netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

662 odpowiedzi91 614 wyświetleńzałożony przez PsxU, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 663 ]

131

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Pamiętaj metaforę o pająku.
Piłeczka jest po jej stronie. Ty możesz tylko nie pogarszać jeszcze swojej sytuacji dlatego nie rób tego! Ona nie chce Twojej opieki, choćby miała być ćpunką i dziwką to daj jej żyć jak chce.

Wiem zdaje sobie sprawe, nic nie zrobie... No tak racja, nie mam co sie pchac butami w jej zycie. Wybrala swoja droge, musze teraz ja sie wyleczyc z tego syfu... Czas, czas, czas- siedzenie z reka w nocniku, nie wiadomo kiedy dojdzie mysl ze ta dziewczyna juz dla mnie nic nie znaczy... Chyba nigdy.

132

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Mi też się tak wydawało. Chyba każdy facet na tym forum znalazł się tutaj bo szukał odpowiedzi na pytanie "jak ją odzyskać" i kochał do szaleństwa pomimo rozstania.

133

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:

Jak dla mnie albo musisz się od Niej kompletnie odciąć - wykasuj wszystkie dane kontaktowe (zapamiętany numer telefonu już nigdy ma nie być użyty) , omijaj wspólnych znajomych (bynajmniej mają mieć ZAKAZ ROZPOCZYNANIA ROZMÓW O NIEJ - co, z kim, kiedy ją widzieli; NIE!), albo wyprowadź się do innego miasta hmm.

Zrozum Jej życie to Jej sprawa. Jeśli będzie chciała stać się teraz rozwiązłą dziewczyną i szaleć po imprezach - może. Problem w tym, że nadal uważasz Ją za Swoją dziewczynę. Ona nie chce takiego związku, który Ty chcesz. Nie jest Twoją dziewczyną, zapewne nie będzie. Problem w tym, że się od Niej uzależniłeś, a jak to bywa z głębokimi uzależnieniami trudno je tak po prostu rzucić. Praca, praca i jeszcze raz praca nad własnym życiem.

Tak wiesz, tylko ona chodzi teraz na imprezki, tam gdzie moja mama, ja nieraz sie wybiore rowniez. I sam dociekam tej prawdy, zeby ktos mi powiedzial co robi... Nie wiem myslalem ze jak sie dowiem ze ma juz kogos to zdobede sie na odwage i odtrace ta nadzieje... A tu nic tkwie z tym po uszy...
Masz kompletna racje, ale czy to cos da... Mysli nie zabijesz, one kraza po glowie. Robia totalny bajzel z zycia...

Masz racje z tym uzaleznieniem, jednak stracic wszystko w 5 minut nie jest przyjemne... Zobaczymy co los przyniesie, walka z samym soba jest ciezka, przezycie pierwszej milosci jeszcze ciezsze.
Nie rozumie z twardego faceta, miejac na wszystkie wlasne problemy wysrane i dawanie sobie rade z nimi. Stalem sie wrakiem czlowieka, ktory jest slaby jak guma od majtek...

134

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Mi też się tak wydawało. Chyba każdy facet na tym forum znalazł się tutaj bo szukał odpowiedzi na pytanie "jak ją odzyskać" i kochał do szaleństwa pomimo rozstania.

No tak czytam wiele watkow, zgadzam sie z tym...
Niestety tak narzekaja, ze facet to i tamo, a jednak niektorzy sa na prawde oddani swoim kobieta, przyjda fakty, karty sie odwroca i bedzie wtedy, dlaczego nie porozmawialam.
Tylko ze niektore panie traktuja to jak nie ten to inny, a ja taki nie jestem, jesli sie zzyje z kims, to oddalbym wszystko zeby moc blad naprawic, ale niestety nic nie moge.
A jak pomysle to bledy na prawde byly blahe, czuje poprostu wielka scieme zeby rozbic tylko to co bylo...
Moze lepiej ze sie rozstalismy, bledy powoli regeneruje, ale czy robic to dla samego siebie jest jakimkolwiek sensem... Robie postepy, ale i tak nie jestem zauwazony..

135

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Monotonia, ot co. Zgubiłeś po drodze gdzieś swoją atrakcyjność, spowszedniałeś jej. Zupełnie jak ja. Moja to już wybitny przypadek bo poleciała do gościa, z którym była dwukrotnie i ją 2x zostawiał, raz po paru tygodniach, raz po 3 miesiącach. Traktował jak szmatę, zostawił w najgorszym momencie jej życia gdy bardzo go potrzebowała. Cierpiała po nim 3 lata, nie związała się z nikim w tym czasie, potem go szczerze nienawidziła. Facet jest po rozwodzie i ma dziecko. A teraz poleciała do niego od razu po rozejściu się ze mną, zarzekała się że niby jego osoba nie miała wpływu na jej decyzję a już parę tygodni po rozstaniu ze mną sypiała z nim a miesiąc po rozstaniu z nim zamieszkała.

136

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Monotonia, ot co. Zgubiłeś po drodze gdzieś swoją atrakcyjność, spowszedniałeś jej. Zupełnie jak ja. Moja to już wybitny przypadek bo poleciała do gościa, z którym była dwukrotnie i ją 2x zostawiał, raz po paru tygodniach, raz po 3 miesiącach. Traktował jak szmatę, zostawił w najgorszym momencie jej życia gdy bardzo go potrzebowała. Cierpiała po nim 3 lata, nie związała się z nikim w tym czasie, potem go szczerze nienawidziła. Facet jest po rozwodzie i ma dziecko. A teraz poleciała do niego od razu po rozejściu się ze mną, zarzekała się że niby jego osoba nie miała wpływu na jej decyzję a już parę tygodni po rozstaniu ze mną sypiała z nim a miesiąc po rozstaniu z nim zamieszkała.

Co to sie dzieje z tymi ludzmi... Jak by nie raz w nich diabel wstapil, nie potrafie tego zrozumiec. W Twoim przypadku nie wiem co bym zrobil, ale cholernie glupia sytuacja, rozejsc sie isc w swoja strone, a trafila w bagno w ktorym byla, bo pewnie powiedzial jej kilka milych slow... A za pol roku bedzie takim samym typem jaki byl.
Doslownie mysle nieraz ze te kobiety poprostu sie nie szanuja, oczywiscie nie obrazam Pań ktorych ze swieca trzeba szukac. Jak patrze teraz na kolezanke mojej bylej, w sumie zawsze patrzylem, mowilem jeszcze w zwiazku ze to nie jest odpowiednia osoba dla niej, jej etap zycia wyglada ze ma mlodociany wiek, a potrafi sie spotykac z starcami...
A teraz ciagnie za soba moja dawna dziewczyne, chce zeby byla taka jak ona? Trzeba miec olej w glowie, a nie...
Zawsze twierdzilem ze to nie kolezanka dla niej, a ona do mnie a bo twierdzisz ze ona sraka i owaka... Twierdze tak bo wiem jaka jest, wyczuje zlych ludzi odrazu... Niestety ta glupiutka niedlugo wpadnie w jej slady, mam nadzieje ze sie szybciej z tego obudzi i nie bedzie miala trybu zycia takiego. Smutne ale prawdziwe, no ale co czlowiek moze zrobic, jedynie sie pomodlic za takich ludzi, ale czy to cos da...

137

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Olej to. Nie baw się w rycerza. Ludzie uczą się na błędach, teraz jak widać jej kolej.

138

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Olej to. Nie baw się w rycerza. Ludzie uczą się na błędach, teraz jak widać jej kolej.

Przykro mi z tego powodu, nie moge sie odnalesc bez niej, bez tego przytulania, siedzenia obok siebie. Nie wiem jak ona to wytrzymuje... Ale jest chyba silna ze dala rade po 5 latach sie tak od czlowieka odciac.

139

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie. Po prostu myślała nad tym jakiś czas a Ty dostałeś jej decyzję "na twarz"

140

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie ma nic gorszego jak usłyszeć od osoby, którą się darzy wielkim uczuciem ''już Cie nie kocham''. Cios poniżej pasa i świat nagle przestaje mieć sens. Minęło już trochę czasu z tego co zauważyłam więc pewnie widzisz minimalną poprawę życia bez niej. Smutku się szybko nie pozbędziesz ważne żebyś czuł, że dajesz rade. Nie będę Ci pisała znajdziesz lepsza dziewczynę, jesteś młody, bo co to za słowa jak się nikogo innego nie chce. Nawet jak się próbuje z kimś być cały czas i tak w głowie ma się tą jedyną miłość i kończy się na porównaniach.
Sama siedzę na tym forum i szukam jakiejś małej nadziei na lepsze jutro dlatego napiszę tylko, że nie jesteś z tym sam.
Chyba już taka nasza natura a przynajmniej tych wrażliwych, że muszą swoje wycierpieć.
Pozdrawiam!

141

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Nie. Po prostu myślała nad tym jakiś czas a Ty dostałeś jej decyzję "na twarz"

Hm no tak przeciez mi mowila ze nie wiem jak ona sie czula przed rozstaniem i ze tylko ja teraz sie licze...
Wiele razy mowilem ze chcialbym zeby tylko ona, ona i jeszcze raz ona sie liczyla, ale to tylko puszczanie slow na wiatr.

142

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Nie ma nic gorszego jak usłyszeć od osoby, którą się darzy wielkim uczuciem ''już Cie nie kocham''. Cios poniżej pasa i świat nagle przestaje mieć sens. Minęło już trochę czasu z tego co zauważyłam więc pewnie widzisz minimalną poprawę życia bez niej. Smutku się szybko nie pozbędziesz ważne żebyś czuł, że dajesz rade. Nie będę Ci pisała znajdziesz lepsza dziewczynę, jesteś młody, bo co to za słowa jak się nikogo innego nie chce. Nawet jak się próbuje z kimś być cały czas i tak w głowie ma się tą jedyną miłość i kończy się na porównaniach.
Sama siedzę na tym forum i szukam jakiejś małej nadziei na lepsze jutro dlatego napiszę tylko, że nie jesteś z tym sam.
Chyba już taka nasza natura a przynajmniej tych wrażliwych, że muszą swoje wycierpieć.
Pozdrawiam!

Tak wlasnie to jest to, nie dosc ze "juz Cie nie kocham" to na dodatek po probach ratowania, skakania jak piesek, blagania na kolanach zostac wyzwany, wysmiany, obarczony winna...
Zycie z nia, wiazanie planow, marzenia, wszystko obgadane na cacy, czego chciec wiecej? Przeciez zawsze wiadomo ze milosc po 5 latach zamienia sie w przywiazanie... Nie ma juz tak pieknie jak na poczatku, znamy sie od stop do glow, o czym mamy pisac, rozmawiac?
Wiem ze kobieta potrzebuje byc zdobywana, wyjsc na spacery, kino i inne sprawy. Poprostu nie wiem myslalem ze wszystko mamy ustalone, zapiete do ostatniego guzika to bedzie dobrze... A teraz wiem ze trzeba inaczej, chcialbym zeby byc z nia, ale chyba juz za duzo czasu minelo zeby choc byla iskierka nadzieji, a nawet nie wiem czy jak by wrocila jakims cudem, utulila czy nie byl bym oblakanym czlowiekiem. Pewnie bym sie czul jak na poczatku zwiazku, mysle ze to lepiej, ale czy by tak chciala, nie potrafilbym odrazu byc czuly jaki bylem.

