nie wiem gdzie mieszkasz ale na pewno masz jaks daleka rodzine, zadzwon może ci pomoga, albo rodzicow swoich,
a jak nie to masz internet poszukaj instytucji które mogą ci pomoc
do tej pory jakos sobie radzilas to i teraz dasz rade
byle bez niego
66 2015-05-29 12:52:57 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-05-29 12:54:48)
Podobne tematy
Wczoraj wieczorem się rozstałaś, a już po kilku godzinach stwierdzasz, że on Ci żyć nie daje ?
Weź mu daj chociaż z tydzień, gwarantuję Ci, że mu ta wielka miłość przejdzie jak ręką odjął najdalej po 3 dniach.
Autorko koniecznie zachowaj te smsy które od niego otrzymujesz. Jeśli będzie Cię gnębił i nie pozwoli Ci normalnie żyć to weź telefon i idź na policję. Piszesz,że sobie nie poradzisz.. a teraz jak sobie radzisz? Bo z opisu wynika że mieszkasz osobno, sama? z rodzicami?Więc jakiś tam dach nad głową masz jakby nie było. Samej choć będzie ciężko będzie lepiej niż z nim.
nie wiem gdzie mieszkasz ale na pewno masz jaks daleka rodzine, zadzwon może ci pomoga, albo rodzicow swoich,
a jak nie to masz internet poszukaj instytucji które mogą ci pomoc
do tej pory jakos sobie radzilas to i teraz dasz rade
byle bez niego
nie, nie mam zadnej rodziny, mialam tylko babcie ale ona umarla, mieszkam w mieszkaniu po niej za ktore placil moj mezczyzna. ja dorabialam troche zeby miec na szkole i jakies tam zycie...
Wczoraj wieczorem się rozstałaś, a już po kilku godzinach stwierdzasz, że on Ci żyć nie daje ?
Weź mu daj chociaż z tydzień, gwarantuję Ci, że mu ta wielka miłość przejdzie jak ręką odjął najdalej po 3 dniach.
tak nie daje mi zyc. nie ma minuty w ktorej by do mnie nie dzwonil i w ktorej bym nie dostala sms... to nie typ ktory odpuszcza po paru dniach
ze strachu do niego wrócisz? a wy razem mieszkaliście?
ze strachu do niego wrócisz? a wy razem mieszkaliście?
nie wroce do niego tylko i wylacznie ze wzgledu na dobro naszego dziecka. nie pozwole zeby mu on cos zrobil... nigdy ze soba nie mieszkalismy chociaz bywalo tak ze potrafilam byc u niego czesciej niz u siebie w mieszkaniu
To co on, nie pracuje, że ma czas co minutę wysyłać sms-y ? Przecież podobno pracuje ....
Jak masz mieszkanie po babci, to wspaniale, bardzo cenny jest własny dach nad głową.
To co on, nie pracuje, że ma czas co minutę wysyłać sms-y ? Przecież podobno pracuje ....
Jak masz mieszkanie po babci, to wspaniale, bardzo cenny jest własny dach nad głową.
pracuje ale on ma swoja firme wiec wiadomo jak to wyglada. chce to pracuje nie chce mu sie to pracuja za niego inni
IsaBella77 napisał/a:Za alimenty i jeśli będzie trzeba - zasiłek, lub pomoc z mops.
Nie zawsze wszystkie ciężarne mają pomoc bliskich, finansowe wsparcie partnera i full serwis.
A mimo tego radzą sobie, co jest dowodem na to, że MOŻNA.On jest zarejestrowany na najnizsza krajowa wiec co ja z alimebtow dostane? 200zl? blagam ludzie, kto za tyle dziecko ubierze, nakarmi i kupi pieluchy. Zreszta urodzi sie dziecko i z kim go zostawie? nie dam rady wychowac dziecka i pracowac jednoczesnie, bo nie mam nikogo po za nim...
ma firmę, acha
jeśli ktoś robi sobie jaja z takiego tematu to ale z niego człowiek,
ja pasuje i zgłaszam to
angelll2525 napisał/a:IsaBella77 napisał/a:Za alimenty i jeśli będzie trzeba - zasiłek, lub pomoc z mops.
Nie zawsze wszystkie ciężarne mają pomoc bliskich, finansowe wsparcie partnera i full serwis.
