Właśnie nie, nie śledziłam go na portalach, nie mieliśmy żadnego kontaktu. Po prostu nie przechodziło więc stwierdziłam, że nowy rok... może uda się zacząć od nowa
Powiedz mi, jak działa miłość, czemu człowiek kocha kogoś mimo tego, że tamta osoba na to nie zasługuje. Też chciałabym wiedzieć, czemu akurat jego pokochałam.Nie kocha się kogoś za coś, tylko pomimo wad ![]()
I powiedz jak mam ruszyć z życiem. Jak zablokować tą tęsknotę? I co mam jeszcze robić, żeby żyć a nie "wegetować"? Bo staram się ale nie wiem co jeszcze robić. Chcę żeby to przeszło. Bardzo chcę. Ale nie przechodzi.
2 146 2016-01-06 18:11:51
Podobne tematy
2 147 2016-01-06 18:22:46 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-01-06 18:24:12)
Nie znam odpowiedzi na pytanie czemu się kogoś kocha aczkolwiek wierze w to ze czasem nie chodzi wcale o miłość tylko jakiś syndrom który każe sie wiązać z kimś niewartym siebie z racji niskiego poczucia własnej wartości. A co do metody leczenia. Ja osobiście widząc ze nie radzę sobie z tym sama poszłabym po pomoc do specjalisty, to żaden wstyd. Odcielabym rownież wszelkie źrodła możliwego kontaktu pochowałabym pamiątki zdjęcia itp. Starałabym sie poznawać nowych ludzi nawet facetów dla samej przyjemności rozmowy przy kawie z nimi bo wchodzenie w nowy związek gdy psychicznie jest sie wciąż w starym nie jest dobrym pomysłem. No i starałabym sobie wbić do głowy ze to zamknięty temat i nie ma opcji powrotu. Nie rozumiem co zmiana daty z 2015 na 2016 miała zmienić w jego stosunku do Ciebie ze postanowiłaś zapytać czy powrót jest możliwy?
2 148 2016-01-06 18:34:30
Sama nie wiem. To cały czas bolało mimo braku kontaktu, więc stwierdziłam, że co zaszkodzi spróbować skoro i tak boli? A nuż się uda i w końcu bym była szczęśliwa? Ale się nie udało ![]()
Kocham go od jakiś 8 lat, jeszcze zanim byliśmy razem i po tym jak już nie jesteśmy. Nie wiem czy jest mnie nie wart, czy może ja jego. Przed byciem z nim i w trakcie miałam poczucie własnej wartości, ale teraz kłebi się gdzieś tam myśl, że gdybym była coś warta to by mnie chciał ![]()
2 149 2016-01-06 18:54:44
Sama nie wiem. To cały czas bolało mimo braku kontaktu, więc stwierdziłam, że co zaszkodzi spróbować skoro i tak boli? A nuż się uda i w końcu bym była szczęśliwa? Ale się nie udało
Kocham go od jakiś 8 lat, jeszcze zanim byliśmy razem i po tym jak już nie jesteśmy. Nie wiem czy jest mnie nie wart, czy może ja jego. Przed byciem z nim i w trakcie miałam poczucie własnej wartości, ale teraz kłebi się gdzieś tam myśl, że gdybym była coś warta to by mnie chciał
No i tu dochodzimy do sedna problemu. Uwarunkowalas swoja wartosc jako czlowieka i kobiety od tego faceta i skoro teraz nie jestescie razem to to poczucie spadlo do zera a wiec jedynym wyjsciem by ponownie wzroslo jest powrot do niego. A poki rozpatrujesz w swej glowie wariant powrotu to nie ma mowy o zadnym zdrowieniu i wylizywaniu sie z cierpienia. Zapamietaj ze nikt nie jest wart tego by przegladac sie w jego oczach szukajac poczucia wlasnej wartosci. Ty musisz to poczucie zbudowac sama i nawet bedac w zwiazku uniezaleznic je od drugiej osoby.
2 150 2016-01-06 19:01:19
Nie znam odpowiedzi na pytanie czemu się kogoś kocha aczkolwiek wierze w to ze czasem nie chodzi wcale o miłość tylko jakiś syndrom który każe sie wiązać z kimś niewartym siebie z racji niskiego poczucia własnej wartości. A co do metody leczenia. Ja osobiście widząc ze nie radzę sobie z tym sama poszłabym po pomoc do specjalisty, to żaden wstyd. Odcielabym rownież wszelkie źrodła możliwego kontaktu pochowałabym pamiątki zdjęcia itp. Starałabym sie poznawać nowych ludzi nawet facetów dla samej przyjemności rozmowy przy kawie z nimi bo wchodzenie w nowy związek gdy psychicznie jest sie wciąż w starym nie jest dobrym pomysłem. No i starałabym sobie wbić do głowy ze to zamknięty temat i nie ma opcji powrotu. Nie rozumiem co zmiana daty z 2015 na 2016 miała zmienić w jego stosunku do Ciebie ze postanowiłaś zapytać czy powrót jest możliwy?
Feniks, na moim przykładzie. Nie mam niskiego poczucia własnej wartości. Odbudowałam je, korzystam z pomocy specjalisty, robiłam wszystko to co trzeba aby wyjść z przeszłości, z toksycznego związku - nie sprawdzałam, nie śledziłam, nie kontaktowałam się, poznawałam ludzi, wychodziłam, wszystko pochowane, nie przeglądałam zdjęć. A mimo wszystko nadal kocham eks. Co prawda u mnie minęło dopiero albo aż 5 mcy....
W pewnym sensie większość zachowań ludzi to schematy, ale czy tylko schematy działają w życiu? Czy zawsze wszystko musi być czarne albo białe?
Miłość, zdrada, porzucenie, związki to cholernie trudne tematy. Z boku na wszystko patrzy się łatwiej do momentu kiedy dana sytuacja nie dotyczy nas samych.
2 151 2016-01-06 19:07:13
No i tu dochodzimy do sedna problemu. Uwarunkowalas swoja wartosc jako czlowieka i kobiety od tego faceta i skoro teraz nie jestescie razem to to poczucie spadlo do zera a wiec jedynym wyjsciem by ponownie wzroslo jest powrot do niego. A poki rozpatrujesz w swej glowie wariant powrotu to nie ma mowy o zadnym zdrowieniu i wylizywaniu sie z cierpienia. Zapamietaj ze nikt nie jest wart tego by przegladac sie w jego oczach szukajac poczucia wlasnej wartosci. Ty musisz to poczucie zbudowac sama i nawet bedac w zwiazku uniezaleznic je od drugiej osoby.
