netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 142 wyświetleniazałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 536 do 2 600 z 2 661 ]

2 536 Ostatnio edytowany przez arcola (2016-06-19 17:19:20)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir - dzięki za namiary na Euro - jedyne najlepsze. Nic nie rwie i jakość w miarę ok ( tylko raz na jakiś czas mi jakieś reklamy wyskakują).

Co do Misia - to odpuściłam. W sensie takim, że nie naciskam nie mam fazy, że podejrzewam go o zdradę ani nic podobnego. Co ma być to będzie - zobaczymy. Tak więc ogólnie na luzie i od razu lepiej się czuję bo nie spędzam czasu na wymyślaniu teorii spiskowych.
A poza tym jakoś na koniec sierpnia planuje wakacje i już nie mogę się doczekać. Miałam ciężki rok i marzę o wypoczynku. No i tak jak wy muszę zacząć uczęszczać na kurs językowy bo moja gramatyka  jest słaba i używam tylko 2  czasów w porywach do 3 smile

2 537 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-06-21 08:32:04)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie ARNOLDKI
Ufam,że u Was wszystko w miarę dobrze, a nawet i lepiej.....
Nawet nie wiesz Arcola jak cieszę się, że spuściłaś trochę ciśnienie w kwestii Misia. Jeśli faktycznie tak jest, to albo powoli tego doświadczasz, albo niedługo doświadczysz tego,że przy zmniejszonym ciśnieniu codzienność jest całkiem inna/ radośniejsza/ bardziej satysfakcjonująca. Pamiętaj- komunikowanie o swoich potrzebach i oczekiwaniach nie jest tożsame z "miałczeniem" i zrzędzeniem.
Zahir, a Ty..? jak się miewasz. Córcia za kilka dni zaczyna wakacje i co..?? macie jakieś plany?. Ufam, że radzisz sobie z codziennością jak na Arnoldową przystało. a siostra nie odpuszcza . Moja koleżanka z pracy 2 lata po usłyszeniu nie fajnej diagnozy lekarskiej ( podobnie jak Twoja siostra), po etapach załamania, walki o siebie, po dniach gorszych i lepszych emocjonalnie i fizycznie) dziś cieszy się życiem. Kilka dni temu gdy się widziałyśmy zaprosiła mnie i małą paczkę koleżanek na grilla. Tak więc nie można odpuszczać i załamywać się - zresztą jak z wszystkim złym co nas w życiu spotyka ( wszystkie tu o tym wiemy).
Oli- - a Ty co..??/ pewnie masz aktualnie mały armagedon w głowie, bo to ten czas. W sumie nie dziwię się, też bym pewnie tak miała.  Niedługo wszystko się powinno wyjaśnić  ( bo nie widzę innej opcji, by to z jakichkolwiek powodów odwlekać - NIE POZWÓL NA TO) i dopiero życie wszystko zweryfikuje ( jak zawsze z resztą).
A ja...??? jest dobrze, wręcz bardzo dobrze. Żyję sobie tak jak chcę, jak moim zdaniem powinnam żyć, by było mi dobrze. Jestem spełniona zawodowo, finansowo, towarzysko i sercowo. Nawet od jakiegoś czasu czuję,że emocje ( w kwestii KTOSIA  obudziły się do życia). Ktoś bardzo wpisał się a przede wszystkim poszerzył zakres spraw, które powodują,że byłam i jestem szczęśliwa. Teraz jestem również, a nawet bardziej. Byliśmy w miniony weekend u jego siostry. Jego szwagier po kilku ( grillowych) piwkach, podczas rozmowy ze mną w cztery oczy, rzucił między zdaniami pytanie.." Co ty mu zrobiłaś? on zmienił się o 180%, to inny człowiek?" itp. Mniemam na podstawie tego ( i nie tylko oczywiście), że Ktoś intencje ma dobre. Na dzień dzisiejszy - jest mega OK, bo jest tak, jak zawsze wyobrażałam sobie bycie z drugim człowiekiem. Ja 10 lipca lecę na wakacje, ale bez niego ( ze znajomymi), bo był to już wcześniej zaplanowane ( przed poznaniem ktosia). Nie jest z tego zadowolony, ale cóż.. zrozumiał. Za to obiecałam mu, że wygospodaruje w sierpniu jakieś kilka dni i pojedziemy razem do Chorwacji ( chce mi pokazać  urokliwe jeziora Plitwickie). Tyle u mnie na dzień dzisiejszy - wiem z pewnością, że warto przecierpieć to co trzeba i nigdy nie wolno mówić,że ex - to ten jedyny, najlepszy ( sama to robiłam), bo życie niesie wiele niespodzianek różnego kalibru. Czego nauczyłam się po burzy łez i tych innych negatywnych emocji po rozstaniu (  których nawet boję się przypominać), to to, że choć byłam przez jakiś czas sama, ale w pewnym momencie poczułam się szczęśliwa sama ze sobą . To jest ten WIELKI plus, który wypracowałam sobie żeby być dziś w tym miejscu ( w takiej kondycji), w jakim jestem.
Powodzenia/ wiary w lepsze jutro/ -to pisałam ja CZAROWNICA/ ARNOLDOWA/LIZA

2 538 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-06-21 22:09:25)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza sprawa siostry na plus. Po pierwszej chemii ok. Zadnych skutków ubocznych, żadnych " załamek". Jesteśmy dobrej myśli!!!!!!!!!
Wakacje za pasem! Hurra ! To był fajny rok. Mała dała radę. Odżyłyśmy!..odpoczniemy...przed nami dużo dobrego, myślę! A jesteśmy we dwie. Czesto mi powtarza, że jestem najważniejsza . Cieszę się ale widzę , że zaczynam być " jej całym  światem". Przeraża mnie ta odpowiedzialność.
Zazdroszczę  Wam Ktosia....też bym chciała....może gdzieś  mnie spotka :-P
Fajnie, że Wam się uklada. Cieszy mnie to!
Oli, pamiętaj....gdyby coś tam nie wyszło  ( oby nie ) to ja jestem ( kij bejsbolowy gotowy, hihi) ...ale myślę , że to chłop a nie pierdoła ;-)

2 539

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Arnoldki,

a u mnie z plusów? - skończyłam i zaliczyłam pierwszy rok angielskiego, teraz wakacje smile W pracy jestem spełniona, robię to co lubię smile
Generalnie wszystko poza sprawami z Piotrem mam poukładane.....
a co do przeprowadzki...hmmm....nadal nie złożył wypowiedzenia. Rozmawialiśmy ostatnio o tym i przyznał, że bardzo się boi co rozumiem, bo to całkowita zmiana życia. Cały czas zarzeka się i twierdzi, że się przeprowadzi, ale póki co nic nie robi w tym kierunku, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. A ja, tak jak obiecałam czekam spokojnie do końca czerwca na złożenie wypowiedzenia i przeprowadzkę. Stres jest, brak spokoju też, ale staram się tym specjalnie nie zadręczać. Jeśli nie złoży wypowiedzenia i nie przeprowadzi się w najbliższych dniach to oczywiście nie pozostaje mi nic innego jak to skończyć. Co ma być to będzie, nie mam już na nic wpływu. Jedyne czego pragnę to wiedzieć na czym stoję, z nim albo bez niego, ale chcę mieć cel w życiu, chcę do czegoś dążyć, chcę być spokojna. Nie chcę dłużej żyć w takim zawieszeniu jak teraz. Już zostało niewiele czasu, więc lada moment wszystko się wyjaśni i albo nastąpi ciąg dalszy albo to będzie koniec historii z Piotrem...Na pewno się dowiecie smile

