netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kobitki pomóżcie

106 odpowiedzi8 941 wyświetleńzałożony przez athreyu, 01.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

66

Odp: Kobitki pomóżcie

Przemoc psychiczna. Np. spóźniła się na spotkanie (o półtorej godziny, ale jednak nie powinienem aż tak), to tuż przed jej przybyciem napisałem jej takiego smsa, że atmosferę szlag trafił (pełen wulgaryzmów). Zdarzyło mi się wobec niej być chamski, raz się wypuściłem z hasłem "Ty nieczuła suko". Jednak to było tak, że ona miała ojca alkoholika - przemocowca, ja miałem ojca alkoholika-przemocowca. Ona pełniła rolę ofiary, ja w domu też, ale tym razem ona pozostała w swojej roli, a ja postanowiłem "zabawić się" w tatusia.

Permanentnie stosuję też szantaż emocjonalny, a gdy poczuję że obiekt zaczyna pokazywać, że mu może i troszkę zależy, zaczynam manipulować, robić z siebie ofiarę, ŻĄDAM dowodów uczucia (po miesiącu, kumasz to?)

Tylko... Że ja nie umiem inaczej. Po dwóch miesiącach jestem z reguły zaangażowany emocjonalnie, czyli wiem już, że ewentualne odrzucenie mnie zaboli. Więc najchętniej bym wziął ślub, po dwóch miesiącach, bo ten okres odrzuci/nie odrzuci jest dla mnie nie do zniesienia.

W tym czasie już nie potrafię zająć się soba. 24h zastanawiam się czy coś z tego będzie. Dostaję więc p******* i staje się nie do zniesienia. Przyjmuję postawę, nie kandydata na partnera, tylko skomlejącego pieska, który prosi o chwilę uwagi.

Jednocześnie w bani mam taki potok myśli, że... Byłem  już nawet nie tylko u psychologa, ale i u psychiatry. Na szczęście obyło się bez leków, zamiast tego zalecana jest terapia (więc nawet lepiej bym leków nie brał, tylko świadomie uczestniczył w terapii).

67

Odp: Kobitki pomóżcie

Coś Ci powiem.. Już tak  wychodząc na chwilę poza rozważania stricte psychologiczne.

Miałam kolegę, który miał kropka w kropkę Twoje 'objawy'. wiem, bo przez kilka lat coś tam "próbował" w moim kierunku, więc byliśmy w stałym kontakcie, potem już nieco rzadziej,a po jego ślubie praktycznie oboje z niego zrezygnowaliśmy.

Pamiętam jego reakcje kiedy po raz pierwszy wyznał mi uczucia przez..komunikator wink Nie to, że się śmieję, to było z 10 lat do tyłu, byliśmy młodzi smile, ale wiesz.. Po 1-sze nie sądziłam, że on to mówi serio po kilku spotkaniach, gdzie nawet nie doszło do pocałunku, czy jakichkolwiek rozmów w kierunku bycia parą (!!), po 2-gie, on wpadł w taka złość, że potrafił mnie słownie zaatakować, a potem znikał na dłuższy czas.
A ja byłam dłuuugo przekonana, że on żartuje..bo żartowniś z niego był niezły tez, to swoją drogą.

Dopiero po dłuższym czasie, jak kiedyś poznał już swoja narzeczona, usiedliśmy sobie i pogadaliśmy tak na spokojnie i od serca i wyszło jak to jest w jego rodzinie, pogadaliśmy o związkach, które mu nie wyszły (ale żeby nie było- to nie tak, że zawsze była jego wina!), no i tam historia rodzinna była kropka w kropkę - jak Twoja.

Ale do czego zmierzam.. On troszkę się zmienił niż był te 10 czy 8 lat temu jak mnie poznawał - na pewno, ale jednak..nie na tyle by stać się ZUPEŁNIE inną osobą, a jednak w tym okresie jeszcze mega nerwowym poznał obecną żonę -również z podobnym syndromem smile, która - UWAGA- go zaakceptowała .
To spowodowało, że on wreszcie zaufał i przestał mieć swoje jazdy, aż w końcu zupełnie mu przeszło, kiedy zobaczył, że ona ciągle jest przy nim.

Oczywiście nie obeszło się bez dramatów i różnych historii po drodze, nie raz były kłótnie i związek dosłownie "wisiał na włosku", ale jednak zawsze potrafiła i CHCIAŁA go wysłuchać i nie brała jego jazd do siebie.

* Żeby nie było, to nie były jazdy w stylu jakie on miał w domu - po prostu typowe jazdy z lęku przed odrzuceniem jak u Ciebie plus prowokacje.

Rozumiesz, co chcę Ci powiedzieć?

68 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-09 00:16:56)

Odp: Kobitki pomóżcie

Tak.

Tylko co mam zrobić ? Modlić się do Boga o emocjonalnego Robocopa, który wytrzyma moje jazdy ?

Wiesz, tak na prawdę nikt nie wie jakim ja jestem facetem. Może jestem dupkiem, który szybko by się znudził związkiem. Może po czasie jakbym nie bal już się odrzucenia bym pokazał kto tu rządzi (tego się trochę boję). A może wcale tak nie jest, może jestem wartościowym facetem. Może... Nie wiemy, bo ja zawsze na starcie jestem spalony...

