Nie mozna ufac komus kto przez kilka lat tak mnie traktowal. Oczywiste ze troche sie boje, nie wierze w natychmiastowa przemiane. Widze przemiane ale nie wiem czy to jest szczere czy tylko proba odzyskania mnie po to zeby moc robic to co robil. Jestem w ciazy i nie moge pozwolic sobie na to co bylo. Mowilam mu ze nie chce zeby pil bo to zgubna droga i znaczaco wplynie na nasze relacje. Mowil zebym nie robila z niego alkoholika bo to 2 piwa dziennie. Prawda jest taka ze to czasem 2 piwa a nie raz 3 razy tyle.
Podobne tematy
Kurka...widzę, że następny problem wkracza..i to mocnymi krokami. Urwij sprawie łep ..od ręki. Postaw go przed wyborem.Poki masz jakis wplyw na niego
Nie rozumiem Angell .... napisałaś, że zerwałaś z nim i że macie kontakt bardzo ograniczony, bo tak zdecydowałaś dla własnego dobra i bezpieczeństwa, oraz dla spokoju i zdrowia dziecka które w sobie nosisz.
Teraz piszesz, że razem siedzicie przy komputerze, razem terapii dla niego szukacie, na którą on już chodzi i osiąga świetne efekty, no i jeszcze piszesz, że widzisz że on pije i dokładnie wiesz ile pije.
Jak możesz wiedzieć o tej ilości piweczek, które on w siebie wlewa, jeśli wierzyć Twoim słowom i Wasz kontakt jest ograniczony ?!
Mam nadzieję, że jesteś prawdziwa, a nie że robisz sobie głupie żarty pisząc tutaj o wymyślonych problemach, i robiąc w trąbę ludzi którzy angażują się tutaj w rady dla Ciebie i pomoc ... ale szczerze mówiąc, zaczynam w to wątpić.
Nie rozumiem Angell .... napisałaś, że zerwałaś z nim i że macie kontakt bardzo ograniczony, bo tak zdecydowałaś dla własnego dobra i bezpieczeństwa, oraz dla spokoju i zdrowia dziecka które w sobie nosisz.
Teraz piszesz, że razem siedzicie przy komputerze, razem terapii dla niego szukacie, na którą on już chodzi i osiąga świetne efekty, no i jeszcze piszesz, że widzisz że on pije i dokładnie wiesz ile pije.Jak możesz wiedzieć o tej ilości piweczek, które on w siebie wlewa, jeśli wierzyć Twoim słowom i Wasz kontakt jest ograniczony ?!
Mam nadzieję, że jesteś prawdziwa, a nie że robisz sobie głupie żarty pisząc tutaj o wymyślonych problemach, i robiąc w trąbę ludzi którzy angażują się tutaj w rady dla Ciebie i pomoc ... ale szczerze mówiąc, zaczynam w to wątpić.
Jakbys zauwazyla nie bylam na tej stronie od ok. tygodnia, napisalam ze rozpoczal terapie ale ja z nia nie mam nic wspolnego. Rowniez wspomnialam ze efektow po tak krotkim czasie nie mozna sie spodziewac. O tym ze sie zaczal starac po tym wszystkim pisalam dawno temu. Nie uderzyl mnie, nie szturchnal wiec jest okej. Nie jestesmy ze soba, nie jezdze do niego i wiele rzeczy nie wiem. Ze naduzywa alkoholu wiem bowymieniamy sie telefonami. Znalezienie odpowiedniego terapeuty zajelo nam godzine.
IsaBella77 dodam ze nie musze z nim sie widywac zeby wiedziec co robi... podporzadkowalam cale swoje zycie dla niego, spotykalismy sie w gronie jego przyjaciol, znajomych... sa ludzie z jego ekipy ktorzy mi o wszystkim mowia dla jego dobra... Mam z nim ograniczony kontakt, ale nie trudno wywnioskowac ze ktos ma problem z alkoholem kiedy dostaje sms od niego czy od jego bliskich ze wrocil pijany z imprezy albo ze znowu bedzie pil. Mamy relacje kolezenskie. Zreszta mysle ze nie pasuje Ci fakt ze komus sie uklada, a moze cos nie idzie zgodnie z Twoja mysla? Jak masz zamiar miec jakies watpliwosci, podejdzenia to miej ale daruj sobie i zmien watek na tym portalu, bo mam wystarczajaco pogmatwane zycie zeby meczyc sie jesszcze i na sile udowadniac cos komu. Musialabym byc nienormalna zeby prowadzic ten watek od tylu tygodni tylko po to zeby nawymyslac. Zastanow sie czasem co piszesz
IsaBella77 a moze Ty jestes po prostu takim typem osoby ktora wszedzie szuka problemu i zamieszania? bo z tego co czytalam gdzies indziej mialas pare sprzeczek z innymi... Zamiast siedziec na forum zajmij sie lepiej swoim zyciem bo od nadmiaru w glowie ci sie miesza
IsaBella77 a moze Ty jestes po prostu takim typem osoby ktora wszedzie szuka problemu i zamieszania? bo z tego co czytalam gdzies indziej mialas pare sprzeczek z innymi... Zamiast siedziec na forum zajmij sie lepiej swoim zyciem bo od nadmiaru w glowie ci sie miesza
Piszac tutaj na forum i przedstawiajac swoj problem,dajesz przyzwolenie na zajmowanie sie Twoim zyciem.
angelll2525 napisał/a:IsaBella77 a moze Ty jestes po prostu takim typem osoby ktora wszedzie szuka problemu i zamieszania? bo z tego co czytalam gdzies indziej mialas pare sprzeczek z innymi... Zamiast siedziec na forum zajmij sie lepiej swoim zyciem bo od nadmiaru w glowie ci sie miesza
Piszac tutaj na forum i przedstawiajac swoj problem,dajesz przyzwolenie na zajmowanie sie Twoim zyciem.
