netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 144 wyświetleniazałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 19 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 041 do 1 105 z 2 661 ]

1 041

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

Dziewczęta macie jakiś eliksir na przyspieszenie czasu? Chcę tylko 6 mcy do przodu big_smile

Zahir mam podobnie, jak mnie złość ogarnie to też się wyżywam na najbliższych. Ale wydaje mi się, że oni rozumieją (mam nadzieję), w sumie to chyba zapytam ich wprost, bo nie chcę żeby brali to do siebie. Nie są niczemu winni, a ja czasami też po prostu bez powodu wybucham, bo w złym momencie ktoś np o coś mnie zapyta.

Corcia moja nie rozumie! Ah czasem mnie to przerasta: (

Kurcze, niestety z dziećmi jest inaczej. Musisz chyba nauczyć się to kontrolować, chociaż przy niej. Wiem, że łatwo powiedzieć, bo to impuls, trach ciach i poszło.

1 042

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

Dziewczęta macie jakiś eliksir na przyspieszenie czasu? Chcę tylko 6 mcy do przodu big_smile

Zahir mam podobnie, jak mnie złość ogarnie to też się wyżywam na najbliższych. Ale wydaje mi się, że oni rozumieją (mam nadzieję), w sumie to chyba zapytam ich wprost, bo nie chcę żeby brali to do siebie. Nie są niczemu winni, a ja czasami też po prostu bez powodu wybucham, bo w złym momencie ktoś np o coś mnie zapyta.

Corcia moja nie rozumie! Ah czasem mnie to przerasta: (

Kurcze, niestety z dziećmi jest inaczej. Musisz chyba nauczyć się to kontrolować, chociaż przy niej. Wiem, że łatwo powiedzieć, bo to impuls, trach ciach i poszło.

Niestety. Jeszcze dzis wklejala zdjęcia swoje do albumu i wygrzebala z głębi półki z nim, brrr no i mamy tatusia w albumie. Masakra.

1 043

Odp: zdradzona, zawiedziona

O Boziiiiiiiiiiiu - chyba jest dobrze, jednak raczej nie najlepiej. !!! po chwilach relaksu, jakbym chciała móc kogos chwycić za rękę zasypiając.. - chyba chwycę naróżnik poduszki - ale to żałosne !!

1 044

Odp: zdradzona, zawiedziona

Do jutra kobietki. Jutro mamy Odpust to " przekupie " moja małą obrazalska jakas zabawką a sobie kupie pistolet... He he

1 045

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Corcia moja nie rozumie! Ah czasem mnie to przerasta: (

Kurcze, niestety z dziećmi jest inaczej. Musisz chyba nauczyć się to kontrolować, chociaż przy niej. Wiem, że łatwo powiedzieć, bo to impuls, trach ciach i poszło.

Niestety. Jeszcze dzis wklejala zdjęcia swoje do albumu i wygrzebala z głębi półki z nim, brrr no i mamy tatusia w albumie. Masakra.

Masz dużo trudniej w tym leczeniu. Ze względu na dziecko, kontakt z eksem musi być, a to nie ułatwia sprawy sad

1 046

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Do jutra kobietki. Jutro mamy Odpust to " przekupie " moja małą obrazalska jakas zabawką a sobie kupie pistolet... He he


nie zapomnij o amunicji - hi hi hi

1 047

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Do jutra kobietki. Jutro mamy Odpust to " przekupie " moja małą obrazalska jakas zabawką a sobie kupie pistolet... He he


nie zapomnij o amunicji - hi hi hi

Najlepiej ostrej;)

1 048 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-10-03 23:49:20)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

O Boziiiiiiiiiiiu - chyba jest dobrze, jednak raczej nie najlepiej. !!! po chwilach relaksu, jakbym chciała móc kogos chwycić za rękę zasypiając.. - chyba chwycę naróżnik poduszki - ale to żałosne !!

Doskonale to rozumiem, bo też mi tego brakuje, ale śpię z psinką moją i póki co do niej się przytulam, tylko ta małpa ucieka ode mnie bo jej za gorąco tongue
Przyjdzie czas i na nas - w końcu będziemy miały złapać kogo za rękę, a póki co wszystko co robimy nie jest ŻAŁOSNE smile

Arnoldowe czas i na mnie, uciekam spać żeby myślenie nie zdążyło mi się włączyć bo już jakieś przebłyski mój mózg ma tongue

DOBRANOC smile

1 049

Odp: zdradzona, zawiedziona

jutro znajomi znowu mnie wyszarpują z domu........................ już mi sie nie chce..oni nie dają za wygrane . Chyba mimo wszystko źle mi idzie -  a ja myśle ,że jest OK - czyżbym  aż tak źle udawała???

1 050

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Do jutra kobietki. Jutro mamy Odpust to " przekupie " moja małą obrazalska jakas zabawką a sobie kupie pistolet... He he


nie zapomnij o amunicji - hi hi hi

Najlepiej ostrej;)

I najlepiej broń masowego rażenia smile jeden strzał i po eksikach big_smile:D

1 051

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza jutro będzie lepiej! Tylko jedno piwko mniej:)

1 052

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

jutro znajomi znowu mnie wyszarpują z domu........................ już mi sie nie chce..oni nie dają za wygrane . Chyba mimo wszystko źle mi idzie -  a ja myśle ,że jest OK - czyżbym  aż tak źle udawała???

Idzie Ci bardzo dobrze !!!! Nawet jesli Ci się nie chce to idź na siłę. Z czasem będziesz robiła to z przyjemnością. Nawet jeśli ponarzekasz sobie przy nich to lepiej jest to wyrzucić z siebie, porozmawiać o tym niż siedzieć samej i myśleć i się zadręczać. Masz bardzo dobrych znajomych - niech się nie poddają !!!

1 053

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir-  nie wiem jak to  sie u Was odbywało, ale może córcia coś czuła...? dzieci są mądrzejsze bardziej, niż nam się wydaje?!

1 054 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-10-04 00:09:59)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

jutro znajomi znowu mnie wyszarpują z domu........................ już mi sie nie chce..oni nie dają za wygrane . Chyba mimo wszystko źle mi idzie -  a ja myśle ,że jest OK - czyżbym  aż tak źle udawała???

Idzie Ci bardzo dobrze !!!! Nawet jesli Ci się nie chce to idź na siłę. Z czasem będziesz robiła to z przyjemnością. Nawet jeśli ponarzekasz sobie przy nich to lepiej jest to wyrzucić z siebie, porozmawiać o tym niż siedzieć samej i myśleć i się zadręczać. Masz bardzo dobrych znajomych - niech się nie poddają !!!

  ojjj -OLII - nasłuchali sie wiellllllllllllllllle. Czasem mam wyrzuty sumienia.....- ONI go poznali i sami nie mogą uwierzyć ,że to zrobił

1 055

Odp: zdradzona, zawiedziona

PUK- PUK-PUK- WSTAWAĆ !! - DZIEŃ DOBRY !!
Dziś jestem pierwsza -hihi. Kolejny dzień- mam nadzieję, że będzie mu towarzyszył dobry nastrój i pozytywne nastawienie. Tego się trzymajmy !. Jest Ok i będzie jeszcze lepiej z pewnością.