W głowie to mam taką "romanticzną" wizję, wiesz świece, kominek w górach, jakieś tam niespodzianki (właśnie - ja kobietę bym zagłaskał, jestem obrzydliwie słodki czasem, lukrowaty jak pączek w tłusty czwartek), ale kobiety to widzą i nie będąc pewne swoich uczuć dystansują się ode mnie, bo to widać, że ja mam już maślane oczy, a ona jeszcze nawet nie wie jak mam na drugie imię.

Świetnie by było przyciągnąć "bratnią duszę" która pomogłaby przejść mi przez ten etap jazdy. Ale zanim (jeśli w ogóle) to nastąpi, to na pewno trochę powinienem z sobą popracować.

69 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-09 00:31:33)

Odp: Kobitki pomóżcie

Próbuj pokochać siebie, a na początek może po prostu polubić..krok po kroku, pomału. Spieszy ci się gdzieś?

Nie jesteś sam, 3/4 ludzi jest z zaburzonych rodzin - w tym ja smile

I ze swojego doświadczenia powiem Ci, że zdecydowanie lepiej do tej pory rozmawia mi się z ludźmi, którzy coś przeżyli niż takim "naturalnym robokopom", jak to mówisz, bo oni mogą Cię stolerować wspaniałomyślnie powiedzmy, ale nie zrozumieją nigdy Twoich jazd, choćby chcieli, z uwagi nie na złą wole co inne doświadczenia.
A wspólne doświadczenia (choć niekoniecznie przeżywane wspólnie i w jednym czasie) potrafią jak wiesz tworzyć więź większa niż przegadanie 1000 godzin o d... maryni.


Możesz się modlić jeśli tak czujesz. Jeśli taka metoda z Tobą rezonuje - Why not?

Tylko do samych modlitw się nie ograniczaj wink Bo będzie jak z afirmacjami, kiedy podświadomość jest nieoczyszczona ze starych programów.

Zacznij od zaprzestania zabawy w sędziego i oceniania siebie. Określenia: "Masakra" itp. odpuść sobie na jakiś czas wink

EDIT : I jazdy jazdami, ale jeśli komuś będzie na Tobie NAPRAWDĘ zależało to będzie przynajmniej próbował dociec "czo wyprawiasz " , a nie odrazu zawinie kitę i nara.
Ja tez to zrozumiałam po czasie, wcześniej długo się obwiniałam za to czy tamto, a potem okazywało się, że są ludzie (w tym mężczyźni! ;P) którzy stawali na głowie by zrozumieć co poeta miał na myśli, inna sprawa że brakowało czegoś do związku, ale sam fakt- są.

70

Odp: Kobitki pomóżcie

Rozumiem, że "Pan Chodząca Tragedia" też odpada  wink

Spróbuję. Szczerze mówiąc od kilku miesięcy żyję chorobliwą wręcz próbą "odwrócenia biegu wydarzeń" i ponownego zbliżenia się do Pani nr dwa. Pozytywem jest to, że dałem sobie porządnego kopa w dupę do działania. Negatywem, że spaliło mnie to psychicznie i jak już wspomniałem nawet otarło się o psychiatrę.

Jestem do niej "przyklejony", choć nie mamy praktycznie kontaktu, ale świadomością tak za nią błądze, że miewam nawet problemy z koncentracją i zacząłem się obawiać o swoje zdrowie psychiczne.

Masa... A nie, nic nie mówiłem.

Za cholerę się nie mogę/nie chcę oderwać od niej.

Jest to forma zarówno uzależnienia (nie panuję nad tym) jak i masochizmu.

Ona również jest po przejściach takich jak ja, ale akurat na nią to podziało odwrotnie wink

Gdzieś tam widzę prostą, bo jednak ostatnimi czasy zajmuję się sobą, a wcześniej 24h ona i tylko ona, ale zanim całkowicie ochłonę trochę czasu minie.

Pokochać siebie ? Jest mi trudno zaakceptować siebie ze swoimi niedoskonałościami, a gdzie tu pokochać, czy polubić...

Od kiedy pamiętam miałem takie przekonania na swój temat. Czasami jak komuś pokazuję zdjęcia z przed lat, to ktoś mówi "o, ale fajnie wyglądałeś" - a ja jestem w szoku, bo pamiętam, że w czasie gdy było robione to zdjęcie czułem się ostatnia ofiara losu.

Ostatnio miałem coś takiego i wręcz smutno mi się zrobiło jak własny umysł może człowieka "pociągnąć w dół".

71

Odp: Kobitki pomóżcie

To w pewnym momencie musisz podjąć decyzję: "odklejasz się" od niej albo brniesz. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Najpóźniej za rok zresztą i tak dojdziesz do wniosku, że to się nie miało prawa udać, ale z zupełnie innych powodów niż dziś Ci się wydaje - a dziś obwiniasz tylko siebie. Trudno Ci dopuścić do wiadomości, że ona po prostu zmieniła zdanie, łatwiej przełknąć, że to Ty zawiniłeś.

Jeśli w relacji między ludźmi nie ma jakichś świństw dużego kalibru typu przemoc, zdrady, to wszystko da się przegadać - o ile SĄ chęci. Tu ich widocznie zabrakło i "kij" się znalazł.

