Witam,
Wciąż jestem prawiczkiem, bo szukam kogoś wyjątkowego z kim mógłbym przeżyć ten pierwszy raz. Jak i gdzie szukać dziewicy? Ze względu na miejsce zamieszkania preferuję raczej poszukiwania internetowe. Jak już poznać jakąś dziewczynę to jak ją o to zapytać, żeby się nie obraziła?
Podobne tematy
A w czym dziewica będzie lepsza na pierwszy raz?
Ważne by była to dziewczyna której będzie na tobie zależało, wtedy będzie miło.
Zacznij szukać po podstawówkach to może znajdziesz ![]()
Zacznij szukać po podstawówkach to może znajdziesz
Nie przesadzaj
W gimnazjach tez można trafic na dziewicę
A jak dobrze poszuka to i w liceum znajdzie ![]()
Tom94 napisał/a:Zacznij szukać po podstawówkach to może znajdziesz
Nie przesadzaj
W gimnazjach tez można trafic na dziewicę
A jak dobrze poszuka to i w liceum znajdzie
Nie no, w gimnazjach dziewic jest tyle co kot napłakał a w liceum to już w ogóle, tam dziewica to zjawisko nie z tego świata ![]()
Tom94 napisał/a:Zacznij szukać po podstawówkach to może znajdziesz
Nie przesadzaj
W gimnazjach tez można trafic na dziewicę
A jak dobrze poszuka to i w liceum znajdzie
Za dziewicę w wieku licealnym to pewnie trzeba zapłacić z czterdzieści wielbłądów. ![]()
Za dziewicę w wieku licealnym to pewnie trzeba zapłacić z czterdzieści wielbłądów.
A na studiach ile? Kurczaki, nie znałam swojej wartości... Moja karawana by teraz dumnie stąpała wokół bloku...
Moze w programie ktokolwiek widzial ktokolwiek wie?? ![]()
Też nieraz zadawałem sobie pytanie, czy nie wolałbym przeżyć pierwszego razu z dziewicą. Ale faktycznie, znaleźć taką dziewczynę w moim wieku, to już chyba mission impossible.
I czy na pewno warto? Choć raz jeszcze powtórzę, że jako prawiczkowi, przychodzą mi takie myśli, że skoro ja ofiarowuję swoje dziewictwo jej, to ona też powinna móc to samo mi ofiarować.
To nie jest dobry pomysł. Jeśli żadne z Was nie będzie miało minimum doświadczenia to pierwszy raz najprawdopodobniej zakończy się tragiczną klapą.
Ale z Was zartownisie ja rozdziewiczylem 4 dziewice w swoim życiu z czego 3 były już na studiach (to że wszystkie na 1 roku to inna sprawa) i 1 w klasie maturalnej. Na szczęście obeszło się bez płacenia wielbladami :-D
I czy na pewno warto? Choć raz jeszcze powtórzę, że jako prawiczkowi, przychodzą mi takie myśli, że skoro ja ofiarowuję swoje dziewictwo jej, to ona też powinna móc to samo mi ofiarować.
Zapomnij o tym że dziewczyna którą spotkasz, ofiaruje Tobie to samo co Ty jej. A już na pewno się na to nie nastawiaj, bo najpewniej to się bardzo boleśnie rozczarujesz.
Najlepiej to wyzbądź się tych "niedzisiejszych" ideałów i zdobądź nieco doświadczeń seksualnych zanim spotkasz tą wyjątkową dla Ciebie. Pamiętaj że ona raczej nie będzie czekała z" tym" na Ciebie, zamiast tego to będzie Ci gadać że "przeszłość nie ma znaczenia" itp. a w duchu wcale nie będzie żałowała swoich poprzednich doświadczeń seksualnych.
A może być jeszcze gorzej: Ta, która dla Ciebie będzie całym światem i kochasz nad życie, może Cię odrzucić tylko za to, że masz XX lat a wciąż jesteś prawiczkiem, bo i takich przypadków wcale nie brakuje.
Tak więc lepiej korzystaj z życia i okazji bo potem możesz żałować że "oszczędzałeś" na darmo i zasilić fora internetowe kolejnym potem pt. "Nie mogę pogodzić się z jej przeszłością seksualną" lub "Tak bardzo ją kocham a rzuciła mnie za to że nadal byłem prawiczkiem". Zwłaszcza tych pierwszych jest na różnych forach od groma.
Lepiej żałować że się coś zrobiło, niż tego, że się nie zrobiło.
To samo do autora wątku.
Rumpelstiltskin napisał/a:Za dziewicę w wieku licealnym to pewnie trzeba zapłacić z czterdzieści wielbłądów.
A na studiach ile? Kurczaki, nie znałam swojej wartości... Moja karawana by teraz dumnie stąpała wokół bloku...
Ależ się uśmiałam z tej karawany
Oh, też by chodziła swego czasu koło mojego akademika ![]()
Witam,
Wciąż jestem prawiczkiem, bo szukam kogoś wyjątkowego z kim mógłbym przeżyć ten pierwszy raz. Jak i gdzie szukać dziewicy?
Żeby była wyjątkowa, to koniecznie musi być dziewicą? A co z niedziewicami? Wśród nich wyjątkowe się nie zdarzają? ![]()
Moim zdaniem jeszcze można znaleźć dziewicę nawet w starszym wieku niż liceum a nawet studia w środowiskach katolickich, wśród dziewczyn udzielających się w tzw. oazach, chodzących na pielgrzymki do miejsc kultu sakralnego.
Poczciwy2200 napisał/a:Witam,
Wciąż jestem prawiczkiem, bo szukam kogoś wyjątkowego z kim mógłbym przeżyć ten pierwszy raz. Jak i gdzie szukać dziewicy?Żeby była wyjątkowa, to koniecznie musi być dziewicą? A co z niedziewicami? Wśród nich wyjątkowe się nie zdarzają?
Coś czuję (obym się myliła), że raczej chodzi o męską dumę i strach przed niesprawdzeniem się. A jak dziewczyna niedoświadczona to przecież NIE ZAUWAŻY
.