Boli bardzo boli, sa dni ze potrafie pojsc na jakies maszyny przegrac cale pieniadze, codziennie sie szykuje na jakis totalny syf, nie mam sil na jedzenie, spanie... Tylko mysli o niej, staram sie to wybijac z glowy, ale totalnie sobie nie radze, bym chyba musial trafic na 5 lat na jakas bezludna wyspe, ale czy cokolwiek by to zmienilo... Czego nie dotkne, czego nie sprawdze, wszedzie ona w glowie, najgorsze ze jestem taki ze moje mysli wytwarzaja obraz tego wszystkiego... Z jednej strony chcialbym zeby byla przy mnie, a z drugiej strony balbym sie ze znowusz ja strace.

Na prawde chcialbym juz zasnac i sie nie obudzic, to chyba byloby najlepsze rozwiazanie... Walcze dla niej ze smiercia, zeby ona nie miala przykrosci przezemnie, choc wiele mi jej wyrzadzila, ja nie chce zeby ona sie czula jak ja...
Ta kobieta nawet tego nie docenia, lub ja juz wszystko wyolbrzymiam, nie wiem na prawde gubie sie sam ze soba...
Inni ludzie by juz zapomnieli, tak jak ona, a ja to wiem jakie bledy zrobilem i chcialbym to naprawic, ale nic nie moge zrobic... Sieczka w glowie.

Pozdrawiam rowniez.

143

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Zerwałeś z nią kontakt? Nie patrzysz na jej fejsa, insta itd? Usunąłeś smsy od niej? Schowales przedmioty które z nią Ci się kojarzą?

144

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Witcher napisał/a:

Zerwałeś z nią kontakt? Nie patrzysz na jej fejsa, insta itd? Usunąłeś smsy od niej? Schowales przedmioty które z nią Ci się kojarzą?

Sms'y usuniete, pamiatki oddane jej. Na face patrze, mam ja w znajomych, ale staram sie nie wchodzic. Kontak zerwany ostatnio widzialem ja na imprezie to wyszedlem po 4 szybkich... Nie wiem sam kuzwa to jest ciezke, nie patrze na nia, ale wszystko co dotykam mimo do niej nie nalezalo wspomina mi ja, ciezke jest takie cos. Nie potrafie tak bez niej isc, ide ale szukam jej obok.

145

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Witcher napisał/a:

Zerwałeś z nią kontakt? Nie patrzysz na jej fejsa, insta itd? Usunąłeś smsy od niej? Schowales przedmioty które z nią Ci się kojarzą?

Sms'y usuniete, pamiatki oddane jej. Na face patrze, mam ja w znajomych, ale staram sie nie wchodzic. Kontak zerwany ostatnio widzialem ja na imprezie to wyszedlem po 4 szybkich... Nie wiem sam kuzwa to jest ciezke, nie patrze na nia, ale wszystko co dotykam mimo do niej nie nalezalo wspomina mi ja, ciezke jest takie cos. Nie potrafie tak bez niej isc, ide ale szukam jej obok.

Czas usunac FB kolezko bo sie wykonczysz.

146

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
borussia napisał/a:
PsxU napisał/a:
Witcher napisał/a:

Zerwałeś z nią kontakt? Nie patrzysz na jej fejsa, insta itd? Usunąłeś smsy od niej? Schowales przedmioty które z nią Ci się kojarzą?

Sms'y usuniete, pamiatki oddane jej. Na face patrze, mam ja w znajomych, ale staram sie nie wchodzic. Kontak zerwany ostatnio widzialem ja na imprezie to wyszedlem po 4 szybkich... Nie wiem sam kuzwa to jest ciezke, nie patrze na nia, ale wszystko co dotykam mimo do niej nie nalezalo wspomina mi ja, ciezke jest takie cos. Nie potrafie tak bez niej isc, ide ale szukam jej obok.

Czas usunac FB kolezko bo sie wykonczysz.

Powiedz po co mam usuwac facebooka? To nic nie da ze wywale pamiatki, ze kupie sobie dom na Himalajach, czy wezme slub z gwiazda modelingu... Wszystko zostaje w glowie, doslownie wszystko... Moj kochany mozg wyswietla mi obrazy jak bylo, jak nie ma, jak bedzie teraz... Nie jest to takie proste. Nic nie pisze, nic nie dzwonie, nic nie komentuje, nic nie lajkuje, nie spotykam sie... A widzisz nadal siedzi w moich myslach. Myslisz ze jak by usuniecie facebooka zrobilo mi totalna ulge, taki czar ze nigdy jej nie bylo to bym tego nie zrobil?

Jesli sie kocha, to nic nie pomoze, chyba ze na nowo by musieli mnie rodzice splodzic, moze bym zaczal lepiej.

147

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ją z fb usuń bo się wykończysz. Nowe zdjęcia itp doprowadza to do szału

148

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Ją z fb usuń bo się wykończysz. Nowe zdjęcia itp doprowadza to do szału

Mysle ze to nic nie zmieni, ale zaryzykuje.

149

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:

Nie ma nic gorszego jak usłyszeć od osoby, którą się darzy wielkim uczuciem ''już Cie nie kocham''. Cios poniżej pasa i świat nagle przestaje mieć sens. Minęło już trochę czasu z tego co zauważyłam więc pewnie widzisz minimalną poprawę życia bez niej. Smutku się szybko nie pozbędziesz ważne żebyś czuł, że dajesz rade. Nie będę Ci pisała znajdziesz lepsza dziewczynę, jesteś młody, bo co to za słowa jak się nikogo innego nie chce. Nawet jak się próbuje z kimś być cały czas i tak w głowie ma się tą jedyną miłość i kończy się na porównaniach.
Sama siedzę na tym forum i szukam jakiejś małej nadziei na lepsze jutro dlatego napiszę tylko, że nie jesteś z tym sam.
Chyba już taka nasza natura a przynajmniej tych wrażliwych, że muszą swoje wycierpieć.
Pozdrawiam!

Tak wlasnie to jest to, nie dosc ze "juz Cie nie kocham" to na dodatek po probach ratowania, skakania jak piesek, blagania na kolanach zostac wyzwany, wysmiany, obarczony winna...
Zycie z nia, wiazanie planow, marzenia, wszystko obgadane na cacy, czego chciec wiecej? Przeciez zawsze wiadomo ze milosc po 5 latach zamienia sie w przywiazanie... Nie ma juz tak pieknie jak na poczatku, znamy sie od stop do glow, o czym mamy pisac, rozmawiac?
Wiem ze kobieta potrzebuje byc zdobywana, wyjsc na spacery, kino i inne sprawy. Poprostu nie wiem myslalem ze wszystko mamy ustalone, zapiete do ostatniego guzika to bedzie dobrze... A teraz wiem ze trzeba inaczej, chcialbym zeby byc z nia, ale chyba juz za duzo czasu minelo zeby choc byla iskierka nadzieji, a nawet nie wiem czy jak by wrocila jakims cudem, utulila czy nie byl bym oblakanym czlowiekiem. Pewnie bym sie czul jak na poczatku zwiazku, mysle ze to lepiej, ale czy by tak chciala, nie potrafilbym odrazu byc czuly jaki bylem.

Boli bardzo boli, sa dni ze potrafie pojsc na jakies maszyny przegrac cale pieniadze, codziennie sie szykuje na jakis totalny syf, nie mam sil na jedzenie, spanie... Tylko mysli o niej, staram sie to wybijac z glowy, ale totalnie sobie nie radze, bym chyba musial trafic na 5 lat na jakas bezludna wyspe, ale czy cokolwiek by to zmienilo... Czego nie dotkne, czego nie sprawdze, wszedzie ona w glowie, najgorsze ze jestem taki ze moje mysli wytwarzaja obraz tego wszystkiego... Z jednej strony chcialbym zeby byla przy mnie, a z drugiej strony balbym sie ze znowusz ja strace.

Na prawde chcialbym juz zasnac i sie nie obudzic, to chyba byloby najlepsze rozwiazanie... Walcze dla niej ze smiercia, zeby ona nie miala przykrosci przezemnie, choc wiele mi jej wyrzadzila, ja nie chce zeby ona sie czula jak ja...
Ta kobieta nawet tego nie docenia, lub ja juz wszystko wyolbrzymiam, nie wiem na prawde gubie sie sam ze soba...
Inni ludzie by juz zapomnieli, tak jak ona, a ja to wiem jakie bledy zrobilem i chcialbym to naprawic, ale nic nie moge zrobic... Sieczka w glowie.

Pozdrawiam rowniez.

5 lat to sporo czasu zdaję sobie z tego sprawę dlatego jest tak trudno zapomnieć. Racja, że kobieta chce być zdobywana cały czas i nie można opuścić nawet na chwile. Z miłością jak z niemowlakiem, ciągle trzeba o nią dbać. Nie dziwię się jednak, że po 5 latach trochę zwolniłeś ale żałuję, że ona z Tobą o tym nie porozmawiała, że nie powiedziała jak się czuje tylko czekała aż sam się domyślisz. Nie od dzisiaj wiadomo, że mężczyźnie trzeba dużo rzeczy mówić wprost. Teraz już nie ma się co zastanawiać czy dałaby coś rozmowa czy nie jednak staraj się żyć przede wszystkim dla siebie nie dla niej bo tak jak piszesz ona tego nie docenia i raczej to się nie zmieni.
Trzymaj się jakoś i oby każdy następny dzień był chociaż trochę lepszy od poprzednich!

150

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:

Nie ma nic gorszego jak usłyszeć od osoby, którą się darzy wielkim uczuciem ''już Cie nie kocham''. Cios poniżej pasa i świat nagle przestaje mieć sens. Minęło już trochę czasu z tego co zauważyłam więc pewnie widzisz minimalną poprawę życia bez niej. Smutku się szybko nie pozbędziesz ważne żebyś czuł, że dajesz rade. Nie będę Ci pisała znajdziesz lepsza dziewczynę, jesteś młody, bo co to za słowa jak się nikogo innego nie chce. Nawet jak się próbuje z kimś być cały czas i tak w głowie ma się tą jedyną miłość i kończy się na porównaniach.
Sama siedzę na tym forum i szukam jakiejś małej nadziei na lepsze jutro dlatego napiszę tylko, że nie jesteś z tym sam.
Chyba już taka nasza natura a przynajmniej tych wrażliwych, że muszą swoje wycierpieć.
Pozdrawiam!