Myślę, że dziewczyna przede wszystkim działała na Ciebie wizualnie. Reszta do otoczka idealizacyjna już, bo jej nie poznałeś na tyle dobrze.
Ile Ty masz w ogóle lat? Bo jak np. 19, to może za bardzo filozujemy tu wink

72 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-09 00:56:21)

Odp: Kobitki pomóżcie

19 lat to ja miałem na przełomie wieków wink

73

Odp: Kobitki pomóżcie

Czyli teraz masz 34.

Masochizm.. Tak, to najlepiej oddaje istotę tego zjawiska.

Musisz zmienić "kotwice mentalną", z która kojarzysz Miłość. Dla Ciebie Miłość w tej chwili = niespełnienie, cierpienie.

To jest Twoje zadanie, reszta to tylko wynik tego przekonania - nigdy odwrotnie.

74

Odp: Kobitki pomóżcie

Raz przekonania na temat samej miłości, dwa przekonania na temat zasługiwania na miłość.

Więc jest co robić

A teraz idę spać.

Dobrej nocy wink

75 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-09 01:06:04)

Odp: Kobitki pomóżcie

To teraz już wiesz dlaczego nie przechodzę z osobami w samym "tornadzie" problemów na priv.
To jest never ending story: "Nie chcę, nie mogę, nie umiem... bo on/ona jest taki cudowny, bleblablo..<3 A posłuchaj, jeszcze tylko jedno Ci powiem co powiedział, co zrobił, jak pierdnął, a Ty mi powiesz co to oznacz, ok?"  itd. i do usrania.
Dlatego - nie, dzięki wink

dobranoc

76

Odp: Kobitki pomóżcie

Zrozum nas... Jesteśmy zakochani, zaślepieni, spragnieni by to już było "to"... Nasze obiekty westchnień dają nam tą słodką iluzję że moglibyśmy razem to i tamto...

Akurat moja wybranka bywa zimną, wyrachowaną, czasem wredną, ciężką do strawienia babą. Ale jest w niej "coś" takiego, że jeszcze się trochę pomęczę.


Ja mam o tyle dobrze, że "przy niej" zacząłem się rozwijać jako człowiek. Rozwijać. Podpatrywałem ją z podziwem, a dziś się od niej uczę. To ona otworzyła mi oczy na sprawy, które zaniedbywałem latami. Albo to przy niej sam otworzyłem oczy.

Cena jaką płacę za to jest cholernie (dla mnie) wysoka - odrzucenie, a przez miesiące lęk najpierw przed odrzuceniem, potem rozpacz, poczucie bezsilności, poczucie straty, poczucie niespełnienia, lęk że ktoś inny...

To dla mnie bardzo bolesna lekcja, ale zaczynam zbierać z niej profity.

Ja z przed poznania owej niewiasty, a ja - dziś to dwóch różnych facetów. Żeby nie było - wszystko jest jeszcze takie świeże, że nie ma na razie co grać fanfarów, ale zaczynam czuć tą przemianę w środku, a nie, że tylko na zewnątrz, na pokaz (ja Ci jeszcze pokażę, odrzuciłaś mnie, a ja jestem taki, sraki i owaki).

Jeśli zaś chodzi o priv, to jest jeszcze kilka wątków pobocznych, o których nie chcę pisać na forum, a które akurat Ciebie mogłyby zainteresować, bo wiem, że nie ograniczasz swojego spojrzenia na świat tylko do tego co materialne, a tutaj były sytuację, które wymykają się spoza naukowych terminów wink

77 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-09 15:17:30)

Odp: Kobitki pomóżcie

Jesteśmy zakochani, zaślepieni, spragnieni by to już było "to"... Nasze obiekty westchnień dają nam tą słodką iluzję że moglibyśmy razem to i tamto...

To może czas zejść na ziemię i wziąć odpowiedzialność za to w co się wierzy i na jakich przesłankach?
To tak jakby pani z mięsnego obiecała Ci paróweczki z indyka (dajmy na to) na przyszły tydzień, Ty przychodzisz po tygodniu na stoisko a tam -zonk, ni ma paróweczek yikes Nie dowieźli, Pani zapomniała zamówić, albo lepiej ! - stoisko przenieśli, a Ty nie wiesz gdzie.

I co, teraz codziennie przez lata będziesz przychodził w miejscu gdzie było to stoisko i postawisz mu świeczki, zamiast poszukać innego stoiska, gdzie dostaniesz paróweczki bez problemu?

To jest analogia rozumowania osób z obsesją.

Akurat moja wybranka bywa zimną, wyrachowaną, czasem wredną, ciężką do strawienia babą. Ale jest w niej "coś" takiego, że jeszcze się trochę pomęczę.

Przeczytaj to i zestaw z cechami, którymi z początku ja opisałeś. Zaczynasz się gubić w zeznaniach wink

Jeśli zaś chodzi o priv, to jest jeszcze kilka wątków pobocznych, o których nie chcę pisać na forum, a które akurat Ciebie mogłyby zainteresować, bo wiem, że nie ograniczasz swojego spojrzenia na świat tylko do tego co materialne, a tutaj były sytuację, które wymykają się spoza naukowych terminów wink

W każdej relacji są sytuacje "pozamaterialne", sęk w tym, że tylko osobie zakochanej wydają się one wyjątkowe - kwestia interpretacji.
A rozmawianie o tym tylko by Cię dodatkowo nakręcało, co zresztą nadal uparcie robisz.


