netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

662 odpowiedzi91 616 wyświetleńzałożony przez PsxU, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 663 ]

196

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Wiesz co jest w tym najlepsze ze te kobiety jeszcze pytaja, jak zawalczyc o tych facetow... Jak niektore watki czytam, to lapie sie za glowe... Az boli mnie to ze kochalem, nie latalem na bok, a poprostu bylem "nudny" - w takim sensie ze nie wiedzialem jak zadbac, nie bylo tego co na poczatku... Nic nie moglem zrobic, zyje bo zyje... A taki facet ktory sie pobawi, tutaj wyzwie swoja kobiete, tutaj napluje jej na twarz, a ta za nim ciagle lata... Gdzie tu sens? Ale nie wnikam, ja nawet nikogo nie chce, nie potrafibym sie zakochac, balbym sie ze po kilku latach dostane znowusz te same slowa... A po za tym licze na cuda, nawet nie wiem po co...

Wkoncu zbierzemy te sily i powiemy dosyc tego wszystkiego, trzeba sie swoje przemeczyc, ale jak juz wstaniemy to o wiele silniejsi, a zarazem prawdopodobnie samotni, ale jak by nie bylo "czlowiek sie rodzi sam i umiera sam".

Usun albo poblokuj, ja to robie bezzastanowienia.
Dzisiaj mialem chec zrobic na nowo konto... Ale spytalem po co? Zeby znowusz gryzc sciany, albo wypalac tony trawy na uspokojenie... Nie ja podziekuje. Wole pozostawic ja w sercu, taka jaka byla, jak mnie kochala niz patrzec teraz co robi, jak sie smieje, jak to jest jej milo...

Kurcze taki jest paradoks tego świata, że kobiety kochające dostają kopa w dupę od facetów,którzy nie doceniają tego co mają... a mężczyźni, którzy oddają całe swoje serce trafiają na kobiety, które to serce wyrzucają na ziemie... Czekam na to aż zbierzemy te siły na razie przy jakimkolwiek funkcjonowaniu trzyma mnie to forum...
Co do blokowania jeszcze nie umiem bo żyję tą cholerną nadzieją a co najgorsze sprawdzam czy czegoś nie dodał i to cała w stresie, że zobaczę coś czego bym nie chciała.
Trzymaj się jakoś i zbieraj siły na nowy dzień!

197

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Wiesz co jest w tym najlepsze ze te kobiety jeszcze pytaja, jak zawalczyc o tych facetow... Jak niektore watki czytam, to lapie sie za glowe... Az boli mnie to ze kochalem, nie latalem na bok, a poprostu bylem "nudny" - w takim sensie ze nie wiedzialem jak zadbac, nie bylo tego co na poczatku... Nic nie moglem zrobic, zyje bo zyje... A taki facet ktory sie pobawi, tutaj wyzwie swoja kobiete, tutaj napluje jej na twarz, a ta za nim ciagle lata... Gdzie tu sens? Ale nie wnikam, ja nawet nikogo nie chce, nie potrafibym sie zakochac, balbym sie ze po kilku latach dostane znowusz te same slowa... A po za tym licze na cuda, nawet nie wiem po co...

Wkoncu zbierzemy te sily i powiemy dosyc tego wszystkiego, trzeba sie swoje przemeczyc, ale jak juz wstaniemy to o wiele silniejsi, a zarazem prawdopodobnie samotni, ale jak by nie bylo "czlowiek sie rodzi sam i umiera sam".

Usun albo poblokuj, ja to robie bezzastanowienia.
Dzisiaj mialem chec zrobic na nowo konto... Ale spytalem po co? Zeby znowusz gryzc sciany, albo wypalac tony trawy na uspokojenie... Nie ja podziekuje. Wole pozostawic ja w sercu, taka jaka byla, jak mnie kochala niz patrzec teraz co robi, jak sie smieje, jak to jest jej milo...

Kurcze taki jest paradoks tego świata, że kobiety kochające dostają kopa w dupę od facetów,którzy nie doceniają tego co mają... a mężczyźni, którzy oddają całe swoje serce trafiają na kobiety, które to serce wyrzucają na ziemie... Czekam na to aż zbierzemy te siły na razie przy jakimkolwiek funkcjonowaniu trzyma mnie to forum...
Co do blokowania jeszcze nie umiem bo żyję tą cholerną nadzieją a co najgorsze sprawdzam czy czegoś nie dodał i to cała w stresie, że zobaczę coś czego bym nie chciała.
Trzymaj się jakoś i zbieraj siły na nowy dzień!

Nadzieja ze zniszczy moja Droga i nie bedziesz sobą. Szkoda bo jesteś sympatyczna osoba ;-)

198

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
borussia napisał/a:
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Wiesz co jest w tym najlepsze ze te kobiety jeszcze pytaja, jak zawalczyc o tych facetow... Jak niektore watki czytam, to lapie sie za glowe... Az boli mnie to ze kochalem, nie latalem na bok, a poprostu bylem "nudny" - w takim sensie ze nie wiedzialem jak zadbac, nie bylo tego co na poczatku... Nic nie moglem zrobic, zyje bo zyje... A taki facet ktory sie pobawi, tutaj wyzwie swoja kobiete, tutaj napluje jej na twarz, a ta za nim ciagle lata... Gdzie tu sens? Ale nie wnikam, ja nawet nikogo nie chce, nie potrafibym sie zakochac, balbym sie ze po kilku latach dostane znowusz te same slowa... A po za tym licze na cuda, nawet nie wiem po co...

Wkoncu zbierzemy te sily i powiemy dosyc tego wszystkiego, trzeba sie swoje przemeczyc, ale jak juz wstaniemy to o wiele silniejsi, a zarazem prawdopodobnie samotni, ale jak by nie bylo "czlowiek sie rodzi sam i umiera sam".

Usun albo poblokuj, ja to robie bezzastanowienia.
Dzisiaj mialem chec zrobic na nowo konto... Ale spytalem po co? Zeby znowusz gryzc sciany, albo wypalac tony trawy na uspokojenie... Nie ja podziekuje. Wole pozostawic ja w sercu, taka jaka byla, jak mnie kochala niz patrzec teraz co robi, jak sie smieje, jak to jest jej milo...

Kurcze taki jest paradoks tego świata, że kobiety kochające dostają kopa w dupę od facetów,którzy nie doceniają tego co mają... a mężczyźni, którzy oddają całe swoje serce trafiają na kobiety, które to serce wyrzucają na ziemie... Czekam na to aż zbierzemy te siły na razie przy jakimkolwiek funkcjonowaniu trzyma mnie to forum...
Co do blokowania jeszcze nie umiem bo żyję tą cholerną nadzieją a co najgorsze sprawdzam czy czegoś nie dodał i to cała w stresie, że zobaczę coś czego bym nie chciała.
Trzymaj się jakoś i zbieraj siły na nowy dzień!

Nadzieja ze zniszczy moja Droga i nie bedziesz sobą. Szkoda bo jesteś sympatyczna osoba ;-)

Wiem, wiem, wiem ale jeszcze nie umiem się jej pozbyć albo nie chcę bo ona trzyma mnie jako tako przy życiu tongue

199

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
borussia napisał/a:
Enii napisał/a:

Kurcze taki jest paradoks tego świata, że kobiety kochające dostają kopa w dupę od facetów,którzy nie doceniają tego co mają... a mężczyźni, którzy oddają całe swoje serce trafiają na kobiety, które to serce wyrzucają na ziemie... Czekam na to aż zbierzemy te siły na razie przy jakimkolwiek funkcjonowaniu trzyma mnie to forum...
Co do blokowania jeszcze nie umiem bo żyję tą cholerną nadzieją a co najgorsze sprawdzam czy czegoś nie dodał i to cała w stresie, że zobaczę coś czego bym nie chciała.
Trzymaj się jakoś i zbieraj siły na nowy dzień!

Nadzieja ze zniszczy moja Droga i nie bedziesz sobą. Szkoda bo jesteś sympatyczna osoba ;-)

Wiem, wiem, wiem ale jeszcze nie umiem się jej pozbyć albo nie chcę bo ona trzyma mnie jako tako przy życiu tongue

Uschniesz jak rozyczka a szkoda :-(

200

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Enii ja rowniez mam nadzieje, chcialbym z nia zrealizowac plany, miec wspaniale dzieci, piekny dom... Ale nic nie moge zrobic, kocham ja, musialem odpuscic, ona wybrala swoja szczesliwa droge, ja sie musze przemeczyc.
Uwierz ze nieraz biore telefon, pisze jej a to sms'a, a to na facebook-u, wiesz pisze z nadzieja ze choc wyjdzie zapalic ze mna papierosa, moze cos sie zmieni, wpierniczam sobie do glowy najpiekniejsze mysli, moim marzeniem zawsze bylo zeby mnie kochala do konca zycia i miec wspanialy motocykl, a teraz moim marzeniem jest zeby sie do mnie ponownie przytulila a juz wiecej jej nie puszcze...
Ale co, to tylko nadzieja, marzenia ktore sa nic nie warte...

Zbierz odwagi, za kazdym razem kiedy dodala cos nowego, mimo ze pieknie wygladala, lub jakas piosenke ja to bralem do serca, czytalem po kilkanascie razy tekst piosenki, patrzalem na szczegoly zdjec, na komentarze ktore bolaly...
Stwierdzilem ze podziekuje, wole to usunac, choc i tak nie czuje sie z tym lepiej, ale cos tam jest w tym ze nie spojrze juz, nie przeczytam tych wiadomosci, jak to mnie kochala, nie spojrze na nasze zdjecia... Tez nie ze pozbywam sie jej z mojego zycia, chce w jakis sposob poczuc sie lepiej, ale mi zupelnie nie idzie...

Tez mam te forum, staram sie byc w totalnym ruchu, lub zajmowac sie pierdolami... Od dluzszego czasu to jest jakas masakra, ale chce byc twardy, zeby nie puscic tej lzy... Choc ostatnio zadzwonilem do niej, to uslyszalem jej piekny glos, nie zdarzylem zdania powiedzieciec, juz sie jakalem z lzami w oczach...
Musisz postawic na czyms zeby nie plakac w ta poduszke, wiem ze ciezko, wiem ze nie jest latwo, znam to. Ja to przyznam sie bez bicia jakis nakrkotyk, jakis syf za syfem, runelo mi wszystko z pod nog... Ty w to sie nie pakuj!
Wiem ze sie mysli o smierci, mysli sie ze to rozwiazanie, ale masz rodzine, co oni by poczuli? Mysli takie trzeba zabic w domu, siedzac nic nie robiac... Ja mam cos takiego codziennie, a ch*j ide sie zabic, ale co to da? Wole usiac, puscic lze, przemyc twarz i zalozyc usmiech na buzie.

DAMY RADE!

201

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Daj sobie jakiś deadline na to Twoje cierpienie, a potem przestajesz się mazgaić. Pamiętaj, że jesteś facetem. Bierzesz to na klatę i idziesz do przodu!

202

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Trzyma Cię bo się obwiniasz. Spójrz na Wasz związek obiektywnie! Czy ona naprawdę była tak kryształowa? Tak idealna bez skazy? Nigdy Cię nie skrzywdziła? Spełniała wszystkie Twoje oczekiwania? Czy wiesz że ma wady jak każdy człowiek ale to ignorujesz?

203

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Witcher napisał/a:

Daj sobie jakiś deadline na to Twoje cierpienie, a potem przestajesz się mazgaić. Pamiętaj, że jesteś facetem. Bierzesz to na klatę i idziesz do przodu!

Myslisz ze nie chce byc twardy, owszem ze chce byc. Ale nie mam sil juz udawac, nie mam sil sie patrzec na to gowno w ktorym jestem...

204

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Trzyma Cię bo się obwiniasz. Spójrz na Wasz związek obiektywnie! Czy ona naprawdę była tak kryształowa? Tak idealna bez skazy? Nigdy Cię nie skrzywdziła? Spełniała wszystkie Twoje oczekiwania? Czy wiesz że ma wady jak każdy człowiek ale to ignorujesz?

Maciek nie obwiniam sie, wiem ze wina lezala po obu stronach... Nikt nie jest krysztalowy, skrzywdzic nie wiem nawet, mi wystarczylo ze mnie kocha, a teraz mam swoje... Oczekwiania spelniala, nie ignoruje nic, znalem ja jak lysego konia, docenialem w niej wady i zalety.