1 056

Odp: zdradzona, zawiedziona

No ja nie miałam szansy być dzisiaj pierwsza, dopiero wstałam tongue
A nastrój? jeszcze nie wiem jak u mnie, bo nieprzytomna jestem, ale pogoda za oknem napawa optymizmem smile
Wczoraj cały dzień prawie poza domem i nic nie zrobiłam, także dzisiaj czeka mnie sporo pracy sad Ale to dobrze, nie będę miała czasu myśleć, bo jednak ta wczorajsza wiadomość chyba we mnie siedzi. Ale nie będę się dołować !!!!
Miłego dnia Arnoldki smile

1 057

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hehe poszłam wcześniej spać i taka konwersacja mnie ominęła;-) Ja na dzisiaj mam ciągle plan umycia okien, ale leń mnie dopadł. Pogoda super trzeba korzystać. Trzymajcie się dziewczynki i odpoczywajcie.

1 058 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-10-04 10:50:11)

Odp: zdradzona, zawiedziona

..."Odniosę się krótko do poczucia żałoby, o którym pisałyście, myślę, ze jest to stan zapisany w naszej głowie, stan żalu , PO TYM CZEGO PRAGNĘŁYŚMY , A CO TAK NA PRAWDĘ NIE ISTNIAŁO, nie można wiec żałować iluzji. Trzymanie się faktów , daje dobrego kopa, życie jest jedno nie warto marnować go na troski i żale. Tak wiec albo dalej żal , albo mówię sobie "żal , ale za kim , za czym ............."- cyt ISKRA-
myślę, że warto to sobie ZAWSZE powtarzać w tzw " gorszych chwilach" - STAWIA DO PIONU !

1 059

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

..."Odniosę się krótko do poczucia żałoby, o którym pisałyście, myślę, ze jest to stan zapisany w naszej głowie, stan żalu , PO TYM CZEGO PRAGNĘŁYŚMY , A CO TAK NA PRAWDĘ NIE ISTNIAŁO, nie można wiec żałować iluzji. Trzymanie się faktów , daje dobrego kopa, życie jest jedno nie warto marnować go na troski i żale. Tak wiec albo dalej żal , albo mówię sobie "żal , ale za kim , za czym ............."- cyt ISKRA-
myślę, że warto to sobie ZAWSZE powtarzać w tzw " gorszych chwilach" - STAWIA DO PIONU !

Coś w tym jest, bo faktycznie to czego pragnęłyśmy było iluzją (mój eks nie zrobił nic, aby moje pragnienia spełnić). Fakty są takie, że mnie okłamał, zdradził, wykorzystał. Ale poza iluzją i faktami jest jeszcze uczucie - mimo tych wszystkich krzywd które mi zrobił, ja go nadal kocham. I jak to sobie wybić z głowy? Pragnienia i plany mogę odsunąć od siebie, bo wiem że tego nie będzie, że to się nie spełni. Ale jak przestać kochać?

1 060

Odp: zdradzona, zawiedziona

OLI...- ja też nadal niestety dla mnie - kocham. Jednak zastanów się - do czego perspektywicznie jednostronne kochanie doprowadzi..??? - bo że kochali nas zdecydowanie mniej niż my ich - TO FAKT. Nie można kochać ( jednostronnie) i być szczęśliwą, a tego przecież oczekujemy w życiu. Jaka będzie jakość naszego życia, gdy będziemy czuły, że więcej dajemy niż dostajemy? Na początku być może to wystarcza, ale z pewnością nie na dłuższą metę. Zobacz ile na forum związków, które rozpadły się po wielu latach......... z pewnością, gdyby była równowaga w braniu i dawaniu - nie byłoby zdrad,nudy, niechęci do starania się etc. Być może to trochę idealistyczne- sielankowe podejście, jednak skoro znalazłyśmy się w takim punkcie życia może warto zawalczyć o jakość, która zaowocuje być może fajnym i mądrym związkiem, któremu nie straszny będzie czas, gdy w codzienność wejdzie proza życia, a motylom nie zawsze będzie się chciało fruwać. Być może warto potraktować ten czas ( choć trudny - wiemy wszystkie o tym) jako tylko czas przejściowy, budujący mimo wszystko. Szlochajmy, ponarzekajmy, wyzywajmy dziś jak trzeba, ale nie zapominajmy też o myśleniu. Podobno przysłowia sa mądrością narodów, czyli " nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"

1 061

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dokładnie Liza długo na samym dawaniu się nie pociągnie. Coś o tym wiem!
Dzień piękny. Obazanki i wata już za nami! A resztę dnia zamierzam spędzić gościnnie i w dobrym nastroju, czego i Wam życzę!

1 062

Odp: zdradzona, zawiedziona

Do niczego to nie prowadzi. Wiem, że tylko ja kocham, on nie. Wiem dokładnie co powinnyśmy robić, jak myśleć. Ale mimo wszystko nie da się chyba tak po prostu powiedzieć sobie DOŚĆ - koniec żałoby. Żyję chwilą, co było nie wróci i idę dalej aby być szczęśliwą. Ale jeszcze dzisiaj nie jestem szczęśliwa. Nadal mam w sobie ból i złość po tym co było. Staram się nie rozgrzebywać przeszłości, ale mimo wszystko jak sobie coś przypomnę to cierpię. Powtarzam sobie codziennie, że on nie jest mnie wart, że to nie była z jego strony miłość, że jest egoistą, że jest złym człowiekiem, że i tak by nic z tego nie wyszło.Ale mimo wszystko mam dołki i wiem, że taki stan jeszcze trochę potrwa. To wszystko co się teraz dzieje w nas jest budujące, uczymy się żyć na nowo, uczymy się nowej siebie. Ale tak czy siak ta żałoba musi chyba trwać i musi przechodzić kolejne etapy. Tylko od nas samych pewnie zależy jak długo to potrwa. I to na pewno jest jakiś etap przejściowy w naszym życiu, z którym się mierzymy i wierzę, że wyjdziemy z niego dużo silniejsze. Tylko niech szybciej to wszystko leci tongue Jestem mega niecierpliwa !!!!

1 063

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Dokładnie Liza długo na samym dawaniu się nie pociągnie. Coś o tym wiem!
Dzień piękny. Obazanki i wata już za nami! A resztę dnia zamierzam spędzić gościnnie i w dobrym nastroju, czego i Wam życzę!

Zgadzam się z tym, sama też się 2x przejechałam - tylko dawałam od siebie.

Zahir miłego gościnnego popołudnia smile
A pogoda faktycznie cudna, aż chce się żyć !!!
Ja od rana caly czas coś robię i nie myślę - tak wiem niedziela, ale pranie zrobione, posprzątane, obiad ugotowany.
Mam dzisiaj też dobry nastrój ..... JEST OK !!! big_smile

1 064

Odp: zdradzona, zawiedziona

podkarpacka się odezwała dzisiaj smile

1 065

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

podkarpacka się odezwała dzisiaj smile

Życie! Kolejny przykład " udanego " małżeństwa.
Ja też mam tak od niedawna, że się bacznie ludziom przygladam.

1 066

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

podkarpacka się odezwała dzisiaj smile

Życie! Kolejny przykład " udanego " małżeństwa.
Ja też mam tak od niedawna, że się bacznie ludziom przygladam.

Ja póki co unikam widoku par, odwracam głowę, nie przyglądam się im. Zazdrość?

