mogła liczyć etc) bo czułam, że w sytuacji, w jakiej sie znalazła, bardzo tego potrzebowała. Dziś jest młodą - stabilną emocjonalnie dziewczyną, więc nie martw się, że "będziesz jej całym światem" ZAWSZE, bo, że dziś jesteś - to bardzo dobrze ( to naturalnie sie kiedyś zmieni)

2 602

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witam moje Arnoldki. Co u was słychać, u mnie leje..... ale tylko na dworze. Ehhh powiem wam że związek na odległość to kicha. Oli jak mogłaś tak długo wytrzymać ? Póki co jeszcze czekam cierpliwie, a on coś tam ciągle planuje, żeby znaleźć tu pracę i sie do mnie przeprowadzić - ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Wiemy jakie są realia.

Oli - jak samopoczucie !? mam nadzieję, że forma z dnia na dzień jest zwyżkowa i jest coraz lepiej.
Ja czekam na urlop - jeszcze niecałe dwa tygodnie i odpoczynek !!!

2 603

Odp: zdradzona, zawiedziona

heja heja,

u mnie też pogoda taka se, a jak samopoczucie? nijak w sumie, bardzo dużo pracuję od 2 tygodni, więc wracam do domu, robię co muszę i leżakuję oglądając seriale, a co smile nie mam siły ani ochoty myśleć, więc poza praca i TV nic się nie dzieje. mam nadzieję, że jeszcze max tydzień i się uspokoi bo padnę z wykończenia. No ale praca zajmuje mi myśli, więc jest ok smile
Hmm no właśnie, związek na odległość jest trudny, jak wytrzymałam? nie wiem -> może wiara nadzieja i miłość pozwoliły mi to przetrwać? Wiara i nadzieja na happy end...

2 604 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-08-12 07:37:00)

Odp: zdradzona, zawiedziona

hejjjj Arnoldki
ja, jakoś nigdy nie byłam za związkami na odległość. Moim, skromnym zdaniem- to bardzo ogranicza w budowaniu relacji i realizowaniu swoich potrzeb ( z obu stron oczywiście). Tak więc w myśl tego, nigdy świadomie nie wchodziłam w takie związki i szczerze mówiąc podziwiam tych, którzy się na to decydują, bo to trudne, co nie znaczy niemożliwe ( znam przypadki wśród znajomych).
Ja -dziś jadę do Chorwacji ( kolejny wyjazd podczas tego lata - alllle na bogato hahahah) - wracam 23 sierpnia. Jadę pierwszy raz z nowym KTOSIEM ( nie licząc tych krótkich weekendowych wypadów). Ciekawa jestem jak ogarniemy temat bycia razem 24h przez ileś tam dni. To jednak inaczej niż spotkania kilkugodzinne.
Pozdrawiam Was baaaaaaaaaaaardzo serdecznie wszystkie Czarownice  i do .......... klikania za jakiś czas.

2 605

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza , tobie to dobrze:-)..wakacje.. Ktoś ...nie szalej za bardzo, hihi.
Związki na odległość. Nawet mi nie przypominajcie, brrr...
A my nabylysmy czworonożne " szczęście" i mamy z dzidzią psią zajęcie.

2 606

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza trochę spóźnione, ale udanego urlopu z Ktosiem !!!!
Związki na odległość są trudne, wieczne czekanie na spotkanie, tęsknota, brak tej osoby w momentach kiedy potrzebne jest wsparcie itd itd.... Z perspektywy czasu wiem, że zbyt długo odkladaliśmy decyzję z przeprowadzką, no ale czasu nie cofnę, to już tylko nauczka na przyszłość. Aczkolwiek 2 raz bym się chyba nie zdecydowała na związek na odległość.

ps. Piotr próbuje ponownie swoich sił, ale nie ugięłam się!

2 607

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Liza trochę spóźnione, ale udanego urlopu z Ktosiem !!!!
Związki na odległość są trudne, wieczne czekanie na spotkanie, tęsknota, brak tej osoby w momentach kiedy potrzebne jest wsparcie itd itd.... Z perspektywy czasu wiem, że zbyt długo odkladaliśmy decyzję z przeprowadzką, no ale czasu nie cofnę, to już tylko nauczka na przyszłość. Aczkolwiek 2 raz bym się chyba nie zdecydowała na związek na odległość.

ps. Piotr próbuje ponownie swoich sił, ale nie ugięłam się!

I bardzo dobrze Olimpio ze nie wymięklas. smile   Cos mi sie wydaje ze Piotr liczyl ze ulegniesz ponownie nawet z racji zainwestowanego czasu i tylu wspólnie spędzonych lat i weźmiesz to co jest (takie jakie jest czyli nijakie) ze strachu przed samotnością i ponownym szukaniem kogos innego kto wcale moze nie bedzie lepszy.

2 608

Odp: zdradzona, zawiedziona
feniks35 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

Liza trochę spóźnione, ale udanego urlopu z Ktosiem !!!!
Związki na odległość są trudne, wieczne czekanie na spotkanie, tęsknota, brak tej osoby w momentach kiedy potrzebne jest wsparcie itd itd.... Z perspektywy czasu wiem, że zbyt długo odkladaliśmy decyzję z przeprowadzką, no ale czasu nie cofnę, to już tylko nauczka na przyszłość. Aczkolwiek 2 raz bym się chyba nie zdecydowała na związek na odległość.

ps. Piotr próbuje ponownie swoich sił, ale nie ugięłam się!

I bardzo dobrze Olimpio ze nie wymięklas. smile   Cos mi sie wydaje ze Piotr liczyl ze ulegniesz ponownie nawet z racji zainwestowanego czasu i tylu wspólnie spędzonych lat i weźmiesz to co jest (takie jakie jest czyli nijakie) ze strachu przed samotnością i ponownym szukaniem kogos innego kto wcale moze nie bedzie lepszy.

