Ale ja jestem zdania, że każda z nas musi do wszystkiego dojść sama. I Oli zrobi co zechce. Co z tego, że Cię posłucha, jak w niej będzie tkwiło pytanie: co by było gdybym poszła?...
Popieram w 100% !!!!
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona
Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ale ja jestem zdania, że każda z nas musi do wszystkiego dojść sama. I Oli zrobi co zechce. Co z tego, że Cię posłucha, jak w niej będzie tkwiło pytanie: co by było gdybym poszła?...
Popieram w 100% !!!!
Podobne tematy
Zahir pewnie, a niektórzy to i nawet na błędach się nie uczą :] ,ale zawsze warto spróbować kogoś od błędu odwieść. Każda z nas ma podobne zdanie, decyzja Olimpii.
miłego dziewczyny
Być może to spotkanie to będzie błąd. Najprawdopodobniej macie rację. Ale to prawda, to moja decyzja i ja chcę się z tym zmierzyć. Przez te kilka miesięcy wiele się nauczyłam i wiele zrozumiałam. Ale jeszcze sporo nauki przede mną. Nie udało mi się w niecałe 5 mcy całkowicie zamknąć przeszłości, wyzbyć się nadziei i przestać go kochać.
Przez pierwsze 3 miesiące bez kontaktu z nim byłam na bardzo dobrej drodze. Ale on wszystko zepsuł dzwoniąc do mnie. To prawda, że mu na to pozwoliłam, bo mogłam nie odbierać. I wtedy popełniłam błąd. Ale muszę znowu zrobić coś co pozwoli mi zamknąć te drzwi i pójść znowu do przodu. Poprzednia metoda już nie zadziała, dlatego zdecydowałam się na spotkanie.
Cześć Dziewczyny.
Moje pierwsze święta jako rozwódki minęły zaskakująco dobrze. To znaczy jakby patrzeć z perspektywy poprzednich. Wtedy mój świat legł w gruzach i nie myślałam, że jeszcze kiedyś będę się śmiała. Niby minął rok ( nie licząc trzech wcześniejszych podczas których jeszcze walczyłem o małżeństwo) a dla mnie to jakby wieczność. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że podczas tych świąt byłam szczęśliwa.
Z tego szczęścia wysłałam życzenia do byłego. W sumie można powiedzieć, że to jemu "zawdzięczam", to że jestem teraz na takim etapie swojego życia. ![]()
Dziewczyny myślę, że Olimpia rozważyła wszystkie za i przeciw jeśli chodzi o spotkanie. Może to błąd a może to spotkanie będzie takim ostatnim pożegnaniem? Pożegnaniem emocji, które jeszcze są?
Każda z nas zmagała się z podobnymi emocjami. A jednak każda zamykała kolejne drzwi wtedy kiedy była gotowa. Niby wiedziałyśmy, że przecież zdradzili, zranili, oklamali a jednak serce nie sługa....
Myślę, że po prostu jest granica po przekroczeniu której miłości już nie ma. I trzeba tam dojść.
Halo kobietki - jak tam ostatnie dni w starym roku wam mijają? Wszystkie otwarte sprawy zamykacie? Nowe majtki na sylwestra kupione (i tu bez żadnych podtekstów) ![]()
hehhee Arcola rozbawiłaś mnie tymi majtkami ![]()
u mnie jutro chwila prawdy, trzymajcie kciuki !!!!
Jutro już nie będę raczej wchodziła dlatego ARNOLDOWE:
Życzę Wam SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU, szampańskiej zabawy w sylwestra i jestem przekonana, że ten nowy rok będzie dla nas wszystkich dużo lepszy.
DUŻO SZCZĘŚCIA I MIŁOŚCI WAM ŻYCZĘ, samych dobrych dni, pełno uśmiechu i spełnionych marzeń !!!
HAPPY NEW YEAR !!!! ![]()
No coś ty Oli, my tu jutro wszystkie będziemy wypatrywac wieści od ciebie;) pamiętaj, JA CZUWAM, hi hi:)
Arcola a co to za przesąd z tymi majtami? Bo pierwsze słyszę
DZIEŃ DOBRY CZAROWNICE
No to pozostało nam ok 14,5 godziny starego roku- jak dla nas - przełomowego roku. Wszelkie zmiany wprowadzają każdego człowieka w stan zaniepokojenia ....czy zmiany te wniosą w nasze życie coś dobrego, czy złego. Ufam, że mimo ( poczatkowo) tych czarnych wizji przyszłości, będzie dobrze ( w jakiejkolwiek formie), ale będzie !! Trzeba myśleć pozytywnie, bo życie daje naprawdę wiele opcji szczęścia. Obyśmy doświadczyły tej opcji, która nam najbardziej odpowiada
No coś ty Oli, my tu jutro wszystkie będziemy wypatrywac wieści od ciebie;) pamiętaj, JA CZUWAM, hi hi:)
Arcola a co to za przesąd z tymi majtami? Bo pierwsze słyszę
A to OLI nas urządziła....... tyle każe czekać. ZAHIR.... czuwam z Tobą - hi hi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Arcola ma chyba w zanadrzu jakieś czarcie triki bieliźniarskie. Jak zechce sie nimi podzielić i zdążymy w starym roku wyposażyć się w gadżety z pogranicza czarnej magii to być może pomożemy ( w sposób niestandardowy ) przyszłości !! ![]()
Ostatni dzień tego roku przed nami.
