owszem, wykasowanie jest najlepsze, ja jeszcze tego nie zrobilam, ale ie kusi mie zeby sie odezwac. Dzis skasowalam go ze Skypa, a fb jest zablokowany. Malo, ale to juz cos. Mam nadzieje, ze niedlugo pozbede sie juz wszyskiego
Podobne tematy
witajcie moje wspaniałe Arnoldowe. Wróciłam właśnie od koleżanki i mam takiego doła. Postawiła mnie między młotem a kowadłem. Później coś więcej napiszę, bo póki co nie potrafię zebrać myśli. Cholercia wszystko mi wróciło....
witajcie moje wspaniałe Arnoldowe. Wróciłam właśnie od koleżanki i mam takiego doła. Postawiła mnie między młotem a kowadłem. Później coś więcej napiszę, bo póki co nie potrafię zebrać myśli. Cholercia wszystko mi wróciło....
Olimpia pisz, pomozemy!
Oli nie poddawaj się! Jesteśmy tu dla Ciebie. Będzie dobrze to tylko chwila słabości.
Mam koleżankę, która wspierała mnie w tych trudnych dla mnie momentach. Wysłuchała, doradziła. Zna sporo szczegółów mojej historii. Przez 2 ostatnie miesiące nie miałyśmy kontaktu - nie miała czasu. A tak naprawdę nie odzywała się, bo nie chciała mnie obarczać swoim problemem wiedząc przez co przechodzę. Ale dzisiaj mi oświadczyła, że się zakochała. I jestem dla niej jedyną osobą, z którą może o tym porozmawiać. Problem w tym, że ma męża i dziecko. A zakochała się w żonatym facecie, który też ma dziecko. O żesz ku... sobie pomyślałam. Nie będę opisywać szczegółów bo nie o to chodzi. Próbowałam być obiektywna i przemówić jej do rozsądku. Co zrobi? Nie wiem, jej decyzja, mam nadzieję, że dałam jej do myślenia. Ale.... cała ta jej opowieść, historia otworzyła we mnie te najgorsze wspomnienia.
Czuję się źle z tym, bo z jednej strony chciałabym jej pomóc, wesprzeć ją tak jak ona robiła to dla mnie. Ale z drugiej strony to wszystko jest u mnie jeszcze tak świeże, że nie wiem czy potrafię. Powiedziałam jej, że muszę to na spokojnie przemyśleć i odezwę się. Wiem, że muszę myśleć o sobie i odcinać się od wszystkiego co źle na mnie wpływa. Ale ona nie ma nikogo poza mną...
No to ciężki orzech do zgryzienia. Nawet jak będziesz chciała coś doradzić to będziesz to mimowolnie robić przez pryzmat własnych doświadczeń oraz doświadczeń ludzi z tego forum. Może porostu odeslij ją tu a Ty zajmij się sobą. Czasami w życiu trzeba być egoistą. Tym bardziej że Twoja rana jeszcze się nie zagoiła. No ja chyba nic mądrego więcej nie doradzę.
No właśnie muszę to dokładnie przemyśleć.
po 1. mogę nie być dobrym doradcą ze względu na moje doświadczenie;
po 2. mogę zaszkodzić sobie, bo będą wracały wspomnienia, a przecież tak ciężko pracuję nad ich wyparciem;
po 3. mogą mnie zjeść wyrzuty sumienia, że zostawiłam ją z tym samą, a ona przecież do mnie zwróciła się o pomoc;
788 2015-09-22 08:56:52 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-09-22 08:58:08)
Rozumiem Olimpia. Nie znam szczegółów tej znajomości ale jak w rachubę wchodzi rodzina to jestem bezwzględna. Nie będę tu psioczyc na twoją kolezanke ale wybacz ten facet ma dziecko! Jak można rozbić czyjąś rodzinę! Tylu wolnych facetów na świecie a dziewczyny pakuja się w żonatych/ dzieciatych. Rozumiem jak jest dwoje- można to przełknąć no bo różnie się układa ale dziecko. Przecież ten mały człowiek będzie miał pod górkę całe życie. Drugą sprawa- takie kobietki nie wiedzą do końca w co się pakuja. Miłość miłością ale jak w to wejdzie i zobaczy jak wygląda życie z facetem, który ma dziecko to szansę marne! ( widzę po znajomych) No chyba, że on świata też poza nią nie widzi.
Nie rozumiem co kieruje takimi kobietami?! Masakra.
Sorry Olimpia ale ci nie doradze. Wspolczuje bo sama masz problemy a teraz jeszcze jesteś w to wciągnięta.
Ps. Myślę, że jak ją odeslesz na forum to jej przemowia do rozsądku. Lekko nie będzie miała.
Rozumiem Olimpia. Nie znam szczegółów tej znajomości ale jak w rachubę wchodzi rodzina to jestem bezwzględna. Nie będę tu psioczyc na twoją kolezanke ale wybacz ten facet ma dziecko! Jak można rozbić czyjąś rodzinę! Tylu wolnych facetów na świecie a dziewczyny pakuja się w żonatych/ dzieciatych. Rozumiem jak jest dwoje- można to przełknąć no bo różnie się układa ale dziecko. Przecież ten mały człowiek będzie miał pod górkę całe życie. Drugą sprawa- takie kobietki nie wiedzą do końca w co się pakuja. Miłość miłością ale jak w to wejdzie i zobaczy jak wygląda życie z facetem, który ma dziecko to szansę marne! ( widzę po znajomych) No chyba, że on świata też poza nią nie widzi.
Nie rozumiem co kieruje takimi kobietami?! Masakra.
Sorry Olimpia ale ci nie doradze. Wspolczuje bo sama masz problemy a teraz jeszcze jesteś w to wciągnięta.
A tak w ogóle to przecież jej życie, sama się w to wpakowala. Chyba tylko swoją obecnością możesz jej pomóc a co zrobi ona?!?!?
Ps. Myślę, że jak ją odeslesz na forum to jej przemowia do rozsądku. Lekko nie będzie miała.
Ps2. Na trzeźwo to nie przerobi, wciagnij ją w nalewki;-)
790 2015-09-22 09:13:10 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-09-22 09:20:01)
Ona też ma rodzinę! Nie doczytalam...O cholera, to już grubsza sprawa!
Olimpia! ty rób szybko te nalewki!;-)
Ale zagmatwane to życie....dzieci żal!
