netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

662 odpowiedzi91 622 wyświetleniazałożony przez PsxU, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 663 ]

326

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Niestety nic nie mozesz zrobic...
Najgorsze bylo ze jechalem ze lzami w oczach, i myslac sobie czemu jej nie ma obok mnie...
No ja tez sie ciesze ze dalem rade, mam nadzieje ze dzisiaj tez dam rade, choc czuje cos ze niedlugo bede znow upalony.

Tak to zmeczenie wkoncu pozwoli sie wyspac dobrze, ale co to da, jeden dzien porzadnego snu, trzy dni bez snu i tak w kolko... Porazka!

Mam nadzieje ze to jak najszybciej wszystko sie skonczy bo juz opadaja mi rece... Trzymaj sie!

Nie pal, przetrzymaj to. Nie uciszaj emocji na chwile. Czasami trzeba się wypłakać tak porządnie. Jak tylko będziesz chciał sięgnąć po trawę pisz tutaj. Trzeba się oswajać z emocjami bo jak będziemy je uciszać nigdy nie wyjdziemy na prostą. Wytrzymałeś jeden dzień wytrzymasz następny zobaczysz!
Wiem jak Ci ciężko ale nie możemy się poddać.

Ech widzę jak ją mocno kochasz... trzymam za Ciebie kciuki żebyś poczuł się w końcu lepiej bo na to zasługujesz!!!

327

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie chce was oszukiwac, wiem ze nigdy sie tego nie wyzbede i jak zabraknie jarania to bede plakal jak dziecko... Ale chyba wole sie upalic i miec wszystko w dupie, niz myslec, plakac i miec te dziwne uczucie w brzuchu...
Mysle ze przy pierwszej lepszej okazij i tak zapale, raczej sila wyzsza.
Wiem ze nie mozemy sie poddawac, ale nie wiedzialem ze strace to co jest najwazniejsze, ta kobiete dla ktorej chcialo sie zyc, a teraz co, gdyby mamy nie bylo, to juz dawno i mnie by nie bylo...

Kocham ta kobiete ktora mialem ja, zmienila sie strasznie teraz... Nie wiem dlaczego ludzie potrafia sie tak szybko zmienic, ja cale zycie jestem tym samym czlowiekiem... Zycze jej tylko dobrego, ma miec jak najlepiej w zyciu nic zlego jej nie zycze.

Dziekuje, ja Ci rowniez zycze!

328

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Nie chce was oszukiwac, wiem ze nigdy sie tego nie wyzbede i jak zabraknie jarania to bede plakal jak dziecko... Ale chyba wole sie upalic i miec wszystko w dupie, niz myslec, plakac i miec te dziwne uczucie w brzuchu...
Mysle ze przy pierwszej lepszej okazij i tak zapale, raczej sila wyzsza.
Wiem ze nie mozemy sie poddawac, ale nie wiedzialem ze strace to co jest najwazniejsze, ta kobiete dla ktorej chcialo sie zyc, a teraz co, gdyby mamy nie bylo, to juz dawno i mnie by nie bylo...

Kocham ta kobiete ktora mialem ja, zmienila sie strasznie teraz... Nie wiem dlaczego ludzie potrafia sie tak szybko zmienic, ja cale zycie jestem tym samym czlowiekiem... Zycze jej tylko dobrego, ma miec jak najlepiej w zyciu nic zlego jej nie zycze.

Dziekuje, ja Ci rowniez zycze!

Mówi się, że jeśli ktoś odejdzie nigdy już nie wróci taki sam i to jest prawda. Ludzie zmieniają się pod wpływem innych więc jak przestają mieć kontakt z nami to po prostu zmieniają też swoje zachowanie.

Wiem, że Ci ciężko i znam to uczucie w brzuchu. Też świat zawalił mi się na głowę, też ledwie żyję i też każdego dnia walczę sama ze sobą żeby jakoś przetrwać ten dzień. Oddałabym wiele żeby znowu z nim być.
Czasami siedzę i całkiem się wyłączam bo przypominają mi się świetne chwilę przy jego boku a czasami chodzę po domu i nie umiem sobie znaleźć miejsca.
Szczerze Ci powiem, że gdyby nie moja mama też nie wiem jak bym skończyła, aż się boję myśleć.
Naprawdę bardzo dobrze Cię rozumiem bo przeżywasz dokładnie to samo co ja....
No nic jakoś trzeba żyć i czekać na lepsze jutro!
Bądź silny pamiętaj!

329

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Niestety tak jest... Denerwowalo mnie zawsze jak gadala na swoja przyjaciolke a potem z nia sie spotykala, nie tolerowalem czegos takiego... Dlatego mialem tez swoje zdanie o jej kolezance, niestety ja bylem wtedy najgorszy.

Rozumie Cie... Niestety ale nic nie mozemy zrobic, dac "czas czasowi"...
No te chodzenie to jest masakrycznie, dreptanie w kolko, i tylko mysli co by tu zrobic...
Jednak warto tylko mame kochac i nikogo wiecej, bo potem wychodzi szydlo z worka...
Oby bylo to lepsze jutro.
Ty tez masz byc silna! Mysle ze cale zycie nie mozna miec pier**lonego pecha...

330

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dobrze, że miałeś swoje zdanie dziwie się jedynie, że stała po stronie koleżanki.

Pecha nie będziemy mieć zawsze. Wiem, że po burzy w końcu musi być słońce! Niestety swoje wycierpieć trzeba. Czy o nich zapomnimy kiedyś tego nie wiem ale mam nadzieję, że nauczymy się żyć z tą myślą, że ich już przy nas nie ma.
Zobacz kolejny dzień nam minął... czas leci a co będzie dalej przekonamy się.

Staram się być silna ale chyba słabo mi to wychodzi.

Spokojnej nocy życzę bo jutro musisz wstać silniejszy niż do tej pory!

331

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Wiesz powiem Ci ze z ta kolezanka sie znaja ponad 10 lat, od malego... Byla to zawsze taka przyjazn dziwna, ze strony mojej bylej byly na nia zle opowiadania, albo smieszne historie... Nie wiem dlaczego jej odpowiada taka przyjazn, moze imprezy? Wyszalec sie za mlodu...
Jakos mi nigdy nie odpowiadalo ze sie z nia przyjazni, zawsze wtedy wiedzialem ze jest wieksze ryzyko do wyszalenia sie... Na poczatku zwiazku bylo zadawanie sie z nia krok na krok... Wkoncu byl z jej strony drobny blad... Opowiadanie jej- sluchaj X ide z mama do lekarza, nie moge teraz wyjsc za jakies 2 godziny bede.
- Okej nie ma problemu, idz z mama.

Po chwili kumpel przychodzi... Sluchaj widzialem Twoja (X) z jej przyjaciolka i jakimis kumplami...

Wtedy mnie pierwszy raz oklamala... Byla sprzeczka, ale jak to ja... Kochanie po co My sie klocimy, przeciez sie kochamy, nie ma po co...

Jakos potem sie z nia tylko "Czesc'Czesc", od ponad pol roku, nie pamietam dokladnie znow zaczela z nia wychodzic. Myslalem ze jej przyjaciolka sie zmienila, ze niech ida na tego papierosa wieczornego, pogadaja sobie, posmieja sie. Niestety zaczely sie imprezy w takim klubie, ze niechcialem poprostu zeby moja kobieta tam chodzila... Same nacpane mordy, syf za syfem, widac tylko ze chca krzywdy narobic... KLUB WYGRAL!
Okej dobrze masz 18 lat, nie moge byc Twoimi rodzicami, tylko prosze napisz mi co godzine czy wszystko wporzadku... -Dobrze bede pisala, buziak.
Tak czlowiek siedzi do 4 w nocy wlosy rwie z glowy i czeka, dzwoni, pisze i nic... Przychodzi usmiana, ledwo co na nogach. Pytam ciezko bylo odebrac telefon, napisac chociaz sms'a... - Odpowiedz, glosna muzyka, nie slyszalam.
Wtedy zaczynala sie sprzeczka, ale i tak zawsze ja potulny, " Nie potrafilem spojrzec na nia i sie nie usmiechnac do niej, nie przeproscic( mimo ze nie zawinilem), musialem utulic sie zawsze i choc raz pocalowac".
Potem juz szlo tylko co weekend w sobote od 21 do 4-5  rano. Wiem ze nic nie robila zlego na tej imprezie, chodzila przywaznie tez z moja Mamą, nawet nie mialem zazdrosci, moze kilka razy sie zdarzyla, ale wiedzialem ze nie moge byc zazdrosny, bo kiedys za bardzo bylem.
Ale zawsze bolalo mnie jak do niej mowilem, chodz moze u mnie zostaniesz na noc, albo pojedziemy gdzies rolkami,rowerem...
Odpowiedz- A co my bedziemy robic?... Nie chce mi sie jezdzic. Bolalo mnie to, ale tez sobie mowilem, ze faktycznie pewnie ja zanudze, wiec pozwalalem isc na imprezy.
Pod koniec juz nie mialem sil, dobilo mnie zdrowie do konca, dobila mnie szkola(ktora niestety olalem), dobila mnie rodzina sytuacja. Myslalem ze inaczej to bedzie, ale bylo "X" dlaczego Ty nie chodzisz do szkoly, sciemniasz co chwile. Nie klam co chwile ze cos Cie boli... Dobijalo mnie to wszystko, chcialem dac rade, zglosilem sie do szpitala, poszedlem na praktyki ale 2 tyg przepracowalem i powiedzialem ze nie dam rady...
Teraz chcialbym wszystko naprawic, postarac sie dla niej, chciec zawalczyc z problemami a nie miec je w dupie, ale jest zbyt za pozno sad

Obecnie rowniez jej najwspanialsza kolezanka nia kieruje, ale co poradzic. Chcialbym zeby spojrzala na oczy ze to nie jest przyjaciolka dla niej, ale nie mozna tak robic, czlowiek musi sam zrozumiec...