A od jutra, wraz z nowym, życzę Wam i sobie, żeby było mniej trosk, łez , strachu i rozpamietywania. Zostawmy bez żalu to co było i w drogę- ku nowemu- oby było radosne i pełne przyjemnych niespodzianek! Niech do każdej zawita szczęście i miłość!!!!!!!!!!!
A w ogóle jak plany na sylwestra?
Cześć dziewczyny,
Wszystkiego dobrego w Nowym:))
Nie mam wątpliwości , że zmiany będą dobre, rozwijamy się , a to zawsze pozytyw.
Dla mnie 2015 to już sporo dobrych zmian, które chce kontynuować.
Liza na szczęście przyszłość nie stoi w miejscu wiec nawet sam czas do niej prowadzi, szkoda by było tylko tu i teraz żyć w obawach wiec bez lęku i radością w serduchu siup w ten Nowy;)
Ja dziś na imprezce , udanego Sylwestra:)
Przesąd mówi, że jeśli chcesz mieć powodzenie w miłości w Nowym Roku trzeba założyć nową bieliznę. A że szczesciu trzeba pomoc to ja mam
. Dziewczyny i ja przyłaczam się do życzeń. Dziękuję że byłyście tu też dla mnie przez ostatnie kilka miesięcy. Mam nadzieję, że Nowy Rok przyniesie nam tylko same dobre chwile i że uda nam się zrealizować nasze plany i marzenia. Pozdrawiam ciepło !
U mnie jest dramat - cały dzień płaczę, a było już tak dobrze. Mam tylko nadzieję że jak dzisiaj z siebie wszystko wywalę to od jutra będę liczyć tylko dobre dni.
Hej
Ja też ciężko zniosłam Święta i teraz cały ten długi weekend - ex wiem,że się świetnie bawi,szczęśliwy,zakochany,zadowolony z siebie i swojego życia-a ja cierpię w samotności z tęsknoty,więc Arcolu bardzo dobrze Cię rozumiem i Twój dzisiejszy stan.Serdecznie pozdrawiam Trzymaj się dzielnie Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2016 ![]()
JAKO PIERWSZA WITAM W 2016
Arcola- mam nadzieję, że już dziś jest dobrze. Oj kobieto..- nie miałaś nic innego do roboty, jak płakać??. Głowa do góry- masz przecież nową bieliznę- będzie dobrze.
ARNOLDKI - przed nami 366 dni - okazji na bycie szczęśliwą !!!!!
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ![]()
Szczęśliwego Nowego Roku
))
Liza życzenia w dyche
Arcola może to takie symboliczne pożegnanie, a temu towarzyszy smutek.
Stary za nami, a teraz nowe możliwości, każdej z nas życzę miłych niespodzianek ![]()
Witajcie,ja jestem mezatka od 6 lat,mam dwojke dzieci...swieta i Nowy Rok miałam tak"wesole"ze szkoda gadac.Maz kierowca tira,ja kura domowa.W swieta wychodzi z tel i nawija z kims,po swietach to samo,w niedziele sms"kochanie".Krew mnie zalala.Nigdy nie chowal przede mna tel,do teraz.
wiecie, że ja tez chwilówki maleńkie jeszcze mam. NP - wczoraj/ właściwie dziś ON !!!! dzwonił po 24..........właściwie nie wiem po co , bo nie odebrałam i tak naprawdę nie chce DZIŚ wiedzieć z czym dziś on ma problem skoro dzwonił . Staram traktować się JEGO (celowo upraszczam relacje, bo mi łatwiej DZIŚ) jako etap w moim życiu, który nawalił, i choć nawalił jednak wnIósł w moje zycie wiele zamieszania ( poczatkowo - mega !!!!! pozytywnego). Był fajny, ale chyba nie az tak !!! skoro nie jesteśmy razem - hmmm - jak pisałam 366 dni przede mną - hi hi- będzie bobrze
Dziewczyny życie jest takie kruche.
Docencie to co macie. Docencie JE!
Oli gdzie jesteś ?
wszystko dobrze u Ciebie ?
Już wczoraj wieczorem zastanawiałam się, gdzie nasza szefowa. Mam nadzieję, że "nie popłynęła" po spotkaniu z eksikiem
Oli, dawaj! Przyjmiemy to na klatę;)
Liza, może "z" a nie " po":)
hej ARNOLDKI
......brrrr, ale przymroziło. W Poznaniu aktualnie -15. Mam nadzieje, że po tylu dniach stania na parkingu, moja furrrra odpali. Jak nastroje? Chyba po obiadku do kawki zaliczę kieliszeczek nalewki tak na rozgrzewkę. Miłego dnia zyczę.
Hej dziewczyny,
U mnie tez pogodowy dramat, wczoraj ledwie drzwi samochodowe udało mi się otworzyć :] cały ten wolny czas rozleniwil mnie i nie wiem jak ja to się w pracy odnajde
jakie plany postanowienia na te pierwsze miesiące
? Ja w marcu lecę do Taj. I szykuje plan wyprawy.
Milego dnia ![]()
PS. Olimpia jak Twój start w nowy? Sa tu osoby, ktore martwią się o Ciebie. Przeczytalam dzis początek Twojego wątku, wracaj do tego co pisałaś, to taki pamiętnik o Twoich uczuciach.