Tak wlasnie to jest to, nie dosc ze "juz Cie nie kocham" to na dodatek po probach ratowania, skakania jak piesek, blagania na kolanach zostac wyzwany, wysmiany, obarczony winna...
Zycie z nia, wiazanie planow, marzenia, wszystko obgadane na cacy, czego chciec wiecej? Przeciez zawsze wiadomo ze milosc po 5 latach zamienia sie w przywiazanie... Nie ma juz tak pieknie jak na poczatku, znamy sie od stop do glow, o czym mamy pisac, rozmawiac?
Wiem ze kobieta potrzebuje byc zdobywana, wyjsc na spacery, kino i inne sprawy. Poprostu nie wiem myslalem ze wszystko mamy ustalone, zapiete do ostatniego guzika to bedzie dobrze... A teraz wiem ze trzeba inaczej, chcialbym zeby byc z nia, ale chyba juz za duzo czasu minelo zeby choc byla iskierka nadzieji, a nawet nie wiem czy jak by wrocila jakims cudem, utulila czy nie byl bym oblakanym czlowiekiem. Pewnie bym sie czul jak na poczatku zwiazku, mysle ze to lepiej, ale czy by tak chciala, nie potrafilbym odrazu byc czuly jaki bylem.

Boli bardzo boli, sa dni ze potrafie pojsc na jakies maszyny przegrac cale pieniadze, codziennie sie szykuje na jakis totalny syf, nie mam sil na jedzenie, spanie... Tylko mysli o niej, staram sie to wybijac z glowy, ale totalnie sobie nie radze, bym chyba musial trafic na 5 lat na jakas bezludna wyspe, ale czy cokolwiek by to zmienilo... Czego nie dotkne, czego nie sprawdze, wszedzie ona w glowie, najgorsze ze jestem taki ze moje mysli wytwarzaja obraz tego wszystkiego... Z jednej strony chcialbym zeby byla przy mnie, a z drugiej strony balbym sie ze znowusz ja strace.

Na prawde chcialbym juz zasnac i sie nie obudzic, to chyba byloby najlepsze rozwiazanie... Walcze dla niej ze smiercia, zeby ona nie miala przykrosci przezemnie, choc wiele mi jej wyrzadzila, ja nie chce zeby ona sie czula jak ja...
Ta kobieta nawet tego nie docenia, lub ja juz wszystko wyolbrzymiam, nie wiem na prawde gubie sie sam ze soba...
Inni ludzie by juz zapomnieli, tak jak ona, a ja to wiem jakie bledy zrobilem i chcialbym to naprawic, ale nic nie moge zrobic... Sieczka w glowie.

Pozdrawiam rowniez.

5 lat to sporo czasu zdaję sobie z tego sprawę dlatego jest tak trudno zapomnieć. Racja, że kobieta chce być zdobywana cały czas i nie można opuścić nawet na chwile. Z miłością jak z niemowlakiem, ciągle trzeba o nią dbać. Nie dziwię się jednak, że po 5 latach trochę zwolniłeś ale żałuję, że ona z Tobą o tym nie porozmawiała, że nie powiedziała jak się czuje tylko czekała aż sam się domyślisz. Nie od dzisiaj wiadomo, że mężczyźnie trzeba dużo rzeczy mówić wprost. Teraz już nie ma się co zastanawiać czy dałaby coś rozmowa czy nie jednak staraj się żyć przede wszystkim dla siebie nie dla niej bo tak jak piszesz ona tego nie docenia i raczej to się nie zmieni.
Trzymaj się jakoś i oby każdy następny dzień był chociaż trochę lepszy od poprzednich!

Nie wiedzialem tego wspomne ze to moja pierwsza kobieta, nie wiedzialem ze tak trzeba. Myslalem ze jest dobrze, ze wszystko poukladane i nic wiecej nie trzeba... Teraz wiem ze musialem inaczej to robic, czlowiek uczy sie na wlasnych bledach. No musze sam ze soba zyc, mimo ze jest ciezko.
Od 3 dni wszystkie pieniadze przegralem na automatach, ale jakos wsumie nie zaluje... Bo i tak nie mam ich na kogo wydac.
Kocham ta dziewczyne, ale musze sie rowniez pogodzic ze ona mnie nie... Nie wiem kiedy, nie wiem nic. Trudno trzeba uzaleznienie przemienic w samotnosc... Niestety w zyciu nie jest kolorowo, a dzieki niej bylo, teraz powrocilem do schematu w jakim bylem 5 lat temu poprostu wysrane co bedzie jutro. Wrocilem kilka lat starszy i z zlamanym sercem...
Dziekuje ze mnie rozumiesz.

151

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Nie wiedzialem tego wspomne ze to moja pierwsza kobieta, nie wiedzialem ze tak trzeba. Myslalem ze jest dobrze, ze wszystko poukladane i nic wiecej nie trzeba... Teraz wiem ze musialem inaczej to robic, czlowiek uczy sie na wlasnych bledach. No musze sam ze soba zyc, mimo ze jest ciezko.
Od 3 dni wszystkie pieniadze przegralem na automatach, ale jakos wsumie nie zaluje... Bo i tak nie mam ich na kogo wydac.
Kocham ta dziewczyne, ale musze sie rowniez pogodzic ze ona mnie nie... Nie wiem kiedy, nie wiem nic. Trudno trzeba uzaleznienie przemienic w samotnosc... Niestety w zyciu nie jest kolorowo, a dzieki niej bylo, teraz powrocilem do schematu w jakim bylem 5 lat temu poprostu wysrane co bedzie jutro. Wrocilem kilka lat starszy i z zlamanym sercem...
Dziekuje ze mnie rozumiesz.

Rozumiem to, że nie wiedziałeś bo skąd mogłeś wiedzieć? Człowiek właśnie uczy się na błędach. Pamiętam mój pierwszy związek ile błędów narobiłam aż sama jak teraz myślę o tym to chyba byłam niepoważna. Również wtedy straciłam facet i również walczyłam o niego dość sporo ale nie dało się już nic zrobić. Po 2 latach odezwał się  i chciał od nowa coś budować jednak dla mnie był już obojętny. Wiem, że często czegoś żałujemy ale czasu cofnąć się nie da. Przyznam Ci rację, że musisz pogodzić się z tym, że ona odeszła ale wiem jakie to cholernie ciężkie, jednak postaraj się nie odreagowywać na automatach, wiem, że w tym momencie obojętne Ci jest co robisz bo i tak każdy dzień przypomina bardziej wegetację niż życie ale to dobrym rozwiązaniem nie jest. A jakie jest dobre rozwiązanie? Tego nie wiem niestety. Chyba tylko żyć i czekać na cud, że kiedyś się obudzisz i pierwszą myślą po przebudzenia nagle nie będzie ona. Tego Ci życzę!

152

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Nie wiedzialem tego wspomne ze to moja pierwsza kobieta, nie wiedzialem ze tak trzeba. Myslalem ze jest dobrze, ze wszystko poukladane i nic wiecej nie trzeba... Teraz wiem ze musialem inaczej to robic, czlowiek uczy sie na wlasnych bledach. No musze sam ze soba zyc, mimo ze jest ciezko.
Od 3 dni wszystkie pieniadze przegralem na automatach, ale jakos wsumie nie zaluje... Bo i tak nie mam ich na kogo wydac.
Kocham ta dziewczyne, ale musze sie rowniez pogodzic ze ona mnie nie... Nie wiem kiedy, nie wiem nic. Trudno trzeba uzaleznienie przemienic w samotnosc... Niestety w zyciu nie jest kolorowo, a dzieki niej bylo, teraz powrocilem do schematu w jakim bylem 5 lat temu poprostu wysrane co bedzie jutro. Wrocilem kilka lat starszy i z zlamanym sercem...
Dziekuje ze mnie rozumiesz.

Rozumiem to, że nie wiedziałeś bo skąd mogłeś wiedzieć? Człowiek właśnie uczy się na błędach. Pamiętam mój pierwszy związek ile błędów narobiłam aż sama jak teraz myślę o tym to chyba byłam niepoważna. Również wtedy straciłam facet i również walczyłam o niego dość sporo ale nie dało się już nic zrobić. Po 2 latach odezwał się  i chciał od nowa coś budować jednak dla mnie był już obojętny. Wiem, że często czegoś żałujemy ale czasu cofnąć się nie da. Przyznam Ci rację, że musisz pogodzić się z tym, że ona odeszła ale wiem jakie to cholernie ciężkie, jednak postaraj się nie odreagowywać na automatach, wiem, że w tym momencie obojętne Ci jest co robisz bo i tak każdy dzień przypomina bardziej wegetację niż życie ale to dobrym rozwiązaniem nie jest. A jakie jest dobre rozwiązanie? Tego nie wiem niestety. Chyba tylko żyć i czekać na cud, że kiedyś się obudzisz i pierwszą myślą po przebudzenia nagle nie będzie ona. Tego Ci życzę!

Ciezke strasznie, nie wyobrazam sobie dlaczego tak czlowiek konczy wszystko od tak, nie jest w stanie nic zrobic, choc by stawal na rzesach to i tak nic nie da, pogorsze sytuacje. Dobrze ze sie wyleczylas z tego, ze potrafilas zapomniec o tym co bylo i zyc teraz.
Ja na automatach przegrywam pieniadze, bo czuje sie tak jak bym jej prezenty kupowal, nie wiem dla mnie to juz jest wszystko chore, 5 lat kupowania kwiatow, roznych upominkow, prezentow. A teraz nic, nie moge sie z wszystkim oswoic, nie chce teraz tego lata bo wiem ze zycie mi sie odwroci nie w maszyny tylko narkotyki, alkohol... Nie dam sobie rady, teraz jak sa cieple dni to mnie szlak trafia, bo nie ma jej obok...
Nic moze bedzie dobrze, moze bedzie zle, moze juz do konca dni zostane z mysla o niej. Zobaczymy wszystko jak bedzie, z jednej strony mam zal do niej ze tak dlugo byla ze mna, po co byla zeby po 5 latach powiedziec ze juz mnie nie kocha... Wolalbym sie sparzyc na poczatku zwiazku, ale nie wtedy bylo dobrze a pozniej juz zle to co znajdzie sobie druga taka milosc, a ja juz bede skreslony.

Dzisiaj chyba juz odpuszcze z grami, ale nie wiem w sumie na nich sie czuje troszke lepiej. Zobacze jak to bedzie, choc dzisiejszy dzien juz jestem wykonczony, cala noc nie przespana, czuje sie wrakiem, bo nawet tak jest.

153

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

[
Ciezke strasznie, nie wyobrazam sobie dlaczego tak czlowiek konczy wszystko od tak, nie jest w stanie nic zrobic, choc by stawal na rzesach to i tak nic nie da, pogorsze sytuacje. Dobrze ze sie wyleczylas z tego, ze potrafilas zapomniec o tym co bylo i zyc teraz.
Ja na automatach przegrywam pieniadze, bo czuje sie tak jak bym jej prezenty kupowal, nie wiem dla mnie to juz jest wszystko chore, 5 lat kupowania kwiatow, roznych upominkow, prezentow. A teraz nic, nie moge sie z wszystkim oswoic, nie chce teraz tego lata bo wiem ze zycie mi sie odwroci nie w maszyny tylko narkotyki, alkohol... Nie dam sobie rady, teraz jak sa cieple dni to mnie szlak trafia, bo nie ma jej obok...
Nic moze bedzie dobrze, moze bedzie zle, moze juz do konca dni zostane z mysla o niej. Zobaczymy wszystko jak bedzie, z jednej strony mam zal do niej ze tak dlugo byla ze mna, po co byla zeby po 5 latach powiedziec ze juz mnie nie kocha... Wolalbym sie sparzyc na poczatku zwiazku, ale nie wtedy bylo dobrze a pozniej juz zle to co znajdzie sobie druga taka milosc, a ja juz bede skreslony.

