netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 145 wyświetleńzałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 40 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 341 do 2 405 z 2 661 ]

2 341

Odp: zdradzona, zawiedziona

O rany Liza rozwaliło mnie to co piszesz.Jaki tupet trzeba mieć żeby wpaść na taki pomysł - ręce opadają. No i w jego wypadku karma go dopadła.
A ten Twój  Zahir? Co mu się stało tamta baba go w dupę kopnęła i już nagle mu się odwidziało?  No ciekawa jestem jak to wszystko się dalej potoczy.

2 342

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

O rany Liza rozwaliło mnie to co piszesz.Jaki tupet trzeba mieć żeby wpaść na taki pomysł - ręce opadają. No i w jego wypadku karma go dopadła.
A ten Twój  Zahir? Co mu się stało tamta baba go w dupę kopnęła i już nagle mu się odwidziało?  No ciekawa jestem jak to wszystko się dalej potoczy.

Mój nie ma baby, mój ma mamusie i tatusia:)

2 343

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

No pięknie. Dziś otrzymalam oświadczenie, że On mi rozwodu nie da bo będzie się starał o Nas ( ja i córka to jego rodzina: skapnął się;).
Telenoweli ciąg dalszy...ale tam są chociaż starania, zaś tu sms co 3-4 miesiące i cisza... Może ja powinnam w te pędy po kwiat i na kolana, no nie wiem...

kolejny dowód na to, że oni się opamiętują po jakimś czasie....ehhh geniusze te nasze eksy !!!!
Poczekaj może się rozkręci z tą ilością tongue

2 344

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

hej Arnoldki............. a to mega atrakcje nowy tydzień przynosi.
Oj Zahir- dostałaś propozycje od losu nie do odrzucenia, a T tu ironizujesz. No, u mnie tez się dziś ruszyło - czyżby  wiosna blisko - he he??. No nie- soryy - chyba walentynki nadchodzą, więc wszyscy lovciać zaczynają. Do mnie dziś zadzwonił eksik - odebrałam. Wiem już wszystko - minęła mi złość na niego, jednak uruchomiły się inne emocje - poważnie jest mi go żal. Eksikowa  wyrolowała go na cacy.
Po jej wprowadzce ( do w sumie ich wspólnego mieszkania lokatorskiego ), eksik pełen dobrych intencji wobec bliźniego i słabości wobec syna, nie mógł jednak na dłuższą metę w pełni otworzyć sie na codzienność z nią  i stanąć na wysokości zadania. Zacżęły sie małe zgrzyty, brak rozmów itp  i elsikowa zaczęła sie czegoś domyślać. Finalnie w feralny piątek ( w styczniu) eksik zapomniał telefonu jadąc do pracy no i eksikowa wykorzystała to- zlustrowała telefon no i wpadła na mnie ( sprzed jakiegoś czasu) - stąd styczniowy telefon i smsy do mnie. No i przyparła go do ściany - teraz sytuacja się odwróciła - nakazała się wynosić, jak nie zaprzestanie się ze mną kontaktować. No i bidaaak odwołał sie do nie podczas dzisiejszej rozmowy do mojej propozycji sprzed kilku miesięcy ( IV/V 2015, aby razem zamieszkać). Niestety nie wział pod uwagę, że mamy już 2016 roku i ...............  dzis usłyszał.." sory, ale dzis moja propozycja jest juz NIEAKTUALNA ". Naprawdę jest mi go żal, bo barwę głosu miał nie tęgą, no ale cóż..

ZAHIR...- jak tam przebiega walka o statuetkę z dedykacją od naszego guru sportu..?? - OLI. Ja 3 tydzień walczę na steperze z hantelkami no i dietka. Mam 4 kg mniej na podziałce - juhhhhhhhhhhhuu. Jeszcze trochę i przestanę rzucać cień - he he smile

cóż ich wzięło z początkiem roku na kontakty ?!?!?! Ale przynajmniej dowiedziałaś się o co tam chodziło dokładnie. Oj tam Liza czepiasz się, propozycja wspólnego zamieszkania  była 6 mcy temu, więc dopiero teraz go drgnęło, takie tempo niestety ma płeć przeciwna tongue

Podziwiam dziewczyny Waszą siłę....

Brawo Liza!!!! Ahhh duma mnie rozpiera smile Ćwicz dalej ćwicz bo to ogromna przyjemność no i ciałko jakie będzie big_smile:D Trzymam kciuki za wytrwałość !!!!

2 345

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Hehe...Boziu:)
Czy Oni nie widzą tych mijających tygodni, miesięcy?! Czy oni myślą, że my siedzimy i czekamy na nich?...śmieszne to wszystko.
Liza ja to na wagę nie wchodzę bo ja z tych co na spotkaniach z koleżankami słyszę: znowu schudlas?
Oli daj jakieś ćwiczenia na tyłek i cycuszki. Wiosna idzie trzeba zadbać o walory;)

Na cycuszki polecam z hantelkami, przy okazji ćwiczysz ręce. Najlepiej takie 1kg na początek - to jest np dobre ćwiczenie https://www.youtube.com/watch?v=-UNHj8UFrp8
a na pupcię ja ćwiczę coś takiego- https://www.youtube.com/watch?v=k88CirNjAVQ

więc do roboty  tongue

2 346

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Hehe...Boziu:)
Czy Oni nie widzą tych mijających tygodni, miesięcy?! Czy oni myślą, że my siedzimy i czekamy na nich?...śmieszne to wszystko.
Liza ja to na wagę nie wchodzę bo ja z tych co na spotkaniach z koleżankami słyszę: znowu schudlas?
Oli daj jakieś ćwiczenia na tyłek i cycuszki. Wiosna idzie trzeba zadbać o walory;)

Na cycuszki polecam z hantelkami, przy okazji ćwiczysz ręce. Najlepiej takie 1kg na początek - to jest np dobre ćwiczenie https://www.youtube.com/watch?v=-UNHj8UFrp8
a na pupcię ja ćwiczę coś takiego- https://www.youtube.com/watch?v=k88CirNjAVQ

więc do roboty  tongue

Fajne! Właśnie przerobilam

2 347

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir  - dla mnie jeśli chodzi o ćwiczenia to polecam Jiliian Michaels jest jej dużo filmików na youtube - tylko najlepie ściągnąć od razu całą serię bo ona ma podzielone na tygodnie. Na zachętę wklejam 6 week six pack. Jak nie masz ciężarków to butelki z wodą.
https://www.youtube.com/watch?v=ZJ8Zdj0OPMI 
fajne też jest to i po pierwszym razie bolą biodra:
https://www.youtube.com/watch?v=r_J8btnIEKQ
może spróbować tez to na pupę - pan śmiesznie gada ale są mega zakwasy ( możesz też poszukać z tej serii innych )
https://www.youtube.com/watch?v=1zwWlXS33kc

daj znać czy coś Ci się spodobało smile

2 348

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczyny,
Nie chce zaczynac nowego watku ale musze sie podzielic z kims swoimi przezyciami i bolem bo wiem ze w grupie jest sila i wsparcie.
Jestesmy po slubie 3 lata, przed bylismy ok 2. Zaczynalismy od zera doslownie a teraz moj maz ma super prace, zrobil studia MBA i jest super. Ja nie pracuje (narazie). No i jakis tydzien temu okazalo sie ze ma romans, albo po prostu sie zauroczyl, nie wiem, dla mnie to juz wszystko jedno. Oczywiscie "kolezanka" ze studiow. Oczywiscie odkrylam slodnie smsy. I to zupelnie przypadkiem. Ja mu wierzylam swiecie w kazde slowo. A w smsach zwierzenia typu: zawladnelas moja glowa, tylko o tobie mysle, szkoda ze cie nie ma przy mnie, tesknie, chcialbym cie zabrac na milka kolacje i do opery, nie chce wracac do domu, musze zmienic swoje zycie... Ona tez nie pozostawalam dluzna, bo tez jej zalezy, teskni itp. Nie musze mowic ze zamarlam. Od razu panika, bol brzucha, telefon do przyjaciolki i do terapeuty (mialam wczesniej delikatne stany depresyjne). My dzieci nie mamy, ona ma meza i 4-letna corke. Ma bardzo wysoka pozycje, jest dyrektorem generalnym duzej agencji konsultingowej i wiem ze to go zwabilo. Moj maz jest bardzo ambitny i ciezko pracujacy i ewidentnie poznal babe ktora ma nadzieje pozwoli mu bardziej rozwinac skrzydla.
Po konfrontacji z nim oczywiscie powiedzial, ze nie to nic takiego, to to tylko kolezanka (w smsach tak sie do siebie zwracali, ona pisala ze jest przyjaciolka, no bo maz i dziecko zobowiazuja). Mowi ze kocha tylko mnie, zarezerwowal kolacje w super restauracji na walentynki jest mily, kochany itp. Tyle ze ja mu juz nie wierze. Powiedzial ze owszem ostatnio sie na mnie zawiodl bo ja wogole nie chce z nim rozmawiac jak kiedys, planowac przyszlosci, ulepszac zycia, przytylam, chodze w rozciagnietych swetrach i nie chce sie kochac. OK, moze zrobilam sie troche wygodna... Moja wina ale to nie jest tlumaczenie.
Nie odeszlam tylko dlatego ze nie mam (narazie) swojego zycia. Ani pracy ani gdzie sie podziac. Do rodzicow ani kolezanek nie chce sie wyprowadzac bo to mnie pograzy jeszcze bardziej, a jak mialabym wynajac mieszkanie to zaraz by mi sie oszczednosci skonczyly. Ale planuje znalezc prace, korzystac z zycia, odbudowac je, wynajac detektywa i kopnac go w dupe.
Czy jestem nienormalna? Czy moge liczyc na slowo otuchy? Dobre, cieple? Mam 32 lata jestem ogolnie lubiana osoba a trafilam na takiego bezwzglednego gnoja.

