netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

662 odpowiedzi91 617 wyświetleńzałożony przez PsxU, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 663 ]

261

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ehh było tak dobrze a wszystko dzisiaj znowu wróciło sad strasznie chciałbym do niej napisać, ale wydaje mi się że to zły pomysł, bo ona sama do mnie się nie odezwała ani razu,chciałbym ją zapytać czy nie da nam jeszcze jednej szansy mimo że wiem, że dla niej już nic nie znacze. To boli bo ja tak bardzo to przezywam a z tego co slysze ona radzi sobie bardzo dobrze, pewnie wgl już o mnie nie pamięta, stara się wgl o mnie nie myśleć i myśli o tych wszystkich kłótniach które zniszczyły nasz związek. Chciała ze mną spędzić życie a teraz jestem pewnie dla niej najbardziej obojętną osobą na świecie a mimo to chciałbym zrobić dla niej wszystko sad nie wiem ile to jeszcze potrfa zanim to wszystko minie, i czy mam do niej pisać poraz kolejny czy nie chce spróbować od nowa, czy zostawić to tak jak jest i czekać na jakiś cud? Ona ma gdzieś to co do niej czuje sad

262

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Ehh było tak dobrze a wszystko dzisiaj znowu wróciło sad strasznie chciałbym do niej napisać, ale wydaje mi się że to zły pomysł, bo ona sama do mnie się nie odezwała ani razu,chciałbym ją zapytać czy nie da nam jeszcze jednej szansy mimo że wiem, że dla niej już nic nie znacze. To boli bo ja tak bardzo to przezywam a z tego co slysze ona radzi sobie bardzo dobrze, pewnie wgl już o mnie nie pamięta, stara się wgl o mnie nie myśleć i myśli o tych wszystkich kłótniach które zniszczyły nasz związek. Chciała ze mną spędzić życie a teraz jestem pewnie dla niej najbardziej obojętną osobą na świecie a mimo to chciałbym zrobić dla niej wszystko sad nie wiem ile to jeszcze potrfa zanim to wszystko minie, i czy mam do niej pisać poraz kolejny czy nie chce spróbować od nowa, czy zostawić to tak jak jest i czekać na jakiś cud? Ona ma gdzieś to co do niej czuje sad

Wiesz najlepiej jest nie pisać jeśli starałeś się i nic z tego nie wyszło. Mój facet też zepsuł nasz związek mimo to ja marzę żeby napisał z pytaniem czy dam mu szanse ale nie doczekam się.
Czasami jest tak, że jedna strona nie pisze bo myśli, że ta osoba nie chce tego a tak naprawdę ta osoba na to czeka całymi dniami. Zawsze mówiono mi, żeby rozmawiać ze sobą bo milczenie jest pełne niedomówień i wychodzą z niego bardzo złe sytuacje.
To Ty musisz wiedzieć czy widzisz u niej jakieś szanse. Jeśli stanowczo powiedziała, że nie chce być z Tobą nie pisz bo to nic nie da. Możesz błagać a i tak ona zrobi swoje.
Wiem jakie to ciężkie bo sama się gryzę z tym, żeby nie napisać ale chcę tylko wiedzieć jak się czuje i co robi... niestety nie mogę.
Bądź dzielny i trzymaj rączki daleko od telefonu.
Powodzenia!

263 Ostatnio edytowany przez takijeden123 (2015-04-25 20:41:38)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

To że nic do mnie nie czuje ni powiedziała wprost mi tylko dowiedziałem się,że jednemu z moich znajomych tak powiedziała, mi tego wprost nie chce powiedziec. Tyle razy się starałem  i nic sad po prostu nie moge w to uwierzyć, że ona do mnie niczego nie czuje, bo zawsze bardzo sie kochaliśmy i to okazywaliśmy.Wszystko bym zrobił żeby do mnie wróciła, a tak niewiele mogę. Zachowywałem się jak idiota i mam za swoje, w końcu kto by chciał być z takim zazdrośnikiem, ale poza tym, że pod koniec związku tak mi odwalało zawsze o nią dbałem, wspierałem, spędzałem z nią każdą wolną chwilę, dlaczego tego nie chce pamiętać, tylko to że pod koniec nie potrafiłem zaufać :(nawet nie chce się spotkać, bo mówi że to za wcześnie i mogłoby to boleć

264

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:
takijeden123 napisał/a:

sam przez to wszystko zaczalem wieceej pić,zaczalem chodzić po klubach,chociaz wczesniej tego nie robiłem, ale widze, że to tylko chwilowe  załagodzenie sprawy i przez to moge jeszcze bardziej skomplikować sobie życie.Powiedziała mi jakis czas temu że już nic nie czuje, a jeszcze niedawno przysięgała miłość aż do śmierci, że jak sie rozstaniemy kiedykolwiek to będzie o mnie walczyła, bo nigdy nikogo lepszego nie znajdzie i co? to były tylko puste słowa.

U mnie to samo bylo, kochamy sie az do smierci, te slowa puste... Prawdziwa milosc wszystko przetrwa, takie jest moje zdanie... Moje lenistwo, grywanie na komputerze daloby sie przeciez naprawic... Przeciez jej nigdy w zyciu nie zdradzilem... Ale coz widocznie tak mialo byc.
Jak dostalem slowa " nie kocham Cie od roku " to normalnie nie wiedzialem co ze soba zrobic, odszedlem z lzami w oczach od niej... A potem kleilem fakty, jak to mozliwe? Przeciez dostawalem od niej wszelakie prezenty, gdzie zawsze bylo " Bede Cie kochac na zawsze " i takie tam puste slowa...
Przykre to, ale co zrobi zwykly szary czlowiek.

Nie wyobrażam sobie usłyszeć ''nie kocham Cię'' od osoby, która jest dla mnie całym światem. To jest zabójstwo dlatego współczuje... ja może nie usłyszałam tego wprost ale skoro odszedł na to wychodzi prawda?
Też zastanawiam się jak mógł to zakończyć przecież wszystko można było naprawić. Nie było kłamstwa lub zdrady a mimo to runęło.
Nauczyło Cię to dużo.. wiesz słyszałam kiedyś, że pierwsza miłość rzadko się udaje bo dopiero wtedy uczymy się jak żyć w związku i popełniamy dużo błędów. Taka lekcja jest już na całe życie... szkoda, że to aż takie trudne i aż tak trzeba się namęczyć żeby coś zrozumieć i czegoś nauczyć.
Widzisz Ty walczyłeś ona tego nie chciała. Ja marzę, żeby zawalczył ale on nie chce.
A tak marzyłam o wielkiej miłość, aż do końca o kochającym mężu, który nigdy mnie nie zawiedzie a teraz marzę tylko o tym, żeby poczuć się lepiej.
Jak to w jednej chwili świat może stanąć na głowie.

Miłego dnia! Już kolejny dzień jesteśmy do przodu smile

Strasznie boli, ale ja zawsze chce prawdy, wole sie dowiedziec o tym wprost niz za plecami... Jesli mnie nie kochala rok, dlaczego ze mna byla? To jest chore, ja juz nic z tego wszystkiego nie rozumie...

Nauczylo mnie zeby juz nikomu nie ufac... Nikogo jak narazie kochac... Nie wierze juz w slowo "bedziemy do konca zycia"... Poprostu licze sam na siebie, jesli sie to dowiedzialem od najukochanszej osoby, drugiej mamy! To ja podziekuje, milosci dla mnie nie ma.
Fakt tez o tym slyszalem. Slyszalem tez "Znajdziesz sobie jeszcze taka kobiete, ze bedziesz w szoku", podziekuje...
Robilem bledy do naprawienia... Moze nieraz przesadzalem, ale nigdy nie uderzylem, nie wyzwalem, nie patrzylem na inne...
Gra, nie wychodzenie z nia, nuda same dziecinne zachowanie, gdyby mozna bylo cofnac czas...

Walczylem jak zolnierz o swoj ukochany kraj! Nic...
Marzen juz raczej nie posiadam, moje najwazniejsze sie nie spelnilo.
Pewnie ze kolejny dzien za nami. Milego

265

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

ja traktowałem ją jakby była moją własnością pod koniec... jak gdzieś wychodziła to bałem sie ze mnie zdradzi, przez co rodziły się kłótnie i wcale się nie dziwie że odeszła i pewnie przez to nie uwierzy,że mogłem zmienić myślenie i samego siebie. Sam nie wiem czy się zmieniłem, ale czuję że zrozumiałem to wszystko, czego wczesniej nie chciałem zrozumieć. Dam jej spokój, ale jak dowiem się, że jest w mojej miejscowości będę prosił o spotkanie, żeby powiedziała mi wprost że nic nie czuje już do mnie, może wtedy to wszystko stanie się łatwiejsze, a takto ja mam cały czas nadzieje,że zatęskni za mną bo naprawde było jej ze mną dobrze, zawsze była uśmiechnięta, potrafiłem ją rozśmieszyć nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach, ale niestety jak wyjechała to bardzo to zabolało, nie mogłem się przyzwyczaić i zrodziła się ta zazdrość sad

266

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

To że nic do mnie nie czuje ni powiedziała wprost mi tylko dowiedziałem się,że jednemu z moich znajomych tak powiedziała, mi tego wprost nie chce powiedziec. Tyle razy się starałem  i nic sad po prostu nie moge w to uwierzyć, że ona do mnie niczego nie czuje, bo zawsze bardzo sie kochaliśmy i to okazywaliśmy.Wszystko bym zrobił żeby do mnie wróciła, a tak niewiele mogę. Zachowywałem się jak idiota i mam za swoje, w końcu kto by chciał być z takim zazdrośnikiem, ale poza tym, że pod koniec związku tak mi odwalało zawsze o nią dbałem, wspierałem, spędzałem z nią każdą wolną chwilę, dlaczego tego nie chce pamiętać, tylko to że pod koniec nie potrafiłem zaufać :(nawet nie chce się spotkać, bo mówi że to za wcześnie i mogłoby to boleć

Niestety ale NIC nie zrobisz... To jest ich decyzja, moze bedzie cud, ale JA wiem ze predzej "szostke" wygram w lotto.
Trzymaj sie! Nie pisz, nie dzwon, wiem ze to nic nie da.