Moim zdaniem jeszcze można znaleźć dziewicę nawet w starszym wieku niż liceum a nawet studia w środowiskach katolickich, wśród dziewczyn udzielających się w tzw. oazach, chodzących na pielgrzymki do miejsc kultu sakralnego.
Takie to mają nawet zaświadczenie od biskupa że są dziewicami. ;]
Żeby była wyjątkowa, to koniecznie musi być dziewicą?
A co z niedziewicami?
Musi być dziewica bo jak już się chłopak namęczy żeby pokonać smoka to zasługuje na obiecaną mu dziewicę. ;]
Niedziewicami karmi się smoka, którego ma zabić młodzieniec żeby móc wychędożyć dziewicę. ;]
Sie usmialem
. Zone poznalem jak byla w liceum w 2 klasie i byla dziewica. A teraz juz nie jest ;-). No i bobas w drodze
.
A co do faktycznego zapytania autora tematu. Czemu akurat dziewica? Poza tym najpierw i tak zwiazek.
Coś czuję (obym się myliła), że raczej chodzi o męską dumę i strach przed niesprawdzeniem się. A jak dziewczyna niedoświadczona to przecież NIE ZAUWAŻY
.
Nie chciałam być aż tak bezpośrednia, ale to samo przyszło mi do głowy. Mężczyznami, którzy za wszelką cenę szukają dziewicy, zwykle kieruje albo niskie poczucie własnej wartości (żeby nie miała porównania, żeby się nie skompromitować, żeby na pewno nie zauważyła, kiedy coś pójdzie nie tak), albo zwykła chęć posiadania, czyli bycia tym jednym jedynym.
Rumpelstiltskin, a ten smok to...?
Znaczy mam to brać dosłownie czy coś pod tym pojęciem ukryłeś?
Nie chciałam być aż tak bezpośrednia, ale to samo przyszło mi do głowy. Mężczyznami, którzy za wszelką cenę szukają dziewicy, zwykle kieruje albo niskie poczucie własnej wartości (żeby nie miała porównania, żeby się nie skompromitować, żeby na pewno nie zauważyła, kiedy coś pójdzie nie tak), albo zwykła chęć posiadania, czyli bycia tym jednym jedynym.
Co złego w jednym lub drugim? Każdy szuka tego, czego chce.
Czyli mówicie, że wśród studentek dziewic ze świecą szukać? Dzięki, że mnie uświadomiliście. Teraz będę wiedziała, jaką cenę zaśpiewać. ![]()
A w czym nie - dziewica jest gorsza od dziewicy? Też mi się wydaje, że autor sądzi, że niedoświadczona dziewczyna nie połapie się, że coś jest nie tak. Muszę Cię zmartwić, seks jest wszędzie i nawet kompletna świętoszka się połapie.
A czy będzie jej się chciało domagać przyjemności, to już inna sprawa.
Co złego w jednym lub drugim? Każdy szuka tego, czego chce.
Owszem, każdy szuka tego, czego chce, ale... niskie poczucie własnej wartości utrudnia (czasem wręcz zatruwa) życie, z kolei z chęci posiadania drugiej osoby na wyłączność wynika zazdrość i zaborczość - jedno i drugie dla mnie nie jest niczym dobrym.
Niskie poczucie własnej wartości utrudnia (czasem wręcz zatruwa) życie, z chęci posiadania drugiej osoby na wyłączność wynika zazdrość i zaborczość - jedno i drugie dla mnie nie jest niczym dobrym.
Są ludzie z takim poczuciem i co, mają sobie szukać kogoś kto je może jeszcze pogłębić? Jakaś nowa forma terapii?
Co do drugiego - można chcieć być dla danej osoby jednym i jedynym. Nie musi to oznaczać od razu zaborczości i zazdrości. Takie osoby też mogą kochać i mieć szczęśliwe związki, muszą się tylko dobrać.
24 2015-03-30 20:22:59 Ostatnio edytowany przez X77 (2015-03-30 20:27:02)
Łógiń napisał/a:Co złego w jednym lub drugim? Każdy szuka tego, czego chce.
Owszem, każdy szuka tego, czego chce, ale... niskie poczucie własnej wartości utrudnia (czasem wręcz zatruwa) życie, z kolei z chęci posiadania drugiej osoby na wyłączność wynika zazdrość i zaborczość - jedno i drugie dla mnie nie jest niczym dobrym.
Akurat chrześcijaństwo naucza że taka niechęć do osoby z przeszłością seksualną jako do przyszłej żony/męża jest jak najbardziej zdrowa o ile rzeczywiście nie wywodzi się to z kompleksów typu "tamten był ode mnie lepszy".
Powiem... a raczej powtórzę, jak to się ma z punktu widzenia chrześcijaństwa(tego prawdziwego, a nie KK czy ŚJ)
Raczej żaden prawdziwie wierzący chrześcijan nigdy nie ożeni się z niedziewicą. Dziewictwo partnerki jest warunkiem koniecznym aby móc zawrzeć z nią związek małżeński. W chrześcijaństwie dwoje staje się jednym przez współżycie i trwa to co najmniej do śmierci jednego z małżonków. M.in temu bóg zarezerwował seks tylko dla małżonków oraz nie uznaje rozwodów. Dlatego też niedziewica jest traktowana jako żona tego, któremu się oddała. Wiązanie się z taką to cudzołóstwo.
Sam "ślub" to tylko i wyłącznie podjęcie decyzji przez dwoje narzeczonych o zawarciu tego małżeństwa, lecz samo zawarcie inaczej "złączenie" z pełnym wymiarze duchowym, emocjonalnym itp. dokonuje się podczas pierwszego współżycia. Sama umowa między parą nie powoduje tego "złączenia" lecz daje do tego prawo jako że będzie ono bez grzechu.
Lecz nawet bez umownej zawarcia małżeństwa seks przed/pozamałżeński powoduje "złączenie się dwojga w jedno" mimo iż w grzechu. Taka jest konsekwencja tego.