205

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Enii ja rowniez mam nadzieje, chcialbym z nia zrealizowac plany, miec wspaniale dzieci, piekny dom... Ale nic nie moge zrobic, kocham ja, musialem odpuscic, ona wybrala swoja szczesliwa droge, ja sie musze przemeczyc.
Uwierz ze nieraz biore telefon, pisze jej a to sms'a, a to na facebook-u, wiesz pisze z nadzieja ze choc wyjdzie zapalic ze mna papierosa, moze cos sie zmieni, wpierniczam sobie do glowy najpiekniejsze mysli, moim marzeniem zawsze bylo zeby mnie kochala do konca zycia i miec wspanialy motocykl, a teraz moim marzeniem jest zeby sie do mnie ponownie przytulila a juz wiecej jej nie puszcze...
Ale co, to tylko nadzieja, marzenia ktore sa nic nie warte...

Zbierz odwagi, za kazdym razem kiedy dodala cos nowego, mimo ze pieknie wygladala, lub jakas piosenke ja to bralem do serca, czytalem po kilkanascie razy tekst piosenki, patrzalem na szczegoly zdjec, na komentarze ktore bolaly...
Stwierdzilem ze podziekuje, wole to usunac, choc i tak nie czuje sie z tym lepiej, ale cos tam jest w tym ze nie spojrze juz, nie przeczytam tych wiadomosci, jak to mnie kochala, nie spojrze na nasze zdjecia... Tez nie ze pozbywam sie jej z mojego zycia, chce w jakis sposob poczuc sie lepiej, ale mi zupelnie nie idzie...

Tez mam te forum, staram sie byc w totalnym ruchu, lub zajmowac sie pierdolami... Od dluzszego czasu to jest jakas masakra, ale chce byc twardy, zeby nie puscic tej lzy... Choc ostatnio zadzwonilem do niej, to uslyszalem jej piekny glos, nie zdarzylem zdania powiedzieciec, juz sie jakalem z lzami w oczach...
Musisz postawic na czyms zeby nie plakac w ta poduszke, wiem ze ciezko, wiem ze nie jest latwo, znam to. Ja to przyznam sie bez bicia jakis nakrkotyk, jakis syf za syfem, runelo mi wszystko z pod nog... Ty w to sie nie pakuj!
Wiem ze sie mysli o smierci, mysli sie ze to rozwiazanie, ale masz rodzine, co oni by poczuli? Mysli takie trzeba zabic w domu, siedzac nic nie robiac... Ja mam cos takiego codziennie, a ch*j ide sie zabic, ale co to da? Wole usiac, puscic lze, przemyc twarz i zalozyc usmiech na buzie.

DAMY RADE!

Dziękuję za te słowa... również patrzę co dodał na fb i jak tylko widzę piosenkę wsłuchuję się w słowa i szukam odniesienia jakiegoś do mnie... czasami czuję się jak wariatka... Dzisiaj już 2 razy chciałam napisać wiadomość ale powiedziałam sobie nie! zacisnęłam zęby i odłożyłam telefon

W używki nie idę zawsze byłam daleka od tego więc to do głowy mi nie przychodzi... praca trochę pozwala mi zapomnieć chociaż bywają dni, że nie mogę się skupić bo siedzi mi w głowie a jak wracam do domu to już kompletnie myślę tylko o nim.

Każdy radzi bądź silny, weź to na klatę a przecież nie zadręczamy się specjalnie i nie robimy tego bo nam się nudzi... jakby dało się wyłączyć uczucia jednym pstryknięciem palców już dawno bym to zrobiła.

Tutaj wywalamy swoje negatywne emocje... i może inni widzą to jako żałosne użalanie się nad sobą ale to pomaga. Nie chcę płakać całymi dniami i dzięki temu, że tu wam trochę pomarudzę nie zdarza mi się  to często. To jest jedyne miejsce gdzie mogę wywalić cały swój negatywny humor i jeszcze ktoś doradzi albo po prostu potrzyma na duchu...

PsxU wierzę w to, że damy rade może nie jutro i nie za tydzień ale kiedyś damy!!!
Jeszcze raz dzięki i trzymaj się dzielnie... żyjesz już tak długo w takim stanie to znak właśnie, że jesteś silny i mimo, że jest Ci tyle czasu ciężko wstajesz każdego dnia i idziesz do przodu! Gratuluję

206

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dziekuje bardzo. Staram sie zacisnac zeby i dawac rade, od dzisiaj zdecydowalem ze juz do niej nie bede pisal, nic a nic... Postaram sie wykasowac numer z glowy, a najwyzej jak bede chcial napisac to rozwale telefon.
Te blaganie to tylko sie czlowiek osmiesza, a w jej oczach i tak jestem blagajacym pieskiem.
Probuje codziennie czegos nowego, zajac sie czyms, a tu nowy tatuaz, a tu z kumplem jakis wypad, fakty sa takie ze czuje sie dziwnie w tym wszystkim, nie moglem sie odnalezc , ale lepiej to niz rozmyslanie w domu...

Trzeba wyjsc na prosta, mam nadzieje ze sie uda!

207

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Dziekuje bardzo. Staram sie zacisnac zeby i dawac rade, od dzisiaj zdecydowalem ze juz do niej nie bede pisal, nic a nic... Postaram sie wykasowac numer z glowy, a najwyzej jak bede chcial napisac to rozwale telefon.
Te blaganie to tylko sie czlowiek osmiesza, a w jej oczach i tak jestem blagajacym pieskiem.
Probuje codziennie czegos nowego, zajac sie czyms, a tu nowy tatuaz, a tu z kumplem jakis wypad, fakty sa takie ze czuje sie dziwnie w tym wszystkim, nie moglem sie odnalezc , ale lepiej to niz rozmyslanie w domu...

Trzeba wyjsc na prosta, mam nadzieje ze sie uda!

Jasne, że tak! to już jakiś krok do przodu...już jesteś kawałek dalej.
Rozmyślanie prowadzi tylko do złego samopoczucia... czasami trzeba się czymś zając żeby zagłuszyć myśli i nie ważne czy uda nam się to na 10 min, godzinę czy na cały dzień, ważne, że chociaż na chwilę możemy się od tego uwolnić.

208

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Czasem rozmyslam sobie czy zwiazanie na nowo z nia by bylo jakims sensem? Nieraz mam taka chwile, co by tu zrobic zeby moc przytulic ja na nowo... Sam sie bije z wlasnymi myslami, chcialbym ja utulic, pocalowac na nowo, a z drugiej strony balbym sie ze znow ja strace.
Nie wiem czy kiedykolwiek sie zakocham w kims, jakos to wszystko wyzarlo mi mozg, nie widze juz normalnych, kochajacych kobiet, patrze na wszystkie z gory, mimo ze nie zamienie z nimi zdania i tak chcialbym byc zawsze z moja byla...
Nic czlowiek nie zrobi, liczy na cud, moze sie uda, moze nie... Kocham, kochac bede, zlego slowa nie powiem, ani nie dam powiedziec... Niech ma jak najlepiej w zyciu, oby pokochala kogos tak mocno jak mnie, albo jeszcze bardziej, wtedy bede musial odpuscic, nie wiem co zrobie, ale trudno.

209

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Dziekuje bardzo. Staram sie zacisnac zeby i dawac rade, od dzisiaj zdecydowalem ze juz do niej nie bede pisal, nic a nic... Postaram sie wykasowac numer z glowy, a najwyzej jak bede chcial napisac to rozwale telefon.

U mnie zadziałała metoda 'przyjaciela strażnika'. Ugadałem się z przyjacielem, że gdy będę czuł silną pokusę i zacznę wybierać numer do ex - pod jakimkolwiek pretekstem, to najpierw będę dzwonił do niego, a on po pierwsze oceni czy mój pretekst jest rzeczywiście sensowny (czasem trzeba załatwić formalne sprawy), a czasem po prostu da kopa w tyłek i doprowadzi do porządku. Sprawdzone i zadziałało w 100%, po jakimś czasie już sam się zacząłem pilnować, a później straciłem ochotę na jakikolwiek kontakt. Najważniejsze przetrwać ze 2-3 pierwsze tygodnie.

210

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja tez mam yakie mysli odnosnie meza ktory zostawil 2 mce temu jak pomysle ze mozliwe jest teraz  zinna mowi jje to co dla mnie jets szcesliwy, chcialabym go przytulic, isc do lozka wypic kawe, ale jak pomysle ile wycierpialam przez niego i coz robil mojej corce to mnie zaczyna odrzucac tez palaklam dzisiaj sad

211

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Łysy Rumcajs napisał/a:
PsxU napisał/a:

Dziekuje bardzo. Staram sie zacisnac zeby i dawac rade, od dzisiaj zdecydowalem ze juz do niej nie bede pisal, nic a nic... Postaram sie wykasowac numer z glowy, a najwyzej jak bede chcial napisac to rozwale telefon.

U mnie zadziałała metoda 'przyjaciela strażnika'. Ugadałem się z przyjacielem, że gdy będę czuł silną pokusę i zacznę wybierać numer do ex - pod jakimkolwiek pretekstem, to najpierw będę dzwonił do niego, a on po pierwsze oceni czy mój pretekst jest rzeczywiście sensowny (czasem trzeba załatwić formalne sprawy), a czasem po prostu da kopa w tyłek i doprowadzi do porządku. Sprawdzone i zadziałało w 100%, po jakimś czasie już sam się zacząłem pilnować, a później straciłem ochotę na jakikolwiek kontakt. Najważniejsze przetrwać ze 2-3 pierwsze tygodnie.

Ja juz walcze przez miesiace z tym. Mysle ze mila metoda, probowalem tez tak, ale i tak na swoje wychodzilo... Ale teraz sprobuje wszystkiego, zeby tylko nie pisac, bo to i tak nic nie zmieni.

212

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Fatima231 napisał/a:

Ja tez mam yakie mysli odnosnie meza ktory zostawil 2 mce temu jak pomysle ze mozliwe jest teraz  zinna mowi jje to co dla mnie jets szcesliwy, chcialabym go przytulic, isc do lozka wypic kawe, ale jak pomysle ile wycierpialam przez niego i coz robil mojej corce to mnie zaczyna odrzucac tez palaklam dzisiaj sad

Zycie jest okrutne, ale masz corke, masz szczescie, masz dla kogo walczyc! To musi Ci dac powera do dalszej realizacji. Maz zniknal, robi pewnie jak myslisz, ale Ty na to nic nie poradzisz, mimo ze go kochasz, ale czasu nie cofniesz.

213

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Fatima231 napisał/a:

Ja tez mam yakie mysli odnosnie meza ktory zostawil 2 mce temu jak pomysle ze mozliwe jest teraz  zinna mowi jje to co dla mnie jets szcesliwy, chcialabym go przytulic, isc do lozka wypic kawe, ale jak pomysle ile wycierpialam przez niego i coz robil mojej corce to mnie zaczyna odrzucac tez palaklam dzisiaj sad

Zycie jest okrutne, ale masz corke, masz szczescie, masz dla kogo walczyc! To musi Ci dac powera do dalszej realizacji. Maz zniknal, robi pewnie jak myslisz, ale Ty na to nic nie poradzisz, mimo ze go kochasz, ale czasu nie cofniesz.

To prawda czasu nie nie cofnie sad trafia sie na nieodpowiedniego faceta lub nieodpowiednia kobiete ktorzy nie licza sie  z uczuciami inncyh ludzi mysla tylko o sobie a ty cierp a oni sie bawia z innymi i tak dalej i dalej bo maja motylki w brzuszchu i sa znowu pewni ze to ta jedyna

214

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Niestety tak juz jest, My na to nic nie poradzimy. W tym wieku chyba juz chyba nie warto sie wiazac z nikim, a zwlaszcza zakladac rodziny... Gdzie sie podzialy te czasy gdzie ludzie byli ze soba do deski grobowej, jak patrze na to wszystko to az sie w brzuchu kreci.
Teraz nie ma slowa "MILOSC", zaurocznie rzecz piekna, ale wiadomo ze przez kilka lat nie bedzie tak samo, ale polowa ludzi nie rozumie tego, coz trudno.

215

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ech te bzdety porzuconego o czasach gdzie krolowala miłość i wierność. Prawda jest taka, że ludzie się nie zmienili tak zdradzają i oszukują teraz jak i w przeszłości, jedyne co się zmieniło to zasady kierujące małżeństwem i pośrednio związkami, kiedyś były trwalsze bo nie opieraly się na uczuciach i emocjach, a na innych bardziej stabilnych i przyziemnych sprawach.

216

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Jacenty89 napisał/a:

Ech te bzdety porzuconego o czasach gdzie krolowala miłość i wierność. Prawda jest taka, że ludzie się nie zmienili tak zdradzają i oszukują teraz jak i w przeszłości, jedyne co się zmieniło to zasady kierujące małżeństwem i pośrednio związkami, kiedyś były trwalsze bo nie opieraly się na uczuciach i emocjach, a na innych bardziej stabilnych i przyziemnych sprawach.

