Tutaj mamy klasyczne combo:
- wrażliwy charakter
- pierwsze rozstanie
- długi staż i co za tym idzie silne przywiązaniePsxu gniew jeszcze Ci przyjdzie, o tak... Poczytaj o etapach radzenia sobie z poważną stratą.
I co ważne - aby pójść do przodu trzeba przejść wszystkie bo inaczej wpadnie się znowu w błędne koło.Niepotrzebnie też w 100% obwiniasz siebie za rozstanie. Ona była kryształowa? Przez cały związek i po nim?
Inna sprawa że używki to droga tylko i wyłącznie do rynsztoka <głos Dema>: DO RYNSZTOKA!
Klasyczne combo, zgodze sie z tym... Przeczytam o tych etapach, zobacze czego jeszcze nie mialem, co mialem.
Staram sie z dnia na dzien isc do przodu, ale marnie mi to idzie.
Nie obwiniam sie w 100% wiem ze miala swoje bledy, moze malutkie ale krysztalowa nie byla... Kochalem ja i zawsze bylem gotow oddac wszystko. Mozliwe ze tego nie ukazywalem, ale nie wiedzialem jak sie zachowac...