netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zraniłem ukochaną osobę

6 odpowiedzi4 225 wyświetleńzałożony przez emocjonalny, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zraniłem ukochaną osobę

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez emocjonalny (2015-02-27 20:39:44)

Temat: Zraniłem ukochaną osobę

Za 2 tygodnie mija pół roku odkąd moja była dziewczyna zerwała ze mną, ale ja wciąż nie mogę o niej zapomnieć, niestety byłem zaślepiony swoimi problemami i dostałęm nauczkę.

Byliśmy ze sobą 2.5 roku około, od lutego 2012 do września 2014. Wszystko zaczęło się psuć kiedy okłamałem/ukryłem przed nią we wrześniu 2013 że wieczorami pogrywam na komputerze czego ona bardzo nie lubiła, była bardzo zła na mnie bo jej w oczy mówiłem że tego nie robię - wiedziałem że nie lubi tego, bo się martwiła że to jedyne co mi w głowie. Przypadkiem informacja ta wyszła na jaw.
W ciągu kilku następnych tygodni podobna sytuacja wydarzyła się. Często usuwałem historię z przeglądarki kiedy ona przyjeżdżała bo chodziłem bo "brzydkich" stronach, ona to wiedziała, ale bała się o zdrady,  a ja zwyczajnie nie chciałem żeby przez przypadek coś wyskoczyło. Kolejna sytuacja to usunięcie archiwum z GG, gdzie również nie miałem nic do ukrycia, tylko po prostu je usunąłem,
ona wciąż myślała że to zdrady... Ogólnie dopóki jej zależalo na mnie to bardzo często były podteksty o zdrade, czasem w żartach, czasem bardziej poważnie, ale kochałem ją i sama mi tłumaczyła że mnie tak kocha i dlatego tak robi.

Niestety po opisanych wydarzeniach moja była straciła do mnie zaufanie o czym mi powiedziała i zaczęła się odsuwać odemnie, zaczęła się więcej spotykać i spędzać czas z koleżanką. Ta koleżanka to taki powiedzmy sobie "chłop" - raz mi nawet wyznała że gdyby była chłopakiem to mogłaby być z nią... Zacząłem spostrzegać że koleżanka stawałą się coraz bardziej mojej byłej centrum.
Mnie to wszystko bardzo denerwowało i zacząłem się stawać niemiły w stosunku do byłej, zacząłem na nią najeżdzać o przyjaciółkę i o to że nie interesuje się mna w ogóle. Zadałem jej też raz pytanie, kto jest ważniejszy dla niej, ja czy koleżanka - odpowiedzią było to że nie będzie wybierać pomiedzy nią a mną. Nie podobały mi się rownież SMS'y ze strony jej koleżanki które były dla mnie denerwujące, wysłany na sylwestra 2014 brzmiał mniej więcej tak: "Aniołku kochany, ostatnie 3 miesiące były dla mnie cudowne i mam nadzieję że kolejnę bedą również, pamiętaj o jednym idiocie który Cię kocha ponad życie". Moja dziewczyna odpisała jej coś  w stylu: "Przyjaciółko kochana...", nie pamiętam dokładnie treści, ale nie było to aż tak "nachalne" jak ze strony przyjaciółki.
Zaczęłą też mieć tajemnice, nie chciała mi pokazać o czym piszę z koleżanką, nie dała dotknąć telefonu...

Przez następne 9 miesięcy między nami się psuło coraz bardziej, głównie chyba ze względu na mnie bo ciągle czepiałem się o to że spędza tyle czasu z koleżanką, stałem się chamski momentami, niemiły... Oprócz tego zawsze marzyłem żeby spełnić się zawodowo, sporo się uczyłem, ale miałem też ogromny stres od 2014 roku związny z początkową pracą i wszystkimi rzeczami związanymi z nią. Zatruwałem życie dziewczynie o swoje problemy, zapominając o tym żeby się o nią troszczyć. Sama miała obronę licencjatu w czerwcu co było dla niej ogromnie stresujące, a ja jej trułem o swoje problemy w pracy i koleżankę wciąż. Zdarzyło mi wywołać 2 lub 3 razy poważniejszą kłótnię gdzie użyłem niemiłych słów któych do teraz żałuję...

Zacząłem wmawiać ukochanej paskudne rzeczy aby wzbudzić w niej zazdrość (tak to była głupota, sam nie wiem czemu sądziłem że to coś da), takie jak z nami koniec, nie wiem czy Cię kocham,
chyba Cię już nie kocham". Ona cierpiała przez to wszystko - płakała po nocach, nie mówiła mi o tym, ja sądziłem że to po niej spływa... A ona cierpiała przez moją głupotę...
Niestety jej załatwienie problemu w związku często polegało na obrażeniu się albo rozwiązaniu go poprzez GG... Zamiast prosto w oczy, co też ni miało przekazu... Pare razy obiecałem że się zmienię. Ona cały czas kochałą, choć tego tak nie pokazywała, aż w końcu eksplodowała. Wściekła się na mnie i wypomniała mi wszystko, że moje zachowanie zniszczyło w niej całe dobro.

