netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 140 wyświetleńzałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 2 661 ]

911

Odp: zdradzona, zawiedziona
Gelwira87 napisał/a:

Ja dziś sie dowiedziałam, ze mój mąż juz wynajął mieszkanie ze "swoim sensem życia", na dodatek umeblował je meblami z naszego mieszkania, nawet nasze łóżko wziął i teraz będzie na nim spać z nią, na naszym łóżku... ahhhh

To znaczy, że oszczędny jest czyli dobrze to o nim świadczy...
Jezz co za qutass.

912

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Arcola Oli jak tam spotkanie? Tylko nie zpijcie wszystkich nalewek!

Nie,nie spokojne tylko wino było grane ja prawie 0,5 l Oli mniej ale mix z drinkami był ;-). Mam nadzieję że następny razem uda nam się na dłużej spotkać.  Oli daj znać jak będziesz znowu. I w ogóle bardzo dziękuję za spotkanie!

913

Odp: zdradzona, zawiedziona
Lusikanka napisał/a:

O 19 idę do koleżanki.  Tam też pewnie wszystko popsuję.  Takich jak ja powinno się kasować. Wszyscy mnie mijają,  skąd oni mają siłę,  aby żyć? Nie mam kasy. Nie mam spokojnego kąta.  Jestem sama.  Nic nie umiem zrobić.  Jestem nudna jak flaki. Przepraszam,  umiem psuć małżeństwo. Przepraszam, ale muszę to wyrzucić.  piszę na raty, bo z telefonu.

Lusi ja mieszkam w Warszawie jeśli będziesz potrzebować wsparcia to daj znać! I przestań pisać w ten sposób o sobie.  Jesteś wartościowym człowiekiem,  który ma chwilę słabości.  Każdemu może się zdarzyć.  Dasz radę kur..... masz dać radę żeby udowodnić temu uj co stracił!!!

914

Odp: zdradzona, zawiedziona

no i kurcze dziś mnie dopadło-  robię różne rzeczy, ale jakoś nie mam power-u. Myślę, myślę i jeszcze raz myślę. Jakaś beznadzieja mnie dopadła, w niczym nie znajduję zadowolenia. Jak długo będę musiała się na siłę oszukiwać, że  wszystko co robię mnie satysfakcjonuje? Udaję, że jest OK. A tak naprawdę ....? czerpię radość z aktualnego życia.... w myśl zasady " z braku laku- dobry kit".

915

Odp: zdradzona, zawiedziona
Lusikanka napisał/a:

Olimpia, jak Cię czytam z pierwszych stron, to mi się odechciewa......Taka długa droga przede mną. Nie mam siły już na początku. Choć i tak jest postęp.
Wszystkie Was czytam i już mi się myli, która co przeżyła. Zawsze jedno: my za bardzo, oni długa sad

Jak Wy sobie z tym radzicie. Ja dziś jestem rozwalona. Wróciłam do punktu nr 1. Tyle, że jestem świadoma.
Nic się nie che.

Luksinka, pierwsze wpisy zaczęłam w maju, po 2 mcach wróciłam do niego, kolejne 2 mce mnie nadal okłamywał. "Leczę" się z niego dopiero 2 mce, więc jestem na początku tej drogi. Początek jest naprawdę trudny, ale po 3 tygodniach/po miesiącu zaczyna być łatwiej. Z każdym kolejnym tygodniem coś się we mnie zmienia. Inaczej patrzę na przeszłość i przyszłość. Mam nadal gorsze dni, łapię doły, płaczę, ale rzadziej niż na początku. Droga przed nami długa, ale do przejścia. Najważniejsze aby się nie poddawać. Nie ważne , która z nas miała jaką konkretnie historię - łączy nas jedno - ZOSTAŁYŚMY ODRZUCONE, ZDRADZONE, OKŁAMANE.

Jednego dnia nic Ci się nie chce, a drugiego masz siłę żeby coś robić. Korzystaj z tych dobrych dni i rób coś dla siebie. Zajmij się czymś, to naprawdę pomaga. Znajdź jakieś zajęcie, które sprawi Ci przyjemność i będzie dla Ciebie odskocznią. Zmuszaj się do wychodzenia z domu - spacery, siłownia, basen. Cokolwiek co lubisz.
Głowa do góry - DASZ RADĘ !!!!

916

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Arcola Oli jak tam spotkanie? Tylko nie zpijcie wszystkich nalewek!

Nie,nie spokojne tylko wino było grane ja prawie 0,5 l Oli mniej ale mix z drinkami był ;-). Mam nadzieję że następny razem uda nam się na dłużej spotkać.  Oli daj znać jak będziesz znowu. I w ogóle bardzo dziękuję za spotkanie!

Spotkanie bardzo miłe, ale krótkie. To był szybki wyjazd i mało czasu. Ale mam nadzieję, że następnym razem nadrobimy smile
I ja dziękuję za spotkanie Arcola !

Dotarłam ponad godzinę temu do domu i skorzystałam z okazji, że byłam "nakręcona" jak szwajcarski zegarek wink Szybkie rozpakowanie, pranie, sprzątanie, a teraz siadłam odpocząć.
Muszę odpocząć i odespać ten krótki ale intensywny weekend + muszę wytrzeźwieć do końca tongue
Ale przynajmniej na 2 dni zapomniałam, odcięłam się i dobrze się bawiłam smile

917

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

no i kurcze dziś mnie dopadło-  robię różne rzeczy, ale jakoś nie mam power-u. Myślę, myślę i jeszcze raz myślę. Jakaś beznadzieja mnie dopadła, w niczym nie znajduję zadowolenia. Jak długo będę musiała się na siłę oszukiwać, że  wszystko co robię mnie satysfakcjonuje? Udaję, że jest OK. A tak naprawdę ....? czerpię radość z aktualnego życia.... w myśl zasady " z braku laku- dobry kit".

Liza jutro będzie lepiej. Te weekendy nas jeszcze rozwalają. Ale jeszcze trochę, musisz/musimy wytrzymać. Nadejdzie taki dzień, w którym nie będziemy siebie oszukiwać. Z uśmiechem na twarzy i pełną piersią powiemy, eee tam wykrzyczymy - JEST OK !!!!!

Rób rzeczy, które nie wymagają powera, a zajmą Twoją głowę. Jakaś fajna książka? film? - ja wczoraj obejrzałam "Lejdis" - tak wiem starocie, ale nigdy nie oglądałam i jakoś mnie do tego filmu nie ciągnęło, ale uśmiałam się jak głupia.

