Fahkir napisał/a:Napisalem: funkcjonujesz w patologicznym srodowisku i wydaje Ci sie, ze ogol spoleczenstwa tak funkcjonuje, bo powolujac sie na przypadki, w ktorych uczestniczylas jako jedna ze stron interakcji nie jestes i nie mozesz byc obiektywna.
Fahkir, wyrażenie "funkcjonujesz w patologicznym środowisku" oznacza raczej, że ludzie z mojego bezpośredniego otoczenia są patologią. De facto mogłabym uznać, że obraziłeś niniejszym moją mamusię, tatusia, rodzinę, bliskich, znajomych, współpracowników, bo to jest głównie środowisko, w którym człowiek funkcjonuje. To tak na przyszłość. A nie jego klienci.
To, ze prostytucja jest zaliczana do patologii spolecznych, nie jest moim wyrobionym zdaniem, tylko klasyfikacja psychologow i psychiatrow. Prostytucja jest patologia, tak samo jak jest nia pijanstwo czy narkomania. Jezeli sie z tym nie zgadzasz to sprawdz np w encyklopedii termin "patologia spoleczna".
Dokładnie rzecz biorąc obecnie przyjmuje się raczej, że "prostytucja jest jednym z czynników sprzyjających występowaniu patologii". Tak się to przyjmuje, ponieważ prostytucja często współwystępuje z takimi zjawiskami jak alkoholizm, narkomania, przemoc etc etc. Często, ale nie zawsze.
Ogólnie prostytucja jest dość szerokim zjawiskiem mającym bardzo zróżnicowany wpływ na jednostkę i jej środowisko i tutaj się tak obecnie nie da, Fahkir, że jeśli ktoś uprawiał seks dla korzyści, to jest "patologią społeczną", bo to by sporą część żon i matek czyniło społeczną patologią, ponieważ często pozostają w związkach z rozsądku i dla korzyści.
Nie da sie tego zweryfikowac, w zaden fizyczny sposob. Bo mozna utracic blone dziewicza, a nigdy nie wspolzyc sexualnie. Poza tym pisalem juz, ze dziwewictwo nie swiadczy o wartosci moralnej kobiety
No to o co się wykłócasz tak naprawdę, Fahkir, skoro ja twierdzę dokładnie to samo? 
Wstyd przed calkowitym rozpasaniem sexualnym, a to dlatego, ze wstyd i skromnosc tworzy intymnosc i prywatnosc, ktora z kolei pozwala nadawac relacjom miedzyludzkim charakter i wage.Tak sie sklada, ze calkowite rozluznienie wszelkich ograniczen i hamulcow w sferze sexu cechuje kultury prymitywne, a kazda wielka cywilizacja wyksztalcala normy i ograniczenia calkowitego "luzu" w sferze sexu.
Po pierwsze - tu słowem kluczem jest "całkowite". Co to znaczy - całkowite? Zupełne. Zero jakichkolwiek zahamowań, tak? Znasz kogoś, kto by miał ZERO zahamowań? Ja nie.
Po drugie - prywatność to prywatność, wstyd to wstyd. Ja np. nie opublikuję swoich maili prywatnych, bo są PRYWATNE, co nie znaczy, że się ich wstydzę. To dwa osobne uczucia są. Jak Ci to wyjaśnić... Oglądałeś "Truman show"? Facet miał kamery wszędzie gdzie tylko był i jego życie było transmitowane na żywo. Chciałbyś coś takiego? Ja nie, bo to ekstremalne naruszenie prywatności. A wstydzisz się swojego życia? Tego co robisz, jak żyjesz, jak wyglądasz? Ja nie.
Rumpelsztyk napisał/a:Po trzecie zarówno wysiłek włożony w studia jak i w życie w czystości wymaga charakteru
Och proszę cię. Nie każdy dyplom każdej uczelni wymaga jakiegoś szczególnego wysiłku i nie zawsze życie w czystości wymaga charakteru. Zresztą moim zdaniem to nie za fajny sposób na przejawianie siły charakteru - nie uprawiać seksu. Każdy głupi potrafi nie robić czegoś, szczególnie jeśli nigdy nie próbował. Tylko czy jest sens ku temu? Jak dla kogoś tak, no to proszę, ale niech nie dorabia do tego ideologii na glinianych nogach.
Dziewice są różne. (...) Często mają delikatną strukturę psychiczną.
Tzn jak często? Częściej niż nie-dziewice? To ciekawe, bo ja pierwsze słyszę, żeby defloracja miała jakiś mega znaczący wpływ na strukturę psychiczną. 
Piszesz że poznałaś prostytutkę i to czyni cię ekspertem od mentalności kobiet lekkich obyczajów.
Nie, kotku.
Napisałam, że poznałam prostytutki. W liczbie mnogiej. Dość znacząco mnogiej.
I nie jestem ekspertem od ich mentalności - ekspertami od mentalności prostytutek są same prostytutki, a i to nie zawsze. Ale ja jestem, przynajmniej w tym temacie, "second best choice".
Mimo że jesteś w miarę inteligentna to nie ma w tobie nic interesującego bo udajesz kogoś kim nie jesteś. Niemiałaś na tyle chęci i siły charakteru żeby wykształcić niezależną osobowość. Twoja osobowość to zlepek tego co przejęłaś od innych i uznałaś za fajne wygodne i właściwe.
Przecież ty nawet nie wiesz, co to jest osobowość, to co ja będę ze ślepym o kolorach rozmawiać... 
Ale to już kolejna wycieczka osobista, poniżej widzę następną wobec Niny. Grzecznie proszę, dyskutuj merytorycznie, albo Ci za dyskusję, jakąkolwiek na tym forum, podziękuję. Ja mogę to cierpliwie znosić, bo mnie zdanie ... no cóż - twoje - na mój temat zupełnie nie interesuje. Ona nie musi.