2 540

Odp: zdradzona, zawiedziona

Bardzo mnie cieszy to, że u Was się układa !!!!! Do tego dążyłyśmy, na to czekałyśmy. Może i ja w końcu będę spokojna i szczęśliwa - tak na pewno !!!! BĘDĘ !!!!
Liza - ogromna praca nad sobą, cierpliwość i siła, zaowocowały tym co teraz osiągnęłaś. Aż miło się czyta Twoje posty smile
Arcola - dobrze że trochę spuściłaś z tonu, nie ma sensu się zadręczać bo to niszczy, wiem po sobie tongue aaaaa i gratuluję zmian w pracy, wiem że dasz radę !!!!!! Dzięki temu też będziesz miala zajętą głowę, pochłoną Cię nowe obowiązki - u mnie to działa smile
Zahir - to bardzo dobre wiadomości z Twoją siostrą, na pewno wygra tę walkę i wszystko się ułoży. Nie ma innej opcji !!!! A ten książę na pewno niebawem Cię znajdzie i już nie będziecie tylko we dwie wink
Buźka mi się uśmiecha jak czytam Wasze wpisy, same pozytywy, dobre wieści, oby tak dalej !!!!! DAMY RADĘ ARNOLDKI

miłego popołudnia

2 541

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpio, specjalnie dla Ciebie się zarejestrowałam smile Nie od deski do deski, ale poznałam Twoją historię. Moja wygląda bardzo podobnie (łącznie z nie mieszkaniem razem oraz angielskim big_smile ). Wytłumacz mi, proszę, jakim cudem taka inteligentna babeczka tak długo daje się zwodzić? Ja swojemu od razu powiedziałam, że jak chce wrócić to ma się wszystko zmienić, żebym widziała, że jest inaczej niż przed rozstaniem. Mieszkamy ze sobą prawie rok, od pół roku jesteśmy zaręczeni, za rok planujemy ślub. Jakby nie podjął pierwszego kroku - zamieszkania razem - natychmiast, to by nie miał na co liczyć... I tak mam czasem myśli, że w jakiś sposób go zmusiłam. Chociaż powiedziałam tylko tyle co powyżej napisane. Więc jak Ty się będziesz czuła jeśli do tego dojdzie? Ze świadomością, że praktycznie go zmusiłaś?

2 542

Odp: zdradzona, zawiedziona

Pitahaya, ja go do niczego nie zmusiłam. Postawiłam warunek na początku zanim się zeszliśmy, że możemy spróbować jeszcze raz i możemy się zejść jesli razem zamieszkamy. Związek na odległość nie ma szans na przetrwanie po doświadczeniach jakie mnie spotkały z jego strony. Podjął decyzję, że chce i że się przeprowadzi do mnie, ja od razu i otwarcie powiedziałam, że ja tego nie zrobię. Sam wybrał termin, że będzie to koniec czerwca. Jeśli tego nie zrobi to nie widzę dalej tego związku. A poza tym odkładanie tego kroku na później nie ma też sensu, bo zawsze się będzie bał i nie będzie wcale łatwiej.  Więc do czego go zmuszam? Nie będzie chciał się przeprowadzić to tego nie zrobi, skutkiem będzie rozstanie. Ma swój rozum i jeśli nie będzie chciał tego zrobić to nie zrobi, krótka piłka.

2 543 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2016-06-22 18:29:35)

Odp: zdradzona, zawiedziona

a poza tym, nie wiem jaka jest Twoja historia, ale ja zostałam zdradzona, wybaczyłam to, nie zapomniałam i nigdy nie zapomnę. Nie prosiłam o powrót, nie błagałam go, ale mimo wszystko on się odezwał, on chciał, on zrobił ten pierwszy krok. Dużo rozmawialiśmy wtedy, powiedziałam czego chcę i czego oczekuję, on się na to zgodził, więc ani razu nie myślałam o tym, że go do czegoś zmuszam.

2 544

Odp: zdradzona, zawiedziona

Piotr się boi....hmmmm....to nie wróży dobrze.
Wiesz co On mnie wkurza :-) wogole mnie wkurza takie przeciąganie sprawy. Hello! Koniec czerwca za pasem. ...Myślę Oli, że On tego wypowiedzenia nie złoży , skoro do tej pory tego nie zrobił . Będzie  przyciągał  sprawę. Kolejny tchórz???...wkrótce się okaże .

2 545

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir ja już też tak myślę, a jak on mnie wkurza wink Nie będę robić nic, czekam spokojnie a czasami trochę mniej spokojnie, ale bez spinki. Stchórzy? Pewnie tak, mamy końcówkę 23 go a tu ni widu ni słychu. Doszłam do wniosku że cokolwiek się nie stanie to będzie dobrze. Nawet jeśli się nie przeprowadzi i się rozstaniemy to przynajmniej będę wiedziała na czym stoję. Będę wiedziała, że nie zależało mu na mnie aż tak bardzo jak wcześniej to pokazywał, więc i tak by nic z tego nie wyszło. Nic na siłę.....

2 546

Odp: zdradzona, zawiedziona

Oli żyjesz ?  jakby nie było koniec miesiąca jest. Mam nadzieję, że bez względu na to co się wydarzy w przyszłości wszystko ułoży się dobrze.
A dzisiaj dziewczyny trzymamy kciuki nie tyko za Olimpie ale również za naszą reprezentację! Niech chłopakom się uda smile

2 547

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ekhm...mimo ze nie udzielałam sie bardzo aktywnie w wątku Olimpii to jednak czytałam wiernie, pare razy sie nawet wypowiedziałam wink i nie ukrywam ze rownież jestem ciekawa jak zakończyła sie/ lub definitywnie zaczęła w nowym, lepszym wydaniu sprawa z Piotrem. Nie chodzi nawet o ciekawość wynikająca ze wścibstwa co o pewna chęć przekonania sie na przykładzie Olimpii czy warto dawać szanse zdradzającemu czy tez po pierwszej euforii związanej z ponownym zejściem motywacja do dokonania deklarowanych zmian opada i wraca sie do punktu wyjścia. Olimpio zdradzisz nam co sie zadziało smile?

2 548

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja tam wchodzę na forum dla Olimpii smile jestem powiedzmy, że w podobnej sytuacji, także jestem ciekawa co i jak!

2 549

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Arnoldki.

Wpadłam na chwilkę żeby zdać Wam relację i nie trzymać Was w niepewności. Jest 4 lipca, Piotr nie złożył wypowiedzenia i nie przeprowadził się. Boi się i wolałby żebym to ja się przeprowadziła. Ale ja powiedziałam nie ! Także odpowiadając na pytanie "czy warto dawać szansę?" - nie ! Na własnym przykładzie przekonałam się i i z własnego doświadczenia wiem że nie warto. Więcej napiszę jak sobie wszystko poukładam, nie chcę biadolić i chcę w końcu zaznać spokoju. Także nie martwcie się o mnie Arnoldki, jest ok !!!!
W sobotę rozpoczynam urlop i zamierzam wykorzystać ten czas na regenerację, odcinam się na chwilę.

A jak u Was? Też rzadko zaglądacie, więc sądzę że jest dobrze?!

Wszystkiego dobrego Czarownice i do usłyszenia niebawem !!!

2 550

Odp: zdradzona, zawiedziona

Nie zrobił dla Ciebie nic.
Nic, co obiecywał.
I BARDZO DOBRZE.
Życie przed Tobą, trzymam kciuki za pozbieranie się w garść i walkę o lepsze jutro i za wartościową, szczerą osobą przy boku.
Powodzenia.

2 551

Odp: zdradzona, zawiedziona

umarł król, niech żyje królowa!