Witajcie ARNOLDKI po przerwie/powrocie
OLI- ufam,że odrobiłaś zadanie domowe z lekcji pt "Piotr" i NIE POZWOLISZ, by więcej wodził Cię za nos.
Jak radzisz sobie? ( serce kontra rozum)

2 609

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witam witam,
jest ok u mnie, trochę odseparowałam się od forum, bo im więcej czytam tym więcej myślę, a nie chcę myśleć.
radzę sobie, czas leci smile

2 610

Odp: zdradzona, zawiedziona

Co u Was Dziewczęta?

2 611

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej! Ja wrociłam z wakacji - przeraża mnie, że jutro do pracy sad. No cóż życie. Poza tym.... hmmmm sama nie wiem. W związku jest ok - nie ma entuzjazmu w tym co pisze ale może dlatego że ciągle mam jakieś podejrzenia. Syndrom poprzedniego związku się kłania...... Poza tym chyba jestem zepsuta  - pierwszy raz mam zwiazek Kiedy nie muszę biegać i starać się. To on zabiega, mówi jak tęskni i dla mnie to takie dziwne. Ale muszę się nauczyć tego typu relacji. Szuka pracy u mnie w mieście  - już nawet był na pierwszej rozmowie. Zobaczymy co z tego wyniknie. Mówi że jak nic to on ciągle bedzie szukał. Dopiero jak razem zamieszkamy życie zweryfikuje czy jest dobrze czy nie. Tak więc czekam....
A jak u was? Jakieś zmiany?

2 612 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-09-05 08:10:38)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Czarownice.
No, to i na mnie przyszedł czas na zdanie relacji -tak w telegraficznym skrócie smile
Relacja z KTOSIEM się rozwija. Rozwija, to chyba dobre słowo, bo ten pierwszy szał motyli powolutku mija( to już 7 miesiąc leci ) i jesteśmy na etapie czerpania przyjemności z faktu przebywania razem. Oczywiście mieszkamy osobno ( i gdyby co..jeszcze baaardzo dłuuuugo tak pozostanie, bo nie spieszy mi się do tego), ale w sumie i tak wydaje mi się,że dużo czasu spędzamy razem, bo 2 popołudnia/wieczory w tygodniu i całe weekendy. Spotykamy się z jego i moimi znajomymi, poznaliśmy najbliższe rodziny...itp.Aktualnie jest bardzo dobrze. Czasem mam wrażenie, że sprawianie mi przyjemności czytaj mój uśmiech ( nie mam na myśli tych wymiernych/ materialnych) sprawia mu wiele zadowolenia. Jest człowiekiem mega uczynnym, wrażliwym, empatycznym ( i to nie tylko w odniesieniu do mnie, ale tez innych osób. Więc chyba trafiłam na "dobry egzemplarz":). Musi się jednak trochę wyzbyć zazdrości ( były 2 małe akcyjki przez minione miesiące). Przegadaliśmy temat wielokrotnie,postawiłam sprawę jasno, no i zobaczymy, czy wyciągnie wnioski. Jest gościem myślącym, więc ufam, że moje argumenty do niego trafiły smile

A tak poza pytaniem OLI..... mam jakieś nieodparte wrażenie, że nasz ( OLI)wątek powoli umiera. To nie to co kiedyś. Szkoda ..... nie wydaje Wam się podobnie..?
Pozdrawiam

2 613

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie,

to prawda, rzadziej tu bywamy, ale do śmierci mu daleko wink To wynika też z tego na pewno, że i u Was się układa, więc nie zaglądacie tak często, ja świadomie się trochę odseparowałam, ale to nie znaczy, że się zupełnie wycofałam.

Trzymam za Was kciuki Dziewczęta - miłość kwitnie i to mnie cieszy smile

2 614 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-09-08 09:36:06)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczyny!
U mnie trochę się dzieję. Źle, dobrze. Ogólnie na plus.
W wolnej chwili napiszę coś więcej....
Powiem tylko, że cuda się zdarzają . Trzeba w nie wierzyć!

2 615

Odp: zdradzona, zawiedziona

Nie no Kobieto ! rzuciłaś nam marchewkę a teraz my się będziemy zastanawiały o co chodzi. Nie trzymaj nas w niepewności.

Oli czy ten się jeszcze do Ciebie odzywa czy dał sobie już spokój? I co z tym miłym ktosiem o którym pisałaś ze poznałaś go na spacerze z psem?

2 616

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola, cierpliwości :-)
Otóż kobietki. Nie wiem jak u Was z kwestią wiary ale cuda istnieją. No ale do sedna. Pamiętacie wątek  siostry. Nie będę  się tu rozpisywać , bo nie da się pewnych spraw opisać. Jest już po operacji, nie ma guza, przerzuty się cofnely. Zadziałała chemia czy wino Matki Boskiej Gildowskiej, tego nie wiem ale wiem, że nie warto tracić nadziei , nawet jak lekarze mówią , że jest późno , że jest źle . Teraz trzymajcie kciuki o pełen powrót do zdrowia, bo jeszcze etap leczenia nie skończony .

2 617

Odp: zdradzona, zawiedziona

No to super! 100% powrotu do zdrowia życzę. Tak jak piszesz cuda się zdarzają ☺

2 618

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Arcola, cierpliwości :-)
Otóż kobietki. Nie wiem jak u Was z kwestią wiary ale cuda istnieją. No ale do sedna. Pamiętacie wątek  siostry. Nie będę  się tu rozpisywać , bo nie da się pewnych spraw opisać. Jest już po operacji, nie ma guza, przerzuty się cofnely. Zadziałała chemia czy wino Matki Boskiej Gildowskiej, tego nie wiem ale wiem, że nie warto tracić nadziei , nawet jak lekarze mówią , że jest późno , że jest źle . Teraz trzymajcie kciuki o pełen powrót do zdrowia, bo jeszcze etap leczenia nie skończony .

aż dostałam SIARKI, jak to przeczytałam-  juhhhhhhu. Jak mówią "nadzieja czyni cuda", no i " nadzieja umiera ostatnia" więc zawsze trzeba ją mieć. Bardzo się cieszę z tej wiadomości.:)

2 619

Odp: zdradzona, zawiedziona

dziewczyny - czas się z tym pogodzić. Nasz wątek, a tak na prawdę wątek Oli umarł. Nie wiem czy któraś z was jeszcze tu zagląda.
U mnie status ciągle taki sami. Mój Miś zaczyna mnie trochę wkurzać. Mówi o pracy, że znajduje ogłoszenia a jak się pytam czy wysłał CV to ciągle słyszę, że albo nie miał czasu albo ogłoszenie wygasa za klika dni więc jeszcze zdąży. Daje mu jeszcze chwilę ale jak dalej będzie to tak wyglądało to chyba nie będzie miało to sensu.