Dokładnie

217

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Jacenty89 napisał/a:

Ech te bzdety porzuconego o czasach gdzie krolowala miłość i wierność. Prawda jest taka, że ludzie się nie zmienili tak zdradzają i oszukują teraz jak i w przeszłości, jedyne co się zmieniło to zasady kierujące małżeństwem i pośrednio związkami, kiedyś były trwalsze bo nie opieraly się na uczuciach i emocjach, a na innych bardziej stabilnych i przyziemnych sprawach.

Podobnie jak starszyzna o złej młodzieży, który nie byłby to wiek - zawsze źle tongue. Fakt jest taki, że zdradzano (tylko mało kto o tym wiedział, bo przecież WSTYD!). Rozwodów też się nie brało, bo co na plebanii powiedzą... itp. itd. Część par później (po długim stażu ślubu) żyła już nie w związku, ale w układzie. No rzeczywiście raj na ziemi smile.
Obecnie społeczeństwo nakłada mniej NIEPISANYCH reguł, niż kiedyś to wszystko.
Czy w obecnym wieku jest miłość - jak najbardziej i to taka prawdziwa wink. Właśnie teraz nikt nie czuje się w obowiązku ze względu na "coś" trzymać się w czymś, gdzie jest nam źle. Kto CHCE przewartościować życie/rozwijać uczucie/przezwyciężyć przeciwności to robi to. A ja bardzo dobrze wiem co mówię. Po zauroczeniu zaczynamy widzieć prawdziwe wady partnera i dochodzimy do wniosku czy to właśnie to.
Niektórzy po prostu tak naprawdę nie wiedzą czym jest miłość i chcieliby ciągle żyć zauroczeniem. Bądź miłość po prostu się nie pojawia i nie widzę tutaj winy tej osoby. No co ma zrobić? Z litości z kimś zostać?

218

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Enii i jak sie czujesz? Cos juz lepiej?

U mnie az tak latwo nie jest, caly czas probuje sie oswoic ale mi nie idzie, staram sie ale zarazem pozostawiam w sobie to wszystko, zyje nadzieja ale wiem ze nic z tego nie bedzie. Kocham ta dziewczyne bardzo ale czuje takie cos ze juz postawilem dystans do kobiet i boje sie tego wszystkiego.
Zaczelem jakies wypady z znajomymi, a zarazem znowu siedze w tym co siedzialem. Juz zdalem sobie sprawe ze nie ma co pisac do niej, mimo w brzuchu sie kreci to nie napisze.

219

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU dziękuję, że pytasz... nie jest w ogóle lepiej a coraz gorzej... miałam z nim lekki kontakt, czasami zapytał co u mnie słychać jednak jego obojętność zabijała mnie i postanowiłam ruszyć z miejsca, wziąć sprawy w swoje ręce i ratować moje resztki godności... zerwałam z nim kontakt, powiedziałam, że nie chce aby do mnie pisał. Jego odpowiedzi się spodziewałam... przyjął to bez emocji i większego wzruszenia... wiem, że zrobiłam dobrze ale potwornie tęsknię... nie umiem funkcjonować z tą świadomością, że nie będzie mi towarzyszył każdego dnia ale czas na zmiany... czas zabić nadzieję i nauczyć się żyć bez niego! Wiem, że przede mną długa droga ale od czegoś trzeba zacząć tongue Motywuję się jeszcze do wykasowania jego nr żeby czasem nie kusiło mnie zmienić zdania. Zobaczymy co będzie dalej.

Znam to uczucie kiedy chcesz wyjąc telefon i napisać, zapytać się co robi ale wiesz, że nie możesz... i to dziwne uczucie w brzuchu. Oj znam to doskonale...

Dobrze, że zacząłeś wychodzić ze znajomymi, ja jeszcze nie potrafię może dlatego, że są w szczęśliwych związkach i bardziej mnie dołują niż relaksują tongue

Czasami boję się, że nigdy o nim nie zapomnę i będzie mi siedział w tej głowie...
Oby czas był dla nas łaskawy i zbliżał nas ku normalności w końcu!

Pozdrawiam!!

220

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

PsxU dziękuję, że pytasz... nie jest w ogóle lepiej a coraz gorzej... miałam z nim lekki kontakt, czasami zapytał co u mnie słychać jednak jego obojętność zabijała mnie i postanowiłam ruszyć z miejsca, wziąć sprawy w swoje ręce i ratować moje resztki godności... zerwałam z nim kontakt, powiedziałam, że nie chce aby do mnie pisał. Jego odpowiedzi się spodziewałam... przyjął to bez emocji i większego wzruszenia... wiem, że zrobiłam dobrze ale potwornie tęsknię... nie umiem funkcjonować z tą świadomością, że nie będzie mi towarzyszył każdego dnia ale czas na zmiany... czas zabić nadzieję i nauczyć się żyć bez niego! Wiem, że przede mną długa droga ale od czegoś trzeba zacząć tongue Motywuję się jeszcze do wykasowania jego nr żeby czasem nie kusiło mnie zmienić zdania. Zobaczymy co będzie dalej.

Znam to uczucie kiedy chcesz wyjąc telefon i napisać, zapytać się co robi ale wiesz, że nie możesz... i to dziwne uczucie w brzuchu. Oj znam to doskonale...

Dobrze, że zacząłeś wychodzić ze znajomymi, ja jeszcze nie potrafię może dlatego, że są w szczęśliwych związkach i bardziej mnie dołują niż relaksują tongue

Czasami boję się, że nigdy o nim nie zapomnę i będzie mi siedział w tej głowie...
Oby czas był dla nas łaskawy i zbliżał nas ku normalności w końcu!

Pozdrawiam!!

Masz zupelna racje jak ma Ci napisac co tydzien sms'a " co slychac ? " tak oschle to lepiej zeby w ogole nie pisal... Szkoda ze juz nas nie kochaja, ale My musimy sie z tym pogodzic.
Ja tam od kilku tygodni bez fb, bez pisania do niej, bez niczego jakos musze zakrywac ten smutek w sobie, tutaj zajaram tam cos wezme, staram sie byc w 100% ruchu zeby cos robic a zarazem polowe mysli zabic.

Usun jego numer. To wszystkie nawet najslodzsze a zarazem z lzami w oczach blaganie nic nie daje... Ja stoje twardo bez pisania, ale pewnie pekne jak to ja...

Z tymi znajomymi to wiesz staram sie wychodzic na jakies baseny i inne glupstwa, gdzie nie ma czasu na myslenie. No ale powiem ze musze troszke spedzic tam zeby sie odnalezc, szukam jej obok, mam uczucie jak bym robil wszystko z nia, ale jej obok nie ma.

Ja raczej tego strachu nie mam, bo nie wiem czy dam rade zapomniec, czy bedzie mi obojetna. Na razie ta kobiete kocham, nie wiem czy to sie zmieni, dlatego bardziej wolalbym sie do tego wszystkiego przyzwyczaic...

221

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Masz zupelna racje jak ma Ci napisac co tydzien sms'a " co slychac ? " tak oschle to lepiej zeby w ogole nie pisal... Szkoda ze juz nas nie kochaja, ale My musimy sie z tym pogodzic.
Ja tam od kilku tygodni bez fb, bez pisania do niej, bez niczego jakos musze zakrywac ten smutek w sobie, tutaj zajaram tam cos wezme, staram sie byc w 100% ruchu zeby cos robic a zarazem polowe mysli zabic.

Usun jego numer. To wszystkie nawet najslodzsze a zarazem z lzami w oczach blaganie nic nie daje... Ja stoje twardo bez pisania, ale pewnie pekne jak to ja...

Z tymi znajomymi to wiesz staram sie wychodzic na jakies baseny i inne glupstwa, gdzie nie ma czasu na myslenie. No ale powiem ze musze troszke spedzic tam zeby sie odnalezc, szukam jej obok, mam uczucie jak bym robil wszystko z nia, ale jej obok nie ma.

Ja raczej tego strachu nie mam, bo nie wiem czy dam rade zapomniec, czy bedzie mi obojetna. Na razie ta kobiete kocham, nie wiem czy to sie zmieni, dlatego bardziej wolalbym sie do tego wszystkiego przyzwyczaic...

Staram się przełamać w sobie i wywalić ale coś mnie jeszcze hamuję i czuję to dziwne uczucie w środku na samą myśl.
Kurcze wytrzymałeś tak długo już jesteś silny facet... obym ja okazała się równie silna bo jak pomyślę sobie, że jeszcze tyle przede mną i wciąż jestem na początku to aż płakać się chce.

Dobrze, że wychodzisz może na razie jeszcze czujesz ją obok ale niedługo to się zmieni. Lepsze jest wychodzenie i staranie się chociaż żyć niż leżenie w łóżku i wegetowanie. Gdyby nie praca nie wiem co by ze mną było. Chyba popadłabym w bardzo dużą depresję.

Oby jutro było lepsze niż dzisiaj!

222

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Gdyby nie to cpanie tez mysle ze bylo by lezenie w lozku. Niedawno pisalem ze odlozylem to na bok, ale bylo kiepsko, a tak bynjamniej mam wszystko gdzies...

Wkoncu Ty tez bedziesz silna, dasz rade pousuwac wszystko i takie inne rzeczy... W myslach pewnie zostanie tak jak i w sercu, tego jeszcze nie przeminelem, nie wiem czy sie da czy nie, ale mysle ze to zalezy od czlowieka... Ja ja poprostu kocham i potrafilem dla niej wszystko zrobic, wiec jak mi powiedziala ze mam ja zostawic w spokoju i inne rzeczy to MUSIALEM to wkoncu zrobic.

No ogolnie jak pisalem 24/7 w ruchu az padam z zmeczenia ide spac czy wstane o 12 po poludniu czy o 4 w nocy staram sie odrazu cos robic... Dzisiaj z rana wybieram sie z kumplami na jakis tam basen, chca to pojde. A tak wlasnie wszedlem, bo juz wszystko ze mnie zeszlo to chociaz popisze tutaj.
Pozdrawiam, do gory glowa!

223

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Gdyby nie to cpanie tez mysle ze bylo by lezenie w lozku. Niedawno pisalem ze odlozylem to na bok, ale bylo kiepsko, a tak bynjamniej mam wszystko gdzies...

Wkoncu Ty tez bedziesz silna, dasz rade pousuwac wszystko i takie inne rzeczy... W myslach pewnie zostanie tak jak i w sercu, tego jeszcze nie przeminelem, nie wiem czy sie da czy nie, ale mysle ze to zalezy od czlowieka... Ja ja poprostu kocham i potrafilem dla niej wszystko zrobic, wiec jak mi powiedziala ze mam ja zostawic w spokoju i inne rzeczy to MUSIALEM to wkoncu zrobic.

No ogolnie jak pisalem 24/7 w ruchu az padam z zmeczenia ide spac czy wstane o 12 po poludniu czy o 4 w nocy staram sie odrazu cos robic... Dzisiaj z rana wybieram sie z kumplami na jakis tam basen, chca to pojde. A tak wlasnie wszedlem, bo juz wszystko ze mnie zeszlo to chociaz popisze tutaj.
Pozdrawiam, do gory glowa!

Tak masz rację to zależy od człowieka... jedni po miesiącu czują się super inni po kilku latach dalej dochodzą do siebie... jak będzie z nami czas pokaże
Na razie nie jest lekko.. jadę autobusem do pracy a łzy same mi lecą nawet przy ludziach opanować tego nie umiem.
Budzę się w nocy i nie mogę zasnąć bo w głowie od razu on... koszmar!
Trzeba jakoś żyć i trzymać się dzielnie!

224

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ciezko opanowac lzy, wiem to po sobie jak nieraz ukuje to az wychodze z danego towarzystwa...
No ze spaniem to jest jakas masakra, ja to kiedys z lozkem sie nie rozstawalem na krok a teraz to po dwa dni bez spania, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia...
Milego dnia zycze, bez zadnej lzy, bez mysli o nim, usmianego oraz wspanialego.

225

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Ciezko opanowac lzy, wiem to po sobie jak nieraz ukuje to az wychodze z danego towarzystwa...
No ze spaniem to jest jakas masakra, ja to kiedys z lozkem sie nie rozstawalem na krok a teraz to po dwa dni bez spania, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia...
Milego dnia zycze, bez zadnej lzy, bez mysli o nim, usmianego oraz wspanialego.

Dziękuję bardzo! Łzy już były i myśli o nim też więc oby jutro było lepiej.
Też życzę silnej woli, nie poddawania się ani na chwilę i walczenia ze samym sobą o lepsze chwile niż te, które przezywamy obecnie!

226

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Mnie dzisiaj strasznie bylo zle, slonce bylo, czulem sie tak dziwnie bez niej, codziennie gdzies razem bylismy, a nagle jej nie ma obok mnie... Mialem chec napisac, ale tego nie zrobilem, wolalem sie pomeczyc. Te mysli mnie zabijaja, ale co ma czlowiek zrobic.