Olimpia, pomyślności na nowej drodze życia :-)

2 552

Odp: zdradzona, zawiedziona

Oli urlop - ja też chce!!!. Dobrze Ci teraz zrobi, masz czas w spokoju odpocząć i dojść do siebie. Teraz czas na kolejny rodział w Twoim życiu  - nie żałuj tego co było. Wszystko co się nam przytrafia czegoś nas uczy na przyszłość.
A u mnie jakoś się kręci nie narzekam ale związek na odległość to trudna sprawa. Chcesz z kimś być codziennie a nie możesz.

2 553 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-07-05 00:14:16)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Nie powiem WIEDZIAŁAM ale wiedziałam. 
Ku....a, skopała bym mu tyłek  z chęcią. W sumie to nie tylko jemu bo takich tchórzy  jak on jest wielu.
Nasuwa się pytanie: gdzie ci mężczyźni??? W sumie to jest to nadal dla mnie niepojęte  jak facet może być taką "ciotą"?
A co u mnie? Hmmmm...od dłuższego  czasu mam " dola".  Mam wrażenie , że się cofnęłam i jestem na takim  etapie, że zupełnie  nie wiem co chcę....a do szczęścia  daleka droga!

2 554 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-07-05 09:25:49)

Odp: zdradzona, zawiedziona

...... " cipa..; boi się...; tchórz.. i te inne określenia, które tu padły, nasuwają się spontanicznie. Jednak jak dla mnie to, co zrobił Piotr, to efekt wtórny do tego, że on zwyczajne nie darzył i nadal nie darzy naszej Oli uczuciem, które powinno łączyć dwoje ludzi, którzy chcą spędzić ze sobą życie. OLI- dał temu dowód już kiedyś ( gdy robił Tobie koło piór i zabawiał się z inną) i dał temu dowód teraz ( w sumie nie dziwię się, że tak się stało), bo jakoś trudno mi uwierzyć,że nagle doznał olśnienia uczuciowego i pokochał Cie bardziej niż kiedyś.
OLI - skoro takie sa fakty , to BARDZO DOBRZE SIĘ STAŁO, bo sama wiesz, że budowanie przyszłości na bazie karykatury miłości - nie ma sensu i dobrze nie rokuje na przyszłość.
Weź dziś wszystko na klatę i nie pękaj. Mądra jesteś dziewczynką, więc poradzisz sobie, nawet jeszcze nie wiesz jak dobrze. Błagam- żadnych półśrodków !. Pamiętaj - wszystko, albo nic !. Wytnij z pamięci te pół roku oczekiwania i DO PRZODU.  Zdaję sobie sprawę, że zawiedzione nadzieje ( w każdej sferze życia) bolą, ale cóż..... takie życie. Teraz  Twoje życie w Twoich rękach - tylko i wyłącznie i liczę ,że tego nie spieprzysz
Ja Arnoldki - już od poniedziałku na urlllllllllllllopie !!!! hahahaha. To lenistwo jest piękne. Dała bym Nobla temu, kto wymyślił urlop. Jak wcześniej pisałam w niedzielę leccęę grzać kości - wracam 24.07

2 555 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-07-05 18:03:45)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dokładnie Liza! Jak w tym przysłowiu: choćby skały srały ...jakby kochał nie byłoby przeszkód.
Oli to przetrawi. Mowie to ja co ( kocham to powiedzenie:) " już to dawno wysrałam". Hihi...ale tu wulgaryzmów ostatnio. Także te wszystkie czekoladki ( w moim przypadku)  to jak przesyłka od listonosza. Listonosz córka. Nadawca on. Pośrednik  ja. Odbiorcy dzieci.  Czasem się tylko zastanowię, jak można być tak tępym i kupować słodycze komuś kto ich nie lubi. Aczkolwiek  dziś napisał, że wymyśli coś innego. Błuachaaa....koń by się uśmiał .
Oli jestem z tobą! A wiesz, moja propozycja  skopania mu dupska aktualna!

2 556

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpio przykro mi czytać ze tak wyszło z Piotrem ale z drugiej strony widzę pozytywy tej sytuacji. Nie można tych 6 mscy traktować jako zmarnowane, to był czas na udowodnienie samej sobie jaka jest prawda. Gdybys tego nie zrobiła moze do końca życia zastanawiałabyś sie jak moglo być, ze moze on by sie faktycznie postarał, zmienił a Ty nie dałaś mu szansy. Dziś wiesz ze nie był tej szansy wart i możesz spokojnie odpuścić tego człowieka  i iść dalej do przodu. Bo tak jak napisała wyżej Liza on tak naprawdę nie kochał Ciebie, kochał stan bycia z Tobą, czerpanie z waszej znajomosci wszelakich pozytywów dla siebie. Nie kochał prawdziwie wcześniej dlatego zdradzał (ale jednocześnie wygoda relacji z Toba kazała mu prowadzić podwójne życie) i nie kochał teraz ..bo niby co te kilka miesięcy bez Ciebie miałoby zmienić ? Diametralnie jego osobowość, uczucia? To tak nie działa. Ale wiem ...wiedzieć w teorii to jedno a uwierzyć i zaakceptować to drugie ... Najważniejsze ze dziś już wiesz wierzysz i akceptujesz ze ten rozdział należy zamknąć. Powodzenia smile

2 557

Odp: zdradzona, zawiedziona

Cześć dziewczyny.MNIE MĄŻ ZDRADZAŁ JAK BYŁAM  w ciąży znalazłam telefon

2 558

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Dokładnie Liza! Jak w tym przysłowiu: choćby skały srały ...jakby kochał nie byłoby przeszkód.
Oli to przetrawi. Mowie to ja co ( kocham to powiedzenie:) " już to dawno wysrałam". Hihi...ale tu wulgaryzmów ostatnio. Także te wszystkie czekoladki ( w moim przypadku)  to jak przesyłka od listonosza. Listonosz córka. Nadawca on. Pośrednik  ja. Odbiorcy dzieci.  Czasem się tylko zastanowię, jak można być tak tępym i kupować słodycze komuś kto ich nie lubi. Aczkolwiek  dziś napisał, że wymyśli coś innego. Błuachaaa....koń by się uśmiał .
Oli jestem z tobą! A wiesz, moja propozycja  skopania mu dupska aktualna!

Cholercia.. czy SZEFOWA - to przetrawi....??? ciut się boję o nią, choć cały czas wierze w jej MĄDROŚĆ. Jeszcze pamiętam te moje kilka miesięcy wstecz( też  bym pewnie pękła) - dziś wiem,ze byłaby to moja porażka życiowa. Jednak niestety trzeba to przeżyć/ przetrawić/ wyrzygać ............. i wtedy dopiero jest dobrze.
Skopać mu dupsko...??/ daj spokój... szkoda czasu i nerrrw.
Co do słodyczy............. możesz przekierować dostawy na mój adres - haha

2 559

Odp: zdradzona, zawiedziona
feniks35 napisał/a:

Olimpio przykro mi czytać ze tak wyszło z Piotrem ale z drugiej strony widzę pozytywy tej sytuacji. Nie można tych 6 mscy traktować jako zmarnowane, to był czas na udowodnienie samej sobie jaka jest prawda

Oby dotarło jaka jest prawda . Jeśli tak się stanie - BĘDĘ O NIĄ SPOKOJNA

2 560 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-07-07 09:09:26)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dotrze!
Miłego dzionka!
Dziś 7.7 ....może coś nad wymiar szczęśliwego się nam przydarzy ;-)

2 561

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej Kobietki ! Wiecie, że jest lato ( chociaż za oknem trudno to dostrzec) a to oznacza, że kolejny sezon nalewkowo-winowy przed nami smile
Ja zaczynam ! w tym roku tylko wiśnia i czarna porzeczka. Mam nadzieję, że wyjdą tak samo dobre jak rok temu - hmmmm niedługo rok mi minie z wami smile

2 562

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ponad 125 000 wyświetleń tego tematu. Od razu widać na jakich tematach kobiety się koncentrują smile

2 563

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola oczywiście, że zaczęłam :-) 
Poziomkowo- truskawkowa już powstała a teraz jagodowa się robi. Winka narazie odpuszczam, bo jeszcze dwa w balonie.