Przyjechała do mnie ostatni raz 14 września ze względu że dostaliśmy zaprosznie na chrzciny, obiecałem że się zmienię, ona była zachwiana, chciała zerwać, ale nie potrafiła, chciała dać chyba szansę, choć mówiła już że jestem jej kolegą. Ale następne dni mieliśmy kontakt, ale ja dalej byłem podobny, nie że najeżdzałem, ale obojetny w stosunku do niej, nie przejmowałem się tym. Aż wkońcu urałą ze mną kontakt i wygarnęła mi wszystko. Stała się niemiła, agryswna...

Przez miesiąc pisałem do niej, prosiłem o spotkanie zamiast odrazu pojechać.... Ona przestałą pisać pod koniec października, 2 listopada pojechałem do niej, napisałem list, wiersz, powiedziała że narazie jest jej dobrze samej i nie zmusi się do niczego. Minęło już pół roku, pisałęm przynajmniej raz w tygodniu do niej żeby nie przytłaczać jej. Chciałem się spotkać, przeprosić w oczy - niestety kiedy pojechałem do niej 2 listopada, to wszystko było tak szybko że wpadłem na parenaście minut zamiast porozmwawiać normalnie, dałem list i pojechałem spowrotem...

Dopiero ostatnimi miesiącami dotarło do mnie jakie głupoty robiłem... nie wiem co mną kierowało, dążyłem jedynie do tego by spelnić się zawodowo zapominając o ukochanej. Miała rację kiedy mówiła że myślę tylko o sobie...

Brzmi to może głupio, ale ja ją strasznie kochałęm cały czas, bałem się że ją tracę i zamiast samemu spróbować porozmawiać w oczy to zacząłem wszystko psuć nerwami sobie i jeszcze bardziej jej... Z mojego opisu to może wyglądać że jestem kompletnym potworem, ale kochaliśmy się ogromnie i były miłe chwile również poza tymi które opisałem. Te niemiłe były może nawet rzadziej, ale po prostu nie mogę znieść tego co się stało. Kim ja się stałem... jak ona musiała cierpieć...

Cały czas ją kocham i nie potrafię przestać... Szczególnie że zależy mi na niej jak na niczym na tym świecie...

Wszytsko dotarło do mnie, byłem niedojrzały do związku i do tego żeby się troszczyć o drugą osobę... Chciałbym jej to wszystko wynagrodzić, ale mój kontakt z nią jest zdawkowy, ja coś piszę ona odpisze 1 wyrazem albo oschłym zdaniem. Chciałbym jej powiedzieć w oczy jak bardzo tego żałuję. Myślę czy do niej znowu nie pojechać skoro sie nie chcę spotkać..

Dodam jeszcze że napisałem do niej chyba z 15 listów w ciągu ostatnich miesięcy, gdzie przepraszałem, obiecałem że nie dopuszczę do czegoś takiego nigdy więcej, dam z siebie wszystko, ona mówiła ciągle że narazie jest jej dobrze samej i nie chce nic, aż do 14 lutego kiedy spytałem czy widzi jeszcze nadzieje - odpisała że nie i zmarnowałem swoją szansę...

2

Odp: Zraniłem ukochaną osobę

Jak dla dobrze postąpiła kolego straciłeś w jej oczach cały szacunek, być może nie zaufa już żadnemu mężczyźnie a kobiecie...

