jakie okna??? Gdzie jest powiedziane ,że musza być myte i to kosztem zdrowia a przy takim wietrze i życia?? mam gdzieś, przyjdzie słonko to się pomalutku umyje.
Wrocek pod rządami wiatru!!!!
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotne damy 50+
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
jakie okna??? Gdzie jest powiedziane ,że musza być myte i to kosztem zdrowia a przy takim wietrze i życia?? mam gdzieś, przyjdzie słonko to się pomalutku umyje.
Wrocek pod rządami wiatru!!!!
Podobne tematy
Tez sie na okna wypielam, koncertowo.I na porzadki generalne. Zreszta czysto mam wiec sie raz dwa ogarnie, obrus zmieni, jajka pomaluje i bedzie swiatecznie:)
Kurcze, dobrze, ze nasza hala jeszcze stoi pod Wrockiem, chlopaki pisza od rana wiec raczej zyja i pracuja:)
Witajcie damy!
A ja mam okna umyte-nie tylko przez deszcz! Synunio ma wolne na uczelni-to przyjechał i "obleciał"prawie wsio! Zostało tylko uruchomić maszynę parową i wytłuc jakieś "niedobitki".No a potem czas zacząć świętować. Aż sama sobie zazdroszczę-hi,hi,hi!
Jeśli chodzi o jakąkolwiek suplementację-to jestem jej przeciwna!Nie jest to "nie,bo nie" lecz doświadczenia /paskudne/ rodzinne.Można o "tym"/suplementacji/cały elaborat napisać.Oczywiście "na tak" jak i "na nie".
A ja mam słoneczko!Acha!
Ale jaka suplementacja? Ja tego nie jem tylko wklepuje, wmasowuje w skore? I nic mi nie ubylo z wagi, jedynie skora ladniejsza co nieco?
Zuza, te 33 to chyba nie Twoj wiek, skoro syna na uczelni juz posiadasz?;)) Bo tak sie ta liczba zasugerowalam:) A w avatarze masz finska wiedzme wielkanocna;)
A może wcześnie "zaczęłam"?hi,hi,hi!
No jeśli wklepujesz to masz szczęście-nie jesteś uczulona na obce białko.
Wiedźmą jestem nie tylko z okazji świąt;)
Cześć dziewczyny, czy mogę się tu przytulić?
Spełniam wszystkie parametry: popalam w dobrym towarzystwie przy kieliszku wina, kląć potrafię z urokiem damy, szpilki uwielbiam.
Wiek mam idealny (55), dwie córki, dwie wnuczki, dwa koty i jeden pies (były dwa). Tego brakującego psa chyba uzupełnie diabełek, co mi za koszulą siedzi... czasami niestety.
Z niektórymi tu damami już się znamy ![]()
Samotna też bywam, tak na oko w 5-10% moje go jestestwa, ale pracuję nad tym bez desperacji, a z ciekawością życia.
Święta to mi na razie tylko w głowie siedzą i palemka wielkanocna je przypomina, ale dziś dopiero środa...mam czas
O prosze i wszystkie na sabat zlecialy:)) A ja sie zastanawiam co sie z watkiem o wscieklych babach stalo, ze tak odlogiem dzis lezy:)
Z tych parametrow to ja: pale (tylko wieczorami), wino pije (prawie nalogowo;) i klne jak szewc w chwilach uniesienia:)) Wiekowo jeszcze gonie pare lat w tyle, ale co sie odwlecze...
No a o samotnoisci to ja moge sobie jedynie pomarzyc, zawsze ktos sie po chalupie placze, jak nie dzieciaki, to Czesiek, jak nie Czesiek, to pies - a tak sobie czasem marze o spokojnym popoludniu sam na sam ze soba:) Tylko w pracy taki komfort mam.
A ja już nie palę!!! Hip,hip-hurrrrra!/za 4 tygodnie będą 4 lata/
Z wódeczności to ajerkoniak czekoladowy z pieczonymi orzechami włoskimi albo wisniówka z goracą gorzką czekoladą!
Czasami jak mnie piorun strzeli,to klękajcie narody-soczyście i dosadnie mówię;)
A samotność-to stan ducha-jak ktoś kiedyś powiedział. I chyba miał rację.
Z wódeczności to ajerkoniak czekoladowy z pieczonymi orzechami włoskimi albo wisniówka z goracą gorzką czekoladą!
Rany, az mi sie w glowie od tej kombinacji zakrecilo..w zoladku tez:) Niestety mam awersje do slodkich napitkow, deserow zreszta tez no i niczego w zyciu nie slodze. Tylko gadke do szefa, jak chce znow podwyzke:))
Zawijam kiece i lece (u nas na szczescie bezwietrznie) na zakupy wielkanocne, z pustego to i Salomon zurku nie uwarzy;)
Jestem, jestem....wczorajsze reakcje panów na nasze baskie pogaduchy mnie trochę zniesmaczyły.....jutro mam Wielki Czwartek, po co ja mam siekierę ostrzyć?
A tu spokój kolagenowy (może jak maile będą działały, to podasz nazwę tego cudu?), przedświąteczny niezobowiązujący nastrój.
Robię sobie rachunek sumienia, czy ja mam coś na te święta przygotowywać? Spędzę je z rodzinką na śniadaniu i obiedzie proszonych, starsza córka nie przyjedzie, młodsza wyjedzie, do czego ją sama namówiłam. To czy mnie się chce coś szykować poza mazurkami? Czy ja muszę w kolejkach wystawać, ręce urywać od zakupów?
Wrócę obżarta do domu (śniadanie pewnie przeciągnie się do kolacji), uwalę się na kanapie z książką, lampką wina i mazureczkiem......tak, już wiem, że to będzie najlepszy relaks.
Postanowiłam: dziś zamiast do sklepu idę do klubu poćwiczyć, po drodze dokupię drewna do kominka, bo się skończyło, potem jeszcze zahaczę o dobry wybór win......a jak nie będę znała tego kolagenu, to jakąś maseczkę cud też kupię, bo się przyda.
Ja na 2 osoby tez sie nie urobie...stety/niestety....
Ufarbowalam sie- wyszlo na czarno...( dziecko mnie poznaje)
A na swieta to sobie przyjemnosci wymysle...
Jesli chodzi o defetystyczne podejscie panow- to mnie nie rusza.