Ja zauważyłam u Ciebie to, że masz ewidentny problem z właściwą interpretacją sygnałów zainteresowania, jego wygasania i wreszcie - braku zainteresowania.
Żyjesz przeszłością i w przeszłości, kiedy to zainteresowanie jeszcze jakieś było (nie jestem w stanie ocenić jak duże, ale na pewno nie 8-9/10, bo wtedy mężczyźnie/kobiecie się DUŻO wybacza; więc mogło być trochę powyżej 50%), potem zaczęło spadać, aż wreszcie zupełnie znikło, a Ty jesteś na etapie , w której jeszcze było i nie chcesz przyjąć faktów.

To, że będziesz tupał nogami i rzucał się po podłodze niczego nie zmieni, tracisz tylko czas. Sprawa jest zakończona. A nawet gdyby cokolwiek, kiedykolwiek miało z tego wyjść to musiałbyś mieć w swojej głowie zupełnie inne spojrzenie niż teraz -bo teraz wieje desperacją.

Ps. Powiedz mi tylko czy ta kobieta była starsza czy młodsza od Ciebie?

78

Odp: Kobitki pomóżcie

Elle, czytając ten wątek spostrzegłem pewną sprzeczność lub po prostu źle zinterpretowałem Twoje słowa. Według Ciebie lepiej jest spokojnie siedzieć i czekać aż zadziała PP czy aktywnie działać? Oczywiście nie mam tu na myśli samorozwoju. Bardziej chodzi mi o "poszukiwania" partnera/partnerki.
I drugie pytanie, jaka jest według Ciebie metoda na odcięcie się od przeszłości (związanej z np. z rozstaniem)? Dużo ludzi ma z tym problem i jestem ciekawy jak Ty to widzisz.

79 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-09 19:57:01)

Odp: Kobitki pomóżcie
Witcher napisał/a:

Elle, czytając ten wątek spostrzegłem pewną sprzeczność lub po prostu źle zinterpretowałem Twoje słowa. Według Ciebie lepiej jest spokojnie siedzieć i czekać aż zadziała PP czy aktywnie działać? Oczywiście nie mam tu na myśli samorozwoju. Bardziej chodzi mi o "poszukiwania" partnera/partnerki.
I drugie pytanie, jaka jest według Ciebie metoda na odcięcie się od przeszłości (związanej z np. z rozstaniem)? Dużo ludzi ma z tym problem i jestem ciekawy jak Ty to widzisz.

Absolutnie takie siedzenie i czekania na "cud", los etc. - to jak sobie tłumaczy teraz swój brak jakichkolwiek działań autor, nie jest sposobem żeby być w związku z kimkolwiek.
Czym innym jest cierpliwość , a czym innym brak działania. Nie ma nic głupszego niż życie "na zakładkę" i czekanie rok czy więcej czasu by się do kogoś jeszcze raz odezwać licząc na to, że ta osoba nic innego nie robi tylko czeka, aż my sobie życie poukładamy i sprawy w głowie big_smile no litości..

Ale taka jest właśnie obsesja.. To życie w odrealnionym świecie, gdzie cały czas jesteśmy razem z Obiektem, tyle że za rok, 5 czy 17 lat <lol>, jak gdzieś napomknął autor.


Metod na odcięcie jest wiele, ale nie będę w każdym wątku się powtarzać. Jeśli rzeczywiście będziesz ciekaw przeczytasz moje starsze wypowiedzi.

Powiem tylko a propos cierpliwości, że chodziło mi o to, by potrafić 'czekać' na coś nowego, dobrego i przynoszącego spełnienie i szczęście, a nie 'przyklejać się' emocjonalnie do jednej jedynej osoby z imienia i nazwiska, która ma być tego materializacją. PP nie działa na tej zasadzie.


Bo wiele osób myli PP z "zamrożeniem się" w przeszłości i pielęgnowanie uporczywych myśli o tym, czego/kogo przy nas nie ma - przyciągając tym samym tylko więcej..tego czego/kogo nie ma big_smile a myślą, że jest zupełnie odwrotnie, że im więcej będą się skupiać na myślach o obiekcie, tym szybciej nastąpi jakiś cud i obiekt na kolanach przybędzie, bo zda sobie nagle sprawę jakaż to LOVE go ominęła.

Wrooong  wink

80

Odp: Kobitki pomóżcie

Choć nie zawsze trafiasz, bo faktów jest przecież mało i jest tu zaledwie procent całej historii to lubię i nie lubię czytać Twoje wypowiedzi.

Lubię bo są często trafione w punkt - widać, że masz intuicję, nie lubię, bo cholera, trudno z nimi polemizować, a chciałbym wink

Stawiasz sprawę jasno.

Mi się wciąż trudno pogodzić, że jestem "skrzywiony" emocjonalnie, choć w to że jestem nie wątpię i to mocno.

Tak z ciekawości - kiedy rozpoznajesz, że to czas by sprawdzić czy to czas by się na kogoś otworzyć ?