Przeczytałam gdzieś mądre zdanie, że związek to praca na cały etat. Ludziom teraz się po prostu nie chce i czasami wybierają najprostsze rozwiązanie z możliwych. Oczywiście zdarzają się wyjątki typu moja pokrewna dusza i bez niej nie przeżyje, ale umówmy się ile takich może być.
Przeczytałam gdzieś mądre zdanie, że związek to praca na cały etat. Ludziom teraz się po prostu nie chce i czasami wybierają najprostsze rozwiązanie z możliwych. Oczywiście zdarzają się wyjątki typu moja pokrewna dusza i bez niej nie przeżyje, ale umówmy się ile takich może być.
Masz rację!. Dziś się przyjęła zasada- nie pasujesz mi to się rozwodzimy. A po co się męczyć?
Moi rodzice są starej daty/ takie dziadeczki moje:-) i jak mi nieraz opowiadają o niektórych starych małżeństwach to włos się jeży. Ale wtedy nie było mowy o rozwodach. Ludzie różne rzeczy przechodzili ale są razem do śmierci. Można by tu dyskutować, bo wiadomo- zdrady, bicia itp. Różnie to było. Ale dziś to jest tragedia. Jakieś zauroczenie drugą osobą- rozwód, jakieś cechy charakteru wychodzą drugiej osoby- rozwód itd. Kiedyś przysięga małżeńska miała wartość! A dziś mało małżeństw jest bo po co taką odpowiedzialność brac? aczkolwiek dziś jak pisze, nawet sakrament jest nic nie wart.
To prawda, że małżeństwo teraz dla większości osób nie ma znaczenia. Et taki papierek, masakra!!!!
Jak jej tak słuchałam to oczywiście widziałam ten schemat - mówiła o tym jak to jej źle w małżeństwie (nie było dobrze zanim go poznała), ale nie widziałam nigdy próby naprawy tego związku. Tłumaczyła się, tłumaczyła jego, że u niego też tak źle. Więc spytałam skąd to wie, od niego? Oczywiście że od niego, bo przecież nie zna relacji jego żony. Od męża raczej nie zamierza odejść, więc pytam to co zamierzasz? Kłamać, oszukiwać? Generalnie powiedziałam jej co myślę, zresztą zna doskonale moje zdanie na temat zdrady. Oczywiście standard, poznali się w pracy. Kurde mają takiego fajne dziecko, serce mi się kroiło jak się na niego patrzyłam. Nie wiem w sumie na co liczyła z mojej strony - współczucie? zrozumienie? Nie dostanie tego, bo nienawidzę zdrady.
Mam tylko nadzieję, że podejmie dziewucha dobrą decyzję, że w ogóle jakąś podejmie.
kurde a najgorsze jest, że jak opowiadała o tym zauroczeniu, o tym wszystkim to ja od razu widziałam mojego eks ze swoją kochanicą. Próbowałam zrozumieć postępowanie tamtej i jej ewentualne rozterki na przykładzie właśnie tej mojej koleżanki. Zaczęłam się zastanawiać znowu czy odejdzie od męża, czy będzie z tym moim ex padalcem. Znowu myślę ![]()
kurde a najgorsze jest, że jak opowiadała o tym zauroczeniu, o tym wszystkim to ja od razu widziałam mojego eks ze swoją kochanicą. Próbowałam zrozumieć postępowanie tamtej i jej ewentualne rozterki na przykładzie właśnie tej mojej koleżanki. Zaczęłam się zastanawiać znowu czy odejdzie od męża, czy będzie z tym moim ex padalcem. Znowu myślę
Olimpia daj sobie spokój! masz wolne to albo zrób sobie jakieś porządki lekkie albo włącz ciekawy film. Nie martw się za innych! Ja wiem, że my to mamy w naturze ale zajmij czymś glowe! Świata nie uleczymy naszym martwieniem się. Poleciłam ci " Pokochaj siebie" tam jest taki rozdział to poczytaj
Opowiem ci scenę którą miała moja znajoma ( a propo tego zamartwiania się innymi)
Sąsiedzi się awnturowali. Ona się darla w niebo glosy Ratunku! Pomocy! On mnie zabije!. Moja znajoma w strachu, całą noc nie spala, nadsluchiwala. Rano wstaje do pracy a oni pod rękę wychodzą z domu! Tak się wtedy wkur... W pracy dzień zrypany, oczy na zapałki. Powiedziala nigdy więcej! He he
Także wrzuc na luz . mało masz swoich zmartwień.
Masz rację, muszę mieć do tego dystans !!!
A książeczkę mam, zaczęłam czytać ![]()
Arcola robię mietowke!:-)
No i produkcja rozpoczęta ![]()
ja tylko czekam na mój srebrny płyn, kurcze nawet nie wiem kiedy go dostanę
Ale jak tylko to całą parą zaczynam ![]()
po takich specjalach nie ma prawa nic zaszkodzic
toz to samo zdrowie
samo zdrowie???? - podobno !!! he he, ale my przecież ułomne, a błądzić rzeczą ludzką, więc czujność może nawalić i wtedy.........?? poduszeczka wskazana - he he he
OLI ... zawiodłaś mnie ,wiesz nie jedno w tej kwestii ( z autopsji i historii wyczytanych na forum). A Ty..?? koleżanka i nie wiesz co zrobić , by jej pomóc ? Jako koleżanka oczekiwałabym bys mnie PORZĄDNIE KOPNĘŁA W DUPSKO. ( Zahir ma racje).Jak nie masz odwagi cywilnej, to faktycznie ODEŚLIJ JĄ TUTAJ- niech dziewczę trochę poczyta, a jaką decyzję podejmie..?? -JEJ ZYCIE.
W żadnym wypadku nie możesz się cofać w tył , masz jedynie pozwolenie na chwile słabości - I NIC WIĘCEJ !!
