netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 155 wyświetleńzałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 26 27 28 29 30 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 756 do 1 820 z 2 661 ]

1 756

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

HEJ ARNOLDKI
No to u mnie zima zbiera pierwsze plony w postaci czyszczenia mi portfela. Padł mi akumulator - tak więc trochę zamieszania - musiałam kable zorganizować, człowieka ze sprawnym akumulatorem do rozruchu mojej furki no i zakup akumulatora. Zorganizowałam się bardzo sprawnie ( kurcze jednak mam życzliwych i chętnych do pomocy  ludzi wokół mnie) i nawet zaliczyłam dziś kawkę z Panem X.  Autko śmiga, czas przy kawce miło spędzony ( choc mężem moim nie będzie -hi hi ) i nastrój ok. czyli dzień na plus zaliczony.
Widzę, że na dobre trzeba sie ogarnąć z tymi zimowymi kołami do mojej laluni -hi hi hi

ogarniaj ogarniaj bo bezpieczeństwo to podstawa smile
No proszę, to ja miałam zaplanowaną kawkę, która się nie odbyła, ale za to Tobie się udało smile
Tych życzliwych ludzi jest więcej, tylko ich jeszcze nie widzimy....

1 757

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

HEJ ARNOLDKI
No to u mnie zima zbiera pierwsze plony w postaci czyszczenia mi portfela. Padł mi akumulator - tak więc trochę zamieszania - musiałam kable zorganizować, człowieka ze sprawnym akumulatorem do rozruchu mojej furki no i zakup akumulatora. Zorganizowałam się bardzo sprawnie ( kurcze jednak mam życzliwych i chętnych do pomocy  ludzi wokół mnie) i nawet zaliczyłam dziś kawkę z Panem X.  Autko śmiga, czas przy kawce miło spędzony ( choc mężem moim nie będzie -hi hi ) i nastrój ok. czyli dzień na plus zaliczony.
Widzę, że na dobre trzeba sie ogarnąć z tymi zimowymi kołami do mojej laluni -hi hi hi

ogarniaj ogarniaj bo bezpieczeństwo to podstawa smile
No proszę, to ja miałam zaplanowaną kawkę, która się nie odbyła, ale za to Tobie się udało smile
Tych życzliwych ludzi jest więcej, tylko ich jeszcze nie widzimy....

Ta kawka- to taki spontan - tak na szybko. facet fajny, ale jednak nie moje klimaty.
Co do życzliwych ludzi - super - zobacz OLI - kilka telefonów i pomogli zagubionej blondii -hi hi. Kiedyś, jak w moim love działo sie nie najlepiej , myslałam czasem ..... może to ja jestem felerna.."" , jednak może nie jest aż tak źle, może tylko złe wybory dokonuję

1 758

Odp: zdradzona, zawiedziona

OJ bo się pogniewam tongue Nie jesteś żadna felerna !!!!! złe wybory, źli ludzie ok, ale z Tobą jest wszystko w jak najlepszym porządku smile

1 759

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

OJ bo się pogniewam tongue Nie jesteś żadna felerna !!!!! złe wybory, źli ludzie ok, ale z Tobą jest wszystko w jak najlepszym porządku smile

'Ufam Ci na słowo - hi hi hi

1 760

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny Podkarpacka napisała.
Coś tu cicho ostatnio, whots up? Eksiki poumierali;)

1 761

Odp: zdradzona, zawiedziona

Czytałam ją wczoraj - rzadko pisze niestety...
A u nas właśnie jakaś posucha straszna sad Ja co prawda mam sporo na głowie, rzadko siedzę w necie, ale staram się zaglądać codziennie, a tu cisza ....
Arnoldowe zapracowane strasznie......
No właśnie opowiadajcie, co u Was?
na jakim etapie jesteśmy? co nam w głowie siedzi? jak nastroje?

1 762

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie ( dla odmiany w tygodniu) od rana - mogę sobie pozwolić, bo dziś postanowiłam iść trochę później do pracy
Przeczytam co napisałaś OLI i faktycznie w tygodniu łapię się, że ciągle czymś jestem zajęta. Robię rachunek sumienia...... i kiedyś choc tez nie leniłam się, jednak więcej miałam tzw wolnego czasu. Nie wiem czy aktualnie to, co sie dzieje, nie wynika z "zajść " sprzed kilku miesięcy, a dokładnie lekarstwo- czyli zajmowanie czymś rąk i głowy. Wypełnianie kiedyś czasu z tzw konieczności, czy zdrowego rozsądku dziś już zakorzenia się. Może to normalne? Arnoldowa, też podobnie funkcjonuje( czytałam przed chwilą) - co myślicie?
Myślałam też nad swoim " stanem" - i mam wrażenie, że od jakiegoś czasu jakby stoję w miejscu  nie wiem, czy to normalne/ schematyczne? może czas zrobić z rozsądku jakiś krok? ( choc moim zdaniem -nie koniecznie). Nie wiem-nie wiem co myśleć  o sobie JA-TU I TERAZ. Nie płaczę, nie myślę prawie wcale ( troszkę/ tak bez wielkich emocji wieczorem, jednak jeszcze wracam myślami. I tak ten stan trwa od jakiegoś już czasu. Czuje w tej kwestii pewną stagnację, jednak z drugiej strony nie mam jakoś iskry, by zrobić krok do przodu  Cóż robić? może czekać, aż człowiek sam poczuje  naturalną potrzebę?. Pan X z ostatniej kawki, kontaktuje się i pyta, czy może liczyć na kolejne spotkanie ( bo zostawiłam go w małej próżni w tej kwestii)jednak ja nie wiem aktualnie czego chcę w tej materii. Złapałam się na kawkowych spotkaniach ( a byłam w sumie na 3 z różnymi Panami X), że chyba podświadomie, szukam w każdym z nich wad. Myślę, że to znak, aby jeszcze nikomu głowy nie zawracam, bo nie skrzywdzić. Co wy na to?

1 763

Odp: zdradzona, zawiedziona

chciałam coś mądrego napisać, ale nic nie przychodzi mi do głowy więc Liza nie obraź się za pytanie - ale skąd Ty bierzesz tych panów ? Ze mną jakoś żaden nie chce się umawiać sad
A co do tego, że ciągle szukasz wad. Każdy z nas ma wady więc jak zaczniesz się ich doszukiwać to na pewno znajdziesz smile
Może warto się przełamać bo jakiś ciekawy i rokujący związek przeleci ci koło nosa.

Ja to mam teraz taka paranoję, że przyzwyczaję się do tej samotności i przestanę w ogóle szukać związku.