Co więcej - nawet przygodny seks z nierządnicą powoduje takie złączenie dwojga w jedno o czym ostrzega Paweł apostoł w swoim liście do Koryntian. Jest to fragment listu do Kor. który KK tuszuje przed ludzkością jak tylko mogą.
To też powoduje to, że związek małżeński nie moje już istnieć po zdradzie jednego z małżonków.
Mężczyzna który uwiódł dziewicę i z nią współżył, ma wobec niej obowiązek jako wobec żony(którą w sensie duchowym stała się) i nie mógł ją ot tak niewinnie porzucić i iść do innej kobiety bo także wtedy popełnia cudzołóstwo.
----------------------
To jest właśnie to, co przedstawia prawdziwie biblia chrześcijańska bez zakłamania niosącego przez KK czy ŚJ.
Od siebie dodam, że jest to jeden z głównych powodów dla którego stałem się ateistą.
Są ludzie z takim poczuciem i co, mają sobie szukać kogoś kto je może jeszcze pogłębić? Jakaś nowa forma terapii?
Nie rozumiem do czego dążysz. Napisałam jakie są najczęstsze przyczyny tego, że mężczyźni za wszelką cenę szukają dziewic, bo takie są i to jest jakby niezaprzeczalne.
Niemniej odpowiem, że moim zdaniem dziewica wcale nie musi być lekarstwem na niskie poczucie własnej wartości, czasem jest dokładnie odwrotnie. Jeśli jednak mężczyzna trafi na mądrą, empatyczną i wyrozumiałą niedziwicę, to nagle może się okazać, że ta jej mądrość pozwoli mu uwierzyć w siebie zdecydowanie bardziej niż udawanie, że nie ma problemu. Problemy się rozwiązuje, a nie od nich ucieka.
Co do drugiego - można chcieć być dla danej osoby jednym i jedynym. Nie musi to oznaczać od razu zaborczości i zazdrości. Takie osoby też mogą kochać i mieć szczęśliwe związki, muszą się tylko dobrać.
Owszem, nie musi, ale moje obserwacje pokazują, że jednak często tak jest. Zazdrość i zaborczość najczęściej wynika właśnie z niskiego poczucia własnej wartości i wynikające go z niej poczucia zagrożenia. Osoba pewna siebie nie czuje potrzeby, aby partnera/partnerkę ograniczać czy też do siebie za wszelką cenę przywiązywać.
Olinka napisał/a:Łógiń napisał/a:Co złego w jednym lub drugim? Każdy szuka tego, czego chce.
Owszem, każdy szuka tego, czego chce, ale... niskie poczucie własnej wartości utrudnia (czasem wręcz zatruwa) życie, z kolei z chęci posiadania drugiej osoby na wyłączność wynika zazdrość i zaborczość - jedno i drugie dla mnie nie jest niczym dobrym.
Akurat chrześcijaństwo naucza że taka niechęć do osoby z przeszłością seksualną jako do przyszłej żony/męża jest jak najbardziej zdrowa o ile rzeczywiście nie wywodzi się to z kompleksów typu "tamten był ode mnie lepszy".
Powiem... a raczej powtórzę, jak to się ma z punktu widzenia chrześcijaństwa(tego prawdziwego, a nie KK czy ŚJ)
Raczej żaden prawdziwie wierzący chrześcijan nigdy nie ożeni się z niedziewicą. Dziewictwo partnerki jest warunkiem koniecznym aby móc zawrzeć z nią związek małżeński. W chrześcijaństwie dwoje staje się jednym przez współżycie i trwa to co najmniej do śmierci jednego z małżonków. M.in temu bóg zarezerwował seks tylko dla małżonków oraz nie uznaje rozwodów. Dlatego też niedziewica jest traktowana jako żona tego, któremu się oddała. Wiązanie się z taką to cudzołóstwo.
Sam "ślub" to tylko i wyłącznie podjęcie decyzji przez dwoje narzeczonych o zawarciu tego małżeństwa, lecz samo zawarcie inaczej "złączenie" z pełnym wymiarze duchowym, emocjonalnym itp. dokonuje się podczas pierwszego współżycia. Sama umowa między parą nie powoduje tego "złączenia" lecz daje do tego prawo jako że będzie ono bez grzechu.
Lecz nawet bez umownej zawarcia małżeństwa seks przed/pozamałżeński powoduje "złączenie się dwojga w jedno" mimo iż w grzechu. Taka jest konsekwencja tego.
Co więcej - nawet przygodny seks z nierządnicą powoduje takie złączenie dwojga w jedno o czym ostrzega Paweł apostoł w swoim liście do Koryntian. Jest to fragment listu do Kor. który KK tuszuje przed ludzkością jak tylko mogą.To też powoduje to, że związek małżeński nie moje już istnieć po zdradzie jednego z małżonków.
Mężczyzna który uwiódł dziewicę i z nią współżył, ma wobec niej obowiązek jako wobec żony(którą w sensie duchowym stała się) i nie mógł ją ot tak niewinnie porzucić i iść do innej kobiety bo także wtedy popełnia cudzołóstwo.
----------------------
To jest właśnie to, co przedstawia prawdziwie biblia chrześcijańska bez zakłamania niosącego przez KK czy ŚJ.Od siebie dodam, że jest to jeden z głównych powodów dla którego stałem się ateistą.
Bardzo radykalne podejście i chyba adekwatne tylko dla kontekstu kulturowego ówczesnego Bliskiego Wschodu. Absolutnie nie tak radykalnie nauczane jest obecnie przez KK, jak sam to zaznaczasz.
Dobrze, że piszesz na koniec, że jesteś ateistą, choć przestać wierzyć w Boga właśnie z powodu dziewic, to bardzo płytkie pobudki. Osobiście uważam, że ateistą staje się, gdy wygasa w nas wiara i gdy nie chcemy jej odnawiać, a nie z powodu niezgody na jakieś dogmatyczne lub moralne fragmenty nauczania religii.
Z brakiem dziewic taki sam stereotyp, jak to, że "faceci chcą tylko zaliczyć". Dziewice są i na studiach, i po studiach, i to wcale niereligijne, mogą być nawet całkiem atrakcyjne - tyle, że nie będziesz o tym wiedział, bo mało która się przyzna nawet koleżance.
