Jeżeli wiele razy o tym rozmawialiście i nadal nie doszliście do porozumienia, to możliwe, że właśnie Twój facet nie chce ślubu ogólnie lub nie chce ślubu z Tobą. Skoro mówił na początku związku, że też chciałby ślubu w przyszłości, a teraz cały czas Cię zbywa, to rozumiem, że czujesz się oszukana. Jakby powiedział wprost od początku, to mogłoby to wyglądać inaczej. Ja jestem też osobą, dla której ślub jest ważny, nie mówię, że najważniejszy, to nie, ale ważny. Jestem z facetem 6 i pół roku, zamieszkamy razem (no bo jeszcze nie mieszkamy razem, szukamy teraz pracy), a potem zaręczyny. Też sporo będziemy razem, zanim zaręczyny, no ale to nic, ja młoda jestem - 23 i pół lat. No, ale wiem, że potem jakby ich nie było, to dałabym sobie spokój, bo to zaburza wszystko co się budowało jak ktoś tak zmienia zdanie, wymiguje się, zmienia ustalenia. Niby nie jest to najważniejsze, ale jednak ślub sporo ułatwia w sprawach formalnych, ja tam wolę też, nawet to, że potem będziemy mieć wspólne nazwisko, taka tradycjonalistka jestem
Nie chodzi mi o ślub kościelny, bo teraz nie zgadzam się z wieloma kwestiami z KK, no więc wierzę w Boga, ale katoliczką to nazwać się nie mogę, ale o ślub cywilny.
Najlepiej jak dasz mu czas, powiesz, że jak do tego czasu się nie zmieni jego stanowisko, to będziecie musieli się rozstać. To nie jest szantaż moim zdaniem, ale sam mówił, że chce ślubu, a już tyle czasu mieszkacie razem, że po prostu pokażesz mu, że traktujesz Wasze ustalenia za poważne, że naprawdę nie chcesz żyć bez ślubu, a nie że tylko tak mówisz. Może to taka trochę moda, że jak ktoś chce ślub to jest uważany za staroświecki, bo po co ślub, teraz często taki pogląd jest i ja rozumiem, że nie każdy chce ślubu, ale to nie oznacza, że ktoś kto chce ślubu jest staroświecki czy gorszy. Sama nie jesteś szczęśliwa, mijają się Wasze poglądy, a to ważna sprawa tak naprawdę. Ja sama jestem zdania, że chyba nie jest wielkim poświęceniem nawet jak ktoś nie chce ślubu tak bardzo pójść do USC i ślub wziąć? Skoro to tylko papierek, to można go nabyć, sobie ułatwić. A jak ktoś nie chce ślubu, to niech mówi wprost i wiąże się też z osobą co ślubu nie chce. Jeśli jednak czujesz, że nie będziesz umiała z nim zerwać, to zastanów się czy będziesz umiała przełknąć, jeśli on tego ślubu np nie chce. No bo wiadomo, jeśli to zaakceptujesz, że on ślubu nie chce, to wtedy nie ma co już o ślubie mówić, jeśli to zaakceptujesz. . Decyzja należy do siebie i Ty znasz siebie najlepiej. A pewnie, jeśli powie, że ślubu nie chce czy po prostu nie zdecyduje się, to wtedy będziesz wiedziała, że albo zaakceptujesz to i już o ślubie nie będziesz mówić, bo wiadomo nikogo się nie zmusi, a już mieliście wiele rozmów na ten temat albo się rozstaniecie.
Metyl, ale ślub, posiadanie dzieci to podstawowe kwestie w związku! Jak oboje chcą lub nie chcą, to nie ma problemu, ale jeśli np dajmy na to on mówi, że chce dzieci np, a potem mówi, że jednak nie albo wymiguje się, to myślisz, że taki związek to ma duże szanse? To naprawdę ważne kwestie. A jak ona zostawi go, to nie kocha? Może wtedy powiesz, że dziecko dla niej ważniejsze od faceta? To naprawdę nie jest tak, ale to na tyle ważne sprawy, że jednak ludzie lepiej jak się w nich zgadzają. Tzn może ktoś może przełknąć, że partner jednak nie chce, jakoś pomyśleć "Ok, ja chcę, no ale trudno", ale nie każdy potrafi i to może kłaść się cieniem na związek i nie oznacza to, że nie kochamy. Chociaż owszem jak w związku jest fajnie, to można zastanowić się czy może jednak z nim zostać, mimo że nie chce ślubu, a my chcemy, można to rozważyć, co innego jak jest naprawdę źle. Niemniej, ja bym chyba odpuściła, skoro nie czułabym się szczęśliwa i on migałby się, zamiast normalnie porozmawiać przy czym wcześniej, by mówił, że chce ślubu, bo facet autorki tak mówił. Cenię osoby konkretne, dobrze, że mój facet nie miga się, tylko umie porozmawiać. Daję to autorce dla rozwagi, bo wiesz jakby w związku było tak super, to pewnie i wątku by nie było. A może i to jeden z piotrusiów panów faktycznie, który nie wie czego chce? Może tak być. Teraz zaczynają różnić ich priorytety no i wybacz, ale sama miłość nie wystarczy, pewne kwestie też są ważne. Nie mówię, że partnerzy mają być identyczni, ale to jednak podstawowa dość sprawa, dlatego choćby na portalach raczej np jak ktoś chce mieć dzieci czy ślub, a widzi w czyimś profilu, że ten ktoś nie chce ślubu, dzieci, to jak ma zdrowy rozsądek, to raczej sobie odpuszcza, bo widać, że już na wstępie ważne rzeczy ich różnią.
Zauważcie, że z tego co pisze autorka rozmawiała z nim wcześniej spokojnie, długo mieszkają razem, a po to co teraz robi uciekła się po tym dopiero nie tak dawno chyba. Nie no, nie ma co cały czas namawiać, ale takie powiedzenie, że daję Ci czas na podjęcie decyzji, ale jeśli nie będziesz chciał ślubu ze mną, to wtedy po tym czasie odejdę nie jest moim szantażem. Nawet psycholodzy polecają to, jeśli nic innego nie pomaga i facet się wymiguje, mimo że niby ślubu chciał. No bo co innego jakby powiedział, że ślubu na pewno nie chce, to wtedy ona by bardziej wiedziała co robić, wtedy takie postawienie sprawy, że daję mu tyle i tyle czasu miałoby owszem mniej sensu. A ślub to nie musi być wcale popisanie się, bo "inni tak robią". Może mieć to właśnie charakter taki, że ułatwia życie, jest pewną deklaracją - nie daje gwarancji, ale dla kogoś może być potrzebnym dalszym etapem, by pokazać, że to jest ta osoba dla mnie, zwłaszcza, że ślub cywilny np nie musi być żadną szopką, nie trzeba też robić wielkiego wesela, a można też zrobić obiad - różnie ludzie chcą. Ja np chcę wesele, facet też, ale też nie bardzo wystawne, takie coś pomiędzy.