Wiecie co?! Kiedyś  próbowałam znaleźć w necie coś na temat: ile par/ małżeństw wraca do siebie i są szczęśliwi  ( przynajmniej tak twierdzą;-). Czy ktoś naprawdę  się zmienia na rzecz nowego/ starego związku .  Jak po latach oceniają  swój wybór? Czy są z niego zadowolone?...w gronie znajomych takowych nie znam. Znam kilka par, które są nadal mimo zdrady jednej strony i udają, że jest fajnie ale to nie o takie pary mi chodzi.  Znam jedną parę , która rozstała się na rok po czym powrócili do siebie na kilka a obecnie on za granicą  a ona w ciezkiej depresji:-( Czy któraś z was zna takie historie? Z życia, z neta?! Dawajcie....mi ciężko znaleźć. Są co prawda jakieś tam statystyki, gdzieś ktoś coś pisze, że takie kobiety żałują  itp.......no kurcze , gdzieś  musi być happy end:-)

2 564

Odp: zdradzona, zawiedziona

ja znam JEDNĄ pozytywną historię w temacie zdrady big_smile

pan zdradzał panią, pani się dowiedziała, zdradziła w odwecie, spodobał jej się seks z innymi, więc dogadała się z mężem i oboje teraz razem swingują big_smile
Poznałam ich osobiście (ich wiek to 45-50), na wszystkich imprezach zawsze dobrze się razem bawili, szczególnie ona uśmiechnięta i zadowolona wink

Poza  tym nie znam żadnej pary, która by po zdradzie jednego z małżonków odzyskała szczęście. Ale też prawda jest taka, że nikt się takimi rzeczami nie chwali na prawo i lewo, a czasem stojąc z boku najważniejszych rzeczy nie widać.

2 565

Odp: zdradzona, zawiedziona

Nie no Kobietki, tak być nie może. Albo tu będzie jakaś konwersacja albo ja stąd spadam! Czego nie chcę....czy Wy jeszcze czytacie Podkarpacká? To przeczytajcie, bo nie jesteśmy już Arnoldowe:-(

2 566

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja ciągle jestem ale u  mnie się nic nie dzieje Czekam na urlop z utęsknieniem. Robie nalewki ( stoi już porzeczka). Myślę o wyjeździe z tego kraju na koniec świata.
Liza i Oli na urlopie więc pewnie dlatego nie piszą

2 567

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie,
Ostatnie godziny mojego urlopu i czas wracać do pracy. To były ciężkie 2 tygodnie, od pracy odpoczęłam, ale od problemów prywatnych niestety nie. Jest mi smutno, mam nadzieję, że wir pracy mnie pochłonie i zajmę głowę. Jestem gotowa trochę więcej napisać - rozstaliśmy się w zgodzie, bez krzyków, pretensji. Wyjaśniłam dokładnie mu dlaczego podjęłam taką decyzję i dlaczego nie mogę i nie chcę nadal tkwić w takim związku. Nie chcę dłużej czekać, żyć zludzeniami. Staliśmy w miejscu przez 5,5 roku, ja dojrzałam do tego żeby założyć rodzinę, ale na odległość to nie jest możliwe, a skoro on nie chce się przeprowadzić to nie ma to żadnego sensu. Dodatkowo nie dotrzymał słowa, więc....Najgorsze jest to, że nadal go kocham, on też cały czas powtarzał, że mnie kocha i że robimy źle rozstając się bo przecież się kochamy. Ale ja wiem, że sama miłość nie wystarczy - nie ma zaufania z mojej strony, on nie jest odpowiedzialny, nie jestem spokojna ani szczęśliwa, więc za dużo tych ale.
Co do Twojego pytania Zahir o szczęśliwe zakończenia - znam 2 związki po zdradach, to bliskie koleżanki więc znałam dużo szczegółow, ich uczucia itd. W jednym minęło już sporo lat i mimo kryzysów są nadal razem i są szczęśliwi. Drugi związek - minęło niecałe 2 lata od jego zdrady i póki co są szczęśliwi. Więc wierzę w to, że happy end jest możliwy.

2 568

Odp: zdradzona, zawiedziona

http://m.cda.pl/video/8830374a

  Hej! Na wstępie polecam obejrzeć " Zanim się pojawiłeś".  Piękny film. Najpiękniejszy jaki do tej pory obejrzałam! Jeśli macie ochotę poplakac to polecam! Na cda już jest:-)
link powyżej
Arcola jak będziesz  zwiewac to weź  mnie ;-) A jak tam sprawy z " misiem"?
Oli wspolczuję ,  bo poniekąd  przeżywasz znowu to samo. Ale ten smutek będzie  mniejszy z czasem! Wiesz to! No cóż nieodpowiedzialnych facetów mamy teraz urodzaj. Takie czasy:-(

2 569

Odp: zdradzona, zawiedziona

Oli - trzymaj się! wytrzymałaś tyle to i to przetrzymasz. Odpocznij sobie od tego wszystkiego do końca wakacji. "0" facetów smile
Dobrze będzie dasz radę. Ale już kolejny raz nie wracaj do niego, nie dawaj mu szansy - proszę.
Zahir mój Misio -  dobrze ale na odległość to nie jest łatwo, a z racji tego że on też pracuje w weekendy to rzadko się widujemy. No ale walczymy ciągle - on coś przebąkuje że będzie szukał ( i nawet wiem że już szuka ) pracy w Wawie. Ale póki nic się w tym temacie finalnego nie wydarzy to się nie nastawiam. Chociaż mamy szalony plan żeby wyjechać do Nowej Zelandii albo gdzie indziej bo patrząc co się ostatnio w PL dzieje to ręce opadaj.

2 570

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Arnoldki

Wróciłam z wakacji -mino szumnego w mediach zamachu stanu w Turcji, na miejscu było Ok, gdyby nie różne doniesienia,  nawet nic byśmy nie wiedzieli na ten temat. Troszkę się bałam zamkniętych lotnisk ( ale tu również media przesadziły) i skończyło sie wszystko dobrze. Troszkę KTOŚ wprowadził zamieszania, bo włączyła mu się zazdrość, ale postawiłam sprawę jasno, a jego wyobraźnie do pionu. W Poznaniu- na lotnisku przyznał sie ,że wyobraźnia go nieco poniosła, przywitał mnie z kwitkami i jest miedzy nami wszystko OK. Teraz czekamy razem na 12 sierpnia- bo tym razem już wspólnie śmigamy do Chorwacji.

OLI - cyt.." Staliśmy w miejscu przez 5,5 roku, ja dojrzałam do tego żeby założyć rodzinę, ale na odległość to nie jest możliwe, a skoro on nie chce się przeprowadzić to nie ma to żadnego sensu. Dodatkowo nie dotrzymał słowa, więc.." BRAVO !!. Faktycznie "troszkę" postałaś w miejscu, czas do przodu !! To stanie w miejscu pewnie wymazało już wszelkie znaki zapytania, jakie kłębiły Ci się w głowie i teraz juz nie masz nad czym się zastanawiać, jak tylko dążyć do tego, by zrealizować to co zawarłaś w powyższym cytacie - teraz azymut -TWOJE POTRZEBY . A miłość ? - przejdzie, zobaczysz, szybciej niż się spodziewasz, musisz jednak mysleć już jednotorowo - już nie ma " co by było, gdyby".

2 571 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-07-26 08:36:29)

Odp: zdradzona, zawiedziona

ZAHIR -a teraz wyklikam kilka słów w kwestii Twoich pytań.." Czy ktoś naprawdę  się zmienia na rzecz nowego/ starego związku .  Jak po latach oceniają  swój wybór? Czy są z niego zadowolone?...