267

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
takijeden123 napisał/a:

To że nic do mnie nie czuje ni powiedziała wprost mi tylko dowiedziałem się,że jednemu z moich znajomych tak powiedziała, mi tego wprost nie chce powiedziec. Tyle razy się starałem  i nic sad po prostu nie moge w to uwierzyć, że ona do mnie niczego nie czuje, bo zawsze bardzo sie kochaliśmy i to okazywaliśmy.Wszystko bym zrobił żeby do mnie wróciła, a tak niewiele mogę. Zachowywałem się jak idiota i mam za swoje, w końcu kto by chciał być z takim zazdrośnikiem, ale poza tym, że pod koniec związku tak mi odwalało zawsze o nią dbałem, wspierałem, spędzałem z nią każdą wolną chwilę, dlaczego tego nie chce pamiętać, tylko to że pod koniec nie potrafiłem zaufać :(nawet nie chce się spotkać, bo mówi że to za wcześnie i mogłoby to boleć

Niestety ale NIC nie zrobisz... To jest ich decyzja, moze bedzie cud, ale JA wiem ze predzej "szostke" wygram w lotto.
Trzymaj sie! Nie pisz, nie dzwon, wiem ze to nic nie da.

Tak podpisuję się pod tą wypowiedzią. To jest jej decyzja i skoro nawet nie chce się spotkać to wierz mi nic nie zmienisz.
Mój facet też zepsuł związek ale marze o tym żeby zawalczył tylko on nie chce i tu znowu pojawia się problem.

Nie jestem pewna czy zazdrość była jedynym powodem czy tylko wymówką. U mnie też było dużo zazdrości ale jeszcze więcej rozmów na jej temat chyba, że u was ta zazdrość była na bardzo wysokim poziomie i dziewczyna nie wytrzymała.
Dostałeś lekcje i to porządnie bolesną... niestety pozostało tylko czekać na jej znak a w tym czasie starać się jednak oddalać od tego co było.
Nie chcę podsycać nadziei ale moja koleżanka złączyła się od nowa z facetem po 2 latach rozłąki i jest z nim najszczęśliwsza na świecie.
Co nam przyniesie los tego nikt nie wie.
Ja Ci życzę dużo wytrwałości i samozaparcia bo wiem jakie to trudne i  sama kilka razy dziennie chce napisać do niego wiadomość tak mnie tęsknota zjada.

Trzymajcie się jakoś Panowie i nie dajcie zwariować!

Spokojnej nocy Wam życzę bez niepotrzebnych wspomnień!

268

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

ja traktowałem ją jakby była moją własnością pod koniec... jak gdzieś wychodziła to bałem sie ze mnie zdradzi, przez co rodziły się kłótnie i wcale się nie dziwie że odeszła i pewnie przez to nie uwierzy,że mogłem zmienić myślenie i samego siebie. Sam nie wiem czy się zmieniłem, ale czuję że zrozumiałem to wszystko, czego wczesniej nie chciałem zrozumieć. Dam jej spokój, ale jak dowiem się, że jest w mojej miejscowości będę prosił o spotkanie, żeby powiedziała mi wprost że nic nie czuje już do mnie, może wtedy to wszystko stanie się łatwiejsze, a takto ja mam cały czas nadzieje,że zatęskni za mną bo naprawde było jej ze mną dobrze, zawsze była uśmiechnięta, potrafiłem ją rozśmieszyć nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach, ale niestety jak wyjechała to bardzo to zabolało, nie mogłem się przyzwyczaić i zrodziła się ta zazdrość sad

Nadzieja matka glupich...
Przegieles, ale czlowiek uczy sie na wlasnych bledach... Nikt nie jest przeciez idealny, jestesmy tylko ludzmi...
Wiesz jesli nie dawal Ci szans, to zawsze powinna byc ta szansa, wiem ze moze chorobliwa zazdrosc ja wykanczala z Twojej strony, ale czlowiek ma prawo dostac druga szanse...

Sluchaj mysle ze juz nie bedziesz tak zazdrosny o swoja druga polowke, ta rozpacz, nerwy, stres duzo Cie nauczyly po rostaniu...
Pamietaj tez ze to kompletnie nic nie da jak jestes zazdrosny, jesli chce ktos sie puscic to i tak pusci, nie upilnujesz tego, mozna to zrobic wszedzie.

269

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:
takijeden123 napisał/a:

To że nic do mnie nie czuje ni powiedziała wprost mi tylko dowiedziałem się,że jednemu z moich znajomych tak powiedziała, mi tego wprost nie chce powiedziec. Tyle razy się starałem  i nic sad po prostu nie moge w to uwierzyć, że ona do mnie niczego nie czuje, bo zawsze bardzo sie kochaliśmy i to okazywaliśmy.Wszystko bym zrobił żeby do mnie wróciła, a tak niewiele mogę. Zachowywałem się jak idiota i mam za swoje, w końcu kto by chciał być z takim zazdrośnikiem, ale poza tym, że pod koniec związku tak mi odwalało zawsze o nią dbałem, wspierałem, spędzałem z nią każdą wolną chwilę, dlaczego tego nie chce pamiętać, tylko to że pod koniec nie potrafiłem zaufać :(nawet nie chce się spotkać, bo mówi że to za wcześnie i mogłoby to boleć

Niestety ale NIC nie zrobisz... To jest ich decyzja, moze bedzie cud, ale JA wiem ze predzej "szostke" wygram w lotto.
Trzymaj sie! Nie pisz, nie dzwon, wiem ze to nic nie da.

Tak podpisuję się pod tą wypowiedzią. To jest jej decyzja i skoro nawet nie chce się spotkać to wierz mi nic nie zmienisz.
Mój facet też zepsuł związek ale marze o tym żeby zawalczył tylko on nie chce i tu znowu pojawia się problem.

Nie jestem pewna czy zazdrość była jedynym powodem czy tylko wymówką. U mnie też było dużo zazdrości ale jeszcze więcej rozmów na jej temat chyba, że u was ta zazdrość była na bardzo wysokim poziomie i dziewczyna nie wytrzymała.
Dostałeś lekcje i to porządnie bolesną... niestety pozostało tylko czekać na jej znak a w tym czasie starać się jednak oddalać od tego co było.
Nie chcę podsycać nadziei ale moja koleżanka złączyła się od nowa z facetem po 2 latach rozłąki i jest z nim najszczęśliwsza na świecie.
Co nam przyniesie los tego nikt nie wie.
Ja Ci życzę dużo wytrwałości i samozaparcia bo wiem jakie to trudne i  sama kilka razy dziennie chce napisać do niego wiadomość tak mnie tęsknota zjada.

Trzymajcie się jakoś Panowie i nie dajcie zwariować!

Spokojnej nocy Wam życzę bez niepotrzebnych wspomnień!

Nigdy sie prawdy nie dowiemy, nie wiadomo co siedzi w glowach ludzi... A moze ich klamstwa?
Moze jest ktos z osob trzecich na celowniku? Moze chca byc wolne/wolni? Moze akurat maja problemy? Nigdy nic nie wiadomo, My duzo nie wiemy, mozemy tylko pomoc, jesli nie prosza sie o nic nas prosza o odciecie sie od nas, trzeba tak zrobic, nic na sile nie mozna...
A nam tylko mowia zmyslane historie z bajki, nie kocham Cie. 
Tak samo nie wiemy co oni teraz czuja... Mozliwe ze tez im smutno, a smutek zapijaja alkoholem, a mozliwe ze juz znalazli swoje druge szczesliwe polowki i sie bawia w najlepsze... Nie ma co nienawidzic ich, sa tylko ludzmi, kochac trzeba ale inaczej.

Kolorowych!

270

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Nigdy sie prawdy nie dowiemy, nie wiadomo co siedzi w glowach ludzi... A moze ich klamstwa?
Moze jest ktos z osob trzecich na celowniku? Moze chca byc wolne/wolni? Moze akurat maja problemy? Nigdy nic nie wiadomo, My duzo nie wiemy, mozemy tylko pomoc, jesli nie prosza sie o nic nas prosza o odciecie sie od nas, trzeba tak zrobic, nic na sile nie mozna...
A nam tylko mowia zmyslane historie z bajki, nie kocham Cie. 
Tak samo nie wiemy co oni teraz czuja... Mozliwe ze tez im smutno, a smutek zapijaja alkoholem, a mozliwe ze juz znalazli swoje druge szczesliwe polowki i sie bawia w najlepsze... Nie ma co nienawidzic ich, sa tylko ludzmi, kochac trzeba ale inaczej.

Kolorowych!

Tak masz rację ja nawet nie chcę bo boję się, że to mnie dobije tak, że nie wstanę a już leżę na ziemni.
Właśnie.. nie wiem jak się on teraz czuje a bardzo bym to chciała wiedzieć. Wczoraj prawie do niego napisałam. Nie wiem jak to zrobiłam ale ogarnęłam się w ostatniej chwili.
Dlaczego mam w sobie walkę o to dalej i myślę, że chcę to naprawiać chociaż on nie przejawia żadnych chęci? Mam ochotę napisać do niego żebyśmy szczerze pogadali co się między nami dzieje ale boję się usłyszeć najgorsze.
Też tak macie?