Właśnie zaczęłam się zastanawiać nad małżeństwami znajomych, rodziny. Chyba tylko moja siostra ma "idealne" małżeństwo. Pozostałe wyglądają z boku fajnie, ale znam ich historie, relacje - nie są takie. Chyba dzisiaj takich prawdziwych, szczerych ze świeczką szukać. Nie wiem o co chodzi- to ta pogoń za pieniądzem, karierą, dupa...mi, byciem fajnym, adorowanym, lubianym? Ja nie pasuję do tych czasów, mam zupełnie inne wartości wpojone niż większość społeczeństwa. Mimo, że nie miałam sama "prawdziwej" rodziny, mama mnie sama wychowywała to jednak udało jej się pokazać mi jak być dobrym człowiekiem - tak myślę o sobie.

1 067

Odp: zdradzona, zawiedziona

ten wpis podkarpackiej.... w pewnością do budujących nie należy. Czy udany związek w dzisiejszych czasach to aż taka abstrakcja?

1 068

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny, to była namiastka miłości, albo inaczej nie takie uczucie jakiego pragniecie. Miłość daje poczucie szczęścia, daje radość i tą zwykła chęć, że chce się więcej. Miłość nie musi być trudna , nie powinna taka być. Czy nie chcecie po prostu czuć się właśnie tak, być z kimś blisko, tak po prostu i by ktoś kochał za to jaką się jest naprawdę. Gdy włącza się tęsknota warto widzieć nie ten kawałek za którym tęsknię ,ale całego człowieka,  warto widzieć jego ograniczenia. Nie kocha się przecież zdrady, kłamstw, nie kocha się bólu, który ktoś sprawił. To co się skończyło , to nie pustka, to przestrzeń , która otwiera szansę na coś lepszego. Może zabrzmię idealistycznie, ale to Wy projektujecie swoją rzeczywistość i to co Was otacza.  Chcesz być kochana, to poszukaj  kogoś kto tak jak potrzebujesz Cie pokocha , a nie kogoś kogo będziesz zmieniała, naprawiała itd

1 069

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Dziewczyny, to była namiastka miłości, albo inaczej nie takie uczucie jakiego pragniecie. Miłość daje poczucie szczęścia, daje radość i tą zwykła chęć, że chce się więcej. Miłość nie musi być trudna , nie powinna taka być. Czy nie chcecie po prostu czuć się właśnie tak, być z kimś blisko, tak po prostu i by ktoś kochał za to jaką się jest naprawdę. Gdy włącza się tęsknota warto widzieć nie ten kawałek za którym tęsknię ,ale całego człowieka,  warto widzieć jego ograniczenia. Nie kocha się przecież zdrady, kłamstw, nie kocha się bólu, który ktoś sprawił. To co się skończyło , to nie pustka, to przestrzeń , która otwiera szansę na coś lepszego. Może zabrzmię idealistycznie, ale to Wy projektujecie swoją rzeczywistość i to co Was otacza.  Chcesz być kochana, to poszukaj  kogoś kto tak jak potrzebujesz Cie pokocha , a nie kogoś kogo będziesz zmieniała, naprawiała itd

Iskierko ja wiem, że to nie była miłość z jego strony, bo jeśli ktoś kocha to nie traktuje tak drugiej osoby. Chcę być kochana, ale nie jestem gotowa na nic nowego. Muszę sobie sama wszystko w głowie, w życiu poukładać, poczuć się szczęśliwa i dopiero wtedy może coś, gdzieś, z kimś. Ale ten proces musi potrwać, przynajmniej ja nie potrafię tak po prostu pstryknąć palcami i wszystko super.

A tak w ogóle to dzień dobry Arnoldowe smile
Miłego dnia życzę !!!
Ja wstałam jakaś przeczołgana, długo nie mogłam zasnąć, śnił mi się w nocy, jego rodzina, siostry. Heh wystarczy najmniejszy kontakt z nimi i moja podświadomość wariuje. Udało mi się odciąć od niego to muszę to samo zrobić z nimi. Widzę, że chyba i dla nich nie byłam aż tak ważna, bo same nie dzwonią, nie pytają co u mnie.

Ale nowy tydzień się rozpoczął, powrót do pracy, codziennych zajęć - BĘDZIE OK. Słoneczko nadal świeci więc jak tu się zamartwiać smile
Minęło 9 tygodni i widzę ogromną różnicę w swoim zachowaniu, myśleniu. Jestem wściekła na niego, nienawidzę go, ale te emocje motywują mnie  raczej do działania. Będzie dobrze !!!!

1 070

Odp: zdradzona, zawiedziona

No właśnie jak zabić to uczucie ? - ja mam już dość leci drugi miesiąc ( przestałam już liczyć 5 lub 6 tydzień), a mi zamiast się poprawić to się pogarsza. Tak jak nie myślałam o nim prawie przez pierwsze 4 tygodnie - teraz nie ma dnia żebym tego nie robiła. Jak ja mam w końcu uwolnić się od niego - skoro moja głowa nie pozwala ( praca, zajęcia po pracy nic nie pomagają).

1 071

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

No właśnie jak zabić to uczucie ? - ja mam już dość leci drugi miesiąc ( przestałam już liczyć 5 lub 6 tydzień), a mi zamiast się poprawić to się pogarsza. Tak jak nie myślałam o nim prawie przez pierwsze 4 tygodnie - teraz nie ma dnia żebym tego nie robiła. Jak ja mam w końcu uwolnić się od niego - skoro moja głowa nie pozwala ( praca, zajęcia po pracy nic nie pomagają).

No własnie mam tak samo, minął 2 miesiąc a ja czuję się gorzej, to taki etap? Sama tego nie rozumiem.... Niby jest ok, bo coś robię, gdzieś wychodzę, ale w środku ogromna pustka, żal, złość, nienawiść, tęsknota - tyle mieszanych uczuć...

1 072

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny to myślenie o nim nie mija tak szybko. U mnie już tak długo a ją też codziennie o nim myślę. Tylko te myśli nie są już takie bolące. Ale cały czas są.

1 073

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny, ja byłam 5 lat w związku, mieszkaliśmy razem byliśmy zaręczeni i planowaliśmy wspólne życie, mimo wielu ograniczeń i mojej dużej frustracji, którą przeżywałam. Dziś cieszę się, że dalej to nie trwa, przyjrzałam się sobie i motywom , które mną  kierowały, by być w czymś trudnym, miało to głębsze dno. Mija pól roku, od rozstania, gdy powiedziałam dość,  nie patrzę już za siebie, jestem tu w tym miejscu teraz i myślę o przyszłości, którą ja zbuduję. Nie myślę o ex , więc da się naprawdę , tylko nie czas jedynie jest istotny ,a Wasza praca, te kilka myśli , które wam napisałam mi pomagały, wiec się nimi dzielę smile i raz jeszcze powtarzam fakty ,fakty ...

1 074

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Dziewczyny, ja byłam 5 lat w związku, mieszkaliśmy razem byliśmy zaręczeni i planowaliśmy wspólne życie, mimo wielu ograniczeń i mojej dużej frustracji, którą przeżywałam. Dziś cieszę się, że dalej to nie trwa, przyjrzałam się sobie i motywom , które mną  kierowały, by być w czymś trudnym, miało to głębsze dno. Mija pól roku, od rozstania, gdy powiedziałam dość,  nie patrzę już za siebie, jestem tu w tym miejscu teraz i myślę o przyszłości, którą ja zbuduję. Nie myślę o ex , więc da się naprawdę , tylko nie czas jedynie jest istotny ,a Wasza praca, te kilka myśli , które wam napisałam mi pomagały, wiec się nimi dzielę smile i raz jeszcze powtarzam fakty ,fakty ...

