hej ARNOLDKI - ja tylko na chwile, bo mam nastawiony budzik na 4.15 - jade do tego cholernego POCZDAMU .Kurna - będzie pewnie fajnie - żeby nas nie wytrząsnęło - kupiłyśmy winko białe- pół - słodkie no i kawę i te inne.......- hi hi kanapki - .......- hi hi . ARCOLA - co Ty robisz??? z sobą - ??? dziewczyno otrząśnij się !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O co Ci chodzi..?? - żal Ci relacji z nim , czy boisz sie samotności.?! On byc może był fajny, ale nie koniecznie jedyny dla Ciebie
Uwierz, że wszyscy bez wyjątku, popadają po porzuceniu (czy koszu) w iluzję, że dana osoba była unikatowa. Jasne, była - ale w znaczeniu: jedyna w swoim rodzaju, ale nie jedyna odpowiednia dla Ciebie.
Kurna - ciesz się, że nie mieszkasz blisko mnie - więc kopnij się sama zamiast pogrążać się w GŁUPICH- analizach
Pozdrawiam was ARNOLDKI - wrócę jutro ok 24
1 821 2015-12-05 00:27:31
Podobne tematy
1 822 2015-12-05 00:43:00
Tak czytałam twój wpis, dlatego napisałam. Nie wiem dlaczego jesteśmy takie głupie. Dajemy sobie to zrobić. Ja czuję, że nie mam już godności. A ty dochodzisz do siebie?
Czuję, że go nienawidzę, chciałabym żeby poczuł się jak ja, zraniony. I to jest najgorsze, że przez niego staje się gorszym człowiekiem.
To wszystko jest porąbane.
Ciężko jest zapomnieć o wszystkim i zlikwidować wszystkie ślady.
Jak znalazłam tutaj wsparcie może będzie lepiej. Łatwiej jest wyglądać się przed obcym chyba.
Dajemy sie tak traktować bo za bardzo kochamy ich a nie siebie. Doszłam do siebie, zajęło mi to ponad 2 mce, ale nie jestem jeszcze w pełni wyleczona. Najgorsze były właśnie pierwsze 2 mce, a później już tylko lepiej. Nie stajesz się wcale gorszym człowiekiem, wszystko co czujesz, myślisz jest zupełnie normalne. Każda z nas przez to przechodziła. Ja wierzę, że karma wraca, więc prędzej czy później i ich sprawidliwość dosięgnie. Ale to nie czas na zastanawianie się nad tym, to czas na zawalczenie o siebie.
Trzymaj się dzielnie i pisz jak potrzebujesz.
1 823 2015-12-05 00:48:57
hej ARNOLDKI - ja tylko na chwile, bo mam nastawiony budzik na 4.15 - jade do tego cholernego POCZDAMU .Kurna - będzie pewnie fajnie - żeby nas nie wytrząsnęło - kupiłyśmy winko białe- pół - słodkie no i kawę i te inne.......- hi hi kanapki - .......- hi hi . ARCOLA - co Ty robisz??? z sobą - ??? dziewczyno otrząśnij się !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O co Ci chodzi..?? - żal Ci relacji z nim , czy boisz sie samotności.?! On byc może był fajny, ale nie koniecznie jedyny dla Ciebie
Uwierz, że wszyscy bez wyjątku, popadają po porzuceniu (czy koszu) w iluzję, że dana osoba była unikatowa. Jasne, była - ale w znaczeniu: jedyna w swoim rodzaju, ale nie jedyna odpowiednia dla Ciebie.
Kurna - ciesz się, że nie mieszkasz blisko mnie - więc kopnij się sama zamiast pogrążać się w GŁUPICH- analizach
Pozdrawiam was ARNOLDKI - wrócę jutro ok 24
Baw się dobrze !!!!! ałłłłłł zablolało mnie jak pomyslalam sobie o wstaniu o 4:45 ![]()
Masz rację Liza z tą iluzją, a spowodowana ona jest pewnie tym, że to coś znanego dla nas było, w miarę "bezpiecznego" i po prostu boimy się zmian.
Arcola to może w takim razie skoro ja mam trochę bliżej to wpadnę z tym "Lizowym kopniakiem" ![]()
dobranoc moje ulubione Czarownice !!!!
1 824 2015-12-05 11:16:00
Witajcie Czarownice!
Liza na zlocie;)?...Baw się dobrze!
A my co?! Miotlowe/ mopowe szalenstwa zapewne.
1 825 2015-12-05 13:55:02
Dziewczyny czemu tak jest, że dla nas lęk przed samotnościa jest gorszy niż poczucie poniżenia kiedy z nimi jesteśmy?? Dlaczego lepiej pamięta sie te chwile, w których było dobrze niż to co się teraz dzieje i to jak teraz jest źle??
1 826 2015-12-05 13:58:44
Kurna - ciesz się, że nie mieszkasz blisko mnie - więc kopnij się sama zamiast pogrążać się w GŁUPICH- analizach
Pozdrawiam was ARNOLDKI - wrócę jutro ok 24
Cieszę się bo bym pewnie miała siny tyłek od tych kopnianów ;-). Baw się dobrze i żebyś coś tam zapamiętała z tego wyjazdu. Bo nie wiem ja u Ciebie ale moje wyjazdy z koleżankami zazwyczaj kończą się pełna nietrzeźwością.
1 827 2015-12-05 14:02:36
Witajcie Czarownice!
Liza na zlocie;)?...Baw się dobrze!
A my co?! Miotlowe/ mopowe szalenstwa zapewne.
Ja to wstałam o 9 bo jakis wariat zaczął wiercic dziury w ścianach :-(. Nie wyspana jestem bo poszłam spać po 1. A dzisiaj od rana zakupy i sprzątanie - a jak!
1 828 2015-12-05 14:08:03
Dziewczyny czemu tak jest, że dla nas lęk przed samotnościa jest gorszy niż poczucie poniżenia kiedy z nimi jesteśmy?? Dlaczego lepiej pamięta sie te chwile, w których było dobrze niż to co się teraz dzieje i to jak teraz jest źle??
Może dlatego, że w siebie nie wierzymy. Ale pewnie zależy to też od charakteru. Mam koleżanki którym jak coś się nie spodoba to bardzo szybko kończą związek i w ogóle się nie przejmują. Ja mam takie samo odczucie jak Ty dlatego zaczęłam chodzić do terapeuty. Zobaczymy jak dalej to wszystko się rozwinie. Ale odpowiedz na Twoje pytanie jak dla mnie nie jest prosta. Może dziewczyny coś podrzuca.
1 829 2015-12-05 14:32:03
Ella Eyre - Comeback - koniecznie posłuchajcie. Chciałam Wam podrzucić tę piosenkę, wszystkie powinnysmy tego posłuchać. U mnie leci na cały regulator ![]()
1 830 2015-12-05 14:58:59
Dziewczyny czemu tak jest, że dla nas lęk przed samotnościa jest gorszy niż poczucie poniżenia kiedy z nimi jesteśmy?? Dlaczego lepiej pamięta sie te chwile, w których było dobrze niż to co się teraz dzieje i to jak teraz jest źle??
bo nie znamy swojej wartości? bo wydaje nam się, że same sobie nie poradzimy? bo nie umiemy być same? bo jesteśmy uzależnione od związku? - byle jakiego ale związku. I właśnie tego musimy się oduczyć. Pamiętamy te dobre chwile bo to aby zaprzeczyć rzeczywistości, po to aby okłamywać same siebie, że przecież nie było tak źle. A przecież fakty mówią same za siebie. Dlatego jak przypominasz sobie te dobre momenty to od razu próbuj sobie tłumaczyć, że przecież on nie jest taki idealny, że zrobił Ci to czy tamto. Lepsza nienawiść i złość niż smutek i żal. Ale też nienawiść nie może nami zawładnąć, bo to bardzo destrukcyjne uczucie.