Dzisiaj chyba juz odpuszcze z grami, ale nie wiem w sumie na nich sie czuje troszke lepiej. Zobacze jak to bedzie, choc dzisiejszy dzien juz jestem wykonczony, cala noc nie przespana, czuje sie wrakiem, bo nawet tak jest.

Tak z tamtego faceta się wyleczyłam ale z obecnej sytuacji nie mogę dlatego nie chcę Ci mówić, że będzie dobrze bo sama wiem co czujesz. Wiem jak to jest nie sypiać w nocy, wiem jak to jest cale dnie myśleć o tej osobie i ani na chwile nie móc wywalić jej z głowy. Jednak nie marnuj sobie życia całkiem. Nie idź w alkohol i narkotyki, to jest najgorsze co możesz zrobić w tym momencie. Wiem, że takie myśli się pojawiają ale szybko je wyrzuć z głowy. Już i tak bardzo trudno się żyje nie dodawaj sobie więcej problemów na siłę. Niestety ludzie rozstają się po roku, po 5 latach, nawet po 20 latach i zawsze to bardzo boli. Czy kiedyś się z niej wyleczysz nie wiem ale wiem jedno zapomnij o wszelki używkach to jest bardzo zły pomysł!

154 Ostatnio edytowany przez Baudelaire (2015-03-19 19:40:53)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Mlody Ty nie jestes facet, tylko zrebak ktory byc moze kiedys bedzie facetem. Na teraz to Ci tak samo do tego daleko, jak do tych dzieci co to je planowaliscie.
Za pol roku bedziesz sie wstydzil ze sie tak mazgales w sieci i szukales rady. Rada jest tylko jedna. Wydoroslej, stan sie mezczyzna i dopiero jak juz staniesz na nogi, bedziesz mial pozycje do tego zeby jakiejs pannie zaimponowac. Popatrz w lustro i sie zastanow czy kobieta potrzebuje takiego zblazowanego mlodzienca. Ona juz jedna pipke ma i druga jej niepotrzebna. Taki blagalny ton o uczucie to ja jeszcze bardziej odpycha od Ciebie i jedyne co moze teraz poczuc to litosc. A One nie szukaja litosci tylko konkretnej meskiej podpory ktora jest mezczyzna.
I jeszcze jedno- to nie tylko Ty zwaliles ta relacje. Ona tez dojrzewa, dorasta i oczekuje czegos innego niz dzieciece, szczeniackie marzenia nie poparte niczym poza gadaniem.

155

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Baudelaire napisał/a:

Mlody Ty nie jestes facet, tylko zrebak ktory byc moze kiedys bedzie facetem. Na teraz to Ci tak samo do tego daleko, jak do tych dzieci co to je planowaliscie.
Za pol roku bedziesz sie wstydzil ze sie tak mazgales w sieci i szukales rady. Rada jest tylko jedna. Wydoroslej, stan sie mezczyzna i dopiero jak juz staniesz na nogi, bedziesz mial pozycje do tego zeby jakiejs pannie zaimponowac. Popatrz w lustro i sie zastanow czy kobieta potrzebuje takiego zblazowanego mlodzienca. Ona juz jedna pipke ma i druga jej niepotrzebna. Taki blagalny ton o uczucie to ja jeszcze bardziej odpycha od Ciebie i jedyne co moze teraz poczuc to litosc. A One nie szukaja litosci tylko konkretnej meskiej podpory ktora jest mezczyzna.
I jeszcze jedno- to nie tylko Ty zwaliles ta relacje. Ona tez dojrzewa, dorasta i oczekuje czegos innego niz dzieciece, szczeniackie marzenia nie poparte niczym poza gadaniem.

Swoje przezyles, swoje wiesz. Nie wiem jak mam Ci mowic moze Pan.
Wiec tak Panie "X" masz racje, moge byc pipka jak to napisales, moge byc w Twoich oczach slabym, zebrajacym o milosc szczeniakiem...
Nie bede nic wiecej pisal, przyznaje Ci racje. Przeczytalem wszystko kilka razy, tak jestes juz szanownym Panem nie ponizajacyn sie dla kobiety/dziewczyny.

156

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Juz zamykam sie w sobie, nie bede sie udzielal w watku. Moze dam rade bez was, dziekuje Emii za zrozumienie.
Dzieki Maciek za twarde szczegoly, twarde podejscie do sytuacji.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, zycze milych chwil oraz wyjscia z totalnego metlika w glowie.

157

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Juz zamykam sie w sobie, nie bede sie udzielal w watku. Moze dam rade bez was, dziekuje Emii za zrozumienie.
Dzieki Maciek za twarde szczegoly, twarde podejscie do sytuacji.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, życzę milych chwil oraz wyjscia z totalnego metlika w glowie.

Przestań po to jest to forum żeby się wygadać, wyżalić i powiedzieć jak jest nam ciężko. Czasami zwykłe wygadanie sprawia,że mamy chociaż chwilę zapomnienia i chociaż na chwile robi nam się lepiej na sercu.
Są ludzie, którzy Cię zrozumieją a są też ludzie, którzy postawią Cię na nogi swoją mocną i czasami dotkliwą uwagą ale po to tu jesteśmy właśnie!
Dziękuję i również życzę Ci lepszych dni!

158

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Juz zamykam sie w sobie, nie bede sie udzielal w watku. Moze dam rade bez was, dziekuje Emii za zrozumienie.
Dzieki Maciek za twarde szczegoly, twarde podejscie do sytuacji.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, życzę milych chwil oraz wyjscia z totalnego metlika w glowie.

Przestań po to jest to forum żeby się wygadać, wyżalić i powiedzieć jak jest nam ciężko. Czasami zwykłe wygadanie sprawia,że mamy chociaż chwilę zapomnienia i chociaż na chwile robi nam się lepiej na sercu.
Są ludzie, którzy Cię zrozumieją a są też ludzie, którzy postawią Cię na nogi swoją mocną i czasami dotkliwą uwagą ale po to tu jesteśmy właśnie!
Dziękuję i również życzę Ci lepszych dni!

Dobrze jak bym byl w slabosci totalnej to zwroce sie do was, bo na prawde pomaga te forum. Nie wiem czemu ale lubie czytac je, pisac na nim. Narazie jest tylko mysli i jednak troszke iskry nadziei ale sobie ja tylko wmawiam, bo wiem ze i tak znas nic nie bedzie... No nic trudno, czas musi pomoc, choc moze wiele nie zdzialac, ale zobaczymy.

159

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Juz zamykam sie w sobie, nie bede sie udzielal w watku. Moze dam rade bez was, dziekuje Emii za zrozumienie.
Dzieki Maciek za twarde szczegoly, twarde podejscie do sytuacji.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, życzę milych chwil oraz wyjscia z totalnego metlika w glowie.

Przestań po to jest to forum żeby się wygadać, wyżalić i powiedzieć jak jest nam ciężko. Czasami zwykłe wygadanie sprawia,że mamy chociaż chwilę zapomnienia i chociaż na chwile robi nam się lepiej na sercu.
Są ludzie, którzy Cię zrozumieją a są też ludzie, którzy postawią Cię na nogi swoją mocną i czasami dotkliwą uwagą ale po to tu jesteśmy właśnie!
Dziękuję i również życzę Ci lepszych dni!

Dobrze jak bym byl w slabosci totalnej to zwroce sie do was, bo na prawde pomaga te forum. Nie wiem czemu ale lubie czytac je, pisac na nim. Narazie jest tylko mysli i jednak troszke iskry nadziei ale sobie ja tylko wmawiam, bo wiem ze i tak znas nic nie bedzie... No nic trudno, czas musi pomoc, choc moze wiele nie zdzialac, ale zobaczymy.

Tutaj nadzieja tylko i wyłącznie w czasie bo jak coś ma pomóc to tylko czas.
Wygadaj się tu kiedy tylko masz ochotę i chwilę słabości, lepsze to niż popadać w niepotrzebne nałogi!
Powodzenia

160

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:

Przestań po to jest to forum żeby się wygadać, wyżalić i powiedzieć jak jest nam ciężko. Czasami zwykłe wygadanie sprawia,że mamy chociaż chwilę zapomnienia i chociaż na chwile robi nam się lepiej na sercu.
Są ludzie, którzy Cię zrozumieją a są też ludzie, którzy postawią Cię na nogi swoją mocną i czasami dotkliwą uwagą ale po to tu jesteśmy właśnie!
Dziękuję i również życzę Ci lepszych dni!

Dobrze jak bym byl w slabosci totalnej to zwroce sie do was, bo na prawde pomaga te forum. Nie wiem czemu ale lubie czytac je, pisac na nim. Narazie jest tylko mysli i jednak troszke iskry nadziei ale sobie ja tylko wmawiam, bo wiem ze i tak znas nic nie bedzie... No nic trudno, czas musi pomoc, choc moze wiele nie zdzialac, ale zobaczymy.

Tutaj nadzieja tylko i wyłącznie w czasie bo jak coś ma pomóc to tylko czas.
Wygadaj się tu kiedy tylko masz ochotę i chwilę słabości, lepsze to niż popadać w niepotrzebne nałogi!
Powodzenia

Nie wiem czemu ale co chwile mam taka slabosc w sobie, nie moge sie z tym ogarnac... Probuje wszystko zrobic zeby nie myslec, ale to jest silniejsze oddemnie. Nie wiem kiedy aie ogarne, czy juz do konca bede w takim bledzie jaki jestem. Mam nadzieje ze wstane dnia i albo sie wszystko ulozy, albo bedzie juz dla mnie nikim.

161

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Dobrze jak bym byl w slabosci totalnej to zwroce sie do was, bo na prawde pomaga te forum. Nie wiem czemu ale lubie czytac je, pisac na nim. Narazie jest tylko mysli i jednak troszke iskry nadziei ale sobie ja tylko wmawiam, bo wiem ze i tak znas nic nie bedzie... No nic trudno, czas musi pomoc, choc moze wiele nie zdzialac, ale zobaczymy.

Tutaj nadzieja tylko i wyłącznie w czasie bo jak coś ma pomóc to tylko czas.
Wygadaj się tu kiedy tylko masz ochotę i chwilę słabości, lepsze to niż popadać w niepotrzebne nałogi!
Powodzenia

Nie wiem czemu ale co chwile mam taka slabosc w sobie, nie moge sie z tym ogarnac... Probuje wszystko zrobic zeby nie myslec, ale to jest silniejsze oddemnie. Nie wiem kiedy aie ogarne, czy juz do konca bede w takim bledzie jaki jestem. Mam nadzieje ze wstane dnia i albo sie wszystko ulozy, albo bedzie juz dla mnie nikim.

Nie tylko Ty masz problem z dojściem do siebie. Niestety jak świat wali się na głowę swoje trzeba przecierpieć, mam jedynie nadzieję, że w miarę szybko staniesz na nogi bo taka sytuacja strasznie męczy człowieka, wiem to doskonale.