Mam nadzieję, że noc Wam minęła w miarę spokojnie.
Pozdrowionka.

271 Ostatnio edytowany przez takijeden123 (2015-04-26 09:35:34)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Tak samo chciałbym się z nią spotkać, nawet usłyszeć od niej samej,że to już skończone,że już nigdy nie wróci sad jakoś sie powstrzymuje od pisania do niej, nie wiem jakim cudem, ale jakoś daję rade i cały czas wierze,że przypomni sobie te piękne chwile i zapomni o tych złych.A noc niestety była ciężka, mało spałem, dużo myślałem sad
Pozdrawiam

272

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Tak samo chciałbym się z nią spotkać, nawet usłyszeć od niej samej,że to już skończone,że już nigdy nie wróci sad jakoś sie powstrzymuje od pisania do niej, nie wiem jakim cudem, ale jakoś daję rade i cały czas wierze,że przypomni sobie te piękne chwile i zapomni o tych złych.A noc niestety była ciężka, mało spałem, dużo myślałem sad
Pozdrawiam

Kiedy ostatnio z nią rozmawiałeś?

Czasami potrzeba więcej czasu żeby uświadomić sobie te piękne chwile i zatęsknić. Jednak jak wspominała komuś, że nic do Ciebie nie czuje to raczej nie masz się co łudzić....
Wiadomo, że Cię to nie przekonuje i chcesz to usłyszeć od niej dlatego warto porozmawiać. Może nie teraz jak wszystko jest świeże ale za jakiś czas.

Albo zaryzykuj i zapytaj się jej czy chce to naprawić i spróbować czy nie. Jeśli powie, że nie będziesz wiedział, że nie ma odwrotu.

Ja nie jestem na tyle odważna żeby usłyszeć odpowiedź na to pytanie.

273

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Nigdy sie prawdy nie dowiemy, nie wiadomo co siedzi w glowach ludzi... A moze ich klamstwa?
Moze jest ktos z osob trzecich na celowniku? Moze chca byc wolne/wolni? Moze akurat maja problemy? Nigdy nic nie wiadomo, My duzo nie wiemy, mozemy tylko pomoc, jesli nie prosza sie o nic nas prosza o odciecie sie od nas, trzeba tak zrobic, nic na sile nie mozna...
A nam tylko mowia zmyslane historie z bajki, nie kocham Cie. 
Tak samo nie wiemy co oni teraz czuja... Mozliwe ze tez im smutno, a smutek zapijaja alkoholem, a mozliwe ze juz znalazli swoje druge szczesliwe polowki i sie bawia w najlepsze... Nie ma co nienawidzic ich, sa tylko ludzmi, kochac trzeba ale inaczej.

Kolorowych!

Tak masz rację ja nawet nie chcę bo boję się, że to mnie dobije tak, że nie wstanę a już leżę na ziemni.
Właśnie.. nie wiem jak się on teraz czuje a bardzo bym to chciała wiedzieć. Wczoraj prawie do niego napisałam. Nie wiem jak to zrobiłam ale ogarnęłam się w ostatniej chwili.
Dlaczego mam w sobie walkę o to dalej i myślę, że chcę to naprawiać chociaż on nie przejawia żadnych chęci? Mam ochotę napisać do niego żebyśmy szczerze pogadali co się między nami dzieje ale boję się usłyszeć najgorsze.
Też tak macie?

Mam nadzieję, że noc Wam minęła w miarę spokojnie.
Pozdrowionka.

Chcialbym wiedziec rowniez czy wszystko wporzadku... Ale rowniez dobrze wiem ze wszystko boli... Nie wiem dlaczego tak jest, ktos kogos kocha, ma tyle planow, a w chwile traci wszystko, zanim sie podniesie to mu polowe zycia przeleci przez palce i sie obudzi z reka w nocniku...

No noc chyba fajna byla, ale wlasnie teraz lecze kaca, tak zle sie czuje ze to szok. Milego

274

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
takijeden123 napisał/a:

Tak samo chciałbym się z nią spotkać, nawet usłyszeć od niej samej,że to już skończone,że już nigdy nie wróci sad jakoś sie powstrzymuje od pisania do niej, nie wiem jakim cudem, ale jakoś daję rade i cały czas wierze,że przypomni sobie te piękne chwile i zapomni o tych złych.A noc niestety była ciężka, mało spałem, dużo myślałem sad
Pozdrawiam

Kiedy ostatnio z nią rozmawiałeś?

Czasami potrzeba więcej czasu żeby uświadomić sobie te piękne chwile i zatęsknić. Jednak jak wspominała komuś, że nic do Ciebie nie czuje to raczej nie masz się co łudzić....
Wiadomo, że Cię to nie przekonuje i chcesz to usłyszeć od niej dlatego warto porozmawiać. Może nie teraz jak wszystko jest świeże ale za jakiś czas.

Albo zaryzykuj i zapytaj się jej czy chce to naprawić i spróbować czy nie. Jeśli powie, że nie będziesz wiedział, że nie ma odwrotu.

Ja nie jestem na tyle odważna żeby usłyszeć odpowiedź na to pytanie.

Ta nadzieja nas wszystkich wykonczy wkoncu... Ciekaw jestem czy teraz bedziemy siedziec w tym do konca zycia i gdybac... Ja jakos nie mam sil... Staram sie nie pisac, nie spotykac, choc chcialbym ja zobaczyc ale wiem ze odrazu bede plakal jak dziecko...

W sumie nie wiem juz czego chce od tego zycia... Nie chce zadnej innej kobiety, co chwile leze na podlodze nie moge wstac, chcialbym ja przytulic a zarazem boje sie juz teraz wszystkiego... Ten strach jest silniejszy oddemnie, nie wiem juz sam co oznacza slowo "milosc", jestem caly oblakany.

Enii do odwaznych swiat nalezy!
Spokojnego dnia!

275

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ogólnie rozmawiałem z nią jakieś 3 razy po zerwaniu, ale tylko przez fb i sms, nigdy osobiście. Pisałem do niej w ostatnim tygodniu, pogadaliśmy chwile, tak normalnie co tam u nas słychać i tyle.Wcześniej napisała mi,że narazie nie chce być z nikim,żebym zajął się sobą itp itd. Nie wiem już co zrobić, jak zapomnieć, narazie staram się do niej wgl nie odzywać to może za mną zatęskni, to chyba najrozsądniejsze rozwiązanie.

276

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Ogólnie rozmawiałem z nią jakieś 3 razy po zerwaniu, ale tylko przez fb i sms, nigdy osobiście. Pisałem do niej w ostatnim tygodniu, pogadaliśmy chwile, tak normalnie co tam u nas słychać i tyle.Wcześniej napisała mi,że narazie nie chce być z nikim,żebym zajął się sobą itp itd. Nie wiem już co zrobić, jak zapomnieć, narazie staram się do niej wgl nie odzywać to może za mną zatęskni, to chyba najrozsądniejsze rozwiązanie.

Widzisz ja to zyc jej nie dawalem po rozstaniu, walczylem tak mi sie zdawalo, a ja odsunelem od siebie...
Widzisz poczula sie wolna, pierwsza okazja i mysle ze bedzie juz w innym zwiazku, niestety ale ja zawsze jestem szczery. Wiesz nie ma co az zateskni, bo Ty liczysz na cud. A to moze sie nigdy nie zdarzyc, a pozatym musi Cie pokochac jak dawniej, albo jeszcze mocniej a to raczej malo wiarygodne.
Choc znam przypadek gdzie byla para, urodzila im sie corka , jakos nie wytrzymywali z soba, klotnie, dochodzilo do rekoczynow... Rozstali sie.
A po jakims czasie sie ze soba na nowo zwiazali, teraz widze w ich oczach taka chec, corka to ich najwazniejszy skarb, Tatus wytatuowal sobie wielki napis na szyji " Amor Vinci Oma". Mam nadzieje ze juz beda ze soba na zawsze i nic im nie stanie na drodze.
Wiec moze w marzenia nieraz warto wierzyc, miec nadzieje i modlic sie do tego u gory!
Trzymaj sie.

277

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

NIgdy nie strace nadziei bo wiem co nas łączyło, poprostu muszę czekać na to co sie wydarzy, jest wiele przypadków,że ludzie zakochują się od nowa, a nasza miłość była wielka i dlatego tak w to wierze, ale są też przypadki,że nie da się już nic naprawić.

278

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

NIgdy nie strace nadziei bo wiem co nas łączyło, poprostu muszę czekać na to co sie wydarzy, jest wiele przypadków,że ludzie zakochują się od nowa, a nasza miłość była wielka i dlatego tak w to wierze, ale są też przypadki,że nie da się już nic naprawić.

Widzisz pieknie to napisales, sam zdajesz sobie sprawe jak jest.
Widac ze kochasz ta osobe, nie chcesz jej stracic, ja mam to samo, ale poddalem sie juz... Nie wiem co mam robic... Wszystko co zrobie i tak bedzie zle, nie bede walczyl, bede w jej oczach obojetny, bede walczyl znienawidzi mnie.
Powodzonka!