1 831 2015-12-05 15:10:01
Ja jestem taka,że zawsze wszyscy są na pierwszym mniejscu, wszyscy muszą być zadowoleni,a później dopiero ja. Ale widzę, że wszystkie jesteśmy podobne, powoli czytam wszystkie wpisy i myślę, że mamy ciągle takie same myśli. Niedawno napisałąś, że chciałabyś, żeby on wrócił, a ty mu odmówisz, żeby jego zabolało. To takie prawdziwe.
Już wcześniej myślałam o terapeucie, może faktycznie to jest jakiś sposób. Kolejne pytanie za 100 pkt - jak później komuś zaufać, kiedykolwiek?
Chyba jednak ta nienawiść jest potrzebna na początek, żeby jakoś to przetrwać. Mam nadzieję, że nie przypominam Wamod początku jak to było, bo widzę, dziewczyny,że wy już trochę to przetawiłyście, a ja jestem taka świeża jeszcze
1 832 2015-12-05 15:20:07
dlatego czytaj czytaj i czytaj i staraj się nie popełniać naszych błędów, aczkolwiek i tak musimy same dostać po dupie żeby się czegoś nauczyć. Mi też dobrze radzili forumowicze, ale mimo wszystko ja musiałam przekonać się sama. Też tak miałam (może i nadal trochę mam), że wszyscy byli na pierwszym miejscu. Dlatego teraz to zmieniam, teraz to ja będe na pierwszym miejscu , to ja jestem najważniejsza.
Co do zaufania to ciężko będzie, ale myślę że jest to możliwe. To temat odległy pewnie, więc ja staram się o tym póki co nie myśleć. Z drugiej strony jeśli się w kimś zakochamy to zaufanie samo przyjdzie, ale już chyba nie będzie 100%. Zresztą przekonałam się, że nie warto ufać na 100%, kontrolować też nie mam zamiaru , ale poświęcać 100% tym bardziej. Może myślenie mi się zmieni, może poznam kogoś kto będzie warty nawet 120%, nie wiem, wszystko być może....ale póki co to nie czas na takie myśli. Najważniejsze teraz wyjść z tego dołka, zaakceptować bycie samą, zaakceptować siebie.
Mi nie przypominasz, mam już do tego dystans, a ile potrafię tylko pomogę ![]()
1 833 2015-12-05 18:44:37
Przypomniała mi się reklama jakiś kart, chyba visa, kończąca się słowami: błysk żalu w oczach byłego - bezcenne ![]()
1 834 2015-12-05 19:02:34
To jest niesamowite jak wszystkie jesteśmy podobne. U każddej to samo, tylko szczegóły inne. A przecież każda z nas jest wartościowa. Najgorsze jest to, że nie mogłam wcześniej z nikim o tym porozmawiać, bo się zwyczajnie wstydziłam. Jak to ja taka silna, zawsze posiadająca twarde argumenty daje sobie to zrobić. To jest nemożliwe. W ogóle to ile można mieć w sobie łez?? chyba całe litry
1 835 2015-12-06 00:25:37
musisz wypłakać je wszystkie aż w końcu przestaną płynąć, musisz to wygadać, wyrzucić z siebie aż w końcu poczujesz ulgę.
I myślę, że przez to podobieństwo nasze trafiłyśmy na siebie i zebrałyśmy się w jednym wątku. Mi dziewczyny bardzo pomogły - ich doświadczenia, szczerość, kopniaki ![]()
Niestety swoją wartość większość z nas traci po zdradzie, ja na pewno tak miałam - myślalam, że jestem gorsza od tamtej, że czegoś mi brakuje bo przecież przegrałam. Ale dzisiaj wiem, że tak naprawde wygrałam - wygrałam dla siebie spokój, uwolniłam się od toksycznego faceta a on jest teraz przegrany bo został sam, chyba (nawet nie wiem czy ma dalej z nią kontakt, ale wątpię żeby to było coś poważnego, a nawet jeśli kogoś za jakiś czas znajdzie to i tak ją zdradzi - ten typ tak ma
ale ja już się o tym nie dowiem i lepiej dla mnie - nie chcę wiedzieć nic !!!!)
1 836 2015-12-06 00:54:10
Dziękuje Olimpia za wsparcie.
Czy ktoś mi napisze co kieruje osobą, która ma już wszystko, a dalej to za mało. Pewnie, że to fajnie jest poznać kogoś nowego. Sama pamiętam jakie to przyjemne uczucie, jak się jest szczęśliwym ma początku, jak zaczyna się poznawać. Ale skoro poznaje już kogoś nowego to po co trwać w związku, który mu sie znudził. czy to jest jakies zabezpieczenie?? Jakby mu nie wyszło zawsze ma gdzie wrócić?? ja to tak odbieram, że jestem takim zabezpieczeniem, drugą opcją. Ale przecież z tą kolejną osobą będzie to samo, kiedyś też się zacznie nudzić. Wtedy chyba znowu będzie musiał kogoś poznać, prawda??
Najbardziej żałuję, że się przeprowadziłam, gdybym tego nie zrobiła łatwiej byłoby mi zakończyć,nie byłoby sprawy pracy i całego zamieszania z tym. Nie mogę tego przeżyć,że on pozwolił mi się przeprowadzić, że po tylu latach razem nie miał nawet odwagi mi powiedzieć.
Pocieszam się tym, że ta młódka nic nie wie o mnie, że ją też okłamuje. "Biedna dziewczynka" nawet nie wie w co sie pakuje i na jakiego drania trafiła ![]()
1 837 2015-12-06 01:49:45
koło zapasowe to też u nich standard - ja nim byłam przez rok. Dokładnie, to jest dla nich zabezpieczenie - mówię ogólnie o osobach zdradzających, żeby nie było że chodzi mi tylko o płeć męską. I najbardziej zależy im na tym aby jak najmniej stracić i jak najmniejszym kosztem dla siebie oczywiście.
Do każdego związku po pewnym czasie wkrada się rutyna, codzienność, nuda itp, dlatego bardzo ważne jest aby obie osoby się starały i pracowały nad poprawą relacji. Niestety w większości związkach w dzisiejszych czasach rutyna jest końcem, bo zamiast postarać się coś naprawić to niektórzy wybierają niestety opcję "zakochania" się w tej 3. I zazwyczaj już wtedy jest za późno na ratowanie i odbudowywanie czegokolwiek. I jeśli osoba, która tak postępuje nie wyciągnie żadnych wniosków to każdy kolejny jej związek będzie kończył się tak samo, bo do każdego po kilku latach wkradnie się rutyna. Mój eks zrobił to po raz drugi, mimo iż podobno wyciągnął wnioski - gów... prawda !!!! Więc wiem, że zrobi to po raz 3 i 4 ......
