arcola napisał/a:Ha i może nie będę stroić jej sama - no ale to też się okaże.
zaintrygowałaś mnie !!!! już się spowiadaj
ojjjjj ARCOLA, czyżbyś mnie chciała zatrudnić do ubierania choinki..??
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona
Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
arcola napisał/a:Ha i może nie będę stroić jej sama - no ale to też się okaże.
zaintrygowałaś mnie !!!! już się spowiadaj
ojjjjj ARCOLA, czyżbyś mnie chciała zatrudnić do ubierania choinki..??
Podobne tematy
Pytanie: "Czy ktoś taki jak on wg Was potrafi się opamiętać?" jest źle postawione.
W tej sytuacji powinnaś martwić się przede wszystkim o siebie, nie o niego. Niech on się martwi o siebie.
I na mój gust całkiem dobrze sobie radzisz.
Ok, jest frustracja, są zawiedzione nadzieje - ale stawiasz w miarę jasne granice, określasz dosyć precyzyjne kryteria na sprawdzenie prawdziwych intencji faceta i dostajesz rezultat.
Wiele Pań (ani Panów) nie potrafi tego i ciągną takie chore sytuacje latami.
Dopóki zostawiasz Piotrowi cień nadziei na to, że jesteś gotowa akceptowoać proponowany przez niego układ - on będzie hamletyzował. Postaw sprawę jasno: "Chcę Ciebie, ale bez tej Pani (ani żadnej Pani tego typu) w posagu. Zgłoś się, jak już będziesz do tego gotowy -a ja sprawdzę, czy wciąż będę wówczas zainteresowana"
Zastanów się, po czym poznasz, że on przyjął Twoje warunki i pozostaje im wierny. Zakomunikuj mu to i konsekwentnie te reguły wprowadź w życie. Ja bym sobie wręcz zapisał na kartce z informacją, kiedy powiem sobie "pas" i tę kartkę zachował. Przede wszystkim zawrzyj umowę sama ze sobą w tej sprawie. Wtedy już decyzja będzie należała do niego. Nie masz wpływu na to, co wybierze, taka już wada wolnej woli, którą nas Pan Bóg obdarzył - ale przynajmniej sama nie wdepniesz w coś niepachnącego na najlepsze lata swojego życia.
Podsumowując: zajmij jednoznaczne stanowisko, zakomunikuj je Piotrowi i bądź w tym konsekwentna.
To jest aż tak łatwe (i trudne jedocześnie).
Ja to tak widzę. I trzymam za Ciebie kciuki!
Olimpia234 napisał/a:iskra1234 napisał/a:A co do nowej, myslalyscie o tym co blokuje przed zmianą , co czasem mimo frustracji nie pozwala pójść do przodu? Czy potraficie być szczęśliwe, tak na maxa czerpac z zycia ? Trochę refleksyjne..
Ja chyba wiem co mnie blokuje - niestety nadal eks, mimo iż całym "rozsądkiem" wiem, że to koniec, że nigdy z nim nie będę i nie chciałabym, są jeszcze uczucia. Dlatego czekam na dzień, w którym wygasnął...Dodatkowo byliśmy tak bardzo dopasowani, że boję się, że nikt mnie już tak bardzo nie zainteresuje jak on. Dosyć wysoko stawiam poprzeczkę, po prostu nie interesują mnie faceci bez zainteresowań, pasji - są z góry skreśleni. I o ile nie jestem już od Piotra uzależniona - potrafię bez niego żyć i sobie dobrze radzić, o tyle jednak cały czas mi kogoś brakuje. Są dni kiedy czuję się szczęśliwa, że jest ok. Ale bywają i takie momenty, że chciałabym najzwyczajniej w świecie się do kogoś przytulić, obudzić rano przy kimś, pójść razem na spacer. Jak się okazało mam wielu znajomych, mam się z kim spotkać, z kim spędzić czas, ale to nie to samo. To chwilowe antidotum. Nie umiem chyba jeszcze być szczęśliwa sama, da się tego nauczyć? Może coś robię źle?!?!?!
A ja...? oj nie wiem nie wiem- boje sie trochę tych deklaracji/ określeń, bo już nie raz się przekonałam, że huśtawka emocjonalna czasem zmienia stan statyczny na ruch ( maleńki, ale jednak). Tak myślę teraz i wydaje mi się, że nie mogę się nazwać zblokowaną. Mnie chyba zaczyna byc dobrze samej z sobą, choć szczęściem nie mogę tego nazwać, bo w moich kategoriach.. chciałabym jednak egzystencjonalne radości i smutki codzienności dzielić z drugą osobą ( nie wspomnę o uczuciu). Tak jak Iskra pisze... i ja też kiedys pisałam o tym - czasem czuję, że stoję w miejscu.......... ale czy tak do końca..?? Z pewnością szukanie drugiej połówki nie jest celem mego życia, choć znalezienie bratniej duszy w spodniach byłoby dopełnieniem mnie. Jesteśmy jednak zwierzetami stadnymi i to co czuje jest chyba naturalne. Podobnie jak OLI - mam swoje wymagania więc spełnię sie przy menie, który dopełni mnie ( moje pozytywy i negatywy). Nie zniosę mena tzw sztuki ( byleby był).. nawet w imię przewartościowania słowa SZCZĘŚCIE
Dziewczyny to ciekawe co napisałyscie. Ja jestem w tym momencie, gdzie wiem, że życie to moje wybory. Liza możesz mieć to wszystko co napisałaś, czasem to zbieg okoliczności , czasem otwartości na 2 osobę, najczęściej ruch jest po naszej stronie.
Olimpia jeszcze trochę Ci się miesza
Twój chłopak na szczęście nie był Twoim dopełnieniem , był raczej wyrazem twoich wewnętrznych problemów. Masz wymagania okresl jakie, chyba nie jest to potrzeba bycia oszukiwana. Chcesz troski, by ktoś dbał o Twoje uczucia. Może brak tego bardziej jest Ci skądś znany, może boisz się otworzyć na miłość, bliskość, na bycie szczęśliwą, może to oznacza opuszczenie czegoś co dobrze znasz. Pytanie o szczęście jest proste i trudne zarazem jak się okazuje, ale to dobre źródło do dalszych poszukiwań ![]()
Oj to prawda, miesza mi się momentami
Ale mimo wszystko wiem czego chcę i na pewno nie chcę być oszukiwana i nie pozwolę sobie na to w przyszłości.
Chcę być i będę szczęśliwa, cokolwiek to oznacza.