Hej dziewczyny,
U mnie tez pogodowy dramat, wczoraj ledwie drzwi samochodowe udało mi się otworzyć :] cały ten wolny czas rozleniwil mnie i nie wiem jak ja to się w pracy odnajde
jakie plany postanowienia na te pierwsze miesiące
? Ja w marcu lecę do Taj. I szykuje plan wyprawy.
Milego dnia
PS. Olimpia jak Twój start w nowy? Sa tu osoby, ktore martwią się o Ciebie. Przeczytalam dzis początek Twojego wątku, wracaj do tego co pisałaś, to taki pamiętnik o Twoich uczuciach.
Oj ISKRA - super masz te plany marcowe. Ja tez tam polecę. Na razie nie mam z kim. Znajomi, z którymi latam na wakacje przez ostatnie lata, mają nieco ograniczony budżet no i wybieramy kierunki sugerując sie ich możliwościami. Jak latałam z młodą to kierowałam sie swoimi potrzebami. Dziś młoda ma mnie gdzieś w tej kwestii( przegrałam z jej narzeczonym) i woli ten czas spędzać z nim - hmmm samo życie
Ciekawa jestem czy sama organizujesz wyjazd, czy skorzystałaś z tur- operatora.? Wiem, że czas naszej wiosny, to dobry okres na te kierunki ( juz się kiedyś wstępnie tym interesowałam). Podobno jak samemu sie organizuje wyjazd, to koszta 3 tygodniowego nie są, aż takie duże. Pamiętam jak za 2 tygodnie w Maroko w sierpniu zapłaciłam prawie tyle co TAJ w marcu
Co do postanowień- ja mam 2 . Muszę schudnąć 5 kg ( od 11 stycznia zaczynam) i drugie - nadrobić angielski ( trochę przez ostatni czas odpuściłam sobie ) wstydzę się sama przed sobą i postanowiłam to naprawić. Nawet lektorka zauważyła zmiany u mnie i obiecałam jej ( taka forma mnie motywuje), że zmotywuje się i będzie tak jak kiedyś
Ciekawe co tam u OLI..???? są opcje: 1- siadł jej net, albo 2. - .......................... ![]()
2.:)
A ja nic nie postanawiam bo ...co ma być to będzie.
A nie jedno mam- nie czytać nowych postów z dołu strony. Po co do tego wracać!
A no i drugie: powrót do ćwiczeń. Także dupsko w dres i do boju;)
Liza sama, lubię takie samodzielne wyprawy, to był mój cel , który kilka razy z różnych powodów się odwlekał więc cieszę się, że wreszcie wypali
Na pewno są różne opcje, z których mogłabyś skorzystać, trzeba tylko trochę poszukać ![]()
2.:)
A ja nic nie postanawiam bo ...co ma być to będzie.
A nie jedno mam- nie czytać nowych postów z dołu strony. Po co do tego wracać!
A no i drugie: powrót do ćwiczeń. Także dupsko w dres i do boju;)
oj Zahir- uśmiałam się czytając, co napisałaś- ![]()
cyt..... nie postanawiam nic........... a właściwie 2 postanowienia mam - ..... ![]()
Liza sama, lubię takie samodzielne wyprawy, to był mój cel , który kilka razy z różnych powodów się odwlekał więc cieszę się, że wreszcie wypali
![]()
Na pewno są różne opcje, z których mogłabyś skorzystać, trzeba tylko trochę poszukać
no nie.. - na takie wyprawy - JA =solo..?? oj nie - taka opcja nie dla mnie
zahir2603 napisał/a:2.:)
A ja nic nie postanawiam bo ...co ma być to będzie.
A nie jedno mam- nie czytać nowych postów z dołu strony. Po co do tego wracać!
A no i drugie: powrót do ćwiczeń. Także dupsko w dres i do boju;)oj Zahir- uśmiałam się czytając, co napisałaś-
cyt..... nie postanawiam nic........... a właściwie 2 postanowienia mam - .....
No popatrz! I tak z 0 zrobiło się 2. Oby w życiu mi się tak mnożyło, hi hi
Liza2014 napisał/a:zahir2603 napisał/a:2.:)
A ja nic nie postanawiam bo ...co ma być to będzie.
A nie jedno mam- nie czytać nowych postów z dołu strony. Po co do tego wracać!
A no i drugie: powrót do ćwiczeń. Także dupsko w dres i do boju;)oj Zahir- uśmiałam się czytając, co napisałaś-
cyt..... nie postanawiam nic........... a właściwie 2 postanowienia mam - .....No popatrz! I tak z 0 zrobiło się 2. Oby w życiu mi się tak mnożyło, hi hi
OBY !! Tobie................ no i ( tu nieśmiało ) też mnie - hi hi
więc - powodzenia nam !!!
zahir2603 napisał/a:Liza2014 napisał/a:oj Zahir- uśmiałam się czytając, co napisałaś-
cyt..... nie postanawiam nic........... a właściwie 2 postanowienia mam - .....No popatrz! I tak z 0 zrobiło się 2. Oby w życiu mi się tak mnożyło, hi hi
OBY !! Tobie................ no i ( tu nieśmiało ) też mnie - hi hi
więc - powodzenia nam !!!
No dobra, nie bądźmy takie skromne, niech dziewczyną też się mnoży!
Oli! No ilez można czekać?! Pisz jak się to love story potoczylo!!!!!!!!!!
Liza2014 napisał/a:zahir2603 napisał/a:No popatrz! I tak z 0 zrobiło się 2. Oby w życiu mi się tak mnożyło, hi hi
OBY !! Tobie................ no i ( tu nieśmiało ) też mnie - hi hi
więc - powodzenia nam !!!