Nie żałuj niczego bo to Ci nic teraz nie da, zadręczanie się, zastanawianie co by było gdyby. Zobacz pozytywy - nie jesteście po ślubie, nie macie wspólnoty majątkowej, kredytów, dzieci itp - więc jest dużo łatwiej się rozstać. Zawsze możesz wrócić w rodzinne strony, znaleźć nową pracę, cokolwiek - są przecież jakieś rozwiązania.
1 838 2015-12-06 01:55:54
Do każdego związku po pewnym czasie wkrada się rutyna, codzienność, nuda itp, dlatego bardzo ważne jest aby obie osoby się starały i pracowały nad poprawą relacji. Niestety w większości związkach w dzisiejszych czasach rutyna jest końcem, bo zamiast postarać się coś naprawić to niektórzy wybierają niestety opcję "zakochania" się w tej 3.
Oli, ale jeżeli obie strony stawiają na karierę, to związek potrafi rozjechać się błyskawicznie.
Nawet nie zauważysz kiedy.
1 839 2015-12-06 02:04:20
Olimpia234 napisał/a:
Do każdego związku po pewnym czasie wkrada się rutyna, codzienność, nuda itp, dlatego bardzo ważne jest aby obie osoby się starały i pracowały nad poprawą relacji. Niestety w większości związkach w dzisiejszych czasach rutyna jest końcem, bo zamiast postarać się coś naprawić to niektórzy wybierają niestety opcję "zakochania" się w tej 3.Oli, ale jeżeli obie strony stawiają na karierę, to związek potrafi rozjechać się błyskawicznie.
Nawet nie zauważysz kiedy.
to oczywiście też prawda,
i jest pewnie wiele innych powodów przez które rozpadają się związki, ale mi głównie chodziło o pojawienie się tej "trzeciej". Zdaję sobie doskonale sprawę, że do kryzysu, rutyny doprowadzają obie osoby, to nie jest nigdy wina jednostronna. Ale w przypadku gdy w czasie tego kryzysu pojawia się ktoś trzeci i partner leci za motylkami w brzuchu, za nową "miłością" to już raczej pozamiatane.
1 840 2015-12-06 14:15:49 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-12-06 14:17:59)
Witajcie CZAROWNICE
Wróciłam po wczorajszych wojażach ….. myślałam, że mi nogi odpadną od chodzenia. Jednak dziś…??/ chyba Mikołaj w prezencie mi je w nocy zamienił, bo dziś nie czuję żadnego bólu – pozostały fajne wspomnienia. ARCOLA – kaca brak …. czyli byle jak , ale jednak się zachowałam – hi hi
AGA ..pytasz…Dziewczyny czemu tak jest, że dla nas lęk przed samotnością jest gorszy niż poczucie poniżenia kiedy z nimi jesteśmy??”- mysle, że niestety świadczy to o naszej niskiej samoocenie. W naszych kolejach życia stało się „ to co stało” więc jestem zdania, że powinnyśmy wykorzystać ten czas na budowanie swojego świata—świata wartościowej osoby, a nie uzależnionej ( w kwestii wartości siebie) od drugiej połówki. Wiem, że w chwili, gdy serce boli, trudno tak świadomie żyć i pracować nad sobą. Jednak – choć dziś nie jest nam najlepiej, jednak trzeba się wziąć w garść i pracować nad sobą – niestety nikt za nas tej roboty nie odwali. Śmietankę tej pracy spijemy kiedyś !!!! wcześniej czy później wierze w to bardzo!. Choć nie mam już 30 lat- jednak po kilku rozczarowaniach- nie zamierzam już się spieszyć – oj nie. Dlaczego..??? – bo półśrodki działają/ dają satysfakcję tylko na chwilę. Myślę, że DZIŚ cierpimy, bo boimy się - tak naprawdę samotności. . LĘK PRZED SAMOTNOŚCIĄ bardzo często wynika z tego, że się nie akceptujemy ( mimo twardości życiowej – tej pragmatycznej , jednak jest ta wisienka….??? która dopełni smak codzienności ) Gdy zaczniemy myśleć o sobie pozytywnie i szanować się, nie będziemy pchały się w ramiona przypadkowych osób. Trudne to wszystko, ale NIKT nie powiedział ,że łatwo będzie.
1 841 2015-12-06 15:29:14
W mysle, że niestety świadczy to o naszej niskiej samoocenie. W naszych kolejach życia stało się „ to co stało” więc jestem zdania, że powinnyśmy wykorzystać ten czas na budowanie swojego świata—świata wartościowej osoby, a nie uzależnionej ( w kwestii wartości siebie) od drugiej połówki. .
ŚWIĘTE SŁOWA i właśnie ten czas zamierzam wykorzystać !!!!!
1 842 2015-12-06 20:10:38
Łatwiej napisać, trudniej wykonać...
1 843 2015-12-06 21:04:14
Łatwiej napisać, trudniej wykonać...
taaakkk??? - myślisz, że ja tego nie wiem?? Owszem wiem i to bardzo dobrze, jak trudno to wykonać. Wiem, że trudno, jednak wiem też, że to możliwe. TRUDNE, ale MOŻLIWE. Bablanie się we wspomnieniach nam towarzyszy, jednak potrzebna jest praca nad sobą - bez niej będziesz tuptać w miejscu jak gejsza............ chcesz tego???
1 844 2015-12-06 21:56:22
Łatwiej napisać, trudniej wykonać...
ale to możliwe !!! Z negatywnym nastawieniem trudniej będzie Ci cokolwiek zrobić. Na początku drogi wszystko wydaje Ci się trudne, niemożliwe, ale z każdym tygodniem zaczynasz widzieć barwy, zaczynasz dostrzegać pozytywy. Ale tylko od Ciebie zależy jak długo będziesz się w tym babrała...
1 845 2015-12-07 15:25:33
Witam w nowym tygodniu!
Ale sobie pomarudzilyscie pod koniec tamtego!
Proszę tu się pozytywnie w ten wprowadzic!
Milego!!!!!!!:)
1 846 2015-12-07 18:07:51
Witam witam ![]()
Oby był pozytywny, zaczął się dobrze więc.... może i tak się powinien skończyć !!!!
1 847 2015-12-07 19:18:19
witajcie- ja również się witam z uśmiechem na twarzy. Pozytywne nastawienie dzis tez mi towarzyszy, ale kurcze ostatnio łapię się na tym, ze dość często dopada mnie leń - ..hmmm.. czyżby to moja nowa miłość? - hi hi. Jakoś ostatnio najchętniej ograniczyłabym sie do minimum. Aktualnie łamię sobie głowę, by znaleźć jakieś alibi- by nie uczyć się angielskiego. Może pomożecie??
1 848 2015-12-07 22:20:46
alibi ? - może zacznij naukę francuskiego
angielski wybaczy ![]()
ale jak masz ochotę na lenia to po prostu leniuchuj, a co nie można nam?!?! Organizm też potrzebuje odpoczynku po tych miesiącach maratonu.
Mnie wciągnęły teraz filmy - nadrabiam zaległości kinowe i nie tylko, odstawiłam książki i oglądam oglądam oglądam ![]()
oczywiście nauka wre - wciągnęłam się w ten angielski, także nawet filmów już z lektorem nie oglądam tylko z napisami i słucham co mówią.