1 764

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza coś w tym chyba jest. Myślę, że jesteśmy na podobnych etapach. Ja dzisiaj robilam rachunek sumienia i doszłam do wniosku, że wcześniej będąc w związkach nie miałam tylu zajęć, obowiązków, tak mało wolnego czasu. Dlaczego robimy to teraz? Myslę, że jest to w pewnym stopniu ucieczka, od myśli, od samotności. Ja na początku chyba dlatego to robiłam. Ale teraz? Traktuję to jako rozwój osobisty, traktuję ten czas "samotności" jako spełnienie swoich marzeń, robienie rzeczy, do których wczesniej nie miałam motywacji.
Ale wiem jedno - doświadczenia ostatniego roku wiele mnie nauczyły. Przede wszystkim wiem, że już nigdy dla nikogo nie zrezygnuję z własnych zajęć, planów, marzeń...Niestety kiedyś 100% siebie poświęcałam tej drugiej osobie. Teraz chcę to zmienić. I tak jak na początku chodziłam na przymus, tak teraz robię to z przyjemnością.
To stanie w miejscu o którym piszesz to jest wg mnie spokój, który osiągnęłaś, harmonia. Pojawiają się myśli i jeszcze pewnie jakiś czas będą, ale jest ich coraz mniej, są coraz bledsze, nie mają już tylu emocji....To chyba czas akceptacji tego jak jest i próba czerpania z tego radości, korzyści, pozytywnego nastawienia i dążenia do bycia szczęśliwym...
Kurcze trudne to wszystko jest, przeszłyśmy tak wiele, tyle silnych emocji, uczuć... i w końcu jest jakaś stabilizacja, jakieś poczucie bezpieczeństwa ale i równocześnie brak tej drugiej bliskiej osoby. Z tego co piszesz to masz jakieś wątpliwości, nie jesteś jeszcze gotowa na związek, bo gdybyś była, gdyby któryś z Panów X Y czy Z był tym wyjątkowym to myślę że byś to poczuła. To chyba jeszcze nie ten czas i jedyne co pozostaje to kawkowanie. Ale z drugiej strony to szukanie wad to może być z Twojej strony obrona, bo się boisz kolejnego zawodu. I to chyba też jest sygnał, że jest jeszcze za wcześnie. Ale to też chyba kwestia "mądrego, świadomego wyboru". Szukasz wad, które pozwolą Ci zdyskwalifikować danego Pana już na samym początku, żeby nie tracić na niego czasu, energii itp..

Ehh dzisiaj kiepsko u mnie z myśleniem, przemęczona jestem.....

1 765

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

chciałam coś mądrego napisać, ale nic nie przychodzi mi do głowy więc Liza nie obraź się za pytanie - ale skąd Ty bierzesz tych panów ? Ze mną jakoś żaden nie chce się umawiać sad
A co do tego, że ciągle szukasz wad. Każdy z nas ma wady więc jak zaczniesz się ich doszukiwać to na pewno znajdziesz smile
Może warto się przełamać bo jakiś ciekawy i rokujący związek przeleci ci koło nosa.

Ja to mam teraz taka paranoję, że przyzwyczaję się do tej samotności i przestanę w ogóle szukać związku.

Arcola a może właśnie zmień nastawienie i przestań szukać,  kiedyś ktoś mi powiedział że "najpierw trzeba być szczęśliwym samym ze sobą, zaakceptować i pokochać w pełni siebie, przestać szukać na siłę tej drugiej połówki a ona w końcu sama Cię znajdzie". Może coś w tym jest, nie wiem sama. Ale wiem jedno, nie zamierzam szukać, polować ani nic z tych rzeczy. Umawianie się na kawki, spacerki? A no pewnie. Ale nic więcej dopóki nie zamknę całkiem przeszłości, dopóki nie zaakceptuję w pełni siebie oraz tego, że jestem sama.

Skąd ich brać? Internet , jakieś portale, tam pełno tego. Wyjścia ze znajomymi do ich znajomych, dzięki temu poznasz całkiem nowych ludzi, nowe środowiska. Siłownia, jeśli chodzisz na taką "koedukacyjną" tongue a chodzisz w ogóle? smile

a z tymi wadami to ja myślę, że w naszej sytuacji to wcale nie takie złe, że ich szukamy. Bo jeśli na początku zobaczysz, że ktoś ma takie, których nie zaakceptujesz, będzie np. egoistą, narcyzem, maminsynkiem  itp itd....to najlepiej się od razu ewakuować.

1 766 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-11-26 17:28:48)

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

chciałam coś mądrego napisać, ale nic nie przychodzi mi do głowy więc Liza nie obraź się za pytanie - ale skąd Ty bierzesz tych panów ? Ze mną jakoś żaden nie chce się umawiać sad
A co do tego, że ciągle szukasz wad. Każdy z nas ma wady więc jak zaczniesz się ich doszukiwać to na pewno znajdziesz smile
Może warto się przełamać bo jakiś ciekawy i rokujący związek przeleci ci koło nosa.

Ja to mam teraz taka paranoję, że przyzwyczaję się do tej samotności i przestanę w ogóle szukać związku.

.............................." skąd ich biorę.? ............... tak jak pisze OLI z internetu.  Oczywiście trzeba być czujnym, ale po kilku zdaniach/ pytaniach można się zorientować o co komu chodzi.
Ja ich  nie szukam- mam tam swój profil i tyle- sami się odzywają.

1 767

Odp: zdradzona, zawiedziona

................. "to szukanie wad to może być z Twojej strony obrona, bo się boisz kolejnego zawodu. I to chyba też jest sygnał, że jest jeszcze za wcześnie................" - myslę, że to właśnie znak, że JESZCZE ZA WCZEŚNIE.  Nie potrafię tak do końca zrelaksować się przy tej kawce- obserwuję, analizuję etc trąca to trochę szukaniem dziury w całym

1 768

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza ty mówisz o staniu w miejscu a ja mam wrażenie, że się cofam. Ten tydzień do udanego nie mogę zaliczyć. Dopadła mnie jakaś deprecha. Prawie co noc mam sny z nim:( a w tych snach jedno i to samo- że nie pozwoliłam mu wrócić. Ło Boziu ile to mnie będzie gnębić!?!?!?!

1 769

Odp: zdradzona, zawiedziona

kurcze to może jakaś zła faza księżyca bo i mi mój się śni tongue
tylko, że ja nie pamiętam tych snów, wiem tylko tyle, że mi się śni i jakieś dziwne urywki...
a tak poważnie to mam znowu problemy z zasypianiem sad

Ja chyba poświadomie zaczynam mysleć o świętach i trochę się ich bać, może to to?

1 770

Odp: zdradzona, zawiedziona

Chyba powiem mamusi żeby mi wosk nad głową przelała ( tak kiedyś dziecku robiono podczas snu i odganialo to zmory senne:) niech te cholerną bestię wygoni he he

1 771

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzień dobry ARNOLDKI

U mnie generalnie pozytywnie. Nie śnię o eksiku w ogóle. Nie wiem czy to etap zdrowienia, czy faktycznie padam zmęczona po całym dniu  do łóżeczka i zasypiam grzecznie jak dzidzia piernik. Jak pisałam - czasem jeszcze te myśli wracają, ale musiałabym chyba doznać amnezji, aby się ich całkowicie pozbyć. Ważne, że one nie bolą. Jak sie pojawiają ZAWSZE/ NATYCHMIAST   kieruję  je na inny tor i to pomaga. Trochę za często się pojawiają, ale to normalne - to dopiero 9 miesięcy PO.
Jest mi DZIŚ  w sumie dobrze samej ze sobą i  jak pisze ARCORA, boję się trochę, że do tego się przyzwyczaję, bo tak na prawdę nie chciałabym skończyć w pojedynkę.
Dziś piękny, słoneczny dzień w Poznaniu - nastraja bardzo pozytywnie. Ten weekend jeszcze nie zaplanowany, ale coś wymyślę.
ZAHIR I OLI- śnicie o eksikach, bo założę się, że odstawiłyście miotły w kąt !. To jeszcze nie ten czas
Życzę wszystkim miłego dnia -POZYTYWNEGO dnia. Trzymajcie się CZAROWNICE

1 772

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzień dobry,
od rana pozytywem bije wink u mnie pogoda nie nastraja ale ja sama się zajmę nastrojeniem siebie !!
Wczoraj z koleżanką wieczorem wylądowałyśmy w spa, mega relaks wink także dzisiaj jestem rozluźniona i chyba mam ochotę na dzień leniuchowania.... Ale znając życie i tak się czymś zajmę bo chyba już nie potrafię siedzieć bezczynnie. A i nauka mnie jak zwykle czeka.