Mój mąż był moim jedynym męzczyzną (na długo przed slubem, bo wiedziałam, ze to TEN i już), kilka koleżanek podobnie, dziewice w przedziale 25-30 tez znam. I żadna z nas nie jest wierząca (wręcz ateistki), wszystkie wykształcone, z największych miast, nikt nie przywiązywał wagi ani do dziewictwa, ani jego utraty. Po prostu jednym wychodzi tak, innym inaczej i tyle.
Tyle, że gdyby głownym kryterium mojego męza było swojego czasu "mieć dziewicę", to pogoniłabym gdzie pieprz rośnie
Normalna kobieta, która może i jest dziewicą, ale nie jest to dla niej swietosc, woli być doceniana za inne atuty, niż kawałek błony. Więc sorry, dziewice może i są, ale z takim podejściem i tak odpadasz w przedbiegach - do nich i kogokolwiek innego...
Z brakiem dziewic taki sam stereotyp, jak to, że "faceci chcą tylko zaliczyć". Dziewice są i na studiach, i po studiach, i to wcale niereligijne, mogą być nawet całkiem atrakcyjne - tyle, że nie będziesz o tym wiedział, bo mało która się przyzna nawet koleżance.
Mój mąż był moim jedynym męzczyzną (na długo przed slubem, bo wiedziałam, ze to TEN i już), kilka koleżanek podobnie, dziewice w przedziale 25-30 tez znam. I żadna z nas nie jest wierząca (wręcz ateistki), wszystkie wykształcone, z największych miast, nikt nie przywiązywał wagi ani do dziewictwa, ani jego utraty. Po prostu jednym wychodzi tak, innym inaczej i tyle.Tyle, że gdyby głownym kryterium mojego męza było swojego czasu "mieć dziewicę", to pogoniłabym gdzie pieprz rośnie
Normalna kobieta, która może i jest dziewicą, ale nie jest to dla niej swietosc, woli być doceniana za inne atuty, niż kawałek błony. Więc sorry, dziewice może i są, ale z takim podejściem i tak odpadasz w przedbiegach - do nich i kogokolwiek innego...
W pełni się zgodzę z takim poglądem. Absolutnie fakt bycia z kimś przedtem nie przekreśla żadnej kobiety. Liczy się o wiele więcej niż to. Z tego właśnie względu, mimo że podejrzewam, że dziewczyna, z którą się spotykam obecnie, dziewicą już nie jest, bo była w trzech dłuższych związkach, to absolutnie mnie to do niej nie zraża.
Inną kwestią jest to, że pojawia się takie pragnienie idealnego układu, gdzie mężczyzna prawiczek ofiarowuje się kobiecie dziewicy. Mimo wszystko to raczej jest bardziej idealistyczna czy wręcz utopijna wizja, która raczej nie powinna mieć wpływu na wybór partnerki, jeśli wszystko inne między dwojgiem ludzi świetnie gra.
Podobnie, nie sądzę, żebyśmy my, mężczyźni bez doświadczeń seksualnych, szukając dziewic, chcieli zakamuflować swoje lęki przed trudnymi początkami. Ja osobiście, w pełni jestem pogodzony z taką możliwością i ufam, że kobieta, która mnie kocha, będzie umiała zrozumieć moją początkową niezdarność, a także, że szybko razem nadrobimy wszystkie zaległości ![]()
No i to jest fajne podejście
Tak jak mój mąż, był zaskoczony (bo wcale z tym nie wyskakiwałam wcześniej) i pewnie jakoś tam wzruszony czy dumny, jak to facet
ale to był "dodatek", którego się nawet nie spodziewał i na pewno nie kochałby mnie mniej, gdybym miała inną przeszłość. I to mi się bardzo spodobało.
30 2015-03-30 21:12:35 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-03-30 21:16:27)
Rumpelstiltskin, a ten smok to...?
![]()
Znaczy mam to brać dosłownie czy coś pod tym pojęciem ukryłeś?
Myślę że smok to symbol tego wszystkiego co musi taki młodzieniec pokonać aby posiąść dziewicę. ;]
To mityczne stworzenie można obecnie porównać do przyszłych teściowych owych młodzieńców. Herpetolog napewno znalazłby mnóstwo podobieństw. ;]
W chrześcijaństwie dwoje staje się jednym przez współżycie i trwa to co najmniej do śmierci jednego z małżonków.
Nie mogę się powstrzymać ![]()
"Co najmniej do śmierci jednego z nich", czyli możliwe jest też współżycie z partnerem po jego śmierci? ![]()
Rumpelstiltskin napisał/a:Za dziewicę w wieku licealnym to pewnie trzeba zapłacić z czterdzieści wielbłądów.
A na studiach ile?
Dziewice na uczelniach wyższych to chyba tylko w andach. Tam się płaci za dziewicę lamami. Niestety nie wiem jaki jest kurs lamy na rynku walutowym i jaki jest przelcznik lamy do wielbłąda. ;]
X77 napisał/a:W chrześcijaństwie dwoje staje się jednym przez współżycie i trwa to co najmniej do śmierci jednego z małżonków.
Nie mogę się powstrzymać
"Co najmniej do śmierci jednego z nich", czyli możliwe jest też współżycie z partnerem po jego śmierci?
Tak. To się nazywa nekrofilia. ![]()
ObietnicaPoranka napisał/a:X77 napisał/a:W chrześcijaństwie dwoje staje się jednym przez współżycie i trwa to co najmniej do śmierci jednego z małżonków.
Nie mogę się powstrzymać
"Co najmniej do śmierci jednego z nich", czyli możliwe jest też współżycie z partnerem po jego śmierci?Tak. To się nazywa nekrofilia.
Tyle to wiem, ale nie wiedziałam, że chrześcijaństwo ją promuje ![]()
Moim zdaniem jeszcze można znaleźć dziewicę nawet w starszym wieku niż liceum a nawet studia w środowiskach katolickich, wśród dziewczyn udzielających się w tzw. oazach, chodzących na pielgrzymki do miejsc kultu sakralnego.