Czy był wyrazem moich wewnętrznych problemów? Być może, nie myślałam o tym w tej kategorii. Ale dzisiaj wiem, że problemy mam. Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam , bo to chyba tak działa, że dopóki jesteśmy szczęśliwi, albo sobie to szczęście idealizujemy, to nie zastanawiamy się nad sobą. Dopiero te zdrady, kłamstwa, rozwalenie związku, spowodowały, że zaczęłam siebie analizować. Zaczęłam w sobie szukać przyczyn, złych zachowań, problemów. I wiem, że mam nad czym pracować i to cały czas robię.
i jeszcze jedną rzecz zrozumiałam przez ostatnich kilka miesięcy - kiedyś byłam szczęśliwa po prostu w związku, będąc z kimś. Mimo, że nie były to związki idealne, mimo że momentami byłam rozgoryczona, wkurzona i nie dostawałam w zamian tak wiele ile dawałam, to tkwiłam w nich. I to był mój największy błąd, którego nie dostrzegałam. Nie chciałam chyba przyjąć do wiadomości, że robię źle.
Ale dzisiaj jest inaczej, ja już tak nie chcę !!!!!
ps. Iskra, ale dajesz do myślenia ![]()
a ja tu wtrącę ( jeśli można) swoje 3- grosze w wypowiedź OLI. Wczuwając się w rolę przysłowiowej 30-latki, jaką jest OLi......................... mysle, że zupełnie inaczej wyglądałyby dziś jej wpisy, gdyby byłaby matką. Wychowane zostałyśmy jednak wszystkie w kulturze KOBIETY- matki i żony. .. i chyba to trochę, a może znacznie - pokutuje i hamuje dzis OLI w tym co się z nią dzieje ( w znaczeniu, że skupia się na nieco innych emocjach - i to jest w pełni uzasadnionej w jej sytuacji). Tzw presja czasu w tej kwestii ma tu wielkie znaczenie ( tak wywnioskowałam na przełomie tych naszych wspólnych miesięcy) Wyczytałam niejednokrotnie między wierszami we wpisach OLI, że dzidzi/ piernik pod tytułem potomstwo - zupełnie zmieniłby jej realia- nawet po załamce sercowej- gdyż, zupełnie inaczej wygląda codzienność, jak się ma dzidzi. Wiem wiem, że tez w związku z tzw posiadanym potomstwem pojawiają się innego kalibru dylematy ( choćby wpisy/ dylematy Zahir).
Jeśli OLI moje dywagacje mają potwierdzenie w tym co "jest w Tobie" - NIE PRZEJMUJ SIE NA RAZIE- .............. i to nie jest głaskanie,......... pisze to z pełnym przekonaniem
Liza oczywiście trafiłaś w sedno. Staram się oczywiście o tym nie myśleć i nie skupiać, bo wiem, że to nie ten czas i nie ten moment. Ale to prawda, chęć posiadania dziecka jest u mnie ogromna. Już sobie nawet czasami myslałam, że nie muszę być w związku, że nie potrzebuję męża/partnera do życia w codzienności, wystarczy dziecko. Ale wiem, że to nie jest dobre rozwiązanie. Nie chcę od razu skazywać maleństwa na niekompletną rodzinę, nie chcę żeby nie miało prawdziwych i prawidłowych wzorców. To ten strach, że nie zdążę, też mnie paraliżuje. Ale nic na siłę nie zamierzam robić, nie zamierzam na siłę szukać ani czegokolwiek na siłę budować. Bo wiem, że to nie przetrwa.
ehhh jak Wy mnie już dobrze znacie ![]()
pędzę na mój ukochany spinning - dzisiaj raj dla ducha i ciała !!! Niech moc będzie z nami ![]()
oo spinning mój ulubiony
świetnie czuje się ciało, btw odkryłam ostatnio jak mało czułam swoje;]
I o czym my tu hmm , no ok jeżeli celem jest dziecko, to w przypadku Olimpii:
1. dlaczego odżałować nie może partnera , który zupełnie na ojca się nie nadaje?
2. dlaczego jakoś opornie daje się poznawać podejrzewam kilku innym mężczyznom pojawiającym się na horyzoncie?
I kolejne pytanie, Olimpia kto byłby dla Ciebie materiałem na męża/ojca ?
Mam jakieś wrażenie, ze wyjątkowość/wymagania wobec partnera , o których pisałyście, to coś co jest wyjątkowe samo w sobie i być możne ma rekompensować brak czegoś.
Wasi partnerzy otrzymali więcej od Was - miłości, troski itd niż sami Wam dali, co w tym/w nich było wyjątkowego?
Nie ma nic złego w tym by wybierać to co mi się podoba od ciała po duszę, można tu jednak wpaść w pułapkę, jak się okazuje może być to pułapka "wyjątkowości"
ojjj ISKRO !!! UWIELBIAM CIĘ ZA TO , ŻE ZMUSZASZ NAS DO MYŚLENIA
........zaczęłam więc myśleć i z Twoimi pytaniami, a w zasadzie z podtekstem odpowiedzi bym polemizowała...
oo spinning mój ulubiony
świetnie czuje się ciało, btw odkryłam ostatnio jak mało czułam swoje;]
I o czym my tu hmm , no ok jeżeli celem jest dziecko, to w przypadku Olimpii:
1. dlaczego odżałować nie może partnera , który zupełnie na ojca się nie nadaje?
2. dlaczego jakoś opornie daje się poznawać podejrzewam kilku innym mężczyznom pojawiającym się na horyzoncie?I kolejne pytanie, Olimpia kto byłby dla Ciebie materiałem na męża/ojca ?
Mam jakieś wrażenie, ze wyjątkowość/wymagania wobec partnera , o których pisałyście, to coś co jest wyjątkowe samo w sobie i być możne ma rekompensować brak czegoś.
Wasi partnerzy otrzymali więcej od Was - miłości, troski itd niż sami Wam dali, co w tym/w nich było wyjątkowego?Nie ma nic złego w tym by wybierać to co mi się podoba od ciała po duszę, można tu jednak wpaść w pułapkę, jak się okazuje może być to pułapka "wyjątkowości"
hmmm, dziecko - cel i nie cel. Jest jednym z wielu, ale bardzo ważnym. To nie jest tak, że chcę je mieć za wszelką cenę. Paradoksalnie, był moment w moim związku z Piotrem, że go bardzo chciał, ale ja nie byłam gotowa. Później strony się odwróciły - jak chciałam on nie. I oczywiście te plany, które sobie w głowie gdzieś tam kiedyś ułożyłam, marzenia, legły w gruzach wraz z zakończeniem związku, dlatego pozostał jakiś żal. Ale wiem że to nie ten czas, posiadanie dziecka to ogromne pragnienie, ale ukryłam je głęboko w sobie, bo teraz to niemożliwe. Po prostu boję się uciekającego czasu, że nie zdążę....Ale nie fiksuję się na tym temacie i nie zamierzam latać i szukać potencjalnego dawcy... no wiadomo.