P.S. - Arnoldowe !! - dziś zainwestowałam w litr spirytusu ( tylko ?? - kupiłam w sklepie ,więc chyba tydzień nie będę jadła - he he) i teraz z niego bym najchętniej wszystkie opcje świata nalewek chciała zrobić - he he. Co chwila jak Was czytam ,to różne smaki mnie inspirują...........dziś miętówka........... normalnie jestem rozdarta - he he he
owszem, wykasowanie jest najlepsze, ja jeszcze tego nie zrobilam, ale ie kusi mie zeby sie odezwac. Dzis skasowalam go ze Skypa, a fb jest zablokowany. Malo, ale to juz cos. Mam nadzieje, ze niedlugo pozbede sie juz wszyskiego
JULKA - zrobiłaś dobry krok. Poczuj sie jak KAMIKAZE i wykasuj wszystko.!!! ( wiem wiem nie zrobisz tego dziś).. Kiedyś OLI.... nie posłuchała mojej rady, a jeszcze nie dawno, cytowała moje słowa, jako dobry krok ku zdrowieniu ( ZERO KONTAKTÓW.!!!!!)- uwierz........... bardzo pomaga i wbrew pozorom , bardzo skraca czas cierpienia
A więc tak....jakby ktoś pytał czy są grzyby? To nie ma! Właśnie wrocilem z lasu i nie widziałam nawet trujących ale ( he he) znalazłam orzechy laskowe. No chcąc nie chcąc muszę zrobić orzechówke. I na tym zakoncze produkcję bo już alkoholu mi brakuje.
Liza wiedziałam, że ty Olimpię ustawisz.
803 2015-09-22 17:53:05 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-22 18:03:45)
A więc tak....jakby ktoś pytał czy są grzyby? To nie ma! Właśnie wrocilem z lasu i nie widziałam nawet trujących ale ( he he) znalazłam orzechy laskowe. No chcąc nie chcąc muszę zrobić orzechówke. I na tym zakoncze produkcję bo już alkoholu mi brakuje.
Liza wiedziałam, że ty Olimpię ustawisz.
ZAHIR - ROZGRYZŁAŚ MNIE .........padam przed Tobą na kolana!!. Niby taaaaaaaaaaaaka mądra, a nawet nie wiem jaka nalewkę zrobić... może orzechówke ??? he he he. Oby takie dylematy mieć w życiu..........
A więc tak....jakby ktoś pytał czy są grzyby? To nie ma! Właśnie wrocilem z lasu i nie widziałam nawet trujących ale ( he he) znalazłam orzechy laskowe. No chcąc nie chcąc muszę zrobić orzechówke. I na tym zakoncze produkcję bo już alkoholu mi brakuje.
Liza wiedziałam, że ty Olimpię ustawisz.
ZAhir - nie znalazłaś grzybów ???, bo do złego lasy poszłaś. Te jadalne - na rynku się kupuje
( ile na szewcu zaoszczędzisz -he he), a trujące?? - idź tam, gdzie gamonie się spotykają na piwku hmmmmmmmmmmmmmmm właśnie przypomniała mi się reakcja na takowych gamoni PODKARPACKIEJ - HE HE HE. świetna kobitka !!!
zahir2603 napisał/a:A więc tak....jakby ktoś pytał czy są grzyby? To nie ma! Właśnie wrocilem z lasu i nie widziałam nawet trujących ale ( he he) znalazłam orzechy laskowe. No chcąc nie chcąc muszę zrobić orzechówke. I na tym zakoncze produkcję bo już alkoholu mi brakuje.
Liza wiedziałam, że ty Olimpię ustawisz.ZAhir - nie znalazłaś grzybów ???, bo do złego lasy poszłaś. Te jadalne - na rynku się kupuje
( ile na szewcu zaoszczędzisz -he he), a trujące?? - idź tam, gdzie gamonie się spotykają na piwku hmmmmmmmmmmmmmmm właśnie przypomniała mi się reakcja na takowych gamoni PODKARPACKIEJ - HE HE HE. świetna kobitka !!!
Muszę kiedys poczytać od nowa bo juz mi wyparowaly wątki Podkarpackiej z głowy.
Arcola robię mietowke!:-)
Super! Że mi do tej pory do głowy to nie przyszło. Mięta z cytryną też może być fajna.
P.S. - Arnoldowe !! - dziś zainwestowałam w litr spirytusu ( tylko ?? - kupiłam w sklepie ,więc chyba tydzień nie będę jadła - he he) i teraz z niego bym najchętniej wszystkie opcje świata nalewek chciała zrobić - he he. Co chwila jak Was czytam ,to różne smaki mnie inspirują...........dziś miętówka........... normalnie jestem rozdarta - he he he
Pamiętaj że możesz też zrobić z 0,5 l spirytusu. Wtedy spokojnie dwa smaki będziesz miała. Oczywiscie pamiętajcie że trzeba to gdzieś przygotować. Duży słoik taki min. 3 l się przyda.
A więc tak....jakby ktoś pytał czy są grzyby? To nie ma! Właśnie wrocilem z lasu i nie widziałam nawet trujących ale ( he he) znalazłam orzechy laskowe. No chcąc nie chcąc muszę zrobić orzechówke. I na tym zakoncze produkcję bo już alkoholu mi brakuje.
Liza wiedziałam, że ty Olimpię ustawisz.
bo na grzyby do lasu to się rano chodzi;-) później to już tylko na ryneczek. Jak nic teraz musisz na deszcz poczekać a jak tylko spadnie budzik na 6 rano, jajko na twardo albo schabowego w kanapkę(jak za starych czasów) i do lasu zbierać ;-)
A ja zazwyczaj spożywam nalewkę w herbacie. Gorąca np. owocowa herbata tak na 2/3 wody a później dopełniam nalewką. Ze dwie herbaty i już jest błogo.albo w zimne dni termos z herbata i nalewką i na spacer - co prawda teraz na te spacery będę chodzić sama albo w ogóle :'(. Dlaczego żadna z was koło mnie nie mieszka?
Liza, dobrze wiem o tym, ze powinnam to zrobic. Zrobie mam nadzieje niedlugo
kontaktow zadnych nie mamy, mimo ze mieszkamy w tym samym miescie (na szczesie dosc duzym) nigdy sie nie minelismy nigdzie i to mnie cieszy. Nie chce go widziec. Robie male postepy i nie chce tego zniweczyc
Popieram. Julka zero kontaktu. Najpierw oczywiście będziesz się łamać ale potem to ci wejdzie w krew.