No takie chodzące na pielgrzymki, to tylko pierwszego dnia:P
36 2015-03-30 21:39:42 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-03-30 21:40:27)
Rumpelstiltskin napisał/a:ObietnicaPoranka napisał/a:Nie mogę się powstrzymać
"Co najmniej do śmierci jednego z nich", czyli możliwe jest też współżycie z partnerem po jego śmierci?Tak. To się nazywa nekrofilia.
Tyle to wiem, ale nie wiedziałam, że chrześcijaństwo ją promuje
W chrześcijaństwie dominuje kult mogił, śmierci itd. Kościół angażuje się co prawda w ochronę zarodków ale słabo mu idzie ochrona życia trochę bardziej rozwiniętych form. Ledwo taki zarodek osiągnie wiek przedszkolny a już jego ciało jest obiektem pożądania wielu księży, którzy gustują w osobnikach, którzy nie wykazują jeszcze wyraźnych cech dymorfizmu płciowego.
37 2015-03-30 22:09:58 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-03-30 22:16:43)
Witam,
Wciąż jestem prawiczkiem, bo szukam kogoś wyjątkowego z kim mógłbym przeżyć ten pierwszy raz. Jak i gdzie szukać dziewicy? Ze względu na miejsce zamieszkania preferuję raczej poszukiwania internetowe. Jak już poznać jakąś dziewczynę to jak ją o to zapytać, żeby się nie obraziła?
To może zapytaj po dłuższej rozmowie i nie trzeba wprost czy jest dziewicą, tylko ogólnie czy ma doświadczenia z facetami. Ja jak miałam z 15 lat i w podobnym wieku chłopaki to pytali od razu wręcz "Jesteś dziewicą?" To jest odstraszające, wiadomo, ale w takim wieku to jeszcze ujdzie, gorzej później tak pisać. Ja akurat w wieku 15 lat już nie byłam dziewicą, wtedy miałam pierwszy raz z chłopakiem, ale też nie sądzę, żeby to było źle. Oczywiście jednak rozumiem, że każdy ma różne preferencje co do partnera, więc nie ma nic złego jak ktoś chce dziewicy. Pamiętajcie tylko, że to nie świadczy, że będzie wyjątkowa, człowiek to cały zestaw cech. Jak i tak chcecie dziewicę to ok, ale nie ma co też mówić, że nie-dziewice są gorsze, bo nie są. Dziewicę oczywiście można znaleźć w różnym wieku, ok, czasem może szybciej podejmują ludzie współżycie, piszę ludzie, bo obie płcie w sumie, ale to różnie bywa. Niektóre dziewice mogą być onieśmielone, a inne np śmiałe, tutaj np nie ma reguły, jakby ktoś chciał po zachowaniu poznać. Chociaż oczywiście czasem można poznać można, ale jednak wiadomo lepiej zapytać, jak się trochę już porozmawia. Czasem nawet to szybciej się dowiesz, bo np jak powie Ci, że nie miała chłopaka i widzisz w rozmowie, że nie interesowała się facetami wcale, to może być dziewicą. No to też nie jest pewne, ale czasem tak może być właśnie, że tak się wyczuje może. No, ale lepiej zapytać jak pisałam, jasne. Nie, że od razu, ale po jakimś czasie czemu nie.
No i tak katolik, który wierzy, praktykuje może nie chcieć związać się z dziewicą, ale to nie ma co też mieszać.Wiadomo, ja np jako teraz nie praktykująca, a w Boga wierzę, ale jednak katoliczką nazwać się nie mogę. Myślę, że jest siła wyższa, Bóg, który nas stworzył, ale z KK się nie identyfikuję już. Dlatego wiadomo, nie wypełniam zasad KK skoro się z nimi nie zgadzam. Grunt, to nie robić czegoś wbrew sobie, jak ktoś chce być z dziewicą, to ok, znajdzie pewnie i będzie, a jak dla kogoś to nie takie ważne, to zwiąże się niezależnie od tego. Ile ludzi tyle podejść i oczywiście nie ma w żadnym z tych nic złego. Właśnie najważniejsze, by o tym rozmawiać, nie wiązać się z kimś, kto nam nie pasuje, bo niewątpliwie wypominanie nie byłoby dobre. A można po prostu znaleźć kogoś kto nam odpowiada. Dla mnie to czy facet prawiczek czy nie nie miało znaczenia, mój facet może miał mniej doświadczenia w sensie, że raz uprawiał seks, a ja więcej razy, bo ze stałym chłopakiem, ale prawiczkiem nie był i mi to nie przeszkadzało. Jakby miał stałą partnerkę czy dwie czy tam ogólnie więcej seksu by uprawiał kiedyś, to też by mi to nie przeszkadzało, bo to przeszłość. A ktoś inny może mieć inne zdanie, więc niech znajdzie sobie kogoś, kto jest dziewicą.
38 2015-03-30 23:30:04 Ostatnio edytowany przez X77 (2015-03-30 23:36:33)
X77 napisał/a:W chrześcijaństwie dwoje staje się jednym przez współżycie i trwa to co najmniej do śmierci jednego z małżonków.
Nie mogę się powstrzymać
"Co najmniej do śmierci jednego z nich", czyli możliwe jest też współżycie z partnerem po jego śmierci?
Nie, oznacza to, że po śmierci jednego z małżonków drugi teoretycznie może się związać z kimś innym gdyż śmierć też coś rozłącza. W praktyce, w takim przypadku chrześcijaństwo zaleca bezżeństwo. Może niezbyt dobrze to ująłem w poprzednim poście ale to miałem na myśli.
Jeśli chciałaś pokazać tym, jaka jesteś cool i mnie ośmieszyć(o ile dobrze odgadłem twój zamiar) to nie wyszło ci...