2 349 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2016-02-12 17:17:55)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Piggy, wiesz co.. Twój mąż się Tobą bawi. Zdradza Cię na pewno emocjonalnie, jeśli nie fizycznie i zwala winę na Ciebie.
Oczywiście, z całą pewnością Twoja forma psychiczna mogła przyczynić się do kryzysu w waszym małżeństwie, natomiast dla niego nie ma żadnego usprawiedliwienia.
W życiu różnie bywa, słabsze momenty, choroby, depresje dotykają ludzi i może to być ( do pewnego momentu) sprawdzian Waszej wzajemnej relacji.

Wracając do Ciebie.
Masz 32 lata, nie pracujesz, nie masz dzieci. Co więc robisz całymi dniami?
Rozumiem, że masz , jak to nazwałaś, lekkie stany depresyjne. Czy to zwalnia Cię z życia? Inaczej z niczym nie wygrasz, ani z własnym bardzo niskim poczuciem własnej wartości ani z depresją. Mało tego, stan może się pogłębiać przy trybie życia, który prowadzisz.
Nie jest to rozwiązanie, że zaczniesz " korzystać z życia". Dlaczego do tej pory nie korzystałaś? Teraz chcesz się odegrać na mężu?
Zatroszcz się o siebie, na każdej możliwej płaszczyźnie. Ty jesteś dla siebie najlepszą inwestycją.
Walentynki i kolacja po czymś takim? No proszę Cię....
Tutaj nikt nie będzie głaskał Cię po głowie i użalał się nad Twoim marnym losem.
Sama ze sobą jesteś nieszczęśliwa, skup się na sobie.
Nie odpuszczaj lekką ręką takich sytuacji jaką zafundował Ci Twój mąż, inaczej będzie zawsze pluł Ci w twarz i mówił, że deszcz pada.

2 350

Odp: zdradzona, zawiedziona
piggy napisał/a:

Hej dziewczyny,
Nie chce zaczynac nowego watku ale musze sie podzielic z kims swoimi przezyciami i bolem bo wiem ze w grupie jest sila i wsparcie.
Jestesmy po slubie 3 lata, przed bylismy ok 2. Zaczynalismy od zera doslownie a teraz moj maz ma super prace, zrobil studia MBA i jest super. Ja nie pracuje (narazie). No i jakis tydzien temu okazalo sie ze ma romans, albo po prostu sie zauroczyl, nie wiem, dla mnie to juz wszystko jedno. Oczywiscie "kolezanka" ze studiow. Oczywiscie odkrylam slodnie smsy. I to zupelnie przypadkiem. Ja mu wierzylam swiecie w kazde slowo. A w smsach zwierzenia typu: zawladnelas moja glowa, tylko o tobie mysle, szkoda ze cie nie ma przy mnie, tesknie, chcialbym cie zabrac na milka kolacje i do opery, nie chce wracac do domu, musze zmienic swoje zycie... Ona tez nie pozostawalam dluzna, bo tez jej zalezy, teskni itp. Nie musze mowic ze zamarlam. Od razu panika, bol brzucha, telefon do przyjaciolki i do terapeuty (mialam wczesniej delikatne stany depresyjne). My dzieci nie mamy, ona ma meza i 4-letna corke. Ma bardzo wysoka pozycje, jest dyrektorem generalnym duzej agencji konsultingowej i wiem ze to go zwabilo. Moj maz jest bardzo ambitny i ciezko pracujacy i ewidentnie poznal babe ktora ma nadzieje pozwoli mu bardziej rozwinac skrzydla.
Po konfrontacji z nim oczywiscie powiedzial, ze nie to nic takiego, to to tylko kolezanka (w smsach tak sie do siebie zwracali, ona pisala ze jest przyjaciolka, no bo maz i dziecko zobowiazuja). Mowi ze kocha tylko mnie, zarezerwowal kolacje w super restauracji na walentynki jest mily, kochany itp. Tyle ze ja mu juz nie wierze. Powiedzial ze owszem ostatnio sie na mnie zawiodl bo ja wogole nie chce z nim rozmawiac jak kiedys, planowac przyszlosci, ulepszac zycia, przytylam, chodze w rozciagnietych swetrach i nie chce sie kochac. OK, moze zrobilam sie troche wygodna... Moja wina ale to nie jest tlumaczenie.
Nie odeszlam tylko dlatego ze nie mam (narazie) swojego zycia. Ani pracy ani gdzie sie podziac. Do rodzicow ani kolezanek nie chce sie wyprowadzac bo to mnie pograzy jeszcze bardziej, a jak mialabym wynajac mieszkanie to zaraz by mi sie oszczednosci skonczyly. Ale planuje znalezc prace, korzystac z zycia, odbudowac je, wynajac detektywa i kopnac go w dupe.
Czy jestem nienormalna? Czy moge liczyc na slowo otuchy? Dobre, cieple? Mam 32 lata jestem ogolnie lubiana osoba a trafilam na takiego bezwzglednego gnoja.

Zrobilas ten sam błąd co ja. Oparlas się na swoim mężu z tą różnicą, że ja sama zajmowałam się córką, a ty???...mogą być tego różne powody, nie nam oceniać. Wiem poniekąd co czujesz. On ma pracę, kasę, jest "kimś" i jak tu od niego odejść?!... A ty?! Wiem jedno- jesteś bez wiary w siebie! Trafilam?... To że tamta babka jest " super" to mały pikus. Ten romans nie ma przyszłości. Zauważ jedno czy dyrektorka czy ktoś inny na wysokim stanowisku, po pracy jest normalną kobietą. I ona chodzi w swetrach, bez makijażu itp. Nie w tym rzecz, a w tym, że jak mu klapki z oczu spadną to za tobą zateskni. Zrób wszystko, żeby pokazać dupkowi środkowy palec:)...ty jesteś ważna. Zaplanuj zmiany i je realizuj! Myśl o sobie, bo on ma cię w dupie. Prawdziwe ale szczere. Jak coś pisz, my już mamy twarde tyłki;) hehe

2 351

Odp: zdradzona, zawiedziona

Co tam kobietki na weekend w planach macie?
Coś ostatnio rzadko tu piszemy?
Dobre czasy nadchodzą?:).. No najwyższa pora!!!

2 352

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej wink ja romansuje przez sms z kolegą który mieszka 150 km ode mnie - a co. Teraz jak to w weekend jadę na winko w końcu pić trzeba.

2 353

Odp: zdradzona, zawiedziona

Wiecie dziewczyny z tym, ze nie pracuje to jest tak ze po pierwsze przyjechalismy do Polski jakis czas temu, zaczelam prace, pozniej moj maz znalazl w Warszawie i sie przeprowadzilismy. Ja zostawilam swoja bo i tak ani mi tam umowy dac nie chcieli tylko na wlasna dzialalnosc ani kasa nie byla super, a za to stres i beznadziejna atmosfera. A tutaj no coz... gdyby nie ja ten dupek zadnych studiow by nie skonczyl. Zaliczalam za niego egzaminy (doslownie), robilam prace domowe, raporty etc... Myslalam ze mamy wspolny cel i oczywiscie znalezienie pracy badz zaczecie czegos na wlasna reke bylo moim celem, ale tez nie chcialam sie lapac za cokolwiek bo myslalam ze mam dobrze. A on mnie rzecz jasna wspieral we wszystkim co sprawiloby mi radosc.
Tak czy inaczej moja opinia o samej sobie jest ponizej poziomu morza. Jestem wewnetrznie zdewastowana. Ogolnie jestem osoba wrazliwa ale w takim stanie jeszcze nie bylam nigdy. Moja samoocena lezy i placze dlatego wlasnie chce sie przylaczyc do rozmowy z kobietami ktore ten czas juz przezyly, ktore moga napisac cos co doda mi choc troche nadziei i otuchy.
Ona do niego pasuje jak siodlo do swini - po pierwsze to on jest typem faceta ktory lubi zdobywanie i realizacje, a ona ma nawet wyzsza pozycje niz on, co juz samo w sobie jest dla niego upokarzajace. Chwilowa fascynacja? Byc moze ale na dluzsza mete pani dyrektor pracujaca dzien i noc z malym dzieckiem... hahaha.
Ona zreszta jest typowa flirtujaca pi...da. Widzialam wczesniej jej maile ktore wysylali sobie w grupie. Pisala zyczenia noworoczne do chlopakow w grupy i tekst do goscia ktory tez ma zone brzmial "ach (imie) mam nadzieje ze anna (zona) nie bedzie zazdrosna ale jestes takim cudownym czlowiekiem, och jak zmieniles moje zycie, och i ach". Typowa laska co probuje z kazdym poflirtowac. Tak tez pewnie zdobyla stanowisko. Myslalam ze skoro moge bez ograniczen ogladac jego skrzynke mailowa to jest wobec mnie uczciwy ale bylam bardzo naiwna. Nawet nie wiecie jaka mam wielka ochote wykrzyczec jej imie, nazwisko, stanowisko i firme. Nawet w internecie mozna przeczytac z nia wywiady - bo robi wielka kariere i ma rodzine o ktore tez zreszta mowi... Maz ja wspiera, szkoda ze ona mu rogi doprawia.
Dziewczyny ja teraz mam ochote po pierwsze umrzec a po drugie pic wino i patrzec w sciane. Dlatego prosze was o pomoc bo jestem zdesperowana. Jezeli nie zaczne dyskusji z osobami ktore mnie rozumieja to moje dni beda policzone. Nie bede truc o tym szambie caly czas, bede rozmawiac o czymkolwiek ale akceptacja to jest teraz to, czego mi bardzo potrzeba!
Wybaczcie brak polskich znakow ale ja jeszcze nie odkrylam jak w Macu dodac polska czcionke i nie mam do tego glowy narazie.