Fakty tak- pomagają mi bardzo ale to nie znaczy, że o nim nie myślę. Myślę ale są to krótkotrwałe myśli, właściwe takie migawki. Wtedy jak mówisz Iskra uświadamiam sobie, że to tylko iluzja i wracam do normalności. Nie są to już długie wspomnienia tak jak pisze bo zaraz je ucinam. Mam też trochę pod górkę że względu na "łącznika", który będzie zawsze- córkę. Bo jak nawet nie myslisz a uslyszysz słowo - tata -to już myśl się włącza!

1 075 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-10-05 18:24:54)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir, wiem , że jest Ci ciężko. Tak jak napisałaś łączy Was córka i jest ona najpiękniejszym co mogłaś od niego dostać smile  Spotkałam się z moją koleżanką właśnie rozwodzi się po latach z mężem, przyszło uczucie wstrętu i chęci jak najszybszego pozałatwiania spraw, jest w niej duża potrzeba pójścia do przodu , a ja mocno jej kibicuję , bo kilka lat tkwiła w jakimś stanie przejściowym, to był proces, w którym zmieniła swoje postrzeganie, otworzyła uczucia.  Przyjdzie i dla Ciebie czas , kiedy spojrzysz w przyszłość, poczujesz radość , że jesteś tu, teraz i masz ochotę zrobić coś dla siebie, a nim się spostrzeżesz życie pozytywnie Cię zaskoczy  smile

1 076

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Zahir, wiem , że jest Ci ciężko. Tak jak napisałaś łączy Was córka i jest ona najpiękniejszym co mogłaś od niego dostać smile  Spotkałam się z moją koleżanką właśnie rozwodzi się po latach z mężem, przyszło uczucie wstrętu i chęci jak najszybszego pozałatwiania spraw, jest w niej duża potrzeba pójścia do przodu , a ja mocno jej kibicuję , bo kilka lat tkwiła w jakimś stanie przejściowym, to był proces, w którym zmieniła swoje postrzeganie, otworzyła uczucia.  Przyjdzie i dla Ciebie czas , kiedy spojrzysz w przyszłość, poczujesz radość , że jesteś tu, teraz i masz ochotę zrobić coś dla siebie, a nim się spostrzeżesz życie pozytywnie Cię zaskoczy  smile

Jestem na dobrej drodze, czekam tylko na te pozytywne zaskoczenia!:)

1 077

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir jesteś i tak trzymaj:) wierzę, że pozytywne myślenie przyciągnie pozytywne zdarzenia, skupianie się na tym co mam i  swoich wartościach da więcej niż myślenie tylko w kategorii braków.
Czasem będzie gorszy dzień, ale gdy spojrzysz wokół siebie, twarz Ci się uśmiechnie i tak z dnia na dzień tych uśmiechów będzie coraz więcej smile

1 078

Odp: zdradzona, zawiedziona

witajcie - włączając się do dyskusji - istotnym jest, aby uaktywniać MYSLENIE. Nikt nie neguje konieczności przejścia przez tzw etap przejściowy nazwany przez nas ( i chyba nie tylko przez nas) "żałobą" . W przeciwnym razie będziemy dreptać w miejscu, robiąc sobie zwyczajnie krzywdę, nie dając szans na lepsze jutro

1 079

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dobrze, że jesteście.  Wasze wpisy stawiają mnie do pionu. Zmuszają mnie do zmiany myślenia, pokazują drogę, którą powinnam iść. Pracuje nad sobą i staram się mam nadzieje, że przyjdzie dzień w którym będę mogła powiedzieć, że jestem szczęśliwa i uzdrowiona. I nie zamierzam czekać kolejnych miesięcy. Wystarczy, że rok już zmarnowałam.

1 080

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dokładnie dziewczyny, warto włączać myślenie.  Żal , gdy coś nie wyszło, coś czego się pragnęło daje poczucie smutku, złości, zawiedzenia, ale po co tkwić w tym stanie długo.. Nie ma czego się bać, przed nami jest tylko to coś czego się nie zna smile  czas ruszyć do  przodu i rozejrzeć się za swoim szczęściem, nie tylko w kategorii związek, bo to tylko część życia.

Miłego wieczoru i  dobrych przemyśleń życzę smile

1 081

Odp: zdradzona, zawiedziona

Bry wieczór smile

Hmm, jak się głębiej zastanowię dlaczego tak cierpię, dlaczego za nim tęsknię (za nim?), dlaczego rok dawałam się okłamywać - kocham go (tego sprzed roku), boję się nadal samotności, ułożyłam sobie z nim obraz szczęśliwej rodziny, fajnie spędzaliśmy czas, przyzwyczaiłam się do niego, nie chcę od nowa przechodzić początku znajomości/związku. Pewnie jest tego więcej, ale nie będę się rozpisywać.
FAKTY -> jest egoistą, narcyzem, nieodpowiedzialnym i niedojrzałym facetem, tchórzem, kłamał patrząc mi oczy, nie szanował mnie, nie kochał, manipulował mną, wykorzystywał moją wrażliwość i moje uczucia, ehhh jak to piszę to czuję odrazę.
Nie chcę z nim być, nie chcę być z takim Piotrem jakim okazał się przez ostatni rok. Ja tęsknię za tym sprzed tej całej szopki - ALE ON JUŻ NIGDY TAKI NIE BĘDZIE, ON CHYBA NIGDY NIE BYŁ DOBRY, po prostu nie pokazał nigdy swojej prawdziwej twarzy, a ja głupia myślałam, że go znam tongue

Staram się, bardzo się staram zmienić myślenie, nastawienie na pozytywne i są dni kiedy mi się to udaje. Jestem z siebie zadowolona, bo i wtedy tak bardzo o nim nie myślę. Ale gorzej jest jak przychodzi ten ciężki okres, wtedy mam ochotę wszystko rzucić i się poddać. Nie zrobię tego oczywiście, bo już i tak daleko zaszłam.
Muszę na pewno zmienić myślenie z "chcę kogoś poznać i być szczęśliwa" na "chcę być szczęśliwa sama ze sobą". Przecież kurde funkcjonuję bez niego, żyję, chodzę do pracy, na zajęcia, spotykam się z ludźmi - DA SIĘ? Da się !!!! Muszę czerpać tylko z tego satysfakcję i szczęście - tego mi tylko brakuje, bo chyba sama siebie blokuję myśląc, że bez niego/bez faceta nie ma to sensu.

A i dałaś mi Iskra do myślenia tym skupianiem się na brakach - bo chyba właśnie tak robię. Nie zastanawiam się nad tym co mam, tylko robię wszystko jak automat, bo sobie ubzdurałam, że muszę mieć zajęcia, aby przestać myśleć.