Kiedys bedzie lepiej!

227

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Mnie dzisiaj strasznie bylo zle, slonce bylo, czulem sie tak dziwnie bez niej, codziennie gdzies razem bylismy, a nagle jej nie ma obok mnie... Mialem chec napisac, ale tego nie zrobilem, wolalem sie pomeczyc. Te mysli mnie zabijaja, ale co ma czlowiek zrobic.

Kiedys bedzie lepiej!

Powiem Ci, że też miałam chęć napisać! Już mało brakowało a bym desperacko sięgnęła po ten telefon jednak tego nie zrobiłam. Wyszłam z domu na zakupy właśnie wróciłam i czuję się odrobinę lepiej chociaż na zakupach też miałam w głowie, że to by mu się podobało albo to by dla niego było idealne jednak starałam się myśleć o nim jak najmniej. Przynajmniej pozbyłam się chęci napisania do niego i nie wylewam na razie łez ale co z tego jak czeka mnie noc i następne ciężkie dni.
Obym nie wymiękła i dotrzymała słowa przed samą sobą.

Miłej nocy i oby w końcu dobrze się spało!

228

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No to na prawde jest ciezke... Tak jak nieraz sobie mysle, pojde kupic jej prezent na dana okazje, dzisiaj by bylo 2 miesiace do (naszej) 5 rocznicy. Mysle i mysle ale wkoncu dochodze do wniosku ze to nie ma sensu, wysmieje mnie - coz takie zycie.
Wiec staram sie zachowac ta "jokerowa twarz" i meska dume (smiech).
Dasz rade, jestes silna kobieta! Pomysl przez ile przeszlas, juz masz pewnie etap koncowki! Wszystko w Tobie dobre, pomagasz ludzia i to z takim fajnym powerem!
Mam nadzieje ze bedzie mila. Tobie rowniez zycze milej nocy, przedewszystkim kolorowych snow.

229

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

No to na prawde jest ciezke... Tak jak nieraz sobie mysle, pojde kupic jej prezent na dana okazje, dzisiaj by bylo 2 miesiace do (naszej) 5 rocznicy. Mysle i mysle ale wkoncu dochodze do wniosku ze to nie ma sensu, wysmieje mnie - coz takie zycie.
Wiec staram sie zachowac ta "jokerowa twarz" i meska dume (smiech).
Dasz rade, jestes silna kobieta! Pomysl przez ile przeszlas, juz masz pewnie etap koncowki! Wszystko w Tobie dobre, pomagasz ludzia i to z takim fajnym powerem!
Mam nadzieje ze bedzie mila. Tobie rowniez zycze milej nocy, przedewszystkim kolorowych snow.

Dziękuję za te słowa!
Z prezentem to rzeczywiście kiepski pomysł chociaż ja sama miałam takie myśli, żeby mu coś dać albo napisać od serca co czuję ale po co? On robi co chce pewnie nawet o mnie nie myśli a ja i tak już wystarczająco się poniżałam walcząc o niego przez dłuższy czas.
Tęsknota jest tak silna, że opisać się nie da.
Czy mam etap końcówki nie sądzę hehe uważam właśnie, że to dopiero początek dłuuugiej drogi. Cieszę się, że nie zostałam z tym sama tylko powstało to forum i jest tyle ludzi, którzy pomimo, że sami cierpią starają się pomóc innym. Niestety rozstania każdy przechodzi podobnie... taka już nasza natura chyba...
Noc jakoś przeżyłam, oczywiście budziłam się i patrzyłam na telefon czy czasami nie przypomniał sobie o mnie ale przynajmniej spałam.

Mam nadzieję, że dzisiaj też damy rade jak tych wszystkich dni, które są już za nami i nie ważne, że były gorsze lub lepsze ważne, że idziemy do przodu!
Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej siły niż masz! big_smile

230

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dzisiaj rozdrapalem stare rany i efekt byl taki... Czy jest wszystko wporzadku z nia? Martwilem sie co chwile i chodzily po glowie najgorsze mysli... Nie moglem sobie wbic do glowy, ze ona juz jest dorosla, a twierdzilem ze byla moja druga mama i nie wazne co zrobila, chce zeby bylo jej jak najlepiej...
To jak by nie bylo wszedlem na  facebooka swojej mamy i zobaczylem kilka wiesci i innych rzeczy, kulo w sercu, mowie pojde sobie przypalic bo juz nie wyrabiam, jak pomyslalem tak zrobilem, okazalo sie jeszcze bardziej nie trafnym pomyslem, wkrecilem sie juz w najgorsze scenariusze, ale spytalem mamy czy miala jakis kontak z nia, powiedziala ze tak, ze jest cala i zdrowa, to mnie jakos uspokoilo...
Dzisiejszy dzien byl gorszy, ale nic nie moglem zrobic, mam nadzieje ze z minuty na minute poprawi sie humor...

Tak masz z tym racje, juz nie ma co skomlic jak pieski do nich, my i tak w ich oczach jestesmy juz raczej przekresleni.
Ja rowniez zycze sily! Pozdrawiam

231

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Dzisiaj rozdrapalem stare rany i efekt byl taki... Czy jest wszystko wporzadku z nia? Martwilem sie co chwile i chodzily po glowie najgorsze mysli... Nie moglem sobie wbic do glowy, ze ona juz jest dorosla, a twierdzilem ze byla moja druga mama i nie wazne co zrobila, chce zeby bylo jej jak najlepiej...
To jak by nie bylo wszedlem na  facebooka swojej mamy i zobaczylem kilka wiesci i innych rzeczy, kulo w sercu, mowie pojde sobie przypalic bo juz nie wyrabiam, jak pomyslalem tak zrobilem, okazalo sie jeszcze bardziej nie trafnym pomyslem, wkrecilem sie juz w najgorsze scenariusze, ale spytalem mamy czy miala jakis kontak z nia, powiedziala ze tak, ze jest cala i zdrowa, to mnie jakos uspokoilo...
Dzisiejszy dzien byl gorszy, ale nic nie moglem zrobic, mam nadzieje ze z minuty na minute poprawi sie humor...

Tak masz z tym racje, juz nie ma co skomlic jak pieski do nich, my i tak w ich oczach jestesmy juz raczej przekresleni.
Ja rowniez zycze sily! Pozdrawiam

Kurcze, że Cie podkusiło zobaczyć co u niej ale wiem to czasami jest silniejsze od nas. Ja codziennie wchodzę na jego fb i patrze kiedy był dostępny i jak widzę ze danego dnia był pojawia się we mnie jakaś ulga, że wiem co robił i że jest z nim ok. Jak raz nie wszedł cały dzień panikowałam, nie wiem czemu ale zaczęłam się bardzo martwić już sama nie wiem czy o niego czy o to, że straciłam kontrole i nie wiem gdzie jest i co robił albo robi. Takie zobaczenie chociaż na chwilę, że był dostępny pomaga mi się uspokoić ale czuję, że pewnego dnia zobaczę na tym fb coś co dobije mnie już na amen. Obiecałam sobie, że ograniczę to sprawdzanie ale nie umiem. Muszę zobaczyć bo zwariuję.

Nie wolo nam się cofać choćby nie wiem co się działo! każda próba nawiązania kontaktu to cofanie się dla nas... to takie trudne zachować zdrowy rozsądek ale nie idź w palenie czy  picie... to nie rozwiązanie. Sama czasami mam ochotę się napić ale za chwilę sobie mówię ''kobieto, przecież Ty nie lubisz alkoholu! wybij sobie z głowy ten głupi pomysł'' hehe To są właśnie te chwile, w których się nie poznaję.

232

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Kurcze, że Cie podkusiło zobaczyć co u niej ale wiem to czasami jest silniejsze od nas. Ja codziennie wchodzę na jego fb i patrze kiedy był dostępny i jak widzę ze danego dnia był pojawia się we mnie jakaś ulga, że wiem co robił i że jest z nim ok. Jak raz nie wszedł cały dzień panikowałam, nie wiem czemu ale zaczęłam się bardzo martwić już sama nie wiem czy o niego czy o to, że straciłam kontrole i nie wiem gdzie jest i co robił albo robi. Takie zobaczenie chociaż na chwilę, że był dostępny pomaga mi się uspokoić ale czuję, że pewnego dnia zobaczę na tym fb coś co dobije mnie już na amen. Obiecałam sobie, że ograniczę to sprawdzanie ale nie umiem. Muszę zobaczyć bo zwariuję.

Nie wolo nam się cofać choćby nie wiem co się działo! każda próba nawiązania kontaktu to cofanie się dla nas... to takie trudne zachować zdrowy rozsądek ale nie idź w palenie czy  picie... to nie rozwiązanie. Sama czasami mam ochotę się napić ale za chwilę sobie mówię ''kobieto, przecież Ty nie lubisz alkoholu! wybij sobie z głowy ten głupi pomysł'' hehe To są właśnie te chwile, w których się nie poznaję.

Dokładnie wiem co przechodzisz, jeszcze niedawno sam się z tym wszystkim biłem. Mogę powiedzieć co mi pomogło: wyłapałem moment, w którym poczułem bezsens swojego zachowania i miałem przynajmniej nutę zdrowego rozsądku, żeby wiedzieć, że sam siebie krzywdzę i odważyłem się kliknąć na fb przycisk "zablokuj". Moja ex się zdziwiła, w mailu przy okazji jakiejś sprawy napisała, że zauważyła i że rozumie. W taki sposób mnie nie kusiło, umysł trochę odpuścił - nie musiałem ciągle walczyć z pokusą i dalej czas zrobił swoje. Dlatego polecam metodę brutalnego odcięcia się - usunięcie numeru/blok na fb/ usunięcie z innych społecznościowych portali - mi pomogło bardzo dobrze (co prawda z numerem to ściema, bo i tak miałem w głowie wyryty numer, ale na to miałem inny sposób). Jedyna ścieżka komunikacji jaka mi została to mail, ale tutaj w miarę dobrze się kontrolowałem.

233

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Ptak bez głowy napisał/a:
Enii napisał/a:

Kurcze, że Cie podkusiło zobaczyć co u niej ale wiem to czasami jest silniejsze od nas. Ja codziennie wchodzę na jego fb i patrze kiedy był dostępny i jak widzę ze danego dnia był pojawia się we mnie jakaś ulga, że wiem co robił i że jest z nim ok. Jak raz nie wszedł cały dzień panikowałam, nie wiem czemu ale zaczęłam się bardzo martwić już sama nie wiem czy o niego czy o to, że straciłam kontrole i nie wiem gdzie jest i co robił albo robi. Takie zobaczenie chociaż na chwilę, że był dostępny pomaga mi się uspokoić ale czuję, że pewnego dnia zobaczę na tym fb coś co dobije mnie już na amen. Obiecałam sobie, że ograniczę to sprawdzanie ale nie umiem. Muszę zobaczyć bo zwariuję.

Nie wolo nam się cofać choćby nie wiem co się działo! każda próba nawiązania kontaktu to cofanie się dla nas... to takie trudne zachować zdrowy rozsądek ale nie idź w palenie czy  picie... to nie rozwiązanie. Sama czasami mam ochotę się napić ale za chwilę sobie mówię ''kobieto, przecież Ty nie lubisz alkoholu! wybij sobie z głowy ten głupi pomysł'' hehe To są właśnie te chwile, w których się nie poznaję.

Dokładnie wiem co przechodzisz, jeszcze niedawno sam się z tym wszystkim biłem. Mogę powiedzieć co mi pomogło: wyłapałem moment, w którym poczułem bezsens swojego zachowania i miałem przynajmniej nutę zdrowego rozsądku, żeby wiedzieć, że sam siebie krzywdzę i odważyłem się kliknąć na fb przycisk "zablokuj". Moja ex się zdziwiła, w mailu przy okazji jakiejś sprawy napisała, że zauważyła i że rozumie. W taki sposób mnie nie kusiło, umysł trochę odpuścił - nie musiałem ciągle walczyć z pokusą i dalej czas zrobił swoje. Dlatego polecam metodę brutalnego odcięcia się - usunięcie numeru/blok na fb/ usunięcie z innych społecznościowych portali - mi pomogło bardzo dobrze (co prawda z numerem to ściema, bo i tak miałem w głowie wyryty numer, ale na to miałem inny sposób). Jedyna ścieżka komunikacji jaka mi została to mail, ale tutaj w miarę dobrze się kontrolowałem.

Jeszcze nie jestem na to gotowa... ale każdego dnia zbieram w sobie siły i mam nadzieję, że w końcu do tego dojdę bo wiem, że to najlepszy pomysł jednak z tym wiąże się zatrzaśniecie drzwi na dobre i pójście nową drogą a tego się boję.
Gratuluję, że dałeś z tym rade!