2 354

Odp: zdradzona, zawiedziona
piggy napisał/a:

Wiecie dziewczyny z tym, ze nie pracuje to jest tak ze po pierwsze przyjechalismy do Polski jakis czas temu, zaczelam prace, pozniej moj maz znalazl w Warszawie i sie przeprowadzilismy. Ja zostawilam swoja bo i tak ani mi tam umowy dac nie chcieli tylko na wlasna dzialalnosc ani kasa nie byla super, a za to stres i beznadziejna atmosfera. A tutaj no coz... gdyby nie ja ten dupek zadnych studiow by nie skonczyl. Zaliczalam za niego egzaminy (doslownie), robilam prace domowe, raporty etc... Myslalam ze mamy wspolny cel i oczywiscie znalezienie pracy badz zaczecie czegos na wlasna reke bylo moim celem, ale tez nie chcialam sie lapac za cokolwiek bo myslalam ze mam dobrze. A on mnie rzecz jasna wspieral we wszystkim co sprawiloby mi radosc.
Tak czy inaczej moja opinia o samej sobie jest ponizej poziomu morza. Jestem wewnetrznie zdewastowana. Ogolnie jestem osoba wrazliwa ale w takim stanie jeszcze nie bylam nigdy. Moja samoocena lezy i placze dlatego wlasnie chce sie przylaczyc do rozmowy z kobietami ktore ten czas juz przezyly, ktore moga napisac cos co doda mi choc troche nadziei i otuchy.
Ona do niego pasuje jak siodlo do swini - po pierwsze to on jest typem faceta ktory lubi zdobywanie i realizacje, a ona ma nawet wyzsza pozycje niz on, co juz samo w sobie jest dla niego upokarzajace. Chwilowa fascynacja? Byc moze ale na dluzsza mete pani dyrektor pracujaca dzien i noc z malym dzieckiem... hahaha.
Ona zreszta jest typowa flirtujaca pi...da. Widzialam wczesniej jej maile ktore wysylali sobie w grupie. Pisala zyczenia noworoczne do chlopakow w grupy i tekst do goscia ktory tez ma zone brzmial "ach (imie) mam nadzieje ze anna (zona) nie bedzie zazdrosna ale jestes takim cudownym czlowiekiem, och jak zmieniles moje zycie, och i ach". Typowa laska co probuje z kazdym poflirtowac. Tak tez pewnie zdobyla stanowisko. Myslalam ze skoro moge bez ograniczen ogladac jego skrzynke mailowa to jest wobec mnie uczciwy ale bylam bardzo naiwna. Nawet nie wiecie jaka mam wielka ochote wykrzyczec jej imie, nazwisko, stanowisko i firme. Nawet w internecie mozna przeczytac z nia wywiady - bo robi wielka kariere i ma rodzine o ktore tez zreszta mowi... Maz ja wspiera, szkoda ze ona mu rogi doprawia.
Dziewczyny ja teraz mam ochote po pierwsze umrzec a po drugie pic wino i patrzec w sciane. Dlatego prosze was o pomoc bo jestem zdesperowana. Jezeli nie zaczne dyskusji z osobami ktore mnie rozumieja to moje dni beda policzone. Nie bede truc o tym szambie caly czas, bede rozmawiac o czymkolwiek ale akceptacja to jest teraz to, czego mi bardzo potrzeba!
Wybaczcie brak polskich znakow ale ja jeszcze nie odkrylam jak w Macu dodac polska czcionke i nie mam do tego glowy narazie.

Hehe:). Gdybym ją odkryła to forum na tym etapie co ty jesteś to ile by mi zmartwień ubyło:)
Po pierwsze- wiemy co czujesz. Kazda z nas to przeżywała i przeżyła!
Złość na niego w moim przypadku trwała bardzo długo, w sumie jest i dziś ale już mała.
Nie wiem jako jest że zlosciá do tej drugiej, wpadnie Oli to się wypowie. Tak czy siak jakby On nie chciał to Ona by sobie mogła poskakac;)
Poczucie wartosci to jest właśnie to- spada nam do zera dlatego łap się wszystkiego, co ci je podwyzszy. M
Jesteś jeszcze z nim, masz dostęp do wspólnej kasy to rób kursy, coś co ci podwyzszy kwalifikacje i przyszykuj kasę NAC ' czarną godzinę"

2 355

Odp: zdradzona, zawiedziona

Piggy, wiele jest takich kobiet, może ona opiera swoje poczucie wartości na tym, że uznaje, iż może mieć każdego faceta?
Ale to  nadal w niczym nie tłumaczy zachowania Twojego męża, to on Cię skrzywdził i wykorzystał.
Wiesz, jak piszesz o tych pracach, o tym, ile odwaliłaś za niego roboty i jaka jesteś wrażliwa , wypisz wymaluj ja sprzed 2 lat.
Przeszłam długą i bardzo bolesną drogę, zapłaciłam za swoją naiwność, za swoją wrażliwość. Lub inaczej - nadwrażliwość.
Teraz więcej rozumiem. Przede wszystkim siebie. Warto było przejść tę drogę, upaść w międzyczasie także było warto. jednak trzeba się podnosić, nawet za każdym razem, kiedy się upadnie, po prostu zaliczać w swoim życiu progres.
Teraz jest moment dla Ciebie, zastanów się, co możesz zrobić na teraz, od czego zacząć.
Nie wiem, czy Twoje małżeństwo jest do uratowania czy nie, przede wszystkim Twój mąż musi zrozumieć, co zrobił i dlaczego to zrobił, jakie on miał powody, czym się tłumaczył sam przed sobą. I jak to ma się do Waszej relacji.
Ja naprawdę wiem, co czujesz, każda chyba tutaj skrzywdzona żona, dziewczyna, narzeczona to wie.
Tylko najważniejsze, żeby wyjść z tej pozycji ofiary, nie bierz sobie na barki poczucia winy za jego wybór. Problemy w małżeństwie rozwiązuje się inaczej.
Zawalcz o siebie. A on..niech robi co chce. Tylko postaw sprawę jasno, jeśli chce podejmować z Tobą dialog to nie dopuszczasz do obwiniania Ciebie.
Jak miał jakieś "ale" co do Waszej relacji to mógł rozmawiać wcześniej. Z Tobą. Zanim zaczął słodkie pier....lenie z panią z zawodu dyrektor

2 356

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczny, oczywiscie i jak najbardziej obwiniam meza. Wyzwalam go od wszystkich najgorszych i moja opinia o nim jest gorsza nawet od najbardziej nielubianych politykow (a potrafie ich nienawidziec). Powiedzialam mu ze jest naiwnym i skonczonym idiota, ze zaden inny facet nie dal sie nabrac na jej slodkie pie...lenie tylko on. Dostal ode mnie wiazanke jak nigdy. Powiedzialam ze wszyscy sie dowiecza lacznie z jego matka, ktora mnie zreszta bardzo lubi. Rozbijanie rodziny?!?!?!?! Przeciez jego ojciec od nich odszedl! Szok i niedowierzanie - to jest to co ja czuje i czulam, ale dosc o nim. Teraz ja ja i jeszcze raz ja. Chociaz latwo nie jest sie podniesc. I z jednej strony sie ciesze ze nie jestem jedyna a z drugiej mnie to przeraza bo naprawde nie zycze nikomu tego, co ja teraz czuje.
Tak w studiach mu pomoglam tylko ja. Gdyby nie moja pomoc mialby cala gromade nie zdanych egzaminow.
Jedyne kochane stworzenie w moim domu to jest teraz pies i nawet ona wie ze cos sie dzieje nie tak. Lezy z dala od wszystkich i sie nie odzywa.