A odpowiadając na Twoje pytania:
1. znam 2 twarze Piotra - ten pierwszy, którego poznałam, w którym się zakochałam, był tak jakby ideałem. Pewnie wiele obrazków sobie sama stworzyłam, tak myślę jak teraz patrzę na to z perspektywy czasu, ale byłam wtedy szczęśliwa. I ta druga twarz Piotra - oszust, zdrajca, egoista i długo by jeszcze wymieniać. Żal mi tego pierwszego, tego mi brakuje, to z nim planowaliśmy, mieliśmy sobie układać życie, życie o którym marzyłam. Ale wiem że on - ten idealny, nie istnieje, bo prawdziwą twarz pokazał w ostatnim roku związku. To chyba nie jest do końca żal po nim, tylko żal po straconych nadziejach, zabitych marzeniach. Ale odbudowuję je powoli i wierzę, że się spełnią w końcu. Tylko ja cholernie niecierpliwa jestem.
2. opornie? pewnie tak, dlatego, że jeszcze żaden z nich nie zainteresował mnie na tyle, abym mogła się przed nim otworzyć. Dlatego też, że jeszcze mój eks nie stał mi się zupełnie obojętny, a dopóki tak się nie stanie to nie będę wchodziła w żadne poważniejsze relacje z innymi - nie chcę nikogo skrzywdzić. Dodatkowo dochodzi totalny brak zaufania i strach przed powtórką z rozrywki. Jest jeszcze dla mnie za wcześnie na budowanie czegoś nowego, zanim zacznę się o to starać, to chcę najpierw odbudować siebie, SWOJE JA.
Trudne to pytanie - materiał na ojca/męża. Na pewno nikt podobny do moich 2 eksów
i tu kolejny paradoks. Nie mam określonego ideału, mam jakieś swoje wymagania/oczekiwania , ale nie mam listy cech fizycznych ani osobowościowych takiego kandydata. Widocznie jeszcze kogoś takiego nie spotkałam ![]()
a co do jego wyjątkowości - jeszcze wtedy, będąc z nim, nie widziałam w sobie problemu dawania z siebie i nie brania niczego w zamian. Taki układ był dla mnie ok, a skąd to wyniosłam? Z domu..temat przerabiałam z terapeutką.
oj Iskra, mózg mi już dzisiaj spuchł od tego myślenia
Ale Twoje uwagi są bardzo cenne i otwierają co nieco moje szare komórki. Zmuszasz do myślenia, ale nie narzekam ![]()
To dziś juz życzę dobrej nocy dziewczyny podążam z Wami, trochę też w zakamarkach mojej duszy i ciesze się, że jest to dla Was inspiracja do przemyśleń.
Olimpia jak jutro przeczytasz to co napisałaś znajdziesz kilka punktów do dalszych rozważań, kto szuka ten znajdzie:)
oo spinning mój ulubiony
świetnie czuje się ciało, btw odkryłam ostatnio jak mało czułam swoje;]
I o czym my tu hmm , no ok jeżeli celem jest dziecko, to w przypadku Olimpii:
1. dlaczego odżałować nie może partnera , który zupełnie na ojca się nie nadaje?
2. dlaczego jakoś opornie daje się poznawać podejrzewam kilku innym mężczyznom pojawiającym się na horyzoncie?I kolejne pytanie, Olimpia kto byłby dla Ciebie materiałem na męża/ojca ?
Mam jakieś wrażenie, ze wyjątkowość/wymagania wobec partnera , o których pisałyście, to coś co jest wyjątkowe samo w sobie i być możne ma rekompensować brak czegoś.
Wasi partnerzy otrzymali więcej od Was - miłości, troski itd niż sami Wam dali, co w tym/w nich było wyjątkowego?Nie ma nic złego w tym by wybierać to co mi się podoba od ciała po duszę, można tu jednak wpaść w pułapkę, jak się okazuje może być to pułapka "wyjątkowości"
Na wstępie ............. Iskierko uważam, ze nieco uprościłaś to co napisałam ( w kwestii OIi ) o sposobie przezywania DZIŚ jej stanu po.....
Dziecko nigdy nie powinno byc CELEM...... , tylko OWOCEM. I z pewnością Oli to bardzo dobrze wie ( choc może czasem chaotycznie wyraża swoje emocje, ale to tylko dobrze o niej świadczy, bo świadczy to o jej szczerości). Jednak skoro marzenia MĄŻ+ TATUŚ_ DZIECKO+ RODZINA rozminęły się z rzeczywistością ( a tak niestety czasem w życiu bywa) czyli eksik/ dawca nasienia nie okazał się właściwym dla niej partnerem ( z wiadomych względów), to ewentualnie pozostały z ich miłości/ znajomości OWOC byłby DZIŚ jej celem życia (pomijając macierzyństwo w klasycznym tego słowa znaczeniu)... nie " walczyłaby dziś tylko i wyłącznie o siebie................ ale także o ten OWOC,
Iskierko - 1...... że jej eksik nie okazał sie właściwym partnerem dla niej - TO FAKT, jakim byłby ojcem? - tego nie wiemy.
2.......... daje się poznawać nowym MENOM -..pisała o tym przecież, a że opornie..??? dziwisz się..? bo ja nie. Byłaby nierozsądna , gdyby z w pełni ufnością/ otwartością witała każdego/ nowego pana X, potencjalnego dawcę genotypu. Uważam za plus, że się NIE ZAMYKA NA INNYCH będąc przy okazji rozważną ( na miarę swych- DZIŚ możliwości)
Zadajesz Iskierko pod koniec bardzo trudne, a zarazem mega proste pytanie..." kto byłby materiałem na męża / ojca..? Któż to wie? któż nim jest?..........ktoś, kto ma dobre geny? czy ktoś kto będzie z nami do gronowej deski??. Gdyby kobiety zadawały sobie to pytanie... demografia siadłaby na amen. My- kobiety poznajemy X-ksa/kochamy/ ufamy, że to ten/ rodzimy dzieci...a... scenariusze życia kurna niestety bywają różne. Celowo pomijam tu sfere uczuć, bo to tak subtelna sfera, że szukając odpowiedzi na Twoje pytanie ( choć w części) musze jednak tę kwestię pominąć. KTO BĘDZIE DOBRYM MATERIAŁEM ..? ktoś kto mnie kocha/ jest dobrym człowiekiem i będzie dobrym ojcem - odpowiedź prosta jak drut. Tego byłam pewna wiele lat temu gdy rodziłam córkę, jednak życie mega rozminęło się z odpowiedzią, którą przed chwila wyklikałam, czyli zadawanie takich pytań w pewnym sensie nie ma sensu
Dusza i ciało - to JA, to TY, to MY , a sztuką jest , gdy te obie sfery żyją w zgodzie/ harmonii. Kłopot w tym ,gdy w naszą harmonię chcemy wpuścić inna jednostkę, która również( naszym wzorem) chce żyć swoją harmonią ( czasem inna niż nasza) i tu zaczynają się schody , bo to wprowadza dysonans. Jednak jesteśmy istotami ułomnymi i doświadczając ciągle jednak pozostajemy idealistami, że w pewnym momencie swój na swego trafi
Przeczytałem calá wczorajszá dyskusjè i wtrącę swoje trzy grosze.