234

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Jeszcze nie jestem na to gotowa... ale każdego dnia zbieram w sobie siły i mam nadzieję, że w końcu do tego dojdę bo wiem, że to najlepszy pomysł jednak z tym wiąże się zatrzaśniecie drzwi na dobre i pójście nową drogą a tego się boję.
Gratuluję, że dałeś z tym rade!

Wyobraź sobie, że to nic nie zmienia i nic nie zamyka - zawsze możesz odblokować, albo uruchomić inne drogi komunikacji. Ma po prostu pomóc Tobie odzyskać namiastkę spokoju.
Jak będziesz czuła się na siłach, możesz przekonać siebie do takiej motywacji. Albo metodą 'na bungee' - zamknąć oczy, nie patrzeć w dół i skoczyć.
Tak czy siak z własnego doświadczenia powiem, że też się bałem, ale jak już to zrobiłem poczułem dużą ulgę. Sama symbolika dodała mi otuchy i poczułem, że jestem na dobrej drodze i idę do przodu.

235

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Dzisiaj rozdrapalem stare rany i efekt byl taki... Czy jest wszystko wporzadku z nia? Martwilem sie co chwile i chodzily po glowie najgorsze mysli... Nie moglem sobie wbic do glowy, ze ona juz jest dorosla, a twierdzilem ze byla moja druga mama i nie wazne co zrobila, chce zeby bylo jej jak najlepiej...
To jak by nie bylo wszedlem na  facebooka swojej mamy i zobaczylem kilka wiesci i innych rzeczy, kulo w sercu, mowie pojde sobie przypalic bo juz nie wyrabiam, jak pomyslalem tak zrobilem, okazalo sie jeszcze bardziej nie trafnym pomyslem, wkrecilem sie juz w najgorsze scenariusze, ale spytalem mamy czy miala jakis kontak z nia, powiedziala ze tak, ze jest cala i zdrowa, to mnie jakos uspokoilo...
Dzisiejszy dzien byl gorszy, ale nic nie moglem zrobic, mam nadzieje ze z minuty na minute poprawi sie humor...

Tak masz z tym racje, juz nie ma co skomlic jak pieski do nich, my i tak w ich oczach jestesmy juz raczej przekresleni.
Ja rowniez zycze sily! Pozdrawiam

Kurcze, że Cie podkusiło zobaczyć co u niej ale wiem to czasami jest silniejsze od nas. Ja codziennie wchodzę na jego fb i patrze kiedy był dostępny i jak widzę ze danego dnia był pojawia się we mnie jakaś ulga, że wiem co robił i że jest z nim ok. Jak raz nie wszedł cały dzień panikowałam, nie wiem czemu ale zaczęłam się bardzo martwić już sama nie wiem czy o niego czy o to, że straciłam kontrole i nie wiem gdzie jest i co robił albo robi. Takie zobaczenie chociaż na chwilę, że był dostępny pomaga mi się uspokoić ale czuję, że pewnego dnia zobaczę na tym fb coś co dobije mnie już na amen. Obiecałam sobie, że ograniczę to sprawdzanie ale nie umiem. Muszę zobaczyć bo zwariuję.

Nie wolo nam się cofać choćby nie wiem co się działo! każda próba nawiązania kontaktu to cofanie się dla nas... to takie trudne zachować zdrowy rozsądek ale nie idź w palenie czy  picie... to nie rozwiązanie. Sama czasami mam ochotę się napić ale za chwilę sobie mówię ''kobieto, przecież Ty nie lubisz alkoholu! wybij sobie z głowy ten głupi pomysł'' hehe To są właśnie te chwile, w których się nie poznaję.

Widzisz tez probowalem sobie powiedziec to, przeciez co to mi da i takie tam... A i tak robie swoje, trudno moze lepiej ze pale to, moze gorzej, niedlugo pewnie sie ogarne, albo zostane "Bobem Marleyem", nigdy nic nie wiadomo, ja narazie nie potrafie sobie powiedziec stop...
No pic tez nie pilem, a teraz idzie to jakos samo, ale narazie w malych ilosciach, kto wie jak to sie skonczy.
Ja to juz niestety calego siebie nie poznaje, na poczatku bylem z ta nadzieja taki ze wroci, ze teraz wiem co jej powiem, jak sie zachowam, bede dbal, kochal! A teraz chyba nie mam tej nadziei, zyje jakos z dnia na dzien, chce tylko zeby byla szczesliwa... Czuje ze to juz jest koniec na zawsze, kreci mnie w brzuchu z ta mysla ale wiem ze tak jest, ze juz nie bedzie nas, ze ona wybrala inna droge, a ja tkwie w "nawet nie wiem czym"...

Milego wieczoru.

236

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Dzisiaj rozdrapalem stare rany i efekt byl taki... Czy jest wszystko wporzadku z nia? Martwilem sie co chwile i chodzily po glowie najgorsze mysli... Nie moglem sobie wbic do glowy, ze ona juz jest dorosla, a twierdzilem ze byla moja druga mama i nie wazne co zrobila, chce zeby bylo jej jak najlepiej...
To jak by nie bylo wszedlem na  facebooka swojej mamy i zobaczylem kilka wiesci i innych rzeczy, kulo w sercu, mowie pojde sobie przypalic bo juz nie wyrabiam, jak pomyslalem tak zrobilem, okazalo sie jeszcze bardziej nie trafnym pomyslem, wkrecilem sie juz w najgorsze scenariusze, ale spytalem mamy czy miala jakis kontak z nia, powiedziala ze tak, ze jest cala i zdrowa, to mnie jakos uspokoilo...
Dzisiejszy dzien byl gorszy, ale nic nie moglem zrobic, mam nadzieje ze z minuty na minute poprawi sie humor...

Tak masz z tym racje, juz nie ma co skomlic jak pieski do nich, my i tak w ich oczach jestesmy juz raczej przekresleni.
Ja rowniez zycze sily! Pozdrawiam

Kurcze, że Cie podkusiło zobaczyć co u niej ale wiem to czasami jest silniejsze od nas. Ja codziennie wchodzę na jego fb i patrze kiedy był dostępny i jak widzę ze danego dnia był pojawia się we mnie jakaś ulga, że wiem co robił i że jest z nim ok. Jak raz nie wszedł cały dzień panikowałam, nie wiem czemu ale zaczęłam się bardzo martwić już sama nie wiem czy o niego czy o to, że straciłam kontrole i nie wiem gdzie jest i co robił albo robi. Takie zobaczenie chociaż na chwilę, że był dostępny pomaga mi się uspokoić ale czuję, że pewnego dnia zobaczę na tym fb coś co dobije mnie już na amen. Obiecałam sobie, że ograniczę to sprawdzanie ale nie umiem. Muszę zobaczyć bo zwariuję.

Nie wolo nam się cofać choćby nie wiem co się działo! każda próba nawiązania kontaktu to cofanie się dla nas... to takie trudne zachować zdrowy rozsądek ale nie idź w palenie czy  picie... to nie rozwiązanie. Sama czasami mam ochotę się napić ale za chwilę sobie mówię ''kobieto, przecież Ty nie lubisz alkoholu! wybij sobie z głowy ten głupi pomysł'' hehe To są właśnie te chwile, w których się nie poznaję.

Widzisz tez probowalem sobie powiedziec to, przeciez co to mi da i takie tam... A i tak robie swoje, trudno moze lepiej ze pale to, moze gorzej, niedlugo pewnie sie ogarne, albo zostane "Bobem Marleyem", nigdy nic nie wiadomo, ja narazie nie potrafie sobie powiedziec stop...
No pic tez nie pilem, a teraz idzie to jakos samo, ale narazie w malych ilosciach, kto wie jak to sie skonczy.
Ja to juz niestety calego siebie nie poznaje, na poczatku bylem z ta nadzieja taki ze wroci, ze teraz wiem co jej powiem, jak sie zachowam, bede dbal, kochal! A teraz chyba nie mam tej nadziei, zyje jakos z dnia na dzien, chce tylko zeby byla szczesliwa... Czuje ze to juz jest koniec na zawsze, kreci mnie w brzuchu z ta mysla ale wiem ze tak jest, ze juz nie bedzie nas, ze ona wybrala inna droge, a ja tkwie w "nawet nie wiem czym"...

Milego wieczoru.

To straszne jest stracić nadzieję bo tak naprawdę ona pomaga nam żyć... ja mam ją jeszcze w sobie mimo, że coraz mniejszą to mam ale jak całkiem ją stracę to wtedy poczuję się gorzej i jeszcze większą pustkę będę miała w sobie. Każdy mówi wyzbądź się nadziei bo ona nie pozwala Ci zapomnieć... tak mają racje ale ja nie chcę bo wiem, że bez nadziei ''umrę'' i nie będę miała motywacji żeby wstać z łóżka....
A to uczucie w brzuchu?... znam je... jest okropne!
W tym momencie dałabym dużo, żeby ten człowiek stał mi się obojętny i żebym poczuła wielką ulgę.

Śpij spokojnie!

237

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja juz gubie sie sam ze soba, czuje ze chodze ale w srodku tak jak bym umarl. Tak stracic nadzieje jest przykre, na pewno cos jeszcze mam tej nadziei, nawet mam tatuaz "Dum Spiro Spero", wiec iskry jakies posiadam, ale zdaje sobie sprawe ze z naszego zwiazku juz nic nie bedzie...

Przykre jest pomyslec i stracic tyle lat, tyle planow, tyle wspolnego w pare minut, blagajac, skomlec a zostac wysmianym, odepchnietym, czy tak mialo to wszystko wygladac, nie mam pojecia.

Ja nawet nie wiem czy chcialbym zeby byla dla mnie obojetna... Nie wiem juz sam, kocham ja tak mocno, nie potrafilbym zlego slowa powiedziec na nia... Ale wiem ze robi glupstwa, manipuluje nia jej kochana przyjaciolka, no ale to nie moje rybki...

No milej, spokojnej nocy.

238

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Ja juz gubie sie sam ze soba, czuje ze chodze ale w srodku tak jak bym umarl. Tak stracic nadzieje jest przykre, na pewno cos jeszcze mam tej nadziei, nawet mam tatuaz "Dum Spiro Spero", wiec iskry jakies posiadam, ale zdaje sobie sprawe ze z naszego zwiazku juz nic nie bedzie...

Przykre jest pomyslec i stracic tyle lat, tyle planow, tyle wspolnego w pare minut, blagajac, skomlec a zostac wysmianym, odepchnietym, czy tak mialo to wszystko wygladac, nie mam pojecia.

Ja nawet nie wiem czy chcialbym zeby byla dla mnie obojetna... Nie wiem juz sam, kocham ja tak mocno, nie potrafilbym zlego slowa powiedziec na nia... Ale wiem ze robi glupstwa, manipuluje nia jej kochana przyjaciolka, no ale to nie moje rybki...

No milej, spokojnej nocy.

No wiesz jest dorosła skoro pozwala na manipulowanie nic niestety nie da się zrobić. Możesz mieć jedynie nadzieję, że kiedyś się obudzi i przejrzy na oczy. Ja nadzieję również mam. Sama czasami w nią nie wierzę ale jest.
To samo czuję... znałam człowieka bardzo dobrze, setki spędzonych razem chwil, miliony rozmów, tysiące zwierzeń, pełno śmiechu czasami wylane łzy... mnóstwo planów...bardzo dużo zaufania... pierścionek zaręczynowy aaachhh mogłabym tak wymieniać całą noc i gdzie to się podziało? Nie szkoda mu tego?
Nie chcę budować tak pięknej relacji od samych podstaw i to jeszcze z kimś innym... poświęciłam na to kupę czasu a on tak po prostu z dnia na dzień to zdeptał i zniszczył. Nie rozumiem tego... jak widać nie wszystko musi być zrozumiałe...
Pora na spanie jeśli w ogóle zasnę... obym się nie budziła w nocy z nadzieją, że może napisał bo to już się robi żałosne.

Dobrej nocki!

239

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Przepraszam jeśli mogę zadać pytanie, które w żaden sposób nie ma Was obrazić lub coś zasugerować.
Czy te uczucie kontroli posiadaliście również w związkach - tzn. musieliście za wszelką cenę wiedzieć co się dzieje z partnerem/partnerką, bo nie zaśniecie?
Nie myśleliście, że aktualnie Swoją postawą nie do końca dowodzicie, że kochacie Ich ponad wszystko, bo stawiacie Swoje uczucia/plany na przyszłość nad Ich - nie potraficie zrozumieć rozstania (bardziej przeboleć)? Szczególnie PSXu pisze, że może zrobić dla Niej wszystko, bo tak kocha - to dlaczego nie zakończy tej znajomości na tym poziomie ze względu na Nią hmm?