279

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No właśnie i tu zadaje sobie pytanie czytając Was kiedy należy walczyć a kiedy odpuścić? Gdzie jest ta granica? Jeśli kobieta kocha to pozwoliłaby na walkę i walczyła razem z Tobą. Jednak jeśli miłość w niej wygasła nawet jakbyś stanął na głowie nic nie pomoże.
Moja nadzieja umrze wraz ze słowami z jego strony ''nie kocham Cię, nie chcę z Tobą być''
Zgadzam się, że ludzie schodzą się po latach nawet bo znam takie przypadki ale zdarza się też że udają, że się nie znają.


Co będzie z nami czas pokaże.
Życzę Wam jak najlepiej bo wiem co czujecie i jak się zadręczacie.
Mam nadzieję, że uwolnimy się od tego i albo jeszcze będziemy szczęśliwi z tymi osobami albo bez.

280

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Enii nawet jak Ci takie cos powie, bedziesz miala nadal nadzieje... Uwierz mi jakie ja slowa slyszalem... A podchodzilem do tego " Pluli mi na twarz, a ja myslalem ze deszcz pada". A nadal mam, mialem i bede mial jakas iskre nadziei.
Ja rowniez Tobie zycze jak najlepiej! Kiedys wyjdziemy na prosta...

281

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Enii nawet jak Ci takie cos powie, bedziesz miala nadal nadzieje... Uwierz mi jakie ja slowa slyszalem... A podchodzilem do tego " Pluli mi na twarz, a ja myslalem ze deszcz pada". A nadal mam, mialem i bede mial jakas iskre nadziei.
Ja rowniez Tobie zycze jak najlepiej! Kiedys wyjdziemy na prosta...

Ech pewnie masz rację. Dopóki się kocha nadzieja zawsze będzie... malutka ale będzie.
Kurde jakie to trudne tak bardzo chcę już dojść do siebie i się nie męczyć.
Wiedziałam, że weekend będzie dla mnie bardzo trudny i nie myliłam się.

Kiedyś wyjdziemy na prostą racja...oby to kiedyś było niedługo.

282

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Zobaczymy jaki czas bedziemy sie kurowac po tym wszystkim...
Wkoncu dojdziesz, jestes silna kobieta, dasz sobie rade!
Dla mnie zawsze jest cholerna niedziela, nigdy nie wiem jaki jest dzien, ale niedziele da sie wyczuc odrazu, czlowiek jest tak zdeptany ze to jest masakra.
Damy rade!

283

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Zobaczymy jaki czas bedziemy sie kurowac po tym wszystkim...
Wkoncu dojdziesz, jestes silna kobieta, dasz sobie rade!
Dla mnie zawsze jest cholerna niedziela, nigdy nie wiem jaki jest dzien, ale niedziele da sie wyczuc odrazu, czlowiek jest tak zdeptany ze to jest masakra.
Damy rade!

Racja niedziela jest straszna...
Kurczę czuję, że muszę do niego napisać nie wiem czy to tylko tęsknota tak na mnie działa czy powinnam napisać tak dla świętego spokoju... zerwaliśmy kontakt w nerwach i w chwili załamania nie wiem co mam robić jak radzicie?
Miałam dać mu spokój ale nie umiem tak się poddać bez wyjaśnienia ale z drugiej strony boję się, że usłyszę coś co mnie zabije...
Walczę z myślami od rana.... masakra!!!

Czy ja wariuję? Miało być lepiej a z dnia na dzień jest coraz gorzej.

284

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Zobaczymy jaki czas bedziemy sie kurowac po tym wszystkim...
Wkoncu dojdziesz, jestes silna kobieta, dasz sobie rade!
Dla mnie zawsze jest cholerna niedziela, nigdy nie wiem jaki jest dzien, ale niedziele da sie wyczuc odrazu, czlowiek jest tak zdeptany ze to jest masakra.
Damy rade!

Racja niedziela jest straszna...
Kurczę czuję, że muszę do niego napisać nie wiem czy to tylko tęsknota tak na mnie działa czy powinnam napisać tak dla świętego spokoju... zerwaliśmy kontakt w nerwach i w chwili załamania nie wiem co mam robić jak radzicie?
Miałam dać mu spokój ale nie umiem tak się poddać bez wyjaśnienia ale z drugiej strony boję się, że usłyszę coś co mnie zabije...
Walczę z myślami od rana.... masakra!!!

Czy ja wariuję? Miało być lepiej a z dnia na dzień jest coraz gorzej.

To wszysto zalezy od Ciebie, nieraz warto sprobowac niz potem zalowac. Jesli chcesz uslyszec te slowa, i wiesz ze dasz rade sie z nimi oswoic to zaryzykuj.

285

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Zobaczymy jaki czas bedziemy sie kurowac po tym wszystkim...
Wkoncu dojdziesz, jestes silna kobieta, dasz sobie rade!
Dla mnie zawsze jest cholerna niedziela, nigdy nie wiem jaki jest dzien, ale niedziele da sie wyczuc odrazu, czlowiek jest tak zdeptany ze to jest masakra.
Damy rade!

Racja niedziela jest straszna...
Kurczę czuję, że muszę do niego napisać nie wiem czy to tylko tęsknota tak na mnie działa czy powinnam napisać tak dla świętego spokoju... zerwaliśmy kontakt w nerwach i w chwili załamania nie wiem co mam robić jak radzicie?
Miałam dać mu spokój ale nie umiem tak się poddać bez wyjaśnienia ale z drugiej strony boję się, że usłyszę coś co mnie zabije...
Walczę z myślami od rana.... masakra!!!

Czy ja wariuję? Miało być lepiej a z dnia na dzień jest coraz gorzej.

To wszysto zalezy od Ciebie, nieraz warto sprobowac niz potem zalowac. Jesli chcesz uslyszec te slowa, i wiesz ze dasz rade sie z nimi oswoic to zaryzykuj.

Zaryzykowałam.... cieszę się, że to zrobiłam...usłyszałam, że mnie kocha nad życie i to się nie zmieni ale nie może być ze mną. Cios poniżej pasa ale to nic. Lepiej znać prawdę niż nie wiedzieć na czym się stoi.

Miłej nocy... mam nadzieję, że zasnę i Tobie też tego życzę.

286

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No widzisz... Bynajmniej wiesz i teraz bedziesz starac sie oswoic z sytuacja.
Moze kiedys sie cos zmieni, ale narazie trzeba wziac sie za siebie.
Oby byla spokojna, trzymaj sie!

287

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

No widzisz... Bynajmniej wiesz i teraz bedziesz starac sie oswoic z sytuacja.
Moze kiedys sie cos zmieni, ale narazie trzeba wziac sie za siebie.
Oby byla spokojna, trzymaj sie!

Tak wiem ale dziwnie się czuję.... jest we mnie bardzo duzo energii, której nie umiem opanowac. Taki jakby stres nie wiem ale to napędza do działania. Dzisiaj prawie biegłam na autobus chociaz wcale nie musiałam. Nie wiem o co chodzi.
Może to stan przed totalnym załamaniem.

Miłego dnia!

288

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Tez mialem przez pewien czas takie cos ze biegalem, chodzilem bez celu... Potrafilem wyjsc o 24 wrocic o 3 i wtedy mi sie dobrze spalo. Nie masz co sie zalamywac, bylas silna, to musisz byc nadal! Nie wiem jak to sie wszystko skonczy, nie jestesmy jasnowidzami, ale wiem ze niedlugo tez musze sie wziac za siebie, bo juz tez ledwo co zyje...
Milego rowniez zycze, oby Twoj dzien byl jak najlepszy!

289

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Tez mialem przez pewien czas takie cos ze biegalem, chodzilem bez celu... Potrafilem wyjsc o 24 wrocic o 3 i wtedy mi sie dobrze spalo. Nie masz co sie zalamywac, bylas silna, to musisz byc nadal! Nie wiem jak to sie wszystko skonczy, nie jestesmy jasnowidzami, ale wiem ze niedlugo tez musze sie wziac za siebie, bo juz tez ledwo co zyje...
Milego rowniez zycze, oby Twoj dzien byl jak najlepszy!

Kurde dziwne uczucie... chciałam nawet wyżyć się na czymś a ja nigdy nie byłam agresywna...
Już myślałam nawet żeby iść na terapie jakąś bo oszaleje.

PsxU jesteś bardzo dzielny!!!

Dziękuję i pozdrawiam.

290

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Agresja doprowadzi Cie do zlego... Ja tez mam agresje, ktos cos na ulicy powie, puknie to juz bym sie z lapami rzucal.
Ja juz mam nauczke, reka polamana na drugi dzien gips sciagniety i tak to jest... Nieraz i tak na czyms musze sie wyzyc, wiec tej agresji nie da sie opanowac.

Tez wlaczyly mi sie takie nerwy ze szok... Kiedys kazde dziecko bawilem, poprostu uwielbialem dzieci, tez zawsze marzylem o wspanialym synku albo corce. A od rozstania poprostu mi wszystko przeszkadza, niektore dzieci normalnie bawie, a niektore jak mi stoja nad uchem to sie denerwuje... Nie wiem co we mnie wstapilo, mam nadzieje ze wszystko przejdzie z czasem.

291 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-04-27 13:11:52)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

To ja wam coś powiem na temat zazdrości.
Jestem z żoną 44 lat a 38 lat po ślubie i wierzcie mi, że cały czas jestem o nią zazdrosny.
Ona narzeka, że ją duszę, że ją ograniczam, że cały czas czuje jakby miała anioła stróża nad sobą.
Tłumaczę jej, że jak partner/ka nie nie jest zazdrosny to nie kocha.
Zazdrosć tak, ale w pewnych granicach.
Ufam jej bezgranicznie ale co z tego skoro jestem zazdrosny.
Bez zazdrści nie ma miłości.