Dobrze, że piszesz na koniec, że jesteś ateistą, choć przestać wierzyć w Boga właśnie z powodu dziewic, to bardzo płytkie pobudki. Osobiście uważam, że ateistą staje się, gdy wygasa w nas wiara i gdy nie chcemy jej odnawiać, a nie z powodu niezgody na jakieś dogmatyczne lub moralne fragmenty nauczania religii.
To, dlaczego stałem się niewierzący to znacznie dłuższa historia(m.in dowiedziałem się nt. pewnych rzeczy, których nigdy nie powinienem był się dowiedzieć), choć przyznaję, że podejście chrześcijaństwa do dziewictwa wcale mi nie pomogło "wytrwać" w tej religii.
Serio katolicyzm zaleca bezżeństwo po śmierci męża/żony? Owszem, z zasadami KK jak pisałam się nie zgadzam generalnie, ale nie słyszałam chyba, żeby zalecali bezżeństwo wtedy.
"Jak znaleźć dziewicę?"
Zostań ginekologiem.
"Jak znaleźć dziewicę?"
Zostań ginekologiem.
Dziewice niekoniecznie chodzą do ginekologa, bo i po co?
To, dlaczego stałem się niewierzący to znacznie dłuższa historia(m.in dowiedziałem się nt. pewnych rzeczy, których nigdy nie powinienem był się dowiedzieć), choć przyznaję, że podejście chrześcijaństwa do dziewictwa wcale mi nie pomogło "wytrwać" w tej religii.
Jeśli to nie tajemnica, to jakich rzeczy się dowiedziałeś? Ja osobiście jestem aktualnie "na rozdrożu" i waham się między wiarą, a zwątpieniem. Chętnie dowiem się argumentów, które przybliżą mnie do poznania Prawdy.
Serio katolicyzm zaleca bezżeństwo po śmierci męża/żony? Owszem, z zasadami KK jak pisałam się nie zgadzam generalnie, ale nie słyszałam chyba, żeby zalecali bezżeństwo wtedy.
Nie prawda- moj ojciec jako wdowiec bral slub koscielny.
truskaweczka19 napisał/a:Serio katolicyzm zaleca bezżeństwo po śmierci męża/żony? Owszem, z zasadami KK jak pisałam się nie zgadzam generalnie, ale nie słyszałam chyba, żeby zalecali bezżeństwo wtedy.
Nie prawda- moj ojciec jako wdowiec bral slub koscielny.
W pełni się zgadzam, też nie słyszałem o zaleceniach bezżenności. Na pewno jest możliwe jednak wzięcie ponowne ślubu kościelnego, bo przysięga małżeńska zawiera "i nie opuszczę Cię aż do śmierci". Potem człowiek jest wolny i może ponownie brać ślub w Kościele.
truskaweczka19 napisał/a:Serio katolicyzm zaleca bezżeństwo po śmierci męża/żony? Owszem, z zasadami KK jak pisałam się nie zgadzam generalnie, ale nie słyszałam chyba, żeby zalecali bezżeństwo wtedy.
Nie prawda- moj ojciec jako wdowiec bral slub koscielny.
No wiem, a to, żeby katolicy zalecali bezżenność po śmierci męża/żony to też nie słyszałam.
EXTRA_terrestrial napisał/a:"Jak znaleźć dziewicę?"
Zostań ginekologiem.
Dziewice niekoniecznie chodzą do ginekologa, bo i po co?
Chodzą, bo byłam kiedyś z koleżanką
I lekarz przed badaniem zapytał się o inicjacje seksualne.
Posłuchajcie chłopak zadał konkretne pytanie "gdzie znaleść" on nie pyta czy jest lepiej czy gorzej pyta gdzie znaleść.Po co forsujecie teorie co jest dla niego lepsze co gorsze????Chce znaleść-wolno mu? wolno,czy będzie mu z nią lepiej? dopiero się przekona.Każdy musi tam czegoś dotknąć,zobaczyć żeby się przekonać.Po co forsować już teraz teorie,że jest w błędzie?to i tak nic nie da.To jak walka z wiatrakami bo on ma już sprecyzowany cel poszukiwań i żadna nawet najlepsza propaganda go nie przerobi.Niech dotknie zobaczy wtedy może coś się zmieni w jego osądach na razie bardzo w to wątpię i nie ma co dopisywać tu żadnych ideologi ani społecznych ani religijnych bo to nie o to chodzi.Pozdro.
nie ma co dopisywać tu żadnych ideologi ani społecznych ani religijnych bo to nie o to chodzi.Pozdro.
He he
Polowanie na czarownice już się rozpoczęło i tego nie zatrzymasz. ![]()
48 2015-03-31 10:11:22 Ostatnio edytowany przez X77 (2015-03-31 10:12:37)
Serio katolicyzm zaleca bezżeństwo po śmierci męża/żony? Owszem, z zasadami KK jak pisałam się nie zgadzam generalnie, ale nie słyszałam chyba, żeby zalecali bezżeństwo wtedy.
NIE, nie KK tylko prawdziwe Chrześcijaństwo!
Czytaj dokładniej to, co poprzednio napisałem.
Jeśli chciałaś pokazać tym, jaka jesteś cool i mnie ośmieszyć(o ile dobrze odgadłem twój zamiar) to nie wyszło ci...
Źle odgadłeś ![]()
EXTRA_terrestrial napisał/a:"Jak znaleźć dziewicę?"
Zostań ginekologiem.
Dziewice niekoniecznie chodzą do ginekologa, bo i po co?
Poważnie pytasz? ![]()
Posłuchajcie chłopak zadał konkretne pytanie "gdzie znaleść" on nie pyta czy jest lepiej czy gorzej pyta gdzie znaleść.Po co forsujecie teorie co jest dla niego lepsze co gorsze????Chce znaleść-wolno mu? wolno,czy będzie mu z nią lepiej? dopiero się przekona.Każdy musi tam czegoś dotknąć,zobaczyć żeby się przekonać.Po co forsować już teraz teorie,że jest w błędzie?to i tak nic nie da.To jak walka z wiatrakami bo on ma już sprecyzowany cel poszukiwań i żadna nawet najlepsza propaganda go nie przerobi.Niech dotknie zobaczy wtedy może coś się zmieni w jego osądach na razie bardzo w to wątpię i nie ma co dopisywać tu żadnych ideologi ani społecznych ani religijnych bo to nie o to chodzi.Pozdro.