240

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:

Przepraszam jeśli mogę zadać pytanie, które w żaden sposób nie ma Was obrazić lub coś zasugerować.
Czy te uczucie kontroli posiadaliście również w związkach - tzn. musieliście za wszelką cenę wiedzieć co się dzieje z partnerem/partnerką, bo nie zaśniecie?
Nie myśleliście, że aktualnie Swoją postawą nie do końca dowodzicie, że kochacie Ich ponad wszystko, bo stawiacie Swoje uczucia/plany na przyszłość nad Ich - nie potraficie zrozumieć rozstania (bardziej przeboleć)? Szczególnie PSXu pisze, że może zrobić dla Niej wszystko, bo tak kocha - to dlaczego nie zakończy tej znajomości na tym poziomie ze względu na Nią hmm?

Nektarynka sluchaj w zwiazku nawiazywalem z nia kontakt codziennie, byla u mnie, a jesli nie to pisalismy, gadalismy... Wiedzialem ze jest bezpieczna, wiedzialem co robi, wiedzialem gdzie jest... A teraz nic nie wiem, bo nie rozmawiam z nia, poprostu sie martwie... Jesli chcesz wiedziec w zwiazku tez sie martwilem, jak chodzila na jakas impreze sama, to blakaly mi sie najgorsze mysli po glowie, a telefonu nie potrafila odebrac (bo glosna muzyka)...

Zrobilem, puscilem przeciez wolno... Nieraz mnie ponioslo, napisalem a potem grzecznie przeprosilem... Dzisiaj mam slabszy dzien, ale nie napisalem... Zakonczylem ta znajomosc, nie widzialem juz jej sporo czasu, ani nie rozmawialem.

241

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Ja juz gubie sie sam ze soba, czuje ze chodze ale w srodku tak jak bym umarl. Tak stracic nadzieje jest przykre, na pewno cos jeszcze mam tej nadziei, nawet mam tatuaz "Dum Spiro Spero", wiec iskry jakies posiadam, ale zdaje sobie sprawe ze z naszego zwiazku juz nic nie bedzie...

Przykre jest pomyslec i stracic tyle lat, tyle planow, tyle wspolnego w pare minut, blagajac, skomlec a zostac wysmianym, odepchnietym, czy tak mialo to wszystko wygladac, nie mam pojecia.

Ja nawet nie wiem czy chcialbym zeby byla dla mnie obojetna... Nie wiem juz sam, kocham ja tak mocno, nie potrafilbym zlego slowa powiedziec na nia... Ale wiem ze robi glupstwa, manipuluje nia jej kochana przyjaciolka, no ale to nie moje rybki...

No milej, spokojnej nocy.

No wiesz jest dorosła skoro pozwala na manipulowanie nic niestety nie da się zrobić. Możesz mieć jedynie nadzieję, że kiedyś się obudzi i przejrzy na oczy. Ja nadzieję również mam. Sama czasami w nią nie wierzę ale jest.
To samo czuję... znałam człowieka bardzo dobrze, setki spędzonych razem chwil, miliony rozmów, tysiące zwierzeń, pełno śmiechu czasami wylane łzy... mnóstwo planów...bardzo dużo zaufania... pierścionek zaręczynowy aaachhh mogłabym tak wymieniać całą noc i gdzie to się podziało? Nie szkoda mu tego?
Nie chcę budować tak pięknej relacji od samych podstaw i to jeszcze z kimś innym... poświęciłam na to kupę czasu a on tak po prostu z dnia na dzień to zdeptał i zniszczył. Nie rozumiem tego... jak widać nie wszystko musi być zrozumiałe...
Pora na spanie jeśli w ogóle zasnę... obym się nie budziła w nocy z nadzieją, że może napisał bo to już się robi żałosne.

Dobrej nocki!

No to jest prawda, te czasy, te wspomnienia. Ciekwy jestem czy oni cos wspominaja? Az za ciekawski jestem...
Pewnie ze dorosla, ja jej nic nie mam prawa zabraniac, jej zycie, jej sprawa... No na pewno jest w lepszej sytuacji oddemnie wiec sie ciesze, ale z drugiej strony, Bog wie co bedzie dalej, az sie boje tego wszystkiego...
Ja cos zasnac nie moge, poslucham jakiejs muzyki, moze wkoncu zasne.

242

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

No to jest prawda, te czasy, te wspomnienia. Ciekwy jestem czy oni cos wspominaja? Az za ciekawski jestem...
Pewnie ze dorosla, ja jej nic nie mam prawa zabraniac, jej zycie, jej sprawa... No na pewno jest w lepszej sytuacji oddemnie wiec sie ciesze, ale z drugiej strony, Bog wie co bedzie dalej, az sie boje tego wszystkiego...
Ja cos zasnac nie moge, poslucham jakiejs muzyki, moze wkoncu zasne.

Też jestem ciekawa czy o mnie myśli, czy wspomina te super chwile, które razem spędzaliśmy... czy tęskni chociaż trochę echhh
Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego przekreślił tak dobry związek... budowaliśmy go od podstaw czemu on to zburzył.. nie rozumiem. Niby się zastanawiam ale chyba nie chcę znać odpowiedzi bo wiem, że może być dla mnie bardzo bolesna. Im się mniej wie tym się dłużej żyje..

Mam nadzieję, że nocka minęła Ci dobrze. Ja się nie budziłam pierwszy raz ale jutro sobota, nie pójdę do pracy nie będę miała czym zająć  myśli i już się boję jak to będzie.

Miłego dnia i chociaż chwilowej ulgi na duszy!

243

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Nektarynka sluchaj w zwiazku nawiazywalem z nia kontakt codziennie, byla u mnie, a jesli nie to pisalismy, gadalismy... Wiedzialem ze jest bezpieczna, wiedzialem co robi, wiedzialem gdzie jest... A teraz nic nie wiem, bo nie rozmawiam z nia, poprostu sie martwie... Jesli chcesz wiedziec w zwiazku tez sie martwilem, jak chodzila na jakas impreze sama, to blakaly mi sie najgorsze mysli po glowie, a telefonu nie potrafila odebrac (bo glosna muzyka)...

Zrobilem, puscilem przeciez wolno... Nieraz mnie ponioslo, napisalem a potem grzecznie przeprosilem... Dzisiaj mam slabszy dzien, ale nie napisalem... Zakonczylem ta znajomosc, nie widzialem juz jej sporo czasu, ani nie rozmawialem.

Z tą wolnością niestety się z Tobą nie zgodzę. Gdybyś dzisiaj wieczorem przeszedł koło Niej jakbyś się zachował? Dałeś Jej wolność w podejmowaniu decyzji, ale emocjonalnie nadal jest "Twoją kobietą". To za mało, aby wyjść z tego w czym teraz jesteś hmm.
Dodatkowo nadal twierdzisz, że ktoś Ją do tego namówił. Daj już z tym spokój - dobrze wiesz, że to kłamstwo, a tylko Twoje pragnienie dające Ci nadzieję. Masz już Swój powód DLACZEGO pomimo "starań" nadal kochasz. Bo tego chcesz. Tym bardziej, iż "w razie czego" Twoja mama ma z nią kontakt.
Wiesz kiedy powstaje toksyczna miłość? Kiedy dana osoba traktuje związek jako połączenie partnerów (partnerzy stają się zintegrowaną całością), a nie życie dwóch osób dla jakiegoś wspólnego celu/celów np. miłość, rodzina, zainteresowania. W pierwszym przypadku ta osoba przestaje zdawać Sobie sprawę ze sfery prywatnej partnera/partnerki (potrzebnej KAŻDEMU), w drugim tworzy się podstawy związku (tzw. fundamenty), które zostając naruszone dają czerwone światło w związku. Dodatkowo w pierwszym wypadku powstaje "brzydkie" przywłaszczenie Sobie drugiej osoby - Jej stratę na pewno odebrałeś jak odcięcie od Ciebie połowy ciała. W drugim naruszenie fundamentów pomimo miłości zmusza do nawet odejścia.
Zastanów się nad tym czego tak naprawdę chcesz. Zakończyć to, czy żyć czekając, ale nie narzekając. Zachowujesz się jakbyś nie mógł nic z tym zrobić, Ty tego nie chcesz. Definitywnie kończąc ten związek któremu poświęciłeś tyle czasu, uczuć itp. musiałbyś ponownie tworzyć coś nowego od podstaw. Domek z kart rozsypał się, a ty czekasz kiedy sam się odbuduje zamiast złapań nową talię i zacząć na nowo pracę. Być może teraz byłbyś w połowie budowy - może straciłęś czas, a co gorsza okazję do tego?

244

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:
PsxU napisał/a:

Nektarynka sluchaj w zwiazku nawiazywalem z nia kontakt codziennie, byla u mnie, a jesli nie to pisalismy, gadalismy... Wiedzialem ze jest bezpieczna, wiedzialem co robi, wiedzialem gdzie jest... A teraz nic nie wiem, bo nie rozmawiam z nia, poprostu sie martwie... Jesli chcesz wiedziec w zwiazku tez sie martwilem, jak chodzila na jakas impreze sama, to blakaly mi sie najgorsze mysli po glowie, a telefonu nie potrafila odebrac (bo glosna muzyka)...

Zrobilem, puscilem przeciez wolno... Nieraz mnie ponioslo, napisalem a potem grzecznie przeprosilem... Dzisiaj mam slabszy dzien, ale nie napisalem... Zakonczylem ta znajomosc, nie widzialem juz jej sporo czasu, ani nie rozmawialem.

Z tą wolnością niestety się z Tobą nie zgodzę. Gdybyś dzisiaj wieczorem przeszedł koło Niej jakbyś się zachował? Dałeś Jej wolność w podejmowaniu decyzji, ale emocjonalnie nadal jest "Twoją kobietą". To za mało, aby wyjść z tego w czym teraz jesteś hmm.
Dodatkowo nadal twierdzisz, że ktoś Ją do tego namówił. Daj już z tym spokój - dobrze wiesz, że to kłamstwo, a tylko Twoje pragnienie dające Ci nadzieję. Masz już Swój powód DLACZEGO pomimo "starań" nadal kochasz. Bo tego chcesz. Tym bardziej, iż "w razie czego" Twoja mama ma z nią kontakt.
Wiesz kiedy powstaje toksyczna miłość? Kiedy dana osoba traktuje związek jako połączenie partnerów (partnerzy stają się zintegrowaną całością), a nie życie dwóch osób dla jakiegoś wspólnego celu/celów np. miłość, rodzina, zainteresowania. W pierwszym przypadku ta osoba przestaje zdawać Sobie sprawę ze sfery prywatnej partnera/partnerki (potrzebnej KAŻDEMU), w drugim tworzy się podstawy związku (tzw. fundamenty), które zostając naruszone dają czerwone światło w związku. Dodatkowo w pierwszym wypadku powstaje "brzydkie" przywłaszczenie Sobie drugiej osoby - Jej stratę na pewno odebrałeś jak odcięcie od Ciebie połowy ciała. W drugim naruszenie fundamentów pomimo miłości zmusza do nawet odejścia.
Zastanów się nad tym czego tak naprawdę chcesz. Zakończyć to, czy żyć czekając, ale nie narzekając. Zachowujesz się jakbyś nie mógł nic z tym zrobić, Ty tego nie chcesz. Definitywnie kończąc ten związek któremu poświęciłeś tyle czasu, uczuć itp. musiałbyś ponownie tworzyć coś nowego od podstaw. Domek z kart rozsypał się, a ty czekasz kiedy sam się odbuduje zamiast złapań nową talię i zacząć na nowo pracę. Być może teraz byłbyś w połowie budowy - może straciłęś czas, a co gorsza okazję do tego?

Co mialbym zrobic, nic nie zrobie. Bym przeszedl i powiedzial "Czesc"...
Nie wiem moze masz inaczej, ale jak nie mozna kochac? Chyba nie potrafie sobie powiedziec ze jej nie kocham, mam klamac? Czy mam nadzieje, jakas na pewno, ale wiem ze to i tak puszczanie slow na wiatr.
Nie mam pojecia czy stracilem czas, okazje moze a zarazem na pewno, ale nie chce nic budowac, jesli czegos nie skonczylem...
Tak mama ma z nia kontakt, bo zawsze dobrze sie znali i traktowala ja jak wlasna corke, przeciez nie moge nikomu zabronic zeby sie z nia nie kontaktowal...

245

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

No to jest prawda, te czasy, te wspomnienia. Ciekwy jestem czy oni cos wspominaja? Az za ciekawski jestem...
Pewnie ze dorosla, ja jej nic nie mam prawa zabraniac, jej zycie, jej sprawa... No na pewno jest w lepszej sytuacji oddemnie wiec sie ciesze, ale z drugiej strony, Bog wie co bedzie dalej, az sie boje tego wszystkiego...
Ja cos zasnac nie moge, poslucham jakiejs muzyki, moze wkoncu zasne.