Owszem, ale sugerowanie mi ze wymyslam, fantazjuje i opisywana sytuacja jest wymyslem podnosi mi cisnienie. Jak mozna takie bzdury gadac. To nie jest watek 2 dniowy...
Dokladnie jestem tutaj od 12 maja. Myslisz ze chcialoby mi sie tu siedziec i robic z Was loty przez miesiac?
Angell, wybacz, urażenie Ciebie nie było moim celem.
Zastanawiam się czy masz powód tak przesadnie na to reagować ...
W mojej ocenie od 12 maja to niesamowicie KRÓTKI okres czasu, bo zważywszy na to, że dzisiaj mamy raptem 9 czerwca, to oznacza że od tego czasu nawet miesiąc nie minął ... to naprawdę bardzo, bardzo krótko.
I proszę, nie przeinaczaj moich słów.
NIGDZIE nie napisałam, że wymyślasz, fantazjujesz i że opisywaną sytuację wymyśliłaś.
Rozumiem, że jesteś bardzo sfrustrowana obecną sytuacją, ale to nie powód żeby przypisywać mi napisanie czegoś, czego nigdy nie napisałam.
Po prostu zdziwił mnie fakt, że jakieś dwie strony temu z taką mocą stwierdziłaś, że koniec drania i przemocowca w Twoim życiu, klamka zapadła - a tu nagle znasz każdą minutę z jego życia.
To albo się z kimś mocno ogranicza kontakt - tak jak pisałaś o swoim partnerze - ale wtedy nie ma się po prostu takiej wiedzy o szczegółach z jego życia ... albo się te wszystkie szczegóły dobrze zna - bo ma się z kimś stały kontakt i spędza się z nim dużo czasu.
Jest to fizycznie niemożliwe nie mieć kontaktu i jednocześnie wiedzieć o wszystkim co dana osoba robi.
Nie musze miec z nim kontaktu zeby wiedziec co robi i z kim. Widuje sie z nim tylko jak jest taka potrzeba, napisalam we wczesniejszym watku ze dam mu druga szanse jesli rozpocznie leczenie z ktorych beda efekty. Jestem w ciazy, jestem juz przewrazliwiona na kazdym punkcje. Irytuje mnie wszystko dwa razy szybciej i bardziej.. Napisalas w poprzednim poscie ze watpisz w moja autentycznosc i prawdziwosc co wiaze sie jednoznacznie z fantazja i wymyslami. Stad moje oburzenie, bo nie naleze do osob ktorzy nie maja co robic tylko bawic sie w takie gierki
Wczoraj dostalam silnego krwawienia. Balam sie strasznie o dziecko. Zadzwonilam po "niego" od razu zawiozl mnie do szpitala, a potem? a potem jak gdyby nigdy nic wrocil do kolegow. Nie interesowalo go to co sie stalo, czy wszystko w porzadku z dzieckiem. Nie zadzwonil, nie zapytal. Przeciez to moglo skonczyc sie poronienie. Zostalam w szpitalu na obserwacji... nie wiem co mam myslec. Nie obchodzi go jego dziecko?...
143 2015-06-19 20:42:11 Ostatnio edytowany przez jaMajkaa (2015-06-19 20:43:21)
Jak sie czujesz? Wszystko ok z Tobą i dzieckiem? gdzie tu jego"zmiana"?:/
A tak wgl jak jego terapia?
Jak sie czujesz? Wszystko ok z Tobą i dzieckiem? gdzie tu jego"zmiana"?:/
A tak wgl jak jego terapia?
Na razie jest dobrze, chociaz musze na siebie uwazac i duzo lezec. Wlasnie nie wiem gdzie ta jego zmiana. Jestem naiwna... chyba juz nic z tego nie bede. Jego coraz mniej wszystko interesuje, przestal sie starac. Unika tematu terapii. watpie ze dalej na nia chodzi
145 2015-06-20 12:05:10 Ostatnio edytowany przez jaMajkaa (2015-06-20 12:06:10)
jaMajkaa napisał/a:Jak sie czujesz? Wszystko ok z Tobą i dzieckiem? gdzie tu jego"zmiana"?:/
A tak wgl jak jego terapia?Na razie jest dobrze, chociaz musze na siebie uwazac i duzo lezec. Wlasnie nie wiem gdzie ta jego zmiana. Jestem naiwna... chyba juz nic z tego nie bede. Jego coraz mniej wszystko interesuje, przestal sie starac. Unika tematu terapii. watpie ze dalej na nia chodzi
Tez tak mysle.O ile wgl chodzil na ta terapie.Daj sobie spokój. Mysl o sobie i dziecku...on kiedyś moze się ocknie, ale mam nadzieję, że będziesz na tyle silna zeby miec go w du***jak on teraz Ciebie.