No to pewnie tam, gdzie każdą inną kobietę. Raczej pytanie powinno brzmieć: "jak rozpoznać w dziewczynie dziewicę?" albo "jak kulturalnie zapytać dziewczynę, czy jest dziewicą?"
No, odchodząc od tematu wiary to żeby móc bez (większego) problemu związać się z niedziewicą to trzeba samemu nie być prawiczkiem. Wnioskuję to z licznych obserwacji takich czy podobnych wątków na różnych forach - zawsze tam "pokrzywdzony" niedziewictwem partnerki/żony najczęściej był prawiczek. Dlatego nie warto się specjalnie "oszczędzać" dla "tej jedynej" bo to tylko strata najlepszych lat życia w zamian za dodatkowe problemy.
"Jak znaleźć dziewicę?"
Zostań ginekologiem.
ewentualnie poszukaj smoka ...
one maja dojścia do dziewic
i ![]()
Jestem chrzescijanką(nie -katoliczką) i zgadzam sie z tym co napisałeś o chrzescijanskim podejsciu do seksu.Skoro ja ofiaruję mojemu mężowi dziewictwo to od niego oczekuję tego samego.Seks przed ślubem to jest nierząd po prostu puszczanie się i jest to zdrada, gdyż seks jest dla małżeństw wiec gdy ktoś ma doswiadczenia poza małżeńskei to znaczy ,że nie dochował wiernosci przyszłej zonie, przyszłemu mężowi.
Oczywiscie nie zawsze przeszłość osoby przekreśla ją w oczach chrzescijanina, gdyż chrzescijaninem staję sie z wyboru w wyniku świadomej decyzji ,tak wiec gdy się nawracamy i rozpoczynamy nowe życie, przyjmujemy chrzest ti stary człowiek umiera i przeszłość nie ma znaczenia i w takim wypadku chrzescijanin może poślubić osobę ,która w starym życiu straciłą dziewictwo.(Może wsensie, jego decyzji i nie bedzie to dla niego problem,nie bedzie czuł ,że ktoś nie dochował mu wirnosci bo bylo to w starym życiu, przed przyjęciem Jezusa.)koscioly chrzescijanskie,nie nakazują ani nie zakazują,ale wiadomo ,ze każdy wolałby poślubić osobę bez przeszości seksualnej.
53 2015-04-01 11:41:40 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-04-01 11:42:32)
ale wiadomo ,ze każdy wolałby poślubić osobę bez przeszości seksualnej.
Jest dużo prawdy w tym stwierdzeniu, choć wahałbym się przed tym żeby stwierdzić że "każdy wolałby". Wypowiadanie się za wszystkich to twierdzenie że wie się wszystko lepiej od wszystkich.
Jak na faceta nie miałem za sobą bujnej "przeszłości seksualnej" kiedy poznałem moją partnerkę, która owej przeszłości nie miała wcale, bo choć próbowała poznawać facetów z którymi chciała stworzyć związek to z żadnym nie było seksu.
Jest naprawdę fajnie z myślą że byłem jej pierwszym i że będąc ze mną nie ciągotek do innych facetów.
Jednak taka sytuacja wymaga ciągłej pracy nad sobą, nad związkiem, doceniania tego co się ma, dbania o to wszystko.
Nie mamy ślubu i nie zamierzamy go brać. Dobrej kawy nie psuje się cukrem a miłości nie psuje się ślubem. Bez ślubu też poszlibyśmy za sobą w ogień, jedno drugiemu oddało by nerkę jeśli byłaby taka potrzeba.
Kleoma napisał/a:Moim zdaniem jeszcze można znaleźć dziewicę nawet w starszym wieku niż liceum a nawet studia w środowiskach katolickich, wśród dziewczyn udzielających się w tzw. oazach, chodzących na pielgrzymki do miejsc kultu sakralnego.
Takie to mają nawet zaświadczenie od biskupa że są dziewicami. ;]
i grubość błony zmierzoną grzechomierzem
Rumpelstiltskin napisał/a:Kleoma napisał/a:Moim zdaniem jeszcze można znaleźć dziewicę nawet w starszym wieku niż liceum a nawet studia w środowiskach katolickich, wśród dziewczyn udzielających się w tzw. oazach, chodzących na pielgrzymki do miejsc kultu sakralnego.
Takie to mają nawet zaświadczenie od biskupa że są dziewicami. ;]
i grubość błony zmierzoną grzechomierzem
Być może ;]
Może biskup sprawdza organoleptycznie, tego nie wiem ;]
56 2015-04-01 12:21:17 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2015-04-01 12:24:39)
...spojrzy i wie w końcu jest biskupem..w ramach posługi co dziesiątą powinien rozdziewiczyć w końcu praktyka czyni mistrza...wybaczcie nie na temat, ale śmiać mi się chce...
...spojrzy i wie w końcu jest biskupem..w ramach posługi co dziesiątą powinien rozdziewiczyć w końcu praktyka czyni mistrza...wybaczcie nie na temat, ale śmiać mi się chce...
Jeszcze nie jest aż tak śmiesznie. ;] Kiedy temat zejdzie na "prawo pierwszej nocy" to boki będzie można zrywać. ;] Defloracji każdej panny młodej przez gościa o wysokim statusie społecznym może zacząć znów obowiązywać, kiedy PIS dojdzie do władzy. ;]
A ja jestem dziewica mam 23 lata i sie tego nie wstydze.