Się rozpisałam, ale wyrzuciłam z siebie wszystko co dziś czuję big_smile

1 082 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-10-05 21:32:08)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Bry wieczór smile

Hmm, jak się głębiej zastanowię dlaczego tak cierpię, dlaczego za nim tęsknię (za nim?), dlaczego rok dawałam się okłamywać - kocham go (tego sprzed roku), boję się nadal samotności, ułożyłam sobie z nim obraz szczęśliwej rodziny, fajnie spędzaliśmy czas, przyzwyczaiłam się do niego, nie chcę od nowa przechodzić początku znajomości/związku. Pewnie jest tego więcej, ale nie będę się rozpisywać.
FAKTY -> jest egoistą, narcyzem, nieodpowiedzialnym i niedojrzałym facetem, tchórzem, kłamał patrząc mi oczy, nie szanował mnie, nie kochał, manipulował mną, wykorzystywał moją wrażliwość i moje uczucia, ehhh jak to piszę to czuję odrazę.
Nie chcę z nim być, nie chcę być z takim Piotrem jakim okazał się przez ostatni rok. Ja tęsknię za tym sprzed tej całej szopki - ALE ON JUŻ NIGDY TAKI NIE BĘDZIE, ON CHYBA NIGDY NIE BYŁ DOBRY, po prostu nie pokazał nigdy swojej prawdziwej twarzy, a ja głupia myślałam, że go znam tongue

Staram się, bardzo się staram zmienić myślenie, nastawienie na pozytywne i są dni kiedy mi się to udaje. Jestem z siebie zadowolona, bo i wtedy tak bardzo o nim nie myślę. Ale gorzej jest jak przychodzi ten ciężki okres, wtedy mam ochotę wszystko rzucić i się poddać. Nie zrobię tego oczywiście, bo już i tak daleko zaszłam.
Muszę na pewno zmienić myślenie z "chcę kogoś poznać i być szczęśliwa" na "chcę być szczęśliwa sama ze sokbą". Przecież kurde funkcjonuję bez niego, żyję, chodzę do pracy, na zajęcia, spotykam się z ludźmi - DA SIĘ? Da się !!!! Muszę czerpać tylko z tego satysfakcję i szczęście - tego mi tylko brakuje, bo chyba sama siebie blokuję myśląc, że bez niego/bez faceta nie ma to sensu.



Oli jesteś taka niecierpliwa:) ...jak ja, hi hi.
Jeszcze trochę i będziesz czerpać. Jakies 3-4 miesiące i już nie będzie tego zmuszania się i uwierz mi! A szczęście też kiedyś przyjdzie do nas wszystkich! Tak mamy wierzyć! Koniec kropka!
big_smile

1 083

Odp: zdradzona, zawiedziona

oj jestem jestem i to w każdej dziedzinie życia big_smile

ale wiecie co, weszłam na fb a tam komentarze jego siostry z jakąś koleżanką z nim związane. Chyba ta dziewucha zagięła na niego parol, a ja? Poczułam ogromną zazdrość, smutek i złość.....

1 084

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

oj jestem jestem i to w każdej dziedzinie życia big_smile

ale wiecie co, weszłam na fb a tam komentarze jego siostry z jakąś koleżanką z nim związane. Chyba ta dziewucha zagięła na niego parol, a ja? Poczułam ogromną zazdrość, smutek i złość.....

Ja tez niestety...No i na co ci to bylo? Teraz masz zrypany nastroj! Ale spoko, ja tez takie wpadki zaliczalam. Tylko, zeby mi to bylo ostatni raz!:)

1 085

Odp: zdradzona, zawiedziona

no właśnie, zrypałam sobie wieczór. Ale to był zupełny przypadek, po prostu wyświetliły mi się w oknie głównym ich wpisy i on został w nich oznaczony. Oczywiście nawet nie myśląc zapytałam jego siostrę czy są razem itp. Odpisała, że nie, że ona podobno do niego pisze, a on nawet nie odpisuje, a chciała żeby on zobaczył jej zdjęcie. Dziecinada.
Ale dzięki temu, że zapytałam przynajmniej nie będę w głowie budować sobie historii i wymyślać. Ale to jest wpadka sad Wrrrrrrr... Lepiej nie wiedzieć !!!!

1 086

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

no właśnie, zrypałam sobie wieczór. Ale to był zupełny przypadek, po prostu wyświetliły mi się w oknie głównym ich wpisy i on został w nich oznaczony. Oczywiście nawet nie myśląc zapytałam jego siostrę czy są razem itp. Odpisała, że nie, że ona podobno do niego pisze, a on nawet nie odpisuje, a chciała żeby on zobaczył jej zdjęcie. Dziecinada.
Ale dzięki temu, że zapytałam przynajmniej nie będę w głowie budować sobie historii i wymyślać. Ale to jest wpadka sad Wrrrrrrr... Lepiej nie wiedzieć !!!!


Oj OLI..- OLI.. powiem bez sentymentów -- MASZ CO CHCIAŁAŚ !! - -trudno - stało się. Co ważne - obyś wyciągnęła z tego właściwe wnioski i nauczyła się na własnych błędach.

WSZYSTKIM ŻYCZĘ NA POCZĄTEK DNIA - pozytywnego dziś ( i nie tylko dziś) MYŚLENIA

1 087

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzień dobry i miłego dnia życzę smile
Mi pozytywne myślenie się bardzo przyda, muszę się podnieść po wczorajszej akcji. Na szczęście nie jest aż tak źle, no ale coś tam coś tam zostało...

Liza, Zahir u Was po 2 mcach też było ciut gorzej? Mam wrażenie jakbym się trochę uwsteczniła i mimo, że wiem co muszę i do czego dążę, to i tak gdzieś głęboko siedzi we mnie ta durna nadzieja, której nie mogę się wyzbyć. Jest jakiś moment, w którym i ona umiera?

1 088 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-10-06 13:05:35)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Jest. Jak już opadna te silne emocje to wtedy ta nadzieją ci już nie będzie potrzebna, bo na co. Ja pewnego dnia zrozumiałam, że nie będę z tym człowiekiem, że to była pomyłka, że to nie ten. Tyle zła mi wyrządził, tak bardzo mnie zawiódł, tak podle traktował. I gdy sobie to uświadomiłam to z rozumiesz, że są to rzeczy których się nie zapomni nigdy a być może i nie wybaczy. Mi się wydaje, że jestem już na etapie, że nie opłakuje tego człowieka tylko zaistniała sytuację. Przykro mi, że akurat mnie to spotkało i tesknie za facetem, za pełną rodzina ale nie za takim facetem i nie za taką rodziną. Odbieram to jako porażkę i to boli najbardziej.
Czasem się niespodziewanie cofamy ale za jakiś czas znowu jest krok do przodu. Najważniejsze, żeby mimo wszystko iść na przód. Cieszmy się małymi osiągnięciami, drobiazgami. To podbuduje naszą wartość i pozwoli być optymistycznie nastawionym.

1 089

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia, tak jak napisała Zahir, nadzieja nie tyle umiera, co po prostu przestajemy patrzeć poprzez zniekształcone emocje, niespełnione pragnienia, i lęk co dalej. Nazywasz faceta narcyzem, narcyzm jest niczym innym jak trwałą dysfunkcją osobowości. Jemu można współczuć, bo to właściwie nie jego wina, że taki jest. Ty natomiast nie masz czego zazdrość jego kolejnej partnerce , bo niestety facet nie ma za wiele do zaoferowania. Ostatni rok był słaby, czy oby na pewno tylko ostatni?  On nie stał się nieempatyczny i zapatrzony w siebie w przeciągu roku, zawsze był kimś zdolnym do zdrady, kłamstw i myślenia w kategorii ja.