angelll2525 napisał/a:jaMajkaa napisał/a:Jak sie czujesz? Wszystko ok z Tobą i dzieckiem? gdzie tu jego"zmiana"?:/
A tak wgl jak jego terapia?Na razie jest dobrze, chociaz musze na siebie uwazac i duzo lezec. Wlasnie nie wiem gdzie ta jego zmiana. Jestem naiwna... chyba juz nic z tego nie bede. Jego coraz mniej wszystko interesuje, przestal sie starac. Unika tematu terapii. watpie ze dalej na nia chodzi
Tez tak mysle.O ile wgl chodzil na ta terapie.Daj sobie spokój. Mysl o sobie i dziecku...on kiedyś moze się ocknie, ale mam nadzieję, że będziesz na tyle silna zeby miec go w du***jak on teraz Ciebie.
nie mam innego wyjscia. jakos sobie poradze i uloze zycie w ktorym nie bedzie jego osoby. Nie mam na razie glowy do mezczyzn, tym bardziej ze ten ostatni mnie swietnie do nich zniechecil. Wierze ze kiedys znajdzie sie ktos warty mojej i mojego dziecka uwagi.
Angeliko. ..znajdzie się jakiś porządny. Uwierz mi.Pisze na swoim przykladzie (pisalam na ten temat wczesniej u Ciebie na wątku)
Mi sie przytrafił mężczyzna. ..po patologii jaką przeżyłam przez 5lat.Zaznalam to co Ty..przemoc fizyczna
i psychiczną. I uwierz mi, ten co teraz się wypioł na Ciebie i dziecko..to nie jest mężczyzna. .tylko atrapa
człowieka. Lepiej dla Ciebie, ze go nie ma. Ale bądź na tyle silna, żeby juz nie wpuscic go do Twojego życia. Zaufaj mi...tak będzie lepiej ![]()
Angeliko. ..znajdzie się jakiś porządny. Uwierz mi.Pisze na swoim przykladzie (pisalam na ten temat wczesniej u Ciebie na wątku)
Mi sie przytrafił mężczyzna. ..po patologii jaką przeżyłam przez 5lat.Zaznalam to co Ty..przemoc fizyczna
i psychiczną. I uwierz mi, ten co teraz się wypioł na Ciebie i dziecko..to nie jest mężczyzna. .tylko atrapa
człowieka. Lepiej dla Ciebie, ze go nie ma. Ale bądź na tyle silna, żeby juz nie wpuscic go do Twojego życia. Zaufaj mi...tak będzie lepiej
Czasem sie zastanawiam czy to nie moja wina, ze sama nie zaostrzylam tej sytuacji, moze mialam zbyt duze oczekiwania w stosunku do niego. Odzywa sie czasami do nas, ale nie jest to juz to samo co wczesniej, przestalo mu zalezec. Mowilas ze Tobie udalo sie uciec dopiero po 5 latach i rozpoczac zycie na nowo. Ja mam jednak dziecko, a nie musze mowic jak faceci patrza na kobiety z dzieckiem. Juz sie nie moge doczekac tych paru miesiecy az zobacze swoje malenstwo
Przestań się obwiniać. Nawet jesli jest jakaś Twoja wina, to wynika z jego postepowania wobec Ciebie.
Wiesz..uważam, że masz duże szczęście (masz gdzie mieszkać)
Reszta przyjdzie sama..zobaczysz.Masz juz na kim sie skupić. Pamiętaj, ze to dziecko będzie Cię kochać bezwarunkowo.I o jego miłość czy uwagę nie będziesz musiala zabiegać czy prosić się:) A kiedy poznasz płeć dziecka? ![]()
Mija nam dopiero 9 tydzien, za jakies 5 tygodni moze sie uda na poznac plec, chociaz nie wiem czy nie chce miec niespodzianki. Czy bedzie to chlopiec czy dziewczynka to i tak bede najszczesliwa mama na swiecie ![]()
Tak jak myslalam jest to koniec naszych relacji. Dowiedzialam sie od jego znajomych, ze on spotyka sie teraz z jakas fajna laska, ktora nie zrzedzi mu i nie narzeka na niego, ktora nie kaze mu chodzic na jakies terapie i nie robi z niego psychola. Zostalam sama z dzieckiem. Musze byc mega silna zeby podolac...
152 2015-06-24 11:51:38 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-06-24 11:53:39)
uderzyc jak kobieta znaczy lekko szturchnac zeby chlopak oprzytomnial i przestal gadac glupoty, bo ile mozna tego sluchac. Szturchnac delikatnie a nie przywalic z calej sily tworzac slad naciele...
Zgadzam się, to norma, jak Ty gadasz gupoty też strzał się należy... Bosze, kobieto Ty jesteś chodząca patologia...
Oczywiście Panie z tego forum, typowo, a jakże, widzą, że on ją szturchnie, że ona zaczyna i też go bije, tego już nie dostrzegają... Zastanawiam się czy wszystkie kobiety są tak zaślepione, czy mamy tu jakiś niereprezentatywny dobór. Chcę wierzyć, że to drugie.
angelll2525 napisał/a:uderzyc jak kobieta znaczy lekko szturchnac zeby chlopak oprzytomnial i przestal gadac glupoty, bo ile mozna tego sluchac. Szturchnac delikatnie a nie przywalic z calej sily tworzac slad naciele...