2 357

Odp: zdradzona, zawiedziona
piggy napisał/a:

Dziewczny, oczywiscie i jak najbardziej obwiniam meza. Wyzwalam go od wszystkich najgorszych i moja opinia o nim jest gorsza nawet od najbardziej nielubianych politykow (a potrafie ich nienawidziec). Powiedzialam mu ze jest naiwnym i skonczonym idiota, ze zaden inny facet nie dal sie nabrac na jej slodkie pie...lenie tylko on. Dostal ode mnie wiazanke jak nigdy. Powiedzialam ze wszyscy sie dowiecza lacznie z jego matka, ktora mnie zreszta bardzo lubi. Rozbijanie rodziny?!?!?!?! Przeciez jego ojciec od nich odszedl! Szok i niedowierzanie - to jest to co ja czuje i czulam, ale dosc o nim. Teraz ja ja i jeszcze raz ja. Chociaz latwo nie jest sie podniesc. I z jednej strony sie ciesze ze nie jestem jedyna a z drugiej mnie to przeraza bo naprawde nie zycze nikomu tego, co ja teraz czuje.
Tak w studiach mu pomoglam tylko ja. Gdyby nie moja pomoc mialby cala gromade nie zdanych egzaminow.
Jedyne kochane stworzenie w moim domu to jest teraz pies i nawet ona wie ze cos sie dzieje nie tak. Lezy z dala od wszystkich i sie nie odzywa.

Bo my takie jesteśmy- dajemy z siebie wszystko i odwalamy za nich ich robotę a oni potem odplacają.  No bo przecież im się należy;) a my to te zle. Ciężki czas przed tobą

2 358

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Hej wink ja romansuje przez sms z kolegą który mieszka 150 km ode mnie - a co. Teraz jak to w weekend jadę na winko w końcu pić trzeba.

To i ją się winka napije:)

2 359

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
arcola napisał/a:

Hej wink ja romansuje przez sms z kolegą który mieszka 150 km ode mnie - a co. Teraz jak to w weekend jadę na winko w końcu pić trzeba.

To i ją się winka napije:)


ZAHIR - Ty nie winko, tylko ćwicz. he he , bo Cię OLI przez kolanko przełoży. Jakąś godz. temu ............... ja chodzą na luzaku w leginasach -  wchodzi młoda i nagle.." matka stój !" posłusznie zatrzymałam sie profilem, a ona . .O KURCZE CHYBA DUPSKO POSZŁO CI DO GóRY !!!!!!!  ( P.S. - z jej strony raczej na krytykę ( motywującą, ale jednak krytykę ) zasłużyć, to ... ho ho . No i co..?? konkurentko..?? nie winko , tylko ćwiczonka.
A propos winka..... co zrobić by moje nie było az tak słodkie? można je rozcieńczyć wodą np mineralną?

2 360

Odp: zdradzona, zawiedziona

ARCOLA - jak się czujesz emocjonalnie, czujesz jakieś polepszenie? czy ciągle dooopa??

2 361

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
piggy napisał/a:

Wiecie dziewczyny z tym, ze nie pracuje to jest tak ze po pierwsze przyjechalismy do Polski jakis czas temu, zaczelam prace, pozniej moj maz znalazl w Warszawie i sie przeprowadzilismy. Ja zostawilam swoja bo i tak ani mi tam umowy dac nie chcieli tylko na wlasna dzialalnosc ani kasa nie byla super, a za to stres i beznadziejna atmosfera. A tutaj no coz... gdyby nie ja ten dupek zadnych studiow by nie skonczyl. Zaliczalam za niego egzaminy (doslownie), robilam prace domowe, raporty etc... Myslalam ze mamy wspolny cel i oczywiscie znalezienie pracy badz zaczecie czegos na wlasna reke bylo moim celem, ale tez nie chcialam sie lapac za cokolwiek bo myslalam ze mam dobrze. A on mnie rzecz jasna wspieral we wszystkim co sprawiloby mi radosc.
Tak czy inaczej moja opinia o samej sobie jest ponizej poziomu morza. Jestem wewnetrznie zdewastowana. Ogolnie jestem osoba wrazliwa ale w takim stanie jeszcze nie bylam nigdy. Moja samoocena lezy i placze dlatego wlasnie chce sie przylaczyc do rozmowy z kobietami ktore ten czas juz przezyly, ktore moga napisac cos co doda mi choc troche nadziei i otuchy.
Ona do niego pasuje jak siodlo do swini - po pierwsze to on jest typem faceta ktory lubi zdobywanie i realizacje, a ona ma nawet wyzsza pozycje niz on, co juz samo w sobie jest dla niego upokarzajace. Chwilowa fascynacja? Byc moze ale na dluzsza mete pani dyrektor pracujaca dzien i noc z malym dzieckiem... hahaha.
Ona zreszta jest typowa flirtujaca pi...da. Widzialam wczesniej jej maile ktore wysylali sobie w grupie. Pisala zyczenia noworoczne do chlopakow w grupy i tekst do goscia ktory tez ma zone brzmial "ach (imie) mam nadzieje ze anna (zona) nie bedzie zazdrosna ale jestes takim cudownym czlowiekiem, och jak zmieniles moje zycie, och i ach". Typowa laska co probuje z kazdym poflirtowac. Tak tez pewnie zdobyla stanowisko. Myslalam ze skoro moge bez ograniczen ogladac jego skrzynke mailowa to jest wobec mnie uczciwy ale bylam bardzo naiwna. Nawet nie wiecie jaka mam wielka ochote wykrzyczec jej imie, nazwisko, stanowisko i firme. Nawet w internecie mozna przeczytac z nia wywiady - bo robi wielka kariere i ma rodzine o ktore tez zreszta mowi... Maz ja wspiera, szkoda ze ona mu rogi doprawia.
Dziewczyny ja teraz mam ochote po pierwsze umrzec a po drugie pic wino i patrzec w sciane. Dlatego prosze was o pomoc bo jestem zdesperowana. Jezeli nie zaczne dyskusji z osobami ktore mnie rozumieja to moje dni beda policzone. Nie bede truc o tym szambie caly czas, bede rozmawiac o czymkolwiek ale akceptacja to jest teraz to, czego mi bardzo potrzeba!
Wybaczcie brak polskich znakow ale ja jeszcze nie odkrylam jak w Macu dodac polska czcionke i nie mam do tego glowy narazie.

Hehe:). Gdybym ją odkryła to forum na tym etapie co ty jesteś to ile by mi zmartwień ubyło:)
Po pierwsze- wiemy co czujesz. Kazda z nas to przeżywała i przeżyła!
Złość na niego w moim przypadku trwała bardzo długo, w sumie jest i dziś ale już mała.
Nie wiem jako jest że zlosciá do tej drugiej, wpadnie Oli to się wypowie. Tak czy siak jakby On nie chciał to Ona by sobie mogła poskakac;)
Poczucie wartosci to jest właśnie to- spada nam do zera dlatego łap się wszystkiego, co ci je podwyzszy. M
Jesteś jeszcze z nim, masz dostęp do wspólnej kasy to rób kursy, coś co ci podwyzszy kwalifikacje i przyszykuj kasę NAC ' czarną godzinę"

PIGYY - sory, ale ja nie umiem odnieść się do Twojej sytuacji, dlaczego..............?? bo jakoś nigdy nawet w związkach nie zapominałam o sobie w znaczeniu budowania tzw swojego warsztatu życiowego ( wręcz w trudnych sytuacjach włączał się u mnie instynkt przetrwania i pracowałam nad swoim warsztatem życiowym) Kilka miesięcy temu przeżyłam zawód sercowy i on był moim MEGA problemem, a nie .."jak sobie poradzę, gdy będę sama.."
Bliska koleżanka niedawno powiedziała mi ...." Ty to " masz charakter.."" wewnętrznie sie usmiałam, wspominając sobie jaką niedawno z siebie wycieraczkę zrobiłam. PAMIETAJ  wszystko , ale wszystko ma swoje granice......nie wiem gdzie są Twoje granice, moje w pewnym momencie zostały przekroczone i powiedziałam BASTA- nie zważając co będzie dalej - SZACUNEK DO SIEBIE !!!!!!!!!!
Masz ochotę wykrzyczeć jej imię i nazwisko. ...?? ZRÓB TO  ulżysz sobie. Czy to dobrze, czy źle- NIE WIESZ tego..... a jesteś czegoś w życiu pewna..??? męża tez podobno byłaś.......... Wykrzycz to !!! - za jakiś czas będziesz z siebie dumna. POWODZENIA

2 362

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:
arcola napisał/a:

Hej wink ja romansuje przez sms z kolegą który mieszka 150 km ode mnie - a co. Teraz jak to w weekend jadę na winko w końcu pić trzeba.

To i ją się winka napije:)


ZAHIR - Ty nie winko, tylko ćwicz. he he , bo Cię OLI przez kolanko przełoży. Jakąś godz. temu ............... ja chodzą na luzaku w leginasach -  wchodzi młoda i nagle.." matka stój !" posłusznie zatrzymałam sie profilem, a ona . .O KURCZE CHYBA DUPSKO POSZŁO CI DO GóRY !!!!!!!  ( P.S. - z jej strony raczej na krytykę ( motywującą, ale jednak krytykę ) zasłużyć, to ... ho ho . No i co..?? konkurentko..?? nie winko , tylko ćwiczonka.
A propos winka..... co zrobić by moje nie było az tak słodkie? można je rozcieńczyć wodą np mineralną?