Raczej zal mi.....strasznie to smutne....
Ale jestem wściekła jak aligator!
Syncio wrócił od fryzjera.Babsko naciapało mu na łeb tonę "czegos"i zrobiła "artystyczny nieład".Zaczął się drapać-no to poszedł pod prysznic. Kiedy włosy wyschły-łypnęłam i.......oniemiałam!Narobiła mu tzw.schodów jak katowicka estakada!!!No i powiedziałam "własnymi słowami"co myślę na jej temat/większość słów powszechnie zwie się niecenzuralnymi/.
Jeśli chodzi o panów,to przychylam się do słów mojej protoplastki:"chłop ma 3 komórki:jedną szarą i dwie rozrodcze".
Trochę kobita poszła po bandzie ale...Niektórzy tylko tyle mają.
No to pyk...(tu słychać dźwiek otwieranej puszki z piwkiem).
Jak widać preferencje są różne, ja jestem piwoszką, niestety...Nic mi tak nie smakuje, dziwne jakos...
Witam annęJo :-)
Tam ciężko się zrobiło, gdy talib wkroczył do akcji..;-)Nieznoszę, gdy ktos sugeruje, że "miałybyśmy za brak pokory nosy przetrącone"
Aż chciałabym takiemu ujkowi ....Ale dama nic nie mówi i wychodzi z podniesionym czołem, klnąc pod nosem;-)
Co do okien, miłe panie, to ja mam umyte! W ubiegłym tygodniu, bo wiedziałam, że w tym taka pogoda będzie.
Prognozy pogody śledzę na yr.no - trafne.Każdy pierdzidołek można tam wpisać...
A ten kolagen, bo joanna pyta- to colway, takie polskie coś, ale drogie.
Zresztą na forum jest watek o tym kolagenie, aczkolwiek w wiekszości posty to kryptoreklama.
Mussuuka, jak Ty o Cześku piszesz, to mnie tak żal dupę ściska...;-)) Ale skoro los Ci dał - widac zasłuzyłas...
No i jeszcze jedno, czym sie chce podzielic - jutro mam lecieć samolotem, chyba będzie hustało...
lecę sobie na świeta do królowej :-))))
zajrzałam na tę kolagenową stronę, ale tam jest kilka rodzajów.......Mussaka, jaki używasz? NIedobrze...do świąt nie kupię.
Okna miałam umyte 2 tygodnie temu, ale pies nosem już wymazał, a deszcz napstrzył.....czyste są w czyste kropki. Cóż, jak słońce zaświeci, to zaciągnę zasłony.
Dziś Prima Aprilis.......w klubie instruktorki zrobiły nam psikusa i puściły do ćwiczeń rytmiczą muzyczkę discopolo. Wyobraźcie sobie 10 pań w kwiecie wieku, wyciskające na maszynach, albo ściskające udami wielką piłkę, a z głosnika słowa "cztery razy poi dwa razy i trzy razy raz po raz, po północy ze dwa razy, a nad ranem jeszcze raz", albo :riki tiki taki bara bara bum" ![]()
annaJo, ja pamiętam z tamtego wątku, ze jutro jest Twój sexday, więc wszystko Ci się kojarzy ;-)))))
A serio - to natrafiłam na opinie, że kolagen to tylko od środka, itp, bleble, więc na poczatek zamówiłam sobie do łykania, z innej strony, innej firmy, bo ten to troche mi drogawy.
Normalnie na codzień to uzywam kremu - vichy gf, idealnie mnie nawilża.
Zuza, młody się nażeluje i będzie cudo!
Kurcze, wifi mi wywaliło, drugi raz piszę
Nie wypominaj mi Wielkiego Czwartku, bo na razie pietra nie mam, ale moge mieć. Nigdy w życiu tak się nie umawiałam na kolację z ciągiem dalszym. Nigdy w życiu nie byłam z kims młodszym!!!!
A co do kolagenu, to poczekam na ocenę Mussaki za 2-3 tygodnie. Na jesieni miałam 4 razy roller i fajne były efekty. Teraz powinnam powtórzyc, ale myślę też o mezoterapii. Może na mysleniu się skończy.........
Krys_na żel przy takim wychamraniu nie pomoże! Choć podobno facet ciut ładniejszy od diabła-może być. No ale te nasze fryzjerki to...matołectwo!Mam nadzieję,że nie wszystkie.No już wystarczy!
annaJo-trzymam kciuki za upojną randkę.Na wszelki wypadek zapytaj pana o świeże wyniki odnośnie chorób przenoszonych droga płciową. No bo ja jakaś taka mało romantyczna jestem i grunt to zdrowie!
Powodzenia!
wpadam na chwilke i ja, jeszcze pare godzinek i zaczynam swietowanie:) Wielki Piatek to dzien wolny u nas.
AnnaJo - ten moj zestaw kolagenowy to jest taki kolagen naturalny (jak zel wyglada i to on wlasnie naciaga skore po paru minutach, ze jak buzka niemowlecia wyglada:), do tego eliksir pod oczy i krem kolagenowy na noc - lagodzi napiecie ale naklada sie dopiero po min. 10 minutach od samego kolagenu. Poki co, ja zadnych ubytkow czy narosli na twarzy nie zauwazylam, stosuje dopiero tydzien i albo mi sie wydaje albo naprawde ladniejsza jest ta moja cera. Tani ten zestaw nie byl, jakies 700 PLN z przesylka zaplacilam ale tak naprawde, to za krem jakiejs znanej marki tez sie w granicach 100? placi. No i w koncu moge raz na jakis czas i w siebie zainwestowac:))
Jak nastroj przer randez vous? Nogi jak z galarety?;))) Ech, fajne jest to takie napiecie przedrandkowe, chociaz z drugiej strony nie wiem czy by mi sie jeszcze chcialo. Juz sie tak przyzwyczailam do swojego Czesia, ze ciezko byloby znow te manewry i podchody uskuteczniac;)
Czy we Wrocku pada snieg???
Na szczęście mam dziś sporo pracy, jakas wredna dokumentacja techniczna mi się przypałętała wczoraj, to i nie mam czasu na zastanawianie się jak to będzie. Zresztą ja nigdy nie nastawiam się na nic konkretnego, bo real jest zazwyczaj odmienny od teorii.