Kiedy nadejdzie te slonce, mozliwe ze bedzie koniec swiata.... Ja probuje sobie wbic do glowy mysl, ze kocham ja tylko ze inaczej, niech pozostanie w moim sercu, moja dawna dziewczyna ktora byla dla mnie najwazniejsza, ktora byla ze mna mimo wszystko, jak siostra i taka chce ja w moich myslach.

Leci i nastepny, niestety przypalony, ale w umiarze...

JESTES SILNA I TAK! Kobiety sa zawsze silne... Dasz rade ze wszystkim zobaczysz, wkoncu bedzie dobrze.
Ja rowniez Ci tego zycze. Kolorowych.

332

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie myślałeś czasem, że może dobrze sie stalo? Skoro nie chciala spedzac z toba czasu to czy byla warta az tak twojej milosci? Wiem latwo mowic, bo jak sie kocha, to sie wszystko zniesie, ale po co klamac w zwiazku? Dla mnie nawet lezenie w lozku i nic nie robienie bylo bardzo wyjatkowe i wiem ze dla niej Tez, spedzalismy kazda wolna chwile razem az do samego  konca,nigdy od niej nie słyszałem ze nie chce sie jej spotkac, ze woli porobic cos innego.

333

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

takijeden123 ma rację. Ewidentnie ona miała już inne piorytety takie jak impreza albo dobra zabawa a zapomniała w tym wszystkim o Tobie. Ja też uwielbiałam leżeć z moim facetem w domu i oglądaliśmy filmy, mogliśmy nawet nic nie robić ważne, że razem a o istnieniu imprez zapomniałam chyba, że z nim to co innego.
Jednak jak byłam w jej wieku to zachowywałam się podobnie, chodziłam po klubach z koleżankami, jezdziłam na szalone wakacje a mój chłopak z tamtych czasów siedział w nocy i się martwił tak samo jak Ty. Nie jestem z tego dumna ale wiem, że do pewnych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć. Teraz mam zupełnie inne podejście i nie popełniałam tamtych błędów. Ona też się zmieni. Czasami rozmawiam z tamtym chłopakiem i sami uważamy, z perspektywy 3 lat (lub więcje), że to był nasz pierwszy poważny, długi związek dlatego była w nim masa nieodpowiednich zachowań.

Głowka do góry i miłego dnia a nią postaraj się nie martwić.

334

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Nie myślałeś czasem, że może dobrze sie stalo? Skoro nie chciala spedzac z toba czasu to czy byla warta az tak twojej milosci? Wiem latwo mowic, bo jak sie kocha, to sie wszystko zniesie, ale po co klamac w zwiazku? Dla mnie nawet lezenie w lozku i nic nie robienie bylo bardzo wyjatkowe i wiem ze dla niej Tez, spedzalismy kazda wolna chwile razem az do samego  konca,nigdy od niej nie słyszałem ze nie chce sie jej spotkac, ze woli porobic cos innego.

Mysle ze ja tez robilem blad grajac w te gry... Bylem w to tak wrobiony ze potrafilem grac przy niej... Zima zazwyczaj gralem jak w transie, latem odstawialem na motocykle.
Nie wiem juz sam... 5 lat w 5 minut...

335

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

takijeden123 ma rację. Ewidentnie ona miała już inne piorytety takie jak impreza albo dobra zabawa a zapomniała w tym wszystkim o Tobie. Ja też uwielbiałam leżeć z moim facetem w domu i oglądaliśmy filmy, mogliśmy nawet nic nie robić ważne, że razem a o istnieniu imprez zapomniałam chyba, że z nim to co innego.
Jednak jak byłam w jej wieku to zachowywałam się podobnie, chodziłam po klubach z koleżankami, jezdziłam na szalone wakacje a mój chłopak z tamtych czasów siedział w nocy i się martwił tak samo jak Ty. Nie jestem z tego dumna ale wiem, że do pewnych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć. Teraz mam zupełnie inne podejście i nie popełniałam tamtych błędów. Ona też się zmieni. Czasami rozmawiam z tamtym chłopakiem i sami uważamy, z perspektywy 3 lat (lub więcje), że to był nasz pierwszy poważny, długi związek dlatego była w nim masa nieodpowiednich zachowań.

Głowka do góry i miłego dnia a nią postaraj się nie martwić.

Niestety ale nie moge nic zabronic... Ja myslalem ze mozna juz po kilku latach usiasc jak stare malzenstwo i sie ponudzic... Przeciez nigdy nie ma tego samego co na poczatku.
Niestety nie wiem sam juz co robic... Wiem ze winna lezy po mojej stronie... Ide sie upalic.

Milego dnia!

336

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Upalenie to rozwiązanie kłopotów na chwilę, jeśli będziesz się upalał to nigdy nie wyjdziesz na prostą, trzeba swoje przecierpieć i w przyszłości jeśli będziesz miał jakieś problemy, to też będziesz się upalał? Wg mnie alkohol, trawa itp są rozwiązaniem na chwile, ale są niebezpiecznym rozwiązaniem bo przez to można wpaść w jeszcze większe kłopoty i problemy.

337

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Masz racje, ale juz mi wszystko jedno...

338

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU To zależy od osoby jaka jest. Jedni lubią spokojnie się ponudzić inni chcą wiecznej rozrywki. Zrozum, że to nie tylko Twoja wina. Byłam taka sama jak ona i wierz mi, że i tak by to zakończyła bo chciała się bawić. A nawet jakby z Tobą była nie zmieniłaby nastawienie i dalej nie brała Twojego zdania pod uwagę i robiłą co chciała. Do związku trzeba dorosnąć. Jedni to robią szybciej inni wolniej.
Ja tez się obwiniam, że jakbym ianczej to rozegrała nie wystraszyłby się... jakbym to inaczej poprowadziła może byłby ze mna do dzisiaj... nie dowiem się już tego ani czasu nie cofnę chciaż bardzo bym chciała.
Wiem, że Ci ciężko sama mam ochotę czasami iść się z Tobą upalić ale co mi to da.
Musiałabym to robić od razu jak otworzę oczy bo rano ledwie się obudzę a już on mi siedzi w głowie i to jego okropne ostatnie zdanie, które usłyszałam.
Cały czas powtarzam sobie w głowie te słowa, którymi zabił mnie do reszty.
Nie jeste łatwo zapomnieć niestety.

Trzymaj się jakoś!

339

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Enii, a co takiego ci powiedział? Ja mam to samo, wstaje rano i już mam dość tego dnia, najchętniej przespał bym to wszystko i obudził się już po wszystkim, wesoły, cieszący się z życia, a teraz myśle cały czas o niej, co zrobić żeby to naprawić, długo tak nie pociągnę ;(

340 Ostatnio edytowany przez Enii (2015-04-30 13:03:47)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Enii, a co takiego ci powiedział? Ja mam to samo, wstaje rano i już mam dość tego dnia, najchętniej przespał bym to wszystko i obudził się już po wszystkim, wesoły, cieszący się z życia, a teraz myśle cały czas o niej, co zrobić żeby to naprawić, długo tak nie pociągnę ;(

Usłyszałam ''nie mogę być z Tobą'' zniszcze Ci życie'' ''Nie jesteśmy dla siebie''. ''Kocham Cię nad życie ale tak będzie lepiej''. Nawet teraz jak to piszę czuję to straszne uczucie w brzuchu.

Myślisz jak ją odzyskać a ja się poddałam. Na początku miałam walke w sobie ale pewnego dnia zrezygnowałam i teraz myślę tylko kiedy nauczę się żyć bez niego. Mam ciąglę nadzieję, że obudzę sie szczęśliwa w końcu ale niestety to nie takie łatwe.
Też mówiłam, że chcę to przespać chciałam też wyjechać ale praca nie pozwala, nie mam już pomysłu na siebie.
Ja również długo tak nie pociagnę. Ech...