Znam jedno małżeństwo i to BARDZO dobrze. Na ich przykładzie odpowiedź brzmi NIE-NIE ZMIENIA SIĘ.
ONA - przyłapała go w akcji juz przed ślubem. Z jakiś ( znanych im powodów ) do ślubu doszło. Patrząc dziś z boku - same ochy i achy. Finansowo -gut, do siebie zwracają się, że aż można rzygać czasem tęczą, a w środku..??? ojjj wiele do życzenia to małżeństwo pozostawia. Wiem to, bo nie jeden weekend razem spędziliśmy, nie jedne wakacje.i zapewniam, że szczęściem to nie można nazwać ( no chyba,że komuś taki model odpowiada). On - w trakcie małżeństwa nie jedną akcję zaliczył ( o zgrozo nawet mnie kiedyś  proponował), a ona? niejednokrotnie, biedne rozbiegane oczy szukające swojej połówki, bo któż wie.... Przykre to jak dla mnie,żal mi jej czasem było, ale cóż ..życie to wybory, a ona takowego dokonała kiedyś. Jak dla mnie to nie do przyjęcia, zawsze powtarzałam, że wolę byc sama niż tkwić w czymś co sprawia tylko pozory normalności.. Niejednokrotnie byłam świadkiem, gdy podczas jakiś tam nawet drobnych sprzeczek, wplatany jest pierwiastek tzw lojalności,  a to niezaprzeczalny dowód na to, żee jednak ta zadra zdrady pozostaje i wypływa w różnych momentach
Dziś nie wiem jak żyją ( ale domniemam,że nic się nie zmieniło). Zluzowałam z nimi delikatnie kontakty ( by ona nie dopytywała o powody), gdy on zaproponował mi "zabawę" na boku, bo brzydzę się zdradą

2 572

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny polecam blog Valantification wink gościu jest świetny w rozpatrywaniu się na związki wink  http://volantification.pl/2015/10/29/7- … -to-milosc

Zacytuję "Za każdym razem kiedy chcesz wrócić do swojego eks umiera mały kotek. Ewentualnie mała foczka, bo one też są słodkie." i przyszła mi na myśl Olimpia. Tak bardzo wam wszystkim kibicuje, ale tak na serio wolność też jest super, korzystajcie! sorry za spam.

2 573 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-07-28 14:34:52)

Odp: zdradzona, zawiedziona

od Zahir2603 -http://m.cda.pl/video/8830374a
  Hej! Na wstępie polecam obejrzeć " Zanim się pojawiłeś".  Piękny film. Najpiękniejszy jaki do tej pory obejrzałam! Jeśli macie ochotę poplakac to polecam! Na cda już jest:-)
link powyżej

Dzięki za link - obejrzałam, wzruszyłam się no i ...? łezki tez uroniłam

Poczytałam tez blog zaproponowany przez Ryytę -mądre w nim wyklikano słowa,a u podkarpackiej zaskakujące zmiany
( a właściwie już NIE Arnoldowej)

OLI- mam nadzieję, że radzisz sobie z sytuacją.

2 574

Odp: zdradzona, zawiedziona

Jestem jestem wink
O dziwo, ale jest ok. Bałam się, że będę to gorzej przechodziła. Ale tak nie jest. Wiem, że dobrze zrobiłam, wiem że nie miało to dalej sensu, wiem że nie chcę tak żyć- w ciągłej niepewności, strachu. Zwolniłam tempo, spaceruję a nie biegnę, nigdzie się nie spieszę, oglądam filmy (na wyciskacze łez jeszcze za wcześnie), spotykam się z ludźmi, w pracy pełne skupienie i brak myslenia o eks, śpię dobrze. Smutek pojawia się w momencie gdy jestem sama, dlatego staram się jak najczęściej wychodzić.
Zaglądam jeszcze w telefon, ale wiem, że to też minie. Tylko czas czas i jeszcze raz czas. Zamierzam go w pełni wykorzystać tylko dla siebie - znowu to JA jestem najważniejsza. Wracam na siłownię (miałam 2 mce przerwy), powtarzam angielski i odpoczywam smile
Pozdrawiam, buziaki

2 575 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-07-28 16:39:59)

Odp: zdradzona, zawiedziona

To dobrze Oli! Cieszy mnie to :-)
A u mnie nawał smsów. Jak to on żałuje, jak będzie walczył, bo zrozumiał, bo.....strach się bać ;-) ...ciekawe czy przejdzie z etapu czekoladek na bardziej dojrzały?! Hihi. Mam ubaw...
Arcola nalewka poziomka- malina cudo:-P
Liza czy Ty czytałaś Podkarpacká? Bo ja nadal nie mogę strawić Arnoldow! :-(

2 576

Odp: zdradzona, zawiedziona

OLI- samoświadomość i świadomość sytuacji w jakiej przyszło Ci się znaleźć, pozwoli Ci szybko "stanąć na nogi" i ogarnąć to wszystko, by iść do przodu bez oglądania się za siebie. Będzie dobrze- zobaczysz.Jak to jest dziś ..macie jakiś kontakt?, czy zastosowałaś zasadę " zero kontaktów"?
Zahir - tak, czytałam Podkarpacką. Aż gębę rozdziawiłam jak przeczytałam co u Arnoldów się zadziało Początkowo myślałam,że to żart, ale .......... tylko początkowo.  Kurcze , te rozstania powoli to jak zaraza. Gdzie się nie obejrzysz, to rozpady związków, rozwody itp

2 577

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zasada zero kontaktu, prosiłam go o to i przestrzega jej. Mnie nawet nie korci żeby się odezwać. Aczkolwiek skłamałabym gdybym napisała, że nie zaglądam w telefon. Niestety jeszcze mi się zdarza, ale to też przejdzie. Nie kontaktuję się również z jego siostrą, nie pytam, nie wiem co się dzieje-odcięłam się.
Też czytałam podkarpacką i jestem w szoku. Zaczynam się zastanawiać czy w ogole związki w dzisiejszych czasach mają sens. Coraz więcej dookoła rozstań, zdrad, tkwienia w toksykach. Wiem, że nie ma idealnych związków, ale mam wrażenie że ludzie nie potrafią rozwiązywać wspólnie problemów, nie potrafią przejść razem przez kryzys- tylko się pojawia i od razu skok w bok, w alkohol, rozstanie...nie ma walki o związek. Coraz częsciej widzę i słyszę ilu to niedojrzałych facetów (dorosłych dzieciaków) jest partnerami czy mężami moich koleżanek. Nie generalizuję i wiem, że to nie tylko wina facetów i że nie dotyczy to 100%. Ale mimo wszystko jest ich mnóstwo ...ehhh ręce opadają

2 578

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dla mnie związek to naprawdę ciężka sprawa. Trzeba codziennie o niego dbać, uważać aby czymś drugą osobą nie urazić i mieć przede wszystkim tą wiarę w ten stan, że to ma sens. Zdrada to z kolei akt tchórzostwa i pesymizmu, bo przecież łatwiej zdradzić niż zerwać. Na to wszystko trzeba mieć odpowiednio przygotowaną psychikę (lubić i kochać siebie) nad czym autorka i dyskutujące dziewczyny tutaj sumiennie pracują, gratuluję biorę przykład i marzę o osiągnięciu tego stanu wink)))

2 579 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-07-29 21:14:15)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zasada zero kontaktu to jak magnez na skurcz. Bierzesz co dzień, nie czujesz efektu,  aż do momentu w którym zdajesz sobie sprawę , że skurcze cię nie łapią ;-)
Od wczoraj wróciłam do magnezu. Dosłownie i w przenośni:-)

2 580

Odp: zdradzona, zawiedziona

hehehe, wczoraj myslałam o magnezie bo powieka zaczęła mi drgać, pewnie nadmiar kofeiny daje się we znaki....... a tu takie porównanie wink też się biorę za magnez !!!!