Mam wybór, nikt mnie nie zmusza i albo:
1. będzie to pierwsze i ostatnie spotkanie (tu może byc albo przed albo po)
2. będą kolejne spotkania wyłacznie seks ze śniadaniem
3. będzie coś więcej, powiedzmy związek
Nie rozumiem tego, ale przecież ja nie muszę wszystkiego rozumieć. Nie byłam w takiej sytuacji, no to będę. Przed wyjściem z domu włączę przycisk, żeby mi się czerwone lampki ewentualnie pozapalały.
Ja mu się bardzo podoba, czy on mnie to się okarze, bo oprócz znanych mi parametrów (wykształcenie, cm, kg, zainteresowania itp) musi być to "coś".
no to dawaj te parametry pana, ciekawa jestem i wlacze sobie wyobraznie:))
Wiek znasz mój minus 7, czyli 48, singiel, inżynier w biurze projektowym, 178, budowa nie za chuda, nie za gruba, sport uprawia, sam mieszka, seks lubi.
Nie jest typem lowelasa, jest w nim jakaś chłopięca delikatność, chyba nawet marzycielstwo. W tym konkretnym przypadku marzy o mnie
i to dość konsekwentnie, bo od miesiąca.
Jestem pewna, że umawia się tylko ze mną, codziennie wieczorem czeka na mnie na badoo, a jak pisze to na 100% tylko ze mną, o przeszłość aż tak dokładnie nie przepytywałam, ale to zrobię oczywiście.
Wczoraj sprzątał, pościel zmieniał, wino kupił......
A co do reszty to się przekonam...albo i nie
Wiek znasz mój minus 7, czyli 48, singiel, inżynier w biurze projektowym, 178, budowa nie za chuda, nie za gruba, sport uprawia, sam mieszka, seks lubi.
Nie jest typem lowelasa, jest w nim jakaś chłopięca delikatność, chyba nawet marzycielstwo. W tym konkretnym przypadku marzy o mniei to dość konsekwentnie, bo od miesiąca.
Jestem pewna, że umawia się tylko ze mną, codziennie wieczorem czeka na mnie na badoo, a jak pisze to na 100% tylko ze mną, o przeszłość aż tak dokładnie nie przepytywałam, ale to zrobię oczywiście.
Wczoraj sprzątał, pościel zmieniał, wino kupił......A co do reszty to się przekonam...albo i nie
Ech, cos mi dzis wyobraznia szwankuje wiec poczekam na relacje z terenu:))
Z ta posciela to ...szczery chlopak;)
ide zajrzec na to badoo, ciekawa jestem kto sie tam kreci, ale rejestrowac sie nie bede.
Witam Panie!
I ze mnie jest twarda petarda,
koło pięćdziesiątki
lecz dalej piękna i harda.
Mam do siebie i świata
wiele dystansu
dlatego wciąż oczekuję od życia
awansu.
Pozdrawiam, Joanna
Nie omieszkam zrelacjonować ![]()
Sama jestem ciekawa. Na początku go właściwie ignorowałam ze względu na wiek, ale zwabiona ciekawością i jego konsekwencją jak widać uległam...na razie
Poza tym, panowie w moim wieku to jak się okazuje straszne już pierdoły kanapowe, no i możliwości maja mniejsze niestety.
Żeby rozpoznać rynek na badoo musiałabyś się zarejestrować i wystawić na ladę
Uprzedź Czesia, albo najlepiej razem zróbcie takie studium porównawcze.
Aaa i poczytaj sekretne komentarze, nie każdy pan je ma, ale niezła lektura.
cześć Joasiu
pozdrawiam Joasia ![]()
No niestety trzeba sie rejestrowac. Dobrze, ze chociaz nie placic, bo niektore te portale tak wlasnie dzialaja.
Witamy nowa Asie na pokladzie.
A "starszej" Asi zyczymy dzis uniesien pod sufit:) I tak ze cztery razy po dwa razy,...i nad ranem jeszcze z raz:))
Uwielbiam poranny seks, na pol spiocha jeszcze, z oddechem Czeska na szyi i na karku:) I kto to mowi, ze seks w wieku dojrzalym mniej smakuje:)) Dopiero teraz nabral odpowiednich przypraw;)
Trzymam kciuki za Ciebie Joasiu, też tak się składa, że spotykam się z młodszymi. Tak to już jest ha ha
Rany, zarejestrowalam sie, dalam nieco zafalszowane dane ososbowe, zeby mnie nikt ze znajomych nie rozpoznal i ...wymieklam. No niestety, nie moje klimaty.
Przerazajaca liczba mlodych osob, co oni tam robia? Mam na mysli takich przed 30. Mysmy na prywatkach i w dyskotekach szalaly a oni w necie szukaja partnerow. Smutne te dzisiejsze czasy.
Teraz tylko musze sie jakos wyrejestrowac zeby licha nie kusic.
Mussuka, poczekaj jeszcze chwile z wyrejestrowaniem się. Ogranicz nieco zakres wiekowy na suwaku i zobacz co będzie. Pośmiejecie się z Czesiem, a z nami podzielisz się cennymi obserwacjami ![]()
Mussuka, poczekaj jeszcze chwile z wyrejestrowaniem się. Ogranicz nieco zakres wiekowy na suwaku i zobacz co będzie. Pośmiejecie się z Czesiem, a z nami podzielisz się cennymi obserwacjami
a co polecasz, mam zsunac do 25?:))
mam za malo ciekawy profil, bo tlko podstawowe dane bez zadnych szczegolow wiec moge sobie co najwyzej fotki poogladac, a tu szalu nie ma niestety. Tez jestem wzrokowcem, na moje nieszczescie:(
Panow ponizej 180cm moge sobie do ogrodu na krasnale zaanektowac jedynie:)
A co powiecie o miesniaku z golym torsem, lat 39, na zdjeciu poi psa piwem (debil! - nie pies, wlasciciel) i w opisie szuka dziewczyny w wieku 47-74 lat?:))
Na pewno interesuje go powazny zwiazek, hi hi hi:))
Tam sa tez tacy, co podają wiek np 50, zdjęcie maja 20-latka, a w opisie dopiero jest "mam 32 lata, szukam pani 45-50, nie trzeba mnie sponsorować"
Zwróć też uwagę, jak wielu panów podaje, że maja otwartą orientację seksualną...