Temat ojciec to dla mnie zawsze wrażliwy temat. Mój nie był super ojcem, nawet niezbyt fajnym. Nie wyrażał swoich uczuc. Chlodny czlowiek. To obraz mojego ojca z czasów moich młodzieńczych lat. Dziś jako 85 letni dziadek jest inny. Wiele przeszedł. Nie czas tu opisywać ale dziś jako ojciec jest "lepszy". Może dlatego, że ma do czynienia z dorosłymi jużd dziećmi. Zwróćcie na to uwagę. Ktoś poprostu tego podejścia do dzieci nie ma....a potem etap wnuków i tu przemiana: stara się być dobrym dziadkiem?! Kwestia wieku?
Wychodząc za mąż nie wiedziałam jakim mąż będzie ojcem. Ale mogłam przypuszczac, bo przecież widziałam z kolei jego ojca. I tu niemiła niespodzianka: mój tato przy jego tacie to " anioł". Teść to zwolennik ciszy a dzieci najlepiej jakby były kuklami, co nie mówią za wiele, za głośno, nie biegają, nie skaczą i w ogóle są grzeczne, jakkolwiek to sobie tłumaczyć:)
U mnie fakt jakim mąż byl ojcem ( jakim będzie czas pokaże) miał kolosalny wpływ na naszą sytuację. Nie chciałam takiego ojca dla mojej córki. Nie polecam żadnej!
Starałam się go zmienić. Chcialam, żeby był, żeby brał udział w zwykłych czynnosciach przy niej, z nią. Ciężko to szlo. Nie zbudował tej więzi między nim a córką. Może teraz mu się uda, w końcu dzięki rozstaniu przynajmniej spędza z nią te 9 godzin tygodniowo. A to dużo jak na tak zapracowanego człowieka:)
Druga sprawa: wymagania. Oj tak! Teraz to ja mam wymagania!...za dużo straciłam, żeby ich nie mieć. Już tu kiedyś pisalam: albo książę z bajki albo żaden! I mogę być sama!....no dobra, na pewne sprawy przymknę oko;)
Miłego dzionka!
Miotły w ruch!;)
Ubieranie choinki we wspólnym gronie szlag strzelił - trudno ubiorę sama
. Wczoraj stałam przy garach do pierwszej w nocy a dzisiaj powtórka z rozrywki. A jeszcze trzeba do sklepu uderzyć po jakieś dobre wino. Co do tematu taty - mój dla mnie szczególnie jak byłam mniejsza też nie był idealny. Nigdy nic od niego nie dostała, ale patrząc z perspektywy czasu dużo mnie nauczył - samodzielności, pracowitość i liczenia tylko na siebie (co czasami jest słabe).
Co do idealnego taty dla dziecka to no właśnie - czasami totalnie nieidealny partner dla nas może fajnie odnaleźć się w roli ojca. Ale tak jak napisała Liza idealny to ten co kocha, troszczy się i ten co chce z Tobą mieć to dziecko.
No i to tyle na tą chwilę uuuu nawet nie czuje jak mi się rymuje
Wracam tam gdzie moje miejsce w dniu dzisiejszym czyli na kuchnię ![]()
Cześć dziewczyny.
Już jutro Wigilia. Jak ten czas szybko leci... Chwila moment i będzie już po świętach.
Życzę Wam wszystkiego co w życiu najpiękniejsze i najlepsze. Dużo uśmiechu i radości, spełnienia marzeń tych maleńkich i tych całkiem sporych... ![]()
Wierzę, że każdej z Nas pisane jest szczęście, tylko czasem musimy się rozejrzeć aby je dostrzec.
Nigdy nie wiadomo co jest tym pierwszym "kamykiem" na drodze miłości... ![]()
Także dziewczyny wszystkiego dobrego i do usłyszenia po świętach. ![]()
To dziś juz życzę dobrej nocy dziewczyny podążam z Wami, trochę też w zakamarkach mojej duszy i ciesze się, że jest to dla Was inspiracja do przemyśleń.
Olimpia jak jutro przeczytasz to co napisałaś znajdziesz kilka punktów do dalszych rozważań, kto szuka ten znajdzie:)
Poczytam, poczytam i pomyślę
Ale odkładam to na później. Na święta mam zamiar wyłączyć myślenie, analizowanie, wnikanie. To czas odpoczynku dla mnie od problemów, zamierzam go poświęcić rodzinie, w miłej atmosferze, zamierzam cieszyć się chwilą. A to co było i będzie póki co się nie liczy. Zatrzymuję czas na święta i liczy się tylko to co teraz...
Dziecko nigdy nie powinno byc CELEM...... , tylko OWOCEM. I z pewnością Oli to bardzo dobrze wie ( choc może czasem chaotycznie wyraża swoje emocje, ale to tylko dobrze o niej świadczy, bo świadczy to o jej szczerości).
Kurcze Liza, jesteś moimi ustami
Trafiasz idealnie, potrafisz nazywać. To prawda, że ciężko mi wyrazić emocje, może nie tyle co wyrazić, ale nazwać. Mam z tym problem. I momentami ja sama czuję się jak dziecko, które dopiero teraz uczy się życia. Mam 30 lat i wydawało mi, że to co się działo w moim życiu, to jak postępowałam, było właściwe. Dostałam mocno w policzek i wszystko obróciło się o 180 stopni. Przez 30 lat swojego życia nie zastanawiałam się nad sobą, nie analizowałam, nie widziałam problemów. Przez ostatnich kilka miesięcy dostrzegłam ich tak wiele, że uczę się siebie na nowo, próbuję coś zmienić i to jest trudne, ale wiem, że możliwe
i wiem, że dam radę !!!