Bo ja się zamykam w skorupie i przez długi czas najpierw liżę rany, a potem sobie próbuję wmówić, że jakoś to życie samemu przeżyję, ale potem naturalne pragnienie bliskości "wywala" na wierch i szukam 24h.

Masz jakiś patent na to by wyczuć tą chwilę, czy to raczej przychodzi samo ?

81

Odp: Kobitki pomóżcie

To nie tylko Intuicja, bo ona jest od rozszyfrowywania ludzkich intencji, tych prawdziwych , nie deklarowanych wink tylko znajomość schematów i programów, na których działa podświadomość.


Prawda jest taka, że Ty się nie "otwierasz" w żadnej znajomości -takie odnoszę wrażenie - tylko wchodzisz z nadzieją, że ktoś Cię "uleczy".. tak weźmie i uleczy, a Ty nic nie będziesz musiał już robić, tylko się temu poddasz i będziesz się prężył dumny jak paw, że taka oto panna się z Tobą prowadza - Patrzcie Państwo wink
Milo, lekko i przyjemnie..wokół same oklaski i szmer podziwu..

A potem dzwoni budzik do pracy wink



Dopóki będziesz liczył, że samo obcowanie z kimś, kto Ci imponuje "zrobi" za Ciebie jakąś robotę, która masz odwleczoną przez lata do zrobienia SAM, dopóty będziesz tak sobie wzdychał.

A pod tymi wszystkimi "wzdychaniami" głęboko siedzi sobie przekonanie, że Miłość polega na pogoni i wiecznym niespełnieniu. Gdyby było inaczej nie traciłbyś czasu na relacje i osoby, z którymi przyciąganie sprowadza się do wspólnego mianownika pt. Ona jest ode mnie "lepsza".

Szukasz rozwiązania na zewnątrz, a one są w Tobie.

82

Odp: Kobitki pomóżcie

Częściowo trafne, ale nie o to pytałem (z tym, że to ktoś mnie uleczy - bomba, tylko ja sam nie wiem jak by to się miało odbyć, bo to wręcz niemożliwe, prawdopodobnie za każdą opanowaną "jazdą" stałaby jeszcze większa jazda).


Mi chodzi o to - po każdej takiej relacji, powinna być przerwa (nie jestem zwolennikiem "plastra", bo wnosi się to samo, tylko opakowane, przykryte fascynacją), już w trakcie przerwy powinna być praca. Potem znowu praca. I praca. I jak potem wyczuwasz ten moment, że "oho, chyba to już czas, się za kimś rozejrzeć" ?

83

Odp: Kobitki pomóżcie

Ja mam inaczej, bo ja nigdy nie byłam zakochana - jestem przypadkiem beznadziejnym wink

Byłam tylko parę razy w życiu zauroczona, ale to na zasadzie "majtki przez głowę"czy tez - bardziej obrazowo wink - "kisiel w majtkach" itp., ale to krótkotrwałe emocje były i tez nie dostałam z tego powodu na głowę na tyle, by leźć w to jak ćma.. bo brakowało zakochania full opszyn właśnie big_smile

A praca u mnie zaczęła się odkąd zauważyłam, że przyciągam kolesi z problemami, którzy chcieli mnie tylko wykorzystać i zaczęłam dociekać, że kurna skąd ja to mam?



To też nie jest tak, że ja siedzę i "pracuję" , wałkuje ten temat od rana do świtu, a potem podbijam pieczątkę - 'OK, 10000 godz. przemyśleń odfajkowanych, poszukiwania czas zacząć!' wink

Po prostu mam różne przemyślenia, układają mi się one fajnie w głowie i co jakiś czas z kimś ciekawym udaje się nawiązać kontakt, ale nie fiksuję się co z tego będzie. Nie mówię sobie: "Ojezusie jaki on piękny yikes No to...  START!!!"

Jakbym tak miała lizać rany po każdej kilku tygodniowej znajomości to bym wylądowała w psychiatryku wink

Ale ja tez nie mam takiego patrzenia, że ci faceci są ode mnie lepsi, z reguły problem jest w drugą stronę - mało kto mi dotrzymuje kroku w rozmowie wink

84

Odp: Kobitki pomóżcie

No dobra. A nie miewasz czasem ciśnienia, że fajnie byłoby z kimś być, że we dwoje lepiej, że bliskość jest spoko, że seks, że gniazdko wspólne ?

85

Odp: Kobitki pomóżcie

Nawet jak mam, to nie potrafię się zapalić do samego pomysłu, gdy nie ma na horyzoncie osoby, która by takie przemyślenia/emocje potrafiła we mnie wzbudzić.

W ten sposób nie wymyślam sobie problemów natury abstrakcyjnej i mogę się skupić na teraźniejszości wink

Uwierz mi, że to lepsze niż rozpamiętywanie czy życie przyszłością (której de facto nie ma).

86

Odp: Kobitki pomóżcie

Wyobrażam sobie, że lepsze. Ja pakuję tyle energii w przeszłość, że ledwo mi jej starcza na teraźniejszość, a o przyszłości to się aż boję pomyśleć.

Nieźle sobie dokopałem tym wszystkim. Podkreślam -  ja sam sobie.