Nieźli są tez panowie 50+ z golizną na zdjęciach, aż się można nimi zachwycić!!!!!!
Ja z założenia odrzucam goliznę, otwartość łóżkową, wykształcenie poniżej wyższego, wzrost poniżej 174 no i panów w związkach, nawet tych otwartych. Aaaa i rencistów, emerytów, bezrobotnych.
Z pozostających niestety sporo po kolejnej kwalifikacji odpada, ale to głównie jak podają że są singlami, a w rzeczywistości mają żony. Niewielu ich zostaje ![]()
No ale nie martw sie, przed Toba czarujacy wieczor i byc moze upojna noc:)
A mnie czeka krecenie pasztetu (Czesiu obiecal, ze sam wszystko zmiele, doprawi, upiecze a ja moge degustowac w trakcie;) i malowanie jajek z corcia (bo jutro z tata do babci jedzie:(( ). Ale pasztet to wychodzi nam przedni, z chrzanem i pod setke wysmienity:)
Jutro wolne, wiec dzis sie z Wami wszystkimi tu zegnam i zycze jak najwiecej slonka i radosci i zadnego sniegu w Dyngusa.
Tobie też ślę najlepsze życzenia i samego słoneczka ![]()
Chyba zaczynam się ciut stresować
ale dam radę!!!!
Na razie terapeutyzuję się pieczeniam spodów pod mazurki, chyba zacznę sprzątać, to pomaga.
Ale sie dzieje tutaj! Udanych mazurkow, pasztetow, fajnych emocji, udabych relacji, dobrego seksu i wszelkich przyjemnosci i szczescia zycze drogie, madre i odwazne kobiety.
Jeszcze pracuje dzisiaj i jutro, maz tez, ale pracujemy tylko przez kilka godzin. Ja upieke makowce, a maz zrobi lazanie. Z tym pojedziemy do rodziny na niedzielny obiad. W poniedzialek pieczemy ges i rodzina przyjezdza do nas. I piszac tak, usmiecham sie do siebie i mysle, kurde, jakiego mam fajnego meza. I takich mezow tez zycze:-).
Dziewczyny!
Zycze samych wzruszen, pieknych chwil, pozytywnych zaskoczen, slonca w duszy, i zadowolenia z siebie..
Na swieta, na wiosne, na rok, i na zawsze:-)
Witam wszystkie dziewczyny te bardzo lagodne i te mniej ja mam lat 48 jestem taka posrodku mieszkam 9 lat w skandynawii i co......... i jestem cholernie samotna chociaz mam niby wspanialego meza i 18 letniego syna i chce z wami gadac o wszystkim i czasami o niczym Zycze oczywiscie wszystkim kobietka wspanialych spokojnych i rodzinnych swiat
maja
witam Cię serdecznie i życzę spokojnych Świąt
dziewczyny, życzę Wam wesołych, słonecznych i pełnych dobra Świąt
ps. wszystkim ciekawym i wtajemniczonym powiem tylko, że było suuuper, ale szczegóły już po Świętach ![]()
Wiele miłości przy świątecznym stole dużo wypoczynku i...mokrego Poniedziałku!
Ps.AnnaJo-fantastycznie,że było tak jak chciałaś-odważna dziewczyno.
Witaj maju 07.
Lyla czy już byłaś u fryzjerki i robisz za gwiazdę?
Wesołych Świąt!
dziewczyny, życzę Wam wesołych, słonecznych i pełnych dobra Świąt
ps. wszystkim ciekawym i wtajemniczonym powiem tylko, że było suuuper, ale szczegóły już po Świętach
no to ja juz nogami niecierpliwie przebieram:) i szczegolow nam tu nie szczedz, moze byc i pikantnie i na slodko, sama zdecyduj:))
Swieta, swieta ...i po swietach...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie:-)
Dobrze, że przez kilka dni Świąt emocje mnie juz odpuściły, to mogę tu słodką obiektywnośc zaprezentować ![]()
Baaardzo dobrze mi to spotkanko zrobiło, przełamałam siedzący we mnie stereotyp i strach, byłam dopieszczona, zachwyt wkoło mnie był szczery, pozwoliłam sobie na dużą dawkę egoizmu.
W kilku "sprawach" to było mój pierwszy raz, no i wyciągnęłam pewne wnioski:
pan wiek mój -5 (pomyliłam się wcześniej z tym -7) mógłby mieć jeszcze 5 lat mniej ![]()
pan skoncentrował się tylko i wyłącznie na mnie, jak na jednorazowe spotkanie to jak dla mnie ok, gdyby tak miało być...wolałabym też się trochę nim zająć
komfortowo się czuję w ładnym otoczeniu (to nie musi być pałac na wodzie), a znalazłam się w takim kawalerskim syfie z na szczęście z czystą łazienką, że ufff
Nie wiem, czy będzie ciąg dalszy... Na razie pan wyjechał do mamusi na Święta plus 2 dni, nie wydzwania (a powinien). Jak sobie wyobrażę ponownie w tym miejscu, to raczej mi się ta wizja nie podoba. No i jest jeszcze drobne coś, pan ma pewne preferencje stroju, marzę mu się w pończochach na podwiązki
, a ja jestem przekora i jak mnie ktośc próbuje przemalować na różowo, to ja zrobię dokładnie odwrotnie. Nienawidzę jakiegokolwiek nacisku.
Ano....widzisz, joanno, pan nie dzwoni, a powinien.
Moj za to ciagle smsuje, ( chce sie umawiac) - a nie powinien....
Ouuukej..to wyszlo tak slodko-kwasno troszke:) No ale skoro raz udalo sie zlamac te granice wieku, to moze bedzie jakas powtorka. W ladniejszym oczywiscie otoczeniu:)
Kawalerskiego syfu u chlopcow powyzej 30 lat nie toleruje. Bo to oznacza, ze to wada wrodzona, nie do usuniecia bez interwencji chirurga. A ktorej by sie teraz chcialo za skalpel lapac.
Fajnie, ze Cie jednak dopiescil i rozpiescil, mozesz poczuc sie o 10 lat mlodsza:)
Moj za to ciagle smsuje, ( chce sie umawiac) - a nie powinien....
a to czemu nie powinien?