Liza co do przyzwyczajenia do samotności, my kobiety jesteśmy jak "kameleony", dostosowujemy się do otoczenia. I myślę, że nie masz sie czego bać, bo tak jak życie zmusiło Cię do przyzwyczajenia do samotności tak samo przyzwyczaisz się znowu do bycia z kimś. Akurat tu jestem spokojna o Ciebie wink To musi byc tylko ten odpowiedni ktoś i odpowiedni moment.

A wracając jeszcze do wczorajszego wieczoru jak kładłam się spać, to ogarnął mnie jakiś smutek, że jestem sama. Niby się przyzwyczaiłam, nie narzekam, niby jest mi dobrze, ale nie jestem jeszcze w pełni szczęśliwa. Na szczęscie trwało to krótko, ale pojawiło się kilka łez. Dlatego wiem, że nie jestem jeszcze w pełni zdrowa. Takie chwile pojawiają się dużo rzadziej niż kiedyś, ale kurcze wracają...Dzisiaj już jest lepiej wink
Miłego

1 773

Odp: zdradzona, zawiedziona

no i weekend trwa - pomyślałam trochę - zadziałałam - podzwoniłam - i zorganizowałam grupę kilku  psiapsiułek wyjazd za tydzień  ( jednodniowy wypad -5.12) do Poczdamu ( nie będzie to spa Oli- hihi -mega zazdroszczę), ale odreagujemy na głupawkach  no i KONIECZNIE - na grzanym winku w klimacie świątecznych/ ociekających bożonarodzeniowym klimatem  kramów.

Czarownice- pamietajcie ZYCIE SKŁADA SIĘ Z CHWIL  ( takich, czy innych), a każda CHWILA- nas zmienia ( na plus i niestety czasem przeciwnie) . Oby ostateczny rachunek był plusowy. Jednak nic za darmo - czas pracować - głównie nas sobą !!!

1 774

Odp: zdradzona, zawiedziona

a ja chyba jestem przed tymi dniami, mam taki nastrój, że lepiej się nie zbliżać, wszystko mnie irytuje, smuci, mam chyba jakiegoś doła.... Nienawidzę tego okresu, hormony chyba buzują i mnie wkurzają !!!

1 775 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-11-28 16:36:31)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

a ja chyba jestem przed tymi dniami, mam taki nastrój, że lepiej się nie zbliżać, wszystko mnie irytuje, smuci, mam chyba jakiegoś doła.... Nienawidzę tego okresu, hormony chyba buzują i mnie wkurzają !!!

Dlatego Oli dla rozluźnienia proponuje lampkę wina:)
Ja się delektuje właśnie. Oczywiście łącznie że sprzątaniem, praniem, szkicowaniem Reja ( nie rozumiem dlaczego mamy to robią) i rozmową z jakimś uroczym, obytym, zakochanym w górach ( jak ja:) facetem z neta, he he

1 776

Odp: zdradzona, zawiedziona

właśnie skończyłam rozmowę/ klikanie z kuzynką - pojechała za miłością za wielką wodę.    Pojechała za miłością przez wielkie M. Dziś jest nieszczeliwa, bo jak mówi.." miłość dla przeciętnej Kowalskiej ,to wielka zciema, która tylko daje wielkie nadzieje, ale jeszcze większe rozczarowania". Jak pisze.." nie urodziłam się szczęściarą, dlatego tak wyszło". Prawdziwa miłość- w pełni tego słowa znaczeniu jest dla wybrańców. Popłakałam się wraz z nią jak to napisała. Nawet nie mogłam jej pocieszyć - bo zwyczajnie nie umiałam- by było to szczere. Kuźwa miała racje !!!. Zobaczcie - co ona zrobiła w imię tej wielkiej M - zamknęła swoje życie tu w Polsce ( nie raz z nią wtedy rozmawiałam) - to był pewnik... a jednak nie koniecznie. Po czym poznać, że to M... - to jest to , dla czego warto poświęcić wiele..?? chyba nigdy....  nie ma sie tej pewności

1 777

Odp: zdradzona, zawiedziona

Trafiłaś w sedno Liza!
Prawdziwa miłość, cokolwiek to znaczy, jest dla wybrańców.

1 778

Odp: zdradzona, zawiedziona

witajcie Arnoldowe, ja chyba dzisiaj na lekkim kacu po spontanicznym andrzejkowym tongue Ale grunt, że wyszłam, pobawiłam się, pośmiałam, pogadałam, poznałam nowych ludzi....
hmmm a u nas widzę temat prawdziwej miłości.....kiedyś w nią wierzyłam i myślalam że każdy ma gdzieś swoją drugą połówkę, a dzisiaj wiem, ze to mit.
Nie jesteśmy wybrańcami?!?!?!

1 779

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja to mam kaca od czwartku wink. Dwa dni wyjazdu firmowego, w sobotę impreza rodzinna a wieczorem coś ale Andrzejki. Te kilka dni mnie zniszczyło.
No właśnie byłam wczoraj na imprezie bo teraz mam taki syndrom, że jak nie pójdę to może przegapię fajnego faceta. I co .... na imprezie kilku fajnych było ale wszyscy zaobrączkowani sad. Było też kilku miłych ale nie fajnych z wyglądu. Wiem, że na to nie powinno się zwracać uwagi, ale kurczę jeśli facet nie jest dla mnie męski to choćby nie wiem co nie przekonam się do niego. Facet musi mieć duże silne dłonie i musi być większy ode mnie. Totalnie nie zwrócę uwagi na faceta który wygląda jakby zaraz miał się popłakać. Może wy jesteście trochę lepsze ode mnie i dajcie takim szanse. No ja nie mogę.

Co do miłości - pewnie takie gdzieś tam są, ale umówmy się nie jest ich dużo tak mi się wydaje. Związek po pewnym czasie to też przyzwyczajenie, wygodnictwo. Fajnie mieć tą miłość do końca życia, ale to że para jest ze sobą długo wcale nie musi znaczyć, że się kochają.

1 780

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola to normalne z tym wyglądem, wiadomo, że nie tylko on się liczy i nie on jest najważniejszy, ale jeśli fizycznie ktoś Ci się nie podoba to nie ma szans. Przynajmniej ja tak mam. Zawsze najważniejsze jest to pierwsze wrażenie, jesli ktoś spodoba Ci się wizualnie to jesteś w stanie brnąć dalej, czyli poznawać. Jeśli nie ma tej chemii fizycznej to choćby był najmądrzejszy, najwspanialszy itd to i tak nic z tego. Także nie martw, zupełnie normalnie podchodzisz do tego wink

1 781 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-11-29 14:19:29)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola my tu wszystkie jesteśmy wybredne:)
No wybacz, żeby mi się facet fizycznie nie podobał. No sorry!
A te kity: wygląd nie ważny, to polecam zdesperowanym.
Jak mnie facet fizycznie nie pociąga to jaki to ma sens? Podobnie ma się moje podejście do spraw łózkowych: jest do bani to się żegnamy:)
Albo książę z bajki albo nikt! A co? Wolno mi, przynajmniej teraz:)....ale jak to mówi mój szwagier ( i co się cholera zawsze sprawdza) nigdy nie mów nigdy.

1 782

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzień dobry,
przed nami ostatni dzień listopada, nowy tydzień, jutro pierwszy dzień ostatniego miesiąca i lada moment nowy rok !!!
Już nie mogę się doczekać, bo chcę żeby był lepszy !!!!