Nie lamie sie, chyba od poczatku mialam to zakodowane w glowie, ze to nie ma sensu. A teraz juz od jakiegos czasu nawet nie licze ze sie odezwie i nie kusi mnie zeby sie odezwac. Mam na czym sie skupic ![]()
Liza, dobrze wiem o tym, ze powinnam to zrobic. Zrobie mam nadzieje niedlugo
kontaktow zadnych nie mamy, mimo ze mieszkamy w tym samym miescie (na szczesie dosc duzym) nigdy sie nie minelismy nigdzie i to mnie cieszy. Nie chce go widziec. Robie male postepy i nie chce tego zniweczyc
Julka - dobrze, że wiesz. Jednak my wszystkie wiemy, że WIEDZIEĆ, TO NIE ZAWSZE ROBIĆ TAK, więc najlepiej wszelkie opcje pokusy zlikwidować
Liza2014 napisał/a:zahir2603 napisał/a:A więc tak....jakby ktoś pytał czy są grzyby? To nie ma! Właśnie wrocilem z lasu i nie widziałam nawet trujących ale ( he he) znalazłam orzechy laskowe. No chcąc nie chcąc muszę zrobić orzechówke. I na tym zakoncze produkcję bo już alkoholu mi brakuje.
Liza wiedziałam, że ty Olimpię ustawisz.ZAhir - nie znalazłaś grzybów ???, bo do złego lasy poszłaś. Te jadalne - na rynku się kupuje
( ile na szewcu zaoszczędzisz -he he), a trujące?? - idź tam, gdzie gamonie się spotykają na piwku hmmmmmmmmmmmmmmm właśnie przypomniała mi się reakcja na takowych gamoni PODKARPACKIEJ - HE HE HE. świetna kobitka !!!Muszę kiedys poczytać od nowa bo juz mi wyparowaly wątki Podkarpackiej z głowy.
wpis z 18 maja 2015 ( to nie to o czym wstępnie myślałam, ale i tak się uśśśśśśśśśśśśśmiałam
Liza, dobrze wiem o tym, ze powinnam to zrobic. Zrobie mam nadzieje niedlugo
kontaktow zadnych nie mamy, mimo ze mieszkamy w tym samym miescie (na szczesie dosc duzym) nigdy sie nie minelismy nigdzie i to mnie cieszy. Nie chce go widziec. Robie male postepy i nie chce tego zniweczyc
Julka - wszystko DZIŚ rozumiem. Małe postępy - i to dobry znak. Jednak taka malutka pod-świadomość posiadania jakiejkolwiek opcji kontaktu sprawia, że ciągle coś się tli, a to " COŚ" choć maleńkie, jednak cholernie zatruwa życie NAPTAWDĘ
Niestety wiem
walcze z tym, dopiero 2 miesiace a i tak jestem z siebie dumna, ze staje juz na nogi i mysle o sobie.
817 2015-09-22 20:08:24 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-09-22 20:13:52)
OLI ... zawiodłaś mnie ,wiesz nie jedno w tej kwestii ( z autopsji i historii wyczytanych na forum). A Ty..?? koleżanka i nie wiesz co zrobić , by jej pomóc ? Jako koleżanka oczekiwałabym bys mnie PORZĄDNIE KOPNĘŁA W DUPSKO. ( Zahir ma racje).Jak nie masz odwagi cywilnej, to faktycznie ODEŚLIJ JĄ TUTAJ- niech dziewczę trochę poczyta, a jaką decyzję podejmie..?? -JEJ ZYCIE.
W żadnym wypadku nie możesz się cofać w tył , masz jedynie pozwolenie na chwile słabości - I NIC WIĘCEJ !!P.S. - Arnoldowe !! - dziś zainwestowałam w litr spirytusu ( tylko ?? - kupiłam w sklepie ,więc chyba tydzień nie będę jadła - he he) i teraz z niego bym najchętniej wszystkie opcje świata nalewek chciała zrobić - he he. Co chwila jak Was czytam ,to różne smaki mnie inspirują...........dziś miętówka........... normalnie jestem rozdarta - he he he
Liza, powiedziałam jej co o tym wszystkim myślę. Powiedziałam jej z własnej autopsji, własnych uczuć (w odniesieniu do żony tego faceta) + z doświadczeń opisanych tu na forum. Wie jaki mam stosunek do zdrady. Nie pocieszałam jej, bo sama sobie tego piwa nawarzyła. Musiała się chyba wygadać. Ona wie co powinna zrobić, no ale te motylki zafajdane. Nie będę z nią o tym rozmawiać, bo wracają moje wspomnienia. Jeśli chce się komuś wyżalić to trafiła pod zły adres. A ja na moim etapie nie mogę sobie na to pozwolić.
A więc tak....jakby ktoś pytał czy są grzyby? To nie ma! Właśnie wrocilem z lasu i nie widziałam nawet trujących ale ( he he) znalazłam orzechy laskowe. No chcąc nie chcąc muszę zrobić orzechówke. I na tym zakoncze produkcję bo już alkoholu mi brakuje.
Liza wiedziałam, że ty Olimpię ustawisz.
oooo orzechówkę i ja będę robiła
TYLKO GDZIE MÓJ SZPIRYT??
zahir2603 napisał/a:Liza2014 napisał/a:ZAhir - nie znalazłaś grzybów ???, bo do złego lasy poszłaś. Te jadalne - na rynku się kupuje
( ile na szewcu zaoszczędzisz -he he), a trujące?? - idź tam, gdzie gamonie się spotykają na piwku hmmmmmmmmmmmmmmm właśnie przypomniała mi się reakcja na takowych gamoni PODKARPACKIEJ - HE HE HE. świetna kobitka !!!Muszę kiedys poczytać od nowa bo juz mi wyparowaly wątki Podkarpackiej z głowy.
wpis z 18 maja 2015 ( to nie to o czym wstępnie myślałam, ale i tak się uśśśśśśśśśśśśśmiałam
18 maja 2015 ? Jaki tytuł? Bo nie widzę tej daty?!
zahir2603 napisał/a:Arcola robię mietowke!:-)
Super! Że mi do tej pory do głowy to nie przyszło. Mięta z cytryną też może być fajna.
podobno czekoladowo-miętowa jest pyszna. Tylko robi się ją z kakao ![]()
821 2015-09-22 20:41:31 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-22 20:48:58)
Niestety wiem
walcze z tym, dopiero 2 miesiace a i tak jestem z siebie dumna, ze staje juz na nogi i mysle o sobie.