Ja się poczułam jak młoda bogini..nieco później podeszłam do tego liczbowo i obiektywnie: konstrukcję fizyczną i kondycyjną mam jego wiek-10 ![]()
Tylko nie myślcie, że ja czekam na to jego dzwonienie, bo nie czekam. I przyznaję, że jego aktywność komunikacyjną sama ukróciłam.
W piątek wydzwaniał (robiłam zakupy, potem gotowałam, potem czas z córką spędzałam), w sobotę wieczorem rozmawialiśmy na badoo (skończyłam szybko, bo znów zaczęły się teksty o podwiązkach....), w niedzielę wieczorem napisał na badoo, a ja nie miałam ochoty całego wieczoru przed kompem spędzić i nawet nie odpowiedziałam.
Jak się spotkaliśmy to świetnie nam się rozmawiało, mamy wspólne tematy, ja kiedyś współpracowałam z jego firmą. Możemy gadać i gadać i w realu nie było ani jednego słowa na tematy "intymne". Ale jak korespondencja jest zdalna, to on tylko o tzw dopie, jak dla mnie za dużo. Myślę też, że po omówieniu wszelakich ciekawych tematów, za mało tego wspólnego do rozmów by było.
On jest taki chłopczyk harlejowiec, a ja narty, rower, żagle. Dla mnie dom to moje piękno, moja ostoja, mój wypoczynek i spokój. Dla niego tylko miejsce do spania w wynajętym mieszkaniu.
On siedzi w pracy do późna, raz w tygodniu gra w pingla, weekend spędza przed kompem, albo z kumplami na piwie. Ja nie wyrabiam nadgodzin, po pracy latam na zajęcia sportowe, do kina, teatru i nie odkładam tego do soboty. Weekendy dzielę na atrakcje z przyjaciółmi, albo z córką, a czasami potrzebuję też spędzenia dnia z samą sobą. Hipotetycznie, to spotykając się z nim musiałabym przeorganizować mój czas wolny pod kątem jego oczekiwań, bo on jest czasowo rozlazły i w tygodniu by go dla mnie nie znalazł.
Zupełnie inna bajka, ja nie widzę się na dłuższą metę u niego, ale i nie widzę go u mnie, a próbuję sobie wyobrazić wyłącznie spotkania co kilka dni. No jakoś mi się wyobraźnia zablokowała ![]()
A jak sobie wyobrażę siebie ubraną wyłącznie w pończoszki na podwiązkach na tych jego salonach............no śmiesznie wyglądam.
oldorando napisał/a:Moj za to ciagle smsuje, ( chce sie umawiac) - a nie powinien....
a to czemu nie powinien?
no właśnie...dlaczego?
Mussuka napisał/a:oldorando napisał/a:Moj za to ciagle smsuje, ( chce sie umawiac) - a nie powinien....
a to czemu nie powinien?
no właśnie...dlaczego?
Boooooo....mnie sie juz syndrom ucieczki wlaczyl.....
Bylo milo, czarujaco....ale ja chyba nie potrafie tego pociagnac dalej...
Nie znosze smsow. Jakby to bylo bez zobowiazan, to byloby ok....Czuje sie, jakby ktos chcial mnie " zawlaszczyc", i szukam pretekstu do ucieczki.
Dzis sie mamy spotkac...i nie bardzo wiem, jak z nim rozmawiac....z drugiej strony, wole rozmawiac osobiscie , niz przez tel.
Obawiam sie, ze ja sie juz wymiksowuje....
Trudno mi to wyjasnic....ja tak mam..:-(
On jest taki chłopczyk harlejowiec, a ja narty, rower, żagle. Dla mnie dom to moje piękno, moja ostoja, mój wypoczynek i spokój. Dla niego tylko miejsce do spania w wynajętym mieszkaniu.
On siedzi w pracy do późna, raz w tygodniu gra w pingla, weekend spędza przed kompem, albo z kumplami na piwie. Ja nie wyrabiam nadgodzin, po pracy latam na zajęcia sportowe, do kina, teatru i nie odkładam tego do soboty. Weekendy dzielę na atrakcje z przyjaciółmi, albo z córką, a czasami potrzebuję też spędzenia dnia z samą sobą. Hipotetycznie, to spotykając się z nim musiałabym przeorganizować mój czas wolny pod kątem jego oczekiwań, bo on jest czasowo rozlazły i w tygodniu by go dla mnie nie znalazł.
Ups, tu nawet nie kompromis a totalna rewolucja musialaby nastapic. Po tym opisie ja tez cienko widze Was u wspolnego stolu i przy kominku ewentualnie na zlocie skorzanych diablow, wiatr we wlosach, wizg w uszach, pot pod kaskiem i dzieki seks na rzysku:))
Mam pytanie: czy on zawsze byl sam czy jest z odzysku? Bo brzmi jak typowy samotny wilk, bez przyuczenia do zycia w stadzie.
annaJo napisał/a:On jest taki chłopczyk harlejowiec, a ja narty, rower, żagle. Dla mnie dom to moje piękno, moja ostoja, mój wypoczynek i spokój. Dla niego tylko miejsce do spania w wynajętym mieszkaniu.
On siedzi w pracy do późna, raz w tygodniu gra w pingla, weekend spędza przed kompem, albo z kumplami na piwie. Ja nie wyrabiam nadgodzin, po pracy latam na zajęcia sportowe, do kina, teatru i nie odkładam tego do soboty. Weekendy dzielę na atrakcje z przyjaciółmi, albo z córką, a czasami potrzebuję też spędzenia dnia z samą sobą. Hipotetycznie, to spotykając się z nim musiałabym przeorganizować mój czas wolny pod kątem jego oczekiwań, bo on jest czasowo rozlazły i w tygodniu by go dla mnie nie znalazł.Ups, tu nawet nie kompromis a totalna rewolucja musialaby nastapic. Po tym opisie ja tez cienko widze Was u wspolnego stolu i przy kominku ewentualnie na zlocie skorzanych diablow, wiatr we wlosach, wizg w uszach, pot pod kaskiem i dzieki seks na rzysku:))
Mam pytanie: czy on zawsze byl sam czy jest z odzysku? Bo brzmi jak typowy samotny wilk, bez przyuczenia do zycia w stadzie.
Ja tez nie widze tego na dluzsza mete....