A mimo tego radzą sobie, co jest dowodem na to, że MOŻNA.On jest zarejestrowany na najnizsza krajowa wiec co ja z alimebtow dostane? 200zl? blagam ludzie, kto za tyle dziecko ubierze, nakarmi i kupi pieluchy. Zreszta urodzi sie dziecko i z kim go zostawie? nie dam rady wychowac dziecka i pracowac jednoczesnie, bo nie mam nikogo po za nim...
ma firmę, acha
jeśli ktoś robi sobie jaja z takiego tematu to ale z niego człowiek,
ja pasuje i zgłaszam to
ma firme razem z kolegom w ktorej zarejestrowany jest jako pracownik zeby nie musial oplacac wszystkich skladek...
mariola856 napisał/a:angelll2525 napisał/a:On jest zarejestrowany na najnizsza krajowa wiec co ja z alimebtow dostane? 200zl? blagam ludzie, kto za tyle dziecko ubierze, nakarmi i kupi pieluchy. Zreszta urodzi sie dziecko i z kim go zostawie? nie dam rady wychowac dziecka i pracowac jednoczesnie, bo nie mam nikogo po za nim...
ma firmę, acha
jeśli ktoś robi sobie jaja z takiego tematu to ale z niego człowiek,
ja pasuje i zgłaszam toma firme razem z kolegom w ktorej zarejestrowany jest jako pracownik zeby nie musial oplacac wszystkich skladek...
to jest jego firma z kolegom i oni razem tak urzeduja ale w swietle prawa on jest zwyklym pracownikiem. dla mnie to nie jest temat do zartow, wymyslania i podnoszenia adrenaliny...
Słuchaj .... nie chcę być niemiła ... ale coś mi tu zaczyna brakować konsekwencji .... czy jakby to powiedzieć ... coś czuć ....
Ma swoją firmę - ale najniższą krajową ...
Nie bije Cię i nigdy nie bił - tylko szturchał i przekomarzał się ....
Przekomarzał się - ale już jedną ciążę straciłaś przez to .... przecież on musiał Cię skatować ....
Teraz ponownie jesteś w ciąży w 4 tygodniu - chociaż po tak krótkim czasie od zapłodnienia naprawdę bardzo trudno jest stwierdzić wiek ciąży ....
W ciągu dwóch dni przeszłaś pełnię szczęścia, głaskanie po brzuchu, bukiet róż, żyli długo i szczęśliwie, aż do kolejnego ciosu w brzuch, rozstania i stalkingu sms-ami i telefonami co minutę.
Powiem krótko.
Mam nadzieję, że nie robisz sobie jaj z ludzi którzy tu tak bardzo zaangażowali się emocjonalnie we wsparcie dla Ciebie ...
Bo to wszystko co piszesz z każdą chwilą wydaje się być coraz mniej realne ...
Słuchaj .... nie chcę być niemiła ... ale coś mi tu zaczyna brakować konsekwencji .... czy jakby to powiedzieć ... coś czuć ....
Ma swoją firmę - ale najniższą krajową ...
Nie bije Cię i nigdy nie bił - tylko szturchał i przekomarzał się ....
Przekomarzał się - ale już jedną ciążę straciłaś przez to .... przecież on musiał Cię skatować ....
Teraz ponownie jesteś w ciąży w 4 tygodniu - chociaż po tak krótkim czasie od zapłodnienia naprawdę bardzo trudno jest stwierdzić wiek ciąży ....
W ciągu dwóch dni przeszłaś pełnię szczęścia, głaskanie po brzuchu, bukiet róż, żyli długo i szczęśliwie, aż do kolejnego ciosu w brzuch, rozstania i stalkingu sms-ami i telefonami co minutę.Powiem krótko.
Mam nadzieję, że nie robisz sobie jaj z ludzi którzy tu tak bardzo zaangażowali się emocjonalnie we wsparcie dla Ciebie ...