2 m to mało, ja też w tym czasie mieszałam się w swoich emocjach, ale wtedy były przy mnie osoby, które trzeźwo patrzyły na sytuację. Możesz szybciej wyjść z emocji w których jesteś, straciłaś kilka lat na ten związek, wiesz czego pragniesz trzymaj się tego , bo dzięki temu prędzej to osiągniesz smile

1 090 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-10-06 17:58:39)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Dzień dobry i miłego dnia życzę smile
Mi pozytywne myślenie się bardzo przyda, muszę się podnieść po wczorajszej akcji. Na szczęście nie jest aż tak źle, no ale coś tam coś tam zostało...

Liza, Zahir u Was po 2 mcach też było ciut gorzej? Mam wrażenie jakbym się trochę uwsteczniła i mimo, że wiem co muszę i do czego dążę, to i tak gdzieś głęboko siedzi we mnie ta durna nadzieja, której nie mogę się wyzbyć. Jest jakiś moment, w którym i ona umiera?

OLI... mam wrażenie, że o nic odkrywczego nie wzbogacę Twojej wiedzy w tym temacie. Jesteś młodą, inteligentną, mądrą i ( niestety na dzień dzisiejszy ) bardzo wrażliwą osobą. Zauważ jednak, że te wszystkie przymioty- RAZEM WZIĘTE tworzą Twoją osobowość. Skoro znalazłaś  się w trudnej życiowo sytuacji- nie bacz na gorsze dni - bo one były - są i jeszcze będą ( kochana- to dopiero 2 miesiące, a Ty "gadasz" z nami- prawie weterankami w zdrowieniu) jak równa z równą - WNIOSEK - radzisz sobie bardzo dobrze. Spójrz - ja mam za sobą ponad 6 miesięcy od rozstania z eksikiem, a nadal miewał doły, bardzo często myślę, wściekam się, czasem pierdyknęłabym gamonia, a za chwilę tęsknię ( no właśnie - tęsknię aktualnie sama juz nie wiem czasem za czym). Pewnie za czymś co było fajne....ale cóż skończyło się -FAKT. Czas zdjąć różowe okulary !!!!  Oprócz uczuć mamy też ROZUM- który ma za zadanie pomagać nam w  życiu zawodowym, jak i osobistym. Rób z niego dobry użytek w każdej ze sfer życia .PRACUJ nad sobą, a nie martw się chwilami zwątpienia, bo to chochliki/ zadymiarze, które wprowadzają ( na razie uzasadnione), ale niepotrzebne zamieszanie. Powtórzę ENTY RAZ - nie szukaj wiedzy !!!! nie szukaj kontaktów!!! i nie zciemniaj nam ,że to przez przypadek- jak NIE CHCESZ CZEGOŚ WIEDZIEĆ - to po pierwszym słowie zakomunikuj to potencjalnemu informatorowi. Miotła w dłoń i nie przejmuj się chwilowymi / gorszymi stanami

1 091

Odp: zdradzona, zawiedziona

Czytam Was i czytam, i musiałam się odezwać smile Doskonale znam każdą z tych emocji, od "ty dupku, jeszcze będziesz skamlał pod moim drzwiami" po "wróć, jesteś mi pisany, idealny, skrojony na miarę....". Zaczął się właśnie 9 miesiąc po jego odejściu a ja właśnie wczoraj wyłam (bo szlochem ani płaczem nazwać tego nie można) za nim pod prysznicem. Płakałam bardziej niż na początku. I czułam, że wszystko zrobię żeby wrócił. Wybaczę tą "zdradę" (nie wiem jak to nazwać), postaram się, teraz będę już inna.... A jeszcze tydzień temu opowiadałam przyjaciółce jak to mi już super przeszło, zdrowa jestem i właściwie zadowolona z bycia singielką.

Nie mam pojęcia co zrobić, żeby minęło. Z tej tęsknoty ogromnej (i jeszcze większej głupoty) zagadałam do niego i wyłam sobie jak lessi do tych pogadanek. On pewnie nie wył, rozmawiał ze mną jak z koleżanką z dawnych lat (co u ciebie słychać, jak tam, co tam..).

Będę Was dalej podczytywać. Może odkryjecie jakiś sposób..
BTW. Znacie film Eternal Sunshine (polskie, badziewne tłumaczenie: Zakochany bez pamięci)? Tak bym chciała smile

1 092

Odp: zdradzona, zawiedziona
Atelka napisał/a:

Czytam Was i czytam, i musiałam się odezwać smile Doskonale znam kMyślę, zez tych emocji, od "ty dupku, jeszcze będziesz skamlał pod moim drzwiami" po "wróć, jesteś mi pisany, idealny, skrojony na miarę....". Zaczął się właśnie 9 miesiąc po jego odejściu a ja właśnie wczoraj wyłam (bo szlochem ani płaczem nazwać tego nie można) za nim pod prysznicem. Płakałam bardziej niż na początku. I czułam, że wszystko zrobię żeby wrócił. Wybaczę tą "zdradę" (nie wiem jak to nazwać), postaram się, teraz będę już inna.... A jeszcze tydzień temu opowiadałam przyjaciółce jak to mi już super przeszło, zdrowa jestem i właściwie zadowolona z bycia singielką.

Nie mam pojęcia co zrobić, żeby minęło. Z tej tęsknoty ogromnej (i jeszcze większej głupoty) zagadałam do niego i wyłam sobie jak lessi do tych pogadanek. On pewnie nie wył, rozmawiał ze mną jak z koleżanką z dawnych lat (co u ciebie słychać, jak tam, co tam..).

Będę Was dalej podczytywać. Może odkryjecie jakiś sposób..
BTW. Znacie film Eternal Sunshine (polskie, badziewne tłumaczenie: Zakochany bez pamięci)? Tak bym chciała smile

Hej. Cholera nie strasz, bo ja blisko 9 miesiąca, żeby mnie tak nie zlapalo.
Mysle, że to była chwila słabości! Jeszcze nie jesteś "wyleczona w pełni".
A tak w ogóle to jak rozpoznać, że to już jest ta " wolność", że już nie wróci ta chwila słabości, hm? Może któras coś wie na ten temat?

1 093

Odp: zdradzona, zawiedziona

Zahir według mnie każdej z nas pewnie co innego pomoże . W moim przypadku to będzie znalezienie nowego faceta.  Nie chcę czekać kolejnych miesięcy.  Chcę znaleźć go już ;-)  Głowa i serce będą zajęte nowym związkiem i o starym nie będę myśleć.

1 094

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

A tak w ogóle to jak rozpoznać, że to już jest ta " wolność", że już nie wróci ta chwila słabości, hm? Może któras coś wie na ten temat?

Po mojej pierwszej wielkiej miłości wyłam do księżyca 1,5 roku. Schudłam 15 kg, płakałam codziennie, jadłam raz na tydzień i żyłam właściwie tylko na winie i fajkach. Cierpiałam katusze jeszcze ok. półtora roku. Jadłam nawet jego ciasto weselne- niesamowite, kosmiczne uczucie - jak to bolało.. Ostatecznie minęło po ok.  3.5 - 4 latach po rozstaniu. Skąd wiem, że minęło - bo jak zwierzał mi się, że nie układa mu się z żoną (dla której mnie dość okrutnie zostawił) to jedyne co czułam (i co jasno wyraziłam) to wściekłość. Że skoro już rozwalił NAS dla NICH, to niech do cholery zawalczy o ten związek. Nawet mu tam trochę pomogłam tak totalnie bez zazdrości, smutku, bez tej guli w gardle. Wtedy wiedziałam, że minęło. Ostatecznie ją zostawił, coś tam do mnie świrował ale ja czułam to tak, jakby nagle kuzyn wyznał Ci miłość - no sorry, ale nie zadziała.

