Przepraszam, że tutaj piszę ale jakiś czas temu miałam spotkanie z słynnym ocieractwem.
Mianowicie stałam w autobusie, razem z koleżanką. Wokół mnóstwo ludzi, a w tym dwóch bezdomnych.
Po paru przystankach jeden z nich, brudny, cuchnący, okropny... Zablokował mnie między przejściem.
Nie mogłam ruszyć się do przodu bo przede mną stali ludzie, ani cofnąć się do tyłu bo on stał za mną.
Po paru chwilach zaczął wykonywać ruchy do tylu i do przodu tak, że "obijał się" kroczem o moją nogę.
Na początku myślałam, że nim tak rzuca i że dużo ludzi stoi za nim więc też nie ma gdzie się ruszyć.
Stałam tam jak wryta, kiedy on to robił... Dopiero jak się zorientowałam i chciałam zareagować autobus wjechał na przystanek i wtedy on uciekł.
Wtedy byłam zdezorientowana, a teraz czuje, że jestem sama sobie winna bo nie zareagowałam.
W sumie trwało to może z minutę bo robił tak przez jeden przystanek, pół przystanku. Dla mnie trwało to wieczność.
Pamiętam, że przede mną stała moja koleżanka i jakiś mężczyzna (to był koniec autobusu).
Kiedy to robił, ten mężczyzna miał uśmiech na twarzy, a moja koleżanka twarz bez wyrazu.
Może to wyolbrzymiam, ale czuje się okropnie... Nie wiem czemu nie zareagowałam.
W tym autobusie widziałam pewną znajomą, która na pewno też to widziała, bo później widziałam jak się głupio do mnie uśmiechała.
Moją koleżankę po dotarciu na miejsce bardzo to cieszyło, śmiała się ze mnie, dogadywała mi.
Nawet stwierdziła ze śmiechem, że "prawie Ci zrobił dziecko". Opowiedziała to prawie wszystkim naszym wspólnym znajomym.
Dla niej to wszystko jest śmieszne - dla mnie tragiczne
Powiedziała mi, że za nim nikt praktycznie nie stał i widać, że robi to celowo i próbował zaglądać przez ramię aby zobaczyć moją twarz.
Nawet teraz nie mogę spać bo myślę,czy może jestem w ciąży (tak to nie możliwe, wiem o tym ale jednak nie mogę przestać o tym myśleć)
Cały czas mam przed oczami jego twarz i myślę o tym co mi zrobił.
Wiem, że jednych to rozśmieszy, jednak ja czuję się strasznie.
Tym bardziej, że jestem z małego miasta, gdzie każdy zna każdego.
Widziała to moja koleżanka, która rozgadała to już wszystkim i to chyba przez nią się tak źle czuje przez to wyśmiewanie...
Oczywiście, już ukróciłam z nią kontakt i nawet się z nią nie widuje.
Widziała to znajoma ze szkoły, która też na pewno to rozgada wszystkim.
Boję się, że zostanę zaszufladkowana - że to ja będę tą, która pozwala na takie rzeczy bo przecież się nie sprzeciwiłam ani nie zareagowałam.
Myślę o tym w dzień i w nocy. Boli mnie to, że nikt nic nie zrobił.
Mam chłopaka od którego się natychmiastowo odsunęłam.
On o niczym nie wie, boję mu się cokolwiek powiedzieć bo nie wiem jakby na to zareagował.
Jestem jeszcze dziewicą, a teraz czuję się jakby była już zbezczeszczona...
Nie chce już czułości ani bliskości z nim. Nie wiem czy nie powinnam wybrać się z tym do psychologa.
Myślałam nad zgłoszeniem się na policję.
Jak to udowodnię... Możliwe, że jest monitoring w autobusach, może jest nagranie, mam świadka.
Z znalezieniem sprawcy też nie będzie problemu - jestem pewna, że jest już znany policji.
Ale co ja im powiem? Że facet ocierał się o moją nogę w autobusie?
Poza tym nie wiem jak to wygląda, czy musiałabym iść z tym do adwokata, opłacać proces czy coś...
Wiem, że dla niektórych to śmieszne ale proszę o podejście do wątku poważnie.
Proszę o rady, wskazówki lub inne słowa.
1 2015-05-12 01:49:47 Ostatnio edytowany przez Strachliwa (2015-05-12 01:54:19)
Podobne tematy
A myślałaś o poszukaniu po prostu pomocy psychologicznej? Jakby nie patrzeć Ty to wydarzenie odebrałaś bardzo silnie, wręcz traumatycznie i moim zdaniem nie zaszkodziłoby, gdybyś porozmawiała ze specjalistą.