Zgadzam się, to norma, jak Ty gadasz gupoty też strzał się należy... Bosze, kobieto Ty jesteś chodząca patologia...
Oczywiście Panie z tego forum, typowo, a jakże, widzą, że on ją szturchnie, że ona zaczyna i też go bije, tego już nie dostrzegają... Zastanawiam się czy wszystkie kobiety są tak zaślepione, czy mamy tu jakiś niereprezentatywny dobór. Chcę wierzyć, że to drugie.
Patologia to jestes Ty jesli stalabys w miejscu i patrzyla jak chlopak wyzywa Cie od najgorszych jednoczesnie szturchajac i popychajac, a Ty nawet byc nie zareagowala. Dodam ze jestem w ciazy i kazde popychanie mnie moze skonczyc sie tragedia. Nigdy nie popchnelam go w taki sposob zeby go to bolalo, zeby mial jakikolwiek slad. Nie umiem wam tego przedstawic bo i tak nie zrozumiecie i niewyobrazicie sb tego tak jak trzeba.
Patologia to jestes Ty jesli stalabys w miejscu i patrzyla jak chlopak wyzywa Cie od najgorszych jednoczesnie szturchajac i popychajac, a Ty nawet byc nie zareagowala. Dodam ze jestem w ciazy i kazde popychanie mnie moze skonczyc sie tragedia.
Zmieniasz wersję - wcześniej pisałaś, że używasz przemocy, gdy on "gada głupoty". Czyli zbyt wiarygodna to Ty nie jesteś...
PNigdy nie popchnelam go w taki sposob zeby go to bolalo, zeby mial jakikolwiek slad.
No jakaś Ty litościwa... Nie zmienia to faktu, że używasz przemocy fizycznej w związku, a ja to określam mianem "patologia".
angelll2525 napisał/a:Patologia to jestes Ty jesli stalabys w miejscu i patrzyla jak chlopak wyzywa Cie od najgorszych jednoczesnie szturchajac i popychajac, a Ty nawet byc nie zareagowala. Dodam ze jestem w ciazy i kazde popychanie mnie moze skonczyc sie tragedia.
Zmieniasz wersję - wcześniej pisałaś, że używasz przemocy, gdy on "gada głupoty". Czyli zbyt wiarygodna to Ty nie jesteś...
angelll2525 napisał/a:PNigdy nie popchnelam go w taki sposob zeby go to bolalo, zeby mial jakikolwiek slad.
No jakaś Ty litościwa... Nie zmienia to faktu, że używasz przemocy fizycznej w związku, a ja to określam mianem "patologia".
Dobra wyjdz z tej strony laleczko, bo psujesz mi nerwy. Nie umiesz czytac ze zrozumieniem to ja juz Cie tego nie naucze. Zycze Ci zebys trafila na takiego faceta co ja, ktory nauczy Cie zycia
Tak jak myslalam jest to koniec naszych relacji. Dowiedzialam sie od jego znajomych, ze on spotyka sie teraz z jakas fajna laska, ktora nie zrzedzi mu i nie narzeka na niego, ktora nie kaze mu chodzic na jakies terapie i nie robi z niego psychola. Zostalam sama z dzieckiem. Musze byc mega silna zeby podolac...
No i dziekuj niebiosom ,że jakas przejela tego idiote.Dla niej nie będzie lepszy niz dla Ciebie. Uwierz mi
Podaj go o alimenty i do przodu:)
angelll2525 napisał/a:Tak jak myslalam jest to koniec naszych relacji. Dowiedzialam sie od jego znajomych, ze on spotyka sie teraz z jakas fajna laska, ktora nie zrzedzi mu i nie narzeka na niego, ktora nie kaze mu chodzic na jakies terapie i nie robi z niego psychola. Zostalam sama z dzieckiem. Musze byc mega silna zeby podolac...
No i dziekuj niebiosom ,że jakas przejela tego idiote.Dla niej nie będzie lepszy niz dla Ciebie. Uwierz mi
Podaj go o alimenty i do przodu:)
Z tego co wiem to jeszcze nic powazngo, ale cos jest na rzeczy. nie wazne . mam juz kogo kochac i moje serce jest przy dziecku . poradze sobie i wezme sie w garsc, zeby potem moj skarb mogl mowic ze mial super silna mame ktora uporala sie z wszystkimi przeciwnosciami jakie spotkaly ja na drodze . On juz dla mnie nie istnieje. Dziekuje Bogu za to dziecko, ktorego na poczatku nie chcialam . Gdyby nie ono pewnie dalej bym gnila z nim , placzac , wpadajac w nerwice i przezywajac zalamanie nerwowe . Troche czuje sie samotna i zaklopotana ale mam dla kogo yc i musi byc dobrze
A widzisz. ..jak pomalutku przeglądasz na oczy.Bravo
Jak się wgl czujesz?
A tak szczerze to gdybyś miała do wyboru (wiem wiem byle zdrowe było)
To wolisz chłopaka czy dziewczynke?