2 581

Odp: zdradzona, zawiedziona
Rytta napisał/a:

Dla mnie związek to naprawdę ciężka sprawa. Trzeba codziennie o niego dbać, uważać aby czymś drugą osobą nie urazić i mieć przede wszystkim tą wiarę w ten stan, że to ma sens. Zdrada to z kolei akt tchórzostwa i pesymizmu, bo przecież łatwiej zdradzić niż zerwać. Na to wszystko trzeba mieć odpowiednio przygotowaną psychikę (lubić i kochać siebie) nad czym autorka i dyskutujące dziewczyny tutaj sumiennie pracują, gratuluję biorę przykład i marzę o osiągnięciu tego stanu wink)))

To prawda Rytta, związek to ogromna praca, wysiłek ktory muszą włożyć obie strony aby przetrwał.
Mam ostatnio sporo refleksji, przemysleń na temat związków, swojego zachowania. Dzisiaj myślę że to doświadczenie, cierpienie, dużo mi dało. Wiele zrozumiałam, zobaczyłam, nauczyłam się. Kiedyś myslałam, że miłość wszystko załatwi, wystarczy że dwoje ludzi się kocha i to najważniejsze...a tu guzik prawda !!! Spoczywałam na laurach jak już w związku się układało, byłam pewna, nie dbałam (on też nie) a tu zonk.....Wiele rzeczy do tej pory robiłam źle, przede wszystkim nigdy nie myślałam o sobie, a to błąd!!!! Wierzę, że teraz będzie tylko lepiej. Moja świadomość jest większa, naiwność mniejsza a i pewność siebie silniejsza!!!!!  ott taka puenta wink

miłego weekendu CZAROWNICE !!!!

2 582

Odp: zdradzona, zawiedziona

No i git! :-)

2 583 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-07-30 10:23:54)

Odp: zdradzona, zawiedziona

cześć Arnoldki

no... nie mogłam sie oprzeć, by nie zacytować kilku słów z bloga zaproponowanego przez Ryttę ( w kontekście kruchości związków damsko-męskich i dylematow z tym związanych, poczucia porażki, straty itp)
1. ....."I możesz być atrakcyjna, pachnieć mleczkiem kokosowym, pracować na czternastym piętrze wieżowca i dobrze sobie radzić, ale będziesz walić głową w mur dopóki nie zrozumiesz, że ludzie przychodzą i odchodzą. Tylko ze sobą spędzisz każdy dzień i lepiej żebyś była kimś kogo lubisz. To dlatego szacunek jest ważniejszy od utrzymania przy sobie kogoś, kto sprawia, że trzeba dokonać wyboru między nim, a podeptaniem siebie......"
2. ....."Nie oszukujmy się, bycie z kimś jest ważne. Jest wtedy cieplej zasypiać, zawsze można liczyć na kogoś, kto zrobi ci herbatę i po wejściu do mieszkania wita cię coś więcej, niż zapach niewyniesionych śmieci. Jest to jeden z istotnych puzzli składających się na szczęście. Możliwe (ale nie pewne), że nie mając nikogo na stałe, twoje życie nie będzie pełne. Tylko zmiłuj się i nie rób z tego takiego wielkiego halo. .... Nie traktuj bycia z kimś, jak głównego elementu, który sprawia, że życie jest albo w porządku albo trudne.... Jest mnóstwo ważnych rzeczy: rodzina, pieniądze, odpoczynek, dbanie o zdrowie, dobre jedzenie, przyjaciele, pieniądze, plany i to tylko wymienione na szybko. Miłość jest jednym z setki puzzli – jasne, poprawia wygląd obrazka, ale nie sprawia, że bez niego jest on nic nie warty.... Może co najwyżej sprawić, że kolejne dni będą lepsze – pod warunkiem, że już wcześniej były dobre....."
MIŁEGO WEEKENDU

2 584

Odp: zdradzona, zawiedziona

Wątek od bardzo smutnego stał się wątkiem motywującym do działania smile Olimpia masz wielki bagaż doświadczeń i najlepsze, że prawidłowe wnioski (nie marnować!). Jesteście wolne i zobaczycie wasze kolejne związki będą lepsze i nie tylko dlatego, że znajdziecie lepszych mężczyzn ale i dlatego, że oni będą mieli świadome wersje was (nie marnować) wink

Liza nie mogłam się powstrzymać aby znowu nie przeczytać tych cytatów. Pierwszy mnie zwalił z nóg od pierwszego przeczytania, a drugi to dopiero teraz wpadł mi w oko i nawet stał się dla mnie istotniejszy. Chyba czas sobie to przykleić na czole wink Dzięki wink

2 585 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-07-30 12:50:00)

Odp: zdradzona, zawiedziona

http://ujagny.blog.pl/2013/10/13/trudna … e-rozstac/
Witajcie w sobotnie południe!
Jakaś dyskusja wreszcie, bo taka posucha tu była ostatnio;-)
Ja już dawno odkrylam kilka fajnych blogów, cytatów itp, które mam zapisane na moim tableciku i w sytuacjach smutku do nich wracam. Kilka tekstów jakby żywcem o mnie ( hehe, pewnie każda ma takie wrażenie) a mój ulubiony, który w 99% obrazuje moje małżeństwo pozwolę sobie Wam zalinkować;-) (powyżej )
Ps. Tekst o kwiatku mnie rozwala. A raczej dostałam nim po " mordzie" na otrzeźwienie ...bo ja na kwiatki nie zasłużyłam ( takie słówka z ust jegomościa padły)
Także miłego weekendu Wojowniczki!!!

2 586

Odp: zdradzona, zawiedziona

Przeczytałam wpis Jagny na blogu i co.....? zasady i prawidłowości , o których pisze są tak oczywiste, w sumie poniekąd proste, ale........ tak naprawdę jak trudno je wcielić całej rzeszy ludzi w życie. Dlaczego  tak się dzieje?- sama tak do końca nie wiem. Wszyscy popełniamy tak przyziemne błędy będąc w związkach, że aż nasuwa się stwierdzenie gdy coś się dzieje nie tak, że sami się o to prosimy/ sami na to zapracowaliśmy.
......."  Kobieta ma być dla swojego faceta priorytetem, pępkiem świata i królewną. Ma być świętością, a nie chłopcem do bicia, sprzątaczką, praczką czy drugą mamusią...." - bardzo mi się to podoba i tego się teraz trzymam.

2 587

Odp: zdradzona, zawiedziona

Też czytałam ten blog, mnie z kolei utkwił w pamięci jeden fragment "Naprawdę nie warto inwestować życia w gówniane relacje. Kobiety, które angażują się w związki z Piotrusiem Panem, ....., maminsynkiem......... dorosłym gówniarzem same siebie oszukują, że ta relacja to trudna miłość. Nie – to jesteś ty sama, żyjąca mrzonkami, w roli dostawczyni darmowych usług seksualnych. Kobieta, która w to wchodzi jest zwyczajnie głupia, pozbawiona poczucia własnej wartości i instynktu samozachowawczego, a godność jest dla niej zagadnieniem nie tyle abstrakcyjnym, co po prostu obcym." - i tu zaczęłam sobie zadawać pytanie czy ja naprawdę jestem aż tak głupia? Wiem, że łatwo wszystko wygląda z boku, już też kiedyś o tym wspominałam - gdyby to co mnie spotkało moją koleżankę to radziłabym jej już dawno uciekać z tego związku. No ale właśnie, dotknęło mnie i już nie jest tak prosto.
I czy ta Jagna to kobieta po przejściach (nie czytałam całego blogu)?