162

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:

Tutaj nadzieja tylko i wyłącznie w czasie bo jak coś ma pomóc to tylko czas.
Wygadaj się tu kiedy tylko masz ochotę i chwilę słabości, lepsze to niż popadać w niepotrzebne nałogi!
Powodzenia

Nie wiem czemu ale co chwile mam taka slabosc w sobie, nie moge sie z tym ogarnac... Probuje wszystko zrobic zeby nie myslec, ale to jest silniejsze oddemnie. Nie wiem kiedy aie ogarne, czy juz do konca bede w takim bledzie jaki jestem. Mam nadzieje ze wstane dnia i albo sie wszystko ulozy, albo bedzie juz dla mnie nikim.

Nie tylko Ty masz problem z dojściem do siebie. Niestety jak świat wali się na głowę swoje trzeba przecierpieć, mam jedynie nadzieję, że w miarę szybko staniesz na nogi bo taka sytuacja strasznie męczy człowieka, wiem to doskonale.

Widzisz ja samego siebie nie rozumie, bo ona nie wiadomo co wyprawia az zal mi Jej, a ja dalej zyje nadzieja lepszego jutra... Nie wiem co we mnie wstapilo, czy tak chce los chce zeby zyc nadzieja, zeby bylo dobrze, czy tylko czlowiek sobie wpaja takie mysli. Denerwuje mnie to wszystko juz leci prawie 4 miesiac, a ja czuje sie jak totalna zguba, jak by to stalo sie wczoraj... A ona co? Imprezki, chlopacy, i inny syf z jej podstepna kolezanka... Wkoncu ja sprowadzi na takie dno ze zobaczy ze zycie nie jest tak kolorowe. Wiem to sam po sobie, kiedys wlasnie mialem takie bagno przez "niby" kolegow, ale wtedy ona mnie z tego wyciagnela, a ja nawet nie moge nic zrobic z tym, mimo ze chcialbym, ale i tak dostane odpowiedz "spadaj"!. Niestety ale kazdy sie uczy na wlasnych bledach, zycze jej oczywiscie co najlepsze w zyciu, ale po tym co widze to raczej szuka faceta na sile, a w moim przypadku staczm sie.

163

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Nie wiem czemu ale co chwile mam taka slabosc w sobie, nie moge sie z tym ogarnac... Probuje wszystko zrobic zeby nie myslec, ale to jest silniejsze oddemnie. Nie wiem kiedy aie ogarne, czy juz do konca bede w takim bledzie jaki jestem. Mam nadzieje ze wstane dnia i albo sie wszystko ulozy, albo bedzie juz dla mnie nikim.

Nie tylko Ty masz problem z dojściem do siebie. Niestety jak świat wali się na głowę swoje trzeba przecierpieć, mam jedynie nadzieję, że w miarę szybko staniesz na nogi bo taka sytuacja strasznie męczy człowieka, wiem to doskonale.

Widzisz ja samego siebie nie rozumie, bo ona nie wiadomo co wyprawia az zal mi Jej, a ja dalej zyje nadzieja lepszego jutra... Nie wiem co we mnie wstapilo, czy tak chce los chce zeby zyc nadzieja, zeby bylo dobrze, czy tylko czlowiek sobie wpaja takie mysli. Denerwuje mnie to wszystko juz leci prawie 4 miesiac, a ja czuje sie jak totalna zguba, jak by to stalo sie wczoraj... A ona co? Imprezki, chlopacy, i inny syf z jej podstepna kolezanka... Wkoncu ja sprowadzi na takie dno ze zobaczy ze zycie nie jest tak kolorowe. Wiem to sam po sobie, kiedys wlasnie mialem takie bagno przez "niby" kolegow, ale wtedy ona mnie z tego wyciagnela, a ja nawet nie moge nic zrobic z tym, mimo ze chcialbym, ale i tak dostane odpowiedz "spadaj"!. Niestety ale kazdy sie uczy na wlasnych bledach, zycze jej oczywiscie co najlepsze w zyciu, ale po tym co widze to raczej szuka faceta na sile, a w moim przypadku staczm sie.

Nadzieja będzie zawsze wtedy kiedy są uczucia więc tu nie ma się co dziwić. To, że się stacza jej wybór no na siłę uszczęśliwiać jej nie możesz. Niektórzy zapominają po tygodniu inni po miesiącu a inni po roku na to nie ma reguły. Nic innego nie pozostaje Ci jak czekać na ten dzień kiedy powiesz, że jest Ci obojętna ale kiedy to będzie niestety nikt tego nie wie.
Wytrzymałeś bez niej już tak długo, pewnie dla Ciebie to najdłuższe miesiące w życiu. Jak widać to jeszcze za krótko, miej w sobie chociaż nadzieje, że obudzisz się kiedyś i poczujesz wielką ulgę bo zdasz sobie sprawę, że ona już dla Ciebie nie istnieje.

164

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Przestań się o nią zamartwiać. Jest dorosła i na 99% nic jej nie będzie.
Pamiętaj Archaniele Tyraelu, że starożytne prawo Królestwa Niebios zakazuje aniołom ingerować w sprawy ludzi!

165

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Niestety ale bede musial sie przestac martwic, bo i tak nic nie pomoge... Tak najdluzsze, najciezsze, najbardziej znienawidzone miesiace zycia... 24/7 musze cos robic, 30 minut posiedze to juz nie moge wytrzmyac, fajka za fajka, w dzien jakos to mija, jestem myslalmi z nia, a z kolegami gadam, staram sie ogarnac te dwie sprawy na raz, przyzwyczaiilem sie juz. No ale noca to jest totalna porazka, co ona robi, czy jest nadzieja... No nic nie zrobie, czas czas i czas!
Mam nadzieje ze bedzie jak mowisz, ze juz chocby nie wiem co, nie poleci lza jak bylo fajnie, jak nie. Co by tu zrobic czy walczyc czy nie, nie chce juz takich mysli. Dobrze ze bynajmniej wiem ze ta walka nic nie da, i tylko bym dla niej robil za klauna do smiechu. Niestety Bog tak chcial, jak sie wali wszystko, to wszystko.

166

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Mlody ale nie mieszaj Boga do tego:). Normalnie przezywasz swoj pierwszy upadek, to i boli. Ale zapewniam ze przestanie. Dobrze Ci tu radza- nie badz jej opiekunem bo ona jest dorosla i sama sie soba zajmie. Ty odpowiadasz za siebie i tyle. A wiec jak odpowiadasz za siebie to sie zajmij soba- masz pasje to je rozwijaj, rozwijaj siebie to ząprocentuje to w przyszlych relacjach z innymi kobietami. One uwielbiaja ciekawych facetow a nie nudne kluchy ktore placza za bylymi. Zrob to dla siebie i tylko dla siebie.
Jeszcze niejeden raz poznasz kobiete ktora bedzie Ci sie podobac tak, ze bedzie Ci glupio ze x lat temu takie farmazony pisales;). I wtedy przyda Ci sie wiedza o tym ze kobiet nie zdobywa sie na miauczusia-placzka-pizdusia tylko na bycie mezczyzna. Czym wiecej bedziesz mial cech mezczyzny, tym wieksze szanse dla Ciebie.

167

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Baudelaire napisał/a:

Mlody ale nie mieszaj Boga do tego:). Normalnie przezywasz swoj pierwszy upadek, to i boli. Ale zapewniam ze przestanie. Dobrze Ci tu radza- nie badz jej opiekunem bo ona jest dorosla i sama sie soba zajmie. Ty odpowiadasz za siebie i tyle. A wiec jak odpowiadasz za siebie to sie zajmij soba- masz pasje to je rozwijaj, rozwijaj siebie to ząprocentuje to w przyszlych relacjach z innymi kobietami. One uwielbiaja ciekawych facetow a nie nudne kluchy ktore placza za bylymi. Zrob to dla siebie i tylko dla siebie.
Jeszcze niejeden raz poznasz kobiete ktora bedzie Ci sie podobac tak, ze bedzie Ci glupio ze x lat temu takie farmazony pisales;). I wtedy przyda Ci sie wiedza o tym ze kobiet nie zdobywa sie na miauczusia-placzka-pizdusia tylko na bycie mezczyzna. Czym wiecej bedziesz mial cech mezczyzny, tym wieksze szanse dla Ciebie.

Zdaje sobie sprawe o czym piszesz i zgadzam sie z Toba, ale najpierw trzeba to przetrwac, wtedy za siebie sie brac i za reszte. Na razie moge byc tym pizdusiem, bo jestem! Ale i tak nie szukam zadnych plasterkow, bo wiem ze nie chce ranic nikogo. Najpierw trzeba sie wyzbyc nadziei, uczuc, lez a przedewszystkim mysli... Wtedy mozna spotykac sie z innymi kobietami, ale i tak czuje ze juz nie bede bral nic na powaznie... Albo z mysla ze w kazdej chwili moze mi powiedziec to samo. Zobaczymy. Dzieki za slowa. Pozdrawiam

168

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Coś widzę, że polubiłeś użalanie się nad sobą. Jesteś FACETEM pamiętasz o tym prawda? Do tego młodym, gdzie wszystko tak naprawdę przed Tobą w tym dziewczyn.. UWAGA piękniejszych i fajniejszych niż Twoja ex! TAK! mówię Ci prawdę! Twoja eksia nie jest wcale najpiękniejszą kobietą na świecie!

Powiem Ci więcej. MASZ SZCZĘŚCIE. Tak, masz szczęście! Wiesz dlaczego? Masz 19 lat, a już dostajesz taką lekcję od życia. Przepracuj ją odpowiednio i odrób pracę domową!  Chyba nie muszę mówić co masz zadane?

ZMIANY ZMIANY ZMIANY - to one teraz powinny być widoczne w Twoim życiu. I to zmiany nie dla niej, żeby zobaczyła Cię w nowej wersji, tylko dla SIEBIE. Zrób coś dla siebie, podnieś swoją samoocenę, stań się atrakcyjny DLA SIEBIE.
Sytuacja kryzysowa w jakiej się teraz znajdujesz może być doskonałym budulcem dla Twojego nowego ja! Tylko trzeba tego chcieć. Wiem, że boli. Rozumiem to, wiesz dlaczego? Bo przeżywałem coś podobnego co Ty.
Żeby podnieść Cię na duchu powiem Ci, że to możliwe aby ex stała się obojętna.

Po pierwsze zmień myślenie, po drugie zacznij się rozwijać (w związku zapewne stałeś w miejscu albo i się cofałeś), po trzecie 0 kontaktu z nią, po czwarte czas, czas, czas. Gdy Ci trochę przejdzie możesz umówić się z jakąś koleżanką na spacer.. nie trzeba od razu podbijać do niej, od tak o się spotkać, zobaczyć, że są na świecie też inne fajne kobiety!

Trzymam kciuki ! smile

169

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Stań twarzą do lustra wykrzycz się na samego siebie. Idź na miasto poszalej ze znajomymi ciesz się życiem. Jutro wstań i popatrz ile świetnych dziewczyn jest na świecie wykorzystaj to że nic Cię nie zobowiązuje i nie bój się podbijać nawet do najbardziej seksownej laski jaką tylko spotkasz. Nie kalecz sam siebie ograniczając się pod wpływem psychiki,zerwij ograniczenia.Ćwicz, zajmij czymś myśli i zobaczysz że z tym da się żyć, co więcej po czasie będą to dla Ciebie tylko wspomnienia z których nie pozostaje nic innego jak umiejętnie wyciągać wnioski.