3

Odp: Zraniłem ukochaną osobę

Sam "zapracowałeś' sobie na sytuacje w której się znalazłeś i może masz racje, że jesteś niedojrzały. W twojej relacji z dziewczyną nie było zaufania, ale za to był lęk i strach zarówno z twojej, jak i z jej strony. Twój lęk był okłamywaniem, oszukiwaniem dziewczyny, twoją ucieczką przed jej kontrolą; natomiast jej strach wynikał z braku zaufania, z lęku przed porzuceniem, opuszczeniem. Lęk zabijał waszą bliskość. Ty możliwe, że czułeś się usidlony, osaczony w tym związku.
"...Na ścieżce lęku istnieje tak wiele warunków, ocze­kiwań i obowiązków, że tworzymy mnóstwo reguł, tylko po to, by osłonić się przed emocjonalnym bó­lem. Tymczasem nie powinno być żadnych reguł. Wszelkie prawidła wpływają i zakłócają jakość odbio­ru naszych kanałów komunikacyjnych. Jest tak dlate­go, że kiedy się boimy ? kłamiemy. Jeśli się spodzie­wasz, że będę taki, jakim chciałbyś mnie widzieć, poczuwam się do obowiązku, żeby spełnić to oczeki­wanie. Tymczasem wcale taki nie jestem. Kiedy jestem szczery, kiedy jestem taki, jaki jestem, nie akceptu­jesz mnie, czujesz się zraniony. Więc następnym ra­zem skłamię, ponieważ boję się odrzucenia. Boję się, że mnie zbesztasz, oskarżysz, uznasz za winnego, uka­rzesz. A ty ciągle o tym pamiętasz i wymierzasz mi karę znowu i znowu, i znowu ? za ten sam błąd.
Na ścieżce miłości jest sprawiedliwość. Jeśli popeł­nisz błąd, zapłacisz za niego tylko raz, a jeśli napraw­dę siebie kochasz, będziesz się uczyć na błędach. Na ścieżce lęku nie ma sprawiedliwości. Za ten sam błąd płacisz tysiące razy. Tak się rodzi poczucie niespra­wiedliwości, które otwiera mnóstwo emocjonalnych ran. I oczywiście potem z góry nastawiasz się na niepowodzenie. Ludzie robią dramat ze wszystkiego, na­wet z rzeczy bardzo prostych i mało istotnych. Postrzegamy te dramaty jako normalne związki, ponie­waż pary kroczą ścieżką lęku.
Na ścieżce miłości dajesz więcej, niż bierzesz. I oczywiście kochasz siebie samego na tyle, by nie pozwolić wykorzystywać się egoistom. Nie szukasz odwetu, ale podajesz jasne komunikaty. Możesz powiedzieć: ?Nie podoba mi się, że próbujesz mnie wykorzystywać, że mnie nie szanujesz, że jesteś dla mnie niegrzeczny. Nie potrzebuję kogoś, kto mnie będzie obrażał słownie, emocjonalnie, fizycznie. Nie muszę bez przerwy słuchać twoich narzekań. Nie chodzi o to, że jestem lepszy od ciebie, lecz o to, że kocham piękno. Kocham śmiać się. Kocham bawić się. Kocham kochać. To nie znaczy, że jestem egoistyczny, po prostu nie potrzebuję obok siebie kogoś, kto czuje się ofiarą. To nie znaczy, że cię nie kocham, ale nie mogę brać na siebie odpowiedzialności za twój sen. Jeśli zwiążesz się ze mną, będzie to bardzo trudne dla twojego Demona, ponieważ w ogóle nie będę reagować na twój ?balast ran?. To nie jest egoizm, to miłość i szacunek dla nas samych. Egoizm, władczość i lęk zniszczą niemal każdy związek. Szlachetność, wolność i miłość są zaczynem najpiękniejszych związków ? niekończącego się romansu?"

4 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-28 00:36:32)

Odp: Zraniłem ukochaną osobę

Wiesz jeśli teraz ex odczuwa spokój, którego brakowało Jej w Waszym związku to niestety marnie widzę powrót. Pomimo, iż jak napisałeś te niemiłe chwile (kłótnie itp.) występowały rzadziej to na pewno dłużej pozostawały w pamięci hmm. Przepraszam jeśli ktoś mówi: "chyba Ciebie nie kocham" to przecież tego typu słowa zapadają w pamięć, naprawdę trudno jest się ich pozbyć.
Dobrze, że teraz się zorientowałeś, że jesteś mało dojrzały do związku. Popracuj nad Sobą, aby w przyszłości być dobrym oparciem dla partnerki.

5

Odp: Zraniłem ukochaną osobę

On mało dojrzały? A ta jego była? big_smile Zabraniała mu siedzieć przy kompie albo obrażała się o porno, miała obsesję na punkcie zdrady. Straszna dziewucha.

6

Odp: Zraniłem ukochaną osobę

On chyba wiedział czego ona cie cierpi, moja siora nie znosi porno, brzydzi się mechanicznym seksem a oglądanie porno uważa na równi ze zdradą.Ludzie są różni.

7 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-03-01 16:52:45)

Odp: Zraniłem ukochaną osobę
madoja napisał/a:

On mało dojrzały? A ta jego była? big_smile Zabraniała mu siedzieć przy kompie albo obrażała się o porno, miała obsesję na punkcie zdrady. Straszna dziewucha.

To nie zmienia faktu, że On też dojrzałością nie grzeszy/grzeszył tongue. On z jakiś powodów jednak ZGODZIŁ SIĘ na postawione warunki, a później kasował historię przeglądania bo: "a ja zwyczajnie nie chciałem żeby przez przypadek coś wyskoczyło."
Tak NAJPIERW godzi się na pewne zasady, a PÓŹNIEJ JE ŁAMIE i do tego UKRYWA DOWODY, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie dość, że wykazał się tutaj znikomą dojrzałością (skutki takiego postępowania były pewne) to jeszcze widać egoizm (rozwiązanie problemu kosztowało by mnie energię i/lub stres dlatego niby spełnię Jej warunki, ale z drugiej strony będę dalej robił co chcę).
Wspaniały mężczyzna, którego słowa mają jakąkolwiek wartość i WZBUDZAJĄ ZAUFANIE!

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zraniłem ukochaną osobę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026