No więc wychodzi na to, że jeszcze jakieś 3 lata.... Mam nadzieję, że to jednak nie mój standard wink

1 095

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Zahir według mnie każdej z nas pewnie co innego pomoże . W moim przypadku to będzie znalezienie nowego faceta.  Nie chcę czekać kolejnych miesięcy.  Chcę znaleźć go już ;-)  Głowa i serce będą zajęte nowym związkiem i o starym nie będę myśleć.

hmm to pisanie tu wciąga smile

Arcola, też tak myślałam. Potem robiłam temu nowemu awantury sama nie wiem o co, wściekła że kiedy pojechałam z nim na wycieczkę rowerową to nie te właściwe plecy jechały przede mną.  Przez 6 lat widziałam inne plecy na rowerze i te plecy miały tam być! Śmiał się nie z tego co trzeba, nie rozśmieszał mnie tak jak tamten, nie lubił tego co tamten.... Nienawidziłam go za to, że jest nie tym, kim chciałabym żeby był.

Z drugiej strony - może Ty dasz radę się zanurzyć w nowym uczuciu. Bardzo, bardzo Ci tego życzę. Żeby był tak cudowny, żeby nie dało się go w ogóle porównywać z exem (tak na zasadzie stary polonez i lamborghini - niby i to auto i to auto, ale testów porównawczych nikt nie robi wink )


ps. ex to polonez of kors wink

1 096

Odp: zdradzona, zawiedziona
Atelka napisał/a:
arcola napisał/a:

Zahir według mnie każdej z nas pewnie co innego pomoże . W moim przypadku to będzie znalezienie nowego faceta.  Nie chcę czekać kolejnych miesięcy.  Chcę znaleźć go już ;-)  Głowa i serce będą zajęte nowym związkiem i o starym nie będę myśleć.

hmm to pisanie tu wciąga smile

Arcola, też tak myślałam. Potem robiłam temu nowemu awantury sama nie wiem o co, wściekła że kiedy pojechałam z nim na wycieczkę rowerową to nie te właściwe plecy jechały przede mną.  Przez 6 lat widziałam inne plecy na rowerze i te plecy miały tam być! Śmiał się nie z tego co trzeba, nie rozśmieszał mnie tak jak tamten, nie lubił tego co tamten.... Nienawidziłam go za to, że jest nie tym, kim chciałabym żeby był.

Z drugiej strony - może Ty dasz radę się zanurzyć w nowym uczuciu. Bardzo, bardzo Ci tego życzę. Żeby był tak cudowny, żeby nie dało się go w ogóle porównywać z exem (tak na zasadzie stary polonez i lamborghini - niby i to auto i to auto, ale testów porównawczych nikt nie robi wink )


ps. ex to polonez of kors wink

Coś w tym jest. Ja bym nie mogła na obecna chwilę być z kimś innym. Za bardzo wszystkich porównuje jeszcze. Ale pewnie nadejdzie kiedyś ten moment, że porównań nie będzie:)
4 lata, to długo. Litości, wesele mi się szykuje, dostalam góra dwa lata na znalezienie partnera;) a że u mnie to wesel w rodzinie jak że świeczką szukać to sama nie pójdę, o nie!!!!

1 097

Odp: zdradzona, zawiedziona

No ale widzicie - chodzi mi o to że w jakiś tam sposób straciłyscie ileś lat na nieudany związek.  Teraz tracicie na leczenie się z niego.  Nie za dużo czasu poświęciłyscie przez tych nieodpowiednich facetów ? A poza tym uważam ,że jak będzie miłość to wszystko może się zmienić nawet chęć porównywania do exa. Mój był tak nieidealny, że chyba każdy inny będzie lepszy ;-)

1 098 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-10-06 21:39:43)

Odp: zdradzona, zawiedziona

no to i ja wtrącę swoje 3 grosze.
Nie można generalizować sprawy !!! Nie można się spieszyć !!!!!( bo niby czas ucieka). Nie można "brać" co się nadarzy !!!!  JEDNAK - Nie można się też bać nowych kontaktów!!!!. Uważam, że jak będę czuła potrzebę pokawkować z płcią przeciwną ( NIE MYLIĆ Z SZUKANIEM PARTNERA)- to to zrobię. Z pewnością dla mnie argumentem nie będzie to, że jeszcze zdarzają mi się gorsze dni, czyli - ŻE NIE JESTEM GOTOWA. Jestem świadoma tego, że jeszcze jakiś czas będę czuła sie jak schizofrenik: pojawiający się ten cholerny konflikt - myślę o nim, ale wiem, że nie wolno! - bo to złe dla mnie ............... i tak w kółko.

Myślę, że najważniejsze ,by nauczyć się żyć bez obecności tej konkretnej osoby( mimo powracających co jakiś czas myśli) i  będzie dobrze.
Póki będziemy karmiły się nadzieją - BĘDZIEMY STAŁY W MIEJSCU

1 099

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

OLI... mam wrażenie, że o nic odkrywczego nie wzbogacę Twojej wiedzy w tym temacie. Jesteś młodą, inteligentną, mądrą i ( niestety na dzień dzisiejszy ) bardzo wrażliwą osobą. Zauważ jednak, że te wszystkie przymioty- RAZEM WZIĘTE tworzą Twoją osobowość. Skoro znalazłaś  się w trudnej życiowo sytuacji- nie bacz na gorsze dni - bo one były - są i jeszcze będą ( kochana- to dopiero 2 miesiące, a Ty "gadasz" z nami- prawie weterankami w zdrowieniu) jak równa z równą - WNIOSEK - radzisz sobie bardzo dobrze. Spójrz - ja mam za sobą ponad 6 miesięcy od rozstania z eksikiem, a nadal miewał doły, bardzo często myślę, wściekam się, czasem pierdyknęłabym gamonia, a za chwilę tęsknię ( no właśnie - tęsknię aktualnie sama juz nie wiem czasem za czym). Pewnie za czymś co było fajne....ale cóż skończyło się -FAKT. Czas zdjąć różowe okulary !!!!  Oprócz uczuć mamy też ROZUM- który ma za zadanie pomagać nam w  życiu zawodowym, jak i osobistym. Rób z niego dobry użytek w każdej ze sfer życia .PRACUJ nad sobą, a nie martw się chwilami zwątpienia, bo to chochliki/ zadymiarze, które wprowadzają ( na razie uzasadnione), ale niepotrzebne zamieszanie. Powtórzę ENTY RAZ - nie szukaj wiedzy !!!! nie szukaj kontaktów!!! i nie zciemniaj nam ,że to przez przypadek- jak NIE CHCESZ CZEGOŚ WIEDZIEĆ - to po pierwszym słowie zakomunikuj to potencjalnemu informatorowi. Miotła w dłoń i nie przejmuj się chwilowymi / gorszymi stanami