87 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 22:28:34)

Odp: Kobitki pomóżcie

Podejrzewam, że za każdym razem wchodziłeś w kolejna relacje z 'bagażem' z poprzedniej, a dzieje się tak zawsze gdy ktoś nie kończy relacji w sposób właściwy - tj. nie "domyka" jej, tylko ucieka. Nie pada wiele potrzebnych słów, które pozwalają stronom zakończyć jakiś etap z godnością i wzajemnym szacunkiem.

Te nierozwiązane kwestie to analogia - dla osób rozwijających się duchowo - do węzła karmicznego, 'karmy', która powstaje gdy postępujemy w stosunku do kogoś bardzo niefajnie i liczymy na to, że "rozejdzie się po kościach", nabroiłem i spier... wink itp. Brak rozwoju, brak poprawy jakości życia.

Kto czuje się w porządku w stosunku do ludzi, ten nie obawia się o swoja "przyszłość", ani nie rozmyśla zbyt dużo o przeszłości.
Jasne i proste zasady, trzeba tylko z nimi nie walczyć.

88

Odp: Kobitki pomóżcie

Tyle tylko, że karmę wypracowuję się wcześniej, wiec nawet nie wiem co nawywijałem, że mam jak mam. A musiało być grubo, bo "troszkę" zbieram.

89

Odp: Kobitki pomóżcie

Nie do końca. Jest coś takiego jak 'karma' z poprzedniego wcielenia, która tak naprawdę nie jest niczym innym jak nieprzerobiona lekcją, na której ktoś zakończył swój żywot wink Ale jest i 'karma bieżąca', czyli taka, która materializuje się jeszcze w obecnym wcieleniu. To są tzw. 'wzorce' - czyli nabyte w dzieciństwie i powielane toksyczne schematy reakcji i zachowań.


Domyślam się, że pisząc o "ciężkiej karmie" masz na myśli kwestie, o których tutaj nie piszesz i dotycząca delikatnych sfer życia.

Wyczuwam u Ciebie duże obciążenia w czakrze odpowiadającej za seksualność, ale nie będę tego rozwijać na Forum , bądź spokojny.

90 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-11 22:40:42)

Odp: Kobitki pomóżcie

Jest zablokowana po prostu. Nie mam życia erotycznego od lat.

91

Odp: Kobitki pomóżcie

Tak.

Zastanów się tez czy nie za bardzo w relacjach skupiasz się na sferze seksualnej i okołoseksualnej.
Tacy ludzie z reguły zatracając się w tej materii , osłabiają u siebie odbieranie i przezywanie głębszych i subtelniejszych emocji, przez co większość czasu odczuwają potworna pustkę.

92

Odp: Kobitki pomóżcie

Hmm... To nie tak. Zanim poznałem ową niewiastę, a po obiekcie numer 1 poznałem pewną grupę wyznaniową, z którą zacząłem bliżej się trzymać. I oni uważali świat materialny za "zły", liczyła się tylko duchowość, wszystko co materialne było be. Ja mając już wcześniej problemy ze zbudowaniem jakiejkolwiek relacji gdzie byłoby współżycie zachłysnąłem się tym, bo wreszcie przestałem odczuwać popęd, którego wcześniej i tak nie mogłem zaspokoić.

I ten popęd spychałem na dalszy plan, powoli coraz bardziej praktykując pewne rzeczy zaproponowane mi przez owych znajomych. Doszedłem do punktu, gdzie miałem wybierać, czy wchodzę w to "po całości", a więc przechodzę inicjację itp. I się nie zdecydowałem. Zacząłem się delikatnie od  tego odsuwać. Wtedy mój uśpiony popęd dał o sobie znać z taką siłą, że hohoho...

I tak poznałem panią numer dwa, która to z kolei mam tak rozwinięte dwie pierwsze czakry, że gdy byliśmy (powiedzmy) w miarę blisko, to aż czułem ogień przy swoich po blokowanych.

P.S. To w dużym uproszczeniu i też nie chciałem pisać tego tutaj, o czym zapominalstwem - jak przeczytasz ten post, to go skasuje, bo dla niektórych robi się pewnie za grubo wink

93

Odp: Kobitki pomóżcie

Zostaw, nie kasuj. Myślisz, że tu sami "święci garnki lepią" ?;)

Nie o takich rzeczach się tu czytało, więcej dystansu. Jesteś anonimowy, luz smile



Ja to widzę tak: Przyciągnąłeś tą kobietę, a w zasadzie odwrotnie - ona przyciągnęła Ciebie, bo Twoja podświadomość wyczuła, że pojawiła się okazja do 'odblokowania' tej czakry. Ale z uwagi na to, że byliście z ta panią niekompatybilni pod innymi względami to się nie udało.

Pytanie: Czemu ta sztuka nie udała się z poprzedniczką? Panią nr 1?



Oraz: Opisujesz teraz "grupę wyznaniową" rzeczywiście, czy odłam nietypowo realizowanej seksualności? wink

94

Odp: Kobitki pomóżcie

Za Panią nr  1 to było siedem światów, ale tutaj nie opiszę tego.