1 849 2015-12-08 16:14:10
No to ja witam jako pierwsza we wtorkowe popołudnie. Od rana tłukł mnie w głowę młotek pod nazwą " ambicja" i karał mnie za wczorajszego lenia. Z tego też powodu - dziś wróciłam wcześniej z pracy i BĘDĘ !! BĘDĘ !! się uczyć - 2 palce w górę i składam przyrzeczenie - I promise. Miłego popołudnia Wam ARNOLDKI życzę WSZYSTKIM- tym co piszą i TYM -co milczą - Tobie Arcola też- hi hi
1 850 2015-12-08 17:52:02
a jednak ambicja wzięła górę nad lenistwem
i słusznie !!!
a więc ja 2 witam we wtorkowe popołudnie, czas na lekki odpoczynek po pracy aby zebrać siły na spinning - ehhh uwielbiam to !!!!
a jak samopoczucia Arnoldki? Ja chyba wracam na właściwy tor,....tfu tfu żeby nie zapeszać. Cieszę się, że mam tyle zajęć bo bym chyba zwariowała jakbym siedziała w domu.
1 851 2015-12-08 20:08:06 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-12-08 20:11:41)
chyba czas na jakieś podsumowanie, analizę. Chodzę i dumam od paru dni, zastanawiam się co czuję, jak się czuję, na jakim jestem etapie i ciężko mi to wszystko rozgryźć. Chyba łatwiej będzie to wyrzucić z siebie. Zaczęłam się poważnie zastanawiać nad swoim życiem, nad tym jak jest teraz. Nie jestem szczęśliwa, ale NIE CZUJĘ SIĘ ŹLE, jest w miarę spokojnie i stabilnie ale cały czas czegoś mi brakuje. Minęło ponad 4 miesiące od rozstania, 3 tygodnie od ostatniego kontaktu z nim. Co się zmieniło? Ja trochę na pewno, aczkolwiek do "doskonałości" jeszcze wiele mi brakuje. Wróciły wspomnienia, tli się nadal nadzieja, ale na co? Myślę sobie czasami, że chciałabym żeby wrócił, żeby błagał, żeby chciał to posklejać, żeby był taki jak kiedyś. Chciałabym. Ale z drugiej strony wiem, że przecież ja mu chyba nie zaufam, że przecież on nie wróci bo nie kocha, przecież jego męskie ego nie pozwoli mu błagać, że on już nigdy nie będzie taki jak kiedyś. Toczę walkę między sercem a rozumem - znowu. Wiem jedno i tego jestem pewna - ja nic nie zrobię, nie chce, nie powinnam, nie mogę. Z drugiej strony zastanawiam się czy ja tęsknię za nim czy po prostu za byciem z nim/z kimś, zastanawiam się czy go kocham czy to tylko przyzwyczajenie, strach przed samotnością...Nie potrafię sobie odpowiedzieć na te pytania. Nie potrafię być jeszcze sama - jestem bo nie mam wyboru, ale cienko sobie z tym radzę. Dopóki jestem w pracy, na angielskim, z koleżankami, rodziną, na siłowni...gdziekolwiek to jest ok. Ale wracam do domu i czuje pustkę. Chciałabym zamknąć przeszłość, nie pamiętać, nie myśleć, nie tęsknić - nie nakręcam się, bo specjalnie sama sobie tego nie robię. Przez jakiś czas uciekałam od myśli, robiłam cały czas coś aby nie analizować. Ale chyba czas się z tym zmierzyć i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Zrozumieć siebie. Wiem czego chcę - chcę być po prostu szczęsliwa...z nim, z kimś , sama - nieważne, po prostu szczęśliwa w sytuacji w jakiej się znajduję. Ale nie potrafię znaleźć recepty, staram się przeć do przodu i nie oglądać za siebie, ale momentami nie mam siły. Mimo wszystko walczę i nie zamierzam się poddawać, ale widzę, że nadal mam z czymś/ z nim problem i nie wiem do końca na czym on polega. Czy chęć posiadania rodziny i strach przed tym, że nigdy jej nie będę miała mogą być tak silne, że pchają mnie w przeszłość? Wiem doskonale, że mam 31 lat - tylko albo i aż. Wszystko może jeszcze przede mną, wierzę że się ułoży, ale ta droga jest momentami bardzo kręta.
Uczę się być sama i póki co ciężko mi to zaakceptować. ...
Nurtuje mnie jedno głupie pytanie, na które wydawało mi się, że znam odpowiedź, ale z perspektywy czasu już nie jestem tego pewna:
Skąd wiemy że kogoś kochamy, że to była/jest miłość? - chodzi mi o rozpoznanie uczucia po rozpadzie związku. Czy my zdradzone, pozostawione możemy nadal kochać swojego "oprawcę"? Czy to jest tylko uzależnienie, strach?
ps. i żeby nie było - nie mam doła, nie użalam się nad sobą, po prostu rozmyślam, próbuję zrozumieć
także Liza bez kopniaków proszę ![]()
1 852 2015-12-09 11:16:38
Oli pytasz czy to miłość była?! ....
Mnie od dawna nurtuje jeden problem! Znany nam List do Koryntian: "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest..." jak się to ma do rzeczywistości, no jak ja się pytam?! Wszystko to jest jedną wielką sciemą....albo my nie rozumiemy co to miłość. Ja przyznaję bez bicia- nie rozumiem, nie wiem!
1 853 2015-12-09 17:05:10 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-12-09 17:14:59)
Ileż tu padło pytań- cała ich lawina, która powiem szczerze spowodowała, że zaczęłam grzebać w swojej głowie. Zaczęłam zastanawiać się i nieco źle się poczułam. Jakoś do tej pory nie zastanawiałam się nad tym wszystkim od tej strony, być może dlatego, że było mi tak wygodniej/ łatwiej, bo czy warto szukać odpowiedzi na nie w tej chwili?? Nie wiem - nie wiem
Zadałaś trudne pytania………. Trudne, bo nie wiem, czy można jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Każda z odpowiedzi, może być inna. Chyba nie ma tu jednej/ WŁAŚCIWEJ odpowiedzi. Różnorakość determinować pewnie będą wydarzenia w związku, doświadczenia, nasz charakter, nasza wrażliwości, a także umiejętność racjonalizowania wydarzeń ( radzenia sobie) w nawet tak delikatnej sferze naszego życia, jaką są emocje i pewnie wiele jeszcze innych
Pytasz OLI……………..” Skąd wiemy że kogoś kochamy, że to była/jest miłość? - chodzi mi o rozpoznanie uczucia po rozpadzie związku. Czy my zdradzone, pozostawione możemy nadal kochać swojego "oprawcę"? Czy to jest tylko uzależnienie, strach?