To chyba dość powszechne z tego co widzę. Co mam o sobie myśleć, kiedy ja byłabym gotowa zrobić dla niego prawie wszystko a on mnie nie chce? Gdzieś tam na poziomie racjonalnym, wiem, że mam wartość i tak dalej ale obecnie tego nie czuje. A nie wiem jak zablokować uczucia i słuchać głowy. Jak zacząć myśleć pozytywnie, kiedy żyję albo wegetuję, zalezy jak to zwać, a mimo to, nie chce mi się żyć?
2 152 2016-01-06 19:14:29
feniks35 napisał/a:Nie znam odpowiedzi na pytanie czemu się kogoś kocha aczkolwiek wierze w to ze czasem nie chodzi wcale o miłość tylko jakiś syndrom który każe sie wiązać z kimś niewartym siebie z racji niskiego poczucia własnej wartości. A co do metody leczenia. Ja osobiście widząc ze nie radzę sobie z tym sama poszłabym po pomoc do specjalisty, to żaden wstyd. Odcielabym rownież wszelkie źrodła możliwego kontaktu pochowałabym pamiątki zdjęcia itp. Starałabym sie poznawać nowych ludzi nawet facetów dla samej przyjemności rozmowy przy kawie z nimi bo wchodzenie w nowy związek gdy psychicznie jest sie wciąż w starym nie jest dobrym pomysłem. No i starałabym sobie wbić do głowy ze to zamknięty temat i nie ma opcji powrotu. Nie rozumiem co zmiana daty z 2015 na 2016 miała zmienić w jego stosunku do Ciebie ze postanowiłaś zapytać czy powrót jest możliwy?
Feniks, na moim przykładzie. Nie mam niskiego poczucia własnej wartości. Odbudowałam je, korzystam z pomocy specjalisty, robiłam wszystko to co trzeba aby wyjść z przeszłości, z toksycznego związku - nie sprawdzałam, nie śledziłam, nie kontaktowałam się, poznawałam ludzi, wychodziłam, wszystko pochowane, nie przeglądałam zdjęć. A mimo wszystko nadal kocham eks. Co prawda u mnie minęło dopiero albo aż 5 mcy....
W pewnym sensie większość zachowań ludzi to schematy, ale czy tylko schematy działają w życiu? Czy zawsze wszystko musi być czarne albo białe?
Miłość, zdrada, porzucenie, związki to cholernie trudne tematy. Z boku na wszystko patrzy się łatwiej do momentu kiedy dana sytuacja nie dotyczy nas samych.
Nigdzie nie napisalam ze ja nie przezylam czegos w podobie osobiscie Jest to chyba kwestia pewnej dyscypliny psychicznej ktorą trzeba sobie narzucic. Wiadomo ze nie od razu bo trzeba przezyc zalobe pozwiazkowa ale przychodzi moment gdy trzeba zadac sobie pytanie czy tak chce trwac? Jesli nie to robie wszystko by sie wykaraskac. Inaczej jest tez wtedy gdy eks nie ułatwia sprawy kontaktem tak jak w Twoim przypadku.W sytuacji dark wings tego kontaktu nie ma, facet postawil sprawe jasno nie nie i jeszcze raz nie. Tu zostaje wiec przyjac to do wiadomosci tymbardziej i klasc sobie do glowy codziennie ze ten czlowiek juz nie istnieje w moim zyciu bez zadnego "moze kiedys". W ktoryms momencie przynosi to efekt.
Ja osobiscie nie musialamsie moze godzic z utrata faceta ale z inna rownie bolesna jesli nie bardziej dla kobiety ...i to taka gdzie happy endu juz nie bedzie niezaleznie od uplywu czasu. Ze wszystkim mozna sie uporac jesli naprawde sie chce.
2 153 2016-01-06 19:19:57
i tu się z Tobą zgodzę, do momentu kiedy nie miałam kontaktu, kiedy on się nie odzywał to było dobrze. Kurcze uporam się z tym wszystkim - muszę !!!!
2 154 2016-01-06 19:22:26
Co prawda u mnie minęło dopiero albo aż 5 mcy....
W pewnym sensie większość zachowań ludzi to schematy, ale czy tylko schematy działają w życiu? Czy zawsze wszystko musi być czarne albo białe?
Miłość, zdrada, porzucenie, związki to cholernie trudne tematy. Z boku na wszystko patrzy się łatwiej do momentu kiedy dana sytuacja nie dotyczy nas samych.
Zgodzę się z tobą.
5 miesięcy to nie wiel, u mnie mija 5 lat a sprawa dalej nie rozwiązana.
Dostaje tu meila z życzeniami, cholera mnie wzieła, następny , ze nie wyszła za mąż ciągnie dalej...
a ja wiem, że wyszła. I być tu mądry i jak tu funkcjonować...
2 155 2016-01-06 19:22:48
i tu się z Tobą zgodzę, do momentu kiedy nie miałam kontaktu, kiedy on się nie odzywał to było dobrze. Kurcze uporam się z tym wszystkim - muszę !!!!
Tego Ci zycze bo bardzo fajna z Ciebie na wirtualny rzut oka Babka i szkoda bys sie marnowala dla jakiegos pacana ![]()
2 156 2016-01-06 19:25:03
i tu się z Tobą zgodzę, do momentu kiedy nie miałam kontaktu, kiedy on się nie odzywał to było dobrze. Kurcze uporam się z tym wszystkim - muszę !!!!
Pewnie się uporasz. Zdaje mi się, że jesteś wytrzymałą dziewczynką.
2 157 2016-01-06 19:34:02
chciałabym mieć waszą siłę psychiczną. wiem, że ludzie mają wieksze problemy a ja przeżywam zwykłe rozstanie. Było wmawianie sobie, że bez niego jest lepiej, że juz przeszło, że jest mi dobrze jak jest. Ale ile można siebie okłamywać? Czy to naprawdę kiedyś przejdzie?
2 158 2016-01-06 19:37:59
chciałabym mieć waszą siłę psychiczną. wiem, że ludzie mają wieksze problemy a ja przeżywam zwykłe rozstanie. Było wmawianie sobie, że bez niego jest lepiej, że juz przeszło, że jest mi dobrze jak jest. Ale ile można siebie okłamywać? Czy to naprawdę kiedyś przejdzie?
Nie chodzi o to bys siebie oszukiwala ze jest super gdy nie jest. Trzeba wyplakac swoje, wymarudzic, przezyc ta zalobe o ktorej wspominalam. Przy tym wszystkim trzeba jednak rowniez powtarzac sobie ze to koniec pewnego etapu a nie koniec swiata i przyjdzie dzien w ktorym bedziesz szczesliwa bez tego czlowieka.
2 159 2016-01-06 20:33:52
A przyjdzie? Znajomy wciąż kocha byłą dziewczynę już 5 lat po rozstaniu i jasne, są momenty, że jest szczęśliwy ale wciąż ją kocha i tęskni. Ja kocham już około 8 lat...