292

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lexpar napisał/a:

To ja wam coś powiem na temat zazdrości.
Jestem z żoną 44 lat a 38 lat po ślubie i wierzcie mi, że cały czas jestem o nią zazdrosny.
Ona narzeka, że ją duszę, że ją ograniczam, że cały czas czuje jakby miała anioła stróża nad sobą.
Tłumaczę jej, że jak partner/ka nie nie jest zazdrosny to nie kocha.
Zazdrosć tak, ale w pewnych granicach.
Ufam jej bezgranicznie ale co z tego skoro jestem zazdrosny.
Bez zazdrści nie ma miłości.

Widzisz ja tez uwazam to za milosc. Chcialbym zeby partrnerka byla o mnie zazdrosna, fajne uczucie, wiem jak z 3 lata temu moja byla dziewczyna byla zazdrosna, mi to nie przeszkadzalo. Ale kazdy ma inne podejscie do sprawy... Wiadomo nie moze byc ta zazdrosc az tak chora, ale zdrowa zazdrosc jest dla mnie jak najbardziej na plusie.

293

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Agresja doprowadzi Cie do zlego... Ja tez mam agresje, ktos cos na ulicy powie, puknie to juz bym sie z lapami rzucal.
Ja juz mam nauczke, reka polamana na drugi dzien gips sciagniety i tak to jest... Nieraz i tak na czyms musze sie wyzyc, wiec tej agresji nie da sie opanowac.

Tez wlaczyly mi sie takie nerwy ze szok... Kiedys kazde dziecko bawilem, poprostu uwielbialem dzieci, tez zawsze marzylem o wspanialym synku albo corce. A od rozstania poprostu mi wszystko przeszkadza, niektore dzieci normalnie bawie, a niektore jak mi stoja nad uchem to sie denerwuje... Nie wiem co we mnie wstapilo, mam nadzieje ze wszystko przejdzie z czasem.

Wiem, że to nic dobrego ale coś we mnie wstąpiło. Jestem kobietą a mam ochotę się tak na czymś wyżyć. Nigdy taka nie byłam a od agresji bylo mi bardzo daleko. No to cięzki okres przede mną widzę. Teraz nawet nie umiem usiedzieć w jednym miejscu.


Co do zazdrości zgadzam się. Zawsze byłam bardzo wierna i nigdy nie dawałam powodów mimo to mój partner mówił, że ufa mi ale innym już nie. Zawsze z nim o tym rozmawiałam i nigdy nie uważałam tego za coś bardzo złego. Sama jestem zazdrosna ale wiadomo wszystko w umiarze.

Być z kimś 44 lata i kochać się jak na początku... moje marzenie. tongue

294

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Agresja doprowadzi Cie do zlego... Ja tez mam agresje, ktos cos na ulicy powie, puknie to juz bym sie z lapami rzucal.
Ja juz mam nauczke, reka polamana na drugi dzien gips sciagniety i tak to jest... Nieraz i tak na czyms musze sie wyzyc, wiec tej agresji nie da sie opanowac.

Tez wlaczyly mi sie takie nerwy ze szok... Kiedys kazde dziecko bawilem, poprostu uwielbialem dzieci, tez zawsze marzylem o wspanialym synku albo corce. A od rozstania poprostu mi wszystko przeszkadza, niektore dzieci normalnie bawie, a niektore jak mi stoja nad uchem to sie denerwuje... Nie wiem co we mnie wstapilo, mam nadzieje ze wszystko przejdzie z czasem.

Wiem, że to nic dobrego ale coś we mnie wstąpiło. Jestem kobietą a mam ochotę się tak na czymś wyżyć. Nigdy taka nie byłam a od agresji bylo mi bardzo daleko. No to cięzki okres przede mną widzę. Teraz nawet nie umiem usiedzieć w jednym miejscu.


Co do zazdrości zgadzam się. Zawsze byłam bardzo wierna i nigdy nie dawałam powodów mimo to mój partner mówił, że ufa mi ale innym już nie. Zawsze z nim o tym rozmawiałam i nigdy nie uważałam tego za coś bardzo złego. Sama jestem zazdrosna ale wiadomo wszystko w umiarze.

Być z kimś 44 lata i kochać się jak na początku... moje marzenie. tongue

Znam to, nogi odmawiaja ale nadal czlowiek musi cos zrobic...
Zrob cos w kierunku tej agresji, wyladuj swoje emocje na czyms gdzie nikogo nie zranisz, ani samej siebie. Moze warto kupic worek treningowy, rekawice i w czasie agresji sie rozladowac...

Ja tez nigdy nie dawalem takich powodow. Mowilem zawsze ze to tylko druga kobieta a ja zupelnie nia nie jestem zainteresowany...
Uwazalem tez w zwiazku ze ja zadnej przyjaciolki, kolezanki nie musze miec bo mam ja. Na wspolna przyjazn sie zgadzalem, bylo to dla mnie normalne, choc jej kolezanki mi jakos nie odpowiadaly, bylem z tym szczery, to ona mi pod koniec to juz wszystko wyrzucala... Oczywiscie nie bronilem jej sie z nimi spotykac, miala prawo.

Milosc po tylu latach, cos pieknego! Kazdy chcialby tak.

295

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Znam to, nogi odmawiaja ale nadal czlowiek musi cos zrobic...
Zrob cos w kierunku tej agresji, wyladuj swoje emocje na czyms gdzie nikogo nie zranisz, ani samej siebie. Moze warto kupic worek treningowy, rekawice i w czasie agresji sie rozladowac...

Ja tez nigdy nie dawalem takich powodow. Mowilem zawsze ze to tylko druga kobieta a ja zupelnie nia nie jestem zainteresowany...
Uwazalem tez w zwiazku ze ja zadnej przyjaciolki, kolezanki nie musze miec bo mam ja. Na wspolna przyjazn sie zgadzalem, bylo to dla mnie normalne, choc jej kolezanki mi jakos nie odpowiadaly, bylem z tym szczery, to ona mi pod koniec to juz wszystko wyrzucala... Oczywiscie nie bronilem jej sie z nimi spotykac, miala prawo.

Milosc po tylu latach, cos pieknego! Kazdy chcialby tak.

Podejrzewam, że ta agresja to chwilowy jakiś stan. Teraz leże znowu w łóżku i płacze... Boże jaka ja jestem słaba!
Już mam dość samej siebie że Ci tyle marudzę i wstyd mi cokolwiek pisać.
Czym ja sobie na to zasłużyłam...
Przepraszam, że się tak użalam nad sobą ciągle. Nie poznaje się...
Podziwiam Cię, że tak długo dajesz rade! Jak Ty to robisz?

296

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Chwilowa to na pewno bedzie, jak cos zobaczysz o nim to odrazu bedziesz miala ta agresje... Znam to mam to samo, najpierw agresja a potem trawa.
Nie jestes slaba, jestes czlowiekiem masz prawo do placzu, zalu, gniewu... Uwierz ze ja tez jestem slaby, myslisz ze jakbym radzil sobie normalnie z tym wszystkim, to bym jaral to cholerne zielsko?
Po prostu nie moge sie oswoic z tym ze juz jej nie ma obok mnie, juz nie moge jej przytulic.
Nie marudzisz, wrecz staram sie byc aktywny aby Ci odpisac, lubie od Ciebie wypowiedzi, taki POWER! Masz tu pisac caly czas, az bedziemy szczesliwy lub obojetni!

Czym? Mysle poprostu ze dobrzi ludzie z sercem, zawsze maja pod gorke!

Ja mysle ze dzieki Tobie, oraz Macka(ale juz ma mnie dosyc , hehe) i oczywiscie reszcie ktorzy pomogli.
Mysle ze duza zaslugla tez ma palenie tego scierwa... Nie pamietam kiedy bylem ogarniety, wiec wiem ze na trzewo chyba gorzej to znosilem...
Ale wcale nie jest tak kolorowo, stracilem najukochansza kobiete na swiecie, ktora miala byc ze mna do konca zycia... A teraz zostalem ja, bez niczego, upalony i zalamany.

DASZ RADE, JESTES SILNA!

297

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Chwilowa to na pewno bedzie, jak cos zobaczysz o nim to odrazu bedziesz miala ta agresje... Znam to mam to samo, najpierw agresja a potem trawa.
Nie jestes slaba, jestes czlowiekiem masz prawo do placzu, zalu, gniewu... Uwierz ze ja tez jestem slaby, myslisz ze jakbym radzil sobie normalnie z tym wszystkim, to bym jaral to cholerne zielsko?
Po prostu nie moge sie oswoic z tym ze juz jej nie ma obok mnie, juz nie moge jej przytulic.
Nie marudzisz, wrecz staram sie byc aktywny aby Ci odpisac, lubie od Ciebie wypowiedzi, taki POWER! Masz tu pisac caly czas, az bedziemy szczesliwy lub obojetni!

Czym? Mysle poprostu ze dobrzi ludzie z sercem, zawsze maja pod gorke!

Ja mysle ze dzieki Tobie, oraz Macka(ale juz ma mnie dosyc , hehe) i oczywiscie reszcie ktorzy pomogli.
Mysle ze duza zaslugla tez ma palenie tego scierwa... Nie pamietam kiedy bylem ogarniety, wiec wiem ze na trzewo chyba gorzej to znosilem...
Ale wcale nie jest tak kolorowo, stracilem najukochansza kobiete na swiecie, ktora miala byc ze mna do konca zycia... A teraz zostalem ja, bez niczego, upalony i zalamany.

DASZ RADE, JESTES SILNA!