Z tego co napisałaś widać że jesteś bardzo wrażliwą dziewczyną. Pierwsze co powinnaś zrobić to nie oddalać się od chłopaka, bo to tylko pogłębi Twój problem, powinnaś z nim szczerze porozmawiać, powiedzieć co się wydarzyło. Przecież Twój brak reakcji nie był uwarunkowany tym, że chciałaś by ten facet się o Ciebie ocierał tylko tym że nie miałaś żadnego ruchu. Najgorszą rolę odegrały tu niestety "koleżanki", nie wiem szczerze co w tej sytuacji było zabawnego ale ja nic takiego tutaj nie widzę, koleżanka zachowała się podle i nie ma co z nią utrzymywać kontaktu. Jeśli chodzi o sytuację z chłopakiem to tak jak napisałem wcześniej powinnaś z nim porozmawiać, powiedzieć jaki masz problem, w końcu jesteście w związku, a to wymaga wzajemnego zrozumienia i wsparcia. Z tego co napisałaś o zbezczeszczeniu wnioskuję iż jesteś młoda i chyba bardzo wierząca. W każdym razie pamiętaj że nie zrobiłaś tego specjalnie, nie prowokowałaś tego faceta, dlatego też nie masz powodu by się tak czuć. Jeśli chodzi o zgłoszenie sprawy na policję, nie oszukujmy się nie ma się nawet co w to bawić, bo to nie ma sensu. Po pierwsze brak tu jest znamion przestępstwa, mogłoby to być napastowanie ale bardzo trudno to udowodnić. Sprawa w sądzie też nie ma sensu ponieważ zostałaby umorzona z braku dowodów lub ze względu na znikomą szkodliwość społeczną. To co powinnaś zrobić w tej sytuacji to powiedzieć o całości problemu Twoim najbliższym, czyli chłopakowi i rodzicom i wspólnie zadecydować czy wybrać się do psychologa. Widać że to zadziałało na Ciebie bardzo traumatycznie dlatego taka wizyta mogłaby Ci bardzo pomóc.
Myślę że może pomóc to, że napiszę, że znam osobiście pewną panią w wieku 34 lata, czynnie wykonującą zawód psychiatry, która jest uzależniona od seksu. Zaczepiała pacjentów. Uzależnienia od seksu są bardzo rozpowszechnione. Dobrze że tylko na tym się skończyło.
Strachliwa spokojnie,nie możesz wyrzucać sobie, że jakiś dewiant coś takiego zrobił.A że ludzie obok mają różne miny, ale nie zareagują aby pomóc osobie napastowanej ( a powinni ), to tez nie jest twoja wina i absolutnie nie o tobie świadczy źle. Wcale ci się nie dziwię, że nie zareagowałaś, bo to jest szok, człowiek nie spodziewa się czegoś takiego i nieraz go "zamuruje".Ja kilkakrotnie miałam taką sytuację i zdążyłam zareagować tylko raz i to ostro.Ale facet sobie mnie przyuważył i musiałam mieć się na baczności żeby nie zrobił mi większej krzywdy gdzieś gdzie nie było świadków.Natomiast zerwanie z chłopakiem nie jest dobrym pomysłem.Nie wiem czy powinnaś mu to opowiadać, to już zależy od ciebie.Jeśli jednak jesteś pewna, że koleżaneczka pierwsza go o tym poinformuje i to w sposób niekorzystny dla ciebie, to rzeczywiście lepiej ją ubiegnij.Mądry chłopak powinien ci współczuć i próbować pocieszyć.Jeśli jest pusty jak twoja koleżanka, to będziesz miała prawdziwy powód żeby zerwać.
Strachliwa, chyba Cię rozumiem.
Mnie się kiedyś też przytrafiło coś podobnego. Jechałam w Londynie autobusem, było dość późno, ale jak to w Londynie, autobus napakowany po brzegi. Ważne - mam problemy z kolanem, kuśtykałam wtedy. Dojeżdżaliśmy na mój przystanek, wstałam z siedzenia, by wysiąść. Ludzie ruszyli do drzwi. Wtedy ktoś - nawet nie wiem, jak wyglądał - złapał mnie od tyłu za pupę. Ale nie tak, że se klepnął i zwiał, ale powoli, celowo, próbując jeszcze sięgać między nogi. Był taki tłok, że nie mogłam się odsunąć w żadną stronę. Na szczęście drzwi się otworzyły i ludzie zaczęli wysiadać, ja też. Wysiadałam i modliłam się, by ten zbok nie wysiadł za mną. Bo gdyby wysiadł, to nie mogłabym nawet uciekać z tym kolanem.
Czułam się jak złapane w potrzask zwierzę. To było po prostu cholernie obrzydliwe...
A ta Twoja koleżanka, to idiotka. Mogła coś powiedzieć, zareagować, popchnąć go... a jeśli nawet nie to przynajmniej nie mieć z tego takiego ubawu. Ale poczekaj aż jej się to przytrafi. Jeśli wierzyć statystykom, to nie jest kwestia CZY, to jest kwestia KIEDY.
Kiedy Ci się to przytrafiło? Dawno temu? Jak nie dawno, to daj sobie czas na ochłonięcie. Jak dawno - to może psycholog?