Bo to wszystko co piszesz z każdą chwilą wydaje się być coraz mniej realne ...
bylam pewna ze tak wszystko odbierzecie... to przykre. pierwsza ciaze stracilam bo nie wiedzialam ze w niej bylam i prowadzilam zbyt aktywny tryb zycia, a silne potrzasanie mna od dolu do gory jak pilka o ziemie wywolalo poronienie. jestem w drugiej ciazy od miesiaca o ktorej dowiedzialam sie nie dawno robiac test ciazowy, bylam u ginekologa ktory go potwierdzil, a to wszystko ze sie szybko dzieje to tylko moje zycie. potrafilam z nim lezec w lozku szczesliwa a wystarczylo ze przelaczylam program i zaczynal sie dramat. caly czas powtarzam ze on ma ciagle zmienne nastroje. potrafi mnie szturchac o glupote.
uzywam slowa szturchal albo przekomarzal pobiewaz slowo bicie brzmi zbyt drastycznie. nie przylozyl mi z piesci tak jakby zrobil to bijac sie z kims... moze najwidoczniej jestem zbyt delikatna.. mam zbyt wiele problemow zeby jeszcze teraz tutaj kazdemu tlumaczyc wszystko dlaczego to tak wyglada.
Daj spokój ... czytałam inne Twoje posty.
Ten gość, nie dość, że wyzywa Cię i ubliża Ci od dziwek, ku*ew itp. co sama napisałaś w innych tematach.
Dodatkowo przyłapałaś go kilka razy na zdradzie albo przynajmniej na usiłowaniach - bo umawiał się z dziwkami na płatny seks.
Teraz jeszcze bije Cię i stosuje przemoc wobec Ciebie, a Ty "cały czas powtarzasz ze on ma ciagle zmienne nastroje. potrafi Cię szturchac o glupote"
I jeszcze wisienka na torcie - zachodzisz z nim w ciążę.
Najwyraźniej czas na jakieś inne działania, niż powtarzanie w kółko tego samego. To jak widać - nie pomaga Ci.
Daj spokój ... czytałam inne Twoje posty.
Ten gość, nie dość, że wyzywa Cię i ubliża Ci od dziwek, ku*ew itp. co sama napisałaś w innych tematach.
Dodatkowo przyłapałaś go kilka razy na zdradzie albo przynajmniej na usiłowaniach - bo umawiał się z dziwkami na płatny seks.
Teraz jeszcze bije Cię i stosuje przemoc wobec Ciebie, a Ty "cały czas powtarzasz ze on ma ciagle zmienne nastroje. potrafi Cię szturchac o glupote"
I jeszcze wisienka na torcie - zachodzisz z nim w ciążę.Najwyraźniej czas na jakieś inne działania, niż powtarzanie w kółko tego samego. To jak widać - nie pomaga Ci.
odeszlam od niego, co jeszcze moge zrobic w tej sytuacji?
Być konsekwentną.
Być konsekwentną.
ledwo co mija 1 dzien odkad z nim nie jestem a juz nie mam sily. czuje ze jestem na dnie! ten facet wprowadzi mnie w nerwice. boje sie o dziecko i ze jemu szkodze swoim stanem
Inni ludzie robią z nami i w naszym życiu dokładnie to i dokładnie tyle NA ILE IM POZWALAMY.
czyli mowicie to samo co on, e to wsszystko moja wina
87 2015-05-29 13:45:41 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2015-05-29 13:46:21)
czyli mowicie to samo co on, e to wsszystko moja wina
Tak a teraz pobiegnij do niego ty z bukietem kwiatów i przeproś na kolanach bo to twoja wina..
Najlepiej jeszcze żeby mu ulżyło pozwól się trochę poszturchać.
Brak mi słów
czyli mowicie to samo co on, e to wsszystko moja wina
A gdzie przepraszam coś takiego wyczytałaś, czy z jakiej wypowiedzi to wydedukowałaś ?
czyli mowicie to samo co on, e to wsszystko moja wina
tak jesteś winna tego, że mu jeszcze nie zasadziłaś kopa w d..
Widzisz ? On tez Ci to mówi
Inni ludzie robią z nami i w naszym życiu dokładnie to i dokładnie tyle NA ILE IM POZWALAMY.
dokladnie z tej wypowiedzi to wywnioskowalam. sama pozwolilam na takie traktowanie wiec jestem sama sobie winna ze mam jak mam.