No dobra, nie bądźmy takie skromne, niech dziewczyną też się mnoży!
Oli! No ilez można czekać?! Pisz jak się to love story potoczylo!!!!!!!!!!
hi hi hi
Zahir .wygląda na to,że albo składamy się na internet dla OLI, albo na bukiet ślubny ??? ![]()
..................co..? poniosła mnie trochę fantazja?................ ![]()
Liza nie sama, samodzielnie planujemy (; choć jeździłam też sama trochę i polecam, można się podbudować i to fajna przygoda:)
co Wy takie ciekawskie z ta Olimpia, to nie serial brazylijski :] dziewczyna postanowiła wejść z powrotem w swoje bagienko i oby jej ono nie wciągnęło.
Uciekam, trzymajcie się i do napisania
Liza nie sama, samodzielnie planujemy (; choć jeździłam też sama trochę i polecam, można się podbudować i to fajna przygoda:)
co Wy takie ciekawskie z ta Olimpia, to nie serial brazylijski :] dziewczyna postanowiła wejść z powrotem w swoje bagienko i oby jej ono nie wciągnęło.
Uciekam, trzymajcie się i do napisania
no i masz mnie !!! - teraz wiesz, dlaczego moje postanowienie noworoczne- to szkolenie języka, choć jednak wolę ze swoimi ludźmi , niż solo - no nie zaprzeczysz, że zawsze to przyjemniej
Iskra - no sory, ale chyba OLI, to nie serial .... jakiś tam.???
Co zdecydowała nie nam to osądzac!
Oli przepadła jak kamień w wodę. Mam do niej telefon więc mogę jakiegoś sms wysłać, ale powiem szczerze, że nie wiem czy ją niepokoić czy też nie.
Och a u mnie pomału. Przez chwile myślałam, że będę miała amanta ale chyba nic z tego nie wyszło. Po spotkaniu się nie odzywa. Czy znowu coś schrzaniłam bo byłam za miła ? czy to bardziej on sam nie wie czego chce bo też jest po ciężkich przeżyciach i jak sam to określił nie wierzy już w ludzi i miłość. Ale w takim razie po cholerę do mnie pisał i zaczął to wszystko.
Nie wiem Arcola jak się umawiałyście w kwestii korzystania z jej numeru. Jednak ja dałabym spokój. Skoro się nie odzywa, pewnie ma ku temu powody.
A Twój niedoszły amant? Może i dobrze, że się nie odzywa skoro nie wierzy w ludzi i miłość. Wydaje mi się, że ktoś taki tylko by mnie dołował, a nie był osobą, z którą chętnie spędza się czas. Mój ostatni kawkowicz też typ pesymisty - natychmiast go odstawiłam, bo ja potrzebuję osoby, która by mnie "napędzała" , a nie "deprechy", którą musiałabym niańczyć i co chwila przypominać, że życie jest fajne.
Przestań już z tymi zarzutami pod swoim adresem. Być może to nie gość dla Ciebie i tyle. Jak się nadarzy nowy kawkowicz, to korzystaj i nie wybiegaj zbyt dlatego myślami. Korzystaj z chwili i tyle, a jak coś sie fajnego rozwinie, to ekstra
Ja właśnie czekam na księdza- mam kolędę. Nadstawię dyskretnie główkę pod wodę święconą - może jakiś cud się zdarzy i zjawi się u mnie jakiś obrzydliwie bogaty/ dobry i przystojny szejk arabski- hi hi
Liza - wszystko co piszesz to prawda, ale ja mam wrażenie, że zupełnie straciłam kontrole nad sobą i moim emocjami. Tak łaknę jakiekolwiek uczucia, że niestety zamiast myśleć rozsądnie rzucam się głową w dół jak tylko facet mi się spodoba. Totalnie nie myślę rozsądnie i nawet sesje u terapeuty nie pomagają. Mam mega małe poczucie własnej wartości, wydaje mi się że jak ktoś nie pisze to dlatego bo jestem brzydka albo coś jest ze mną nie tak. Ten poprzedni eks mnie zniszczył i dopiero teraz widzę jak bardzo - nie wiem kiedy to wszystko uda mi się odbudować.
Witajcie w nowym roku, lepszym roku !!!!
Wróciłam ![]()
W skrócie - rozmawialiśmy bardzo dużo, wszystko sobie wyjaśniliśmy, bardzo mi pomogła ta rozmowa. Wyrzuciłam z siebie wszystkie emocje, które się za mną ciągnęły przez te kilka miesięcy. On sporo mi wyjaśnił. Generalnie chce wrócić do mnie. Chce żebyśmy jeszcze raz spróbowali i takie tam. Ja potrzebuję czasu na zastanowienie, na ochłonięcie, na przemyślenie tego na spokojnie bez emocji. On też ma czas na zastanowienie, ponieważ jeżeli mielibyśmy wrócić do siebie to tylko na moich warunkach. Czyli to on wszystko zostawia i przeprowadza się do mnie, ja mam za wiele do stracenia, a poza tym mu nie ufam, więc tym bardziej nie poświęcę swojego dotychczasowego życia.