Czytałaś tę książkę, którą polecała Zahir? "Pokochaj siebie" - przeczytałam połowę i dała mi dużo do myślenia. Dała mi pozytywnego kopniaka, żeby zajrzeć w głąb siebie i dała mi do zrozumienia, że wiele zależy od nas samych. Zresztą nie będę streszczać ani opowiadać - to trzeba po prostu przeczytać smile

918

Odp: zdradzona, zawiedziona

No właśnie nie wiem na czym to polega. Ja też dzisiaj o nim myślę.  Może dlatego, że mi się śnił w nocy. A najgorsze jest to, że przeszło mi przez głowę, żeby zrobić mu prezent. Co ze mną jest nie tak!? Po tych dniach płaczu, lykania proszków ja chcę mu prezenty robić - to jest chore.  Mam nadzieję, że to chwilowe zachwianie i mi minie.

919

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

No właśnie nie wiem na czym to polega. Ja też dzisiaj o nim myślę.  Może dlatego, że mi się śnił w nocy. A najgorsze jest to, że przeszło mi przez głowę, żeby zrobić mu prezent. Co ze mną jest nie tak!? Po tych dniach płaczu, lykania proszków ja chcę mu prezenty robić - to jest chore.  Mam nadzieję, że to chwilowe zachwianie i mi minie.

hehe co za zbieg okoliczności - mi też się śnił dzisiaj i jego larwa też. Może dlatego, że wczoraj poruszyłyśmy ten temat i wspomnienia podświadomie wróciły?
Ten prezent wybij sobie z głowy, to nie jest dobry pomysł.

920

Odp: zdradzona, zawiedziona

Nie no coś Ty - to tylko takie myśli. Nic bym nie zrobiła, ale co ja jestem jakaś Matka Teresa, że mi to w ogóle do głowy przychodzi ?!. Nie rozumiem siebie samej.

921

Odp: zdradzona, zawiedziona

Lusi, przejdzie. Przechodzisz teraz najgorszy etap. Musisz byc cierpliwa i wyrozumiala dla siebie. Kazda z nas to przechodzila lub nadal przechodzi, ale kazdy ci powie, bedzie lepiej.

922

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja do dzis nie mam apetytu, takze schudlam, ale staram sie pilnowac i jesc na sile, choc odrobine. Nie pozwolcie, aby to wszystko odbilo sie takze na zdrowiu, wystarczy ze psychika i serce sa zlamane. Wiem, ze to trudne, ale do przejscia. Z dnia na dzien, z tygodnia na tydzien.

923

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Nie no coś Ty - to tylko takie myśli. Nic bym nie zrobiła, ale co ja jestem jakaś Matka Teresa, że mi to w ogóle do głowy przychodzi ?!. Nie rozumiem siebie samej.

To chyba normalne, bo jesteśmy dobrymi ludźmi i mimo wszystko nie jesteśmy totalnymi egoistkami. Ja przez jakiś czas, chociaż i teraz czasami mam takie myśli, że mi go szkoda. Żałosne, on ma mnie w dupie, a ja się zastanawiam czy biedaczek tak się pogubił, że nadal nie wie co robić i co zrobi ze swoim życiem. A CO MNIE TO OBCHODZI !!!!!!

924

Odp: zdradzona, zawiedziona

A u mnie jak to ostatnio złość! Momentami tak go nienawidzę, że aż mu źle życzę.

925

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

A u mnie jak to ostatnio złość! Momentami tak go nienawidzę, że aż mu źle życzę.

Złość lepsza niż smutek. ja też nie potrafię życzyć szcześcia eksikowi, aż takie empatyczne raczej nie będziemy smile Mam nadzieję, że kiedys poczują się podobnie jak my teraz ...

926

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja to czuję ogromne zmęczenie, uciekam już spać i na szczęście nie mam siły myśleć. Nie ma dzisiaj we mnie żadnych emocji. Nie moge doczekać sie kolejnego weekendu żeby odesłać.

Dobrej nocy Arnoldki wink

927

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

no i kurcze dziś mnie dopadło-  robię różne rzeczy, ale jakoś nie mam power-u. Myślę, myślę i jeszcze raz myślę. Jakaś beznadzieja mnie dopadła, w niczym nie znajduję zadowolenia. Jak długo będę musiała się na siłę oszukiwać, że  wszystko co robię mnie satysfakcjonuje? Udaję, że jest OK. A tak naprawdę ....? czerpię radość z aktualnego życia.... w myśl zasady " z braku laku- dobry kit".

Coś w tym jest. Doszukujemy się tego szczęścia w tym co mamy, tylko co mamy?! Jak sobie dziś pomyslalam o tym moim życiu to aż mi się płakać chce. Źle to o się potoczylo. Żałuje mojej postawy w tym małżeństwie cholernie. Jestem zła na siebie, że byłam taka zakochana, że widziałam tylko jego. Teraz mam nauczke. Nigdy więcej takich ludzi jak on i jego rodzina. Piepszoni egoiści. Takim to dobrze - napewno się nie martwią Oli nami.

928

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola ja wyprowadziłam się z Wawy w marcu tego roku. Muszę wrócić tu, bo na swojej wiosce pod Wawą oszaleję. Szukam pokoju do wynajęcia, gdybyś coś wiedziała, to daj znak.

Oli- czytam Twoją historię, ale to jest dla mnie bardzo ciężkie jak na razie. Wszystko jest dla mnie ciężkie. W sobotę świadkowa wyciągnęła mnie na imprezę i wiecie co: nie chcę chodzić na imprezy bez niego, nie chcę być w ogóle bez niego. Szukałam naszego samochodu, szukałam jego wszędzie. Miałam nadzieję, jak idiotka, że przyjdzie do klubu, w którym jestem. Masakra. Przez cały czas o nim myślałam.
I te strzały: mam tak, że jedziemy ulicą, widzę taki samochód jak nasz - dół. Jedziemy koło sklepu, w którym robiliśmy zakupy-dół. Ulica, gdzie coś kiedyś załatwiał-dół.
Za każdym razem zastanaowiałam się, jak on mógł mi to zrobić.
Dziś mam myśli, że się opamięta, wróci. Będzie chciał na nowo.
Wiem, że tak nie będzie.
Ale i tak katuję się takimi myślami.
Wczoraj wieczorem przyjechał, jak spałam. Nie gadaliśmy nawet. Zobaczyłam sms na telefonie: Jesteś w domu?? Miał pewnie nadzieję, że nie. Pewnie już nie może na mnie patrzeć.
Dziś trochę ulgi przynosi mi strategia akceptacji: jak mi coś się przypomni, mówię sobie: tak, tak było, ale tego już nie ma. Jak mnie ukłuje jakaś myśl odpowiadam: tak, okłamał mnie. Tak, zdradził. Tak, nie miał ochoty rozwiązywać problemów. Tak, wozi ją naszym samochodem. I trochę przechodzę nad tym do porządku dziennego. Na chwilę....
Julka, wiem, że będzie lepiej, ale mam wrażenie, że to, co teraz jest to jest operacja na otwartym brzuchu tępym zardzewiałym nożem wykonywana przez ślepego drwala sad

929

Odp: zdradzona, zawiedziona
Lusikanka napisał/a:

Arcola ja wyprowadziłam się z Wawy w marcu tego roku. Muszę wrócić tu, bo na swojej wiosce pod Wawą oszaleję. Szukam pokoju do wynajęcia, gdybyś coś wiedziała, to daj znak.