2 620

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej! Ja zaglądam;-)
U mnie ok. Zaczął się rok szkolny więc trochę słabo z czasem. Rano do szkoły, potem do pracy, potem lekcje ....jeju.
Z Panem mężem ostatnio mamy spięcia bo dopiero sie szkoła zaczęła a już problemy z lekcjami. A to czytanki nie weźmie, a to do zeszytu nie zajrzą.... oczywiście nadal prosi o spotkanie, co by porozmawiać ale moje stanowisko w tej sprawie jest oczywiste ;-)
Arcola, kolejny wygodniś ci się trafił . Po co coś zmieniać, jak jemu tak dobrze...
Oli, Liza co tam?!

2 621

Odp: zdradzona, zawiedziona

tak szczerze..?? jak dla mnie watek już dawno umarł, dlaczego..? bo mnie ma w nim juz tego zaangażowania z naszej strony jak kiedyś. Jakże ma tak być skoro my nie czujemy takiej potrzeby ( wnioskuje po częstotliwości i jakości naszych wpisów ... A SZKODA. Kiedyś radziłyśmy sobie, że będzie lepiej etc , że życie to nie tylko smutne zdarzenia i te inne, a dziś...? jakoś nie czujemy potrzeby dziś dzielić  się codziennością. Coż..... nic na siłę.

2 622

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Arnoldki,

to prawda, że coraz rzadziej zaglądamy, ale zaglądamy smile Chyba łatwiej jest wylewać żale i smutki niż radości. Chyba tak jesteśmy skonstruowani, że szukamy rady, pocieszenia wtedy kiedy jest nam źle. A jak zaczyna się układać to żyjemy z dnia na dzień, czas szybciej leci i faktycznie nie mamy chyba potrzeby codziennie przelewać tego na forum.
Jak znajdę ciut więcej czasu  na dniach to napiszę coś więcej - co u mnie.

2 623

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej! Oli masz rację. Trudno nam się dzielić radościami...
Jeśli o mnie chodzi no to tak: cele same w sobie osiągnięte ( prawko, auto, praca) ale satysfakcji brak:-(
Brak tej bratniej duszy jednak daje znać! Ogólnie podsumowując : szczęśliwia nie jestem. Myślę, że ja z tych, co to same być nie mogą. Rozglądam się za tymi facetami i nic...;-)
Ach, to życie

2 624

Odp: zdradzona, zawiedziona

Mam dokładnie tak samo Zahir, wiele z moich marzeń się spełnilo - tabliczka działa smile, no ale też nie czuję się szczęśliwa....
Przeszłość we mnie głęboko siedzi i próbuję sobie z nią poradzić, dlatego nie czytam już forum (poza naszym wątkiem), próbuję myśleć optymistycznie, ale chyba już nie potrafię ?!?!?!
ehhh jesień przyszła, a z nią deprecha chyba tongue

2 625

Odp: zdradzona, zawiedziona

hej Arnoldki
Musze Wam to napisać. Dziś zadzwonił do mnie mój eksik. Niestety przykra wiadomość, a mianowicie jego eks żona, do której kiedyś wrócił - jednak zmarła w czerwcu.Odebrałam telefon ( byłam już w 1000% na to gotowa), porozmawialiśmy i o wszystkim i niczym, pożałowałam go ( bo to jednak mimo wszystko smutna wiadomość).... ale on..?! liczył, że wrócę do niego. Wytłumaczcie mi co on myślał/ na co liczył. Pamiętam jak wiele miesięcy temu porównywałam się do kartonu z butami włożonymi do szafy. Dziś przekonałam się, że tak mnie traktował. Kurcze liczył, że ten karton wyciągnie z szafy i będzie jakby nigdy-nic. Wytłumaczcie i jak można tak ludzi traktować? / kim trzeba być, żeby proponować mi dziś po tym wszystkim powrót? Oczywiście nie mam już żadnych emocjonalnych/sercowych dylematów, ale nie mogę pojąć jak człowiek, który był dla mnie ideałem traktuje mnie jak koło zapasowe. Normalnie nie ogarniam tego.

2 626

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza wydaję mi się że może to być związane trochę z podejściem "spróbuję co mi szkodzi może się uda" o ile oczywiście nie wiedział że masz już kogoś. Czasami to charakter człowieka - mi poprostu byłoby głupio, a on widocznie myślał tylko i wyłącznie o sobie. Egoista i tyle.

2 627 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-09-22 21:54:17)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola bo to egoiści. Dla nich liczy się tylko JA.
Liza doświadczam tego uczucia co ty teraz. Też nie mogę pojąć jak oni myślą? Dla nich tak jakby czas się zatrzymał w momencie rozstania i wydaje im się, że my nadal jesteśmy te same...ze czekamy, że nasze życie się nie zmieniło... mam wrażenie, że my takie uniwersalne lale byłyśmy. Wiecie..kuchareczka, kochaneczka...co Pań zechcial to miał i im się chyba ciągle wydaje, ze te lale są ich.
Oli swieze to wszystko jeszcze w tobie więc masz prawo być smutna. A wogole On próbuje się z tobą kontaktować? Czy zamilkł?