Z moim narzyczonym czekamy do slubu ![]()
Jesli szukasz dziewicy to zmien raczej opszar
impreza internet odpada
Jakaś dziewica się na pewno znajdzie, wbrew temu co tu niektórzy piszą trochę jeszcze dziewic zostało nawet w wieku 20+ ![]()
Ale nie rozumiem po co dziewica ![]()
Mój partner był prawiczkiem a ja też bez doświadczeń gdy zaczynaliśmy ze sobą i uznał że chyba wolałby żebym nie była dziewicą bo jak jedno chociaż z nas miałoby doświadczenie w tej kwestii to by było łatwiej na początku przygody z seksem ![]()
Posłuchajcie chłopak zadał konkretne pytanie "gdzie znaleść" on nie pyta czy jest lepiej czy gorzej pyta gdzie znaleść.Po co forsujecie teorie co jest dla niego lepsze co gorsze????Chce znaleść-wolno mu? wolno,czy będzie mu z nią lepiej? dopiero się przekona.Każdy musi tam czegoś dotknąć,zobaczyć żeby się przekonać.Po co forsować już teraz teorie,że jest w błędzie?to i tak nic nie da.To jak walka z wiatrakami bo on ma już sprecyzowany cel poszukiwań i żadna nawet najlepsza propaganda go nie przerobi.Niech dotknie zobaczy wtedy może coś się zmieni w jego osądach na razie bardzo w to wątpię i nie ma co dopisywać tu żadnych ideologi ani społecznych ani religijnych bo to nie o to chodzi.Pozdro.
Dokładnie. Chce dziewicy to niech ma dziewicę, nie pytał o ocenę swoich czynów. Ja na jego miejscu teraz szukałbym tak samo.
"jak rozpoznać w dziewczynie dziewicę?"
W tym tkwi sedno sprawy.
Gdy próbuję sobie zwizualizować "typową dziewicę", to mam obraz dziewczyny skromnej, cichej, takiej trochę uczennicy, mało seksownej. Na pewno jest większe prawdopodobieństwo, że to taka dziewczyna będzie dziewicą niż bardziej przebojowa koleżanka. Ale reguły nie ma! Dlatego może okazać się, że niby-dziewica straciła głowę dla Adasia w gimnazjum i bynajmniej na oglądaniu znaczków się nie skończyło, a panna przebojowa czeka na księcia na białym rumaku i nadal dźwiga brzemię dziewictwa. ![]()
Reasumując, na miejscu autora szukałabym wśród cichych i tzw. dobrze ułożonych (:D) dziewczyn.
Dokładnie. Chce dziewicy to niech ma dziewicę, nie pytał o ocenę swoich czynów. Ja na jego miejscu teraz szukałbym tak samo.
Serio też byś szukał? Dlaczego? Nawet nie wiemy, ile autor ma lat, ani czy to nie była prowokacja z jego strony - napisał tylko raz a tu już 60 odpowiedzi się pojawiło.
Ja tę dyskusję trochę traktuję, jakby mówiono o mojej sytuacji. Choć mój pogląd na ten temat już wyraziłem powyżej, to im dłużej czytam dyskusję, tym bardziej zaczynam się na nowo nad tym zastanawiać.
Masakra!
ObietnicaPoranka napisał/a:"jak rozpoznać w dziewczynie dziewicę?"
W tym tkwi sedno sprawy.
Gdy próbuję sobie zwizualizować "typową dziewicę", to mam obraz dziewczyny skromnej, cichej, takiej trochę uczennicy, mało seksownej. Na pewno jest większe prawdopodobieństwo, że to taka dziewczyna będzie dziewicą niż bardziej przebojowa koleżanka. Ale reguły nie ma! Dlatego może okazać się, że niby-dziewica straciła głowę dla Adasia w gimnazjum i bynajmniej na oglądaniu znaczków się nie skończyło, a panna przebojowa czeka na księcia na białym rumaku i nadal dźwiga brzemię dziewictwa.
Reasumując, na miejscu autora szukałabym wśród cichych i tzw. dobrze ułożonych (:D) dziewczyn.
Dokładnie, nigdy nie kierujmy się stereotypami. Jeśli chodzi o wygląd, to na pewno nie byłam szarą myszką, oprócz tego byłam towarzyska (w moim otoczeniu zawsze kręciło sie sporo chłopaków), przebojowa, wszędzie mnie było pełno, a jednak niespecjalnie spieszyłam się ze swoim pierwszym razem. Z kolei mam kilka cichutkich i całkiem w ówczesnym czasie niepozornych koleżanek, które jeszcze będąc nastolatkami zaszły w ciążę.
Serio też byś szukał? Dlaczego?
Wartościowym kochankiem nie jestem. Większe szanse na wyrozumiałość. Niekoniecznie pewność ale większe. ![]()
daenerys7 napisał/a:ObietnicaPoranka napisał/a:"jak rozpoznać w dziewczynie dziewicę?"
W tym tkwi sedno sprawy.
Gdy próbuję sobie zwizualizować "typową dziewicę", to mam obraz dziewczyny skromnej, cichej, takiej trochę uczennicy, mało seksownej. Na pewno jest większe prawdopodobieństwo, że to taka dziewczyna będzie dziewicą niż bardziej przebojowa koleżanka. Ale reguły nie ma! Dlatego może okazać się, że niby-dziewica straciła głowę dla Adasia w gimnazjum i bynajmniej na oglądaniu znaczków się nie skończyło, a panna przebojowa czeka na księcia na białym rumaku i nadal dźwiga brzemię dziewictwa.
Reasumując, na miejscu autora szukałabym wśród cichych i tzw. dobrze ułożonych (:D) dziewczyn.Dokładnie, nigdy nie kierujmy się stereotypami. Jeśli chodzi o wygląd, to na pewno nie byłam szarą myszką, oprócz tego byłam towarzyska (w moim otoczeniu zawsze kręciło sie sporo chłopaków), przebojowa, wszędzie mnie było pełno, a jednak niespecjalnie spieszyłam się ze swoim pierwszym razem. Z kolei mam kilka cichutkich i całkiem w ówczesnym czasie niepozornych koleżanek, które jeszcze będąc nastolatkami zaszły w ciążę.
Zgadzam się z Olinką. Nie ma nic gorszego, niż oceniać po pozorach. Na imprezy (i te "grubsze" w akademiku) chodziłam będąc dziewicą i co najważniejsze wychodziłam z nich będąc dziewicą
. Załamałam czasoprzestrzeń.