I bardzo dobrze !!- bądź dumna z siebie- bo to naprawdę wyczyn po tak krótkim czasie. Uwierz, jestem daleka by Cie giglac słowami, bo wiem, że to Tobie nie pomoże. Przygotuj się na bardzo złe chwile, ale to o niczym specjalnie nie będzie świadczyć PAMIĘTAJ- będzie Ci różnie !!!!!, ale mimo wszystko musisz wiedzieć, CO DOBRE DLA CIEBIE - bo tego żadna z nas Tobie nie powie mimo najszczerszych chęci
822 2015-09-22 20:44:32 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-22 20:53:50)
SORY........... 18 lipca 2015 - podkarpacka
normalnie jakbym czytała swoje myśli, gdy wracałam kilka dni temu z parkingu po męczącym dniu - he he - pisałam wam o tym ( numer z wykałaczką) - normalnie nie dzierżę tego type zaczepek , jak podkarpacka- he he
arcola napisał/a:zahir2603 napisał/a:Arcola robię mietowke!:-)
Super! Że mi do tej pory do głowy to nie przyszło. Mięta z cytryną też może być fajna.
podobno czekoladowo-miętowa jest pyszna. Tylko robi się ją z kakao
OLI.... nie dołuj mnie.................. jeszcze czekolada doszła? - no nie !!. Ja chyba ten spirytus odsprzedam i dam sobie spokój- he he. Przecież z 1 litrem nie poszaleje w smakach
Olimpia234 napisał/a:arcola napisał/a:Super! Że mi do tej pory do głowy to nie przyszło. Mięta z cytryną też może być fajna.
podobno czekoladowo-miętowa jest pyszna. Tylko robi się ją z kakao
OLI.... nie dołuj mnie.................. jeszcze czekolada doszła? - no nie !!. Ja chyba ten spirytus odsprzedam i dam sobie spokój- he he. Przecież z 1 litrem nie poszaleje w smakach
Ty chyba też palisz jak dobrze pamiętam? Rzucimy fajki, będzie kasa na szpiryt
ot nowa motywacja ![]()
Liza2014 napisał/a:Olimpia234 napisał/a:podobno czekoladowo-miętowa jest pyszna. Tylko robi się ją z kakao
OLI.... nie dołuj mnie.................. jeszcze czekolada doszła? - no nie !!. Ja chyba ten spirytus odsprzedam i dam sobie spokój- he he. Przecież z 1 litrem nie poszaleje w smakach
Ty chyba też palisz jak dobrze pamiętam? Rzucimy fajki, będzie kasa na szpiryt
![]()
ot nowa motywacja
OLI .............. no NIE nie wymagaj tego - wole przepłacić ze szpryt
no dobra dobra, będę sama walczyła z nałogiem ![]()
Oli.......... a tak w ogóle jak się czujesz LENIU. Ja prawie stara kobieta przeziębiona biegam do pracy, a Tobie młodziaku kocyk w głowie????
828 2015-09-22 21:04:04 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-09-22 21:05:25)
hahha rozgryzłaś mnie - jestem leniem ![]()
a dziękuję już lepiej
Pofaszerowałam się jakimiś elektrolitami i postawiły mnie trochę na nogi. Ale musiałam sobie siłownię odpuścić ![]()
A tak poważnie, potrzebowałam tych kilku dni wolnego dla lekkiej regeneracji - moje młodo/stare ciało jest trochę zmęczone ![]()
Stres ciągnący się od roku dał o sobie znać.
a poza tym zbieram siły na nowe wyzwania - od przyszłego tygodnia zaczynam angielski (2x w tygodniu + 2x siłownia + terapeutka -> mam 5 wieczorów z głowy)
hahha rozgryzłaś mnie - jestem leniem
a dziękuję już lepiejPofaszerowałam się jakimiś elektrolitami i postawiły mnie trochę na nogi. Ale musiałam sobie siłownię odpuścić
A tak poważnie, potrzebowałam tych kilku dni wolnego dla lekkiej regeneracji - moje młodo/stare ciało jest trochę zmęczone
Stres ciągnący się od roku dał o sobie znać.a poza tym zbieram siły na nowe wyzwania - od przyszłego tygodnia zaczynam angielski (2x w tygodniu + 2x siłownia + terapeutka -> mam 5 wieczorów z głowy)
Wielki szacun - dobrze mieć aspiracje - wiem co mówię ( w chwilach zwątpienia?! - nie pogrążysz się na maksa). Mimo pozornej beznadziei, mimo spadku wartości, jednak jest łatwiej się odbudowac - MIMO WSZYSTKO !!!
Dokładnie ![]()
Muszę jak najwięcej robić żeby nie myśleć, nie mieć na to czasu. A poza tym te zajęcia podbudują mnie - rozwinę się doszkalając język a i ciałko przydałoby się bardziej ujędrnić ![]()
Dokładnie
Muszę jak najwięcej robić żeby nie myśleć, nie mieć na to czasu. A poza tym te zajęcia podbudują mnie - rozwinę się doszkalając język a i ciałko przydałoby się bardziej ujędrnić
łapki trzymam zwinięte w kciuki - !!!! powtarzaj to sobie zawsze!!!
Ja byłam w sumie w 3 związkach dla mnie znaczących !! ( KAŻDY INNY!!!! w rokowaniach, w przebiegu itd ) jednak rozwaliło się . I nie wiem co kto by mi mówił, jednak nie dam sobie powiedzieć - wiem, że ŻYCIE TO NIESTETY LOTERIA !!! i jak się odnajdziesz w tej loterii zależy od Ciebie . Zachwianie !!! poczucia wartości - OK - naturalne w chwili " porażki", jednak gdy czujesz się silna - łatwiej jest stanąć na nogi - mimo rozterek sercowych
OLI -.... myślę, że myśli będą nam wszystkim jeszcze dłuuuuuuuuugo towarzyszyć. Jednak emocjonalność będzie spadać - tego jestem pewna, bo DZIŚ......... choć nie ma dnia, abym nie myślała, jednak emocji jest w nich coraz mniej.Zapytaj mnie czy kocham - TAK
Mi do tej siły jeszcze troszkę brakuje, ale wiem że dam radę.
Ja jestem po 2 znaczących związkach, długodystansowych, były one INNE. Drugi lepszy od pierwszego, ale z gorszym zakończeniem. Dlatego wierzę w trend rosnący - trzeci będzie lepszy od dwóch poprzednich i z HAPPY ENDEM
dobrze, że marzenia nie kosztują ![]()
Tak naprawdę dużo jak nie wszystko zależy od nas samych, od poczucia własnej wartości, od tego czy stawiamy granice i mamy jasno określone oczekiwania wobec siebie i partnerów.
