Witajcie ARNOLDKI
Ufam,że u Was wszystko w miarę dobrze, a nawet i lepiej.....
Nawet nie wiesz Arcola jak cieszę się, że spuściłaś trochę ciśnienie w kwestii Misia. Jeśli faktycznie tak jest, to albo powoli tego doświadczasz, albo niedługo doświadczysz tego,że przy zmniejszonym ciśnieniu codzienność jest całkiem inna/ radośniejsza/ bardziej satysfakcjonująca. Pamiętaj- komunikowanie o swoich potrzebach i oczekiwaniach nie jest tożsame z "miałczeniem" i zrzędzeniem.
Zahir, a Ty..? jak się miewasz. Córcia za kilka dni zaczyna wakacje i co..?? macie jakieś plany?. Ufam, że radzisz sobie z codziennością jak na Arnoldową przystało. a siostra nie odpuszcza . Moja koleżanka z pracy 2 lata po usłyszeniu nie fajnej diagnozy lekarskiej ( podobnie jak Twoja siostra), po etapach załamania, walki o siebie, po dniach gorszych i lepszych emocjonalnie i fizycznie) dziś cieszy się życiem. Kilka dni temu gdy się widziałyśmy zaprosiła mnie i małą paczkę koleżanek na grilla. Tak więc nie można odpuszczać i załamywać się - zresztą jak z wszystkim złym co nas w życiu spotyka ( wszystkie tu o tym wiemy).
Oli- - a Ty co..??/ pewnie masz aktualnie mały armagedon w głowie, bo to ten czas. W sumie nie dziwię się, też bym pewnie tak miała. Niedługo wszystko się powinno wyjaśnić ( bo nie widzę innej opcji, by to z jakichkolwiek powodów odwlekać - NIE POZWÓL NA TO) i dopiero życie wszystko zweryfikuje ( jak zawsze z resztą).
A ja...??? jest dobrze, wręcz bardzo dobrze. Żyję sobie tak jak chcę, jak moim zdaniem powinnam żyć, by było mi dobrze. Jestem spełniona zawodowo, finansowo, towarzysko i sercowo. Nawet od jakiegoś czasu czuję,że emocje ( w kwestii KTOSIA obudziły się do życia). Ktoś bardzo wpisał się a przede wszystkim poszerzył zakres spraw, które powodują,że byłam i jestem szczęśliwa. Teraz jestem również, a nawet bardziej. Byliśmy w miniony weekend u jego siostry. Jego szwagier po kilku ( grillowych) piwkach, podczas rozmowy ze mną w cztery oczy, rzucił między zdaniami pytanie.." Co ty mu zrobiłaś? on zmienił się o 180%, to inny człowiek?" itp. Mniemam na podstawie tego ( i nie tylko oczywiście), że Ktoś intencje ma dobre. Na dzień dzisiejszy - jest mega OK, bo jest tak, jak zawsze wyobrażałam sobie bycie z drugim człowiekiem. Ja 10 lipca lecę na wakacje, ale bez niego ( ze znajomymi), bo był to już wcześniej zaplanowane ( przed poznaniem ktosia). Nie jest z tego zadowolony, ale cóż.. zrozumiał. Za to obiecałam mu, że wygospodaruje w sierpniu jakieś kilka dni i pojedziemy razem do Chorwacji ( chce mi pokazać urokliwe jeziora Plitwickie). Tyle u mnie na dzień dzisiejszy - wiem z pewnością, że warto przecierpieć to co trzeba i nigdy nie wolno mówić,że ex - to ten jedyny, najlepszy ( sama to robiłam), bo życie niesie wiele niespodzianek różnego kalibru. Czego nauczyłam się po burzy łez i tych innych negatywnych emocji po rozstaniu ( których nawet boję się przypominać), to to, że choć byłam przez jakiś czas sama, ale w pewnym momencie poczułam się szczęśliwa sama ze sobą . To jest ten WIELKI plus, który wypracowałam sobie żeby być dziś w tym miejscu ( w takiej kondycji), w jakim jestem.
Powodzenia/ wiary w lepsze jutro/ -to pisałam ja CZAROWNICA/ ARNOLDOWA/LIZA