Nie wiem, czy wierze w opetania. Raczej jestem sklonna przyjac, ze jest COS, co nas niszczy od srodka, co chce, by nasze zycie bylo pasmem cierpienia itd. Nigdy nie spotkalam osoby opetanej. Jak juz, to taka, ktora z sukcesem walczy z proba opetania go przez demony. Mojego meza ciotki sasiad jest kims w rodzaju medium. Nawet nie wiem, jak to ujac. Oprocz tego jest rowniez wampirem energetycznym- ciotke i sasiada laczylo nawet cos blizszego, ale ona zwyczjanie czula sie zle w jego obecnosci (bol glowy, oslabienie, brak checi do dzialania, itp.). Wiem- nic niezwyklego, tylko ze ciotka mowi, ze jak jest u niego w domu to firanki potrafia sie same poruszac, pomimo ze okno jest zamkniete. Sasiad twierdzi, ze widzi rozne demony. Zyje z tym od dziecka, ale nikomu zbytnio sie nie chwali, bo wie, ze uznaja go za niespelna rozumu... W jego obecnosci zegarki przestaja dzialac, telefony rowniez. Malo tego- kiedys udalo mu sie cos sfotografowac. Pokazal zdjecie ciotce oraz jej corce. Corka ma 30 lat, wiec raczej nie jest sfiksowana, ot, normalna dziewczyna. Mowila nam, ze widac na zdjeciu porozciagane twarze, tak jakby cienie. Nie mam powodu, by im nie wierzyc. Zwykli ludzie, ktorzy sie takimi rzeczami wcale nie fascynuja- po prostu przywykli do niezwyklego sasiada... Podobno potrafi tez czytac w myslach. I gdyby nie to, ze sama tego doswiadczylam, nie uwierzylabym- kiedys przyjechal do nas. Ja mialam wtedy 3-miesieczne dziecko i bylam z tego powodu baardzo niezadowolona. Nie bylo miejsca, by go przenocowac, wiec spal w pokoju u tesciowej. Ja zla, bo jak to? Obcy czlowiek? Ot tak sobie w odwiedziny przyjezdza? Kiedy weszlam do pokoju, a on fotografowal moje dziecko (na pozegnanie, bo juz wyjezdzal na drugi dzien) bylam wsciekla. Nie dalam po sobie nic poznac, bo i tak juz jechal, wiec podeszlam i sie pozegnalam. W myslach jednak mowilam sama do siebie, ze trzeba miec tupet, by sie zwalic komus obcemu na glowe, wiedzac, ze nie ma gdzie spac. I gdy ten facet sie ze mna zegnal, powiedzial cos w tym stylu: no to trzymajcie sie, przepraszam z klopot. Zapraszam do nas, u nas jest dosc miejsca, z noclegiem klopotu nie bedzie (i tu znaczaco na mnie spojrzal). Zrobilo mi sie strasznie glupio. Od razu uwierzylam w jego ''niezwyklosc''. Dlaczego pisze o probie opetania? Bo kiedys ta corka ciotki mowila, ze ten sasiad potrafi na dlugo zapasc w letarg albo cos podobnego). Wylacza sie wtedy, patrzy przed siebie i jest nieobecny. Twierdzi, ze te demony go atakuja, a on sie modli. Kiedys
mowila ciotka, ze jego rodzice wbili nad jego lozeczkiem kolek, bo jako niemowle dziwnie sie zachowywal- piana z ust, drgawki, itp. Lekarz nie potrafil pomoc. I faktycznie- ten kolek do dzisiaj tkwi w scianie. Podobno byla tez taka sytuacja, kiedy sasiad probowal pojechac do kosciola. Samochod odmowil posluszenstwa i krazyl wkolo. Nie wiem, co jest przyczyna tego wszystkiego, ale ciotka i jej corka to kobiety wyksztalcone, ''miastowe'', ktore w byle jakie zabobony nie uwierza. Naprawde nie ma powodu, by klamaly, a mitomankami nie sa.