Od niedzieli mam jakiś spadek formy, włączyła mi się tęsknota, myślenie.... Staram się cały czas czyś zajmować żeby nie myśleć i udaje mi się przez większość czasu. Jeszcze tylko kilka miesięcy, tygodni i wyjdę zupełnie na prostą wink I tego się trzymam !!!!

2 588

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczyny!
Niby takie wszystko jasne i oczywiste! Szkoda tylko, jak piszesz Oli, że dotyka to nas samych:-(
U mnie też dziś kiepski nastrój. Tak jak pisałam dostaje ogrom smsów i próśb o spotkanie. Oczywiście w całe zamieszanie wciągnięta jest córka. Ciągle pyta: dlaczego nie dam tatusiowi szansy, co on ma zrobić, żebym pozwoliła mu wrócić?...czasem mnie to przytłacza. ...Idę spać!

2 589

Odp: zdradzona, zawiedziona

no właśnie niby wszystko jasne, a lubimy grać role cierpiętnicy. Nie mam pojęcia skąd nam się to bierze. Niby nie jesteśmy zadowolone z takie związku ale w nim trwamy z nadzieją na cud...
To chyba wszystko przez to że żadna z nas tak naprawdę nie chce być sama. Można wmawiać sobie że samej ze sobą jest mi fajni i cudownie, ale realia są inne a przynajmniej u większości z nas.
Mam dużo koleżanek, które jest same i opowiada jak to zajebiście jest, ale jak z nimi porozmawiasz po jednym drinku to okazuję się, że tak kolorowo wcale nie jest i każda by chciała mieć kogoś.
Chyba tak jest ze wszystkim - mam proste włosy chce mieć kręcone, nie mam nikogo a chce mieć partnera itp.... Jak to się mówi lepiej jest tam gdzie nas nie ma ( a przynajmniej każdy z nas ma takie postrzeganie).

2 590

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Hej dziewczyny!
Niby takie wszystko jasne i oczywiste! Szkoda tylko, jak piszesz Oli, że dotyka to nas samych:-(
U mnie też dziś kiepski nastrój. Tak jak pisałam dostaje ogrom smsów i próśb o spotkanie. Oczywiście w całe zamieszanie wciągnięta jest córka. Ciągle pyta: dlaczego nie dam tatusiowi szansy, co on ma zrobić, żebym pozwoliła mu wrócić?...czasem mnie to przytłacza. ...Idę spać!

Miesza córkę w Wasze sprawy? To już szczyt !!! A rozważasz w ogóle możliwość powrotu? Dlaczego te dziady próbują wrócić, starają się dopiero po fakcie, po czasie?!?!?! Znowu miesza Ci w glowie.... żeby jeszcze była 100% gwarancja, że się zmieni, że będzie dobrze, ale takiej nie ma... więc czy warto się ponownie pchać? ryzykować? To trudne pytania i rozterki....

2 591

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

no właśnie niby wszystko jasne, a lubimy grać role cierpiętnicy. Nie mam pojęcia skąd nam się to bierze. Niby nie jesteśmy zadowolone z takie związku ale w nim trwamy z nadzieją na cud...
To chyba wszystko przez to że żadna z nas tak naprawdę nie chce być sama. Można wmawiać sobie że samej ze sobą jest mi fajni i cudownie, ale realia są inne a przynajmniej u większości z nas.
Mam dużo koleżanek, które jest same i opowiada jak to zajebiście jest, ale jak z nimi porozmawiasz po jednym drinku to okazuję się, że tak kolorowo wcale nie jest i każda by chciała mieć kogoś.
Chyba tak jest ze wszystkim - mam proste włosy chce mieć kręcone, nie mam nikogo a chce mieć partnera itp.... Jak to się mówi lepiej jest tam gdzie nas nie ma ( a przynajmniej każdy z nas ma takie postrzeganie).

Bo razem jednak raźniej wink A poza tym każda z nas chce czuć się kochana, każda z nas potrzebuje ciepłych słów, przytulenia, wsparcia - myślę, że z tą drugą połówką jednak łatwiej iść przez życie. Tylko to musi być ktoś kto nas naprawdę kocha i szanuje, dla kogo liczą się nasze potrzeby a nie tylko swoje. Ja nie trafiłam w swoim życiu jeszcze na takiego faceta - mam nadzieję, że jeszcze i że wszystko przede mną. Aczkolwiek patrząc dzisiaj na świat, na to co się dzieje to zaczynam się zastanawiać czy prawdziwa miłość istnieje. Czy to nie jest już jakaś prehistoria ? - ludziom poprzewracało się w głowach, zmieniły się im priorytety, rodzina już nie ma takiego znaczenia jak kiedyś. Robię się chyba zgorzkniała tongue

2 592 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-08-03 21:00:22)

Odp: zdradzona, zawiedziona

A ja myślę, że choć Jagna na blogu zawarła wiele mądrych życiowo wskazówek i prawidłowości itp, jednak zapomniała wspomnieć o jednym - bardzo ważnym - o emocjach/ uczuciach etc, które jak wszystkie wiemy w sytuacjach tzw kryzysowych zaburza to co mądre/logiczne/ oczywiste. Zapomniała o czymś, co musi zaistnieć, by w ogóle coś z kim zaczynać.

OLI- pytałaś o Jagnę- i ja doczytałam- ona jest w  związku

2 593 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-08-03 21:50:30)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Hej dziewczyny!
Niby takie wszystko jasne i oczywiste! Szkoda tylko, jak piszesz Oli, że dotyka to nas samych:-(
U mnie też dziś kiepski nastrój. Tak jak pisałam dostaje ogrom smsów i próśb o spotkanie. Oczywiście w całe zamieszanie wciągnięta jest córka. Ciągle pyta: dlaczego nie dam tatusiowi szansy, co on ma zrobić, żebym pozwoliła mu wrócić?...czasem mnie to przytłacza. ...Idę spać!

Miesza córkę w Wasze sprawy? To już szczyt !!! A rozważasz w ogóle możliwość powrotu? Dlaczego te dziady próbują wrócić, starają się dopiero po fakcie, po czasie?!?!?! Znowu miesza Ci w glowie.... żeby jeszcze była 100% gwarancja, że się zmieni, że będzie dobrze, ale takiej nie ma... więc czy warto się ponownie pchać? ryzykować? To trudne pytania i rozterki....

Niestety. Był czas, że małą to nie bardzo interesowało. Nie miała z ojcem więzi , bo go praktycznie nie widziała. Teraz z racji przymusowych dwóch wizyt w tygodniu i zapewne dojrzewania zaczyna chcieć mieć tatę jak inne dzieci, na co dzień .
Ja możliwości powrotu nie biorę pod uwagę. Ba, nawet nie umiem sobie wyobrazić, co by było jakby wrócił. .. On sie się nie zmieni. Ja to widzę. Gadane zostało a czynów żadnych. Cały on! Sęk w tym, że poprostu takie SMS-y i uwagi dziecka zakłócają mój spokój i są wkurzajace, no i przygnębiające.

2 594

Odp: zdradzona, zawiedziona

Trudna sytuacja Zahir, bo łączy Was dziecko, dla córeczki kontakt musicie mieć. Jedyne chyba co pozostaje to czas, w końcu odpuści...ale swoje przecierpisz w tym czasie - brak spokoju wykańcza...

2 595

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Trudna sytuacja Zahir, bo łączy Was dziecko, dla córeczki kontakt musicie mieć. Jedyne chyba co pozostaje to czas, w końcu odpuści...ale swoje przecierpisz w tym czasie - brak spokoju wykańcza...