Zaczynam myslec racjonalnie. Latwo mi nie jest. Potrafi mi sie on snic w ciagu nocy . Moj mozg przypomina mi o dobrych chwilach z nim spedzonych odrzucajac te najgorsze . Na prawde strasznie za nim tesknie, brakuje mi go... wmawiam sobie ze on dla mnie nie istnieje , ze koniec nie bede wchodzic do tej samej rzeki, ze podjelam decyzje i tego musze sie trzymac , nie moge wrocic tak po prostu . podjelam decyzje bez wzgledu na to jak boli mnie serce ze jestem sama z dzieckiem, ze nie mam kogo przytulic w nocy . z drugiej strony czuje do niego obrzydzenie . to przez niego moj stan psychiczny byl w tragicznym stanie , balam sie ze szturchania zaczna nabierac coraz wiekszej sily , to przez niego stracilam pierwsza ciaze . tyle zametu wprowadzil mi w zycie , tak duzo stracilam przez niego ale warto bylo . czuje sie silniejsza niz przed poznaniem go . poradze sobie i wiem o tym . kazde nowe doswiadczenie uczy zycia . niezastanawialam sie nigdy czy wolalabym coreczke czy synka. zawsze wiedzialam ze chce miec dwoje dzieci i syna i core , ale mysle ze chlopczyk mialby latwiej w zyciu i fajnie byloby miec w domu malego mezczyzne natomiast coreczke moglabym uczyc wszystkich babskich glupot . tak czy tak bedzie swietnie
Moje zycie znowu legnie w gruzach. Przyszedl do mnie do domu, byl mily, normalnie rozmawialismy. Nagle zaczal smiac mi sie prosto w twarz, nie wiedzialam o co chodzi. Powiedzial ze ten bachor ktorego nosze nie jest jego. zebym od razu powiedziala z kim sie puscilam. Myslalam ze wtedy umre, nikt mi takich slow nigdy nie powiedzial. Zaczely leciec mi lzy i nie bylam w stanie nic powiedziec. Po 5 minutach powiedzialam ze to jest jego dziecko i jestem gotowa na badania dna. kazalam mu wyjsc ze swojego mieszkania. Wstalam z siedzenia i kazalam wypierd**** ze swojego zycia . Wtedy do mnie podszedl i popchnal .. coraz bardziej plakalam . ponownie wstalam chcac isc do lazienki, zlapal mnie z calej sily za rece i darl sie ze jestem najgorsza kurw* na osiedlu, znowu mnie popchnal, tym razem walac mna o sciane i wyszedl ...
pisze to tutaj zeby odreagowac . nie mam komu sie wyzalic, caly czas placze . najgorszy bol psychiczny na swiecie . wiem ze w ciazy to co ja czuje to czuje i moje dziecko ale nie moge . nie kontroluje lez, same leca . stracilam ochote do zycia
jestem pewna ze gdyby nie moj stan w jakim jestem to popelnilabym samobojstwo. Jestem wrakiem psychicznym czlowieka .
163 2015-06-29 23:52:42 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-06-29 23:53:58)
jestem pewna ze gdyby nie moj stan w jakim jestem to popelnilabym samobojstwo. Jestem wrakiem psychicznym czlowieka .
No co Ty, dasz radę ![]()
Dziewczyno, na tak zachowuje się celowo, on świadomie Ciebie w.rwia, ma już inną łapciuch pieprzony.
... Powiedzial ze ten bachor ktorego nosze nie jest jego. zebym od razu powiedziala z kim sie puscilam. ...do mnie podszedl i popchnal .. coraz bardziej plakalam . ponownie wstalam chcac isc do lazienki, zlapal mnie z calej sily za rece i darl sie ze jestem najgorsza kurw* na osiedlu, znowu mnie popchnal, tym razem walac mna o sciane i wyszedl ...
nie wierzę !! Idź na policję, na co Ty do cholery czekasz ?
Słuchaj, to jest szmaciarz ! Czy naprawdę byle łajza jest Ci w stanie zepsuć humor ? Zawiń się teraz i idź na tę policję. Tak, nie żartuję. Jeśli odpuścisz on będzie coraz gorszy - to po pierwsze. Po drugie: do sadu o zakaz zbliżania się, po trzecie o zabezpieczenie alimentów.
Coś mi się nie widzi ten wątek ale niech będzie.
Widzisz jak Ciebie traktuje, myślisz że się zmieni ? Wobec tego zabezpiecz siebie i dziecko.
1. Policja i zgłaszasz pobicie
2. Sąd w związku z pobiciem i zakaz zbliżania
3. Alimenty
TERAZ !!! W tej chwili, NATYCHMIAST !
Co ja jedna zrobie? Zyjemy w takim panstwie, ze wystarczy miec znajomosci by cos wygrac. Nie mam dowodow na to wszystko, kto mi uwierzy? Nikt. Ani nie mam swiadkow, ani nagran ani zdjec. Wezma mnie za nienormalna, a on z pewnoscia juz taka ze mnie zrobi . Oszaleje zaraz z niemocy
Nie mam z kim normalnie porozmawiac ... Swoim stanem psychicznym szkodze tylko dziecku . On nawet jak spotkal moich sasiadow to podobno gadal ze sie puscilam z kims, ze go w dziecko wrabiam, ze jestem kurw*. boje sie ze napuscilby ich i zmusil do zeznawania w sadzie, ze to ja jestem ta zla. Mam pytanie do kobiet ktore byly w ciazy badz sa. Nastepna wizyte u lekarza mam dopiero za tydzien, a do tego momentu nie wiem co ze mna bedzie. Mozna przyjmowac jakies leki uspokajajace, usypiajace czy cos w tym stylu bedac w ciazy? Jesli tak, to jak sie one fachowo nazywaja?