341

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Chcieć a móc to dwie różne rzeczy niestety, chce jej pokazać że mi na niej bardzo zależy, nie robie tego wbrew jej woli, bo czasem rozmawiamy ze sobą,chociaż rzadko, mam nadzieję,że uda mi się kiedyś pogadać z nią na żywo, bo przecież jak nic już do mnie nie czuje to zasługuję na to,żeby powiedziała mi to wprost. Myślę,że nawet świadomość tego że juz mnie nie kocha nie pomoże mi o niej zapomnieć przez bardzo długi czas, ale nie poddam się tak łatwo sad

342

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

PsxU To zależy od osoby jaka jest. Jedni lubią spokojnie się ponudzić inni chcą wiecznej rozrywki. Zrozum, że to nie tylko Twoja wina. Byłam taka sama jak ona i wierz mi, że i tak by to zakończyła bo chciała się bawić. A nawet jakby z Tobą była nie zmieniłaby nastawienie i dalej nie brała Twojego zdania pod uwagę i robiłą co chciała. Do związku trzeba dorosnąć. Jedni to robią szybciej inni wolniej.
Ja tez się obwiniam, że jakbym ianczej to rozegrała nie wystraszyłby się... jakbym to inaczej poprowadziła może byłby ze mna do dzisiaj... nie dowiem się już tego ani czasu nie cofnę chciaż bardzo bym chciała.
Wiem, że Ci ciężko sama mam ochotę czasami iść się z Tobą upalić ale co mi to da.
Musiałabym to robić od razu jak otworzę oczy bo rano ledwie się obudzę a już on mi siedzi w głowie i to jego okropne ostatnie zdanie, które usłyszałam.
Cały czas powtarzam sobie w głowie te słowa, którymi zabił mnie do reszty.
Nie jeste łatwo zapomnieć niestety.

Trzymaj się jakoś!

Mozliwe ze by tak bylo, nie wiem juz sam co mam myslec o tym wszystkim, mam metlik w glowie... Ale tez wiem, ze u mnie byla winna, nie poswiecalem sie juz tak jak kiedys.
Chcialbym cofnac czas, moze wziac Ją ja na jakas inna impreze... Trudno nic nie zrobie.

343

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Też bardzo chcę cofnąć czas. Znowu weekend przede mną i to długi.. nie wiem jak dam rade.. już się źle czuję na samą myśl. Chciałabym zasnąć i obudzić się za pół roku bez żadnych uczuć.. znowu się dołuję mam już tego dość

PsxU nie zadręczaj się już.. tak mnie podtrzymywałeś na duchu a teraz co się z Tobą dzieje?
Nie umiem nam pomóc... już nie wiem co mam robić żeby nie myśleć...

344

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dobry tekst smile
"Bycie razem to nie miesiąc miodowy. To rzeczywistość, ty i ja z krwi i kości. Chcę rano budzić się obok ciebie, chcę wieczorem jeść z tobą kolację. Chcę opowiadać ci o swoich codziennych, przyziemnych sprawach i słuchać o twoich. Chcę się z tobą śmiać i zasypiać, trzymając cię w ramionach. Bo jesteś nie tylko moją dawną miłością. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, tym, co we mnie najlepsze, i nie wyobrażam sobie, że mógłbym stracić cię ponownie. (...) Być może tego nie zrozumiesz, ale oddałem ci najlepszą cząstkę siebie, i gdy odeszłaś, nic już nie było takie samo. (...) Wiem, że się boisz, ja także się boję. Ale jeśli teraz z tego zrezygnujemy, jeśli będziemy udawać, że nic się między nami nie zdarzyło, możemy już nigdy nie mieć następnej okazji. (...) Jeszcze jesteśmy młodzi. Jeszcze możemy wszystko naprawić."

- Nicholas Sparks, "Dla Ciebie wszystko"

345

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Też bardzo chcę cofnąć czas. Znowu weekend przede mną i to długi.. nie wiem jak dam rade.. już się źle czuję na samą myśl. Chciałabym zasnąć i obudzić się za pół roku bez żadnych uczuć.. znowu się dołuję mam już tego dość

PsxU nie zadręczaj się już.. tak mnie podtrzymywałeś na duchu a teraz co się z Tobą dzieje?
Nie umiem nam pomóc... już nie wiem co mam robić żeby nie myśleć...

Postaraj sie spedzic ten czas jak najlepiej! Zebys przyszla do domu i padla ze zmeczenia...
Rowniez tak bym chcial, ale takich czarow nie ma w zyciu.

Enii nie wiem co sie dzieje, moze dlatego ze mam ja co chwile przed oczami... Jaka byla fajna kobieta. Moze to tylko zle dni, nie wiem juz sam.
Mysli nigdy nie zabijesz, choc bys robila najprzyjemniesza rzecz na swiecie... Mozna je jedynie przyzwyczaic do tego co robisz.

346

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Dobry tekst smile
"Bycie razem to nie miesiąc miodowy. To rzeczywistość, ty i ja z krwi i kości. Chcę rano budzić się obok ciebie, chcę wieczorem jeść z tobą kolację. Chcę opowiadać ci o swoich codziennych, przyziemnych sprawach i słuchać o twoich. Chcę się z tobą śmiać i zasypiać, trzymając cię w ramionach. Bo jesteś nie tylko moją dawną miłością. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, tym, co we mnie najlepsze, i nie wyobrażam sobie, że mógłbym stracić cię ponownie. (...) Być może tego nie zrozumiesz, ale oddałem ci najlepszą cząstkę siebie, i gdy odeszłaś, nic już nie było takie samo. (...) Wiem, że się boisz, ja także się boję. Ale jeśli teraz z tego zrezygnujemy, jeśli będziemy udawać, że nic się między nami nie zdarzyło, możemy już nigdy nie mieć następnej okazji. (...) Jeszcze jesteśmy młodzi. Jeszcze możemy wszystko naprawić."

- Nicholas Sparks, "Dla Ciebie wszystko"

Piekne, az lezka w oku sie zakrecila...

347

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:

Też bardzo chcę cofnąć czas. Znowu weekend przede mną i to długi.. nie wiem jak dam rade.. już się źle czuję na samą myśl. Chciałabym zasnąć i obudzić się za pół roku bez żadnych uczuć.. znowu się dołuję mam już tego dość

PsxU nie zadręczaj się już.. tak mnie podtrzymywałeś na duchu a teraz co się z Tobą dzieje?
Nie umiem nam pomóc... już nie wiem co mam robić żeby nie myśleć...

Postaraj sie spedzic ten czas jak najlepiej! Zebys przyszla do domu i padla ze zmeczenia...
Rowniez tak bym chcial, ale takich czarow nie ma w zyciu.

Enii nie wiem co sie dzieje, moze dlatego ze mam ja co chwile przed oczami... Jaka byla fajna kobieta. Moze to tylko zle dni, nie wiem juz sam.
Mysli nigdy nie zabijesz, choc bys robila najprzyjemniesza rzecz na swiecie... Mozna je jedynie przyzwyczaic do tego co robisz.

Rozumiem to, wychodzę z domu widzę go na ulicy. Słucham muzyki myślę od razu, że to by mu się spodobało albo, że lubi tę piosenkę. Idę na zakupy od razu widzę co by na pewno kupił albo co lubi jeść. Też mam dzisiaj jakiś gorszy dzień nie mam już do siebie samej sił.

A Ty trzymaj się jakoś... wiem, że to trudne jednak już tak daleko zaszedłeś, że podziwiam Cię.
Co do tekstu bardzo mi się spodobał. Chciałabym wysłać mu ten cytat ale nie chcę już z siebie robić desperatki błagającej o miłość.

348

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja mam tak samo, wszedzie szukam jej...
Niestety trzeba walczyc z tymi gorszymi dniami, ja zawsze sluchawki na uszy, lub na calego muzyka i siedze jak bym byl posagiem.

Ty tez dajesz sobie rade i to bardzo dobrze! Trzeba siie pogodzic wkonuc z ta mysla ze juz ich nie ma obok nas... Oni potrafia zyc, My tez musimy sobie dac rade...

Ja tez pierwsze co sobie pomyslalem aby wyslac cos, albo wlasnie to, bo naprawde cos pieknego... Ale jak mam dostac odpowiedz " X co mnie to obchodzi ", podziekuje...

Milego wieczoru. Trzymaj sie!

349

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Ja mam tak samo, wszedzie szukam jej...
Niestety trzeba walczyc z tymi gorszymi dniami, ja zawsze sluchawki na uszy, lub na calego muzyka i siedze jak bym byl posagiem.

Ty tez dajesz sobie rade i to bardzo dobrze! Trzeba siie pogodzic wkonuc z ta mysla ze juz ich nie ma obok nas... Oni potrafia zyc, My tez musimy sobie dac rade...

Ja tez pierwsze co sobie pomyslalem aby wyslac cos, albo wlasnie to, bo naprawde cos pieknego... Ale jak mam dostac odpowiedz " X co mnie to obchodzi ", podziekuje...

Milego wieczoru. Trzymaj sie!

Ty przynajmniej dostałbyś jakaś odpowiedź ja nawet nie dostane żadnego dziękuję... jakby w ogóle nie było to do niego.
Ja nie umiem słuchać muzyki w takim stanie, jeszcze gorzej mnie dołuje i denerwuje... ale się boję tego długiego weekendu. Nie chcę myśleć co mnie czeka.
Staram się z tym pogodzić i wiem, że go już nie ma ale z tęsknota nie umiem sobie poradzić... jeszcze nie teraz.

Dziękuję bardzo i również miłego wieczoru.

350

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Wiesz czasem wolalbym zeby mi nie odpisywala, niz ma pisac tak oschle...
No weekend pewnie bedzie porazka... Ja juz od dzisiaj znajomym mobilizuje na jakies piwko. Wiec mam nadzieje ze sie spije i pojde grzecznie spac.
Bedzie dobry weekend, zobaczysz.... Zycze Ci tego z calego serca!
Ja niestety mam to samo. Moze kiedys...
Dzieki!

351

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Po cholerę piszecie do ex?