Dziękuje!!! naprawdę bardzo mi pomagasz... nigdy nie musiałam prosić nikogo o pomoc. To nie jest mój pierwszy związek wcześniej też przechodziłam rozstania ale dawałam sobie radę. Tym razem czułam, że to ten jedyny i dalej to do mnie nie dociera, że to koniec. Nie wierzę w to po prostu.
Trawy nie tknę na razie ale nigdy nie mówię nigdy. Jeśli ten stan potrwa dłużej nie ręczę za siebie.
Dla mnie jesteś silny bo od kilku miesięcy wstajesz rano, otwierasz oczy i masz siłę stawić temu czoła. Nie sztuką jest zapomnieć od razu, bawić i cieszyć życiem dla mnie sztuką jest kochać kogoś całym sercem i mieć siłę żyć bez tej osoby.

Śpij dobrze i spokojnie.
Niech moc będzie z nami!

298

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja rowniez nigdy nie musialem prosic nikogo o pomoc... Bylem maly swoje przezylem, poszedlem wtedy rowniez w alkohol, jaranie... Wyciagnela mnie wlasnie ona z tego wszystkiego, zmienilem swoje zycie bez picia, bez trawy... Zawsze radzilem sobie sam z wszystkimi problemami, nigdy sie nie poddawalem.
Teraz stracilem to wszystko, sie czuje tak jak czulem kiedys, tylko ze kilka lat starszy i z zlamanym sercem...
Ja nie przechodzilem, i juz nigdy nie mam zamiaru...
Ja rowniez nie wierze, mialo byc przeciez tak pieknie, a nie ma nic.

Nie tykaj, bys musiala najpierw przepalic ciezka sytuacje zeby wejsc w wesola... Szkoda pieniedzy.

Powiem Ci tak przedtem raczej nie sypialem za duzo, a jak zasnelem to juz z totalnego zmeczenia po dwoch dniach niespania... Co chwile zmartwienie, stres, lzy... Walka z telefonem, facebookiem zeby do niej nie napisac...
A teraz buch przed spaniem, buch po obudzeniu sie, normalnosc... Wiec zdaje sie ze tylko jestem silny.

Ostatnie zdanie, pieknie napisane! Nie wiem co napisac nawet...
Milej, spokojnej nocy!
BEDZIE!

299

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Brr i juz mnie bierze...
Chcialem byc dobry i zobaczyc czy tez zasne tak spokojnie jak po trawie... Chyba nie da rady, wiec na prawde wspolczuje Ci.

Mysli juz cofaja sie... Dlaczego jej nie przytulalem jak kiedys, dlaczego nie mowilem slodkich slowek jak kiedys... Dlaczego wszystko upadlo jak domek z kart...
Mam chec wybrac jej numer zadzwonic, napisac... Ale wlasnie w takiej sytuacji trzeba isc sie zjarac i do spania.
Nie wytrzymuje juz tego, takich miesiecy w swoim zyciu nigdy nie mialem... Jak pomysle ze niedlugo byloby 5 wspolnych lat, to az usiasc i plakac.

Kolejny raz sie poddaje, wygrywa trawa...

300

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Brr i juz mnie bierze...
Chcialem byc dobry i zobaczyc czy tez zasne tak spokojnie jak po trawie... Chyba nie da rady, wiec na prawde wspolczuje Ci.

Mysli juz cofaja sie... Dlaczego jej nie przytulalem jak kiedys, dlaczego nie mowilem slodkich slowek jak kiedys... Dlaczego wszystko upadlo jak domek z kart...
Mam chec wybrac jej numer zadzwonic, napisac... Ale wlasnie w takiej sytuacji trzeba isc sie zjarac i do spania.
Nie wytrzymuje juz tego, takich miesiecy w swoim zyciu nigdy nie mialem... Jak pomysle ze niedlugo byloby 5 wspolnych lat, to az usiasc i plakac.

Kolejny raz sie poddaje, wygrywa trawa...

Musisz nauczyć się żyć z tym bólem, nie zagłuszać go bo nigdy się nie wyleczysz z tego. To, że na chwilę zapomnisz to nie oznacza, że się z tym oswajasz. Musisz zacisnąć zęby i wylać tyle łez ile potrzeba i nauczyć się żyć z tym co czujesz.
Ja codziennie płaczę i zastanawiam się ile mam jeszcze łez w sobie a rano jak wstaję trzęsą mi się nogi ale muszę dawać rade. Nie mogę uciszać moich emocji alkoholem, trawą lub czymś innym bo nigdy się od nich nie uwolnię. Może kiedyś zabraknie mi sił i też będę chciała uciec od tego jak najdalej ale nic tak nie pomaga jak po prostu świadome przeżycie swoich odczuć i przyzwczajanie się do tego.

Kolejny dzień i kolejne wyzwanie dla nas!
Powodzenia!

301

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja postanowiłem czekać, jeśli nadarzy się taka okazja, to spróbuję o nią zawalczyć, jestem gotowy zrobić dla niej wszystko i cały czas wierzę,że to wszystko wróci. Czułem że to już wszystko skończone, ale ostatnio poczułem taką siłę, nie wiem czy to dobrze czy nie, że przecież nadzieja umiera ostatnia,trzeba walczyć o to co się kocha, może to naiwne myśli, ale nie poddam się póki nie spróbuję,a jeśli zostanę odrzucony to i tak nie zostaje mi nic innego jak czekanie z wiarą,że jeszcze będzie pięknie, bo z nikim innym nie dam rady się związać.
Miłego dnia wszystkim.

302

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Brr i juz mnie bierze...
Chcialem byc dobry i zobaczyc czy tez zasne tak spokojnie jak po trawie... Chyba nie da rady, wiec na prawde wspolczuje Ci.

Mysli juz cofaja sie... Dlaczego jej nie przytulalem jak kiedys, dlaczego nie mowilem slodkich slowek jak kiedys... Dlaczego wszystko upadlo jak domek z kart...
Mam chec wybrac jej numer zadzwonic, napisac... Ale wlasnie w takiej sytuacji trzeba isc sie zjarac i do spania.
Nie wytrzymuje juz tego, takich miesiecy w swoim zyciu nigdy nie mialem... Jak pomysle ze niedlugo byloby 5 wspolnych lat, to az usiasc i plakac.

Kolejny raz sie poddaje, wygrywa trawa...

Musisz nauczyć się żyć z tym bólem, nie zagłuszać go bo nigdy się nie wyleczysz z tego. To, że na chwilę zapomnisz to nie oznacza, że się z tym oswajasz. Musisz zacisnąć zęby i wylać tyle łez ile potrzeba i nauczyć się żyć z tym co czujesz.
Ja codziennie płaczę i zastanawiam się ile mam jeszcze łez w sobie a rano jak wstaję trzęsą mi się nogi ale muszę dawać rade. Nie mogę uciszać moich emocji alkoholem, trawą lub czymś innym bo nigdy się od nich nie uwolnię. Może kiedyś zabraknie mi sił i też będę chciała uciec od tego jak najdalej ale nic tak nie pomaga jak po prostu świadome przeżycie swoich odczuć i przyzwczajanie się do tego.

Kolejny dzień i kolejne wyzwanie dla nas!
Powodzenia!

Wiem masz racje, ale narazie nie potrafie... Moze kiedys to sie zmieni, nie wiadomo co nam czas pokaze.
Milego!

303

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Ja postanowiłem czekać, jeśli nadarzy się taka okazja, to spróbuję o nią zawalczyć, jestem gotowy zrobić dla niej wszystko i cały czas wierzę,że to wszystko wróci. Czułem że to już wszystko skończone, ale ostatnio poczułem taką siłę, nie wiem czy to dobrze czy nie, że przecież nadzieja umiera ostatnia,trzeba walczyć o to co się kocha, może to naiwne myśli, ale nie poddam się póki nie spróbuję,a jeśli zostanę odrzucony to i tak nie zostaje mi nic innego jak czekanie z wiarą,że jeszcze będzie pięknie, bo z nikim innym nie dam rady się związać.
Miłego dnia wszystkim.

Trzymam kciuki! Jesli czujesz ze warto, jesli chcesz zawalczyc, to zrob to. Mozliwe ze o wszystkim zapomniecie i bedziecie jeszcze szczesliwsza para jaka byliscie... Nigdy nic nie wiadomo.
Chcialbym tez tak zawalczyc, ale znow bede tylko wysmiany...
Trzymaj sie, powodzenia!

304

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Kocham ją bardzo, zrobie wszystko żeby dala mi jeszcze szansę, bo bardzo mi na niej zależy i zrozumialem wszystkie swoje błedy, nie oczekuje wiele, bo pewnie zostanę odrzucony,  ale nie poddam się tak łatwo i będę walczył.

305

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Też bardzo bym chciała walczyć i staram się ale to takie trudne jak druga osoba w ogóle Ci nie pomaga. Zawsze mówiłam, że do walki potrzebne są dwie strony ale jak się poddać jak aż tak zależy?
Z jednej strony czuję, że to nie ma sensu ale z drugiej, że jak się poddam będę żałowała.

takijeden123 trzymam kciuki za Ciebie. Oby doceniła Twoją walke. Takie sytuacje często umacniają związek pod warunkiem, że jest możliwy powrót.

Powodzenia!

306

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No właśnie, o ile bedzie chciala, ale boje sie ze bedzie bala sie do mnie wrocic, ze nie uwierzy w to ze chce dla niej jak najlepiej, zepsulem po calosci sad trzeba sie bylo wczesniej obudzic i to naprawiac, ale sprobuje.