Miłego dnia i udanego tygodnia Wam życzę smile

1 783

Odp: zdradzona, zawiedziona

U mnie się zaczął do dupy.
Nie mam czasem siły do tego wszystkiego: (

1 784

Odp: zdradzona, zawiedziona

ehhh o ile ja miałam rano dobre nastawienie tak pod koniec dnia też poszło w pi..du
chyba przechodzę jakiś kryzys, te spotkania ze znajomymi co mają piekne domki, szczęśliwe rodzinki, dzieci - to na mnie źle działa. Łapię doła bo też tego pragnę, zazdroszczę im chyba...
Co z tego że mam dobrą pracę, co z tego że mam zainteresowania, co z tego że spełniam się zawodowo, jak na stopie prywatnej totalna kicha.....
dobra nie będę narzekać...ale chyba już za późno....źle mi

1 785

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja to póki co płynę sobie na fali obojętności. Najgorsze jest to, że jestem strasznie niecierpliwa i nie chce mi się już chodzić do mojej terapeutki bo nie widzę w tym żadnego sensu, gdyż nie ma poprawy. Oczywiście wiem, że to tak szybko nie działa i na wszystko trzeba poczekać. Też mnie dopadają ciągle dołki i jest płacz, gdyż nie wierze i nie liczę, że w ogóle coś się ułoży sad

1 786

Odp: zdradzona, zawiedziona

To chyba wpływ tego depresyjnego listopada.
Dobrze, ze już grudzień dziś:)

1 787

Odp: zdradzona, zawiedziona

oby to była tylko listopadowa deprecha, ale jest 1 grudnia i mi wcale nie jest lepiej. Minęły 4 miesiące, może tak ma być? może to normalne na tym etapie? Włączyła mi sie tęsknota za eksem, włączył mi się strach, że będę sama, włączyła mi się zazdrość - zazdroszczę ludziom szczęśliwego domku, dzieci itp... dołują mnie informacje od znajomych jak się zaręczą, dołują mnie informacje o ślubach, ciążach..... Zganiam wszytsko właśnie na jesień, brak słońca, hormony...Było już dobrze, czułam że podążam we właściwym kierunku, a teraz jakby to wszystko straciło sens..
Marudzę?

1 788 Ostatnio edytowany przez TosiaJ (2015-12-02 00:15:17)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Trzy miesiące od wyprowadzki Męża, trzy i pół odkąd się "wydało" choć zaledwie pięć od początku tego SMSowego "romansu" zwanego obecnie przez Męża niewyobrażalnym szczęściem i miłością. Jestem w totalnym dole, żyję, w zasadzie wegetuję - bo muszę. Ciągle coś muszę. Muszę wziąć się w garść, muszę przestawić swoje myślenie, muszę zacząć żyć dla siebie... Pytanie tylko, czy chcę? Jeżeli człowiek nagle stracił kogoś najbliższego, najważniejszego, jeżeli ten najważniejszy zawiódł, to gdzie sens, gdzie logika? Pewnie kiedyś będzie nieco inaczej, tylko nie wiem kiedy to "kiedyś" nadejdzie. Póki co - wcale nie czekam na to "inne". Czas zatrzymał się dla mnie w jego najgorszym momencie...

1 789

Odp: zdradzona, zawiedziona

Tosia będzie lepiej.
Nic nie musisz. Niczego nie przyspieszysz.
W tym wątku Olimpii jest przedstawiona cała droga- od porzucenia, aż do tego etapu. Myślę, że Oli już zaakceptowała stratę ( akurat mam tu na myśli konkretnie Jego osobę).
Każda z dziewczyn przechodziła to co ty.
Żyją, mają się dobrze ( w miarę;). Ty też dasz radę! Zaufaj nam!

Ja już dawno pogodziłam się ze stratą męża. Nie tęsknię za nim, nie myślę o nas. Zaakceptowalam.
Moje doły są związane nie z samotnością ale z sytuacją w której się znalazłam. Ciężko to wszystko idzie do przodu. Na wszystko muszę czekać.
Ciągle jakieś kłody pod nogi: (

1 790

Odp: zdradzona, zawiedziona

oj - trudne te rozterki - trudne. Aż przykro czytać to wszystko. Tyle smutku wokół nas i szkoda, że niejednokrotnie w nas. Cóż na to poradzić możemy, jak tylko życ dalej i starać się, aby w miarę możliwości  sprostać codzienności  mimo wszystko, jakie" atrakcje" nam funduje

1 791

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzień dobry Arnoldki

Tosia, głowa do góry, przetrwasz to choć będzie trudno.
U mnie nadal jakiś dziwny nastrój, ale dzisiaj wstałam i obiecałam sobie, że koniec z użalaniem się nad sobą. Jest jak jest i nic na to nie poradzę. Jedyne co mogę zrobić to wziąć się w garść i przestać narzekać. Muszę iść dalej....

Zahir jeszcze pewnie nie jedna kłoda znajdzie się pod naszymi nogami, no ale my nie damy rady?!?!?! DAMY, jesteśmy silne i mądre!!!!
Myślałam o tym co napisałaś, że zaakceptowałam stratę eksa - chyba, sama nie wiem czy ten stan który u mnie się pojawił to po prostu brak kogoś czy brak jego...Uciekam póki co od tych myśli, ale muszę się z nimi zmierzyć, muszę to przeanalizować i chyba ponownie zamknąć drzwi, które jakiś czas temu otworzył poprzez swoje kontakty.

Mimo tych wszystkich smutków i rozterek.... miłego dnia, pełnego uśmiechu i pozytywnego nastawienia życzę smile

ps. dzisiaj urywam się z pracy wcześniej żeby pójść na spinning - mamy mikołajkową zabawę wink będzie się działo - extra muzyka, kolorofony, my przebrane za mikołajki i będziemy spalać te wstrętne kalorie big_smile:D

1 792

Odp: zdradzona, zawiedziona

http://www.beatapawlikowska.com/files/d … od_day.jpg

1 793

Odp: zdradzona, zawiedziona

niby nie jest źle, ale nie jest też dobrze. Mam nadzieję, a za chwilę jej nie mam. Sama nie wiem jak to dalej wszystko się potoczy. Jakieś takie odczucie mam, że jestem stara i już nikt mnie nie ze chce (jest tyle samotnych kobiet dlaczego mnie miał by akurat ktoś wybrać)
Święta wcale nie napawają mnie optymizmem. Jedyne dobre to to że mam plany na weekend więc nie będę siedzieć w domu.

1 794

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola mam podobnie, czuję dokładnie to samo...radzę sobie, ciągle nie ma mnie w domu, jakos ten czas leci, niby nie jest źle....ale.....wracam do domu i jestem sama, brakuje mi kogoś.... zniknął cały mój optymizm że będzie dobrze, że się ułoży...im więcej czasu mija tym bardziej boję się, że zostanę sama, że nie spełni się moje największe marzenie, czyli założenie rodziny, bez tego życie nie ma sensu dla mnie.....mam tragiczne wieczory, zaczęłam znowu płakać, jakiś kryzys mnie dopadł...
Zahir, Liza też tak miałyście po upływie mniej więcej 4 miesięcy? takie tąpnięcie? Zastanawiam się czym to jest spowodowane, bo naprawdę już było dobrze a tu taki klops...

1 795

Odp: zdradzona, zawiedziona

Nikt nie wie co nas czeka.
Nie mozesz Oli pisac, ze jak nie zalozysz rodziny to twoje zycie będzie bez sensu. No bo co ja bym w tej sytuacji miala zrobić, skoro moja się rozpadła?
Życie ma sens! Samo w sobie.
Intryguje mnie to wpajanie nam od małego jak się nie ozenisz, nie będziesz mieć dzieci to ci nawet nikt szklanki na starość nie poda.....a ile jest takich co mają a szklanki i tak nie ma kto podać!
Gdzie tu logika?
Także koniec marudzenia! Wierzymy, że spotkamy fajnego ( nie bylejakiego!) faceta będziemy mieć dzieci ( może na 2 bym się w końcu zdecydowała...ufff jak dobrze, że się nie zgodziłam jak on chcial) i już! Nie ma innej opcji. Albo szklanka pełna albo pusta!