Oj tam, dziś odpuszczam.
Jak rozcienczysz samą wodą to może być slabiutkie. Ale zawsze możesz dolac wódki:)
Kurcze a mi pół wytrawne wyszło. A ja lubię słodkie.

2 363

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:
piggy napisał/a:

Wiecie dziewczyny z tym, ze nie pracuje to jest tak ze po pierwsze przyjechalismy do Polski jakis czas temu, zaczelam prace, pozniej moj maz znalazl w Warszawie i sie przeprowadzilismy. Ja zostawilam swoja bo i tak ani mi tam umowy dac nie chcieli tylko na wlasna dzialalnosc ani kasa nie byla super, a za to stres i beznadziejna atmosfera. A tutaj no coz... gdyby nie ja ten dupek zadnych studiow by nie skonczyl. Zaliczalam za niego egzaminy (doslownie), robilam prace domowe, raporty etc... Myslalam ze mamy wspolny cel i oczywiscie znalezienie pracy badz zaczecie czegos na wlasna reke bylo moim celem, ale tez nie chcialam sie lapac za cokolwiek bo myslalam ze mam dobrze. A on mnie rzecz jasna wspieral we wszystkim co sprawiloby mi radosc.
Tak czy inaczej moja opinia o samej sobie jest ponizej poziomu morza. Jestem wewnetrznie zdewastowana. Ogolnie jestem osoba wrazliwa ale w takim stanie jeszcze nie bylam nigdy. Moja samoocena lezy i placze dlatego wlasnie chce sie przylaczyc do rozmowy z kobietami ktore ten czas juz przezyly, ktore moga napisac cos co doda mi choc troche nadziei i otuchy.
Ona do niego pasuje jak siodlo do swini - po pierwsze to on jest typem faceta ktory lubi zdobywanie i realizacje, a ona ma nawet wyzsza pozycje niz on, co juz samo w sobie jest dla niego upokarzajace. Chwilowa fascynacja? Byc moze ale na dluzsza mete pani dyrektor pracujaca dzien i noc z malym dzieckiem... hahaha.
Ona zreszta jest typowa flirtujaca pi...da. Widzialam wczesniej jej maile ktore wysylali sobie w grupie. Pisala zyczenia noworoczne do chlopakow w grupy i tekst do goscia ktory tez ma zone brzmial "ach (imie) mam nadzieje ze anna (zona) nie bedzie zazdrosna ale jestes takim cudownym czlowiekiem, och jak zmieniles moje zycie, och i ach". Typowa laska co probuje z kazdym poflirtowac. Tak tez pewnie zdobyla stanowisko. Myslalam ze skoro moge bez ograniczen ogladac jego skrzynke mailowa to jest wobec mnie uczciwy ale bylam bardzo naiwna. Nawet nie wiecie jaka mam wielka ochote wykrzyczec jej imie, nazwisko, stanowisko i firme. Nawet w internecie mozna przeczytac z nia wywiady - bo robi wielka kariere i ma rodzine o ktore tez zreszta mowi... Maz ja wspiera, szkoda ze ona mu rogi doprawia.
Dziewczyny ja teraz mam ochote po pierwsze umrzec a po drugie pic wino i patrzec w sciane. Dlatego prosze was o pomoc bo jestem zdesperowana. Jezeli nie zaczne dyskusji z osobami ktore mnie rozumieja to moje dni beda policzone. Nie bede truc o tym szambie caly czas, bede rozmawiac o czymkolwiek ale akceptacja to jest teraz to, czego mi bardzo potrzeba!
Wybaczcie brak polskich znakow ale ja jeszcze nie odkrylam jak w Macu dodac polska czcionke i nie mam do tego glowy narazie.

Hehe:). Gdybym ją odkryła to forum na tym etapie co ty jesteś to ile by mi zmartwień ubyło:)
Po pierwsze- wiemy co czujesz. Kazda z nas to przeżywała i przeżyła!
Złość na niego w moim przypadku trwała bardzo długo, w sumie jest i dziś ale już mała.
Nie wiem jako jest że zlosciá do tej drugiej, wpadnie Oli to się wypowie. Tak czy siak jakby On nie chciał to Ona by sobie mogła poskakac;)
Poczucie wartosci to jest właśnie to- spada nam do zera dlatego łap się wszystkiego, co ci je podwyzszy. M
Jesteś jeszcze z nim, masz dostęp do wspólnej kasy to rób kursy, coś co ci podwyzszy kwalifikacje i przyszykuj kasę NAC ' czarną godzinę"

PIGYY - sory, ale ja nie umiem odnieść się do Twojej sytuacji, dlaczego..............?? bo jakoś nigdy nawet w związkach nie zapominałam o sobie w znaczeniu budowania tzw swojego warsztatu życiowego ( wręcz w trudnych sytuacjach włączał się u mnie instynkt przetrwania i pracowałam nad swoim warsztatem życiowym) Kilka miesięcy temu przeżyłam zawód sercowy i on był moim MEGA problemem, a nie .."jak sobie poradzę, gdy będę sama.."
Bliska koleżanka niedawno powiedziała mi ...." Ty to " masz charakter.."" wewnętrznie sie usmiałam, wspominając sobie jaką niedawno z siebie wycieraczkę zrobiłam. PAMIETAJ  wszystko , ale wszystko ma swoje granice......nie wiem gdzie są Twoje granice, moje w pewnym momencie zostały przekroczone i powiedziałam BASTA- nie zważając co będzie dalej - SZACUNEK DO SIEBIE !!!!!!!!!!
Masz ochotę wykrzyczeć jej imię i nazwisko. ...?? ZRÓB TO  ulżysz sobie. Czy to dobrze, czy źle- NIE WIESZ tego..... a jesteś czegoś w życiu pewna..??? męża tez podobno byłaś.......... Wykrzycz to !!! - za jakiś czas będziesz z siebie dumna. POWODZENIA

2 364

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza2014 widzisz ja niekoniecznie oczekuje zrozumienia, a bardziej wsparcia. Tak naprawde nikomu nie wyrzadzilam krzywdy procz siebie i to oczywiscie jest duzo bo cierpie jak kazdy inny czlowiek ale tak jak powiedzialam, mam wrazenie albo nadzieje ze to forum bedzie nie spowiedzia i pokuta a pomocna dlonia. W koncu kazdy sie tu znalazl z podobnego powodu. Owszem sytuacje sie roznia ale kazda z nas uwierzyla mezczyznie i sie zawiodla wiec mysle ze na takiej plaszczyznie powinnysmy sie wszystkie nawzajem zrozumiec.

2 365

Odp: zdradzona, zawiedziona
piggy napisał/a:

Liza2014 widzisz ja niekoniecznie oczekuje zrozumienia, a bardziej wsparcia. Tak naprawde nikomu nie wyrzadzilam krzywdy procz siebie i to oczywiscie jest duzo bo cierpie jak kazdy inny czlowiek ale tak jak powiedzialam, mam wrazenie albo nadzieje ze to forum bedzie nie spowiedzia i pokuta a pomocna dlonia. W koncu kazdy sie tu znalazl z podobnego powodu. Owszem sytuacje sie roznia ale kazda z nas uwierzyla mezczyznie i sie zawiodla wiec mysle ze na takiej plaszczyznie powinnysmy sie wszystkie nawzajem zrozumiec.

Na tej płaszczyznie się rozumiemy. Nie raz swoich dupków to zbiczowalysmy;)
Ja cię rozumiem, bo też w imię  rodziny zrezygnowałam w pewnym stopniu z siebie. Jego marzenia były moimi a moje? Dla niego były zerem, " kaprysy" i "wymagania". Jego plany zawsze były ważniejsze a ja ustępowałam ( głupota moja).
Dlatego przeszlam to i radzę ci inwestuj w siebie. Bo On jak odejdzie to ci nawet złotówki nie zostawi i nie będzie go interesowało co robisz i skąd masz kasę! 
Tak jak mówi Liza jak dojdziesz do tej granicy to zrozumiesz o czym mówimy. Wtedy ujrzysz i swój szacunek do siebie i jego do ciebie.

Miłego weekendu Czarownice!

2 366

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir - planuję przy rozlewaniu do butelek ( poczekam do marca)- rozcieńczyć woda mineralną, by było mniej słodkie i
"ochrzcić" każdą buteleczkę dawką wzmocnienia. Co Ty na to..?

2 367

Odp: zdradzona, zawiedziona
piggy napisał/a:

Liza2014 widzisz ja niekoniecznie oczekuje zrozumienia, a bardziej wsparcia. Tak naprawde nikomu nie wyrzadzilam krzywdy procz siebie i to oczywiscie jest duzo bo cierpie jak kazdy inny czlowiek ale tak jak powiedzialam, mam wrazenie albo nadzieje ze to forum bedzie nie spowiedzia i pokuta a pomocna dlonia. W koncu kazdy sie tu znalazl z podobnego powodu. Owszem sytuacje sie roznia ale kazda z nas uwierzyla mezczyznie i sie zawiodla wiec mysle ze na takiej plaszczyznie powinnysmy sie wszystkie nawzajem zrozumiec.