2 160 2016-01-06 21:09:19
Dark.wings ja zostałam sama z 11-miesięcznym synem, mąż zostawił mnie w sierpniu dla koleżanki z pracy. Widać, że są mega szczęśliwi, obnoszą się ze swoja miłością na Fb, na każdym kroku udowadnia światu jaki jest zadowolony z życia, szczęśliwy, że w końcu znalazł swój sens życia. Mi wykrzyczał, że jestem błędem jego życia, że żałuje, że mnie poznał, żałuje, że to własnie ja jestem matką jego dziecka.... bolało strasznie..... przez ten czas od rozstania poznałam jego skurwy. syński charakter, ale dzięki temu zrozumiałam, że nie mam za kim płakać, że takiego podłego człowieka nie warto kochać, że potrafię żyć bez niego...
Dostajesz tu bardzo dużo dobrych rad, uwierz, że Ci przejdzie, wszystko to czas, czas, czas... Widzisz teraz same czarne scenariusze, to normalne.... mi pomogła bardzo terapia z psychologiem...
2 161 2016-01-06 21:17:12
Dark.wings ja zostałam sama z 11-miesięcznym synem, mąż zostawił mnie w sierpniu dla koleżanki z pracy. Widać, że są mega szczęśliwi, obnoszą się ze swoja miłością na Fb, na każdym kroku udowadnia światu jaki jest zadowolony z życia, szczęśliwy, że w końcu znalazł swój sens życia. Mi wykrzyczał, że jestem błędem jego życia, że żałuje, że mnie poznał, żałuje, że to własnie ja jestem matką jego dziecka.... bolało strasznie..... przez ten czas od rozstania poznałam jego skurwy. syński charakter, ale dzięki temu zrozumiałam, że nie mam za kim płakać, że takiego podłego człowieka nie warto kochać, że potrafię żyć bez niego...
Dostajesz tu bardzo dużo dobrych rad, uwierz, że Ci przejdzie, wszystko to czas, czas, czas... Widzisz teraz same czarne scenariusze, to normalne.... mi pomogła bardzo terapia z psychologiem...
Nie rozumiem jak można być tak podłym, tak celowo ranić. U mnie uważa, że mnie nie skrzywdził, że ja sobie to wmawiam... Zrzuca z siebie winę i jest szczęśliwy ![]()
Ja też widzę, że jest ..ujem i rozsądek mówi, że nie mam za kim tęsknić, ale mimo to tęsknię. Mimo tej całej logicznej wiedzy wciąż kocham ![]()
2 162 2016-01-06 21:23:21
Mi też serce mówiło co innego a rozum co innego... rozum zwyciężył
2 163 2016-01-06 21:35:24 Ostatnio edytowany przez dark.wings (2016-01-06 22:21:03)
Oby u mnie było tak samo, jak u Was pozostalych. Dobrze, że są takie fora, gdzie można się wyżalić i przeczytać mimo, że podobne, to pokrzepiające nieco komentarze. Dziękuję.
Tak się zastanawiam. Czy psycholog to naprawdę dobre wyjście? Naprawdę może pomóc? Byłam osobiście u psychiatry ale wypisuje tylko leki, zapyta jak tam i na tym koniec. Zawsze uważałam, że psycholodzy nadają się do dzieci ale teraz widzę, ze sporo z Was chodzi.
2 164 2016-01-06 23:00:50
Psycholog to u mnie był strzał w dziesiątkę. Także ja jestem jak najbardziej za. Ważne żeby to był dobry psycholog, który ma dobre opinie lub ktoś z polecenia. Psychiatra właśnie wypisuje tylko leki, a po się faszerować i otumaniać, lepiej porozmawiać z kimś kompetentnym, a poza tym jeśli psycholog stwierdzi, że sama terapia nie pomoże to dopiero sam skieruje do psychiatry po leki.
2 165 2016-01-07 00:21:41
Psycholog to Ci za bardzo nie pomoże.... chyba, że naprawdę wydarzyła się poważna tragedia...
Odejście faceta czy kobiety, to czasem jest zbawienne. Tylko zależy jak taka osoba postąpiła.
2 166 2016-01-07 18:44:20
Dziewczyny śledzę wasze wypowiedzi i tkwi dalej w chorym związku. Pisałam już kiedyś o tym i dalej nie znalazłam siły w sobie,żeby odejść.Czasami myślę sobie,że zazdroszczę wam,bo już się uwolnilyscie,a ja dalej w tym tkwie.Chyba rozumiem Oli,dlaczego się spotkała. Straszne jest poczucie własnej bezsilności. Tylko dlatego, że boję się, że będę sama i boję się, że popełniam błąd odchodząc. Masakra
2 167 2016-01-07 21:14:23
Dziewczyny śledzę wasze wypowiedzi i tkwi dalej w chorym związku. Pisałam już kiedyś o tym i dalej nie znalazłam siły w sobie,żeby odejść.Czasami myślę sobie,że zazdroszczę wam,bo już się uwolnilyscie,a ja dalej w tym tkwie.Chyba rozumiem Oli,dlaczego się spotkała. Straszne jest poczucie własnej bezsilności. Tylko dlatego, że boję się, że będę sama i boję się, że popełniam błąd odchodząc. Masakra
Jeśli Tobie już nie zależy na nim to nie ma sensu w tym być. Bycie samemu nie jest złe samo w sobie. Gorzej, jeśli Ci zależy. Wtedy mogę być mądra i powiedzieć i tak odejdź, skoro to chory związek ale jako, że sama ze sobą nie potrafie być mądra to tego nie powiem ![]()
2 168 2016-01-07 21:35:08
No właśnie, potrafimy być mądre tylko jeśli chodzi o innych,a same ze sobą głupie jak but
no właśnie chyba mi zależy. Chociaż już chyba sama nie wiem o co mi chodzi. Piszę tylko po to,żeby to z siebie wyrzucić.,bo chyba nikt nie jest w stanie mi nic doradzić, bo to po prostu przydałoby się, żeby mnie ktoś w głowę walnął,żebym się ogarnęła.
2 169 2016-01-07 21:36:38
Przykre jest to,że ludzie rania siebie nawzajem, ale pocieszające jest to,że za to inni potrafią być wsparciem, pomimo tego,że jesteśmy grupą obcych ludzi
2 170 2016-01-07 21:49:08
No właśnie, potrafimy być mądre tylko jeśli chodzi o innych,a same ze sobą głupie jak but
no właśnie chyba mi zależy. Chociaż już chyba sama nie wiem o co mi chodzi. Piszę tylko po to,żeby to z siebie wyrzucić.,bo chyba nikt nie jest w stanie mi nic doradzić, bo to po prostu przydałoby się, żeby mnie ktoś w głowę walnął,żebym się ogarnęła.