1 796

Odp: zdradzona, zawiedziona

cyt OLI...."radzę sobie, ciągle nie ma mnie w domu, jakos ten czas leci, niby nie jest źle....ale.....wracam do domu i jestem sama, brakuje mi kogoś.." - MAM  DOKŁADNIE TO SAMO...-  nadal ( i nie wiem kiedy mi sie to skończy)  Zastanówmy się...cóż możemy dziś zrobić z faktami....NIC - nie zmienimy ich. Powiem Wam coś ... pisałam wam ostatnio o panu X - kawkowym. 1 spotkanie- fajnie, dałam sie namówić na 2-gie. I wiecie co..??  On mówił prawie ( ogólnie rzecz biorąc) to co my teraz piszemy - czyli..nie ma nadziei , czy kogos pokocham, czy ktoś mnie będzie tak na powaznie chciał ................. itd................. i wiecie co ... - ODECHCIAŁO MI SIĘ Z NIM SPOTYKAĆ. Ludzie tu dobrze piszą- dbać !!!( mimo wszystko ) o swoje cele ,o pozytywna motywację, o wartościowanie siebie i naszej przyszłości- JAK NAS WIDZĄ- TAK NAS ODBIERAJĄ. Niestety musimy pracować nas sobą- swoim podejściem do życia ( bez uprzedzeń) - bo w przeciwnym razie nikogo nie przyciągniemy negatywną postawą - to wręcz odpycha

1 797

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

niby nie jest źle, ale nie jest też dobrze. Mam nadzieję, a za chwilę jej nie mam. Sama nie wiem jak to dalej wszystko się potoczy. Jakieś takie odczucie mam, że jestem stara i już nikt mnie nie ze chce (jest tyle samotnych kobiet dlaczego mnie miał by akurat ktoś wybrać)
Święta wcale nie napawają mnie optymizmem. Jedyne dobre to to że mam plany na weekend więc nie będę siedzieć w domu.

ARCOLA - troszke mnie martwisz ( i nie chodzi tu o ostatni wpis).

1 798 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-12-04 10:03:49)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Wlasnie tak Liza jest. Pisalam to już kiedyś- otaczać się pozytywnymi ludźmi. To jest cholernie ważne.
Oli, Arcola domyslam sie co czujecie. Ja mam ta przewage, czego wam z calego serca zycze, ze w progu wola mnie ten kochany glosik. To jest moje szczescie.
Wracanie do pustego domu by mnie dobilo. Ale musicie wierzyc, ze to co dobre przed wami. No cholera dziewczyny, dlaczego akurat wam ma nie byc dana rodzina?! Przez jednego dupka?! Nie! Nie bedzie tak!
Mysle, że to jest spowodowane ta niską samooceną, którą wbrew sobie zafundowalam nam rozpad związku. Niby wszystko fajnie, staramy się, robimy coś nowego, fajnego a jednak... dopada nas...warto i tu poczekać. Z czasem wrocimy do dawnych nas!:)
U mnie ostatnio pojawiają się wspomnienia dobrych dni z nim. Takie migawgi. Tesknota za czuloscią.
A z drugiej strony od razu przypominają mi się te złe. Te czerwone lampki, których było tak cholernie dużo. Za dużo. Nie tak powinno wyglądać życie z kimś. Ja takiego nie chciałam, nie zgodziłam się na takie i nie zgodze. 
Miłego dnia!

1 799

Odp: zdradzona, zawiedziona

Macie rację Dziewczęta, ja chyba sama się pogrążam teraz w jakimś smutku, żalu, zgubiłam swój optymizm ...ALe dość już tego użalania się nad sobą !!! Strach nie będzie mną kierował i co ma być to będzie. Nic mi nie da żal, smutek...Czytałam o tym prawie przyciągania, terapeutka też mi cały czas kładzie do głowy o pozytywnym podejściu, więc coś  w tym musi być.  No i pewnie moja niecierpliwość też mi miesza, bo ja chciałabym już tu i teraz, nie lubię czekać tongue

1 800

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
arcola napisał/a:

niby nie jest źle, ale nie jest też dobrze. Mam nadzieję, a za chwilę jej nie mam. Sama nie wiem jak to dalej wszystko się potoczy. Jakieś takie odczucie mam, że jestem stara i już nikt mnie nie ze chce (jest tyle samotnych kobiet dlaczego mnie miał by akurat ktoś wybrać)
Święta wcale nie napawają mnie optymizmem. Jedyne dobre to to że mam plany na weekend więc nie będę siedzieć w domu.

ARCOLA - troszke mnie martwisz ( i nie chodzi tu o ostatni wpis).

Arcola pamiętaj, że jesteśmy tu! Narazie wirtualne ale z czasem, kto wie...:)

1 801

Odp: zdradzona, zawiedziona

Trudne jest to wszystko, przechodzenie przez te etapy, zaczynanie od nowa, budowanie własnej wartości, zmienianie siebie ...ale nie ma innego wyjścia. Często zastanawiam się nad tęsknotą za swoim exem, tylko za kim? Mam wrażenie, że teśknię po prostu za byciem z kimś, nieważne jakim był. I to mnie przeraża, bo udowadniam sobie, że jeszcze długa droga przede mną, a przecież nie chcę byle jakiego związku - już o tym pisałyśmy. Uciekam przed myślami, uciekam przed samą sobą w obowiązki, zajęcia...Ale muszę się z tym zmierzyć. Mam wrażenie, że drzwi które zamknęłam, mój eks otworzył tymi ostatnimi kontaktami. Przez pierwsze 2 tygodnie było ok, ale coś tąpnęło, chyba się trochę cofnęłam....
No i te zbliżające się święta...chyba się ich boję, już podświadomie zaczynam o nich myśleć. Mam w tym czasie urlop prawie 2 tygodnie, moja wyobraźnia płata mi figle, bo układa scenariusze wspólnego spędzenia czasu z exem - zwariowała chyba.

1 802

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:
arcola napisał/a:

niby nie jest źle, ale nie jest też dobrze. Mam nadzieję, a za chwilę jej nie mam. Sama nie wiem jak to dalej wszystko się potoczy. Jakieś takie odczucie mam, że jestem stara i już nikt mnie nie ze chce (jest tyle samotnych kobiet dlaczego mnie miał by akurat ktoś wybrać)
Święta wcale nie napawają mnie optymizmem. Jedyne dobre to to że mam plany na weekend więc nie będę siedzieć w domu.

ARCOLA - troszke mnie martwisz ( i nie chodzi tu o ostatni wpis).

Arcola pamiętaj, że jesteśmy tu! Narazie wirtualne ale z czasem, kto wie...:)

Przynajmniej mam kogoś kto choć trochę się o mnie martwi - dziękuje kobietki smile. No nie jest jakoś tragicznie ale nie będę lukrować i pisać ze jest zajebiście bo nie jest. Pewnie musi więcej czasu upłynąć, a ja tak jak pisałam jestem niecierpliwa i mam wrażenie, że jak coś się nie dzieje tu i teraz to już się nie zadzieje.