OLI -.... myślę, że myśli będą nam wszystkim jeszcze dłuuuuuuuuugo towarzyszyć. Jednak emocjonalność będzie spadać - tego jestem pewna, bo DZIŚ......... choć nie ma dnia, abym nie myślała, jednak emocji jest w nich coraz mniej.Zapytaj mnie czy kocham - TAK
Będą będą, jeszcze pewnie długie tygodnie i miesiące. Aczkolwiek nie wiem jak mi się to udaje, ale coraz częściej kontroluję swoje myśli. Wypieram je i mam takie dni, że prawie wcale o nim nie myślę. Wtedy nie ma też emocji. Ale czekam na dzień, w którym będzie to zupełnie naturalne. Nie będę się do niczego zmuszać, będę na niego obojętna i PRZESTANĘ GO KOCHAĆ !!!! Kochać pewnie będziemy jeszcze długoooooo - to uczucie chyba najtrudniej wyrzucić....
Mi do tej siły jeszcze troszkę brakuje, ale wiem że dam radę.
Ja jestem po 2 znaczących związkach, długodystansowych, były one INNE. Drugi lepszy od pierwszego, ale z gorszym zakończeniem. Dlatego wierzę w trend rosnący - trzeci będzie lepszy od dwóch poprzednich i z HAPPY ENDEM![]()
dobrze, że marzenia nie kosztują
Tak naprawdę dużo jak nie wszystko zależy od nas samych, od poczucia własnej wartości, od tego czy stawiamy granice i mamy jasno określone oczekiwania wobec siebie i partnerów.
wiesz co OLI... ja tak naprawdę już sama nie wiem co lepsze : 1-szy 11lat, 2-gi 7 lat, 3-ci 10 miesięcy i .................najbardziej/ najdłużej cierpię po tym najkrótszym. Gdzie tu logika..???
no własnie nie mam pojęcia. Może właśnie z wiekiem, doświadczeniem to bardziej boli? Strach przed samotnością, że już nie zdążymy w tym wieku poznać kogoś wartościowego? Może z każdym kolejnym związkiem angażujemy się bardziej wynosząc jakieś doświadczenia z poprzedniego?
U mnie na pewno wpływ miały poważne plany - obrazy, które razem kształtowaliśmy (rodzina, dom, dzieci). W poprzednim związku też coś tam przebąkiwało, ale nie aż tak.
Mój ex był moim najlepszym przyjacielem, moją miłością, kochankiem - był tak naprawdę wszystkim czego potrzebowałam. Zostawiając mnie zabrał mi to wszystko, a nawet więcej.... oprócz siebie zabrał moją godność, poczucie własnej wartości...
Cholercia sama nie wiem. Ale dałaś mi do myślenia.
no własnie nie mam pojęcia. Może właśnie z wiekiem, doświadczeniem to bardziej boli? Strach przed samotnością, że już nie zdążymy w tym wieku poznać kogoś wartościowego? Może z każdym kolejnym związkiem angażujemy się bardziej wynosząc jakieś doświadczenia z poprzedniego?
U mnie na pewno wpływ miały poważne plany - obrazy, które razem kształtowaliśmy (rodzina, dom, dzieci). W poprzednim związku też coś tam przebąkiwało, ale nie aż tak.Mój ex był moim najlepszym przyjacielem, moją miłością, kochankiem - był tak naprawdę wszystkim czego potrzebowałam. Zostawiając mnie zabrał mi to wszystko, a nawet więcej.... oprócz siebie zabrał moją godność, poczucie własnej wartości...
Cholercia sama nie wiem. Ale dałaś mi do myślenia.
OLi... bardzo długo myślałam kiedyś i teraz.. i doszłam do wniosku, że nie jest ważny wiek...ważna jest ilość POMYŁEK i to mnie najbardziej w życiu OSOBISTYM przeraża. Cały czas przeraża mnie tu i w innych wygłaszanych wątkach - fakt DOŚWIADCZENIA........ g..no prawda. Każdy związek jest inny i doświadczenie nie ma nic do tego - doświadczenie........ nic nie znaczy............... bo musiałbyś być cyborgiem z ankieta w ręku ... zobacz Maję...boi się , ale wchodzi w coś i co..??/ znowu ryzkuje ..........bo to ludzkie.... oby to było TO - z całego serca jej życzę..ale uważam, że to ciągle loteria
mi bardziej chodziło o nasze doświadczenie w naszym postępowaniu w związku. Ale możesz mieć rację, że to po prostu loteria. Albo trafimy dobrze albo źle. Ale w moim przypadku strach też ma tu znaczenie. Strach przed samotnością.
839 2015-09-22 22:39:30 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-22 22:53:23)
mi bardziej chodziło o nasze doświadczenie w naszym postępowaniu w związku. Ale możesz mieć rację, że to po prostu loteria. Albo trafimy dobrze albo źle. Ale w moim przypadku strach też ma tu znaczenie. Strach przed samotnością.
poczucie samotności - ? dotyczy nas wszystkich.A doświadczenie w postępowaniu ..? - jak dla mnie - nie ma czegoś takiego.Zakochujesz się.... i co ..?? myślisz, jak to było wcześniej ??
( no może trochę) ,jednak poddajesz się emocjom, bo to nas niestety nakręca - jasne, że doświadczenie wymaga zauważania " złego", ale skoro się zakochasz, znajdziesz milion wytłumaczeń, że " tak może być?" i pewnie to przypadłość każdego z nas
Dzisiaj już nic mądrego nie wymyślę. Mój mózg sie buntuje. Uciekam spać. Dobranoc i spokojnej nocy ![]()
Dzisiaj już nic mądrego nie wymyślę. Mój mózg sie buntuje. Uciekam spać. Dobranoc i spokojnej nocy
dobranoc spokojnej nocy - jutro cholercia do pracy...........
Liza2014 napisał/a:OLI -.... myślę, że myśli będą nam wszystkim jeszcze dłuuuuuuuuugo towarzyszyć. Jednak emocjonalność będzie spadać - tego jestem pewna, bo DZIŚ......... choć nie ma dnia, abym nie myślała, jednak emocji jest w nich coraz mniej.Zapytaj mnie czy kocham - TAK
Będą będą, jeszcze pewnie długie tygodnie i miesiące. Aczkolwiek nie wiem jak mi się to udaje, ale coraz częściej kontroluję swoje myśli. Wypieram je i mam takie dni, że prawie wcale o nim nie myślę. Wtedy nie ma też emocji. Ale czekam na dzień, w którym będzie to zupełnie naturalne. Nie będę się do niczego zmuszać, będę na niego obojętna i PRZESTANĘ GO KOCHAĆ !!!! Kochać pewnie będziemy jeszcze długoooooo - to uczucie chyba najtrudniej wyrzucić....