Co czuję po tym spotkaniu? Ulgę, nie ma radości, ale nie ma też złych emocji. Czuję spokój póki co i właśnie w takim stanie planuję rozważyć wszystkie za i przeciw ![]()
a i przepraszam, że się tyle nie odzywałam, widzę że się martwiłyście o mnie ![]()
Ehh Liza z tym bukietem ślubnym to Cię fantazja poniosła ![]()
nie weszłam ponownie w to bagienko, bo nie dam się zwodzić. Więc albo będzie po mojemu albo w ogóle. Ja już nie chcę takiego związku jaki był przedtem.
Hm! Twoja decyzja!
W tej sytuacji moja rada ( o ile takowe cie interesują) to: nie angazuj sie dopuki sie nie przeprowadzi. A potem to tylko kwestia zaufania: czy dasz rade!?
Moj jak uslyszal moje warunki to zwatpil, takze poczekaj, bo nie wiadomo jak Piotr to przyjmie. Zeby go te warumki nie przerosly, jak przemysli sprawę.
Zahir jest dokładnie tak jak piszesz. Nie nastawiam się i nie angażuję, bo nie chce sobie robić krzywdy. Zamierzam żyć tak jak do tej pory. A z zaufaniem to tylko życie może zweryfikować - nie wiem czy zaufam. Jeżeli przerosną Piotra moje warunki to trudno, ja nie chcę go na siłę i nie chcę ani na siłę ani na odległość ratować tego związku. Ja nie zamierzam ustępować.
Zahir to co nazywasz osądem dla mnie jest wyrazem troski.
Olimpia dalej Ci już nie potowarzysze , nie potrafię. Dbaj o siebie, rozważasz trudny scenariusz.
Dziewczyny raz jeszcze najlepszego:)
Olimpia, przeczytałam cały Twój wątek. Nie ukrywam ale troszkę mi to zajęło. Moim zdaniem w ogóle nie powinnaś myśleć nad opcją powrotu. Słuchaj, jeżeli Ty mu nie ufasz, to jak chcesz w ogóle myśleć o związku? W dodatku kiedy odeszlaś od niego , później wróciliście do siebie , zrobił ponownie to samo. Chce pewnie wrócić bo tamta dziewczyna, kopnęła go przysłowiowo w tyłek. To jest Twoja decyzja ale skoro Ciebie zdradził, swoją byłą dziewczynę też , to zrobi to ponownie. Pozdrawiam.
Olimpia sledze Twoj watek od pierwszego posta w poczatkowej fazie dodawalam nawet jakies komentarze i teraz pozwolę sobie na kolejny. Moim zdaniem zle czynisz rozpatrujac wogole wariant powrotu do eksa. Ten czlowiek dwukrotnie Cię juz oszukal i zdradzil. Dwukrotnie ....tak wiec z jest wielce prawdopodobne jesli nie wrecz pewne ze uczyni to po raz kolejny. Moze nie dzis i nie jutro bo w pierwszej fazie po powrocie do siebie bedzie zapewne sielanka, noszenie na rekach i zapewnienia ze juz nie straci takiego skarbu jak Ty. Minie rok magia popowrotowa przygasnie a stare nawyki dadza znac o sobie. Co z tego ze stanie sie to na Twoich warunkach? Pod Twoim dachem czy w Twoim miescie ? Skoro i tak znowu sie wydarzy? Nie szkoda czasu ? Ja wiem ze tak jest poniekad prosciej, znasz juz go przezyliscie to i owo i wydaje sie ze wystarczy tylko pewne sprawy wyjasnic i naprostowac by bylo ok i moze za rok dwa myslec np o dziecku. Czekajac na kogos nowego nie masz pewnosci czy nie trafi sie kolejny moze jeszcze gorszy dupek. Lepszy wiec znany i oswojony "wrog" niz nowy. Tylko ze z Twojego opisu tego faceta wynika ze "on juz tak ma" i raczej nie zmieni sie szczegolnie jesli ma juz swoje lata. Ja nie watpie ze on zrozumial ze wiele stracil i chce wrocic tyle ze robi to z milosci wlasnej i wygody a nie dlatego ze Tobie chce dac szczescie. Zastanow sie czy warto...na spokojnie.
Dziewczyny pewnie, że macie rację! ... Ja tu wrozyc nie chcę...ale czy będzie cos z tego?! Jak napisałam: sam PAN może zrezygnować jak warunki przemysli:)...
Pewnie, że ja bym go w dupę kopnela. Zmieniła nr tel i spadaj dziadu. Teraz tak bym zrobiła ale pół roku temu na pewno nie. Dlatego, że są tacy ludzie ( jak ja) że choćby ci inni mówili to nie uwierzysz. Musisz to przejść, upodlic się.. Dopiero wtedy dociera! Musisz sama dojść do tej granicy.
Oli jak coś to mam drugi nr gratis:) przeslę ci;)
A tak serio to chyba wykonczylas Iskrę.;)
hej wszystkim
Ciesze sie OLI, że wróciłaś, bo myślałam, że Cię dziadek mróz przejechał swoimi saniami ![]()
Co do sytuacji, pozwól, że nie wypowiem się, bo powyżej wiele już zostało powiedziane - wiele mądrego, choć nie koniecznie proroczego - tego zwyczajnie nie wiemy. Tak więc " czy wam sie uda - nikt nie wie.
Próbuję wczuć się w Twoje położenie i moje stanowisko jest takie- kiedyś ( w październiku, gdy spotkałam sie z eksem) - to był około -Twój aktualny etap zdrowienia- .. myślałabym bardzo podobnie ( i tu cieszę się ,że nie przystałam na jego opcje) i tu miałyście swój udział. Jednak dziś wiem!!, że nie chciałabym ŻYĆ obok/ z człowiekiem takim jak on ( z wszystkim jego plusami i minusami).