Chyba, ze doraznie...bo jesli asia lubi czarujaca oprawe, to daleko nie pociagnie....w koncu zacznie brakowac....sam seks, to tylko czasem, z doskoku...( doraznie)
Boooooo....mnie sie juz syndrom ucieczki wlaczyl.....
Bylo milo, czarujaco....ale ja chyba nie potrafie tego pociagnac dalej...
Nie znosze smsow. Jakby to bylo bez zobowiazan, to byloby ok....Czuje sie, jakby ktos chcial mnie " zawlaszczyc", i szukam pretekstu do ucieczki.
Dzis sie mamy spotkac...i nie bardzo wiem, jak z nim rozmawiac....z drugiej strony, wole rozmawiac osobiscie , niz przez tel.
Obawiam sie, ze ja sie juz wymiksowuje....Trudno mi to wyjasnic....ja tak mam..:-(
No ok, ale od czego Ty uciekasz? wczoraj tak rozsądnie mi pisałaś o romansie, to w czym problem, przeciez on Cie do ołtarza nie ciągnie, nie chce się do Ciebie jutro wprowadzić. Już się tu wiłas jak piskorz, że nie Twoja półka, że się nie sprawdzisz...a ty taka nispodzianka!!! Pan pisze sms'y!!!!! No to niech pisze, na każdy nie musisz od razu odpowiedzieć. No chyba, że Ci wiersze wysyła, to może Cię szlag trafić (mnie by trafił).
Idź dziewczyno na spotkanie i dziś potraktuj go jak tylkokolegę i baw się dobrze. Przecież z tej zabawy może coś fajnego wyjść. A Ty nie jesteś rakiem, żeby do tyłu chodzić.
A najpierw to przeczytaj swoje pierwsze nt. pana posty, bo już chyba zapomniałaś, że on ma jakieś zalety.
Ja Cię rozumiem....mam to samo. Z czasem wynajduję coraz więcej minusów jak powyżej, jak za dużo pisze, to mnie to wkurza bo czas tracę, a wolałabym książkę poczytać, jak za mało, to na pewno ma mnie gdzieś. Jak ma gdzie mieszkać, to jest jak w czwartek, jak nie ma to chce się od razu wprowadzić. A na końcu to stwierdzam, że mi się nie chce, po prostu nie chce.
Przegadałam ostatnio kilka godzin z kolegą, pomysłodawcą sobotniej imprezy. Wszystko super, ale już dostaję miłe sms'y i rano i wieczorem..dziś jeszcze nie odpowiedziałam.
No i tak już z nami jest, że jak nikt nami się nie interesuje, to jest jak tytuł wątku, jaki założyłam, a jak 2, 3 czy więcej...to w zakonie największy spokój byśmy miały.
annaJo napisał/a:Mussuka napisał/a:a to czemu nie powinien?
no właśnie...dlaczego?
Boooooo....mnie sie juz syndrom ucieczki wlaczyl.....
Bylo milo, czarujaco....ale ja chyba nie potrafie tego pociagnac dalej...
Nie znosze smsow. Jakby to bylo bez zobowiazan, to byloby ok....Czuje sie, jakby ktos chcial mnie " zawlaszczyc", i szukam pretekstu do ucieczki.
Dzis sie mamy spotkac...i nie bardzo wiem, jak z nim rozmawiac....z drugiej strony, wole rozmawiac osobiscie , niz przez tel.
Obawiam sie, ze ja sie juz wymiksowuje....Trudno mi to wyjasnic....ja tak mam..:-(
oj kurtka na wacie...
przypominasz mi jedna taka dziewczyne biegaczke, ktora bardzo chciala zeby ja jej nowa sympatia podrywala i zdobywala. I zastosowala najlepszy jej zdaniem trik - szli plaza, on ja za reke bierze, a ta siup i w nogi. Leci, odwraca sie i krzyczy radosnie "zlap mnie". Zapomniala poinformowac delikwenta, ze w zawodach na dlugie dystanse czesto startuje i ma niezly czas. Po paru minutach zzialjany chlopak stanal, machnal reka i rzucil za nia "A to lec".
Tez tak chcesz czy dasz sie w koncu dogonic?
Bo tamta tez sama zostala i narzekala, ze ciezko jej kogos znalezc.
Chcesz mniej smsow to po prostu zmysl cos, ze jestes teraz zajeta, ze nie mozesz tak czesto pisac, albo powiedz zwyczajnie, ze lubisz troche dystansu na poczatku utrzymac. Glupi nie jest to zrozumie.
oldorando napisał/a:annaJo napisał/a:no właśnie...dlaczego?
Boooooo....mnie sie juz syndrom ucieczki wlaczyl.....
Bylo milo, czarujaco....ale ja chyba nie potrafie tego pociagnac dalej...
Nie znosze smsow. Jakby to bylo bez zobowiazan, to byloby ok....Czuje sie, jakby ktos chcial mnie " zawlaszczyc", i szukam pretekstu do ucieczki.
Dzis sie mamy spotkac...i nie bardzo wiem, jak z nim rozmawiac....z drugiej strony, wole rozmawiac osobiscie , niz przez tel.
Obawiam sie, ze ja sie juz wymiksowuje....Trudno mi to wyjasnic....ja tak mam..:-(
oj kurtka na wacie...
przypominasz mi jedna taka dziewczyne biegaczke, ktora bardzo chciala zeby ja jej nowa sympatia podrywala i zdobywala. I zastosowala najlepszy jej zdaniem trik - szli plaza, on ja za reke bierze, a ta siup i w nogi. Leci, odwraca sie i krzyczy radosnie "zlap mnie". Zapomniala poinformowac delikwenta, ze w zawodach na dlugie dystanse czesto startuje i ma niezly czas. Po paru minutach zzialjany chlopak stanal, machnal reka i rzucil za nia "A to lec".
Tez tak chcesz czy dasz sie w koncu dogonic?
Bo tamta tez sama zostala i narzekala, ze ciezko jej kogos znalezc.
Chcesz mniej smsow to po prostu zmysl cos, ze jestes teraz zajeta, ze nie mozesz tak czesto pisac, albo powiedz zwyczajnie, ze lubisz troche dystansu na poczatku utrzymac. Glupi nie jest to zrozumie.
Cos w tym jest....
Widzisz, ja nie znosze hipokryzji.
Jakby facet powiedzial" jest wiosna, chce romansu, ty mi pasujesz, ja daje oprawe" byloby ok.