1 803

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Trudne jest to wszystko, przechodzenie przez te etapy, zaczynanie od nowa, budowanie własnej wartości, zmienianie siebie ...ale nie ma innego wyjścia. Często zastanawiam się nad tęsknotą za swoim exem, tylko za kim? Mam wrażenie, że teśknię po prostu za byciem z kimś, nieważne jakim był. I to mnie przeraża, bo udowadniam sobie, że jeszcze długa droga przede mną, a przecież nie chcę byle jakiego związku - już o tym pisałyśmy. Uciekam przed myślami, uciekam przed samą sobą w obowiązki, zajęcia...Ale muszę się z tym zmierzyć. Mam wrażenie, że drzwi które zamknęłam, mój eks otworzył tymi ostatnimi kontaktami. Przez pierwsze 2 tygodnie było ok, ale coś tąpnęło, chyba się trochę cofnęłam....
No i te zbliżające się święta...chyba się ich boję, już podświadomie zaczynam o nich myśleć. Mam w tym czasie urlop prawie 2 tygodnie, moja wyobraźnia płata mi figle, bo układa scenariusze wspólnego spędzenia czasu z exem - zwariowała chyba.

No właśnie ja tez idę na urlop od 23.12 a wracam do pracy jakoś koło 04.01 - tak więc będę przez ten czas jakby nie było siedzieć w domu bo wyjazdu żadnego nie mam w planach. A jeszcze Wigilia gdzie wszyscy będą mi życzyć żebym w końcu znalazła sobie faceta - nie wiem jak to przetrwam.

1 804

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

U mnie ostatnio pojawiają się wspomnienia dobrych dni z nim. Takie migawgi. Tesknota za czuloscią.
A z drugiej strony od razu przypominają mi się te złe. Te czerwone lampki, których było tak cholernie dużo. Za dużo. Nie tak powinno wyglądać życie z kimś. Ja takiego nie chciałam, nie zgodziłam się na takie i nie zgodze. 
Miłego dnia!


No właśnie jak to jest że ja też raczej rozpamiętuje te dobre dni i kurczę czasami mam wrażenie, że coraz większym uczuciem go darze a nie ma go  już przy mnie 3 miesiąc. Może popadam w jakiegoś typu uzależnienie - sama nie wiem. Ogólnie staram się nie myśleć, ale różnie to wychodzi.
Dzisiaj u mnie słońce za oknem - mam nadzieję, że jakoś to wszystko się unormuje w dobrą stronę bo chcąc nie chcą nowy rok trzeba zacząć dobrze tak aby cały rok był dobry.

1 805 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-12-04 12:56:53)

Odp: zdradzona, zawiedziona

mamy Arcola w tym samym czasie urlop, tak się fajnie złożyło, że ja biorę tylko 4 dni a nie będzie mnie prawie 2 tygodnie smile

A jak w ogóle psycholog? Pomaga Ci coś? Ja w tym tygodniu mam przerwę, jadę dopiero za tydzień, ale przydałaby mi się teraz, bo mam ciężki okres i muszę to chyba wygadać. Nie rozmawiam już o przeszłości z innymi bo nie chcę nikogo obarczać moimi problemami. Wszyscy wokoło myślą, że jest już u mnie ok, taką otoczkę chyba sama stworzyłam. Jest ok dopóki jestem między ludźmi. Ale wracam do domu i dupaaaaaa....Moje serce brnie do niego, tłumaczy go, idealizuje. Ale rozsądek cały czas krzyczy głośno NIE !!!!
Chyba czas na przeanalizowanie tego, wypisanie jego mocnych i słabych stron i skupienie się tylko na słabych. Muszę to przetrawić, muszę się wyzbyć tej cholernej nadziei, bo przecież nie chcę i nie mogę z nim być, ani za nim tęsknić. Zresztą przecież on mnie znowu olał, kazałam się do mnie nie odzywać i dotrzymuje słowa póki co. Więc mam kolejny dowód na to, że mu przecież nie zależy....Tak bardzo bym chciała przestać czuć cokolwiek do niego, chciałabym żeby stał mi się zupełnie obojętny. Ale chyba na to jeszcze za wcześnie...To dopiero 4 miesiące. Muszę i zamierzam skupić się z całych sił na sobie, nie pozwolę aby ten stan trwał dłużej bo mnie dobija... Chyba jeszcze nie pogodziłam się z jego stratą.
Wybaczcie te wywody, ale chyba musiałam co nieco z siebie wyrzucić.

1 806

Odp: zdradzona, zawiedziona

Oli z tą moja terapeutką to tak dziwnie jest w taki względzie, że my się nie skupiamy tylko na związku z nim. Omawiamy ogólnie sytuacje w moich relacjach z otoczeniem, znajomymi, rodzina itp. Ona pokazuje mi dużo rzeczy , które są prawdziwe. Jaka ja jestem i gdzie robię błędy. Chce, żebym pracowała sama nad sobą i starała się wcześniej komunikować swoje potrzeby itp. Więc ja rzadko omawiam takie stricte sprawy obecne. Ona pyta się oczywiście jak się czuje i jak mi miną tydzień. Tylko u mnie trochę to jest tak, że jak mam zajęty tydzień to jakoś zbytnio się nie martwię i nie myślę. Jak ten tydzień robi się już mniej zalatany to wtedy się zaczyna.
Poza tym to co już pisałam - ja jestem niecierpliwa i jak nie widzę rezultatów to zaczynam się zniechęcać i chyba to jej muszę powiedzieć. Bo oczekuje jakiegoś namacalnego dowodu na to że jest lepiej, a pewnie w terapii tak to nie działa.

A co do wywalanie emocji - to czuje podobnie co Ty. Dla mnie możesz pisać co ci leży na sercu. Oczywiście tak jak Ty, Liza i Zahir - mam nadzieję, że jakoś to wszystko się ułoży i słońce dla nas zaświeci smile

1 807

Odp: zdradzona, zawiedziona

Nasze terapie są bardzo podobne. Na początku, kilka pierwszych sesji było poświęconych zupełnie jemu, przeszłości, moim emocjom itp. Teraz analizujemy tylko mnie, moje zachowania, pracujemy nad odbudowaniem moich wartości. Oczywiście każdą sesję zaczynamy od omówienia minionego tygodnia. Jak zaczął się do mnie odzywać to faktycznie przez 2 sesje wróciłyśmy na jego temat i analizowałyśmy tę sytuację, moje odczucia w tamtym czasie. Ale już wróciłyśmy do mnie. I z tą niecierpliwością mamy podobnie smile Jak ja nie lubię czekać !!!

ułoży się na pewno, wierzę w to, tylko czemu nie już? tongue No i mamy mapkę "wspomagaczkę", więc nie ma innej opcji smile

1 808

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dobra to ja muszę jeszcze jedno napisać i pewnie dostanę za to po głowie ale jak szczerość to szczerość - może rozszyfrujecie skąd mi się to bierze.
Dlaczego myśląc o świętach ciągle myślę o tym że bym chciała mu zrobić jakiś prezent ? ciągle mi przychodzą takie głupoty do głowy - why ? czy ja ciągle podświadomie jakoś bym coś chciała ale co u diabła...?

1 809

Odp: zdradzona, zawiedziona

myślę, że to nadzieja podsuwa Ci takie pomysły. Chciałabyś żeby coś w nim pękło, żeby się opamiętał.....żeby chciał wrócić. Święta to szczególny czas i masz nadzieję podświadomie, że dając mu prezent przypomnisz mu o sobie, pokażesz że Ty pamiętasz, że jest dla Ciebie nadal ważny i liczysz w głębi serca na cud. Ale wiesz doskonale, że nie możesz tego zrobić.