Pisząc grupa wyznaniowa - miałem na myśli rzeczywiście grupę wyznaniową, bez podtekstów. Jednak z grubsza odrzucała ona sferę materialną. Nie powiem, to był pod względem samopoczucia najlepszy okres w moim życiu, a od kiedy się od nich odłączyłem przechodzę jeden z trudniejszych okresów, ale moja interpretacja jest taka, że właśnie materię mam "nieprzerobioną", własnie dwie pierwsze czakry są po blokowane, słabe i wymagają pracy i Pani numer dwa "ściągnęła mnie" na dół (bo odpływałem już trochę) bym mógł przepracować to co mam do przepracowania. Spoko. Tyle, że przy okazji w Pani numer dwa zakochałem się do obłędu, uzależniłem, stopiłem i ni w ząb nie chcę się pogodzić, że tylko taką rolę miała odegrać...

95 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 23:20:02)

Odp: Kobitki pomóżcie

Tyle, że przy okazji w Pani numer dwa zakochałem się do obłędu, uzależniłem, stopiłem i ni w ząb nie chcę się pogodzić, że tylko taką rolę miała odegrać...

To wróć jak już się z tym pogodzisz, bo w tym momencie nie ma w Tobie zgody na to by dać sobie pomóc.

EDIT: Dla mnie sprawa jest prosta. Jest facet, który po długim okresie dostał 'szansę' na reaktywację życia erotycznego, a że było to dla Ciebie mega ważne, to "przykleiłeś się" do tej wizji, a siła rzeczy do jej materializacji w postaci tej dziewczyny.
Reszta i to całe 'zakochanie' to już Twoja czysta wkrętka, oparta na różnych projekcjach.

Redapples w innym wątku również trafnie Ci opisała jaki typ kobiet na Ciebie działa.

Moim zdaniem przyszedłes się tu dalej nakręcać na to co było tyle ,że na Forum smile pomimo deklaracji z wczesniejszych stron, że chcesz z tego wyjść.

96

Odp: Kobitki pomóżcie

To smutna prawda. Niestety wszedłem w to bardzo mocno jak w uzależnienie i teraz wyjść z tego łatwo nie potrafię.

Ma to swój plus. Będąc w to tak "zaangażowanym" postawiłem kilka kroków w innych dziedzinach, kroków, które czekały na realizację od wielu, wielu lat. Choć koszta są wysokie, m.in. przez pewien czas depresja, a od dawna brak odczuwania przyjemności z czegokolwiek. Ale też przypominam, że konsultuje to wszystko ze specjalistami (psycholog i psychiatra) będąc wobec nich szczerym, czyli mówiąc o tym uzależnieniu (nazwijmy sprawę po imieniu).

97

Odp: Kobitki pomóżcie

Te kroki do przodu to wszystko by zaimponować tej kobiecie.. dlatego nie masz z niczego radości, bo nic nie potrafisz robić 'dla siebie'.

A z tym uzależnianiem od kobiet, które na ciebie działają to typowe dla osobowości uległej, czyli poszukującej nie tyle partnera/-ki co Mentora, opiekuna i nauczyciela, "przewodnika" niemal.
To jest wszystko do zmiany.. To tu jest problem, nie tam gdzie ty go widzisz.

98

Odp: Kobitki pomóżcie
Elle88 napisał/a:

EDIT: Dla mnie sprawa jest prosta. Jest facet, który po długim okresie dostał 'szansę' na reaktywację życia erotycznego, a że było to dla Ciebie mega ważne, to "przykleiłeś się" do tej wizji, a siła rzeczy do jej materializacji w postaci tej dziewczyny.
Reszta i to całe 'zakochanie' to już Twoja czysta wkrętka, oparta na różnych projekcjach.

Nie do końca. Zakochałem się w niej po tym jak przeszedł mi ten pierwszy, fizyczny wow, jak spojrzałem na nią jak na kobietę. Zakochałem się w niej jak patrzyłem gdy robiła zakupy, jak była ubrana w zwykły dres do biegania i zachowywała się jak mała dziewczynka. Mówiłem Ci, że kalkulowałem czy to nie jest czasem materiał na żonę i wyszło mi, że tak, nie dlatego, że seks byłby spoko, ale dlatego, że wyznaje wiele wartości.

Tutaj również przewija się wątek duchowy. Ważnym dla mnie jest, by moja partnerka miała pociąg w tą stronę, chciała poszukiwać rozwoju duchowego.

To nie tak, że się zgrzałem jak biała na święta i teraz czekam, na spełnienie erotycznych fantazji. Faktem jednak jest, że tych było bardzo dużo, a to bardzo silna energia, która potem niezaspokojona zaczyna więzić.


Tyle, że temat jej możemy spokojnie zostawić, bo to już powoli nie o tym mowa.

99

Odp: Kobitki pomóżcie
Elle88 napisał/a:

Te kroki do przodu to wszystko by zaimponować tej kobiecie.. dlatego nie masz z niczego radości, bo nic nie potrafisz robić 'dla siebie'.

A z tym uzależnianiem od kobiet, które na ciebie działają to typowe dla osobowości uległej, czyli poszukującej nie tyle partnera/-ki co Mentora, opiekuna i nauczyciela, "przewodnika" niemal.
To jest wszystko do zmiany.. To tu jest problem, nie tam gdzie ty go widzisz.