2 628

Odp: zdradzona, zawiedziona

To egoizm, strach przed samotnością - lepiej spróbować wrócić do czegoś znanego niż być samemu. Ale też się nadziwić nie mogę - jaki ludzie mają tupet. W głowie mi się to nie mieści.....A poza tym wydaje mi się, że on w ogóle nie myślał, a jeśli już to tak jak piszą Dziewczyny tylko o sobie. Liza nie zastanawiaj się, odpuść sobie. To już przeszłość, Ty masz już ją za sobą, myśl tylko o tym co przed Tobą !!!! Udowodnił, że nie był Ciebie wart, a Ty tym bardziej powinnaś się upewnić, że to co się stało wyszło tylko na dobre wink
miłego i spokojnego wieczoru Czarownice smile

2 629 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-09-23 07:51:31)

Odp: zdradzona, zawiedziona

hhmmm no właśnie on chyba myślał, że czas dla mnie stanął w miejscu  W 3 zdaniu zapytał, czy kogoś mam. Na moją odpowiedź, że tak powiedział.." no tak taka wartościowa kobieta nie ma z tym problemu " - hahaha a to dobre, myślałam ,że się rozpłaczę ze wzruszenia smile smile
Chyba długo jeszcze myślał nad naszą rozmową, bo na drugi dzień rano ( niby przez pomyłkę ) zadzwonił i w toku rozmowy zapytał m.inn. czy długo już z nowym ktosiem jestem.
Sfinalizowałam rozmowę słowami, że jakbym nawet była sama, to i tak nie wróciłaby do niego, bo po tym wszystkim, jak dla mnie nie ma już tego człowieka sprzed wielu miesięcy. Tak więc niech już nawet przez pomyłkę smile nie dzwoni.

2 630

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza ciekawe czy zrozumie twoje słowa? Bo ja pisałam już naście razy, że nie chce z nim być a to nie dociera nadal ( teraz to już nic nie piszę bo jak kamieniem o mur).
Za to moja mała znowu jest bardzo nerwowa.  Ta cała sprawa bardziej  ja dotknęła  niż myślałam. Ja powiedzmy, że wyszlam emocjonalnie na prostą  a w niej nadal siedzą te emocje. Nadal nie radzi sobie z problemami.  Ma niskie poczucie wartości . Źle znosi porażki . W szkole różnie z koncentracją  a jak czegoś nie wie to zaraz łzy w oczach. Zarzucam dużo w tej kwestii  sobie, bo to ja na nią  przenosiłam złość , bo to na moje łzy patrzyła . Podlamana trochę tym jestem.

2 631

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Liza ciekawe czy zrozumie twoje słowa? Bo ja pisałam już naście razy, że nie chce z nim być a to nie dociera nadal ( teraz to już nic nie piszę bo jak kamieniem o mur).
Za to moja mała znowu jest bardzo nerwowa.  Ta cała sprawa bardziej  ja dotknęła  niż myślałam. Ja powiedzmy, że wyszlam emocjonalnie na prostą  a w niej nadal siedzą te emocje. Nadal nie radzi sobie z problemami.  Ma niskie poczucie wartości . Źle znosi porażki . W szkole różnie z koncentracją  a jak czegoś nie wie to zaraz łzy w oczach. Zarzucam dużo w tej kwestii  sobie, bo to ja na nią  przenosiłam złość , bo to na moje łzy patrzyła . Podlamana trochę tym jestem.

czy eksik zrozumie moje słowa? Tak prawdę mówiąc mam to gdzieś. Jak będzie wydzwaniał, to nie będę odbierała, albo zablokuje jego numer i na tym się zakończy.
Co do córci...hmmm trudna( bo delikatna) sprawa. Jeśli jej zachowanie, to faktycznie wypadkowa "zdarzeń", trzeba czasu niestety, by odbudowac jej poczucie wartości,bo  wygląda z tego co piszesz, że jest ono zaniżone. Problemy z koncentracją, strach przed nowymi zadaniami ( czy sobie poradzi), unikanie nowych wyzwań, to klasyczne oznaki, które mogą właśnie o tym świadczyć.
Cieszcie się razem z wszelkich drobnych rzeczy , które robi, nawet( a przede wszystkim) z tego, że podjęła próbę zrobienia czegoś nowego /trudnego dla niej.......... i cierpliwości. Trzymam kciuki

2 632

Odp: zdradzona, zawiedziona

Oli - jak z tym Twoim byłym? odzywa się czy nie ? . Mam tylko nadzieję, że z Twojej strony to już sprawa skończona i nie ma powrotu ? Jeśli mowa o byłych - to mój na szczęście się nie odzywa, a jak raz widziałam go w pracy to jak tylko mnie zauważył to uciekł smile To się nazywa odwaga!
Ach no i mam 3 nalewki:wiśnię, porzeczkę i robię teraz pigwę -na zimę w sam raz będzie. A jak u was produkcja - jest już coś gotowe ?

2 633

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Oli - jak z tym Twoim byłym? odzywa się czy nie ? . Mam tylko nadzieję, że z Twojej strony to już sprawa skończona i nie ma powrotu ? Jeśli mowa o byłych - to mój na szczęście się nie odzywa, a jak raz widziałam go w pracy to jak tylko mnie zauważył to uciekł smile To się nazywa odwaga!
Ach no i mam 3 nalewki:wiśnię, porzeczkę i robię teraz pigwę -na zimę w sam raz będzie. A jak u was produkcja - jest już coś gotowe ?

Ja robię owoce lasu ( jeżyna, Jagoda, poziomka) i aronię.

2 634

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczęta,
a ja nalewek w tym roku nie robię, brak weny a poza tym zostały mi jeszcze z poprzedniego wink
Odzywa się czasami...

No i wracam do swojego rytmu, kilka miesięcy leniuchowania w wakacje zrobiły swoje, ciężko mi sie zmotywować wink Zaczęłam kolejny rok angielskiego, wróciłam na siłownię więc znowu mam czas po pracy zapełniony. Ale dzięki temu szybko leci wink
a jak u Was?

2 635

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczyny! U mnie małe problemy z łączem. W jednym czasie padły mi dwa tablety a piesio zeżarl mi kable od myszki i klawiatury:-) więc bazgrolę z fona. Nic mega się u mnie nie wydarzyło ale ogólnie jest pozytywnie. Staram się cieszyć z tego co mam.