Piggy - ja nawet nie próbuję zrozumieć Twojej, czyjeś sytuacji..... bo to nie ma sensu, dlaczego..??, bo każda z nas przezywa SWOJE emocje, w SWOIM zyciu, na SWÓJ sposób i w SWOICH okolicznościach życiowych przezywa to co się dzieje.
Wzywanie do nie zapominania o sobie NIGDY -, to forma wsparcia w sytuacji gdy serce ryczy !!! , bo nie znasz niestety swojej przyszłości i tego co ona Tobie zafunduje. Niejednokrotnie tu czytałam słowa........" nie mogę juz z nim byc , bo  coś tam,........... ale jak sobie poradzę finansowo..?, bo poświęciłam się cała jemu/ dla niego......". Kiedyś nazwałam się tu cyborgiem, bo mimo zawirowań sercowych, rozczarowania życiem, jakoś instynkt sie u mnie włączał ( czasem nawet sama siebie nie rozumiałam w tej kwestii) i dbałam o swój " warsztat", na tzw w razie czego. ............ i właśnie w takim myśleniu Cię wspieram, bo to popłaca - NAPRAWDĘ popłaca

2 368 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2016-02-13 12:48:51)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzień Dobry Arnoldowe,
ja dzisiaj dzień zaczęłam bardzo wcześnie, o 6 pobudka, na 7 do pracy na 4h i czas wymyśleć co dalej.... Mam chyba wenę do sprzątania, wczoraj pomyłam okna więc dzisiaj ciąg dalszy?!?!?!

Piggy wybacz, ale ja się wypowiadać nie będę ze względu na sytuację w jakiej się znalazłam. Nie jestem dobrym ani godnym doradcą. Ale masz tu wiele pomocnych duszyczek.
Trzymaj się !!!

Arcola, właśnie jak tam u Ciebie? Jak się czujesz? Chodzisz jeszcze na terapię? Ruszyło coś?
Trzymam kciuki za nową znajomość smile - 150 km to niedaleko, a związki na odległość mają swoje plusy tongue

Liza, jeszcze trochę będziesz miała tyłeczek jak Beyonce big_smile Ćwicz dalej, to naprawdę wciąga, a i efekty genialne. Już pisałam że jestem z Ciebie dumna? No to się powtórzę - mega dumna !!!!!

Zahir coś w tym jest, że rzadziej piszemy. Więcej zajmujemy się sobą i swoimi zajęciami. To chyba znak że faktycznie jest lepiej smile A Ty od kiedy zaczynasz ćwiczonka? smile

2 369

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Dzień Dobry Arnoldowe,
ja dzisiaj dzień zaczęłam bardzo wcześnie, o 6 pobudka, na 7 do pracy na 4h i czas wymyśleć co dalej.... Mam chyba wenę do sprzątania, wczoraj pomyłam okna więc dzisiaj ciąg dalszy?!?!?!

Piggy wybacz, ale ja się wypowiadać nie będę ze względu na sytuację w jakiej się znalazłam. Nie jestem dobrym ani godnym doradcą. Ale masz tu wiele pomocnych duszyczek.
Trzymaj się !!!

Arcola, właśnie jak tam u Ciebie? Jak się czujesz? Chodzisz jeszcze na terapię? Ruszyło coś?
Trzymam kciuki za nową znajomość smile - 150 km to niedaleko, a związki na odległość mają swoje plusy tongue

Liza, jeszcze trochę będziesz miała tyłeczek jak Beyonce big_smile Ćwicz dalej, to naprawdę wciąga, a i efekty genialne. Już pisałam że jestem z Ciebie dumna? No to się powtórzę - mega dumna !!!!!

Zahir coś w tym jest, że rzadziej piszemy. Więcej zajmujemy się sobą i swoimi zajęciami. To chyba znak że faktycznie jest lepiej smile A Ty od kiedy zaczynasz ćwiczonka? smile

No Oli, ja cały czas cwiczę, zapomnialas.
Kurcze ale dziś się smarkam. Akcja ratownicza już wdrożona, może do wieczora mi przejdzie.

2 370

Odp: zdradzona, zawiedziona

donoszę........PODKARPACKA UAKTYWNIŁA SIĘ

OLI-tyłeczek, tyłeczkiem, niech tam sobie będzie jak najpiękniejszy  smile  życzę tego nam wszystkim, jednak WSZYSTKO MAMY W GŁOWIE tak na prawdę
ZAHIR - no co Ty na moją opcję ,manipulacji z winkiem?

2 371

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

donoszę........PODKARPACKA UAKTYWNIŁA SIĘ

OLI-tyłeczek, tyłeczkiem, niech tam sobie będzie jak najpiękniejszy  smile  życzę tego nam wszystkim, jednak WSZYSTKO MAMY W GŁOWIE tak na prawdę
ZAHIR - no co Ty na moją opcję ,manipulacji z winkiem?

Powiem ci szczerze, ze ja wodą nie rozcienczalam. Zawsze drugim winem- kwaśnym albo wódką. Ale wodeczke to dawałam bardziej w celu wzmocnienia procentu. Ale jak zmieszasz wódkę z wodą przed dodaniem to chyba nic się nie stanie, tylko że ja bym z przygotowaną to zrobiła.

2 372

Odp: zdradzona, zawiedziona

W temacie ćwiczeń powiem wam, że ja uwielbiam bieganie. A właściwa muzyka jest dosłownie kluczem do sukcesu. Akurat w czasie najgorszych przeżyć byłam chora więc miałam 2 tyg przerwy ale wracam na szlak i nieźle mi idzie. Biegam już od 3 miesięcy, kiedyś też zaczynałam ale szybko się poddawałam a teraz jakoś się trzymam. Od czasu przyjazdu do Polski przytyłam 10kg!!! To jest dla mnie szok, bo wcześniej przez lata dosłownie udawało mi się zachować szczupłą sylwetkę nawet bez zbędnego wysiłku, ale rozleniwiłam się do tego w pracy zawsze jakaś koleżanka przyniosła ciasto albo drożdżówkę i tak właśnie łakomstwo i lenistwo wzięło górę. Na szczęście mam wprawę w chudnięciu bo w przeszłości udało mi się zrzucić 17kg. Aż nie mogę uwierzyć, że doprowadziłam się do wagi z przeszłości ale teraz koniec z tym. Znowu będę się mieścić w ciuchy z czasów szczupłej sylwetki i koniec! Wiem jakie to wspaniałe uczucie kiedy sama się sobie podobam i jestem z siebie zadowolona.

2 373

Odp: zdradzona, zawiedziona

Cześć Kobietki smile ja ciągle chodzę na terapię - czy coś się ruszyło - hmmm trudno powiedzieć. Na pewno doszłyśmy do setna problemu i wiem jakie błędy popełniam. Teraz muszę się nauczyć wykorzystywać wskazówki. Nie jest to łatwe wbrew pozorom. Wróciłam też do ćwiczeń bo mi się trochę przybrało sad buuuu. I od kilku dni mam ciągłe zakwasy. Co do biegania próbowałam ale jakoś samej mi trudno biegać - lubię mieć towarzystwo.

Liz co do tego jak się czuję - wydaje mi się że jest dobrze ale obawiam się że tylko dlatego bo mam z kim pisać. Ten ktoś jest tak naprawdę  jedyną osoba która wie że żyje bo piszemy i dzwonimy do siebie codziennie. Boję się tylko, że jak nic z tego nie wyjdzie to się znowu załamie. Co prawda zbytnio się też nie nastawiam, bo związek na odległość jakoś do mnie nie przemawia.

2 374

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Cześć Kobietki smile ja ciągle chodzę na terapię - czy coś się ruszyło - hmmm trudno powiedzieć. Na pewno doszłyśmy do setna problemu i wiem jakie błędy popełniam. Teraz muszę się nauczyć wykorzystywać wskazówki. Nie jest to łatwe wbrew pozorom. Wróciłam też do ćwiczeń bo mi się trochę przybrało sad buuuu. I od kilku dni mam ciągłe zakwasy. Co do biegania próbowałam ale jakoś samej mi trudno biegać - lubię mieć towarzystwo.

Liz co do tego jak się czuję - wydaje mi się że jest dobrze ale obawiam się że tylko dlatego bo mam z kim pisać. Ten ktoś jest tak naprawdę  jedyną osoba która wie że żyje bo piszemy i dzwonimy do siebie codziennie. Boję się tylko, że jak nic z tego nie wyjdzie to się znowu załamie. Co prawda zbytnio się też nie nastawiam, bo związek na odległość jakoś do mnie nie przemawia.

Ja na początku biegałam z psem ale teraz już wolę sama, swoim tempem bez zatrzymywania się.