352

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Po cholerę piszecie do ex?

Maciek spokojnie, chodzilo mi o te czasy gdzie pisalem do niej. Od miesiaca nie pisze nic, bo zdalem sobie sprawe ze to nic nie daje...

353

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

354

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Wiesz czasem wolalbym zeby mi nie odpisywala, niz ma pisac tak oschle...
No weekend pewnie bedzie porazka... Ja juz od dzisiaj znajomym mobilizuje na jakies piwko. Wiec mam nadzieje ze sie spije i pojde grzecznie spac.
Bedzie dobry weekend, zobaczysz.... Zycze Ci tego z calego serca!
Ja niestety mam to samo. Moze kiedys...
Dzieki!

Też prawda. 
Dobra no to zaczynam weekend ufff to będzie wyzwanie..
Rano znowu się obudziłam i znowu myśli o nim kiedy to się skończy wiesz może? Bo oszaleć można

Miłego weekendu i nie dołuj się bo już tak dobrze Ci szło i nagle znowu wróciło.
Jesteś silny!

Dodam jeszcze, że nie piszę do ex co więcej pozbyłam się go z tych portali, na których mogłabym widzieć co robi. Nie sprawdzam czy jest na fb (bo sprawdzałam notorycznie) wychodzę z założenia, że im człowiek wie mniej tym lepiej śpi i dłużej żyje, jeszcze przede mną wywalenie nr tel żeby nie kusiło!

Pozdrawiam

355

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Damy rade nawet w najgorszy dzien!
Wiem ze mozna oszalec, nie mam pojecia kiedy sie to wszystko skonczy, mozliwe ze gdzies ten czas jest zapisany dla nas, ale kiedy to nie wie nikt...

Dziekuje bardzo. No nie wiem co sie ze mna stalo, niestety ale nieraz sa chwile slabosci, ktore potrafia wladac czlowiekiem. Chcialbym byc silny w sprawie rozstania, tak jak w innych problemach, nie myslec o tym...

Bardzo dobrze ze nie widzisz jego nowych postow, bo jeszcze bardziej kuje w sercu... Pewnie numer i tak znasz na pamiec wiec to nic nie zmieni, ale staraj sie poprostu myslec ze to na prawde nic nie da, nawet jak bys napisala najslodsza wiadomosc...

Milego, powodzenia!

356

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Znam to... są chwile załamania i czujemy się dużo gorzej.
Tyle czasu minęło a Ty dalej tak samo cierpisz... to jest właśnie dowód na to, że każdy jest inni.

Też przechodziłam związki inne i też przeżywałam a potem zapominałam ale nigdy nie kochałam tak jak tego Pana.
Czasami sobie myślę co zrobię jak to naprawdę moja prawdziwa miłość taka co zdarza się raz w życiu i o nim nie zapomnę...
Pożyjemy zobaczymy!

Miłego dnia!

357

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Znam to... są chwile załamania i czujemy się dużo gorzej.
Tyle czasu minęło a Ty dalej tak samo cierpisz... to jest właśnie dowód na to, że każdy jest inni.

Też przechodziłam związki inne i też przeżywałam a potem zapominałam ale nigdy nie kochałam tak jak tego Pana.
Czasami sobie myślę co zrobię jak to naprawdę moja prawdziwa miłość taka co zdarza się raz w życiu i o nim nie zapomnę...
Pożyjemy zobaczymy!

Miłego dnia!

5 lat najlepszych w moim zyciu , zmian na lepsze, a teraz powrocilem do stanu w jakim bylem...
Ja nigdy nie bylem w zwiazku, z nia mialem wszystko co pierwsze i najlepsze...
Tez czuje ze juz sie nie zakocham, czulem ze to moja pierwsza i ostatnia kobieta i tak nadal jest... Juz nie wierze w milosc nawet.

Dokladnie pozyjemy zobaczymy...
Milego!

358

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

w innym wątku napisałem o moim przypadku - być może kiedyś wróci do ciebie

ale jeżeli była zimna pod koniec waszego związku - to nie sądzę chłopie

jest to najgorsza z opcji .. jeśli jest wściekła to znaczy że nadal nie jesteś jej obojętny

jeśli była smutna to jeszcze jest szansa

ale skoro pisałeś że była obojętna .. to lepiej poszukać za jakiś czas kogo innego

najważniejsze - zachowaj klasę

po czasie się żałuje głupich zakończeń.

359

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:

Znam to... są chwile załamania i czujemy się dużo gorzej.
Tyle czasu minęło a Ty dalej tak samo cierpisz... to jest właśnie dowód na to, że każdy jest inni.

Też przechodziłam związki inne i też przeżywałam a potem zapominałam ale nigdy nie kochałam tak jak tego Pana.
Czasami sobie myślę co zrobię jak to naprawdę moja prawdziwa miłość taka co zdarza się raz w życiu i o nim nie zapomnę...
Pożyjemy zobaczymy!

Miłego dnia!

5 lat najlepszych w moim zyciu , zmian na lepsze, a teraz powrocilem do stanu w jakim bylem...
Ja nigdy nie bylem w zwiazku, z nia mialem wszystko co pierwsze i najlepsze...
Tez czuje ze juz sie nie zakocham, czulem ze to moja pierwsza i ostatnia kobieta i tak nadal jest... Juz nie wierze w milosc nawet.

Dokladnie pozyjemy zobaczymy...
Milego!

Czasami myślę, że spotykamy jakieś osoby żeby się zmienić lub zmienić ich życie a jak to się stanie odchodzą. Zmieniłam mojego łobuza w mężczyznę godnego zaufania... i co? wypełniłam swoją rolę i odszedł? Bez sensu!
Może Ty też miałeś się zmienić dzięki niej dlatego nie wracaj do stanu w jakim byłeś. Wiem, że żyć się nie chce ale nie zaprzepaść tego nad czym pracowałeś z nią czyli nad sobą.

Mam nadzieję, że przetrwałeś piątek. Dla mnie był straszy! Cały dzień dołek dobrze, że już noc się zbliża może chociaż będę spała.
Bądź dzielny jak zawsze!

360

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
oreo7 napisał/a:

w innym wątku napisałem o moim przypadku - być może kiedyś wróci do ciebie

ale jeżeli była zimna pod koniec waszego związku - to nie sądzę chłopie

jest to najgorsza z opcji .. jeśli jest wściekła to znaczy że nadal nie jesteś jej obojętny

jeśli była smutna to jeszcze jest szansa

ale skoro pisałeś że była obojętna .. to lepiej poszukać za jakiś czas kogo innego

najważniejsze - zachowaj klasę

po czasie się żałuje głupich zakończeń.

Byla zimna, taka inna, myslalem ze poprostu tez sie zmienia, ze juz nie musimy siedziec jak kanarki i sie calowac co chwile... Myslalem ze kilka slodkich buziakow w ciagu dnia wystarczy...
Wsciekla no nieraz byla ale raczej obojetnosc wygrywa...
Smutna tego nie wiem sam... Zreszta nic nie wiem, wiem ze i tak nie wroci, wiec dalem spokuj z tymi podchodami.
Staram sie zachowac, narazie kryje smutek w sobie, jej nic sie mie zale bo wiem ze to nie ma sensu...
Pozdrawiam

361

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Enii na prawde nie wiem, ale na prawde wolalbym wtedy cpac i pic niz mialby ktos mnie zmieniac na jakis czas a potem odchodzic... A ja robie teraz to samo o kilka lat starszy ze zlamanym sercem.
No szkoda ze odszedl, nie wiem dlaczego tak sie dzieje...

Jakos mi to wszystko nie robi, zyje bo zyje, nie martwie sie jutrem, czy krzywda mi sie stanie czy nie... Mam juz w to wszystko wbite.

Piatek myslalem ze dobrze spedze, niestety bylo slabo...
Najpierw pojechalem do znajomych na piwko, niby fajnie... Ale jak patrzalem na te wszystkie pary, ktore sie tula do siebie i w ogole to byla masakra.
Potem pojechalem do znajomego co ma malego synka. Zajmowal sie nim, karmil i takie tam, potem usypial, bylo to tak piekne ze az lezka sie w oku zakrecila...

Musimy dac rade! Kolorowych snow.

362

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Już nie wiem co lepsze.. wyjść z domu i patrzeć na zakochane pary czy siedzieć w domu i dołować się i tak.
Ja wczoraj miałam koszmarny dzień. Tak tęskniłam, że czekałam kiedy tylko się ten dzień skończy. Dzisiaj znowu zaczynam walkę.

Kurcze nie wiem co powiedzieć, żebyś nie wracał do starych nawyków. Wiem, że teraz Cię nic nie obchodzi, nawet co się z Tobą stanie... mam to samo... ale szkoda, żebyś cofał się o kilka lat do tyłu.

Dużo siły na kolejny dzień!

363

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie mam pojecia, trzeba walczyc z samym soba.
No mam nadzieje ze dzisiejszy dzien bedzie lepszy, choc narazie zapowiada sie marnie...

Nic nie mow, sam wiem ze nie wolno mi, ale i tak swoje zrobie.

Dzieki, wzajemnie.

364

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Też mam nadzieję, że będzie lepiej ale już połowa dnia  mija i jest beznadziejnie dalej...
Życzę powodzenia i znajdź ponownie siłę w sobie bo gdzieś kilka dni do tyłu zgubiłeś ją a tak być nie może!!!

