Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
Podobne tematy
587 2015-09-15 21:20:08 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-15 21:20:31)
Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
.............. a jak już ich przemienimy w te ropuchy, to przeczochramy je potem za glacę po mokrej trawie w pełni księżyca. A potem polecimy wszystkie na miotłach do Arcoly na kieliszeczek nalewki. O świcie, jakby nigdy nic - wyprowadzimy na spacer psiaka Olimpii
zahir2603 napisał/a:Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
.............. a jak już ich przemienimy w te ropuchy, to przeczochramy je potem za glacę po mokrej trawie w pełni księżyca. A potem polecimy wszystkie na miotłach do Arcoly na kieliszeczek nalewki. O świcie, jakby nigdy nic - wyprowadzimy na spacer psiaka Olimpii
podobają mi się Wasze plany
tylko tych ropuch już nic nie odczaruje w naszej bajce i skończą na przyszłą wiosnę w brzuszkach bocianów ![]()
Za to my na wiosnę z ładnych poczwarek przekształcimy się piękne motyle, rozwiniemy skrzydła i całkowicie wolne polecimy gdzie nas tylko skrzydełka poniosą.... rozmarzyłam się ![]()
zahir2603 napisał/a:Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
.............. a jak już ich przemienimy w te ropuchy, to przeczochramy je potem za glacę po mokrej trawie w pełni księżyca. A potem polecimy wszystkie na miotłach do Arcoly na kieliszeczek nalewki. O świcie, jakby nigdy nic - wyprowadzimy na spacer psiaka Olimpii
TO ja tą nalewkę muszę ogarnąć
dobrze ze mieszkam na ostatni piętrze to będzie gdzie na tych miotłach lądować ![]()
Liza2014 napisał/a:zahir2603 napisał/a:Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
.............. a jak już ich przemienimy w te ropuchy, to przeczochramy je potem za glacę po mokrej trawie w pełni księżyca. A potem polecimy wszystkie na miotłach do Arcoly na kieliszeczek nalewki. O świcie, jakby nigdy nic - wyprowadzimy na spacer psiaka Olimpii
podobają mi się Wasze plany
tylko tych ropuch już nic nie odczaruje w naszej bajce i skończą na przyszłą wiosnę w brzuszkach bocianów
Za to my na wiosnę z ładnych poczwarek przekształcimy się piękne motyle, rozwiniemy skrzydła i całkowicie wolne polecimy gdzie nas tylko skrzydełka poniosą.... rozmarzyłam się
No pięknie:-) to czarodziejskich snów! a jutro tą bajkę córce opowiem na dobranoc;-)
Liza2014 napisał/a:zahir2603 napisał/a:Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
.............. a jak już ich przemienimy w te ropuchy, to przeczochramy je potem za glacę po mokrej trawie w pełni księżyca. A potem polecimy wszystkie na miotłach do Arcoly na kieliszeczek nalewki. O świcie, jakby nigdy nic - wyprowadzimy na spacer psiaka Olimpii
TO ja tą nalewkę muszę ogarnąć
dobrze ze mieszkam na ostatni piętrze to będzie gdzie na tych miotłach lądować
....i doleciały czarownice do Arcoli na magiczny napoj. Koniec bajki! Ciąg dalszy nastąpi rano.
Ps. Liza od razu trzeba zrobić eliksir na kaca.
A ja dzisiaj moje drogie czarownice zostałam w domu. Chyba przeziębienie mnie jakieś dopadło, bo nie mam na nic siły i wszystko mnie boli.
Także Liza liczę na jakiś eliksir uzdrowienia ![]()
Pozdrawiam i zdrówka życzę aby Was nic nie łapało ![]()
Olimpia - to my Tobie powinnyśmy życzyć zdrówka
. Odpoczynku nigdy za wiele. A u mnie z nastrojami jak w kolejce górskiej - raz lepiej raz gorze (3 tydzień właśnie mija).
Olimpia - to my Tobie powinnyśmy życzyć zdrówka
. Odpoczynku nigdy za wiele. A u mnie z nastrojami jak w kolejce górskiej - raz lepiej raz gorze (3 tydzień właśnie mija).
a dziękuję, dziękuję.
Z tymi nastrojami z każdym tygodniem będzie coraz lepiej. U mnie minęło 1,5 miesiąca i już coraz rzadziej mam doła i coraz rzadziej jestem smutna. U Ciebie też tak będzie.
Trzymaj się dzielnie i nie poddawaj się ![]()
Tak szczerze to myślałam, że dużo dłużej będę do siebie dochodzić. Ale chyba dużo zrozumiałam, poprzestawiałam sobie w głowie co nieco + pomoc terapeutki. Jestem na dobrej drodze ![]()
Witajcie
Kurcze - ja też podziębiona jestem. Jednak nie mogę sobie pozwolić na odleżenie, więc dzielnie się spisałam w pracy i teraz w domciu krótki odpoczynek i muszę trochę czasu poświęcić na english, bo jutro mam zajęcia.
Co do eliksiru - cholercia czuje małą presje - a jak mi nie wyjdzie i biedronki z eksików będą?? . Co te biedne boćki na wiosnę będą jadły - hiii
Arcola - ty się po górskich kolejkach nie szlajaj, tylko wieź się w garść, bo jak nie, to eliksiru na Twojego nie zrobię. Trzymajmy się BABKI/ ARNOLDOWE/ CZAROWNICE / I NIE WIEM KTO TAM JESZCZE ZARĄBISTY
Witajcie
Kurcze - ja też podziębiona jestem. Jednak nie mogę sobie pozwolić na odleżenie, więc dzielnie się spisałam w pracy i teraz w domciu krótki odpoczynek i muszę trochę czasu poświęcić na english, bo jutro mam zajęcia.
Co do eliksiru - cholercia czuje małą presje - a jak mi nie wyjdzie i biedronki z eksików będą?? . Co te biedne boćki na wiosnę będą jadły - hiii
Arcola - ty się po górskich kolejkach nie szlajaj, tylko wieź się w garść, bo jak nie, to eliksiru na Twojego nie zrobię. Trzymajmy się BABKI/ ARNOLDOWE/ CZAROWNICE / I NIE WIEM KTO TAM JESZCZE ZARĄBISTY
Hej, dołączam do grupy przeziebionych:-( Jakiś eliksir na to?:-)
cześć dziewczyny,
pogoda za oknem taka fajna , a Wy przeziębione ;] zdrówka życzę!
Liza naprawdę tak uważasz ?
" nigdy - jednoznacznie nie będziemy wiedziały kiedy powiedzieć BASTA 0 NIE GODZĘ SIĘ - który moment jest tym właściwym? - to pierwsze "potknięcie", partnera? czy potraktować to jako zwyczajną ułomność ludzką? Przecież my tez błądzimy i im też należy na to pozwolić. No właśnie, ale kiedy jest ten moment, by zapalić czerwoną lampkę, która ma byc sygnałem, . by nie zadawać za jakiś czas tego pytania...O ile za dużo?