Podpiszę się pod ostatnim wątkiem zanim dojdę do nowej koleżanki smile

Zahir, Iskierko, Liza - podbudowałyście mnie tymi wpisami. Widzę światełko w tunelu i wiem, że będzie lepiej. Dzisiaj już mam lepszy dzień, bo sobie przetłumaczyłam wiele rzeczy. Wiem, ze dopiero 2 mce u mnie, ale chyba zbyt wiele od siebie wymagam i złoszczę się strasznie na siebie za te gorsze dni. Muszę się pogodzić z tym, że one będą i mimo wszystko muszę i chcę iść dalej, do przodu.
PO RAZ SETNY - DZIĘKUJĘ WAM smile

TAKŻE MIOTEŁKI W DŁOŃ i KU PRZYGODZIE !!!! Walczymy i zdrowiejemy dalej smile

1 100

Odp: zdradzona, zawiedziona
Atelka napisał/a:

Czytam Was i czytam, i musiałam się odezwać smile Doskonale znam każdą z tych emocji, od "ty dupku, jeszcze będziesz skamlał pod moim drzwiami" po "wróć, jesteś mi pisany, idealny, skrojony na miarę....". Zaczął się właśnie 9 miesiąc po jego odejściu a ja właśnie wczoraj wyłam (bo szlochem ani płaczem nazwać tego nie można) za nim pod prysznicem. Płakałam bardziej niż na początku. I czułam, że wszystko zrobię żeby wrócił. Wybaczę tą "zdradę" (nie wiem jak to nazwać), postaram się, teraz będę już inna.... A jeszcze tydzień temu opowiadałam przyjaciółce jak to mi już super przeszło, zdrowa jestem i właściwie zadowolona z bycia singielką.

Nie mam pojęcia co zrobić, żeby minęło. Z tej tęsknoty ogromnej (i jeszcze większej głupoty) zagadałam do niego i wyłam sobie jak lessi do tych pogadanek. On pewnie nie wył, rozmawiał ze mną jak z koleżanką z dawnych lat (co u ciebie słychać, jak tam, co tam..).

Będę Was dalej podczytywać. Może odkryjecie jakiś sposób..
BTW. Znacie film Eternal Sunshine (polskie, badziewne tłumaczenie: Zakochany bez pamięci)? Tak bym chciała smile

Witaj Atelka, też się przeraziłam jak zobaczyłam wpis "9 mcy" - o zgrozo sad
Przede wszystkim powinnaś sobie wybić z głowy kontakty z nim. Dopóki całkowicie się nie wyleczysz to rozmowy z nim nie są wskazane. Żadne koleżeńskie czy przyjacielskie relacje -to się nie sprawdzi. A tak w ogóle, pomyśl, że to Ty zagadałaś, on tego kontaktu nie szukał, więc mu raczej nie zależy. Ja wielokrotnie łapałam za telefon żeby napisać, zadzwonić, ale po co? On ma mnie gdzieś, i chyba Twój ex Ciebie też, wybacz, że to piszę, ale taka jest prawda. I mi osobiście ta prawda pomaga żeby nie skontaktować się z nim - nie chcę dalej się upokarzać. Jak włącza Ci się tęsknota, czy myślenie zajmij się czymś natychmiast, odgoń to.
No i czas niestety jest nieunikniony - nie ma reguły ile to potrwa, zależy w dużej mierze od nas samych.

1 101

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

no to i ja wtrącę swoje 3 grosze.
Nie można generalizować sprawy !!! Nie można się spieszyć !!!!!( bo niby czas ucieka). Nie można "brać" co się nadarzy !!!!  JEDNAK - Nie można się też bać nowych kontaktów!!!!. Uważam, że jak będę czuła potrzebę pokawkować z płcią przeciwną ( NIE MYLIĆ Z SZUKANIEM PARTNERA)- to to zrobię. Z pewnością dla mnie argumentem nie będzie to, że jeszcze zdarzają mi się gorsze dni, czyli - ŻE NIE JESTEM GOTOWA. Jestem świadoma tego, że jeszcze jakiś czas będę czuła sie jak schizofrenik: pojawiający się ten cholerny konflikt - myślę o nim, ale wiem, że nie wolno! - bo to złe dla mnie ............... i tak w kółko.

Myślę, że najważniejsze ,by nauczyć się żyć bez obecności tej konkretnej osoby( mimo powracających co jakiś czas myśli) i  będzie dobrze.
Póki będziemy karmiły się nadzieją - BĘDZIEMY STAŁY W MIEJSCU

Zgadzam się z Lizą. Mam identyczne podejście. Nie wyobrażam sobie póki co nowego związku. Nie potrafiłabym - nie chcę skrzywdzić tej osoby i nie chcę jej porównywać do eks. Ale nie wykluczam spotkań i nie zamierzam się zamykać - kawa, rozmowa, spacer, cokolwiek, nawet flirt jeśli się nadarzy. A tak naprawdę, jeśli trafi się na tę konkretną osobę, w której się zakochamy to myślę, że będziemy doskonale czuły, że to jest ten czas, że jesteśmy na to gotowe. Nie będziemy wtedy porównywały nowego do starego. Związanie się z kimś na "siłę" dla "klina" nie będzie miało szansy przetrwać, jeśli dalej będziemy w cieniu eksików.

1 102

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie! Dziś ja zaczne. Bez zbędnych ceregieli - Udanego miłego dzionka!

1 103

Odp: zdradzona, zawiedziona

good morning smile

Ja również życzę udanego dnia, słonecznego, w dobrym humorze !!!

a i sentencja na dziś:
"Zawsze uśmiechaj się do życia,
przecież kiedyś musi się zrewanżować! "

1 104

Odp: zdradzona, zawiedziona

HALO HALO, co tu taka cisza? Czarownice zajęte? smile

Kolejny dzień do przodu, zaraz koniec tygodnia, ahh jak ten czas leci. I DOBRZE.
Ja póki co zobojętniałam, dzisiaj chyba nie czuję nic, zero emocji, robię swoje smile Po tych gorszych dniach, w końcu przyszły te lepsze i trzeba je wykorzystać big_smile dzisiaj wykorzystam tylko fakt, że padam na ryjek i pewnie niedługo zawinę się spać smile Czasami bym chciała żeby doba trwała 30 godzin, ale tylko czasami smile

1 105

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

HALO HALO, co tu taka cisza? Czarownice zajęte? smile

Kolejny dzień do przodu, zaraz koniec tygodnia, ahh jak ten czas leci. I DOBRZE.
Ja póki co zobojętniałam, dzisiaj chyba nie czuję nic, zero emocji, robię swoje smile Po tych gorszych dniach, w końcu przyszły te lepsze i trzeba je wykorzystać big_smile dzisiaj wykorzystam tylko fakt, że padam na ryjek i pewnie niedługo zawinę się spać smile Czasami bym chciała żeby doba trwała 30 godzin, ale tylko czasami smile

CZESC OLI - nie przeginaj z tymi godzinami. - 24 h - wystarczy. Wykorzystuj dobry czas- tez to robię, bo niestety nie wiemy kiedy chwila !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! słabości nas dopadnie- hehe . ALE TE OSTATNIE SŁOWA BYŁY BUDUJĄCE..?? cO??/ HE HE

Posty [ 1 041 do 1 105 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 19 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026