Angell - powiem CI szczerze, że wolę dyskutować, rozmawiać i prowadzić dialogi z rozmówcami, a trudno mi się porozumieć, kiedy ktoś tak jak Ty - tylko przerzuca się ze mną pojedynczymi zdaniami.
To nie jest Twoja wina, że ktoś Cię bije.
To nie jest Twoja wina, że ktoś Ci ubliża.
Że Cię wyzywa, maltretuje, szturcha, popycha.
To nie jest Twoja wina, że ktoś jest agresywny w stosunku do Ciebie.
To nie jest Twoja wina, że ktoś Cię zdradza.
Jeśli to się stanie tylko raz.
Natomiast jeśli to się powtarza - to jest Twoja wina.
Bo na to pozwalasz.
Czuje ze jestem na dnie i predko nie wyjde z tego bagna. Co chwile do mnie pisze, prosi o powrot, mowi ze kocha jednoczesnie nagrywajac mi sie na poczte ze zrobi badania dna dziecku a jak sie okaze ze to jego to zrobi wszystko zeby pozbawic mnie praw rodzicielskich ...
Zrobila mi nawet nalot do mieszkania jego matka wyzywajac mnie od najgorszych, puszczalskich, sugerujac ze jej syn nie jest glupi zeby zrobic komus dziecko, mowila ze lece tylko na jego pieniadze, zebym usunela ciaze . Jestem bezradna, udaje twarda ale to wszystko mnie przytlacza. chce umrzec.. zyje tylko dla tego malenstwa
94 2015-05-31 00:18:29 Ostatnio edytowany przez angelll2525 (2015-05-31 00:19:23)
![]()
czuje sie coraz gorzej
Nic dziwnego.
Niczego nie robisz, żadnych zmian, żadnych decyzji - a sytuacja jaką współtworzyłaś jest mocno toksyczna.
Nie ma powodów do tego, żeby czuć się lepiej ... gdyby tak było - bardzo bym się dziwiła.
I jak tam Angel. .jakies konkretne zmiany w końcu? Jakieś decyzje, które zmienia Twoje życie na lepsze?
I jak tam Angel. .jakies konkretne zmiany w końcu? Jakieś decyzje, które zmienia Twoje życie na lepsze?
Rozmawialam z nim, powiedzialam ze nie wrocimy do siebie, ale nie zabronie mu kontaktu z dzieckiem, bedzie widywal je kiedy bedzie tylko chcial i tylko w mojej obecnosci. Dopoki jestem z nim w ciazy bedzie placil mi za lekarzy, na zycie itp a jak dojdzie do rozwiazania to alimenty na dziecko. Powiedzialam ze jezeli nie przestanie mi grozic, nachodzic i przesladowac to zglosze sprawe na policje i bede starac sie o zakaz zblizania sie do mnie. Dogadalismy sie jako tako. On bedzie mi pomagal, ale nie wrocimy juz do siebie
To moim zdaniem jest powód do tego, żeby czuć się lepiej, a nie gorzej .....
To moim zdaniem jest powód do tego, żeby czuć się lepiej, a nie gorzej .....
napisalam ze czuje sie zle w momencie kiedy zrobila mi nalot jego matka...
101 2015-06-01 19:26:39 Ostatnio edytowany przez MaciekM (2015-06-01 19:28:24)
.
Siedzialam w domu, uslyszalam dzwonek do drzwi. podeszlam i je otworzylam. W drzwiach stal on... troche mnie zatkalo, bo nie tak sie umawialismy. Spojrzal na mnie z zalem w oczach i zapytal czy moze wejsc, wpuscilam go. usiadl na przeciwko mnie i powiedzial ze mnie kocha, ze kocha nas. moje uczucie do niego nie wygaslo, dalej go bardzo mocno kocham ale nie moge pozwolic na krzywdzenie nas. Mowiac nas mam na mysli mnie i dziecko. Serducho walilo mi jak szalone. Bardzo tesknilam za tym wszystkim, ale z obojetnoscia powiedzialam mu ze i tak nic z tego nie bedzie. Wtedy wlasnie kucnal przedemna i przytulil z calej sily mowiac ze nie odda nas nikomu, ze on umiera bez nas, ze chce zebym byla jego zona i matka dzieci... spojrzalam sie na niego i zapytalam czego tak na prawde on chce.. Ja moge miec zmienne nastroje bo ciaza ale zeby on? od wielkiem milosci po nienawisc i grozby i na odwrot. podoba mi sie ze tak zabiega ale zastanawiam sie czy na pewno jest to czlowiek zrownowazony psychicznie
jeśli go kochasz ... to powiedz mu, żeby podjął leczenie. Pisze poważnie. Niech zacznie leczyć agresję, zacząć powinien od wizyty u psychologa.