My nie dywagujemy o błędzie czy potknięciu, ale o poczuciu, że nasze potrzeby nie są spełniane, o poczuciu, że ktoś nas rani i o poczuciu, że naszą miłością to zmienimy. Gdy podążysz za swoimi potrzebami, będziesz słuchała siebie i nie pozwalała na dyskomfort emocjonalny w imię "miłości" gdy uznasz, że swoją miłością nie możesz zasługiwać, na uczucie 2 strony , czy czasem nawet tej miłości wymuszać, bo miłość jest, albo jej nie ma , w końcu gdy po prostu pozwolisz sobie na bezradność wobec sytuacji, to wycofasz się po kilku miesiącach, nie po kilku latach z takiego układu.
Inna rzecz bliskość , czy nie boisz się jej ? Nie można być blisko ( dojrzali kobieta i mężczyzna), z mężczyzną , który się nie angażuje lub , który wymaga przez nas prowadzenia i opieki. BTW Liza nie uczułaś się w związku jakbyś jechała na zaciągniętym ręcznym?
Możliwe, iż na razie zrozumiałaś wiele zależności, natomiast co najważniejsze nie poczułaś. Tylko gdy rozliczysz się z przeszłością, uwolnisz złość, przeżyjesz żałobę, na koniec wybaczysz, poczujesz, , że jesteś w innym miejscu niż teraz. Wszystko masz w sobie , tam jest klucz i wszystkie odpowiedzi.
Arcola,dlaczego tak mało siebie lubisz hmm, uważasz , ze nie zasługujesz na to by dostawać od innych, dlaczego otoczyłaś się ludźmi, którzy tylko biorą,co z Twoimi potrzebami ? To są pytania, które mogą dać Ci pewien początek do zmian, dobra jaskółka , że wkurzyłaś się na znajomych , którzy zapomnieli o Twoich urodzinach.
Wszystkiego dobrego Ci życzę ![]()
Wiesz co Iskra hmm masz dużo racji w tym co piszesz, ale ja mam taki charakter. Zawsze było mi trudno prosić o pomoc. W związku z tym wszyscy postrzegali mnie jako bardzo silną osobowość. Nigdy na nic się nie skarżyłam. No a teraz kiedy wszyscy wiedzą jaka jest sytuacja nikt sam z siebie do mnie nawet nie zadzwoni. Zawsze wychodziłam z założenia że znajomi mają swoje problemy i nie chciałam obarczac ich jeszcze swoimi.
599 2015-09-16 21:28:54 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-09-16 23:32:39)
Arcola na szczęście to nie jest kwestia charakteru, charakteru rzeczywiście nie zmieniasz. Możesz być empatyczna co ulatwia Ci wczucie w potrzeby innychy, możesz mieć niestety niskie poczucie wartości. Boisz sie odrzucenia? Potrafisz zalozyć , że mogłabyś kogoś odrzucić, kogoś kto po prostu się uwieśil na Tobie, kto tylko bierze ? Gdy dasz sobie na to zgodę, gdy wprost powiesz co Cie wkurza czego potrzebujesz, zobaczysz kto zostanie przy Tobie, kto zniknie. Znikną Ci którzy nie dostosuje się do Ciebie, zyskasz prawdziwe i głębsze relacje.
600 2015-09-17 07:43:47 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-09-17 07:49:50)
ISKRA
chyba wkradło się małe niedopowiedzenie z ojej strony, wynikające ( jak myślę ) z ograniczeń słowa pisanego na tym forum
Piszesz....... "My nie dywagujemy o błędzie czy potknięciu, ale o poczuciu, że nasze potrzeby nie są spełniane, o poczuciu, że ktoś nas rani i o poczuciu, że naszą miłością to zmienimy. Gdy podążysz za swoimi potrzebami, będziesz słuchała siebie i nie pozwalała na dyskomfort emocjonalny w imię "miłości" gdy uznasz, że swoją miłością nie możesz zasługiwać, na uczucie 2 strony , czy czasem nawet tej miłości wymuszać, bo miłość jest, albo jej nie ma , w końcu gdy po prostu pozwolisz sobie na bezradność wobec sytuacji, to wycofasz się po kilku miesiącach, nie po kilku latach z takiego układu......"
święte słowa! podpisuje się pod nimi dwoma rekoma. Zgodnie z tym
aktualnie postąpiłam. Kiedyś tkwiłam w czymś " chorym" 11 lat, potem 7 lat - ile lat za długo..?? -( nawet nie chce wracać dziś do tego). Dziś jest mi źle po związku, z którego wycofałam się po 10 miesiącach ( choć baaaardzo tego nie chciałam), gdyż właśnie tak , jak piszesz........" poczułam dyskomfort emocjonalny w imię " miłości". Miłości tak oczekiwanej z mojej strony i jego również . Sądzę, że w jakiś sposób mnie kochał, jednak chyba " za mało" skoro koleje losu sprawiły, że podjął decyzję ( nie klasyczna zdrada fizyczna), z którą źle się zaczęłam czuć, przestałam się czuć spełniona w związku. Choć "szybko" zareagowałam i chyba przez to nie dopuściłam, że
włączył się ręczny hamulec) nie zmienia to faktu, że dziś czuje się opuszczona, zawiedziona, bardzo rozdarta wewnętrznie, naszpikowana myślami, które czasem mnie zjadają od środka.
Pytasz....." nie uczułaś się w związku jakbyś jechała na zaciągniętym ręcznym? ..- w poprzenich, tych długich związkach- TAK ,w pewnym momencie właśnie tak się czułam. W tym ostatnim - NIE, wręcz przeciwnie. Z pewnością dlatego, że zareagowałam szybciej
Liza , tylko się więc cieszyć, ze potrafiłaś zakończyć relację, która w jakiś sposób Cię ranila, w toku doświadczeń, wyniosłaś życiowe lekcje.
Nie opisałeś tu dokładnie swojej historii zrozumiałam, ze to zdrada była motywem Twojego odejścia.
Zaangażowałaś się w relację dlatego czujesz się zawiedziona , nie była to niestety dobra relacja, mozliwe, ze nie widziałaś ,ze Twój partner nie wchodził w ten związek tak jak Ty z równym zaangażowaniem.
Maja1977 napisał/a:Cześć dziewczyny.
Nie było mnie tydzień, ale widzę że był on dla Was trudny...:(
Niby spodziewamy się spadków formy, niby wiemy co robić jak one przychodzą, ale.... Potem jesteśmy bezsilne... Uczucia biorą górę...Więc trochę mi wręcz głupio bo u mnie się działo, ale pozytywnie... Właściwie od tygodnia czuję się jakbym była na kolejce górskiej...
Kurcze, tak naprawdę nic takiego Wielkiego w ciągu tygodnia nie może się przecież wydarzyć, ale...Powiem Wam na razie, że ból mija. Budzicie się któregoś dnia i mimo, że macie jego obraz przed oczami, spodziewacie się że za chwilę poczujecie jak żołądek podchodzi Wam do gardła, pojawią się łzy, a tymczasem nic się nie dzieje. Myślicie - to już przeszłość. Boże, jak to dobrze, że to przeszłość.