Spróbuję odpowiedzieć z własnego podwórka…. ( w końcu, to moje 3 rozstanie). Wydaje mi się ,że niebagatelny wpływ na to co czujemy „PO” ma jakość tego co „BYŁO”. Ten ostatni związek, był dla mnie najkrótszy z wszystkich ważnych w moim zyciu, jednak „PO” cierpię najdłużej. Doświadczam tego, czego jeszcze nigdy nie doświadczyłam. . Ktoś może powiedzieć, że cierpię teraz, bo rozstałam się na etapie motyli. Nie zgodzę się z tym nigdy, bo podczas naszego poznania, motyle nie owładnęły mną jak stado szarańczy. Te motylki stopniowo- w pojedynkę przyfruwały. Pojedyncze egzemplarze wplatały się w codzienność, co powodowało, że nie było szaleńczej euforii, co dało szansę budowania fajnej relacji ( tego chyba aktualnie najbardziej mi szkoda). Ja, generalnie nie jestem „ kochliwa” osobą, dlatego bardzo ceniłam sobie to co się rozwijało. Po rozstaniu poczułam się ( i nadal mnie gdzies ta mysl prześladuje) jakby ktoś dal mi ugryź pyszne ciasto i resztę zabrał. Czuję, że go nadal darzę uczuciem, bo …………….. to uczucie z gatunku dojrzałych ( może idealizuję, ale tek czuję ,tak uważam). Skoro zabrano mi pozostałą część tego nie zjedzonego jabłka- trudno obejdę się smakiem - podobnie jak TY nie zamierzam prosić i nigdy tego nie zrobię, choć podobnie jak Ty żyję aktualnie dobrze, ale nie czuję się szczęśliwa
Myślę, że mimo to, co się stało moje serce należy jeszcze do niego, gdyż w przeciwnym razie( znając siebie), dawno zamknęłabym ten rozdział i złożyła do archiwum. Nie wiem, ale jakoś na razie nie boję się specjalnie samotności.
1 854 2015-12-09 17:45:11
a no właśnie, to bardzo trudny temat. Siedzi mi to strasznie w głowie. Wybacz Liza, że wprawiłam Cię w złe samopoczucie, nie miałam takiego zamiaru ![]()
Czas pewnie zweryfikuje, bo jeśli szczęśliwa będę sama ze sobą i stanie mi się w końcu eksik obojętny to pewnie stwierdzę, że to był jednak strach, uzależnienie. Drugiej opcji póki co nie biorę pod uwagę, bo mam nadzieję, że nie będę przez kolejnych kilka lat za nim tęsknić i o nim myśleć. Najprościej pewnie jest poznać kogoś nowego, kto nas zaintryguje, spowoduje, że szybciej zabije serce, ale ja nie chcę plasterka. Także pozostaje to przeczekać, już mam doświadczenie w czekaniu
Ten cudowny lek....czas !!!
1 855 2015-12-09 18:08:48 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-12-09 18:09:57)
a no właśnie, to bardzo trudny temat. Siedzi mi to strasznie w głowie. Wybacz Liza, że wprawiłam Cię w złe samopoczucie, nie miałam takiego zamiaru
Czas pewnie zweryfikuje, bo jeśli szczęśliwa będę sama ze sobą i stanie mi się w końcu eksik obojętny to pewnie stwierdzę, że to był jednak strach, uzależnienie. Drugiej opcji póki co nie biorę pod uwagę, bo mam nadzieję, że nie będę przez kolejnych kilka lat za nim tęsknić i o nim myśleć. Najprościej pewnie jest poznać kogoś nowego, kto nas zaintryguje, spowoduje, że szybciej zabije serce, ale ja nie chcę plasterka. Także pozostaje to przeczekać, już mam doświadczenie w czekaniuTen cudowny lek....czas !!!
dobrze wiem, że nie miałaś takiego zamiaru, ale jakoś te pytania zadziałały na mnie nie koniecznie pozytywnie. Nie przejmuj sie - przejdzie mi.
Jestem zdania, że nie potrzebne nam są tego typu pytania DZISIAJ. No chyba, że faktycznie Cię nurtują.
Niekiedy przychodzi mi na myśl to, co Tobie, że chyba druga/ bratnia/ inspirująca osoba spowodowałaby, że zrobiłabym ten przysłowiowy krok do przodu. I wcale nie mam myśli "plasterka" - bo świetnie wiem, że to złe. Jednak, jakos nie mam parcia na budowanie czegoś i chyba bardziej lepiej/ niż źle jest mi teraz będąc samą z sobą.
1 856 2015-12-09 18:25:51
Oli pytasz czy to miłość była?! ....
Mnie od dawna nurtuje jeden problem! Znany nam List do Koryntian: "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest..." jak się to ma do rzeczywistości, no jak ja się pytam?! Wszystko to jest jedną wielką sciemą....albo my nie rozumiemy co to miłość. Ja przyznaję bez bicia- nie rozumiem, nie wiem!
Myślę Zahir, że jednak takie miłości się jednak zdarzają w związkach. Naszych akurat to nie dotyczyło , ale to nie znaczy, że takowych nie ma. Zaraz przypominają mi się migawki mijanych starszych par trzymających się za ręce podczas spacerów. Owszem mega rzadko się takie obrazki widuje. Bardzo pozytywnie działają na mnie tacy ludzie, wzruszają mnie, myślę sobie "jakie głębokie uczucie musi ich łączyć.?"
1 857 2015-12-09 18:33:21
zahir2603 napisał/a:Oli pytasz czy to miłość była?! ....
Mnie od dawna nurtuje jeden problem! Znany nam List do Koryntian: "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest..." jak się to ma do rzeczywistości, no jak ja się pytam?! Wszystko to jest jedną wielką sciemą....albo my nie rozumiemy co to miłość. Ja przyznaję bez bicia- nie rozumiem, nie wiem!Myślę Zahir, że jednak takie miłości się jednak zdarzają w związkach. Naszych akurat to nie dotyczyło , ale to nie znaczy, że takowych nie ma. Zaraz przypominają mi się migawki mijanych starszych par trzymających się za ręce podczas spacerów. Owszem mega rzadko się takie obrazki widuje. Bardzo pozytywnie działają na mnie tacy ludzie, wzruszają mnie, myślę sobie "jakie głębokie uczucie musi ich łączyć.?"
Naszych związków na pewno nie dotyczyła taka miłość, bo by przetrwały. Ale może nas samych? Jednostronna? - to właśnie pytanie, na które jednak nie zamierzam szukać już odpowiedzi. Masz chyba rację, że to nie czas.
1 858 2015-12-09 18:37:44
Chyba wiele pytań aktualnie musimy zostawić bez odpowiedzi.
1 859 2015-12-09 18:40:26
Oli jak twoje znajomosci internetowe. Ja pisze z dwoma ale chyba dam sobie spokój. To nie moja bajka. W ogóle jakoś brak faceta mi nie doskwiera szczególnie.
1 860 2015-12-09 19:04:10
Dokładnie Zahir - postaram się nie "kminić" i nie myśleć, tylko płynąć ![]()
Ze znajomości internetowych została mi tylko 1. Utrzymuję kontakt z młodszym delikwentem, ale na zasadzie kumpelskiej. Mamy się w sobotę spotkać na spacerek.
Starszy przestał się odzywać od jakichś 2 tygodni, a ja nie zamierzam szukać przyczyny. Do spotkania w ostateczności nie doszło, mimo iż bardzo o to zabiegał. Akurat pasowało mu wtedy kiedy mi nie, a nie zamierzałam rezygnować ze swoich zajęć żeby się spotkać.
Także nic wielkiego się nie dzieje i nowych znajomości też nie nawiązuję.