Kochane Czarownice. ![]()
Przyjdzie dzień kiedy pewne emocje, a raczej ich brak będą zupełnie naturalne. Obojętność przychodzi zazwyczaj małymi kroczkami, często dla nas za wolno. Chciałybyśmy to przyśpieszyć. Tylko dziewczyny jak przychodzi taki pozytywny kop od życia to mamy ochotę zwolnić...
![]()
No i zrozum tu kobiety.... ![]()
Czy będziemy kochać długo, czy będziemy kochać zawsze? Nie wiem. Ja chyba trochę tak. W końcu to była miłość mojego życia - inaczej, wtedy sądziłam że to jest miłość mojego życia... Pamiętam dobre chwile, mamy wspaniałego syna.... Nie chce pamiętać złych.... Bo i po co? Coś się skończyło, ale to nie znaczy że kiedyś nie było najpiękniejsze i najbardziej prawdziwe na świecie.
Zawsze jakaś malutka część mojego serca będzie należała do niego. Ale to już nie boli. Jest wspomnieniem...
no własnie nie mam pojęcia. Może właśnie z wiekiem, doświadczeniem to bardziej boli? Strach przed samotnością, że już nie zdążymy w tym wieku poznać kogoś wartościowego? Może z każdym kolejnym związkiem angażujemy się bardziej wynosząc jakieś doświadczenia z poprzedniego?
U mnie na pewno wpływ miały poważne plany - obrazy, które razem kształtowaliśmy (rodzina, dom, dzieci). W poprzednim związku też coś tam przebąkiwało, ale nie aż tak.
Dziewczyny przecież każdy wiek jest najlepszy. Zawsze jest czas na miłość.
Strach przed samotnością paraliżuje. To prawda. Ale przecież można go oswoić. To, że nie jesteśmy w związku nie oznacza, że jesteśmy samotne.
Ja mam za sobą jeden związek. I wiecie - jest mi cholernie trudno. Z jednej strony nie myślałam, że On tak szybko dotrze do mnie, do mnie tej głęboko ukrytej... Przecież nawet byłemu się to nie udało, a znał mnie "całe życie"... Nie potrafię tego ogarnąć. Nie wiem jak mu się to udało. I to między innymi powoduje strach, że mogę znowu zostać zraniona...
Nie ma już we mnie tej "naiwnej" pewności, że to na całe życie. Bo już WIEM, że nie ma na - całe życie.
Z jednej strony jest radość, a z drugiej strach...
Mój ex był moim najlepszym przyjacielem, moją miłością, kochankiem - był tak naprawdę wszystkim czego potrzebowałam. Zostawiając mnie zabrał mi to wszystko, a nawet więcej.... oprócz siebie zabrał moją godność, poczucie własnej wartości...
Cholercia sama nie wiem. Ale dałaś mi do myślenia.
Olimpia najważniejsze słowo - BYŁ... Już nie jest, to przeszłość. BYŁ wszystkim czego potrzebowałaś kiedyś.
Ej... zabrał tylko swój parszywy tyłek... Tak jak zachowali się nasi byli nie postępują przyjaciele, nie mówiąc już o osobach które kochają...
Oni tylko zachwiali poczuciem naszej wartości, to jest chwilowe. My mamy je w sobie i nie jest ono zależne od żadnego faceta. ![]()
A wracając do historii Twojej koleżanki - no ręce opadają... Typowa klasyka. Mąż mnie nie rozumie, kolega z pracy... Ja rozumie motyle w brzuchu ( kurcze szkoda, że nie można ich wpuszczać na zawołanie...
), ale przecież to nie jest życie. Za chwilę będzie płacz, lament... Czemu nie możemy uczyć się na cudzych błędach?
Chce wejść w tą relacje? Proszę bardzo - niech idzie zaraz do męża. Niech powie, że nie czuje się kochana, że ktoś się pojawił... Nie zrobi tego.... Bo tak teraz jest najłatwiej.... Przecież ma PRAWO do szczęścia, a że kosztem innych i własnego dziecka.... Nie mogę, po prostu nie mogę.... Czemu ludzie traktują się na zasadzie wręcz RZECZY - dziś mi się podoba, jutro wyrzucę i kupię nową... A co... wolno mi.....
I po raz kolejny uświadamiam sobie, że ja do tych czasów nie pasuje... Wiecie mogłam swoje małżeństwo przecież odpuścić już trzy lata, mogłam położyć na nim lachę... po co było się męczyć? Z perspektywy czasu wiem przecież, że i tak nie udało się tego uratować. Ale wiecie co - następnym razem postąpiłabym tak samo. Walczyłabym, może jeszcze bardziej bym się starała. Człowiek obok to do cholery nie jest RZECZ....
P.S. Dziewczyny wybieram się w ten weekend do spa.
Szkoda, że nie umie robić naleweczek bo przydałaby się bardzo. ![]()
Liza próbuję cały czas przetrawić to o czym wczoraj rozmawiałyśmy. Nie wiem jak było u Ciebie po tych związkach, między 1, 2 a 3. Ale ja po pierwszym 7 letnim nie cierpiałam. Zaraz po nim zaczęłam spotykać się z Piotrem i to ja odeszłam od pierwszego. Więc tak naprawdę Piotr to mój pierwszy, który mnie oszukał, który mnie nie szanował i nie kochał. Pokładałam w nim ogromne nadzieje. I to mnie cholernie boli, bo byłam przekonana, że to ten jedyny, że to miłość mojego życia. Także ja doświadczenia zbyt wielkiego w rozstaniach nie mam i chyba nie wymyślę żadnej mądrej teorii. Może pozostałe Czarownice dołączą i coś wymyślą ![]()
Przyjdzie dzień kiedy pewne emocje, a raczej ich brak będą zupełnie naturalne. Obojętność przychodzi zazwyczaj małymi kroczkami, często dla nas za wolno. Chciałybyśmy to przyśpieszyć. Tylko dziewczyny jak przychodzi taki pozytywny kop od życia to mamy ochotę zwolnić...