Ja czuję tak: z jednej strony bym chciała żeby mój eks się opamiętał, żeby chciał wrócić, myślę że mogłabym z nim być, ale nie wiem czy potrafiłabym mu zaufać i czy to miałoby jakiś sens. ALE WIEM JEDNO - ja nic w tym temacie nie zrobię, mimo iż czasami mam ogromnę ochotę się do niego odezwać. ALE NIE!!! Wystarczająco długo się starałam, zabiegałam, ratowałam. Nie mam zamiaru kiwnąć palcem, tym bardziej, że to nie byłoby szczere. Bo ja jestem pewna swoich uczuć a on nie był. Więc nie wejdę na pewno znowu w relację, w której będę się bała i zastanawiała czy on coś do mnie czuje, czy mu zależy itp....To on ma wiedzieć na 100% że coś do mnie czuje, że mu zależy i to on ma się starać. Ale wiem, że tak się nie stanie. Dlatego liczę na to, że czas zdziała cuda, dzięki niemu wyzbędę się wszelkiej nadziei i wszelkich uczuć w stosunku do niego.

Arcola, my nic nie możemy robić, nie możemy pisać, dzwonić, wysyłać prezentów...NIC.... ZERO kontaktu !!!! My już się napracowałyśmy, nastarałyśmy i dostałyśmy po dupie. Musimy poradzić sobie z naszymi emocjami i uczuciami, bo nie będziemy po raz n-ty się poniżać i skomleć o to żeby nas ktoś kochał. NIE!!!!!

1 810

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ach niecierpliwce z nas,:)!
Arcola o prezencie myslisz?! No ja bym mojemu wysłała taką rękawice jak to w filmach. Otwiera prezent a tu jeb: cios ręką boksera prosto w morde. He he ale jestem niedobra;)

1 811

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

myślę, że to nadzieja podsuwa Ci takie pomysły. Chciałabyś żeby coś w nim pękło, żeby się opamiętał.....żeby chciał wrócić. Święta to szczególny czas i masz nadzieję podświadomie, że dając mu prezent przypomnisz mu o sobie, pokażesz że Ty pamiętasz, że jest dla Ciebie nadal ważny i liczysz w głębi serca na cud. Ale wiesz doskonale, że nie możesz tego zrobić.

Ja czuję tak: z jednej strony bym chciała żeby mój eks się opamiętał, żeby chciał wrócić, myślę że mogłabym z nim być, ale nie wiem czy potrafiłabym mu zaufać i czy to miałoby jakiś sens. ALE WIEM JEDNO - ja nic w tym temacie nie zrobię, mimo iż czasami mam ogromnę ochotę się do niego odezwać. ALE NIE!!! Wystarczająco długo się starałam, zabiegałam, ratowałam. Nie mam zamiaru kiwnąć palcem, tym bardziej, że to nie byłoby szczere. Bo ja jestem pewna swoich uczuć a on nie był. Więc nie wejdę na pewno znowu w relację, w której będę się bała i zastanawiała czy on coś do mnie czuje, czy mu zależy itp....To on ma wiedzieć na 100% że coś do mnie czuje, że mu zależy i to on ma się starać. Ale wiem, że tak się nie stanie. Dlatego liczę na to, że czas zdziała cuda, dzięki niemu wyzbędę się wszelkiej nadziei i wszelkich uczuć w stosunku do niego.

Arcola, my nic nie możemy robić, nie możemy pisać, dzwonić, wysyłać prezentów...NIC.... ZERO kontaktu !!!! My już się napracowałyśmy, nastarałyśmy i dostałyśmy po dupie. Musimy poradzić sobie z naszymi emocjami i uczuciami, bo nie będziemy po raz n-ty się poniżać i skomleć o to żeby nas ktoś kochał. NIE!!!!!

Oli wszystko to co tu napisałaś będzie prawdą. Poczekaj jeszcze trochę i przyznasz mi rację, jestem pewna!
Pamiętam dwa lata temu jak był już u rodziców  ( po pierwszej czy drugiej wyprowadzce) właśnie zrobiłam to o czym Arcola teraz myśli. Wysłałam mu życzenia imieninowe. Oczywiście, że się odezwał, że znów nawiązaliśmy kontakt, że dalismy sobie szanse i co?! Może ze dwa tygodnie sielanka trwała. Chcecie kręcić się w kółko to róbcie prezenty, wysylajcie życzenia, przeciagajcie swoje cierpienie!;)
U mnie stuknelo 10 miesięcy i wiem już w 100%- jak najdalej od niego!

1 812

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny żeby była jasność ja nie zamierzam żadnych prezentów mu robić - tylko takie głupie myśli mi ciągle po głowie chodzą. Musze pogadać o tym z terapeutą bo to musi być z czymś związane. Ja mam jakiś taki syndrom, że chce być miła nawet nie po to żeby z nim być tylko....... tylko właśnie nie wiem dlaczego.

1 813

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witam, powiedzcie mi jak oni mogą tak kłamać?? W moim przypadku wygląda to tak. Jesteśmy razem 6 już prawie 7 lat. Mamy po 27 lat. Nasz związek był bardzo długo związkiem na odległość. Ja podjęłam w końcu decyzję, że się przeprowadzę (prawie 300km). Zmieniłam pracę i uwierzyłam, że będzie dobrze. I było, odkąd razem mieszkamy było super, tak jak chciałam. Dopóki nie zobaczyłam jak pisze do niej. Wtedy wszystko stało się jasne. Gdy spytałam go wprost i poprosiłam o wyjaśnienie pwoiedział, że nie ma czego wyjaśniać i tłumaczyć, że nic nie ma. Ja jestem kobietą jego życia i ze mną chce żyć. Nie uwierzyłam mu i zrobiłam coś czego nie powinnam, zajrzałam do ich wiadomości. Nie rozumiem tego jak można jednej osobie mówić ,że się ją kocha a drugiej pisać, że miałby lepszy humor gdyby mogli być ciągle razem. Dodam jeszcze, że ona prawdopodobnie nie wie o tym, że mieszkamy razem. No i ma 20 lat...to takie żałosne. Wiem, że muszę się uwolnić z tego związku. Ale nie potrafię znaleźć na to siły. Wiem,że wszystko co do mnie mówi to kłamstwo,ale i tak nie potrafię. Bpję się reakcji wszystkich, boję się rozpoczynania wszystkiego na nowo, szukania pracy. Mam napisane wypowiedzenie i ciągle tylko zmieniam datę, ale nie potrafie go złożyć. Nie wiem, dlaczego lęk przed samotnością, przed zmianą sprawia, że dalej w tym tkwie. Cały czas chce napisac do tej dziewczyny,żeby wiedziała z kim ma do czynienia i przede wszystkim dlatego,że chce, żeby został sam,ale boję się,że wtedy osiągne poziom dna. Czuję się jak wydmuszka, pusta w środku. Potrafię tylko płakać, a nie robię nic ze swoją sytuacją. Zbieram ciągle siły na to,żeby to skończyć. Wiem, że w tym momencie łączą nas tylko wspomnienia. Nie kocham go już jak kiedyś, ale nie chce być sama. Chciałabym być silna, trzymajcie za mnie kciuki

1 814

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Ach niecierpliwce z nas,:)!
Arcola o prezencie myslisz?! No ja bym mojemu wysłała taką rękawice jak to w filmach. Otwiera prezent a tu jeb: cios ręką boksera prosto w morde. He he ale jestem niedobra;)


hehheh taki prezent to idealny pomysł big_smile

1 815

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

myślę, że to nadzieja podsuwa Ci takie pomysły. Chciałabyś żeby coś w nim pękło, żeby się opamiętał.....żeby chciał wrócić. Święta to szczególny czas i masz nadzieję podświadomie, że dając mu prezent przypomnisz mu o sobie, pokażesz że Ty pamiętasz, że jest dla Ciebie nadal ważny i liczysz w głębi serca na cud. Ale wiesz doskonale, że nie możesz tego zrobić.
Oli wszystko to co tu napisałaś będzie prawdą. Poczekaj jeszcze trochę i przyznasz mi rację, jestem pewna!
Pamiętam dwa lata temu jak był już u rodziców  ( po pierwszej czy drugiej wyprowadzce) właśnie zrobiłam to o czym Arcola teraz myśli. Wysłałam mu życzenia imieninowe. Oczywiście, że się odezwał, że znów nawiązaliśmy kontakt, że dalismy sobie szanse i co?! Może ze dwa tygodnie sielanka trwała. Chcecie kręcić się w kółko to róbcie prezenty, wysylajcie życzenia, przeciagajcie swoje cierpienie!;)
U mnie stuknelo 10 miesięcy i wiem już w 100%- jak najdalej od niego!

nie mam wyjścia, muszę poczekać wink
to u mnie jeszcze tylko 6 mcy big_smile

1 816

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Dziewczyny żeby była jasność ja nie zamierzam żadnych prezentów mu robić - tylko takie głupie myśli mi ciągle po głowie chodzą. Musze pogadać o tym z terapeutą bo to musi być z czymś związane. Ja mam jakiś taki syndrom, że chce być miła nawet nie po to żeby z nim być tylko....... tylko właśnie nie wiem dlaczego.

no to całe szczęscie smile
Pomyśl sobie jak bardzo miły jest dla Ciebie...