Oli- czytam Twoją historię, ale to jest dla mnie bardzo ciężkie jak na razie. Wszystko jest dla mnie ciężkie. W sobotę świadkowa wyciągnęła mnie na imprezę i wiecie co: nie chcę chodzić na imprezy bez niego, nie chcę być w ogóle bez niego. Szukałam naszego samochodu, szukałam jego wszędzie. Miałam nadzieję, jak idiotka, że przyjdzie do klubu, w którym jestem. Masakra. Przez cały czas o nim myślałam.
I te strzały: mam tak, że jedziemy ulicą, widzę taki samochód jak nasz - dół. Jedziemy koło sklepu, w którym robiliśmy zakupy-dół. Ulica, gdzie coś kiedyś załatwiał-dół.
Za każdym razem zastanaowiałam się, jak on mógł mi to zrobić.
Dziś mam myśli, że się opamięta, wróci. Będzie chciał na nowo.
Wiem, że tak nie będzie.
Ale i tak katuję się takimi myślami.
Wczoraj wieczorem przyjechał, jak spałam. Nie gadaliśmy nawet. Zobaczyłam sms na telefonie: Jesteś w domu?? Miał pewnie nadzieję, że nie. Pewnie już nie może na mnie patrzeć.
Dziś trochę ulgi przynosi mi strategia akceptacji: jak mi coś się przypomni, mówię sobie: tak, tak było, ale tego już nie ma. Jak mnie ukłuje jakaś myśl odpowiadam: tak, okłamał mnie. Tak, zdradził. Tak, nie miał ochoty rozwiązywać problemów. Tak, wozi ją naszym samochodem. I trochę przechodzę nad tym do porządku dziennego. Na chwilę....
Julka, wiem, że będzie lepiej, ale mam wrażenie, że to, co teraz jest to jest operacja na otwartym brzuchu tępym zardzewiałym nożem wykonywana przez ślepego drwala sad

Każda z nas przeżywała to samo. Musisz przetrwać te pierwsze tygodnie. Potem będzie łatwiej. Najważniejsze to odganiac te cholerne myśli. Znajdź jakieś zajęcie, nawet jeżeli musisz to robić na siłę. Nie masz chęci wychodzić to nie wychodz. Ale postaraj się nie analizować bo i tak nic nie wymyślisz a tylko się zdolujesz i zaczniesz obwiniac.
Pamiętam takie chwilę, że myślałam, że zwariuje. Wtedy dla mnie było lekarstwem wyjście do przyjaciół albo SMS-y do nich albo wprost- przyjdź bo mam kiepski dzień. Warto przebywać z kimś kto cię wysłuchać i będzie z tobą solidarny! Wygadać się, wyplakac- to jest potrzebne bo oczyszcza. Ja też dużo czytała na temat rozstan, toksycznych związków, zdrad itp. Trochę to umysł otwiera i pomaga co nieco zrozumieć. Pamiętaj jedno nie obwiniaj siebie. Dasz radę, my ci tu pomozemy!

930

Odp: zdradzona, zawiedziona
Lusikanka napisał/a:

Arcola ja wyprowadziłam się z Wawy w marcu tego roku. Muszę wrócić tu, bo na swojej wiosce pod Wawą oszaleję. Szukam pokoju do wynajęcia, gdybyś coś wiedziała, to daj znak.

Oli- czytam Twoją historię, ale to jest dla mnie bardzo ciężkie jak na razie. Wszystko jest dla mnie ciężkie. W sobotę świadkowa wyciągnęła mnie na imprezę i wiecie co: nie chcę chodzić na imprezy bez niego, nie chcę być w ogóle bez niego. Szukałam naszego samochodu, szukałam jego wszędzie. Miałam nadzieję, jak idiotka, że przyjdzie do klubu, w którym jestem. Masakra. Przez cały czas o nim myślałam.
I te strzały: mam tak, że jedziemy ulicą, widzę taki samochód jak nasz - dół. Jedziemy koło sklepu, w którym robiliśmy zakupy-dół. Ulica, gdzie coś kiedyś załatwiał-dół.
Za każdym razem zastanaowiałam się, jak on mógł mi to zrobić.
Dziś mam myśli, że się opamięta, wróci. Będzie chciał na nowo.
Wiem, że tak nie będzie.
Ale i tak katuję się takimi myślami.
Wczoraj wieczorem przyjechał, jak spałam. Nie gadaliśmy nawet. Zobaczyłam sms na telefonie: Jesteś w domu?? Miał pewnie nadzieję, że nie. Pewnie już nie może na mnie patrzeć.
Dziś trochę ulgi przynosi mi strategia akceptacji: jak mi coś się przypomni, mówię sobie: tak, tak było, ale tego już nie ma. Jak mnie ukłuje jakaś myśl odpowiadam: tak, okłamał mnie. Tak, zdradził. Tak, nie miał ochoty rozwiązywać problemów. Tak, wozi ją naszym samochodem. I trochę przechodzę nad tym do porządku dziennego. Na chwilę....
Julka, wiem, że będzie lepiej, ale mam wrażenie, że to, co teraz jest to jest operacja na otwartym brzuchu tępym zardzewiałym nożem wykonywana przez ślepego drwala sad

To co przechodzisz jest zupełnie normalne. Wszystkie rzeczy, miejsca - kojarzą Ci się z nim. Pierwsze kilka tygodni jest najtrudniejsze. Ale bardzo dobrze, że sobie tłumaczysz jego zachowanie zdroworozsądkowo - POWTARZAJ TO SOBIE ZA KAŻDYM RAZEM -> OKŁAMAŁ CIĘ< ZDRADZIŁ< NIE JEST CIEBIE WART !!!!
Jeszcze jakiś czas będziesz się zastanawiała jak on mógł, dlaczego to zrobił. Ale dojdziesz do wniosku, że i tak nie poznasz odpowiedzi na te pytania i przestaniesz się nimi zadręczać. My wszystkie tu zgromadzone przechodziłyśmy to samo i możemy Cię zapewnić, że będzie lepiej. To boli, cholernie boli - mnie jeszcze też. Ale staram się zapełniać sobie maksymalnie czas, jeszcze trochę na siłę, ale to pomaga. Czas, to jedyne lekarstwo.
PISZ jak Ci jest źle - jesteśmy z Tobą.
Płacz, wyklinaj go - te emocje z siebie musisz wyrzucić.