2 636

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczyny wink ja również przestałam czytać inne wątki. Są one dobre dla osób które są w pierwszym etapie swojej osobistej tragedii. Ten wątek, w tej obecnej postaci działa na mniej kojąco wink
Zahir brawo dla Ciebie, że zwracasz uwagę na stan córki. Niestabilna samoocena, to realny problem dla niej w tej sytuacji i wyzwanie dla Ciebie. Dobrze, że zauważyłaś to już teraz.
Również chciałabym coś zrobić ze swoimi życiem. Macie jakieś swoje cele na przyszły rok?

2 637

Odp: zdradzona, zawiedziona

Rytta to dobrze, że coś chcesz zrobić ze swoim życiem. Samo to chcenie to już duży plus. Na początek mobilizacja a potem małymi kroczkami do przodu.
Moje cele? Hmmm...jest ich ogrom. Ale może wreszcie w góry się wybierzemy z córką :-). Góry uwielbiam ale przez całe małżeństwo nie było mi dane nigdzie " być" . Za wiele to było dla tego dzika. A propo jego. Rozwala mnie ten idiota. Np. piszę mu co ma zrobić z małą do szkoły a on mi tekst: "dobrze żono"! Ręce opadają....
Dziewczyny, co u Was?
A u ciebie Rytta? Jaki etap?

2 638

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej Arnoldki
Pisze po przerwie, choć zaglądam tu co jakiś czas. Jakoś ( jak zauważyłyśmy wcześniej) wątek wyhamował z jakiś tam powodów.Jak domyślam się , każda z nas " ciągnie" codzienność do przodu na swój sposób, zgodnie z aktualnym stanem ducha, zgodnie z rzeczywistością, w jakiej aktualnie się znalazłyśmy.
Czytając pytanie Ryyty w kwestii planów ...hmmmm -tak pomyślałam/ zastanowiłam się i właściwie nic konkretnego nie planuję. Oszem- mam jakąs wizję na nadchodzący rok( w przeciwnym razie nie byłabym sobą), ale czy to planami można nazwać??? no może kwesta nazewnictwa?
Dziś wiodę fajne życie ( wlaściwie jestem spełniona) i tego sobie życzę na przyszłość. Przeszłość już całkowicie jest poza mną - stała się faktem.Dziś czuję się na powrót osobą stabilną ( czego bazo mi brakowało w czasach tych ZŁYCH ). Jest mi dobrze, nie mam parcia na nic konkretnego, wiem czego chce w życiu dla siebie, co jest uważam bardzo ważne, by dziś było mi dobrze( na wszelki wypadek jakby jeszcze przyszłość chciała mi podnieść adrenalinę).Aktualnie, jak wiecie mam tzw nowego KTOSIA ( jesteśmy razem 8 miesięcy), jest dobrze, bo spełniamy obopólnie swoje oczekiwania wobec partnera, którego chcielibyśmy mieć obok siebie. Mamy swoje zycie i mamy czas wspólnie spędzany, który daje nam dużo zadowolenia. Stopniowo poszerzamy zakres godzin wspólnie spędzanych. W piątek zaraz po pracy do poniedziałku przed pracą spędzamy razem 24h na dobę, a w tygodniu widujemy się na kila godzin dziennie. Środa - jest wyłącznie dla każdego z osobna. Tak sobie to wymyśliliśmy i tak nam to odpowiada.
Arnoldki - cieszmy się z codzienności, nie ma tak nigdy, żeby było całkiem źle. To kwestia naszej głowy. Pamiętam czas, gdy byłam sama po rozstaniu, gdy po kilku miesiącach WALKI ze swoją głową, poczułam sie szczęśliwa sama ze sobą. Z perspektywy czasu......, to jest super uczucie.
Trzymajcie się. Pozdrawiam Was wszystkie

2 639

Odp: zdradzona, zawiedziona

Cześć dziewczyny, Tak jak Liza zaglądam tu raz na jakiś czas ale z racji, że mało się dzieje też nie zabieram głosu. Co do planów ciężko powiedzieć bo mogą one stać się szalone jak i błahe. Z szalonych planów to taki, że będę ubiegać się o zieloną kartę bo jest loteria wizowa, ale jeśli ją wygram to nie jest powiedziane że rzucę wszystko i się przeprowadzę. Chociaż patrząc co się się  u nas dzieje w kwestii polityki to coraz częściej mam ochotę stąd uciekać. Ale odkładając szalone plany i wracając do rzeczywistości. Mój Ktoś jeszcze się do mnie nie przeprowadził. Sam niby twierdzi że najdalej do stycznia ma zamiar to zrobić. Zobaczymy czy skończ się tak jak u Oli czy jednak okaże się słownym mężczyzną. Póki co spotykamy się co drugi weekend ( słabo ) ale na więcej nie ma czasu bo w weekendy pracuje. Cieszę się, że go mam, ale staram się zachowywać rozsądnie. Jeśli coś mi nie pasuje to mu o tym mówię (nie tak jak kiedyś). Zresztą on za każdym razem mnie prosi żebym była szczera. Zobaczymy jak dalej się rozwinie cała sytuacja, bo tak jak pisałam dopiero jak zamieszkamy razem będę mogła powiedzieć czy ma to sens i się dopełniamy czy jednak nie możemy się ze sobą dogadać.