Wyskakujecie z łóżka z uśmiechem na ustach i już nie myślicie o byłych.... Chcieli odejść, ich strata. Prędzej czy później będą chcieli wrócić, ale my już wtedy będziemy daleko... Szczęśliwe...Uwolniłyśmy z toksycznych związków. A to naprawdę duży sukces. Silne kobietki jesteśmy i tyle
Pomyślcie, że mogłyśmy tkwić w nich do końca życia.... Bbbrrr.... To by była dopiero Masakra. Tak naprawdę oddali Nam przysługę. Nie wiem, może jakieś kwiaty im wysłać...
Także MOJE KOCHANE - głowa do góry, pierś do przodu, i uśmiech, przede wszystkim uśmiech...
Zycie jest takie piękne przecież.
Maju ja się bardzo cieszę, że u Ciebie jest lepiej oraz że tydzień był pozytywny
Nami się nie przejmuj, za chwilkę Cię dogonimy i też będzie tylko pozytywnie.ps. troszkę się martwiłam, że tak długo Cię nie było, ale widzę, że bezpodstawnie
Sama się zdziwiłam, że ten tydzień tyle zmienił... Co innego "wiedzieć", że czas robi swoje, a co innego "doświadczać".... ![]()
603 2015-09-17 11:37:45 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-09-17 12:52:48)
MAJA - dobrze, że jesteś- ufffffffffff. Myslałam, że na miotle odleciałaś i nie zapanowałaś nad układem kierowniczym. Jest dobrze- super. Już się bałam, że zmaleją nam dochody z wpisowego do kasy CZAROWNIC- he he he
Liza... odleciałam.... nie zapanowałam...
![]()
Mam wrażenie, że nad niczym za bardzo nie panuje.... czuję się jak na karuzeli....
![]()
Tyle, że nie chce schodzić z tej karuzeli...
![]()
Dzięki kobitki - ale wiecie co mnie wkurza - jak trzeba pożyczyć pieniądze, podlać kwiatki,, popilnować mieszkania albo coś ode mnie załatwić - to wszyscy wiedzą jaki mam numer. A jak mam urodziny to nagle wszyscy są zarobieni, nie maja czasu bo praca, dom , dzieci. A ja jak taki głupek prawie na każdą prośbę lecę żeby pomóc.
Wiesz, same im na to pozwalamy.... Ja też byłam taka do rany przyłóż.... Sprawy nie do załatwienia - Maja załatwia od ręki.
Ale nauczyłam się być asertywna. Kurcze na początku to wydawało mi się, że jestem chamska po prostu. Ale to nie chamstwo, tylko dbanie o siebie i zdrowy egoizm.
Ciężko przestawić siebie, swoje myślenie. Ale warto. I na pewno Ci się uda. ![]()
Liza2014 napisał/a:ISKRA
................" Ile trwały nasze związki...? O ile za dużo...??/ - no właśnie.... myślę, że nigdy - jednoznacznie nie będziemy wiedziały kiedy powiedzieć BASTA 0 NIE GODZĘ SIĘ - który moment jest tym właściwym? - to pierwsze "potknięcie", partnera? czy potraktować to jako zwyczajną ułomność ludzką? Przecież my tez błądzimy i im też należy na to pozwolić. No właśnie, ale kiedy jest ten moment, by zapalić czerwoną lampkę, która ma byc sygnałem, . by nie zadawać za jakiś czas tego pytania...O ile za dużo?No właśnie ciężko wyczuć pewnie ten moment, ale wiem jedno. Po tych doświadczeniach z poprzednich związków na pewno powiem STOP w momencie gdy facet nie będzie mnie szanował - wyklinał tak jak poprzedni, obiecywał zmianę i tylko obiecywał, albo zdradzał i kłamał jak ten drugi. Nie będę wtedy słuchała kłamstw, próśb, wyjaśnień. Po prostu po pierwsze poważnej wpadce (mam nadzieję) powiem dość. Rozumiem, że można popełniać błędy, rozumiem, że można je wybaczyć RAZ, ale nie tak jak w moim przypadku kilka razy wracałam i dawałam się oszukiwać.
Dziewczyny myślę, że na pewno nasze doświadczenia ukształtowały nasze spojrzenie na facetów. Jesteśmy ostrożne, boimy się sparzyć. Ale to wszystko mówi nasz rozum. Ale jak przyjdą uczucia to.... ![]()
W dzień mam motywację do robienia czegoś, do działania, do rozwijania się itd. Wieczorem już spada, ale myślę że to kwestia kilku dni i wrócę na właściwe tory. Zastanawiam się czy z nią już jest, czy nadal romansuje itd - muszę sobie to wybić z głowy bo co MNIE TO OBCHODZI. Walczę z tym, trzymajcie kciuki
Olimpia to minie... Uwierz mi... ![]()
Sam Ci z głowy wywietrzeje. Na to potrzeba czasu. Teraz ja już WIEM. ![]()
A kciuki cały czas trzymam. W końcu teraz świat z postępem poszedł i latając na miotle nie trzeba się trzymać to ręce wolne są... ![]()
Boziu dziewczyny ile ja poswiecilam dla niego. Po studiach klapa- moje marzenia to były jego marzenia. Tego dziś nie mogę sobie wybaczyć, że zrezygnowałam całkowicie z marzen, z dalszego rozwoju. Czy ja byłam taka zakochana, czy taka głupia, czy taka leniwa?!
Ale teraz już mam plan, który powolutku realizuje. Zaczęłam 1 etap, zaczne i kolejne!
Jakbym czytała o sobie.... Zero marzeń, zero mnie w tym związku... Nie byłaś ani głupia, ani leniwa, tylko kochałaś. Każda z nas kochała.
zahir2603 napisał/a:Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
.............. a jak już ich przemienimy w te ropuchy, to przeczochramy je potem za glacę po mokrej trawie w pełni księżyca. A potem polecimy wszystkie na miotłach do Arcoly na kieliszeczek nalewki. O świcie, jakby nigdy nic - wyprowadzimy na spacer psiaka Olimpii
Dziewczyny ja myślę, że za jakiś czas nie będziecie nawet snuły "bajek" na temat byłych. Po prostu będziecie mieć ich centralnie w .... ![]()
Szkoda będzie Wam czasu. ![]()
Ale z naleweczek rezygnować nie będziemy. To, to na pewno nie.... Nie ma takiej opcji nawet. ![]()
609 2015-09-17 12:47:04 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-09-17 12:53:59)
Liza2014 napisał/a:zahir2603 napisał/a:Do szkoły czarownic:-) zrobisz Liza eliksir i przemienimy panów byłych w ropuchy wstretne
.............. a jak już ich przemienimy w te ropuchy, to przeczochramy je potem za glacę po mokrej trawie w pełni księżyca. A potem polecimy wszystkie na miotłach do Arcoly na kieliszeczek nalewki. O świcie, jakby nigdy nic - wyprowadzimy na spacer psiaka Olimpii
podobają mi się Wasze plany
tylko tych ropuch już nic nie odczaruje w naszej bajce i skończą na przyszłą wiosnę w brzuszkach bocianów
Za to my na wiosnę z ładnych poczwarek przekształcimy się piękne motyle, rozwiniemy skrzydła i całkowicie wolne polecimy gdzie nas tylko skrzydełka poniosą.... rozmarzyłam się
Wiecie, czasem życie pisze takie scenariusze, że nie trzeba marzyć...