365

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Też mam nadzieję, że będzie lepiej ale już połowa dnia  mija i jest beznadziejnie dalej...
Życzę powodzenia i znajdź ponownie siłę w sobie bo gdzieś kilka dni do tyłu zgubiłeś ją a tak być nie może!!!

Kolorowo nie jest, przesadzilem z alkoholem i paleniem, to teraz zdycham za trzech... Ale zyje.
Ja rowniez zycze zebys o tym wszystkim juz nie myslala, wiem jak to strasznie dobija czlowieka.
Zgubilem, zmadrzeje, odzyskam... Kiedy nie wiem, ale wyjde kiedys na prosta, mam nadzieje!

Musimy dac rade!

366

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Aj nie dobrze, że pijesz i palisz ale nie dziwię Ci się w ogóle.
Czuję się dzisiaj fatalnie... w ogóle nie jest lepiej... mijają dni a ja czuję się tak samo i zaczyna mnie to martwić.
Chyba razem mamy gorsze dni...

Musimy!

367

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Aj nie dobrze, że pijesz i palisz ale nie dziwię Ci się w ogóle.
Czuję się dzisiaj fatalnie... w ogóle nie jest lepiej... mijają dni a ja czuję się tak samo i zaczyna mnie to martwić.
Chyba razem mamy gorsze dni...

Musimy!

Zapije smutki, przepale mysli... No niestety takie jest zycie.

Pogadaj z kims, pojdz lub zapros kolezanke, posmiej sie, musisz choc na chwile zabic te mysli...
Wiem jak teraz leze z marnym samopoczuciem, mysle to idzie sie wykonczyc, ale nie mam nawet sil na nic...
Trzeba bedzie sie zmobilizowac, zalozyc usmiech na twarz i jakos isc przez te zycie.
Nie ma co sie martwic, nie wiadomo kiedy to wszystko sie skonczy, czy w ogole sie skonczy... Trzeba sie przyzwyczaic, mam nadzieje ze sie uda. Przyzwyczailem sie na jedno oko patrzec, to i sie naucze z smutkiem zyc. Czas, czas, czas!
Mozliwe ze mamy, musimy swoje przecierpiec, moze tak mialo wszystko byc, moze los nas uczy teraz patrzec na ludzi z gory, nie ufac nikomu oprocz sobie... Mozliwe ze bedziemy sie smiali z sytuacji, a tez moze jeszcze nie zakonczylismy tematu z nimi, a mozliwe ze bedziemy cierpiec do konca zycia... Czas pokaze.

368

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:

Aj nie dobrze, że pijesz i palisz ale nie dziwię Ci się w ogóle.
Czuję się dzisiaj fatalnie... w ogóle nie jest lepiej... mijają dni a ja czuję się tak samo i zaczyna mnie to martwić.
Chyba razem mamy gorsze dni...

Musimy!

Zapije smutki, przepale mysli... No niestety takie jest zycie.

Pogadaj z kims, pojdz lub zapros kolezanke, posmiej sie, musisz choc na chwile zabic te mysli...
Wiem jak teraz leze z marnym samopoczuciem, mysle to idzie sie wykonczyc, ale nie mam nawet sil na nic...
Trzeba bedzie sie zmobilizowac, zalozyc usmiech na twarz i jakos isc przez te zycie.
Nie ma co sie martwic, nie wiadomo kiedy to wszystko sie skonczy, czy w ogole sie skonczy... Trzeba sie przyzwyczaic, mam nadzieje ze sie uda. Przyzwyczailem sie na jedno oko patrzec, to i sie naucze z smutkiem zyc. Czas, czas, czas!
Mozliwe ze mamy, musimy swoje przecierpiec, moze tak mialo wszystko byc, moze los nas uczy teraz patrzec na ludzi z gory, nie ufac nikomu oprocz sobie... Mozliwe ze bedziemy sie smiali z sytuacji, a tez moze jeszcze nie zakonczylismy tematu z nimi, a mozliwe ze bedziemy cierpiec do konca zycia... Czas pokaze.

Nie umiem dzisiaj wstać z łóżka czuję się fatalnie.. nie chce mi się z nikim widzieć, śmiać, rozmawiać... mam dość!
Chce żeby mi to przeszło już do cholery bo nie wytrzymam!!! 

Czas niech lepiej mija szybciej bo ja czuję się coraz gorzej zamiast lepiej! Nie wiem wściekła jestem w tym momencie na siebie na niego na tą całą sytuacje.... znowu agresja mi wróciła.

369

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Nie umiem dzisiaj wstać z łóżka czuję się fatalnie.. nie chce mi się z nikim widzieć, śmiać, rozmawiać... mam dość!
Chce żeby mi to przeszło już do cholery bo nie wytrzymam!!! 

Czas niech lepiej mija szybciej bo ja czuję się coraz gorzej zamiast lepiej! Nie wiem wściekła jestem w tym momencie na siebie na niego na tą całą sytuacje.... znowu agresja mi wróciła.

Może najwyższy czas pójść na terapię jeśli jest coraz gorzej? Może Twoja podświadomość nie chce o Nim zapomnieć hmm? Widać tutaj Twoją ogromną sentymentalność oraz to, że stworzyłaś Sobie na Jego punkcie obsesję.
Jak myślisz jesteś w stanie na nowo znaleźć osobę, którą być może jeszcze bardziej pokochasz? Ktoś zainteresuje się Tobą?

370

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Jest ciezko, ale jesli nie wygrasz ze smutkiem to jutro bedzie takie samo...
Kto by nie chcial, kazdy z nas tutaj, jeden poprostu jest silniejszy, drugi slabszy, jeden ma taka sytuacje i bardziej kocha, drugi inna i mniej kocha... Kazdy z nas jest inny, ja zawsze mowilem, jesli nie bedzie jej obok mnie, umre... A jak sie to zdarzy nie wiem, narazie musze zyc dla mojej mamy, ale zarazem nie moglem obiecac ze bede z Mama na zawsze, nie wiem co jutro mi przyniesie czas...
" Umrę smiejac sie " taki mam tatuaz i jakos nigdy nie balem sie smierci, moze dlatego ze mialem pasje w motocyklach, ale wiedzialem tez ze jesli jest obok mnie kobieta z ktora chce spedzic reszte zycia, staralem sie byc bardziej ostrozny.

Wiesz jeszcze ten dzien nie jest az tak zly, ale noc wykancza... Gdzie by czlowiek nie byl to i tak mysli...
Szkoda raczek do agresji! Lepiej opanowac sytuacje, nie krzyczec, nie bic scian, usiac pomyslec czy warto...

Zawsze mowilem w trudnych sytuacjach do mojej kobiety " Bedzie dobrze "... Za kazdym razem bylo dobrze, nigdy nie bylo zle, czy mialo sie palic, walic bylo dobrze.
Tobie tez powiem. Enii, Bedzie dobrze!

371

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:
Enii napisał/a:

Nie umiem dzisiaj wstać z łóżka czuję się fatalnie.. nie chce mi się z nikim widzieć, śmiać, rozmawiać... mam dość!
Chce żeby mi to przeszło już do cholery bo nie wytrzymam!!! 

Czas niech lepiej mija szybciej bo ja czuję się coraz gorzej zamiast lepiej! Nie wiem wściekła jestem w tym momencie na siebie na niego na tą całą sytuacje.... znowu agresja mi wróciła.

Może najwyższy czas pójść na terapię jeśli jest coraz gorzej? Może Twoja podświadomość nie chce o Nim zapomnieć hmm? Widać tutaj Twoją ogromną sentymentalność oraz to, że stworzyłaś Sobie na Jego punkcie obsesję.
Jak myślisz jesteś w stanie na nowo znaleźć osobę, którą być może jeszcze bardziej pokochasz? Ktoś zainteresuje się Tobą?

Nie jestem w stanie sobie nikogo znaleźć ani nie uważam, że pokocham kogoś tak mocno jak jego.
O terapii myślę już coraz bardziej ale chcę dać sobie jeszcze więcej czasu bo sprawa jednak jest nadal świeża.
Sama nie wiem co się ze mną dzieję, nigdy taka nie byłam.
Wiem, że jeśli nic się nie ruszy do przodu przez jakiś czas jeszcze to poproszę o pomoc terapeutę.

372

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Jest ciezko, ale jesli nie wygrasz ze smutkiem to jutro bedzie takie samo...
Kto by nie chcial, kazdy z nas tutaj, jeden poprostu jest silniejszy, drugi slabszy, jeden ma taka sytuacje i bardziej kocha, drugi inna i mniej kocha... Kazdy z nas jest inny, ja zawsze mowilem, jesli nie bedzie jej obok mnie, umre... A jak sie to zdarzy nie wiem, narazie musze zyc dla mojej mamy, ale zarazem nie moglem obiecac ze bede z Mama na zawsze, nie wiem co jutro mi przyniesie czas...
" Umrę smiejac sie " taki mam tatuaz i jakos nigdy nie balem sie smierci, moze dlatego ze mialem pasje w motocyklach, ale wiedzialem tez ze jesli jest obok mnie kobieta z ktora chce spedzic reszte zycia, staralem sie byc bardziej ostrozny.