931

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Kochane,

Mój maraton rozpoczęty, jestem nakręcona i obym miała siły aby przetrwać te kilka miesięcy smile

Złapał mnie dzisiaj lekki dół jak pojechałam do mechanika umówić się na wymianę oleju, filtrów i tych innych pierdół. Sami faceci z innymi samochodami i JA. Samotna singielka, która musi dbać nawet o samochód. Ale podbudował mnie fakt, że Pan zaczął wypytywać co dokładnie chcę wymienić i co to za samochód, jakie ma parametry a ja śpiewałam jak prawdziwy znawca big_smile a co baba na samochodach nie może się znać? big_smile

932

Odp: zdradzona, zawiedziona

Rany ja od momentu jak zrobiłam prawko to samochodem nie kierowałam. U mnie z samopoczuciem raczej w porządku.  Co prawda o dwóch dni ciągle o nim myślę. Nie wiem dlaczego akurat teraz po miesiącu aż tak mnie dopadło.

933

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny a jak rozwija się temat nalewek? Oli to czeka na spirytus, Zahir, Liza ? - a jak u was?

934

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie Wszystkie CZAROWNICE-
Celowo wczoraj nie pisałam tutaj, bo cały dzień trzymało mnie. Zero łez, wspominania itp., ale chodziłam jak struta- normalnie ogarnęła mnie taka beznadzieja codzienności i co gorsza nie znajdowałam argumentów ,aby się otrząsnąć.
Dziś wróciłam późno z pracy i jestem zmęczona, ale cały czas coś we mnie drży. Jestem jakaś nadwrażliwa. Czytam co piszecie i ogarnia mnie smutek. Czytam aktualne przeżycia Lusi.... i mam szklane oczy, bo wiem co czuje - 3 miesiące temu miałam DOKŁADNIE TO SAMO. My się ratujemy , walczymy ,a GAMONIE ...?? - niech zdychają w cierpieniach

935 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-28 19:38:31)

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Dziewczyny a jak rozwija się temat nalewek? Oli to czeka na spirytus, Zahir, Liza ? - a jak u was?

Arcola - ja spirytus już mam, zaopatrzyłam sie w duży słój ( jak radziłaś) kupiłam też mrożone wiśnie. Miałam plany robić wczoraj, ale jak pewnie czytałaś - wczoraj byłam na NIE !! nic nie miało sensu, więc i "... po co robić nalewkę- pewnie nie wyjdzie...". Jednak słowo się rzekło, więc naleweczka będzie na 200 %
A tak a'propos nalewki - czytałam różne opcje z cukrem. Mam 1 kg - ile dać cukru?  zasypać cukrem na początku i odczekać? czy zaraz zalać spirytusem?

936

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
arcola napisał/a:

Dziewczyny a jak rozwija się temat nalewek? Oli to czeka na spirytus, Zahir, Liza ? - a jak u was?

Arcola - ja spirytus już mam, zaopatrzyłam sie w duży słój ( jak radziłaś) kupiłam też mrożone wiśnie. Miałam plany robić wczoraj, ale jak pewnie czytałaś - wczoraj byłam na NIE !! nic nie miało sensu, więc i "... po co robić nalewkę- pewnie nie wyjdzie...". Jednak słowo się rzekło, więc naleweczka będzie na 200 %
A tak a'propos nalewki - czytałam różne opcje z cukrem. Mam 1 kg - ile dać cukru?  zasypać cukrem na początku i odczekać? czy zaraz zalać spirytusem?

Zasyp cukrem na 24h i dopiero dodaj spiryt. Nalewka wtedy będzie mieć ładny kolor. Robię tak od niedawna i sposób sprawdzony. Ja cukier daje na oko ale lepiej niech Arcola napisze ci dokładnie ile go trzeba.

937

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:
arcola napisał/a:

Dziewczyny a jak rozwija się temat nalewek? Oli to czeka na spirytus, Zahir, Liza ? - a jak u was?

Arcola - ja spirytus już mam, zaopatrzyłam sie w duży słój ( jak radziłaś) kupiłam też mrożone wiśnie. Miałam plany robić wczoraj, ale jak pewnie czytałaś - wczoraj byłam na NIE !! nic nie miało sensu, więc i "... po co robić nalewkę- pewnie nie wyjdzie...". Jednak słowo się rzekło, więc naleweczka będzie na 200 %
A tak a'propos nalewki - czytałam różne opcje z cukrem. Mam 1 kg - ile dać cukru?  zasypać cukrem na początku i odczekać? czy zaraz zalać spirytusem?

Zasyp cukrem na 24h i dopiero dodaj spiryt. Nalewka wtedy będzie mieć ładny kolor. Robię tak od niedawna i sposób sprawdzony. Ja cukier daje na oko ale lepiej niech Arcola napisze ci dokładnie ile go trzeba.

Dzięki  Zahir , poczekam- zobaczę co do ilości wypowie się nasz NALEWKOWY SZPEC -he he

938

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

niech zdychają w cierpieniach

Liza zblizasz się chyba do mojego etapu:-)
Nie żal mi dupkow, życzę im jak najgorzej. Może kiedyś będę umiała zrozumieć tych egoistow ale teraz mam to w dupie? Zly człowiek ze mnie, hi hi.

939

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

niech zdychają w cierpieniach

Liza zblizasz się chyba do mojego etapu:-)
Nie żal mi dupkow, życzę im jak najgorzej. Może kiedyś będę umiała zrozumieć tych egoistow ale teraz mam to w dupie? Zly człowiek ze mnie, hi hi.