Po czynach zobaczysz czy warto dać szansę. Wg mnie na chwilę obecna to patologia, po ew. ślubie będzie tylko gorzej więc przeanalizuj co masz teraz i pomnóż to przez n.
Jeśli nie berdzie chciał ... to masz odpowiedź.
jeśli go kochasz ... to powiedz mu, żeby podjął leczenie. Pisze poważnie. Niech zacznie leczyć agresję, zacząć powinien od wizyty u psychologa.
Po czynach zobaczysz czy warto dać szansę. Wg mnie na chwilę obecna to patologia, po ew. ślubie będzie tylko gorzej więc przeanalizuj co masz teraz i pomnóż to przez n.
Jeśli nie berdzie chciał ... to masz odpowiedź.
Kiedys powiedzialam mu o leczeniu to zaczal sie smiac i obrocil to w slaby zart ale wtedy nie musial o nikogo walczyc bo z nim bylam. Boje sie mu troche napomknac mu o tym ponownie. Nie wiem jak zareaguje
bullet napisał/a:jeśli go kochasz ... to powiedz mu, żeby podjął leczenie. Pisze poważnie. Niech zacznie leczyć agresję, zacząć powinien od wizyty u psychologa.
Po czynach zobaczysz czy warto dać szansę. Wg mnie na chwilę obecna to patologia, po ew. ślubie będzie tylko gorzej więc przeanalizuj co masz teraz i pomnóż to przez n.
Jeśli nie berdzie chciał ... to masz odpowiedź.Kiedys powiedzialam mu o leczeniu to zaczal sie smiac i obrocil to w slaby zart ale wtedy nie musial o nikogo walczyc bo z nim bylam. Boje sie mu troche napomknac mu o tym ponownie. Nie wiem jak zareaguje
... to masz odpowiedź na ile szczere są jego zapewnienia...
Gdyby jego intencje były szczere - to sam zapisałby się na terapię.
Rozmawialam z nim przez telefon i zapytalam o leczenie. Powiedzial ze jsli to pomoze mu nas odzyskac to on zrobi wszystko zeby tak bylo i nawet podda sie terapii
Ismena1976 napisał/a:Zatem zyj sobie z nim dlugo i nieszczesliwie...skoro przemoc to fajna sprawa.
jestem z nim w pierwszym miesiacu ciazy... mam zostac sama z dzieckiem? bez pracy? bez pieniedzy? bez niczego? mam w glowie najgorsze mysli... dopiero co sie dowiedzialam...
Tak,temu dziecku jest wrecz niezbedny ojciec-przemocowiec.To,ze Tobie podoba sie zycie z przemocowcem,nie oznacza,ze masz do tego jeszcze wciagac niewinne,bezbronne dziecko!Nie zaslaniaj sie dobrem dziecka!To jest najgorszy mozliwy argument kobiet zyjacych w przemocy!
Ismena1976 jakbys czytala wszystko od poczatku do konca to z pewnoscia byc wiedziala, ze zrezygnowalam i odeszlam od niego jak dowiedzialam sie ze jestem w ciazy i zrobilam to dla dobra i bezpieczenstwa dziecka...
Ismena1976 jakbys czytala wszystko od poczatku do konca to z pewnoscia byc wiedziala, ze zrezygnowalam i odeszlam od niego jak dowiedzialam sie ze jestem w ciazy i zrobilam to dla dobra i bezpieczenstwa dziecka...
Odnioslam sie wylacznie do tej wypwiedzi.A to ,co teraz napisalas-jesli jest tak faktycznie-bardzo pochwalam.
Witaj Angel. Ok świetnie, ze sie zgodzil.Tylko nie wracaj od razu do niego..dp jak leczenie przyniesie efekty. Nie mozesz ryzykować powrotem do niego w tym stanie.Zbyt duze ryzyko, jak sama wiesz ze wcześniejszego doświadczenia. Sprawdź najpierw czy jego intencje sa szczere.W relacjach z nim bądź stanowcza, opanowana i konsekwentna.Duzoooo pracy go czeka nad sobą. Oby podołał.