A nie dałoby jakoś rady rozejść się na jakiś czas? Nie rozstać, tylko powiedzmy odpocząć trochę od siebie, żebyś zobaczyła czy tęsknisz czy też dobrze Ci bez niego?
2 171 2016-01-07 21:56:22
aga.wa1 napisał/a:No właśnie, potrafimy być mądre tylko jeśli chodzi o innych,a same ze sobą głupie jak but
no właśnie chyba mi zależy. Chociaż już chyba sama nie wiem o co mi chodzi. Piszę tylko po to,żeby to z siebie wyrzucić.,bo chyba nikt nie jest w stanie mi nic doradzić, bo to po prostu przydałoby się, żeby mnie ktoś w głowę walnął,żebym się ogarnęła.
A nie dałoby jakoś rady rozejść się na jakiś czas? Nie rozstać, tylko powiedzmy odpocząć trochę od siebie, żebyś zobaczyła czy tęsknisz czy też dobrze Ci bez niego?
Co to znaczy " nie rozstać, tylko odpocząć od siebie". Uwierzcie jak to słyszę to mi się słabo robi....w zdrowym, normalnym związku nie ma odpoczynku od siebie. A na ogół wypowiada je tchórz, który nie wie jak z tobą skończyć i nie ma odwagi powiedzieć ci w oczy prawdy.
2 172 2016-01-07 22:52:01
Podczas rozlaki mozna znalezc odpowiedz czego sie chce, dostrzec co sie ma. A aga.wa1 sama napisala, ze tkwi w chorym zwiazku wiec moze cos takiego daloby jej odpowiedz czego chce tak naprawde.
2 173 2016-01-07 23:20:27
Nie sądzę, żeby to miało mi jakoś pomóc. Ale faktem jest, że na koniec miesiąca wyjeżdzam na tydzień nad morze z moją siostrą,bez mojego P. Może to będzie czas kiedy to przemyślę. Chociaż jak patrze na swoje życie z perpektywy obcej osoby to sobie myślę, że jestem po prostu typem ofiary, który jest zbyt leniwy na to, żeby coś zmienić w swoim życiu, bo nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej
2 174 2016-01-08 00:10:57
Co to znaczy " nie rozstać, tylko odpocząć od siebie". Uwierzcie jak to słyszę to mi się słabo robi....w zdrowym, normalnym związku nie ma odpoczynku od siebie. A na ogół wypowiada je tchórz, który nie wie jak z tobą skończyć i nie ma odwagi powiedzieć ci w oczy prawdy.
Zgadzam się z tym w 100%.
Tchórze tak postępują. Jak jedna i druga strona.
Nie raz słyszałem taki też tekst " musimy odpocząć od siebie". Jak to tylko usłyszałem, to można powiedzieć robiłem pa pa
Chyba, że to był jakiś dłuższy związek, to próby rozmowy a nie odpoczynek.
2 175 2016-01-08 17:44:52
Witam !!!!
U mnie spadło dużooo śniegu, jest biało, pięknie, ehh ten urok !!!!! No i weekend czas zacząć, a jeszcze dzisiaj spinning - raj dla ciała i ducha ![]()
Pisz aga.wa1 pisz, to pomaga, ja za dużo nie doradzę bo sama jestem teraz na zakręcie i nie jestem odpowiednią osobą do wypowiadania się. Mierzę się obecnie ze swoimi demonami.
Zahir a jak realizacja najważniejszego celu? Rozpoczęta?
Liza, Arcola a co u Was? Mam nadzieję, że nie przeze mnie Was wymiotło ![]()
2 176 2016-01-08 18:09:13
A u mnie teraz tendencja spadkowa, która zawdzięczam sama sobie. Zaangażowałam się bardzo w nową znajomość, która nie wypaliła i demony wróciły. Co prawda nie tak jak poprzednio a jednak są i muszę znowu się z tym wszystkim borykać. No ale cóż gdyby kózka nie skakała......
2 177 2016-01-08 18:30:28 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-01-08 18:35:49)
Witam !!!!
U mnie spadło dużooo śniegu, jest biało, pięknie, ehh ten urok !!!!! No i weekend czas zacząć, a jeszcze dzisiaj spinning - raj dla ciała i ducha
Pisz aga.wa1 pisz, to pomaga, ja za dużo nie doradzę bo sama jestem teraz na zakręcie i nie jestem odpowiednią osobą do wypowiadania się. Mierzę się obecnie ze swoimi demonami.
Zahir a jak realizacja najważniejszego celu? Rozpoczęta?
Liza, Arcola a co u Was? Mam nadzieję, że nie przeze mnie Was wymiotło
Tak! Trzeci dzień w pracy za mną:).....cieszę się jak dzidzia. Praca jaką zawsze chciałam.... No ale dużo nauki przede mną...obym dała radę!...muszę! Więc reszta w tym momencie zeszła na dalszy plan!
2 178 2016-01-08 18:34:49
A u mnie teraz tendencja spadkowa, która zawdzięczam sama sobie. Zaangażowałam się bardzo w nową znajomość, która nie wypaliła i demony wróciły. Co prawda nie tak jak poprzednio a jednak są i muszę znowu się z tym wszystkim borykać. No ale cóż gdyby kózka nie skakała......
Ja to ci muszę moją corcię na ferie podeslac! Żebyś się zajęła czymś innym poza tymi chłopami;)... A co to za koza co nie skacze?! Dupa nie koza!hehe
2 179 2016-01-08 19:51:03
A u mnie teraz tendencja spadkowa, która zawdzięczam sama sobie. Zaangażowałam się bardzo w nową znajomość, która nie wypaliła i demony wróciły. Co prawda nie tak jak poprzednio a jednak są i muszę znowu się z tym wszystkim borykać. No ale cóż gdyby kózka nie skakała......
Arcola, może przystopuj troszkę z tymi chłopami. Nie szukaj na siłę...
2 180 2016-01-08 19:52:06
Tak! Trzeci dzień w pracy za mną:).....cieszę się jak dzidzia. Praca jaką zawsze chciałam.... No ale dużo nauki przede mną...obym dała radę!...muszę! Więc reszta w tym momencie zeszła na dalszy plan!
WOW, super, gratuluję !!!!! Dasz radę, kto jak nie Ty?!