Życzę z całego serca rozważnych decyzji ( i nie w kwestii warunków ewentualnego powrotu) tylko w kwestii Ciebie i Twojego szczęścia na dłuuugo, Mówią, że skoro coś się kiedyś wydarzyło - musi mieś swoje przyczyny, a dziś mimo wszystkiego ( nawet Twoich warunków), owe dawne przyczyny moją tkwić jak ość w gardle.
się narobiło.....
Iskra zwątpiła we mnie. Tylko, że ja jeszcze żadnej decyzji nie podjęłam, To prawda rozważam, zastanawiam się i być może nawet nie powinnam ale robię to. To wszystko jest bardzo trudne, ta cała sytuacja. Oczywiście, że możecie mieć wszyscy rację. Może być tak, że faktycznie się zejdziemy, ale ja nie będę potrafiła mu zaufać i mimo wszystko i tak nic z tego nie będzie. Może być tak, że znowu mnie zdradzi. To wszystko jest możliwe, dlatego biorę to pod uwagę. Nie wiem jeszcze co zrobię, ja myślę, on myśli....Ale dla mnie najprawdopodobniejszym scenariuszem jest to, że on pęknie. Nie będzie miał odwagi aby aż tak zaryzykować - na to się nastawiam i jest mi łatwiej bo to tylko udowodni, że nie ma z jego strony aż tak wielkiego uczucia o jakim mnie próbuje zapewnić. Będę w końcu mogła zamknąć ten rozdział w swoim życiu.
Namieszał trochę, bo spotykając się z nim nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, nastawiałam się na zamknięcie tych drzwi, zamknięcie tego fatalnego roku i rozpoczęcie nowego z czystą kartą.
Zahir tylko ile kurcze tych granic jest? Byłam przekonana, że już tą ostatnią przekroczyłam, a tu masz Ci babo placek.
Hehehe dzięki za numer - mam też drugi, jeszcze świeżutki, nierozpakowany ![]()
Co do Iskry to rozumiem ją, jest dużo silniejsza, pewniejsza siebie itd itd, dlatego ciężko jej patrzeć na taką "głupotę" jaką ja prezentuję. Wszystkie Wasze uwagi są dla mnie bardzo cenne, rozważam je, analizuję, próbuję wszystko dokładnie i na spokojnie przemyśleć. Ale to będzie tylko moja decyzja.
OLI - mnóstwo sprzeczności w tym co powyżej piszesz... oj mnóstwo
Z jednej strony - stawiasz jemu warunki- za chwilę, że nie ufasz mu, - a jeszcze dalej, że On pewnie wymięknie - czyli ON w jakimś znaczeniu znowu zawiedzie. W czyich na naprawdę rękach jest teraz karta- w jego !! mimo wszystko - jednak w jego. Martwię się trochę o Ciebie, bo tak naprawdę cokolwiek napiszesz, jeszcze/ niestety/ nadal wszystko !!! zależy od niego
Liza nie do końca tak jest jak piszesz. Nie ufam mu i to zupełnie normalne, nie zaufałabym pewnie jeszcze długo - na to potrzeba czasu i mnóstwo wysiłku. On chciałby wrócić, więc niech mi to udowodni, a ja nie powiedziałam tak. On doskonale wie o tym, że mu nie ufam i mogę nie zaufać. A to, że on wymieknie to dla mnie obrona - nie nastawiam się pozytywnie, nie angażuję bo nie chcę później cierpieć w razie "w" jak powie mi, że się nie zdecyduje. A karty wg mnie są po mojej stronie - najpierw on podejmuje decyzję a później ja czy ja naprawdę chcę wrócić. To, że on powie że rzuca wszystko nie oznacza, że ja w to wejdę. Kurcze nie umiem za bardzo pisać o emocjach, o tym co siedzi mi w głowie, może niejasno to wszystko opisuję...
Ja Wam mówię, ta sprawa rozejdzie się po kościach:)...
Ja to sobie wszystko w głowie na spokojnie poukładam i dam znać jak się to wszystko potoczy. Póki co mam mętlik i chcę to na spokojnie rozważyć, przemyśleć.
a co u Was Czarownice? Ja w końcu wracam po przerwie świątecznej do ćwiczeń
mam jeszcze sporo nauki, także mam co robić, a w międzyczasie będę myśleć ![]()
Ja Wam mówię, ta sprawa rozejdzie się po kościach:)...
Zahir ja też tak myślę, dlatego aż tak bardzo się tym nie przejmuję
A może to błąd, a może nie ![]()
U mnie rok zaczął się super. ...
Też zmykam do moich ćwiczeń.