2 640

Odp: zdradzona, zawiedziona

Heja, dzięki za odzew! Zahir i Liza brzmi to jakby pozytywnie big_smile Myślałam że będzie to coś negatywnego, a tu jestem miło zaskoczona wink Zahir koniecznie jedź w góry to jest właśnie ten moment, czas spędzony z córką pewnie bezcenny będzie wink a co do zwrotu żona to nie zbyt miłe, jeżeli już nie jesteście małżeństwem, jakby się nie liczył z tym kim rzeczywiście jesteś.
Liza brzmi to mega spoko, chyba o to w życiu chodzi aby byś zadowolonym z chwili obecnej. To moje pytanie takie typowe, ale byłam ciekawa. To może czas zamieszkać ze sobą big_smile Bo jak się spotykacie w sumie tak często to kiedy czas na prywatność zupełnie dla siebie.
Ja jestem w delegacji do grudnia, mój chłopak również ale w innym kraju, mam swoją przestrzeń i czuję się osobą stabilną również. Dużo zawdzięczam pani psycholog z którą współpracowałam w pewnym momencie w życiu. Spotkania online na skype. Obecnie jeżeli chodzi o moje plany, to właśnie zapisałam się ponownie do niej i będziemy pracować nad poczuciem własnej wartości, która dla mnie jest czymś mega ważnym związku i zanim jej nie uzyskam wolę nie podejmować żadnej "życiowej" decyzji.
Jakoś tak zasmuciło mnie co napisała Arcola. U mnie chłopak sam cały czas proponował żebyśmy razem zamieszkali. Czyli chciałabyś wyjechać i jego zostawić? Mam nadzieję, że chociaż dużo rozmawiacie i piszecie. Bo jak ktoś nie ma zupełnie czasu tylko co dwa tygodnie to jest to dziwne.
Ciekawe co tam Olimpia porabia wink
Pozdrawiam serdecznie!

2 641

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej Rytta - u mnie nie jest tak źle jak myślisz. Po pierwsze on nie mieszka w moim mieście i jak znajdzie prace tutaj to się do mnie wprowadzi. Póki co ma prace u siebie niestety też w weekendy tak więc nie możemy się spotykać co tydzień, ale jakoś sobie radzimy. Co do wyjazdu - to pojechalibyśmy razem. Generalnie planujemy wspólna przyszłość. Ale tak jak pisałam póki się do mnie nie przeprowadzi staram się do całej sytuacji podchodzić na spokojnie.

2 642

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie smile
coraz rzadziej zaglądam na forum, ale to tylko dlatego że rozdrapuje mi ono stare rany. Co u mnie? Nic nowego, trochę jeszcze się w przeszłości, nie uporałam się z nią. Ale nie jest źle. Robię swoje, walczę, pracuję, uczę się itd.... Żyję z dnia na dzień. Staram uczyć się optymizmu bo gdzieś go zagubiłam...
ale widzę, że u Was jest kwitnąco i to cieszy !!!!
pozdrawiam

2 643

Odp: zdradzona, zawiedziona

Kwitnąco...raczej nie u mnie.
Zyje z dnia na dzień tak jak Oli. Optymizm też gdzieś mi zaginął.
Ja z chwili obecnej, jak to piszę Rytta, zadowolona nie jestem. Myślę, że długo nie będę o ile w ogóle będę...
Moje myślenie o przyszłości jest nieciekawe a najdalej wybiegam do daty 25 grudnia ( już myślę o wystroju i prezentach, a córka co rano odlicza ile jeszcze do świąt:-)

2 644

Odp: zdradzona, zawiedziona

u mnie podobnie Zahir, nie potrafię myśleć optymistycznie, jest mi źle tak jak jest...

2 645

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja również ciągle walczę z przeszłością. Jednak trochę pozytywów wchodzi mi do głowy, bo zaczęłam się zdrowo odżywiać, ćwiczę ze znaną panią z internetów 3 razy w tygodniu no i rozmawiam z psycholog smile może pomoże. Życie jest tylko jedno, zróbcie coś szalonego dla siebie big_smile

2 646 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-11-20 20:52:24)

Odp: zdradzona, zawiedziona

U mnie szaleństw pełno. Szaleje z bólu, szaleję z nerwów.....wrrrrr, łeeeee....
Znowu złapała mnie ta cholerna rwa. Skończyłam serię zastrzyków, od dziś mocne prochy. A prywatna wizyta u neurolog 1 grudnia. Jak nie umrę do tego czasu to będzie zajebiście. Tydzień  wolnego mija jutro. Więcej nie dam rady ciągnąć bo już szefowa ( prywatnie najlepsza koleżanka...,heh...) zapowiedziała że mam być. Oczywiście do tego dochodzi troska męża, który teraz pisze pięć razy na dzień. Jezuuuu. Dlaczego nigdy nie moze być dobrze? Zawsze jak jest w miarę ok to coś się przypierniczy....:-(

2 647

Odp: zdradzona, zawiedziona

Czym jest ta "rwa"? kurcze powiem Ci, że nieciekawie sad współczuję mam nadzieję, że jakoś dotrzymasz do tego 1 grudnia. A ten były to nie wiadomo o co mu chodzi, chyba ciągle próbuje Cie mieć blisko.

2 648

Odp: zdradzona, zawiedziona
Rytta napisał/a:

Czym jest ta "rwa"? kurcze powiem Ci, że nieciekawie sad współczuję mam nadzieję, że jakoś dotrzymasz do tego 1 grudnia. A ten były to nie wiadomo o co mu chodzi, chyba ciągle próbuje Cie mieć blisko.

To taki zarabisty ból od pleców przez pośladek, tył nogi aż do pięty. Na szczęście szybko zareagowalam i jest w miarę ok. Jakos na prochach dniowkę ciągnę.Najgorsza jest jazda samochodem no i noc. To cholerstwo nie daje spać bo noga i kręgosłup bolą po calym dniu:-(

2 649

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej hej hej,

oooo widzę, że choróbska się czepiają - u mnie to samo. od miesiąca zmagam się z gorączkami i stanami podgorączkowymi, badania, lekarze i szukanie przyczyn. Mam jakis stan zapalany w organizmie i dopiero po miesiącu wpadli na to żeby dać mi antybiotyk big_smile
a z tą rwą Zahir to wspołczuję - nie miałam, ale mam koleżankę z podobną dolegliwością - nic przyjemnego sad

A poza tym? - bez zmian, zima przyszła, jest biało i pięknie, tylko słoneczka brak. Nie mogę doczekać się wiosny bo ciągle mi zimno smile
Ale zaraz święta...czas tak szybko leci....
Arcola, Liza a co u Was?
Pozdrawiam cieplutko Arnoldki !!!