![]()
Poza tym, jaka wiosna, jakie poczwarki.... Dziewczyny my już jesteśmy, piękne, mądre motylki.... ![]()
610 2015-09-17 12:50:25 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-09-17 12:50:39)
Liza2014 napisał/a:Witajcie
Kurcze - ja też podziębiona jestem. Jednak nie mogę sobie pozwolić na odleżenie, więc dzielnie się spisałam w pracy i teraz w domciu krótki odpoczynek i muszę trochę czasu poświęcić na english, bo jutro mam zajęcia.
Co do eliksiru - cholercia czuje małą presje - a jak mi nie wyjdzie i biedronki z eksików będą?? . Co te biedne boćki na wiosnę będą jadły - hiii
Arcola - ty się po górskich kolejkach nie szlajaj, tylko wieź się w garść, bo jak nie, to eliksiru na Twojego nie zrobię. Trzymajmy się BABKI/ ARNOLDOWE/ CZAROWNICE / I NIE WIEM KTO TAM JESZCZE ZARĄBISTYHej, dołączam do grupy przeziebionych:-( Jakiś eliksir na to?:-)
Eliksir miłości....
![]()
611 2015-09-17 13:18:55 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-09-17 13:19:26)
zahir2603 napisał/a:Liza2014 napisał/a:Witajcie
Kurcze - ja też podziębiona jestem. Jednak nie mogę sobie pozwolić na odleżenie, więc dzielnie się spisałam w pracy i teraz w domciu krótki odpoczynek i muszę trochę czasu poświęcić na english, bo jutro mam zajęcia.
Co do eliksiru - cholercia czuje małą presje - a jak mi nie wyjdzie i biedronki z eksików będą?? . Co te biedne boćki na wiosnę będą jadły - hiii
Arcola - ty się po górskich kolejkach nie szlajaj, tylko wieź się w garść, bo jak nie, to eliksiru na Twojego nie zrobię. Trzymajmy się BABKI/ ARNOLDOWE/ CZAROWNICE / I NIE WIEM KTO TAM JESZCZE ZARĄBISTYHej, dołączam do grupy przeziebionych:-( Jakiś eliksir na to?:-)
Eliksir miłości....
![]()
![]()
Oj, każda by chciała!
Eliksir miłości....
![]()
![]()
Maju czy ja dobrze myślę, że u Ciebie te zmiany to własnie działanie jakiegoś "eliksiru"?
Czytam i czytam Twoje komentarze i nasuwa mi się jedna myśl ![]()
Wiecie co, u mnie znowu jakaś klapa.
Chyba wszystko mi się kumuluje na raz - wczorajsza wizyta u terapeutki, zbliżające się znienawidzone dni (hormony buzują), ładna pogoda i wywleczenie na spacery tych całych szczęśliwych rodzin...
A ja czuję się tak cholernie samotna. Jest mi dzisiaj źle. Uświadomiłam sobie wczoraj (wiedziałam to, ale dopiero dotarło do mojej świadomości), że na stopie zawodowej i w kwestii wykształcenia mi się powiodło. Odniosłam jakieś tam sukcesy, chciałabym więcej -wiadomo ambicja, ale nie narzekam. A prywatnie? - dupa, jestem nieszczęśliwa, samotna, nadal rozbita, czuję się niekochana, niechciana. Znowu nawiedziły mnie te doły i płacz. Jestem zmęczona, strasznie zmęczona. Staram się ze wszystkich sił zapomnieć, wyleczyć z niego, staram się cały czas coś robić aby zapełniać czas, staram się myśleć o sobie. Ale w takie dni jak dzisiaj nic mi się po prostu nie chce. Nic mnie nie interesuje. Tęsknię, tylko za czym? Czy za nim?
Z jednej strony cieszę się, że się nie odzywa bo podążam w jednym właściwym kierunku, ale z drugiej strony ta świadomość, że mnie olał jest bolesna. To chyba będzie kiepskie popołudnie i wieczór.
Mam nadzieję, że chociaż u Was lepiej moje Drogie Arnoldowe ![]()
witaj w klubie Olimpia - u mnie to samo. Myślałam, że z biegiem dni będzie coraz lepiej i że wypłakałam się przez pierwsze dwa tygodnie. Niestety mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Już sama nie wiem czy płaczę przez niego czy może nad sobą. W pracy jest ok - ale też są chwilę, że jak ktoś mi zwróci uwagę o byle pierdołę to mam ochotę się popłakać. Proszki apteczne nie pomagają, oczy mam jak kret ciągle spuchnięte. W ciągu 5 min zmienia mi się nastrój z w miarę ok na płacz. Wkurza mnie to. Wszystkie plany żeby chodzić gdzieś na jakąś siłownie legły w gruzach, bo jak jestem w takim stanie to dodatkowo nie jem. Kur... kiedy to minie ? On nie był tego wart - to dlaczego ja się tak zachowuje ? Niestety mam takie czarne myśli jak Olimpia, że już nigdy nikogo nie poznam - bo nawet nie mam gdzie. W Warszawie na topie jest teraz lans i sztuczne lalunie co to tylko mózgu nie maja zoperowanego. A ja jestem normalna. Boję się nadchodzącego weekendu bo ten niestety spędzam w domu.
Zdecydowanie mam nadzieję, że u was jest lepiej i na pocieszenie jakiś kawał ktoś opowie.
Oj przydałyby się jakieś wesołe historyjki ![]()
może wieczorkiem wpadnie Liza, Maja, Zahir, Iskra - ARNOLDOWE HELP!!!
Arcola wiemy przecież, że tak jeszcze przez jakiś czas będzie. Mamy lepsze dni i wierzę, że z czasem będziemy ich miały coraz więcej. Tylko właśnie te huśtawki !! Ja w pracy dzisiaj też się poryczałam jak z koleżanką rozmawiałam, czasami nie wyrabiam, czasami nie panuję nad emocjami. A jeszcze wczoraj terapeutce opowiadałam jak mi to dobrze idzie...a dzisiaj? KLAPA
szukałam i szukałam i jakoś nic śmiesznego nie udało mi się znaleźć. Dziękuje sobie za moje nalewki
dwa kieliszki i od razu lepiej.
Wkurzają mnie te moje huśtawki nastrojów - a najgorsze to że wiem że ON NIE JEST TEGO WART!, więc skąd mi się to bierze ?
szukałam i szukałam i jakoś nic śmiesznego nie udało mi się znaleźć. Dziękuje sobie za moje nalewki
dwa kieliszki i od razu lepiej.