1 817

Odp: zdradzona, zawiedziona
aga.wa1 napisał/a:

Witam, powiedzcie mi jak oni mogą tak kłamać?? W moim przypadku wygląda to tak. Jesteśmy razem 6 już prawie 7 lat. Mamy po 27 lat. Nasz związek był bardzo długo związkiem na odległość. Ja podjęłam w końcu decyzję, że się przeprowadzę (prawie 300km). Zmieniłam pracę i uwierzyłam, że będzie dobrze. I było, odkąd razem mieszkamy było super, tak jak chciałam. Dopóki nie zobaczyłam jak pisze do niej. Wtedy wszystko stało się jasne. Gdy spytałam go wprost i poprosiłam o wyjaśnienie pwoiedział, że nie ma czego wyjaśniać i tłumaczyć, że nic nie ma. Ja jestem kobietą jego życia i ze mną chce żyć. Nie uwierzyłam mu i zrobiłam coś czego nie powinnam, zajrzałam do ich wiadomości. Nie rozumiem tego jak można jednej osobie mówić ,że się ją kocha a drugiej pisać, że miałby lepszy humor gdyby mogli być ciągle razem. Dodam jeszcze, że ona prawdopodobnie nie wie o tym, że mieszkamy razem. No i ma 20 lat...to takie żałosne. Wiem, że muszę się uwolnić z tego związku. Ale nie potrafię znaleźć na to siły. Wiem,że wszystko co do mnie mówi to kłamstwo,ale i tak nie potrafię. Bpję się reakcji wszystkich, boję się rozpoczynania wszystkiego na nowo, szukania pracy. Mam napisane wypowiedzenie i ciągle tylko zmieniam datę, ale nie potrafie go złożyć. Nie wiem, dlaczego lęk przed samotnością, przed zmianą sprawia, że dalej w tym tkwie. Cały czas chce napisac do tej dziewczyny,żeby wiedziała z kim ma do czynienia i przede wszystkim dlatego,że chce, żeby został sam,ale boję się,że wtedy osiągne poziom dna. Czuję się jak wydmuszka, pusta w środku. Potrafię tylko płakać, a nie robię nic ze swoją sytuacją. Zbieram ciągle siły na to,żeby to skończyć. Wiem, że w tym momencie łączą nas tylko wspomnienia. Nie kocham go już jak kiedyś, ale nie chce być sama. Chciałabym być silna, trzymajcie za mnie kciuki

No właśnie nie wiem jak i nie mieści mi się w to w głowie. Ale potrafią, potrafią z premedytacją kłamać, ranić, krzywdzić. Zbierz w sobie siły i skończ to. Dobrze zrobiłaś, że zajrzałaś do tych wiadomości bo przynajmniej wiesz z czym i z kim masz do czynienia. On Ci będzie teraz w twarz mówił jak bardzo Cie kocha jak mu zalezy i te całe bla bla bla...Nie wierz mu. Za plecami będzie rozmanował z tą 20 tką. Strach przed nowym, rozstaniem, samotnością jest zupełnie normalny. Ale nie masz wyjścia, im dłuzej będziesz w tym tkwić, tym dłużej będziesz dawała się ranić i oszukiwać. Nie pisz nic do niej, obróci się to przeciwko Tobie, a poza tym możesz dać jej niepotrzebną satysfakcję. On i tak zostanie sam. Zastanów się porządnie czy jesteś teraz szczęśliwa, spokojna, bezpieczna w tym związku? Chcesz w nim tkwić mimo wszystko?

1 818

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziękuję za odpowiedź, naprawdę dzisiaj tego potrzebowalam. Nie jestem szczęśliwa. To jest jedna rzecz, której jestem pewna. Jestem połozna i pracuje na zmiany.  A on wtedy rozmawia z nią na Skypie jak ja idę do pracy . Najgorsze, że jestem w tym mieście sama i nawet jak złożę wypowiedzenie to muszę jeszcze tu wytrwać.
Jak oni mogą w ogóle spoglądać w lustro?  Jak można być tak załamanym.?
powtarzam sobie cały czas w głowie,że ona ma 20 lat i dzięki temu przypominam sobie dlaczego go nienawidzę. Nie mogę zrozumieć tylko jak on mógł pozwolić mi na przeprowadzkę, skoro to już musiało trwać. Nie mogę zrozumieć jak taka gowniara może mi w czymkolwiek dorównać. Będę silna. Dziękuję

1 819

Odp: zdradzona, zawiedziona
aga.wa1 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź, naprawdę dzisiaj tego potrzebowalam. Nie jestem szczęśliwa. To jest jedna rzecz, której jestem pewna. Jestem połozna i pracuje na zmiany.  A on wtedy rozmawia z nią na Skypie jak ja idę do pracy . Najgorsze, że jestem w tym mieście sama i nawet jak złożę wypowiedzenie to muszę jeszcze tu wytrwać.
Jak oni mogą w ogóle spoglądać w lustro?  Jak można być tak załamanym.?
powtarzam sobie cały czas w głowie,że ona ma 20 lat i dzięki temu przypominam sobie dlaczego go nienawidzę. Nie mogę zrozumieć tylko jak on mógł pozwolić mi na przeprowadzkę, skoro to już musiało trwać. Nie mogę zrozumieć jak taka gowniara może mi w czymkolwiek dorównać. Będę silna. Dziękuję

mój eks ma 33 lata i zdradzał mnie z 24 latką, więc jest duże podobieństwo. Im imponuje to, że uganiają się za nimi gówniary, tylko czy na dłuższą metę taka relacja by im się podobała. Nie wiadomo. Nie wiem czy czytałaś mój wątek, ale przeczytaj mój pierwszy wpis i kolejny po kilku miesiącach jak się ponownie z nim zeszłam. Nie daj sobie zrobić tego samego!!!

1 820

Odp: zdradzona, zawiedziona

Tak czytałam twój wpis, dlatego napisałam. Nie wiem dlaczego jesteśmy takie głupie. Dajemy sobie to zrobić. Ja czuję, że nie mam już godności. A ty dochodzisz do siebie? 
Czuję, że go nienawidzę, chciałabym żeby poczuł się jak ja, zraniony. I to jest najgorsze, że przez niego staje się gorszym człowiekiem.
To wszystko jest porąbane.
Ciężko jest zapomnieć o wszystkim i zlikwidować wszystkie ślady.
Jak znalazłam tutaj wsparcie może będzie lepiej. Łatwiej jest wyglądać się przed obcym chyba.

Posty [ 1 756 do 1 820 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 26 27 28 29 30 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026