2 650

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ta rwa rzeczywiście nie przyjemna... Dobrze, że się przynajmniej zbliża się wizyta u lekarza, ale i tak to pewnie potrwa.
Olimpio od czego ta gorączka? tongue ja kiedyś miałam to okazało się że od nerek hehe tongue
a zima też fajna i nadchodzące święta to jakaś pozytywna myśl.

2 651

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir wiem co czujesz! Ja co prawda nie rwę miałam, ale naciągnął mi się mięsień lędźwiowy. Tydzień leżałam na podgrzewanym kocu. Po dwóch tygodniach przeszło całkowicie na szczęście. Co do zimy to u mnie dopiero dzisiaj przyszła troche biało się zrobiło.

2 652

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczyny! U mnie bez zmian. Wczoraj zmieniono mi leki no i jak nie minie do świąt to rezonans i dalsze leczenie. Ogólnie z tomografu wynik niezbyt korzystny ale tomograf robiłam w ubiegłym roku. Wówczas lekarz z NFZ poprostu go olal. Kazał ćwiczyć i tyle. Ogólnie mam nic nie robić bo mogę sobie zaszkodzić. Narazie leki no i czekamy...
Co do męża. Pisze, dzwoni ( zbytecznie odpisuję, nie odbieram). Podobno szuka gdzie pracuję bo chce porozmawiać. Heh, no ciekawe co ma do powiedzenia?;-) ...nie omieszkam Was poinformować jak się zjawi.

2 653

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hey ARNOLDKI
Wiodę dziś fajne  życie. Pewnie po części przez ktosia, ale tylko po części przez niego. Na pewnym etapie swojego życia WYPRACOWAŁAM SOBIE zadowolenie Z BYCIA SAMĄ  i ku...źwa - to POPŁACA !!!! Wiecie co..?  piszę teraz do Was, a on..... właśnie robi mi popołudniową kawę. Kiedyś sama bym pewnie pobiegła by to zrobić.............. ale wiem DZIŚ , że nie trzeba.
POZYTYWNEGO MYŚLENIA ŻYCZĘ ......... i naprawdę to nie pusty slogan, ale chyba mimo wszystko WARTO POCZEKAĆ

RYTTA pytałaś czy nie czas z nim zamieszkać...? Ja mówię NIE ,choć on chce................" co się odwlecze...........itd 
WESOŁYCH ŚWIĄT smile

2 654

Odp: zdradzona, zawiedziona

No no no big_smile Liza chyba trafiłaś na prawdziwy wyczekany skarb, zwracam honor wink aleeee to też Twoja własna zmiana, tyle pozytywnego myślenia ma pewnie duży wpływ na związek. Piszesz wypracowałam sobie zadowolenie z bycia samą, gratuluję było warto big_smile i miło, że się dzielisz tutaj z nami takim pozytywnym myśleniem wink

Zahir napisz co tam z Twoimi problemami zdrowotnymi, lepiej? wink

Ja spisałam dzisiaj list emocjonalny na 5 stron, podobno to świetny sposób na pozbycie się ran emocjonalnych. Walczę!!! wink

2 655

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dobry wieczór Arnoldki, z okazji świąt chciałabym wam życzyć wszystkiego dobrego. Bądźcie wytrwałe w swoich postanowieniach, nie poddawajcie się i dążcie do swoich celów i marzeń. Niech święta przyniosą ukojenie od trosk i rozterek, a nowy rok same pozytywne zmiany.
Ja będę się objadać smile odpoczywać i spacerować ( co by choć trochę te kalorię spalić). W pierwszy dzień świąt przyjeżdża mój Miś i tak we dwoje będziemy spędzać te wolne dni.
Pozdrawiam jeszcze raz i liczę że raz na jakiś czas się odezwiecie i napiszecie co u was słychać.

2 656

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt!

2 657

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dokładam się do życzeń wink) mam nadzieję że święta minęły w miarę spoko wink Życzę wam tego co sobie, dużo pozytywnych myśli w nowym roku big_smile

2 658

Odp: zdradzona, zawiedziona

Drogie Arnoldki, minęło już kilka miesięcy... Dajcie znać co u was słychać. Zahir - jak siostra ( zdrowa, wszystko dobrze ), były dał sobie już spokój ?, Liza - jak Twój partner wszystko dobrze się układa? Rytta - co u Ciebie ?

Oli - odezwij się! napisz co słychać, jak życie się układa. Czy już wszystko dobrze ? Myślę czasami o was i zerkam na forum z nadzieją, że któraś coś napisze.
U mnie dobrze, bardzo dobrze. Co prawda znajomość na odległość jak już pisałam nie jest łatwa ale Miś ciągle szuka pracy i mamy nadzieję, że w przeciągu 2 - 3 miesięcy ją znajdzie i się wprowadzi do mnie.
Patrząc z teraz z perspektywy kilku pierwszych moich wpisów nigdy w życiu nie podejrzewała, że tak wszytko się potoczy. Byłam raczej sceptyczna, że kiedykolwiek uda mi się jakoś poskładać wszystko w jedną całość i znaleźć wartościowego mężczyznę.
Pozdrawiam was i ściskam - odezwijcie się!

2 659

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczyny! Arcola chyba mnie przyciągnęłas myślami:-)
U mnie ok, aczkolwiek dziś mam ciężki dzień. Dowiedziałam się, że moja koleżanka ma raka. Jestem w szoku, doslownie. Miała badania tydzień temu. Wyniki zle. Powtórka badan. To samo. Wczoraj się dowiedziala, dziś jest już na onkologii. Przed nią szereg badań. Boże, co to się dzieje....
Moja siostra jest cały czas na chemii. Są jeszcze zmiany na wątrobie. Poza tym trzyma się dzielnie! Dobrze znosi chemię. Wierzymy mocno, że będzie dobrze.
Co do mojego męża...Hmmm...Ciężki temat. Z mojej strony nic się nie zmieniło zaś on cytuję " chce naprawić swój błąd". Kwiaty, prezenty, smsy, dzwonienia itp. ...Nie ufam mu, nigdy nie zaufam i nie widzę z nim przyszłości. Za dużo złego się wydarzyło, za wiele wycierpialam by ryzykować i dawać kolejna szansę choć przyznam, że widzę pewne zmiany.. Myślę, że naprawdę żałuję swojego błędu. No cóż, mógł postąpić inaczej. Miał szansę. A we mnie na tą chwilę nie ma już tych uczuć co były kiedyś.
Trzymajcie się dziewczynki. Napiszcie czasem co u Was!