Wkurzają mnie te moje huśtawki nastrojów - a najgorsze to że wiem że ON NIE JEST TEGO WART!, więc skąd mi się to bierze ?
To jest właśnie ta walka rozumu z sercem. Ja czasami się śmieję sama z siebie i wyobrażam sobie jak na jednym ramieniu siedzi mój mózg a na drugim serce. Jedno krzyczy "kochasz go, walcz dalej", a drugie "Ty chyba całkowicie zidiociałaś, on Cię nie kocha i na Ciebie nie zasługuje".
Wiele razy ktoś pisał o tym w różnych wątkach. To jest jak detoks - uzależnienie (chęć przytulenia do niego, usłyszenia jego głosu itp), a z drugiej strony wiemy, że oni nas niszczą, zabijają, więc walczymy z tym co chcemy a co powinniśmy.
Damy radę, wierzę w nas i oby jutro było lepiej ![]()
618 2015-09-17 19:34:42 Ostatnio edytowany przez arcola (2015-09-17 19:35:03)
Olimpia - wiesz co jest najgorsze albo może najdziwniejsze, że mój związek nie był idealny i wielokrotnie myślałam, że bez niego będzie mi lepiej ( lepiej być samemu niż w złym towarzystwie) odetchnę pełna piersią itp.... I co ? i teraz jak go nie ma jest dramat, chociaż jak był to też czułam że to nie to. Więc u diabła o co chodzi ??? Nie czuje że mi go brakuje, ale coś jest na tyle nie tak i nie mogę dojść co, że chce płakać i płakać i płakać. Nie wiem może muszę wypłakać wszystkie frustracje z kilku lat. Nie rozumiem......hmmmm chociaż chyba wiem przykro mi że on nie walczy, że byłam tak mało istotna w jego życiu że nawet nie ma 30 sek żeby wysłać mi życzeń sms to chyba jest to.
No mam nadzieję że jutro będzie lepiej a nasze czarownice jak się podłączą do wirtualnej rzeczywistości to dodadzą nam otuchy ![]()
Jesteśmy zajebiste !!!
Kochane dziewczyny. Dopiero zaczynacie swoją walkę. To co przeżywacie my z większym stażem ( u mnie już 8 miesięcy) przeszlysmy. I wy przejdziecie i wy będziecie za kilka miesięcy mądrzejsze! Chce wam się płakać- placzcie, chce wam się śmiać- smiejcie się! Będzie dobrze! Za kilka tygodni będzie lepiej! Ok 2-3 miesiąca jest juz zdecydowanie łatwiej.
Odpowiem wam zdarzenie sprzed kilku minut. Niby nic takiego ale mi się śmiać chce. Wróciła moja córka od tatusia. Szybko kasę wzięła i po blok do sklepu poleciała bo tatuś zapomniał jej kupić. He he. Dziecko moje siedmioletnie poszło samo po blok a on nadal nie potrafi tego zrobić. Rozumiecie to?! To jest jakaś przypadłość, pewnie jakaś choroba, lęk?! Mamy sklep 20m od domu a on w nim nie był przez 5 lat. I ja to tyle znosilam i latalam mu po lodziki, słodycze. Śmiech:-)
Jesteśmy zajebiste !!!
ZGADZAM SIĘ!!!!
Wydaje mi się, ze to może nie do końca brakuje nam konkretnie ich. Też się często zastanawiam nad tym czy go nadal kocham, czy można kogoś kochać po takich świństwach? Nam chyba brakuje po prostu bycia z kimś, byle jakim, ale jakimś. Tkwiłyśmy w tych toksycznych związkach pewnie dlatego, że bałyśmy się samotności i nadal boimy. Naiwnie wierzyłyśmy im, wierzyłyśmy, że się zmienią, że na pewno nas kochają i ta miłość wszystko zwycięży. Guzik prawda, oni nas nie kochali, nam się tylko tak wydawało i tłumaczyłyśmy sobie ich zachowanie, wmawiałyśmy sobie, że im zależy. To boli, to bardzo boli ale musimy przełknąć tę porażkę i z podniesioną głową iść dalej w poszukiwaniu szczęścia. Jeszcze nie dzisiaj, bo dzisiaj nam źle ale za jakiś czas.... ![]()
arcola napisał/a:Jesteśmy zajebiste !!!
ZGADZAM SIĘ!!!!
Wydaje mi się, ze to może nie do końca brakuje nam konkretnie ich. Też się często zastanawiam nad tym czy go nadal kocham, czy można kogoś kochać po takich świństwach? Nam chyba brakuje po prostu bycia z kimś, byle jakim, ale jakimś. Tkwiłyśmy w tych toksycznych związkach pewnie dlatego, że bałyśmy się samotności i nadal boimy. Naiwnie wierzyłyśmy im, wierzyłyśmy, że się zmienią, że na pewno nas kochają i ta miłość wszystko zwycięży. Guzik prawda, oni nas nie kochali, nam się tylko tak wydawało i tłumaczyłyśmy sobie ich zachowanie, wmawiałyśmy sobie, że im zależy. To boli, to bardzo boli ale musimy przełknąć tę porażkę i z podniesioną głową iść dalej w poszukiwaniu szczęścia. Jeszcze nie dzisiaj, bo dzisiaj nam źle ale za jakiś czas....
Kochali, tylko inaczej!
A nam brakuje dotyku, czułości, itp. A nie ich konkretnie!
Znajdziemy fajnych facetów, na pewno:-)
Kochane dziewczyny. Dopiero zaczynacie swoją walkę. To co przeżywacie my z większym stażem ( u mnie już 8 miesięcy) przeszlysmy. I wy przejdziecie i wy będziecie za kilka miesięcy mądrzejsze! Chce wam się płakać- placzcie, chce wam się śmiać- smiejcie się! Będzie dobrze! Za kilka tygodni będzie lepiej! Ok 2-3 miesiąca jest juz zdecydowanie łatwiej.
Odpowiem wam zdarzenie sprzed kilku minut. Niby nic takiego ale mi się śmiać chce. Wróciła moja córka od tatusia. Szybko kasę wzięła i po blok do sklepu poleciała bo tatuś zapomniał jej kupić. He he. Dziecko moje siedmioletnie poszło samo po blok a on nadal nie potrafi tego zrobić. Rozumiecie to?! To jest jakaś przypadłość, pewnie jakaś choroba, lęk?! Mamy sklep 20m od domu a on w nim nie był przez 5 lat. I ja to tyle znosilam i latalam mu po lodziki, słodycze. Śmiech:-)
Witaj witaj ![]()
A żeby mu teraz te lodziki i słodycze bokiem wyszły
Dzielna córcia, a i jak zawstydziła tatusia ![]()
U mnie jeszcze 2 tygodnie do 2 miesięcy, odliczam czas i chcę żeby jak najszybciej upływał ![]()
Kochali, tylko inaczej!
A nam brakuje dotyku, czułości, itp. A nie ich konkretnie!