307

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No właśnie, o ile bedzie chciala, ale boje sie ze bedzie bala sie do mnie wrocic, ze nie uwierzy w to ze chce dla niej jak najlepiej, zepsulem po calosci sad trzeba sie bylo wczesniej obudzic i to naprawiac, ale sprobuje.

308

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Kocham ją bardzo, zrobie wszystko żeby dala mi jeszcze szansę, bo bardzo mi na niej zależy i zrozumialem wszystkie swoje błedy, nie oczekuje wiele, bo pewnie zostanę odrzucony,  ale nie poddam się tak łatwo i będę walczył.

Tez kochalem z calego serca, walczylem ale nic to nie dalo...
Chcialbym nadal moc walczyc o nia, ona i mama byli najwazniejszymi osobami w moim cholernym zyciu, dzieki nim mialem chec wstawac codziennie i walczyc...
Zaryzykuj mam nadzieje ze wam sie ulozy, bedziecie para jeszcze bardziej zgrana niz byliscie.
Bardzo dobrze ze zrozumiales, teraz ich nie popelniaj wiecej.
Powodzenia

309

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Właśnie, myśle, że jakby dała mi szansa to ten zwiazek bylby jeszcze lepszy, bo zawsze super sie ze soba dogadywalismy, wspieralismy, tylko ta jedna wada wszystko zniszczyla. Wiem juz jak nad nia panowac, wiem nad czym mam pracowac i robilbym wszystko zeby byla szczesliwa sad

310

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

No właśnie, o ile bedzie chciala, ale boje sie ze bedzie bala sie do mnie wrocic, ze nie uwierzy w to ze chce dla niej jak najlepiej, zepsulem po calosci sad trzeba sie bylo wczesniej obudzic i to naprawiac, ale sprobuje.

Jeśli się kocha daje się szanse. Hmmm jest problem z tym, że powiedziała, że nic do Ciebie nie czuje a bez uczuć nie wróci niestety.
Wiem sama po sobie, że z moim facetem każdy problem był do przejścia, dawałam mu szanse i nie zawodził mnie bo jak się kocha to trudno jest nie wybaczyć... no właśnie jak się kocha. Miłość jest napędem do wszystkiego bez niej nic nie zdziałasz.
Sama się boję tego że już go nie będzie ze mną ale strachu się nie wyzbędziemy najwazniejsze żeby nas nie sparaliżował bo właśnie strach ze strony mojego mężczyzny zniszczył nasz związek a przecież nie można pozwolić żeby lęki i obawy rządziły nami.

Badź silny!

311

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

No właśnie, o ile bedzie chciala, ale boje sie ze bedzie bala sie do mnie wrocic, ze nie uwierzy w to ze chce dla niej jak najlepiej, zepsulem po calosci sad trzeba sie bylo wczesniej obudzic i to naprawiac, ale sprobuje.

Nie zdawales sobie sprawy ze Twoja zazdrosc, Ja az tak bardzo bolala...
Masz prawo do bledu, jak kazdy z nas. Nikt nie jest idealny...

Wczesniej bys tego nie zrobil, najpierw trzeba cos stracic... Niestety takie jest te nasze zycie cudowne.

312

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No wlasnie, dopiero po stracie widzę jak cierpiała, mi wprost nie powiedziała że nic nie czuje, powiedziała to znajomemu, a ja zaraz po zerwaniu, po tym jak mnie odrzuciła tez miałem takie chwile, w ktorych myslalem ze dobrze sie stało,że to nie jest odpowiednia osoba, a jednak z upływem czasu brakuje mi jej bardzo i nigdy nie popelnilbym tego samego błędu.Ale cóż takie jest życie, do miłości nikogo zmusić nie można i ja też nie chciałbym,żeby była ze mną tylko z przymusu.

313

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

No wlasnie, dopiero po stracie widzę jak cierpiała, mi wprost nie powiedziała że nic nie czuje, powiedziała to znajomemu, a ja zaraz po zerwaniu, po tym jak mnie odrzuciła tez miałem takie chwile, w ktorych myslalem ze dobrze sie stało,że to nie jest odpowiednia osoba, a jednak z upływem czasu brakuje mi jej bardzo i nigdy nie popelnilbym tego samego błędu.Ale cóż takie jest życie, do miłości nikogo zmusić nie można i ja też nie chciałbym,żeby była ze mną tylko z przymusu.

Może tu potrzebny jest czas... kurczę tak jak pisałam wyżej moja koleżanka miała taki sam kryzys z facetem. Zostawiła go i mówiła, że tęskni ale żyje jej się lepiej bez niego jednak po upływie lat zrozumiała, że nie wychodzi jej z nikim innym bo kocha tamtego. Aktualnie są szczęśliwi i mają zaplanowane życie.
Wiem, że perspektywa kilku lat nie jest jakas budująca bardzo ale to znaczy, że nigdy nie wiesz co się zdarzy i nigdy nie trać nadziei jeśli dalej kochasz... każdy mówi wywalcie nadzieję... ale każdy wie, że ona sama odejdzie jak wygaśnie uczucie póki kochamy nadzieja będzie z nami. Nie jesteśmy starzy więc teoretycznie na tamten świat nam się nie śpieszy (praktycznie nie wiem tongue) także czekajmy na cud a może warto!
Cenie każdego kto próbuje walczyć i trzymam bardzo mocno kciuki!

314

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Sa piekne historie, ale czy ktos z naszej trojki tam sie znajdzie? Czas pokaze...
Zawsze jest i bedzie ta nadzieja... Mozliwe ze dzieki temu czlowiek porusza sie dalej.

(Praktycznie nie wiem) hehe, no no.
Trzeba czekac na cud, i tak nic nam nie pozostalo.

315

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Jestem pewien że tęskni bo wiem jak mnie kochała i okazywała to do samego końca, nawet w dzień zerwania powiedziała że mnie kocha ale już nie może, myślę,że ona mi po prostu nie wierzy że mogłem się zmienić, bo będąc z nią często jej to obiecałem a było to samo;/ dopiero rozmowy z wieloma ludźmi, rozstanie o wszystkim mi uświadomiło,niestety mądrym sie jest wtedy, kiedy na wszystko jest już za późno. Dla mnie związek to cos wielkiego, coś o co trzeba walczyć, a nie poddawać się i szukać kolejnych partnerów bo tak jest łatwiej. Wiem, że łatwo mi mówić bo to ja zepsułem,ale nie byłbym takim idiotą,żeby drugi raz zrobić coś takiego, bo drugiego rozstania bym już po prostu nie przeżył i wiedziałbym czym to skutkuje.

316

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Jestem pewien że tęskni bo wiem jak mnie kochała i okazywała to do samego końca, nawet w dzień zerwania powiedziała że mnie kocha ale już nie może, myślę,że ona mi po prostu nie wierzy że mogłem się zmienić, bo będąc z nią często jej to obiecałem a było to samo;/ dopiero rozmowy z wieloma ludźmi, rozstanie o wszystkim mi uświadomiło,niestety mądrym sie jest wtedy, kiedy na wszystko jest już za późno. Dla mnie związek to cos wielkiego, coś o co trzeba walczyć, a nie poddawać się i szukać kolejnych partnerów bo tak jest łatwiej. Wiem, że łatwo mi mówić bo to ja zepsułem,ale nie byłbym takim idiotą,żeby drugi raz zrobić coś takiego, bo drugiego rozstania bym już po prostu nie przeżył i wiedziałbym czym to skutkuje.

Tak to jest prawda, zawsze jak stracisz to co kochales to dopiero chcialbys walczyc... Ale wtedy juz moze byc za pozno, niestety...
Masz racje tez zawsze bylem za tym ze zwiazek to cos wielkiego, marzylem zeby juz z nia pozostac do konca zycia, ale nieraz bywa innaczej, trzeba zacisnac zeby i robic krok do przodu.

Ja nie mam zamiaru nawet poszukiwac kobiety, dla mnie milosc juz nie istnieje, strach przedtym mam ogrmony...
Pozostawie ja w moim sercu, bo to ona miala ze mna spedzic reszte zycia. Nikogo oprocz jej i mojej mamy tak nie pokocham, te osoby mi wystarczaly do zycia.

Mam nadzieje ze ulozy wam sie jak najlepiej!

317

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Tak są piękne historie może chociaż jednemu z nas się przydarzy tongue

takijeden123 Ja mam cały czas w głowie, że powiedziała komuś, że nic do Ciebie nie czuje. Wiem, że dopóki tego nie usłyszysz wprost będziesz walczył ale nie zapominaj o tym. Super, że masz taka motywacje ja straciłam ją jak się zaczęłam starać a on zero reakcji na to. Chyba odpuszczę i zacznę oswajać się z myślami, że go nie ma po prostu.
Nie jestem typem walecznej kobiety.
Połowa dnia już za nami i jakoś się trzymamy. Oby czas płynął jak najszybciej tongue

318

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
takijeden123 napisał/a:

Jestem pewien że tęskni bo wiem jak mnie kochała i okazywała to do samego końca, nawet w dzień zerwania powiedziała że mnie kocha ale już nie może, myślę,że ona mi po prostu nie wierzy że mogłem się zmienić, bo będąc z nią często jej to obiecałem a było to samo;/ dopiero rozmowy z wieloma ludźmi, rozstanie o wszystkim mi uświadomiło,niestety mądrym sie jest wtedy, kiedy na wszystko jest już za późno. Dla mnie związek to cos wielkiego, coś o co trzeba walczyć, a nie poddawać się i szukać kolejnych partnerów bo tak jest łatwiej. Wiem, że łatwo mi mówić bo to ja zepsułem,ale nie byłbym takim idiotą,żeby drugi raz zrobić coś takiego, bo drugiego rozstania bym już po prostu nie przeżył i wiedziałbym czym to skutkuje.