Olimpio. A ja sie zgodze z tym co napisała Liza. Bo to jest jednak tak ze najpierw on ma zrobic gest a Ty dopiero na podstawie tego gestu podejmiesz decyzję w ktora strone isc. Czyli poniekad on zadecyduje w znacznym stopniu czy sie zejdziecie. Co do spotkania to nie wierze ze nie bralas pod uwage scenariusza ktory sie rozegrał. Przeciez to oczywiste ze facet ktory chce spotkania po kilku mscach nie dazy do niego by oddac Ci pluszowego misia przytulanke a wspolnych spraw organizacyjnych formalnych i dzieci nie mieliscie by musiec je ustalac i dogadywac kto kiedy co. Piszesz ze to mialo byc spotkanie wyjasniajaco- zamykajace. Dla mnie z tym zamknieciem tego rozdzialu to niestety sciema w ktora sama probujesz uwierzyc. Gdy chce sie cos zakonczyc i jest to juz podjeta decyzja to nie potrzeba czlowiekowi zadnych wyjasnien bo on juz podjal decyzje i nic co uslyszy a juz na pewno nie z ust wielokrotnego kłamcy tej decyzji nie odmieni. Dla mnie Ty chcialas uslyszec tam na tym spotkaniu cos co pozwoli Ci z czystym sumieniem dac eksowi kolejny raz szanse czy chociazby jej cien na to ze sie zejdziecie i najwidoczniej to cos uslyszalas. A to co teraz piszesz to troche taka kreacja ze niby masz wszystko pod kontrola i na zimno tak tylko sobie gdybasz. Ma Ci ona dac poczucie ze nie wracasz do niego bo on chce tylko ze Ty tu decydujesz.
Poniekad Cie tez rozumiem ze czynisz teraz jak czynisz bo czlowiek nieraz musi walnac kilka razy glowa o ten sam kant nim sie nauczy uwazac i w odpowiednim momencie uchylic głowe ![]()
Dla mnie w pewnym stopniu podjęcie przez niego decyzji o przeprowadzce będzie dowodem, że naprawdę mu zalezy. Bo póki co mu nie wierzę. On chciałby żebym to ja rzuciła wszytsko i pojechała do niego, a na to się nie zgodziłam. Pisałam o tym, że nastawiałam się na zakończenie i tak było. Oczywiście po głowie chodził scenariusz, że będzie chciał powrotu ale o tym nie myślałam. Generlanie cel spotkania został osiągnięty bo dowiedziałam się wszystkiego co chciałam. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, usłyszałam odpowiedzi na pytania, które mnie nurtowały i nie dawały spokoju, czyli okres sprzed zdrady i okres samej zdrady. Do momentu kiedy on nie podejmie decyzji, ja nie będę rozważać powrotu i nie będę się nad tym zastanawiać. Bo po co. Powie nie i moje życie będzie toczyło się dalej już całkowicie bez niego.
A dzisiaj wolne, także życzę Arnoldowe miłego odpoczynku ![]()
Olimpio. A ja sie zgodze z tym co napisała Liza. Bo to jest jednak tak ze najpierw on ma zrobic gest a Ty dopiero na podstawie tego gestu podejmiesz decyzję w ktora strone isc. Czyli poniekad on zadecyduje w znacznym stopniu czy sie zejdziecie. Co do spotkania to nie wierze ze nie bralas pod uwage scenariusza ktory sie rozegrał. Przeciez to oczywiste ze facet ktory chce spotkania po kilku mscach nie dazy do niego by oddac Ci pluszowego misia przytulanke a wspolnych spraw organizacyjnych formalnych i dzieci nie mieliscie by musiec je ustalac i dogadywac kto kiedy co. Piszesz ze to mialo byc spotkanie wyjasniajaco- zamykajace. Dla mnie z tym zamknieciem tego rozdzialu to niestety sciema w ktora sama probujesz uwierzyc. Gdy chce sie cos zakonczyc i jest to juz podjeta decyzja to nie potrzeba czlowiekowi zadnych wyjasnien bo on juz podjal decyzje i nic co uslyszy a juz na pewno nie z ust wielokrotnego kłamcy tej decyzji nie odmieni. Dla mnie Ty chcialas uslyszec tam na tym spotkaniu cos co pozwoli Ci z czystym sumieniem dac eksowi kolejny raz szanse czy chociazby jej cien na to ze sie zejdziecie i najwidoczniej to cos uslyszalas. A to co teraz piszesz to troche taka kreacja ze niby masz wszystko pod kontrola i na zimno tak tylko sobie gdybasz. Ma Ci ona dac poczucie ze nie wracasz do niego bo on chce tylko ze Ty tu decydujesz.
Poniekad Cie tez rozumiem ze czynisz teraz jak czynisz bo czlowiek nieraz musi walnac kilka razy glowa o ten sam kant nim sie nauczy uwazac i w odpowiednim momencie uchylic głowe
Dokładnie tak!
Trzej królowie przyszli i śnieg przynieśli:)
Balwana z tego nie będzie ale jakaś kulka się ulepi:)
A ja od jutra zaczynam realizację mojego planu nr 2. Najważniejszego! Trzymajcie kciuki!
Zahir trzymam mocno kciuki !!!!
A jeszcze wracając do tego co się u mnie dzieje - nie chcę już o tym pisać i rozmawiać. Muszę SAMA sobie wszystko w głowie poukładać bo wydarzyło się zbyt wiele. Muszę przede wszystkim dowiedzieć się czego ja chcę tak naprawdę. I muszę wziąć pod uwagę Wasze spojrzenie na tę sprawę. Będę zdawała Wam relację jak już coś się wydarzy, a póki co zawieszam się w tym.
dzień dobry wszystkim
w Poznaniu prawdziwa zima. Mróz ok -10 i sypie śnieg . Nie jednego bałwana można ukulać. Dziś niestety musiałam jechać do pracy ( na krótko, ale jednak)- droga należała do wyzwań dla niejednego kierowcy. Wszelkie systemy w samochodzie pomagały kulać się do przodu i jakoś dojechałam szczęśliwie. Jednak i tak jest super klimacik- dzieciaki szaleją na sankach.