Znajdziemy fajnych facetów, na pewno:-)
Oj to prawda ![]()
Znajdziemy znajdziemy
Już zaczynam chyba do głowy dopuszczać myśl, że mogłabym kogoś poznać. Ale jeszcze nie teraz. Za bardzo się boję i nie wygrzebałam się jeszcze z przeszłości. Ale kiedyś..... ![]()
Olimpio ja mam 28 lat i zostalam porzucona też przez Piotra, co ma 33 lata. Ponieważ wraca do żony, wiedziałam od początku, że ma żonę. Ale mowil, że już nie chce z nią być, że nie ma dzieci i nic ją z nią nie łączy. A ja w to uwierzylam. I zakochałam się. Po ponad dwóch latach razem on wraca do żony. Czuje się strasznie, raz go nienawidzę, raz mi jest obojętny, ale tak naprawdę dalej go kocham. To tak bardzo boli. Jest mi bardzo źle.
Ale wracając do Twojej historii to jesteś bardzo dzielna kobieta, młoda inteligentna. Szkoda, żeby ktoś tak wartościowy i pracowity jak Ty układał sobie życie z facetem, który nie wie czego chce. Tak samo jak mój były Piotr też nie wie czego chce. Mam nadzieję, że chociaż Ty mnie rozumiesz.
Kurna znajdziemy i będziemy szczęśliwe!!! a te nasze potworki będą ciągle skakać z kwiatka na kwiatek (wiem, że nie powinno się życzyć źle ale czasami nie mogę się powstrzymać). A na poprawę humoru na tvn7 leci zmowa pierwszych żon
, może jakieś pomysły wpadną nam do głowy po tym filmie ![]()
cześć cierpiące - chciałabym coś Wam pokrzepiającego napisać, coś- czego nie wiecie. Cóż- wiecie wszystko w temacie etapów zdrowienia .. tak więc nic dodać- nic ująć. Wiem doskonale, że te tzw " dobre" dni dają złudzenie, że jest już ok. Wiemy jednak wszystkie, ze huśtawka cały czas się kołysze i będzie się jeszcze kołysać, jednak GWARANTUJĘ, że amplituda wychyleń będzie coraz mniejsza.
A tak w ogóle, chcę złożyć protest w kwestii sprawiedliwości na świecie !!!!!!!!!!!!!! no dobrze ograniczam świat do naszego nieformalnego związku czarownic. otóż - ja zdrowieję już 5 miesięcy, a WY.....? nie chcecie za szybko/ za łatwo. Musicie przejść swoje- choćby 5-6- miesięcy, bo jak uporacie się szybciej z problemem, to poczuję się niesprawiedliwie potraktowana przez los. Tak więc nie zrzędzić, tylko wziąć na klatę ten cholerny czas . A ty Olimpia nie sadzaj na ramieniu rozumu i serca, bo jak "zmądrzejesz" w zdrowieniu ( rozum górą), to będziesz chodziła krzywa.
Ala witamy w naszym gronie ( co prawda nie wiem czy powinnam czynić te honory bo ja tu krótko ) - pocieszymy jak umiemy - dziewczyny są lepsze ode mnie w tej kwestii
ja to póki co roller coaster - coś ale kolejka górska w dół i w górę. Dzisiaj już po 3 kieliszkach nalewki - więc jest dobrze ![]()
zahir2603 napisał/a:Kochali, tylko inaczej!
A nam brakuje dotyku, czułości, itp. A nie ich konkretnie!
Znajdziemy fajnych facetów, na pewno:-)Oj to prawda
Znajdziemy znajdziemyJuż zaczynam chyba do głowy dopuszczać myśl, że mogłabym kogoś poznać. Ale jeszcze nie teraz. Za bardzo się boję i nie wygrzebałam się jeszcze z przeszłości. Ale kiedyś.....
Oj Olimpia- te myśli to małe chochliki - nie poddawaj się nim .Pamiętasz, tez w pewnym poście pisałam o spotkaniu na kawkę / takim niewinnym. Myślałam, że co mi tam. Jednak zrezygnowałam po zastanowieniu bo uznałam, że to TERAZ nieuczciwe z pewnością wobec mnie samej, a może i tej drugiej strony
Ala witamy w naszym gronie ( co prawda nie wiem czy powinnam czynić te honory bo ja tu krótko ) - pocieszymy jak umiemy - dziewczyny są lepsze ode mnie w tej kwestii
ja to póki co roller coaster - coś ale kolejka górska w dół i w górę. Dzisiaj już po 3 kieliszkach nalewki - więc jest dobrze
ARCOLA- Ty z tą nalewką wyhamuj, bo jak się kiedyś zlecimy na miotłach, to z oczami MEGA ZDZIWIONEJ powiesz, że wyparowała
Olimpio ja mam 28 lat i zostalam porzucona też przez Piotra, co ma 33 lata. Ponieważ wraca do żony, wiedziałam od początku, że ma żonę. Ale mowil, że już nie chce z nią być, że nie ma dzieci i nic ją z nią nie łączy. A ja w to uwierzylam. I zakochałam się. Po ponad dwóch latach razem on wraca do żony. Czuje się strasznie, raz go nienawidzę, raz mi jest obojętny, ale tak naprawdę dalej go kocham. To tak bardzo boli. Jest mi bardzo źle.
Ale wracając do Twojej historii to jesteś bardzo dzielna kobieta, młoda inteligentna. Szkoda, żeby ktoś tak wartościowy i pracowity jak Ty układał sobie życie z facetem, który nie wie czego chce. Tak samo jak mój były Piotr też nie wie czego chce. Mam nadzieję, że chociaż Ty mnie rozumiesz.
Witaj Ala,
Oni/one zawsze tak mówią. Kochanica mojego eksika też mu mówiła, że jest taka nieszczęśliwa ze swoim mężem. Raz mi o tym powiedział to go wyśmiałam, że one zawsze tak mówią. Ale musi sam na własnej skórze się przekonać.
Rozumiem co czujesz i współczuję bo sama przez to przechodzę - zostałam zdradzona i oszukana. Nie będę Cię oceniać, bo sama doskonale na własnej skórze się przekonałaś, że takie związki raczej nie mają szansy przetrwać. Wyciągnij wnioski na przyszłość i nie daj się wciągać w takie relacje bo niczego dobrego na tym nie zbudujesz i będziesz tylko cierpieć. Ta druga strona (żona) też zawsze cierpi w takich sytuacjach, a ciężko jest zbudować szczęście na czyimś nieszczęściu.
Trzymaj się dzielnie i bądź wytrwała. Pomyśl o sobie ![]()
Coraz większa epidemia z tymi biednymi facecikami, którzy nie wiedzą czego chcą
Ja chyba zostanę les.... ![]()
Kurna znajdziemy i będziemy szczęśliwe!!! a te nasze potworki będą ciągle skakać z kwiatka na kwiatek (wiem, że nie powinno się życzyć źle ale czasami nie mogę się powstrzymać). A na poprawę humoru na tvn7 leci zmowa pierwszych żon
, może jakieś pomysły wpadną nam do głowy po tym filmie
Nie miej wyrzutów sumienia - naszym eksom życzymy tylko źle ![]()
Braku szczęścia, karmy powrotnej, samotności itd itp. A niech cierpią robaczki, a co? Tylko nam można? ![]()
A ja zaczęłam oglądać serial "Przyjaciółki", koleżanka mi poleciła. Nawet fajny polski serial z lekkim poczuciem humoru. Nawet wątki miłosne i zdrady w nim nie robią na mnie większego wrażenia
Utożsamiam się nawet z jedną z bohaterek
![]()
A ty Olimpia nie sadzaj na ramieniu rozumu i serca, bo jak "zmądrzejesz" w zdrowieniu ( rozum górą), to będziesz chodziła krzywa.