2 181 2016-01-09 01:47:35
Jestem ostatnio w dołku. Nie wiem o co jemu chodzi. Jest dla mnie bardzo dobry, stara się, ale z drugiej strony wiem,że nawiązuje bliska znajomość z inną dziewczyną. Nie mam potwierdzenia tego,ale kompletnie nie wiem co mam zrobić.mam już tego dość. Zrobiłam się ostatnio bardzo oschła, nie mam ochoty go przytulić ani pocałować, co on zauważył i dopytuje się czy wszystko w porządku, więc może jednak nie jest takim draniem? Właśnie to powstrzymuje mnie przed rzuceniem tego wszystkiego. Szczególnie, że ja jak zerwiemy muszę się przeprowadzić i zmienić pracę.
2 182 2016-01-09 02:18:18
aga.wa1 przeczytałam wszystkie Twoje posty, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale spójrz prawdzie w oczy - żyjesz w trójkącie, przynajmniej emocjonalnym, męczysz się, cierpisz, po co Ci to.
Jesteś młodą dziewczyną, piszesz, że w rodzinnym mieście dostaniesz pracę, nad czym się zastanawiasz?
Powtarzasz, że boisz się samotności, a teraz, jak czujesz się w tym pseudo związku, szczęśliwa?
On jest nielojalny, okłamuje Cię, utrzymywał z nią kontakt, zanim jeszcze sprowadziłaś się do niego, nie oszukuj się, chcesz iść przez życie z kimś takim?
Nie daj się zwieść jego fałszywej "dobroci", to człowiek bez zasad.
Przepraszam, że tak wtargnęłam w wątek Olimpii.
2 183 2016-01-09 12:14:09 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-01-09 12:22:03)
U mnie wszystko w najlepszym porządku - Twoje OLI ostatnie wydarzenie spowodowało, że dość dużo myślałam o swojej przeszłości ( nie wspomnienia - wręcz przeciwnie). Przeanalizowałam fakty i emocje im towarzyszące ( na potrzeby autorefleksji ) i wiem z pewnością, że ja dziś nawet nie chciałabym być już z tym człowiekiem, dlaczego? - bo nie umiałabym się w sposób naturalny cieszyć ( tak jak kiedyś) chwilami spędzonymi z nim. Dobrze mi dziś po tych przemyśleniach, bo wyczyściły mi w głowie pozostałości, które niekiedy zakłócały delikatnie moją codzienność.
Zafir -szczerze gratuluje pracy - rozwijaj się i ciesz się codziennością jak " dzidzi"
- a co tam. Stań na wysokości zadania i wszelkie Twoje obawy za jakiś czas okażą się dla Ciebie śmieszne- zobaczysz. Trzymam kciuki.
2 184 2016-01-09 12:44:00 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2016-01-09 12:47:04)
Przykre jest to,że ludzie rania siebie nawzajem, ale pocieszające jest to,że za to inni potrafią być wsparciem, pomimo tego,że jesteśmy grupą obcych ludzi
Usychasz emocjonalnie w tym związku. Po co to robisz? dla jakich priorytetów? Może czas przewartościować co dla Ciebie najważniejsze w życiu, a co nieco mniej. Wsparcie jest każdemu człowiekowi potrzebne w chwilach słabszych. Jednak filarem swojego życia jesteś TY i to w Twoich rękach jest budowanie swojej codzienności, więc buduj ją !, a nie niszcz tylko dlatego, że będzie być może przez jakiś czas bolało
2 185 2016-01-09 14:36:34
Tak! Trzeci dzień w pracy za mną:).....cieszę się jak dzidzia. Praca jaką zawsze chciałam.... No ale dużo nauki przede mną...obym dała radę!...muszę! Więc reszta w tym momencie zeszła na dalszy plan!
Zahir czy to było częścią Twojej mapy ? Może coś zaczyna się już sprawdzać ![]()
2 186 2016-01-09 14:37:40
Arcola, może przystopuj troszkę z tymi chłopami. Nie szukaj na siłę...
No wiem, że powinnam - od dzisiaj umawiam się tylko na niezobowiązujące randki i podchodzę do wszystkiego na luzie.
2 187 2016-01-09 14:50:34
Olimpia234 napisał/a:Arcola, może przystopuj troszkę z tymi chłopami. Nie szukaj na siłę...
No wiem, że powinnam - od dzisiaj umawiam się tylko na niezobowiązujące randki i podchodzę do wszystkiego na luzie.
Mądra dziewczynka ![]()
2 188 2016-01-09 15:13:16
zahir2603 napisał/a:Tak! Trzeci dzień w pracy za mną:).....cieszę się jak dzidzia. Praca jaką zawsze chciałam.... No ale dużo nauki przede mną...obym dała radę!...muszę! Więc reszta w tym momencie zeszła na dalszy plan!
Zahir czy to było częścią Twojej mapy ? Może coś zaczyna się już sprawdzać
Prawko się sprawdziło. Teraz praca a za niedługo autko ( ta Q7;). Prawie trzy. Reszta pójdzie z górki:)
2 189 2016-01-09 18:30:49
Cześć Dziewczyny,
wczoraj wczytałam się w Wasz wątek...u mnie też typowe... po kilku m-cach ekscytacji, dużo spędzania czasu razem, wyjazdów itp. on odszedł stwierdził, że jednak mnie pokocha. Teraz mija m-c od tego rozstania. Po takiej długiej ciszy chce się spotkać - chodzi o jakieś moje rzeczy, które ma. Powiem Wam, że nawet nie potrzebuję tych rzeczy jak dla mnie może je wyrzucić. A tym bardziej nie chcę się spotykać. Chcę dojść do siebie i zacząć jakiś nowy, fajny rokujący związek.
Na początku myślałam, że nikogo takiego nie znajdę - takiego z kim tak super się będę rozumieć itp. itd. a teraz sobie myślę, że może ta moja przyszła relacja będzie jeszcze bliższa, bardziej taka dla mnie...On - ten ex wydawał się mi stworzony dla mnie - wiele rzeczy mi pasowało - ale jak widać - to, że mi pasowało nie pasowało w takim samym stopniu jemu...
Przez to, że się do mnie odezwał trochę czuję się rozbita.. bałagan w domu, a nie chce się mi sprzątać, ale niedługo wychodzę na ćwiczenia żeby się nie "rozbijać"
życzę Wam wytrwałości w dojściu do siebie
2 190 2016-01-09 18:39:31
Jeszcze do Olimpia234 - czytałam, że chcesz spróbować wrócić do swojego byłego. Wiem, że ludzie różnie mówią o wchodzeniu dwa razy do tej samej rzeki itp.