Nie chcesz nic z tym robić, to pozostaje Ci tylko siedzieć i płakać i nadal go wpuszczać do swojego domu i do swojego życia.
No bo co innego ?
Nie chce bedac w ciazy chodzic od policji do sadu, sama nic nie wskuram a na pewnio juz nie na tym etapie swojego zycia. Nikt w tej chwili sie za mna nie wstawi... wykonczy mnie ten facet nerwowo i chyba o to mu chodzi, zeby mnie zniszczyc
W dupie za przeproszeniem o co jemu chodzi i czego on chce i co on ma na myśli.
Musisz zrozumieć jedno - że on będzie tak robił, ponieważ może, ponieważ Ty mu na to pozwalasz.
I dopóki to się nie zmieni - nie zmieni się również i Twoja sytuacja ....
168 2015-06-30 20:44:59 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-06-30 20:47:23)
W dupie za przeproszeniem o co jemu chodzi i czego on chce i co on ma na myśli.
Musisz zrozumieć jedno - że on będzie tak robił, ponieważ może, ponieważ Ty mu na to pozwalasz.
I dopóki to się nie zmieni - nie zmieni się również i Twoja sytuacja ....
dokładnie
Autorko
Nie byłaś na policji, na obdukcji ... a już wiesz co by było gdyby .... bo sąsiedzi ... itd
Pamiętaj, oni tez mają swoje głowy. Skąd wiesz co im mówił ? Powiedzieli Ci, czy sobie tylko dopowiadasz ?
Niech nawet mówi co chce, składasz sprawę i tyle. Są badania DNA, tego nie przeskoczy choćby nie wiem jakich sąsiadów miał ustawionych.
Skoro jednak nie chcesz nic zrobić to bucz dalej
Jak mawiają górale "zes.ała się bida i płacze"
Na co liczysz, że on przestanie ? Prędzej Cie skłoni byś sobie lub dziecku coś zrobiła bo widzi, ze jesteś miękka.
To jego sprawka, że masz takie myśli
Jeśli nie pójdziesz na policję to nic nie osiągniesz, zrozum, on już dawno przekroczy granicę i idzie coraz dalej a Ty się boisz, że co ?
Co możesz stracić ? Tylko zyskać !
Kobieta w ciąży to priorytet i na pewno policjanci tego nie spuszczą, nie martw się.
Jaka obdukcja... ludzie. co ja zrobie na tej obdukcji? zdj siniakow jak mnie popchnal ktore powie ze sb sama zrobilam?...
No to nie rób nic.
Powodzenia.
Taka prawda, ze jak sie w tym kraju nie zostaje porzadnie obitym to policja nic nie zrobi, nikt nic nie zrobi bo nie ma konkretnie ku temu podstaw i dowodow. Zloze wniosek do sadu i co? postepowanie umozone z powodu braku dowodow. Mam kamery w domu zamontowac czy co? nie na moje nerwy takie cos . szkoda mi dziecka
Wystarczyłoby chociaż za każdym razem włączyć dyktafon tuż przed jego przyjściem, o ile jeszcze mu na to pozwolisz bo nie powinnaś dla swojego własnego bezpieczeństwa i dziecka.
to nie denerwuj ludzi, nie rob nic, bo widać obcy ludzie bardziej martwią się o wasze dziecko niż wy,
widać dla ciebie najważniejszy jest on, nie dziecko teraz ani w poprzedniej ciąży,
szkoda dzieci
kocham swoje dziecko i jest ono dla mnie najwazniejsze ale nie nadazam za jego wieczna zmiana nastrojow. od kochajacego faceta po agresywnego gowniarza .
175 2015-07-01 12:07:10 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-01 15:42:10)
Co ja jedna zrobie? Zyjemy w takim panstwie, ze wystarczy miec znajomosci by cos wygrac. Nie mam dowodow na to wszystko, kto mi uwierzy? Nikt. Ani nie mam swiadkow, ani nagran ani zdjec. Wezma mnie za nienormalna, a on z pewnoscia juz taka ze mnie zrobi . Oszaleje zaraz z niemocy
Nie mam z kim normalnie porozmawiac ... Swoim stanem psychicznym szkodze tylko dziecku . On nawet jak spotkal moich sasiadow to podobno gadal ze sie puscilam z kims, ze go w dziecko wrabiam, ze jestem kurw*. boje sie ze napuscilby ich i zmusil do zeznawania w sadzie, ze to ja jestem ta zla. Mam pytanie do kobiet ktore byly w ciazy badz sa. Nastepna wizyte u lekarza mam dopiero za tydzien, a do tego momentu nie wiem co ze mna bedzie. Mozna przyjmowac jakies leki uspokajajace, usypiajace czy cos w tym stylu bedac w ciazy? Jesli tak, to jak sie one fachowo nazywaja?
zamiast zrobić porządek z facetem, to znaczy odespraowac się od niego, to zastanawiasz się czy brac leki uspokajające,
potem będziesz karmic piersią to tez będziesz brac leki?