1 861 2015-12-09 19:23:18
Kurcze, mam słabość do młodszych;)
1 862 2015-12-09 20:52:21
Pytałam się ostatnio moją terapeutkę co jest ze mną nie tak, że ciągle myślę i jest mi źle. Powiedziała mi że ma to związek z moimi ciągłymi porażkami w związkach. Każda kolejną przeżywam coraz bardziej i za bardzo winie się (coś musi byc ze mną nie tak skoro ciągle źle wybieram). Poza tym nie umiem skupić się na sobie. Nigdy nie mysle o sobie - co czuje, co myślę czego potrzebuje. Ciągle mnie interesują potrzeby innych - co on / oni pomyślą jak czegoś nie zrobie nie powiem, nie przyniosę itp. Powiem szczerze, że nie jest to łatwe. Ja która zawsze się dziwiłam osobą uzależnionym od alkoholu, narkotyków, że nie umieją sobie poradzić teraz de facto ja tak samo nie potrafię zapanować nad użalaniem się nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas w końcu przyniesie ukojenie i rozwiąże wszystkie problemy.
1 863 2015-12-09 22:00:14
Kurcze, mam słabość do młodszych;)
ja też
a ten jest bardzo bardzo przystojny - znaczy w moim guście, ale to tylko młodszy kolega ![]()
1 864 2015-12-09 22:07:21
Pytałam się ostatnio moją terapeutkę co jest ze mną nie tak, że ciągle myślę i jest mi źle. Powiedziała mi że ma to związek z moimi ciągłymi porażkami w związkach. Każda kolejną przeżywam coraz bardziej i za bardzo winie się (coś musi byc ze mną nie tak skoro ciągle źle wybieram). Poza tym nie umiem skupić się na sobie. Nigdy nie mysle o sobie - co czuje, co myślę czego potrzebuje. Ciągle mnie interesują potrzeby innych - co on / oni pomyślą jak czegoś nie zrobie nie powiem, nie przyniosę itp. Powiem szczerze, że nie jest to łatwe. Ja która zawsze się dziwiłam osobą uzależnionym od alkoholu, narkotyków, że nie umieją sobie poradzić teraz de facto ja tak samo nie potrafię zapanować nad użalaniem się nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas w końcu przyniesie ukojenie i rozwiąże wszystkie problemy.
dlatego musisz starać się myśleć teraz wyłącznie o sobie, zmieniaj to powoli. Masz czas przed nowym związkiem na zbudowanie nowej "JA". To nie jest tak, że nie umiesz - potrafisz tylko musisz zacząć to robić. Wszystkie te nie umiem, nie myślę o sobie, nie zrobię itd zamień na "potrafię", ja jestem najważniejsza, zrobię... Wiem, że łatwo się mówi ale to jest możliwe. Musisz włożyć sporo wysiłku w pracę nad sobą.
I powtórzę się, bo już kiedyś o tym pisałam - myślę że nie bez przyczyny wydarzyły się te wszystkie krzywdy w naszym życiu, nie bez przyczyny trafiłyśmy tu na forum, na siebie. Zrozumiałyśmy, że popełniałyśmy błędy, zajrzałyśmy w głąb siebie, poznałyśmy siebie bardziej - wszystko po to aby coś zmienić w sobie, w swoim życiu. Wykorzystajmy ten czas.
1 865 2015-12-09 22:35:55
arcola napisał/a:Pytałam się ostatnio moją terapeutkę co jest ze mną nie tak, że ciągle myślę i jest mi źle. Powiedziała mi że ma to związek z moimi ciągłymi porażkami w związkach. Każda kolejną przeżywam coraz bardziej i za bardzo winie się (coś musi byc ze mną nie tak skoro ciągle źle wybieram). Poza tym nie umiem skupić się na sobie. Nigdy nie mysle o sobie - co czuje, co myślę czego potrzebuje. Ciągle mnie interesują potrzeby innych - co on / oni pomyślą jak czegoś nie zrobie nie powiem, nie przyniosę itp. Powiem szczerze, że nie jest to łatwe. Ja która zawsze się dziwiłam osobą uzależnionym od alkoholu, narkotyków, że nie umieją sobie poradzić teraz de facto ja tak samo nie potrafię zapanować nad użalaniem się nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas w końcu przyniesie ukojenie i rozwiąże wszystkie problemy.
dlatego musisz starać się myśleć teraz wyłącznie o sobie, zmieniaj to powoli. Masz czas przed nowym związkiem na zbudowanie nowej "JA". To nie jest tak, że nie umiesz - potrafisz tylko musisz zacząć to robić. Wszystkie te nie umiem, nie myślę o sobie, nie zrobię itd zamień na "potrafię", ja jestem najważniejsza, zrobię... Wiem, że łatwo się mówi ale to jest możliwe. Musisz włożyć sporo wysiłku w pracę nad sobą.
I powtórzę się, bo już kiedyś o tym pisałam - myślę że nie bez przyczyny wydarzyły się te wszystkie krzywdy w naszym życiu, nie bez przyczyny trafiłyśmy tu na forum, na siebie. Zrozumiałyśmy, że popełniałyśmy błędy, zajrzałyśmy w głąb siebie, poznałyśmy siebie bardziej - wszystko po to aby coś zmienić w sobie, w swoim życiu. Wykorzystajmy ten czas.
Pamiętasz Olimpia swoje początki?! A teraz...normalnie, jestem z ciebie dumna!
Arcola nie pozwól żeby sensem twojego życia był facet. Znajdź coś co cię wkreci a zobaczysz, że będzie dobrze.
Ja wrocilam do czytania Coelho ( troche mnie razil jego styl po rozstaniu ale juz sie odgniewalam;) Któras go lubi?
1 866 2015-12-09 22:46:47
Pamiętam pamiętam niestety
dziękuję ![]()
Widzę jak długą drogę przeszłam, ale wiem że jeszcze wiele przede mną. Mam jeszcze nad czym pracować. Nie jestem jeszcze "uzdrowiona", ale progres jest i to najważniejsze.
Arcola, Zahir ma rację. Znajdź coś, mi bardzo pomógł angielski i spinning - to są zajęcia, które pochłaniają mi czas, ale i sprawiają przyjemność. Znajdź coś co zawsze chciałaś zrobić, czegoś się nauczyć, ale nie miałaś czasu ani motywacji. Teraz jest ten czas. Wkręcisz się i dzięki temu Twoja samoocena też pójdzie w górę, bo zobaczysz że potrafisz, że chcesz, zacznie Ci na czymś zależeć.
Coelho nigdy nie czytałam, aczkolwiek słyszałam dużo dobrego na temat jego książek. Polecasz coś szczególnie?
1 867 2015-12-09 22:56:43
Kilka książek czytałam, nawet co ciekawsze/ładniejsze fragmenty sobie notowałam. Ja chcę sobie kupić odstresowujace rysowanki dla dorosłych. Nie wiem czy widziałyście - sa w rossmanie i różnych księgarniach. Takie skomplikowane wzorki.
1 868 2015-12-09 23:00:55
Zahir ( heh...z tad mój nick), 11 minut, Pielgrzym. Te mi szczególnie przypadły do gustu.
Oczywiście Alchemik.
Teraz czytam Zdradę.
1 869 2015-12-09 23:04:57
ooo rysowanki dla dorosłych
brzmi ciekawie
ja nie słyszałam, ale już szukam co to to ...
Przeczytam na pewno którąś z tych pozycji, może przypadnie i mi coś do gustu. Ale ostatni tytuł na razie źle mi się kojarzy ![]()
1 870 2015-12-10 22:47:15
Hej Arnoldki zajęte, zapracowane ![]()
witam znowu ja, po 2 tygodniach smutku, wróciłam pełna pozytywnego myślenia, dobrego nastroju, motywacji do działania!!!