Oj Zahir czasem jest we mnie tyle złości, złych intencji ( wobec winnych oczywiście), tak bez żartów chciałabym byc tą  czarownicą, by móc dać mu porządną nauczkę, a potem raczyć się widokiem jego cierpienia popijając kieliszeczek nalewki z wiśni ( he he)

940

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Witajcie Kochane,

Mój maraton rozpoczęty, jestem nakręcona i obym miała siły aby przetrwać te kilka miesięcy smile

Złapał mnie dzisiaj lekki dół jak pojechałam do mechanika umówić się na wymianę oleju, filtrów i tych innych pierdół. Sami faceci z innymi samochodami i JA. Samotna singielka, która musi dbać nawet o samochód. Ale podbudował mnie fakt, że Pan zaczął wypytywać co dokładnie chcę wymienić i co to za samochód, jakie ma parametry a ja śpiewałam jak prawdziwy znawca big_smile a co baba na samochodach nie może się znać? big_smile

A pewnie, że może! Ja jak zagadam z facetami o piłce albo na temat remontów ścian to też są pod wrażeniem. No ale jak się ma 5 braci  ( przybrani co prawda ale swoje wyniosłam z dzieciństwa)
Ps. A mój mąż nawet nie wiedział kto to Pele, nosz ku....i niech mi ktoś powie, że przeciwieństwa się przyciągają. Może i przyciągają ale potem przeje...

941

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja pierwszy raz jak robiłam to 1kg owoców zasypałam cukrem i po ok. 2 tygodniach zalałam sok a owoce zalałam spirytusem.  Nalewka wyszła całkiem dobra ale piorunsko słodka i w konsystencji oleju.  W tym roku koło 1,5 kg owoców najpierw zalałam spirytem (przeczytała gdzieś że nalewka to nie wino i owoce nie muszą fermentowac) po około 3-4 tygodniach zalałam sok i zasypałam owoce cukrem.  Na te 1,5 kg owoców dałam niecały kg cukru, czekałam koło 2 tygodni az cukier sie rozpusci. Połączyłam oba płyny. Nalewka mniej słodka, bardziej czuć owoce + konsystencja normalnego alkoholu.

942

Odp: zdradzona, zawiedziona

Jeśli chodzi o wiśnie to ja za jakiś tydzień będę łączyć oba soki - ten od spirytusu i ten od cukru. Jak robiłam wiśnie to dodałam laskę cynamonu, wanilii + kilka goździków ale nie więcej niż 10 g. Powiem tak cynamon czuć ale mi pasuje do wiśni. Zobaczymy co będzie jak połącze to wszystko. I jeszcze jedno jak wam zostają owoce to tak, albo do ciasta z % albo kupić butelkę wódki i zalać owoce jeszcze raz.  Po jakich 2 tygodniach mamy coś ala wódka owocowa - jest słodka i można pić jak nalewkę.

943

Odp: zdradzona, zawiedziona

Oczywiscie te cynamony i inne to opcja.  Jutro prześlę dokładny opis bo z telefonu nie mam siły już klikać.  Ogólnie na googlu można znaleźć przepisy ale jak ja szukałam to prawie każdy był inny ;-)

944

Odp: zdradzona, zawiedziona

WOW wow wow, nalewki, naleweczki, produkcja się rozpoczyna big_smile
A ja czekam dalej na biały płyn, nawet zapomniałam zapytać kiedy będzie sad Róbcie, uczcie się a ja niedługo dołączę wink

945

Odp: zdradzona, zawiedziona

Wiecie co i mnie dopada jakaś refleksja. Staram się cały czas coś robić, zajmować, nie myśleć, bawić, wychodzić, uczyć .... Czas leci, szybko leci, nie mogę złapać oddechu, nie mogę się zatrzymać bo jak tylko to zrobię to znowu zacznę myśleć/ tęsknić. Jestem zmęczona. Nie jestem szczęśliwa. Brakuje mi cały czas tej drugiej osoby, nie czuję się kochana. Sama siebie jeszcze nie kocham. Zastanawiam się czy jak nikogo nie poznam, nie zakocham się to będę szczęśliwa? Marzę o rodzinie - o szanującym i kochającym mężu, ale przede wszystkim o dziecku....STOP!!! Muszę przestać myśleć....Muszę gonić...Czy możliwe jest za kilka miesięcy nawet będąc samą będę szczęśliwa? Kurcze nie chcę mojego szczęścia uzależniać od drugiego człowieka sad

946

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Wiecie co i mnie dopada jakaś refleksja. Staram się cały czas coś robić, zajmować, nie myśleć, bawić, wychodzić, uczyć .... Czas leci, szybko leci, nie mogę złapać oddechu, nie mogę się zatrzymać bo jak tylko to zrobię to znowu zacznę myśleć/ tęsknić. Jestem zmęczona. Nie jestem szczęśliwa. Brakuje mi cały czas tej drugiej osoby, nie czuję się kochana. Sama siebie jeszcze nie kocham. Zastanawiam się czy jak nikogo nie poznam, nie zakocham się to będę szczęśliwa? Marzę o rodzinie - o szanującym i kochającym mężu, ale przede wszystkim o dziecku....STOP!!! Muszę przestać myśleć....Muszę gonić...Czy możliwe jest za kilka miesięcy nawet będąc samą będę szczęśliwa? Kurcze nie chcę mojego szczęścia uzależniać od drugiego człowieka sad

Oli wiem, że to co napisze zbytnio Cię nie pocieszy - ale Ty jesteś jeszcze młoda smile. Przez tą chwilę samotności - postaraj się nadrobić to czego nie miałaś w związkach ( czyli szalonych  imprez do białego rana wink ). A tak na poważnie nie myśl o tym w ten sposób. Wszystko się ułoży - jestem dobrej myśli i Ty też powinnaś być

947

Odp: zdradzona, zawiedziona

A teraz obiecany przepis na nalewkę z wiśni:
Nalepka wisniowa.Skład:3kg. wiśni wydrylowac zalać 2 literami wódki 40%, dodać ewentualnie 10 goździków,pół laski wanilia,10g.karambolu,10g.cynamonu w kawałku. Ja dodaję goździki i cynamonu. Gąsior zakrecic wymieszac i dostawie w chłodne i ciemne miejsce. Po ,2-3 miesiącach zlać. Wiśnie zasypać 1kg. cukru. Po 1 miesiącu zlac syrop i wymieszac z 1 nalewem. Rozlać do butelek, przechowywać w chłodnym i ciemnym pomieszczeniu minimum pół roku. W razie osadu na dnie przecedzic przez filtr od kawy,watę lub gazę.
Moje poprawki:
- przede wszystkim można zrobić mniejsza ilość ja robiłam w połowy ( 1,5 kg wiśni itp..),
- nie wódka a spirytus ( 0,8 l spirytusu + 0,2 l wody)
- zlałam po 2 miesiącach,
- pół roku to u mnie nie przetrwa nie ma szans smile wcześniej skonsumuje.