Kochane Czarownice, Arnoldowe !!!
Życzę Wam magicznych Świąt - spokojnych, pełnych uśmiechu, w miłej rodzinnej atmosferze, ciepłych, serdecznych..... pełnych miłości, prezentów ![]()
WESOŁYCH ŚWIĄT !!!!
ps. I życzę nam wszystkim żeby spadł śnieg !!!!
Zdrowych, wesołych i pełnych miłości Świąt !
Dziewczyny ! Wesołych Świąt i żeby wszystko nam się układało tak jak tego sobie życzymy !
przytulam WAS WSZYSTKIE......
ZAHIR - jak Twój aniołek podczas przedstawienia ?( chyba - sory) poniedziałkowego - skup się na niej- bo to zaowocuje- masz to jak w banku , a na Ciebie też czas przyjdzie
ISKRA - życzę samych pozytywnych chwil ( chciałabym umieć mysleć taK, jak Ty - naprawdę wielki SZACUN
OLI - myśl/ myśl i myśl i w końcu uwierz, że to nie ON !!!!............pamiętaj !!! na wszystko przyjdzie czas ... a pesel , to tylko numer w ewidencji... żyjemy w XXI wieku ........ nie zapomnij
ARCOLA - uwierz w końcu w siebie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
MAJA - szczerze --POWODZENIA
..................... no i czas na mnie ................... życze sobie tego ,bym nie musiała przewartościowywać słowa "SZCZĘŚCIE"
WESOŁYCH ŚWIĄT
WESOŁYCH I POGODNYCH SWIĄT !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziewczyny ja dziś czuje się szczęśliwa i właśnie czucia siebie i szczęście Wam życzę:))
.................pójdźmy wszyscy do stajenki
do Jezusa i Panienki................................................"

jeszcze raz WESOŁYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT
RATUNKU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ARNOLDKI ................ wróciłam właśnie z rodzinnej gościny- muszę cały czas śpiewać kolędy, by nie dopuścić do ciszy, bo wtedy słyszę jak skóra pęka mi w szwach................. a przecież tylko degustowałam
KURCZE, A JUTRO U MNIE GOŚCINA I ZNOWU WYŻERKA.......... rety ja tego nie zniese !
heheheh też przyszłam po ratunek, ło matko jeszcze jutro jedzenie !!!!
ale od niedzieli ścisły post - woda + sałata ![]()
damy radę Liza, Arnoldki wszystko "zniesą" ![]()
ja chyba jednak tego NIE ZNIESE -bo w niedziele tez gościna--------------- o boziu ........... jakie to życie ciężkie. Jeszcze jutro jakiś alkohol - czyli dodatkowe kalorie ( dziś Ja- Kierowca ).Dopiero wyszłam z kuchni by goście byli jutro zadowoleni - czegóż człowiek nie zrobi dla bliźniego -
Liza - perfekcyjna Pani domu
po świętach odpoczniemy, bo w nie ma szans
ciągłe gotowanie, zmywanie, siedzenie, alkoholizowanie się,
ehhh ileż ta wątroba musi znieść !!!!
Ale ważne, że rodzinnie, w miłej i przyjaznej i przede wszystkim szczerej atmosferze .....
Melduję zadanie wykonane - jestem napchana po sam korek . Teraz leżę i dogorywam. Mam nadzieję że u was lepiej.
Cześć Czarownice. Wczoraj dziabnelam Wasze zdrowie, chyba to poczulyscie;)
Dziś tylko rosół. Do lodówki nie zagladam, aż się boję patrzeć na to wszystko co zostało.
Jak humorki? U mnie była mieszanka smutku i radości. Wigilia była ciężka, zwłaszcza, że córka o Nim mówiła a na dobitke przysłał mi SMS-a z życzeniami. Ale stwierdziłam, że przezyję to choćby nie wiem co. Wczoraj było spotkanie z naszymi dzieciakami. Prezenty i ich kochane, rozesmiane mordki, nastawily mnie znów pozytywnie.
Dziś dzień z moim Skarbem. Zamierzam cały spędzić na oglądaniu świątecznych bajek i filmów.
Miłej niedzieli!
Jestem i Ja - żyję, żołądek nie pękł, wątroba też się trzyma ![]()
a i humorek jest ![]()
Dzień Wigilii też był u mnie ciężki - bałam się, że napisze, bałam się, że nie napisze. Było miło, rodzinnie, pełno kolęd, choinka rozświetlona, zapach rybki i barszczyku. No i zadzwonił. Zadzwonił z życzeniami, rozmowa trwała 2 min, rozwalił mnie na 5 minut, pojawiła się łza. Ale pomyślałam, nie będzie mi psuł świąt (tak jak sobie obiecałam) i nie zepsuł.
Także te 3 dni minęły szybciutko, pełne radości, śmiechu, nostalgia też się pojawiła, ale przeżyłam. A tak się ich bałam, niepotrzebnie !!!!
Zahir miłego oglądania ![]()
Miłego dnia Arnoldki ![]()
Ja też dzisiaj zamierzam odpoczywać i leniuchować !!!! i zero jedzenia!!!!!
Halo, halo żyjecie? Ja po mału się turlam po tych Świętach. A propo do mnie ex. też wysłał życzenia ale takie totalnie byle jakie. Próbował też dzwonić ale nie odebrałam bo nie chciałam sobie psuć humoru. Poza tym jakoś leci - taraz leniuchuje.
Mam nadzieję że u was nastroje też dobre ![]()
Ja też len dziś;)
Tak patrzę na dom i mysle- po co było sprzatac?! Ach, te dzieci:)
Humor ok.
A teraz tak serio, zima to będzie?! Tak mi tęskno za tym śniegiem
Hej hej,
święta święta i po świętach ![]()
Arcola brawo - a widzisz jaka jesteś silna, dałaś radę !!!!
Coś się u mnie wydarzyło.... Powiem tylko tyle, że mój eks chce się spotkać i porozmawiać. Zgodziłam się. Mam teraz czas na poważne przemyślenia. W dodatku nie czuję żeby coś sie u niego zmieniło, a ja nie chcę wracać do czegoś takiego. Dlatego podjęłam decyzję, że spotkam się z nim, porozmawiamy, wyjaśnimy wszystko i mam nadzieję, że to dla mnie jedyny sposób na zamknięcie przeszłości. Zdaję sobie sprawę jakie to spotkanie może przynieść konsekwencje w moim wewnętrznym ja, ale wierzę że jestem na tyle silna, że sobie poradzę.