Poważnie niepokoi mnie jedno ...
Jego postawę rozumiem - jest przemocowcem, ma poważne deficyty emocjonalne - i zwyczajnie chce utrzymać przy sobie swoją ofiarę, na której w każdym momencie może fizycznie, słownie, psychicznie - odreagować swoje frustrację i rozładować agresję.
Ale zastanawiający jest fakt, że on mówi o terapii, jako o warunku odzyskania Ciebie autorko.
Rozumiesz ? Takie to z jego strony - no dobrze, niech ci będzie, pójdę na terapię, żebyś ode mnie nie odeszła.
Myślę, że podejmowanie terapii z takimi intencjami jest skazane na porażkę.
Bo terapię podejmuje się dla siebie, albo z powodu własnych deficytów, problemów. Człowiek to robi z głębokim przekonaniem, że potrzebuje naprawić siebie, uporać się z jakimiś konkretnymi problemami. Po to, żeby być lepszą osobą.
Naprawdę nie przemawia do mnie fakt, że on zgadza się dla świętego spokoju na podjęcie terapii.
Żebyś mu więcej nie truła, no to on to zrobi.
Ale coś mi mówi, że przy pierwszej nadarzającej się okazji (sprzeczce, kłótni) on natychmiast wykorzysta to jako argument przeciwko Tobie Angell. W sensie - poszedłem na terapię, a tobie się dalej coś nie podoba, czepiasz się itp.
Brakuje mi też u Ciebie stabilizacji emocjonalnej i na Twoim miejscu na to położyłabym największy nacisk ... Równowaga będzie Ci bardzo potrzebna i powinnaś postawić teraz przede wszystkim na siebie.
Ten wątek ma kilka tygodni, a Ty już zdążyłaś się w tym czasie chyba z 3 razy rozstać z nim i wrócić do niego.
Myślę, że taka huśtawka jest bardzo szkodliwa dla Ciebie i dla dziecka.
Generalnie w jego przypadku pomysł terapii można wykorzystać ... przecież nie jej podjęcie jest warunkiem do powrotu do związku. Możesz mu spokojnie powiedzieć że możecie wrócić do rozmowy za pół roku, kiedy będziesz mogła ocenić, czy jego terapia przynosi jakieś pozytywne - oczekiwane przez Ciebie - efekty ...
Dalam mu wyraznie do zrozumienia ze jesli juz zacznie sie leczyc ale bedzie to olewal lub dalej zachowywal sie jak wczesniej to nie ma na co liczyc. Postawilam rowniez ultimatum ze do momentu porodu nie bedziemy ze soba, po porodzie podejme decyzje ktora bedzie uwarunkowana jego poprawa, zachowaniem itp. W tym przypadku milosc to troche za malo. Gdybym byla sama pewnie bym do niego wrocila, ale nie jestem i musze myslec o bezpieczenstwu swojego malego skarba tym bardziej ze jednego stracilam i wiem jaki jest to bol dla kobiety.
Angell mam nadzieje, ze ta nagla zmiana w Tobie jest prawdziwa. Bo może Tobie/Wam wyjsc tylko na dobre. Ale z doświadczenia wiem, że sa chwile słabości. ..z tego co pamiętam to, nie masz rodziny ktora by Cię wspierała. A masz jakis bliskich przyjaciół? Czy standardowo swoje życie i relacje ograniczylas do kontaktu z nim?
Bardzo podobna sytuacja jest u mnie, ale ja się przyzwyczajam do myśli że między nami już nie ma miłości, a jesteśmy jedynie do siebie przyzwyczajeni. Już mam dosyć wypalania nerwowego. Szczególnie po tym, jak potrafi mnie przezwać i uderzyć czuję ogromne obrzydzenie. Niezupełnie wiem, czy zbierać kawałki i układać ten związek na nowo, czy już po prostu nic z tego się nie ułoży.