Też jestem ciekawa czy o mnie myśli, czy wspomina te super chwile, które razem spędzaliśmy... czy tęskni chociaż trochę echhh
Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego przekreślił tak dobry związek... budowaliśmy go od podstaw czemu on to zburzył.. nie rozumiem. Niby się zastanawiam ale chyba nie chcę znać odpowiedzi bo wiem, że może być dla mnie bardzo bolesna. Im się mniej wie tym się dłużej żyje..

Mam nadzieję, że nocka minęła Ci dobrze. Ja się nie budziłam pierwszy raz ale jutro sobota, nie pójdę do pracy nie będę miała czym zająć  myśli i już się boję jak to będzie.

Miłego dnia i chociaż chwilowej ulgi na duszy!

No nieraz nie warto wszystkiego wiedziec, choc z jednej strony lepiej znac najgorsza prawde niz slodkie klamstwa... No to bardzo dobrze ze sie nie budzilas, oby tak bylo co noc. Ja tam wiele z nocki nie pamietam, wiec raczej bylo okej.
Dasz rade w sobote, wyjdz gdzies, wyluzuj sie, moze jakas impreza, albo wypad z znajomymi. DASZ RADE!

No milego rowniez!

246

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Damy sobie z tym wszystim rade, przecież musimy zacząć żyć normalnie bo nie będziemy całe życie płakać po naszych byłych dziewczynach. Wiem łatwiej powiedzieć niż zrobić, bo sam jeszcze bardzo cierpie i zrobiłbym wszystko żeby do mnie wróciła.Niestety takie jest życie, cały czas daje nam w pysk, ale musimy się otrząsnąć i iść dalej. Ja byłem w strasznej depresji, pisałem do niej co chwile smsy, nawet błagałem żeby wróciła, że się zmieniłem(teraz widzę jak bardzo było to żałosne). Dalej nie moge spać po nocach bo o niej myśle, ale staram się wtedy myśleć o czymś innym, posłuchać muzyki, poczytać forum i to bardzo mi pomaga. Nadzieja zawsze pozostanie,że jeszcze kiedyś wróci, bo tak jak ty zaplanowałem z nią całe życie: dzieci, dom itp. Ale teraz widzę ze ona sobie z tym dużo lepiej radzi niż ja. Byłem tak zakochany a zarazem ślepy na to, że często przez to co robie bardzo ją ranie( chodziło o brak zaufania i moje głupie wymysły,że mnie zdradza itp). Przynajmniej dostałem nauczkę na całe życie, dobrze że w tak młodym wieku bo wiem że taka zazdrość do niczego nie prowadzi a tylko niszczy. Zawsze chciałem dla niej jak najlepiej, starałem się, zabierałem ją gdzie tylko chciała, kochałem z całych sił, a ta zazdrość doprowadziła do tego, że ona nawet nie chce ze mną rozmawiać, zniszczyła wszystko. Staram się myśleć logicznie i może poznam kogoś jeszcze bardziej wartościowego od niej, o ile to możlwie i jeszcze bardziej sie zakocham, chociaz w to też ciężko mi uwierzyć, ale może jednak tak musiało być i ktoś tam na mnie jeszcze czeka,a może do mnie jeszcze wróci.

247

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Co mialbym zrobic, nic nie zrobie. Bym przeszedl i powiedzial "Czesc"...

Sam w to nie wierzysz wink. Zapewne "doła" po takim spotkaniu miałbyś niesamowitego.

PsxU napisał/a:

Nie wiem moze masz inaczej, ale jak nie mozna kochac? Chyba nie potrafie sobie powiedziec ze jej nie kocham, mam klamac? Czy mam nadzieje, jakas na pewno, ale wiem ze to i tak puszczanie slow na wiatr.

NIEPIELĘGNOWANA MIŁOŚĆ zaczyna obumierać. Miałam sytuację w życiu, gdy musiałam wybrać i odeszłam. Niestety On "przypomniał" o sobie, gdy się zaręczyłam. Jak sądzisz czułam się wolna? Miłość odchodzi, gdy da się jej odejść. Twoje słowa "nie potrafie" o czym świadczą?
Co zrobisz, gdy właśnie dowiesz się o np. Jej zaręczynach? Zapewne tego nie wiesz, moja była miłość też nie wiedziała. Tutaj leży problem, bo aktualnie nie jesteś siebie pewny.
W zaistniałej sytuacji ranisz Siebie, a w przyszłości być może zranisz Ją, że Ciebie znienawidzi.

PsxU napisał/a:

Nie mam pojecia czy stracilem czas, okazje moze a zarazem na pewno, ale nie chce nic budowac, jesli czegos nie skonczylem...
Tak mama ma z nia kontakt, bo zawsze dobrze sie znali i traktowala ja jak wlasna corke, przeciez nie moge nikomu zabronic zeby sie z nia nie kontaktowal...

Życzę Ci oraz Enii, abyście znaleźli "wenę" (co nią będzie to tylko od Was zależy) na nowy rozdział i wreszcie zamknęli Swoje stare rozdziały oraz odstawili je na półkę "miłych wspomnień" smile.
Ależ mama niech się kontaktuje, ale po co WCZEŚNIEJ zapytałeś się mamy co u Niej? Wykorzystałeś sytuację od co. Mam nadzieję, że zdajesz Sobie z tego sprawę.

takijeden123 napisał/a:

Damy sobie z tym wszystim rade, przecież musimy zacząć żyć normalnie bo nie będziemy całe życie płakać po naszych byłych dziewczynach.

No Panie ze względu na Enii powinieneś dopisać i chłopakach. Posty przecież czytałeś smile.

248

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Damy sobie z tym wszystim rade, przecież musimy zacząć żyć normalnie bo nie będziemy całe życie płakać po naszych byłych dziewczynach. Wiem łatwiej powiedzieć niż zrobić, bo sam jeszcze bardzo cierpie i zrobiłbym wszystko żeby do mnie wróciła.Niestety takie jest życie, cały czas daje nam w pysk, ale musimy się otrząsnąć i iść dalej. Ja byłem w strasznej depresji, pisałem do niej co chwile smsy, nawet błagałem żeby wróciła, że się zmieniłem(teraz widzę jak bardzo było to żałosne). Dalej nie moge spać po nocach bo o niej myśle, ale staram się wtedy myśleć o czymś innym, posłuchać muzyki, poczytać forum i to bardzo mi pomaga. Nadzieja zawsze pozostanie,że jeszcze kiedyś wróci, bo tak jak ty zaplanowałem z nią całe życie: dzieci, dom itp. Ale teraz widzę ze ona sobie z tym dużo lepiej radzi niż ja. Byłem tak zakochany a zarazem ślepy na to, że często przez to co robie bardzo ją ranie( chodziło o brak zaufania i moje głupie wymysły,że mnie zdradza itp). Przynajmniej dostałem nauczkę na całe życie, dobrze że w tak młodym wieku bo wiem że taka zazdrość do niczego nie prowadzi a tylko niszczy. Zawsze chciałem dla niej jak najlepiej, starałem się, zabierałem ją gdzie tylko chciała, kochałem z całych sił, a ta zazdrość doprowadziła do tego, że ona nawet nie chce ze mną rozmawiać, zniszczyła wszystko. Staram się myśleć logicznie i może poznam kogoś jeszcze bardziej wartościowego od niej, o ile to możlwie i jeszcze bardziej sie zakocham, chociaz w to też ciężko mi uwierzyć, ale może jednak tak musiało być i ktoś tam na mnie jeszcze czeka,a może do mnie jeszcze wróci.

Cale zycie czlowiek sie uczy na wlasnych bledach... Nigdy nie lezy winna po jednej stronie, ktos tylko moze byc bardziej winny.
Niestety ale trzeba dawac rade, ja rowniez sie blakam z wlasnymi myslami, staram sie przyzwyczaic do tego wszystkiego...
Mozliwe ze ktos na nas czeka, mozliwe ze kiedys beda z nami, nigdy nie wiadomo co bedzie jutro.
Wazne ze dajesz rade, nie poddajesz sie... Znam to desperackie pisanie do nich, a one odpisuja " ogarnij sie " to nie jest mile, a moze dla nas lepiej, moze chca nam pomoc? Bo jesli bysmy byli z nimi jako wersja przyjacielska, to uwierz ze jeszcze gorzej by bylo to dla nas, wiec rozumie to wszystko.
Damy rade!

249

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nektarynka53 dziękuję za miłe słowa. Zgadzam się z Tobą, że musimy pozwolić odejść miłości jak tego nie zrobimy to nigdy się od niej nie uwolnimy ale czy chcemy?
Ja się boję całkiem o nim zapomnieć.. nie wiem czemu na siłę go trzymam w sercu...nie mogę go mieć przy sobie to chociaż trzymam w sobie...
Zadałaś dobre pytanie, a co ja bym zrobiła jakbym go zobaczyła? chyba bym się rozpłakała i mu przywaliła to pierwsza moja myśl a potem dołowała przez kolejne dni big_smile
Wiele ludzi przeżywa lub przeżywało to co my teraz i jakoś dali radę i wyszli z tego więc my też kiedyś sobie poradzimy i będziemy gotowi na nowy rozdział życia bo na razie nie mam ochoty budować nic od nowa ani nie chcę doznawać nowych wrażeń chcę się wyleczyć z tych emocji, które teraz we mnie siedzą i czuć się dobrze sama ze sobą.

Miłego wieczorku!
Pozdrawiam smile

250

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:
PsxU napisał/a:

Co mialbym zrobic, nic nie zrobie. Bym przeszedl i powiedzial "Czesc"...

Sam w to nie wierzysz wink. Zapewne "doła" po takim spotkaniu miałbyś niesamowitego.

PsxU napisał/a:

Nie wiem moze masz inaczej, ale jak nie mozna kochac? Chyba nie potrafie sobie powiedziec ze jej nie kocham, mam klamac? Czy mam nadzieje, jakas na pewno, ale wiem ze to i tak puszczanie slow na wiatr.

NIEPIELĘGNOWANA MIŁOŚĆ zaczyna obumierać. Miałam sytuację w życiu, gdy musiałam wybrać i odeszłam. Niestety On "przypomniał" o sobie, gdy się zaręczyłam. Jak sądzisz czułam się wolna? Miłość odchodzi, gdy da się jej odejść. Twoje słowa "nie potrafie" o czym świadczą?
Co zrobisz, gdy właśnie dowiesz się o np. Jej zaręczynach? Zapewne tego nie wiesz, moja była miłość też nie wiedziała. Tutaj leży problem, bo aktualnie nie jesteś siebie pewny.
W zaistniałej sytuacji ranisz Siebie, a w przyszłości być może zranisz Ją, że Ciebie znienawidzi.

PsxU napisał/a:

Nie mam pojecia czy stracilem czas, okazje moze a zarazem na pewno, ale nie chce nic budowac, jesli czegos nie skonczylem...
Tak mama ma z nia kontakt, bo zawsze dobrze sie znali i traktowala ja jak wlasna corke, przeciez nie moge nikomu zabronic zeby sie z nia nie kontaktowal...

Życzę Ci oraz Enii, abyście znaleźli "wenę" (co nią będzie to tylko od Was zależy) na nowy rozdział i wreszcie zamknęli Swoje stare rozdziały oraz odstawili je na półkę "miłych wspomnień" smile.
Ależ mama niech się kontaktuje, ale po co WCZEŚNIEJ zapytałeś się mamy co u Niej? Wykorzystałeś sytuację od co. Mam nadzieję, że zdajesz Sobie z tego sprawę.

takijeden123 napisał/a:

Damy sobie z tym wszystim rade, przecież musimy zacząć żyć normalnie bo nie będziemy całe życie płakać po naszych byłych dziewczynach.

No Panie ze względu na Enii powinieneś dopisać i chłopakach. Posty przecież czytałeś smile.

No zapewne mialbym dola, nie jest mi obojetna... Ale raczej malo watpliwe ze bym padl na kolana i blagal o powrot, bo juz zdaje sobie sprawe ze blaganie o milosc to glupota, musza chciec tego dwie osoby, a nie jedna...

Nie mam pojecia co zrobie po jej zareczynach, nie chcialbym sie nic dowiedziec przykrego, choc sie ustawiam na ten "dzien", ale jakos bezsilnie, wiem ze to sie stanie... Zycze jej szczescia, przeciez nie moge zabronic jej facetow, to juz jej decyzja co zrobi... Zachowac nie wiem jak sie zachowam, mam nadzieje ze wy mi pomozecie w tej sytuacji...