2 660

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie ARNOLDKI
Miło czytać, że brniecie do przodu z uśmiechami na twarzy. Ciekawe co u Oli.
Zahir - niesamowite, że Twój eksik nie odpuszcza.
U mnie wszystko w najlepszym porządku. Jestem nadal z nowym ktosiem -wyobraźcie sobie, że minął w lutym już rok ( aż trudno uwierzyć, jak ten czas leci). Nadal mieszkamy oddzielnie i to na moje życzenie. Nie wiem, ale jakoś mi się nie spieszy. Pewnie kiedyś do tego dojdzie ( jak nic się złego się  nie wydarzy), ale to ewentualnie w przyszłości.
I uwaga - JA główny leń Rzeczypospolitej, od miesiąca chodzę na siłownie i co więcej - nie zamierzam przestać. I tu, po przeczytaniu oczekuje wielllkich braw smile
Jakiś czas temu postanowiłam wrócić do początku wątku OLI i wiecie co..? po przeczytaniu lektury, bardzo, tak naprawdę szczerze się wzruszyłam. To wsparcie i wstrząsy jakie sobie wzajemnie fundowałyśmy wywarły na mnie (z perspektywy czasu) wielkie wrażenie. To było super
Trzymajcie się kobietki.

2 661

Odp: zdradzona, zawiedziona

Czesc, calkiem przypadkiem trafilam na ten temat, ale nie moglam sie oderwac od pierwszego posta autorki, bo mimo ze mialam troche inna sytuacje ,ale rowniez zostalam zdradzona, odczucia i emojce byly tak bardzo bliskie mi, jakbymsama siebie czytala, obecnie przeczytalam 10 stron ,ale jakos mi to pomaga, bo mimo ze minelo 5 miesiecy , niestety nie umiem ...ciezko mi to wszystko zniesc.... zwlaszcza ze przez ostatni miesiac byl odzew i on chcial do mnie wrocic ....
jesli komus by sie chcialo przeczytac moja historie, umieszcze ja tutaj... sad
:   Byliśmy razem 9 lat w tym roku mieliśmy brac ślub... Do tego czasu nie mialam jakichkolwiek podejrzen ze jest cos nie tak. W styczniu
po drobnej sprzeczce (ponieważ od 3miesiecy nie było za dobrze bo mieszkalismu u rodziców chwilowo. Nie mogliśmy się dogadać ,jego czesto nie bylo w domu .....)dowiedzialam się ze się roznimy charakterami,  ze on musi się nad wszystkim zastanowić ,ze on swoim charakterem mnie rani itd itp.... Później przyznał się ze kogoś poznał w pracy.... W październiku na wyjezdzie pocałowal się z nią na wyjeździe integracyjnym a później zaczęli się spotykać.... Podobno same spotkania i rozmowy .... Kiedy ze mną zerwał nie było żadnych prob i błagań z jego strony abym wybaczyła, ze chce wrócić. Wiem ze przes te kilka miesiefy byl z nia i kiedzy nimi doszlo do wssystkiego... Jeski chodzi o bliskosc... Później odezw się na poczatku kwietnia ze blaga o spotkanie bo nie wyobraża sobie życia beze mnie itp...  Zaczęliśmy się spotykać, trwali to ok tydzień ale znowu zaczęła widzieć za gasną jego motywacje... Powiedziała mu ze musi zmienić prace skoro razem pracują.... On przenyslal to in powiedział ze nie jest w stanie bo tak dobrze płatnej od ręki nie znajdzie...wiec zdenerwowalam się i zakończyłam to ,bo skoro on nie chciał się zmieniać ,nie miałoby to sensu.... Za jakiś czas do mnie zadzwonił i powiedział ze idzie do psychologa bo wszystko mu się zmienia z godziny na godzinę, ze cały czas o mnie myśli itp itd.... Kilka dni później okazało sie ze za wszystkim stoi uczucie do tej laski z pracy... Napisał ze on po prostu ma siano w głowie, ze on mnie kocha ale zależy mu te na kimś innym (wiem ze spotkał sir z nią w międzyczasie jak się nie odzywalismy do siebie ) po kilku dniach zaczął mi pisać ze on nie wyobraża sobie Bede mnie życia ,ze chciałby abyśmy wrócili do siebie , ze bardzo mocno teskni, ale ze wie jak mocno mnie skrzywdzil. ,ze nie wyobraża sobie ze nas po rpsotu juz nie ma .. ale później przychodzą myśli o niej, ze i ona cierpi itd... Ze jak jest z nia to mysli o mnie i nq odwrot... Nie chce pusac przez co przechodzilam jak to czytalam .... Tydzień temu napisał mi jedynie ze odbył pierwsza wizytę u psychologa ...  Ja nic nie odpisałam.... On się nie odzywa.... Raczej to jest przekreślone skoro on ja codziennie widzi w pracy....

akutalnie od tygodnia nie ma odzewu ... czuje ze juz na amen to sie zakonczylo .... boli mnie wszystko, mam wrazenie ze to juz puscilam na dobre, i ze to mnie puscilo .... najgorsze sa wspomnienia, kiedy wiem ze juz nigdy nie wroca, i nigdy nie bedzie jak przedtem ...czuje ogromna pustke... ogromna... jakbym przechodzila zalobe...z tym ze ten ktos zyje i prawdopodobnie zyje z kims ... nie ze mna ... sad nie wiem jak mozna tak mocno kochac i to jeszcze po tym wszystkim .... sad

Posty [ 2 601 do 2 661 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 39 40 41

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026