Jako że obie jesteśmy młode, powinnyśmy być dobrej myśli, chociaż doskonale wiem, jak jest Ci ciężko. No ale cóż, może postaraj się pogodzić z myślą, że on Cię nie kocha, a Ty też nie musisz być wobec niego zobowiązana?
Angell mam nadzieje, ze ta nagla zmiana w Tobie jest prawdziwa. Bo może Tobie/Wam wyjsc tylko na dobre. Ale z doświadczenia wiem, że sa chwile słabości. ..z tego co pamiętam to, nie masz rodziny ktora by Cię wspierała. A masz jakis bliskich przyjaciół? Czy standardowo swoje życie i relacje ograniczylas do kontaktu z nim?
Wszystko podporzadkowalam jemu, rodziny nie mam, znajomych juz tez nie. Zrezygnowalam ze wszystkiego dla niego
Bardzo podobna sytuacja jest u mnie, ale ja się przyzwyczajam do myśli że między nami już nie ma miłości, a jesteśmy jedynie do siebie przyzwyczajeni. Już mam dosyć wypalania nerwowego. Szczególnie po tym, jak potrafi mnie przezwać i uderzyć czuję ogromne obrzydzenie. Niezupełnie wiem, czy zbierać kawałki i układać ten związek na nowo, czy już po prostu nic z tego się nie ułoży.
Jako że obie jesteśmy młode, powinnyśmy być dobrej myśli, chociaż doskonale wiem, jak jest Ci ciężko. No ale cóż, może postaraj się pogodzić z myślą, że on Cię nie kocha, a Ty też nie musisz być wobec niego zobowiązana?
Jak masz podobna sytuacje do mojej to uciekaj predko poki mozesz sie od kogos takiego uwolnic. Ja probuje to wszystko naprawic ale tylko dlatego ze jestem z nim w ciazy i zaczynam juz drugi miesiac. Gdybym byla sama niedawalabynm juz szansy, nie proponowala leczenia.Wiem jak ciezko jest odejsc, jak bardzo to boli ale trzeba walczyc z samym soba i zyc dobrze dla siebie, nie innych
Angell mam nadzieje, ze ta nagla zmiana w Tobie jest prawdziwa. Bo może Tobie/Wam wyjsc tylko na dobre. Ale z doświadczenia wiem, że sa chwile słabości. ..z tego co pamiętam to, nie masz rodziny ktora by Cię wspierała. A masz jakis bliskich przyjaciół? Czy standardowo swoje życie i relacje ograniczylas do kontaktu z nim?
Mam czesto te chwile slabosci, mam ochote pisac mu sms ze bardzo go kocham i tesknie, zeby wrocil a potem patrze na brzuch i mowie sobie "Angelika ogarnij sie" wtedy staram sie zajac czyms rece, byle nie myslec. Strasznie serce boli
Angel....no to za przeproszeniem...znajdz sobie w cholerę siły. ..jak macie byc z soba to i za kilka miesięcy..będziecierazem (oczywiscie jak on sie uda na terapie z efektami) a teraz jak wyglada wasza relacja? Dzwoni? Piszę? Nachodzi?
Nie ma co musisz odzyskać przyjaciół i myśleć tylko o SOBIE mówię ci to jako facet. On to taki dodatek który w każdej chwili możesz porzucić.
jaMajkaa napisał/a:Angell mam nadzieje, ze ta nagla zmiana w Tobie jest prawdziwa. Bo może Tobie/Wam wyjsc tylko na dobre. Ale z doświadczenia wiem, że sa chwile słabości. ..z tego co pamiętam to, nie masz rodziny ktora by Cię wspierała. A masz jakis bliskich przyjaciół? Czy standardowo swoje życie i relacje ograniczylas do kontaktu z nim?
Mam czesto te chwile slabosci, mam ochote pisac mu sms ze bardzo
go kocham i tesknie,
zeby wrocil a potem
patrze na brzuch i mowie
sobie "Angelika ogarnij
sie" wtedy staram sie
zajac czyms rece, byle
nie myslec. Strasznie
serce boli
oj nawet nie wiesz jak ja to znam. Ale się cieszę, ze sie nie dajesz.I uwierz mi..będziesz jeszcze miec nie jedną chwile załamania. .ale wiesz co? To minie..później nastanie spokój. ..a nawet obojętność. Teraz krok następny. .szukaj nowych znajomych..tu na forum. .itd . przenieś to do reala
.. Już mam dosyć wypalania nerwowego. Szczególnie po tym, jak potrafi mnie przezwać i uderzyć czuję ogromne obrzydzenie....