Znowu chce mi się góry przenosić i muszę wykorzystać ten dobry czas.
Ogromną dawkę energii mi dzisiaj sprawiła akcja, którą organizuje co rok firma w której pracuję. Na gwiazdkę wybieramy dziecko z domu dziecka, któremu kupujemy jego wymarzony prezent - od razu poleciałam do sklepu i kupiłam. To z jednej strony ogromna radość jak sobie wyobrażę jego uśmiech na twarzy jak go dostanie, a z drugiej ogromny smutek, że te biedne dzieciaczki muszą tam tkwić. Ale przynajmniej w ten sposób mogę im pomóc i sprawić, że chociaż na chwilę pojawi się uśmiech na ich twarzyczkach. Dodaje mi to siły.
A wiecie co? Dostałam dzisiaj magiczną książkę, która ma mi pomóc rzucić palenie. Dam znać czy zadziałało po przeczytaniu
Bardzo chcę rzucić, ale wmawiam sobie że nie potrafię. I zdałam sobie sprawę, że jak rzucę palenie to dzięki temu kilka marzeń z mojej tablicy się spełni
Jeden krok i wiele dobrego - już nie wspomnę o zdrowiu ![]()
a jak u Was?
1 871 2015-12-10 23:18:03
witam serdecznie! jesten nowa,ale chcialam sie podzielic moja historia.Otoz nie jest mi latwo o tym mowic ,jestem zraniona i bardzo cierpie.Nie jestem juz pierwszej mlodosci,mam dwie dorosle corki i najmlodsza chora coreczke,przez wiele lat bylam sama bo maz pracowal za granica,na poczatku wszystko bylo dobrze potem maz przyjezdzal ale do domu nie do nas.Oddalal sie, nie uczestniczyl w naszy ani dziecka zyciuy,wracal za granice z powrotem.Az nadszedl czas ze zrezygnowal z pracy za granica,ale nie ciagnal do domu,nie umial juz z nami byc ,rozpoczal prace 200 km od domu,tam pracowal i z czasem znalazl sobie milosc,mi pozostal smutek ,zal i ogromny bol.Dzis jestesmy juz w trakcie rozwodu dokonal wyboru ,wybral ta mlodsza.Smutna jest moja historia,ale zyc trzeba dalej.Zostalam sama z niepelnosprawna coreczka.Jak dalej zyc? poradzcie kochane kobietki
1 872 2015-12-11 11:10:24
Czarownice mamy problem.
Coś mi się wydaje ze On zaczyna mącić.
Przed Mikołajem córka pyta: mamo co ty chcesz od Mikołaja, tata pyta bo on cię kocha?
Zbywam dziecko i powtarzam: nie wymyślaj sobie.
W Mikołaj dostaje prezent: czekoladę. Mała daje mi ją od progu.
Wieczorem słyszę. Mamo tata cię kocha tylko ciągle pracuje. Wyjasniam co i jak powtarzam, że nie kochamy się już itp....
Dziś słyszę: mamo musimy ćwiczyc, żebyś znowu pokochała tatusia bo on cię kocha.
Uffff. Co wy na to?
Liza żyjesz, poradz coś mądrego.
Po co dziecku w głowie miesza?! Ogólnie jej tłumaczyłam dawała sobie spokój. Ale dziś prawie że łzami w oczach to mówiła.
Kur...najpierw odchodzi, chce spokoju, rozwodu a teraz ja jestem winna. No litości!
1 873 2015-12-11 17:03:02
melduje się, ale w nie najlepszym nastroju - kurna trzyma mnie od 2 dni - od tego grzebania sobie w głowie po pytaniach OLI. Tak więc - moje stanowisko ... - życie jest do D...Y.
Powiem Wam, mam gdzieś te wszystkie etapy zdrowienia– już ich nie nazywam. Kiedyś / na przełomie miesięcy, kusiłam się na wpisanie się ( oczywiście na bazie moich odczuć i samopoczucia) w niektóre z nich i tak właściwie nie wiem po co..? Szalałam z zadowolenia, że już jestem " zdrowa" - błuacha cha..... - dobre żarty. Trochę wnikliwiej pomyślałam nad tym całym gó....em i czuję się jakbym była z 3 miesiące wstecz.
ZAHIR - ( tak na wyczucie) - nie przejmowałabym się zbytnio, tymi słowami. Coś czuje w kościach, że córrr zadała tatusiowi niewygodne pytanie i rzygnął co ślina na język, córcia łyknęła ( i tu sie nie dziwię) i stąd jej słowa. Ja- na Twoim miejscu pół żartem/ pół serio bym zareagowała.....typu np..... a co mamusia musi ćwiczyć- myślałam, że jestem piękna jak księżniczka.."" czy coś w ty stylu,".... co Cię będę uczyć matko .Nie nakręcaj się - Ty znasz kulisy całokształtu, więc być może dorabiasz niepotrzebnie ideologię.
A Ty OLI - pomagaj - pomagaj. Podobno DOBRO WRACA. Ja kuź.....a włączam sie w tego typu akcje od kilku lat ( z potrzeby serca) i to cholerne dobro jakoś nie może pod mój adres trafić.... ale co tam....... może kiedyś...?, a jak nie to przy okazji ludzie w potrzebie skorzystają ( w tym roku jestem koordynatorem Świątecznej paczki u mnie U ROBOTY
1 874 2015-12-11 17:12:14
witam serdecznie! jesten nowa,ale chcialam sie podzielic moja historia.Otoz nie jest mi latwo o tym mowic ,jestem zraniona i bardzo cierpie.Nie jestem juz pierwszej mlodosci,mam dwie dorosle corki i najmlodsza chora coreczke,przez wiele lat bylam sama bo maz pracowal za granica,na poczatku wszystko bylo dobrze potem maz przyjezdzal ale do domu nie do nas.Oddalal sie, nie uczestniczyl w naszy ani dziecka zyciuy,wracal za granice z powrotem.Az nadszedl czas ze zrezygnowal z pracy za granica,ale nie ciagnal do domu,nie umial juz z nami byc ,rozpoczal prace 200 km od domu,tam pracowal i z czasem znalazl sobie milosc,mi pozostal smutek ,zal i ogromny bol.Dzis jestesmy juz w trakcie rozwodu dokonal wyboru ,wybral ta mlodsza.Smutna jest moja historia,ale zyc trzeba dalej.Zostalam sama z niepelnosprawna coreczka.Jak dalej zyc? poradzcie kochane kobietki
KOCHANA- Twoja historia jest niestety z kalibru ŻAŁOSNYCH niestety !! Nie jestem w stanie nic odkrywczego napisać, bo i nie ma co a i sama nie jestem w pozytywnym nastroju . Pewnie my tu wszystkie krzykniemy chórem STAŁO SIĘ- BOLI !!!!- NIE ANALIZUJ RÓB CO MOŻESZ, BY ŻYĆ DALEJ. Jak zyć...?? JAKOŚ -tzn nie znam Twoich realiów. Musisz sobie radzić- bo nie masz innego wyjścia. Ja też 18 lat już dawno skończyłam, nie jedno przeszłam, ale żyję i ciągle liczę, że na tym cholernym świecie sprawiedliwość jednak jest i za killllka- dobrych lat położę się jednak w trumnie z przeświadczeniem, że życie mimo wszystko nie jest takie złe. Trzymam kciuki za pogodę ducha i wytrwałość w niepoddawaniu się złym myślom.