Wiesz jeszcze ten dzien nie jest az tak zly, ale noc wykancza... Gdzie by czlowiek nie byl to i tak mysli...
Szkoda raczek do agresji! Lepiej opanowac sytuacje, nie krzyczec, nie bic scian, usiac pomyslec czy warto...

Zawsze mowilem w trudnych sytuacjach do mojej kobiety " Bedzie dobrze "... Za kazdym razem bylo dobrze, nigdy nie bylo zle, czy mialo sie palic, walic bylo dobrze.
Tobie tez powiem. Enii, Bedzie dobrze!

Dziękuje Ci bardzo.  Nie wiem co się ze mną dzieje dzisiaj. Chyba żebym się opanowała musiałbyś mnie pilnować 24/7 heheh chociaż teraz się uśmiechnęłam tongue

Widzisz mówiłam, że ten weekend będzie wyzwaniem. Wiedziałam to!

Oszaleć można!

373

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:
Enii napisał/a:

Nie umiem dzisiaj wstać z łóżka czuję się fatalnie.. nie chce mi się z nikim widzieć, śmiać, rozmawiać... mam dość!
Chce żeby mi to przeszło już do cholery bo nie wytrzymam!!! 

Czas niech lepiej mija szybciej bo ja czuję się coraz gorzej zamiast lepiej! Nie wiem wściekła jestem w tym momencie na siebie na niego na tą całą sytuacje.... znowu agresja mi wróciła.

Może najwyższy czas pójść na terapię jeśli jest coraz gorzej? Może Twoja podświadomość nie chce o Nim zapomnieć hmm? Widać tutaj Twoją ogromną sentymentalność oraz to, że stworzyłaś Sobie na Jego punkcie obsesję.
Jak myślisz jesteś w stanie na nowo znaleźć osobę, którą być może jeszcze bardziej pokochasz? Ktoś zainteresuje się Tobą?

Nie jestem w stanie sobie nikogo znaleźć ani nie uważam, że pokocham kogoś tak mocno jak jego.
O terapii myślę już coraz bardziej ale chcę dać sobie jeszcze więcej czasu bo sprawa jednak jest nadal świeża.
Sama nie wiem co się ze mną dzieję, nigdy taka nie byłam.
Wiem, że jeśli nic się nie ruszy do przodu przez jakiś czas jeszcze to poproszę o pomoc terapeutę.

No właśnie masz obsesję na Jego punkcie hmm. Możesz nawet "kochać za bardzo" - jest na forum taki wątek, może poczytasz i zobaczysz czy takie zachowanie pasuje do Twojego. Musisz pogodzić się, że w życiu są sytuacje które na początku wydają się nam najgorszym co nas mogło spotkać w życiu, ale z biegiem lat okaże się "darem od losu". Jeśli tak Ciebie potraktował to oznacza, że nie kocha. A co byś zrobiła gdyby zamiast odejść postanowił wykorzystać to przeciwko Tobie?
Daj Sobie granicę do kiedy chcesz Sama spróbować z tym walczyć, później spróbuj poszukać pomocy.
Może zamiast koncentrować się tylko na plusach związku, zacznij szukać jego minusów? Szczególnie Jego stosunku do Ciebie.

374

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dasz rade, jestes silna i bedziesz silna!
Hehe pewnie ze tak, gorzej jak ja bym dostal przez przypadek... Nie no zartuje.
Widzisz a jednak mozna sie usmiechnac.
Dobrze ze ja nie patrze na kalendarz, mniej to znosze.

Mozna, mozna!

375

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:
Enii napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Może najwyższy czas pójść na terapię jeśli jest coraz gorzej? Może Twoja podświadomość nie chce o Nim zapomnieć hmm? Widać tutaj Twoją ogromną sentymentalność oraz to, że stworzyłaś Sobie na Jego punkcie obsesję.
Jak myślisz jesteś w stanie na nowo znaleźć osobę, którą być może jeszcze bardziej pokochasz? Ktoś zainteresuje się Tobą?

Nie jestem w stanie sobie nikogo znaleźć ani nie uważam, że pokocham kogoś tak mocno jak jego.
O terapii myślę już coraz bardziej ale chcę dać sobie jeszcze więcej czasu bo sprawa jednak jest nadal świeża.
Sama nie wiem co się ze mną dzieję, nigdy taka nie byłam.
Wiem, że jeśli nic się nie ruszy do przodu przez jakiś czas jeszcze to poproszę o pomoc terapeutę.

No właśnie masz obsesję na Jego punkcie hmm. Możesz nawet "kochać za bardzo" - jest na forum taki wątek, może poczytasz i zobaczysz czy takie zachowanie pasuje do Twojego. Musisz pogodzić się, że w życiu są sytuacje które na początku wydają się nam najgorszym co nas mogło spotkać w życiu, ale z biegiem lat okaże się "darem od losu". Jeśli tak Ciebie potraktował to oznacza, że nie kocha. A co byś zrobiła gdyby zamiast odejść postanowił wykorzystać to przeciwko Tobie?
Daj Sobie granicę do kiedy chcesz Sama spróbować z tym walczyć, później spróbuj poszukać pomocy.
Może zamiast koncentrować się tylko na plusach związku, zacznij szukać jego minusów? Szczególnie Jego stosunku do Ciebie.

Czytałam wątek o kobietach, które kochają za bardzo ponieważ sama się nad tym zastanawiałam czy nie jestem jedną z nich. Nie znalazłam tam nic co mnie definiuje ale nie wykluczam tego bo po prostu może sama siebie nie umiem obiektywnie ocenić. Wyznaczyłam sobie już czas do kiedy chcę sama z tym walczyć, jeśli po tym czasie nic się nie zmieni zgłoszę się po pomoc.
Co do związku staram się znajdować jakieś minusy jednak cały czas widzę więcej plusów bo naprawdę mieliśmy bardzo udaną relacje, nawet mogę powiedzieć, że z perspektywy innych związków w jakich byłam ten był bardzo dobry.
Jego stosunek do mnie wręcz idealny... też sobie mówiłam, że może ja tak idealizuje go ale to był naprawdę czuły i kochający mężczyzna.
Bardzo ciężko mi znaleźć minusy... wiadomo są ale nie takie żeby mnie do niego zniechęciły, znacznie więcej jest tych plusów.

No nic na razie staram się jakoś z tym walczyć są momenty lepsze są gorsze, jakoś żyć trzeba.

Dziękuję za cenne rady na pewno się przydadzą!

376

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Dasz rade, jestes silna i bedziesz silna!
Hehe pewnie ze tak, gorzej jak ja bym dostal przez przypadek... Nie no zartuje.
Widzisz a jednak mozna sie usmiechnac.
Dobrze ze ja nie patrze na kalendarz, mniej to znosze.

Mozna, mozna!

hehehe dziękuję, że mnie dzisiaj rozbawiłeś tongue
Nie dostałbyś nie martw się panuję nad sobą tongue

Ja odliczam dni nawet ile się już do mnie nie odzywa.. wiem paranoja i zdaje mi się, że bez niego minęła już wieczność a tak naprawdę tak mało dni.

Też jesteś silny, 10 razy bardziej niż ja! i taki silny trzymaj się cały czas!

Miłego wieczoru!

377

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Prosze bardzo. Nigdy nie mow nigdy, oj tam dostac od kobiety, da sie przezyc...

Nie ma sensu, wtedy bardziej sie nakrecasz... Gdybym ja mial liczyc, to umarlbym z tesknoty... U mnie tez katastrofalne sa te miesiace bez niej, ale wazne ze ona jest szczesliwa(mam nadzieje)...

Silny nie jestem, jak bym byl silny to nawet lzy bym nie puscil... Nie plakalem nigdy, mimo ze mialem ciezke sytuacje, ale dawalem rade... A tu dopiero widze jaki jestem slaby, ale wiedzialem ze nie wytrzymam rozstania z nia...

Rowniez milego i spokojnego wieczoru!

378

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Stało się, rozmawiałem z nią i powiedziała że nie ma już uczuć, nie wie czy jeszcze kiedykolwiek bedziemy razem, bo mówi,że zycie jest nieprzewidywalne i wszystko sie moze stac, ale tez nic do mnie nie czuje w co ciezko mi uwierzyc po takiej "wielkiej" milosci, walczyłem, chciałem ją jakoś przekonać, nie udało się, rozmawialiśmy pare razy na facebooku o tym co u nas, tak normalnie, jak znajomi, ale nie daje tak rady, jak widze,że ona pisze do mnie tak bez uczuć, a ja zrobiłbym dla niej dosłownie wszystko. Nie wiem czy dobrze zrobiłem, ale powiedziałem,że nie dam już tak rady,że jeśli mam o niej zapomnieć, tak ak tego bardzo chce, to musze ją zablokować i całkowicie urwać z nią kontakt. Zrobiłem to sad Pewnie teraz wgl przestanie o mnie myśleć, stwierdzi,że byłem jej życiowym błędem, ale może tak musiało być, te częste kłótnie obojga nas wykańczały, nie byłem zbyt dojrzały do związku  na odległość i nieświadomie go straciłem. Chce jeszcze poczuć się tak szczęśliwy jak wtedy, zakochać się,ale jak mam to zrobić skoro myślę tylko o niej i widzę jak ona bardzo ma to gdzieś sad Mineły 2 miesiące, a ja się czuje jakby zerwała ze mną wczoraj, jak to przetrwać, co zrobić żeby o niej zapomnieć skoro ją tak bardzo kocham ?