Tak to jest prawda, zawsze jak stracisz to co kochales to dopiero chcialbys walczyc... Ale wtedy juz moze byc za pozno, niestety...
Masz racje tez zawsze bylem za tym ze zwiazek to cos wielkiego, marzylem zeby juz z nia pozostac do konca zycia, ale nieraz bywa innaczej, trzeba zacisnac zeby i robic krok do przodu.

Ja nie mam zamiaru nawet poszukiwac kobiety, dla mnie milosc juz nie istnieje, strach przedtym mam ogrmony...
Pozostawie ja w moim sercu, bo to ona miala ze mna spedzic reszte zycia. Nikogo oprocz jej i mojej mamy tak nie pokocham, te osoby mi wystarczaly do zycia.

Mam nadzieje ze ulozy wam sie jak najlepiej!

Czytam Ciebie i dokładnie wiem co czujesz... jakbyś siedział w mojej głowie hehe
Mam to samo oprócz mojej mamy miałam tylko jego w sercu. Wiedziałam, że to ten jedyny od razu. To było coś bardzo wyjątkowego... nasza znajomość nie zaczęła się super ale za to jak się rozwinęła to już na pięknym etapie.
Planowałam z nim życie i byłam w stanie poświęcić wszystko dla niego. Również nikogo nie chcę. Powoli uczę się żyć sama. Chociaż marzył mi się kochający maż i cudowna rodzina to oswajam się z tą myślą, że sama też muszę dać radę. Bardzo jestem nieufna a on zdobywał moje zaufanie długi czas i udało mu się.
Najbardziej mnie boli, że to nie ja zawiniłam, nie ja popełniłam błąd. Piszecie za błędy się płaci więc za czyje płacę ja?

Tak mi mało do szczęścia potrzeba było. Tylko żeby mnie kochał. Nic więcej...

Ok kończę tą wypowiedź bo łzy same się cisną do oczu smile

319

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja juz nawet nie chce myslec jak bylo pieknie... Chcialbym cofnac czas, chcialbym ja miec u swego boku. Myslalem ze niedlugo bedziemy mieli swoj wlasny kacik, tam bedziemy myslec co dalej... Bylo mnostwo planow, a wszystko sie posypalo.
Mi brakuje strasznie jej, marzy mi sie wtulic w jej ramiona i zasnac spokojnie. Tego juz niestety nie bedzie...

Na to pytanie Ci nie odpowiem...

Oby jutro bylo lepsze!

320

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Ja juz nawet nie chce myslec jak bylo pieknie... Chcialbym cofnac czas, chcialbym ja miec u swego boku. Myslalem ze niedlugo bedziemy mieli swoj wlasny kacik, tam bedziemy myslec co dalej... Bylo mnostwo planow, a wszystko sie posypalo.
Mi brakuje strasznie jej, marzy mi sie wtulic w jej ramiona i zasnac spokojnie. Tego juz niestety nie bedzie...

Na to pytanie Ci nie odpowiem...

Oby jutro bylo lepsze!

Oj też miałam wielkie plany, dom, pierścionek....i nagle koniec...
Wczoraj chciałam jeszcze walczyć dzisiaj już nie mam sił. Tęsknie jak cholera ale muszę się ogarniać pomału.
Myśleliście o napisaniu listu ale bez wysyłania? Powiem Wam, że uważałam to za dziwne i podchodziłam do tego sceptycznie bo jak takie coś niby ma mi pomóc? ale dzisiaj to zrobiłam. Napisałam długi list.. płakałam nad nim sporo czasu, ujęłam tam dużo rzeczy, które leżały mi na sercu, napisałam jak tęsknie i jak go kocham. To był taki list pożegnalny i wiecie co... poczułam się lepiej. Może nie na długo i jutro znowu wróci ten stan okropny ale ok 3 godziny umiałam opędzić się od myśli o nim. Dobre i to bo brakowało mi takiego czasu gdzie będę umiała się śmiać z jakiejś głupoty a moje myśli nie będą krążyły tylko wokół jego osoby.

Powodzenia w tej ulubionej porze na myślenie czyli w nocy.
Oby była spokojna bo kolejny dzień na nas czeka.

321

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

List mam napisany chcialem go kiedys jej wreczyc, ale zawsze odrzucala mnie, nie czytala moich wypocin... Wiec stwierdzilem niech sobie lezy i sie kurzy... Tez sie rozspisalem... Tez wylalem sporo lez... Nic mi to nie dalo, wolalbym zeby ona przeczytala to, ale wiem ze nie ma sensu.
No dla mnie w ogole odpoczynku nie powinno byc, te noce to nawet w zwiazku mialem marne, dlatego miedzy innymi zabijalem mysli gra, codziennie moja pora do spania to byla 4 w nocy...
Ale jak juz byla u mnie na noc w weekend moglem sie przytulic to zasypialem odrazu, nie wiem dlaczego tak bylo...

No jestem ciekawy jak mi noc minie, dzisiaj specjalnie zadnego syfu na zabicie mysli nie zalatwialem, mam nadzieje ze dam rade zasnac.
Dobranoc!

322

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

List mam napisany chcialem go kiedys jej wreczyc, ale zawsze odrzucala mnie, nie czytala moich wypocin... Wiec stwierdzilem niech sobie lezy i sie kurzy... Tez sie rozspisalem... Tez wylalem sporo lez... Nic mi to nie dalo, wolalbym zeby ona przeczytala to, ale wiem ze nie ma sensu.
No dla mnie w ogole odpoczynku nie powinno byc, te noce to nawet w zwiazku mialem marne, dlatego miedzy innymi zabijalem mysli gra, codziennie moja pora do spania to byla 4 w nocy...
Ale jak juz byla u mnie na noc w weekend moglem sie przytulic to zasypialem odrazu, nie wiem dlaczego tak bylo...

No jestem ciekawy jak mi noc minie, dzisiaj specjalnie zadnego syfu na zabicie mysli nie zalatwialem, mam nadzieje ze dam rade zasnac.
Dobranoc!

Też napisałam ten list z mysla żeby to przeczytał ale wstrzymałam się i doszłam do wniosku, że na razie dać go nie chcę.
Mój były Pan miał to samo co Ty. Wiele problemów, nieprzespane noce ale ja go z tego wyciągnęłam jednak poddał się ze strachu.

Cieszę się, że podjąłeś decyzje o spróbowaniu spędzenia nocy bez zabijacza smutku. Jestem z Ciebie dumna! Mam nadzieję, że dałeś radę chociaż było potwornie ciężko.

Ja pierwszy raz spałam twardo. Nie obudziłam się w środku nocy, nie wstałam na równe nogi słysząc nawet malutki szmer ale znowu pierwszą myślą był on...

Miłego dnia i wytrwałości!

323

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Szkoda ze sie poddal, jesli mial wsparcie w Tobie, to kobieta cud!
No powiem Ci ze pojechalem jeszcze rowerem cale miasto zwiedzic, to do 2 w nocy mi to zajelo... Ale przyszedlem zjadlem, wykapalem sie i z zmeczenia padlem. Dzisiaj za to tak nogi bola ze to jest szok.

No to dobrze ze spisz twardo, jakies postepy, malymi kroczkami ale do przodu. Ja to samo wstaje, i odrazu mysli ale staram sie je zabic, mowie sobie (co mnie to interesuje) ale i tak latwo nie ma.

No Milego!

324

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Szkoda ze sie poddal, jesli mial wsparcie w Tobie, to kobieta cud!
No powiem Ci ze pojechalem jeszcze rowerem cale miasto zwiedzic, to do 2 w nocy mi to zajelo... Ale przyszedlem zjadlem, wykapalem sie i z zmeczenia padlem. Dzisiaj za to tak nogi bola ze to jest szok.

No to dobrze ze spisz twardo, jakies postepy, malymi kroczkami ale do przodu. Ja to samo wstaje, i odrazu mysli ale staram sie je zabic, mowie sobie (co mnie to interesuje) ale i tak latwo nie ma.

No Milego!

Wielka szkoda bo byliśmy naprawdę dobrze dobrani ale co ja mogę?
No to poszalałeś w nocy... ale lepsze to niż jakieś używki. Cieszę się, że zdecydowałeś się nie zabijać smutku trawą. Brawo.

A ja spałam ale to tylko dlatego, że w końcu padłam po tych niespokojnych nocach i przepłakanych dniach. Nie uważam,że to oznaka postępu po prostu byłam wykończona. Pierwsza myśl jak zasypiam i jak wstaje to on. Też mam już tego dosyć i też staram się sobie mówić ''co mnie to obchodzi'' albo ''trudno jego wybór'' ale nie pomaga. Nie ma łatwo i szybko nie będzie ale jakoś nam idzie bo wstajemy i z dnia na dzień żyjemy.
Trzymaj się dzielnie już tyle dni za nami!

325

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Niestety nic nie mozesz zrobic...
Najgorsze bylo ze jechalem ze lzami w oczach, i myslac sobie czemu jej nie ma obok mnie...
No ja tez sie ciesze ze dalem rade, mam nadzieje ze dzisiaj tez dam rade, choc czuje cos ze niedlugo bede znow upalony.

Tak to zmeczenie wkoncu pozwoli sie wyspac dobrze, ale co to da, jeden dzien porzadnego snu, trzy dni bez snu i tak w kolko... Porazka!

Mam nadzieje ze to jak najszybciej wszystko sie skonczy bo juz opadaja mi rece... Trzymaj sie!

Posty [ 261 do 325 z 663 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026