948

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Oli wiem, że to co napisze zbytnio Cię nie pocieszy - ale Ty jesteś jeszcze młoda smile. Przez tą chwilę samotności - postaraj się nadrobić to czego nie miałaś w związkach ( czyli szalonych  imprez do białego rana wink ). A tak na poważnie nie myśl o tym w ten sposób. Wszystko się ułoży - jestem dobrej myśli i Ty też powinnaś być

Obyś miała rację, żeby wszystko się ułożyło. Nie chcę i nie lubię być sama, ale muszę się tego nauczyć smile

949

Odp: zdradzona, zawiedziona

cześć Arnoldowe - kolejny dzień mija i jak dla mnie kolejny dzień refleksji  ( nie pamiętam kiedy tak mnie trzymało). To co czuję aktualnie, to nie żal ,nie płacz, nie  smutek...TO ZŁOŚĆ PRZEPLATANA Z REFLEKSJĄ. Powoli dochodzę do wniosku, że jestem i Wy również w chwili, gdy trzeba gorzko przełknąć fakt, że ktoś nas nie chce. Szczególnie jest to trudne,bo  wcześniej TEN - ON sprawiał zupełnie inne wrażenie..

950

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

cześć Arnoldowe - kolejny dzień mija i jak dla mnie kolejny dzień refleksji  ( nie pamiętam kiedy tak mnie trzymało). To co czuję aktualnie, to nie żal ,nie płacz, nie  smutek...TO ZŁOŚĆ PRZEPLATANA Z REFLEKSJĄ. Powoli dochodzę do wniosku, że jestem i Wy również w chwili, gdy trzeba gorzko przełknąć fakt, że ktoś nas nie chce. Szczególnie jest to trudne,bo  wcześniej TEN - ON sprawiał zupełnie inne wrażenie..

Te dni się chyba u nas pokrywają, bo mam podobnie. Byłam dzisiaj u terapeutki i stwierdziła, że weszłam w kolejny etap. To też jest złość. Jestem wściekła na niego, że narobił mi nadziei na wspaniały związek, cudowną przyszłość i dupa. Nienawidzę go za to, nienawidzę też za to w jaki sposób mnie potraktował. Nienawidzę za to, że nigdy tak naprawdę szczerze mnie nie przeprosił, ale to by nie zmniejszyło mojego bólu. Jestem zła na siebie, że nie potrafię być jeszcze szczęśliwa sama ze sobą. Do szczęścia potrzebuję drugiej osoby, a przecież moje szczęście nie powinno OD NIKOGO ZALEŻEĆ. Ja zastanawiam się nad tym co było, co jest i co będzie. Wiem, że jego już nie będzie i muszę się z tym pogodzić mimo iż nadzieja umiera ostatnia....

951

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

cześć Arnoldowe - kolejny dzień mija i jak dla mnie kolejny dzień refleksji  ( nie pamiętam kiedy tak mnie trzymało). To co czuję aktualnie, to nie żal ,nie płacz, nie  smutek...TO ZŁOŚĆ PRZEPLATANA Z REFLEKSJĄ. Powoli dochodzę do wniosku, że jestem i Wy również w chwili, gdy trzeba gorzko przełknąć fakt, że ktoś nas nie chce. Szczególnie jest to trudne,bo  wcześniej TEN - ON sprawiał zupełnie inne wrażenie..

Te dni się chyba u nas pokrywają, bo mam podobnie. Byłam dzisiaj u terapeutki i stwierdziła, że weszłam w kolejny etap. To też jest złość. Jestem wściekła na niego, że narobił mi nadziei na wspaniały związek, cudowną przyszłość i dupa. Nienawidzę go za to, nienawidzę też za to w jaki sposób mnie potraktował. Nienawidzę za to, że nigdy tak naprawdę szczerze mnie nie przeprosił, ale to by nie zmniejszyło mojego bólu. Jestem zła na siebie, że nie potrafię być jeszcze szczęśliwa sama ze sobą. Do szczęścia potrzebuję drugiej osoby, a przecież moje szczęście nie powinno OD NIKOGO ZALEŻEĆ. Ja zastanawiam się nad tym co było, co jest i co będzie. Wiem, że jego już nie będzie i muszę się z tym pogodzić mimo iż nadzieja umiera ostatnia....


OLI - TO KWINTESENCJA TEGO CO CZUJĘ !!!!!!!!!!!!

952

Odp: zdradzona, zawiedziona

No ja też tego swojego wyklinam, rozpamiętuje wszystkie jego złe nawyki, to jak mnie traktował i że wcale nie był taki idealny jak go sama sobie przedstawiałam. Jestem zła na siebie, że dałam sobą manipulować i że nie byłam bardziej stanowcza i konsekwentna. Na dodatek się rozchorowałam i to pewnie też po części spowodowane jest moim stanem sprzed 2-3 tygodni. Widocznie organizm odreagowuje jakoś ten stres. Boję się trochę jesieni  - krótsze dni, jesienna depresja - nie chcę się znowu załamać sad

953

Odp: zdradzona, zawiedziona

czytałam w nie jednym wątku, że trzeba najpierw nauczyć się być szczęśliwa - sama ze sobą. Ja w przysłowiowym " dniu dzisiejszym "realizuję się, jednak nie zaznaję szczęścia w pojedynkę - NO NIE .

954

Odp: zdradzona, zawiedziona

Arcola - ja cholera nie mogę mojemu eksikowi niestety !!!!!!! nic zarzucić.............. oczywiście do pewnego czasu, ale aż nie chce wracać do tego złego końca. Faktycznie - ta nadchodząca jesień nie ułatwi sprawy

955

Odp: zdradzona, zawiedziona

coś ostatnio w równym czasie narzekamy, czyżby znowu ( jak przed miesiącem ) napięcie przed miesiąc...................owe ???

956

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

cześć Arnoldowe - kolejny dzień mija i jak dla mnie kolejny dzień refleksji  ( nie pamiętam kiedy tak mnie trzymało). To co czuję aktualnie, to nie żal ,nie płacz, nie  smutek...TO ZŁOŚĆ PRZEPLATANA Z REFLEKSJĄ. Powoli dochodzę do wniosku, że jestem i Wy również w chwili, gdy trzeba gorzko przełknąć fakt, że ktoś nas nie chce. Szczególnie jest to trudne,bo  wcześniej TEN - ON sprawiał zupełnie inne wrażenie..