Ale, jak ktos kreci, kombinuje, ze szuka kogos na stale, zaczyna sie interesowac moim zyciem, ....nooo, po prostu zachowuje sie " zwiazkowo" nie " romansowo" to ja sie wycofuje...
Nooo, zachcialo mi sie wrazen- mam za swoje...
Musze sie jakos z nim dogadac....tylko ja w przeciwienstwie do biegaczki nie mowie " gon",
Ja mam ochote powiedziec " nie gon" , bo to bez sensu- nie mam zamiaru uciekac, mam ochote powiedziec, nie pisz, nie dzwon- zapomnij.
wczoraj tak rozsądnie mi pisałaś o romansie
zaraz zaraz, jakie wczoraj i jakie pisalas?Co to za sekretne porozumienie i trudne sprawy?:) Ja ez chce:)) A w ogole nie wiem jak sie do was odezwac, bo maile nie dzialaja.
Mussuka napisał/a:annaJo napisał/a:On jest taki chłopczyk harlejowiec, a ja narty, rower, żagle. Dla mnie dom to moje piękno, moja ostoja, mój wypoczynek i spokój. Dla niego tylko miejsce do spania w wynajętym mieszkaniu.
On siedzi w pracy do późna, raz w tygodniu gra w pingla, weekend spędza przed kompem, albo z kumplami na piwie. Ja nie wyrabiam nadgodzin, po pracy latam na zajęcia sportowe, do kina, teatru i nie odkładam tego do soboty. Weekendy dzielę na atrakcje z przyjaciółmi, albo z córką, a czasami potrzebuję też spędzenia dnia z samą sobą. Hipotetycznie, to spotykając się z nim musiałabym przeorganizować mój czas wolny pod kątem jego oczekiwań, bo on jest czasowo rozlazły i w tygodniu by go dla mnie nie znalazł.Ups, tu nawet nie kompromis a totalna rewolucja musialaby nastapic. Po tym opisie ja tez cienko widze Was u wspolnego stolu i przy kominku ewentualnie na zlocie skorzanych diablow, wiatr we wlosach, wizg w uszach, pot pod kaskiem i dzieki seks na rzysku:))
Mam pytanie: czy on zawsze byl sam czy jest z odzysku? Bo brzmi jak typowy samotny wilk, bez przyuczenia do zycia w stadzie.
Ja tez nie widze tego na dluzsza mete....
Chyba, ze doraznie...bo jesli asia lubi czarujaca oprawe, to daleko nie pociagnie....w koncu zacznie brakowac....sam seks, to tylko czasem, z doskoku...( doraznie)
To już jesteśmy trzy te niewidzące.
Z doskoku, przy zgaszonym świetle byłoby ok, ale noce coraz krótsze przecież:)
Było miło, smacznie sobie posypiałam, a on po ciasteczka poleciał i kawkę do łózka podał.....a potem spojrzałam na drugi koniec pokoju i ups, czar prysł.
Żony nie miał, dzieci nie ma, w związkach był. Nie pytałam jaki był najdłuższy, ale ostatni rok trwał, pani się wyprowadziła (nie rozumiem jak kobieta mogła tam mieszkać), a on nawet nie wie dlaczego i żalu w nim nie ma. Fakt, nie jest przyuczony do życia w stadzie, synek jedynak mamusi, mamusia w innym mieście 100km, koszulki jej do prania i prasowania wozi, bo mamusia lubi o niego dbać te kilka razy w roku. On gospodarstwo baaardzo kawalerskie prowadzi i nie utrudnia go sobie sprzętami, gadżetami, garniturami etc.
A ja jestem pacyfistką, rewolucji nie wywołam, a ze zdolnościami pedagogicznymi u mnie ciężko...w przedszkolu nigdy nie chciałam pracować. Ze ścierą też latać nie będę, już się w życiu nalatałam. Do wypoczynku potrzebuję jakiegoś ładu wkoło mnie no i pięknie by było: świece, nastrój w ładnym miejscu, a ja w tych pończoszkach na podwiązki.........:):)
annaJo napisał/a:wczoraj tak rozsądnie mi pisałaś o romansie
zaraz zaraz, jakie wczoraj i jakie pisalas?Co to za sekretne porozumienie i trudne sprawy?:) Ja ez chce:)) A w ogole nie wiem jak sie do was odezwac, bo maile nie dzialaja.
Mnie sie pokazuje, ze masz zablokowane maile...
Romans dla mnie to nie problem...
Potrafie utrzymywac nawet bardzo dlugie znajomosci romansowe.
To " zwiazkowe" zachowanie mnie przeraza....
annaJo napisał/a:wczoraj tak rozsądnie mi pisałaś o romansie
zaraz zaraz, jakie wczoraj i jakie pisalas?Co to za sekretne porozumienie i trudne sprawy?:) Ja ez chce:)) A w ogole nie wiem jak sie do was odezwac, bo maile nie dzialaja.
no nie działają, my skorzystałyśmy jak jeszcze działały
czy jak tu podam maila (mam jeden adres bez nazwiska) to mi wolno?
Ty napiszesz na ten bez nazwiska, ja odpisze z prawidłowego i będzie ok.
Nooo, zachcialo mi sie wrazen- mam za swoje...
Musze sie jakos z nim dogadac....tylko ja w przeciwienstwie do biegaczki nie mowie " gon",
Ja mam ochote powiedziec " nie gon" , bo to bez sensu- nie mam zamiaru uciekac, mam ochote powiedziec, nie pisz, nie dzwon- zapomnij.
Domniemam, ze pan Ci po prostu w glowie nie zawrocil i tyle. On sie powoli angazuje, a Ty nie, bo to nie ten jeszcze Tobie pisany. Gdyby byl, to sama bys teraz smsy klikala.
Motyli nie ma, serduszko nie pika, noce przesypiasz, godzin nie liczysz - wszystko jasne.
oldorando napisał/a:Mussuka napisał/a:Ups, tu nawet nie kompromis a totalna rewolucja musialaby nastapic. Po tym opisie ja tez cienko widze Was u wspolnego stolu i przy kominku ewentualnie na zlocie skorzanych diablow, wiatr we wlosach, wizg w uszach, pot pod kaskiem i dzieki seks na rzysku:))
Mam pytanie: czy on zawsze byl sam czy jest z odzysku? Bo brzmi jak typowy samotny wilk, bez przyuczenia do zycia w stadzie.