No i się uśmiałam ![]()
a tak poważnie to wiem wiem blablabla , czas i te sprawy:) po prostu muszę trochę ponarzekać jak mi źle ![]()
Ale to źle już chyba minęło
A na jutro zaprosiłam moją chrześnicę na babski wieczór - no wiecie 16 latka, zaproponowałam górę chipsów, słodyczy, lodów, dobry horror i pogadanki o fajnych problemach nastolatki. Mądra ciocia co nieco doradzi ![]()
Ala witamy w naszym gronie ( co prawda nie wiem czy powinnam czynić te honory bo ja tu krótko ) - pocieszymy jak umiemy - dziewczyny są lepsze ode mnie w tej kwestii
ja to póki co roller coaster - coś ale kolejka górska w dół i w górę. Dzisiaj już po 3 kieliszkach nalewki - więc jest dobrze
Ale mi robisz smaka na te nalewki. Chyba sama zacznę robić tylko nie wiem jak ![]()
Olimpia piszesz...................."Wydaje mi się, ze to może nie do końca brakuje nam konkretnie ich. Też się często zastanawiam nad tym czy go nadal kocham, czy można kogoś kochać po takich świństwach?............"
Nie oszukuj się.. PEWNIE, ŻE GO JESZCZE KOCHASZ.......... ( ja mojego zresztą też). Dziś myślę, że cierpimy z powodu zawiedzionej miłości i z obawy, że następna sie nie zdarzy
arcola napisał/a:Ala witamy w naszym gronie ( co prawda nie wiem czy powinnam czynić te honory bo ja tu krótko ) - pocieszymy jak umiemy - dziewczyny są lepsze ode mnie w tej kwestii
ja to póki co roller coaster - coś ale kolejka górska w dół i w górę. Dzisiaj już po 3 kieliszkach nalewki - więc jest dobrze
ARCOLA- Ty z tą nalewką wyhamuj, bo jak się kiedyś zlecimy na miotłach, to z oczami MEGA ZDZIWIONEJ powiesz, że wyparowała
Hehheheh nie ma takiej opcji
2 Litry są już zrobione ( malina i porzeczka ) a kolejne pewnie ze 4 litry albo i więcej siedzą w śliwce i wiśni ( te jeszcze w spirytusie czekają na zasypanie cukrem). Dla was wystarczy - poza tym jakbym mogła coś takiego wam zrobić
. Musicie spróbować moich wyrobów.
Oj Olimpia- te myśli to małe chochliki - nie poddawaj się nim .Pamiętasz, tez w pewnym poście pisałam o spotkaniu na kawkę / takim niewinnym. Myślałam, że co mi tam. Jednak zrezygnowałam po zastanowieniu bo uznałam, że to TERAZ nieuczciwe z pewnością wobec mnie samej, a może i tej drugiej strony
Pamiętam, pamiętam. Musimy być po prostu gotowe na "taką kawę" - przyjdzie taki moment, że nawet nie będziemy musiały się zastanawiać.
Olimpia piszesz...................."Wydaje mi się, ze to może nie do końca brakuje nam konkretnie ich. Też się często zastanawiam nad tym czy go nadal kocham, czy można kogoś kochać po takich świństwach?............"
Nie oszukuj się.. PEWNIE, ŻE GO JESZCZE KOCHASZ.......... ( ja mojego zresztą też). Dziś myślę, że cierpimy z powodu zawiedzionej miłości i z obawy, że następna sie nie zdarzy
Kocham, kocham
Próbuję przekabacić mój mózg, ale uczuć się chyba nie da tak na siłę.
Liza2014 napisał/a:arcola napisał/a:Ala witamy w naszym gronie ( co prawda nie wiem czy powinnam czynić te honory bo ja tu krótko ) - pocieszymy jak umiemy - dziewczyny są lepsze ode mnie w tej kwestii
ja to póki co roller coaster - coś ale kolejka górska w dół i w górę. Dzisiaj już po 3 kieliszkach nalewki - więc jest dobrze
ARCOLA- Ty z tą nalewką wyhamuj, bo jak się kiedyś zlecimy na miotłach, to z oczami MEGA ZDZIWIONEJ powiesz, że wyparowała
Hehheheh nie ma takiej opcji
2 Litry są już zrobione ( malina i porzeczka ) a kolejne pewnie ze 4 litry albo i więcej siedzą w śliwce i wiśni ( te jeszcze w spirytusie czekają na zasypanie cukrem). Dla was wystarczy - poza tym jakbym mogła coś takiego wam zrobić
. Musicie spróbować moich wyrobów.
Skad ty masz tyle spirytusu?!
hehheh 5 Litrów miałam, aaaa ma się znajomości - ale żeby nie było żaden lewy tylko z firmy powszechnie znanej i robiącej alkohol
. Więc nie oślepniemy ani nic - w końcu testuje od kilku tygodni ![]()
hehheh Więc nie oślepniemy ani nic - w końcu testuje od kilku tygodni
hahhaa, poprawiacie mi humor ![]()
Liza2014 napisał/a:arcola napisał/a:Ala witamy w naszym gronie ( co prawda nie wiem czy powinnam czynić te honory bo ja tu krótko ) - pocieszymy jak umiemy - dziewczyny są lepsze ode mnie w tej kwestii
ja to póki co roller coaster - coś ale kolejka górska w dół i w górę. Dzisiaj już po 3 kieliszkach nalewki - więc jest dobrze
ARCOLA- Ty z tą nalewką wyhamuj, bo jak się kiedyś zlecimy na miotłach, to z oczami MEGA ZDZIWIONEJ powiesz, że wyparowała
Hehheheh nie ma takiej opcji
2 Litry są już zrobione ( malina i porzeczka ) a kolejne pewnie ze 4 litry albo i więcej siedzą w śliwce i wiśni ( te jeszcze w spirytusie czekają na zasypanie cukrem). Dla was wystarczy - poza tym jakbym mogła coś takiego wam zrobić
. Musicie spróbować moich wyrobów.