Te dni się chyba u nas pokrywają, bo mam podobnie. Byłam dzisiaj u terapeutki i stwierdziła, że weszłam w kolejny etap. To też jest złość. Jestem wściekła na niego, że narobił mi nadziei na wspaniały związek, cudowną przyszłość i dupa. Nienawidzę go za to, nienawidzę też za to w jaki sposób mnie potraktował. Nienawidzę za to, że nigdy tak naprawdę szczerze mnie nie przeprosił, ale to by nie zmniejszyło mojego bólu. Jestem zła na siebie, że nie potrafię być jeszcze szczęśliwa sama ze sobą. Do szczęścia potrzebuję drugiej osoby, a przecież moje szczęście nie powinno OD NIKOGO ZALEŻEĆ. Ja zastanawiam się nad tym co było, co jest i co będzie. Wiem, że jego już nie będzie i muszę się z tym pogodzić mimo iż nadzieja umiera ostatnia....


OLI - TO KWINTESENCJA TEGO CO CZUJĘ !!!!!!!!!!!!

Więc jesteśmy na tych samych etapach smile Dzisiaj terapeutka stwierdziła, że bardzo szybko weszłam w kolejny etap. Podbudowało mnie to trochę, bo mam nadzieję, że szybciej się wygrzebię z tego gó..na. To co czujemy to dla nas "dobre" emocje, to już nie jest tylko smutek. KURCZE damy radę ARNOLDKI. Jesteśmy silne i zajebiaszcze baby !!!! tongue

957

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

No ja też tego swojego wyklinam, rozpamiętuje wszystkie jego złe nawyki, to jak mnie traktował i że wcale nie był taki idealny jak go sama sobie przedstawiałam. Jestem zła na siebie, że dałam sobą manipulować i że nie byłam bardziej stanowcza i konsekwentna. Na dodatek się rozchorowałam i to pewnie też po części spowodowane jest moim stanem sprzed 2-3 tygodni. Widocznie organizm odreagowuje jakoś ten stres. Boję się trochę jesieni  - krótsze dni, jesienna depresja - nie chcę się znowu załamać sad

No właśnie zaczynamy wiedzieć ich wady, zaczynamy dostrzegać, że wcale nie byli tacy idealni. Idziemy do przodu !!!! Ale wiemy, że to nie nasza wina, to oni są nienormalni !!! Ja też jestem na siebie zła, ale zamierzam wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość i nie popełniać tych samych błędów.

Arcolca teraz dużo witaminek, jedz dużo owoców, ubieraj się cieplutko i nie daj się choróbsku wstrętnemu !!
A na jesienną deprechę masz antidotum - NALEWECZKI wink

Mój płyn zamówiony, czekam tylko na dostawę i też chcę zacząć produkcję big_smile

958

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

czytałam w nie jednym wątku, że trzeba najpierw nauczyć się być szczęśliwa - sama ze sobą. Ja w przysłowiowym " dniu dzisiejszym "realizuję się, jednak nie zaznaję szczęścia w pojedynkę - NO NIE .

I to jest prawda, dzisiaj usłyszałam to samo. Musimy się tego nauczyć, musimy siebie pokochać. A BĘDZIEMY SZCZĘŚLIWE.
Wierzę, że za kilka miesięcy przeczytamy nasze wpisy i będziemy się śmiać z tego w głos tongue
Ale mam nadzieję również, że jak się "wyleczymy" to nasz kontakt się nie urwie - NIE WYOBRAŻAM SOBIE TEGO MOJE CZAROWNICE sad

959

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Arcolca teraz dużo witaminek, jedz dużo owoców, ubieraj się cieplutko i nie daj się choróbsku wstrętnemu !!
A na jesienną deprechę masz antidotum - NALEWECZKI wink

Mój płyn zamówiony, czekam tylko na dostawę i też chcę zacząć produkcję big_smile

Melduje witamiy przyjęte - herbata z nalewka z wiśni, malin i porzeczek - dzisiaj już więcej nie dam rady smile

960

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Ale mam nadzieję również, że jak się "wyleczymy" to nasz kontakt się nie urwie - NIE WYOBRAŻAM SOBIE TEGO MOJE CZAROWNICE sad

No właśnie i co w tym temacie możemy zrobić ?- bo znając życie chęci są a później rożnie to bywa. Mam nadzieję, że nam się uda!

961

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:

Ale mam nadzieję również, że jak się "wyleczymy" to nasz kontakt się nie urwie - NIE WYOBRAŻAM SOBIE TEGO MOJE CZAROWNICE sad

No właśnie i co w tym temacie możemy zrobić ?- bo znając życie chęci są a później rożnie to bywa. Mam nadzieję, że nam się uda!

Najlepiej by było jakby udało nam się gdzieś kiedyś zorganizować jakiś zlocik na miotełkach big_smile

962

Odp: zdradzona, zawiedziona

no uśmiechnęłam się czytając o czym piszecie. Powtórzę - fajnie, że jesteście. Szkoda, że mieszkamy tak daleko od siebie . Oli z Arcolą w miarę blisko, a Zahir ...? już dalej. Ja  - Poznań. Trudno się wszystkim zjechać .

963

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ale tu narzekania;) chyba faktycznie wszystkie mamy te dni przed tymi dniami, he he.
U mnie spoko. Rozbawił mnie fakt, że moja córka znowu wróciła ze standardowym zestawem od taty- dwa kubusie, kinderki, delicje i wafle. I tak za każdym razem. Śmieszy mnie to cholernie i uwierdza w przekonaniu, że on to się nigdy nie zmieni. Ale nie o nim tu mowa. Ja moje drogie można powiedzieć, że zaczynam od nowa. Także teraz muszę się postarać, żeby dobrze to wszystko sobie poukladac a facet? Hm powiem wam szczerze, że narazie to mnie nie ciągnie do facetów. No ale oczywiście nie trace nadziei, że takowy się kiedyś pojawi:)

964

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Ale tu narzekania;) chyba faktycznie wszystkie mamy te dni przed tymi dniami, he he.
U mnie spoko. Rozbawił mnie fakt, że moja córka znowu wróciła ze standardowym zestawem od taty- dwa kubusie, kinderki, delicje i wafle. I tak za każdym razem. Śmieszy mnie to cholernie i uwierdza w przekonaniu, że on to się nigdy nie zmieni. Ale nie o nim tu mowa. Ja moje drogie można powiedzieć, że zaczynam od nowa. Także teraz muszę się postarać, żeby dobrze to wszystko sobie poukladac a facet? Hm powiem wam szczerze, że narazie to mnie nie ciągnie do facetów. No ale oczywiście nie trace nadziei, że takowy się kiedyś pojawi:)


he he he- no ten zestaw souvenir-ów nie świadczy o jego rozwoju - he he he.
Oj Zahir, żeby to układanie było tak proste jak puzzle, nie ma tak niestety. Ta NADZIEJA- choc czasem pozornie wyświechtane słowo ,jednak czasem potrafi zdziałac cuda, więc liczmy, że jakiś Godny Gargamel się zjawi

965

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

no uśmiechnęłam się czytając o czym piszecie. Powtórzę - fajnie, że jesteście. Szkoda, że mieszkamy tak daleko od siebie . Oli z Arcolą w miarę blisko, a Zahir ...? już dalej. Ja  - Poznań. Trudno się wszystkim zjechać .