170

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Podbijanie do seksownych dziewczyn to dobry pomysł. Nie zależy Ci, będziesz na 100% luzie, aż sam będziesz zaskoczony swoją skutecznością smile

171

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Witcher napisał/a:

Coś widzę, że polubiłeś użalanie się nad sobą. Jesteś FACETEM pamiętasz o tym prawda? Do tego młodym, gdzie wszystko tak naprawdę przed Tobą w tym dziewczyn.. UWAGA piękniejszych i fajniejszych niż Twoja ex! TAK! mówię Ci prawdę! Twoja eksia nie jest wcale najpiękniejszą kobietą na świecie!

Powiem Ci więcej. MASZ SZCZĘŚCIE. Tak, masz szczęście! Wiesz dlaczego? Masz 19 lat, a już dostajesz taką lekcję od życia. Przepracuj ją odpowiednio i odrób pracę domową!  Chyba nie muszę mówić co masz zadane?

ZMIANY ZMIANY ZMIANY - to one teraz powinny być widoczne w Twoim życiu. I to zmiany nie dla niej, żeby zobaczyła Cię w nowej wersji, tylko dla SIEBIE. Zrób coś dla siebie, podnieś swoją samoocenę, stań się atrakcyjny DLA SIEBIE.
Sytuacja kryzysowa w jakiej się teraz znajdujesz może być doskonałym budulcem dla Twojego nowego ja! Tylko trzeba tego chcieć. Wiem, że boli. Rozumiem to, wiesz dlaczego? Bo przeżywałem coś podobnego co Ty.
Żeby podnieść Cię na duchu powiem Ci, że to możliwe aby ex stała się obojętna.

Po pierwsze zmień myślenie, po drugie zacznij się rozwijać (w związku zapewne stałeś w miejscu albo i się cofałeś), po trzecie 0 kontaktu z nią, po czwarte czas, czas, czas. Gdy Ci trochę przejdzie możesz umówić się z jakąś koleżanką na spacer.. nie trzeba od razu podbijać do niej, od tak o się spotkać, zobaczyć, że są na świecie też inne fajne kobiety!

Trzymam kciuki ! smile

Dziekuje za te slowa, na pewno lekcje odrobie! A nawet czesc juz robie.
Choc nieraz jest na prawde ciezko, wole nic nie pisac, nic!
Wiem ze to nic nie da. Mam nadzieje ze bedzie taki dzien w ktorym stane na nogi i powiem dosyc, mam to w dupie wszystko.
Szukac milosci nie bede, pozwole sobie na przyjscie jej samej. Jesli nie zagosci to trudno, jesli zagosci to mysle ze juz na zawsze. Musze i tak wyzbyc sie urazu, bo mysle ze juz nie ma takich kobiet co pokochaja na zawsze. Moze sie myle!

Dzieki jeszcze raz. Pozdrawiam rowniez.

172

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
niereformowalny napisał/a:

Stań twarzą do lustra wykrzycz się na samego siebie. Idź na miasto poszalej ze znajomymi ciesz się życiem. Jutro wstań i popatrz ile świetnych dziewczyn jest na świecie wykorzystaj to że nic Cię nie zobowiązuje i nie bój się podbijać nawet do najbardziej seksownej laski jaką tylko spotkasz. Nie kalecz sam siebie ograniczając się pod wpływem psychiki,zerwij ograniczenia.Ćwicz, zajmij czymś myśli i zobaczysz że z tym da się żyć, co więcej po czasie będą to dla Ciebie tylko wspomnienia z których nie pozostaje nic innego jak umiejętnie wyciągać wnioski.

W tym rzecz ze znajomych raczej az tak duzo nie mam, a raczej moze sa ale zajeci. Sam chodze bez celu, zeby zabijac te mysli. Jezdze tez na automaty, kumpel tam pracuje to gadamy, ale ile mozna.
Nie moge zasnac to jest problem, juz kilka dni prawie bez snu... Ale mysle ze wkoncu uda sie zapomniec, zasnac normalnie, zjesc z przyjemnoscia i bawic sie z radoscia...
Czas pokaze jak to bedzie.

173

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Podbijanie do seksownych dziewczyn to dobry pomysł. Nie zależy Ci, będziesz na 100% luzie, aż sam będziesz zaskoczony swoją skutecznością smile

Maciek wiesz samo ocena spadla ponizej zera... Po tylu latach jest ciezko sie odezwac do jakiejs kobiety. A po z tym gdzie ja teraz i kobieta... Wygladam jak wrak czlowieka, zyje takim zyciem aby one bylo a najlepiej zeby nie bylo.
Wiesz czy naloze usmiech na twarz, pojde do salonu pieknosci, ubiore sie jak z filmu- ale tego smutku sie nie pozbede.

174

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Słuchaj ziomuś, czujesz się źle i nie masz na nic ochoty, bo tak to już jest, że jak dupa odchodzi to łechta nam nieziemsko nasze ego i samoocene. Jeszcze jak wiesz, że sie dobrze bawi, że nie przeżywa rozstania tak jak Ty a jeszcze z kimśtam się spotyka byćmoże- to daje po dupie.

Grunt to jest wykorzystać kopa od życia do wzięcia się za siebie. Nie od razu Kraków zbudowano, ale stac cie na więcej niż automaty chlanie i ćpanie. Przebiegnij się, ćwicz, może skok na bungee dla oderwania się od stresu? Zbrataj się z innym singlem i wróć do życia. NIe zdajesz sobie teraz sprawy ile naprawde świetnych lasek stąpa po ziemi. POznałeś jedną, masz głowe zapchaną wspomnieniami z nią i wyleczysz sie napoważnie jak w pamięci zaczniesz upychać nowe wspomnienia, z nowymi. 

Przy okazji gdy bierzesz los w swoje ręce Twoja ex zaczyna przypominać sobie ile wart jesteś, a w końcu i jej żal dupe ściśnie i kto wie, może trafi na to forum z tematem "zerwałam a chłopakiem, chce wrócić a on mnie nie chce". Ale do tego musisz brać się w garść jak najszybciej. Pozdrawiam

175

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Axe napisał/a:

Słuchaj ziomuś, czujesz się źle i nie masz na nic ochoty, bo tak to już jest, że jak dupa odchodzi to łechta nam nieziemsko nasze ego i samoocene. Jeszcze jak wiesz, że sie dobrze bawi, że nie przeżywa rozstania tak jak Ty a jeszcze z kimśtam się spotyka byćmoże- to daje po dupie.

Grunt to jest wykorzystać kopa od życia do wzięcia się za siebie. Nie od razu Kraków zbudowano, ale stac cie na więcej niż automaty chlanie i ćpanie. Przebiegnij się, ćwicz, może skok na bungee dla oderwania się od stresu? Zbrataj się z innym singlem i wróć do życia. NIe zdajesz sobie teraz sprawy ile naprawde świetnych lasek stąpa po ziemi. POznałeś jedną, masz głowe zapchaną wspomnieniami z nią i wyleczysz sie napoważnie jak w pamięci zaczniesz upychać nowe wspomnienia, z nowymi. 

Przy okazji gdy bierzesz los w swoje ręce Twoja ex zaczyna przypominać sobie ile wart jesteś, a w końcu i jej żal dupe ściśnie i kto wie, może trafi na to forum z tematem "zerwałam a chłopakiem, chce wrócić a on mnie nie chce". Ale do tego musisz brać się w garść jak najszybciej. Pozdrawiam

Daje, daje ale staram sie do tego przyzwyczajac, bo wiem ze to jej zycie, jej sprawa- robi co zechce, ja nic nie moge.
Najbardziej boli mnie to i sprawia przykrosc ze potraktowala mnie jak psa, moze i lepiej...

No wlasnie zdrowie mi na nic nie pozwala, najpierw musze isc sie polozyc do szpitala, zeby mnie zbadali, ale unikam tego jak ognia... Ale musze sie zebrac na to, czuje sie jak jakis stary facet, a mam nascie lat! Masakra jakas... Ale nie skarze sie na to, bo to moja winna, ale poprostu nawet nie mam ochoty na szpitale...

Zle jej nie wroze, chce aby miala jak najlepiej! Moze po tym co mi zrobila, powinnienem miec ja w dupie, ale nie potrafie zlego slowa powiedziec. Mam szacunek do niej, kocham nadal.
Pozdrawiam i dziekuje!

176

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Axe napisał/a:

Słuchaj ziomuś, czujesz się źle i nie masz na nic ochoty, bo tak to już jest, że jak dupa odchodzi to łechta nam nieziemsko nasze ego i samoocene. Jeszcze jak wiesz, że sie dobrze bawi, że nie przeżywa rozstania tak jak Ty a jeszcze z kimśtam się spotyka byćmoże- to daje po dupie.

Grunt to jest wykorzystać kopa od życia do wzięcia się za siebie. Nie od razu Kraków zbudowano, ale stac cie na więcej niż automaty chlanie i ćpanie. Przebiegnij się, ćwicz, może skok na bungee dla oderwania się od stresu? Zbrataj się z innym singlem i wróć do życia. NIe zdajesz sobie teraz sprawy ile naprawde świetnych lasek stąpa po ziemi. POznałeś jedną, masz głowe zapchaną wspomnieniami z nią i wyleczysz sie napoważnie jak w pamięci zaczniesz upychać nowe wspomnienia, z nowymi. 

Przy okazji gdy bierzesz los w swoje ręce Twoja ex zaczyna przypominać sobie ile wart jesteś, a w końcu i jej żal dupe ściśnie i kto wie, może trafi na to forum z tematem "zerwałam a chłopakiem, chce wrócić a on mnie nie chce". Ale do tego musisz brać się w garść jak najszybciej. Pozdrawiam

Daje, daje ale staram sie do tego przyzwyczajac, bo wiem ze to jej zycie, jej sprawa- robi co zechce, ja nic nie moge.
Najbardziej boli mnie to i sprawia przykrosc ze potraktowala mnie jak psa, moze i lepiej...

No wlasnie zdrowie mi na nic nie pozwala, najpierw musze isc sie polozyc do szpitala, zeby mnie zbadali, ale unikam tego jak ognia... Ale musze sie zebrac na to, czuje sie jak jakis stary facet, a mam nascie lat! Masakra jakas... Ale nie skarze sie na to, bo to moja winna, ale poprostu nawet nie mam ochoty na szpitale...

Zle jej nie wroze, chce aby miala jak najlepiej! Moze po tym co mi zrobila, powinnienem miec ja w dupie, ale nie potrafie zlego slowa powiedziec. Mam szacunek do niej, kocham nadal.
Pozdrawiam i dziekuje!