Nie czuję radości, tylko strach. Ale mimo wszystko chcę się z tym zmierzyć oko w oko. Być może popełniam błąd, ale czuję, że muszę to zrobić.
Wiem, że dostanie mi się po głowie od Was, ale to moja świadoma decyzja, zupełnie nie poparta emocjami. I pierwszy raz od wielu wielu miesięcy nie ułożyłam sobie scenariusza, moja wyobraźnia nie ułożyła żadnego obrazu.
Oli to trzymam kciuku - bo czasami takie spotkania potrafią wywalić świat i myślenie do góry nogami. Fajnie jak się idzie na takie spotkanie totalnie na luzie z nastawieniem, że to Ty jesteś Panią sytuacji.
Kurczę trochę martwię się o Ciebie bo skoro on chce się spotkać to może to znaczyć, że chce wrócić - dasz radę mu się przeciwstawić ? (oczywiście nie ma co gdybać bo może chcieć po prostu pogadać).
Dobrze żebyś to jeszcze zrobiła w tym roku - tak żeby nowy zacząć już totalnie uwolniona do przeszłości.
Arcola on chyba sam nie wie czego chce, za to ja wiem czego chcę. Nie chcę tak żyć z nim jak przez ostatni rok, dlatego nie zaryzykuję. On pewnie i by chciał wrócić ale boi się konsekwencji takiej decyzji. Do spotkania ma dojść w czwartek, dokładnie chciałam żeby to było jeszcze w tym roku, żeby nowy zacząć z czystą kartą.
Ja chyba sama się też chcę przetestować, chcę sprawdzić czy czuję coś do niego, czy tęsknię za nim czy po prostu za czymś, za kimś.
Może to spotkanie odpowie mi na wiele moich pytań i rozwieje wszelkie moje wątpliwości, obawy, nadzieje.
Nie wierzę w to, że on po 5 mcach się zmienił, że będzie w stanie rzucić wszystko dla mnie, że jest pewien czego chce. Dlatego do powrotu nie powinno dojść.
Oli jak mi to przypomina moją sytuację. Bądz ostrożna i broń Boże nie idź z nim do łóżka:) ..no a jak już dojdziesz to się chociaż zabezpiecz, hihi.
U mnie świat ciąg dalszy;) tzn pije
heheh dzięki Zahir za radę, ale nie zamierzam
na szczęście mam te dni ![]()
i powiem Wam, że im więcej o tym myślę, tym bardziej się upewniam, że nic z tego nie będzie. Że ja już chyba nie chcę. Próbuję sobie wyobrazić siebie ufającą mu i wierzącą - nie widzę tego.
Ale nie nastawiam się na nic. Nie planuję, nie układam scenariusza. Jest tylko ogromny strach...
mam jeszcze 2 dni na przemyślenia, może się z tego wykręcę....
a i ja chyba sobie strzelę naleweczkę ![]()
Oj ja taż taka pewna byłam a potem sekunda i po mnie;) dzięki ci Panie, że to nie te dni były, hi hi. Jakby co to myśl o mnie, he he:)
w razie co, wyobrażę sobie Ciebie nade mną z grożącym palcem ![]()
A ja w środę umowilam się na randkę z tym co się zakochał:) i też myślę jak by się wykrecic. Do dupy to życie.
Kurcze, mam kumpelę singelke, która żadnego nie przepuści. Czy kran przyjdzie naprawiać, czy żonaty, czy smarkaty...takiej to dobrze. A ja?!! No nie da się, poprostu. ...po swietach nie pije, hi hi
A ja w środę umowilam się na randkę z tym co się zakochał:) i też myślę jak by się wykrecic. Do dupy to życie.
hehehe, zakochany i źle, nam to dogodzić ![]()
a tak poważnie, ściemnij że Ci coś wypadło i tyle, tłumaczyć się nie musisz, na siłę nie idź
Kurcze, mam kumpelę singelke, która żadnego nie przepuści. Czy kran przyjdzie naprawiać, czy żonaty, czy smarkaty...takiej to dobrze. A ja?!! No nie da się, poprostu. ...po swietach nie pije, hi hi
raczej po nowym roku nie pijesz ![]()
strach mieć męża hydraulika, elektryka itp przy takiej !!!!
Olimpia a z czego ten strach, nie zastanawiałas się nad tym ? O czym strach nam mówi ? Przecież to jest dla Ciebie informacja. Szkoda mi Ciebie , tyle ran ,co Ty robisz z tym uczuciem zranienia , wsłuchaj się w siebie
Hej ARNOLDKI
Widzę, że tu wczoraj tematy i sercowe i alkoholowe. Nie mogłam wczoraj dołączyć się do dyskusji, bo walczyłam z moim winiuniem - pierwsze zlanie z butli. Nie miałam pojęcia, że to tyle czau mi zajmie. Pewnie robiłam to nieumiejętnie, bo ciągle zapychał mi sie wężyk owocem i często musiałam zaciągać wino by płyneło no i w efekcie nałykałam sie tego płynu, że jak sobie pomyśle dziś , to .........brrrr, narobiłam sobie bałaganu i tyle.
ale do tematu.......OLI POCZYTAJ MÓJ WPIS Z 9.10. godz. 20.31 i WASZE KOMENTARZE/ REAKCJĘ ( także Twoją)
Byłam wtedy na podobnym etapie po rozstaniu ,jak TY aktualnie.
UFFF - jak ja się dziś cieszę, że tak na mnie wtedy nakrzyczałyście i ,że wzięłam sobie do " serca" to co pisałyście
Liza drugim razem będzie lepiej. Postaw sobie wyżej wino to ładnie zleci.
Olimpia a z czego ten strach, nie zastanawiałas się nad tym ? O czym strach nam mówi ? Przecież to jest dla Ciebie informacja. Szkoda mi Ciebie , tyle ran ,co Ty robisz z tym uczuciem zranienia , wsłuchaj się w siebie
zastanawiałam się nad tym i wiem czego się boję....
1. boję się tego, że nadzieja w końcu umrze. Chcę tego, ale się tego boję. To jest tak jak z rzuceniem u mnie papierosów. Czytam książkę, która ma mi w tym pomóc, ale czytam ją powoli żeby odłożyć ten moment. Wiem, że muszę i wiem że chcę, ale to jest strach przed zmianą.
2. boję się tego, że to spotkanie wywoła we mnie mocne emocje, po którym się będę musiała zbierać, ale wierzę, że jestem na tyle silna, że dosyć szybko sobie z tym poradzę
3. boję się tego, że on będzie chciał wrócić, że namiesza mi w głowie...
ale mimo wszystko ryzykuję.