2 375

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej. Jak Wam się tydzień zaczął?
U mnie lepiej być nie mogło(brrr:(
Rano zauważyłam SMS-a na Walentynki ( poziom gimnazjum)...niestety wdalam się przez to w dyskusję, która zakończyła się tak jak zawsze czyli: on biedny, chce ratować rodzinę no bo dziecko, a ja ta zla, bo przecież ludzie sobie gorsze rzeczy wybaczają a ja taka zawzieta, no i jak zlozę papiery to się dziecko przekona, że on chciał się pogodzić i kto jest winny wszystkiemu. Zła, winna, niedobra...
Jeszcze jedna akcja tego typu no i chyba pojadę z kwiatami po niego. Drózkę różami wyścielę, komitet powitalny ustawę no i będziemy żyli długo i szczęśliwie, bo przecież i tu cytuję: nie zostawił, tylko się wyprowadził bo byłam nie dobra, hehehe...

2 376

Odp: zdradzona, zawiedziona

No nie, wymarły chyba...
Jest tu kto?

2 377

Odp: zdradzona, zawiedziona

Jestem czytam i zastanawiam się  Zahir co z tym swoim zrobisz wink. Widać ocknał się, pytanie na ile mu zapału starczy. Bo może to jednorazowy zryw. A ja włączyłam program ćwiczeń codziennych zobaczymy ile dam radę.
A co reszta czarownic porabia?

2 378

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witam witam,
ja mam 2 dni wolnego, odpoczywam, obijam się, oglądam głupoty - pełen relax.
Odzwyczaiłam się zupełnie od komputera, zdarza się, że w ogóle go nie włączam, dlatego tak rzadko bywam.

Zahir no te kwiaty to chyba powinnaś w końcu kupić, tak się chłop stara tongue
Arcola trzymam kciuki za wytrwałość. Wszystkie Czarownice ćwiczą, pełnia szczęścia !!!!

2 379

Odp: zdradzona, zawiedziona

hej Czarownice
Kurcze, ja chyba jakąś transformację przechodzę, bo nadal ćwiczę, to już chyba ze 4/5 tygodniu.!! Uwierzcie, jeszcze nigdy w zyciu na coś takiego się nie wysiliłam. Ja to zdecydowanie z tych, co głoszą oszczędność w ruchach. Schudłam 5 kg . Teraz z innej beczki - romansuję !!!!!!!!!!!!. Trwa to jakiś tydzień - piszemy, on dzwoni / rozmawiamy , mieszka blisko; 2 lata młodszy.... wydaje sie, że  tzw podobne klimaty. -  Jednak z mojej strony jest , ale... jak dla mnie za szybko z jego ! strony sie wszystko dzieje. Ja z tych, co raczej nie ufam tym "motylom" na dzień dobry.Raczej wierzę w cos co się z czasem rozwija. Tak więc zobaczymy. Wywaliłam mu wszystko " kawę na ławę" co do moich wątpliwości, oczekiwań i jakoś nie przestraszył się. Tak więc jestem czujna, ale nie ukrywam, że sprawia mi przyjemność kontakt z nim i na tyle jak na razie z mojej strony. Pozyjemy, zobaczymy.  Serdecznie Was pozdrawiam i udanego dnia............. biegnę do pracy

2 380

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zazdroszczę Wam tych " romansów". Też chce!...ale z kim? Kandydatów brak....
Ja trochę pochorowalam ale dziś dupsko w ruch, bo planuje wyjazd weekendowy z Małą.
Miłego dzionka!

2 381 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-02-18 09:57:41)

Odp: zdradzona, zawiedziona

wink

2 382

Odp: zdradzona, zawiedziona

wow Liza, super !!!!!! super z ćwiczeniami -gratuluję wytrwałości i efektów, to wkręca smile no i super z "romansem" - trzymam kciuki !!!!!
Szczęście coraz bliżej.... smile

Zahir i na Ciebie przyjdzie czas, zobaczysz !!!!!! Rób swoje, a ten wymarzony sam Cię znajdzie smile

2 383

Odp: zdradzona, zawiedziona

Halo co tam słychać?  Ja popijam winko a jutro mój  "ktoś" przyjedża do mnie w pierwsze odwiedziny. Zobaczymy co z tego wyjdzie bo czasami zapał i chęci są duże a po spotkaniu klops.

2 384

Odp: zdradzona, zawiedziona

hej Arnoldki
Ufam,  że u wszystkich kręci się w słusznym kierunki. ARCOLA  - jak spotkanie z " ktosiem"...? jakie wrażenia..??
Ja z moim "ktosiem" pierwszy raz spotkam się w nadchodzącym tygodniu. W ten weekend musiał pojechać do Belgii, wiec mieliśmy tylko kontakt sms-owy. jestem bardzo ciekawa tego spotkania, bo ono tak naprawdę weryfikuje, czy warto coś zaczynać...... Miłego....

2 385

Odp: zdradzona, zawiedziona

U mnie dobrze. Ktoś okazał sie czułym opiekuńczym mężczyzna ale teraz ja zaczynam szukać wad. Jedna jest widoczna od razu a mianowicie wzrost. Jest niski i chociaż nigdy nie miało to dla mnie znaczenia teraz nagle ma i nie wiem dlaczego. A drugie ale to takie że jak mi się zaczyna podobać jakiś mężczyzna to prędzej czy później okazuje się. .ujkiem. No i mam paranoje ze znowu schemat się powtórzy. Teraz wydaje sie super a zaraz wyjdzie szydło z worka. Trochę się tego boję. .... no i tak jak pisałam związek na odległość.

2 386

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

U mnie dobrze. Ktoś okazał sie czułym opiekuńczym mężczyzna ale teraz ja zaczynam szukać wad. Jedna jest widoczna od razu a mianowicie wzrost. Jest niski i chociaż nigdy nie miało to dla mnie znaczenia teraz nagle ma i nie wiem dlaczego. A drugie ale to takie że jak mi się zaczyna podobać jakiś mężczyzna to prędzej czy później okazuje się. .ujkiem. No i mam paranoje ze znowu schemat się powtórzy. Teraz wydaje sie super a zaraz wyjdzie szydło z worka. Trochę się tego boję. .... no i tak jak pisałam związek na odległość.

nie wiem nic na temat tzw związków na odległość, z prostego powodu, mnie to z założenia nie kręci ( co nie znaczy, że mam rację). Chcę byc dla kogoś pod tzw ręką i tegoż oczekuje z drugiej strony. Mój " ktoś" jakieś pół godz temu został postawiony do pionu ( może wredna jestem? nie wiem, tego ,ale z pewnością szczera)- he he. Głupawkę mogę uprawiać gdy pije drinki i tańczę  na stole- he he trochę symbolicznie to określiłam................ jednak podczas tzw wyborów jestem mega poważna, więc walnełam ktosiowi jedno zdanie........... zobaczymy co z nim zrobi. ARCOLA - dystans i jeszcze raz dystans do tego co się dzieje... ja dziać się będzie dobrze, to i tak z czasem zaowocuje

2 387

Odp: zdradzona, zawiedziona

ZAHIR - zawartość mojej butli potraktowałąm dzis woda przegotowaną- zgodnie z Twoją radą, jutro jakąś chrzcielnicę kupię i pod koniec tygodnia ROZLEWNIA !! niech się dzieje co chce. jak pisałam kiedyś - ...pierwszy i ostatni raz.............. nie powiem, ONO -jest brzydkie, ale smaczne - he he i chyba procentowe----------- dajcie mi stół stabilny - to zatańczę - he he

2 388

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Arnoldki, właśnie odstawiłam mojego na pkp i teraz mi tak pusto. Hmmm... to są właśnie związki na odległość, nacieszysz się chwilę i znowu sama. Dlatego już tak nie chcę!!!

Arcola, co ma być to będzie, Liza dobrze prawi - przede wszystkim dystans. Obserwuj, poznawaj, nie dawaj z siebie 100%. A wzrost? - najwyżej nie będziesz chodziła w szpilkach tongue

2 389

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hello. My się " feriujemy ". Czyli ja imprezuję:)
Ponadto piszę z dwoma facecikami, z czego jeden " rokuje".
Też mam problem że wzrostem i u mnie jest to bariera nie do przejścia.
Związki na odległosc...przerobilam i nigdy więcej:) wyznaję zasadę, że dwoje ludzi ma być blisko siebie.

2 390

Odp: zdradzona, zawiedziona

Pierwszy raz od dłuższego czasu udało nam się zebrać w jednym dniu na forum wink oby częściej nam wychodziło. Co do Pana to staram się zbytnio nie myśleć co będzie  '- ehhh zobaczymy.

2 391

Odp: zdradzona, zawiedziona

mój jest duży- he he  10 -tka szpilek  - spoko , ale to tak między nami.............. wkręcał mnie cały dzień , więc byc może nic z tego nie bedzie, nie wiem kto kogo bardziej próbuje.................... zobaczę ........... ?! jestem  CZUJNA - HE HE

2 392

Odp: zdradzona, zawiedziona

Bardzo ciekawy wykład jeżeli macie ochotę słuchać ponad 20-sto minutowej pogadanki
https://www.youtube.com/watch?v=P2AUat93a8Q
Ja czuję się już trochę lepiej jeżeli kogoś to wogóle interesuje wink

2 393 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-02-22 22:02:43)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Piggy czas działa na naszą korzyść, jeżeli mu na to pozwolimy.
Liza mi też jeszcze się nie wyklarowało to winczacho. Coś kiepsko się rusza. Dam mu jeszcze czas.
Udanego tygodnia kobietki!