"potraktowała jak psa" niech to Cie zmotywuje do walki o siebie. Mi tez ciezko bylo pojac jej decyzje ale trudno jak nie to nie.Tez życze jej jak najlepiej bo to teraz jej życie, szkoda zmarnowanego czasu na coś co nie wyszlo ale trudno. A co do kobiet to kolezka wyzej ma racje, że jest z czego wybierac :-)
Glowa do gory i pokaz przede wszystkim ze nie jesteś tym psem tylko facetem z krwi i kosci.

177

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Narazie staram sie byc tym facetem, nie skomle do niej bo nie ma sensu... Ale czuc sie czuje masakrycznie, glowa juz boli od tych mysli... Dzisiaj moja pra-babcia nawet ja widziala z jakims pajacem, co wychodzi raz do roku z domu... Az zal, ale co zrobic. Wez tu starej kobiecie wytlumacz ze nie chcesz o tym rozmawiac, nie to ona sama tego "pajaca" ocenila ze jesli ona z nim jest to nie wie gdzie ma oczy. A skad wie ze nie jestesmy ze soba, to nie mam bladego pojecia.

Trudno ona juz niech robi co chce, ja sie musze pomeczyc, czas pokaze i mam nadzieje ze nie odezwe sie do niej, choc nieraz to musze telefon oddac komus, bo mam checi takie ale uswiadamiam sobie ze to i tak nic nie zmieni, a jedynie pogorszy.
Jesli kochasz, to cierp! Chyba w tym jest sek prawdy.

178

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No wczoraj totalna glupota mnie zlapala, tak jakby wstapil we mnie diabel, napisalem do niej... Ze zycze jej najlepszego, i takie tam ze jesli kocha kogos tak samo lub bardziej niz mnie to zycze milego, a potem czy chcialaby wyjsc spalic papierosa.
Totalny brak zachamowania, zly dzien... Moze ze co chwile ktos mi mowi, ze ja widzial z tym samym pajacem... Totalnie sie pogubilem, nie wiem co juz zrobic.
Dzisiejszy dzien postanowailem jak narazie spedzic na forum, poczytam watki, moze stane sie twardszy.
A co rano bedzie zobaczymy.

179

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Tak jak ktoś ci wcześniej napisał ciesz sie ze to teraz sie stało. Jesteś mlody i nie jedna jeszcze poznasz. Czas zabrac sie za siebie bo sie zajedziesz. Bylo minelo i trzeba isc dalej a ona niech robi co chce,olej to.Ty teraz mysl o sobie bo to jest najwazniejsze a do niej nie pisz bo i tak nic nie zmienisz.

180

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Gościu to usuń jej numer.. takie trudne? Nie rób z siebie Wertera tylko słuchaj tego co Ci tu ludzie piszą. Pisałem, żebyś zerwał kontakt. Dopóki tego nie zrobisz to dalej nie pójdziesz, zapewniam Cię. Twoja decyzja, ale jak masz zamiar z nią utrzymywać kontakt to nam nie zawracaj tutaj tyłka swoim płaczem.
Zerwanie kontaktu to jest podstawa. I bycie w tym konsekwentym. Nie tłumacz sobie swojego zachowania gorszym dniem bo okresu chyba nie dostałeś.  Skończ zachowywać się jak panienka i podejmij konkretne kroki.

181

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Witcher napisał/a:

Gościu to usuń jej numer.. takie trudne? Nie rób z siebie Wertera tylko słuchaj tego co Ci tu ludzie piszą. Pisałem, żebyś zerwał kontakt. Dopóki tego nie zrobisz to dalej nie pójdziesz, zapewniam Cię. Twoja decyzja, ale jak masz zamiar z nią utrzymywać kontakt to nam nie zawracaj tutaj tyłka swoim płaczem.
Zerwanie kontaktu to jest podstawa. I bycie w tym konsekwentym. Nie tłumacz sobie swojego zachowania gorszym dniem bo okresu chyba nie dostałeś.  Skończ zachowywać się jak panienka i podejmij konkretne kroki.

Uwierz mi ze znam na pamiec ten numer, wiem ze dalem ciala z tym napisaniem... Ale nieraz mam takie dziwne najscie, ktore choc nie wiem co, a i tak napisze...
Masz racje, okresu nie dostalem, ale chwila slabosci kazdemu sie zdarza...

182

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
borussia napisał/a:

Tak jak ktoś ci wcześniej napisał ciesz sie ze to teraz sie stało. Jesteś mlody i nie jedna jeszcze poznasz. Czas zabrac sie za siebie bo sie zajedziesz. Bylo minelo i trzeba isc dalej a ona niech robi co chce,olej to.Ty teraz mysl o sobie bo to jest najwazniejsze a do niej nie pisz bo i tak nic nie zmienisz.

Opisane krotko i na temat.
Tylko jak zajac sie soba? 100% wykorzystuje samego siebie, zeby nie myslec... Ale nic to nie zmienia, tylko nie wiele pamietam zawsze, bo totalnie odplywam.
Zajechany to chyba juz jestem od dawna, raczej sie przywiazalem do tego.

183 Ostatnio edytowany przez flogger (2015-03-28 11:49:00)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie czytałem wszystkiego od początku wiec mogę o cos pytać co już było. Kolego trochę już długo w tym siedzisz jak konie w bagnie i nie idziesz do przodu. Po 4 miesiącach powinieneś już widziec swoja prosta a ty się cofasz. Ja na to forum trafiłem jakieś półtora roku temu z tego samego powodu chociaż jak popatrzysz po lewej latek mam trochę więcej i to nie daje gwarancji ze się nie przeżywa rozstania. Fakt ze inaczej się podchodzi do tych spraw bo co prawda też się musiałem tutaj wypłakac ale nie straciłem instynktu samozachowawczego to co ty teraz robisz ze sam się jeszcze bardziej pograzasz. Po pol roku od rozstania ona już mi była bardzo mocno obojętna. Trzeba pocierpiec tak już jesteśmy skonstruowani i nawet wśród zwierząt są gatunki które przeżywają rozstania wiec nie masz się co potępiac ze ciężko ci jest ale nie możesz cały czas tylko tym żyć bo tak się nie da, wykończysz się. Nie wiem czy się jeszcze uczysz czy pracujesz w każdym razie musisz się czymś zając co da ci satysfakcję i rozwoj. Pomysl ze świat się nie kończy na kobietach i związkach. Można być samemu i być zadowolony z życia. Pamiętam swoj pierwszy związek to było podobnie jak u ciebie lat nascie, cos koło 4 lat razem i ona w końcu odchodzi jak się później okazało miała innego. Też myślałem ze to już koniec ona była moim ideałem i co ciekawe po kilku związkach które miałem później nadal uważam ze te następne nie miały startu do tej pierwszej ale co zrobić jak nie wyszło. Teraz jestem sam i nawet nie myślę o następnym związku bo w tym wieku szanse na to mam niewielkie, czas zajmuje mi praca i zainteresowania i też da się żyć całkiem nieźle.

184

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
flogger napisał/a:

Nie czytałem wszystkiego od początku wiec mogę o cos pytać co już było. Kolego trochę już długo w tym siedzisz jak konie w bagnie i nie idziesz do przodu. Po 4 miesiącach powinieneś już widziec swoja prosta a ty się cofasz. Ja na to forum trafiłem jakieś półtora roku temu z tego samego powodu chociaż jak popatrzysz po lewej latek mam trochę więcej i to nie daje gwarancji ze się nie przeżywa rozstania. Fakt ze inaczej się podchodzi do tych spraw bo co prawda też się musiałem tutaj wypłakac ale nie straciłem instynktu samozachowawczego to co ty teraz robisz ze sam się jeszcze bardziej pograzasz. Po pol roku od rozstania ona już mi była bardzo mocno obojętna. Trzeba pocierpiec tak już jesteśmy skonstruowani i nawet wśród zwierząt są gatunki które przeżywają rozstania wiec nie masz się co potępiac ze ciężko ci jest ale nie możesz cały czas tylko tym żyć bo tak się nie da, wykończysz się. Nie wiem czy się jeszcze uczysz czy pracujesz w każdym razie musisz się czymś zając co da ci satysfakcję i rozwoj. Pomysl ze świat się nie kończy na kobietach i związkach. Można być samemu i być zadowolony z życia. Pamiętam swoj pierwszy związek to było podobnie jak u ciebie lat nascie, cos koło 4 lat razem i ona w końcu odchodzi jak się później okazało miała innego. Też myślałem ze to już koniec ona była moim ideałem i co ciekawe po kilku związkach które miałem później nadal uważam ze te następne nie miały startu do tej pierwszej ale co zrobić jak nie wyszło. Teraz jestem sam i nawet nie myślę o następnym związku bo w tym wieku szanse na to mam niewielkie, czas zajmuje mi praca i zainteresowania i też da się żyć całkiem nieźle.

Dzieki za trzymaniu na duchu, mysle ze te drugie polowy choc bylo by wiele to i tak nie jest to samo co za pierwszym razem. Biore sie w garsc, powoli, malymi kroczkami, no ale nieraz mam takie dni ze nie wytrzymuje...
W sumie one sa codziennie, ale w niektore zakladam maske na twarz i staram sie byc myslami z kims innym niz z nia.
Mam nadzieje ze sie uwolnie od tego wszystkiego, no ale to tylko czas pokaze. Widzisz troszke juz przezyles, a jednak mowisz o pierwszej kobiecie, jednak to w pamieci zostaje. Z jednej strony cos pieknego, a z drugiej strony czemu nie na zawsze...
Pozdrawiam

185

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

W moim przypadku ta pierwsza postawiła wysoko poprzeczkę dla kolejnych moich dziewczyn i twierdze to nadal po wielu już latach. Fakt jest taki ze jednak się nie udało i nie ma sensu zawracać sobie głowę co by było gdyby ... nie wyszło i tyle nic się już nie poradzi. Nie licz ze ona nagle zmieni zdanie i będzie chciała wrócić, nie szukaj kontaktu a wręcz unikaj jej bo tylko tak sobie pomożesz. Powtorze to co już zapewne czytałeś - zajmij się sobą. Na początku nie jest łatwo musisz się przymusić ale to działa i zobaczysz ze poczujesz się lepiej.

186

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
flogger napisał/a:

W moim przypadku ta pierwsza postawiła wysoko poprzeczkę dla kolejnych moich dziewczyn i twierdze to nadal po wielu już latach. Fakt jest taki ze jednak się nie udało i nie ma sensu zawracać sobie głowę co by było gdyby ... nie wyszło i tyle nic się już nie poradzi. Nie licz ze ona nagle zmieni zdanie i będzie chciała wrócić, nie szukaj kontaktu a wręcz unikaj jej bo tylko tak sobie pomożesz. Powtorze to co już zapewne czytałeś - zajmij się sobą. Na początku nie jest łatwo musisz się przymusić ale to działa i zobaczysz ze poczujesz się lepiej.

No tak masz racje, nie wroci bo po co. Jak to kobiety, wola szukac uczuc na nowo, a stare zostawic gdzies za soba.
Staram sie zajac soba, co chwile daje z siebie 110% zeby nie myslec, ale nieraz widocznie za malo, coz trudno.