379

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Płacz to nie oznaka słabości tylko wielkich uczuć i wielkiego serca. Czasami wydaje nam się, że jesteśmy strasznie słabi bo jedna osoba może nas tak mocno zranić ale dzięki temu tez udowadniamy, że jesteśmy silni bo bierzemy to na klatę.
Nie ważne, że przechodzimy piekło, ważne, że przez nie przejdziemy a tak na pewno będzie!

Staram się nie liczyć dni ale samoczynnie mi to wychodzi...za jakiś czas pewnie przestanę.

Trzymaj się i pamiętaj, że przeszedłeś już kawał drogi!
Śpij spokojnie!

380

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Stało się, rozmawiałem z nią i powiedziała że nie ma już uczuć, nie wie czy jeszcze kiedykolwiek bedziemy razem, bo mówi,że zycie jest nieprzewidywalne i wszystko sie moze stac, ale tez nic do mnie nie czuje w co ciezko mi uwierzyc po takiej "wielkiej" milosci, walczyłem, chciałem ją jakoś przekonać, nie udało się, rozmawialiśmy pare razy na facebooku o tym co u nas, tak normalnie, jak znajomi, ale nie daje tak rady, jak widze,że ona pisze do mnie tak bez uczuć, a ja zrobiłbym dla niej dosłownie wszystko. Nie wiem czy dobrze zrobiłem, ale powiedziałem,że nie dam już tak rady,że jeśli mam o niej zapomnieć, tak ak tego bardzo chce, to musze ją zablokować i całkowicie urwać z nią kontakt. Zrobiłem to sad Pewnie teraz wgl przestanie o mnie myśleć, stwierdzi,że byłem jej życiowym błędem, ale może tak musiało być, te częste kłótnie obojga nas wykańczały, nie byłem zbyt dojrzały do związku  na odległość i nieświadomie go straciłem. Chce jeszcze poczuć się tak szczęśliwy jak wtedy, zakochać się,ale jak mam to zrobić skoro myślę tylko o niej i widzę jak ona bardzo ma to gdzieś sad Mineły 2 miesiące, a ja się czuje jakby zerwała ze mną wczoraj, jak to przetrwać, co zrobić żeby o niej zapomnieć skoro ją tak bardzo kocham ?

Zrobiłeś bardzo dobrze! Przechodzę to samo bo również zerwałam całkiem kontakt dla swojego dobra bo jego obojętność mnie męczyła i zabijała.
Co mogę doradzić...nic... będzie cholernie ciężko, będziesz miał chęci do niej napisać nie raz szczególnie jak wezmą Cię wspomnienia ale pamiętaj nie wolno Ci tego zrobić. Ja mam brak kontaktu od tygodnia no już ponad nawet i jest cholernie trudno a tęsknota zabija ale zaciśnij zęby i nie daj się. 

Bądź dzielny i pamiętaj, że z każdym dniem jesteś silniejszy nawet jak tego nie czujesz to robisz chociaż minimalny kroczek!

Spokojnej nocy!

381

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Chyba nie ma nic gorszego niż obojętność kochanej przez nas osoby, przez całe moje życie nigdy nie czułem takiego bólu jak teraz, była moją pierwszą miłością i miała być tą ostatnią, minie bardzo wiele czasu zanim o niej zapomne, o ile wgl zapomne, ale zablokowalem ja bo nie chce widzieć jak bardzo ma mnie gdzieś, jak sobie układa życie od nowa z kimś innym. Jeśli się rozstaliśmy to może tak musiało być, może gdzieś tam czeka na mnie ta jedyna z którą spędzę życie i będę jeszcze szczęśliwszy i już nie będę popełniał głupich błędów.

382 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-05-02 22:58:25)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

takijeden123 wiem jak Ci ciezko, ale czeka Cie pobudka, jak kazdgo z nas. Tu chodzi teraz o Ciebie, nie mozesz cierpiec przez cos na co nie masz juz wplywu. Wiem, latwo mowic... akurat czesto wieczorami mam dziwny humor, mam wszystko w dupie i trzezwo mysle.

Wiem co czujesz, bo tez przestalem ufac po jednym duzym wybryku i kilku mniejszych wczesniej, do tego w depresji bylem czesto nieznosny czego poprostu nie wytrzymala. Jeszcze jej zmiana charakteru,otoczenia i ciagly metlik w glowie nie pozwalal mi trzezwo oceniac sytuacji. Totalna dezorientacja, jakby ktos ja zformatowal i zainstalowal inny system a ja dzialalem dalej na starym, ale zawirusowanym.
Ona te decyzje podjela juz duzo wczesniej, Twoja pewnie podobnie. Nigdy nie sadzilem, ze bylaby zdolna od tak, z nienacka wyznac, ze nie wie co do mnie czuje, ze nie jest mnie juz pewna (od 2 lat dopytywala kiedy sie jej oswiadcze w koncu, a bylismy razem troche ponad 3) i ze to koniec.
Tez byl to zwiazek na odleglosc, a szok byl o tyle duzy ze w ciagu 2h (po kupnie biletow) oznajmila, ze nie chce zebym przyjechal. Kop w dupe i zapewnienie, ze znajde sobie napewno kogos.
Mna trzasla godzine jak jej sluchalem, mialem drgawki i palpitacje serca jak narkoman na glodzie... i czasem miewam takie ataki paniki, czesto rano kiedy sie wybudzam i wlacza sie "analizator widma"... musisz to przerobic, to Cie wzmocni, ale musisz zrozumiec dlaczego tak sie dzieje i obserwowac siebie,mysli,reakcje... wierze w Ciebie!

Chcialoby sie powiedziec "Witaj w klubie" (polecam film!)... ale to nie na miejscu, jeszcze nie smile

Jeszcze slowko do PsxU. Jestes tutaj weteranem, zazdroszcze, ze juz tak daleko zaszedles, biore przyklad z Ciebie wink

383 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-05-02 23:14:09)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Czytałam wątek o kobietach, które kochają za bardzo ponieważ sama się nad tym zastanawiałam czy nie jestem jedną z nich. Nie znalazłam tam nic co mnie definiuje ale nie wykluczam tego bo po prostu może sama siebie nie umiem obiektywnie ocenić. Wyznaczyłam sobie już czas do kiedy chcę sama z tym walczyć, jeśli po tym czasie nic się nie zmieni zgłoszę się po pomoc.
Co do związku staram się znajdować jakieś minusy jednak cały czas widzę więcej plusów bo naprawdę mieliśmy bardzo udaną relacje, nawet mogę powiedzieć, że z perspektywy innych związków w jakich byłam ten był bardzo dobry.
Jego stosunek do mnie wręcz idealny... też sobie mówiłam, że może ja tak idealizuje go ale to był naprawdę czuły i kochający mężczyzna.
Bardzo ciężko mi znaleźć minusy... wiadomo są ale nie takie żeby mnie do niego zniechęciły, znacznie więcej jest tych plusów.

No nic na razie staram się jakoś z tym walczyć są momenty lepsze są gorsze, jakoś żyć trzeba.

Dziękuję za cenne rady na pewno się przydadzą!

Najważniejsze, abyś nie przejmowała się porażkami smile. Nie zawsze efekty jakiś działań będą wymierne, ale najważniejsze aby wówczas szukać innych sposobów. Podobnie jest przy odchudzaniu (oczywiście NAWET nie próbuję porównywać utraty ukochanej osoby do próby odchudzania, ale chodzi o bardzo podobny mechanizm walki) niejednokrotnie trzeba znaleźć odpowiadającą nam dietę + ćwiczenia. Niektórzy sami na "własną rękę" zrobią to szybko podtrzymując się doświadczeniami lub szybko do tego dojdą, a niektórzy będą potrzebowali pomocy dietetyka, a nawet psychologa np. emocjonalni podjadacze. O tym czy ktoś z "drugiej puli" znajdzie rozwiązanie będzie zależało od jego determinacji - czy nie widząc rezultatów nie podda się.
Trzeba dążyć do celu i w razie potrzeby zmienić ścieżkę na inną.
A ja widzę jeden ogromny minus - nie powiedział Ci co Jego męczyło i nie chciał dać Wam szansy. Niestety prawdą jest, że odszedł z JAKIEGOŚ POWODU, ale wolał schować głowę w piasek, aby uniknąć pracy nad związkiem. W pewnym momencie mojego związku z mężem zauroczenie nie przeistoczyło się w miłość. Zamiast uciec RAZEM przeprowadziliśmy rozmowę i zaczęłam chodzić na indywidualną terapię + niektóre spotkania były wspólne. Poradziliśmy Sobie, rozwiązałam mój problem, który HAMOWAŁ rozwój moich uczuć względem męża (długo by pisać o co chodziło - osobiście bez pomocy nie wpadłabym, że problem jest tak skomplikowany). Po zakończeniu terapii i pewnym czasie (uczucia potrzebowały czasu na rozwój) pokochałam całym sercem i kocham do dziś jak nikogo innego. Było strasznie ciężko. Ale z Jego pomocą dałam radę, bo tego chciałam. Rozumiem, że nie ma związku bez miłości, ale czy najpierw nie należy zawalczyć, aby się przekonać czy PROBLEM NIE SIEDZI W NAS SAMYCH i czy nie można coś na to poradzić?
Jak dla mnie obecnie ludzie żyją szybko - wyniki mają być szybko, dobra praca po studiach szybko, przygotowywanie jedzenia musi być szybko, więc i związki muszą rozwijać się szybko i nie można przecież TRACIĆ czasu na ich odbudowę już lepiej wymienić na "inny model" jak to się robi ze wszystkim.