W moim przypadku strach pewnie daje mi informację, że nie powinnam tego robić. Organizm się przed tym broni, rozum krzyczy nie, a serce bije brawo.
Ale ja czuję, ze to jedyny sposób żeby się w końcu od niego uwolnić. Może to zły sposób, może będę tego żałowała, nie wiem....Okaże się.
ale do tematu.......OLI POCZYTAJ MÓJ WPIS Z 9.10. godz. 20.31 i WASZE KOMENTARZE/ REAKCJĘ ( także Twoją)
Byłam wtedy na podobnym etapie po rozstaniu ,jak TY aktualnie.
UFFF - jak ja się dziś cieszę, że tak na mnie wtedy nakrzyczałyście i ,że wzięłam sobie do " serca" to co pisałyście
przeczytałam. Napisałaś, że chciałaś się sprawdzić - schemat się powtarza, oni chcą się spotkać a my chcemy się sprawdzić.
Ale muszę przez to przejść.
A ja tam nie żałuję, że się z nim spotkalam. Musiałam się przekonać całkowicie, że to dupek. Jak miałam jeszcze jakieś nadzieje idąc na spotkania to po juz nie. Może Oli też potrzebuje " kopa na leząco".
Liza a tobie eksik życzeń nie przysłał? Coś się wybił:)
Zahir problem w tym, że takie spotkania obijają jeszcze bardziej, szkoda mi Olimpii , bo znam tę historię od początku i nie mogę uwierzyć, że po tylu okropnych rzeczach, które jej ten facet zrobił ma, jeszcze jakieś w sobie uczucia do niego. Dlatego pytałam Olimpii co robi ze swoimi ranami.
Olimpia czy Ty możesz odejść? To może być Twoja decyzja, że ta nadzieja ( to ona jest w Tobie toksyczna) zniknie i do tego naprawdę nie musisz się z nim spotykać.
ps. to nie rozum krzyczy nie .. właśnie jest na odwrót, racjonalizujesz cel tego spotkania, strach - emocja mówi Ci co innego.
No ja też nie mogę w to uwierzyć, że mimo wszystko są jakieś uczucia.
Nie potrafię póki co wyzbyć się nadziei, próbuję od 5 mcy i dupa. Więc może tym sposobem sobie z nią poradzę.
Wierzę, że nie będe bardzo poobijana, mimo wszystko trochę pracy włożyłam w siebie i czuję się silniejsza.
Strach akurat u mnie jest emocją, która towarzyszy mi na co dzień. Ja się wszystkim stresuję ![]()
Może faktycznie mylnie odczytuję swoje sygnały, ale ja czuję, że to właśnie emocje są na tak....
Mam dzisiaj wizytę u terapeutki, więc przeanalizuję to fachowym okiem.
Wierz mi Iskra, że czasem człowiek uczy się na wielu błędach, jeden to za mało:)
Obijają, wiadomo.
Tak szczerze Oli to w takiej sytuacji jak ty jesteś- nie mąż, nie ojciec dziecka, odległość duża to ja bym dziada olala na maksa. " delete" i idź w cholere
Kiedyś w jednym smsie On mi napisał: ty to byś chciała, żebym ja zniknął! I to jedyne co mu z tych dwulicowych ust wyszło....
To bogu dzięki, ze masz dziś terapeutkę (;
Ode mnie do pomyślenia nad :
1. widzę, że dzielisz faceta na tego sprzed i ostatni rok, błąd , to jest ta sama osoba, on ma jakieś pozytywne cechy, ale jest też osobą, która jak ją opisałaś, nie ma uczuć wyższych, gdyby je miał spaliłby się ze wstydu za to co zrobił, a nie zawracał Ci głowę. Pomyśl o nim jakby był byłym Twojej koleżanki (odetnij to do siebie), raz ją zdradził, wyrządził jej tym ból i zrobił to ponownie, a wiśnią na torcie jest to, że jeszcze nie wie czego chce, Kryste Panie .... tragedia
2. pożegnanie, temat o który tu zaczepiam i idzie opornie. Z kim się tak naprawdę nie pożegnałaś? To ważne , możesz w tym miejscu coś zamknąć, możesz też znowu wpaść w toksyczny taniec, może też minąć czas , opadnie to co ma opaść , ale wróci pod dywan.
Trzymam kciuki za dobre decyzje, kilka miesięcy temu , też miałam potrzebę tego ostatniego spotkania, do tego mój ex był na wyciągniecie ręki pełny pokory, posłuchałam jednak siebie i po prostu ruszyłam w swoją drogę. Dziś wiem, że moim wyborem jest to, że nie chcę tego faceta, bo nie chcę kogoś kto mnie nie widzi i kto mnie zranił, a on taki po prostu jest.
Dobrze prawisz Iskierko.
Dlatego ja w chwilach zwątpienia ( rzadkich) wyciagam zeszycik z listą jego wad, zachowań, słów, co by sobie przypomnieć co to za PALANT. Pomocne też są zachowane SMS-y jak Ci pisał, kim dla niego jesteś. Warto czasem to sobie odświeżyć, żebyśmy nie uległy mrzonką, że się zmienił.
Ale ja jestem zdania, że każda z nas musi do wszystkiego dojść sama. I Oli zrobi co zechce. Co z tego, że Cię posłucha, jak w niej będzie tkwiło pytanie: co by było gdybym poszła?... Każdy ma swój czas, we wszystkim. Nic na hop siup!
Koniec moich mądrości, biorę sie do " męskiej roboty" ...
Zahir pewnie, a niektórzy to i nawet na błędach się nie uczą :] ,ale zawsze warto spróbować kogoś od błędu odwieść. Każda z nas ma podobne zdanie, decyzja Olimpii.
miłego dziewczyny
Liza drugim razem będzie lepiej. Postaw sobie wyżej wino to ładnie zleci.
postawiam balon na krześle, a i tak co chwile wężyk zapychał sie owocem.
Dziś muszę zlać winko z powrotem i własciwie nie wiem co dalej. Moim zdaniem smak ma dobry, kolor różowy, ale........ jakby trochę słabe i mało klarowne. Nie wiem, czy jeszcze sie wyklaruje samo, no i co z tą mocą?
A eksik- nie dzwonił z życzeniami i chyba dobrze, bo mogłabym być nico kąśliwa, a po co..? Zresztą podczas ostatniej rozmowy telefonicznej ( kiedyś- tam) powiedziałam ,że nie chcę , by się ze mną kontaktował.