ZAHIR - małe pytanko - dziś kolejny raz zlałam winko i dodałam klarowin ( bo winiunio już w ogóle nie pracuje)- czy zamknąć balon z rurką, czy bez?
Miłego dnia wszystkim
Do momentu zlania gotowego winka do butelek zawsze należy go trzymać w balonie i z roreczką. Mimo, iż nie bulga.
Ja już swoje próbowalam. Mniam:)
Do momentu zlania gotowego winka do butelek zawsze należy go trzymać w balonie i z roreczką. Mimo, iż nie bulga.
Ja już swoje próbowalam. Mniam:)
Dzięki - ja moje tez próbowałam z konieczności przy zlewaniu. Jakoś słabe mi się wydaje, ale może to tylko podświadomość
Liza - wszystko co piszesz to prawda, ale ja mam wrażenie, że zupełnie straciłam kontrole nad sobą i moim emocjami. Tak łaknę jakiekolwiek uczucia, że niestety zamiast myśleć rozsądnie rzucam się głową w dół jak tylko facet mi się spodoba. Totalnie nie myślę rozsądnie i nawet sesje u terapeuty nie pomagają. Mam mega małe poczucie własnej wartości, wydaje mi się że jak ktoś nie pisze to dlatego bo jestem brzydka albo coś jest ze mną nie tak. Ten poprzedni eks mnie zniszczył i dopiero teraz widzę jak bardzo - nie wiem kiedy to wszystko uda mi się odbudować.
ARCOLA - jak dla mnie -Tobie potrzebne jest jakieś 2-3 lata ŚWIADOMEJ kwarantanny - czyli bycia samej z sobą ( ja tez po 2 związku zrobiłam sobie świadome 3 lata przerwy) po to, by zacząć zwyczajnie siebie doceniać. Pomyśl nad sobą kochana, bo szkoda mi bardzo Ciebie( z życzliwości), w czym Twój problem? - bo jesteś za dobra..? - no daj spokój ( o ironio - też kiedyś tak myślałam). Jakakolwiek jesteś - nie jesteś żadna - czyli warta wiele !! Mój pierwszy i małżeństwo z nim zjadło mnie na maksa - weszłam w kolejna relację szybko ( bo coś tam - uciekający czas i te inne) - i to był mega błąd, bo godziłam się na wiele, a nie powinnam. Straciłam kilka lat, bo życie to nie godzenie się na ciągłe ustępstwa w poczuciu zatracania siebie - finał - Ja odeszłam już nie myśląc, że kolejne 7 lat minęło. Zwyczajnie - na pół gwizdka długo się nie pociągnie w życiu( nawet nie wiem jak początki byłyby obiecujące)
Hej, przeczytałam parę wiadomości i widzę, że każdy radzi sobie po rozstaniu. Każdy jakoś dochodzi do siebie a u mnie minął prawie rok i nie potrafię. Boli tak jak na początku. Próbuję żyć normalnie, ćwiczę, pracuję, zajmuję czas. Mimo to wciąż boli. Tak cholernie boli. Ostatnio próbowałam jak ta głupia odnowić kontakt, mając nadzieję, że się uda wrócić. Dziś powiedział, że nic z tego nie będzie, że nie chce i tyle. Żałuję , że w ogole żyję. Ile to jeszcze będzie trwało, tak bolało?
Juz nie mam siły na nic. Nie wiem nawet jak to opisać, bo słowa nie oddają tych tego cierpienia ![]()
Hej, przeczytałam parę wiadomości i widzę, że każdy radzi sobie po rozstaniu. Każdy jakoś dochodzi do siebie a u mnie minął prawie rok i nie potrafię. Boli tak jak na początku. Próbuję żyć normalnie, ćwiczę, pracuję, zajmuję czas. Mimo to wciąż boli. Tak cholernie boli. Ostatnio próbowałam jak ta głupia odnowić kontakt, mając nadzieję, że się uda wrócić. Dziś powiedział, że nic z tego nie będzie, że nie chce i tyle. Żałuję , że w ogole żyję. Ile to jeszcze będzie trwało, tak bolało?
Juz nie mam siły na nic. Nie wiem nawet jak to opisać, bo słowa nie oddają tych tego cierpienia
Boli i będzie bolało dopóki będziesz się w tym cierpieniu pławic rozstrząc to co było. Skoro próbowałaś sie z nim kontaktować to jak mniemam cały czas na bieżąco śledziłas co u niego czy ma kogoś co dodaje na portalach społecznościowych itp. Przy takim podejściu nigdy Ci nie przejdzie bo to tak jakby alkoholik codziennie brał na język nawet krople wódki i dziwił sie ze nie umie okiełznać nałogu. Pisałaś ze był kawałem ..uja nieraz i wad miał więcej niż zalet. Za kim wiec lub raczej za czym tak za przeproszeniem miauczysz? Może Ty poprostu nie chcesz ruszyć ze swym życiem do przodu bo to pławienie w negatywnych emocjach na poziomie nieświadomym Ci odpowiada. Byłaś u terapeuty? Próbowałaś znaleźć przyczyny takich a nie innych swych mechanizmów myślenia i postępowania? Bo to ze żyłaś przez ten rok wstawałas do pracy myłaś się itp a nie leżałas rok czasu w wyrze z pudłem lodów to wcale nie dowód ze walczylas by sie z tego faceta wyleczyć tylko raczej wegetowalas.
Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026