Sama tak miałam - w związku sprzed kilku lat pierwszy związek z X jakaś porażka totalna ja się zaangażowałam bardzo a on był bardziej bo był rozstaliśmy potem się obudził chodził koło mnie starał się, wszystko co nie podobało się mi naszej poprzedniej relacji zmienił tak żeby się mi podobało i rzeczywiście wróciłam. Przez pierwsze kilka miesięcy było wspaniale - czułam, że naprawdę, że mu zależy, że tylko ja itp. ale właśnie ale minęło kilka m-cy i powoli wszystko zaczęło wracać do "starej normy "- czyli do sytuacji z pierwszego związku. Stwierdziłam, że tak dłużej nie mogę - rozstaliśmy się i co minął jakiś czas i on znowu zaczął do mnie dzwonić, chciał się umawiać, spotykać- ale tym razem wyciągnęłam wniosek z relacji z nim i nie poszłam w to - bo wiem, że jak bym znowu w to weszła to byłoby dokładnie to samo...
Natomiast gdyby ten ostatni nagle stwierdził, że jednak mnie kocha .... to na pewno trudno byłoby mi zaufać, ale myślę, że mogłabym wejść w to kolejny raz. Wiadomo w relacji zawsze jest ryzyko kwestia zaufania.
Jednak to jest gdybanie nie ma teraz sytuacji, żeby ostatni chciał wracać....
w każdym razie Olimpio życzę Ci podejmowania dobrych decyzji
pozdrawiam,
2 191 2016-01-10 16:23:38
Dziewczyny trzymajcie kciuki za mnie i proszę dodajcie mi siły. Wydaje mi się,że dzisiaj to zrobię, wieczorem jak on wróci z uczelni. Mam nadzieję, że wystarczy mi sił na to, bo wydaje mi się,że nie jestem w stanie już wytrzymać ani minuty dłużej. Na razie siedzę i płaczę, z bezsilności chyba i dlatego, że czuję się taka zraniona.
2 192 2016-01-10 23:03:55
Dziewczyny trzymajcie kciuki za mnie i proszę dodajcie mi siły. Wydaje mi się,że dzisiaj to zrobię, wieczorem jak on wróci z uczelni. Mam nadzieję, że wystarczy mi sił na to, bo wydaje mi się,że nie jestem w stanie już wytrzymać ani minuty dłużej. Na razie siedzę i płaczę, z bezsilności chyba i dlatego, że czuję się taka zraniona.
Aga jak sytuacja? Miałaś w sobie tyle samozaparcia żeby to zakończyć?
2 193 2016-01-11 08:41:23
Tak dałam radę.Powiedziałam to. Był bardzo zdziwiony. Nie tłumaczył się, powiedział,że mnie nie zdradza. Ze mnie kocha i chce ze mną budować wszystko. Nie wierzę mu oczywiście, ale to przykre, że nawet w takim momencie dalej tak kłamie i się wypiera
2 194 2016-01-11 17:24:49
Trzymaj się aga.wa1 - teraz będziesz miała trochę pod górkę, ale dasz sobie z tym radę. Jesteś dzielna !!! trzymaj się mocno
2 195 2016-01-12 17:42:36
Hej Czarownice, co u Was?
wszystkie zapracowane i zajęte.
Tfu tfu żeby nie zapeszać, ale u mnie wszystko zaczyna się powoli układać i nawet muszę Wam się pochwalić, że jest ogromna szansa, że wiele z moich marzeń (z mapki) się spełni w najbliższych miesiącach
Nie mówię tu o miłości, bo temat wisi w powietrzu.
2 196 2016-01-12 19:07:02
A u mnie klaps. Narazie jeszcze chodze do pracy ale...ja chciałam na staż, szkolenia jakieś bo praca w ubezpieczeniach czego nigdy nie robilam a szefowa chce kogoś co się na tym zna i raczej to robota na czarno. Do bani, coś czuję, że mnie wkrótce pożegna:( ....
2 197 2016-01-12 19:11:26
Zahir postaraj się wyciągnąć z tej pracy jak najwięcej dla siebie. Jakby faktycznie nic nie wyszło to żebyś miała już jako takie doświadczenia. Ale bądź dobrej myśli bo teraz o dobrych i oddanych pracowników nie jest łatwo.
U mnie z mapki póki co nic się nie sprawdza chociaż się w nią wpatruje codziennie.
2 198 2016-01-12 20:08:50
hej Arnoldki.
Nie zaglądam tu zbyt często, gdyż nie mam Was czym tak naprawdę zaskoczyć. Bardzo ostatnio wyciszyłam się emocjonalnie i aż mi głupio to pisać, ale ... jest mi dobrze.. Nie wiem, czy cieszyć się z tego stanu ( tak długofalowo). Codziennie budzę się w dobrym humorze, dzień spędzam pracowicie, często się śmieję, robię co chcę - na co mam ochotę ( mam nadzieję, że to objaw dobrego samopoczucia, a nie rozleniwienia)
. Nawet ostatnio przestałam kawkować - bo nie mam ochoty( no albo leń wtargnął w moją codzienność
Zahir - oby praca trwała- każdy dzień to doświadczenie. Nie wiem czego oczekuje Twoja szefowa( oczywiście oprócz doświadczenia) - być może nie skończy się źle- tak jak prorokujesz. Ja w pracownikach cenię zaangażowanie w pracę i w swój rozwój, więc nie" spuszczaj z tonu" i nie zniechęcaj się - może szefowa doceni to i w efekcie osiągniesz/zaliczysz" z powodzeniem ten punkcik z mapy.
Arcola - Tobie się nie sprawdza,bo za często patrzysz na tę mapkę
.
Oli podziel się radami z Arcolą, jak to się robi, by mapka zadziałała............ ja nie zrobiłam swojej, więc muszę siedzieć cicho - hi hi
2 199 2016-01-12 20:22:03
Zahir postaraj się wyciągnąć z tej pracy jak najwięcej dla siebie. Jakby faktycznie nic nie wyszło to żebyś miała już jako takie doświadczenia. Ale bądź dobrej myśli bo teraz o dobrych i oddanych pracowników nie jest łatwo.
U mnie z mapki póki co nic się nie sprawdza chociaż się w nią wpatruje codziennie.
Zahir zgadzam się z Arcolą. Nabieraj doświadczenia, czerp jak najwięcej, a zaowocuje. Nie ta, to będzie następna, lepsza.
Pamiętam jak sama kiedyś starałam się o staż, to mnie z kwitkiem odsyłali przez jakiś czas, a to nie mają kasy, a to nie ma miejsc itd. Wkurzyłam się i zaczęłam łazić do nich po 2 x w tygodniu, tak mnie mieli dość, że i staż się znalazł. Ale nie wiem czy o czymś podobnym mówimy.
Nie poddawaj się !!!
2 200 2016-01-12 20:29:16
Liza ale nie musimy się niczym zaskakiwać, ja póki co też nie mam czym - wszystko się mieli, obserwuję, myślę, rozważam, ale tak zupełnie na trzeźwo. Co ma być to będzie i staram się tym nie zadręczać.