Trafione. I za tą uległość m.in. dostałem kopa.

Trafione także z tym, że to ciągle działania by zaimponować JEJ nie sobie.

Mam z tym problem. Jak kogoś poznaję, MOJE przestaje być ważne, a po czasie MOJE przestaje w ogóle być. Nie ma już MOJE, nie ma już MNIE.

Zauważyłem to przy pani nr 1. Na prostej rzeczy - otóż Pani numer jeden słuchała muzyki takiej i takiej, a ja słuchałem tej samej co ona, ale też takiej, której ona nie lubiła. Po czasie moje gusta muzyczne się pomniejszyły. Zgadnij co "wypadło". Wychwyciłem to na przykładzie muzyki, ale dotyczy to wielu rzeczy, zresztą jak napisałem wyżej - w fazie końcowej, w ogóle mnie już nie ma.

100

Odp: Kobitki pomóżcie

Potem zrobiłem sobie przerwę, w trakcie której trochę pozmieniałem w swoim życiu, wtedy też stwierdziłem, że związki to nie dla mnie, ale trafiłem na kogoś, kto wpadł mi w oko. Zaczęliśmy się spotykać. Kawki, srafki, potem łóżko , dalej to szło, a potem laska stwierdziła, że "sorry", ale nic z tego nie będzie. I zaczął się płacz i lament.

To był ten seks między wami w końcu czy nie..

I zauważyłam, że niektóre pytania pozostawiasz w ogóle bez odpowiedzi.
Pytałam chyba juz wcześniej o to, jaki był powód "olania", to żadnej konkretnej odpowiedzi nie uzyskałam, tylko jakaś wspominka o "dzieciach", że ona chciała a Ty nie teraz jeszcze itp.

Tak jakbyście w ogóle się ze sobą nie potrafili komunikować. albo to Ty nadinterpretowałeś sobie po swojemu i jej brak zainteresowania Tobą tłumaczysz innymi oczekiwaniami w kwestii dzieci..albo o wielu kwestiach istotnych nie mowisz.

101

Odp: Kobitki pomóżcie

Wiele kwestii pomijam.

102

Odp: Kobitki pomóżcie

Twoja wola.

Choć przyznam, że w tej sytuacji wygląda to zdecydowanie jakbyś fiksował się głównie na tym jak "odzyskać" panią 2 niż, jak wcześniej deklarowałeś, zmienić pewne kwestie w sobie.

103

Odp: Kobitki pomóżcie

Bo tak jest, ale Pani nr 2 jest nie do zdobycia, więc jeszcze się na iluzji jakoś przebujam (jest mi to potrzebne to raz, dwa wszedłem w to na tyle, że nie mam siły wyjść ot tak, trzy - jest to wygodne, a ja w tej chwili mam jeszcze jeden problem na bani, równie poważny, więc nie wszystko na raz).

Nie musimy teraz tego już wałkować. Jak poczuję gotowość do pracy w tym temacie, to na pewno się tu odezwę z myślą o Tobie.

104

Odp: Kobitki pomóżcie

Spoko.

Ja tylko nie mogę wyjść z podziwu, jak Ty - zdaje się kumaty w miarę facet - nie jesteś w stanie pojąć prostej rzeczy, o której sam napisałeś:

Trafione. I za tą uległość m.in. dostałem kopa.

Co, jeśli ona zrezygnowała z ciebie, bo szuka mężczyzny dominującego albo po prostu nie uległego?

To tak jakbyś Ty próbował się zmusić do bycia z uległa kobietą, gdzie sam przyznajesz, że na TEN MOMENT od takich kobiet cię odrzuca.

105

Odp: Kobitki pomóżcie

Jestem w stanie to pojąć. Tylko pojąc, a pogodzić się to dwie rożne rzeczy. Gwoli ścisłości, ona gustowała właśnie w dominujących samcach, ostatnio weryfikując ten pogląd i rozglądając się za kimś kto będzie partnerem, a nie ani podnóżkiem, ani tyranem. Poległem wink

Widzisz - ja nie mam żadnego udanego, długotrwałego związku z kobietą, żadnego wzorca (mój jedyny autorytet z przed lat, gdzie wydawało mi się, że to jest facet,który mi pokazuje jak budować relacje w rodzinie, jak się ostatnio okazało, prawie ma niebieską kartę) i ja kompletnie nie wiem jak się buduje relację partnerską dwojga ludzi. Toteż małpuję od danego obiektu, a wiesz jak to się kończy...

No niestety. Jest jak jest. Dlatego teraz będzie znowu niemała przerwa zanim się wezmę za amory, bo to nie jest tak, że ja specjalnie chcę coś spieprzyć, tylko ja nie miałem się od kogo nauczyć.

106

Odp: Kobitki pomóżcie

Ja też nie miałam, wiele osób tutaj nie miało uwierz, więc to nie jest tak, że nikt Ciebie tu nie zrozumie. Tylko trzeba się nie poddawać.
Teksty w stylu: "Teraz sobie pocierpię, a później się za to zabiorę." Są niedopuszczalne u kogoś, kto chce coś zmienić.


A rodzeństwo jakieś masz?

107

Odp: Kobitki pomóżcie

Młodsze.

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026