2 394

Odp: zdradzona, zawiedziona
piggy napisał/a:

Bardzo ciekawy wykład jeżeli macie ochotę słuchać ponad 20-sto minutowej pogadanki
https://www.youtube.com/watch?v=P2AUat93a8Q
Ja czuję się już trochę lepiej jeżeli kogoś to wogóle interesuje wink

Piggy - i będziesz się czuć coraz lepiej, pod jednym warunkiem..., że nie będziesz wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze. W zamian za to wbijesz sobie do głowy, że to jednak nie koniec świata. Życie ma wiele barw i odcieni, a które DZIŚ zauważysz, zależy od Ciebie- pamiętaj !
A w kwestii eksikowych wydarzeń - mój wczoraj zadzwonił. jak usłyszałam co ma mi do powiedzenia, to ręce mi opadły ( on chyba mnie jednak nie docenia nadal) Oczywiście w trosce o mnie, a chyba bardziej w trosce o mój majątek zaproponował, że skoro nie widzę już go przy sobie, to może sie spotkamy i przywiezie mi kilka moich drobiazgów, które u niego zostały. Z barwą głosu godną powagi chwili, odpowiedziałam ,że wszystko co miało miejsce kilka miesięcy wstecz - spisałam na straty, więc niech się nie martwi o te rzeczy. Zaproponowałam, by ukradkiem je spakował i zwyczajnie wyrzucił ( by X- ksikowa nie zauważyła), bo po co ma mieć problemy. Okrasił jeszcze rozmowę kilkoma pozytywami w moim kierunku, no i jego głupota w decyzjach  i tak to sie skończyły ostatnie pewnie jego podrygi w kierunki testowania mojego serca i rozumu. Czas do ROBOTY, muszę przeciez zarobić kilka złotych, by uzupełnić uszczerbki w moim majątku- smile. Udanego dnia

2 395 Ostatnio edytowany przez arcola (2016-02-25 23:27:39)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Halo kobitki jak tam życie? . Oli jak Twój - grzeczny?  Liza a Twój ktoś? , Zahir co u Ciebie - jak alkoholowe przetwory? Piggi,Kotbehemot?
Zastanawiam się co u Iskry i Majki.

2 396

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej dziewczynki smile. U mnie nic nowego, tylko ostatnio mam coraz więcej radosnych dni ... nawet kilka dni z rzędu, szok  wink. A jeśli chodzi o kandydatów na kandydatów hehe to czasem ktoś tam się pojawia ale mnie się jakoś oni nie podobają, chyba to nie czas jeszcze albo to po prostu nie ten, na szczęście nie mam, że tak powiem parcia na związek smile. Coraz lepiej mi samej ze sobą ...  a dziś zaliczyłam kolejny fajny dzień smile.

2 397

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hejka,
U mnie nawet całkiem spoko. Przede wszystkim staram się nie rozmyślać i nie analizować dużo bo to mnie kompletnie rozbija. Biegam, co prawda trochę rzadziej niż wcześniej ale nadal mi to sprawia przyjemność więc myślę że nadrobię zaległości.
A w domu... mam wrażenie że on ma poczucie winy... trudno żeby nie miał... No cóż na razie nie wiem co wyniknie z naszej sytuacji. Byłam u swojego lekarza i jak zwykle wyszłam zadowolona. Jestem naprawdę bardzo zadowolona i z jego porad i podejścia do pacjenta czyli mnie, sprawia wrażenie bardzo zaangażowanego w swoją pracę.
No i czytam forum regularnie smile Czuję się już jak część tej społeczności, aczkolwiek nikomu nie życzę żeby się tu znalazł. Ot taka ironia.

2 398 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-02-28 11:52:25)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej Czarownice!
Jakie tu pustki ostatnio.....
Piggy czytanie to dobra sprawa. Ja to się przez ostatni rok tyle naczytalam, że nadrobilam cale 30lat:) ..blogi, książki... Na psychologa bym mogła iść;) hehe...
Apropo bloga PODKARPACKA napisała!
U mnie nic nowego. Jest w miarę, choć ostatnio dorwało mnie jakieś poczucie beznadziejność:(...może to ta pogoda?!
Jakie plany na niedzielę?
Miłego dzionka Kobietki!

2 399

Odp: zdradzona, zawiedziona

no i ja się melduję
faktycznie, to forum na pewnym etapie, to jak dla mnie "pomocna dłoń" była. Ja kiedyś też przesiadywałam tu długo, czytałam i czytałam. Bardzo mi to pomagało w ówczesnym stanie.
Arnoldki- u mnie szykują się zmiany w związku z "ktosiem". Wygląda na to, że warto , a w sumie jak będzie zobaczymy. Ja jestem bardzo zachowawcza, bo....? same domyślacie sie dlaczego. On- bardzo się zaangażował i bardzo chce. Ja, jak na razie powiedziałam, że Ok- możemy spróbować, ale nie ma nic na siłę przyspieszać. Powiedział, że rozumie i dostosuje się. Pożyjemy, zobaczymy
ZAHIR - trunek już w butelkach ( rozcieńczony wodą przegotowaną i ochrzczony , klarowność - nie najlepsza, ale i źle nie jest). Trzymajcie się Arnoldki miłego dnia i POZYTYWNEGO MYŚLENIA !!!

2 400

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza, przefiltruj go jeszcze.
Ja ostatnio buteleczkę przefiltrowalam przez filtr dafi:)

2 401 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-02-28 13:16:21)

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Liza, przefiltruj go jeszcze.
Ja ostatnio buteleczkę przefiltrowalam przez filtr dafi:)

...........ale to już chyba przed konsumpcją, bo butelki aktualnie zakorkowane i zawoskowane ( jednak z pewnością zapamiętam radę - dzieki)- jesteś moim GURU w tej kwestii - hihihi

2 402

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Liza, przefiltruj go jeszcze.
Ja ostatnio buteleczkę przefiltrowalam przez filtr dafi:)

...........ale to już chyba przed konsumpcją, bo butelki aktualnie zakorkowane i zawoskowane ( jednak z pewnością zapamiętam radę - dzieki)- jesteś moim GURU w tej kwestii - hihihi

Zawoskowane... Szalona:)

2 403 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-02-28 15:39:32)

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Liza, przefiltruj go jeszcze.
Ja ostatnio buteleczkę przefiltrowalam przez filtr dafi:)

...........ale to już chyba przed konsumpcją, bo butelki aktualnie zakorkowane i zawoskowane ( jednak z pewnością zapamiętam radę - dzieki)- jesteś moim GURU w tej kwestii - hihihi

Zawoskowane... Szalona:)

hihi - chciałam jeszcze walnąć - pieczęć- hihi . Jadę zaraz na kolejną randkę  z ktosiem - hihi
Jak sobie dziś pomyślę ,że ok 9 miesięcy temu  byłam WRAKIEM  emocjonalnym - to normalnie dostaję dreszczy i mam szklane oczy. Jednak , skoro cos złego się zadziało- trzeba to przeżyć/ doświadczyć/ odchorować- niestety !!. mimo wszystko - to nasz bolesny bagaż, który ufam, że nas USZLACHETNIA.Nie przejmujmy sie "dzisiejszością" - bo to tylko DZIŚ !!! a zycie jest dłuższe i w sumie fajne . Obym nie założyła kolejnego wątku za jakiś czas ............. ale spróbować muszę, bo chcę/ bo jestem gotowa. Bardziej boję sie o nich?! .. czy wytrzymają moja presję. Pozdrawiam

2 404

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

...........ale to już chyba przed konsumpcją, bo butelki aktualnie zakorkowane i zawoskowane ( jednak z pewnością zapamiętam radę - dzieki)- jesteś moim GURU w tej kwestii - hihihi

Zawoskowane... Szalona:)

hihi - chciałam jeszcze walnąć - pieczęć- hihi . Jadę zaraz na kolejną randkę  z ktosiem - hihi
Jak sobie dziś pomyślę ,że ok 9 miesięcy temu  byłam WRAKIEM  emocjonalnym - to normalnie dostaję dreszczy i mam szklane oczy. Jednak , skoro cos złego się zadziało- trzeba to przeżyć/ doświadczyć/ odchorować- niestety !!. mimo wszystko - to nasz bolesny bagaż, który ufam, że nas USZLACHETNIA.Nie przejmujmy sie "dzisiejszością" - bo to tylko DZIŚ !!! a zycie jest dłuższe i w sumie fajne . Obym nie założyła kolejnego wątku za jakiś czas ............. ale spróbować muszę, bo chcę/ bo jestem gotowa. Bardziej boję sie o nich?! .. czy wytrzymają moja presję. Pozdrawiam

smile

2 405

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza, jak tam amancik?
Big love?!;)

Posty [ 2 341 do 2 405 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 40 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026