A ja myślę, że u Ciebie to nie czas rozleniwienia tylko jesteś szczęśliwa sama ze sobą? Osiągnęłaś ten kolejny upragniony etap?
Hmm co do mapki? To dzieje się samo, owocuje po części to, że zainwestowałam w siebie w poprzednim roku. A reszta sama do mnie przychodzi
Jak tak się patrzę na mapkę to 90% marzeń będę miała zrealizowanych w tym roku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dlatego tfu tfu jeszcze raz, nie chcę zapeszać i czekam cierpliwie co dalej los przyniesie. Póki co inwestuję w siebie i wprowadzam kolejne zmiany. Dzieje się dzieje ![]()
2 201 2016-01-13 22:32:58
hej Arnoldki - podkarpacka się uaktywniła. Fajny dziś dzień miałam, mam nadzieje, że Wy również " na pozytywnie" ( dobra motywacja - to połowa sukcesu)
2 202 2016-01-14 09:34:20 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2016-01-14 09:35:24)
Wiem:) fajne są te jej wpisy. Dodają człowiekowi otuchy, mimo wszystko.
U mnie nici ze stażu:( załamka
2 203 2016-01-14 16:47:16
i ja się melduję - u mnie też dzień dobry, ale chyba znowu będę chora, łamie mnie
ale nie dam się ![]()
zaraz podczytam podkarpacką
2 204 2016-01-16 10:13:21
Witam Was wszystkie. Przeczytałam ten wątek i chciałabym do Was dolączyć z moją historią. Przezywam obecnie bardzo trudne chwile i muszę zrobic cokolwiek, żeby doslownie nie oszaleć. Opowiem Wam moją historię, może znajdziecie chwile, żeby się do tego odnieść. Mojego męża poznalam dwa lata temu. Nie wyobrażacie sobie jak facet za mna szalał, można by było miec wrazenie, ze wrecz oszalał,ja nie podzielałam euforii, bałam się tez. juz raz się rozwiodlam, mam córke i złe doświadczenia. A on..mało urodziwy,mlodszy o 6 lat, niekoniecznie też bardzo bystry, ale za to wyjatkowo dobry człowiek, kochany, czuly, cierpliwy- takie miałam o nim zdanie. Zwiazalam sie z nim. Po jakims czasie zaszlam w ciaze. Bliznieta. Byłam szczesliwa. Ciaza była zaplanowana, on jedyne o czym marzyl to zostac tata. Niestety w 21 tygodniu ciazy odeszly mi wody i dzieci umarły. Maz po wszystkim zachowywal sie cudownie, wspierał mnie jak mogł. Po kilku miesiacach obsesyjnie znowu dazylismy do ciazy. W kwietniu zaszlam znowu w ciaze, ale w 10 tyg kolejny raz poronilam. Koszmar! Wszystko nam sie walilo. Odeszlam z pracy przez to ciagle zachodzenie w ciaze, lekarze juz mowili, ze musze odpoczac, ze za duzo tego wszystkiego, ale nie...bo moj maz marzy o dziecku, bo prosi, bo placze. I kolko sie krecilo. Potem nie moglam zajsc w ciaze przez jakis czas, wiec podeszlismy do inseminacji. Udało sie za pierwszym razem. Ciaze znosilam b.b.zle. Moj maz jest marynarzem i wyjechal na dwa tygodnie do pracy na statek, a w tym czasie okazalo sie, ze mam dwie ogromne torbiele na jajnkiu, ktore zaczely sie skrecac. Z koszmarnymi bolami wyladowalam w szpitalu i nastepnego dnia byłam operowana. Koszmar, bol nie z tej ziemi, powiklania pooperacyjne, ledwo wyszlam z tego w jednym kawałku. Ciaza przezyla. Długo dochodzilam do siebie. Wymiotowalam, mdlalam, nie mialam sily sie podniesc. Maz wrocil do domu po 2 tyg i..........i sie zaczeło. To było 2 tyg przed swietami. Nagle mialam w domu innego czlowieka. Pyskowal, w domu nie zajmowal sie niczym, siedzial ciagle w laptopie, ja ledwo zywa, a dom w oplakanym stanie, corka (ma juz 12 lat) sama o siebie dbala. Zaczeły sie klotnie choc nie mialam na nie sily. Potem przyszla jego wyplata od ktorej sprobowal mnie odciac to byl kolejny krok. A potem to juz polecial po calosci, ze byl ze mna 2 lata nieszczesliwy, ze go gnoilam, zdeptalam, ze jestem potworna, ze udaje ze sie zle czuje zeby inni mi wspolczuli, ze dziecko nie jest powodem, zeby on marnowal sobie reszte zycia, ze nawet dziecka nie potrafie urodzic. KOSZMAR! Bolalo mnie wszystko. Wyprowadzil sie.Jego mamusia poglaskala go po glowie, a ja bylam ta najgorsza! Latalam cala, nerwy takie, ze do tej pory nie wiem co to dziecko w srodku musi czuc. Wyprowadzil sie do rodzicow i niebawem znow pojechal na statek. Po swietach przez tydzien blagal mnie zebym mu wybaczyla, ze mu odbilo, ze wszystko co mowil to nieprawda. Walczylam ze soba strasznie. Wojna mysli. Powiedzialam mu zeby wrocil ze statku do domu i zobaczymy. Tak tez sie stalo.Wrocil do domu. 4 dni wystarczyly zeby wszystko wrocilo do "normy" . Mowil ze nie chce mnie takiej jaka jestem, oklamywal mnie, mowil, ze udaje, ze sie nigdy nie usmiecham, ze ma dosyc, ze nie bedzie tak zyl i znow sie wyprowadzil. Wyłam do ksiezyca. Non stop straszy mnie ze nie dostane grosza, ze mam mu dac z domu to czy tamto a jak nie to moge kupic sobie nowy zamek do domu, teraz pojechal sobie na narty w gory, nie wiem z kim, gdzie i na ile. Nie spie po nocach, wyje do ksiezyca i gdy spogladam w swoja przyszlosc to widze jedna wielka czarna dziure. Tak marzylam o tym dziecku, powinnam byc teraz szczesliwa...Nie wiem jak sie pozbierac. Psychicznie jestem tak slaba, ze nawet o rozwodzie nie mam sily myslec. Chciałabym zasnac i sie nie obudzic ![]()
2 205 2016-01-16 11:34:28
Anel poszukaj wsparcia w rodzinie! Nie ukrywaj co się dzieje.
Twój mąż to kolejny niedojrzały dzieciuch, któremu odwidziala się rodzina. Powód?! Pana przeroslo to wszystko a widzę, że podobnie jak u mnie ma oparcie w mamusi to po co ma się męczyć z tobą?! ...ty masz swoje problemy, nie jesteś uśmiechnięta, nie masz ochoty na " narty" , o seksie nie ma mowy.... Schemat. On ma kasę więc myśli, że jest Panem. Manipuluje tobą bo wie, że jesteś bezbronna, że mu się nie postawisz, że wszystko wybaczysz...