skoro nie masz sily walczyc to po poprostu odejdź od niego, wyjedz,
nie wierze ze w tej sytuacji nikt z rodziny by ciebie nie prezygranal na pare miesięcy
Angel to sa twoje słowa: ,,Balam sie ze znowu mnie zrani, wkurzalam sie jak jezdzil z kolegami samochodem i trabil na inne kobiety albo im machal. Przyjezdzalam do niego a on mowil mi ze interesuja go dziwki. Ze jest wobec mnie szczery i kazdy facet chcialby sprobowac z prostytutka tylko nie kazdy ma odwage sie przyznac. bylam bardzo wyluzowana w tym zwiazku, on sobie w zartach mowil na mnie zdzira, dziweczka a ja sie smialam... czasem mam wrazenie ze mojemu facetowi juz na mnie niezalezy. moge praktycznie wszystko, niewykazuje zazdrosci ani zainteresowania. nie obchodzi go z kim wychodze i co robie. wielokrotnie dawal mi do zrozumienia ze woli posiedziec z kolegami niz ze mna. przez caly ten czas zwiazku nie bylam z nim nigzie sama, nawet na glupim baseniec zy lodowisku. zawsze chodzilismy z jego znajomymi. Wielokrotnie probowalam z nim skonczyc ale on mi na to nie pozwala. co o tym wszystki myslicie? moze ja po prostu przesadzam.,,
naprawdę daj sobie z nim spokój dziewczyno, on ciebie niszczy
Pisalam juz, ze bedac z nim calkowicie odseparowalam sie od znajomych, stracilam wszystkie bliskie mi osoby dla niego. Rodziny nie mam zadnej, pisalam juz ze mialam tylko babcie, ktora zmarla. Bylam osoba niepracujaca wiec skad mam miec pieniadze na wyjazdy, odpoczynek? poswiecilam cale zycie facetowi ktory nie byl jego wart. Mowicie o dyktafonie, niewpuszczaniu do mieszkania. Myslicie ze on pukal i czekal az mu otworze? sam wchodzil jak do siebie... stojac w progu i mowiac mi "czesc kochanie" nie zapowiada sie na jakas awanture a czesto tak sie konczylo. Nie myslalam o dyktafonach . w sumie gdybym go wlaczyla to znajac jego moj telefon lezalby za oknem . Nie wyobrazacie sobie jak ciezko jest byc na miejscu mlodej kobiety, szykanowanej i upokarzanej przez bylego faceta, wrecz gnebionej, pozostawionej samej sobie z dzieckiem w brzuszku bez srodkow do zycia. Jak ja mam isc do pracy bedac w ciazy?... jest mi potwornie ciezko
Zawsze kiedy dawalam sobie z nim spokoj on robil wszystko zebym tego spokoju od niego nie miala. Myslal ze ma mnie na kazde jego skinienie a jak pokazywalam mu ze tak nie jest, czul sie obrazony i wyzywal sie na mnie
Czy do Ciebie to nie dociera, że on to robi, BO MU NA TAKIE TRAKTOWANIE SIEBIE POZWALASZ ???
Nie, pozwalalam mu na wszystko kiedys, teraz sie wszystko zmienilo. Owszem dalej nie raz ulegam ale to ze strachu przed utraca ciazy, przed bolem i cierpieniem . Nie raz udaje ze mnie nie ma w domu, a on wali w drzwi ze nie moge tego sluchac, nie pozwalam mu siebie dotykac, mowie nie kiedy cos mi nieodpowiada co niestety wywoluje agresje z jego strony i zdaza sie ze ulegam w obawie przed popchnieciem, szturchnieciem co moze mi zaszkodzic . Ja na prawde udaje twarda, sasiedzi mijaja mnie mowiac jakiego to ja mam super, opiekunczego faceta. nikt nie wie jakie pieklo przechodze . tyle razy walil do drzwi, uchylilam je stojac w drzwiach a sasiadka schodzac na dol usmiechala sie rzucajac zwyklym "takiego faceta to niech pani trzyma i nie puszcza"
Angel...trochę mnie nie było. Widzę, że się trochę"działo"
Przestan patrzec na sąsiadów, na to co mówią. Przestan patrzec
na niego.Popatrz na siebie.Na swoje życie, bezpieczeństwo itd
Skoro wchodzi i mowi od progu"czesc kochanie" to albo nie zamykasz drzwi, albo go sama wpuszczasz.Rozwiazaniem jest go nie wpuszczac i zamykac drzwi na zamek (no chyba, ze on ma klucze do Twojego mieszkania? !
)
Będzie się dobijac-wezwij policje.Nie mowiac mu o tym.Krzyczy na klatce, wtedy nagrywaj na dyktafon.I bedziesz spokojna, ze Twoj tel nie wyląduje za oknem.
Są rozwiązania na wszystko! Trzeba chcieć!
Nie czekaj na jakiś cud-on nie nastąpi.Predzej jakaś tragedia.