Liza2014 napisał/a:ale do tematu.......OLI POCZYTAJ MÓJ WPIS Z 9.10. godz. 20.31 i WASZE KOMENTARZE/ REAKCJĘ ( także Twoją)
Byłam wtedy na podobnym etapie po rozstaniu ,jak TY aktualnie.
UFFF - jak ja się dziś cieszę, że tak na mnie wtedy nakrzyczałyście i ,że wzięłam sobie do " serca" to co pisałyścieprzeczytałam. Napisałaś, że chciałaś się sprawdzić - schemat się powtarza, oni chcą się spotkać a my chcemy się sprawdzić.
Ale muszę przez to przejść.
No właśnie miałam wtedy jakąś wewnętrzną potrzebę..... chciałam się sprawdzić jak wpłynie na mnie to spotkanie ( tylko i wyłącznie). Jednak sam przebieg sprawił, że nieco wymiękłam i gdyby nie WY - być może zrobiłabym głupotę. Dziś myślę, że to spotkanie nie było mi tak naprawdę potrzebne, a mogło nieco namieszać ( ale to refleksja po czasie)
Ufam, że po spotkaniu ( jeśli do niego dojdzie) nie zapomnisz o swoich aktualnych priorytetach
zahir2603 napisał/a:Liza drugim razem będzie lepiej. Postaw sobie wyżej wino to ładnie zleci.
postawiam balon na krześle, a i tak co chwile wężyk zapychał sie owocem.
Dziś muszę zlać winko z powrotem i własciwie nie wiem co dalej. Moim zdaniem smak ma dobry, kolor różowy, ale........ jakby trochę słabe i mało klarowne. Nie wiem, czy jeszcze sie wyklaruje samo, no i co z tą mocą?A eksik- nie dzwonił z życzeniami i chyba dobrze, bo mogłabym być nico kąśliwa, a po co..? Zresztą podczas ostatniej rozmowy telefonicznej ( kiedyś- tam) powiedziałam ,że nie chcę , by się ze mną kontaktował.
Jak to z powrotem? Zlalas wino, owoce wywalilas, tak? Więc postaw, niech stoi. Może jeszcze bulgotnie. Teraz powinno się wyklarowac. A jak będzie slabe to dolejesz trochę wódki;)
A jak będzie slabe to dolejesz trochę wódki;)
no i to jest sentencja która powinnysmy się kierować ![]()
Liza2014 napisał/a:zahir2603 napisał/a:Liza drugim razem będzie lepiej. Postaw sobie wyżej wino to ładnie zleci.
postawiam balon na krześle, a i tak co chwile wężyk zapychał sie owocem.
Dziś muszę zlać winko z powrotem i własciwie nie wiem co dalej. Moim zdaniem smak ma dobry, kolor różowy, ale........ jakby trochę słabe i mało klarowne. Nie wiem, czy jeszcze sie wyklaruje samo, no i co z tą mocą?A eksik- nie dzwonił z życzeniami i chyba dobrze, bo mogłabym być nico kąśliwa, a po co..? Zresztą podczas ostatniej rozmowy telefonicznej ( kiedyś- tam) powiedziałam ,że nie chcę , by się ze mną kontaktował.
Jak to z powrotem? Zlalas wino, owoce wywalilas, tak? Więc postaw, niech stoi. Może jeszcze bulgotnie. Teraz powinno się wyklarowac. A jak będzie slabe to dolejesz trochę wódki;)
wczoraj wężykiem zlałam wino ; pozbyłam się z butli winogron; umyłam butlę i wlałam dziś z powrotem wino - zamknęłam ponownie korkiem z rurką
zahir2603 napisał/a:Liza2014 napisał/a:postawiam balon na krześle, a i tak co chwile wężyk zapychał sie owocem.
Dziś muszę zlać winko z powrotem i własciwie nie wiem co dalej. Moim zdaniem smak ma dobry, kolor różowy, ale........ jakby trochę słabe i mało klarowne. Nie wiem, czy jeszcze sie wyklaruje samo, no i co z tą mocą?A eksik- nie dzwonił z życzeniami i chyba dobrze, bo mogłabym być nico kąśliwa, a po co..? Zresztą podczas ostatniej rozmowy telefonicznej ( kiedyś- tam) powiedziałam ,że nie chcę , by się ze mną kontaktował.
Jak to z powrotem? Zlalas wino, owoce wywalilas, tak? Więc postaw, niech stoi. Może jeszcze bulgotnie. Teraz powinno się wyklarowac. A jak będzie slabe to dolejesz trochę wódki;)
wczoraj wężykiem zlałam wino ; pozbyłam się z butli winogron; umyłam butlę i wlałam dziś z powrotem wino - zamknęłam ponownie korkiem z rurką
Wspaniale:)
To bogu dzięki, ze masz dziś terapeutkę (;
Ode mnie do pomyślenia nad :
1. widzę, że dzielisz faceta na tego sprzed i ostatni rok, błąd , to jest ta sama osoba, on ma jakieś pozytywne cechy, ale jest też osobą, która jak ją opisałaś, nie ma uczuć wyższych, gdyby je miał spaliłby się ze wstydu za to co zrobił, a nie zawracał Ci głowę. Pomyśl o nim jakby był byłym Twojej koleżanki (odetnij to do siebie), raz ją zdradził, wyrządził jej tym ból i zrobił to ponownie, a wiśnią na torcie jest to, że jeszcze nie wie czego chce, Kryste Panie .... tragedia
2. pożegnanie, temat o który tu zaczepiam i idzie opornie. Z kim się tak naprawdę nie pożegnałaś? To ważne , możesz w tym miejscu coś zamknąć, możesz też znowu wpaść w toksyczny taniec, może też minąć czas , opadnie to co ma opaść , ale wróci pod dywan.Trzymam kciuki za dobre decyzje, kilka miesięcy temu , też miałam potrzebę tego ostatniego spotkania, do tego mój ex był na wyciągniecie ręki pełny pokory, posłuchałam jednak siebie i po prostu ruszyłam w swoją drogę. Dziś wiem, że moim wyborem jest to, że nie chcę tego faceta, bo nie chcę kogoś kto mnie nie widzi i kto mnie zranił, a on taki po prostu jest.
hahah, ale dałam ciała z terapeutką - pojechałam na złą godzinę ![]()
ale na szczęście jutro mnie zapisała
uffff głupi to ma szczęście ![]()
Iskra jest bardzo dużo racji w tym co piszesz. Tylko, że ja to wszystko wiem. Co do koleżanki , każdej bym radziła uciekać, ale komuś jest łatwiej doradzać, gdy w grę wchodzę sama ja to już nie jestem taka mądra
Muszę się jeszcze wiele nauczyć....
Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026