he he he- WARIATKA -Ty nie przeginaj z zalewaniem wszystkiego szptytem- może nasze ropuszki/ biedronki zalejemy...............Wróć.......... szkoda szprytu
Olimpia,
istnieje takie zjawisko jak "kocham kochać" sam stan kochania jest tu najważniejszy. To co ja odkrywam to, że najlepszy związek tworzy się samej ze sobą
, taki stan miłości do samej siebie, ja obecnie jestem na tym etapie i czuję wewnętrzną radość. Chyba pierwszy raz odkąd pamiętam nie tęsknię za mężczyzną, za kimś, kto załatałby jakąś moją wewnętrzną pustkę, jest mi dobrze po prostu ze sobą. Otaczają mnie fajni ludzie, co za tym idzie dobre emocje. Na razie jest mi w tym stanie naprawdę dobrze, może za jakiś czas zatęsknię za mężczyzną , ale tak jak o tym piszecie, za dotykiem, rozmową, namiętnością.
miłego wieczoru i głowa do góry, jak to mawiają tego kwiatu itd jak to tam szło ![]()
he he he- WARIATKA -Ty nie przeginaj z zalewaniem wszystkiego szptytem- może nasze ropuszki/ biedronki zalejemy...............Wróć.......... szkoda szprytu
Ropuszki to kwasem siarkowym, ARCOLA masz takie znajomości? ![]()
Liza2014 napisał/a:Olimpia piszesz...................."Wydaje mi się, ze to może nie do końca brakuje nam konkretnie ich. Też się często zastanawiam nad tym czy go nadal kocham, czy można kogoś kochać po takich świństwach?............"
Nie oszukuj się.. PEWNIE, ŻE GO JESZCZE KOCHASZ.......... ( ja mojego zresztą też). Dziś myślę, że cierpimy z powodu zawiedzionej miłości i z obawy, że następna sie nie zdarzy
Kocham, kocham
Próbuję przekabacić mój mózg, ale uczuć się chyba nie da tak na siłę.
PEWNIE, ŻE SIĘ NIE DA NA SIŁĘ............. one same z sobą sobie poradzą- TYLKO CZAS
Olimpia,
istnieje takie zjawisko jak "kocham kochać" sam stan kochania jest tu najważniejszy. To co ja odkrywam to, że najlepszy związek tworzy się samej ze sobą
, taki stan miłości do samej siebie, ja obecnie jestem na tym etapie i czuję wewnętrzną radość. Chyba pierwszy raz odkąd pamiętam nie tęsknię za mężczyzną, za kimś, kto załatałby jakąś moją wewnętrzną pustkę, jest mi dobrze po prostu ze sobą. Otaczają mnie fajni ludzie, co za tym idzie dobre emocje. Na razie jest mi w tym stanie naprawdę dobrze, może za jakiś czas zatęsknię za mężczyzną , ale tak jak o tym piszecie, za dotykiem, rozmową, namiętnością.
miłego wieczoru i głowa do góry, jak to mawiają tego kwiatu itd jak to tam szło
Jestem na etapie próby pokochania siebie
Nawet sięgnęłam po literaturę, któraś z Was polecała książkę "Pokochaj siebie"
Miłego ![]()
646 2015-09-18 09:38:55 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-09-18 09:39:28)
Dzień doberek dziewczyny. ![]()
Te nasze trudne dni, wątpliwości, rozterki, przeżywanie bólu... To wszystko składa się na to jakie jesteśmy.
Pamiętacie jak jeszcze nie dawno pisałam, że inny facet to kosmos, że to nie możliwe? Przede wszystkim dlatego, że przecież ja nikogo nie szukam. A po drugie, to za wcześnie, a po trzecie - przecież jeszcze cierpię. I najważniejsze - przecież nie pozwolę nikomu się do siebie zbliżyć, bo po tym co przeszłam, nie ma opcji żebym zaufała itd....
Noooo i generalnie tak było. To były moje uczucia, nawet jak rozum mówił - oj głupia, ty głupia. Zdradził cię, zranił jak nikt na świecie, a ty tęsknisz?
No kurde, to przecież nie jest normalne.... Ale czy uczucia są racjonale? Nie mamy przecież guzika - WYŁĄCZ. A przydałby się....
Niestety mam takie czarne myśli jak Olimpia, że już nigdy nikogo nie poznam - bo nawet nie mam gdzie. W Warszawie na topie jest teraz lans i sztuczne lalunie co to tylko mózgu nie maja zoperowanego. A ja jestem normalna. Boję się nadchodzącego weekendu bo ten niestety spędzam w domu.
Arcola, ja też nie miałam gdzie... I kurcze jestem normalna... Nie normalna.... Jestem dinozaurem w świecie dzisiejszych poglądów.... Ale dla tej drugiej osoby - jestem wyjątkowa...
Jak teraz analizujemy nasze poznanie się... Nic tego dnia nie było jak być powinno. Wszystko zrobiliśmy na opak. Ale efekt - poznaliśmy się.
Nie wiem - los, przeznaczenie....
Pamiętam, pamiętam. Musimy być po prostu gotowe na "taką kawę" - przyjdzie taki moment, że nawet nie będziemy musiały się zastanawiać.
Dokładnie Olimpia. ![]()
Ja nie wiem jak to się potoczy. Przecież to raptem parę dni. Takie rzeczy się nie zdarzają. Nie w moim wieku. A jednak.... Szczerze zęby do telefonu jak zakochana małolata.... ![]()
Oczywiście, są wątpliwości... Mnóstwo wątpliwości... Bo przecież żeby kogoś poznać, to trzeba czasu.... Tak? Na pewno? Swojego byłego znałam 5 lat przed ślubem i 18 po.... Co mi przyszło z tej wiedzy? Ustrzegłam się cierpienia?
Więc czy nie warto czasem zaryzykować?
Kurcze dziewczyny jest jednak we mnie mnóstwo sprzecznych uczuć....
Ale wiem jedno. Czuję, że żyje. Że mogę być jeszcze szczęśliwa. Wyjątkowa dla kogoś. Jedyna...
A były.... Kto to jest? To odległa przeszłość....
Więc dziewczyny głowa do góry. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdzieś tam za zakrętem czeka nas nowe życie. ![]()
Miłego weekendu. ![]()
Maja - no to gratuluje !!!
wpadaj tu czasem na forum pocieszać nas.
Mam nadzieję, że wcześniej czy później każdą z nas to czeka.
To teraz Maju nie masz wyjścia i musisz nas informować na bieżąco co się dzieje w twoim nowym związku.
MAJU GRATULUJĘ I TRZYMAM MOCNO KCIUKI ZA TWOJE SZCZĘŚCIE !!!!
Zgadzam się z dziewczynami - odwiedzaj nas czasem.
Ale się cieszę, u jednej z nas zaświeciło słońce
która Czarownica następna? ![]()
hehheh 5 Litrów miałam, aaaa ma się znajomości - ale żeby nie było żaden lewy tylko z firmy powszechnie znanej i robiącej alkohol
. Więc nie oślepniemy ani nic - w końcu testuje od kilku tygodni
Arcola zmotywowałaś mnie do robienia nalewek - zamówiłam dzisiaj 5L spirytu, okazało się, że też mam znajomości
na szczęście też z firmy produkującej alkohol, więc jest bezpieczny + źródło też ![]()
Zaczynam od nalewki z orzechów laskowych - podobno uspokajająca
Będę spać jak niemowlę ![]()