Ciężkie chwilę przed tobą ale poradzisz sobie. Masz dla kogo! Teraz dziecko jest najważniejsze i TY!
Najważniejsze, żebyś nie była sama. To, że on cię straszy to olej. Jest ojcem, już w ciąży możesz wystąpić o alimenty.
Na początku to wszystko brzmi strasznie ale wierz mi jak opadają pierwsze emocje spojrzysz na to inaczej!
2 206 2016-01-16 12:06:25
To czlowiek ,,ktory ma to we krwi ,,nigdy nie dojrzeje do stalego zwiazku ,,wedlug mnie jest nieodpowiedzialny. ,nie mozna mu ufac ,,to co ty przezywasz tak naprawde nie obchodzi go ..to typ czlowieka ,,ktory nie zna znaczenia slowa Kocham., ja juz napewno nie zaufalabym takiemu facetowi ,chcesz byc oszukiwana i zdradzana ,odpusc , zycze ci bys spotkala porzadnego faceta ,pozdrawiam.
2 207 2016-01-16 12:27:54
Mam duże wsparcie w rodzicach, ale jednak mieszkam sama. Chwil kiedy jestem z myslami sam na sam jest mnostwo. I tak jak chocby dzisiaj. Niby sprzatam, niby cos robie, niby probuje sie zmeczyc, a w miedzy czasie uginam sie w kolanach i rycze. Patrze za okno, widze piekne slonce i jedyna moja mysl to taka, ze ma piekna pogode na narty. Czuje sie jak idiotka. Przegrana do granic mozliwosci. W ciazy i bez ruchu, bo tak jak napisalas jestem bezbronna. Nie spie, w ogole. Cale noce siedze. nie moge wziac nic na sen, nie moge sie napic, nie moge w zaden sposob sobie ulzyc. nie wiem dlaczego ktos, kto przez dwa lata wydaje sie byc Twoim najwiekszym wsparciem, miloscia i bezpieczenstwem, nagle zabiera zabawki i jedzie na narty. Jak w takich chwilach mozna chciec sie bawic? Nie pojmuje. Rozpada sie rodzina, a on... Jak wiele z Was marze o tej chwili, ze on zaluje, ze jest mu zle, choc wiem, ze ta chwila poza krotka satysfakcja niewiele zmieni, a w zasadzie nic. Teraz tez dotarlo do mnie, co ja zrobilam ze swoim zyciem przez ten czas. Odeszlam z pracy, odseparowalam sie od wszystkich, zamknelam sie w domu. Bez pasji, bez hobby, bez własnego kawalka zycia. I mam za swoje. Teraz wstaje i sprzatam, nic innego od tygodnia nie robie, bo nie wiem czym sie zajac- przykre. Dzien dluzy sie jak miesiac. I jest cos jeszcze gorszego. Mysli w ktore on mnie wpedzil, ze moze bylam zołzą, ze moze za malo sie smialam, ze moze bylam po prostu niefajna zona, ze moze go zdeptalam. Tylko po co trzy miesiace temu postaral sie o dziecko, a chwile pozniej potraktowal ta ciaze jako karte do tego zeby zostawic mnie z zupelnie innej pozycji- wygranego. Stracilam wszystkie checi i sily. Patrze na telefon sto razy dziennie. Milczy. Zadreczam sie i przeraza mnie to jak dlugo jeszcze bede czula ten straszny bol.
2 208 2016-01-16 15:35:49
To kawał gnoja!... Wiem, że ciężko ale postaraj się myśleć o sobie i maleństwie. I nie jesteś absolutnie na pozycji przegranej. Jesteś w ciąży z mężem i zgodnie z prawem to ty masz przywileje. Nie jesteś bezbronna tylko ten dupek chce ci to wmówić i zwalic winę na ciebie. Zbierz siły i skorzystać z pomocy adwokata. W każdym mieście powiatowym, z tego co wiem, powinien być punkt darmowych porad ( u mnie to Centrum Pomocy Rodzinie). Poszukaj i zmiataj po informacje. Jak tylko skierujesz swoje kroki do adwokata to koleś już inaczej będzie śpiewał. Zobaczysz! Oni w gadce są zajebisci gorzej w podejmowaniu działania. Mój tydzień po wyprowadzce miał pozew gotowy do złożenia. Dziś mija rok a on tylko dopytuje czy zamierzam składać z orzekanie o winie.
Rozumiem cię pod każdym względem. Ja też zrezygnowałam z wszystkiego na rzecz jego- jego pasji, jego planów, jego chęci... Ogarnęła się. Dziś jest ok. Może nie jestem szczęśliwa ale zadowolona tak. A najbardziej żałuję tych ostatnich lat błagania Pana, żeby zwrócil na nas uwagę, żeby wracał itp.
Co z mieszkaniem? Jest Wasze? Wynajmowane? Gdybyś go zostawiła masz gdzie iść?
2 209 2016-01-16 15:46:26
Mieszkanie jest moje. On tu nawet nie jest zameldowany, wiec o to sie nie boje. Nie wiem jak mogłam sie dac tak nabrac. Jak moglam nie zauwazyc, ze jemu juz sie rodzinne zycie nudzi... Twojemu mezowi tez sie znudzilo? Chcial do Ciebie wracac?
2 210 2016-01-16 16:16:51
No pewnie że chciał. Ale po co?...tacy ludzie się nie zmieniają. A jeszcze jak ma poparcie w rodzinie swojej to byłe problem i już u mamusi;)
Z mieszkaniem masz ok. Ja też tak mam. 8 lat nie zdążył się przemeldowac:)
Będzie dobrze. Zobaczysz. W tej sytuacji co jesteś to płaci alimenty na dziecko i ciebie! Jeszcze po tym co przeszlas to będziesz mieć alimenty przez kilka lat. Zasiegnij porady adwokata a od razu będziesz się lepiej czuła.
A on wróci z podkulonym ogonkiem tylko, że ty wtedy będziesz decydować i oby to była mądra decyzja!
I nie słuchaj opinii, że dziecko, że nie będzie mieć ojca. Ojca ma i to tylko on decyduje jakiego!
Apropo dziewczyny... Wczoraj piszę mojemu, czy pójdzie na wywiadówkę do córki?! ...a on, że nie bo ja sobie dam lepiej radę;) na co ją mu, że nie mogę..więc w odpowiedzie dostanę SMS-a: przepraszam ale nie! No i taki to tatuś.
Miłego wieczoru, ja dziś baluję;)