![]()
![]()
No i zrozum tu kobiety....Czy będziemy kochać długo, czy będziemy kochać zawsze? Nie wiem. Ja chyba trochę tak. W końcu to była miłość mojego życia - inaczej, wtedy sądziłam że to jest miłość mojego życia... Pamiętam dobre chwile, mamy wspaniałego syna.... Nie chce pamiętać złych.... Bo i po co? Coś się skończyło, ale to nie znaczy że kiedyś nie było najpiękniejsze i najbardziej prawdziwe na świecie.
Zawsze jakaś malutka część mojego serca będzie należała do niego. Ale to już nie boli. Jest wspomnieniem...
Za kilka miesięcy na pewno to nastąpi. Ale niestety idzie to bardzo powoli. Maju jesteś, myślę, że dla nasz wszystkich tu zgromadzonych
, idealnym przykładem na to, że damy radę. Że się wyleczymy, że przestaniemy cierpieć, że będziemy obojętne. Dodaje mi to siły, bo wiem że to możliwe, że to nie tylko takie gadanie.
Dziewczyny przecież każdy wiek jest najlepszy. Zawsze jest czas na miłość.
Strach przed samotnością paraliżuje. To prawda. Ale przecież można go oswoić. To, że nie jesteśmy w związku nie oznacza, że jesteśmy samotne.
Ja mam za sobą jeden związek. I wiecie - jest mi cholernie trudno. Z jednej strony nie myślałam, że On tak szybko dotrze do mnie, do mnie tej głęboko ukrytej... Przecież nawet byłemu się to nie udało, a znał mnie "całe życie"... Nie potrafię tego ogarnąć. Nie wiem jak mu się to udało. I to między innymi powoduje strach, że mogę znowu zostać zraniona...
Nie ma już we mnie tej "naiwnej" pewności, że to na całe życie. Bo już WIEM, że nie ma na - całe życie.
Z jednej strony jest radość, a z drugiej strach...
To prawda, że czas na miłość jest zawsze. Ja najbardziej boję się tylko tego, że nie będę miała dzieci - mnie ten strach paraliżuje. Że nie zdążę...
Ten strach przed nowym, o którym piszesz może z czasem minie? To dopiero początek nowej drogi i pewne te dwie skrajności "radość i strach" są zupełnie normalne na tym etapie, po takich doświadczeniach.
Olimpia najważniejsze słowo - BYŁ... Już nie jest, to przeszłość. BYŁ wszystkim czego potrzebowałaś kiedyś.
Ej... zabrał tylko swój parszywy tyłek... Tak jak zachowali się nasi byli nie postępują przyjaciele, nie mówiąc już o osobach które kochają...
Oni tylko zachwiali poczuciem naszej wartości, to jest chwilowe. My mamy je w sobie i nie jest ono zależne od żadnego faceta.
Zgadzam się z tym - dopiero po tym jak się zachował pokazał swoją prawdziwą twarz. Osoba, która kocha i szanuje tak nie postępuje. Ale musiało minąć wiele czasu, zanim to do mnie dotarło. Łudziłam się, że jest miłość, ale gów... prawda - ON KOCHA TYLKO SIEBIE !!! A ja nie chcę być z kimś takim.
I po raz kolejny uświadamiam sobie, że ja do tych czasów nie pasuje... Wiecie mogłam swoje małżeństwo przecież odpuścić już trzy lata, mogłam położyć na nim lachę... po co było się męczyć? Z perspektywy czasu wiem przecież, że i tak nie udało się tego uratować. Ale wiecie co - następnym razem postąpiłabym tak samo. Walczyłabym, może jeszcze bardziej bym się starała. Człowiek obok to do cholery nie jest RZECZ....
P.S. Dziewczyny wybieram się w ten weekend do spa.
Szkoda, że nie umie robić naleweczek bo przydałaby się bardzo.
Ehh ta moja koleżanka...mam nadzieję, że powalczy o swoje małżeństwo i zachowa się tak jak powinna. Ale jej historia dobiła mnie, po raz kolejny straciłam wiarę w ludzi, w instytucję małżeństwa. Ja też nie pasuję do tych czasów, mam wpojone te prawdziwe i najważniejsze wartości - nie potrafię i nie chcę nikogo oszukiwać. Ale ludzie widocznie traktują się przedmiotowo, w ogóle nie liczą się dla nich uczucia innych osób. Nie walczą o swoje związki, poddają się tym głupim motylkom i nie myślą o konsekwencjach. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
PS. Udanego wypadu do SPA ![]()
Liza próbuję cały czas przetrawić to o czym wczoraj rozmawiałyśmy. Nie wiem jak było u Ciebie po tych związkach, między 1, 2 a 3. Ale ja po pierwszym 7 letnim nie cierpiałam. Zaraz po nim zaczęłam spotykać się z Piotrem i to ja odeszłam od pierwszego. Więc tak naprawdę Piotr to mój pierwszy, który mnie oszukał, który mnie nie szanował i nie kochał. Pokładałam w nim ogromne nadzieje. I to mnie cholernie boli, bo byłam przekonana, że to ten jedyny, że to miłość mojego życia. Także ja doświadczenia zbyt wielkiego w rozstaniach nie mam i chyba nie wymyślę żadnej mądrej teorii. Może pozostałe Czarownice dołączą i coś wymyślą
No ja w tej kwestii w ogóle nie pomogę - moje związki to jedna wielka porażka. Trwały od 3 do 5 miesięcy plus ostatni związek - rok. Nie wiem dlaczego tak to wyglądało. Mój kolega twierdzi, że faceci mnie się boją
. Mogę też powiedzieć, że zazdroszczę wam trochę tych 4 - 7 letnich związków. Miałyście okazję lepiej wszystko poznać i macie lepsze doświadczenia. Moi poprzedni też odchodzili ale nie do innych kobiet ( 2 z nich jest ciągle samych) tak więc jak widać jakoś podświadomie wybieram mężczyzn którzy nie są gotowi do związku albo po prostu nie chcą go mieć - dlaczego ? tego też nie wiem.
Pomyślicie pewnie, że coś musi być ze mną nie tak - ja czasami tez tak myślę. Prawie wszystkie koleżanki nawet jeśli są teraz sama były w przeszłości w jakichś tam dłuższych układach - a ja ciągle sama. Dlatego jak pojawił się ten ostatni to miałam przeświadczenie, że w końcu to jakaś tam nagroda za te wszystkie samotne lata. A tu ZONK! i znowu jestem w punkcie wyjścia.