Ja uważam,że kontaktu nie musicie mieć. WY ... Zahir skoro to tak dalece idzie ( typu zaczepki CÓRCIA) gdzie jesteś TY?? (sory) ale  spróbuj to ogarnać, bo TY wiesz czego chcesz, ale córcia?? czy czasem mimo chodem nie robisz też jej krzywdy nie rozmawiając z nią o realiach? POMYŚL??!! czego chcesz??............. bo to bardzo ważne ................

2 596

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

Trudna sytuacja Zahir, bo łączy Was dziecko, dla córeczki kontakt musicie mieć. Jedyne chyba co pozostaje to czas, w końcu odpuści...ale swoje przecierpisz w tym czasie - brak spokoju wykańcza...

Ja uważam,że kontaktu nie musicie mieć. WY ... Zahir skoro to tak dalece idzie ( typu zaczepki CÓRCIA) gdzie jesteś TY?? (sory) ale  spróbuj to ogarnać, bo TY wiesz czego chcesz, ale córcia?? czy czasem mimo chodem nie robisz też jej krzywdy nie rozmawiając z nią o realiach? POMYŚL??!! czego chcesz??............. bo to bardzo ważne ................

Dziecka nie mam, ale jak próbuję to sobie wyobrazić to metoda 0 kontaktu chyba nie ma szans zaistnieć? Nie da się chyba odciąć całkowicie kontaktu z ojcem dziecka....? może gdyby była już dorosła.....ale jest jeszcze dzieckiem...
Ale jak najbardziej zgadzam się z Lizą w kwestii rozmowy z córcią o realiach - miesza jej tatuś w głowie i tym samym sposobem Tobie

2 597 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-08-06 09:09:05)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

Trudna sytuacja Zahir, bo łączy Was dziecko, dla córeczki kontakt musicie mieć. Jedyne chyba co pozostaje to czas, w końcu odpuści...ale swoje przecierpisz w tym czasie - brak spokoju wykańcza...

Ja uważam,że kontaktu nie musicie mieć. WY ... Zahir skoro to tak dalece idzie ( typu zaczepki CÓRCIA) gdzie jesteś TY?? (sory) ale  spróbuj to ogarnać, bo TY wiesz czego chcesz, ale córcia?? czy czasem mimo chodem nie robisz też jej krzywdy nie rozmawiając z nią o realiach? POMYŚL??!! czego chcesz??............. bo to bardzo ważne ................

Kontakt jest smsowy. Są sprawy dotyczące corki. Ponieważ zabrnelo to za daleko, czyli moje wypominania jego wielkie żale, to teraz ma dzwonić do niej. Sprawy typu: nie przyjadę , bo pracuję.
Realia moja mała poznała od razu . Ja cały czas tłumaczę, że jest tak a nie inaczej, że tata tu nie wróci. Nawet mamy plany przyszłościowe typu: Mama znajdzie chłopaka i będę mieć kiedyś braciszka:-). Myślę , że ona jest rozdarta. Jedno mówi tak drugie siak. A on jej mówi "prawdę" ( tak twierdzi) czyli jakby mama chciała to by wrócił i był z nami cały czas bo on mamę kocha i ona jest dla niego najważniejsza i ona chce tatę na co dzień: kto by nie chciał: codziennie gry, chipsy, cola i czekoladki:-)) i dlatego będzie walczył . Walczył !?!?!? Pytam o kogo? ...więc napisałam, że jak mu mało corci to nie problem. Niech ją częściej  bierze, niech dzwoni itp ale o nas to jak? Skoro nas nie ma! Ogólnie w moim myśleniu nic się nie zmieniło. Nie ma opcji powrotu, spotkań ( bo niby o czym teraz rozmawiać ).  Nie ma nas. Umarło z mojej strony śmiercią  tragiczną ! Także z smsami koniec. Bo niby człowiek  stara się nie odpisywac ale czasem coś palnie, zwłaszcza jak popiwkuje, hihi. Tak jak Oli pisała , pewnie mu przejdzie. Ma takie zrywy co kwartał.
Kobietki. Jadę dzis po rowerek. Wracam do pedalowania;-)
Miłego weekendu!

2 598

Odp: zdradzona, zawiedziona

Bardzo dobrze, że rozmawiasz z nią szczerze o sytuacji. Ja wyznaję zasadę, że dziecko powinno wiedzieć co się dzieje, bo żyjąc w niewiedzy może budować w swojej główce/ sercu niepotrzebnie nadzieję i przez to niepotrzebnie cierpieć. Wiadomo ,że sytuacja dla niej nie jest komfortowa, ale jak ma w Tobie oparcie/ poczucie bezpieczeństwa, to poradzi sobie - dzieciaczki- to mądre bestie smile
Miłego weekendu Arnoldki

2 599

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

Trudna sytuacja Zahir, bo łączy Was dziecko, dla córeczki kontakt musicie mieć. Jedyne chyba co pozostaje to czas, w końcu odpuści...ale swoje przecierpisz w tym czasie - brak spokoju wykańcza...

Ja uważam,że kontaktu nie musicie mieć. WY ... Zahir skoro to tak dalece idzie ( typu zaczepki CÓRCIA) gdzie jesteś TY?? (sory) ale  spróbuj to ogarnać, bo TY wiesz czego chcesz, ale córcia?? czy czasem mimo chodem nie robisz też jej krzywdy nie rozmawiając z nią o realiach? POMYŚL??!! czego chcesz??............. bo to bardzo ważne ................

Dziecka nie mam, ale jak próbuję to sobie wyobrazić to metoda 0 kontaktu chyba nie ma szans zaistnieć? Nie da się chyba odciąć całkowicie kontaktu z ojcem dziecka....? może gdyby była już dorosła.....ale jest jeszcze dzieckiem...
Ale jak najbardziej zgadzam się z Lizą w kwestii rozmowy z córcią o realiach - miesza jej tatuś w głowie i tym samym sposobem Tobie

Nie da się Oli. Próbowałam. Ale to jednak dziecko, które nie o wszystkim powie, zaś tata o pewnych sprawach powinien chociaż być informowany. Są też sprawy niezwłoczne, np. odrabianie lekcji. Tu, przynajmniej na tym etapie, kontakt musi być:-)

2 600 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-08-06 10:27:52)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

Bardzo dobrze, że rozmawiasz z nią szczerze o sytuacji. Ja wyznaję zasadę, że dziecko powinno wiedzieć co się dzieje, bo żyjąc w niewiedzy może budować w swojej główce/ sercu niepotrzebnie nadzieję i przez to niepotrzebnie cierpieć. Wiadomo ,że sytuacja dla niej nie jest komfortowa, ale jak ma w Tobie oparcie/ poczucie bezpieczeństwa, to poradzi sobie - dzieciaczki- to mądre bestie smile
Miłego weekendu Arnoldki

Ona tylko przy mnie czuje się bezpiecznie . Tata jest kochany, tata mógłby wrócić ale u taty nie będzie  na noc ( obydwojga próbuje do tego przekonać, bo co jak co ale chcę , żeby mieli dobry kontakt). On dopiero poznaje co to rola taty. A ja nie chcę też być " całym jej światem". ...on jest cholernie nieporadny. Pracuje, ok! Ale rola ojca czy męża to dla niego czarna magia. Ja małej nieraz mówię: podrosniesz trochę , to weźmiesz tatę na wycieczkę, hihi. Strasznie to moje dziecko jest ograbione z pewnych zażyłości jakie powinno mieć z nim. Tego mi było żal i to było podstawą  naszych problemów . I tego mi chyba dluuugo jeszcze będzie  żal:-(...
Ostatnio znajoma powiedziała mi, że jej mąż nie widział córki z pierwszego małżeństwa od marca, bo ona już nie che do niego jeździć (12 l.) a on nie nalega. To jest porażka według mnie.

Posty [ 2 536 do 2 600 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026