Niezamykam drzwi na klucz w ciagu dnia, zreszta kiedys dalam mu klucze do mieszkania i ich juz mu nie odebralam. Boje sie ze jakbym zadzwonila po policje to on w koncu by mnie zabil . Policja przyjechalaby, kazalaby sie oddalic a potem co? ja bym sie meczyla i wysluchiwala albo nie daj Boze czula na wlasnej skorze . wszystko latwo sie mowi gorzej tak postepowac . mam wrazenie ze sie nigdy nie uwolnie . boje sie wyjsc z domu . w dodatku lapia mnie skurcze w podbrzuszu i nie wiem czy wszystko okej z dzieckiem . pewnie to na tle nerwowym
Dlaczego więc nie zamkniesz tych drzwi w ciągu dnia na klucz, abo dlaczego nie zmienisz zamków, tak aby on nigdy już bez Twojego pozwolenia nie mógł wejść ?!
Powtarzam za Bulletem:
1. Policja i zgłaszasz nękanie i przemoc
2. Niebieska karta
3. Sąd w związku z pobiciem i zakaz zbliżania
4. Alimenty
Jak dla mnie, to jedyne LOGICZNE w obecnej sytuacji działanie, jakie musisz podjąć.
A Ty ciągle - nie bo on, nie bo sąsiedzi, nie bo coś tam ... a jednocześnie ciągle narzekasz, jaka to jesteś biedna, wystraszona i jak Ci źle.
NIE MAM PIENIEDZY ZEBY ZMIENIAC ZAMKI SKAD MAM MIEC PIENIADZE NA WSZYSTKO JAK NIE PRACUJE, NIE MAM ZADNYCH DOCHODOW! LATWO POWIEDZIEC "ZMIEN ZAMKI" .... Oplaty sadowe tez kosztuja..
To z czego się utrzymujesz ?
Za co jesz, robisz opłaty, z czego opłacasz choćby ten internet którego używasz do pisania tutaj ?
Najtańszy zamek to kwestia 20 zł. Nie sądzę, żebyś nie była w stanie wygospodarować takiej kwoty w swoim budżecie.
A jeśli chodzi o opłaty sądowe, to po pierwsze - są sprawy wyłączone od opłat za składanie sprawy.
A po drugie, zawsze można napisać podanie o zwolnienie z kosztów, motywując to swoją bardzo trudną sytuacją materialną.
Sądy zazwyczaj się do tego przychylają.
Tu nie chodzi o to, że nie masz czegośtam (pieniędzy, możliwości, okazji itp.)
Tu chodzi o to, że tak naprawdę NIE CHCESZ z tym nic zrobić, ponad to, żeby sobie tu od czasu do czasu ponarzekać.
Nie udowodnie policji znecania sie nademna psychicznie i fizycznie wiec nie bedzie podstaw to prowadzenia postepowania, nie mam dowodow na nic wiec tez nie zakaza mu zblizania sie do mnie. Z alimentami nie bedzie problemu bo to jego dziecko i nieuniknie odpowiedzialnosci, ale chwilowo to jes poczatek ciazy... myslicie ze to takie proste wszystko, ze pojde na policje i po problemie . tak na prawde to dopiero poczatek problemow
kupno zamku 20 zl, tylko zaplacenie komus zeby ten zamek zamontowal tez kosztuje i z 20 zl robi sie 120. Co do oplat i jak sobie radze. Dostalam po babci mieszkanie i niewielka sume pieniedzy za ktore wlasnie zyje. Pieniadze mi sie niedlugo skoncza i nie moge szalec. Internet mam w telefonie, pakiet... zyje jak najnizszym kosztem . utrzymywal mnie facet ktory nie chcial zebym pracowala a ja nie protestujac przystawalam na to. Nie wiem co bedzie ze mna za miesiac a nawet dwa . nie bede miala nawet za co oplacic wody, swiatla, czynszu...
juz nie mowiac nawet o utrzymaniu dziecka. nie wiem jak sobie poradzimy .
Nic nie jest proste i nikt nie napisał, że zgłoszenie sprawy załatwia wszystkie problemy.
Największym problemem dla Ciebie jest ON.
I dopóki nic nie zaczniesz robić - to nic się nie zmieni.
I w jednym masz całkowitą rację - problemy dopiero zaczną się mnożyć ...
Uwierz mi...to tchórz. Przestraszy sie interwencji policji.
Co do alimentow...zaskocze Cię. W polskim prawie, jesli Twoj byly partner nie uzna dziecka..I Ty bys byla gotowa na jego badania DNA. ..on musi dobrowolnie wyrazic zgodę. Bez jego zgody (dobrowolnej) nie mozesz nic
A ja myślałam,że sąd może nakazać wykonanie badań dna
Pojde do sadu o ustalenie ojcostwa i dostanie sadowy nakaz wykonania badan genetycznych...
Tak, macie racje. On jest dla mnie problemem bo to od niego jestem zalezna finansowo .
Dwa wpisy temu napisałaś, że sama się utrzymujesz ... z pewnej sumy pieniędzy, którą odziedziczyłaś ...
Tak, chwilowo utrzymuje sie z tego co dostalam ale wczesniej to on mnie utrzymywal. Pieniadze mi sie niedlugo skoncza wiec bede od niego zalezna....
Owszem, ale świadczenie alimentacyjne, jakie będziesz od niego dostawać - nie jest sprawą zależną od jego dobrej woli, czy widzimisię.
Tak więc - nie musisz być dla niego miła, ani wpuszczać go do domu, ani nawet utrzymywać z nim obecnie żadnych grzecznościowych nawet - kontaktów, w obawie, że nie będzie płacił na dziecko.