??? po tym masz wątpliwości ?
..Niezupełnie wiem, czy zbierać kawałki i układać ten związek na nowo, czy już po prostu nic z tego się nie ułoży...
uciekaj !!! Zacznij się szanować bo on już nigdy nie będzie Ciebie szanował
Angel....no to za przeproszeniem...znajdz sobie w cholerę siły. ..jak macie byc z soba to i za kilka miesięcy..będziecierazem (oczywiscie jak on sie uda na terapie z efektami) a teraz jak wyglada wasza relacja? Dzwoni? Piszę? Nachodzi?
Stara sie odzyskac mnie, pisze mile sms, dzwoni pogadac ale trzymam go na dystans
Witaj Angeliko. Nie reaguj na jego próby kontaktu (wiem wiem nie jest to latwe) ale jesli juz tyle czasu dałaś radę. To teraz będzie z górki. Lato zawsze napawa optymizmem;) a jak samopoczucie w ciąży? Jak ja znosisz?
Witaj Angeliko. Nie reaguj na jego próby kontaktu (wiem wiem nie jest to latwe) ale jesli juz tyle czasu dałaś radę. To teraz będzie z górki. Lato zawsze napawa optymizmem;) a jak samopoczucie w ciąży? Jak ja znosisz?
Strasznie dokuczaja mi nudnosci, bol piersi. Nie daje rady z tym. Chodze obolala i zmeczona. Ojciec dziecka pomaga mi chociaz czesto sie sprzeczamy o glupoty ale juz bez rekoczynow
126 2015-06-09 02:08:25 Ostatnio edytowany przez jaMajkaa (2015-06-09 02:10:34)
Angelika..nie mów. ..wróciłaś do niego:(?
Jakoś przetrwasz te "uroki"ciąży..tylko prosze...uważaj na siebie
Angelika..nie mów. ..wróciłaś do niego:(?
Jakoś przetrwasz te "uroki"ciąży..tylko prosze...uważaj na siebie
Nie, nie wrocilam ale byly chwile slabosci ze na prawde chcialam skonczyc ta gre i wrocic. Rozpoczal terapie i jakos idziemy do przodu. Dzidzia rosnie i jest w porzadku. Tylko moje samopoczucie spada. Czuje sie psychicznie slabo. Mam jakies dziwne fazy od super humoru po placz.
Jestes pewna, ze uczęszcza na tą terapie? Pamiętaj, że masz prawo go sprawdzić.
Bo dla mnie szczerze to...bardzo szybko znalazł ,uczęszcza i się poprawia.taka expressowa ta resocjalizacja.W razie czego. .reaguj na jego złe zachowanie.
Co do samopoczucie. ..nie jestem Tobie w stanie nic poradzić. Nie mam dzieci-nie zdecydowalam się. Pewnie hormony
przetrwasz ...ja nieraz takie fazy mam bez ciąży;)
Jestes pewna, ze uczęszcza na tą terapie? Pamiętaj, że masz prawo go sprawdzić.
Bo dla mnie szczerze to...bardzo szybko znalazł ,uczęszcza i się poprawia.taka expressowa ta resocjalizacja.W razie czego. .reaguj na jego złe zachowanie.
Co do samopoczucie. ..nie jestem Tobie w stanie nic poradzić. Nie mam dzieci-nie zdecydowalam się. Pewnie hormonyprzetrwasz ...ja nieraz takie fazy mam bez ciąży;)
Znalazl szybko bo usiadlam z nim przed internetem i razem szukalismy. Mam nr telefonu do jego terapeuty wiec on zdaje sobie sprawe ze w ktoryms momencie moge z niego skorzystac. Martwi mnie tylko to ze on sie stara a przy tym coraz czesciej sie upija. Nie wiem, moze w taki glupi sposob soie odreagowuje?
Jej...Angelika on ze skrajności w skrajnosc.Wiesz, ze alkohol to szaleństwo. ..i może znowu sie wszystko powtórzyć?
Zwracasz mu uwagę na to? Czy się boisz? Szczerze