Dziekuje mam nadzieje ze znajde, narazie stoje w miejscu, ale licze na taki dzien, gdzie bedzie dobrze i wszystko bedzie tylko milym wspomnieniem.
Tak no prawda spytalem mamy, ale mysli po glowie nie dawaly mi nic zrobic, wolalem spytac niz napisac, a tylko martwilem sie.
Pozdrawiam.

251

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Powiem jedno ja odchodząc od mojej miłości bałam się czy kiedykolwiek poczuję coś podobnego oraz czy być może człowiek nie zakochuje się tylko jeden raz w życiu - chwila zwątpienia była ogromna. Zapewniam, że teraz doświadczam nawet czegoś lepszego i głębszego wink. Więc mówię Wam nie macie powodów do obawy, tylko musicie nabrać motywacji do ewentualnej gotowości pracy nad nowym związkiem od podstaw i przejścia na myślenie "tak miało być". Miłość to bardzo uzależniające uczucie, a jak to bywa w uzależnieniu NAJWAŻNIEJSZA jest silna wola i automotywacja. W tym celu najlepiej ustalić Sobie jakieś cele i do nich dążyć.
Zapewniam, że po takim ciosie od życia będziecie bardzo silni w przyszłości - bynajmniej u mnie tak jest smile.
Życzę Wam powodzenia, bo ja wiem jakie to jest trudne. Jednak wszystko leży w Waszych rękach.

252 Ostatnio edytowany przez takijeden123 (2015-04-24 21:49:57)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Najgorsze jest to,że cały czas ma się nadzieję,że przypomni sobie jak było,ile wspaniałych chwil przeżyliśmy razem i że ja naprawde chciałem dla niej jak najlepiej, tylko się trochę zagubiłem w tym wszystkim i nie mogłem znieść tego, że widzimy się tak rzadko.Ale zrozumiałem też,że jedyną rzeczą jaką moge zrobić w tej sprawie to nic nie robić, przestać pisać, po prostu czekać na to co się wydarzy.

253

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Najgorsze jest to,że cały czas ma się nadzieję,że przypomni sobie jak było,ile wspaniałych chwil przeżyliśmy razem i że ja naprawde chciałem dla niej jak najlepiej, tylko się trochę zagubiłem w tym wszystkim i nie mogłem znieść tego, że widzimy się tak rzadko.Ale zrozumiałem też,że jedyną rzeczą jaką moge zrobić w tej sprawie to nic nie robić, przestać pisać, po prostu czekać na to co się wydarzy.

Dokładnie tak. Ja uważam to samo, że jedyne co możemy zrobić dla siebie to nie narzucać się i czekać co nam życie przyniesie... albo będziemy szczęśliwi z nimi albo bez nich, czas pokaże. Wiadomo, że to bardzo trudne bo nie wyobrażamy sobie jak może ich zabraknąć w naszym życiu ale mają prawo wyboru a my musimy te wybory uszanować.

To co jutro kolejny dzień przed nami i nowe wyzwanie pod tytułem przetrwać!
Powodzenia!

254

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie my pierwsi i nie ostatni, damy rade tak jak wszyscy, predzej czy pozniej staną się dla nas obojętni i spotka nas coś równie pięknego, jak nie piękniejszego,mam nadzieje, że tak właśnie się stanie.Z dnia na dzień widzę, że już jest coraz lepiej, tęsknie strasznie, ale czuję że powoli wracam do życia, oczywiście poza momentami depresji,chęci błagania ją  o powrót i tęsknoty nie do zniesienia. W dzień jeszcze jakoś to znoszę, bo staram się wychodzić jak najczęściej z domu żeby o tym nie myśleć.Najgorsze są za to noce,szczególnie te bezsenne, kiedy po prostu nie można przestać myśleć o tej osobie i wspominać wszystkie piękne chwile.

255

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:

Powiem jedno ja odchodząc od mojej miłości bałam się czy kiedykolwiek poczuję coś podobnego oraz czy być może człowiek nie zakochuje się tylko jeden raz w życiu - chwila zwątpienia była ogromna. Zapewniam, że teraz doświadczam nawet czegoś lepszego i głębszego wink. Więc mówię Wam nie macie powodów do obawy, tylko musicie nabrać motywacji do ewentualnej gotowości pracy nad nowym związkiem od podstaw i przejścia na myślenie "tak miało być". Miłość to bardzo uzależniające uczucie, a jak to bywa w uzależnieniu NAJWAŻNIEJSZA jest silna wola i automotywacja. W tym celu najlepiej ustalić Sobie jakieś cele i do nich dążyć.
Zapewniam, że po takim ciosie od życia będziecie bardzo silni w przyszłości - bynajmniej u mnie tak jest smile.
Życzę Wam powodzenia, bo ja wiem jakie to jest trudne. Jednak wszystko leży w Waszych rękach.

Dziekuje za slowa motywacji! Mozliwe ze tak bedzie, ja nigdy tego nie przechodzilem, to z nia pierwszy raz robilem wszystko, to ona byla moja pierwsza kobieta, to z nia chcialem juz wszystko wiazac do konca zycia! Niestety nie wyszlo, trzeba teraz przetrwac to wszystko, mam nadzieje ze juz troszke mam za soba, nie wiadomo co sie stanie jutro...

Jesli Twoje slowa kiedys sie sprawdza, na pewno tutaj sie odezwe i wypije jeszcze z Toba dobre whisky! Pozdrawiam

256

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

Nie my pierwsi i nie ostatni, damy rade tak jak wszyscy, predzej czy pozniej staną się dla nas obojętni i spotka nas coś równie pięknego, jak nie piękniejszego,mam nadzieje, że tak właśnie się stanie.Z dnia na dzień widzę, że już jest coraz lepiej, tęsknie strasznie, ale czuję że powoli wracam do życia, oczywiście poza momentami depresji,chęci błagania ją  o powrót i tęsknoty nie do zniesienia. W dzień jeszcze jakoś to znoszę, bo staram się wychodzić jak najczęściej z domu żeby o tym nie myśleć.Najgorsze są za to noce,szczególnie te bezsenne, kiedy po prostu nie można przestać myśleć o tej osobie i wspominać wszystkie piękne chwile.

No tu masz racje... Choc na poczatku nigdzie sie nie moglem odnalezc, zamykalem sie sam w sobie, nie jadlem, tylko pilem, cpalem... Plakalem jak bobr, a zarazem czolgalem sie do niej zeby mi wszystko wybaczyla, robilem tak przez miesiac... Zaczelem juz lykac jakies tabletki popijajac alkoholem, nawet robilem glupstwa typu "ciecie sie", walenie reka w sciane... To teraz mam tylko pamiatke, zle zrosnieta kosc...
Powiedzialem dosc, nie bede blagal, a przynajmniej ograniczal sie z tym proszeniem. Potem jakos zaciskalem zeby, choc nie bylo latwo.
Dzisiaj juz malo co puszcze lze, choc mam takie dni... Mysli, mysli i mysli czlowiek to chyba normalne. Przypale sobie cos, tutaj wypije w samotnosci, jakos to mi wszystko idzie, no ale tez siebie samego oszukuje, pisze to totalnie trzezwy i wiem ze juz teraz mysli sie nasilily i nie idzie za cholere spac...

Milej nocy zycze! Spokojnego dnia! DAMY RADE!

257

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

sam przez to wszystko zaczalem wieceej pić,zaczalem chodzić po klubach,chociaz wczesniej tego nie robiłem, ale widze, że to tylko chwilowe  załagodzenie sprawy i przez to moge jeszcze bardziej skomplikować sobie życie.Powiedziała mi jakis czas temu że już nic nie czuje, a jeszcze niedawno przysięgała miłość aż do śmierci, że jak sie rozstaniemy kiedykolwiek to będzie o mnie walczyła, bo nigdy nikogo lepszego nie znajdzie i co? to były tylko puste słowa.

258

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

sam przez to wszystko zaczalem wieceej pić,zaczalem chodzić po klubach,chociaz wczesniej tego nie robiłem, ale widze, że to tylko chwilowe  załagodzenie sprawy i przez to moge jeszcze bardziej skomplikować sobie życie.Powiedziała mi jakis czas temu że już nic nie czuje, a jeszcze niedawno przysięgała miłość aż do śmierci, że jak sie rozstaniemy kiedykolwiek to będzie o mnie walczyła, bo nigdy nikogo lepszego nie znajdzie i co? to były tylko puste słowa.

Też się nasłuchałam takich pustych słów, też miał walczyć o mnie a sam odszedł...Zawsze powtarzałam, że słowa dla mnie nic nie znaczą tylko czyny i na to zwracam uwagę a z czynami on nie ma nic wspólnego.

Teraz łapiemy się wszystkiego, picia, palenia, chodzenia do klubów bo przecież coś trzeba robić, żeby nie myśleć. Wiadomo, że to są fatalne rozwiązania ale pomału dojdzie do tego, że wyjdziemy na prostą.

Miłego dnia wszystkim!

259

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
takijeden123 napisał/a:

sam przez to wszystko zaczalem wieceej pić,zaczalem chodzić po klubach,chociaz wczesniej tego nie robiłem, ale widze, że to tylko chwilowe  załagodzenie sprawy i przez to moge jeszcze bardziej skomplikować sobie życie.Powiedziała mi jakis czas temu że już nic nie czuje, a jeszcze niedawno przysięgała miłość aż do śmierci, że jak sie rozstaniemy kiedykolwiek to będzie o mnie walczyła, bo nigdy nikogo lepszego nie znajdzie i co? to były tylko puste słowa.

U mnie to samo bylo, kochamy sie az do smierci, te slowa puste... Prawdziwa milosc wszystko przetrwa, takie jest moje zdanie... Moje lenistwo, grywanie na komputerze daloby sie przeciez naprawic... Przeciez jej nigdy w zyciu nie zdradzilem... Ale coz widocznie tak mialo byc.
Jak dostalem slowa " nie kocham Cie od roku " to normalnie nie wiedzialem co ze soba zrobic, odszedlem z lzami w oczach od niej... A potem kleilem fakty, jak to mozliwe? Przeciez dostawalem od niej wszelakie prezenty, gdzie zawsze bylo " Bede Cie kochac na zawsze " i takie tam puste slowa...
Przykre to, ale co zrobi zwykly szary czlowiek.

260

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
takijeden123 napisał/a:

sam przez to wszystko zaczalem wieceej pić,zaczalem chodzić po klubach,chociaz wczesniej tego nie robiłem, ale widze, że to tylko chwilowe  załagodzenie sprawy i przez to moge jeszcze bardziej skomplikować sobie życie.Powiedziała mi jakis czas temu że już nic nie czuje, a jeszcze niedawno przysięgała miłość aż do śmierci, że jak sie rozstaniemy kiedykolwiek to będzie o mnie walczyła, bo nigdy nikogo lepszego nie znajdzie i co? to były tylko puste słowa.

U mnie to samo bylo, kochamy sie az do smierci, te slowa puste... Prawdziwa milosc wszystko przetrwa, takie jest moje zdanie... Moje lenistwo, grywanie na komputerze daloby sie przeciez naprawic... Przeciez jej nigdy w zyciu nie zdradzilem... Ale coz widocznie tak mialo byc.
Jak dostalem slowa " nie kocham Cie od roku " to normalnie nie wiedzialem co ze soba zrobic, odszedlem z lzami w oczach od niej... A potem kleilem fakty, jak to mozliwe? Przeciez dostawalem od niej wszelakie prezenty, gdzie zawsze bylo " Bede Cie kochac na zawsze " i takie tam puste slowa...
Przykre to, ale co zrobi zwykly szary czlowiek.

Nie wyobrażam sobie usłyszeć ''nie kocham Cię'' od osoby, która jest dla mnie całym światem. To jest zabójstwo dlatego współczuje... ja może nie usłyszałam tego wprost ale skoro odszedł na to wychodzi prawda?
Też zastanawiam się jak mógł to zakończyć przecież wszystko można było naprawić. Nie było kłamstwa lub zdrady a mimo to runęło.
Nauczyło Cię to dużo.. wiesz słyszałam kiedyś, że pierwsza miłość rzadko się udaje bo dopiero wtedy uczymy się jak żyć w związku i popełniamy dużo błędów. Taka lekcja jest już na całe życie... szkoda, że to aż takie trudne i aż tak trzeba się namęczyć żeby coś zrozumieć i czegoś nauczyć.
Widzisz Ty walczyłeś ona tego nie chciała. Ja marzę, żeby zawalczył ale on nie chce.
A tak marzyłam o wielkiej miłość, aż do końca o kochającym mężu, który nigdy mnie nie zawiedzie a teraz marzę tylko o tym, żeby poczuć się lepiej.
Jak to w jednej chwili świat może stanąć na głowie.

Miłego dnia! Już kolejny dzień jesteśmy do przodu smile

Posty [ 196 do 260 z 663 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026