Mam nadzieję, że mimo tych odległości uda nam się wink

966 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-09-29 20:59:05)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Ale tu narzekania;) chyba faktycznie wszystkie mamy te dni przed tymi dniami, he he.
U mnie spoko. Rozbawił mnie fakt, że moja córka znowu wróciła ze standardowym zestawem od taty- dwa kubusie, kinderki, delicje i wafle. I tak za każdym razem. Śmieszy mnie to cholernie i uwierdza w przekonaniu, że on to się nigdy nie zmieni. Ale nie o nim tu mowa. Ja moje drogie można powiedzieć, że zaczynam od nowa. Także teraz muszę się postarać, żeby dobrze to wszystko sobie poukladac a facet? Hm powiem wam szczerze, że narazie to mnie nie ciągnie do facetów. No ale oczywiście nie trace nadziei, że takowy się kiedyś pojawi:)


he he he- no ten zestaw souvenir-ów nie świadczy o jego rozwoju - he he he.
Oj Zahir, żeby to układanie było tak proste jak puzzle, nie ma tak niestety. Ta NADZIEJA- choc czasem pozornie wyświechtane słowo ,jednak czasem potrafi zdziałac cuda, więc liczmy, że jakiś Godny Gargamel się zjawi

Raczej Papa Smerf. Ja się na żadnego Gargamela nie godzę!

967

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Ale tu narzekania;) chyba faktycznie wszystkie mamy te dni przed tymi dniami, he he.
U mnie spoko. Rozbawił mnie fakt, że moja córka znowu wróciła ze standardowym zestawem od taty- dwa kubusie, kinderki, delicje i wafle. I tak za każdym razem. Śmieszy mnie to cholernie i uwierdza w przekonaniu, że on to się nigdy nie zmieni. Ale nie o nim tu mowa. Ja moje drogie można powiedzieć, że zaczynam od nowa. Także teraz muszę się postarać, żeby dobrze to wszystko sobie poukladac a facet? Hm powiem wam szczerze, że narazie to mnie nie ciągnie do facetów. No ale oczywiście nie trace nadziei, że takowy się kiedyś pojawi:)

A no tak, zbliża się "armagjedon" hormonów tongue
Trzymam kciuki za Twoje "nowe" !! a o faceta się nie martw - napatoczy się sam w końcu jakiś normalny wink i tego Ci życzę/nam z całego serca !!!

968

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Raczej Papa Smerf. Ja się na żadnego Gargamela nie godzę!

To ja Pracusia zamawiam - Lalusia i Ważniaka już miałam -> NIE NADA tongue

969

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Raczej Papa Smerf. Ja się na żadnego Gargamela nie godzę!

To ja Pracusia zamawiam - Lalusia i Ważniaka już miałam -> NIE NADA tongue

O nie Oli. Pracusia nie polecam!

970 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-09-29 21:13:39)

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Raczej Papa Smerf. Ja się na żadnego Gargamela nie godzę!

To ja Pracusia zamawiam - Lalusia i Ważniaka już miałam -> NIE NADA tongue

O nie Oli. Pracusia nie polecam!

OJ, to chyba muszę zmienić bajkę big_smile

Uciekam spać, naładować akumulatory i skrócić dzień...
Spokojnej nocy życzę Arnoldowe...miłych snów wink

971

Odp: zdradzona, zawiedziona

Wszystkim .............TYLKO miłych snów, ale gdyby co.... miotły przy łóżku trzymać - DOBRANOC

972

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie moje Drogie Arnoldowe,

jak tam u Was dzionek leci? Dzisiaj dzień chłopaka, co prawda do tej pory jakoś specjalnie ich nie obchodziliśmy, ale życzenia + jakiś mały drobiazg były. Przeszło mi nawet przez myśl, aby złożyć mu życzenia. Ale szybko sobie to z głowy wybiłam. Bo czego ja mogę mu życzyć? Na pewno nic dobrego....

Jeszcze mi się przypomniało, bo wczoraj pierwszy raz o tym słyszałam, Wy być może tak - dlaczego "żałoba" po stracie trwa rok? Ponieważ trzeba przeżyć wszystkie pierwsze razy samej bez niego - pierwsze święta, urodziny, walentynki, urlop itp. Do tej pory nie myślałam o tym, ale już się boję świąt...Mam tylko nadzieję, że do tego czasu będę o kilka kroków dalej i jednak nie będzie tak źle smile Przecież to dopiero za 3 miesiące...

973

Odp: zdradzona, zawiedziona

No ja dzisiaj cały dzień w łóżku się kurowałam - ale też musiałam niestety pracować sad.  Ja ciągle mam nadzieję, że u mnie to szybciej potrwa i nie będę musiała czekać kolejnego roku. Trzeba obowiązkowo z tą żałobą szybko skończyć ! i się zabrać za siebie!

974

Odp: zdradzona, zawiedziona

CZEŚĆ ARNOLDOWE
OLI... rok ??? o Boziiiiu, aż tyle? choć  może tak być. !!- o zgrozo !! O świętach i ich jakości
( bez niego ) myślałam już jakiś czas temu.
Arcola - lecz się tak, jak należy, obyś powikłań nie miała, więc choć sama tego nie robię (niestety - bo praca!! wiem wiem głupia jestem), jednak zdrówko- NA PIERWSZYM MIEJSCU. Co dziś u mnie? - kurna - znowu praca - cholercia - lubię pracę, ale taką, jak za nią dobrze zapłacą - he he he. W moim przypadku w tej kwestii - sprawa dyskusyjna- he he he ........ ale cóż - daję się wyzyskiwać za pół darmo !! P.S. - mimo wszystko nie przymieram głodem- ba..!!! nawet na szpryt wystarczy - he he he

975

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

No ja dzisiaj cały dzień w łóżku się kurowałam - ale też musiałam niestety pracować sad.  Ja ciągle mam nadzieję, że u mnie to szybciej potrwa i nie będę musiała czekać kolejnego roku. Trzeba obowiązkowo z tą żałobą szybko skończyć ! i się zabrać za siebie!

Zdrówka życzę !!! kuruj się kuruj smile
Oj ja tez na to liczę, nie chcę czekać rok !!!!

Posty [ 911 do 975 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026