187

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dni plyna a ja dalej swoje, nie potrafie powiedziec sobie STOP mimo wpajam sobie to do glowy... Usunelem wszystkie portale, nic mi po niej nie zostalo... A nadal siedze po uszy w gownie. Nie wiem co mam robic, ostatnio znow napisalem, kolejny raz nawet nie wiem po co...
Co mam do cholery zrobic? Bo juz sie poddaje w tym calym syfie.

188

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Jest takie lekarstwo na złamane serce.. okład z lędźwi innej smile Polecam, 100% working, tylko trzeba się pozbyć z głowy syfu typu "nie bo tamta była moja jedna jedyna inne fuj"

189

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Dni plyna a ja dalej swoje, nie potrafie powiedziec sobie STOP mimo wpajam sobie to do glowy... Usunelem wszystkie portale, nic mi po niej nie zostalo... A nadal siedze po uszy w gownie. Nie wiem co mam robic, ostatnio znow napisalem, kolejny raz nawet nie wiem po co...
Co mam do cholery zrobic? Bo juz sie poddaje w tym calym syfie.

Jakbym tylko znała na to rade... siedzę kolejną noc i płaczę a co mi to daje? nic kompletnie nic... marzę o tym żeby czas przyśpieszył i nagle znalazła się w świecie gdzie ta osoba w ogóle już mnie nie interesuje...Nie ma na to rady PsxU bądź silny dalej, już tyle przetrwałeś więc przetrwasz jeszcze więcej!

190

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Przez pare dni palilem trawe, ale spytalem samego siebie "czy to jest sens siebie oszukiwac?". Stwierdzilem ze do konca zycia nie bede na trawie jechal... Fakty sa takie ze troszke mysli zabijesz, i zasniesz w 10 minut... Ale niszczysz siebie, wstajac na zjezdzie jest jeszcze gorzej...

Masakra widze ze tez jest zle, no taka prawda nie ma na to rady, nie ma zlotej recepty... Tez Ci zycze wytrwalosci, mniej placzu... Bycie silnym wykancza, zakladanie dobrej miny do zlej gry jest bardziej przykre niz ten smutek, oszukujesz samego siebie, ale nic.
Powodzenia.

191

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

No tak masz racje, nie wroci bo po co. Jak to kobiety, wola szukac uczuc na nowo, a stare zostawic gdzies za soba.

A Ty dalej Swoje hmm. Rozumiem, że strasznie cierpisz (jak zdecydowana większość po rozstaniu), ale przestań chować urazę, bo w ten sposób nie idziesz dalej. Naprawdę dla Ciebie jest możliwe być w związku z kimś mając świadomość, że ta osoba tak naprawdę Ciebie nie kocha (najwyżej traktuje jak przyjaciela) - wystarczy, że Ty kochasz? Dla Ciebie nie ważne jest jakie wymagania/cele ma druga połowa (w ogóle się nad tym kiedyś zastanawiałeś?) tylko Ty i je faworyzujesz w związku dlatego nie potrafisz pogodzić się ze stratą. Gdyby Jej uczucia względem Ciebie były tak Samo ważne jak Twoje do Niej to zapomniałbyś smile.

192

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Przez pare dni palilem trawe, ale spytalem samego siebie "czy to jest sens siebie oszukiwac?". Stwierdzilem ze do konca zycia nie bede na trawie jechal... Fakty sa takie ze troszke mysli zabijesz, i zasniesz w 10 minut... Ale niszczysz siebie, wstajac na zjezdzie jest jeszcze gorzej...

Masakra widze ze tez jest zle, no taka prawda nie ma na to rady, nie ma zlotej recepty... Tez Ci zycze wytrwalosci, mniej placzu... Bycie silnym wykancza, zakladanie dobrej miny do zlej gry jest bardziej przykre niz ten smutek, oszukujesz samego siebie, ale nic.
Powodzenia.

Świetnie, że zrozumiałeś, że palenie nic nie da! Wiem, że w naszym stanie to przychodzą nam różne pomysły do głowy żeby chociaż na chwile nie myśleć i czuć się dobrze jednak potem znowu to samo wstajesz rano i pierwsza Twoja myśl ''jakie to życie jest beznadziejne'' i tak w kółko...
Dziękuję bardzo staram się być silna ale właśnie teraz widzę jaka potrafię być słaba i jak łatwo mnie położyć na glebę, z której nie umiem się podnieść... Nie jesteś sam!!

193

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Przez pare dni palilem trawe, ale spytalem samego siebie "czy to jest sens siebie oszukiwac?". Stwierdzilem ze do konca zycia nie bede na trawie jechal... Fakty sa takie ze troszke mysli zabijesz, i zasniesz w 10 minut... Ale niszczysz siebie, wstajac na zjezdzie jest jeszcze gorzej...

Masakra widze ze tez jest zle, no taka prawda nie ma na to rady, nie ma zlotej recepty... Tez Ci zycze wytrwalosci, mniej placzu... Bycie silnym wykancza, zakladanie dobrej miny do zlej gry jest bardziej przykre niz ten smutek, oszukujesz samego siebie, ale nic.
Powodzenia.

Świetnie, że zrozumiałeś, że palenie nic nie da! Wiem, że w naszym stanie to przychodzą nam różne pomysły do głowy żeby chociaż na chwile nie myśleć i czuć się dobrze jednak potem znowu to samo wstajesz rano i pierwsza Twoja myśl ''jakie to życie jest beznadziejne'' i tak w kółko...
Dziękuję bardzo staram się być silna ale właśnie teraz widzę jaka potrafię być słaba i jak łatwo mnie położyć na glebę, z której nie umiem się podnieść... Nie jesteś sam!!

Przychodza, a najgorzej ze czlowiek je realizuje bez przemyslenia, ja juz tak wiele stracilem przez te miesiace ze brak slow...
Tak jest bo jednak przez tyle lat "druga mama" prowadzila mnie przez zycie, a tu bam, nic nie ma...
Codziennie walcze sam ze soba zeby do niej nie pisac, bo i tak w jej oczach jestem zerem... Usunelem te portale, ale szczerze nic nie daje, zaraz tutaj ktos mi powie, jakie ona zdjecie piekne wstawi, jak ona sie dobrze bawi... To mnie meczy, owszem jej zycie jej sprawa, zycze jej najlepszego, nie mam gniewu do niej, kocham ja nadal, czuje jak by byla, ale jej nie ma...

Szczerze pewnie tak jak ja, bylas silna z wszystkimi problemami, ale z miloscia jest jak z gwozdziem do trmuny. Nic nie zrobisz, czlowiek jest tylko czlowiekiem, sa rozne typy ludzi, ja zauwazylem ze wszystkie kobiety wola tych "skurwysynow" niz nudnych facetow, ale co na to poradzic.

194 Ostatnio edytowany przez Enii (2015-04-12 21:37:22)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Enii napisał/a:
PsxU napisał/a:

Przez pare dni palilem trawe, ale spytalem samego siebie "czy to jest sens siebie oszukiwac?". Stwierdzilem ze do konca zycia nie bede na trawie jechal... Fakty sa takie ze troszke mysli zabijesz, i zasniesz w 10 minut... Ale niszczysz siebie, wstajac na zjezdzie jest jeszcze gorzej...

Masakra widze ze tez jest zle, no taka prawda nie ma na to rady, nie ma zlotej recepty... Tez Ci zycze wytrwalosci, mniej placzu... Bycie silnym wykancza, zakladanie dobrej miny do zlej gry jest bardziej przykre niz ten smutek, oszukujesz samego siebie, ale nic.
Powodzenia.

Świetnie, że zrozumiałeś, że palenie nic nie da! Wiem, że w naszym stanie to przychodzą nam różne pomysły do głowy żeby chociaż na chwile nie myśleć i czuć się dobrze jednak potem znowu to samo wstajesz rano i pierwsza Twoja myśl ''jakie to życie jest beznadziejne'' i tak w kółko...
Dziękuję bardzo staram się być silna ale właśnie teraz widzę jaka potrafię być słaba i jak łatwo mnie położyć na glebę, z której nie umiem się podnieść... Nie jesteś sam!!

Przychodza, a najgorzej ze czlowiek je realizuje bez przemyslenia, ja juz tak wiele stracilem przez te miesiace ze brak slow...
Tak jest bo jednak przez tyle lat "druga mama" prowadzila mnie przez zycie, a tu bam, nic nie ma...
Codziennie walcze sam ze soba zeby do niej nie pisac, bo i tak w jej oczach jestem zerem... Usunelem te portale, ale szczerze nic nie daje, zaraz tutaj ktos mi powie, jakie ona zdjecie piekne wstawi, jak ona sie dobrze bawi... To mnie meczy, owszem jej zycie jej sprawa, zycze jej najlepszego, nie mam gniewu do niej, kocham ja nadal, czuje jak by byla, ale jej nie ma...

Szczerze pewnie tak jak ja, bylas silna z wszystkimi problemami, ale z miloscia jest jak z gwozdziem do trmuny. Nic nie zrobisz, czlowiek jest tylko czlowiekiem, sa rozne typy ludzi, ja zauwazylem ze wszystkie kobiety wola tych "skurwysynow" niz nudnych facetow, ale co na to poradzic.

Zawsze myślałam, że jestem silna ale okazuje się, że jestem słaba i to nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo...dobrze,że usunąłeś portale może wiele Ci to nie daje ale wierz mi jakbyś ją widział dalej serce pękało by Ci dwa razy więcej... ja jestem w trakcie tego i zbieram na to siły...
jeśli nudnych facetów masz na myśli szczerych, uczuciowych i kochających to się mylisz bo takiego faceta w tych czasach to ze świecą szukać a jak to nazwałeś ''skurwysyni'' doprowadzają tylko do tego, że na forum jest tyle złamanych damskich serduszek i nic więcej tongue

195

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Wiesz co jest w tym najlepsze ze te kobiety jeszcze pytaja, jak zawalczyc o tych facetow... Jak niektore watki czytam, to lapie sie za glowe... Az boli mnie to ze kochalem, nie latalem na bok, a poprostu bylem "nudny" - w takim sensie ze nie wiedzialem jak zadbac, nie bylo tego co na poczatku... Nic nie moglem zrobic, zyje bo zyje... A taki facet ktory sie pobawi, tutaj wyzwie swoja kobiete, tutaj napluje jej na twarz, a ta za nim ciagle lata... Gdzie tu sens? Ale nie wnikam, ja nawet nikogo nie chce, nie potrafibym sie zakochac, balbym sie ze po kilku latach dostane znowusz te same slowa... A po za tym licze na cuda, nawet nie wiem po co...

Wkoncu zbierzemy te sily i powiemy dosyc tego wszystkiego, trzeba sie swoje przemeczyc, ale jak juz wstaniemy to o wiele silniejsi, a zarazem prawdopodobnie samotni, ale jak by nie bylo "czlowiek sie rodzi sam i umiera sam".

Usun albo poblokuj, ja to robie bezzastanowienia.
Dzisiaj mialem chec zrobic na nowo konto... Ale spytalem po co? Zeby znowusz gryzc sciany, albo wypalac tony trawy na uspokojenie... Nie ja podziekuje. Wole pozostawic ja w sercu, taka jaka byla, jak mnie kochala niz patrzec teraz co robi, jak sie smieje, jak to jest jej milo...

Posty [ 131 do 195 z 663 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026