Ja tez nie widze tego na dluzsza mete....
Chyba, ze doraznie...bo jesli asia lubi czarujaca oprawe, to daleko nie pociagnie....w koncu zacznie brakowac....sam seks, to tylko czasem, z doskoku...( doraznie)To już jesteśmy trzy te niewidzące.
Z doskoku, przy zgaszonym świetle byłoby ok, ale noce coraz krótsze przecież:)Było miło, smacznie sobie posypiałam, a on po ciasteczka poleciał i kawkę do łózka podał.....a potem spojrzałam na drugi koniec pokoju i ups, czar prysł.
Żony nie miał, dzieci nie ma, w związkach był. Nie pytałam jaki był najdłuższy, ale ostatni rok trwał, pani się wyprowadziła (nie rozumiem jak kobieta mogła tam mieszkać), a on nawet nie wie dlaczego i żalu w nim nie ma. Fakt, nie jest przyuczony do życia w stadzie, synek jedynak mamusi, mamusia w innym mieście 100km, koszulki jej do prania i prasowania wozi, bo mamusia lubi o niego dbać te kilka razy w roku. On gospodarstwo baaardzo kawalerskie prowadzi i nie utrudnia go sobie sprzętami, gadżetami, garniturami etc.
A ja jestem pacyfistką, rewolucji nie wywołam, a ze zdolnościami pedagogicznymi u mnie ciężko...w przedszkolu nigdy nie chciałam pracować. Ze ścierą też latać nie będę, już się w życiu nalatałam. Do wypoczynku potrzebuję jakiegoś ładu wkoło mnie no i pięknie by było: świece, nastrój w ładnym miejscu, a ja w tych pończoszkach na podwiązki.........:):)
Mialam kiedys takiego....
Balaganiarz byl na potege, piotrus pan, i wariat skonczony.
Ale swiece byly, wino markowe, troche kultury zawsze serowal, na poczatek i na oprawe...
Jemu balagan nie przeszkadzal, i mnie tez...lozko mial czyste, naczynia tez...
oldorando napisał/a:Nooo, zachcialo mi sie wrazen- mam za swoje...
Musze sie jakos z nim dogadac....tylko ja w przeciwienstwie do biegaczki nie mowie " gon",
Ja mam ochote powiedziec " nie gon" , bo to bez sensu- nie mam zamiaru uciekac, mam ochote powiedziec, nie pisz, nie dzwon- zapomnij.Domniemam, ze pan Ci po prostu w glowie nie zawrocil i tyle. On sie powoli angazuje, a Ty nie, bo to nie ten jeszcze Tobie pisany. Gdyby byl, to sama bys teraz smsy klikala.
Motyli nie ma, serduszko nie pika, noce przesypiasz, godzin nie liczysz - wszystko jasne.
Mussuko- ja tak mam.
Motyle, ( oczarowanie) jest, ok....jak on sie angazuje, ja zwiewam.
Tak jest za kazdym razem...juz 13 lat., jakos nie umiem tego zmienic....
Dzisiaj z nim pogadam- i woz, albo przewoz.
Bo mnie to meczy...
Balaganiarz byl na potege, piotrus pan, i wariat skonczony.
Ale swiece byly, wino markowe, troche kultury zawsze serowal, na poczatek i na oprawe...
Jemu balagan nie przeszkadzal, i mnie tez...lozko mial czyste, naczynia tez...
pal szec ten balagan, gorzej z ta mamusia i koszulkami do prania. No i tym nieobyciem stadnym.
Ale ciekawa jestem swoja droga, co on tam w tym kacie trzymal?:) Wypatroszonego szczura czy czesci od swojego motorku?
Dzisiaj z nim pogadam- i woz, albo przewoz.
Bo mnie to meczy...
ale nie bardzo rozumiem: co on ma wozic albo przewozic? Przeciez Wy sie dopiero poznajecie, spotykacie neutralnie..
Mialam kiedys takiego....
Balaganiarz byl na potege, piotrus pan, i wariat skonczony.
Ale swiece byly, wino markowe, troche kultury zawsze serowal, na poczatek i na oprawe...
Jemu balagan nie przeszkadzal, i mnie tez...lozko mial czyste, naczynia tez...
jemu też bałagan nie przeszkadza, nawet wysilił się i sprzatał, ale to ograniczyło się wyłącznie do łóżka i stolika obok...........ja się po prostu dziwię, że niektórzy tak żyją, bo nie spotkałam się z takim wariantem
Ja nie mówię, że on się nie starał, bo bardzo się starał, tak jak umiał
świecy nie było, lampka mała kurzem przysypana nastrój robiła
wino było dla mnie, wytrawne jak lubię, w sklepie mu kadarkę wcisnęli, bo on się na piwie zna, a nie na winie
Ale jest kilka detali, jakie mi przeszkadzały i nie był to bałagan. Jeden to trochę fetyszystyczne podejście m.in. do tych podwiązek, drugi to taki drobiazg, że się piwa rano napił. Niby drobiazg, ale mocno mi się lampka zapaliła...na zapachy wrażliwa jestem powiedzmy.
Motyle, ( oczarowanie) jest, ok....jak on sie angazuje, ja zwiewam.
Tak jest za kazdym razem...juz 13 lat., jakos nie umiem tego zmienic....Dzisiaj z nim pogadam- i woz, albo przewoz.
Bo mnie to meczy...
Jaki wóz albo przewóz? To Ty widzisz jakąs opcję? jaką?
Bo ja tylko wyczytałam: męczy mnie, mam dość itp
Oldorando, nikt po tak krótkiej znajomości życia sobie nie układa, nie muszisz się obawiać. Podobasz mu się, on Tobie, no podaj nam 1 powód, dlaczego masz się przyjemności spotkań pozbawiać?
Bo co? Bo będziesz miałą super seks...a fuj, najlepiej Ci pas cnoty założyć. Bo będziesz kogoś poznawała krok po kroku? No to jest strasze, np. zaprzyjaźnić się z kimś.
Bo zamiast siedzieć na badoo, wychodzisz do ludzi? A może Ty uzależniona jesteś?
Idź na spotkanie i gadaj o pierdołach, a nie o komunikacji miejskiej "wóz"
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotne damy 50+
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026