1 875 2015-12-11 17:18:48
OLI - jak zawartość książki Tobie pomoże- daj znać. Ja tez klubu uzależnionych od PAŁECZEK RAKOWYCH
1 876 2015-12-11 17:32:15
kurczę zaczynam mieć wyrzuty sumienia Liza ze Twój stan spowodowały moje głupie wywody
wybacz prosze, bo mialysmy sie wspierac a nie dolowac..........ale z drugiej strony wczoraj od terapeutki usłyszałam że gorsze samopoczucie uaktywnia się przed świętami u osób samotnych, zranionych itp. To moze tez miec zwiazek.
A z tym dobrem to zobaczymy-może kiedyś wróci
Ale na tym mi akurat nie zależy, nie po to pomagam, sprawia mi to ogromna przyjemność. Ale narzekac nie bede jak wroci
Podbudowuje mnie fakt, że jest wiele firm które pomagają innym - sporo dobrych ludzi jest wokół nas ![]()
Zahir, Twój eksik zaczyna macic, ale kurczę żeby dziecko wciagac w swoje gierki? Żenada! !! Potwierdza się po raz kolejny ze to duże dzieci i bawią się w jakieś durne gierki zamiast przejść do konkretów. No chyba że jest tak jak pisze Liza, ale prędzej czy później to wyjdzie, dlatego najlepsze co możesz teraz zrobić to spróbować olac temat i nie analizować bo namieszasz sobie w głowie, a z córcia dasz radę - znasz ja najlepiej. Ja w kwestii dzieciaczka się nie wypowiem -zero doświadczenia.
1 877 2015-12-11 18:17:32 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-12-11 18:18:29)
Te "ćwiczenia" to ściągnęła z mojej gadki. Jak jej nie szło z czytaniem to jej tak mowilam: pocwiczymy i będzie dobrze.
Nic, muszę się przygotować na różne sytuację, w końcu łączy nas dziecko. Musze miec twardą dupę jak to mówią:) Nie mam wpływu na to co on jej mówi albo jak ona to sobie interpretuje przy nim.
Ja już sobie małą choineczke ustroilam i jaram się:-D
1 878 2015-12-11 19:02:16
jestem i ja. Miałam mega ciężki tydzień w pracy. Nie wiem jak się nazywam i mam wrażenie że jutro znowu muszę iść pracować. Kupiłam sobie zestaw kredek i książkę do kolorowania - zobaczymy czy uda mi się odstresować. Poza tym jakoś leci. Prezenty na święta prawie kupione, teraz siedzę i wybieram ciasta które upiekę. Na chwilę obecna jedyna myśl, która mi przychodzi do głowy to się wyspać i odpocząć.
1 879 2015-12-11 21:03:57
OLI - jak zawartość książki Tobie pomoże- daj znać. Ja tez klubu uzależnionych od PAŁECZEK RAKOWYCH
dzisiaj zaczybam czytać, oczywiście dam znać - jak mi pomoże, to nie ma na świecie osoby, której nie, jestem strasznym nałogowcem !!!
1 880 2015-12-11 21:13:31
Arcola i to jest bardzo dobra myśl !!! zmęczenie też nam pomaga, bo nie mamy siły się zastanawiać, myśleć, analizować. Czytałam troszkę o tej kolorowance, chyba sama ją sobie sprawię ![]()
Zahir, no pewnie że nie masz wpływu na to co jej mówi. A dzieci są teraz strasznie mądre, może warto z nią porozmawiać, wytłumaczyć, że nie jesteście i nie będziecie razem. Nie wiem czy to dobra rada, ale nic innego mi do głowy nie przychodzi.
1 881 2015-12-11 21:51:08
Arcola i to jest bardzo dobra myśl !!! zmęczenie też nam pomaga, bo nie mamy siły się zastanawiać, myśleć, analizować. Czytałam troszkę o tej kolorowance, chyba sama ją sobie sprawię
Zahir, no pewnie że nie masz wpływu na to co jej mówi. A dzieci są teraz strasznie mądre, może warto z nią porozmawiać, wytłumaczyć, że nie jesteście i nie będziecie razem. Nie wiem czy to dobra rada, ale nic innego mi do głowy nie przychodzi.
Do tej pory był luzik. Jakoś jej brak taty w domu nie doskwieral. Nawet zartowalam, że muszę sobie fajnego chłopaka znaleźć, skoro chce mieć braciszka;)
Oj palaczki jedne. No ciekawe czy czytanie pomoże?! Toż to by był cud;)
1 882 2015-12-11 22:50:30 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-12-11 23:00:46)
DÓŁ sie zgłasza........... -zajmowanie płytkich myśli, wypełnianie czasu- to tylko na co chyba mnie stać- udawanie , że jest OK poprzez zajęcia... ale widzicie jak niewiele trzeba, by znów.................. k...........źwa ............ile można ?? już nie licze ile miesięcy minęło - bo mi powoli wstyd, że jestem taka słaba
1 883 2015-12-11 23:09:53
LIZA!!!! wcale nie jesteś słaba, te doły nie pojawiają się tak często jak kiedyś, nie są tak silne i emocjonalne, nie czuć już tego fizycznego bólu. Długą drogę przeszłaś i dałaś radę. Musiałabyś być chyba cyborgiem żeby nic nie czuć i przejść nad tym co się stało do porządku dziennego. Minęlo kilka miesięcy i pewnie jeszcze kilka musi minąć żebyś poczuła się całkowicie wolna, szczęśliwa. Dziś jest dół, wczoraj był dół, ale lada moment nadejdzie lepszy dzień i kolejny i kolejny.....Głowa do góry i wyciągaj miotłę - zaraz jakieś czary odprawimy ku lepszemu samopoczuciu !!!! I JESZCZE RAZ POWTARZAM - NIE JESTEŚ SŁABA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
1 884 2015-12-11 23:16:20
LIZA!!!! wcale nie jesteś słaba, te doły nie pojawiają się tak często jak kiedyś, nie są tak silne i emocjonalne, nie czuć już tego fizycznego bólu. Długą drogę przeszłaś i dałaś radę. Musiałabyś być chyba cyborgiem żeby nic nie czuć i przejść nad tym co się stało do porządku dziennego. Minęlo kilka miesięcy i pewnie jeszcze kilka musi minąć żebyś poczuła się całkowicie wolna, szczęśliwa. Dziś jest dół, wczoraj był dół, ale lada moment nadejdzie lepszy dzień i kolejny i kolejny.....Głowa do góry i wyciągaj miotłę - zaraz jakieś czary odprawimy ku lepszemu samopoczuciu !!!! I JESZCZE RAZ POWTARZAM - NIE JESTEŚ SŁABA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OLI- ale jak dziś płącże , a nie powinnam
1 885 2015-12-11 23:18:23
DÓŁ sie zgłasza........... -zajmowanie płytkich myśli, wypełnianie czasu- to tylko na co chyba mnie stać- udawanie , że jest OK poprzez zajęcia... ale widzicie jak niewiele trzeba, by znów.................. k...........źwa ............ile można ??
No zdarzają się doły, zdarzają. Wtedy mamy wrazenie, że się cofamy ale obiektywnie jak spojrzymy to już kawał dobrej roboty za nami!;)