384

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Lasolitude, przykladu ze mnie nie bierz... Bron Boze! Robie zle rzeczy, nie chcialbym zeby ludzie szli w moje slady, bo wiem jakie cholerstwo robie.

Chcialbym daleko zajsc... Uwierz ze czuje to samo co my wszystcy, lza poleci, tesknota, 5 lat w 5 minut... NAJLEPSZYCH LAT...
Poprostu wiem ze musze smutek zachowac w sobie, nikogo nie interesuja te problemy, jak ich obecnie nie przezywa.. Chcialbym w koncu aby bylo dobrze(nadzieja), lub zebym zapomnial.
Co tu wiecej pisac...
Pozdrawiam, trzymaj sie!

385

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:

Najważniejsze, abyś nie przejmowała się porażkami smile. Nie zawsze efekty jakiś działań będą wymierne, ale najważniejsze aby wówczas szukać innych sposobów. Podobnie jest przy odchudzaniu (oczywiście NAWET nie próbuję porównywać utraty ukochanej osoby do próby odchudzania, ale chodzi o bardzo podobny mechanizm walki) niejednokrotnie trzeba znaleźć odpowiadającą nam dietę + ćwiczenia. Niektórzy sami na "własną rękę" zrobią to szybko podtrzymując się doświadczeniami lub szybko do tego dojdą, a niektórzy będą potrzebowali pomocy dietetyka, a nawet psychologa np. emocjonalni podjadacze. O tym czy ktoś z "drugiej puli" znajdzie rozwiązanie będzie zależało od jego determinacji - czy nie widząc rezultatów nie podda się.
Trzeba dążyć do celu i w razie potrzeby zmienić ścieżkę na inną.
A ja widzę jeden ogromny minus - nie powiedział Ci co Jego męczyło i nie chciał dać Wam szansy. Niestety prawdą jest, że odszedł z JAKIEGOŚ POWODU, ale wolał schować głowę w piasek, aby uniknąć pracy nad związkiem. W pewnym momencie mojego związku z mężem zauroczenie nie przeistoczyło się w miłość. Zamiast uciec RAZEM przeprowadziliśmy rozmowę i zaczęłam chodzić na indywidualną terapię + niektóre spotkania były wspólne. Poradziliśmy Sobie, rozwiązałam mój problem, który HAMOWAŁ rozwój moich uczuć względem męża (długo by pisać o co chodziło - osobiście bez pomocy nie wpadłabym, że problem jest tak skomplikowany). Po zakończeniu terapii i pewnym czasie (uczucia potrzebowały czasu na rozwój) pokochałam całym sercem i kocham do dziś jak nikogo innego. Było strasznie ciężko. Ale z Jego pomocą dałam radę, bo tego chciałam. Rozumiem, że nie ma związku bez miłości, ale czy najpierw nie należy zawalczyć, aby się przekonać czy PROBLEM NIE SIEDZI W NAS SAMYCH i czy nie można coś na to poradzić?
Jak dla mnie obecnie ludzie żyją szybko - wyniki mają być szybko, dobra praca po studiach szybko, przygotowywanie jedzenia musi być szybko, więc i związki muszą rozwijać się szybko i nie można przecież TRACIĆ czasu na ich odbudowę już lepiej wymienić na "inny model" jak to się robi ze wszystkim.

Bardzo się staram podnieść i jakoś sobie z tym radzić. Zgadzam się z Tobą co do słowa, że po prostu uciekł i schował głowę w piasek zamiast pracować nad tym co tak długo budowaliśmy. Nie rozumiem jego decyzji ale widocznie nie muszę.
Sama zauważyłam, że teraz jak coś się psuje kupujemy nowe i tak jest też w związkach... coś nie wychodzi czas na nowy model... nie popieram takiego zachowania dla mnie miłość jest na dobre i na złe i polega na pracy, ciężkiej pracy.
Terapia to super sprawa może wiele zdziałać pod warunkiem, że wykazuje się jakieś chęci dlatego jeśli nie będę dawała sobie rady na pewno się na nią zdecyduje!

Jeszcze raz dzięki za te słowa!

386

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Coraz nas tu więcej a tak mówią wiosna nadeszła, ludzie się zakochują, ta właśnie widać tongue

takijeden123 bądź po prostu chłopie silny bo innej rady nie ma. Pamiętaj tylko to co pisałam wyżej nie daj się skusić tęsknocie i nie odzywaj się do niej... od tego bądź jak najdalej! A jak najdzie Cie taka ochota jesteśmy tutaj więc wal jak w dym!

Powiem Wam, że jak już się z niego wyleczę (bo mam nadzieję, że się wyleczę!) przeczytam od początku co tu wypisywałam.
Aż chyba sobie wydrukuję, żebym miała nauczkę na przyszłość jak się będę chciała znowu tak beznadziejnie zakochać hehe big_smile
Przepraszam już jakieś głupie żarty się mnie trzymają... zmienne nastroje... po prostu czasami nie mam już sił płakać tongue

Trzymam za Was wszystkich kciuki i za każdego z osobna!
Dobrej i przede wszystkim spokojnej nocy.. bez żadnych niepożądanych myśli!

387

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Płacz to nie oznaka słabości tylko wielkich uczuć i wielkiego serca. Czasami wydaje nam się, że jesteśmy strasznie słabi bo jedna osoba może nas tak mocno zranić ale dzięki temu tez udowadniamy, że jesteśmy silni bo bierzemy to na klatę.
Nie ważne, że przechodzimy piekło, ważne, że przez nie przejdziemy a tak na pewno będzie!

Staram się nie liczyć dni ale samoczynnie mi to wychodzi...za jakiś czas pewnie przestanę.

Trzymaj się i pamiętaj, że przeszedłeś już kawał drogi!
Śpij spokojnie!

Przestaniesz, i bedziesz myslec o czym innym... Niestety tak zawsze jest... Z jednego dajesz rade wyjsc, drugie Cie boli, o drugim zapomniesz a zarazem zrobisz trzy kroki w tyl.

Ty rowniez! Badz silna.
Milej nocy.

388

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Coraz nas tu więcej a tak mówią wiosna nadeszła, ludzie się zakochują, ta właśnie widać tongue

takijeden123 bądź po prostu chłopie silny bo innej rady nie ma. Pamiętaj tylko to co pisałam wyżej nie daj się skusić tęsknocie i nie odzywaj się do niej... od tego bądź jak najdalej! A jak najdzie Cie taka ochota jesteśmy tutaj więc wal jak w dym!

Powiem Wam, że jak już się z niego wyleczę (bo mam nadzieję, że się wyleczę!) przeczytam od początku co tu wypisywałam.
Aż chyba sobie wydrukuję, żebym miała nauczkę na przyszłość jak się będę chciała znowu tak beznadziejnie zakochać hehe big_smile
Przepraszam już jakieś głupie żarty się mnie trzymają... zmienne nastroje... po prostu czasami nie mam już sił płakać tongue

Trzymam za Was wszystkich kciuki i za każdego z osobna!
Dobrej i przede wszystkim spokojnej nocy.. bez żadnych niepożądanych myśli!

Widzisz nieraz mozna sie usmiechnac, w takich dniach to cud.
Dasz rade, wkoncu bedziesz tylko puszczala lze, jesli wspomnienia nie wroca... Trzeba sie wyplakac i wtedy jakos stanac na nogach.
Dzisiaj tez omal sie nie poryczalem, ale udalo mi sie wyjsc z sytuacji...

Trzymaj sie!

389

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Przepraszam już jakieś głupie żarty się mnie trzymają... zmienne nastroje... po prostu czasami nie mam już sił płakać tongue

Swiatelko w tunelu wink

Spokojnej nocy smile

390

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dlaczego zawsze najłatwiej jest się poddać, skoro mnie tak bardzo kochała, to czemu nie chciała ze mną tego naprawić. Wiem,że to było już nie do zniesienia,ale wyjechala do innego miasta tak  nagle, wczeniej caly czas była przy mnie i zaczeło mi odwalać sad Za każdym razem jak sie kłocilismy, to nie odzywała się 2 dni, po czym przychodził weekend, godziliśmy się, było znów super, a później znowu to samo. Tak teraz myślę,że można było tyle rzeczy zrobić żeby to naprawić,a w każdej kłótni zostawałem sam, nie rozumiała mnie bo ja cały czas siedziałem w domu na miejscu, a ona co chwile to poznawała nowych znajomych, miała dla mnie coraz mniej czasu. Jak coś nie odpowiada to najlepiej to wyrzucić i zapomnieć, po co się męczyć żeby próbować to w jakiś sposób naprawić. Zawsze myslalem, ze jestem wyjątkowy, a byłem po prostu jej kolejnym chłopakiem, nikim ważnym, kimś kogo łatwo będzie zastąpić.

Posty [ 326 do 390 z 663 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026