dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi, to bardzo pomaga
i usze Wam opowiedziec ostatnia sytuacje. Stwierdzilam, ze nie moge czekac, ze on mi nie moze kazac na siebie czekac - bo tak sie czulam, jak kolo zapasowe, ze jak mu nie wyjdzie, to ma mnie ktora szlocha , jest i kocha. Bo ewidentnie nie chcial zamykac tej furtki, piszac zebym dala czas, ze za meisiac dwa sie spotkamy i zobaczymy czy to wazne. A ja sie dowiedzialam ze moj kochany chodzi na imprezy i podrywa jakies niewygledne niewiasty. O NIE NIE. Wiec napisalam, kulturalnie, spokojnie, ze jezeli chce to niech wykasuje nasze zdjecia z facebooka <wiem, te wszystkie portale brzmia tak dziecinnie, ale jednak > tlumaczac ze nie moge dluzej czekac, ze bylo wystarczajaco duzo czasu na to by wiedzial czy mu mnie brakuje, ze chce by powiedzial ze nic nie czuje, zeby skasowal te zdjecia.zeby obdarl mnie z nadziei bo nie umiem normalnie funkcjonowac. i prosze.... jak sie chlopaczyna nie zdenerwowal... 'myslalem ze jestes inna!' 'myslalem ze za jakis czas sie spotkamy i sobie to ulozymy, a Ty nie, chcesz odpowiedzi tu i teraz! tak to prosze - odpowiadam na sile- daj mi spokoj i nie rob sobie nadziei"
podziekowalam, powiedzialam ze on dobrze wie co ja czuje, i jak to uczucie jestsilne, i ze teraz daje spokoj, obiecuje, ze sie nie odezwe, a jesli on bedzie mial ochote to nr zna
i znowu wielkie oburzenie, znowu ze on myslal ze jestem inna, 'i co chcialas tego by miec czyste konto i moc sobie wyrwac lekarza z gitara ? <kiedys smialam sie ze to moj ideal> '
wiec tlumacze mu znowu spokojnie ze to nie o to chodzilo, ze nie bede z nikim dluuugo bo to jego mam w sercu, tylko nie moge miec nadziei na powrot bo sie zadrecze myslami. i jak to jestem inna niz myslales?
'to juz nie wazne, wyszstko wyjasnione, trzymaj sie'
i co, co to wszystko znaczy? on rwie 'dupy' a mi zarzuca ze chce totalnego konca? dlaczego tak sie wkurzyl? nigdy po rozstaniu nie byl taki szorstki.
gdzies tam w rozmowie powiedzialam ze nie kaze mu kasowac tych zdjec, tylko proponuje, a jesli ma jakakolwiek nadzieje to zeby one zostaly.
i co, sa do tej pory...
co myslec?